IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Cieplarnia numer trzy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość




Nauczyciel
Wiek : 30
Galeony : 99
  Liczba postów : 88




Gracz






PisanieTemat: Cieplarnia numer trzy   Nie Paź 03 2010, 19:51

First topic message reminder :


Cieplarnia numer trzy

Trzecia z cieplarni mieści w sobie najniebezpieczniejsze rośliny. Można tu spotkać mandragory, wnykopieńki, a także jadowitą tentakulę, która skrada się za pomocą macek. Należy na nią uważać. Jest to cieplarnia, do której uczęszcza się najchętniej, gdyż rośliny z tego miejsca otaczane są zainteresowaniem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 287
  Liczba postów : 728
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Cze 10 2017, 13:34

Nie tylko Austin była zawiedziona z doboru swojej pary, bo mi samemu nieszczególnie podobała się wizja nauczycielki. Nie powiedziałem jednak żadnego słowa w związku z tym i przybrałem bardzo wymuszony uśmiech, zbliżając się do Jeanette, który od razu zbladł po usłyszeniu jej pytania.
- Raczej liczymy na Ciebie - powiedziałem, unosząc jedną brew do góry. Naprawdę miałem nadzieję, że laska wie co robi, bo ja sam miałem tak marne pojęcie o zielarstwie, że samodzielnie prawdopodobnie umarłbym w mackach jadowitej tentakuli. Sam fakt, że była jadowita był już wystarczająco dobrym powodem, bym nie zbliżał się do niej za bardzo. To nie znaczy, że nie przyłożyłem się do swojego zadania w ogóle, bo coś tam zrobiłem, ale była to zdecydowanie gorsza praca niż ta, którą wykonała Krukonka. Ostatecznie przesadziliśmy to gówno i chociaż nie było idealnie, nie można było powiedzieć, że zadanie nie zostało wykonane.

kostka: 3
razem w parze: 9
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 559
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 895
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Cze 10 2017, 14:10

Dziewczyna była zawiedziona swoją kartkówką. Naprawdę lubiła lekcje zielarstwa i ciężko znosiła niepowodzenia na tym przedmiocie. Była jednak dobrej myśli, że faktycznie na zadaniu praktycznym nieco się wybije i da radę przesadzić jadowite tentakule. Dostała do pary Ruth Wittenberg i była zadowolona z takiego doboru. Co prawda nie wiedziała, czego miała się spodziewać po współpracy z Krukonką na zielarstwie, ale warto zaznaczyć, że Bridget miała dziś ewidentnie zły dzień i w żaden sposób nie mogła zmusić tentakuli do współpracy. O ile Ruth udało się wyjść bez szwanku, tak Bridget dostała jednym z kolców w ramię.
- Cholera - powiedziała głośno, łapiąc się dłonią w miejscu skaleczenia i czym prędzej poszła do profesor Vicario, która odesłała ją do skrzydła szpitalnego. Bridget przywołała swoje rzeczy i zniknęła za drzwiami cieplarni, spiesząc się na wizytę u pielęgniarki.

/zt

kostka: 1 + 1 (kuferek)
w parze: 4
Ruth wyrzuciła 1, więc to Bridget zostaje skaleczona.

edit, zaszło nieporozumienie i punkty się nie zgadzają xD ale nie ma znaczenia, Bridget była w skrzydle, mi to różnicy nie robi ;) post w skrzydle

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 91
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 234
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14564-florence-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14577-florence
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14574-florence-h
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14575-florence-henderson




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Cze 10 2017, 17:00

Zadowalający? To spoko - ani mi nie było smutno, ani wesoło. W sumie nie było o czym mówić.
Nie znałam niejakiej Clarissy - w gruncie rzeczy trudno się dziwić, była na pierwszym roku, więc między nami było koło czterech lat różnicy, poza tym nie za bardzo trzymałam się z ludźmi z Ravenclawu. Kojarzyłam jedynie, że Krukonka ma małe dziecko - byłam jednak pewna, że nie korzystała z porady proroka imienia, bo zwyczajnie bym to pamiętała.
- Cześć - przywitałam się z dziewczyną cicho nie chcąc wdawać się w zbędne dyskusje, po czym niemal natychmiast zabrałyśmy się do pracy.
Szło mi przeciętnie - ani szczególnie dobrze, ani szczególnie źle. Nie odzywałam się do @Clarissa R. Grigori, bo szczerze powiedziawszy nie czułam takiej potrzeby. Westchnęłam licząc, że dziewczyna jest lepsza ode mnie z zielarstwa i uratuje naszą pracę.

Kostka: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 490
  Liczba postów : 843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Cze 10 2017, 17:19

Nie byłam szczególnie zadowolona z oceny, ale starałam się tego nie okazywać - to w gruncie rzeczy było tylko zielarstwo, nic czym należało się szczególnie przejmować. Przeszkłam do stanowiska z roślinami.
Nie znałam dziewczyny z którą mia łam pracować, ale gdy tylko zobaczyłam @Roksana Delamar poczułam się niezręcznie - po samym stylu ubierania i zachowaniu dość szybko wywnioskowałam, że nie jest to osoba w moim typie i mimo, że starałam się nie oceniać ludzi według takich kryteriów trudno było pozbyć się uprzedzeń. Mimo to przywitałam się z dziewczyną bardzo grzecznie i przeszłyśmy do pracy.
Trudno ukryć, że szło mi jeszcze gorzej niż na kartkówce, starałam się jednak nie zniechęcać - zielarstwo było dość istotne w eliksirach, więc musiałam je przynajmniej mniej więcej ogarniać.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1275
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Cze 10 2017, 19:27

Wolałaby, żeby nauczyciele nie ingerowali aż tak bardzo w sprawy uczniów, zajmując się jedynie ich nauczaniem. W tym przypadku na plus wychodził Fairwyn, a Vicario na minus. Fire dobrze wiedziała, że może wzbudzić jakieś podejrzenia, ale liczyła na to, że jak przystało na profesorkę, kobieta zignoruje ten fakt albo chociaż zagadnie ją jakoś na boku, prywatnie. Tymczasem zwróciła na Blaithin uwagę wielu osób, a dodatkowo przekroczyła sztywną granicę, jaką wyznaczała Szkotka w kwestii dotyku. Zjeżyła się cała, spinając mięśnie aż do słabego bólu, jaki wywoływały blizny i odrzuciła od siebie tę nachalną dłoń, wykonując jednocześnie krok w tył. W jej tonie nie dało się doszukać jakiegoś ciepła, a już na pewno nie wdzięczności z powodu tego, że nauczycielka troszczy się o jej samopoczucie.
- To stwierdzenie oczywistego faktu rzeczywiście było bardzo przydatne. - odparła szorstko, ledwie zerkając na swoją ocenę z kartkówki. Nie odpowiadając na zadane pytanie, podeszła do stanowiska na którym miała pracować. Szkoda, że trafiło na Ezrę. Jakby to była jakaś gnida ze Slytherinu albo ktokolwiek inny, kogo Fire nie lubiła, nie próbowałaby się nawet powstrzymywać przed wrednymi komentarzami. Natomiast Ezra był boyfriendem Leo, jak lubiła to określać w żartach. Nie znali się osobiście, ale pewnie dużo o sobie nawzajem słyszeli.
- Hej, Clarke. - powiedziała, stając stosunkowo daleko od jadowitej rośliny. Aż taka dobra z zielarstwa nie była i nie chciała wystawiać swojego organizmu na kolejne zagrożenie. Wymusiła na sobie słaby uśmiech do Krukona. - Nie mam nastroju, więc jeśli możesz to nie zwracaj na mnie uwagi.
Założyła paskudne rękawice i równie brzydki fartuch, chcąc zrobić wszystko jak najszybciej. Upewniła się, z której strony chce się zabrać za zadanie i zaczęła z trudem przesadzać tentakulę. Najbardziej niepokoiła się o to, żeby, broń Merlinie, w pewnej chwili nie zasłabnąć.

