IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pomost z łódkami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Hereford, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1231
Dodatkowo : najmłodsza Blythe, klon Psyche
  Liczba postów : 1084
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8678-utopia-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8680-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8682-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8681-utopia-blythe




Gracz






PisanieTemat: Pomost z łódkami   Sob Lut 07 2015, 20:56


Pomost z Łódkami


Te niewielkie łódki należą do mieszkańców Pritoku, którzy często wypływają, by łowić ryby. Zimą jednak jezioro jest zamarznięte, dlatego wszystko stoi bez ruchu. O ile samo wypłynięcie jest w tym okresie niemożliwe, tak chętni mogą sobie po prostu posiedzieć tutaj i nacieszyć oko widokami.

Na tym terenie nie działa teleportacja, a skupienie magii może wywołać nieprzewidziane skutki w rzucaniu zaklęć!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10363-sheila-greene
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10364-chodzcie-wymyslimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10365-wredna-sowa-sheily
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10366-sheila-greene#286025




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost z łódkami   Nie Lut 15 2015, 18:35

Była podekscytowana i było jej… Niedobrze. Po prostu miała ochotę zwymiotować, ona, Sheila Greene umówiła się na… No właśnie na co? Być może na randkę, choć na samą myśl o tym zaczynała się stresować. Nie dość że rzadko przebywała z ludźmi to teraz miała z kimś wyjść w walentynki, w dodatku z chłopakiem, którego zna od niedawna, a co jeśli jest seryjnym mordercą? Greene oczywiście musiała wymyślać czarne scenariusze, taka już jej natura. Co prawda polubiła Eugeniusa, jeśli tak to można nazwać. Ich pierwsze spotkanie było ciekawe, to na pewno. Sheila poszła do jednej z wielu lodziarni, które znajdywały się w okolicy, choć ta przypadła jej do gustu i często tam przesiadywała. Jak przystało na normalnego człowieka zamówiła lody, niestety (albo i stety) chłopak, który szedł z jej zmówieniem potknął się wyrzucając na nią zamówiony deser, na szczęście Sheila nie należy do nerwowych osób i jej pierwszą reakcją był śmiech. W końcu każdemu może się zdarzyć, właśnie tak Greene poznała Eugeniusa, mówiłam że będzie ciekawie.
Puchonka myślała że spędzi walentynkowy wieczór ze swoim kotem, a nie z chłopakiem! Zaskoczyła samą siebie. Nie trzeba wspominać że Greene spędziła pół dnia pod kołdrą, planując co ma na siebie założyć? W końcu to Syberia, na której panują mrozy, a kto jak kto ale Sheila uwielbiała ciepło. Nie mogła się też ubrać jak Eskimos, w końcu musiała wyglądać jak kobieta, choć trochę! Padło na najcieplejszy sweter, który blondynka posiadała, bordowy jej ulubiony. Obcisłe czarne spodnie, z którymi się nie rozstawała i ukochane czarne (chyba miała za dużo ubrań tego koloru) Martensy. Pierwsza lepsza czapka no głowę i ciepły szalik. Sheila była gotowa do wyjścia, choć nadal była zestresowana.
Miejscem, w którym mieli się spotkać na jednym z pomostów, Greene była na nim w dzień a widoki z tamtego miejsca były niesamowite! Zimą całe jezioro było zamarznięte i łódki rybaków przymocowane były do pomostu, w dodatku niewiele osób się tam kręciło. Kiedy Puchnoka zjawiła się na miejscu panowała tam głucha cisza, dziewczyna wsadziła ręce do kieszeni i podreptała na koniec pomostu. Rozglądnęła się powoli ale Eugeniusa jeszcze nie było, miała nadzieję że jej nie wystawił albo nie zapomniał, a co jeśli to wszytko to głupi żart? Kolejne czarne scenariusze tworzyły się w głowie Sheili, usiadła na pomoście i obróciła się w stronę jeziora, nawet wieczorem widoki były niesamowite i magiczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Auckland, Nowa Zelandia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 504
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10425-ezekhiel-eugenius-tatcher#287312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10427-chcesz-byc-moja-owieczka#287351
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10430-eugenowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10426-eugenius-ezekhiel-tatcher#287350




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost z łódkami   Nie Lut 15 2015, 19:01

