IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Eastleigh / Hereford / Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5566
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289




Gracz






PisanieTemat: Fontanna   Sob Wrz 19 2015, 15:07


Fontanna

Stara, kamienna fontanna, której subtelne rzeźbienia przyciągają wzrok. Jeśli przyjrzeć się dokładniej i poświęcić im chwilę, z niewyraźnych kształtów uformuje się historyjka o stworzeniu Doliny Godryka. Nieduża rzeźba, stojąca w kamiennej misie, przedstawia Gryffindora unoszącego miecz do góry. Niestety, niewiele osób przejmuje się tą z pozoru pospolitą ozdobą miasteczka. Nikt jej jednak nie usuwa, z powodu magicznych właściwości, które ponoć posiada. Mówi się, że to idealna woda na przeróżne eliksiry miłości. Co prawda nie jest ona specjalnie zachęcająca, mętna, zielonkawa. Jednak wiele osób chce sprawdzić prawdziwe, magiczne właściwości fontanny.

Uwaga!
Wchodzisz tu na własną odpowiedzialność! Kostki, które tu wyrzucisz mogą ci dać bardzo duży potencjał magiczny, niesamowite przedmioty itp. Jednak możesz też zachorować na nieznaną chorobę, poważnie się poranić lub stracić dużo pieniędzy.
Zanim rzucisz kostką, upewnij się, że znasz zasady wynikające z rzutu.


1 -  Rozochocony wyciągasz fiolkę, by wlać do niej odrobinę wody.

Spoiler:
 

2 - Kiedy nieostrożnie kładziesz dłoń na fontannie, znikąd wyskakuje  Langustnik Ladaco i boleśnie szczypie cię w palec.

Spoiler:
 

3 - Nie możesz znaleźć nic magicznego w tej okropnej wodzie! Wszystko wydaje się takie zwyczajne, nawet kiedy końcem języka, delikatnie dotykasz zielonkawej wody. Nawet nie masz pojęcia co na siebie sprowadziłeś! Twoja postać została obdarzona genem niezwykłej płodności!

Spoiler:
 

4 - Fontanna nie jest zachwycona Twoją obecnością. Nie czujesz jak uparcie próbuje odsunąć Cię od siebie? Niepotrzebnie napierasz na dziwaczną barierę, którą wokół siebie wytwarza.
Spoiler:
 

5 -  Uważnie obserwujesz całą fontannę. Dotykasz ją z każdej strony i próbujesz za wszelką cenę wyciągnąć z niej tą niesamowitą magię. Wydaje Ci się, że dziwna, kamienna broszka nie pasuje do całości. Próbujesz poruszyć nieudolnie kamienną ozdobę. Jednak nic się nie dzieje. Zniesmaczony odchodzisz, nie wiedząc, że zostałeś oznaczony repliką gwiazdy południa.
Spoiler:
 

6 - Dotykasz delikatnie dziwacznych płatków, unoszących się na powierzchni wody. To takie nostalgiczne miejsce. Przez chwilę stoisz tu rozmyślając o wszystkim, i o niczym. Ale głównie o miłości.

Spoiler:
 


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 156
Dodatkowo : super płodny do 20.06.2018
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15209-claudius-faulkner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15231-claude-faulkner#406748
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15222-claude-faulkner#406465
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lis 20 2017, 13:56

Nie dało się ukryć, że odkąd Claude zjawił się w Dolinie pierwszy raz, coraz częściej miał ochotę do niej wrócić. Nie wiedział, czy jest to kwestia niezwykłego uroku samego miasteczka, czy też po prostu ostatnio dość często myślał o siostrze swojego szefa? W końcu udało mu się połączyć wszystkie fakty i mając teraz pewność, że Beatrice faktycznie była jego siostrą, w dodatku zajmowała się eliksirami, a ich rodzina miała największy skład mikstur akurat w Dolinie, wysnuł wniosek, że istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że kiedyś ją w tym miasteczku złapie! Czy takie podchody miały jakikolwiek sens? Oczywiście, że nie, ale chłopak się tym nie przejmował jakoś szczególnie. Zresztą i tak bardzo chciał zgłębić tajemnice magicznego miasteczka, w którym wydawałoby się zakochał się od pierwszego wejrzenia.
Przechadzając się uliczkami w centrum natrafił w końcu na tajemniczą fontannę. Nie wyglądała, jakby była główną atrakcją doliny, raczej niespecjalnie przejmowano się jej odnowieniem czy wyczyszczeniem. Niemniej jednak postać kamiennego Godryka Gryffindora przykuła jego uwagę. Przypatrywał się jej przez moment, dostrzegając chwilę później nieco więcej zdobień wokół całej fontanny. Woda była raczej zielonkawa i mętna. Claude zajrzał, by zobaczyć, czy pod taflą znajdowały się jakieś przedmioty lub monety - może była to jedna z tych fontann, do których po wrzuceniu swoistego haraczu ma się szczęście? Nie słyszał wcześniej o jej magicznych właściwościach i szczerze powiedziawszy nie miał pojęcia, dlaczego w ogóle zanurzył palce w brudnej wodzie. Tym bardziej nie wiedział, co podkusiło go do polizania ich zaraz po fakcie - fuj.

kostka: 3, celibat czas zacząć xD
@Beatrice L. O. O. Dear

______________________


Claude Faulkner
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 506
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lis 20 2017, 15:10

