IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Przytulny kącik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Przytulny kącik   Czw Sie 13 2015, 12:37


Przytulny kacik

Większy pokój, do którego bardzo trudno się dostać. Należy długo krążyć między tunelami w kondygnacjach dziedzińca, aby w końcu odnaleźć to miejsce. Jest ono jednak bardzo przytulne w siedzeniu. Znajduje sie tu więcej przestrzeni niż w ulokowanych w najniższej kondygnacji salonikach. Z przodu pokoju znajduje się strefa obserwacyjna, natomiast w pozostałych prześwit dają tylko niewielkie okienka, czerpiące światło z zewnątrz. Pomieszczenie zasilane jest głównie oświetleniem magicznym z generatora magicznego z przystani statków, ale znacznie przyjemniej jest gdy panuje tu morski, naturalny klimat.

Kostki:
parzyste — nie udaje ci się znaleźć wejścia do pokoju, nie masz prawa tu wejść, dopóki nie wyrzucisz kostki nieparzystej. Kostką możesz rzucać raz dziennie.
nieparzyste — przypadkiem błądząc po korytarzach natrafiasz na wejście do tego pomieszczenia


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Luksemburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 626
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8255-coccinelle-pensee-lepeltier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8259-zapoznaj-sie-z-biedroneczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8262-biedroneczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8258-coccinelle-lepeltier




Gracz






PisanieTemat: Re: Przytulny kącik   Sro Sie 26 2015, 23:14

Całe to przypłynięcie na Atlandytę uznawała za jedną wielką pomyłkę. Jakieś beczki, wszędzie słona woda i zniszczone końcówki, a na domiar złego jedynym "ciekawym" zajęciem jak dotąd było zbieranie żwiru jak jakiś cygan. Coś tam słyszała jeszcze o jeżdżeniu na jakiś konikach... No, ale litości kto w tych czasach topi zwierzęta, by popływać na zwłokach. Nie dajmy się zwariować, na to nawet Aden spojrzałby jako na niewinny rozlew krwi. Trzeba mieć granice.
Pewnie przez ten brud, smród i malarie postanowiła zwołać wszystkich nie wiadomo gdzie, by trochę czasu spędzić przy kartach. W końcu nie od dziś wiadomo, że każdy czarodziej by się odprężyć nie używa magii. Tym razem alkohol, hazard i papierosy. Tylko dziwek brakowało. Choć może Arsène kogoś przyprowadzi? Siostry nie zamierzała nakłaniać do tańczenia dla nich na stole. Jeszcze nie teraz.
Błądziła wśród tuneli sama nie wiedząc czego konkretnie szuka. Jakieś ustronne miejsce z dala od wścibskich oczu uczniów tej przeklętej szkoły. Czekała jeszcze na resztę, której też dobrze nie doinformowała. Cała Cinny... Najwyższy poziom organizacji. Tak więc spotykając swoich kompanów absolutnie nie wiedziała gdzie ich ciągnie. Udawała oczywiście zdecydowaną, ale nie oszukujmy się - kto normalny ciągle idzie przed siebie zaglądając w każdą dziurę.
Tak, to tutaj! - Stwierdziła zadowolona znajdując jakieś drzwi w tym samym korytarzu przez który przechodzili jakieś pięć minut wcześniej. W końcu nie od dziś wiadomo, że jeśli coś pojawia się znikąd to nie może być przypadek. Postanowiła więc spróbować... Najwyżej trafią do jakiejś mafii narkotykowej i w równie brutalny sposób stracą hajs.
- No to rozsiądźcie się, zapoznajcie, wymieńcie nazwami wizbooków, a ja za chwilkę wracam. - Stwierdziła krzątając się po pomieszczeniu, by w odpowiednich miejscach poustawiać wszystko co wzięła na dziś.
Jeszcze chwila, jeden moment i będzie mogła pomyśleć, że może jednak nie przeleży całych wakacji w ciasnej kajucie ze szczurami i to nie wcale tymi '"lądowymi".

