IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Menażeria u Nanuka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Menażeria u Nanuka   Pią Wrz 24 2010, 15:16

First topic message reminder :


Menażeria u Nanuka

Wśród różnorakich budynków w Hogsmeade, ten wyróżnia się pod względem swego niepowtarzalnego klimatu. Bo gdzie indziej można w okolicy znaleźć sklep który przez cały rok otaczają tropikalne palmy? Dodatkowo budynek pomalowany jest na zielony kolor, co zupełnie odróżnia go od szarych sklepów. Kiedy przekroczysz próg tego niebanalnego sklepu, od razu poczujesz zmianę temperatury. Jest ona bowiem dostosowana do upodobań tropikalnych papug zamieszkujących niektóre z porozstawianych wewnątrz palm. Z racji, iż są to ulubione zwierzęta właściciela, ten uznał, iż nie będzie ich zamykać w klatkach. Co za tym idzie, nigdy nie wiadomo, kiedy nad głową przeleci Ci jedna z tych dużych, oswojonych papug. Warto tu także wspomnieć parę słów na temat samego sprzedawcy. Nanuk jest około sześćdziesięcioletnim mężczyzną o Indiańskich korzeniach, co też doskonale widać w jego rysach twarzy. Ciemna karnacja i długie czarne włosy są dla niego znakiem rozpoznawczym. Mężczyzna ten kocha zwierzęta i można by rzec, że nikt ich tak doskonale nie rozumie, jak właśnie on. Stało się to też powodem do otwarcia sklepu, w którym własnie je mógłby sprzedawać.

Łańcuch Scamandera - 170g
Pokarm dla zwierząt – 2g
Bahanocyd - 55g
Dodatki (grzebyki, obroże itp) – 8g
Dowolna żaba – 14g
Dowolny żółw - 15g
Dowolny szczur – 16g
Puszek pigmejski – 16g
Dziki puszek pigmejski – 18g
Klatka dla wybranego zwierzaka – 20g
Dowolny królik – 24g
Dowolna mała papuga – 24g
Dowolny kot – 26g
Dowolny kruk – 29g
Dowolny pająk – 29g
Dowolna duża papuga – 34g
Dowolny gatunek sowy – 34g
Dowolny kameleon – 55g
Dowolny gatunek węża – 70g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 2085
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Czw Wrz 07 2017, 21:32

