IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ukryty pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Ukryty pokój   Czw Sie 13 2015, 20:47


Ukryty pokój

Tajemniczy pokój. Nikt nie wie do kogo należy i czy w  ogóle jest czyjąś własnością, ale jest to pomieszczenie pełne uroku i magicznej aury "Zaginionego Lądu". Można się tu zaszyć w absolutnym odosobnieniu, chociaż bardzo ciężko się tutaj dostać. Nie każdy wie o dobrodziejstwie i przyjemnej atmosferze tego miejsca. Pokój ukryty jest gdzieś w zupełnie nieodwiedzanej części Atlantydy, pomiędzy rafami i podwodnymi kanionami. Zanim człowiek tu dotrze, może stracić nawet wiarę, że uda mu się stąd wrócić do centrum miasta czy kompleksu turystycznego.

Kostki:
1 — udaje Ci się dostać do pokoju
2, 3, 4, 5, 6 — błądzisz po drodze

Z mapą Atlantydy kostki odwracają swoje znaczenie! Z nią nie da się tak łatwo zbłądzić. Można ją zakupić: w sklepie pokładowym bądź w centrum miasta.

Temat wymaga dobrej znajomości transmutacji, zaklęcia Bąblogłowy, bądź wykorzystania Skrzeloziela (możliwość pięciorazowego użytku).



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2238
  Liczba postów : 869
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9496-jestemeiv#264107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty pokój   Sob Wrz 12 2015, 16:54

/outfit
Kostka: 1 Cool

Bad habit.
Czasami następują zmiany. Potężne zmiany. Nie chodzi o to, że zaczynamy jeść więcej warzyw czy owoców, bo nagle zapragnęliśmy być fit. Kwestia polega na tym, że jeżeli wymazujemy coś z podświadomości, to łudzimy się, że to nie wróci. Czy nie tak było z Eiv, która chciała pozbyć się ostatniego roku? Robiła wiele, by to osiągnąć i jedynie powrót do dawnego życia sprawił, że stanęła na równych nogach i była tak samo nieprzejednana jak wtedy. Mała, wredna cholera, która i tak postawi na swoim, bo przecież zawsze musiała mieć ostatnie słowo. Nie ma zmiłuj; jeśli już się odzywała, to z pewnością następowała to w taki sposób, jakby trzeba było przeanalizować wszystkie niewypowiedziane frazy, a dopiero potem pytać o rzeczy, które są wbrew pozorom oczywiste. Może to dlatego wróciła do podróży? Chciała zobaczyć smoki i pomimo, że wystarczyło wychylić nos na granicę rezerwatu, który znajdował się za Londynem, to dla niej było za mało. Rumunia. Niesamowita sprawa, wiesz? Jeszcze lepsza niż Mozambik, ale dlaczego Henley tak chętnie wyjeżdżała i poddawała się typowemu katharsis, które doprowadziło ją do poziomu dawnej zołzy, którą rzecz jasna nie była. Może odrobinkę, ale to tylko i wyłącznie na pierwszy rzut oka.