Szlag by to trafił! Jak zwykle byłem spóźniony! Na nic ustawianie pięciu zegarków, przypominajek w różdżce i pisaniu po rękach godziny spotkania. Jak zwykle, nie umiem się nigdzie wygrzebać. Biedna Sheila, pewnie już długo czeka, pewnie jej zimno. Jasny gwint, jaka ze mnie niezdara. Czasami szykuję się dłużej niż stereotypowa kobieta albo nawet gorzej. Spędziłem chyba pół godziny w łazience czesząc włosy i udając, że golę zarost (który pojawia się na mojej twarzy raz na tydzień, ale to mniej ważne). Nie musiałem zastanawiać się, co na siebie założę, bo jak zwykle były to czarne trampki, ciemne spodnie i koszula. Cóż, może niezbyt elegancko, ale w końcu to randka, a nie pogrzeb. Jednak nie zaoszczędziłem wystarczająco czasu, bo kiedy dotarłem na miejsce, Puchonka stała na końcu pomostu. Czyżby chciała popełnić samobójstwo po tym, jak rzekomo ją wystawiłem? Nie! Nie miałem niczego złego na myśli... Kurczę, chyba jednak powinienem był ostrzec ją o moim nagminnym spóźnianiu.
Podchodząc bliżej, dostrzegłem, że chyba jednak nie wygląda na samobójczynię, w końcu ktoś, kto chce umrzeć nie siada, tylko skacze. Zauważyłem, że zamarznięta woda wygląda naprawdę prześlicznie, ale nie skupiałem się nad tym długo. Prawie skradając się, podszedłem do Green zza jej pleców, zamykając oczy dziewczyny własnymi dłońmi. Hm, czy to nie podchodzi pod gwałt? Chyba jeszcze nie.
- Przepraszam najmocniej za spóźnienie - zacząłem, uwalniając moją biedną, walentynkową wybrankę. W ogóle to uważam to za cud, że po naszym zabawnym pierwszym spotkaniu zgodziła się dziś ze mną zobaczyć. I że wtedy nie obrzuciła mnie żadnymi wyzwiskami ani niczym podobnym. Fajna z niej dziewczyna. Taka miła, przyjacielska i Puchońska. Trochę podobna do mnie - Mam nadzieję, że się za bardzo nie gniewasz - rzekłem, naprawdę przekonany, że tak słodka, blond istotka nie mogłaby się złościć. Do tego była z tego samego domu i gdyby chciała, wydarłaby się na mnie już w lodziarni. Swoją drogą szczęściarz ze mnie! Nawet nie dostałem małego upomnienia od szefa, a poznałem swoją tegoroczną walentynkę. Ekstra!
- Strasznie mi się tu podoba - zagaiłem, siadając obok niej. Myślałem, że drewno o tej porze roku na Syberii będzie lodowate, jednak pozytywnie się zaskoczyłem - tyłek mi nie zamarzł, a to chyba dobry znak. Zacząłem tak śmiesznie machać nogami, jak małe dzieci, kiedy siedzą na zbyt dużym krześle - Tylko trochę zimno, nie sądzisz? - podkreśliłem odpowiednie słowo. Miałem nadzieję, że nie będzie aż tak niezręcznie, jak podejrzewałem. Dlaczego jestem taki dziwny? Raz pozytywny do bólu, po pięciu minutach pesymista.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10363-sheila-greene
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10364-chodzcie-wymyslimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10365-wredna-sowa-sheily
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10366-sheila-greene#286025




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost z łódkami   Nie Lut 15 2015, 19:48

