IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Cieplarnia numer trzy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość




Nauczyciel
Wiek : 30
Galeony : 99
  Liczba postów : 88




Gracz






PisanieTemat: Cieplarnia numer trzy   Nie Paź 03 2010, 19:51

First topic message reminder :


Cieplarnia numer trzy

Trzecia z cieplarni mieści w sobie najniebezpieczniejsze rośliny. Można tu spotkać mandragory, wnykopieńki, a także jadowitą tentakulę, która skrada się za pomocą macek. Należy na nią uważać. Jest to cieplarnia, do której uczęszcza się najchętniej, gdyż rośliny z tego miejsca otaczane są zainteresowaniem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Nie Gru 11 2016, 12:53

Postanowiła wyjaśnić wszystko Gryfonce uprzednio wywracając oczami w dość sugestywny sposób.
- Nieznajomość języków obcych szkodzi, gdyby nie moja znajomość angielskiego nie byłoby mnie tu dzisiaj, ale mówiłam mniej więcej, że Hiszpanki są gorące o płomiennej krwi, więc ciężko jest im zmarznąć, zawsze można zatańczyć flamenco - zrobiła krótką pauzę. - Wiesz, to niby najbardziej zmysłowy taniec jaki istnieje, jest ponętny, a mężczyźni doznają wylewu krwi do pewnych organów na widok pół obnażonego zza sukni uda - parsknęła śmiechem i machnęła na to serdecznie ręką. Nie skomentowała nawet słów dziewczynie odnośnie ubioru, obeszła ją i klepnęła w pośladek.
-Chodź, że już, trzeba rozsadzić rośliny- powiedziała i wyszła z szatni, tam gdzie widziała ostatnio rozsady aloesa uzbrojonego. Przeniosła go na grzędy i użyła zaklęcia lewitacji by wyciągnąć sadzonkę bez uszkadzania korzeni. Wsadziła w dołek i zasypała go już ręcznie delikatnie ubijając ziemię. Kiedy Gryfonka dołączyła do Dulce, spojrzała tylko na nią przez chwilę.
- Em? Ett? - zaczęła dość niepewnie, nawet jak na nią. - Jest jakiś chłopak który ci się podoba w Hogwarcie? Ja nie poznałam ich zbyt wielu? - zapytała nieco zniżonym tonem głosu, jakby się bała, że przyłapie je ktoś na czymś nielegalnym. Wyrwała kolejną sadzonkę z donicy i włożyła w ziemię, zasypała i lekko ugniotła w ziemi.
- W ogóle jacy ci się faceci podobają? - przywołała zaklęciem konewkę z drugiego końca szklarni i podlała zasadzone sadzonki, zabrała się za kolejne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1008
  Liczba postów : 845
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Gru 12 2016, 03:20

Ze skwaszoną miną przemilczała komentarz Dulce o znajomości języków. Nie można było temu zaprzeczyć, ale łatwo było mówić to komuś, kto sobie jeździł po świecie i mieszkał tysiąc mil od domu. Ettie musiała stoczyć istną bitwę o to, żeby pojechać na wakacje ze szkołą. Nawet do Londynu sama się wybrać nie mogła. Gdzie niby miałaby tych języków używać? Zaś nauczenie jej czegoś, nie dając motywacji w postaci praktycznego użycia tych umiejętności było równie skuteczne co uczenie kota żonglerki. Chciała w prawdzie zwiedzić cały świat, miała jednak świadomość, że póki jest zależna od ojca, może sobie co najwyżej pozwiedzać ulicę, przy której stał jej dom.
- Serio? Z powodu głupiego uda? - spytała zaskoczona - A to nie jest tak, że w Hiszpanii wszyscy chodzą na wpół obnażeni, bo jest gorąco?
Ettie tak właśnie wyobrażała sobie każdy ciepły kraj. Jej wystarczał promyk słońca, żeby zacząć zrzucać z siebie ciuchy i wyeksponować na nie jak najbardziej. W Anglii trzeba było korzystać z niego pełną gębą, zanim znów schowa się za deszczowymi chmurami.
Stanęła obok Dulce, przyglądając się jak rozsadza aloesy.
- Robią coś ciekawego? - spytała patrząc na nie sceptycznie, ale zaraz potem wyszczerzyła się do siebie - Aportują? Żonglują? Lepią garnki? - nie da się ukryć, że rośliny były trochę nudne. Nie liczyła oczywiście na to, że będą wyrabiały ceramikę (tak na dobrą sprawę to też byłoby nudne), ale mogłyby na przykład postrzelać kolcami, kiedy źle się je chwyci albo próbować odgryźć rękę...
- A bo ja wiem... - wzruszyła ramionami na jej pytanie. Przesunęła jakieś roślinki stojące w doniczkach na stole obok grządek, usiadła na ich miejscu i majtając nogami, przyglądała się Hiszpance. Praca oczami Ettie: jak nic się nie wali, to można posiedzieć - Zależy co lubisz, mi tam żaden nie wpadł w oko - nie lubiła tematu chłopaków w ogóle, a niestety była w takim wieku, że wszystkie jej koleżanki non stop o nich gadały. Zaczynała się nawet zastanawiać czy to z nią przypadkiem nie jest coś nie tak. Pozostałe dziewczyny albo miały chłopaków, albo do jakichś wzdychały. A ona... Ona co najwyżej widziała w chłopakach kompanów do swoich szaleństw - Nie mam pojęcia - jęknęła znudzona tematem - I tak zawsze wychodzi tak, że ludzie zakochują się w kimś zupełnie nie pasującym do ich preferencji i nagle okazuje się, że nie ważne czy ma niebieskie oczy, albo czy gra na gitarze - podzieliła się z nią swoim spostrzeżeniem - Zresztą nie wiem, nie znam się. Wiesz, że się nawet nigdy nie całowałam? - raczej nie chwaliła się tym na prawo i lewo. Słuchając o doświadczeniach niektórych swoich znajomych, zastanawiała się raczej, czy jej brak miłosnych przygód nie był przypadkiem powodem do wstydu. Ale to przecież nie była jej wina. Nie była jakaś niesamowicie cnotliwa, jej się po prostu nikt nie podobał. Dlaczego miała robić coś na co nie czuła ochoty, tylko po to żeby mieścić się w średniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Gru 12 2016, 07:41