Sfinks doprowadził ją do tego, że miała dosyć transmutacji, OPCM, eliksirów, a nawet… Uzdrawiania. Potrzebowała odpocząć od całego syfu, a to pewnie przez to, że odkąd padła informacja o nowym nauczycielu obrony, to Eiv jedyne czego chciała, to ucieczka. Nie potrzebowała myślenia o kimkolwiek, kto okaże się z pewnością bucem, więc wakacje na Atlantydzie były przyjemnym oderwaniem od rzeczywistości. Pewnie gdyby mimo to nie tkwiła z nosem w książkach i nie wertowała wszystkiego nazbyt dokładnie, to już dawno wpadłaby na Juliana, który bądź co bądź był jej dobrym znajomym, a już w szczególności takim, że mogła przy nim kochać, szaleć i nie pytać co dalej. Lubiła to i nie chciała rezygnować z własnych przekonać i paktów, które ze sobą zawarli.
Zero kontaktu. Zero poszukiwań. Kiedyś przecież się znajdziemy…
Nie wiedziała dlaczego kroki skierowała właśnie tutaj, ale potrzebowała odrobiny samotności, może jeszcze nieco więcej ciszy i ostatniego oddechu przed powrotem do szkoły. To wtedy zaczną się melanże i królowa parkietu będzie tylko jedna, tak jak to było do tej pory. Nie stawiała za priorytet osiągnięcia jakiegokolwiek tytułu, ale powrót do przeszłości zdawał się być jedną z najlepszych wizji, które aktualnie spędzały dziewczęciu sen z powiek. Czy mogło być coś piękniejszego od młodości?
Przemieszczała się po pokoju z delikatnością, jakby nie chciała zmącić spokoju, który tu panował. Była skupiona na sobie, a nie otoczeniu, toteż jeżeli ktokolwiek by ją obserwował, z pewnością by o tym nie wiedziała. Pogrążyła się w rozmyślaniach i patrzeniu na łańcuszek, który udało jej się ostatnim razem wygrać, jakby to był przetarg o najwyższą stawkę. Opuszkami wodziła po eleganckim wykończeniu i zaokrąglonych bokach, a jedyną ciekawostką, którą mogła o nim powiedzieć, to oprócz wartości sentymentalnej przypominał medalion stworzony z insygniów. Ponoć zabytkowy, ale w antykwariacie sprzedają taki szmelc za grosze. Ten był warty nieco więcej, ale przecież kupiła go razem z O’Sheą, kiedy zawierali umowę. Mogła żądać teraz wszystkiego, lecz w tych rozmyślaniach o chłopaku z wizzboku zapomniała o jednym szczególe. Nie miała pojęcia, gdzie jest, a przecież…
Jest bliżej niż myślisz, Eiv. Otwórz tylko oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Wprost z Twoich snów
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 282
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 265
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11148-julian-william-o-shea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11201-i-know-i-took-the-path-that-you-would-never-want-for-me
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11200-sowa-juliana-szekspir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11199-julian-o-shea