Ostatnie czasy zdecydowanie nie były dla niej łatwe. Mimo, że dobrze radziła sobie z pracą, to znacznie gorzej było z nią samą. Miała spore problemy osobiste, które wynikały z niedawnego rozstania z narzeczonym. Mimo, że od tego czasu minęło już prawie dwa miesiące, to dziewczyna nadal nie mogła się z tego pozbierać do końca. Czuła, jakby w jej sercu była duża rana, która nie mogła się zasklepić. Jakby to nie był jeszcze jej czas. Pulsowała, ale delikatniej niż na początku, tym samym cały czas przypominając nieustannie Beatrice o bólu, który zadał jej Maximilian. Miała tylko nadzieję, że srogo tego pożałuje. Pewnym było to, że całe uczucie, które żywiła względem tego mężczyzny, bardzo skutecznie zamieniło się w czystą, niczym nie skażoną nienawiść.
Delikatny płomyk nadziei wykwitł po jej spotkaniu z Claudem i potem powtórnym. Okazał się być bardzo sympatycznym mężczyzną. Oczywiście nie rozpatrywała go w tym momencie jako potencjalnego partnera. Po prostu był bardzo ciekawym obiektem obserwacji i Bea z przyjemnością miałaby z nim lepszy kontakt. Ale niestety, on się do niej nie odzywał. A ona nie była typem osoby, która to pozwoliłaby sobie na uganianie się za kimkolwiek, nie ważne jak interesującą osobę by spotkała. Po prostu jej natura nie pozwalała na takie dziwne zachowanie.
Tego dnia skończyła wcześniej pracę. Miała to szczęście, że prócz niej było jeszcze kilku innych pracowników, którzy mogli pozostać dłużej. I dobrze. Beatrice postanowił z tego faktu skorzystać. Szczelnie otuliła się wełnianym, czarnym płaszczem i wyszła z mrok, a za nią zadzwonił tylko malutki dzwoneczek u drzwi.
Mimo, że nie było mroźno, to Bea szybko zobaczyła małe obłoczki pary wylatujące z jej ust. Niebo było całkowicie przysłonięte chmurami, z których lada moment mógł lunąć deszcz. Dziewczyna przyspieszyła kroku, a dźwięk jej obcasów odbijał się echem. Jak zwykle przechodziła w pobliżu pięknej fontanny, do której jednak nigdy nie miała śmiałości się zbliżyć. Tym razem było inaczej. Tym razem czuła, że to w tym miejscu powinna spędzić przynajmniej najbliższe kilkanaście minut. Zwolniła krok i niespiesznie zaczęła się zbliżać do małego placyku, gdzie znajdowała się fontanna. Ale tym razem, w przeciwieństwie do wielu innych, gdy ją mijała, przy fontannie ktoś się już znajdował. Ktoś, kogo Beatrice z całą pewnością nie spodziewała się spotkać. A już szczególnie tutaj. Ta rudawa czupryna od razu rzuciła się jej w oczy a na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. Nie wiedzieć tylko czemu jej serce zaczęło mocniej bić. Przecież to było niedorzeczne.
Szła wolno, a echo jej butów rozchodziło się wokół niej. Chłopak z pewnością musiał to słyszeć. Nie mógł tego pominąć. Dziewczyna mimowolnie uśmiechnęła się uroczo, ale jej uśmiech zmienił się w grymas, gdy zobaczyła, jak Claude zamacza palec w wodzie fontanny i potem go oblizuje. Zatrzymała się w miejscu nie do końca pewna, czy jednak chce do niego podejść.
- Mama Ci nie mówiła, że nie wolno jeść nieznanych rzeczy? - zapytała, dalej skrzywiona. Ale gdy odwrócił się w jej kierunku, nie mogła się nie uśmiechnąć.
Podeszła do niego i usiadła na brzegu fontanny, jak gdyby go w ogóle nie zauważyła. A przecież widziała go, doskonale zdawała sobie sprawę z jego obecności.
Jakby od niechcenia dotknęła jednego z płatków nieznanego jej kwiatu, który pływał po powierzchni wody. I właśnie wtedy zauważyła, że na dnie leży coś, co połyskiwało na czerwono. Podciągnęła rękaw płaszcza i sięgnęła po to dłonią. Piękny pierścień pojawił się na jej dłoni. Zafascynowana włożyła go na palec i dopiero wtedy ponownie spojrzała na Clauda.
- Co Cię tu sprowadza? Przecież mieszkasz w Londynie.

Kosteczka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 156
Dodatkowo : super płodny do 20.06.2018
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15209-claudius-faulkner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15231-claude-faulkner#406748
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15222-claude-faulkner#406465
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lis 22 2017, 21:29

To nie tak, że Claude zjawił się w w Dolinie Godryka specjalnie po to, by spotkać Beatrice, ponieważ wtedy musiałabym nazwać go skrajnie głupim i naiwnym człowiekiem. Był świadomy, że prawdopodobieństwo mimo swojego istnienia było niezwykle niskie, jako że nie znał ani topografii miasteczka, ani miejsca, w którym znajdowała się ta największa siedziba ich rodzinnego biznesu, ani nawet nie miał pewności, że Beatrice mówiąc o pracy w eliksirach wspominała konkretnie o tym sklepie, czy może o jakimś innym w innej części Wielkiej Brytanii? Zjawił się tam wyłącznie z ciekawości względem samej Doliny Godryka. Sama myśl o niej wprowadzała go w dobry nastrój i czuł nieodpartą potrzebę wracania do niej co weekend. Może to jakaś magiczna siła sprawiła, że znalazł się pod tą fontanną?
Skrzywił się, smakując dziwną, zielonkawą wodę i w jednej chwili pomyślał, że istotnie jego głupota była bezdenna. Merlin jeden wiedział, ile ptasich kup wpadło do tej fontanny, ile dziwnych rzeczy zostało zanurzonych w tej wodzie, wliczając w to brudne palce prawdopodobnie setki ludzi... Nie było to najroztropniejsze i już zaczął wypatrywać pierwszego choróbska, które się do niego przypląta po tym doświadczeniu. Pokręcił głową zażenowany samym sobą, po czym wytarł rękę w szatę, ale czynność ta została przerwana przez znajomy głos dochodzący zza jego pleców. Dosłownie podskoczył w miejscu i wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk, który mógł być jednocześnie krzykiem i jękiem. Gdy jego wzrok spotkał się z twarzą Beatrice, na jego twarzy wykwitł szeroki, szczery uśmiech zadowolenia, a zaraz po nim na policzki wypełzł najprawdziwszy szkarłat. Z jednej strony cieszył się, że jednak udało mu się ją spotkać, ale z drugiej... Na gacie Merlina, przecież co ona sobie o nim teraz pomyśli... Wyszedł na jakiegoś oblecha! Zaśmiał się pod nosem krótko i nerwowo, pocierając w zakłopotaniu kark.
- Fakt, powinienem wspomnieć maminą szkołę - przyznał. Na szczęście dziewczyna nie komentowała dalej tego widoku, wobec czego czuł ogromną wdzięczność. Obserwował ją, gdy tak zbliżała się ze stukotem obcasów w jego stronę. Wyglądała tak ślicznie... Otrząsnął się, uznając, że te myśli były nie na miejscu. - Zgadza się, mieszkam w Londynie, ale ostatnio coś mnie tu ciągnie - powiedział zgodnie z prawdą. Obdarzył ją delikatnym uśmiechem i przez chwilę rozważał, czy nie dodać, że to prawdopodobnie przez nią, lecz uznał, że może jednak oszczędzi sobie takie teksty, a przynajmniej zachowa je na później, gdy z pamięci Beatrice zniknie obraz rudzielca liżącego palec przy fontannie. - Byłem tu niedawno z Dorienem, zwiedzaliśmy sobie okolicę i w tym tygodniu chciałem sam coś zobaczyć. A Ty? Co tu robisz? - zapytał, zagajając rozmowę.