Rzut na wejście: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Lucerna, Szwajcaria
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 383
  Liczba postów : 203
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11040-ignatz-arsene-deisinger#299853
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11090-you-love-me-you-hate-me#300069
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11099-bialy-kruk#300192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11202-arsene-deisinger#301869




Gracz






PisanieTemat: Re: Przytulny kącik   Nie Sie 30 2015, 18:44

Do hazardu i alkoholu nie trzeba było mnie namawiać. Niektórzy uznaliby to za płytkie – ale może taki właśnie byłem. Choć lubiłem brodzić w filozoficznych teoriach i potrafiłem rozprawiać na tematy egzystencjalne czy też zupełnie abstrakcyjne aż do chwili, kiedy pierwsze promienie słońca nie zaczynały zamykać oczu, wszystko to nie miało dla mnie najmniejszego sensu, jeśli nie był zabawą. Tego właśnie oczekiwałem od życia. Niech żyje bal. Mój trwał odkąd przyszedłem na świat. Najlepiej bawiłem się w Paryżu, ale niemógłbym zostać tam dłużej, bo zapiłbym się na śmierć. A chciałem poznać jeszcze setki muzyków, utkać tysiące melodii, zniszczyć sobie życie. Odchodzenie w tak mało spektakularny sposób było mi po prostu niewsmak.
Potrzebowałem towarzystwa o poziomie zepsucia zbliżonym do mojego, to było bardziej niż pewne. Liczyłem na to, że siostry Lepeltier mnie nie zawiodą. Lubiłem przebywać w towarzystwie pięknych kobiet, ich otoczenie pasowało mi bardziej niż tlący się papieros. I choć to z Cherisee byłem na jednym roku, zrządzenie losu sprawiło, że znałem ją jedynie jako siostrę Cinny, nie wiedząc o niej nic ponadto, iż była jedną z niewielu osób w szkole, z którą mogłem rozmawiać po francusku. Zapowiadał się więc iście dekadencki wieczór.
Co musicie o mnie wiedzieć to to, że korzystałem z każdej okazji, by mówić w moim ulubionym języku ojczystym. Choć myśli układałem głównie po niemiecku, mówienie po francusku przynosiło mi nieopisaną radość, może dlatego, że w głowie od razu malowały się obrazy porannego Montmartre albo wieczory spędzane w domu rodzinnym. Miałem akcent jedyny w swoim rodzaju, co przynosiło mi jeszcze większą satysfakcję. Można było go kochać bądź nienawidzić, nie było nic pomiędzy. Jak zawsze z resztą, wzbudzanie neutralnych emocji nie leżało w mojej naturze niepokornego muzyka.
Wino, które przyniosłem ze sobą postawiłem na stole, oczami wodząc za krzątającą się po pomieszczeniu Cinny.
- Nie wiem, dlaczego sugerujesz, że mielibyśmy się nie znać – przeniosłem wzrok na drugą z sióstr.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Luksemburg, Schoenfels
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 153
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9207-cherisee-s-lepeltier#257971
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9221-cherisee-s-lepeltier#258239
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9213-cherisee-s-lepeltier#258085
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9214-cherisee-s-lepeltier