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty pokój   Sob Wrz 12 2015, 17:50

Kostka: 1, 5 (zaznaczone, że nie trafił za pierwszym razem Ing face )

Atlantyda, była czymś zaskakującym i musiałem przyznać to nawet ja. Ja, mistrz zagadek, mistrz zaskakiwania innych. Zawsze to ja rozstawiałem karty, więc wiedziałem, co się na nich znajduje. Ten wypadek był… Inny. Razem z Ceres chciałem wyłudzić te informacje od kapitana, ale czy na duchy w ogóle działa hipnoza? Czy mają umysł, który można przeczytać, za pomocą legilimencji? Kiedy statek zatrzymał się na środku morza spowodował to, co tak bardzo uwielbiam. Chaos idealny. Perfekcyjną burzę. Lecz to nie ja panikowałem lub wrzeszczałem jak głupiutka nastolatka. Wiedziałem, że muszę poznać to przedziwne miejsce, wszystkie jego sekrety, małe i duże. Jakże zmieniłem się w ciągu kilku tych ubiegłych lat lub co gorsza jak zmienili mnie inni. Siostra, zawsze przy moim boku. Nie mieliśmy przed sobą tajemnic, przynajmniej wtedy. Dziś ukrywam przed nią kilka rzeczy, nie szczególnie ważnych, a jednak tak istotnych. Tajemnice. Kojarzą mi się przede wszystkim z jedną osobą. Ciemne włosy, niebieskie oczy, te oczy, w których chwilami się zatracałem. Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy? Na drugim końcu świata? Mieliśmy już nigdy się nie zobaczyć, ale potem wpadliśmy na siebie na jednej z włoskich uliczek. I tak ciągle i ciągle, niezależnie od położenia geograficznego. Nigdy Cię nie szukałem, ale zawsze znajdywałem. Nie wiedziałem o Tobie prawie niczego, tak jak ty nie wiedziałaś wiele o mnie. Być może jednak i tak poznałaś mnie lepiej niż większość ludzi na tym świecie. Naszych warunków nie było zbyt wiele. Zero kontaktu. Przecież zawsze się odnajdziemy. Prócz tego, mogliśmy robić co nam się żywcem podobało. Ja zawsze pragnąłem tylko jednego, stawiałem jedną zasadę. Chciałem, żebyś mnie zapamiętała, widziała, chociaż w najdziwniejszych z Twoich snów. Nie widzieliśmy się na tyle dawno, że to właśnie ty, Eiv, zaprzątałaś moje myśli podczas spaceru morską ulicą. Miasto pod wodą, czyste szaleństwo. Ostatnio dostrzegłem, że czyste szaleństwo jest synonimem Hogwartu. Co robiła teraz moja siostra? Gdzie była Megara? Nie wiedziałem. Może potrzebowałem chwili wytchnienia, krocząc tak z Mapą Atlantydy, studiując ją uważnie. Zaklęcia nie stanowiły dla mnie żadnego problemu, więc i z Bąblogłowym sobie poradziłem. Słyszałem plotki, pogłoski o ukrytym pokoju, jednak ten kawałek papieru wydawał się dziś bezużyteczny. Może trzymałem go do góry nogami? Nie wydaję mi się. Dałem sobie spokój i wróciłem na chwilę do punktu wyjścia, jednak czułem, że coś przyciąga mnie w jedną stronę. Kolejne poszukiwania były już dużo bardziej owocne. Mijał podwodne kaniony i wielobarwne rafy, kiedy dotarł wreszcie do tego całkowicie odosobnionego miejsca. Wpadł do pokoju, a to, kogo ujrzał było niemałym zdziwieniem.
- Evelyn - powiedziałem, odruchowo, jakby było to pierwsze słowo jakie przyszło mi na myśl.
Wypowiadałem je jednak delikatnie, ostrożnie, jakby było ono subtelnym zaklęciem, którego nie mogłem zepsuć.
- Très bien, przynajmniej tym razem mogę Cię bez trudu rozpoznać - rzuciłem z uśmiechem na ustach.
Ktoś inny byłby zdziwiony, takim zupełnym przypadkiem. Przecież jakie były na to szanse? Ja jednak zdążyłem się przyzwyczaić. Spojrzałem na Ciebie, zapatrzoną w ten nasz niezwykły łańcuszek, zastanawiając się co teraz powinienem zrobić. Postąpiłem kilka kroków w Twoją stronę.
- Miło mi Cię wreszcie zobaczyć, zaczynałem nawet powoli podejrzewać, że przeznaczenie zaliczyło jakąś poważną chorobę - dodałem, siadając na jednej z kanap otaczającej stolik.
Spotkanie to niezwykle poprawiło mi humor, dlatego kąciki moich ust pozostały uniesione. Ufałem Ci. Ludzie, którym ufam są na wyginięciu. Cóż jednak można mieć przeciwko przeznaczeniu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2238
  Liczba postów : 869
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9496-jestemeiv#264107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty pokój   Sob Wrz 12 2015, 19:10