Niemal zesztywniała gdy zadała tak bezsensowne pytanie. Uniosła nieco brew ze wzrokiem wlepionym w kolejną sadzonkę, którą umieściła w glebie i mocno docisnęła. Westchnęła. Nie wiadomo czy to od pracy, czy od tego dziwnego pytania Ettie.
- Oj Ettie, chodzą, ale taniec jest zmysłowy. Suknia zakrywa to co powinna zakrywać i odsłania w pewnych momentach kawałek ciała. A to co jest w pół odkryte, a w pół zakryte daje pole dla wyobraźni. Moja mama mawia, że nie dlatego, mężczyźni kochają kobiece nogi, bo są długie i zgrabne, lecz myślą o tym co jest pomiędzy nimi - kaszlnęła sugestywnie. Kiedy to ona rozmawiała z mamusią o takich sprawach? Przed wakacjami? Kiedy to wybierała się do Anglii a później Kolumbii? Matka jak to matka, chciała najlepiej przygotować swoje dziecko na to, co czeka ją w obcym, prawie dorosłym życiu. Nie pamiętała, czy się kiedykolwiek bardziej wstydziła tej rozmowy. Nie, był jeszcze przecież uzdrowiciel, dokładniej uzdrowicielka. Do której poszła po powrocie z wakacji. Chyba już nawet wtedy poznała wesołą Gryfonkę.
- Leczą, ubierają, żywią, można z nich robić eliksiry - uśmiechnęła się do sceptycznej Ettie, która najwyraźniej migała się od pracy, ale to jej sprawa jeśli nie chce się niczego nauczyć. Obie mogły skorzystać na tej przyjaźni, Dulce właśnie to robiła, kiedy rozmawiała. Potrzebowała kogoś bliskiego w swoim wieku, kto zrozumie jej uczucia. Clarissa, też była jej dobrą przyjaciółką, ale była starsza, nie chciała obarczać ją problemami. W dodatku w ciąży. Tym bardziej nie chciała.
- Mi też jakoś nie, pierwszego chłopaka jakiego poznałam był Ben Rogers, później, poznałam chyba pół jego rodziny, jednak nie znam tylko jego starszego brata - zrobiło się jej ciepło na sercu gdy o nim wspomniała i mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem. - Jest strasznie miły, gapowaty, ale miły. Od razu go polubiłam, jednak zdaje mi się, że to nie jest facet dla mnie. Mam wrażenie, że jest niezaradny życiowo - podzieliła się swoimi spostrzeżeniami. - Poza tym - ciągnęła temat dalej. - Chyba nie w moim guście, raczej z niego dobry kolega, niż facet - zaśmiała się na myśl o tym jak pierwszy raz zobaczyła go na weselu. Ubranego w garniturek, starannie przyczesany, wyglądał trochę jak lokaj. A ona ubrała się gustownie, niewyzywająco, czyli tak jak powinna.
- To co? - odparła na jej wyznanie wzruszając ramionami. - Ja też nie. W zasadzie to już kiedyś postanowiłam sobie, na razie nie mieć faceta, bo mam rzeczy bardziej pilne niż oni. Chciałabym być uzdrowicielem i na razie na tym się skupiam, bo to dla mnie priorytet, muszę udowodnić coś sobie i rodzinie - mruknęła ostatnie słowa pod nosem, tak, że nawet Gryfonka tego nie mogła usłyszeć. A może mówiła to w myślach.
- Poza tym, mam złe doświadczenia w tej materii... - zaczęła i czuła, że jest winna jakieś szersze wyjaśnienia.
- Moja siostra w szkole uchodziła za łatwą, ja nie chcę taka być, nie mam zamiaru. Z resztą dlatego spieprzyłam z tej szkoły, bo mnie brali za kogoś kim nie jestem. Ciągle porównywali do Candy i liczyni na nie wiadomo co. Po tym jak była w ciąży przysięgłam sobie, że nie będę robić głupot, a już z pewnością nie zabiję swojego dziecka - parsknęła z niezadowoleniem. Co z tego, że robiła złą opinię siostrze, przecież tu ją już też pewnie od tej strony poznali, co z tego, że Ettie, chyba ją znała. Chyba powinna znać prawdę o niej. Ona nie miała przed tym oporu. To Candy się załamała, gdy pojęła co się stało, że jej dziecko zmarło. Dotarło do niej, że jej życie jest bardzo beznadziejne. Później gdy zrobiła sobie tatuaż na cześć "Nélida" chciało się Dulce rzygać na jej widok jeszcze bardziej. Zupełnie jej nie rozumiała i nie chciała nawet zrozumieć powodów, dla jakich to zrobiła, jednak miała swoją teorię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1008
  Liczba postów : 845
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Czw Gru 15 2016, 01:34

Wzruszyła tylko ramionami na odpowiedź Hiszpanki. Ona, z oczywistych względów, nigdy nie miała podobnych rozmów z mamą. Taty zaś nie zamierzała pytać o to, co pociąga mężczyzn. Fujka! Nie! Ostatnie czego by chciała, to uświadamiająca rozmowa z ojcem. Na szczęście Harrison najwidoczniej podzielał jej zdanie i w stosownym czasie wyręczył się książką na te tematy. W każdym razie i tak nie specjalnie ją obchodziło czy faceci wolą całe, czy pół uda.
- Czyli nic – mruknęła rozczarowana – Gdyby nie ludzie, po prostu by sobie rosły zamulając, aż by zeschły… - taki już los rośliny, ale weź jej to wytłumacz. Nawet zrobiło jej się trochę tych aloesów szkoda. Zeskoczyła ze stołu i kucnęła przy najbliższej sadzonce – Może powinnam z nimi porozmawiać – zwróciła się do roślinki – Dzień dobry! Piękny dziś mamy dzień, nieprawdaż? Ale ta pogoda… Nie wiesz… Nie wiedziałeś… Siedzisz ciągle w szklarni… Reina, to jest strasznie głupie – spojrzała na Krukonkę znudzonym, umęczonym wzrokiem – Zatańczmy flamenco – rzuciła pierwszą, lepszą czynnością jaka jej przyszła do głowy.
- Ooo! Poznałaś Rogersów! – rozpromieniła się na samo wspomnienie znajomych. Właściwie to chyba każdy znał jakiegoś Rogersa. Za dużo ich było, żeby się na jakiegoś nie natknąć. Chociaż Ben się wyłamał i nie trafił do Gryffindoru, Ett znała też jego. Pomagał jej w nauce przed SUMami, więc miał okazję dać się poznać od swojej najlepszej strony. I nie chodzi tu wcale o rozległą wiedzę, a o wyrozumiałość i cierpliwość – Axel jest super – zareklamowała szybko najstarszego Rogersa – ale ja wiem… to bardziej brato-siostrzana relacja – tak to przynajmniej odczuwała. Nigdy nie miała rodzeństwa, więc nie mogła dokładnie ocenić jak taka więź powinna wyglądać.
- Mój tato jest uzdrowicielem – była to jedyna odpowiedź jaka przyszła jej do głowy. Trochę rozumiała Dulce, trochę nie i sama się w tym gubiąc, nie powiedziała nic konkretnego. Nigdy nie robiła planów. Wierzyła, że każdy jest kowalem swojego losu, ale wiedziała też, że każda kuźnia była narażona na najróżniejsze nieprzewidziane wypadki. Można chcieć zostać zawodowym graczem quidditcha, trenować ciężko całe życie, dążyć do celu po trupach i pewnego dnia poślizgnąć się w wannie i nabawić się kontuzji dyskwalifikującej na zawsze. Można było postanowić, że nie będzie się zawracało sobie głowy związkami, z powodu jakiejś wyższej racji, aż w końcu to ktoś bez naszej zgody zawróci nam w głowie i nie będzie już żadnej racji nad tą osobą. Pewnych rzeczy po prostu nie dało się zaplanować. Ettie kuła żelazo póki gorące i zawsze była gotowa
Rozumiała za to zupełnie chęć udowodnienia czegoś rodzinie. Całe to jej entuzjastyczne pchanie się do wszystkiego co mogło ją zabić miało na celu udowodnienie sobie, tacie i światu, że jest w stanie poradzić sobie w najgorszych sytuacjach sama.
Zamurowało ją kiedy usłyszała imię siostry Dulce. I nagle ją olśniło. Faktycznie znała już nazwisko Miramon. Wiele sytuacji właśnie nabrało sensu i Ettie nie mogła wyjść z szoku, że wcześniej się nie połapała. Od razu też zapragnęła skończyć jej temat. Lubiła plotki jak każdy, ale nie umiała ich słuchać, kiedy dotyczyły osób, które lubiła. Nie wypadało zmieniać do kogoś nastawienia, na podstawie cudzych słów, ale każda zasłyszana opinia zostawiała po sobie jakiś ślad w podświadomości. Nie chciała jednak urazić Reiny, pozwoliła więc jej kontynuować, zamierzając trochę poprzytakiwać, ale nie zwracać zbytniej uwagi na słowa. Ale słowa te jakby strzeliły ją w twarz, nie pozwalając siebie zignorować.
- Jak to „zabiję”?! – spytała nienaturalnie wysokim głosem, patrząc na przyjaciółkę wielkimi oczami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Czw Gru 15 2016, 09:19

