IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Cieplarnia numer trzy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość




Nauczyciel
Wiek : 30
Galeony : 99
  Liczba postów : 88




Gracz






PisanieTemat: Cieplarnia numer trzy   Nie Paź 03 2010, 19:51

First topic message reminder :


Cieplarnia numer trzy

Trzecia z cieplarni mieści w sobie najniebezpieczniejsze rośliny. Można tu spotkać mandragory, wnykopieńki, a także jadowitą tentakulę, która skrada się za pomocą macek. Należy na nią uważać. Jest to cieplarnia, do której uczęszcza się najchętniej, gdyż rośliny z tego miejsca otaczane są zainteresowaniem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Minneapolis w st.Minnesota(USA) szkoła w Salem
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 147
  Liczba postów : 96
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8113-silas-clark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8115-czekoladowe-szalenstwo#225688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8116-silesowa-poczta#225689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8117-silas-clark#225700




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Kwi 21 2014, 11:12

Silas w końcu dostał się do Wieży gdzie mieszkali Krukoni. Zastanawiało go dlaczego mieszkają tak wysoko skoro ślizgoni mieli te swoje lochy. Nie jemu jednak było o tym debatować. Dowiedział się od jednego z uczniów w tym domu , gdzie są cieplarnie. Chciał się tam udać by zobaczyć jakie rośliny oferuje tutejsza szkoła i czy większość przyda mu się do jego eliksirów. Przejrzał cały swój cenny kufer i dopilnował by nikt nie ruszał jego rzeczy. Kufer był zamykany na tyle dobrze, że nikt niczego nie mógł mu tak po prostu ukraść.Przez moment nie wiedział którą ścieżką się udać, ale potem szybko ją odnalazł, przypominając sobie dokładnie słowa chłopaka, który omówił mu cała trasę. Usłyszał, że ktoś wymawia w pobliżu jakieś zaklęcie. Ruszył w kierunku drzwi i pchnął je lekko by dostać się do środka. Z reguły w cieplarniach było bardzo ciepło, jego to jednak nie ruszało. U nich w Salem też były cieplarnie tyle że trochę większe od tych Hogwardzkich i trochę bardziej rozbudowane. Dostrzegł jakąś dziewczynę, która stała przy roślinach. Nie znał się na wszystkich roślinach. Zielarstwo interesowało go tylko na tyle by wiedzieć jakie rośliny gdzie znajdzie by użyć ich do eliksirów. Bardziej skupiał się na tworzeniu wywarów.
-Cześć, Silas Clark. Widzę, że dobrze trafiłem. Piękna szklarnia- powiedział lekko się uśmiechając, a tym samym podchodząc bliżej dziewczyny. Dostrzegł, że też miała ciemną skórą, co sprawiało że na razie była pierwszą osoba, którą tu zobaczył i która nie była biała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : wyspa Iona, Hebrydy Wewnętrzne, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 268
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5232-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5233-relacje-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5234-sowa-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7223-bonnie-gardener#204617




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Kwi 21 2014, 20:13

- Witaj - przywitała się z nieznajomym. Całkiem przystojnym nieznajomym, jak już, i całkiem wysokim (190 cm =/= 157 cm). A gdy ten nazwał szklarnię "piękną", odparła:
- Tak, to prawda. Jesteś no..? - na początku lekko zgłupiała. Nie był w szklarnii przez te 7 lat... czy co? Gdyby był stąd powinna chociaż znać go z widzenia. Powinna...
- Zaraz, zaraz... ty musisz być z tego projektu "Złoty Sfinks", tak?
"No, przecież" pomyślała. Oj, głupiutka Bonnie. Zwykle wykazuje się większym ilorazem inteligencji. Przystojni i wychowani chłopcy nie rosną przecie w Hogwarcie na wierzbach, więc nie mógł być stąd. To dość logiczne...
- A tak w ogóle, to jestem Bonnie Gardener - przedstawiła się i podała Silasowi dłoń. - A ty skąd jesteś? Z Salem czy z Riverside? Wyglądasz na speca od eliksirów - rzuciła, by rozluźnić atmosferę.
"Na Boga! Dziewczyno, zwolnij!"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Minneapolis w st.Minnesota(USA) szkoła w Salem
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 147
  Liczba postów : 96
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8113-silas-clark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8115-czekoladowe-szalenstwo#225688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8116-silesowa-poczta#225689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8117-silas-clark#225700




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Kwi 21 2014, 20:29

Chłopak uśmiechnął się lekko i przytaknął głową, co miało oznaczać w jego tłumaczeniu dosłownym "TAK".
-Projekt "Złoty Sfinks" , wysłany tutaj jako jeden z wybitniejszych uczniów z eliksirów. Miło mi poznać...eee...?- zapytał po chwili przypominając sobie, że nie zna właściwie imienia dziewczyny.
Zmieszany cofnął więc dłoń i przesunął nią po swojej potylicy. Potem spojrzał na jedną z roślinek, która była najbliżej niego, nie rozpoznał jej, więc pewnie nie używał jej nigdy do żadnego z eliksirów, które przygotowywał.
-Zrobię dla ciebie każdy eliksir o jaki tylko poprosisz. Muszę trenować więc każdy wolny czas poświęcam na dalsze studiowanie książek i tworzenie wywarów. Mam fotograficzną pamięć - wyjaśnił dziewczynie wolno i wyraźnie.
-Co do szkoły to uczęszczam do Salem. Znasz tą szkołę?- zapytał z lekkim błyskiem w oku. Może dziewczyna też tam wcześniej uczęszczała? To byłoby dla niego ciekawym odkryciem a na pewno zbliżył by się przez to bardziej do tej dziewczyny. Była malutka w porównaniu do jego wzrostu, ale za to spojrzenie i uśmiech, a w dodatku ten element zmieszania na jej twarzy sprawiał, że była słodka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : wyspa Iona, Hebrydy Wewnętrzne, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 268
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5232-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5233-relacje-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5234-sowa-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7223-bonnie-gardener#204617




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Kwi 21 2014, 20:59

- Ojej, to imponujące - przyznała z uśmiechem, gdy Silas skończył swój wywód. Ona również kochała eliksiry... i zielarstwo... i wróżbiarstwo... A wspólne zainteresowania oznaczały cień szansy na nić porozumienia, bo Bonnie potrzebowała poznać kogoś nowego. Tak bardzo odsunęła się od ludzi, że czasami boi się wyjść z dormitorium, żeby nie wyjść na tą co nie jest wstanie się do nikogo odezwać, bo tak naprawdę jedyną, żywą (!) osobą, z którą rozmawiała przez okres kilku ostatnich miesięcy był szkolny psycholog. Czas to zmienić, serce...
- I nigdy nie byłam w Salem, jestem z Hogwartu, poprostu zgadywałam. Choć ciotka chciała mnie tam wysłać... - wyjaśniła i przyjrzała się Silasowi dyskretnie, by nie pomyślał, iż ma do czynienia z jakąś wariatką, która skanuje ludzi wzrokiem.
"Niedługo narobię sobie kompleksów" pomyślała. Chłopak był bowiem przy niej prawdziwym olbrzymem, choć w sumie był facetem, więc to chyba nawet dobrze.
- ...bo tak trochę też jestem dobra z eliksirów, ale nie tak, by startować w "Złotym Sfinksie" - dokończyła. - W ogóle, jak ci się podoba w Hogwarcie? Musi ci się tu podobać - zaśmiała sie lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Minneapolis w st.Minnesota(USA) szkoła w Salem
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 147
  Liczba postów : 96
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8113-silas-clark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8115-czekoladowe-szalenstwo#225688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8116-silesowa-poczta#225689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8117-silas-clark#225700