Kostka: 4

______________________



What doesn’t kill me, makes me stronger

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 643
  Liczba postów : 184
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14580-lorraine-needles#388409
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14588-lorraine-needles#388537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14587-lorraine-needles#388536




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Nie Cze 11 2017, 23:05

Kartkówka poszła mi niespodziewanie dobrze i ciężko było mi powstrzymać narastającą w moim wnętrzu euforię. Odtańczyłam mój mały taniec szczęścia polegający na delikatnych wymachach rąk we wszystkie strony świata i lekkich przytupach, co bym się za bardzo w oczy nie rzucała, po czym skupiłam się ponownie na słowach nauczycielki, która tłumaczyła nam co mamy zrobić i jak mamy wykonać nasze zadanie. Na sam koniec przytaknęłam, mimo że nie patrzyła w moim kierunku i poczułam się w obowiązku odnaleźć moją parę. Rozglądałam się po cieplarni, próbując wywnioskować, która z dziewczyn została mi przydzielona do współpracy, ale niestety nie kojarzyłam nikogo takiego jak Dreama, toteż poszłam na łatwiznę i poczekałam, aż wszyscy się rozejdą, po czym sama udałam się do samotnie stojącej, bardzo wysokiej dziewczyny ze Slyhterinu.
- Cześć, jestem Lorraine - powiedziałam, przedstawiając się jej z szerokim uśmiechem. Nigdy nie miałam pewności, że taka rozmowa już przypadkiem nie miała miejsca, ale nie przejmowałam się tym. Najwyżej powie mi, że już się znamy i gadam głupoty, trudno. Włożyłam rękawiczki i zajęłam się zadaniem praktycznym, ale szło mi ono tak tragicznie, że aż szkoda słów na opisywanie. Może wystarczy jak powiem, że ledwo uniknęłam zadrapania? - Rany, ratunku, pomóż - prawie krzyknęłam w którymś momencie i odsunęłam się od tentakuli, dając Dreamie pole do popisu - cóż, dobrze wykorzystała swoje pięć minut. - Dzięki Merlinowi, że mam Cię w parze. W przeciwnym razie pewnie by mnie zabiły te macki - powiedziałam do niej z wdzięcznością i odetchnęłam z ulgą. Ostatecznie wyszło znośnie, co potraktowałam za dobry znak na resztę tego dnia.

kostka: 1, brak bonusów

______________________


   
   
If you don’t like the way I talk, then why am I on your mind?

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Cze 12 2017, 23:09

Katkówka nie poszła jej najepiej i profesor to zauważyła. Czy była zła na siebie za to? Ależ skąd. Oczywistym było, że o wiele bardziej wolała spędzić czas z dzieckiem niż siedzieć nad książkami i wkuwać. I to chyba jej zguba na tej lekcji.
Gdy tylko nauczycielka wyznaczyła pary od razu zaczęła szukać swojej. Kojarzyła tą dziewczynę jedynie z imienia. Puchonka mająca problemy z pamięcią. A przynajmniej tak mówili jej inni. W sumie to nie oceniała jej.
- CZeść. - przywitała się z nią tak samo jak ona. - Od razu cię uprzedzę ale nie jestem dobra z zielarstwa. - zagryzła usta i zabrała się do pracy.
I faktycznie, nawet to zadanie nie poszło im najlepiej. Nie szło im źle.Radziły sobie nawet nieźle, na początku. Przez przypadek tentakula, którą się zajmowały wylądowała na podłodze. Nie miały pojęcia co zrobić dalej. Clarissa tym bardziej. Od razu zaczęła szukać ratunku u nauczycielki. Teraz na pewno będzie podtrzymywała swoje zdanie na temat Clari o którym to dziewczyna nie miała pojęcia . Wystarczyło jedno machnięcie różdżką i było już po sprawie. Estella dała im jeszcze jedną szansę.

kostka: 3
Razem: 6
@Florence Henderson rzucamy raz jeszcze :(
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Wto Cze 13 2017, 21:42

Ruth poznała Clari na transmutacji. Dobrze pamiętała, jak dziewczyna przefarbowała jej wtedy włosy na niebiesko, a Craine na tej lekcji prawie zaczął uprawiać rzuty uczniami na odległość ze złości. Polubiła tę dziewczynę i choć nie znała jej za dobrze, potrafiła poznać po oczach, że coś ją trapi. Nie chciała jednak zgrywać psychologa, żeby nie pogorszyć sprawy, a przede wszystkim niemal od razu po kartkówce musiały się rozdzielić do swoich grup.
-To tylko zielarstwo - szepnęła do ucha @Clarissa R. Grigori, kiedy dopiero co oddały swoje prace.
Do grupy trafiła z Bri. Ucieszyło ją to o tyle, że widziała o ponadprzeciętnych umiejętnościach zielarskich dziewczyny, mając jednocześnie świadomość, że sama prezentuje poziom Wast Water.
I jak się domyślała – szło jej fatalnie. Nie, fatalnie to bardzo łagodne określenie tego, jaką szarpaninę podjęła roślina, kiedy młoda Szwedka próbowała cokolwiek z nią zrobić. Biedna Bri musiała się chyba trochę zestresować, choć tutaj sama Phyllida Spore by nie pomogła, bo ich mantykora miała jakąś mantykorską wściekliznę, bo wiła się jak szczupak na haczyku. Na domiar złego Bridget dostała kolcem i musiała natychmiast iść do skrzydła szpitalnego. Ruth podrapała się po skroni, zaczynając zastanawiać, czy nie ciąży nad nią jakaś klątwa, bo Calum ostatnio też musiał korzystać z pomocy pielęgniarek, będąc z nią w grupie na eliksirach.
-Pani profesor… - podniosła rękę, trzymając się na bezpieczną odległość od szalonej rośliny. Może Vicario się nad nimi ulituje, bo na chwilę obecną sytuacja nie wyglądała za różowo…
kostka:3 (ale tak jakby 2 xD)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 91
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 234
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14564-florence-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14577-florence
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14574-florence-h
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14575-florence-henderson




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Wto Cze 13 2017, 22:39

Po tym jak tentakula wylądowała na ziemi lekko spanikowałam i chociaż po mojej twarzy nie było tego widać w środku cała się gotowałam. Gdyby nie to, że Clarissa wpadła na pomysł, żeby poprosić o pomoc nauczycielkę najprawdopodobniej skończyłybyśmy z Trollem, a na dodatek całe pogryzione.
Dostałyśmy jeszcze jedną szansę - tym razem bardzo się postarałam i skupiłam się całkowicie na naszej pracy. Niemalże bez problemy wykonałam pierwszy etap przesadzania mantykory - pozostało tylko liczyć, że Clarissa również się postara.

