IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Cieplarnia numer trzy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość




Nauczyciel
Wiek : 30
Galeony : 99
  Liczba postów : 88




Gracz






PisanieTemat: Cieplarnia numer trzy   Nie Paź 03 2010, 19:51

First topic message reminder :


Cieplarnia numer trzy

Trzecia z cieplarni mieści w sobie najniebezpieczniejsze rośliny. Można tu spotkać mandragory, wnykopieńki, a także jadowitą tentakulę, która skrada się za pomocą macek. Należy na nią uważać. Jest to cieplarnia, do której uczęszcza się najchętniej, gdyż rośliny z tego miejsca otaczane są zainteresowaniem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Liverpool.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 152
Dodatkowo : alkoholiczka
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14926-pandora-breena-maxwell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14929-pandowe-relacje#397766
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14927-poczta-panny-maxwell#397762
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14937-pandora-breena-maxwell#398051




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Pon Wrz 18 2017, 10:39

Wylosowałam 3 oraz 6 na rzucenie zaklęcia.

Słysząc słowa młodszego kolegi odrzuciła głowę do tyłu i odrzuciła mokrą, lepką rudą grzywę, która zaraz na powrót oblepiła jej czaszkę. Wilgotne kosmyki przyczepiły się do bladego czoła dziewczyny i nie chciały stamtąd zejść, a sama Pandora była na tyle zmęczona i zirytowana zajściem w pracy i sytuacją na zewnątrz, że zostawiła to w spokoju. Wcześniej naturalnie wzdychając ciężko niczym człowiek popadający w umiarkowaną, jesienną depresję.
- Oczywiście, że nie wie. Ale przekona się przy najbliższej okazji – łajdak jeden – gdy tylko spróbuje coś wywinąć. Mam mnóstwo pomysłów na to jak ukrócić jego długi i wścibski nochal. Z zaklęć jestem całkiem niezła. – Odpowiedziała żywo, a w jej brązowych oczach zatańczyły przyjemne chochlicze łezki. Dziewczyna wydawała się być niezwykle pewna siebie, w ten sympatyczny i radosny sposób – nie zadzierała nosa, a jeżeli już tak, by jej rozmówca nie poczuł się pokrzywdzony w jakimkolwiek stylu.
Podparłszy dłonie o policzki przesunęła wzrok w kierunku Runnera – ten sprawiał, że rodziły się w niej uczucia podobne do tych siostrzanych. Pandora niemal od razu zapałała do niego wcale nie ukrytą sympatią i chęcią wyniesienia go na wyżyny. Jeżeli ten potrzebowałby jej pomocy to Gryfonka z pewnością nie umiałaby jej odmówić. Zwłaszcza, że sama wykazywała zachowania iście bohaterskie.
- Pytasz tak bardzo niewłaściwej osoby o to czy lubi runy. – Mówiąc to zaśmiała się dźwięcznie i odchyliła lekko w tył, by usiąść wygodniej. Robiło się coraz zimniej, a flanelowa koszula – wciąż wilgotna – nie pomagała w opanowaniu dygoczących ramion, które to rudowłosa zaraz potarła – w miarę energicznie.
- Nie ma się co oszukiwać, Boo. Fairwyn jest dosyć… Dosyć… Tak. Kreuje się na kogoś innego niż jest. Trudny rozmówca – tak naprawdę chodzę do niego na lekcję wtedy kiedy muszę. I dobrze jest u niego złapać szlaban, który tak na serio nie istnieje, bo on po prostu nie chce przebywać z Tobą w jednym pomieszczeniu. – Kolejne parsknięcie. – Albo przynajmniej jeżeli chodzi o mnie i moją osobę. Pewnie działam na niego alergicznie. – Krótkie wywrócenie patrzałek, by pokazać sobie i światu jak wiele ją to obchodzi. Tak naprawdę Pandora nigdy nie zwracała uwagi na to co ludzie o niej myślą. I tak była zdania, że ludzie niewiele są warci – zwłaszcza Ci, którym nie da się zaufać. A ona z wielką ostrożnością wybierała sobie prawdziwych znajomych, na których mogła liczyć. Mimo posiadania opinii osoby towarzyskiej i przyjaźnie nastawionej.
Zmarszczyła brwi malowniczo, gdy Boo podpytał ją – dlaczego by w sumie nie zostać kimś takim jak Ty? – jak ona – płomiennowłosa dziewczyna, która ma charakter i nie da sobą pomiatać. Ta, na której widok młodsi koledzy i koleżanki chowali się bo doskonale wiedzieli czego mogą się spodziewać. Kłopotów.
- Czemu nie? No wiesz, zdania są podzielone. W piątej klasie nieomal wyleciałam ze szkoły za zdemolowanie Sali od astronomii, co oczywiście było wypadkiem. – Mrugnięcie i kontynuacja. – Jedni uważają, że jestem chodzącym potworem, a inni, że mam wybitne poczucie humoru. Bywało tak, że większość wieczorów spędzałam na szlabanach. Tak jak wtedy, gdy zamieniłam rękę pierwszoklasisty w pora. Do tej pory nie wiem dlaczego wyszedł por, skoro chciałam mackę… – Wymamrotała już ciszej, jakby do samej siebie i myśli przeplatających się w jej głowie.
Zaraz też poczuła przenikliwe zimno – zupełnie jakby coś albo ktoś przyczepił się do jej odkrytego ramienia – koszula na nieszczęście właścicielki zsunęła się gładko po piegowatej ręce. Drgnęła, przesuwając płomień świecy na swoją lewą stronę, by zaraz odkryć dziwne pnącza przyczepione do jej własnej skóry. Otworzyła szerzej oczy, odsuwając się do tyłu, zrzucając z siebie zimną roślinę, przy okazji warcząc na nią – jakby sama panna Maxwell miała ochotę odgryźć jej roślinny zadek.
- Jezusmariaspieprzajodemnie. – Rzuciła hardo, sprawdzając czy aby na pewno paskudztwo się od niej odczepiło. Podniosła się – wręcz zerwała na równe nogi i wytężając wzrok sięgnęła po różdżkę. Nieregularne drewno idealnie ułożyło się w dłoni Gryfonki, która niewiele myśląc – a będąc pewna swoich możliwości pokierowała nią i wycelowała w złośliwą roślinę. Wcześniej jeszcze rzuciła do Boo, by się odsunął – biorąc pod uwagę zakłócenia magii była szansa, że coś pójdzie nie po jej myśli.
-Duro! – Spomiędzy jej warg wydobył się świst mogący ujarzmić nawet najbardziej niebezpieczne zwierzę. Końcówka różdżki zajarzyła się jasnym światłem, a zaklęcie uderzyło w samo serce Salionixa.
Jej celem była zamiana rośliny w nic innego jak kamień - zaklęcie nie było aż tak trudne, ale złośliwe mignięcie i drgnięcie drewna dało znak Pandorze, że nie wszystko poszło po jej myśli tak jak powinno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 283
  Liczba postów : 265
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Sob Lis 04 2017, 21:07

