IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Przystań statków

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Przystań statków   Czw Sie 13 2015, 12:36


Przystan statków

Tutaj cumują wszelkiej maści podwodne maszyny, statki, czy magiczne żaglowce. Przystań zasila je w prąd i bieżącą odsoloną wodę. W porównaniu do innych portów, przy których można się zatrzymać, ten prezentuje całą flotę co bardziej interesujących podwodnych środków transportu. Przez wyrośnięte koniki morskie, po ogromne floty. Do szybszego poruszania się po terenie Atlantydy, może posłużyć właśnie wcześniej wspomniany konik morski.

Cennik:
Wynajęcie konika morskiego:
— 10g za godzinę
— 20g za trzy godziny
— 35g za dobę


Wynajęcie konika morskiego z 2-osobowym rydwanem:
— 15g za godzinę
— 25g za trzy godziny
— 40g za dobę


Rozliczeń dokonujemy w tym temacie.

Temat wymaga dobrej znajomości transmutacji, zaklęcia Bąblogłowy, bądź wykorzystania Skrzeloziela (możliwość pięciorazowego użytku).


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28690
  Liczba postów : 33188
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Przystań statków   Nie Sie 23 2015, 11:52


Wycieczka na rafe

Pobyt na dnie oceanu nie może się ograniczać do siedzenia na podwodnym lądzie, prawda? Zdecydowanie nie możesz powrócić do domu bez zbadania rafy koralowej. Oczywiście, przy odpowiednich umiejętnościach jesteś w stanie popłynąć tam wpław, ale to niekoniecznie jest bezpieczne. Zwierzęta, które tam żyją, mogą nie być zbyt szczęśliwe na Twój widok. Pamiętaj, w tych okolicach jesteś intruzem. Jest jednak pewne rozwiązanie. Możesz dotrzeć tu w małym, dwuosobowym stateczku, tak zaczarowanym, że żadne stworzenie nie może zbliżyć się do niego na odległość metra. W przeciwieństwie do wynajmu koników morskich, za skorzystanie z tego stateczku nie musisz zapłacić, natomiast wykorzystać go możesz wyłącznie podczas wycieczki po rafie. Jeden z tubylców już przypilnuje, żeby na pewno nigdzie indziej Cię nie wyniosło, więc nawet nie próbuj zbaczać z trasy!

Ze stateczku skorzystać możesz sam lub z kimś.
- jeśli sam, rzucasz kością i odczytujesz jej znaczenie poniżej
- jeśli z kimś, rzucasz kością i w swoim poście opisujesz początek Waszej wspólnej wycieczki, podczas którego nie dzieje się nic specjalnego; następnie druga osoba rzuca kością, sumuje Wasze wyniki i w swoim poście uwzględnia znaczenie Waszych kostek; co najmniej jedna osoba musi wyraźnie zaznaczyć w poście, w jaki sposób dzielicie się znaleziskiem!