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Kwi 21 2014, 21:11

Silas nagle roześmiał się na słowa dziewczyny, jednakże był to pozytywny śmiech, nie coś złośliwego. Broń boże, aby Silas złośliwie się z kogoś śmiał. On przecież był taką pozytywną osobą. Jeszcze się nie zdarzyło by kogoś darzył szczerą nienawiścią.
-Nadal nie powiedziałaś mi jak masz na imię- przypomniał jej po czym usiadł na ciepłej ziemi,bo oczywiście innej nie mogło tu w cieplarni być prawda? Teraz był odrobinę niższy a w dodatku nie czuł się takim olbrzymem, który musiał non stop patrzeć na dziewczę z góry. Nagle coś wparowało do pomieszczenia i wylądowało przy kolanach chłopaka. Ten znowu się zaśmiał i pogłaskał zwierzę po łbie.
-Droga nowa koleżanko, przedstawiam ci Einsteina. To mój kuguchar. Właśnie nasza szkoła Salem słynie z bardzo dobrych alchemików. Przykładamy tam dużą wagę do eliksirów i posiadamy najlepsze kociołki do ich warzenia. Znajdziesz tam też wiele czarnych kotów i właśnie kugucharów. Tego przyjaciela dostałem na moje jedenaste urodziny zaraz po otrzymaniu listu z Salem- wyjaśnił dumny z tego co właśnie powiedział.
-Co się tyczy eliksirów.... zawsze służę pomocą i mogę pomóc. Jak mówiłem, z chęcią popracuję z kimś bo tym samym będę mógł sobie coś powtórzyć i jeszcze dokładniej opanować dany materiał- powiedział zgodnie z prawdą, bo przecież im więcej się ćwiczy tym lepsze zdobywa się doświadczenie prawda? No a przecież Silas wiecznie tkwił przy kociołku i warzył eliksiry.
Einstein właśnie podbiegł do dziewczyny i stanął na przednich łapach tak że teraz wzrostem sięgał jej prawie do pępka. Spojrzał się na nią wielkimi oczyma.
-Czy mi się podoba? Sam nie wiem- powiedział trochę obojętnym tonem- tak naprawdę jestem tutaj od kilku dni i nie miałem okazji poznać wszystkich ciekawych tutaj miejsc. Nasze zamki bardzo się od siebie różnią, chociaż poprzez różne olimpiady bywałem już w wielu zamkach. Każde wakacje spędzam na różnych konferencjach i koloniach. Nigdy nie wracam do domu. Nauka jest praktycznie całym moim życiem. Myślę że ten zamek może mi się spodobać. To jednak nie to samo co stare dobre Salem. Pewnie mnie doskonale rozumiesz- tu się uśmiechnął i nie omieszkał spojrzeć się w oczy dziewczęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : wyspa Iona, Hebrydy Wewnętrzne, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 268
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5232-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5233-relacje-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5234-sowa-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7223-bonnie-gardener#204617




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Kwi 21 2014, 22:15

Kiedy Silas wybuchł śmiechem, Bonnie się lekko zmieszała, ale już po chwili było wiadomo, że wszystko jest spoko.
- Och, naprawdę? Wydawało mi się, że się przedstawiałam. Cóż, wybacz, jestem Bonnie Gardener - odparła z uśmiechem i wtedy chłopak usiadł na podłodze, więc Puchonka zrobiła to samo. W sumie już i tak trochę rozbolały ją nogi. I nagle do cieplarni wparował kuguchar, należący do Silasa. Dziewczyna kochała zwierzęta. Na widok kotowatego na twarzy pojawił jej się wielki banan.
-Witaj, Einstein - przywitała się. - Jakiś ty słodki - rzekła, robiąc z dziubek i rzucając oczko do kuguchara, jakby był małym bobasem. "Nie tylko ty, z resztą" pomyślała.
- Wiesz, jeszcze nie jest ze mną tak źle, jeśli chodzi o eliksiry - zahihotała. - Ale jak będę mieć jakieś problemy to zgłoszę się do ciebie... - przerwała, gdy Einstein przysunął się do jej nóg i wlepił w nią swoje cudne ślepia. Wprost nie mogła się napatrzeć na to cudne stworzonko.
- Chyba...  tak - odpowiedziała, choć wewnętrznie Silas lekko przytłoczył ją takim nadmiarem informacji. No i ten wzrok. Dziewczyna nawet się lekko zarumieniła, ale raczej nie było tego widać przy jej cerze.

/następny post będzie jutro
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Minneapolis w st.Minnesota(USA) szkoła w Salem
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 147
  Liczba postów : 96
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8113-silas-clark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8115-czekoladowe-szalenstwo#225688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8116-silesowa-poczta#225689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8117-silas-clark#225700




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Wto Kwi 22 2014, 16:00

-Nic nie szkodzi Bon. Mogę tak do ciebie mówić?- zapytał z lekkim uśmiechem na twarzy zaraz potem zacmokał na kuguchara by ten podbiegł do niego i nie dręczył już dziewczyny.
-Einstein to bardzo zaczepne stworzenie, zwłaszcza jeśli wie, że ten ktoś nie jest dla mnie niebezpieczny- wyjaśnił głaszcząc kotowatego za uchem ,a potem przyczepiając mu smycz do obroży, by ten znowu gdzieś nie robił sobie samowolki bez niego. Chociaż i tak zwierzę praktycznie nigdzie nie chodziło bez Silasa. Było bardzo nieufne względem nowych miejsc.
-Ty znasz się na roślinkach i dobrze znasz Hogwart, ja znam się na eliksirach. Moglibyśmy sobie pomóc. Chciałabyś zostać moim przewodnikiem? Gwarantuję ci, że nie będę męczący- powiedział spokojnym tonem do dziewczęcia i znowu zaczął się bawić uszami swojego pupila. To prawda był słodki, ale w dodatku sprawiał wrażenie trochę innego faceta niż ci w Hogwarcie. Tamci byli bardziej pewni siebie i sądzili, że każda dziewczyna należy do nich. On natomiast myślał zupełnie na odwrót.
Dziewczyny jednak lubiły go za ten jego misiowaty charakter i zawsze pomocną dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : wyspa Iona, Hebrydy Wewnętrzne, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 268
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5232-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5233-relacje-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5234-sowa-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7223-bonnie-gardener#204617