______________________


Claude Faulkner
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 506
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lis 23 2017, 00:10

I znów mogła oglądać wszystkie odcienie purpury, które ten chłopak potrafił zaprezentować. Niewiele o nim wiedziała, ale tego jednego była pewna: bardzo łatwo wpadał w zakłopotanie i robił dziwne rzeczy, których normalni ludzie nie robią. Bądź robić nie powinni. Nic więc dziwnego, że parsknęła śmiechem, ale była na tyle miła, że nie skomentowała jego zachowania w żaden sposób. Bo i po co miała robić mu jeszcze większy wstyd niż on sam sobie w tym momencie zrobił? Nie była aż tak wredną kobietą.
- Pomyślałby kto, że mnie szpiegujesz, ale to by zakrawało o desperację. - rzuciła lekkim tonem, który zdecydowanie wskazywał na to, że w tym momencie żartuje. Ale skąd mogła wiedzieć, że wcale nie tak bardzo mijała się z prawdą? Z pewnością nie ona i z całą pewnością nie zamierzała o to chłopaka pytać. Bo i po co? Sama mogła wysunąć odpowiednie wnioski na podstawie tego, co chłopak mógł jej zademonstrować swoimi odruchami.
Beatrice rozejrzała się wokół, nim odpowiedziała cokolwiek. Faktem było, że Dolina Godryka Gryffindora była nad wyraz urokliwym miasteczkiem. Wieczorami potrafiła sprawiać wrażenie prawdziwie zaczarowanego miejsca. W takich momentach można było pomyśleć, że wszystko jest możliwe oraz, że wszystko może się zdarzyć. Ale z pewnością nie w takich miejscach jak to. Bo przecież ta fontanna wiele pozostawiała do życzenia. Jednak z jakiegoś, nieznanego Beatrice powodu, nigdy nie została odrestaurowana, czy chociażby usunięta, aby coś piękniejszego mogło powstać w tym miejscu. Może to i lepiej? Może i takie zakątki były potrzebne, aby dwoje ludzi mogło się w nich przypadkowo spotkać?
-Wybrałeś sobie mało interesujące miejsce do zwiedzania. Rzadko ktoś tutaj przychodzi a wielu uważa, że fontanna powinna już dawno stąd zniknąć. - mówiąc to patrzyła wprost na Clauda, bo po prostu lubiła wpatrywać się w swoich rozmówców. Ale potem przeniosła wzrok na rzeźbę Gryffindora. -Ja uważam, że coś w tym miejscu jest na pewno magicznego. Coś, co przyciąga do siebie i nie zawsze chce puścić od tak, bez niczego.
Wydawało jej się, że to, co właśnie powiedziała, było całkowitą prawdą. A może to tylko jej własne wyobrażenie o prawdzie? Ciężko było stwierdzić.
Słysząc jego słowa, uniosła jedną brew ku górze i uśmiechnęła się w pewien zagadkowy sposób. A z pewnością zagadkowy dla kogoś, kto widział ją trzeci raz w życiu.
- Co ja tu robię? Cóż, wracam z pracy - powiedziała takim tonem, jakby ktoś właśnie zapytał się jej czym różni się dom Salazara Slytherina od Godryka Gryffindora. Innymi słowy było to dla niej coś oczywistego. Jednak szybko przypomniała sobie, że przecież Claude nie wie, gdzie ona pracuje. Wie jedynie, że zajmuje się eliksirami. A przynajmniej to ona mu tylko powiedziała. Co i w ogóle czy cokolwiek wiedział od Doriena, nie miała zielonego pojęcia. Czuła, że jest mu winna jakieś wyjaśnienie, więc dodała - Moja matka ma sieć sklepów z eliksirami. A ja w jednym z nich pracuję. W sumie ten jest największy i najważniejszy w całej sieci, więc razem z kuzynką i z siostrą przede wszystkim tutaj działamy. - skrzywiła się delikatnie na wzmiankę o siostrze. Miała nadzieję, że umknęło to uwadze Clauda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 156
Dodatkowo : super płodny do 20.06.2018
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15209-claudius-faulkner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15231-claude-faulkner#406748
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15222-claude-faulkner#406465
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lis 26 2017, 03:32

Kameleon byłby z niego kiepski, skoro posiadał tak ubogą gamę kolorystyczną, jednak to dobrze, że purpura już jawiła się na jego licach, bowiem po kolejnych słowach Beatrice wręcz niemożliwe było jej zniknięcie. Claude zaśmiał się krótko i nerwowo - dobrze, że dziewczyna nie dochodziła istoty sprawy, bo jeszcze by się jej wypaplał, że faktycznie siedział przy fontannie z myślą, że może ją spotka. Może nie miał na celu dosłowne śledzenie jej czy też czatowanie na nią w Dolinie, ale nie mógł powstrzymać się od myśli, że owszem, miał w zamiarze spotkanie jej tutaj. Fakt, że mu się udało, wydawał mu się na tyle niesamowity, że aż ciężko było mu to skomentować. Dobrze, że dziewczyna jasno pokazała, że jej słowa są jedynie żartem i nie stanowią rzeczywistego przytyku, bo w przeciwnym wypadku Claude czmychnąłby czym prędzej z miejsca zdarzenia.
- Czemu? - zapytał, gdy powiedziała o fontannie. Jemu osobiście bardzo się podobała i mimo że nie była w najlepszej kondycji to nie prezentowała się najgorzej! No dobra, zawsze mogło być lepiej, ale przecież to takie stare, wręcz zabytkowe elementy nadawały klimatu miasteczku, prawda? - Mi tam się podoba. Mogliby co jakiś czas czyścić wodę... - dodał, uśmiechając się szeroko, celowo żartując z samego siebie w tym momencie. Aczkolwiek miał nadzieję, że wraz z niesmakiem nie wyniesie z tego głupiego doświadczenia jakiegoś choróbska...
Uśmiechnął się na dźwięk kolejnych słów Beatrice. Chyba nie było z nim tak źle, skoro właśnie potwierdziła jego wcześniej wysnute wnioski. Już dawno zyskał pewność, że należy do TYCH Dearów, natomiast teraz wiedział już, gdzie pracuje. Pokiwał głową.
- Dorien mi ostatnio coś wspominał, że macie tu główny magazyn czy coś takiego - przyznał. - Byłem z nim tu ostatnio zwiedzać, byliśmy pod pomnikiem Potterów i pod ich domem. Od tamtej wycieczki lubię tu wracać. Wróciłbym szybciej, gdybym wiedział, że mogę Cię tu spotkać - dodał jeszcze, posyłając jej wyjątkowo ciepły uśmiech. Nie wiadomo, czy w ten sposób manifestował swój dobry humor, czy też może raczej odczuł działanie pierścionka, który wyłowiła z fontanny Bea?