1 Podziwiasz piękno rafy, która odsłania przed Tobą swoje tajemnice, im bardziej w głąb płyniesz. W pewnym momencie dostrzegasz coś czarnego, zaplątanego w bujną roślinność. Nie masz pojęcia, co Ci strzeliło do głowy, ale podpływasz bliżej i starasz się to wyciągnąć. Dobrze, że stateczek jest zabezpieczony, inaczej mogłoby źle się to dla Ciebie skończyć! Niemniej dobrze wyszło. Wyplątujesz namokniętą, nieco pokrytą glonami pluszową akromantulę. Nie masz pojęcia, skąd się tu znalazła, ale lepiej się nie zastanawiaj. Po prostu ją zabierz, wyczyść i wysusz!
2 Leniwie rozglądasz się, spokojnie płynąc wśród ryb i innych stworzeń. Nagle dostrzegasz na wyjątkowo płaskim kamieniu woreczek, całkiem spory, a już na pewno pełny. Postanawiasz koniecznie go zdobyć. Nie jest to proste, bo rafa wcale nie chce dopuścić Cię tak blisko. Jeśli jesteś sam, nie udaje Ci się uniknąć poparzenia przez meduzę, która pojawiła się nie wiadomo skąd i po powrocie z tej wycieczki będziesz musiał poprosić kogoś o pomoc w wyleczeniu obrażeń. Jeśli płyniecie we dwójkę, wychodzicie bez szwanku. W woreczku znajduje się jedna Maska Komiczna i dwadzieścia galeonów – jeżeli jesteście we dwójkę, musicie się jakoś podzielić.
3 Jeden z tubylców, kiedy pomagał Ci/Wam ulokować się na stateczku, obiecał, że jeśli ta wycieczka odbędzie się bez dodatkowych zawirowań i komplikacji, na samym końcu wręczy prezent. I rzeczywiście, możesz dostrzec, że na kamieniu, obok którego stoi, znajduje się nieduża, zdobiona muszlami szkatułka. Jesteś ciekawy zawartości i niewątpliwie chciałbyś dobrać się do zawartości, więc starasz się niczego nie zniszczyć, nie wypaść i nie zapaskudzić stateczku śniadaniem. I to się świetnie udaje! Pytanie, czy skupienie się na ostrożności nie pozbawiło Cię radości zwiedzania. Niemniej, perfumy z nutą amortencji i dziesięć galeonów są Twoje. A jeśli płynęliście we dwóch, cóż, jakoś musicie między sobą podzielić, kto co bierze.
4 Średnio Cię ciekawi widok zza burty. Cóż, niby wszystko ładne, interesujące, ale właściwie to samo da się zobaczyć bez całej tej wycieczki. A w tej chwili mógłbyś zająć się czym innym, nawet masz kilka koncepcji. Nie możesz jednak przerwać wycieczki podczas jej trwania, więc albo spokojnie wysiedzisz, albo się czymś zajmiesz. Postanowiłeś dokładnie obejrzeć tę łupinkę, w której płyniesz. Z zaskoczeniem dostrzegasz coś jakby mały uchwyt na jednej z deseczek. Czyżby dało się to otworzyć? Rzeczywiście, okazuje się, że za deską kryje się niewielki schowek, a w nim cztery lizaki w kształcie serca. Dobre i to, prawda? Oczywiście, jeśli nie płyniesz z kimś, a w towarzystwie, to wypadałoby się podzielić, w końcu więcej nie będzie.
5 Dopóki płyniesz spokojnie, wszystko jest w porządku. W pewnym momencie jednak stateczkiem zaczyna trząść, najpierw lekko, potem coraz mocniej. Prawdopodobnie wpłynąłeś na jakiś prąd oceaniczny i nie masz wyjścia, musisz to przetrwać. Czujesz jednak, że robi Ci się coraz bardziej niedobrze. Wychylasz się przez burtę, licząc na to, że jeśli nie uda Ci się utrzymać śniadania w żołądku, to przynajmniej nie zwrócisz go sobie/Wam na stopy. I kiedy tak wisisz, wychylony (jeśli jesteście razem, druga osoba Cię przytrzymuje, żebyś nie wypadł), dostrzegasz sakiewkę przytwierdzoną do burty. Odczepiasz ją, całkiem zapominając o mdłościach. W środku są pieniądze! Rzuć kostką, a jej wynik pomnóż razy cztery, by dowiedzieć się, ile konkretnie. Jeśli jesteście tam we dwójkę, zdobycz jest do podziału.
6 Nie masz pojęcia, skąd wziął się u Ciebie pomysł na tę wycieczkę. Generalnie uważasz całe te wakacje za średnio trafione, głównie dlatego, że odkryłeś u siebie coś na kształt choroby morskiej. Starasz się jednak trzymać dzielnie i doceniać piękno przyrody, jednocześnie nie dzieląc się z okoliczną fauną tym, co ostatnio jadłeś. Co prawda jesteś lekko zielony na twarzy, ale i tak dajesz radę. Po powrocie tubylec odpowiedzialny za stateczki jest pod wrażeniem Twojego samozaparcia i cieszy go, że nie zapaskudziłeś pokładu. W ramach wdzięczności wręcza Ci dwanaście czekoladowych żab. Jeśli nie płynąłeś sam, to może się podzielisz?
7 Wycieczka mija całkiem przyzwoicie, rzeczywiście jest co oglądać, ale cały czas masz wrażenie, że siedzisko, które zajmujesz, nie jest zbyt stabilne. Wystarczy niewielkie zakołysanie, a przesuwasz się razem z… Właściwie na czym Ty siedzisz? Zwróciłeś w ogóle uwagę? Może czas najwyższy jednak spojrzeć, bo jakby nie było, to jest drewniana skrzynia! I jak uda Ci się ją wreszcie otworzyć (a potem Twój towarzysz opatrzy Ci rękę, którą sobie w pewnym momencie dość mocno przytrzasnąłeś), odkryjesz, że w środku, poza kupą śmieci, jest też parę galeonów. Rzuć kostką, a wynik pomnóż razy sześć, żeby dowiedzieć się, jaką kwotę udało Ci się znaleźć. Pamiętaj o koledze, w końcu Ci pomógł, to też coś mu się należy!
8 Słyszałeś, że innym udawało się tu znaleźć różne ciekawe rzeczy. Nie da się ukryć, że też byś chciał. Nawet konieczność ewentualnego podzielenia się łupem z towarzyszem nie jest taka straszna, o ile znalezisko oczywiście będzie tego warte. Czujesz jednak, że traficie na coś wyjątkowego. I tak się dzieje. W pierwszej chwili nie masz pewności, czy widzisz to, co Ci się wydaje, że widzisz, ale podpłynięcie bliżej rozwiewa wątpliwości. To Księżycowa Rosa, która zwykle rośnie wyłącznie przy pełni księżyca, tu najwyraźniej albo przez cały czas, albo po prostu Wy macie szczęście. Aby ją zebrać, któreś z Was musi jednak wypłynąć poza bezpieczny obszar. Całe szczęście jesteście razem, więc jest ktoś do ochrony. A atak jakiegoś niebezpiecznego zwierzęcia macie jak w banku!
9 Nie ufasz stateczkowi, który dostaliście. Wygląda na niezbyt stabilny, te deski jakieś takie stare, nadgniłe… A co, jeśli po drodze wszystko się rozpadnie? Ustalacie między sobą, że kiedy jedno z Was ogląda rafę, drugie nie spuszcza oczu z pojazdu. Lepiej, żebyście zdążyli zareagować, prawda? I kiedy kolejny raz to Ty przyglądasz się niezbyt solidnym deskom, pod siedzeniem swojego towarzysza dostrzegasz coś jakby szmaty. Wyciągasz je, zaciekawiony. Okazuje się, że jest to kompletny strój marynarza. Jesteś pewny, że chcesz wiedzieć, skąd się tam wziął i co się stało z właścicielem? Może na razie wystarczy, że zajrzysz do kieszeni spodni. Rzuć kostką, a wynik pomnóż razy osiem – tyle galeonów znalazłeś! Nie zapomnij się podzielić, w końcu może gdybyś płynął sam, aż tak by Ci się nie poszczęściło!
10 Mimo że początek wycieczki był wyjątkowo spokojny, była to cisza przed burzą. Zanim jeszcze cokolwiek widzicie, czujecie niepokój, jaki panuje stosunkowo niedaleko. Obawiacie się, co mogło wywołać taki niepokój, w końcu nic nie powinno się dziać, prawda? A jednak. Płyniecie kawałek dalej i zauważacie dwie istoty, niepodobne do żadnych innych istot spotkanych do tej pory. Mało tego, stworzenia te wyraźnie polują na syreny! Choć jest to raczej brawurowe i lekkomyślne, pomagacie pomóc syrenom. Może jest to wbrew prawu natury, ale w tej chwili o tym nie myślicie. Po krótkiej walce udaje Wam się spłoszyć napastników, a syreny dają Wam w ramach wdzięczności dwa Syrenie naszyjniki. Całkiem niezła zdobycz, prawda? Chociaż oczywiście, że ważniejsze jest uratowanie życia, nie bądźcie materialistami!
11 Żeby lepiej przyjrzeć się przepływającej nieopodal ławicy, wstajesz i nieco się wychylasz. Stawiasz jeszcze krok w bok, aż tu nagle okazuje się, że stateczek nie do końca jest sprawny. Deska pod Twoją stopą pęka, a Twoja noga się zapada. Próbujesz ją wyjąć, ale nie dajesz rady. Zdecydowanie potrzebujesz pomocy! Na szczęście, kiedy już bezpiecznie usiądziesz i zajrzysz w dziurę, dostrzeżesz, że macie drugie dno, a tam jakąś sakiewkę – z pieniędzmi! Jedno z Was rzuca dodatkową kością, której wynik należy pomnożyć przez dziesięć – to da sumę galeonów, jaką znaleźliście, do podziału.
12 Płyniecie spokojnie przez rafę, kiedy nagle Twój towarzysz dostrzega coś na dnie. Coś jakby drewnianego, pokrytego glonami… Coś jakby skrzynka! Koniecznie chcesz się dowiedzieć, co jest w środku. Nie jest to jednak łatwe. Trzeba podpłynąć wystarczająco blisko i mocno się wyciągnąć, ale jednocześnie nie wypaść. Musicie mocno współpracować, bo wyjście poza obszar działania magii statku może skończyć się źle! Kiedy jednak Wam się uda, odkryjecie, że zawartością są dwa Krzyże Dilys. Jakby czekały dokładnie na Was!