Kostka: 5

@Clarissa R. Grigori - Twoja kolej ;)

______________________



Co się stało z Flo?

Powrót brata, dziwne zdarzenia w Hogwarcie, natłok wizji i bardzo dużo pracy doprowadziły Florence na skraj wyczerpania. Zawsze była słabego zdrowia, ale tym razem to znacznie poważniejsza sprawa - Flo cierpi na mało znaną odmianę kagonotrii wobec której uzdrowiciele z Munga są bezradni. Obecnie dziewczyna przebywa w Stanach, gdzie poddają ją eksperymentalnej terapii.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Wto Cze 13 2017, 23:17

Jeszcze jedna szansa? Niby po co, skoro Clari i tak zawali sprawę. Nawet Flo wychodziło wszystko lepiej. I w sumie co się dziwić... Dziewczyna była zdolna. Było to widać gołym okiem, a ona? Wielkie chodzące... NIC. Nawet nie zabrała się za nadrabianie zaległości więc druga szansa była zbędna. Zaciskając mocno usta zabrała się do pracy licząc, że moze jednak się pomyliła i wyjdzie im to przesadzanie. I to był jej błąd. Nie wyszło. Mało tego, poszło jeszcze gorzej niż za pierwszym razem. Zrezygnowana krukonka usiadła na ławce nie mając już nic więcej do powidzenia. Jednak w ostatniej chwili wpadło jej coś do głowy. MOże mogłyby poprosić kogoś o pomoc.
- Zaraz wracam. - nawet nie zdążyła dać zareagować puchonce tylko od razu ruszyła do obranej osoby. Zatrzymała się dopiero, gdy stanęła tuż obok niej. Wybrała @Jeanette Austin. - Hej Nette. Pomogłabyś mi i Flo w przesadzaniu tej głupiej rośliny? Nie chce z nami współpracować. - nie wiedziała czy dziewczyna z jej domu się zgodzi.

kostka: 1 ;c
razem: 6
wybrana osoba do pomocy: @Jeanette Austin
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 268
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14531-lucienne-pourbaix?nid=1#385953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14533-lucienne-sowie-wiadomosci?highlight=lucienne+sowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14532-lucienne-pourbaix?highlight=lucienne+kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sro Cze 14 2017, 00:49

Mogłam się spodziewać, że nieprzypadkowo Estella z takim pietyzmem podlewała tantakulę na stoliku.
Tentakula, tentakula... nie wiedziałam zbyt wiele na tej temat. Mocny wstyd, bo uważałam się za niezłą mózgownicę z zielarstwa. No cóż, nie wymigam się. Moze ten chłopak wie coś więcej, chociaż z tego co widziałam, szsnse były co najmniej marne. Kwaśna mina nie zwiastuje raczej pozytynwej oceny, nieprawdaż?
Nie czekając na jego reakcje, związałam włosy w pseudo kok i nałożyłam rękawice. Zebralam się w sobie na odwagę i spróbowałam ominąc pędy boczne i dobrać się do głównego. W ten sposób mogłabym wyrwać roślinę, a przy odrobinie szczęścia i współpracy, przesadzenie mogłoby się powieść.
No właśnie, mogłoby. Tentakula nie zamierzała najwyrazniej dołączać do naszej pary, i tworzyć szczęsliwego tria. Chlasnęła mnie mackami i tylko dzięki swojemu refleksowi uniknęłam wizyty w skrzydle szpitalnym. Niestey, robiąc unik, odrzuciłam roślinę gdzies na podłogę. Wstałam z podłogi i wściekła, zrzuciłam rękawice. Czy mi sie wydaje, czy ten chłystek się ze mnie podśmiewuje? Niech sam spróbuje, jak taki mądry, tym razem ja będę robić za asystę.  Całe szczęście, że nauczcielka ogarnęła szybko sprawę, udając że nic nie zaszło.
Koleś chyba upadł na głowę, rzucając tą tentakulą. I jego odzywki, i styl bycia wskazywały że jest megalomanem, ale to rozbicie doniczki... On jest po porstu rasowym zadufanym w sobie kretynem.
Widzac że artysta- gwiazdor nie zamierza ratować naszej sytuacji, podeszłam do @Jeanette Austin ,modląc się w duchu, żeby pomogła jeszcze jednej parze.
- Cześć, zerknęłabyś do nas? Mamy mały kłopot, i będziemy..., to znaczy, ja będę bardzo ci wdzęczna za pomoc, naprawdę.
Kostka -  2 +1 za kuferek
Kostki pary - 7


Ostatnio zmieniony przez Lucienne Pourbaix dnia Czw Cze 15 2017, 18:44, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 406
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 636
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sro Cze 14 2017, 01:43

Fakt, że Estella nie oddała jej pracy razem z resztą mówił sam za siebie, chociaż Gemma nie była przecież głupia i zdawała sobie sprawy, że nie ma szans na pozytywną ocenę. Na zielarstwie w każdym razie bardzo się tym nie przejmowała – wiedziała, że nauczycielka jej za to nie zabije.
- Urocze – skomentowała rośliny, które pojawiły się na stole i podeszła do nauczycielki – Ups… - skrzywiła się zażenowana, biorąc swoją kartkówkę. Miała cichą nadzieję, że dostanie chociaż Okropny, w końcu napisała… trzy słowa. No trudno… zgniotła pergamin i wpakowała go do kieszeni, żeby oszczędzić światu patrzenia na tę żenadę. Zgadnijcie kto i czym będzie dziś rozpalał w kominku w Pucholandzie?
Szybko puściła kartkówkę w niepamięć, udając, że nie widzi wymownego spojrzenia profesorki. Właściwie to nie żałowała tego trolla aż tak bardzo, skoro dzięki temu mogła pracować z Estellą. Niebezpieczne rośliny może i były ciekawe, ale wyobraźnia Gemmy pracowała na pełnych obrotach, miała więc jako taką wizję tego jak mogłaby wyglądać po tych zajęciach i więc średnio uśmiechało jej się dotykanie tentakul. Pocieszała się myślą, że sadzonki będą pewnie mniej jadowite, co zresztą zaraz potwierdziła nauczycielka. Chyba.
Z niesłabnącym entuzjazmem odziała się w fartuch i rękawice, po czym przystąpiła do zadania. Z początku szło jej trochę niepewnie. Szczerze powiedziawszy to w ogóle nie wiedziała jak do tej sadzonki podejść, bo jej kolce były właściwie wszędzie. W końcu jednak, z pomocą Estelli, jakoś jej się udało.
- Ta-dam! – wskazała na przesadzoną roślinę z dumą, ale zaraz potem dodała: – Mam nadzieję, że nie dadzą tego na OWUTEMACH… Egzamin bez możliwość poprawy – parsknęła śmiechem – Jak uwalisz, to umierasz.