Sheila spędziła całe popołudnie szukając czegoś odpowiedniego do ubrania, przegrzebywała swoje rzeczy przez kilka godzin i nic nie wyglądało tak jak on chciała. Kobiety to jednak mają problemy, ale udało się i wyglądała całkiem przyzwoicie. Oczywiście na pomoście pojawiła się wcześniej, często zapominała o spotkaniach albo się spóźniała, ale nie dziś! Udało się jej dotrzeć przed Eugeniusem, choć nadal się zamartwiała że chłopak nie przyjdzie. Siedząc na pomoście Puchonka przymknęła oczy i wsłuchiwała się w tę przyjemną ciszę, najlepszy dźwięk na świecie! Nagle ktoś zasłonił oczy Greene dłońmi, biedna Sheila prawie na zawał zeszła, ale mógł to być jedynie Eugenius… Albo jakiś morderca. Blondynka obróciła się zwinnie do tyłu i zobaczyła chłopaka, jednak jej nie wystawił! Kamień spadł jej z serca.
-Nie ma sprawy- powiedziała Greene uśmiechając się do niego przyjacielsko, kij z tym że praktycznie go nie znała, wydawał się być miły i to było najważniejsze- Hmm… Teraz będziesz musiał mnie nosić cały dzień na rękach i karmić czekoladą!- oznajmiła dumnie Puchonka udając arystokratkę z krwi i kości- A tak serio to nie, nie jestem zła- zaśmiała się dziewczyna, miała nadzieję że nie wyjdzie na kretynkę, jej dziwne poczucie humoru nie wszystkim się podobało. Przynajmniej nie zaczęła opowiadać głupich kawałów! Zawsze kiedy spędzał czas z nowo poznanymi osobami była lekko spięta, bała się że ludzie ją odrzucą, ale Puchon wydawał się być miły.
-To prawda jest ślicznie- odpowiedziała blondynka wpatrując się w dal, wszystko wyglądało jak z bajki, jezioro było zamarznięte a każde pojedyncze drzewo było pokryte śniegiem, tak jak wszytko inne wokół. Nawet jeśli na dworze było ciemno śnieg idealnie odbijał światło księżyca, dając przy tym niesamowity efekt, magiczny.
-W cholerę- powiedziała dziewczyna, nie oszukujmy się to w końcu Syberia, wiecznie panował tu mróz. W dodatku dla takich osób jak ona to nie była wymarzona pogoda, Sheila przywykła do niskich temperatur, ale nie do takich- Właściwie Eugenius opowiedz mi coś o sobie, wiem tylko że pracujesz jako kelner w lodziarni, którą często odwiedzam- zaśmiała się Puchonka i obróciła się w jego stronę, zawsze rozmawiając z kimś nawiązywała kontakt wzrokowy. Była ciekawa jaki jest ten chłopak i co lubi, bo chyba tak poznają się ludzie? Na randkach? Co prawda Sheila wiedział tyle o randkach co jej brat o odcieniach różu, ale trzeba od czegoś zacząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Auckland, Nowa Zelandia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 504
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10425-ezekhiel-eugenius-tatcher#287312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10427-chcesz-byc-moja-owieczka#287351
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10430-eugenowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10426-eugenius-ezekhiel-tatcher#287350




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost z łódkami   Nie Lut 15 2015, 20:37

No dobrze, zaprosiłem niedawno poznaną dziewczynę na romantyczną randkę, a tak naprawdę... Hm, jakby to powiedzieć? Nie mam bladego pojęcia o romantyzmie, kwiatach, flirtach i innych pojęciach związanych z miłością. Szczerze to chyba do tej pory n i g d y się nie zakochałem. Może raz, w piątej klasie wpadła mi w oko jedna Australijka, ale dała mi kosza, bo twierdziła, że jest dla mnie zbyt dobra. Trudno, było mi wtedy trochę przykro, ale ostatecznie i tak wyjeżdżałem do Wielkiej Brytanii, więc po kilku dniach otrząsnąłem się z tego zauroczenia.
Może tym razem będzie inaczej?
- Ach, byłbym zapomniał - odpowiedziałem, grzebiąc w kieszeni czarnej, skórzanej kurtki. Kurcze, czyżby zostawił upominek? Nienienie. Ach, jest. Z ulgą wymalowaną na twarzy wyciągnąłem maleńki pakunek owinięty starannie (jak na moje skromne możliwości) czerwonym papierem. Była nawet maleńka, różowa kokardka! Teraz byłem przekonany, że Lizak w kształcie serca spodoba się Sheili. Pewnie pomyśli, że mam mały gest, ale cóż innego mógłbym jej podarować? - Nie dziękuj, mam nadzieję, że ci się spodoba - zapewniłem, podając jej pudełko. Mam nadzieję, że sprzedawca tylko żartował z tym patrzeniem na różowo. W końcu u nas czegoś takiego nie było.
Ściągnąłem kurtkę i nałożyłem ją delikatnie na ramiona Green. Ja nie zmarznę, mam jeszcze bluzę, a nie mogłem patrzeć, jak się trzęsie. Poza tym... dziewczyny nie powinny marznąć w towarzystwie płci brzydkiej.
- Hm - zamyśliłem się, splatając ręce na kolanach. Spojrzałem w dal, podobnie, jak przed chwilą zrobiła to młodsza ode mnie Puchonka. Rzeczywiście, krajobraz tego miejsca był specyficzny, ale jaki malowniczy... Mróz naprawdę potrafi zdziałać cuda - Co mógłbym o sobie powiedzieć? - spytałem sam siebie, retorycznie. Przecież nie mogę jej od razu przestraszyć, opowiadając historię swojego życia. Z resztą, pewnie i tak nie miałaby ochoty wysłuchiwać mojego użalania się nad sobą i szczerze mówiąc, to nie była odpowiednia pora - Jestem Nowozelandczykiem i uczestnikiem Sfinksa, ale to też już pewnie wiesz - zacząłem, drapiąc się lewą ręką po szyi - No i w sumie to chyba tyle, nie jestem jakiś specjalnie interesujący - zakończyłem swoją wypowiedź, ponownie wpatrując się w zamarzniętą taflę wody.
- A ty? - spytałem, oczekując nieco dłuższej odpowiedzi niż moja. Może dziewczyna okaże się mniej skryta niż ja? W sumie powinienem był jej uchylić rąbka tajemnicy, ale przecież to nie było nic interesującego. Hej, tak w ogóle to naprawdę mam na imię Ezekhiel, mam trzech starszych braci, którzy są w moim wieku, a w dodatku umarli nam rodzice i zmieniliśmy tożsamość. Ej, co ty robisz... Nie uciekaj! - tak właśnie by to wyglądało. Wspaniale. Przeszłość przeszłością, nie mam obowiązku nikogo obarczać tragedią z dzieciństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10363-sheila-greene
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10364-chodzcie-wymyslimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10365-wredna-sowa-sheily
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10366-sheila-greene#286025




