IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Menażeria u Nanuka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28782
  Liczba postów : 34947
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Menażeria u Nanuka   Pią Wrz 24 2010, 15:16

First topic message reminder :


Menażeria u Nanuka

Wśród różnorakich budynków w Hogsmeade, ten wyróżnia się pod względem swego niepowtarzalnego klimatu. Bo gdzie indziej można w okolicy znaleźć sklep który przez cały rok otaczają tropikalne palmy? Dodatkowo budynek pomalowany jest na zielony kolor, co zupełnie odróżnia go od szarych sklepów. Kiedy przekroczysz próg tego niebanalnego sklepu, od razu poczujesz zmianę temperatury. Jest ona bowiem dostosowana do upodobań tropikalnych papug zamieszkujących niektóre z porozstawianych wewnątrz palm. Z racji, iż są to ulubione zwierzęta właściciela, ten uznał, iż nie będzie ich zamykać w klatkach. Co za tym idzie, nigdy nie wiadomo, kiedy nad głową przeleci Ci jedna z tych dużych, oswojonych papug. Warto tu także wspomnieć parę słów na temat samego sprzedawcy. Nanuk jest około sześćdziesięcioletnim mężczyzną o Indiańskich korzeniach, co też doskonale widać w jego rysach twarzy. Ciemna karnacja i długie czarne włosy są dla niego znakiem rozpoznawczym. Mężczyzna ten kocha zwierzęta i można by rzec, że nikt ich tak doskonale nie rozumie, jak właśnie on. Stało się to też powodem do otwarcia sklepu, w którym własnie je mógłby sprzedawać.

Łańcuch Scamandera - 170g
Pokarm dla zwierząt – 2g
Bahanocyd - 55g
Dodatki (grzebyki, obroże itp) – 8g
Dowolna żaba – 14g
Dowolny żółw - 15g
Dowolny szczur – 16g
Puszek pigmejski – 16g
Dziki puszek pigmejski – 18g
Klatka dla wybranego zwierzaka – 20g
Dowolny królik – 24g
Dowolna mała papuga – 24g
Dowolny kot – 26g
Dowolny kruk – 29g
Dowolny pająk – 29g
Dowolna duża papuga – 34g
Dowolny gatunek sowy – 34g
Dowolny kameleon – 55g
Dowolny gatunek węża – 70g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1720
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1055
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Czw Wrz 07 2017, 21:32