Hiszpanka poczuła, że się rumieni, próbowała to jakoś ukryć za włosami, ale wychodziło jej to średnio dobrze. Czemu w ogóle zaczynała ten temat, skoro ewidentnie Ettie nie miała ochoty go ciągnąć?Wyszła z inicjatywą, chciała się czegoś dowiedzieć w tych kwestiach, ale najwidoczniej Dulce tylko się wygłupiła z tym. Westchnęła cicho na jej uwagi. Przewróciła oczyma kiedy Gryfonka zaczęła do nich mówić. Na Merlina, była bardziej infantylna od niej.
- Głupie jest twoje gadanie - burknęła niezadowolona z tego, że odwala całą pracę za Ettie, a ona nie garnie się do niczego tylko uprawia monologi z roślinami. - Przeczytaj im Inwokację, może je poruszy i zobaczymy gutację... - westchnęła z dezaprobatą, a gdy padła propozycja tańca to już Reina była zamordowana dziwnymi pomysłami dziewczyny. - A umiesz tańczyć flamenco? Ja średnio, tak z ciekawości, są jakieś tradycyjne, angielskie tańce, czy w waszej kulturze nie ma już nic rdzennego? - Brytania pod tym względem była bardzo smutnym krajem, nie mieli już tradycji, potraw. Przynajmniej tak się zdawało Dulce. Wszystko co do tej pory widziała była istnym miksem kulturowym.
- Trochę tam poznałam Rogersów, ostatnio ich nie widywałam na zajęciach. Jego akurat nie poznałam, ale znając resztę jest równie pokręcony i entuzjastycznie nastawiony do życia - wyszczerzyła się na samą myśl o plaży i tym co się działo. - Wiesz co? - parsknęła śmiechem. - Jak poznałam Des, to udawałam przed nią, że jestem mugolem, było śmiesznie. Żebyś ty widziała jej minę i jak próbuje się wymigać od opowiedzenia czegokolwiek o magii. Takie durnoty wygadywała. Nawet stwierdziła, że Hogwart jest psychiatrykiem i jest na wakacjach z opiekunami - znowu wybuchła śmiechem. To była piękna akacja. Wniosła w jej życie tyle radości, a dzielenie się nią teraz z Ettie, z pewnością sprawi, że Gryfonka też poprawi sobie humor.
- Na jakim oddziale? - zapytała z ciekawości. - Ja chciałabym być magiopsychiatrą, ciekawią mnie wspomnienia, leczenie ich, odnajdywanie. Są rzeczy jakie chciałabyś sobie przypomnieć? -zdjęła rękawice z dłoni, złapała Ettie za rękę i obie usiadły na skrzyni w szklarni. Chciała przez chwilkę odpocząć, kto powiedział, że magia nie męczy? Chyba nigdy nie czarował. Oparła głowę na jej ramieniu. Czemu, po co, nie wiedziała, po prostu tego chciała, czuła jakiś związek z przyjaciółką, chyba przyjaciele się dotykają, prawda? Westchnęła kiedy Gryfonka niemal krzyknęła jej w ucho.
- Normalnie. Nie wiedziałaś, że była w ciąży? Nikomu w Hogwarcie o tym nie powiedziała, że prawie miała męża, który spierdolił, kiedy dowiedział się, że tak na prawdę nie wiadomo, czy to jego dziecko? - znowu zapytała retorycznie. Podniosła głowę z ramienia dziewczyny. - Candy miała chyba wtedy tyle lat co my, kiedy poznała tego swojego faceta, niedługo później zaszła z nim w ciąże. Najdziwniejsze to to, że rodzice się nie wściekli, gdy się dowiedzieli, nie chodzi o to, że mieli ją wyrzucić z domu, ale nie gloryfikować. Gratulować. - zrobiła krótką pauzę. - W każdym razie, podobno podczas balu pokłóciła się ze swoim facetem i w zemście zrobiła coś głupiego, przez co zaczęła się akcja porodowa, ale niestety Nélida nie przeżyła porodu - zaległa dłuższa cisza, która przerwała Dulce. - To nie dziecko powinno umierać, jeśli by kochała ją wolałaby sama umrzeć niż pozwolić jej, później cała szopka z pogrzebem, wielkim bólem Candy, który był tylko tanią imitacją uczuć. Chciała się tylko chronić by jej nie posadzili za morderstwo - potarła oczy palcami, czując, że ją zwyczajnie bolą. Nie chciała też patrzeć w twarz Ettie, która pewnie będzie w szoku, która może nie uwierzyć. Wstydziła się. Wstydziła się za Candy i za to co zrobiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1008
  Liczba postów : 845
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Nie Gru 18 2016, 21:45

- Przecież mówienie do roślin pomaga im rosnąć, nie? – spytała, broniąc swojego pomysłu. Jej sąsiadka z najcudowniejszym ogrodem na świecie zawsze gadała do swoich, więc Ettie miała dość solidny powód, żeby w to wierzyć.
- A czy umiem hodować rośliny? – spytała retorycznie – A jednak tu jestem.
Kolejna uwaga Hiszpanki natychmiast starła uśmiech z jej twarzy. Oskarżanie Wielkiej Brytanii o brak tradycji było śmiałym posunięciem w towarzystwie kogoś, kto nosił flagę Zjednoczonego Królestwa na cyckach, nawet jeżeli tylko ze względów estetycznych. Nie wspominając już o tym, że historia, a w tym i obyczaje, były jednym z koników Ettie.
- Pytasz poważnie?! – ściagnęła brwi. Może i tradycyjne brytyjskie tańce nie były tak rozsławione jak hiszpańskie, ale istniały. I były tylko drobinką piasku w ogromnej piaskownicy wyspiarskich tradycji i zwyczajów – Walc angielski, Morris dance, Clogging. Jak będziesz chciała je zobaczyć, to nie zapomnij przyjrzeć się tradycyjnym strojom. Herbata – zeszła nagle z tematu tańca – ile osób pytało cię w tym miesiącu na dzień dobry, czy nie masz ochoty na filiżankę? Myślę, że więcej, niż w Hiszpanii przez rok. Poza tym mamy mnóstwo tradycyjnych potraw. A kanapkę też wymyślił brytyjski earl. Halloween – przeskoczyła bez żadnych wstępów z kuchni na święta – Bonfire Night, Merliniady, Dzień kolorowych lampionów… Oszczekasz to, czy mam zacząć śpiewać Scarborough Fair?