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Nie Maj 25 2014, 21:40

- Oczywiście, że tak - odparła, gdy chłopak zapytał, czy może ją nazywać "Bon". Całe szczęście, że siedziała na podłodze, bo w innym wypadku chyba nogi by się pod nią załamały. Nareszcie znalazła kogoś z kim mogła porozmawiać... i na kogo mogła się pogapić.
Kiedy Silas zaproponował by Bonnie została jego przewodnikiem, dziewczyna o mały włos nie dostała napadu padaczki. Dobrze wiedziała co kryje się pod terminem "przewodnika"... a przynajmniej miała nadzieję. Na jej twarzy pojawiły się ogromne rumieńce.
- Jasne, byłoby świetnie! - odpowiedziała. Ale nagle przypomniało jej się, że musiała załatwić jeszcze jedną, ważną sprawę. Zerwała się powoli z podłogi.
- Chętnie jeszcze bym z tobą posiedziała, ale niestety mam coś do załatwienia. Ale obiecuję, że jeszcze się spotkamy - rzuciła z uśmiechem, wychodząc z cieplarni.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Galeony : 616
  Liczba postów : 198
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9526-kato-arearos-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9527-bede-twoim-katem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9528-kat
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9529-kato-arearos-thorn




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pią Lis 07 2014, 11:44

Kto jak kto, ale Kato Arearos Thorn poważnie traktuje zielarstwo i wszelkie listy, które traktują o potencjalnej możliwości zarobienia paru galeonów. List od tajemniczego A.S.G. nie był pierwszym, który otrzymał i być może również nie ostatnim, ale stanowił również swego rodzaju wyzwanie. Oj niee, chłopak nie mógł sobie odpuścić możliwości wypróbowania swoich sił w starciu Vicario vs Thorn, gdy chodziło o jadowitą tentakulę. W Hogwarcie nie było ich zbyt wiele i utrata jednej doniczki byłaby zbyt dużym ubytkiem, ale on miał na to sposób. Wiedział w jaki sposób rozmnażają się tentakule i zamierzał wykorzystać swoją wiedzę do tego, aby podsunąć A.S.G. sadzonkę. Wiedział, że jeśli potrzyma ją u siebie trzy dni to zdąży już wykształcić bulwę, a młoda tentakula jest warta prawie tyle samo co rozwinięty osobnik, zwłaszcza, że jeszcze nie jest tak niebezpieczna. Wyliczył dokładnie kiedy może dochodzić do rozmnażania i wybrał sobie odpowiedni okaz, który zresztą obserwował natarczywie na ostatnich zajęciach. Wchodząc do cieplarni numer trzy, niemalże natychmiast ruszył w stronę rośliny, rzucając na nią szeptem kilka zaklęć paraliżujących. Nie chciał aby go drasnęła, oj nie chciał. Kiedy był pewien, że jadowite macki go nie uderzą, zbliżył się i delikatnie oderwał tą, która jego zdaniem była zdatna do rozmnażania. Biorąc pod uwagę fakt, że gładko odeszła od reszty był niemalże pewien, że się nie pomylił. Po tym wszystkim wycofał się powoli i zdjął zaklęcia, wymykając się z cieplarni z macką, trzymaną przez rękawice ochronne. Czas zasadzić to maleństwo. Po drodze do zamku zebrał też trochę tarniny i piołunu, aby skompletować zamówienie kontrahenta.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35064
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Nie Mar 29 2015, 12:48

Cieplarnia numer trzy była bardzo interesującym miejscem, dla każdego miłośnika roślin. Najniebezpieczniejsze z tych, o których naucza się w Hogwarcie zawsze przyciągały uwagę, o to nie trzeba się było nawet specjalnie starać, a w sumie to szkoda. Dla Elleander każda roślina była w jakiś sposób fascynująca i miała wielką nadzieję na to, że ktokolwiek by się tutaj dzisiaj nie zjawił to mimo faktu, że chce jedynie otrzymać jej kartę, okaże chociaż minimalne zainteresowanie tematem. Tuż nad głową jasnowłosej czarownicy jaśniał już Derwent Shimpling. Osławiony komik zawsze budził w niej pozytywne uczucia, chociaż nie bardzo współczuła mu tego co mu się przytrafiło - wszak zgotował to sobie na własne życzenie, a teraz on sam był osobą, której wizerunek chcieli pozyskać poszukiwacze. Słońce prażyło wyjątkowo mocno, a ścianki cieplarni wyjątkowo potęgowały uczucie duchoty, ale Elleander nawet nie podniosła się z drewnianego krzesła, na którym zasiadała w oczekiwaniu na uczestnika. Miała tylko nadzieję, że nie będzie musiała tutaj sterczeć do wieczora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 155
  Liczba postów : 181
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5322-mandy-maurine-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5323-powiazania-z-3-mms-xd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5324-masz-mms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10696-mandy-maurine-saunders#293337




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Wto Mar 31 2015, 21:29

Saunders z pewnością nie należała do kręgu fanów Derwenta. Mimo wszystko możliwość zdobycia karty i uznania wśród tych wszystkich nauczycieli budziły w niej chęć pokazania się. Co się dzieje, że Mandy musi biegać za jakimiś kartami, żeby o niej mówiono? Pf, trzeba było to zmienić, ale na razie dumnym krokiem szła na poszukiwania komika. Długo krążyła bezczynnie po Hogwarcie, kiedy w końcu wpadła na pomysł ze szklarniami. Początkowo weszła do tej z numerem jeden, później dwa, aż w końcu w trójce zastała dziwną kobietę siedzącą na krześle.
- Dzień dobry - rzuciła na przywitanie, a czarownica nawet nie wstała. MMS okrążyła kilkakrotnie pomieszczenie, w którym niemal się dusiła, aby dowiedzieć się czegoś więcej o położeniu karty, ale na próżno. Zatrzymała się dwa metry od Elleander, uśmiechając się i splatając dłonie z tyłu pleców. Wyglądała naprawdę rozkosznie i właściwie to powinna dostać Shimplinga bez żadnego zadania, taka była słodka! - Domyśla się pani, po co tutaj jestem - powiedziała, chwytając za rąbek sukienki i dygając grzecznie. Jak chce to potrafi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35064
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sro Kwi 01 2015, 17:10