Eiv zaś miała zupełnie inne podejście do kwestii Atlantydy. Była ciekawa, potrafiła zaintrygować, ale Henley nie chciałaby wracać. Nie dlatego, że miejsce nie zachwyciło jej do tego stopnia; po prostu czuła się tutaj, jak z dala od czegoś, co lubiła czuć. Klatka, w której nie można samodzielnie oddychać, a wszystko co się wydarzyło – wcale nie miało miejsca. Gryffonka przecież kochała wolność, to o nią walczyła z każdym i nagle została jej odebrana, bo przecież życie pod wodą zdawało się w ogóle nie być dla niej. Mogła odczuwać fascynację, chwilową – bo – chwilową, ale jednak fascynację. Szukałaby jej w najdalszych zakamarkach pamięci i wspomnień, o które walczyła ze swoim ojczymem, ale przecież Henry nie żył. Nie musiała się bać o rzucenie po raz kolejny zaklęcia obliviate, prawda? Nikt nie mógł skrzywdzić jej w ten sposób, ale czy jest coś, co jeszcze pamięta? Nie mogła na to pytanie odpowiedzieć, bo przecież najważniejszy jest efekt zaskoczenia, a także ta wieczna niewiadoma, do której odkrycia dąży druga strona. Teraz to co otaczało Evelyn zdawało się być jedynie złudną nadzieją, a może i wcale nie… Może było całkiem realne, ale trzeba było dobrze patrzeć. Bała się, że niektórzy utracili tę zdolność. Sweeney. Noel. Urane. Neptune. Bała się nawet o Isolde, a przecież to ją najczęściej zawodziła i przez to wiedziała, że już nigdy więcej nie będzie należała do nich. Starała się określać ich mianem przeszłości, ale kiedy wracali jak bumerang, większość wydarzeń również uderzała z impetem. Czasem ze zdwojoną siłą. Może dlatego tak tęskniła za cholernym trójkątem, w którym tkwiła razem z bratem i mężczyzną, którego kochała? A może to uczucie wcale nie zalicza się to do przeszłości, a jedynie kłamstw, w które ona usilnie próbuje wierzyć? Prawda leży gdzieś po środku. Dzięki temu Eiv, która wróciła była dużo silniejsza, jeszcze bardziej wyrachowana, a jej nieokiełznany charakter wzniósł się na piedestał nieprzewidywalności. To w niej przecież wielbił Payne, więc może i czas, by odebrać wszystko, co jej ukradł. Pieprzony złodziej.
Julian miał zaś niezwykłą moc. Potrafił z niej czytać niczym z otwartej księgi i choć zawzięcie próbowała oszukiwać, to jego nie była w stanie. Nie miała takiej zdolności i to było najbardziej przytłaczające. Mogłaby się starać i próbować, a on zdawał się przekraczać kolejne bariery w zawrotnym tempie, bo nigdy jej nie obiecał, że będzie. Nigdy nie mówił, że zostanie. Zapewniali się tylko w tym, że kiedyś się znów spotkają i pomimo, że nigdy nie wiedzieli kiedy to nastąpi; Eiv usilnie chciała w to wierzyć. Świat nie jest taki duży, a już w szczególności nie wtedy, gdy można władać