IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Eliksirów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 30, 31, 32
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Eastleigh / Hereford / Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5566
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289




Gracz






PisanieTemat: Klasa Eliksirów   Sob Cze 21 2014, 14:08

First topic message reminder :


Klasa eliksirów


W tej sporej klasie, będącej w lochach mieści się około dwudziestu kociołków, na specjalnych palnikach. Zwykle panuje tu dość niska temperatura, co jest szczególnie uciążliwe zimą. Przez brak okien jedyne światło dają tu lampy wiszące na ścianach. W rogu klasy znajduje się gargulec z którego uczniowie mogą czerpać wodę potrzebną do warzenia mikstur. Przy prawej ścianie natomiast mieszczą się gabloty po same brzegi wypchane różnymi składnikami.

Opis zadań z OWuTeMów:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 718
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1052
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Sob Sty 13 2018, 15:52

Bridget nie dowiedziała się od nikogo, że z jej uszu wydobywała się para po wypiciu eliksiru pieprzowego, wobec tego za pracę nie dostała najwyżej oceny z możliwych. Niemniej jednak była zadowolona ze swojego wyniku. Poradziła sobie całkiem nieźle!
Następne zadanie wymagało już jakichś praktycznych umiejętności - Bridget postanowiła ponownie podejść do uwarzenia amortencji. W zeszłym roku warzyła ją pierwszy raz w parze z Lottą lub Vivien, już nie pamiętała i o ile eliksir wyglądał w porządku, miał osłabione działanie. Z tego względu chciała spróbować jeszcze raz i tym razem zrobić to dobrze! Zebrała wszystkie potrzebne składniki z szafek, po czym rozłożyła się przy jednym z kociołków. Otworzyła książkę na odpowiedniej stronie, na której znajdował się przepis na amortencję, po czym zabrała się do pracy.
Efekt końcowy okazał się być niezwykle dobry, a przynajmniej zdecydowanie lepszy niż jej pierwotne podejście! Bridget nie posiadała się z radości, że w końcu uwarzyła jakiś dobry eliksir! Jednocześnie ciężko było jej się na czymkolwiek skupić - niemal narkotyzowała się wydobywającymi się z kociołka oparami o zapachu drzewa sandałowego. Oby ktoś ją klepnął po łapach, żeby się odważyła się próbować!

6 +3 bonusu z kuferka

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Glasgow/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 135
  Liczba postów : 146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15401-maili-o-l-lanceley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15404-in-mollis-sonus-est-difficile-verba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15407-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15402-maili-o-l-lanceley




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Sob Sty 13 2018, 16:04

Maili cieszyła się, że nauczycielka nie odjęła jej punktów za spóźnienie się. Była nawet zadowolona ze swojego zadowalającego, bo była przekonana, że zdobędzie jeszcze niższą ocenę. Eliksiry były średnio jej mocną stroną, więc nawet kącik jej ust lekko drgnął, kiedy usłyszała co dostała. Spięła się uświadamiając sobie, że teraz będzie musiała uwarzyć jakiś eliksir, kiedy to bez żadnego wsparcia zaczęła wątpić, czy potrafi uwarzyć nawet ten najprostszy. Bezpiecznie wybrała eliksir po-zatruciowy, mając nadzieję, że ten przecież musiał jej wyjść. Nie chciała rzucać się na głęboką wodę, nie miała nawet na to humoru, więc ten eliksir wydał jej się dobry. Przeczytała przepis w podręczniku i zabrała się do pracy. Szło jej zupełnie gładko, bez większych problemów, co sprawiło, że nabrała chęci i podeszła do tego zupełnie swobodnie.
Efekt końcowy okazał się być znakomity. Maili nie spodziewała się, że wyjdzie jej aż tak dobrze. Zdawała sobie sprawę, że wybrała jeden z tych łatwiejszych przepisów i nie sądziła, że zawali po całości, ale nie sądziła, że pójdzie jej aż tak dobrze. Była jednak zadowolona z tego faktu i szczęśliwa, a nawet zaczęła trochę żałować, że przy tak dobrej passie nie wybrała czegoś innego

kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 72
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 364
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15139-kind#403356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sty 14 2018, 01:54

Miło było dostać dobrą ocenę, nawet jeśli się na nią wcale nie zasłużyło. Mefistofeles nie miałby szans na Powyżej Oczekiwań, gdyby nie pomoc ze strony Trixie. Miał wyjątkowo dobry dzień jeśli chodziło o socjalizowanie się - a może to Gryfonka tak na niego wpływała? Pozwolił sobie na blady uśmiech, kiedy Sanford oceniała resztę prac. Z zaskoczeniem wychwycił znajome nazwisko przy Wybitnym... od kiedy @Ezra T. Clarke był aż tak dobry? To jest, należał do osób nieznośnie radzących sobie ze wszystkim, ale mógłby poprzestać na Zadowalającym... Ślizgon wbił w niego zaskoczone spojrzenie, unosząc jedną brew. Rzecz w tym, że chłopak wyglądał na zajętego.
Wszystko jedno.
Zabrał się za robotę, planując nie zbłaźnić się tak oficjalnie na kolejnym etapie lekcji. Zdecydował się na przygotowanie eliksiru słodkiego snu, który wydawał mu się wystarczająco prosty. Dłuższą chwilę w pewnym otępieniu po prostu wykonywał polecenie Sanford, dopiero po jakimś czasie znowu się rozbudzając i zaszczycając spojrzeniem siedzącą obok pannę Travers.
- Co robisz? - Zainteresował się, jedynie trochę sztucznie. Jego eliksir nie wyszedł najlepiej; wyglądał w porządku, ale Mefisto był prawie pewien, że o czymś zapomniał. Za dużo składników, za mało koncentracji.