Niestety, Elleander była wyjątkowo nieczuła na słodkość i uprzejmość uczniów. Lata doświadczeń udowodniły jej wystarczająco, że nie powinna dać się zwieść, ale mimo wszystko nie była jakąś stetryczałą babcią, która rozstawiałaby wszystkich po kątach. Wzięła udział w poszukiwaniu kart z czystej ciekawości i dla zabicia czasu, którego ostatnimi czasy miała na pęczki. Uroki nienormowanego czasu pracy. Kiedy dostrzegła jak do cieplarni ktoś wchodzi to niemalże natychmiast rozciągnęła usta w uśmiechu. Przez chwilę już nawet miała wrażenie, że nikt się nie pofatyguje po biednego Derwenta!
- Witaj, dziecko. - przywitała się Elleander z MMS, po czym zmierzyła ją uważnym spojrzeniem. Nie była pewna czy taka osoba jak Mandy jest w stanie pobrudzić sobie rączki tak jak powinna potrafić każda osoba, która ma jakiekolwiek pojęcie o zielarstwie.
- Owszem, domyślam się. - powiedziała ostrożnie i zatoczyła szeroki łuk ręką, obejmując tym ruchem całą cieplarnię. - Dzisiaj musisz tutaj ze mną popracować, jeśli chcesz otrzymać kartę.
Kobieta zbliżyła się do wielkiej donicy, którą wcześniej przygotowała i pokazała Saunders kilka toreb z ziemią oraz nawozem.
- Potrzebuję, żebyś przesadziła tę tentakulę. - tutaj wskazała na nieco oklapniętą, ale wciąż sporą roślinę, której macki drżały nieco niekontrolowanie. - Zmarniała w tych temperaturach, więc potrzebuje zmiany gleby i otoczenia. Przeniosę ją później do innej cieplarni, a tymczasem chodź, pokażę Ci co powinnaś robić.
Ponagliła dziewczynę gestem i zaczęła tłumaczyć.
- Tutaj masz wolną donicę. Wypełnij ją ziemią do tej linii, a tentakulę wyjmij z poprzedniej doniczki. Jeśli nie chcesz żeby Cię ugryzła to staraj się powoli wyjmować jej macki i korzenie z ziemi. Każdy gwałtowny ruch może spowodować, że Cię ugryzie, pamiętaj o tym. Jak już wyląduje w środku to obłóż ją nawozem, o tym tutaj.

Kostka - przygotowanie:
1 i 2 - Odpowiednio wilgotną ziemię umieściłaś w doniczce bez większego problemu i w ten sposób przygotowałaś tentakuli idealne podłoże do rozwoju, ale coś oczywiście musiało pójść nie tak jak trzeba. Słabo radziłaś sobie z wyciągnięciem rośliny z poprzedniej donicy, gdyż ta za każdym razem zdawała się zapierać w ziemi. Elleander musiała sporo się napocić, aby odgonić macki jadowitej rośliny, które raz po raz wyciągała je w Twoją stronę, ale najwyraźniej udało jej się to. Nic Cię nie pogryzło, ale straszliwie się umęczyłaś, a to jeszcze nie koniec.
3 i 4 - Niestety, ale na tym polu poniosłaś sromotną klęskę. Widać było, że nieczęsto zajmujesz się ogrodnictwem, gdyż już samo wysypanie donicy ziemią zakrawało na trudne zadanie, nic już nie mówiąc o wyciąganiu tentakuli. Wciąż źle ją chwytałaś, aż wreszcie gdy Elleander na chwilę się odwróciła, aby poszukać sekatora, roślina ugryzła Cię w nadgarstek. Zdaje się, że dobrze byłoby odwiedzić skrzydło szpitalne zanim okaże się jak groźny jest jad tentakuli.
5 i 6 - Szybko, sprawnie, bezproblemowo - tak w skrócie można opisać Twoje zmagania z przygotowaniami do przesadzania. Elleander była pod prawdziwym wrażeniem Twojego profesjonalizmu w zakresie wyjmowania roślin z gleby i nawet zaczęła Cię chwalić na głos. No to już jest coś!

Kostka - przesadzanie:
1 i 2 - Nie było aż tak źle. Z początku miałaś spore problemy z przetransportowaniem tentakuli w okolice nowej doniczki, gdyż roślina postanowiła stawiać opór. Bujała się dziko i niejednokrotnie niemalże traciłaś przez nią równowagę. Wyglądało to dość groźnie, ale ostatecznie udało Ci się ją wcisnąć do doniczki, chyba tylko pod groźbą poucinania macek.
3 i 4 - Tragedia to za mało powiedziane. Kiedy tentakula już wylazła z ziemi to teraz już nie chciała do niej wrócić. Wymachiwała mackami co z kolei zmuszało Cię do robienia uników. Ostatecznie wyglądałaś jak pijana, gdy tak się z nią szarpałaś i Elleander musiała niemalże zrobić to za Ciebie. W jej wykonaniu wyglądało to naprawdę banalnie i aż wstyd Cię chwytał, że sobie nie poradziłaś, ale hej, to jeszcze nie koniec, więc na pewno będzie lepiej.
5 i 6 - Masz prawdziwy talent do sadzenia roślin. Tentakula, gdy ją niosłaś, była tak potulna jak nigdy i niemalże znieruchomiała, gdy ostrożnie przekładałaś ją do nowej doniczki. Obłożenie nawozem też było wręcz przyjemne przy tak spokojnym „pacjencie” i ostatecznie Twoja opiekunka nie miała do czego się przyczepić, nawet gdyby chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 155
  Liczba postów : 181
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5322-mandy-maurine-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5323-powiazania-z-3-mms-xd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5324-masz-mms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10696-mandy-maurine-saunders#293337




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sro Kwi 01 2015, 17:52

- W porządku, jestem na to gotowa - odpowiedziała najgrzeczniej jak potrafiła śledząc wzrokiem ruch ręki Elleander. Uważnie wysłuchała tego, co miała zrobić i z niesmakiem stwierdziła, że pewnie potrzebne jej będą jakieś rękawiczki czy coś w tym stylu... Co się w ogóle działo z tym Hogwartem? No dobra, było to zadanie dodatkowe i wysilić się trzeba było, ale żeby od razu grzebać w ziemi? Ohyda. Mimo wszystko Mandy nie wyraziła swoich myśli na głos, wręcz przeciwnie - uśmiechnęła się szerzej niż do tej pory i z iskrą w oczach przystąpiła do zadania. Odpowiednio wilgotną glebę umieściła w doniczce bez najmniejszego problemu, zadziornie unosząc brwi - No, idealnie - podsumowała swoją pracę. Prawda, było idealnie, niech się ta głupia roślina cieszy, że tak dobrze się nią zajęła! Już pochodziła do tentakuli, żeby ją złapać, kiedy ta zaczęła się wyrywać i agresywnie wymachiwać mackami. Może usłyszała myśli Krukonki? Mimo wszystko jednak (z małą pomocą Elleander) udało jej się okiełznać chwasta i po włożeniu go do doniczki nadszedł czas na najłatwiejszą i najprzyjemniejszą część zadania. Saunders musiała zniszczyć swój nowy manicure, ale było warto. Choćby dla własnej satysfakcji i miny drugiej kobiety - A więc? Co muszę zrobić teraz? - spytała, strzepując resztki ziemi z rąk. Nie przepadała za takimi ćwiczeniami, a jednak miała do tego talent. Chyba nic dziwnego? W końcu nazywała się Saunders.