magią. Może dzięki temu się tutaj zjawił, jakby wyczuł, że ktoś go wzywa. Kiedy ona z taką precyzją prześlizgiwała się po bokach medaliku, a zaraz potem usłyszała głos. Ten głos, który do tej pory drzemał w głowie i za żadne skarby nie chciała go wypuszczać. Zajmował zatem szczególne miejsce, a to tylko dlatego, że pojawiał się w chwilach, kiedy najmocniej potrzebowała czyjejś obecności. Niegdyś taką umiejętność miał Sweeney, a potem zbyt wiele zaskarbił sobie Noel, który wracał jeszcze szybciej niż ona sama. Czy bała się zatem starcia z nim? Nie, bo tym razem przygotowała dla niego niezwykłą niespodziankę, która wymieszała się z emocjami, uczuciami i tym, co dotyczyło tylko ich. Czekała więc na niego w swojej jaskini, jakby prosząc niemo o wypuszczenie, ale kiedy to zrobi, to wybuchnie wulkan, którego nic nie zatrzyma ani tym bardziej… Nic nie powstrzyma.
Uniosła spojrzenie na Juliana i uśmiechnęła się na ten swój henleyowski sposób, jakby chciała dać mu do zrozumienia – niby mnie znasz, ale nie do końca; opowiedz mi o mnie, a ja powiem ci na ile w tym jest prawdy. Czy było to bezczelne? Może odrobinę, ale przecież nie należała do osób wylewnych, które rzucają słowami. Odpowiadała emocjami, które teraz potrzebowały zostać wybudzone z głębokiego snu, w którym tkwiły od dawna. Eiv wiedziała jednak, że nastąpi to w odpowiednim czasie, więc może i dlatego nie chciała tego procesu przyspieszać? Kto wie.
-A co jeśli… To my nie spieszyliśmy się do ponownego oszukania przeznaczenia? – Zagaiła luźno, ale w jej głosie dało się wyczuć tą nutę kpiny, którą miała zawsze. Kiwnęła nawet głową, jakby dla potwierdzenia własnych słów, a zaraz potem wyciągnęła dłoń w stronę chłopaka, na której przewieszony był łańcuszek. Zagryzła jeszcze policzek od środka, jakby jasno dając mu do zrozumienia, że to jakiś ich specjalny i magiczny artefakt, który przyspiesza pracę serca, bo jest zapowiedzią albo niezwykłych kłopotów, albo jeszcze bardziej niezwykłej przygody. W końcu… Zdobyli go razem, czyż nie? -Co tu robisz? To chyba ostatnie miejsce, w którym podejrzewałabym cię o obecność, Julianie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Wprost z Twoich snów
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 282
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 265
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11148-julian-william-o-shea
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11201-i-know-i-took-the-path-that-you-would-never-want-for-me
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11200-sowa-juliana-szekspir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11199-julian-o-shea