Nie rzucam - Estella pomaga
Mam nadzieję, że jest z sensem, bo mi mózg już nie pracuje ;p

______________________



THE NAME'S TWISLETON... GEMMA TWISLETON.


Dżemsior się jąka, więc ustalam sobie kostki na wypowiadanie zaklęć:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Upper Flagley
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 338
  Liczba postów : 84
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14155-jeanette-austin#373769
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14166-jean#373870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14163-moja-piekna-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14165-jeanette-austin




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sro Cze 14 2017, 16:17

Zdziwiła się, gdy nagle podeszła do niej @Clarissa R. Grigori, bo przecież mimo tego, że były z jednego domu i na tym samym roku, nie rozmawiały ze sobą często. Chociaż z drugiej strony... to Jean z nikim nie rozmawiała za często. Słysząc pytanie odpowiedziała prawie bez wahania.
- Jasne, oczywiście.
Może zielarstwo nie było jej ulubionym przedmiotem ani bardzo mocną stroną, ale raz już sobie poradziła, więc dlaczego miałaby nie poradzić sobie znowu? Poza tym każdy pretekst był dobry, żeby odejść jak najdalej od Caluma. Nie przeszkadzał jej w pracy ani w ogóle w życiu, ale mimo wszystko wolała go unikać. Podeszła więc z Clarissą do stanowiska jej i @Florence Henderson i przyjrzała się efektowi ich przesadzania.
- Nie wygląda to za dobrze - uznała, zabierając się do pracy. - Ale spróbujmy.

Gdy wreszcie udało im się skończyć, podeszła też @Lucienne Pourbaix z prośbą o pomoc. Jean nie miała pojęcia, dlaczego jest tak nagle rozchwytywana, ale szybko przetransportowała się do stanowiska Puchonki, żeby tam także pomóc.


Ostatnio zmieniony przez Jeanette Austin dnia Czw Cze 15 2017, 23:12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 281
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sro Cze 14 2017, 19:51

Leniwie przeniosłem wzrok na dziewczynę, która się do mnie odezwała. Cóż, nie była wiele ciekawsza od moich paznokci, które czyściłem różdżką, więc lekko uniosłem brwi.
Cóż, nie obchodzi mnie to, jestem tutaj tylko dlatego, że potrzebuję tego głupiego zielarstwa do pracy, nie obchodzi mnie także to kim jesteś. – odparłem.
Wróciłem do swojego poprzedniego, jakże interesującego zajęcia. Coś mi nie pasowało. Byłem pewien, że już kiedyś spotkałem tę dziewczynę, jej idiotyczne loki raczej nie mogły mi się z pomylić z kimś innym. Nie było to też spotkanie przypadkiem na korytarzu.  Po chwili sobie przypomniałem, spotkałem na imprezie urodzinowej Scotta. Nie wiedziałem jednak jak miała na imię, a nie zaraz, przecież właśnie mi się przedstawiła. Lucy... Lucy... A no tak, już wiem @Lucienne Pourbaix, jak widać naprawdę mnie to nie obchodziło.
Spojrzałem na Estellę kiedy ta w końcu zaczęłam lekcję. Miejmy to już za sobą. Gdy usłyszałem z kim mam pracować, myślałem, że się przesłyszałem. Dajmy spokój, właśnie zjechałem tę dziewczynę, a teraz mam z nią przesadzać jakąś idiotyczną roślinkę? Na Merlina, spojrzałem na nią kiedy zaczęła beze mnie. Po chwili tentakula wylądowała na ziemi, a ja parsknąłem śmiechem na ten widok. Machnąłem różdżką, żeby ustawić przed nią kolejną, ale za bardzo się śmiałem, więc moja dezorientacja sprawiła, że roślina przeleciała nad głowami prawie wszystkich uczniów i rozbiła się o ścianę cieplarni.
O kurwa. – pomyślałem tylko.

Kostki: najpierw było 5, przerzut i 7, halo halo potrzebujemy pomocy!

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 714
  Liczba postów : 751
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Czw Cze 15 2017, 09:23

Fire była fantastyczną osobą, nie miał co do tego wątpliwości. Przez swój sposób bycia była jednak również bardzo onieśmielająca i Clarke nie chciał należeć do grupy osób, których Gryfonka nie lubi. Szczęśliwie, nawet jeśli osobiście się nie znali, to przyjaźń z Leo chyba była swego rodzaju ochronną tarczą, bo mimo że chwilę wcześniej dziewczyna jadowitością mogła dorównywać przesadzanym roślinom, to w jego stronę zdobyła się nawet na wątły uśmiech, który odwzajemnił szczerze i szeroko.
- Fire. - Skinął jej głową, ale nie bardzo wiedział, co może więcej powiedzieć. Tym bardziej, że dziewczyna wyraźnie zażyczyła sobie, żeby nie zwracał na nią uwagi. Cóż... To byłoby na tyle z poznawaniem przyjaciół Leo. - Och, no dobra... Po prostu zajmijmy się rośliną - wymamrotał, również zakładając fartuch i rękawice i przekierowując swoją uwagę na roślinę. Pracowanie w całkowitej ciszy (może nie licząc ewentualnych komentarzy w stylu "niżej", "uważaj") nieszczególnie przypadło mu do gustu, nie mniej przyniosło lepszy efekt niż podejrzewał. Ich roślinka nie tylko nie uszkodziła żadnego z nich, ale nawet znalazła się w doniczce, a nie na podłodze. Co prawda wyglądała trochę ułomnie - ziemia się wysypywała, tentakula leżała krzywo, a jej macki były trochę przysypane. Porównując to jednak z jego kartkówką i ogólnym poziomem, było to naprawdę mistrzostwo.
- Dobra robota, partnerko - pochwalił ją z uśmiechem, bo Gryfonka faktycznie słabo wyglądała, a pomimo złego samopoczucia pracowała na takim samym poziomie co w pełni sprawny tego dnia Ezra.