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost z łódkami   Nie Lut 15 2015, 22:09

Sheila też się na romantyzmie nie znała, choć może trochę? Jak dla niej romantyczny byłby bukiet z bekonu! Albo czekolada, dużo czekolady. Wystawne kolacje i inne pierdoły zawsze ją przerażały, wolała skromne spotkana w małych kawiarenkach albo cukierniach, nigdy nie była zbytnio wymagająca i miała nadzieję że nikt nie będzie tego wymagał od niej.
-Dziękuje, to urocze- powiedziała dziewczyna uśmiechając się do Eugeniusa. Lizak! Kochała słodycze, wszelkie słodycze. I chyba cały Hogwart o tym wiedział, uwielbiała skromne i zwykłe prezenty, te zawsze cieszyły ją najbardziej. A w dodatku wszelkie słodkości! Blondynka uściska Puchona, jak na razie te walentynki zaczęły się naprawdę dobrze, w końcu miała wybór spędzić je z kotem albo z kimś kogo praktycznie nie zna, chyba wybrała dobrze.
-Nie wierzę Ci- powiedziała dziewczyna oskarżycielskim tonem, znaczy to że jest uczestnikiem Sfinksa to wiedziała, ale chodziło jej o coś zupełnie innego- Każdy jest interesujący, ale każdy na inny sposób. Niektórzy po prostu wolą tego nie pokazywać, ukrywać- oznajmiła blondynka i wzruszyła ramionami, Sheilia znów bawiła się w filozofa. Cóż nie chciała go do niczego zmuszać, jeśli będzie chciał na pewno jej o sobie opowie, czasami naprawdę warto jest czekać. Po chwili poczuła że chłopak założył na jej ramiona kurtkę, miała ochotkę krzyknąć z radość, w tym całym pośpiechu zapomniała wziąć czegoś cieplejszego na ramiona, ale na całe szczęście Puchon postanowił się tym zająć. Już po chwili zrobiło się jej cieplej.
-Co mogę Ci o mnie powiedzieć? Mam Brata, za którego skoczyłabym w ogień, moją miłością jest kot, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi- a pewnie zabrzmiało, ale trzeba było przyznać że Greene była dziwna, na szczęście niektórzy właśnie to w niej lubili a inni po prostu się przyzwyczajali- Kocham jeść słodycze, ale zawsze po nich jestem latającą kulką cukru i nie da się mnie pozbyć- powiedziała Puchonka  i odpakowała lizaka, przynajmniej Eugenius mógł jeszcze uciec, ostatnia szansa inaczej będzie skazany na ADHD Sheili.
-Rysuję- nie umiała tego ująć więc po prostu walnęła jedno słowo, nie wiele osób wiedziało o umiejętnościach Greene, przeważnie nikomu o tym nie mówiła. Wolała to trzymać dla siebie, choć sama nie wiedziała czemu.
-A ty masz jakieś talenty? Śpiewasz, tańczysz a może umiesz gotować?- zapytała dziewczyna uśmiechając się do niego, chciała się czegoś dowiedzieć, czegokolwiek. Lecz wiedziała że będzie musiała nad tym popracować, Eugenius wydawał się być tajemniczy, co ciekawiło Greene. Wszystko co było zagadką podobało się Puchonce, taka już była. Sheila usiadła po turecku i wpatrywała się w chłopaka, c’mon powiedz coś, pomyślała i lekko się do niego uśmiechnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Auckland, Nowa Zelandia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 504
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10425-ezekhiel-eugenius-tatcher#287312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10427-chcesz-byc-moja-owieczka#287351
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10430-eugenowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10426-eugenius-ezekhiel-tatcher#287350