3

______________________


You feel so lonely and ragged,
You lay here broken and naked
My love is just waiting
To clothe you in crimson roses.

WAŻNE!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 86
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15634-hero-ontario-thidley#421057
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15640-i-m-too-hot#421254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15639-hotline#421250
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15632-hero-ontario-t#421053




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sty 14 2018, 02:01

Był zbyt zabiegany na to wszystko, Merlinie. Hero nienawidził tego okropnego uczucia, kiedy doskonale wiedział, że nie uda mu się na niczym skoncentrować. Spoglądał na podejrzane fiolki i miał stuprocentową pewność, że nic więcej nie wymyśli. Najgorsze w tym wszystkim było to, że obijały mu się po głowie nazwy różnych eliksirów i pamiętał, że miał nad tym przysiąść. Może kiedyś... Przynajmniej ludzie poprawiali mu nieco humor - Gryfon uśmiechnął się szerzej, korzystając z uprzejmości swojej partnerki z ławki, aczkolwiek atramentu za bardzo już nie wykorzystał (no, podpisał się!). Nie spodziewał się zbyt dobrej oceny, ale mimo wszystko była ona pozytywna i tylko to się liczyło. Hero odetchnął w duchu z ulgą, namiętnie żując jagodową balonówkę Drooblego i próbując skoncentrować się w pełni na Sanford i kolejnym poleceniu, które im objaśniała. Dyskretne żucie gumy nie powinno ściągnąć na niego zbyt wielkiej uwagi...
- Dzięki bardzo - mruknął raz jeszcze do @Isilia Smith, mrugając do niej wesoło i odsuwając od siebie delikatnie kałamarz. Postanowił przygotować eliksir euforii, głównie dlatego, że znał go najlepiej; zaraz oczywiście musiało się okazać, że to tylko smutne mrzonki. Brakowało charakterystycznych oparów nad kociołkiem z wywarem i chociaż Gryfonowi wydawało się, że wszystko zrobił podręcznikowo, to efekt nie należał do szczególnie powalających. Thìdley potarł lekko kark w zamyśleniu, powoli dochodząc do wniosku, że to i tak był całkiem niezły wynik jak na niego.

4

______________________

Hero Ontario Thìdley
"We can dance until we die"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 654
  Liczba postów : 956
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sty 14 2018, 15:59

Z początku kątem oka obserwował poczynania Leonardo, ciekawy decyzji, którą chłopak podejmie. Wiedział, że dla Gryfona rzucone wyzwanie było jak latający wprost koło nosa komar, który z każdym dziobnięciem skóry, irytował coraz mocniej. Ezra czuł zatem wątpliwości, nawet kiedy Leonardo grzecznie zajął się identyfikacją swoich eliksirów, jakby rzeczywiście miał zamiar zachować się dojrzale. Nie mógł jednak pilnować go cały czas, a skoro wszystko wyglądało w porządku, pozwolił zadaniu pochłonąć całą swoją uwagę.
Ocknął się dopiero, kiedy poczuł na kolanie nienachalny dotyk swojego chłopaka. Uniósł na niego czujne spojrzenie, a jego pióro zastygło ponad pergaminem, kiedy czekał, czego było to zapowiedzią. Zdawać by się mogło, że dla żadnego podtekstu nie było tu miejsca, szczególnie że Leo nawet nie patrzył w jego stronę. Być może był to zwykły, niewinny gest; Ezrze zdarzało się nawet nieświadomie zahaczać o Leo, stukać go i krótko muskać, byle tylko spełnić potrzebę najbłahszego i najbardziej powierzchownego kontaktu fizycznego. Na kilka sekund pokrył lewą ręką dłoń Gryfona, pocierając kciukiem jego knykcie, kropla atramentu spływająca brzydkim kleksem na pergamin przypomniała mu jednak o upływającym czasie. I zadaniu. Miał zadanie.