Naeris przepracowała w "Zwierzętach Pani Wright" ponad rok i zdążyła się do sklepu, jak i właścicielki bardzo mocno przywiązać. Po ciężkim dniu pełnym zajęć przebywanie w towarzystwie zwierzątek i roztaczanie nad nimi opieki relaksowało Krukonkę i pozwalało zapomnieć na dłuższy czas o własnych problemach. Pamiętała, że rzadko kiedy trafiali się nieprzyjemni klienci, a na atmosferę nigdy specjalnie nie narzekała (abstrahując od tego, że Sourwolf praktycznie nie narzekała na nic). Wiadomość, że nie będzie mogła dłużej tam pracować dosłownie zdruzgotała dziewczynę.
Teoretycznie zyskała o wiele więcej wolnego czasu - mogła nadrobić lektury, na weekend pojechać do cioci, zadbać o polepszenie swoich wyników z obrony przed czarną magią i ogólnie mówiąc nie powinna narzekać. Zdążyła zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, żeby stać ją było na kupowanie wszystkiego, co potrzebne do szkoły i jeszcze wystarczało na różne zachcianki. A pamiętała jeszcze w jakim trudzie zbierała na pierwszą miotłę do Quidditcha... W każdym razie od razu zaczęła poszukiwania kolejnej pracy, w której mogłaby się spełniać, a do tego móc ją sobie dopisać do CV. Jeśli celowała w Ministerstwo Magii (sama myśl o tym powodowała wywrócenie się żołądka Nae do góry nogami) musiała zadbać o dobre kwalifikacje. Z tego powodu robiła staż, dlatego planowała wybrać się na kurs tresera smoków, dlatego korzystała z każdej okazji dowiedzenia się czegoś więcej o magicznych stworzeniach. Niebawem okazało się, że szukają sprzedawcy w Menażerii u Nanuka. Naeris szkoda było przepisywać się do "konkurencji", ale nie widziała innej możliwości. Za bardzo przyzwyczaiła się już do tego ciągłego krzątania się przy stworzonkach, poza tym zaplanowała sobie oszczędzać, żeby móc zrobić sobie licencję pozwalającą na posiadanie magicznych stworzeń i być może zakupić jakiegoś hipogryfa... To były luźne marzenia.
Dostała się i już w pierwszym tygodniu nieźle się zaaklimatyzowała w nowym miejscu, chociaż nadal nie do końca orientowała się we wszystkich okazach. W każdym razie pana Nanuka także polubiła i Nae cieszyła się, że może tu spędzać wolne chwile. Nie było to nie wiadomo ile czasu, ale godzinę albo dwie dziennie mogła poświęcić na zajrzenie do menażerii. Praca mogła wydawać się skomplikowana dla kogoś, kto nie znał się na ONMS tak dobrze, jak Sourwolf. Dla niej tylko od czasu do czasu pojawiało się jakieś wyzwanie. Tego dnia Naeris porządkowała pokarm dla pająków, zerkając też na świeżo nabytego kameleona liściastego, który wydawał się mocno niespokojny.
- Uważaj - zaskrzeczała jedna z papug, swobodnie fruwająca przy suficie. - Uważaj.
Krukonka przyzwyczaiła się do tego, że wiele z nich powtarzało różne słowa i praktycznie nigdy nie miało to sensu. A teraz wszystkie były jakoś pobudzone. Dziewczyna od zawsze bardzo kochała zwierzęta i potrafiła je doskonale rozumieć, pragnęła też od kilku lat posiadać zdolność przemiany właśnie w zwierzę. Coś tu nie grało i aż podskoczyła na miejscu, rozsypując pudełko z obróżkami dla puszków pigmejskich po podłodze, kiedy klatki się otworzyły.
- Bez paniki! - zawołała, próbując zachować zimną krew. Zawsze bardzo się wszystkim stresowała, ale uczyła się sobie z tym radzić - skoro zamierzała stawiać czoło smokom nie mogła być tchórzem. - Proszę nie krzyczeć!
Zwracała się do wystraszonych klientów, którzy jeszcze bardziej płoszyli zwierzęta. Początkowo jasnowłosa chciała użyć magii, ale dostrzegła, że różdżka pana Nanuka nie działa. Rzuciła się więc, żeby ręcznie pozamykać resztę klatek, z których nie zdążyły jeszcze uciec inne stworzenia. Rozgardiasz ucichł w jednej chwili, tak samo jak powstał. Krukonka nie miała pojęcia, co takiego się stało. Po krótkiej gonitwie udało jej się ponownie umieścić zagubione stworzenia w klatkach. Zaopiekowała się też szczurem, odsuwając go od reszty zwierząt, z przykrością widząc, że bardzo się zestresował.
- Dobrze się pan czuje? - zapytała z niepokojem obserwując bladą twarz Nanuka. Podeszła do swojego przełożonego i nalała do kubka wody z butelki, po czym mu ją podała. Skinęła głową i wypatrzyła ptaki. Nie ufała własnej różdżce, więc zamierzała zrobić to jak najdelikatniej ręcznie. Papuga uderzyła ją skrzydłami w twarz, ale zamknęła ptaka w klatce, z drobnymi problemami uporała się z puchaczem. Wreszcie zaczaiła się na ostatniego uciekiniera.
Krzyknęła z bólu, czując, że ptak agresywnie rzucił się na nią, jakby chciał wydłubać dziewczynie oczy. Ostre pazury pozostawiły głębokie ślady na policzkach Naeris, na szczęście nie robiąc jej poważnej krzywdy. Osłoniła się rękami i syknęła z bólu, bo dziób sowy również poznaczył je śladami. Nie cackając się i zapewne wyrywając kilka piór unieruchomiła ptaka, po czym wrzuciła go do klatki. Oddychała głęboko, zaciskając powieki z pulsującego bólu promieniującego na dłoniach, ramionach, szyi i twarzy. Zauważyła, że z kilku zadrapań sączy się krew.
- Co to było, proszę pana? - zapytała, bardzo starając się udawać, że to wcale aż tak nie boli. Nie winiła sowy - to tylko zwierzę.

Kostki: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 266
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Nie Paź 22 2017, 18:14

Przed przybyciem do Anglii niestety musiał się rozstać ze swoimi zwierzęcymi przyjaciółmi. Nie potrafiłby długo wytrzymać bez jakiegoś pupila więc prędzej czy później musiał trafić do jednej z tutejszych menażerii. Od samego wejścia wiedział czego potrzebował i czego szukać. Tropikalny klimat nieco zaskoczył Holendra, podobnie jak przelatująca obok wielka papuga. Nie potrafił zaprzeczyć, że te ptaki były przepiękne i gdyby nie to, że miał już ułożony cały plan w głowie, to skusiłby się na jedno z tych egzotycznych stworzeń.