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost z łódkami   Pon Lut 16 2015, 19:00

Uriel kiedyś powiedział mi, że jeśli dziewczyna mówi, że coś jest urocze to albo tak jest naprawdę, albo nie chce zrobić potencjalnemu zalotnikowi przykrości. Miałem nadzieję, że w moim przypadku chodziło o to pierwsze, bo trochę głupio byłoby dostać kosza w święto zakochanych. Zwłaszcza, jeśli zaproszona osoba się zgodziła, a zniesmaczył ją otrzymany prezent. W sumie nie zdziwiłbym się jej, bo kto normalny daje walentynce lizaka? Ech, mówiłem, że się nie znam. Może chociaż doceniła, że się starałem?
- Może masz rację - Przemilczałem resztę wywodu Puchonki na temat tego, że na pewno jestem ciekawym człowiekiem, tylko nie chcę się do tego przyznać. Częściowo miała rację - to znaczy, jeśli chodzi o to, że nie chce się przyznać. Nikt by nie chciał. Ale z drugiej strony co jest we mnie ciekawego? Może akcent. Tak, wszyscy mi mówią, że śmiesznie mówię! Ale to tylko dlatego, że urodziłem się tam, gdzie się urodziłem, więc to także nie jest moją zasługą - W ogóle to bardzo mądrze mówisz... Jesteś pewna, że nie jesteś Krukonką? - spytałem żartobliwie, unosząc kąciki ust w uśmiechu. Uwielbiam to robić, znaczy uśmiechać się. To takie miłe i zawsze może poprawić humor.
- Przestań, to nie brzmi dziwnie - skomentowałem wypowiedź Greene. Zgoda, może trochę śmiesznie było słuchać o miłości blondynki do kota, ale nic poza tym. Nie rozumiem, co w tym miało być dziwnego, przecież wiele jest starszych pań, których jedynymi przyjaciółmi są właśnie te zwierzęta. I nie chodzi mi o to, że Sheila byłaby jedną z nich... W końcu była niczego sobie, zgrabna, ładna, inteligentna, no cud miód dziewczyna! - A kto chciałby się ciebie pozbywać? - spytałem, spoglądając w jej duże oczy koloru nieba. W sumie to były niczego sobie. Takie... głębokie? Tak, to dobre określenie.
- Hm... chyba nie. Kiedyś uczyłem się gry na pianinie, ale nic poza tym - odpowiedziałem w stu procentach szczerze. W młodym dzieciństwie mama pokazywała mi, jak grać, gdzie układać palce, uczyła mnie nut. Poza tym, że była baletnicą, kochała muzykę, a dlatego, że byłem chłopcem, trochę  śmiesznie byłoby mnie uczyć tańczyć w tutu, prawda? Z resztą, myślę, że pasanie owiec też jest swego rodzaju talentem, a wtedy mam ich już dwa - No i nic już nie pamiętam.
- Z resztą, chciałbym umieć coś robić... - stwierdziłem, obracając się w stronę blondynki i podpierając się ręką z tyłu - Ale będąc taką niezdarą nie jest to łatwe - to prawda. Czasami mam problem nawet z chodzeniem. Nie no, żartuję. Ale naprawdę niewiele jest czynności, które wychodzą mi dobrze. No, może poza czytaniem, czytaniem historycznych książek i czarowaniem.
Kiedy mówimy już o byciu niezdarą, pechu i innych sprawach tego typu, to moja ręka, jak na komendę pośliznęła się na deskach pomostu, po czym ugięła. Udając, że było to celowe, położyłem się na drewnianym podłożu i to właśnie wtedy ujrzałem gwiazdy. Były naprawdę piękne.
Mówiąc o pięknie, to chyba nie jest wymarzona randka Shaili... Jak widać do tego też nie mam talentu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10363-sheila-greene
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10364-chodzcie-wymyslimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10365-wredna-sowa-sheily
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10366-sheila-greene#286025