Przełknął głośniej ślinę, kiedy Leonardo nie odpuścił, a w dodatku zaczął przesuwać dłoń wyżej. Przez ciało Clarke'a przeszedł krótki dreszcz, który zwiastował, że jego ciało doskonale wiedziało do czego dąży Vin-Eurico, a co więcej, chciało oddać się w pełni jego woli. Zniecierpliwienie ukryte w płytkim tchnieniu uciekło spomiędzy jego warg, oddając targające nim wewnątrz emocje, na przekór którym uparcie wpatrywał się w swoje fiolki.
- Leo - mruknął cicho i ostrzegawczo. Nie on był winny emocjonalnego rollercoastera chłopaka. Rzucił mu zirytowane spojrzenie, kiedy Gryfon podebrał mu kartkę i zaczął po niej bazgrać - jak to w ogóle miało przejść? Mieli przecież zupełnie różne charaktery pisma i nawet ślepy by się połapał! Wstrzymał oddech, kiedy Leonardo pochylił się nad nim z tym uśmiechem, który dla Ezry wyglądał jak mały tryumf; Leonardo wiedział, że aby wyrwać Krukona, należało pomóc mu dostać dobrą ocenę!
- Powiedziałem, że nie chcę, żebyś pił eliksir - odparł z trudem, czując ciarki pożądania przechodzące przez kręgosłup i próbując się im przeciwstawić. W jego zielonych oczach błyszczały różnorodne emocje, wzajemnie się zwalczające. Z jednej strony chciał... Z drugiej jako taka samodyscyplina i ludzka przyzwoitość mentalnie go pałowały za takie myśli.
Zaczął wiercić się na krześle, nie mogąc sobie darować, że w ogóle tu przyszedł. Gdyby wiedział, że tak się to skończy... Po prostu... Ugh. Leonardo nie mógł tego wypić bliżej końca lekcji?
- ¿Perdiste la cabeza?* - sapnął głośniej niż powinien, przechodząc na rodzimy język Leo; znał w nim dużo mniej słów, więc szansa, że powie coś nieprzemyślanego, w dodatku na całą salę, malała. Śledził pociemniałymi oczami każdy ruch warg Vin-Eurico, nie musząc specjalnie się starać, aby odtworzyć w pamięci uczucia, które w nim wzbudzały, tylko sunąc niewinnie po powierzchni skóry. - Nie - zaprotestował, kiedy Leonardo zdecydowanie przekroczył granicę przyzwoitości; nie wolno mu było najpierw się z nim tak bezczelnie bawić, a potem się odsuwać.
Felix Felicis wiedział co robi - Ezra mógł się opierać, kiedy był kuszony i mógł udawać obojętność, dopóki czuł się w pełni adorowany. Jednak w momencie, kiedy Gryfon znajdował się poza jego zasięgiem, wyjątkowo go drażnił i uniemożliwiał konsekwencję. W tym samym momencie profesor zabrała głos i chcąc, nie chcąc, musiał jej słuchać. Posłał Leo zirytowane spojrzenie, kopiąc jego krzesło, żeby wiedział, jak głupi był.
Ezra nie zastanawiał się długo nad doborem eliksiru - amortencja była pierwszą nazwą, którą zapisał i właśnie tę miksturę chciał wykonać, nawet jeśli porywał się z motyką na słońce. Zresztą, nieistotne chyba było to, na co padł jego wybór, skoro po instrukcji tylko powierzchownie przeleciał wzrokiem, a do kociołka wrzucał wszystko, co mu się pod rękę nawinęło. (Drugą jeździł po dłoni Leo, ciągle obecnej na jego udzie. Zatem i Gryfon miał utrudnione zadanie.) Robił to pospiesznie i z pewną dozą złości - cóż, głowa Leo była w tym, by mocne uczucie wykorzystać dobrze dla siebie. Clarke w pewnym momencie bez ostrzeżenia wychylił się i wyjął mu z ręki jakiś składnik, który chyba nawet nie był Ezrze potrzebny (i tak dodał odrobinę).
- Nie sądź, że nie masz przechlapane, Vin-Eurico - mruknął ostrym szeptem, zwilżając wargi i spragnionym spojrzeniem obejmując usta chłopaka. Zaraz wrócił do jego oczu, a kącik jego ust zadrżał w prowokacyjnym uśmiechu, dopóki znajdowali się twarzą w twarz. Ezra miał wrażenie, że atmosfera w sali przesiąkała napięciem skondensowanym w ich dwójce. Aż dziwne, że obaj jeszcze nie mieli przechlapane...