Kostka: dawno rzucone 4, co daje nam 8
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
  Liczba postów : 140
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14158-roksana-delamar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14198-roksana-delamar#374327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14197-poczta-roksany-delamar#374325
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14167-roksana-delamar




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Czw Cze 15 2017, 21:04

- Hej - powiedziałam wesoło do koleżanki z pary, rzeczywiście zielarstwo nie szło jej najlepiej, ale mi to nie przeszkadzało. Zabrałam się do pracy, naprawdę bardzo się starałam, aby wszystko dobrze poszło. Na szczęście nasz roślina bardzo chętnie z nami współpracowała, obyło się bez żadnych uszkodzeń ciała, czy innych tego typu wypadków. Na chwilę spojrzałam w szybę cieplarni i byłam cała ubrudzona ziemią niczym barwami wojennymi. Skończyłyśmy pracę stosunkowo szybko, pomimo tego, że niektóre macki były przysypane ziemią a w niektórych miejscach było jej trochę za dużo.

Kosteczki - 6
razem - 2+6=8 :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Hiszpania
Galeony : 152
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3548-estella-vicario#108434




Specjalny






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Czw Cze 15 2017, 21:49

Estella patrzyła na uczniów z lekkim przerażeniem. Nie sądziła, że zwykłe przesadzanie tentakul sprawi uczniom aż takie problemy. Niektórym się udało, ale większości poszło naprawdę kiepsko. Musiała mieć oczy dookoła głowy. Jednocześnie uważała na każdego ucznia z osobna i kontrolowała co robi przy niej Gemma.
Pierwsza skończyła Jeanette razem z Calumem, a Vicario tylko skinęła im głową, pokazując tym swoja aprobatę. Może i sadzonka, nie była przesadzona idealnie, ale była i powiedziałaby, że całkiem nieźle. W gruncie rzeczy poszło im najlepiej.
Gdy Bidget do niej podeszła nie zastanawiała się nawet i od razu odesłała dziewczynę do skrzydła szpitalnego. Zerknęła na Ruth upewniając się, że jej nic nie jest.
- Nic jej nie będzie, Ruth, nie martw się. – odparła do dziewczyny, uśmiechając się pokrzepiająco. Przynajmniej nauczycielka miała taką nadzieję. Może wybrała dla nich zbyt trudne zadanie? Jednak przecież mieli je tylko przesadzić, nie prosiła o pozyskiwanie nasion. Westchnęła w duchu i dalej obserwowała klasę.
Gdy tentakula Florence i Clarissy wylądowała na podłodze, Vicario szybko pośpieszyła im z pomocą zostawiając przy tym Gemmę. Estella miała nadzieję, że przez tę chwilę Puchonka nic sobie nie zrobi. Machnęła różdżką i już było po sprawie. Dała im kolejną szansę, mając nadzieję, że sobie poradzą. Cóż, następna roślina przy nich także nie wyglądała za dobrze, ale widząc, że Austin zaczęła im pomagać odetchnęła z ulgą, bo sama miała ręce pełne roboty.
Vivien i Roksanie poszło naprawdę nieźle, stawiając je na tle innych uczniów. Cieszyła się, że przy tej parze nie musiała wkładać swojej pracy.
To samo tyczyło się Blaithin i Ezry. Estella nie do końca rozumiała zachowanie dziewczyny. Chciała być po prostu miła, ale nie przesadzajmy. Nie ingerowała przecież w jej życie. Cóż, nauczycielka miała zbyt dużo pracy, by wdawać się z dziewczyną w jakieś dyskusje, które nawiasem mówiąc były zapewne po prostu zbędne.
Gdy roślina Lorraine i Dreamy wylądowała na podłodze, Vicario rzuciła zaklęcie i było po sprawie. Nie została przy nich dłużej, widząc co wyprawiał William.
- William, rozumiem, że chciałeś się popisać przed resztą klasy, ale niekoniecznie pochwalam rzucanie tantakulami przez całą cieplarnie. – rzuciła i twardo na niego spojrzała. – Minus pięć punktów dla Ravenclawu.
Może i była dość pobłażliwa, ale takie rzeczy były po prostu karygodne. Powinna mu odjąć co najmniej piętnaście, nie dość, że zniszczył tak cenną roślinę, to jeszcze naraził na niebezpieczeństwo resztę uczniów. Cóż, jednak jego uroda nieco przyćmiła winę, więc Vicario odjęła zaledwie pięć.
- No dobrze, to koniec na dzisiaj, możecie już iść. – powiedziała i odprowadziła uczniów wzrokiem.
Sama została jeszcze w cieplarni, by posprzątać chaos, który powstał w cieplarni.

z/t dla wszystkich
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 60
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14963-boo-e-a-runner#398619
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14969-want-to-give-you-a-bear-hug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14971-peek-a-boo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14970-boo-e-a-runner




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Wrz 09 2017, 19:34

Boo zdecydowanie wolał spędzać czas na świeżym powietrzu, niż w jakimś pomieszczeniu. Nic dziwnego, w końcu całe życie spędził w zamknięciu. Teraz rozkoszował się wolnością w każdej możliwej chwili. Nie przeszkadzała mu nawet ta kapryśna pogoda dręcząca Wielką Brytanię. Chętnie wychodził na spacery, chodził po błoniach i docierał aż do krawędzi Zakazanego Lasu. Tam się zatrzymywał i zaglądał pomiędzy drzewa, podświadomie czekając na coś ciekawego lub nawet odrobinkę niebezpiecznego. Potem dalej chodził, spacerował czasami do Hogsmeade (gdzie mógł się teleportować w dowolne miejsce, bo w końcu nauczył się tej tajemnej sztuki znikania i pojawiania się gdzie indziej). Tego popołudnia akurat chciał znaleźć sobie jakiś zaciszny kącik, gdzie przysiądzie nad lekcjami. Z torbą wypakowaną książkami, notatkami i czystymi zwojami pergaminów, opuścił zamek. Przysiadł sobie pod wielkim dębem i tam przez dłuższy czas zgłębiał tajniki starożytnych run, chcąc jakoś nadrobić za mało eleganckie popisy z poprzedniej lekcji. Trzeba było zabrać się za robotę, w końcu wakacje dobiegły końca! Młody Runner zupełnie nie zauważył ciemnych chmur zbierających się na niebie, kotłujących się niczym złowieszcze opary nad kociołkiem. O zmianach pogody dowiedział się dopiero wtedy, kiedy ciężka kropla spadła na czytaną przez niego książkę. Zanim podniósł wzrok na niebo, kilka kolejnych zostawiło swoje znaki nie tylko na stronicach, ale i na trawie, na Puchonie i ogólnie na wszystkim. Chłopak zaczął się niechętnie zbierać, upychając książki do torby. Kiedy był gotowy do drogi, deszcz już lał, a ubrania były przesiąknięte do suchej nitki. Boo truchtem ruszył w stronę Hogwartu, próbując jakoś osłonić się przed zalewającymi go strumieniami wody za pomocą nieszczęsnej torby. Książki pewnie pływały, a notatki pozmieniały się w obrzydliwą breję... Niepokojące grzmienie dotarło do uszu osiemnastolatka, a zaraz potem niebo przecięła jasna błyskawica. Zamek znajdował się zdecydowanie za daleko, a serce Boo biło szybciej z zaniepokojenia. Stał tak na otwartej przestrzeni hogwarckich błoni i bił się z myślami. Kolejny błysk rozjaśnił okolicę i tym samym ściągnął uwagę chłopaka na ustawioną niedaleko cieplarnię. Puchon bez zastanowienia rzucił się pędem w tamtym kierunku, walcząc z błotem spowalniającym jego kroki.
Wpadł do cieplarni, rzucając torbę na ziemię. Było mu piekielnie zimno i szczękał zębami. Na ostatniej prostej poślizgnął się na wilgotnym schodku i wylądował na podłodze. Wiatr zacinał mocno, a deszcz wpadał do pomieszczenia. Runner podniósł się powoli, żeby zamknąć drzwi cieplarni. Nie powinien tutaj być, w szczególności sam - ale, na Merlina, bieg do Hogwartu zdawał się być zupełnie niewykonalny!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Liverpool.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 152
Dodatkowo : alkoholiczka
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14926-pandora-breena-maxwell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14929-pandowe-relacje#397766
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14927-poczta-panny-maxwell#397762
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14937-pandora-breena-maxwell#398051