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 22
Galeony : 319
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10776-upsilon-wild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10979-poznaj-nas-wszystkich-skarbie#299000
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10980-upsilon-wild#299001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10981-upsilon-wild#299002




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań statków   Nie Sie 23 2015, 15:10

Cóż, pływanie stateczkiem w celu oglądania jakiejś tam rafy nie było dokładnie tym, co Ups nazywała zabawą, ale skoro już umówiła się z Ateną na tą podróż... Gdyby chodziło o kogoś innego, z pewnością zapomniałaby o spotkaniu, popijając rum zwinięty ze statku z kimś mocno rozrywkowym. Ale Wysłanniczka Losu była jej BFF! Merlinie, pierwsza zasada bycia BFF brzmiała: nigdy nie wystawiaj swojej BFF! Tak więc Ups, niedługo po wyjściu ze statku - i całe szczęście, bo długość podróży zaczynała z wolna przyprawiać ją o chorobę morską, a może chodziło o ilość wypitego rumu albo bieganie jak potłuczona - znalazła się na kolejnym, zdecydowanie mniejszym pokładzie, tuż obok Ateny. Uśmiechała się lekko, bynajmniej nie dlatego, że podróż i towarzyszące jej widoki sprawiały jakąkolwiek frajdę czy dlatego, że rafa koralowa cieszyła swoim pięknem zielone oczęta. Ups uśmiechała się, obserwując innych idiotów w ich małych stateczkach. Tak, tylko ludzie byli w stanie dostarczać tak prostackiej rozrywki i tylko ludzie byli jednocześnie w stanie się nią zachwycać. Cóż, Ups nigdy nie była zbyt skomplikowana. Palce zaciskała na swojej różdżce, zastanawiając się, komu mogłaby pomóc uporać się z ochronnym bąblem wokół głowy, który chronił także jej uroczą twarzyczkę przed zgubnym wpływem morskiej wody na cerę. Szybko porzuciła tę rozrywkę na rzecz szukania skarbów, o których ktoś chyba wspominał, prawda? Nie była do końca pewna, gdzie ma ich szukać, ani w jaki sposób ma je zwinąć, gdy już jakieś znajdzie, ale w końcu nie była na stateczku sama, a co dwie głowy, to nie trzy, prawda? Czyyy jakoś tak...

Kostka: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : NY
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 258
  Liczba postów : 84
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10971-athene-wakefield#298979
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10978-nie-mow-ze-nie-chcesz-poznac-wyslanniczki-losu#298992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10976-no-chodz-napisz-do-atenki#298990
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10977-athene-wakefield#298991




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań statków   Pon Sie 24 2015, 08:51

Oczywiście, że nie wybrała się na tę wycieczkę po to, żeby podziwiać widoki. Widoki jej nie obchodziły. Ona tu była najpiękniejszym widokiem i to w ogóle nie ulegało wątpliwości. Co prawda z bąblem wokół głowy było średnio, ale cóż. Nie można mieć wszystkiego. Zresztą nawet coś takiego nie mogło jej zaszkodzić. Tylko jedna rzecz...
- Ups. Ups! Na Merlina, co się stało? Moja twarz! Moja piękna, szlachetna twarz! - wrzasnęła, przeglądając się w lusterku na tyle, na ile było to możliwe. Musiała skontrolować fryzurę, prawda? Ale okazało się, że jej idealna cera pełna jest koszmarnych ran i szram. - Czy ty to widzisz? I czy jesteś w stanie wskazać mi winnego? No przecież zabiję!
Co prawda pamiętała, że przyrąbała głową w posadzkę, jak szukała tych przeklętych diamentów, ale nie mogła się przyznać, że sama to sobie zrobiła, prawda? Wysłanniczka Losu nie robi sobie krzywdy. To kamienie się na nią rzucają, a potem powinny zostać ukarane.
Ale nieważne, co było z jej twarzą. Ważniejsze, że sobie płynęły, kołysząc się lekko... No właśnie nie. Nie lekko. Jeździły po całym malutkim pokładzie, mimo że przecież siedziały na tyłkach w jednym miejscu.
- Ups, wytłumacz mi to, bo ja tu zwariuję za chwilę.
Wstała, próbując utrzymać równowagę. Spojrzała na ich siedzisko, całkiem już ignorując rafę koralową czy coś tam.
- Ups, na Merlina. Ty spójrz, na czym trzymasz zadek! Skrzynia skarbów!
Złapała Wildównę pod pachy i przesadziła na ławkę za swoimi plecami. Przykucnęła przy skrzyni i zaczęła szarpać się z zamkiem. Szybko ustąpił, bo był stary i zardzewiały, i wszystko, ale kiedy Atenka włożyła rękę pod wieko, żeby szeroko je otworzyć, ono zatrzasnęło się prosto na jej palcach.
- Na wszystkie absurdy tego świata! Kurwa mać! - wydarła się.