1 (Ezra nie pił Felixa, jego zachowanie można zobaczyć Ing face)
*"Oszalałeś?" chyba...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 871
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1293
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sty 14 2018, 16:42

Felix Felicis był prawdopodobnie najprzyjemniejszym eliksirem, choć zarazem całkiem niebezpiecznym. Mimo wszystko zażywanie tej mikstury było zakazane w wielu sytuacjach, a Leosiowi zawsze kojarzyło się z pewnego rodzaju oszustwem. Nie był w sumie pewien, dlaczego pokusił się na skosztowanie eliksiru - silne poczucie sprawiedliwości upewniało go w przekonaniu, że to wyjątkowo nieodpowiednie; ciekawość wygrywała. Chciał wiedzieć co działoby się, gdyby przez jakiś czas towarzyszyło mu banalne, niezaprzeczalne szczęście. Nie przemyślał również łączenia Felixa z afrodisią, co mogło być albo genialne, albo idiotyczne. Szalejące pragnienie posiadania Ezry zaćmiewało mu umysł, a jednak posmak płynnego szczęścia powstrzymywał przed zrobieniem prawdziwych głupot. Eliksir doskonale wiedział jak naprowadzić chłopaka, żeby ostatecznie osiągnął to, czego tak bardzo potrzebował - inna kwestia była taka, że w grę musiał wchodzić jego dziwny masochizm; na Merlina, ledwo oddychał.
Nie wzruszyła go ta wyraźna irytacja, którą Clarke cały czas mu pokazywał - Leo widział, że zdobycie Wybitnego całkiem mu się podobało. Ciekaw był, czy Felix Felicis sprawił, że Sanford po prostu nie przyłożyła większej wagi do kartki... A może Gryfonowi udało się względnie dobrze podrobić pismo swojego chłopaka? Tak czy inaczej, wszystko wyszło idealnie...
- Nie - wtrącił niewinnie, a ten świetnie dostrzegalny przez Clarke'a tryumf jedynie powiększył się, dodając Leonardo pewności siebie. - Powiedziałeś, że wierzysz, że mam trochę rozsądku. Już w to nie wierzysz? - Pokiwał głową, czując jak przez jego ciało przebiega dreszcz, gdy dotarły doń słowa w ojczystym języku. Może i oszalał... Odciągnięcie spojrzenia od tych zabójczo zielonych tęczówek wydawało się niemożliwe. - Sí, porque te quiero* - Westchnął pożądliwie, w pełni ignorując słaby protest swojego partnera. Nawiązał przy okazji do dosłownego tłumaczenia tych słów, pamiętając o drobnym nieporozumieniu z początku ich znajomości. Cóż, teraz właśnie na tym aspekcie się koncentrował.
Felix Felicis faktycznie wiedział co robi; Vin-Eurico lubił tę irytację, którą Ezra go obdarowywał. Lubił to, że Ezra potrafił doprowadzić go do porządku, że pilnował tej krztyny przyzwoitości... Jeszcze bardziej lubił to, kiedy w końcu mu ulegał.
I to musiał osiągnąć.
Wpatrywał się w Sanford z grzecznym zainteresowaniem, zapewniając ją tym samym, że słucha i nawet zamierza wykonać kolejne zadanie. Co z tego, że zapominał o oddechu i co chwilę zalewała go nowa fala gorąca? Skoro miał zrobić eliksir (chroniący przed ogniem, a co!), żeby mieć spokój, to mógł się tego zadania podjąć. Jeśli dzięki temu Ezra miał nie czepiać się, że stracił lekcję przez wypicie afrodisii - niech będzie. Ledwo zerkał na przepis, stopniowo dodając kolejne składniki; raz zamieszał za mało, a raz dodał czegoś trochę za dużo, a jednak tego typu zmiany okazały się idealne. Leo nie miał pojęcia jakim cudem wywar wychodził tak dobrze, skoro przez większą część czasu pozerkiwał tylko na swojego chłopaka, drżąc niespokojnie. Przełknął z trudem ślinę, gdy nagle to Krukon zainicjował kontakt, zabierając mu jakąś fiolkę (to chyba było potrzebne...).
- Spokojnie. - Nie wiedział już, czy tylko mu się wydaje, czy faktycznie przesunął dłoń wyżej; czy zwiększył nacisk, czy tylko o tym marzył; czy przysunął się, czy jedynie zatracił orientację przestrzenną. - Mam całkiem niezły pomysł, jak cię przeprosić. Niestety musisz zaczekać, bo to chyba bardziej... na osobności - odsunął się, chociaż całe jego ciało krzyczało, aby tego nie robił. Dodał ostatni składnik, zamieszał raz jeszcze eliksir, działając zupełnie machinalnie. Przemknął nawet nieprzytomnym spojrzeniem po sali, zatrzymując je na sekundę dłużej na swoich przyjaciółkach; och, to wszystko nie było istotne. Czy gdyby teraz wstał i wyciągnął Ezrę z sali, to felix zapewniłby im brak konsekwencji? Nie czuł tej napiętej atmosfery, nie dostrzegał żadnych ciekawskich spojrzeń ani najdrobniejszego zainteresowania ze strony innych. W ogóle sam ich nie widział - żadna twarz nie wydawała się na tyle istotna, aby zaszczycić ją większą uwagą. Liczyło się tylko to, jak przyciągnąć do siebie Clarke'a, a ze względu na panujące warunki musiał się przy tym nieźle nagimnastykować. Nie wiedział jak długo da radę zadowalać się tylko tym delikatnym dotykiem i ile wytrzyma bez patrzenia na niego; zdawało mu się, że jest cały rozpalony, a wargi jakby go paliły.


Wypił płynne szczęście, więc nie rzucam kostką i zakładam, że jakimś cudem eliksir wyszedł idealnie :')

*"Tak, ponieważ kocham/chcę cię"

______________________

When I'm down on my knees


You are what I believe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 715
  Liczba postów : 241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sty 14 2018, 20:25

Nawet nie poszło jej tak źle to rozpoznawanie eliksirów, jak sądziła. Zważając na to, że ciecz w czterech na pięć fiolek miała identyczny kolor, poradziła sobie naprawdę dobrze. Orłem z tego przedmiotu nie była i nie przeszkadzało jej to, aczkolwiek zadanie pokazało jej, że nawet nie jest z niego najgorsza. Teraz jednak, kiedy przyszło do warzenia eliksirów, nie była tego taka pewna... Nie po tym, co ostatnio wydarzyło się w Skrzydle Szpitalnym. Ale czy nie z tego właśnie powodu przyszła na lekcję? Żeby nie dopuścić więcej do takich sytuacji? Podczas gdy pozostali uczniowie wzięli się pracy, jej bójka z myślami trwała. Pytanie brzmiało: który eliksir sprawi jej najmniej problemów? W grę na pewno nie wchodziła nierozpoznana mikstura. Po-zatruciowy też jej się zbytnio nie uśmiechał (ciekawe, dlaczego), i ostatecznie zdecydowała się na eliksir słodkiego snu. Wydawał się być trudniejszy od tamtych, a jednocześnie na tyle prosty, że powinna dać sobie z nim radę. Otworzyła podręcznik i wzięła się do pracy, co chwila zerkając na kartki książki, żeby nie popełnić błędów. Końcowy efekt był całkiem dobry, choć nad kociołkiem nie widać było unoszących się oparów, a to mogło oznaczać tylko jedno - coś zrobiła źle. Musiała o czymś zapomnieć, co nie było dla niej niespodzianką. Przyzwyczaiła się już, że eliksiry z jej rąk nie były raczej zdatne do spożycia.