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty pokój   Sob Wrz 12 2015, 20:56

I tak spotkaliśmy się po raz kolejny, Evelyn. Nie lubię zdrabniać Twojego imienia, wolę jego pełne brzmienie. Cóż jest takiego w Tobie, że potrafiłaś mnie zaintrygować? Większość ludzi nudzi mi się po kilku minutach rozmowy. Jednak nie ty. Metr pięćdziesiąt sześć czystej tajemnicy, zmieszanej z czymś więcej. Tym czymś, czymś co posiada tak niewielka ilość osób. Intrygujesz mnie, jednak lubię Cię, lubię Cię nawet na tyle, żeby nie chcieć pomieszać Ci w głowie. Niewielu może to o sobie powiedzieć. Nigdy nie mówiłem, że zostanę, Ty też nigdy tego nie obiecywałaś. Przyrzekłem Ci tylko to, że pozostaniesz gdzieś, w głębi mojego umysłu. Że nawet na drugim końcu świata będziesz nawiedzać moje sny. Instynktownie wyczuwałem Twoją obecność, tak jak ty wyczuwałaś moją. Poznałem Cię na tyle, że wiem, iż nigdy nie rzucałaś słów na wiatr. Ja w rzeczywistości też nie, ale w obecności innych lubiłem czarować. Urzekać słodkimi frazami, potrzebowałem tłumu ludzi dookoła siebie. Nie okazywałem uczuć, tłumiłem je w sobie, ale w jakiś sposób potrafiłaś mnie rozgryść. Przypadkowa osoba, z innego końca świata. Może przeznaczenie chciało sobie z nas pożartować? Jednak kiedy wpadaliśmy na siebie raz, drugi, trzeci, a ja za każdym razem wierzyłem, że będzie też czwarty. Chciałem w to wierzyć. I chociaż nie wiesz o mnie mnóstwa podstawowych rzeczy, znasz mnie w inny sposób niż inni. W bardziej drogocenny sposób. I wiem, że gdybyś nagle zniknęła to zabolałoby mnie to, uderzyło we mnie. Wielokrotnie starałem się, żeby nikt się do mnie na tyle nie zbliżył. Im bardziej się starałem, tym więcej osób do siebie dopuszczałem. Ceres, Meg, nawet Ciebie. Odwzajemniłem Twoje spojrzenie i uśmiech, w moim typowym juliuszowym wykonaniu. Szelmowski, ale ciepły i sympatyczny. Odruchowo przeczesałem swoje włosy - najwyraźniej weszło mi to już w zwyczaj. Swego rodzaju tik nerwowy? Lubiłem zgłębiać psychikę innych, ale moja głowa pozostawała jedną, wielką tajemnicą.
- Cóż, mówią, że przeznaczenia nie da się oszukać, więc może warto było poczekać? - pytam, czysto retorycznie, rozsiadając się wygodniej na kanapie.
Lecz czy nie to robiłem codziennie, dla własnej zabawy? Bawiłem się cudzymi myślami, cudzym przeznaczeniem? Mebel wysadzany był jakąś czerwonym materiałem, na oko czymś w rodzaju satyny. Czy pod wodą w ogóle używają tych samych tkanin? Kto by się tym przejmował, z drugiej strony. Rzuciłem spojrzenie w kierunku łańcuszka, spojrzenie pełne sentymentu. Gdzie go kupiliśmy? W jakimś starym antykwariacie? Wyszczerzyłem zęby, gotowy na Twoje wyzwanie. Co każesz mi zrobić? Czy czekają mnie dalsze kłopoty, czy może szalone przygody? Zapewne oba na raz, w pakiecie.
- To dość długa historia. Jestem uczniem Salem. Jakiś czas temu moja sławetna szkoła postanowiła spłonąć, a dyrektora posądzono o Czarną Magię. Moi cudowni rodzice nie widzieli opcji lepszej niż Wielka Brytania, szczególnie, że cała rodzina mojej matki tu mieszka. Następnie moi równie cudowni koledzy zrezygnowali z przydziału domu przez Waszą śmieszną gadającą czapkę i wyalienowali się od rodowitych brytoli, tak dla zasady - rzuciłem, krótko i zwięźle, niezbyt zainteresowanym tonem.
Przetarłem dłonie i wyprostowałem się, jeszcze raz spoglądając prosto w te Twoje niebieskie oczy. Interesujący kolor.
- Trochę szkoda. Ciekawe gdzie bym trafił, za pomocą tej Waszej Tiary Przydziału? - myślałem głośno, tym razem nieco pochłonięty ową myślą.
Hufflepuff odpadał, to było pewne. Chociaż spotkałem już zaskakującego Puchona, to całe pokojowe nastawienie nie było w moim stylu. Pokój = nuda. Ravenclaw, jestem prawie pewien, że tam powędrowałaby Ceres. Może nawet i ja, chociaż nie podzielam jej pasji. Zarówno Gryffindor jak Slytherin, były najbardziej prawdopodobne. Interesujące, owszem. Co za strata! Nie mogę jednak głośno narzekać, nawet jeżeli Katya wystarczająco się tego nasłuchała.
- Ostatnie miejsce? W naszym wypadku takowe chyba nie istnieje. Co będzie następne? Grota Yeti? Może Złote Miasto? Po nas spodziewam się wszak wszystkiego, nie spotkałem żadnych podobnych nam ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2238
  Liczba postów : 869
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9496-jestemeiv#264107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty pokój   Sob Wrz 12 2015, 21:35