Kostka: 6
Jak mi uratujesz rękę, to do podziału będziemy miały 4*6 = 24 galeony
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 35
Skąd : Węgry
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5345
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7471-irina-magyar#210102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7483-ira-magyar#210284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7482-ira-magyar#210282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7484-ira-magyar#210285




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań statków   Pon Sie 24 2015, 21:29

Irka miała już plan. Tak. Miała rozproszyć uwagę Archibalda na tyle, żeby nie musieli myśleć o ostatnich niesnaskach. Znaczy, myśleć pewnie będą oboje, ale nie będą musieli o tym mówić głośno. Nie chciała unikać tematu, tylko… lekko go przesunąć. W końcu mieli przed sobą całe głębiny Atlantydy. Ile miało się okazji w życiu odwiedzić podwodny ląd? Fundusze Iriny były zbyt małe, żeby pokryć taką wyprawę, dlatego próbowała czerpać ile mogła, póki było jej dane. Nawet jeśli to znaczyło wyciąganie podstępem swojego męża z kajuty, obiecując mu rzeczy, które później okazywały się zwykłą wyprawą. Kolejny raz usadowiła go w czymś drewnianym i niewielkim. Tym razem dla odmiany była to mała łódeczka, rozmiarów Optymista. Archie z Iriną ze swoimi szczudłowatymi nogami ledwie się tam pomieścili, ale może to i lepiej. Siedziała ucieszona, że przynajmniej na razie mogła czerpać z bliskości Archiego zupełnie legalnie. Każdą wycieczkę traktowała wyjątkowo profesjonalnie, wszelkie ich prywatne przykrości odsuwając na bok. W końcu wyprawy między innymi to była jej profesja, nie tylko pasja. Siedziała więc na kolanach Archibalda, ochoczo na nich podskakując, kiedy wydawało jej się, ze widzi coś ciekawego, co zwykle okazywało się kolejnym pakietem kolorowych rybek. W końcu oparła się na jego torsie, splatając ręce na piersi i odetchnęła. Nie. Jednak i ją po pewnym czasie znudziła ta wyprawa. Nie było zabytków, nie było prastarych stworów, nie było zaklęć, niczego co mogłoby się zwalić im na głowę, żadnych run. Ale był Archibald. Archibald, jeśli dobrze nim rozporządzić, był wystarczającą rozrywką. Siadła przodem do niego, opierając się plecami o skrzynię mieczową statku, nie widząc nic dziwnego w tym, że dechy wbijają jej się w nerki. Zwyczajnie była skupiona na ciemnych oczach pana Blythe.
—  Są takie podmorskie tradycje… — zaczęła, ale nie znała żadnych. Naprawdę. Nie wierzyła w pogłoski i plotki. Nie miała żadnych potwierdzonych źródeł o Atlantydzie, ani nie znała tutejszych mitów (tym bardziej chętnie chciałaby je poznać), dlatego zrobiła dziwną, skoncentrowana minę, zastanawiając się nad tym co powiedziała. Nie była przyzwyczajona mieć tak poważne braki w wiedzy. Zawsze miała przygotowaną ciekawostkę na każdą okazję. Ciekawostkę do obiadu, ciekawostkę do wycieczki w góry, ciekawostkę do wypadu pod ziemię, ciekawostkę w razie katastrofy lotniczej, ciekawostkę z powodu Święta Grubego Mnicha. Znała naprawdę dużo ciekawostek. Nawet ciekawostki natury całkowicie biologicznej, o czym wolałaby porozmawiać z Archibaldem w zupełnie innej, ekhhem, przestrzeni. Tymczasem zacisnęła wargi, prawie naburmuszona, a wyglądała przy tym uroczo, kiedy myślała nad jakąś historią, którą mogłaby się podzielić, jak zawsze niepytana.
… których nie znam. Ale możemy stworzyć nowe — zakończyła w końcu, spuszczając wzrok z jego tęczówek wzdłuż jego szyi na tors, gdzie ułożyła swoją dłoń, wsuwając ją pod jego koszulę, na sercu. Bo tak chciała. Budowała tradycje.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Eastleigh / Hereford / Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5566
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań statków   Wto Sie 25 2015, 00:04