Moderator






PisanieTemat: Re: Przytulny kącik   Pon Wrz 07 2015, 11:11

Szła cały czas obok Remy’ego, kiedy siostra prowadziła ich pewnie w jakieś ustronne miejsce. Była zupełnie świadoma tego, jak bardzo Bleau nie lubił żadnego rodzaju spotkań w większym gronie, a chociaż czwórkę osób ciężko było nazwać tłumem, zerknęła kontrolnie na Krukona, dźgając go lekko pod żebra i uśmiechnęła się do niego rozbawiona, chcąc dodać mu tym trochę otuchy, albo po prostu chciała być w tym momencie zaczepna. Trudno było powiedzieć. Z nią nigdy do końca nic nie było pewne. Niby szła poważna, opanowana, ale co jakiś czas ciągała przyjaciela za rękaw, znużona długim krążeniem po korytarzach. Zauważyła, że przechodzą, któryś raz tą samą odnogą, ale jak dla niej wszystkie wyglądały jednakowo, więc pewnie Cinny lepiej wiedziała. Komu jak nie siostrze miała zaufać. Pociągnęła ją równie zaczepnie za włosy, a w zasadzie tylko przeczesała je dłonią, wplatając palce w piękne blond pasma i szła dalej. Nawet gdyby mieli tak kursować cały dzień w kółko. Wbrew temu, chyba i tak z ulgą potraktowała wejście do jakiegoś pomieszczenia. Wydawało się całkiem przytulne, a chociaż znajdowało się tu kilka wygodnych kanap do wyboru, siadła na kolanie przyjaciela, odprowadzając siostrę wzrokiem, kiedy zaczęła się krzątać po pokoju. Przeniosła ją na Krukona ze swojego roku, dopiero kiedy chłopak się odezwał.
Bo wcale nie znamy się dobrze — zauważyła z lekkim uśmiechem rozbawienia, odgarniając swoje rude pasma włosów na plecy, gdzie musiały drażnić bliski w tej pozycji policzek Remy’ego, na który spłynęło kilka miedzianych kosmyków.
Chociaż fakt, że mówisz po francusku to ze wstępu już duży atut — zauważyła otwarcie, zadowolona, ze w tym gronie mogli mówić w ich ojczystej mowie, skoro wszyscy bardzo dobrze ją znali. — A Cinny mało o Tobie opowiada, ponad to, co sama dowiaduję się ze wspólnych spotkań — zauważyła, podążając wzrokiem za swoją siostrą, z zainteresowaniem patrząc co też ona robi — Zresztą, możecie się poznać. Remy to Arsene, przyjaciel mojej siostry — zawiesiła ton na przyjacielu w gruncie rzeczy nie wiedząc dokładnie jakie chłopak miał relacje z Coccinelle. Zgadywała, czekając aż ktoś ją poprawi — Arsene, przedstawiam Remy'ego, mojego przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Luksemburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 626
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8255-coccinelle-pensee-lepeltier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8259-zapoznaj-sie-z-biedroneczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8262-biedroneczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8258-coccinelle-lepeltier




Gracz






PisanieTemat: Re: Przytulny kącik   Wto Wrz 08 2015, 13:56

Cinny szybko przekonała sie, że w szafkach na których stoją lampy nie znajduje się nic prócz paru miseczek, szklanek, książek i dupereli całkowicie nieprzydanych dziewczynie w tym momencie. Nie ubolewała jednak nad tym długo, szybko przestawiając lampy na końce blatów, a w ich miejsce ustawiając drobne przekąski jakie zakupiła w centrum miasta. Dziwnie wyglądające glonozjady, cukrowe pióra delux, paszteciki dyniowe i kociołkowe pieguski miały stanowić dobry dodatek do bazyliszkowego macciato czy chclikowego capuccino o których przygotowaniu czytała chwile przed wyjściem. Miała nadzieje, że skoro piła je miliard razy to przygotowanie ich nie będzie specjalnie trudne. Z uśmiechem na ustach zauważyła też wino przyniesione przez Arsène. Na cztery osoby powinno wyjść w sam raz.
Nie zamierzała jednak całego wieczora spędzić przy tych drobnych przyjemnościach. Na uczennice huffu ani nie wyglądała, ani nie zamierzała startować. Gdy jej siostra poznawała ze sobą mężczyzn, ona dosiadła się szybko. Zabawne, że też Cherisee uznała, że nie mają języków by się zapoznać. A może po prostu ten jej Remy jest troche zniewieściały i czekał na to, aż ktoś pierwszy się odezwie? Choć trzymał jakiś czas z jej siostrą, dziewczyny swego czasu nawet o nim rozmawiały, to jednak nie przyszło Coccinelli nigdy go poznać od podszewki. Nie zamierzała z tego powodu płakać, w końcu na jej rodzine sie nie szykował... Chyba
- Jeszcze wymieniamy jakieś uprzejmości czy mogę zacząć rozdawać karty? - Zapytała, chwytając talię kart wyjętą na wieszk w czasie kszątaniny. W końcu ktoś zacząć musi i czuła się na swój sposób zobowiązana, skoro ich wszystkich tutaj zwołała.
Tasowanie kart nie zajęło jej wiele czasu.- Cherisee chyba powinnaś siedzieć zdziebko dalej od Remiego jeśli macie być swoimi przeciwnikami w tej grze. Czy gracie razem? - Zapytała, nie wiedząc na ile osób ma rozdawać karty. Powiedzmy jednak, że gdy uzyskała odpowiedź, to od razy podała im tyle co trzeba, a resztę odłożyła na środek. W końcu nie będziemy w miliardzie postów rozpisywać się o rozdawaniu kart. Nie mi w to graj.
- Arsène nie chwaliłeś się jeszcze jak ci się podoba w Atlantydzie. Ja osobiście nie wiem o co robią w legendach tyle szału. Kosztowności jakoś nie leżą na ulicach, nie potykam się o góry złota, a jedyne co stąd wyniosę to pewnie kaca. - Zażartowała, znając swoją skłonność do upijania się. Może nie w trupa, bo przecież po procentach wyczulały jej się wile zmysły, chyba jak każdemu z tą chorobą, ale... Do tego stopnia, że traciła panowanie nad sobą już tak. Teraz miała nadzieje, że jest wśród ludzi, którzy nie mają zamiaru jej upodlić, ale nie mogła w to wierzyć. Trzeba mieć oczy i uszy otwarte. Taka kobieca czujność.