Ostatecznie swoją uwagę poświęcił pająkom. Nie takim jak można spotkać w lasach nieopodal Hogwartu, ale też dużym. Dokładnie mówiąc, to wpadł mu w oko ptasznik białokolankowy, na którego niemalże od razu się zdecydował. Pomiędzy licznymi klatkami dla zwierząt, wypatrzył właściciela sklepu i ze sporą pewnością siebie poszedł do mężczyzny, by dokonać zakupu.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 556
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Menażeria u Nanuka   Wto Paź 31 2017, 13:36

Bridget miała już dosyć pracy jako kelnerka w herbaciarni Pani Puddifoot, gdzie już dosłownie wszystko doprowadzało ją do szału. Nawet nie chodziło o fartuszki czy klientów, ale o ogólnie panującą atmosferę - wszędobylskie kwiatuszki, serduszka, a do tego wymóg nieustannego uśmiechania się niespecjalnie pasował dziewczynie do nastroju. Biorąc pod uwagę, jak wiele złych rzeczy działo się wokół niej ostatnimi czasy, zaczęła mieć problemy nawet z właścicielami, że nie spełnia standardów. Więc odeszła z ulgą.
Bycie kelnerką porzuciła na rzecz sprzedawania zwierząt i akcesoriów dla nich w menażerii u Nanuka, również w Hogsmeade. Ta praca zdecydowanie bardziej jej pasowała, bo przynajmniej miała do czynienia ze zwierzętami, które szczerze uwielbiała. Nie musiała się zbyt długo wdrażać, ponieważ posiadała już sporo informacji na temat pielęgnacji i dobrego utrzymania przynajmniej połowy stworzeń oferowanych przez menażerię, a to, czego nie wiedziała, nadrobiła w mig chociażby poprzez rozmowy z Naeris, która również tam pracowała i która była jedną z najlepszych koleżanek jej starszej siostry Lotty. Bridget cieszyła się, że będzie miała miłe towarzystwo, bo to zdecydowanie było istotne w pracy. Gdyby znów miała pracować z tymi dziewczynami z herbaciarni, chyba rzuciłaby sama na siebie Avadę.
Dni mijały jej na nabijaniu kasy, ścieraniu podłogi i karmieniu zwierząt. Klatki na szczęście można było sprzątnąć za pomocą zaklęć, lecz przy problemach z magią oraz niezwykłej kapryśności jej różdżki, kilkakrotnie musiała wsadzać ręce do środka klatek, by wykonać zadanie. Nie narzekała jednak, w gruncie rzeczy ta praca ją cieszyła. Zawsze mogła pogawędzić z klientami o różnych gatunkach stworzeń i podzielić się własnymi doświadczeniami z niektórymi z nich. Nie zliczy na palcach, ile puszków udało jej się sprzedać... Ubolewała nad faktem, że menażeria nie sprzedawała pufków, bowiem gdyby o nie chodziło, na pewno sprzedałaby każdego - posiadała sporą wiedzę na ich temat ze względu na to, że jej mama prowadziła hodowlę. Chyba musi do niej napisać, by skontaktowała się z menażerią w Hogsmeade, bo to aż nieprawdopodobne, że tak dobrze prosperujący sklep nie posiadał w ofercie pufka! Przekonała jednego klienta do kupna kruka, drugiego do kupna kociego towarzysza dla już posiadanego kocura... Ogólnie nie szło jej źle, serio!
Któregoś dnia do menażerii trafił nowy wąż - ogromny, o niezwykle błyszczących łuskach. Bridget patrzyła na niego na poły przerażona i zaintrygowana. Jej wzrok wielokrotnie wędrował w jego kierunku i dziewczyna nie mogła się powstrzymać od tej nachalnej myśli - może mogłaby spróbować? Nie znalazła jednak stosownej chwili aż do wczorajszego popołudnia, kiedy to została sama przez około dwie godziny na zmianie. Zaraz po tym jak uporała się z wydaniem pokarmu zwierzętom, zniknęła na minutę na zapleczu, by wyciągnąć swoją niezwykłą książkę traktującą o wężomowie. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby nie skorzystała z tej niezwykłej okazji! Stanęła przy klatce - wąż znajdował się akurat na wysokości jej twarzy. Z bliska wyglądał na jeszcze groźniejszego niż sądziła. Przełknęła głośno ślinę, po czym zaczęła wertować podręcznik, szukając odpowiedniego rozdziału. Merlinowi dzięki, że książka ta posiadała lektora - niektóre strony po dotknięciu różdżką "przemawiały", nadając brzmienie temu, co zostało napisane na kartkach książki. Bo cóż mówiło dziewczynie "syk długi intonowany na 2 sekundę brzmienia"? Musiała usłyszeć!
A ileż się potem musiała tłumaczyć właścicielowi, że wcale nie drażniła i nie szczuła węża?
Szkoda gadać.

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Menażeria u Nanuka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

 Similar topics

-
» Menażeria u Nanuka
» Magiczna Menażeria
» Oranżeria
» Oranżeria

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-