Przepraszam, że tak słabo, następny będzie lepszy I love you

______________________


Claude Faulkner
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 506
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lis 26 2017, 23:58

Nie zamierzała komentować jego zachowania, ale z pewnością na jego podstawie wysnuła jakieś swoje wnioski i przemyślenia. No bo nie ma co ukrywać, to nie była normalna reakcja na tego typu słowa. Gdyby nie bardzo dobre umiejętności kamuflowania swojego zachowania i uczuć przed innymi, Claude z pewnością zauważyłby pewne zakłopotanie w jakie wprawił dziewczynę. Ale miała tylko nadzieję, że jej myśli nie mają żadnego pokrycia z rzeczywistością i przesadza.
Ona sama w ogóle nie myślała o tym, że byćmoże tego wieczoru spotka Clauda w Dolinie Godryka. W końcu, jak wspomniała wcześniej, to było miejsce, w którym prędzej by się diabła spodziewała niż tego jegomościa. Nie mogła zaprzeczyć, że od momentu, gdy go pierwszy raz spotkała, zdarzało jej się o nim czasem pomyśleć, ale z pewnością nie w taki sposób, aby obsesyjnie chodzić i go szukać. Co to to nie, miała swoją godność, prawda? To było raczej coś na zasadzie, że uznała go za kogoś bardzo interesującego. Jego prostoliniowość, w dobrym tego słowa znaczeniu, bardzo zafascynowała kobietę i z pewnością dowiedziałaby się na ten temat więcej u samego źródła.
-Wiesz, wielu uważa ją po prostu za brzydką, brudną i nie pasującą do całokształtu - przewróciła oczyma a jej ton sugerował, że zupełnie nie zgadza się z tymi słowami. Kolejne jego słowa sprawiły, że parsknęła śmiechem. - A co, ta nie była zbyt smaczna? Wyglądałeś na szczęśliwego, że mogłeś ją skosztować. - jej słowa wręcz ociekały ironią, ale nie mogła sobie odmówić tej małej przyjemności, jaką było naśmiewanie się z niego. W końcu sam to na siebie sprowadził, ona nie zamierzała się tak zachowywać.
- Dorien nie szczególnie przejmuje się losem rodzinnego interesu. Jest bardziej podobny do ojca, niż matki. Dziwny, ale na swój sposób da się lubić. - skwitowała tylko. Założyła nogę na nogę i słuchała kolejnych słów Faulknera. -Dolina Godryka Gryffindora to piękne miejsce. I magiczne. Wszędzie, gdzie się wybierzesz to znajdziesz coś, co może Cię zaurczyć, niekiedy w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Uśmiechnęła się miło w kierunku chłopaka, ale jej uśmiech po chwili zmalał, gdy do jej uszu dotarły kolejne jego słowa. Nie wiedziała, co powinna powiedzieć, czy jak się zachować. Jej mina pewnie wyrażała ogromną dezorientację. W rozmowach takich jak ta poruszała się jak słońw składzie porcelany, a w tych słowach z pewnością wyczuwała coś poza zwykłym koleżeństwem.
-To miłe, ale i nieoczekiwane. - powiedziała cicho. Odchrząknęła i spróbowała przywrócić uśmiech na jej twarz. -Wybacz, ale ja po prostu nie przywykłam do tego, że ktoś może mówić do mnie takie miłe słowa. Od tak, po prostu, bez żadnego ukrytego celu. - I było to bardzo prawdziwe. Najmilsi zawsze byli Ci, którzy czegoś od dziewczyny oczekiwali. Najczęściej była to pomoc w kwestii eliksirów lub w mniej przyjemnych sprawach. Rzadziej byli to Ci, którzy od tak lubili Beatrice i chcieli sprawić jej przyjemność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 156
Dodatkowo : super płodny do 20.06.2018
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15209-claudius-faulkner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15231-claude-faulkner#406748
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15222-claude-faulkner#406465
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lis 29 2017, 21:33