wyrzucone kostki: 1 i 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35064
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Czw Kwi 02 2015, 18:53

Elleander obserwowała starania dziewczyny z kamienną twarzą. Bardzo dbała o swoje tentakule, dlatego miała cichą nadzieję, że nie będzie musiała upominać poszukiwaczki kart, a zwyczajnie zaobserwuje wzorowe przenosiny do nowej donicy. Niestety, nie mogło być tak pięknie. Przygotowania poszły jasnowłosej raczej średnio. Przeganianie łaknącej krwi i masakry rośliny było doświadczeniem przykrym dla obydwu stron, ale ostatecznie obyło się bez większych sensacji, bo tentakula jak już wydostała się z ziemi to potem ochoczo ponownie do niej wskoczyła. Obłożona nawozem zdawała się być zadowolona, ale czy w rzeczywistości tak było? Nie do końca, a Elleander dobrze wiedziała co jest tego powodem.
- Ładnie Ci poszło. - stwierdziła rzeczowo i nawet pozwoliła sobie na niezobowiązujący uśmiech. - Teraz przyjrzyj się jej. Widzisz jak oklapło jej kilka kolców? Tutaj masz sekator, obetnij proszę te, które się nie nadają. Są mocno czerwone, a zdrowe zwykle są tylko delikatnie zabarwione. Do tego trzeba ją podlać, a w odpowiednie miejsce przy rdzeniu rośliny wsunąć taką pałeczkę. To lekarstwo, które powinno pomóc jej w odzyskaniu dawnego, dobrego samopoczucia. Rdzeń jest zawsze pomiędzy pierwszą, a drugą macką. Jeśli wsuniesz dłoń do ziemi, powinnaś wyczuć niewielkie zgrubienie gdzieś pomiędzy nimi. Wszystko jasne? No to raz, dwa, do dzieła.

Kostka - zabiegi pielęgnacyjne:
1 i 2 - Obcinanie zeschniętych kolców nie nastręczyło Ci większych trudności, tak samo jak podlanie tentakuli, w końcu co to za sztuka podnieść i przechylić konewkę? Tymczasem jeśli chodzi o lekarstwo to już nie było tak kolorowo. Za żadne skarby nie mogłaś wyczuć zgrubienia, o którym mówiła Elleander i roślina znowu prawie Cię ugryzła, bo za długo przy niej majstrowałaś. Po kontrolnym pacnięciu jej w mackę opanowała się jednak, a kobieta jeszcze raz pokazała Ci gdzie i jak powinnaś go szukać.
3 i 4 - Poszło Ci kiepsko i to bardzo.  Nie poradziłaś sobie z odróżnianiem zdrowych kolców od tych, które powinnaś odciąć i bardzo skrzywdziłaś w ten sposób wracającą do zdrowia roślinę. Dodatkowo ją przelałaś, a woda malowniczo rozlała się po posadzce, gdy wszystko przeciekło przez spód donicy. Elleander nie pozwoliła Ci samodzielnie umieścić lekarstwa, bojąc się, że w ten sposób wyda na tentakulę wyrok śmierci i skończyła wszystko sama, po drodze tłumacząc Ci wszystkie Twoje błędy. Przy takim nauczycielu, następnym razem powinnaś sobie świetnie poradzić.
5 i 6 - Wymiatasz! Wszystko o co poprosiła Cię Elleander wykonałaś nie dość, że szybko to i sprawnie. Roślina zdecydowanie wygląda lepiej i masz prawo wręcz pękać z dumy.

Kostka - czystość:
Parzysta - Prawdziwa z Ciebie perfekcjonistka, czyż nie? Przebrnęłaś przez opiekę nad tentakulą w wyjątkowo dobrym stanie. Nawet fragment Twojego ubrania nie pobrudził się od ziemi, a paznokcie raczej nie będą wymagały aż tak wielu poprawek.
Nieparzysta - Okropnie nabrudziłaś nie tylko wokół siebie, ale i na sobie. Twoje ciuchy są całe uwalane ziemią, a buty przemokły, gdy nieopatrznie wylałaś wodę z konewki, czego wcześniej nawet nie spostrzegłaś. Włos miałaś rozwiany, a o paznokciach lepiej nawet nie wspominać. Dobrze by było, gdyby nikt Cię nie zobaczył w tym stanie, inaczej będzie miał używanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 155
  Liczba postów : 181
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5322-mandy-maurine-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5323-powiazania-z-3-mms-xd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5324-masz-mms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10696-mandy-maurine-saunders#293337




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Kwi 04 2015, 14:33

Nic dziwnego - pomyślała Mandy, kiedy została pochwalona przez zielarkę. Trochę się jednak zawiodła, że roślince opadły kolce - w końcu tak dobrze jej szło! Mimo to posłuchała rad Elleander i już po chwili wyczuła pod opuszkami palców dziwne zgrubienie między mackami tentakuli. Czuła się dość niezręcznie, grzebiąc w ziemi, ale czego się nie robi dla magicznych kart? (No właśnie, tego) Zgodnie z wolą kobiety, Saunders wsunęła pałeczkę w rdzeń rośliny. Zrobiła to błyskawicznie i dokładnie tak, że aż była z siebie dumna.
- I jak? - spytała retorycznie, wiedząc, że zostanie pochwalona. Rozejrzała się w okół siebie i z rozczarowaniem stwierdziła, że nie jest do końca tak idealnie. Zmęczona tą całą ciężką pracą, przeczesała włosy dłonią i teraz nie tylko ręce od łokcia w dół miała brudne z ziemi, ale włosy też lepiły się z brudu. Oprócz tego dookoła siebie zrobiła niemały syf - woda z konewki lała się strugami, tworząc w okół niej i Elleander kałużę błota. Ubranie też miała całe brudne i poszargane przez roślinę, a o makijażu już nie wspomnę. Całe szczęście nikt miał jej nie zobaczyć. Z resztą i tak prawie skończyła swoją robotę i zaraz pewnie szybko wróci do dormitorium. Nikt się nawet nie spostrzeże, że MMS doprowadziła się do takiego stanu - Ja w to nie wierzę... - odparła, kiedy ujrzała swoje odbicie w szybie szklarni.


wyrzucone kostki: 6 i 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35064
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Kwi 06 2015, 19:45

Elleander była całkiem zadowolona z tego jak wygląda teraz jej tentakula. Lekarstwo, które tak sprawnie Saunders wsunęła w donicę, niemalże natychmiast sprawiło, że roślina odzyskała odrobinę wigoru. Jej macki poruszały się teraz lekko, ale nawet nie próbowała pełznąc nimi w stronę ubrudzonej i spoconej duchotą pomieszczenia dziewczyny. Może nawet była jej wdzięczna za opiekę? Możliwe, w końcu czemu nie?
- Dobrze. - odpowiedziała, jak zawsze oszczędna w słowach, ale zaraz uśmiechnęła się do MMS. - Jestem zaskoczona sprawnością Twojego przesadzania. Nie myślałaś nigdy nad spełnianiem się w przyszłości jako opiekunka roślin?
Rzuciła to raczej mimochodem, bo teraz była bardzo zajęta sprzątaniem bałaganu, który blondynka po sobie zostawiła. Zmyła szybko wodę, a ziemię zgarnęła sprawnie do worków, które z kolei ustawiła w równym rzędzie pod ścianką cieplarni.
- Dziękuję Ci za pomoc. - zwróciła się jeszcze do Krukonki i gdy już wytarła ręce w białą, zadziwiająco czystą ściereczkę, jak na warunki ciągłego grzebania w ziemi, skierowała różdżkę w kartę, która wciąż jaśniała nad głowami kobiet. Zmniejszyła ją i chwytając w dłonie podała Mandy z uśmiechem.
- Proszę bardzo, teraz możesz odebrać swoją nagrodę. - i w ten sposób obie opuściły cieplarnię. Saunders cała ubłocona i przemoczona, a Elleander dźwigając olbrzymią donicę z wyjątkowo rozochoconą tentakulą.