Archibald ze swoimi masochistycznymi tendencjami do analizowania aktualnej sytuacji pod każdym kątem, nie mógł zaprzeczyć, że te wyprawy były dobrym sposobem na złapanie oddechu. Potrzebował ich tak samo, jak Ira, ale bez jej inicjatywy z pewnością nie potrafiłby tego dostrzec. Uzupełniała go w dalszym ciągu, mimo wahań i niedopowiedzeń, wciąż w ten sam sposób. Za drugim razem zgodził się z mniejszym oporem i mniejszą niechęcią, choć nie byłby sobą, gdyby ułatwił jej zadanie, dlatego zgrywał niezadowolonego, pozwalając jej na korzystanie z niezawodnego żywiołu i zawsze skutecznych sposobów. Rozejrzał się po małej łódce, którą sam wypełniał prawie w całości i uniósł wzrok, aby spojrzeć na żonę, która jakimś cudem wcisnęła się w pozostałą przestrzeń. Poruszył się lekko, aby sprawdzić, jak duże pole manewru im tu pozostało, ale było tak niewielkie, że nie warto poświęcać mu więcej niż jednego zdania.
- Lepiej niż tetris - stwierdził, czerpiąc sporo przyjemności z bliskości kobiety. Dziwnym trafem w sypialni nie potrafił czuć się tak swobodnie, na paru metrach kwadratowych pilnując swojej powściągliwości przed niechcianymi wybrykami. Profesjonalizm Iriny w wycieczkach przenosił się też na ich wizerunek. Jakby nie patrzeć, na wyścigu wyglądali wciąż jak zgrana para, a fakt, że poradzili sobie z torem beczki, tylko utwierdzał w przekonaniu, że umieją współpracować. Teraz wyglądali zwyczajnie spokojnie. Zero oznak jakichkolwiek zgrzytów. Obejmował Węgierkę, jak gdyby nigdy nic, uśmiechem komentując momenty, w których zdawała się coś dostrzegać. On nie widział nic specjalnego, rozglądając się po otoczeniu. Nieciekawe i znane już widoki, które można było podziwiać przez okna dziwnej kwatery nie przyciągały jego uwagi. Miał sporo pomysłów na lepsze zajęcia, niż doszukiwanie się wartościowych rzeczy w tym miejscu, ale nie miał możliwości realizacji ich, dlatego tylko rozejrzał się po łódce, opierając brodę na ramieniu Iry i sięgając do małego uchwytu na jednej z deseczek. Pociągnął go powoli, zgrabnie wyplątując ze środka zawartość skrytki, na którą zareagował śmiechem. Zupełnie szczerym, co prawda adekwatnym do absurdalności sytuacji, ale szczerym, wesołym i wciąż magnetycznym. Oparł się czołem o ramię żony, śmiejąc się jeszcze chwilę i kręcąc głową z rezygnacją. Cztery lizaki w kształcie serc. Czerwone, wyciągnięte rodem z walentynkowej wycieczki. Pewnie przeterminowane, jeśli iść tym tropem. Podniósł je do góry, nawet przyłożył jeden do oka, obserwując Irę przez czerwoną taflę słodkości. Wolał ją w normalnej odsłonie.
- Znasz się na wodnych stworzeniach? Co tym można nakarmić? - zapytał, nawet nie wpadając na to, że wszystkie cztery serca mógłby dać jej. Zbyt denne, prymitywne i oklepane na jego umysł. I choć w końcu przekazał jej znaleziska, zrobił to raczej z myślą, że będzie miała lepszy pomysł na zużytkowanie ich. Do wyznawania miłości się nie nadawały. Żeby ją okazywać, musiał o niej wiedzieć, a kiedy już miał o niej wiedzieć, na pewno nie okazywałby jej w taki sposób.
Uśmiechał się dalej, kiedy głowiła się nad tradycjami. Ira, która nie znała podań i historii, była rzadkim zjawiskiem, ale dał jej czas. Ostatecznie doszła do dobrego wniosku. Podążył spojrzeniem za jej oczami i pozwolił na przyłożenie dłoni do serca. Nie mógł nic poradzić na to, że przyspieszyło. Pochylił się nieco, przykładając usta do jej czoła i zamykając oczy, dłonią zaś przesuwając od jej dłoni, przez ramię, aż do szyi i policzka. Przeprosiny? W końcu wiele rzeczy wychodziło mu lepiej, gdy nie musiał przejmować się słowami.
- Chętnie - odpowiedział, ale ich miniaturowa łódka zjawiskowo przerwała tę romantyczną scenkę, chybocząc się na boki.
- Możemy się dowiedzieć, co tak pragnie dostać te serca, a potem zająć się tworzeniem tradycji i szukaniem jakichś zapisków, bo zgaduję, że je odczytasz - powiedział, przytrzymując Irę w talii i wychylając się żeby dojrzeć, co tak łupie w dno. Nie dostrzegł nic specjalnego.
- Może to szaman?

kostka: 2, razem 4, znajdujemy LIZAKI W KSZTAŁCIE SERC, how sweet
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 35
Skąd : Węgry
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5345
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7471-irina-magyar#210102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7483-ira-magyar#210284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7482-ira-magyar#210282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7484-ira-magyar#210285




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań statków   Wto Sie 25 2015, 19:21

Siedziała sobie, oparta o Archibalda, coraz bardziej zsuwając się w dół, aż w końcu praktycznie leżała na jego brzuchu, z nogami przerzuconymi przez bok burty, bo naprawdę bardzo mocno zastanawiała się na legendami tego miejsca, cały czas niezmiennie, ale aż ją od tego głowa rozbolała, jeśli ta drobna zmarszczka na jej czole miała być tego dowodem. Może po prostu jej pamięć ją zawodziła? Ostatnio często łapała się na tym, że jedynym sygnałem, ze coś mogło być między nimi nie w porządku było to, ze traciła przy Blythe koncentrację. Tak, jak teraz, będąc przekonana, że nie może być tak, że nie zna dosłownie nic o tym miejscu. W końcu zaczęła bez celu bujać nogami, uderzając nimi o burtę, jednocześnie bawiąc się rękawem Archiego i słuchając dziwnego szurania desek pod nimi. Podniosła głowę, zainteresowana co to jej mąż wyczyniał. Już chwilę później siedziała przed nim, na zgiętych nogach, siedząc na swoich stopach, trzymając dłonie pomiędzy udami, opierała się na nich, patrząc na znalezisko mężczyzny. Oczy świeciły się jej niezdrowym blaskiem do momentu, w którym nie rozpakował załadunku, okazującego się kilkoma lizakami. Nawet gdyby bardzo chciała, nie mogła im przypisać bogatej historii. Najpewniej po prostu ktoś je tu zostawił, uznając to za dobrą formę żartu. Ale z wykopalisk się nie żartowało! To był bardzo poważny temat.
Zgarnęła tą formę nieudanego żartu w dłonie, skoro Archibald pozbywał się wszystkich swoich śmieci i uniosła na niego przez chwilę zaskoczona wzrok. Znała się na morskich stworzeniach?
Nie wiem co je wąż morski. Albo Kraken… ale myślę, że to nie będą lizaki — stwierdziła zamiast karmić nimi rybki, zgarniając jeden z nich. Odpakowała go, bez choćby poszlaki obawy, przygryzając róg tej sercowej słodyczy. — Dobre — oznajmiła, jakby to Archibalda interesowała. W gruncie rzeczy informując go o samej ważności produktu, a nie smaku. Smak miało… po prostu lizakowy. Słodki. Wpakowała całe serduszko do ust, zajmując się w tym czasie czymś innym. Jako, że Archibald stracił koncentrację na ich nowych tradycjach, czując tylko lekki ciężar jego dłoni w swojej talii, przyznała sobie automatyczne zezwolenie na ściąganie kłopotów. Wstała w łódce, powodując, że ta zachwiała się bardzo niebezpiecznie. Przeskoczyła nad nogami męża, oczywiście gdzieś po drodze opierając się na jego ramieniu, a kiedy straciła pion, siadając nawet na nim chwilowo pośladkami, zanim przewiesiła się przez burtę, próbując dostrzec źródło niepokojących łupnięć pod kadłubem.
Ja to jednak bym wolała zacząć od tych zapisków — stwierdziła siadając na boku łódki, opierając się rękoma obok siebie. Wpatrywała się (teraz) w plecy Archiego, uśmiechając się trochę rozbawiona na jego sugestię.
Może przyszedł udzielić nam rozwodu? — zasugerowała, co w sumie mogłoby się zgadzać, gdyby nie to, ze słowa te rzuciła również w formie żartu, zanim dodała: — Możemy to sprawdzić.
I zanim mąż zdążył zareagować, wychyliła się znów, trochę bardziej odważnie. W sumie… dobry byłby z niej Gryfon, wbrew pozorom. Zaraz potem było słychać tylko ciche: „PLUSK!”, kiedy wypadła za burtę, zupełnie niespecjalnie, absolutnie bez takiego zamiaru, opuszczając ich bezpieczną bańkę wokół ich drewnianej łupinki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1477
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań statków   Sro Sie 26 2015, 00:00