Claude zaśmiał się zakłopotany i przewrócił oczami. Nawet jeśli chciałby się pozbyć purpury z twarzy, zwyczajnie nie był w stanie, bowiem każde kolejne słowo nawiązujące do sytuacji sprzed chwili, która była wynikiem jakiegoś zaślepienia i zwarcia na neuronach w mózgu Faulknera, przywracało poprzedni stan i festiwal kolorów zaczynał się na nowo. Może to kwestia tego, że nie przywykł jeszcze do specyficznego, wysyconego ironią poczucia humoru dziewczyny, a może po prostu był przypadkiem beznadziejnym w tej kwestii i już nigdy nie będzie w stanie powrócić do poprzedniego koloru skóry?
- Jak tak o tym mówisz to mam ochotę schować się pod ziemię - przyznał, stawiając w tym wypadku na szczerość. Nie zamierzał udawać, że próbowanie brudnej wody z fontanny miało cokolwiek na celu. - Sam nie wiem, czemu to zrobiłem. Może ta fontanna rzuca czar na siedzące przy niej osoby? Może dlatego jeszcze jej nie usunęli - bo magicznie przekonuje władze Doliny, że to jej miejsce? - wysnuł teorię, jego zdaniem nie tak głupią, po czym ponownie roześmiał się. - W każdym razie nie, nie była smaczna i to zdecydowanie byłoby do poprawy. Wyobraź sobie, gdyby woda w fontannie smakowała na przykład jak oranżada? - Wtedy chodziłby do niej z pustą butelką gotową do wypełnienia...
Z uwagą wysłuchał słów Beatrice, którymi określała Doriena. Ileż to się można dowiedzieć od innych! Teraz podejrzewał już, dlaczego tak mało czasu poświęcał na opowiadanie Claude'owi o rodzinnym biznesie, mimo że już kilkakrotnie o niego pytał. Dodatkowo wywnioskował, że jego ojciec również pracuje w Ministerstwie. To już sporo przydatnych informacji, które kiedyś mogłyby mu się przydać. Nie skomentował jednak osoby kolegi, wolał nie powiedzieć nic, niż o dwa słowa za dużo. Potem by się z niego śmiali przy rodzinnym obiedzie...
- Żałuję, że nie urządziłem sobie wycieczek do Doliny jak planowałem przeprowadzkę z Ipswich. Prawdopodobnie bym się tu osiedlił, bo w twoich słowach kryje się sporo prawdy - już czuję się zauroczony - stwierdził, nie do końca panując nad tym, co wydostaje się z jego ust. Prawdopodobnie było to zwykłe nieporozumienie i odnosił się do miejsca, w którym się znajdowali... Lub może znacznie wyraźniej odczuwał działanie tajemniczego pierścienia z fontanny... Ale czyżby? - Nie rozumiem - powiedział z lekko zmarszczonymi brwiami, gdy dziewczyna wyraziła zakłopotanie. - Taka dziewczyna jak Ty powinna słyszeć miłe słowa codziennie i być do nich przyzwyczajona. Chcesz mi powiedzieć, że ktoś się źle do Ciebie odzywa? - zapytał, gotów wstać i w tej samej chwili wymierzyć sprawiedliwość wyimaginowanym oprawcom Beatrice. A jeśli zastanawiasz się, czy to możliwe, by pierścień oddziaływał na człowieka tak mocno, muszę dodać, że Claude jest niezwykle podatny na magię tego rodzaju. To taki człowiek, na którego nawet pięciolatek byłby w stanie rzucić skutecznego imperiusa...

______________________


Claude Faulkner
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 506
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Lis 29 2017, 23:35

Wyczuła, że powoli powinna zakończyć żarty na temat niedawnego zachowania chłopaka. Najlepiej było to puścić w niepamięć i porozmawiać o czymś, co nie będzie wprawiać go wciąż od nowa w zakłopotanie. I jakby na potwierdzenie jej domysłów, Claude powiedział to, co powiedział.
-Ok, już więcej nie będę o tym wspominać. - uniosła ręce nad głowę w obronnym geście, ale na jej ustach wciąż gdzieś się błąkał uśmieszek. - Niewykluczone, że masz rację. To by wyjaśniało na przykład różne opowieści o tej fontannie. Słyszałam, że niekiedy nie można dotknąć tafli wody, innym razem ona wrze i parzy każdego, kto tylko spróbuje.
Naprawdę, na tych słowach chciała zakończyć temat fontanny, aby oszczędzić pana Faulknera, ale niestety się nie dało. No bo po co wspominał o tej oranżadzie? Nie było to do niczego potrzebne, a tylko sprawiło, że Beatrice zaczęła się śmiać głośno.
Nie mogła się opanować. Wstała z miejsca i zaczęła chodzić wokół nadal się śmiejąc. Poczuła, jak łzy wydostają się z pod jej powiek i znaczą przezroczyste ścieżki na jej policzkach. Dawno się tak szczerze i prawdziwie nie śmiała.
-Na Merlina, Claude! Sam to na siebie sprowadzasz! - wysapała pomiędzy kolejnymi napadami śmiechu. W końcu jednak udało jej się na tyle uspokoić, że jej oddech prawie wrócił do normalności. Otarła delikatnie łzy z policzków, starając się jak najmniej naruszyć makijaż. Na jej ustach dalej gościł szeroki uśmiech, gdy mówiła. -Ja naprawdę chciałam Cię już oszczędzić i więcej się z Ciebie nie śmiać, ale się nie dało po prostu.
Uspokoiła się, ale jej uśmiech mimowolnie poszerzył się, gdy wysłuchała słów chłopaka na temat Doliny. Sama uważała, że jest to jedno z piękniejszych miejsc, które dane było jej w życiu odwiedzić. I wiedziała, że jeśli w końcu wyprowadzi się kiedyś z rodzinnego domu, to właśnie w tym miejscu będziesz szukała swojego małego azylu. -To dlaczego właściwie się tutaj nie przeprowadzisz? Sama gdybym miała taką możliwość to bym tutaj się przeprowadziła. - powiedziała zgodnie z prawdą. Nie potrzebowała wiele do szczęścia. W chwili obecnej była na takim etapie swojego życia, że przestała marzyć o wielkiej miłości, rodzinie i gromadce dzieci tak, jak robiło to większość kobiet w jej, bądź zbliżonym, wieku. Teraz chciała się skupić na pracy. I odnaleźć spokój, którego od tak dawna nie zaznała przez mężczyznę, z którym myślała, że spędzi resztę życia. A uważała, że właśnie w tym miejscu by się jej to udało.
Jej uśmiech zelżał, by nie powiedzieć, że zupełnie zniknął, gdy usłyszała jego słowa. Zaplotła dłonie na wysokości piersi dokładnie przyglądając się chłopakowi.
-Taka jak ja? To znaczy jaka Twoim zdaniem jestem? - zapytała szczerze zaintrygowana, ale nie tak już wesołym tonem jak poprzednio. -Zapewne urocza, miła, może jeszcze dobroduszna lub pomocna, prawda? - dodała i nie pozostawiając możliwości, aby Claude odpowiedział, kontynuowała. - A co, jeśli Ci powiem, że zgoła odmienna opinia krąży na mój temat? Że do miłej dziewczyny mi bardzo daleko w opinii innych ludzi? A niektórzy wręcz uwielbiają określać mnie mianem zimnej suki?
Zamilkła ciekawa tego, jakie odczucia wzbudziła w chłopaku. Niepokój? Ponowne zażenowanie? Czy może tym razem coś innego? Jej ciekawość była ogromna w tym momencie i miała nadzieję, że Claude ośmieli się ją szybko zaspokoić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 156
Dodatkowo : super płodny do 20.06.2018
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15209-claudius-faulkner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15231-claude-faulkner#406748
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15222-claude-faulkner#406465
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Lis 30 2017, 23:34