Zasady do pokera znajdują się tutaj pod nazwą "krwawy baron". Omińmy proszę rzucanie na kolejność i skupmy się już na grze, bo strasznie nam się to rozwlekło w czasie. Teraz każdy rzuca 3 kostkami tutaj, jakby komuś nie chciało się czytać Cool Remy wciśnij się z postem w dowolnym momencie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : I
Skąd : Luksemburg, Schoenfels
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 50
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10789-remy-xavier-bleau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10929-w-sumie-to-wszystko-mi-jedno#298827
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10929-odpisze-czy-nie-odpisze#298809




Gracz






PisanieTemat: Re: Przytulny kącik   Czw Wrz 10 2015, 22:47

Nie spodziewał się, że ten wieczór spędzi wspólnie z siostrą Cher i jej znajomym. W ogóle nie przypuszczał, że ponownie spotka Coco. Bo tak też nazywał ją dawno temu, kiedy jeszcze byli sąsiadami. Nie znał jej za dobrze, rzadko kiedy się widywali... Jednak wciąż była to siostra Cher. W końcu przywiązywanie się do ludzi nie leżało w jego naturze, dlatego też nie wykazywał większego entuzjazmu kiedy ją zobaczył. Nie zmieniła się za bardzo, chyba, że w kwestii tych kilkunastu centymetrów, które jej przybyły.
Kroczył spokojnie u boku rudowłosej, co jakiś czas zerkając w jej kierunku. Na jego czole pojawiła się lekka zmarszczka, która sugerowała głębokie zamyślenie R. Czy był to dobry omen czy jednak jeden z tych, o które nawet nie warto wnikać? Dlatego jego wzrok podążył za Coco. Skupił się na drodze, na tym iż nie do końca wiedzieli gdzie zmierzają. Z racji swojej mani kontroli i planowania, wolał znać cel tej wyprawy, jednak wolał tę kwestię przemilczeć. Jak praktycznie całą ich drogę. Spoufalanie się to nie jego domena. Nie czuł się w tym dobrze, dlatego też nie zamierzał tego robić.
Przysłuchiwał się, czasem pokiwał lekko głową na znak zgody czy zwykłej formy grzecznościowej.
Kiedy już znaleźli się w jakimś konkretniejszym pomieszczeniu, przystanął i rozejrzał się. Nie był zwolennikiem tej wycieczki, tego miejsca... Ale podobał mu się dziwny spokój, który bił od tego miejsca. Przynajmniej z jego pierwszym spojrzeniem.
Usiadł na kanapie i na moment przymknął powieki. Jakby próbował się od czegoś powstrzymać... Potem, niespodziewanie na jego kolanie usiadła Cher, na co jedynie posłał jej dziwne spojrzenie. W końcu kanapa była spora, zmieściłyby się tutaj nawet cztery osoby a ona wybrała akurat jego. Chyba nie sądzisz, że podłapał w tym jakiś inny, podniosły powód.
-Po prostu R.-Powiedział spokojnie, kierując swoje słowa do chłopaka. Sztywny, zdystansowany... Brakuje jedynie lekkiego, lekceważącego wzruszenia ramionami w jego stylu. Jednak to już sobie darował.
Kiedy Coco zaczęła wyciągać karty, z ukosa spojrzał na Cher. Zamierzała tak tu siedzieć? Jednak zanim dziewczyna zdążyła odpowiedzieć siostrze, ten już otwierał usta z gotową odpowiedzią, która zaskoczyła chyba najbardziej jego samego.
-Tak. Gramy razem.-Mruknął i posłał słaby uśmiech w kierunku rudej, pochylając się lekko do przodu. Nie przepadał za kartami, czy innymi formami gry. Czy gra była przydatna? Rozwijała cokolwiek? Nieważne.
Nie był z niego typ imprezowicza czy nawet osoby, która godna byłaby mianem dobrego towarzysza. Nie ukrywał tego, nie chwalił się tym, nie żalił. Tak po prostu było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Lucerna, Szwajcaria
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 383
  Liczba postów : 203
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11040-ignatz-arsene-deisinger#299853
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11090-you-love-me-you-hate-me#300069
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11099-bialy-kruk#300192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11202-arsene-deisinger#301869