Parsknęła śmiechem na opowieść o Destiny.
- Chyba nie powinnam się jednak śmiać – zauważyła – Kto wie jakie historie ja zaczęłabym wymyślać wtedy w parku, gdybyś nie podpaliła śmietnika.
- Na zakażeniach magicznych – prawdę powiedziawszy było więcej rzeczy, o których chciałaby zapomnieć niż sobie przypominać. Nie chciała jednak psuć nastrój rozważaniami na ten temat, więc zażartowała – Nie wiem. Nie pamiętam.
Dlatego właśnie nie lubiła wtrącać się w niesnaski pomiędzy jej przyjaciółmi. Nie chciała oceniać Candy na podstawie opowieści Dulce. Nie wszędzie się z nią zgadzała, ale upoważniona do sądzenia niechęci Reiny do siostry, też się nie czuła. Słuchała więc bez słowa, pozwalając Hiszpance wyrzucić z siebie żale i powstrzymując się od komentarzy.
Nie wytrzymała jednak kiedy Dulce zaczęła ważyć życia. Spojrzała na nią zaskoczona, po czym zeskoczyła ze stołu i kucnęła przy aloesach tyłem do Krukonki.
- W Hiszpanii aresztują za poronienia? – spytała beznamiętnym głosem, grzebiąc palcem w ziemi – A może pozamykać też dzieci, które zabiły swoje matki przychodząc na świat? Dlaczego ich życie jest niby ważniejsze?
Jak mogłaby winić Candidę za to, że ratowała własne życie? Nie każdy był bohaterem. W obliczu śmierci mało kto. A jej tato? Doskonale wiedziała, że gdyby 16 lat temu miał wybór, Dulce siedziałaby tu sama, a w Hogsmeade Bernadette być może uczyłaby właśnie czytać jakąś młodszą Harriette. Czy to znaczyło, że tato jej nie kochał? Czy do dziś żałował, że nie ona wtedy umarła? Myślała o tym zawsze, widząc jego rozczarowane spojrzenie, kiedy odwalała coś głupiego. Nie zamierzała myśleć o tym teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Gru 19 2016, 13:25

Spojrzała na Gryfonkę ironicznie słysząc teorie na temat roślin i ich wzrostu pod wpływem mówienia do nich.
- Równie dobrze można powiedzieć, że wokalizacja ptaków zmusza rośliny do kwitnięcia. Harriet, czasami pleciesz gorsze bzdury niż mugol - pokazała jej język. - Brakuje jeszcze teorii, że magiczne zwierzęta dostały się do naszego świata poprze koniunkcję sfer, która rozdarła pomosty między światami i sprowadziła do naszego magię, jednorożce, zeugle- zaśmiała się serdecznie do przyjaciółki. Uniosła brew do góry, gdy opowiadała o dziedzictwie kulturowym Anglii, nigdy nie sądziła, że kontynent ma tak bogatą historię, w tej kwestii była doprawdy ciemna, ale też ciekawa i chętnie chciałaby się nauczyć czegoś o zwyczajach wyspiarzy.
- Rzeczywiście, kanapka skomplikowaną i wykwintną potrawą jest. Z resztą, co ja mówię, przecież pizza co danie dla plebsu z resztek ciasta i wszystkiego co znajdziesz w kuchni. W ogóle, to prawda, że w dawnych czasach królowie Anglii podbili Irlandię i w średniowieczu lud tamtych ziem cierpiał głód? Że rabowano im wszystko by zmusić do uległości? - to był nieco kontrowersyjny temat, ale bardzo była ciekawa, jakie poglądy ma jej przyjaciółka. Może wcale nie ma? Może czarodzieje nigdy nie wtrącali się w sprawy możnych, ale przecież był król Artur i słynny mag Merlin, od którego nosi teraz nazwa odznaczenia.
- U nas wielkim magiem na miarę Merlina był Leonardo da Vinci. Większość mugoli go zna, ale nic nie wiedzą o jego tajnych szyfrach i czarach jakie opracował. Pracował wieczorami nad poznawaniem tajemnic ludzkiego ciała. Później musiał się zaszyć gdzieś, bo posądzano go o nekromancję. Zupełnie nie rozumiem, czemu jest zakazana - wzruszyła zrezygnowana ramionami. Przecież nauka powinna być ponad wszelakie zakazy. Nie powinno być granic poznania w magii czy się to komuś podoba czy nie. Wszystko powinno należeć tylko w wielkości czarodzieja oraz wolnej woli jakich czarów użyje. Była naiwna w tym twierdzeniu, że nikt specjalnie nie będzie torturował, zabijał, wskrzeszał, tylko dlatego, że ona by tego nie robiła.
- Powyżej trzeciego miesiąca ciąży to nie jest poronienie - rzuciła cierpko i zjadliwie. co ta Harriette sobie myślała, żeby podważać zdanie Dulce, czemu miałaby niby kłamać. Kolejna osoba omamiona urokiem Candy, która będzie brała ją w obronę. Dulce zacisnęła szczęki czując złość, która w niej narastała.
- Pierdolisz. Co miała niby zrobić, miała chyba szesnaście lat, jej związek zaczął się sypać, bo prawdopodobnie Leo dowiedział się, że to nie jego dziecko. Nie miała co zrobić, więc po prostu doprowadziła do tego, że Nélida zmarła, teraz udaje smutną wdowę po mężu i nieszczęśliwą matkę, nienarodzonego dziecka - splunęła na podłogę chcąc dać wyraz swojej dezaprobaty. - Kiedy się wy w końcu nauczycie, że Candy nie jest takim niewiniątkiem za jakie ją bierzecie. Wracając do pytania, żadne życie nie jest ważniejsze, ale ona zrobiła to specjalnie, to jest różnica. - podniosła worek z nawozem i rzuciła w stronę Gryfonki.
- Masz, pomóż coś a nie gapisz się tylko i czekasz na gotowe - temat nie był najwygodniejszy, skoro nawet Ettie oberwało się złym humorkiem i dostała burę od Krukonki. Sama Dulce zniknęła gdzieś na chwilę na zapleczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Hiszpania
Galeony : 152
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3548-estella-vicario#108434




Specjalny






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Nie Cze 04 2017, 14:11

Estella weszła do cieplarni i machnęła różdżką. W szklarni natychmiast zrobiło się nieco jaśniej. Gdy po raz drugi podniosła różdżkę w powietrzu ukazały się litery, układające się w pytania do wejściówki.

1. Podaj 4 znane Ci rośliny okrzyknięte jako „niebezpieczne”. (2 rośliny = 1pkt)
2. Która roślina z rodzinny jaskrowatych, większą część roku spędza pod ziemią, którą opuszcza jedynie zimą, gdy temperatura sięga około -10°C? (2pkt)
3. Podaj 2 rośliny o właściwościach leczniczych. (2pkt)

Rozejrzała się po cieplarni upewniając się czy wszystko jest na swoim miejscu. Na tej lekcji zajmą się sadzeniem nowych tentakuli, bo większość została zużyta do eliksirów. Nie można było pozwolić na to, żeby ich zabrało. Vicario osobiście zawsze interesowała się tymi roślinami. Wiedziała, że dla większości uczniów lekcja będzie równie intrygująca. Miała więc nadzieję, że na lekcji pokaże się jakaś normalna frekwencja. Podniosła jedną z tych roślin na stół i zaczęła ją badać, żeby nie popełnić żadnego błędu, za kilkanaście minut, kiedy rozpocznie zajęcia. Zajęła się tą czynnością czekając na przychodzących uczniów.