Nie sądziła, że zwiedzanie z Piątkiem rafy koralowej to wspaniały pomysł. No ale uznała, że jednak nie może mu wiecznie odmawiać, a lepiej zwiedzić rafę z kimkolwiek aniżeli samemu. Skoro facet miał rum to będzie miała chociaż okazję się zrelaksować, chociaż wiedziała co było po ostatnim jej piciu rumu z Greengrassem. Tutaj jednak miała wrażenie, że Piątek chciał tylko z nią porozmawiać. Przecież w końcu kiedyś byli parą a ona cóż, nie dała mu nic do wyjaśnienia, po prostu ją zdradził i tyle, więc ona też zaczęła zdradzać i spotykać się z kim tylko miała okazję. Chciała po prostu zapomnieć. Wcześniej uznałaby że gość ma tupet, że w ogóle proponuje jej spotkanie, ale teraz po dłuższym czasie stwierdziła, że wszystko jej jedno. Sama rafa była na tyle fascynująca, że Katherine uznała iż będzie miała zajęcie i bardziej skupi się właśnie na tej rafie niż na Ambrożym. Wiedziała też, że po wakacjach będzie musiała wybrać sobie kierunek na studiach a także znaleć jakieś mieszkanie. Pora by stała się bardziej samodzielna oraz by ojciec był z niej w końcu dumny. Wsiadła do tej magicznej małej łódki w której mieli to wszystko zwiedzać i czekała na Piątka aż ten przyjdzie w końcu. Niby nie spóźniał się wcale, ale to ona zjawiła się przed wyznaczonym czasem. Teraz siedziała na łódce i przyglądała się swoim paznokciom.

kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań statków   Czw Sie 27 2015, 19:02

No tak Nadish nie ograniczał się do siedzenia na podwodnym lądzie,czas coś zwiedzić lub wybrać się na rafe stateczkiem .
O tak zdecydowanie Puchon nie może powrócić do szkoły bez zbadania wszystkich zakamarków Atlantydy i rafy koralowej.
Oczywiście,kazde zwierzęta, które tam żyją, mogą nie być zbyt szczęśliwe na widok Nadisha.
Jest tylko jedno wyjście dotrzeć tu na małym stateczku, tak zaczarowanym, że żadne stworzenie nie może zbliżyć się do niego na odległość metra.
Dobrze ze jest tu chociaż jakiś tubylec i przypilnuje zeby chłopaka nie wyniosło z trasy gdzieś indziej.
O a skoro mowa o tubylców ten co pomagał Nadishowi ulokowac sie,obiecał ze jak wycieczka bedzie bez zadnych komplikacji to dostanie prezencik.
A tak wlasnie dostrzegł na kamieniu niedużą, zdobiona muszlami szkatułka.
Ciekawość Puchona, nie watpliwie chciał dobrac sie do niej i chłopak postarał sie niczego nie niszczyc,nie pobrudzic statku. O świetnie Puchonowi sie udało mu.
Zostało tylko pytanie Nadisha czy ostrożność? nie pozbawila chłopaka dalszym zwiedzaniem rafy.


KOSTKA 3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań statków   Czw Sie 27 2015, 21:50