[ztx2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1008
  Liczba postów : 845
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Gru 03 2016, 18:51

Ettie naprawdę zaszalała w tym roku szkolnym. Nie dość, ze postanowiła systematycznie uczęszczać na wszystkie lekcje (co wychodziło jej całkiem nieźle), to uparła się, że będzie ze wszystkich przedmiotów dobra. Pozapisywała się na tyle dodatkowych zajęć, na ile się dało, włączając w to te, z których zawsze była beznadziejna. Z zielarstwa na przykład. Nawet kaktusy jej umierały, ale zamiast dać biednym roślinkom spokój, doszła do wniosku, że praktyka czyni mistrza i brała się za hodowanie kolejnych. Jak się jednak okazało upór to nie wszystko. Jej zielonych podopiecznych, jednego po drugim, szlag trafiał. Oczywiście nie zamierzała się poddać. Potrzebowała tylko pomocy kogoś bardziej ogarniętego. Poprosiła @Dulce Reina Miramon z kilku powodów. Po pierwsze - Hiszpanka była jedną z najbardziej ogarniętych osób jakie znała. Po drugie - nie krępowała się przy niej. Ettie nie lubiła przyznawać się, że czegoś nie umie. Przy Reinie natomiast czuła się swobodnie nawet ze swoimi niedoskonałościami. I w końcu po trzecie, ale zdecydowanie najważniejsze - chciała spędzić z nią więcej czasu. Na dobrą sprawę od wakacji widywały się tylko na lekcjach.
Tak więc w piękny sobotni poranek dziewczyny udały się do cieplarni nr 3. Wybór akurat tej szklarni należał oczywiście do Ettie. Ostatnimi czasy zajmowanie się czymś co nie zagrażało przynajmniej jej życiu uważała za stratę czasu. Tak już bywa, że instynkt samozachowawczy się uwstecznia, kiedy całe życie jest się trzymanym pod kloszem.
- Zapraszam - otworzyła drzwi do szklarni i z ukłonem wpuściła do środka Dulce - Byłaś tu już? Prawie nigdy nie mamy tu zajęć, a to tu tak naprawdę rosną te ciekawe rośliny - weszła w głąb cieplarni przyglądając się z zainteresowaniem okazom. Jeszcze jeden plus tego, że przyszła tu z Reiną - jak coś im tu zrobi krzywdę, pewnie będzie umiała je wyleczyć.
- To co hodujemy? - odwróciła się do przyjaciółki z szelmowskim uśmiechem, a w jej oczach tańczyły wesołe iskierki, jak zawsze kiedy miała zabrać się za coś potencjalnie niebezpiecznego - Szeptnik karmazynowy, łzę księżyca, tentakulę...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Gru 03 2016, 19:12

Rośliny były częścią zainteresowań młodej Hiszpanki tylko i wyłącznie ze względu na zastosowanie w eliksirach i chęć pracy w przyszłości jako uzdrowiciel. Gdyby nie to dmuchałaby na ten przedmiot. Tak czy inaczej dziewczyny udały się do szklarni wypełnionej masą przeróżnych roślin, grzybów, mchów i porostów. Dulce od razu miała wrażenie, że nie powinna tu się znajdować, o czym zainformował ją chłodny dreszcz na karku, który nastroszył jej włosy.
- Sama nie wiem, musimy zobaczyć jakie są tu okazy i znaleźć sprzęt potrzebny do tego byśmy mogły cokolwiek tu podziałać - nie patrzyła wcale na nią tylko lustrowała uważnie rośliny, które górowały nad nimi. Część miała kolce, wyspecjalizowane kielichy do wabienia owadów. Miała nadzieję, że nie zostaną pożarte przez żadną z nich. Było by szczytem głupoty zginąć w paszczy jakiegoś zielska.
- Chodź, zdejmiemy kurtki, tu jest dostatecznie ciepło, zobaczymy jaki jest sprzęt. Właśnie, wolisz coś wyhodować sama, czy też wolisz zaopiekować się ze mną jakąś roślinką która już tu jest? - zapytała się Ettie i poszła w głąb szklarni w poszukiwaniu jakiegoś pokoiku, w którym mogłyby zostawić kurtki, czy przebrać się w stare ubrania, których nie będzie szkoda wyrzucić, gdy się podrą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1008
  Liczba postów : 845
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Gru 05 2016, 19:01

Zauważyła niepewne spojrzenie, które Dulce rzucała roślinom i przez moment zastanawiała się czy nie zrobiła źle, upietając się na tę cieplarnię. Tylko przez moment. Była pewna, że w razie jakby co, będzie w stanie obronić je przed zabójczymi pędami. To były przecież tylko rośliny - można je było w ostateczności po prostu spalić. Chciała zapewnić Krukonkę, że nie pozwoli, żeby cokolwiek jej się stało, ale doszła do wniosku, że brzmi to dziwnie i pompatycznie, i ostatecznie zrezygnowała. Właściwie to nie miałaby nic przeciwko, żeby zaatakowały je rośliny. Wizja siebie wyciągającej Reinę z objęć diabelskich sideł, pociągała ją nawet bardziej niż dotychczasowe wyobrażenia ratowania z najróżniejszych tarapatów samej siebie.
 - Zaopiekujmy się czymś co już tu rośnie - odpowiedziała po chwili namysłu, wyplątując się z szalika - Trochę mi się nie chce czekać aż coś nam wykiełkuje wyrośnie. Jeszcze mi się znuszi zanim zacznie być ciekawie.
Nawet przed samą sobą nie była w stanie ukryć, że ma słomiany zapał. Osobiście zbytnio się tym nie przejmowała. Chciała spróbować w życiu wszystkiego, przynajmniej dopóki nie znajdzie jakiejś prawdziwej pasji. Jeżeli tylko dla za zasady, marnowałaby czas na zaczęte działalności, które jednak jej nie wciągnęły, mogło nie starczyć jej czasu na odkrycie prawdziwego hobby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Wto Gru 06 2016, 12:59