Kostki:
 


Ostatnio zmieniony przez Estella Vicario dnia Nie Cze 04 2017, 15:13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Nie Cze 04 2017, 14:46

Przyszedłem do cieplarni całkiem wcześnie. Nie sądziłem jednak, że aż tak wcześnie. Nie lubiłem za bardzo zielarstwa, ale potrzebowałem tego do mojego przyszłego zawodu. Skinąłem nauczycielce głową, a widząc, że jest zajęta nie przeszkadzałem jej za bardzo. Tym bardziej, że miałem naprawdę kiepskie pojęcie o roślinach. Trochę mnie nudziły. Liczyłem, więc na to, ze zajmiemy się czymś w mniejszym lub większym stopniu interesującym. Nie wytrzymam lekcji wykładowej. Rozpoznałem roślinę, przy której stała Estella. Była to bodajże jadowita tentakula, ale głowy bym sobie uciąć nie dał. Wiedziałem tylko, że to raczej nie są bezpieczne rośliny. Musiałem przyznać, że mnie to nieco zainteresowało. W końcu lubiłem ryzyko.
Zerknąłem na pytania i się lekko skrzywiłem. Mogłem się domyślić, że nie będę znał odpowiedzi.
KARTKÓWKA:
 
Nakreśliłem na pergaminie kilka słów i położyłem kartkówkę blisko Estelli, jednak w bezpiecznej odległości od rośliny, którą się zajmowała. Jakoś nie chciałem wylądować w skrzydle szpitalnym. Nie miałem pojęcia skąd znałem odpowiedź akurat na drugie pytanie, skoro mogłoby się wydawać, że jest najtrudniejsze. Cóż, przynajmniej na jedno odpowiedziałem. Oparłem się o stół i czekałem na kogoś znajomego i rozpoczęcie lekcji.

Kostka: 2

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 564
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Nie Cze 04 2017, 15:40

Bridget zjawiła się w cieplarni tak szybko, jak tylko mogła. Zielarstwo było jednym z jej ulubionych przedmiotów, toteż zawsze chciała pokazać się na lekcji z dobrej strony. Szkoda tylko, że nie poradziła sobie aż tak dobrze na kartkówce... Ostatnimi czasy, w związku z egzaminami, miała naprawdę wiele spraw na głowie i nie do końca radziła sobie z odpowiednią organizacją czasu, więc tak jak miesiąc temu olewała transmutację dla zielarstwa, tak w tym miesiącu stawiała na wszystko inne, tylko nie zielarstwo. Cóż, było to widoczne po samej kartkówce, którą oddała zapełnioną tylko do połowy. Nie była zadowolona, ale też nie chciała się smucić tym małym niepowodzeniem - zobaczy, jak będzie dalej. A poza tym i tak najbardziej liczą się same owutemy, prawda?

kartkówka:
 

kostka: 2 +1
kuferek:7

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Nie Cze 04 2017, 22:50

Zjawiłem się na zajęciach u Vicario, ciekawy, co też robi się na zielarstwie. Przygody, które przeżyłem na tych lekcjach, kiedy jeszcze musiałem chodzić na nie obowiązkowo, nie należały do najprzyjemniejszych. Raz prawie umarłem przez mandragory i zdecydowanie nie miałem ręki do roślin. Coś tam wiedziałem, pewnie, znałem zastosowanie niektórych roślin, szczególnie jeśli występowały w składach wróżbiarskich kadzideł, ale geniuszem w tej dziedzinie nie byłem. Pojawiłem się w cieplarni i usadowiłem się gdzieś w okolicach młodszej Hudson, zerkając jej trochę przez ramię przy pisaniu swojej kartkówki. Oddałem kartkę szybko, nie spodziewając się najlepszego wyniku. Swoją drogą tamta też się nie popisała...

kartkówka:
 

kostka: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 268
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14531-lucienne-pourbaix?nid=1#385953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14533-lucienne-sowie-wiadomosci?highlight=lucienne+sowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14532-lucienne-pourbaix?highlight=lucienne+kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Cze 05 2017, 10:22

- Udało się przed rozpoczęciem zajęć, yas! -mruknęła cicho Lucy, siadając obok chłopaka opartego na stoliku. Nie znała go wcześniej, ale zielarstwo często wymagało współpracy w większej grupie osób, toteż nawiązanie znajomości nie było całkiem pozbawione sensu. Lucy była świadoma swojej wiedzy i umiejętności, tego, ze da sobie radę sama, ale fakt faktem - ogromnie nudziła się w samotności.
No ale, ad rem:


Kartkówka:
 

Napisała, i oddała, bez zbędnych ceregieli. Łatwizna, jakich mało. Uśmiechnęła się, rozglądając po pomieszczeniu. Rozpoznawała rośliny bez trudu, ale troche mierziła ją świadomość, że wiele z nich, jedynm chociażby listkiem, mogłoby powalić dorosłego człowieka. Odpedzając niewygodne myśli, zerknęła na chłopaka siedzacego obok. Kartkówka, z tego co zauważyła z jego miny nie poszła mu najlepiej... Skoro olewa całkiem ciekawe zielarstwo, to czym się, w takim razie, interesuje?
Uniosła dłoń i dotknęła delikatnie jego ramienia. - Cześć, jak Ci poszło? Jestem Lucy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 492
  Liczba postów : 847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Cze 05 2017, 17:41

Zdarzało mi się czasem chodzić na zielarstwo - nie ukrywam, że nieszczególnie często, jednak wiedza z zakresu tego przedmiotu była dość przydatna na eliksirach dlatego postanowiłam zaszczycić lekcję moją obecnością. Pomachałam na powitanie Bridget i skinęłam głową do mojego brata, po czym usiadłam lekko na uboczu i zabrałam się za pisanie kartkówki.

Kartkówka:
 

Wejściówka okazała się dla mnie odrobinę zbyt trudna - finalnie udzieliłam lakonicznych odpowiedzi na dwa pytania i zrezygnowana oddałam kartkę Estelli z nadzieją, że na drugiej części lekcji pójdzie mi lepiej.

Kostka: 3

______________________

Not in knowledge is happiness, but in the acquisition of knowledge!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1283
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Cze 05 2017, 21:12