Kostka: 2
Kuferek: 7 (+3)
Bonus z kuferka: 2
Razem: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 654
  Liczba postów : 956
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sty 14 2018, 21:37

Nieważne jak ogromne posiadało się poczucie sprawiedliwości, czasami chciało się pójść drogą na skróty i tak naprawdę ciężko było oceniać właściwość takiego postępowania. Nie usprawiedliwiał oszukiwania - skoro jednak zasadniczo nikomu ono nie zaszkodziło, a profesor Sanford sama dała im fiolki z Felixem... Sumienie Leonardo mogło być (prawie) całkowicie czyste. W każdym razie na jego miejscu Ezra, by się nie przejmował.
- Jedno rozumie się przez drugie - odparł, tymi słowami natomiast sugerując mu brak domyślności i umiejętności czytania pomiędzy wierszami, choć przebywając z Ezrą jakieś sześć siódmych swojego wolnego i zajętego czasu, powinien już takie zdolności posiąść. - Nie, właśnie spaliłeś ten most, mój drogi - zacmokał z dezaprobatą. Najwyraźniej nawet związek z Krukonem nie był w stanie wymieść Leo z głowy elementów gryfońskiej głupoty.
Ezra uwielbiał słuchać Leonardo, gdy posługiwał się ojczystym językiem. Były to te chwile, kiedy chłopak wreszcie brzmiał naturalnie i przede wszystkim dużo atrakcyjniej; Ezra nie ujmował nic jego umiejętnościom lingwistycznym, ale mimo wszystko dawało się odczuć, że język angielski nie odpowiadał w pełni Leonardo i zwyczajnie potrafił w pewnym momencie zmęczyć. Tak jak Ezrę mimo wszystko po pewnym czasie męczył francuski, z całym jego zamiłowaniem.
To było niesprawiedliwe, że eliksir Leo na każdym etapie wyglądał niemal podręcznikowo, pomimo że Clarke był przekonany, że Gryfon przykładał do niego tyle samo uwagi, co on sam. A kociołek Ezry bulgotał mętną cieczą i nie miał kompletnie nic wspólnego z zapachem pomarańczy...
Uśmiechał się za każdym razem, kiedy udawało mu się pochwycić wzrok Leonardo. Wzrok, który zdradzał, że ten spokój, to przykładanie się do zajęć, to wszystko było tylko nic nieznaczącą fasadą, która wkrótce zaraz miała się roztrzaskać i rozsypać niczym szklany talerz zrzucony na podłogę.
- Mmm, masz? To co my tu jeszcze robimy? - zainteresował się, rzucając niemal tęskne spojrzenie na drzwi, które dzieliły ich od tej osobności. On swoją innowacyjną wersję amortencji uważał za zakończoną (a eliksir Leo bez wątpienia sam jakoś magicznie by się dokończył, to był jakiś dzień cudów...).
Zmarszczył brwi, kiedy Leonardo znowu się odsunął. Podchody podchodami, ale jeśli na nich miało się skończyć, Vin-Eurico mógł go nie nakręcać i cierpieć za swoje decyzje w samotności. Skoro już go w to wciągnął, Ezra chciał coś z tego mieć.
- Patrz na mnie - zażądał, kiedy Gryfon rozglądał się po sali, a w jego głosie zabrzmiała nutka prawdziwego niezadowolenia. Jego skóra płonęła gorącem w miejscach, w których się stykali. I paliła chłodem w miejscach, które nie pokryte były śladem dotyku Leo. A było ich zdecydowanie zbyt dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 461
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15093-riley-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15161-maverick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sty 14 2018, 21:48

Nie udało mi się obudzić nawet wówczas, gdy Bridget pociągnęła mnie kilka razy za ramię. Dopiero ingerencja profesor Sanford przywróciła mi świadomość. Pomimo jej działania, ja i tak wydawałem się być aż nazbyt zdezorientowany.
- Co? To już? - zapytałem głupio, rozglądając się wokół siebie z kolejnym niemym pytaniem wypisanym na twarzy. Nie byłem pewien czy nie przespałem całych zajęć, dopóki kobieta nie zaczęła podawać naszych ocen. Zadowalający z eliksirów? Hej, nie było źle! Nie pytałem nawet czy nic mnie nie ominęło. Za późno się wybudziłem, aby nie przerywać jej swoimi pytaniami, a więc dopiero wówczas, gdy nakazano nam przyrządzić jakiś wywar, podniosłem spojrzenie na Bri i Melody. - Odważna jest. Chyba nikt jeszcze jej nie opowiedział jak na drugim roku wysadziłem swój kociołek w powietrze, gdy pozwolono mi podjąć całkowicie samodzielną próbę uwarzenia dowolnego eliksiru. - uśmiechnąłem się nieznacznie, czując wewnętrzny przymus poprowadzenia tej rozmowy, nawet jeżeli dziewczęta niekoniecznie miały ochotę na pogaduszki. Melody wydawała się taka zamyślona, że dałem jej spokój, zamiast tego zaglądając w kociołek Bri. - Musisz mi pokazać jak to zrobiłaś - powiedziałem, z uznaniem kiwając głową. Zniewalający aromat wydobywający się z jej kociołka sprawiał, że niemalże kręciło mi się w głowie. Świeży las oraz aromat dymu, kojarzący mi się z ogniskiem zamiast nie pozwalać mi się skupić, jakby wspomógł mnie w moich staraniach. Podjąłem się uwarzenia eliksiru euforii i chociaż charakterystyczny niebieski kolor udał mi się znakomicie, tak kompletny brak jakichkolwiek oparów był nieco niepokojący. Marszczyłem brwi nad swoim dziełem, odrobinkę rozpraszany amortencją, ale nie potrafiłem zgadnąć o czym mogłem zapomnieć. Miałem nadzieję, że profesor wskaże mi gdzie popełniłem błąd. W międzyczasie zerkałem też na pewną parę, wyraźnie zainteresowanych sobą uczniów, ale interwencję całkowicie pozostawiłem Alexie. Ich zachowanie było dla mnie prawie że gorszące, więc ponownie wlepiłem spojrzenie w swoją nieudolną euforię.