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost z łódkami   Pon Lut 16 2015, 20:04

Co prawda Sheila była miłą osobą, a przynajmniej się starała. Niestety była szczera, więc często otwarcie mówiła o tym co jej się nie podoba, dlatego trudno było do niej dotrzeć a tym bardziej się zaprzyjaźnić. Greene polubiła Eugeniusa, w końcu poznała kogoś podobnego do siebie, kogoś innego. Chłopak był spokojny i uprzejmy, a to drugie zdecydowanie jest ważne!
-Ha! Chciałoby się- powiedziała dziewczyna i uśmiechnęła się do Puchona. Choć nie, Sheila była za głupia na Ravenclaw, znaczy nie była typową stereotypową blondynką, ale jej wiedza miała pewne granice. A Hufflepuff idealnie do niej pasował, niestety ten dom nie cieszył się popularnością w Hogwarcie, ale to było mało ważne, dobrze że ona czuła się w nim dobrze.
-Mój brat często powtarza mi że powinnam wyjść do ludzi, a nie siedzieć z kotem- zaśmiała się i oparła ręce na pomoście. Co było dziwnego w jej miłości do kota? Prawdziwa silna i nie zależna kobieta! Z kotem i jedzeniem…
-Całkiem sporo osób- powiedziała Puchonka i lekko się uśmiechnęła, takie życie uczniów żółtego domu.  Kiedy chłopak spojrzał jej w oczy, zarumieniła się. Tak proszę państwa na twarzy Sheili Greene pojawiły się rumieńce, trzeba to zapisać w kalendarzu! Towarzystwo Eugeniusa było po prostu znakomite. Blondynka obróciła wzrok i udawała że podziwia widoki, mądrze Greene, mądrze. Przynajmniej było ciemno, więc miała nadzieje że Puchon tego nie zauważy.
-Pianino, uwielbiam ten instrument- trzeba było przyznać że Sheila miała słabość pianin i skrzypiec. Dźwięki, które się z nich wydobywały strasznie ją uspokajały, choć to było lekko dziwne, ponieważ na co dzień Greene słuchała nieco ‘mocniejszej’ muzyki.
-Ja nigdy talentu do muzyki nie miałam, szybko się nudzę. Dlatego jak starałam się nauczyć na czymś grać, prędko mi przechodziło- podsumowała dziewczyna i wzruszyła ramionami, jedynie kiedy rysowała potrafiła siedzieć w jeden pozycji przez kilka godzin, cóż kręgosłup jej później nienawidził. Greene rysowała od najmłodszych lat, to była jedyna pasja, którą rozwijała przez tak długi okres czasu.
-Może masz jakiś ukryty talent a jaszcze o nim nie wiesz?- zapytała Puchonka i znów przyjacielsko się do niego uśmiechnęła. To też było możliwe, znała wiele osób, które dopiero po pewnym czasie odkryły swoje powołanie- Nie ty jedyny, ale niezdary powinny trzymać się razem?- zapytała niepewnie Greene, choć to mogłyby być komiczne, dwie nieporadne osoby, które psują wszystko co wpadnie im w ręce, całkiem ciekawe.
Kiedy Eugeniusowi podwinęła się rękach, dziewczyna powstrzymała śmiech. Zawsze śmieszyły ją wypadki ludzi, oczywiście te niegroźne, nie żeby była nie miła…  A przecież musiała przynajmniej zachować pozory więc udawała że niczego nie widziała. Greene również położyła się na pomoście, lubiła obserwować gwiazdy, często robiła to z bratem, niestety w dobrze oświetlonym Londynie widoki nie były tak piękne jak na Syberii.
Tego właśnie jej trzeba było, odpoczynku z osobą, która wydawała się być bratnią duszą Sheili, przynajmniej ona tak myślała. Wpatrując się w gwiazdy uśmiechnęła się do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Auckland, Nowa Zelandia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 504
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10425-ezekhiel-eugenius-tatcher#287312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10427-chcesz-byc-moja-owieczka#287351
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10430-eugenowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10426-eugenius-ezekhiel-tatcher#287350




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost z łódkami   Sro Lut 18 2015, 13:01