I kiedy już wydawało się, że Claude załatwił sprawę po swojemu i ugadał z Beatrice, by więcej się z niego nie naśmiewała, bo wprawia go to w zakłopotanie, ponownie się podłożył, przez co dziewczyna wybuchnęła głośnym śmiechem. Chłopak zareagował równie szybko i śmiał się prawie tak długo jak ona, z tym że on nie płakał. Niezwykłą radość sprawiało mu jednak samo patrzenie na szeroki uśmiech dziewczyny oraz słuchanie jego perlistego brzmienia, tak łagodnie muskającego jego uszy. Wydawało mu się, że czas na moment się zatrzymał i istniała tylko ona, tak rozkosznie rozbawiona - Claude nawet się nie spostrzegł, że gapił się na nią z nieco rozdziawioną buzią. Coś jednak w jej spojrzeniu kazało mu ogarnąć twarz i całe ciało, które jakoś tak sflaczało. Natychmiast wyprężył się jak struna, a dłonią przejechał po niezwykle zmierzwionej czuprynie rudawych włosów.
- Niestety ciąży nade mną jakieś fatum - powiedział, jakby przyznawał się do największego sekretu swojego życia. Zaraz potem rysy jego twarzy straciły ową powagę, która gościła na nich jedynie przez kilka sekund. Wykonał znaczący ruch brwiami i wyszczerzył zęby w uśmiechu. - Tak naprawdę zrobiłem to specjalnie. Lubię, gdy się śmiejesz - wyznał, kompletnie nie kontrolując tego słowotoku. Trzeba wspomnieć, że Claude z kobietami radził sobie... Raczej przeciętnie, jeśli nie źle, bowiem jego przywarą było zbyt szybkie angażowanie uczuć oraz brak pewnego rodzaju wyczucia w rozmowach, podczas których mniemał, że podrywał pewną dzierlatkę, która zaś notowała jego teksty w pamięci, by następnie pośmiać się z nich przy winie z koleżanką.
Słysząc jej pytanie poświęcił mu dłuższą minutę na zastanowienie się. W praktyce nie wiedział, co jeszcze go powstrzymywało - prawdopodobnie były to ostatki zdrowego rozsądku, które nakazywały mu tak poważną decyzję przemyśleć i chociaż raz w życiu nie biec za głupim instynktem. Nie znał do końca swojej sytuacji finansowej i nie wiedział, czy mógłby sobie pozwolić na przeprowadzkę w tej chwili. Zresztą musiałby przenieść wszystkie trzy koty, a im wydawało się być dobrze w Londynie.
- Nie wiem - przyznał szczerze. - Chyba po prostu potrzebuję jeszcze trochę czasu. Co jeśli moje zauroczenie doliną minie bezpowrotnie podczas następnej wizyty? - rzucił, choć w głębi duszy był święcie przekonany, że miejsce to będzie budziło w nim jedynie miłe wspomnienia, a głównym tego powodem była zdecydowanie Beatrice.
Jej kolejne słowa sprawiły, że trochę się wycofał i spojrzał na nią zaskoczony. Po pierwsze, dość ciężko było mu uwierzyć, że ktokolwiek mógłby mówić takie okropieństwa na temat tej pięknej i radosnej dziewczyny, którą poznał. Po drugie zrobiło mu się głupio, bo być może w tej chwili poruszył jakiś drażliwy temat dla Beatrice. Zmieszał się, tym razem bez efektów kolorystycznych, aczkolwiek wypuścił głośno powietrze na znak zakłopotania.
- Skłamałbym, jeśli nie przyznałbym Ci racji. Jesteś dla mnie miła i chociaż próbowałaś mi pomóc wtedy w restauracji - stwierdził, a na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech na samo wspomnienie tamtego wieczora. Chyba to go do niej przyciągało - mimo tak fatalnego początku, wciąż wydawała się być chętna, by kontynuować znajomość z nim. - A co jeśli Ci powiem, że opinia innych ludzi nie ma dla mnie żadnego znaczenia? - zapytał, patrząc na nią zupełnie poważnie.

______________________


Claude Faulkner
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 506
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Gru 01 2017, 20:54