Holender do końca nie był pewny co przygotować Blaithin na korepetycje. Ustalić program zajęć było bardzo łatwo, ale dużo trudniej było wymyśleć coś więcej. Nie chciał zawieść oczekiwań Gryfonki, wiec do cieplarni przyszedł dużo wcześniej. Przespacerował się wzdłuż i wszerz pomiędzy roślinami, rozglądając się za czymś ciekawym. Chciał znaleźć coś, czego nie będzie pokazywał później na zajęciach. W końcu dziewczyna mówiła o ponadprogramowych konsultacjach. Porzeczka była bardzo wysoko. Nie mógł przecież zrobić nic nudnego, by zniechęcić rudowłosą do siebie. Zawiódłby się na swoich pedagogicznych zdolnościach, gdyby Fire więcej nie napisała. Poza tym dostałby od uczniów łatkę kiepskiego nauczyciela, przyklejoną przez panią prefekt.
Cieplarnia sama w sobie była bardzo ponura, a o tej porze dnia i roku może nawet nieco straszna. Większość roślin potrzebowała ciemności, więc widoczność była solidnie ograniczona. Ehh, nie podobało się to zbytnio zielarzowi, ale czego się nie robi dla podopiecznych.
Bardzo szybko wyszedł znowu na zewnątrz, zamykając za sobą drzwi na klucz. Zawsze kiedy wychodził, starał się je za sobą zamykać z obawy przed uczniami. Nie żeby im nie ufał, ale z własnego doświadczenia wiedział, że różne rzeczy przychodziły im do głowy. Bywają i tacy, którzy w poszukiwaniu czegoś do palenia włamią się do środka. Skrajne przypadki o których nie warto wspominać, ale w Trausnitz spotkał i z czymś takimi…
Spojrzał na swój zegarek – mniejsza wskazówka powoli zbliżała się ku dwunastej na tarczy. Zostało jeszcze dobrych kilka godzin, ale w każdym razie było już bliżej niż dalej. Z kieszeni wyciągnął paczkę ulubionych Lordków i mając chwilę zapalił papierosa. Uwielbiał je za ich cudowny smak. Nawet jako zielarz, nie przepadł za zapachem samego tytoniu. Zdaniem Thijsa, zwyczajnie śmierdział.