- Nie znam gościa, ale - zacząłem, drapiąc się za uchem.  Czasami mam wrażenie, że zachowuję się jak pies albo kot, albo jeszcze jakieś inne zwierzę. Nie mam pojęcia dlaczego tak robię, to jest chyba jakiś nerwowy tik czy coś w tym stylu. W każdym razie, taki tik chyba nie jest najgorszy... Znam ludzi, którzy dziwnie mrugają, to jest trochę zabawne, ale oprócz tego bywa przerażające - myślę, że w tej kwestii twój brat ma rację - bo po co taka ładna dziewczyna ma marnować życie na niańczeniu kota? Pewnie ma śmieszne imię - pewnie Puszek albo inny Mruczek.
- Uwierz mi, że chciałbym - odparłem szczerze, nadal wylegując się na plecach. Gwiazdy naprawdę wyglądają pięknie na Syberii. Ale czy przypadkiem te tereny nie leżą w kole podbiegunowym? W takim razie powinna tu panować noc polarna... Ech, pewnie coś mi się znowu pomieszało. Jak zwykle - Próbuję swoich sił w Quidditchu, średnio mi to idzie - kontynuowałem szeptem swoją wypowiedź. Cóż, może jednak gry miotlarskie nie są moją mocną stroną? Ale w sumie cieszę się, że chociaż spróbowałem czegoś poza czytaniem "starych, nudnych książek" jak to mawiał Ignace - ale wiesz, liczą się chęci, nie? - spytałem retorycznie, prostując nogi. Delikatny powiew wiatru smagał moją twarz, a ja czułem, że nie jestem najlepszym partnerem. Po dłuższej chwili wpatrywania się w gwiazdy stwierdziłem, że nie potrafię znaleźć żadnego gwiazdozbioru, i że to pewnie dlatego, że nie jestem z Noctis. Dlatego też podniosłem się na miejsce, w którym byłem wcześniej. Mogłoby się wydawać, że się wiercę, ale po prostu czasami nie potrafię usiedzieć w miejscu.
- Zgadzam się - stwierdziłem, przeczesując włosy. Siedziałem mniej więcej po turecku, trochę zgarbiony. Nie miałem bladego pojęcia co robić, dlatego nie robiłem nic. W końcu jednak przyszło mi do głowy, że mógłbym bliżej poznać dziewczynę, którą z jakiegoś powodu zaprosiłem tego wieczoru - Wybacz, że tak niegrzecznie pytam... Ale czemu taka śliczna blondynka siedzi tutaj ze mną? - tak, to było najważniejsze pytanie. Czyżby nie miała innych planów? Nie wyglądała na kogoś, kto nie ma powodzenia (tak jak ja). Może chciała się pośmiać? Choć w sumie była z mojego domu, więc nie powinna... Intrygujące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10363-sheila-greene
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10364-chodzcie-wymyslimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10365-wredna-sowa-sheily
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10366-sheila-greene#286025




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost z łódkami   Sro Lut 18 2015, 13:53