Gracz






PisanieTemat: Re: Przytulny kącik   Nie Wrz 13 2015, 12:19

- Jeśli się nie mylę, mieliśmy razem zaklęcia i astronomię – w zasadzie to raczej strzelałem, niż stwierdzałem rzeczywistość. – Jestem Szwajcarsko-Włoskim bękartem, który za swój język ojczysty uważa francuski. Wybierając Hogwart na studia nie sądziłem, że spotkam tu tak dużo osób władających tym językiem od zarania. Zawsze wydawało mi się, że jak ktoś już zna francuski, żywi szczerą awersję do Anglików. Ze mnie rodzina chyba zupełnie niezamierzenie uczyniła kosmopolitę. Więc jak jest z tobą, Cherisee? – mówiłem powoli, jednocześnie przy użyciu różdżki otwierając butelkę wina i rozlewając je do czterech karafek.
- Mało? – spojrzałem na Cinny, nie kryjąc rozbawienia. – Cóż, najwyraźniej twoja siostra musi jedynie udawać przede mną, jak bardzo mnie lubi, skoro nie niesie się to echem.
Byłoby szkoda, gdyby rzeczywiście okazało się to prawdą. Lubiłem towarzystwo ładnych dziewcząt, zawsze uważałem, że do mnie pasowało – tak samo, jak lampka wina.
- Nic szczególnego - wzruszyłem ramionami, tym razem zwracając się do drugiej siostry. - Paryż czy Berlin o piątej nad ranem są dużo bardziej magiczne. Albo Sycylia. Moi dziadkowie mają tam sady cytrusowe, w których można się wylegiwać całe dnie. Dla mnie to jest niesamowite – ktoś, kto o magii nie miał pojęcia stworzył miejsca wręcz mistyczne. Tutaj czuję się po prostu jak w cyrku. Nigdy nie lubiłem cyrków i wręcz przerażają mnie klauni. – zdaje się, że zagalopowałem się ze swoją wypowiedzią, co należało do zjawisk raczej codziennych. – Wyniesiesz, jeśli tylko spędzisz ze mną więcej, niż jeden wieczór – byłem w swoich wypowiedziach ordynarnie dwuznaczny. – Myślę, że możemy zacząć.
Spojrzałem na Rémyego, który nie wydawał się zachwycony całą sytuacją, ale swoim zwyczajem nigdy nikogo nie klasyfikowałem, dlatego czym prędzej podałem mu kieliszek z winem, które przecież tak bardzo lubiło rozwiązywać język.
- Częstujcie się, jeśli któreś z was ma ochotę – rzuciłem na stół tytoń oraz bletki, a zanim Cinny rozdała karty, zdążyłem już skręcić i odpalić papierosa – nawet nie myśląc o tym, ze komukolwiek mogłoby to przeszkadzać. Kiedy karty były już przede mną, podniosłem je, w zasadzie jedynie rzucając na nie okiem.
- Wchodzę. Chociaż chwila, nie ustaliliśmy kwoty na wejście – spojrzałem na każde z osobna, nie będąc pewnym, czy w zasadzie chcą grać dla samej idei zabicia czasu, czy może podobnie jak ja lubowali się w trwonieniu zawartości sakiewki na rozrywkach maści wszelakiej.