@Blaithin ''Fire'' A. Dear
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1512
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1563
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Wto Lis 21 2017, 20:48

Fire pozwoliła sobie na założenie jedynie lekkiego płaszcza, ignorując fakt, że było wietrznie i ludzie patrzyli na nią nieco dziwnie. Nienawidziła grubych kurtek, które i tak nie pasowały do chudej, wątłej sylwetki Gryfonki. Szła z wyuczoną swobodą w każdym kroku, co jakiś czas podnosząc Wizz-Wizza do ust i zaciągając się czekoladowym dymem. Miała zabiegany dzień, a po pilnowaniu na szlabanie w lochach drugoklasistów po prostu potrzebowała krótkiej przerwy na papierosa. Blaithin nie obawiała się spóźnienia na te korepetycje, ale i tak szybko zmierzała w stronę cieplarni. Nie zapowiadało się na deszcz, więc tym lepiej.
Była ciekawa i tego ukrywać nie zamierzała. Fire wątpiła, żeby Corbijn przygotował coś na odwal, a wręcz przeciwnie. Wydawał się nauczycielem, który w zielarstwie ma swoją pasję, a na uczniów nie patrzy równie krzywo i niechętnie co Edgar Fairwyn (z nim to się Fire miała...). W gruncie rzeczy nie potrafiła go jednoznacznie ocenić, ale przynajmniej dawała mu szansę na wykazanie się. Może nie będą jedynie przesadzać roślinek z jednej doniczki do drugiej? Wzięła ze sobą oczywiście swoje rękawice ochronne.
Wychodząc zza rogu, Fire dostrzegła sylwetkę z papierosem. Zagwizdała krótko, bo miała akurat zamiar zgasić własnego Wizz-Wizza, żeby na wszelki wypadek nie zirytować profesora, ale skoro on nie miał problemu z paleniem na terenie szkoły...
- Dobry. - skinęła głową Thijsowi, podchodząc bliżej i przyglądając się mężczyźnie z uważnym, ale jednocześnie zaczepnym błyskiem w błękitnych oczach. Poprawiła kosmyk włosów, zaczesując je za ucho i odsłaniając jeszcze świeżego fioletowego siniaka. - Lordki są całkiem niezłe. Zaczynamy od podpalenia cieplarni?
Chyba miała dobry humor. Wypuściła czekoladowy dym z płuc, ciekawa reakcji i tego, czy jej się mocno oberwie za zuchwałość.

______________________


We drink the poison our minds pour for us and wonder


why we feel so sick
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 283
  Liczba postów : 265
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   Wto Lis 21 2017, 22:48

Czekał. Co chwilę spoglądała na zegarek, a Gryfonka nie przychodziła się. Spóźniała się. Holender z nudy palił papierosa za papierosem, delektując się nowymi smakami magicznego dymu. Chyba pierwszy raz trafił na pomarańczę. Był przyjemny i słodki, ale brakowało mu tej kwaskowatości. W końcu raczyła się pojawić. Szkoda, bo mówiąc szczerze miał już zamiar iść sobie. Już nawet nie chęć pomocy uczennicy go tutaj trzymała, tylko nuda. Nie miał ciekawszych zajęć na dzisiejszy wieczór. Zarezerwował go dla rudowłosej dziewczyny, która jak widać podchodziła do tego bardzo lekceważąco. Szesnaście minut – dokładnie tyle potrzebowała, by trafić do cieplarni.
-Dobry Fire – przywitał dziewczynę, a na twarzy nauczyciela od razu pojawił się uśmiech. Nie potrafił się gniewać. Był chyba zbyt dobry. Westchnął tylko cichutko, widząc papierosa w jej dłoni. Jeszcze tego brakowało. Mogła go chociaż zakryć dłonią, a nie obnosić się tym z taką dumą.
-Widzę, że pani prefekt daje dobry przykład. Udam, że nic nie widzę – nie chciał jej karać. Sam w jej wieku palił. Może nawet robił gorsze rzeczy. Zresztą to nie było w jej stylu. Zgasił niedokończonego papierosa o kamienny murek przy cieplarni i wywalił do małego kosza, który kiedyś sobie przygotował.
–Czekam w środku – mruknął, nieco zrezygnowany. Wziął głęboki oddech i pokręcił delikatnie głową. Dłonią przetarł twarz. Ogarnij się Thijs. Zdawał sobie sprawę, że nie brzmiał zbyt zachęcająco. To długie spóźnienie dziewczyny tak na niego wpłynęło. Nie mógł tego, aż tak brać do siebie. Chciał się otrząsnąć, by znowu być tym sympatycznym nauczycielem.
Zdjął marynarkę i zarzucił ją na krześle. W cieplarni, pomimo mroku, który w niej panował było znacznie przyjemniej niż na zewnątrz. Dłonie wsunął do kieszeni i odwrócił się w stronę drzwi, czekając na Gryfonkę. Może przywitać ją znowu? Z większym entuzjazmem do zajęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Cieplarnia numer trzy   

Powrót do góry Go down
 

Cieplarnia numer trzy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

 Similar topics

-
» Cieplarnia numer trzy
» Cieplarnia numer jeden
» Cieplarnia numer dwa
» Pub Trzy Miotły
» Pokój numer 145; Daiki Aomine

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
cieplarnie
-