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Wrz 09 2017, 20:44

Losowy dzień tygodnia zbity w kolejny ciąg zdarzeń, wypadków, skutków. Ten zamieni się w miesiąc, potem kolejny i następny. Rok. Dwa lata. Trzy i tak dalej.
Dni przypominały własne odbicie sprzed dwudziestu czterech godzin - zwłaszcza te spędzane w szkole, na zajęciach.
Rok szkolny. Pandora parsknęła pod nosem, przechadzając się wzdłuż jednej ze ścieżek należących do ogólnego terenu Hogwartu. Nie patrzyła na nią, raczej spoglądała w niebo - dwa bursztyny utkwione na paśmie granatu. NIebo poszarzało, spochmurniało, a nasza panna jak gdyby nigdy nic zastanawiała się co też powinna zjeść na kolację.
Tego dnia po krótkich zajęciach o poranku miała stawić się w pubie, w którym sobie dorabiała jeszcze w wakacje. Plan lekcji miała jednak tak rozpisany, że bez problemu będzie mogła zjawić się w pracy przez dwa czy nawet trzy dni w tygodniu. Z braku laku lepiej tak spożytkowane popołudnie niż to spędzone w bibliotece na nauce.
I tak wszyscy wiemy jak skończy się jej szykowanie się do egzaminów. Nijak. Płacz i lament przez całe dnie - popijanie alkoholu do notatek, które i tak koniec końców trafią do kosza na śmieci.
Tak samo jak jej pogrzebane marzenia.
W pewnej chwili poczuła jak wiatr poderwał się mocniej - jak przez niebo przesunęła się jasna linia zwiastująca nic innego jak grom, burzę i syk tych tam - na górze.
Brązowe tęczówki wciąż obserwowały sklepienie, a nogi same niosły dziewczynę nie wiadomo gdzie. Miękkie kroki po chwili zamieniły się w dłuższe, bardziej wyważone, może nieco nerwowe susy.
Jedna z kropli trafiła dziewczę prosto w czoło, zsunęło się na rzęsę - Maxwellówna mrugnęła zaskoczona tym jak z jednej kropli zrobiło się kilka, kilkadziesiąt, a nawet kilkaset. Te rytmicznie uderzały już nie tylko o powierzchnię, ale i o jej ciało, jakby w niemy sposób chciało jej rzec, że postępuje niewłaściwie w każdej kwestii swego życia.
Zamknęła oczy i puściła się biegiem, zaraz po tym jak usłyszała za sobą grzmot - potężny ryk niezadowolenia Zeusa czy innego Thora.
Tupot podeszew odbijał się nieustannie, mokry materiał nieprzyjemnie ochładzał nastoletnie ciało dziewczyny, która niewiele myśląc skierowała się w stronę jednej z cieplarni - na jej szczęście ta najbliżej znajdująca się była nawet otwarta. Delikatne światło spozierało na nią zaskakująco miło, zachęcająco wręcz. A przecież Pandora Maxwell nie jest osobą, która czegokolwiek odmawia. Zwłaszcza schronienia w taki dzień jak ten - wilgotny.
Wpadła więc do cieplarni tuż po Boo, który najprawdopodobniej chciał zamknąć za sobą drzwi. Wraz z jej pojawieniem się pojawiła się i kolejna błyskawica - jasna, przeszywająca niebo jak duszę. Mrok opadł na ich zmartwione twarze, kiedy to w końcu Pandora odezwała się po raz pierwszy.
- Na Merlina, myślałam, że tam zginę. To znak by nigdy nie wychodzić do roboty. Bo i tak nic dobrego mnie w niej nie spotka. - Mówiąc to przesunęła dłonią po wilgotnej twarzy, zbierając palcami kropelki wody. Jej rude pukle opadły całkowicie, a ubranie przyległo do ciała. Mogłaby spokojnie robić za miss mokrego podkoszulka, zwłaszcza, że ubrana była jedynie w biały tshirt i ogrodniczki.
Westchnęła ciężko, jakby przebiegła nie kilkanaście metrów, a przepłynęła ze sto mil i oparłszy ręce o biodra zerknęła w kierunku chłopaka, którego tu zastała.
- Też nie wyglądasz najlepiej. Paskudna pogoda, co? - Spytała zaczepnie, chociaż na jej twarzy pojawił się zalążek uśmiechu. Takiego zwykłego, bez podtekstów - sympatyczny grymas, który rozjaśnił chociaż na chwilę piegowate lico.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 60
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14963-boo-e-a-runner#398619
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14969-want-to-give-you-a-bear-hug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14971-peek-a-boo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14970-boo-e-a-runner