Naeris przepracowała w "Zwierzętach Pani Wright" ponad rok i zdążyła się do sklepu, jak i właścicielki bardzo mocno przywiązać. Po ciężkim dniu pełnym zajęć przebywanie w towarzystwie zwierzątek i roztaczanie nad nimi opieki relaksowało Krukonkę i pozwalało zapomnieć na dłuższy czas o własnych problemach. Pamiętała, że rzadko kiedy trafiali się nieprzyjemni klienci, a na atmosferę nigdy specjalnie nie narzekała (abstrahując od tego, że Sourwolf praktycznie nie narzekała na nic). Wiadomość, że nie będzie mogła dłużej tam pracować dosłownie zdruzgotała dziewczynę.
Teoretycznie zyskała o wiele więcej wolnego czasu - mogła nadrobić lektury, na weekend pojechać do cioci, zadbać o polepszenie swoich wyników z obrony przed czarną magią i ogólnie mówiąc nie powinna narzekać. Zdążyła zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, żeby stać ją było na kupowanie wszystkiego, co potrzebne do szkoły i jeszcze wystarczało na różne zachcianki. A pamiętała jeszcze w jakim trudzie zbierała na pierwszą miotłę do Quidditcha... W każdym razie od razu zaczęła poszukiwania kolejnej pracy, w której mogłaby się spełniać, a do tego móc ją sobie dopisać do CV. Jeśli celowała w Ministerstwo Magii (sama myśl o tym powodowała wywrócenie się żołądka Nae do góry nogami) musiała zadbać o dobre kwalifikacje. Z tego powodu robiła staż, dlatego planowała wybrać się na kurs tresera smoków, dlatego korzystała z każdej okazji dowiedzenia się czegoś więcej o magicznych stworzeniach. Niebawem okazało się, że szukają sprzedawcy w Menażerii u Nanuka. Naeris szkoda było przepisywać się do "konkurencji", ale nie widziała innej możliwości. Za bardzo przyzwyczaiła się już do tego ciągłego krzątania się przy stworzonkach, poza tym zaplanowała sobie oszczędzać, żeby móc zrobić sobie licencję pozwalającą na posiadanie magicznych stworzeń i być może zakupić jakiegoś hipogryfa... To były luźne marzenia.
Dostała się i już w pierwszym tygodniu nieźle się zaaklimatyzowała w nowym miejscu, chociaż nadal nie do końca orientowała się we wszystkich okazach. W każdym razie pana Nanuka także polubiła i Nae cieszyła się, że może tu spędzać wolne chwile. Nie było to nie wiadomo ile czasu, ale godzinę albo dwie dziennie mogła poświęcić na zajrzenie do menażerii. Praca mogła wydawać się skomplikowana dla kogoś, kto nie znał się na ONMS tak dobrze, jak Sourwolf. Dla niej tylko od czasu do czasu pojawiało się jakieś wyzwanie. Tego dnia Naeris porządkowała pokarm dla pająków, zerkając też na świeżo nabytego kameleona liściastego, który wydawał się mocno niespokojny.
- Uważaj - zaskrzeczała jedna z papug, swobodnie fruwająca przy suficie. - Uważaj.
Krukonka przyzwyczaiła się do tego, że wiele z nich powtarzało różne słowa i praktycznie nigdy nie miało to sensu. A teraz wszystkie były jakoś pobudzone. Dziewczyna od zawsze bardzo kochała zwierzęta i potrafiła je doskonale rozumieć, pragnęła też od kilku lat posiadać zdolność przemiany właśnie w zwierzę. Coś tu nie grało i aż podskoczyła na miejscu, rozsypując pudełko z obróżkami dla puszków pigmejskich po podłodze, kiedy klatki się otworzyły.
- Bez paniki! - zawołała, próbując zachować zimną krew. Zawsze bardzo się wszystkim stresowała, ale uczyła się sobie z tym radzić - skoro zamierzała stawiać czoło smokom nie mogła być tchórzem. - Proszę nie krzyczeć!
Zwracała się do wystraszonych klientów, którzy jeszcze bardziej płoszyli zwierzęta. Początkowo jasnowłosa chciała użyć magii, ale dostrzegła, że różdżka pana Nanuka nie działa. Rzuciła się więc, żeby ręcznie pozamykać resztę klatek, z których nie zdążyły jeszcze uciec inne stworzenia. Rozgardiasz ucichł w jednej chwili, tak samo jak powstał. Krukonka nie miała pojęcia, co takiego się stało. Po krótkiej gonitwie udało jej się ponownie umieścić zagubione stworzenia w klatkach. Zaopiekowała się też szczurem, odsuwając go od reszty zwierząt, z przykrością widząc, że bardzo się zestresował.
- Dobrze się pan czuje? - zapytała z niepokojem obserwując bladą twarz Nanuka. Podeszła do swojego przełożonego i nalała do kubka wody z butelki, po czym mu ją podała. Skinęła głową i wypatrzyła ptaki. Nie ufała własnej różdżce, więc zamierzała zrobić to jak najdelikatniej ręcznie. Papuga uderzyła ją skrzydłami w twarz, ale zamknęła ptaka w klatce, z drobnymi problemami uporała się z puchaczem. Wreszcie zaczaiła się na ostatniego uciekiniera.
Krzyknęła z bólu, czując, że ptak agresywnie rzucił się na nią, jakby chciał wydłubać dziewczynie oczy. Ostre pazury pozostawiły głębokie ślady na policzkach Naeris, na szczęście nie robiąc jej poważnej krzywdy. Osłoniła się rękami i syknęła z bólu, bo dziób sowy również poznaczył je śladami. Nie cackając się i zapewne wyrywając kilka piór unieruchomiła ptaka, po czym wrzuciła go do klatki. Oddychała głęboko, zaciskając powieki z pulsującego bólu promieniującego na dłoniach, ramionach, szyi i twarzy. Zauważyła, że z kilku zadrapań sączy się krew.
- Co to było, proszę pana? - zapytała, bardzo starając się udawać, że to wcale aż tak nie boli. Nie winiła sowy - to tylko zwierzę.