Nie może mu wiecznie odmawiać.. No tak. Kiedyś się spotkać musieli, prawda? Znaczy, skoro już mieli jakoś budować jakąkolwiek zdrową relację po rozstaniu, to chyba jakoś musieli się spotykać, prawda? Trochę się nie widzieli, to fakt. Tęsknił? Może. Bardzo? No dość prawdopodobne. Oczywiście stęsknił się bardzo, bo jednak za takimi osobami nie da się nie tęsknić. Bo kiedy oni ostatni raz rozmawiali? Na jego urodzinach? Tak, chyba tak. A potem długo się nie widzieli, w sumie do dziś. Aż ominęła go jej własna rocznica narodzin. Żadnej sowy, żadnego prezentu, niczego. No, ale spoko, nic straconego. I tak właśnie, idąc jej na spotkanie, na tą całą przystań łódek – w ogóle Atlantyda była naprawdę świetnym miejscem (!!!) – trzymał w dłoniach mały pakunek dla dziewczyny. W jednej konkretnie, bo przecież w drugiej trzymał papierosa. Jezu, dawno nie palił. A tutaj robiło się to wyjątkowo źle. Miał takie dziwne wrażenie, jakiś głos z tyłu głowy mówił mu, że właśnie zabiera pozostałym cenne powietrze, że produkuje więcej dwutlenku węgla niż jest to wskazane. Niemniej, jakoś udawało mu się uciszyć, albo też zagłuszyć ten dziwny wyrzut sumienia. Nieczęsto, ale jednak. I to był właśnie ten moment. Docierając do miejsca przeznaczenia, widział ją już z oddali. Siedziała sobie w tej łódce. Spóźnił się? Nie. Według zegarka miał jezcze kilka minut w zapasie. Czyżby przyszła wcześniej? Aż tak się za nim stęskniła? No, no. Proszę. – Witaj! – zawołał serdecznie, machając szeroko, w międzyczasie pozbywając się papierosa. Gdy już zbliżył się na wystarczającą odległość, pozwalającą rozmawiać normalnie, jedynie objął ją jedną ręką w pasie i ucałował w policzek. Puszczając natomiast, pozwolił sobie wyszeptać do ucha jedynie wszystkiego najlepszego, po czym zapodał jej pakunek. Składało się nań ręcznie wykonane przez niego pudełeczko, ubogacone jakimiś ciekawymi bohomazami, bo to abstrakcja była (!). W środku natomiast krył się prezent właściwy. Drobny naszyjnik z medalikiem, który miał nadzieję, spodoba się jej. Ostatecznie ciężko było trafić w jej gust. – Wszystkiego najlepiękniejszego Kattie. – rzekł jedynie, z uśmiechem. Masakra, ale tak teraz go naszło, że w sumie to nie są parą. Dziwnie go to ukłuło w serduszku. Bo przecież, gdyby byli, to zapewne całe ich spotkanie miałoby inny charakter. Cóż, zmiany są potrzebne, prawda? Być może, jednak fakt adaptacji do nich, przyzwyczajenia i akceptacji sytuacji, rzucał cień na każdą ewentualną metamorfozę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Eastleigh / Hereford / Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5566
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań statków   Pią Sie 28 2015, 13:32

Zahaczył wzrokiem o kant łódki i bezwiednie zapatrzył się w niego, przez pierwsze kilka chwil nawet nie orientując się, że go widzi, tak samo machinalnie bawiąc się kosmykiem włosów Iry – tym najbardziej upartym, który zazwyczaj odgarniał z jej twarzy. Zamrugał, wybudzając się z otępiającego rozmyślania, kiedy Węgierka wprawiła małą łajbę w dziwny ruch. Rozejrzał się, wracając do rzeczywistości, ale zaraz ponownie spojrzał na drewnianą krawędź. Pływanie pod wodą w łódce, która powinna unosić się na niej, było dziwnie nienaturalne, a co za tym idzie, wszelkie ruchy wykonywane przez nią również nie należały do znajomych. Przypominało to bardziej latanie pod wodą niż pływanie. Kiedy jednak zaczął to analizować, sytuacja zmusiła go do przerwania na rzecz małych wykopalisk, karmienia morskich potworów, podejrzanych stworzeń pod pokładem i Irki – przede wszystkim Irki – ruchliwej i nieprzewidywalnej. Mięśnie Archibalda napięły się automatycznie zaalarmowane chybotaniem łódki, kiedy jego żona wykonywała manewry mające zapewnić większe pole widzenia, a przynajmniej tak mu się wydawało. Odchylił się do tyłu, przytrzymując Irinę pod kolanami, przez co nie wywrócili łupinki do góry nogami. Później jednak wywinęła się tak niefortunnie, że nie mógł nawet odwrócić się porządnie żeby sprawdzić, co kombinuje. Może gdyby sięgnął jej spojrzenia, miałby szansę zatrzymać ją na pokładzie. Nie zdążył jednak (nowość!) ani odpowiedzieć, ani jej złapać.
- Merlinie - mruknął tylko pod nosem, podnosząc się z trudem z ciasnego dna, aby móc wskoczyć do wody, zostawiając uprzednio marynarkę i kapelusz na drewnianych deskach. Zatroszczył się też o zaklęcie bąblogłowy, żałując, że nie wyrobił się z tym u Iry. Teraz niekoniecznie chciał wiedzieć, co znajduje się pod dnem.
Ciężko było nazwać ten dźwięk typowym pluskiem, niemniej jednak zanurzeniu towarzyszyło dziwne uczucie. Obrócił się dookoła, przeczekując otoczkę z pęcherzyków powietrza, wnoszących się teraz do góry, aby móc odnaleźć swoją zgubę. Nie uśmiechało mu się przebywanie w tej wodze. Mimo tego, że okolica wyglądała na dosyć spokojną, w każdej chwili z rafy mogło przybyć jakieś stworzenie, broniące swojego terytorium, a nietrudno było się domyślić, że mimo dobrych intencji, wciąż byli intruzami. Subtelnie falująca kurtyna włosów mignęła mu gdzieś po prawej i chwilę potem trzymał już Irkę za nadgarstek, pociągając ją lekko ku sobie i rzucając wymownie karcące spojrzenie. Zanim spojrzał za siebie, chcąc sprawdzić co tak sprawnie ryło im pokład, rzucił niewerbalne zaklęcie. Spiraddo* dodało Irce trochę powietrza. W tych warunkach bąblogłowa odpadała, więc musiał posiłkować się półśrodkami. Zastanawiał się tylko, jak długo - skoro magiczna bańka, w której znajdowała się łódka, nie pozwalała niczemu dostać się do niej, nikt nie powiedział, że będą mogli do niej wrócić. Warto było próbować. Liczył na to, że tubylcy byli ogarnięci i postarali się o zaklęcia rozpoznające, kto w tym ustrojstwie siedział i siedzieć powinien.
W każdym razie, odwrócił się zaraz po wystosowaniu zaklęcia, aby dojrzeć, co im przeszkodziło.