4

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love  what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Brisbane, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 41
  Liczba postów : 93
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15384-viatrix-travers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15391-little-pixie-nah-just-trixie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15580-dixie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15383-trixie-travers




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sty 14 2018, 22:31

Musnęła jego dłoń delikatnym dotykiem, gdy spomiędzy jego warg wydostał się ten poznaczony cierpieniem szept. Nic więcej nie mówiła. Żadne słowa w tym momencie nie okażą się wystarczająco silne, aby zmyć z niego smutek i stratę, Trixie to rozumiała. Zajęła się więc swoimi eliksirami i całkiem nieźle oboje sobie z nimi poradzili. Dziewczyna z zadowoleniem wychwyciła pozytywną ocenę przy nazwisku Mefisto, ignorując jednocześnie komentarze Sanford. Obejrzała się też na Leo, chcąc wyłowić w tłumie jego dumne spojrzenie, ale zamiast tego była świadkiem czegoś, co wyjątkowo ją spłoszyło. Speszona zerkała już tylko na swoje dłonie tak długo, aż wreszcie jej eliksir czyszczący rany był gotowy.
- Eliksir czyszczący rany - odpowiedziała na pytanie Mefisto, zerkając do kociołka już ostatni raz. Purpurowa barwa się zgadzała, ale Trixie nie ryzykowała testowania eliksiru poprzez wylewanie go na swoją skórę. Po pierwsze, był zbyt gorący, a po drugie zawsze mogło coś nie wyjść. Lepiej, żeby to Alexa go oceniła. - A ty jak tam… ach… - nie zdołała dokończyć pytania, marszcząc brwi nad wywarem Ślizgona. - Nie dałeś czasem za mało waleriany? To słodki sen, prawda? Zalecana ilość to cztery gałązki. - Zajrzała w jego twarz, ale zaraz się zreflektowała, szukając na ich stole roboczym trochę tej rośliny. Podsunęła mu jej odpowiednią ilość, aby poprawił swój eliksir, jeśli tylko zdąży.

4 + 2 (12p z eliksirów) = 6

______________________

'Cause I'm
just like you
and everyone else
On a carpet ride
going straight to hell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1512
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1563
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sty 14 2018, 22:54

Pomaganie przyjaciołom było wyjątkową sytuacją, na którą Blaithin praktycznie zawsze sobie pozwalała. Co prawda, "pomoc" można było na różne sposoby rozpatrywać. Czasem był to zimny kubeł wody na łeb, czasami ostre uświadomienie, że jest się skończonym idiotą, czasami wepchnięcie do ręki butelki Ognistej. A teraz była to drobna pomoc na eliksirach.
- Ech. - westchnęła, nie rozumiejąc tego zachowania ze strony Bianci. I to w taki sposób wykorzystać jej afrodisię... Cóż, trudno, Fire miała tylko nadzieję, że Leo się nie zbłaźni za bardzo. Obserwowała wszystko, bardziej jednak skupiona na słowach nauczycielki.
- Hm? - mruknęła, patrząc na Gryfonkę. - Ach... Nigdy nie uważałam jej za specjalnie bystrą.
Wygięła usta w odrobinę kpiącym grymasie, bo co jak co, ale nauczycielkę od jej ulubionego przedmiotu mogli mieć lepszą. Lubiła ją za wiedzę, ale brakowało jej czegoś więcej, iskry, charakteru, pasji? Fire zabrała się za przyrządzanie eliksiru, oczywiście porywając się na wyjątkowo trudny Felix Felicis. Lubiła wyzwanie, a ten wywar zdecydowanie do nich należał. Sprawiał wiele kłopotu doświadczonym alchemików, więc Blaithin go doceniała. Sprawdziła składniki uważnie i rozpoczęła pracę. Musiała być w pełni skupiona na ostrożnej pracy, bo jeden błąd mógł ją kosztować wszystko. Uwielbiała to, co robiła. Nawet nie zauważyła upływu minut, ale porządnie się wymęczyła tą pracą. Eliksir był gotowy i z pewnością przyniósłby wiele szczęścia osobie, która mogłaby go wypić. Zerknęła na dzieło Bianci, które było niczego sobie.

Kostka: 5
Wynik: 5 + 7 z kuferka = 12

______________________


We drink the poison our minds pour for us and wonder


why we feel so sick
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 13
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 36
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15453-finnegan-u-g-gilliams
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15480-ebin-frindshibs-hir-ddddd#415786
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15481-jakas-fest-szybka-szkolna-sowa#415787
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15479-finnegan-u-g-gilliams