Kostki: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 283
  Liczba postów : 265
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Nie Paź 22 2017, 18:14

Przed przybyciem do Anglii niestety musiał się rozstać ze swoimi zwierzęcymi przyjaciółmi. Nie potrafiłby długo wytrzymać bez jakiegoś pupila więc prędzej czy później musiał trafić do jednej z tutejszych menażerii. Od samego wejścia wiedział czego potrzebował i czego szukać. Tropikalny klimat nieco zaskoczył Holendra, podobnie jak przelatująca obok wielka papuga. Nie potrafił zaprzeczyć, że te ptaki były przepiękne i gdyby nie to, że miał już ułożony cały plan w głowie, to skusiłby się na jedno z tych egzotycznych stworzeń.

Ostatecznie swoją uwagę poświęcił pająkom. Nie takim jak można spotkać w lasach nieopodal Hogwartu, ale też dużym. Dokładnie mówiąc, to wpadł mu w oko ptasznik białokolankowy, na którego niemalże od razu się zdecydował. Pomiędzy licznymi klatkami dla zwierząt, wypatrzył właściciela sklepu i ze sporą pewnością siebie poszedł do mężczyzny, by dokonać zakupu.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 718
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1052
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Wto Paź 31 2017, 13:36

Bridget miała już dosyć pracy jako kelnerka w herbaciarni Pani Puddifoot, gdzie już dosłownie wszystko doprowadzało ją do szału. Nawet nie chodziło o fartuszki czy klientów, ale o ogólnie panującą atmosferę - wszędobylskie kwiatuszki, serduszka, a do tego wymóg nieustannego uśmiechania się niespecjalnie pasował dziewczynie do nastroju. Biorąc pod uwagę, jak wiele złych rzeczy działo się wokół niej ostatnimi czasy, zaczęła mieć problemy nawet z właścicielami, że nie spełnia standardów. Więc odeszła z ulgą.
Bycie kelnerką porzuciła na rzecz sprzedawania zwierząt i akcesoriów dla nich w menażerii u Nanuka, również w Hogsmeade. Ta praca zdecydowanie bardziej jej pasowała, bo przynajmniej miała do czynienia ze zwierzętami, które szczerze uwielbiała. Nie musiała się zbyt długo wdrażać, ponieważ posiadała już sporo informacji na temat pielęgnacji i dobrego utrzymania przynajmniej połowy stworzeń oferowanych przez menażerię, a to, czego nie wiedziała, nadrobiła w mig chociażby poprzez rozmowy z Naeris, która również tam pracowała i która była jedną z najlepszych koleżanek jej starszej siostry Lotty. Bridget cieszyła się, że będzie miała miłe towarzystwo, bo to zdecydowanie było istotne w pracy. Gdyby znów miała pracować z tymi dziewczynami z herbaciarni, chyba rzuciłaby sama na siebie Avadę.
Dni mijały jej na nabijaniu kasy, ścieraniu podłogi i karmieniu zwierząt. Klatki na szczęście można było sprzątnąć za pomocą zaklęć, lecz przy problemach z magią oraz niezwykłej kapryśności jej różdżki, kilkakrotnie musiała wsadzać ręce do środka klatek, by wykonać zadanie. Nie narzekała jednak, w gruncie rzeczy ta praca ją cieszyła. Zawsze mogła pogawędzić z klientami o różnych gatunkach stworzeń i podzielić się własnymi doświadczeniami z niektórymi z nich. Nie zliczy na palcach, ile puszków udało jej się sprzedać... Ubolewała nad faktem, że menażeria nie sprzedawała pufków, bowiem gdyby o nie chodziło, na pewno sprzedałaby każdego - posiadała sporą wiedzę na ich temat ze względu na to, że jej mama prowadziła hodowlę. Chyba musi do niej napisać, by skontaktowała się z menażerią w Hogsmeade, bo to aż nieprawdopodobne, że tak dobrze prosperujący sklep nie posiadał w ofercie pufka! Przekonała jednego klienta do kupna kruka, drugiego do kupna kociego towarzysza dla już posiadanego kocura... Ogólnie nie szło jej źle, serio!
Któregoś dnia do menażerii trafił nowy wąż - ogromny, o niezwykle błyszczących łuskach. Bridget patrzyła na niego na poły przerażona i zaintrygowana. Jej wzrok wielokrotnie wędrował w jego kierunku i dziewczyna nie mogła się powstrzymać od tej nachalnej myśli - może mogłaby spróbować? Nie znalazła jednak stosownej chwili aż do wczorajszego popołudnia, kiedy to została sama przez około dwie godziny na zmianie. Zaraz po tym jak uporała się z wydaniem pokarmu zwierzętom, zniknęła na minutę na zapleczu, by wyciągnąć swoją niezwykłą książkę traktującą o wężomowie. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby nie skorzystała z tej niezwykłej okazji! Stanęła przy klatce - wąż znajdował się akurat na wysokości jej twarzy. Z bliska wyglądał na jeszcze groźniejszego niż sądziła. Przełknęła głośno ślinę, po czym zaczęła wertować podręcznik, szukając odpowiedniego rozdziału. Merlinowi dzięki, że książka ta posiadała lektora - niektóre strony po dotknięciu różdżką "przemawiały", nadając brzmienie temu, co zostało napisane na kartkach książki. Bo cóż mówiło dziewczynie "syk długi intonowany na 2 sekundę brzmienia"? Musiała usłyszeć!
A ileż się potem musiała tłumaczyć właścicielowi, że wcale nie drażniła i nie szczuła węża?
Szkoda gadać.

