IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Stary młyn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : Eastleigh / Hereford / Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5566
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289




Gracz






PisanieTemat: Stary młyn   Sob Wrz 19 2015, 15:43


Stary młyn

Stary młyn znajduje się za polami, na niewielkim wzniesieniu. Pociemniałe deski i wyszczerbione belki wiatraka wyglądają dosyć upiornie nawet w świetle dziennym, nie mówiąc już o atmosferze, która panuje tu w nocy. Z reguły nikt nie zapuszcza się w te okolice, a część zwiedzająca te tereny zgodnie twierdzi, że jest to podejrzane miejsce. Chodzą pogłoski, że budowla jest nawiedzana przez duchy i w gruncie rzeczy nie są one dalekie od prawdy. Konkretniej przez jednego ducha - młynarza.
Młynarz był kiedyś czarodziejem, jednak niespodziewanie, na skutek dużego szoku (jest mnóstwo wersji, co ten szok spowodowało - od gnomów, przez eliksiry, aż po wile) wyrzekł się swojego pochodzenia i uparcie obstawał za tym, że z magią nie ma nic wspólnego. Nie dopuszczał do siebie myśli, że jest połączony ze światem czarodziejów, dlatego postanowił zostać młynarzem. Na nic zdały się prośby i przekonywania jego rodziny i przyjaciół. Na zawsze pozostał mugolem, dzielnie broniącym swoich, w pogardzie mając tych drugich. Nawet, gdy został na tym świecie jako duch, nie zmienił swoich przekonań. Dzielnie broni młyna przed czarodziejami.

Uwaga!
Wchodzisz tu na własną odpowiedzialność! Kostki, które tu wyrzucisz mogą ci dać bardzo duży potencjał magiczny, niesamowite przedmioty itp. Jednak możesz też zachorować na nieznaną chorobę, poważnie się poranić lub stracić dużo pieniędzy.
Zanim rzucisz kostką, upewnij się, że znasz zasady wynikające z rzutu.

1 - Postanawiasz odwiedzić stary młyn nie zważając na ostrzeżenia o duchu młynarza. Wchodzisz do środka z różdżką w ręku. Chwile błądzisz po wnętrzu starego młynu. Niczego jednak nie odnajdujesz. Jedynie stary pamiętnik leżący na ziemi przy wyjściu.
Spoiler:
 
2 - Przy wejściu zaczynasz podejrzewać, że coś jest nie tak. Naturalnie wyjmujesz różdżkę i kroczysz ostrożnie w głąb młynu. Wokół jest ciemno i okropnie brudno. Młyn ze względu na swoją wiekowość, rozpada sie z dnia na dzien. Musisz byc bardzo ostrożny. Nie spotykasz jednak nigdzie młynarza. Wydaje Ci się, że wszystko jest w porządku.
Spoiler:
 
3 - Jak tylko wchodzisz do środka pojawia sie przed Tobą duch młynarza. Wyglada przerażajaco. Dobrze wiesz, jaki ma on stosunek do czarodziejów, wiec Twoja różdżka jest głęboko schowana. Młynarz zagaduje do Ciebie podejrzliwie. Rzuć jeszcze raz kostka.
Spoiler:
 
4 - Rozglądasz się po okolicy. Nie masz zamiaru wejść do środka. Wolisz nie igrać z duchami. Obchodzisz młyn dookoła i odnajdujesz starą szopę. Nie wiesz, co znajdziesz w środku. Wchodzisz i Twoim oczom ukazuje się dawno nieużywany turnov!
Spoiler:
 
5 - Wchodzisz do środka starego młynu. Wyglada jakby nikt od dawna tam nie zaglądał. Wnętrze jest całe zakurzone i rozpadające się. Nagle drzwi zamykają się za Tobą. Próbujesz się od razu aportować, ale okazuje się, że nie jest to możliwe. Szukasz wyjścia. Czujesz jakby ktoś za Tobą szedł.
Spoiler:
 
6 - Przeszukujesz młyn w nadziei na znalezienie czegoś użytecznego. Jednak nie ma tu za wiele ciekawych miejsc. Wszystko to jedynie kurz i pełno myszy. Młynarza także nigdzie nie widać.
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 34
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 449
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13430-morwen-blodeuwedd#358001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13711-naczelna-proroka-zaprasza#364094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13432-morwen-blodeuwedd#358028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13433-morwen-blodeuwedd#358031