Jeszcze nie wiedział o tym, ale… Lubiła kiedy na nią patrzono. W ten przenikliwy sposób, który sprawiał, że mogła czuć się wyjątkowa. Taka przecież była, prawda? Każda kobieta staje się niesamowita, o ile umie z siebie wydobyć coś więcej, niż tylko rozkładanie nóg. Henley nigdy nie poszukiwała łatwych, szybkich przygód. To czego oczekiwała od mężczyzn, którymi się otaczała, a także od kobiet, to… Pewnego rodzaju oddanie i zapewnienie, że widzą w niej coś więcej niż parę ładnych oczu, gęstych włosów, czy też zgrabne ciało. Julian miał możliwość poznania jej, tak samo jak Noel. Wszedł w posiadanie uwagi, którą ciężko było zaskarbić dla siebie, ale miał w sobie coś, co sprawiało, że czekała na ten pokrętny los, który znów postawi ich sobie na drodze, a potem sprawi, że rozejdą się w swoje strony. Nie był to pociąg fizyczny, ale pchało ich do siebie coś, czego nazwać się nie dało. Potrzeba wiecznej przygody? Wpadania w kłopoty? Możliwe, bo przecież te trzymały się Evelyn w pełni, jakby nigdy nie miały jej opuścić, a on? Był wiernym towarzyszem i to teraz dopiero miało okazać się, w którym punkcie będą tkwić, bo przecież Hogwart stwarzał kolejne możliwości, tylko Eiv jeszcze nie wiedziała jak duże.
Patrzyła na chłopaka z nieskrywanym zaintrygowaniem, które malowało się w niebieskich tęczówek, które raz po raz wbijały się w niego, niczym małe szpileczki. Sprawiał, że uśmiechała się w ten niejednoznaczny sposób i przypominał o ulotności chwil. Czy się bała? Odrobinę, bo pokazywał jej coś, czego nie pamiętała; o czym może pamiętać wcale nie chciała, a jednak… Było za późno. Próbowała oddzielać pewne rzeczy od siebie nawzajem, ale teraz było to utrudnione, bo zdawał się ją czarować. W magiczny sposób uwodzić, choć tak naprawdę nie robił nic. Nie była jednak uległa i wiedział o tym doskonale. Mogło go to uratować, bo przecież Eiv była destrukcyjna i niezwykle toksyczna. Trzeba było mieć niezwykłą odwagę, by się temu przeciwstawić, a Julian? On emanował magią, której Henley się bała. Nie ufała hipnozie i gdyby kiedykolwiek na niej to zastosował, z pewnością nie byłaby w stanie mu tego wybaczyć. Nie dlatego, że ją podszedł, a dlatego, że poznał prawdę, której nie mógł poznać już nikt. Nie wymagała przecież dużo. Jedynie odrobiny zaufania i w jakiś niewytłumaczalny sposób, on sobie to przywłaszczył. Wziął ze sobą kilka miesięcy temu i poof. Nie było już odwrotu, choć wiedza względem siebie nawzajem była niezwykle okrojona, ale czy to miało znaczenie? Prawdopodobnie nie.
Prychnęła pod nosem na jego słowa o przeznaczeniu i pokręciła głową, jakby to była jedyna odpowiedź, którą mogła go uraczyć. Wydawała się bezczelna? Nie mogła, bo poznał ją. Wiedział, że preferuje ciszę. Uwielbiała słuchać, ale sama nie wypuszczała spomiędzy warg zbyt wielu słów. To był jej urok, którym czarowała nie używając różdżki. Julian zdawał się to akceptować, bo rozmowy, a raczej monologi, zazwyczaj prowadził sam, a Eiv odpowiadała mu w chwili, gdy ich tęczówki spotkały się na moment, czy dwa. Mówiła do niego swoim uśmiechem i kolejnymi żądaniami, a tych nie było końca, bo ograniczenia ich nie zatrzymywały. One były dla słabych ludzi, do których z pewnością ta dwójka nie należała.
-Czyli… Uczysz się w Hogwarcie? – Nie kryła zaskoczenia, które odbijało się już nie tylko w spojrzeniu, ale też w całym wyrazie twarzy. Taksowała go bez przerwy, jakby oczekując jakiejkolwiek zmiany w jego zachowaniu, które potwierdzi, że to żart. Nie była zła, zawiedziona, ani rozczarowana. To raczej szok, bo przecież nie spodziewała się, że nagle człowiek, którego spotyka raz na jakiś czas, na parę tygodni, czasem miesięcy… Będzie obok i wszystko, co się działo, gdy ich charaktery zderzały się na kilka godzin i były największą fabryką pomysłów, by zrobić coś szalonego, jest na wyciągnięcie ręki. -Sądzę, że przydzieliłaby cię do Gryffindoru. Z twoją tendencją do pakowania się w kłopoty, odnalazłbyś się tam doskonale. – Powiedziała zgodnie z przekonaniami i przecież to logiczne, że nie poleciłaby mu innego domu, skoro sama była czerwona, right? -Ewentualnie zieloni, ale dziwnie na wszystkich syczą. Ty też tak masz? - Nie czuła żadnego skrępowania, ale nie miała zamiaru dawać mu tego, czego chciał. Łańcuszek trzymała pewnie w dłoni, a zadanie oddalało się coraz bardziej, bo to nie był jeszcze ten czas. Nie dla niej.
-A nie lepiej tunel czasoprzestrzenny? Zgadzam się też na salę światła… – Spytała bez żadnych zahamowań, bo czy musieli tkwić w jednym miejscu? Eiv miała problem z tym, żeby zatrzymać się na dłuższą chwilę, a teraz była idealna sposobność do tego, by… Wrócić do starych nawyków. -To jak?


/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Ukryty pokój   

Powrót do góry Go down
 

Ukryty pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Atlantyda
-