SORKI, ALE MIAŁAM DUŻO SPRAWUNKÓW NIE ZWIĄZANYCH Z FORUM I NIE MIAŁAM KIEDY ODPISAĆ :C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Luksemburg, Schoenfels
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 153
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9207-cherisee-s-lepeltier#257971
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9221-cherisee-s-lepeltier#258239
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9213-cherisee-s-lepeltier#258085
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9214-cherisee-s-lepeltier




Moderator






PisanieTemat: Re: Przytulny kącik   Pon Wrz 14 2015, 23:36

— Astronomię — zaryzykowała, bo stawiana przed takim wyborem, musiała zauważyć, że na Zaklęciach częściej jej nie było niż była. Nie dała nawet po sobie poznać, że ubodła ją jego niepewność. No bo… hej, siostry Lepeltier zawsze były zapamiętywane, a nie tylko kojarzone. Nie wspominając jednak nic o tym, wsłuchała się w dalszą część jego wypowiedzi. Musiała przyznać, że dowiedziała się o nim nawet więcej niż się spodziewała dowiedzieć. Nie znaczyło to, że odbiłaby mu tą samą pałeczkę. Uśmiechnęła się pod sam koniec jego wypowiedzi, uczepiając się tylko jednego pytania, zresztą, bardzo wąsko.
— Zdecydowanie nie lubię angielskiego, ale nie Anglików — chociaż to chyba zależało od konkretnej jednostki. Jak dotąd Ci źli i nudni przeplatali się z tymi ciekawymi, zaskakującymi ją osobistościami pochodzenia brytyjskiego. Chociaż… czy mogła dać temu wiarę, skoro nawet w tak niewielkim gronie hogwartczyków znalazł się jeden szwajcarsko-włosko-francusko języczny wielonarodowiec? Może tak naprawdę wszyscy w Hogwarcie byli po prostu zewsząd.
— Nie powinieneś trochę wiedzieć już o mojej rodzinie? — zerknęła na Cinny, bo może dziewczyna nie miała z Arsem tak głębokich relacji, jak jej się z początku wydawało. Szczerze mówiąc rudowłosa czuła się dziwnie osaczona granicami przyzwoitości, dystansując się do francuskojęzycznego kolegi nie będąc pewna, jakie relacje wiązały go z jej siostrą. Próbowała odebrać od niej jakieś sygnały, ale dziewczyna tylko tasowała karty. Przygotowywała się już nawet do zejścia z kolan Remy’ego na sugestię siostry, opierając się jedną ręką na jego wolnym udzie, ale usłyszała jego wibrujący ton prawie przy swoim uchu, spoglądając na niego przez ramię. Uśmiechnęła się uroczo, odchylając się bardziej do tyłu, opierając się prosto na jego piersi, żeby mieć idealny wgląd w komplet kart, które chłopak trzymał teraz w dłoni.
— Będziesz mi musiał wyjaśnić zasady — mruknęła, zdając się na niego, bo w gruncie rzeczy drażniło ją trochę rozmyślanie w trakcie gry, zamiast skupienia na osobach, którymi się człowiek otaczał. I właśnie tym zajęta, zaśmiała się niespodziewanie, melodyjnym tonem:
— Zaczynasz polewać od kieliszka dla mężczyzny, Arsene? Myślałam, że skoro chodziliśmy ze sobą cały rok na astronomię, to kwestia Twoich upodobań powinna być mi bliżej znana — mruknęła trochę wrednie, zaczepnie, zanim odchyliła się do tyłu, żeby móc sięgnąć do ucha Remy’ego, chociaż nie obyło się bez muskanai wargami jego karku zamiast zbliżenia się do boku głowy. Rzuciła niedyskretnie, nie próbująć, żeby ten szept pozostał tylko między nią, a Remym, bo nieuprzejmie oczywiście byłoby autentycznie szeptać na ucho w towarzystwie, prawda?
— Może powinieneś się pilnować?
Wracając do poprzedniej pozycji, spojrzała najpierw na siostrę, a potem na Arsa.
— Proponuję polubowne rozwiązanie, dla tych, którzy nie zaopatrzyli się w galeony. Przegrany obdarowuje pocałunkiem każdego, kogo mu wskażemy, w sposób, jaki zasugeruje tłum. W tym przypadku demokratyczna decyzja trzech osób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Przytulny kącik   

Powrót do góry Go down
 

Przytulny kącik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Atlantyda
-