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Nie Gru 03 2017, 16:17

Zbliżały się święta, a to automatycznie generowało wzmożony ruch w menażerii - ludzie szukali odpowiedniego prezentu, a części z nich wydawało się, że kupienie zwierzęcia będzie dobrym pomysłem. Można dyskutować z trafnością tej tezy, ale jedno jest pewne - @Naeris Sourwolf i @Bridget Hudson miały tego dnia ręce pełne roboty! Gdy w końcu znalazły kilka minut na zjedzenie szybkiego lunchu w drzwiach sklepu zjawiło się dwoje klientów - starsza kobieta i młody mężczyzna. Dziewczęta musiały oderwać się od upragnionego posiłku i obsłużyć klientów.

Rzućcie kostkami, żeby sprawdzić co będzie dalej!

Kostki dla osoby, która podchodzi do mężczyzny.
1,6 - Gdy podchodzisz bliżej do mężczyzny okazuje się, że jest on zdecydowanie zbyt atrakcyjny. Początkowo rozmawiacie na temat karmy leczniczej przeznaczonej dla jego kota, później temat schodzi na inne zwierzęta. Zdecydowanie wpadłaś mu w oko! Nawet nie zauważasz kiedy mężczyzna dołącza do opłaty małą karteczkę ze swoim adresem - może wyślesz do niego sowę, żeby kontynuować te znajomość?
2,5 - Mężczyzna zaczyna rozmowę od pytania dotyczącego krzyżowania kogucharów z kotami - udzielasz mu zdawkowej odpowiedzi, gdyż nie jesteś w tej kwestii specjalistką. W czasie rozmowy chłopak cofa się o krok i przypadkiem... przewraca półkę na której umieszczone różne akcesoria dla zwierząt! Czeka Cię kupa sprzątania!
3,4 - Transakcja przebiega tak sprawnie, ze już po chwili możesz wrócić do spożywania lunchu! Na dodatek chłopak zgubił piętnaście galeonów! Możesz zdecydować się biec za nim, żeby je oddać albo po prostu je wziąć! Jeśli wybierzesz tę drugą opcję odnotuj zysk w odpowiednim temacie!