Na zielarstwo poszła tknięta czymś w rodzaju przeczucia. Pierwsza lekcja od kilku dni, może nawet tygodnia? Fire straciła poczucie czasu, kiedy pakowała do torby książki i po raz dziesiąty sprawdzała, czy na pewno ma różdżkę we wszytej do szaty kieszeni. Pociły jej się ręce i nie umiała za bardzo zapanować nad ogólnym zdenerwowaniem. Zdawała sobie sprawę, że musi trochę przypominać ćpunkę na głodzie. Zachowywała się teraz zupełnie jak wtedy, kiedy ocknęła się z nieprzytomności bez różdżki i wspomnień, które ktoś jej wymazał z pamięci. Jedynie nieustanny ból i świadomość, że jest bezsilna towarzyszyły Gryfonce. Próbowała zabić to paleniem papierosa za papierosem, ale niewiele pomagały.
Weszła do klasy najciszej jak umiała, co w ogóle nie było do Fire podobne. Kiedyś potrafiła niemalże rozwalić kopniakiem drzwi cieplarni, a teraz po prostu zaszyła się w jej najciemniejszym kącie. Ostatnim, czego teraz potrzebowała, byli jacyś ludzie gderający jej do ucha. Odznaka prefekta na piersi coraz częściej przeszkadzała, ale nadal ją nosiła. Popatrzyła na pytania i w tempie ekspresowym zaczęła pisać. Jako, że znała się na eliksirach, musiała też posiadać jakąś wiedzę z dziedziny zielarstwa. Nic nie stanowiło dla Szkotki problemu, ale w pewnej chwili zorientowała się, że dusi czarnym, eleganckim piórem kartkę pergaminu tak mocno, że rozległ się cichy trzask.
- Kurwa. - stwierdziła, ale w głosie Szkotki panował chłodny spokój. Taki sam chłodny spokój od kilku dni, a mimo ogólnego złego samopoczucia siedziała dość wyprostowana i bynajmniej się nie trzęsła. Odłożyła złamane pióro, nie podnosząc wzroku na innych uczniów. Nie dokończyła ostatniego pytania, ale miała to gdzieś. Powinna naprawić pióro zaklęciem, ale od kiedy stało się to, co się stało nie potrafiła zapanować nad własną różdżką. Podobnie jak podczas pierwszych dni po jej zakupieniu. Wiedziała, że spieprzyłaby nawet zwykłe Reparo, dlatego oddała jak najszybciej kartkę. Po wróceniu na miejsce objęła się mocno ramionami, zastanawiając czy w ogóle wytrzyma siedzenie tutaj. Powinna wrócić do Caspra.

Kartkówka:
 

Kostka: 5

______________________



What doesn’t kill me, makes me stronger

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Cze 05 2017, 21:52

Nie do końca była pewna, jak mocny alkohol musiał zamroczyć jej głowę, że młoda Szwedka wpadła na wspaniały pomysł zaszczycenia swoją obecnością lekcji zielarstwa. Nawet nie kryła się z tym, że miała dwie lewe ręce i dwie lewe nogi w tej dziedzinie, nawet pomimo swojego olbrzymiego szacunku do roślin. Potrafiła się nimi zachwycać, rzucić kilka zaklęć, żeby miały ciepło, wilgotno i nie więdły, i na tym kończyły się jej powalające zielarskie zdolności. Wstyd jak jasny piorun, szczególnie będąc w posiadaniu babci zielarki, ale ustalmy - Wittenberg zawsze wolała ciskać zaklęciami, niż ziemią, czy rozbitą doniczką.
Trochę wywróciła oczami, kiedy doszło do niej, że musi pochwalić się swoją wiedzą z tego przedmiotu na kartkówce i usiadła przed pergaminem nie tyle zdenerwowana, co zrezygnowana, wgapiając się to w pustą kartkę, to w pytania. Cóż, nie ma rady, trzeba napisać cokolwiek, byle nie głupoty. Praktycznie od zawsze Ruth wolała nie produkować nic, niż marnować powietrze na bzdury (a w tym wypadku jakże cenny atrament - w końcu mógł się przydać do robienia serduszek na kartkówce u Fairwyna, prawda?).
kartkówka:
 

kostka:5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 725
  Liczba postów : 773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Wto Cze 06 2017, 16:14

Roślinki zdecydowanie nie były dla Ezry tak ciekawe jak zwierzęta. Były takie... Przewidywalne. Jasne, mogły być niebezpieczne, ale generalnie nie miały rozumu ani nawet takich instynktów jak wszystkie żywe stworzenia, więc pole manewru było trochę mniejsze. Co oni właściwie robili na zielarstwie? Podcinali łodyżki, podlewali i przesadzali roślinki...? No i czasem coś z nich pozyskiwali. Genralnie jednak Ezra nie miał do tego zbyt wielkiego talentu i nie przepadał za babraniem się w ziemi.
Ale żeby być sprawiedliwym na profesor Vicario można było chociaż zawiesić oko, jak się nie rozumiało tematu, czego raczej nie zrobiłby na opiece nad magicznymi stworzeniami. Z obu zajęć Ezra wychodził więc usatysfakcjonowany - z jednych umysłowo, z drugich tylko wizualnie, na co ewidentnie wskazywała jego kartkówka. Pytania może nie należały do najtrudniejszych, ale i tak przerastały minimalną wiedzę Krukona. Ogólnie ostatnio miał jakąś złą passę, jeśli chodziło o kartkówki.

kartkówka:
 
Oddał kartkówkę, niezbyt przejmując się tak nędznym wynikiem. Przecież Estella Vicario była przesympatyczną, ugodową kobietą - za ładny uśmiech bez wątpienia nie będzie miała mu tego za złe, prawda?

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Wto Cze 06 2017, 16:47

Dawno nie było jej na lekcjach. Jakichkolwiek, nie tylko na zielarstwie. Co ciekawe dziś miała szczerą ochotę wybrać się na nią. Sama nie wiedziała po co, gdyż ten rodzaj zajęć jej nie interesował. Wolała eliksiry, które były tuż po tej lekcji, a których nie mogła się doczekać. Jednak nie weszła do cieplarni pełna spokoju. Obawiała się, że może spotkać jednego osobnika którego unikała od pewnego czasu. Evana. Widziała go raz. I przeżyła szok. W sumie to przeżyła go za nim się jeszcze spotkali. List od niego o mało nie wywołał zawału u niej. Rozglądając się gorączkowo po zebranych odetchnęła z ulgą. NIe było go tutaj. Co nie znaczyło wcale, że nie mógł sobie przyjść. Chciał być uzdrowicielem to zajęcia te z pewnością by mu się przydały. Tym bardziej, że miał sporo do nadrobienia. Jak ona sama. Dlatego czym prędzej stanęła koło @Ruth Wittenberg. Nie chciała aby przez przypadek obecność Evana wprawiła ją w jeszcze większy lęk. A czego tak się bała? To było naprawdę dobre pytanie, bo sama nie znała na nie odpowiedzi.
Uśmiechnęła się do dziewczyny i zabrała za pisanie. Ostatnio każdy nauczyciel, z tego co słyszała od innych, robił wejściówki. Czyżby była to jakaś nowa moda?
1. Podaj 4 znane Ci rośliny okrzyknięte jako „niebezpieczne”. (2 rośliny = 1pkt)
Krylica
Pyłowica
2. Która roślina z rodzinny jaskrowatych, większą część roku spędza pod ziemią, którą opuszcza jedynie zimą, gdy temperatura sięga około -10°C? (2pkt)
3. Podaj 2 rośliny o właściwościach leczniczych. (2pkt)
Lulek
Wiedziała, że nie poszło jej najlepiej. Wręcz tragicznie. Nawet nie potrafiła odpowiedzieć na jedno CAŁE pytanie. Z miną jakby szła na ścięcie oddała pracę. Po chwili ciszy znów spojrzała na dziewczynę stojącą obok niej.
- Z pewnością tobie lepiej poszło niż mi. - to nie było pytanie, ani nawet stwierdzeni. Od taka luźna myśl, która przyszła Clari do głowy. Nie chciała po prostu stać w ciszy, gdy mogła wreszcie do kogoś się odezwać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Upper Flagley
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 338
  Liczba postów : 84
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14155-jeanette-austin#373769
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14166-jean#373870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14163-moja-piekna-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14165-jeanette-austin