Rośliny, roślinami, ludzie zazwyczaj je ignorowali. Niesłusznie. Wyposażone w jady, trucizny, toksyny były zabić trzydzieści takich Harriett Wykeham, zanim wypowie jakiekolwiek zaklęcie. Ba, zanim pomyśli o stosownym. Najwyraźniej była pozbawiona podstawowych instynktów jak samozachowawczy. Były tu we dwie i Dulce liczyła na to, że będzie mogła jej udzielić pomocy medycznej w razie nieszczęśliwego wypadku.
-Psilocybe semilanceata - wskazała Gryfonce dziwnie wyglądające grzybki. - Nie sądziłam, że tu takie coś hodują. Ciekawe do jakiego to eliksiru... - zaśmiała się i pospieszyła z wyjaśnieniem. - Ten grzyb jest halucynogenny, ciekawe czy ktoś z uczniów to tu zasadził, czy profesorów, tak czy inaczej, ciekawie - mówiła przechadzając się między grzędami i szukając zaplecza. Rozpięła kurtkę, czapkę cisnęła gdzieś w kieszeń, a szalik luźno zwisał na karku.
- Chodź, znalazłam chyba szatnię - przywołała Ettie, gestem dłoni, otworzyła drzwi. Wewnątrz było mnóstwo narzędzi do pielęgnacji ogrodu, grabie, łopaty, rękawice, taczka, konewki, nawóz, w tym i strój roboczy. Dulce wcisnęła się w kąt gdzieś ze swoimi gratami, zdjęła torbę, a kurtkę powiesiła na haku. Zaczęła przeglądać ubrania, które będą dla niej odpowiednie, w końcu jeden z nich zdjęła. Ściągnęła z siebie bluzę i koszulkę pozostając w samym biustonoszu, czarnym, gładkim. Zrzuciła z siebie spodnie. Bieliznę miała również czarną z lądującym hipogryfem na tylnej części majtek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1008
  Liczba postów : 845
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Czw Gru 08 2016, 03:26

Ettie przez większość społeczeństwa była postrzegana jako życiowa pierdoła. Trudno ich dziwić. Właściwie wszystkie codzienne czynności kompletnie w jakimś tam stopniu partaczyła. Skoro nie przy najprostszych i rutynowych aktywnościach sprawiała wrażenie, jakby miała dwie lewe ręce, każdą działającą bez konsultacji z drugą, to jak niby miała sobie radzić w nieprzewidywalnych sytuacjach, gdzie trzeba wykazać się refleksem i jasnością umysłu. Ale tu właśnie był pies pogrzebany. Codzienność była nieskomplikowana. Każdy dzień był podobny do poprzednich, kolejne wydarzenia oczekiwane i z góry można było założyć, co stanie się zarówno za minutę, jak i za kilka godzin. Wystarczyło trzymać się pewnych norm, tak jak przepisu przy warzeniu eliksiru. W tych prostych, działających według planu sytuacjach, Ettie nie czuła nawet potrzeby koncentracji. Jednak w momentach, gdy wszystko wymykało się spod kontroli i waliło na głowę w dziewczynie budził się nagle potencjał. Jej umysł działał trzeźwo i szybko, współgrając z ciałem. Maksymalnie skupiała się na celu. Żyłą szybko, na ostatnią chwilę, prowokując wypadki. Nic dziwnego skoro dopiero wtedy czuła, że naprawdę jest.
Spojrzała na grzyba wskazanego przez Krukonkę. Uśmiechnęła się delikatnie w odpowiedzi na jej rozbawienie i dokładnie zapamiętała sobie wygląd grzyba. Już raz spróbowała halucynogennej rośliny i od tamtej pory musiała borykać się z jednym z najbardziej ograniczających lęków na świecie. Spośród wszystkich trujących, duszących, zaopatrzonych w kolce roślin znajdujących się w cieplarni, te niepozorne grzybki budziły jej największy niepokój. Oderwała od nich wzrok, kiedy Dulce ją zawołała. Weszła za nią do schowka i również zaczęła szukać sobie kombinezonu.
- Dlaczego twórcy ubrań zakładają, że jak ktoś ma powyżej 60 cali, jest od razu barczysty jak minotaur? - sarknęła, zwracając wzrok na Hiszpankę. Jej widocznie bardziej poszczęściło się w poszukiwaniach, bo właśnie ściągała z siebie ciuchy. Ettie znieruchomiała przyglądając się jak dziewczyna ściąga koszulkę i wyłączywszy się kompletnie, kontemplowała każdy jej szczegół - gładką skórę, włosy miękko opadające na smukłą szyję, kuszące dołeczki nad pośladkami... Jakie dołeczki?! Ocknęła się i szybko odwróciła do kombinezonów, przekładając je szybko.
- Fajne majtki - rzuciła pierwsze lepsze wytłumaczenie swojego wgapiania się, jaki przyszło jej do głowy, nie odwracając wzroku od ogrodniczek. Mózgu, co do cholery?! Nie mogąc się dłużej skupić na szukaniu właściwego rozmiaru, chwyciła pierwsze lepsze i pośpiesznie zaczęła się rozbierać. Rzuciła gdzieś w kąt ubrania i stojąc tylko w czerwonych bokserkach, staniku z flagą Wielkiej Brytanii i długich wełnianych skarpetkach, przyjrzała się w końcu wybranemu kombinezonowi. Z powodzeniem mógłby go nosić yeti. Rzuciła go na stertę własnych ubrań i chwyciła pierwszy wiszący obok.
- Nie ten mi się chwycił - uśmiechnęła się zakłopotana do Reiny, modląc się, żeby nowy był lepiej dopasowany. Wciągnęła go na siebie i z ulgą stwierdziła, że nie wisi za bardzo. Rękawy były trochę przydługie, ale podwinęła je do łokci. Szybko wskoczyła w kalosze i, związała włosy w prosty kucyk i podskoczywszy, klasnęła w dłonie.
- Gotowe! - wyszczerzyła zęby już z typowym dla siebie entuzjazmem - Co dalej szefie?