Kostki dla osoby, która podchodzi do staruszki.
1,6 - Okazuje się, że staruszka pomyliła Wasz sklep z apteką i usilnie próbuje przekonać Cię, żebyś sprzedała jej jad bazyliszka. Gdy próbujesz jej wytłumaczyć sytuację kobieta awanturuje się! Przekonanie jej może zająć Ci sporo czasu!
2,5 - Staruszka okazuje się przemiłą osobą. Wprawdzie tracisz dwadzieścia minut na wysłuchiwanie historii dotyczących jej uroczych kociaków, ale kobieta jest tak zadowolona z rozmowy, że po dokonaniu zakupu daje Ci 10 galeonów napiwku "na cukiereczki".
3,4 Okazuje się, że kobieta przyszła kupić tylko jedzenie dla sowy i już po kilku minutach możesz wracać na przerwę!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 718
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1052
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Czw Gru 14 2017, 21:12

Bridget nie miała pojęcia, co wstąpiło w tych ludzi, ale autentycznie nie miała w co rąk włożyć, a już musiała obsługiwać kolejnych klientów, jednocześnie dbając o ład i porządek na sklepie. Obecność Naeris na zmianie wcale nie poprawiała sytuacji, bowiem Krukonka miała dokładnie tyle samo zajęć i przez długi czas nie miały okazji nawet zamienić słowa ze sobą. W końcu nadszedł moment, w którym obie stwierdziły, że korzystając z chwili przerwy zajmą się jedzeniem lunchu. Bridget kiszki grały marsza i nie mogła się bardziej ucieszyć z zabranych do pracy dyniowych pasztecików i kanapek z twarożkiem. Opadła na krzesło z głośnym jękiem, po czym odpakowała swój prowiant i wgryzła się z uczuciem w kanapkę.
- Omln - "powiedziała" z pełną buzią rozkoszując się smakiem. - Czekałam na to cały dzień!
I jak zwykle los nie był zbyt łaskawy, gdyż zesłał dziewczynom do sklepu kolejnych dwóch klientów, młodego mężczyznę i starszą panią. Staruszka praktycznie od razu skierowała swoje małe kroczki do Naeris, wobec czego Bridget ostatkiem sił powstrzymując się od wywrócenia oczami, odłożyła swoją bułkę i podeszła zapytać chłopaka, o co chodzi. Okazało się, że przyszedł zasięgnąć rady na temat... Krzyżowania kugucharów z kotami! Dziewczyna zrobiła wielkie oczy, po czym całkowicie szczerze powiedziała, że nie ma na ten temat pojęcia i niestety nie potrafi mu odpowiedzieć. Mężczyzna ni wydawał się być specjalnie zrezygnowany, jakoś tak dobrze zniósł tę informację i już miał się ulotnić, gdy nagle zwalił całą półkę z akcesoriami dla zwierząt. Spalił buraka i zwiał, zatrzaskując za sobą drzwi. Bridget, której dźwięk dzwonka przy drzwiach niezwykle irytował uszy, spojrzała na Krukonkę wzrokiem, w którym malowała się czysta desperacja. No nic, dokończy jedzenie później, trzeba posprzątać ten bałagan...

kostka: 5

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 2085
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Nie Gru 17 2017, 23:56