-Być może ma rację- zamyśliła się Puchonka. Aiden to Aiden, był jej bratem więc często jak na złość po prostu go nie słuchała, a zdarzało się że czasami lepiej by wyszło, gdyby jednak przyznała mu rację. Ale co Sheila mogła na to poradzić, wolała swojego kota od większości ludzi, taka prawda.
-Quidditch to zło- podsumował dziewczyna robiąc skwaszoną minę, nigdy z własnej woli nie wsiadłaby na miotłę, od dziecka miała paniczny lęk wysokości. Aiden przejął cały talent jeśli chodzi o ten sport. Greene nie chodziła nawet na mecze, które odbywały się w Hogwarcie. Od samego patrzenia na rówieśników śmigających na miotłach, robiło się jej niedobrze. Bo w końcu co by było jakby spadli z takiej wysokości?
Eugenius miał racje, liczą się chęci. Zawsze powtarzała to bratu a on jej, ewentualnie że trzeba ćwiczyć dopóki Ci nie wyjdzie. Niestety Sheila szybko się nudziła więc nie potrafiła spędzić na ćwiczeniu czegoś dłużej niż kilkanaście minut.
-Opowiesz mi coś o Sfinksie?- zapytała z zaciekawieniem dziewczyna podnoszą się do siadu, właściwie nie wiedziała wiele na temat tego projektu. Ale Eugenius brał w nim udział więc musiał wiedzieć wszystko na ten temat. Greene zdawała sobie sprawę z tego że brało w nim udział, wiele uzdolnionych dzieciaków z całego świata. Na tym kończyła się jej wiedza, a chciała dowiedzieć się więcej- I jeśli masz ochotę, to o swojej poprzedniej szkole- zaproponowała blondynka uśmiechając się do Puchona, nie miała bladego pojęcia w jakiej placówce poprzednio uczył się Eugenius. Właściwie o innych szkołach magii też za dużo nie wiedziała, a trzeba było przyznać że to także ją interesowało.
-Stwierdziłam że muszę spędzić ten wieczór z kimś kogo polubiłam- stwierdziła dziewczyna patrząc mu w oczy, nie kłamała, miała ochotę spotkać się z Eugeniusem. Jego osoba ją zainteresowała, a to nie zdarzało się często, przynajmniej nie w jej wypadku- A ty czemu postanowiłeś zaprosić mnie, a nie jakąś inną, ciekawszą dziewczynę?- zapytała nieśmiało i wtuliła się w kurtkę chłopaka, uwielbiała ciepło, mogłaby wylegiwać się całymi dniami na jakiejś słonecznej plaży, ale tym razem pojechali na Syberię. Przynajmniej mieli ładne widoki!
-Przejdziemy się?- zaproponowała Sheila i popatrzyła na Eugeniusa, prawda była taka że tyłek całkiem jej zdrętwiał i miała nadzieje że chłopak się zgodzi. Pewnie po kilku minutach przestałaby go czuć… A to wcale nie jest miłe uczucie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Auckland, Nowa Zelandia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 504
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10425-ezekhiel-eugenius-tatcher#287312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10427-chcesz-byc-moja-owieczka#287351
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10430-eugenowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10426-eugenius-ezekhiel-tatcher#287350




Gracz






PisanieTemat: Re: Pomost z łódkami   Czw Lut 19 2015, 19:10

- Ach, nie przesadzaj, jak na razie mi się podoba - stwierdziłem na obrazę tego sportu. W sumie nie był aż tak zły jak się spodziewałem, ale szczerze mówiąc do najwybitniejszych także nie należał. Próbowałem w niego grać, bo nie miałem nic innego do roboty, a biedna, Puchońska drużyna potrzebowała zawodników. - Może to dlatego, że jeszcze nie spadłem z miotły - stwierdziłem, wzruszając ramionami z uśmiechem, chodź raczej nie zapowiadało się na to, żeby wydarzyło się to w bliskiej przyszłości. A przynajmniej miałem taką nadzieję.
- Sfinks? To taki program, w którym karzą nam rozwiązywać absurdalnie śmieszne i trudne zadania, które po rozwiązaniu okazują się banalne - parsknąłem, wstając i trzepiąc nieco wilgotne spodnie. Kiedy otrzepałem już kolana i tyłek, dodałem - Ale nie narzekam, dzięki temu poznałem naprawdę wielu wspaniałych ludzi - zakończyłem swoją wypowiedź, poprawiając nieco oklapłą fryzurę.
- Ciekawe dziewczyny... chyba nie są w moim typie - właściwie nie miałem okazji do przetestowania tej hipotezy. Zauroczyłem się - jak już wspomniałem wcześniej - raz, a w dodatku zostałem odrzucony, więc nie mam zbyt dużego doświadczenia. Nie chodzi o to, że jestem niewyobrażalnie brzydki, zwyczajnie nie potrafiłem rozmawiać w ten sposób z płcią piękną. Owszem, zazwyczaj przebywałem w gronie dziewcząt, większość z nich była moimi przyjaciółkami, ale... Jakoś nie miałem czasu, ani ochoty, żeby próbować czegoś więcej. Z resztą, co świadczy o tym, czy ktoś jest ciekawy, czy nie? Fakt, są naprawdę wydrążone w środku lalki, którym zależy tylko na jednym, ale jakoś do tej pory nie miałem okazji spotkać takich za wiele.
- Oczywiście, skoro nalegasz - odparłem, podając dziewczynie rękę. Właściwie to nie miałem zbytniej ochoty na spacerki, ale skoro jestem z Sheilą na randce, powinienem zagwarantować jej to, na co miała ochotę. Chociaż? A co tam, może przejdziemy się do lasu albo jakiegoś innego równie interesującego nocą miejsca.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pomost z łódkami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Pomost Bóstw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Syberia
-