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sty 14 2018, 22:59

Wytrzeszczyła oczy z niedowierzaniem słysząc swoją ocenę. Przecież nie napisała ani jednego eliksiru poprawnie, nie mówiąc już o tym, że nie podała, po czym je poznała! Sanford wiedziała, że specjalnie sabotowała, czy jak? Sama nie wiedziała czy jest zła czy zawiedziona. Była najwidoczniej życiowym nieudacznikiem - nawet zrobić źle nie umiała poprawnie...
Jeżeli zaś chodziło o warzenie eliksiru, to trochę bała się celowo coś tam psuć. Zwykle szkodziła według planu - musiała wiedzieć jaki będzie efekt jej działać, żeby przykładowo nie oberwać wybuchającym kociołkiem. Z resztą musiała postępować tak, żeby wyglądało to na wypadek i to taki, który nie zwróciłby na niej zbytniej uwagi nauczyciela.
Kiedyś chciała znać się na eliksirach. Wydawało jej się, że były dość znacząco powiązane z zielarstwem i może, gdyby okazało się, że jest dobra z warzenia uzdrowicielskich mikstur mama odpuściłaby jej to bycie uzdrowicielem i zaaprobowała hodowanie roślin, o ile łączyłoby się z elisirowarstwem. Dowiedzieć się nie było jej dane, bo niestety wcale jej na tym przedmiocie nie szło. W pierwszej kasie, może na trzecich zajęciach, jednej z dziewczyn w klasie buchnęła w twarz zawartość kociołka. Wyglądało to dość przerażająco. Poszkodowana zarzekała się później, że nawet nie wie, w którym miejscu popełniła błąd. Od tamtej pory, Finn podchodziła do kociołków ze sporą rezerwą.
Nie przyrządzała jeszcze nigdy żadnego z wylosowanych przez siebie eliksirów, chociaż po-zatruciowy wydawał się przystępny. "Wydawał", bo chociaż wydawało jej się, że wszystko robiła tak jak wymagała tego receptura (może poza tym, że wszystkie składniki wrzucała do gara z niewielkiej odległości i mieszała niemrawo, żeby w każdej chwili cofnąć rękę), pod koniec eliksir w ogóle nie wyglądał tak jak powinien.
- Pewnie i tak dostanę Wybitny... - mruknęła do siebie samej. To jednak nie był koniec, bo po chwili mikstura zaczęła bulgotać i ku przerażaniu Finn, wylewać się z kociołka. W oka mgnieniu Krukonka znalazła się z pięć stóp od swojego stanowiska. Najchętniej w ogóle uciekła, na wypadek, gdyby to coś to wyciekło z jej kociołka miało wybuchnąć, ale zwrócenia na siebie uwagi bała się chyba bardziej niż śmieci czy kalectwa. A może nie? No w każdym razie, chyba nie wypadało.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt fabularny
  Liczba postów : 517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14801-melody-anna-kingston#394127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14810-tanczcie-jak-wam-zagram
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14808-listy-do-m
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14809-melody-anna-kingston




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sty 14 2018, 23:19

Zadowalający w zupełności mnie zadowalał, nie liczyłam na nic więcej z tej pokręconej dziedziny. Lubiłam eliksiry, ale nie na tyle, by się nimi specjalnie zajmować - umiałam tyle, ile mi było potrzebne. Chciałam coś odpowiedzieć Rileyowi, ale jego wypowiedź jakby ucichła mi w uszach w połowie, bo błądząc wzrokiem po sali napotkałam @Ezra T. Clarke z Leo nieudolnie się kryjących ze swoimi... nie wiedziałam nawet, jak to nazwać. Zachowywali się co najmniej nieprzyzwoicie, ale nie to mnie tak uderzyło. Widok Ezry w takiej sytuacji z chłopakiem... Nie miałam nic przeciwko jego nowemu związkowi, ale jak się okazało, nie byłam na to gotowa. Rozstanie z Ezrą było już dawno za mną, ale wciąż pamiętałam, jak byłam wówczas szczęśliwa. Chyba obserwowanie tego niedojrzałego zachowania z ich strony mocno mną wstrząsnęło. Odetchnęłam głęboko, odwracając wzrok i przegryzając wargi. Miałam nadzieję, że profesor Sanford zainterweniuje, chociaż wyglądało na to, że parka miała dzisiaj całkiem duże szczęście. Z ciężkim sercem wzięłam się jednak za przygotowywanie eliksiru i wolałam wybrać coś w miarę moich możliwości, więc otworzyłam instrukcję warzenia eliksiru czyszczącego rany. Nie mogłam się zbytnio skupić, bo wciąż miałam przed oczami Ezrę i Leo, ale starałam się jak mogłam zakopać to gdzieś głęboko w mojej głowie. Chyba mi się to udało, bo eliksir, który uwarzyłam wyglądał idealnie! Może tym razem dostanę coś więcej niż Zadowalający?

kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15428-myles-redmond#414526
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15500-osma-mila
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15501-phoenix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15427-myles-redmond




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sty 14 2018, 23:26

Myles był niezmiernie uradowany swoim Powyżej Oczekiwań z eliksirów, bo nigdy by nie pomyślał, że uda mu się zdobyć tak wysoką ocenę. Prawdę powiedziawszy pomogła mu tu głównie wiedza z uzdrawiania, ale jednak sukces wciąż był sukcesem wcale nie mniejszym. Nie mógł się więc doczekać aż zabierze się za warzenie jednego z rozpoznanych przez siebie eliksirów. Nie miał zbyt dużego pola do popisu, bo te eliksiry należały raczej do podstawowych, niezbyt trudnych. Zdecydował się więc na eliksir regenerujący. Proces warzenia nie zajął mu długo, a wszystko dodawał raczej z pamięci. Niejednokrotnie przyrządzał go w domu, także nie miał z tym żadnego problemu. Najwyraźniej wypadło mu coś z pamięci, chociaż eliksir wyglądał całkiem poprawnie, ale po spróbowaniu nie wyczuwało się aż takiej mocy jak powinno. Być może to drobna pomyłka. Niemniej Myles wciąż był zadowolony ze swojej pracy na zajęciach.

kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 871
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1293
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sty 14 2018, 23:28