Ten dzień był wyjątkowy pracowity. Naeris uwijała się jak mrówka pomiędzy klientami i choć chciała znaleźć chwilę, żeby porozmawiać z Bri, podpytać, jak jej minął dzień i ogólnie to nie mogła. A szkoda, bo uważała Puchonkę za bardzo sympatyczną dziewczynę i z przyjemnością poznałaby ją bliżej! Naeris jednak uważała, że bycie odpowiedzialną pracownicą jest ważniejsze, dlatego starała się każdemu dogodzić i nie zwracać uwagi na własne zmęczenie. Nie irytowała się namolnymi klientami, ale to był test dla jej anielskiej cierpliwości.
Krukonka czekała na przerwę na lunch, jak na zbawienie, bo zapakowała sobie pyszną sałatkę owocową i była już głodna. Usiadła grzecznie na krzesełku obok Bridget, odpakowując swoje żarełko i dobierając się do niego widelcem.
- Ja też. - przyznała, pochłaniając swoją sałatkę. - Chyba za mało nam płacą. - stwierdziła z uśmiechem, komentując to, jak dużo musiały się narobić.
I właśnie wtedy zjawili się kolejni klienci, więc jasnowłosa od razu wstała. Spodziewała się, że załatwienie interesów ze staruszką będzie przyjemnością, bo wyglądała całkiem sympatycznie, ale niestety. Dziewczyna usłyszała, że ma sprzedać jad bazyliszka, więc zmarszczyła delikatnie brwi i poprosiła o powtórzenie. Okazało się, że kobieta pomyliła menażerię z apteką. Naeris próbowała spokojnie wytłumaczyć jej błąd, ale czarownica nie dawała za wygraną. Nawet najbardziej logiczne argumenty Krukonki nie przynosiły rezultaty, bo staruszka uparcie obstawiała przy jadzie bazyliszka. Ostatecznie Krukonka spędziła dobre kilka minut słuchając tej awantury, dopóki klientki nie udało się wyprosić. W tym czasie Bri też nie miała lekko... Pewnie zdążyła już posprzątać bałagan, kiedy Naeris w końcu odzyskała spokój. Jakoś tak straciła ochotę na ten lunch po usłyszeniu, że jest niekompetentną i nieodpowiedzialną osobą. Westchnęła tylko. Tacy klienci nie byli nowością. Najczęściej Naeris spotykała się tutaj z bardzo miłymi osobami, którym pomagała chętnie. Sama uwielbiała zwierzęta, dlatego korzystała z okazji, poznając ludzi z taką samą pasją. W bardzo rzadkich momentach zjawiał się ktoś, kto miał do czynienia ze smokami, a wtedy Sourwolf z trudem wypuszczała taką osobę ze sklepu. Słyszała zresztą, że jest miłą i pracowitą osobą, więc kompletnie nie rozumiała podejścia staruszki. Miała nadzieję, że nie będzie się nad tym zastanawiać przez resztę dnia, ale wybitnie nie lubiła takich kłótni. Zwłaszcza, że nie było to winą Nae.

6


Ostatnio zmieniony przez Naeris Sourwolf dnia Wto Gru 26 2017, 14:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 649
  Liczba postów : 950
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Nie Gru 24 2017, 14:53

Kupienie takich prezentów, żeby wszystkim przynajmniej w jakiejś części odpowiadały, było bardzo trudne. Ezra lubił sprawiać ludziom radość przynajmniej w tak prosty sposób. Praktycznie na ostatnią chwilę dokupywał ostatnie drobiazgi. Akurat wszedł do sklepu, aby mieć coś dla małej Chione oraz słodkiej Nieve, a wtedy do głowy przyszedł mu trochę nierozsądny pomysł. Poprosił sprzedawcę, aby pokazał mu wszystkie kociaki, które miał na stanie i sposród nich wybrał malucha o mięciutkiej, białej sierści. Miał nadzieję, że nie był to zbyt śmiały prezent - niektóre osoby zwyczajnie nie chciały posiadać zwierząt, nawet jeśli darzyły je sympatią. Chodziło właśnie o te obowiązki, o które martwił się Leonardo. Ezra jednak podejrzewał, że akurat w tym wypadku nie miało być problemu. Zapłacił sprzedawcy i przytulił do siebie kocię, ukrywając je przed zimnem. Dobrze, że do mieszkania nie miał daleko...

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Wto Sty 02 2018, 23:06

Chociaż w styczniu w menażerii mniej ludzi kupowało zwierzęta, to @Bridget Hudson i tak miała pełne ręce roboty, bo mnóstwo osób przychodziła do menażerii z różnych dziwnych powodów. Bridget była oczywiście w stanie zrozumieć starsze panie maniakalnie kupujące żwirek dla kotów albo ludzi, którzy przychodzili po lekarstwa, bo ich zwierzak najadł się przypadkiem puddingu podczas świąt, zupełnie nie była jednak w stanie zrozumieć dziwnego mężczyzny, który przychodził do sklepu co drugi dzień próbując odsprzedać Menażerii swojego szczura twierdząc, że jest to najmądrzejszy szczur na świecie. Po kilku takich wizytach Bridget miała już zupełnie dosyć...