-Zdecydowanie, to fatum. - skwitowała Beatrice z równie poważną miną co Claude. Nie upłynęła jednak chwila, a znów parsknęła śmiechem. Nic nie mogła na to poradzić, to było zdecydowane silniejsze od niej. Pewnym był fakt, że chłopak zdecydowanie wprawiał ją w świetny nastrój. Z jednej strony było to wspaniałe uczucie móc tak po prostu się śmiać w towarzystwie tego rudzielca, z drugiej jednak strony Beatrice odczuwała coś na kształt przerażenia faktem, że tak niewiele było trzeba, aby Claude sprawił, że ona po prostu zrzuca wszystkie maski, którymi się tak mocno otulała przed innymi ludźmi. Teraz, tutaj w Dolinie Godryka zbyt łatwo przychodziło jej bycie sobą. Czuła się swobodnie, a wiedziała, że w takich momentach zbyt łatwo było ją zranić. Przeszłość nauczyła ją, że nie warto tak się narażać. O wiele łatwiej było udawać zimną sukę i udawać, że opinie innych jej samej nie dotykają. O wiele bezpieczniej. A ten młodzieniec potrafiła swoim brakiem rozwagi sprawić, że Bea również pragnęła być nierozważna, infantylna i by nie musiała przejmować się wciąż od nowa wszystkim.
I o ile do momentu, gdy Beatrice nie usłyszała kolejnych słów chłopaka, mogła udawać, że to po prostu zwykłe przypadkowe spotkanie nieznajomych, tak później przychodziło jej to ciężko. Faktem jest, że na jej twarzy wykwitł najprawdziwszy rumieniec, który był reakcją na to co usłyszała. Może i była świetna w kontrolowaniu samej siebie, ale odruchów nie była w stanie. Pewnie też dlatego, delikatnie zakłopotana, spuściła na chwilę wzrok, byle dalej od oczu Clauda. I co ona miała powiedzieć w takiej sytuacji? Przecież takich rzeczy nie mówiło się na drugim spotkaniu z prawie nieznajomą dziewczyną!
- W takim razie chyba powinnam powiedzieć, że miło mi z tego powodu, że mój śmiech sprawia Ci przyjemność. - wyszeptała w końcu spoglądając znów na niego. Ten nieszczęsny rumieniec dalej zdobił jej lico. No nic nie była w stanie poradzić na fakt, że naprawdę nie umiała reagować na komplementy.
Dolina Godryka była na pewno magicznym miejsce. Dosłownie i w przenośni. A dodatkowo od pewnego czasu była bardzo szczególnym miejscem dla Beatrice. Może i to dziwne, ale tak daleko od rodzinnego domu, tutaj potrafiła się poczuć jakby wcale z niego nie wyszła. Nie wiedziała, czy to za sprawą sklepu, czy ogólnie miasteczka, ale z pewnością uważała, że warto tutaj zamieszkać. Choćby i dla samego widoku takiej fontanny jak ta tutaj.
- Gwarantuję Ci, że tak nie będzie. A jeśli uznasz, że Dolina przestała Ci się podobać, wpadnij do mnie do sklepu to pokażę Ci takie zakątki, że przywrócę Ci wiarę w to miejsce. - powiedziała nie spuszczając z niego wzroku. Nie wiedziała do końca jak chłopak zinterpretuje jej słowa. Czy uzna je tylko za koleżeńskie, czy pomyśli sobie coś więcej. I szczerze mówiąc była niezmiernie ciekawa tego, co o tym będzie uważał.
Tak jak się spodziewała, na początek zaobserwowała coś na kształt szoku na twarzy Clauda. No bo to nie było normalne, aby ktokolwiek w ułamku sekundy tak diametralnie się zmieniał. Więc i jego reakcja była adekwatna do jej zachowania. Natomiast jego słowa były czymś co sprawiło, że Beatrice była delikatnie zaskoczona. Ale w ten pozytywny sposób.
Bea przyjrzała mu się dokładnie. Z tą powagą wymalowaną na twarzy wyglądał na swój sposób uroczo. Coś w jego twarzy było takiego, że dziewczyna nie mogła i nie do końca chciała oderwać od niej wzrok. Może to ta ruda czupryna? A może liczne piegi na jego nosie? Sama nie była do końca pewna.
-Wtedy pewnie spojrzę na Ciebie trochę przychylniej. - odpowiedziała po dłuższej chwili ciszy bardzo poważnym tonem. Jednak nic nie mogła poradzić na to, że powagę całej sytuacji musiał zniszczyć delikatny uśmieszek, który zaczął błąkać się na jej ustach. I co najciekawsze zaczął on rozświetlać całą twarz kobiety. Sięgnął policzków, oczu i nawet naznaczył delikatne zmarszczki na jej czole. A Beatrice zyskała pewność, że bardzo ciężko będzie przy Claudzie udawać kogoś, kim w rzeczywistości nie była. Kogoś, kogo przedstawiała całemu światu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 156
Dodatkowo : super płodny do 20.06.2018
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15209-claudius-faulkner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15231-claude-faulkner#406748
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15222-claude-faulkner#406465
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Gru 09 2017, 01:42

Jemu bardzo podobał się fakt, że Beatrice, w pierwszym odczuciu tak chłodna i wycofana, a ostatecznie pozwoliła samej sobie zrzucić wszystkie swoje maski, by pokazać mu iskierki życia w oczach i szeroki uśmiech. Wypełniała powietrze wokół swoim perlistym śmiechem, a Claude'owi od samego patrzenia robiło się cieplej na sercu. Nie chciał myśleć sobie zbyt wielu rzeczy na samym początku znajomości, lecz nie udawał przed sobą niczego i szybko zdał sobie sprawę, że widok dziewczyny wywoływał u niego niemałe sensacje. Niemniej jednak nie zamierzał nic z tym robić, nawet o tym nie myślał - była młodszą siostrą jego współpracownika, a dodatkowo posiadał informacje (swoją drogą od niej samej), iż jej poprzedni mężczyzna ośmielił się ją zdradzać i z tego, co wywnioskował, wszystko miało miejsce dość niedawno, wobec czego nie zamierzał tematu ani zaczynać, ani w ogóle rozmyślać o nim. W ogóle nieco zbłądził w swoim toku myślowym, tak więc otrząsnął się i spojrzał na nią nieco przytomniejszym spojrzeniem. Zdołał dostrzec, że jej policzki nieco się zaróżowiły, na co on sam zareagował cieniem uśmieszku w kąciku ust. Natomiast stwierdzenie, że ich spotkanie nie było przypadkowe, byłoby lekkim nadużyciem, bowiem Claude zjawił się w Dolinie Godryka dla siebie, a dopiero później pomyślał o niej - jeśli był w stanie sprowadzić ją w to samo miejsce samą myślą, najwyraźniej posiadał magiczne umiejętności, o których jeszcze nie wiedział.
- Propozycję zakodowałem - przyznał, kiwając głową i posłał jej tajemniczy uśmiech. Jeśli była tak chętna do pokazywania mu ciekawych zakątków Doliny, z pewnością skorzystałby z takiej możliwości. Interpretację odrzucę na bok, bowiem nie powinno być dla nikogo zagadką, że serduszko zapukało nieco mocniej, gdy zaoferowała swoją pomoc.
Dalsza rozmowa przebiegała już w nieco innej atmosferze i choć początkowo dało się wyczuć lekkie napięcie, gdy Beatrice tak mocno zareagowała na komplementy Faulknera, wyciągając z rękawa zdania, którymi spowodowała niemały szok na twarzy rudzielca. Nie miał zamiaru jej urazić, nie miał zamiaru sprawić, by czuła się niepewna - tym bardziej nie chciał toczyć tego pojedynku na spojrzenia. Miał nadzieję, że jego słowa nieco ją udobruchają, że nieco zmienią tory tej rozmowy... I udało się, o dziwo podziałało i Beatrice złagodniała, wręcz obdarzyła go uśmiechem, który mógłby stopić lodowce.
- Nawet nie wiesz, jak mnie to cieszy - przyznał, wzdychając z ulgą. - Zyskać przychylność TAKIEJ dziewczyny to spory zaszczyt - dodał, choć może już nieco przesadził.