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Czw Cze 08 2017, 16:13

Uznała, że musi poprawić zielarstwo, więc postanowiła po raz pierwszy od kilku lekcji zaszczycić hogwarckie cieplarnie swoją obecnością. Rozejrzała się, znajdując kilka osób, które kojarzyła, jednak nie odważyła się do żadnej podejść ani tym bardziej się odezwać, toteż stanęła sobie w wolnym kącie i zabrała się za pisanie wejściówki.

kartkówka:
 

Poprawiła ostrożnie czarne kujonki na nosie i przyjrzała się jeszcze raz swoim odpowiedziom. Powinno być dobrze, w końcu się przygotowywała. Oddała pracę i wróciła szybko na swoje poprzednie miejsce. Czuła się mocno niezręcznie nie mając przy sobie nikogo znajomego, chociaż starała się to zatuszować. Zaplotła ręce na klatce piersiowej i obserwowała wejście do cieplarni, w sumie ciekawa, co było zaplanowane na tę lekcję. Tak czy owak musiało jej pójść dobrze, przecież zielarstwo było jednym z przedmiotów, których opanowanie wymagane było w św. Mungu. A tam właśnie Jean chciała pracować po studiach - magiopsychologia była zapewne niezwykle ciekawym kierunkiem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14158-roksana-delamar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14198-roksana-delamar#374327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14197-poczta-roksany-delamar#374325
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14167-roksana-delamar




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Czw Cze 08 2017, 16:54

Dotarłam w końcu do cieplarni. Wydawało mi się, że dzisiejszy dzień będzie idealny na naukę zielarstwa, słoneczko świeciło, jednak w oszklonym pomieszczeniu nie było aż tak gorąco, dzięki lekkiemu wiaterku, no naprawdę świetnie. Zaraz po wejściu do klasy rozejrzałam się po twarzach, wielu znałam, jednak na mojej twarzy pojawił się uśmiech gdy zauważyłam stojącą w koncie Jean. Przysiadłam się do niej kiwnęłam głową na przywitanie i wyjęłam kartkę oraz pióro.
                  1. Podaj 4 znane ci rośliny okrzyknięte jako ,,niebezpieczne" 
                       ' brzytwotrawa
                       ' Karmazynowy szeptnik
                       ' Krylica
                       ' Pyłowica
                  2.Która roślina z rodzinny jaskrowatych, większą część roku spędza pod ziemią, którą opuszcza jedynie zimą , gdy temperatura sięga około -10*C
                                              'Ranunculus lunaglacies
                  3. Podaj 2 rośliny o właściwościach leczniczych
                                              ' rumianek lekarski
                       ' Mandragora


Według mnie, pytania były naprawdę banalne, bez problemu odpowiedziałam na wszystkie. Sprawdziłam jeszcze szybko wszystkie odpowiedzi i oddałam kartkę pani.

Kostka - 6 :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 91
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 234
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14564-florence-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14577-florence
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14574-florence-h
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14575-florence-henderson




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Czw Cze 08 2017, 21:19

Zielarstwo było mi raczej obojętne - nie żebym specjalnie lubiła ten przedmiot, ale z racji tego, że bardzo sporadycznie trzeba było używać na nim zaklęć to zazwyczaj szło mi całkiem przyzwoicie. Pojawiłam się na lekcji sporo przed czasem, po czym usiadłam w kącie i pośpiesznie zaczęłam pisać kartkówkę.

1. Podaj 4 znane ci rośliny okrzyknięte jako ,,niebezpieczne"
Zjadacz Trupów
Karmazynowy Szeptnik
Krylica
Łza księżyca
2.Która roślina z rodzinny jaskrowatych, większą część roku spędza pod ziemią, którą opuszcza jedynie zimą , gdy temperatura sięga około -10*C
Ranunculus lunaglacies
3. Podaj 2 rośliny o właściwościach leczniczych

-

Była dość łatwa, ale na ostatnie pytanie zwyczajnie zabrakło mi czasu. Oddałam kawałek pergaminu z beznamiętnym wyrazem twarzy.

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 333
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 577
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pią Cze 09 2017, 00:38

Ślizgońska potrzeba być najlepszym dawała w kość. W naszej krwi już chyba buzowała ta nieodłączna chęć rywalizacji. Na nieszczęście rzadko zdarzało się, że jakiś ślizgon, był lepszy od krukona, Ci przecież zapierdzielanie mieli wykute w DNA, jednak rywalizacja była zacięta. Bo przecież jeśli, nie rywalizacja o to, kto będzie najlepszy na lekcjach, to zawsze można powalczyć o Puchar Domów czy Puchar Qudditcha. No, ale, ja sama ostatnio czuła się bardzo słaba, a tajemniczy, kobiecy głos w głowie ciągle powtarzał mi, że nie jestem wystarczająco dobra, dlatego też postanowiłam, że chyba najwyższy czas lepiej przyłożyć się do nauki i zacząć chodzić na każdą lekcję, jaką się da.
Na początku było to dla mnie problemem, a żeby zwlec się z łóżka potrzebowałam wiadra zimnej wody zrzuconego na twarz, jednak po jakimś czasie przyzwyczaiłam się i takie życie stało się dla mnie rutyną.
Na Zielarstwie pojawiłam się na czas, zadowolona weszłam do sali. Szybko siadłam przy jednej z ławek, z torby wyciągnęłam pióro i pergamin, i zabrałam się do roboty.
Spoiler:
 
Zadowolona spojrzałam na pytania i odpowiedzi. Chyba ta dodatkowa nauka coś dawała, bo udało mi się odpowiedzieć na wszystkie pytania i to chyba nawet poprawnie. Pełna nadziej na dobrą lekcję oddałam kartkę, po czym złapałam się za policzki i w wyczekiwaniu spojrzałam na nauczycielkę, która chyba miała zamiar zacząć zajęcia.

Kostki: 5+1 za kuferek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 408
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 639
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pią Cze 09 2017, 02:35

Pogoda była taka piękna, a mózg Gemmy tak zmęczony całym semestrem, że najchętniej rzuciłaby to wszystko w cholerę. Właściwie przestała pojawiać się na lekcjach i żadne OWUTEMY nie mogły jej do tego zmusić.
Tym, co przekonało ją do uczestnictwa w jeszcze kilku zajęciach, była nieduża różnica w punktach Hufflepuffu i Gryffindoru. Pluła sobie w brodę, że zwątpiła wcześniej w to, że niekoniecznie będą ostatni. Nie mówiąc już o tym, jak bardzo nie mogła wybaczyć sobie tych pięćdziesięciu ujemnych punktów, które zarobiła przez Craine’a. Teraz żałował, że nie została jednak zamiast tego zawieszona – drużyny i tak nie udało jej się zebrać i na mecz też nie mieli co liczyć.
Tak czy owak, Gemma nie zwykła płakać nad rozlanym mlekiem, dlatego też ze zdwojoną siłą próbowała ugrać jak największą ilość punktów, na wszystkich możliwych lekcjach. Jej obecność na zielarstwie nie była z resztą tak zaskakująca jak powiedzmy na historii magii. Botanik był z niej żaden, ale w szklarniach przynajmniej robiło się coś praktycznego.
Kartkówka na dzień dobry troszeczkę zgasiła jej zapał. O ile na pierwsze pytanie udało jej się coś wymyślić ("brzytwotrawy, diabelskie sidła"), o tyle drugie było równie dobrze mogło być napisane po chińsku. Tak bardzo zgłupiała przy tym pytaniu, że na ostatnie też nie zdążyła nic wymyślić. No cóż, teoria nie była jej mocną stroną. Entuzjazm jednak jej nie opuszczał.
- To w czym się dzisiaj grzebiemy? – zapytała wesoło. Skoro już przywlekła tu swój leniwy tyłek, to zamierzała się dobrze bawić. Jako, że znajdowali się w trzeciej cieplarni, mogła chyba na to liczyć.