Rzuć kością, żeby zobaczyć co stało się później
1,5 - dla świętego spokoju odkupujesz szczura za zawyżoną cenę, chociaż wiesz, że szef najpewniej Cię zabije. Ku Twojemu zdziwieniu okazuje się, że szczur faktycznie jest wyjątkowy. Nie dość, że umie zmieniać kolor swojego futerka to jeszcze potrafi chodzić na dwóch łapach i żonglować. Udaje Ci się go sprzedać za dużo wyższą kwotę, a szef jest tak zachwycony, że daje Ci premię w wysokości 20 galeonów. Upomnij się o nie w odpowiednim temacie.
2, 4 - denerwujesz się mocno i stanowczo wyganiasz mężczyznę. Wpada on w furię i rozbija półkę z miseczkami dla kotów. Udaje Ci się go w końcu wygonić, ale czeka Cię masa sprzątania i na dodatek musisz oddać szefowi 15 galeonów za rozbite miseczki. Odnotuj stratę galeonów w odpowiednim temacie.
3, 6 - decydujesz się na jak najbardziej dyplomatyczną odpowiedź i mówisz mu, że niestety nie możesz decydować o takich rzeczach, i prosisz, żeby przyszedł w piątek kiedy będzie obecny szef. Natręt wyszedł zrezygnowany - miejmy nadzieję, że po rozmowie z Twoim szefem nie zjawi się tutaj więcej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 718
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1052
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Sob Sty 13 2018, 15:38

Mnóstwo dziwaków przychodziło do menażerii i o ile na początku Bridget wydawała się być tym faktem niezwykle zdziwiona, zupełnie jakby nie podejrzewała, że czubki też kiedyś mogą chcieć mieć zwierzę. Niemniej jednak po dwóch miesiącach pracy w tym miejscu przywykła do takiego stanu rzeczy. Chociaż był jeden mężczyzna, który nie dawał jej spokoju.
Zdawał się zjawiać tylko podczas jej zmian, wiecznie przychodząc w towarzystwie tego samego szczura, który rzekomo był niezwykle uzdolniony. Niestety nigdy nie był w stanie pokazać Bridget swoich magicznych umiejętności, wobec czego propozycje mężczyzny, bo odkupić go za cenę znacznie przewyższającą jego wartość zawsze spotykały się z odmową. Sytuacje powtarzały się mniej więcej dwa razy w tygodniu i dziewczyna miała już serdecznie dość widoku twarzy tego pana. Gdy tylko widziała go przez witrynę sklepu, jak zmierza ku drzwiom, niezmiennie ze swoim szczurem w ręce, miała ochotę schować się za ladę i udawać, że jej nie ma.
Któregoś dnia jej cierpliwość sięgnęła zenitu, kiedy po raz kolejny ów jegomość przestąpił próg menażerii. Bridget jęknęła, gdy tylko go ujrzała. Spojrzała na tego biednego szczura, pewnie już przemarzniętego od nieustannie odbywanych spacerów w śniegu i mrozie, potem na mężczyznę, wyraźnie zdesperowanego i uległa. Wyciągając z kasy pieniądze już myślała o konsekwencjach, jakie będzie musiała ponieść z tego tytułu. Dotychczas szef był zadowolony z jej pracy i z tego, co robiła dla menażerii - teraz wątpiła w każdy kolejny dzień jej pracy. Słowo jednak się rzekło, odkupiła od tego dziwaka szczura, który wciąż był równie zwyczajny jak wtedy, gdy zobaczyła go po raz pierwszy.
Włożyła go do osobnej klatki, napoiła i dała coś do jedzenia, a następnie wróciła do reszty obowiązków. Skupiła się na porządkowaniu sklepu, karmieniu reszty pupili oraz obsłudze klientów. Dopiero pod koniec zmiany zajrzała z powrotem do latki nowego szczura... I ze zdziwieniem zorientowała się, że zwierzę zmieniło kolor! W ciągu następnego dnia, po opowiedzeniu całej historii szefowi, odkryli jeszcze, że szczur poza zmianą koloru potrafi chodzić na dwóch łapach i nawet żonglował ziarenkami. Przełożony był na tyle zachwycony, że nagrodził Bridget podwyżką za to podjęte ryzyko.

1

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   

Powrót do góry Go down
 

Menażeria u Nanuka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

 Similar topics

-
» Menażeria u Nanuka
» Magiczna Menażeria
» Oranżeria
» Oranżeria

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-