______________________


Claude Faulkner
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 506
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Gru 10 2017, 15:32

Delikatny uśmiech gościł na jej twarzy podczas tego dziwnego spotkania. Co miała poradzić na fakt, że naprawdę polubiła tego chłopaka? Oraz, że czuła się nad wyraz dobrze w jego towarzystwie. Wywoływał u niej dziwne rodzaje uczuć, do których ostatnimi czasy nie przywykła. Tak łatwo było przy nim zapomnieć o bożym świecie i problemach, które ją spotykały w dniu codziennym. Tak prosto było stać w miejscu i się uśmiechać. I nie prosić los o cokolwiek innego niż możliwość obserwowania tych zaróżowionych w geście zakłopotania policzków. Już za pierwszym razem, gdy Beatrice spotkała tego chłopaka, wywołał on w niej dziwne uczucie zaciekawienia. Chciała go poznać, dowiedzieć się co się kryje pod tą rudą czupryną. A z każdym kolejnym spotkaniem, to uczucie zyskiwało tylko na sile. Dziewczyna wiedziała tylko jedno, że dzięki temu chłopakowi, chaos który panował wewnątrz niej od dłuższego czasu, zanikał i jak długo Claude był na horyzoncie, nie wracał.
-W takim razie zapraszam, możesz kiedyś wysłać do mnie jakąś sowę, czy coś. - powiedziała nadal lekko zakłopotana. Nie chciała wyjść przed nim na jakąś dziwną osobę, ale po prostu chciała mieć z nim więcej kontaktu, tak, aby może w końcu całkowicie zapomnieć?
Maleńkie płatki śniegu zaczęły powoli spadać z nieba. Każdy różnorodny, ale w większym gronie praktyczne takie same. Beatrice podniosła głowę do góry przyglądając się im przez chwilę w niemym zachwycie. Uwielbiała zimę i śnieg. Wywoływało to w niej dobre wspomnienia. Zima zawsze była taka piękna i wyrozumiała. A teraz miała okazję obserwować jej początek. Bardzo cieszyła się z tego faktu.
-Zaczął padać śnieg - powiedziała cicho w kierunku chłopaka i przeniosła na niego wzrok. Wyglądał przystojnie na tle spadających z nieba płatków, ale Bea nie zamierzała mówić tego głośno. Raczej nie było to wskazane.
-Muszę już iść. - uśmiechnęła się. Co prawda nie było tak w rzeczywistości, ale może lepiej było pozostawić po sobie coś na kształt nienasycenia? - Bardzo się cieszę, że mogłam Cię dzisiaj spotkać. Może uda nam się kiedyś zobaczyć nie przez przypadek? - była bardzo ciekawa jego reakcji na te słowa. W końcu, sama nie codzień proponowała innym osobą spotkanie.
Po tych słowach podeszła do chłopaka. Pierwotnie chciała mu podać dłoń na pożegnianie, ale coś jej podpowiadało, by jednak tego nie robiła. Dlatego, wspięła się na palce i delikatnie ucałowała jego policzek. Zauważyła, że bardzo ładnie pachniał.
Gdy to zrobiła, odsunęła się raptownie od niego, nie do końca pewna czy aby na pewno odpowiednio się zachowała.
-Dobranoc - rzuciła tylko po czym odwróciła się szybko i ruszyła przed siebie. Zanim jednak teleportowała się prosto do domu, rzuciła jeszcze szybkie spojrzenie przez ramię na Clauda. Miała nadzieję, że to nie było ich ostatnie spotkanie.

/Zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 156
Dodatkowo : super płodny do 20.06.2018
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15209-claudius-faulkner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15231-claude-faulkner#406748
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15222-claude-faulkner#406465
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Gru 10 2017, 19:42

Claude'a ogarniała przy Beatrice niezwykła mieszanka uczuć, z którymi nie potrafił walczyć. Z jednej strony odczuwał niezwykłą ciekawość związaną z jej osobą - chciał ją poznawać, od samego początku do końca, przeczytać ją jak ulubioną książkę od A do Z po kilka razy. Z drugiej fascynację, bowiem nie mógł ukryć przed samym sobą (i prawdopodobnie przed nią też nie), że jej osoba niezwykle go pociągała i to pod wieloma względami. Fascynował ją sposób, w jaki układały się jej włosy na wietrze, niby zmierzwione, a wciąż spadające delikatną kaskadą fal na jej ramiona. Fascynował go kształt jej ust, gdy rozciągała je w szerokim uśmiechu ukazującym rzędy prostych, błyszczących zębów. Fascynowały go stale obecne w jej oczach zadziorne iskierki, które sprawiały, że zawsze wydawała się być taka pełna życia... Z trzeciej strony natomiast odczuwał wobec niej pewnego rodzaju niepewność ze względu na informacje, które posiadał o jej poprzednim związku. Miał wrażenie, że nieco zbyt wcześnie je posiadł i w związku z tym patrzył na nią równocześnie przez pryzmat własnych doświadczeń z jej osobą, a także przez wzgląd na tą jedną sytuację z restauracji, w której pod wpływem alkoholu pokazała swoją bezbronność wobec tego problemu. Z czwartej natomiast przypominał sobie co jakiś czas, że Beatrice była młodszą siostrą Doriena i to chwilowo ochładzało jego zapał...
- Tak, sowę... Jasne - wyrzucił z siebie. Zorientował się, że prawie dyszał, jakby przed chwilą przebiegł milę. Odchrząknął, po czym pokiwał głową. Z pewnością wyśle jej swojego czasu... Jakiś list.
Dopóki mu nie powiedziała, nie zauważył spadających na czubek jego nosa płatków śniegu. Zaśmiał się krótko w reakcji na ten zaskakujący element, po czym rozejrzał się wokół. Jego wzrok padł ponownie na twarzy Bei, gdy pożegnała się. Nie chciał się z nią rozstawać w tej chwili, lecz może to i dobrze, że pozostawiła po sobie tak duży niedosyt? Miał sporą motywację, by ponownie nawiązać z nią kontakt.
- Dobranoc, Beatrice - odparł, po czym odprowadził ją wzrokiem. Uśmiechnął się pod nosem, gdy odwróciła się jeszcze raz obdarzając go spojrzeniem przez ramię. Niezwykła dziewczyna. Gdy echo trzasku teleportacji ucichło, sam wstał, strzepał z płaszcza mokre płatki śniegu, po czym obrócił się na pięcie, myśląc intensywnie o swoim mieszkaniu.

/zt

______________________


Claude Faulkner
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Fontanna   

Powrót do góry Go down
 

Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Zamarznięta fontanna na środku parku
» Fontanna
» Fontanna Życia
» Fontanna Kupidyna
» Fontanna życzeń (MG:Nauru)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-