Ostatnio zmieniony przez Harriette Wykeham dnia Pon Kwi 10 2017, 03:25, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Czw Gru 08 2016, 12:19

-Co? - zupełnie nie zrozumiała słów o minotaurze, sześćdziesięciu calach. O co mogło jej chodzić? Zwróciła swoje orzechowe oczy na dziewczynę nie bardzo rozumiejąc. Była w czerwonych bokserkach, biustonoszu z flagą. "Chyba musi być patriotką, czemu ja sobie nie kupiłam takiego?" Bezczelnie gapiła się na jej biust kontemplując nadruk do momentu, gdy zauważyła skarpetki.
- Skarpety antygwałtki?- rzuciła śmiejąc się. Doprawdy nie ma nic śmieszniejszego niż wełniane skarpetki. - Jako pas cnoty? - ciągnęła i podeszła do niej bliżej, gdy jeszcze była w samej bieliźnie. Górowała nad nią o kilka centymetrów. Urosło się jej od wakacji. Przynajmniej z jakieś dziesięć centymetrów i wszystko zapowiadało, że jeszcze urośnie.
- Nóg też nie depilujesz co by cię jakiś zadziorny mężczyzna nie chciał uwieść? - wyszczerzyła się do Ettie i miała nadzieję, że się nie obrazi zupełnie za te słowa. Dla wzmocnienia, że tylko żartuje, dźgnęła ją palcem w boczek, gdzieś między żebrami.
- Masz łaskotki? - nie zamierzała czekać na odpowiedź i bez pardonu zaczęła zaczepiać jej skórę w talii pazurkami, delikatnie by aby przypadkiem nie podrapać dziewczyny nazbyt mocno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1008
  Liczba postów : 845
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Gru 10 2016, 18:37

Raczej nie była ogromną patriotką. Flaga Wielkiej Brytanii była po prostu bardzo fajna. Poza tym znalezienie poważnego stanika, na te jej małe, ledwie widoczne piersi, graniczyło z cudem.
Od razu widać, że Reina nie była Brytyjką. Tylko ktoś, kto nie zasmakował w brytyjski humor, mógł uznać skarpety za najśmieszniejszą rzecz na świecie. Ettie uniosła brwi, po czym uśmiechnęła się złośliwie.
- Śmiej się, śmiej. Drobna uwaga: zanim już uciekniesz do cieplutkiej Hiszpanii, bo będziesz mieć dość zmarzniętych i przemoczonych nóg, przyjdź do mnie. Pożyczę ci jakieś porządne ciuchy – wyszczerzyła do niej zęby, chciała się droczyć, to okej.
Ett była ogromną fanką wełny. Lubiła kiedy było jej mięciutko i cieplutko, a kwestie tego, jak podoba się to innym, miała w głębokim poważaniu.
- Nie! – krzyknęła, kiedy Hiszpanka zaczęła ją łaskotać. Oczywiście nie było to odpowiedzią na pytanie, a przynajmniej nie prawdziwą. Chwyciła Dulce za rękę trzymając ją z dala od swojego brzucha. Nienawidziła łaskotek. To była forma tortur, którą jakiś debil uznał za dozwoloną tylko dlatego, że ofiara nie mogła przestać się śmiać – Proszę cię, nie – jęknęła ze śmiechem – Nie panuje nad sobą jak się mnie łaskoczę – czemu nikt nigdy nie słuchał jej, kiedy to mówiła? Najokropniejsza w łaskotkach była konieczność kontrolowania odruchowej  chęci obrony. Jej ciało chciało bić, gryźć, kopać, byle tylko uciec, ale ona nie chciała skrzywdzić Dulce. Trudno jednak było wziąć ją na poważnie, skoro sama niemal płakała ze śmiechu.
Ponieważ dziewczyna nie przestawała, Ettie chwyciła ją mocno za ramię, wykręciła lekko do tyłu i przytrzymując jej drugą rękę, przyciągnęła ją tyłem do siebie. Lata naparzania tłuczków zamknęły w jej niepozornych ramionkach wystarczająco dużo siły, żeby powstrzymać kogoś mniej więcej swoich gabarytów.
Oparła brodę na jej ramieniu i wciąż jeszcze zadyszana po łaskotkach, wyszeptała jej w ucho:
- Grzecznie Reina – w jej głosie słychać było, że żartuje – Bo rzucę cię laqueushiems na pożarcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Gru 10 2016, 22:59

Kto nie kochał kogoś łaskotać, niechaj pierwszy rzuci kamieniem. A kto lubił być poddawany takim pieszczotom? Nikt. Zdecydowanie. Dopóki, gdy nie poczuła jak krępuje ją Gryfonka, wszystko było śmieszne. Czuła ciepły oddech dziewczyny, który drażnił jej ucho. Krew zahuczała w żyłach a serce przyspieszyło, kiedy położyła brodę na ramieniu. Do tej pory zwlekała z odpowiedzią.
- Nie wiesz, że Hiszpanki są gorące? - mówiła w swoim rodzimym języku specjalnie drażniąc się z nią. - Mamy płomienną krew i ciała, więc trochę mrozu nie jest nam groźna - zaśmiała się pod nosem poruszyła biodrami próbując zjechać nieco niżej do jej kolan tyłkiem.
- Zawsze mogę się rozgrzać przy flamenco - to słowo musiała znać, było rozpoznawalne we wszystkich językach świata. Przełożyła głowę przez ramię. Była wyciągnięta w dziwacznej pozie, a jej ramie tworzyło idealną dźwignię do złamania w łokciu. Z pomiędzy przydużej koszulki, między piersiami zadyndał wisiorek, zawieszka srebrna. Prezent z pamiętnego dnia w parku. Tym parku, gdzie się poznały. Prócz listu dostała medalion po prababce, czemu akurat ona, do tej pory nie wiedziała. Była jednak ciekawa w czym była dobra, może tak jak ona w uzdrawianiu? Wyswobodziła dłoń z uścisku Gryfonki i wyszczerzyła się.
- Oj Ettie, ubranie nie musi być tylko wygodne, ale i ładne. - uśmiechnęła się ponownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1008
  Liczba postów : 845
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Nie Gru 11 2016, 04:35

Zdjęła głowę z jej ramienia, by móc lepiej widzieć jej profil.
- Wiesz, że ja nic z tego nie rozumiem? - przypomniała jej z rozbawieniem. Pozostawało jej domyślić się co mówiła do niej dziewczyna. Podobno z Hiszpanami było to łatwe, bo dużo gestykulowali. Ponieważ jednak Reina była zakleszczona w jej objęciach, ta opcja odpadała. Wyłapała gdzieś z potoku słów "flamenco", ale nie była tego do końca pewna. Szczególnie, że nie przychodziło jej do głowy jak to się mogło mieć do ich rozmowy. No chyba, że wygibasy, którymi Krukonka próbowała wydostać się z jej uścisku były flamenco. W sumie to Ettie nie miała pojęcia jak ten taniec wygląda. Rozluźniła chwyt, widząc, że Dulce zaraz pewnie się połamie.
Zmarszczyła nosek na uwagę dziewczyny. Wełna była jej ulubionym materiałem i uwielbiała dziergane rzeczy. Jej zdaniem mało było równie pięknych rzeczy, co udany ścieg, niezależnie jaki.
- Mi się moje podoba - oświadczyła lekko naburmuszona - I w nosie mam co o nim myślą faceci, i co ty zresztą też - żartobliwie pokazała jej język, żeby przypadkiem Reina nie pomyślała, że obraziła się naprawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   

Powrót do góry Go down
 

Cieplarnia numer trzy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Cieplarnia numer trzy
» Cieplarnia numer jeden
» Cieplarnia numer dwa
» Pub Trzy Miotły
» Pokój numer 145; Daiki Aomine

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
cieplarnie
-