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Wrz 09 2017, 21:19

Powinien się spodziewać tak szalonej pogody, ale Boo nie był przyzwyczajony do tego typu normalności. Dalej zapominał, że na zewnątrz czeka go inna temperatura, że środowisko może wymagać od niego większego wkładu. Po domu chodził tak, jak chciał, jak mu było wygodnie. Ogrzewanie robiło swoje, klimatyzacja robiła swoje. Teraz musiał się pilnować i, cholera, często o tym wszystkim zapominał. Próbowałby pewnie rzucać jakieś zaklęcia, ale znał sytuację z zakłóceniami magicznymi i nie chciał ryzykować wywołaniem nasilenia deszczu. Kiedy dopadł do cieplarni, dopiero odczuł chłód ogarniający całe ciało.
- Och, Pandora - uśmiechnął się szeroko na widok rudowłosej Gryfonki, która również szukała schronienia. Zamknął za nią drzwi, walcząc przy tym z wiatrem - ostatecznie mu się udało, chociaż prawie znowu wylądował na podłodze. Zerknął na swoją torbę, przy której już zrobiła się gigantyczna kałuża wody. Nie chciał od razu rzucać zaklęciami, aczkolwiek bardzo chciałby się ocieplić. Boo był przyzwyczajony do mugolskiego życia, dlatego nawet za bardzo go myśl o magicznych rozwiązaniach nie dręczyła. W cieplarni było ciemno.
- Jakaś tragedia, masakra, apokalipsa - wyrzucił z siebie pod wpływem emocji, potrząsając głową. Kropelki wody uwolnione z jego włosów zatańczyły w powietrzu, odnajdując sobie nowe miejsca. Runner zaczesał wilgotne kosmyki do tyłu, aby nie wpadały mu na twarz. Koszulkę to mógł spokojnie wyżąć i pewnie zapełniłby wodą z niej jakiś średnich rozmiarów basen. Rozejrzał się, próbując w mroku znaleźć coś, co może jakkolwiek im się przydać. W ręce trafiły mu się trzy świeczki i nie był pewien, czy zapalanie ich w cieplarni to dobry pomysł, ale ostatecznie postanowił spróbować.
- Incendio - mruknął. Nic się nie wydarzyło. Spróbował raz jeszcze, a knot pokryła cienka warstwa lodu. Boo odłożył świeczkę i spróbował na kolejnej i tym razem się udało. Niewielki płomień rozjaśnił twarz chłopaka. - Jakby te zakłócenia magii nie były wystarczające, to jeszcze taka pogoda! - Potrząsnął lekko głową, podając świeczkę Gryfonce. - Wracałaś z pracy? - Zainteresował się. Spróbował zapalić ostatnią świeczkę, ale ta również jedynie się ochłodziła...


Kostka: 5, 6, 4, 1
Punkty w kuferku:
• z zaklęć - 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Liverpool.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 152
Dodatkowo : alkoholiczka
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14926-pandora-breena-maxwell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14929-pandowe-relacje#397766
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14927-poczta-panny-maxwell#397762
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14937-pandora-breena-maxwell#398051




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Wrz 09 2017, 22:09

Tak. To była ona. Ruda furia wpadająca do środka pomieszczenia, nie tylko po to by się ogrzać, ale by uciec przed paskudnym tajfunem, który i tak ją dopadł w swoje paskudne łapska. Do tej pory czuła pierwszą kroplę deszczu na swojej jeszcze rozgrzanej skórze - aż sięgnęła palcem do czoła, by potrzeć je delikatnie, z rozrzewnieniem.
- Boo. Lepiej nie machaj tą różdżką bo jeszcze wydłubiesz sobie oko. Albo mi. Magia i tak fiksuje, więc cholera wie czy przypadkiem nie za bardzo podniesiesz temperatury. - Rzuciła, odpinając jedno z ramiączek ogrodniczek. Plecaka póki co nie zrzucała z garba, bo i nie widziała - dosłownie - w tym wszystkim sensu.
Pokręciła się chwilę, starając się wycisnąć resztki wody z materiału koszulki, który przyklejał się do jej ciała niczym rzep do psiego ogona. Woda w jej butach nie zwiastowała niczego dobrego - co najwyżej przeziębienie, bo i temperatura w środku nie zachwycała.
- Ta.- Odparła zaraz po tym jak odebrała od niego świeczkę. Przyjemny ogień okalał jej twarz, naznaczał cieniem jej piegi i sprawiał, że i włosy nabrały odpowiedniego odcieniu. Jednak to wciąż nie było to.
Zmęczenie odbiło się na jej facjacie, gdy oparła się o jedną ze ścianek, bezwiednie - mając ochotę zsunąć się po niej i usiąść na ziemi. Tak jak to zazwyczaj robiła na nudnych zajęciach z zielarstwa, kiedy to siedziała sobie z Maxem czy innym Valem i podśmiechiwała się z innych. Taki był jej sposób na życie - przejście przez nie płynnie i bez problemów. Bez takich problemów jak ten, który widniał nad ich głowami i malował swe ścieżki kariery na płótnie o odcieniu granatu.
- Wpadłam na moment do pubu, by porozmawiać z szefem i zobaczyć kogo jeszcze zatrudnił. W Felixie jest niesamowity ruch, a ja nie mam niestety - pięciu rąk. - Roześmiała się momentalnie, wyobrażając sobie najpewniej własne wcielenie z kilkoma dodatkowymi kończynami. Przeniosłą czekoladowe spojrzenie na chłopaka i uniosła nieco podbródek.
- Uczyłeś się? - Spytała, wcześniej zahaczając wzrokiem o jego torbę, namokłe notatki i wilgotne książki, któ,rych w innym przypadku byłoby jej niesamowicie szkoda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 60
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14963-boo-e-a-runner#398619
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14969-want-to-give-you-a-bear-hug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14971-peek-a-boo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14970-boo-e-a-runner




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Nie Wrz 10 2017, 16:28

Faktycznie trochę ryzykował z tą magią, ale Boo często dawał się ponieść nadziei. Teraz liczył na to, że odrobina ogrzewającego ognia pomoże mu uniknąć okropnego przeziębienia, które go zapewne czekało. Nie zdziwiłby się, gdyby to jedno zmoknięcie wywołało u niego zapalenie płuc, ucha, albo cholera jasna bolesną śmierć, bo Runner już nie miał pojęcia jak tragicznie przejdą jego medyczne problemy. Potarł lekko ramiona, chcąc się ogrzać. Również usiadł, ale najpierw rozejrzał raz jeszcze po zacienionym pomieszczeniu. W cieplarniach można było wpaść na różne roślinki, ale skoro nich ich jeszcze nie atakowało, to chyba nie powinni się zbytnio martwić.
- O. No i jak? - Zapytał z grzecznym zainteresowaniem w głosie. Sam ubiegał się o pracę na recepcji w Świętym Mungu i jeszcze się tym nikomu nie chwalił - nie miał pojęcia, czy w ogóle zostanie przyjęty. Pensja nie była zabójcza, a obowiązki wcale nie należały do szczególnie przyjemnych (głównie papierkowa robota), ale Boo bardzo chciał wbić się w klimat panujący w szpitalu. W końcu miał szansę stanąć po drugiej stronie, już nie jako pacjent.
- Tak - jęknął, spoglądając na swoją torbę. Była w bardzo ciężkim stanie, ale na Merlina, po coś jest ta magia! Najwyżej pójdzie znaleźć kogoś bardziej doświadczonego i poprosi o pomoc, skoro jego różdżka wydziwia. Może jakiś nauczyciel? Albo po prostu student z wyższej klasy... Może kuzyn?... - Zawaliłem zupełnie sprawdzian ze starożytnych run i będę miał poprawę ustną, więc chcę się na tym na razie skoncentrować. Ogólnie powinienem trochę przysiąść do nauki, bo w wakacje chyba gdzieś rozum zgubiłem - skrzywił się nieznacznie. Był trochę zbyt zachwycony chodzeniem do Hogwartu, żeby skupiać się na prawdziwych obowiązkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Liverpool.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 152
Dodatkowo : alkoholiczka
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14926-pandora-breena-maxwell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14929-pandowe-relacje#397766
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14927-poczta-panny-maxwell#397762
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14937-pandora-breena-maxwell#398051