Rzuć kostką!
2, 5 - może Archibald powinien zostać jasnowidzem? To szaman. Nie wiecie jeszcze, czy to jakimś cudem ten szaman, czy inny, ale najwyraźniej ma jakąś maź na oddychanie pod wodą.
1, 6 - potwór morski. Groźny potwór morski. Tak, ma zęby.
3, 4 - kawałek filaru? Pływa jakoś dziwnie, jakby coś nim miotało i poza tym, że jest nieco ubrudzony krwią, widnieją na nim jakieś znaki. Co dziwniejsze, ten nieokiełznany kawałek filaru chyba postanawia atakować.

* niech będzie, że kiedyś potrzebował, więc sam wymyślił. potem wcisnę do spisu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 22
Galeony : 319
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10776-upsilon-wild
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10979-poznaj-nas-wszystkich-skarbie#299000
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10980-upsilon-wild#299001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10981-upsilon-wild#299002




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań statków   Wto Wrz 22 2015, 00:54

Atena nie wyglądała na zachwyconą... niczym, ale gdyby było inaczej, Ups musiałaby porządnie zastanowić się czy na pewno ma do czynienia z właściwą osobą. Wakefield mogła zadowolić tylko perfekcja. Albo i nie. Tak czy siak, Ups spojrzała uważnie na przyjaciółkę. Faktycznie, miała na twarzy kilka przykrych szram, ale ona sama odkryła rano podobne na własnej twarzy. Ktoś chyba srogo się zabawił poprzedniej nocy jej drobnym ciałem. Hehe, przemknęło jej przez myśl, bo była naprawdę prostą osóbką. Szybko jednak przypomniała sobie o obecności Atenki.
- Gdybyśmy nie były tak mocno sfriendzonowane, brałabym cię nawet z tym czymś na twarzy - skwitowała, by jakoś pocieszyć Wakefield. Jeżdżenie tyłkiem po pokładzie, które obie zaczęły przymusowo uskuteczniać chwilę później, całkiem przypadło jej do gustu. Rzadko miała okazję jeździć po czymś tyłkiem. Dopiero moment, gdy Atena stanęła na nogach, wyrwał ją z tego chwilowego letargu. Cóż, jeżdżenie na tyłku naprawdę ją wciągnęło. A potem ona sama musiała wstać. Właściwie poderwała się z miejsca tak szybko, że stateczek zachwiał się gwałtownie. Błyskawicznie znalazła się na klęczkach, przyglądając się temu, na czym niedawno siedziała.
- Och - wyrwało się z jej ust, gdy błądziła wzrokiem od Ateny do skrzyni, od skrzyni do Ateny, od Ateny do skrzyni, od skrzyni do Ateny, od Ateny... Uch, chyba zaczynała powoli dostawać choroby morskiej. I nagle... Bach! Nie, nie ten od mugolskiej muzyki. Ups nawet się nie wzdrygnęła, tylko przestała zawzięcie kręcić głową od Ateny do skrzy... Podniosła wieko skrzyni, uwalniając przytrzaśniętą rękę, pociągnęła przyjaciółkę na podłogę małego stateczku, ubezpieczając jej głowę i usadowiła się na niej.
- Daj, naprawię to - rzuciła, podciągając rękę Ateny do własnych ust i całując jej wierzch. - No! Teraz nie będzie bolało! - ciągnęła, wyraźnie zadowolona z tego, że nie tylko uleczyła duszę Wakefield, ale i otworzyła wieko skrzyni skarbów. Teraz spokojnie mogły zgarnąć zawartość i wrócić w jakieś bezpieczniejsze miejsce.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań statków   Sro Wrz 30 2015, 18:11

Shenae z początku liczyła na to, ze ktoś na wycieczkę po rafie wybierze się z nią. Jak widać, okazało się to dość ciężkim do osiągnięcia celem. Nie chciała męczyć Enzo, jako, ze ostatnio spędzała z nim za dużo czasu. Rience po tym, jak mu marudziła pewnie tymczasowo miałby ją dość, a jak się okazało, w samym tym miejscu, gdzie można było wypożyczyć koniki morskie wcale nie było nikogo znajomego. Może dlatego, ze na wycieczkę wybrała się w ostatnim możliwym momencie. Wszyscy powoli zbierali się już na statek, wiedząc, ze jutro wypływają i jak znajdą się tacy, którzy po drodze zbłądzą, to może zostaną tutaj w tych atlantyckich głębinach już na dobre. Na swoje szczęście, przynajmniej panował przez to spokój. Poruszała się w swoim zabezpieczonym bąblem stateczku, spokojnie obserwując faunę i florę, przyznając, że istoty tutaj były naprawdę zachwycające. Nie spodziewałaby się, ze kiedy wyłączy swoje mroczne myślenie i doszukiwanie się wszędzie problemów, będzie mogła oddać się w ten sposób naturze. Oparła się wygodnie na burcie, wpatrując się za nią, w wodę. Przepływające stworzenia, czy kolorowe koralowce i podwodne interesujące skałki. Obserwując dno wraz z rafą koralową, dostrzegła coś jeszcze bardziej intrygującego. Coś czarnego przedzierało się przez liczność tęczowych barw. Nie mogła się powstrzymać od sprawdzenia tego, dlatego już moment później, przewieszona przez burtę, próbowała chwycić tą tajemniczą rzecz, mając nadzieję, że nie będzie to wcale jakiś węgorz, który bardzo chętnie pożywiłby się jej ręką. Na swoje nieszczęście, nie… nie było to nic żywego. Najpierw musnęła palcami, a potem dotknęła całą ręką miękkiego pluszu. W dziwny sposób, może dlatego, że była sama, widok pluszowej akromantuli ją rozczulił. Nic dziwnego, ze postanowiła zabrać ją ze sobą.

Kostki: 1

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Przystań statków

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Nabrzeże/przystań/keja.
» Zniszczony Statek Widmo.
» Przystań

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Atlantyda
-