Chyba po prostu musieli zgodzić się, że się nie zgadzali. Leo dalej uważał, że rozsądku mu przy tym wszystkim nie brakowało - bądź co bądź odmówił Biance, prawda? Grzecznie i szybko, a bardzo rzadko odrzucał wyzwania. Zmienił zdanie dopiero w momencie, w którym miał pewność, że jego szczęście zapewni brak kar czy w ogóle uwag od nauczycielki. Nie chciał robić Ezrze problemów...
- Warto - nie wiedział już, o czym rozmawiają. Słowa wpadały jednym uchem i wypadały drugim, a własne struny głosowe działały jakby automatycznie, tchnięte wypitym płynnym szczęściem. Vin-Eurico zupełnie nie kontaktował, mając wrażenie, że po prostu nie wytrzyma. Czy gdyby go teraz pocałował, to Sanford i tak nie zwróciłaby uwagi? Jak wiele mógł zrobić, będąc pod wpływem felixa?
- Czekamy na koniec lekcji, słońce - uniósł kącik ust w uśmiechu wyrażającym szczere rozbawienie. Och, nie zamierzał dać się nabrać na te tęskne spojrzenia i zachęty; znał Ezrę raczej nieźle. Wiedział, że zapewnienie mu Wybitnego to dobry pomysł, ale wyciągnięcie z lekcji i narażenie Sanford już zdecydowanie gorszy. - Żebyś potem nie narzekał, że przeze mnie czegoś nie wiesz. Lubię jak jęczysz, ale w innych sytuacjach... - Przemknął spojrzeniem pełnym pożądania po sylwetce Clarke'a, czując jak zupełnie gubi oddech. Dopiero później udało mu się trochę poudawać, pobawić się nawet w dokończenie eliksiru (piekielnie dobrego, na Merlina, jak psorka miała w to uwierzyć?). Zacisnął mocno szczękę, powstrzymując kolejny tryumfalny uśmiech, gdy Krukon z powrotem ściągnął jego uwagę na siebie.
- Widzisz, w tym jest problem. - Dobrze, że cały czas szeptali, bo w innym wypadku nawet Felix Felicis mogłoby ich nie uratować. Sanford należała do szalenie wyrozumiałych nauczycieli, więc wyjątkowo szkoda było zmusić ją do bardziej radykalnego postępowania. - Ciężko tylko patrzeć... - Te podchody były jedynie początkiem, niczym mniej niż zapowiedzią. Leonardo nie zamierzał tak tego pozostawić; nie mógł. Teraz nawet nie poczuł, kiedy wysunął rękę w stronę chłopaka i czule musnął kciukiem jego policzek, żeby zaraz zjechać niżej, zahaczyć o krawat i poluzować go nieznacznie (serce rozbijało mu się szaleńczo po klatce piersiowej i Gryfon nigdy nie reagował równie intensywnie na tak błahy kontakt z kimkolwiek). Był to, swoją drogą, pierwszy tak znaczący gest. Leonardo nie wydawało się, żeby ktokolwiek posiadał moc prześwietlania mebli, zatem raczej nikt nie widział jak wcześniej jego dłoń znalazła się na udzie Ezry; jedyne, co ludzie mogli im zarzucić, to słabe zainteresowanie lekcją i dyskretne szepty (co w ich przypadku, na eliksirach, nie powinno być wielkim szokiem). Ewentualnie Fire i Bianca, znajdujące się najbliżej, mogły cokolwiek usłyszeć.
Chyba, że ta sala wypełniona była legilimentami, którzy jakimś cudem stali się wszechwiedzący...
Vin-Eurico zapobiegawczo zabrał rękę, chociaż zadrżała tęsknie. Nie odwracał już wzroku, przygryzając leciutko dolną wargę i spoglądając wprost na Ezrę. Pozostało mu już tylko powtarzać sobie w myślach, że jeszcze tylko chwila, a Sanford zakończy te katusze.

______________________

When I'm down on my knees


You are what I believe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Galeony : 9
  Liczba postów : 59
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15197-poczta-profesor-sanford#405511




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   Nie Sty 14 2018, 23:46

Profesor Sanford siedziała przy biurku, co jakiś czas podnosząc wzrok, żeby sprawdzić poczynania uczniów. Kiedy wszyscy skończyli, wstała, przeszła się po klasie z zeszytem i odnotowała, jakie rezultaty każdy z nich otrzymał i podała im po kartce, na której zapisana była ocena i kilka uwag, jeśli pojawiły się pomyłki. Oceniła wszystkie z prac i wróciła do biurka.
- Chciałabym jeszcze tylko powiedzieć, żebyście się zbytnio nie przejmowali ocenami, to była trudniejsza część lekcji - powiedziała ciepłym tonem - Chociaż pana eliksir, panie Clarke, byłby z pewnością znacznie lepiej uwarzony, gdyby nie zajmował się pan zaczepianiem pana Vin-Eurico - spojrzała z udawanie ostrzegawczą miną - Na szczęście pan Vin-Eurico nie stracił skupienia i wykonał eliksir idealnie. Nie mogę jednak zignorować pana zachowania, dlatego Ravenclaw traci przez pana 20 punktów. Dziękuję za zajęcia, możecie już iść - powiedziała na koniec do reszty i zaczekała aż wszyscy opuszczą salę.


Wasze oceny:
 

dzięki, zaraz rozdam punkty domów i do kuferków
z/t wszyscy, chyba że ktoś chce jeszcze pisać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa Eliksirów   

Powrót do góry Go down
 

Klasa Eliksirów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 32 z 32Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 30, 31, 32

 Similar topics

-
» Klasa eliksirów
» Klasa Eliksirów
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Pusta Klasa
» Klasa Artystyczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
klasa eliksirów
-