Kostka: 1 ._.

______________________



THE NAME'S TWISLETON... GEMMA TWISLETON.


Gemm tymczasowo nie ma w Hogwarcie, ale jak ktoś coś chce, to można się kontaktować listownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 643
  Liczba postów : 184
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14580-lorraine-needles#388409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14588-lorraine-needles#388537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14587-lorraine-needles#388536




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pią Cze 09 2017, 21:38

Weszłam do cieplarni dosłownie w ostatniej chwili, ponieważ w chwili, gdy moja stopa przekroczyła próg, profesor Vicario podała pierwszą kartkówkę. Czułam się dosyć pewnie, cały poprzedni wieczór spędziłam na powtarzaniu informacji z ostatnich zajęć z zielarstwa, a niedawno zażyłam moją dzienną dawkę eliksiru pamięci, co oznaczało, że prawdopodobnie mam szansę na zaliczenie tych zajęć! Nigdy nie była wybitna z zielarstwa, mnóstwo było tu teorii do wyuczenia, która samoistnie lubiła wypadać mi z głowy, jednak w pracach manualnych i w praktyce często wypadałam lepiej niż na papierze. Dziś jednak szczęście się do mnie uśmiechnęło i udzieliłam odpowiedzi praktycznie na wszystkie pytania! Z uśmiechem oddałam kartkę i już zacierałam dłonie, gotowa do pracy.

Kostka:5


Ostatnio zmieniony przez Lorraine Needles dnia Sob Cze 10 2017, 01:44, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Hiszpania
Galeony : 152
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3548-estella-vicario#108434




Specjalny






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pią Cze 09 2017, 22:04

Estella podniosła wzrok na uczniów, którzy schodzili się do klasy. Zaprzestała czynność, którą wykonywała i wzięła do ręki kartkówki. Nie długo zajęło jej sprawdzanie prac. Rozejrzała się po klasie i ze zdumieniem stwierdziła, że pojawiły się tylko trzy twarze przeciwnej płci. Od nich postanowiła zacząć.
William, Ezra, w razie potrzeby służę pomocą, można mnie zawsze znaleźć w gabinecie. – powiedziała i oddała im prace z okropnym, a mówiąc to puściła im oczko. – To samo tyczy się ciebie, Calum. – oddała w jego ręce kartkówkę z nędznym.
Spojrzała na nazwisko na kolejnej pracy i podeszła do uczennicy.
Bridget, nie popisałaś się dzisiaj, ale myślę, że zaraz to poprawisz. – uśmiechnęła się do puchonki i oddała jej pergamin ze starannie nakreślonym nędznymVivien, tobie też średnio poszło. – rzuciła i podała jej kartkówkę z tą samą oceną co Brigdet.
Przejrzała kartkówki i wyciągnęła trzy z najlepszymi wynikami.
Lucienne, Roksana, Dreama, brawo, wybitny. – podeszła do nich oddała prace i zwróciła się do czterech kolejnych uczennic, które otrzymały powyżej oczekiwań Blaithin, Ruth, Jeanette, Lorraine, świetnie, mam nadzieję, że za kilka minut wykażecie się taką samą wiedzą. Blaithin, dasz radę pracować dalej? Kiepsko wyglądasz.
Dziewczyna naprawdę marnie wyglądała, ale Vicario nie bardzo chciała naciskać. Położyła jej tylko na chwilę dłoń na ramię i przeszła dalej do oddawania kartkówek.
Clarissa, mam nadzieję, że niedługo zajmie ci nadrabianie zaległości. – rzuciła i oddała jej pergamin z nędznymFlorence, nieźle, zadowalający.
Została jej ostatnia praca Gemmy, która nie popisała się wiedzą. Estella chwilę ją przetrzymała i zerknęła na dziewczynę, zastanawiając się czy na pewno poradzi sobie z dalszą pracą na lekcji. Roślina, z którą mieli pracować nie należała do najbezpieczniejszych. Estella szybko podjęła decyzję, że będą pracować w parach, tak chyba będzie lepiej. Kobieta machnęła różdżką i na stole pośrodku cieplarni wylądowało siedem młodych tentakul, a obok nich większe doniczki.
Cóż, Gemma, dzisiaj zajmiemy się jadowitymi tentakulami, możesz do mnie podejść? – powiedziała i bez komentarza oddała jej kartkówkę z trollem. – Rośliny te zaliczamy do roślin groźnych, ale myślę, że dacie sobie radę. – tutaj wymownie spojrzała na Twisleton, której poszło najgorzej na wejściówce. – Tentakule są jadowite, a z biegiem lat zamiast rosnąć ich macki się wydłużają. Uważajcie na nie, czerwonobrunatne wypustki, które widzicie są najniebezpieczniejszą częścią tej rośliny. Macie przed sobą jednak młode sadzonki, więc nie powinno być tak źle, chyba. No! To zabieramy się do pracy!
Estella rozdzieliła ich w pary i przypomniała o konieczności ubrania ochronnych rękawic i fartucha. Nie sądziła, że zadanie będzie im sprawiało kłopot, ale wszystko mogło się zdarzyć.

PARY:
 

ZASADY:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Upper Flagley
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 338
  Liczba postów : 84
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14155-jeanette-austin#373769
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14166-jean#373870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14163-moja-piekna-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14165-jeanette-austin




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Cze 10 2017, 13:05

Była bardzo zadowolona ze swojego Powyżej Oczekiwań, przez co nabrała nieco większej pewności siebie i uznała, że z przesadzaniem tentakuli też da sobie radę. Chociaż z drugiej strony ta roślina należała do groźnych i Krukonka liczyła, że przydzielą jej do pary kogoś z lepszymi umiejętnościami w zakresie zielarstwa. Wysłuchała spokojnie słów nauczycielki i mentalnie się skrzywiła, gdy usłyszała, z kim ma pracować. Calum, świetnie.
Westchnęła lekko, założyła fartuch i rękawice, zastanawiając się w międzyczasie, jak to rozegrać, żeby było dobrze, biorąc pod uwagę fakt, że jej relacje z Dearem nie były dobre. Były wręcz złe. Zabrała się psychicznie. Jej własne uprzedzenia nie mogą kolidować z nauką, to musi być pełen profesjonalizm, nie zawsze będzie pracowała tylko z tymi, których lubi albo chociaż toleruje. Spróbowała się rozluźnić i podeszła do Caluma, zaplatając ręce na piersi.
- Jak u Ciebie z zielarstwem? - spytała, starając się, by brzmiało to uprzejmie.

Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   

Powrót do góry Go down
 

Cieplarnia numer trzy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Cieplarnia numer trzy
» Cieplarnia numer jeden
» Cieplarnia numer dwa
» Pub Trzy Miotły
» Pokój numer 145; Daiki Aomine

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
cieplarnie
-