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Wrz 11 2017, 20:47

- Jak? Nie wiem. Zatrudnił jakiegoś chłoptasia, któremu chyba wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy. Ale do cholery to nie praca w Ministerstwie, by mógł się chwalić na lewo i prawo, jaki to on jest wspaniały. Więc życzę mu by zamknął głupi dziób zanim się nie wkurzę. - Odparła niemal od razu przesuwając wzrokiem po plecaku młodszego kolegi. Westchnęła ciężko, bo doskonale znała uczucie, gdy wszystko wokół niej jest mokre, obślizgłe i nieprzyjemnie zimne - na przykład teraz, jak jej ubrania, które powoli zaczynały ją irytować. Ich ciężar i dziwna faktura wyczuwalna pod palcami. Koszula nigdy nie wydawała się tak szorstka.
W międzyczasie wysłuchiwała jednym uchem narzekań Boo na szkołę, lekcje i odpytywania. Kiwała powoli głową, mokrym łbem, doskonale zdając sobie sprawę jak to jest - w tym *wieku*. Sama przechodziła - ba - przechodzi nadal, z roku na rok, z miesiąca na miesiąc. Sprawdziany, testy, prace domowe i oczywiście ulubione egzaminy. Aż parsknęła sama do siebie i do swych myśli związanych z runami - jednym z jej *ulubionych* przedmiotów.
- Fairwyn pewnie znowu obrzucił Was dzikim testem na temat tego co Cię kompletnie nie interesuje? - Uśmiech nie schodził jej z twarzy - płomienie zatańczyły na niej walca, skradając się w okolice ciemnych tęczówek, kiedy dziewczyna odwracała się do Runnera.
- Stary, jest dopiero początek roku - nie masz się czym martwić. Od jednego Trolla Twoje marzenia nie spełzną na niczym. Po prostu weźmiesz się w garść miesiąc przed końcem semestru i wszystko zdasz. Bierz przykład ze mnie. - Oznajmiła niemal radośnie, bardzo pokrzepiającym tonem. Gdyby Boo znalazł się bliżej to rudowłosa najpewniej klepnęłaby go mocno po ramieniu, by pokazać mu, że tak - świat nie jest aż taki zły. Po chwili też zdała sobie sprawę z tego co powiedziała - młoda degeneratka, leniwiec pospolity, kobieta o stu twarzach i kartotece większej niż niektórzy więźniowie Azkabanu. Ilości szlabanów, które wlepiali jej nauczyciele już nie zdążyła policzy.
-...Albo lepiej nie bierz ze mnie przykładu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 60
  Liczba postów : 215
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14963-boo-e-a-runner#398619
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14969-want-to-give-you-a-bear-hug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14971-peek-a-boo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14970-boo-e-a-runner




Moderator






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Wto Wrz 12 2017, 23:47

Przyjemnie było posłuchać drugiej osoby. Puchon w ogóle należał do doskonałych słuchaczy, ponieważ po prostu zależało mu na poznaniu rozmówcy. Ponadto odgórnie zakładał, że dowie się czegoś ciekawego i warto wysilić nieco łepetynę, aby jakieś drobiazgi zapamiętać. Rozbawiła go trochę irytacja Pandory, którą przejawiała wspominając o nowym pracowniku.
- Nie wie z kim zadziera, co? - Opatulił się odruchowo ramionami, chcąc jakoś powstrzymać nieprzyjemny chłód otulający go cienką warstwą. Ten jeden raz nie zabrał ze sobą dodatkowej bluzy! Właściwie, nie było to takie głupie, bo pewnie materiał przemókłby w całości nawet schowany w torbie.
- Runy są bardzo ciekawe! Serio. Może nie jakieś fenomenalne i w ogóle och i ach, ale ja tam lubię. Ty nie? I tak, oczywiście, był sprawdzian. Czyli tylko ja się nie spodziewałem czegoś takiego? - Westchnął z rozżaleniem, siadając obok rudowłosej. - Zaskoczył mnie bardzo. Czytałem jego książki i chyba trochę oczekiwałem innego człowieka. - Zamyślił się na chwilkę, wspominając jak to ściągający na lekcji Fairwyna uczniowie zostali surowo ukarani. Nie miał pojęcia, czy to normalne zachowanie, sam spotykał się z nim po raz pierwszy. Pokiwał głową ze zrozumieniem, kiedy dostał taką motywacyjną przemowę. I tak źle czuł się z pierwszą w tym roku negatywną oceną. Inna sprawa, że raczej się za bardzo nigdy nie poddawał i planował po prostu to poprawić.
Zaśmiał się na sprostowanie panny Maxwell.
- Czemu nie? - Zainteresował się z lekkim błyskiem w oku. Nie znali się za dobrze, mogła śmiało opowiedzieć parę szlabanowych historyjek!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28786
  Liczba postów : 34969
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Wrz 18 2017, 00:10

Kto by się spodziewał, że wchodząc bez znawcy do cieplarni pełnej roślin mniej lub bardziej niebezpiecznych nie stanie się nic złego? Zwłaszcza, że ostatnio cała masa dziwacznych rzeczy działa się w Hogwarcie i uczniowie powoli przestawali czuć się swobodnie? Cóż, chyba tylko ktoś głupi.
Pandora nie mogła dostrzec przy słabym świetle świeczki wszystkiego, co ich otacza, a już na pewno nie zauważyła pewnej roślinki, obok której w pewnym momencie się znalazła. Rozdrażniona ich wtargnięciem i przerwanym spokojem, poruszała się w doniczce nerwowo. Wyglądało to jednak tak, jakby biały mech po prostu drżał, ale to nie było niczym dziwnym w magicznej cieplarni. Natomiast jej późniejsze zachowanie było już zdecydowanie... niecodzienne. Salionixy nie atakowały ludzi praktycznie wcale, a tego osobnika jednak coś rozjuszyło.

Pandora, rzuć kostką:
1-2 - w porę zauważyłaś, że salionix chce cię zaatakować i kiedy wykonał swój skok odsunęłaś się gwałtownie od jego doniczki. Niestety, upuściłaś przy tym świeczkę. No to gdzie teraz jest roślinka...?
3-4 - poczułaś nagle, jak do twojego ramienia przyczepia się roślina, wywołując dreszcz ze względu na to jaka jest zimna. Jednak próbujesz od razu ją zrzucić, dzięki czemu nie zdążyła dobrze się umocować - masz szansę powalczyć!
5-6 - salionix był tak szybki, że przyssał się do twojej łydki mocno, po minucie zdołaliście się go pozbyć. Pozostawił jednak po sobie ślad - czujesz przerażające zimno w nodze i nie do końca możesz chodzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Cieplarnia numer trzy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Cieplarnia numer trzy
» Cieplarnia numer jeden
» Cieplarnia numer dwa
» Pub Trzy Miotły
» Pokój numer 145; Daiki Aomine

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
cieplarnie
-