Gracz






PisanieTemat: Re: Stary młyn   Sob Gru 24 2016, 01:15

Chociaż czuła się okropnie, nie znając przyczyny, teleportowała się do starego młyna. Było jej zimno, co niespecjalnie zaskakiwało ją ze względu na pogodę, ale zaniepokoiły ją zawroty głowy i drżące mięśnie, które nieco utrudniały jej przemieszczanie się. Żeby w ogóle zorientować się gdzie się znajduje, musiała oświetlić sobie pomieszczenie.
Jako mieszkaniec Doliny chyba powinna wiedzieć jakie atrakcyjne miejsca się tutaj znajdowały. Niestety, ona była z rodzaju mieszkańców-ignorantów, którzy znali tylko kilka wydeptanych ścieżek. Jednak nie była głupia. Domyśliła się, że tutaj właśnie robi się mąkę, z której ona potem może sobie zrobić ciasteczka. Tak, tak. Usiadła na ziemi, opierając się o belkę i jednocześnie kuląc z zimna. Nie bardzo wiedziała czy da radę w ogóle wrócić do domu, nie miała też jak nikogo zawiadomić, więc jedyną jej nadzieją było to, że po prostu ktoś przypadkowo się tu teleportuje. W pewnym momencie usłyszała szmer. Bynajmniej nie szmer kogoś, kto wchodził do środka a kogoś, kto się tu znajdował.
- Redaktor naczelna znaleziona martwa w młynie, idealny napis na moje epitafium - świecąc wokół, rozglądała się. Choć była czujna, tak jej reakcja mogła być mocno spowolniona. Dlatego kiedy przed jej oczyma ukazał się widok małego kuguchara mimowolnie pisnęła coś w rodzaju "OO, KOTEK!". Nie chciała krzyczeć, zresztą nie miała siły, ale nie mogła też się ruszyć a co najwyżej bronić zaklęciami, które mogły nie poskutkować.
- Kici kici...? - kociak był mały. Nie wyglądał na takiego, który miałby ochotę ją zagryźć. Wystawiła więc w jego stronę rękę, by sobie ją powąchał (i co najwyżej odgryzł palce) a ten z ogromnym dystansem w końcu do niej podszedł. Nie dał się pogłaskać od razu, naturalnie. Siedział w bezpiecznej odległości, dzielnie znosząc na sobie jej wzrok.

6, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 33
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 601
  Liczba postów : 109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13706-dionysius-jayden-shercliffe#364033
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13715-bajorko#364106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13714-eissen-iv-waleczna#364104
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13712-dionysius-jayden-shercliffe#364097




Gracz






PisanieTemat: Re: Stary młyn   Nie Gru 25 2016, 17:58

Z niewiadomych powodów teleportacja nie powiodła się do końca tak, jak to planował. Chciał aportować sie w parku, z którego do domu miał naprawdę niedaleko, bo zamieszkiwał skraj Doliny, jednak najwyraźniej rozcięta noga była wystarczającym argumentem do zniesienia go do opuszczonego młyna. Do tego do środka, nawet nie pod młyn, ale do. Pamiętał wszystkie te stare historie o Mlynarzu. Rozglądając się, przypomniał sobie jak dolecieli tu z małą Toni Fairwyn na miotłach, przedrzeźniając kto odważy się na wejście do środka. Teraz było tu jeszcze bardziej ponuro, ciemno i złowieszczo. Przywołał na skraj swojej różdżki trochę światła i obejrzał ranę. Nie było to nic poważnego, wiec zrobił zaklęciem prowizoryczny opatrunek, planując rozejrzeć sie za wyjściem. Zastanawiał sie jeszcze, czy nie lepiej wrócić pod ratusz i spróbować pomoc innym, ale siła rzeczy najpierw musiał się stad wydostać i przejść tam pieszo, bo nie miał pojecia jak rozległy był teraz ogień.
Podreptał w tę i z powrotem, słysząc pod sobą trzaskające deski i utykając nieco. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie dziki kocur, który wściekłe rozszarpał mu płaszcz i dostał się aż do przedramienia, kiedy Nessie próbował go z siebie zrzucić. Po jakimś czasie ogłuszył go zaklęciem i zwierze odleciało pare metrów dalej, ładując na jakiejś starej kanapie. Nie wnikał, skąd w młynie kanapa.
- Gdzie cię chowali... o, Morwen? - zdziwił się, dostrzegając Walijkę po chwili. - Czego tam szukasz? - dopytał, w świetle różdżki nie widząc wielkich zmian w jej wyglądzie choć mogła być blada. Kucnął obok niej i spojrzał w to samo miejsce, unosząc brwi. Noga dała o sobie znać, ale nie syknął nawet, tylko skrzywił sie lekko. Bardziej uciążliwe wydawały sie zadrapania, ale czekał aż znajdzie sie w domu i bedzie mógł przyrządzić na to lek. - No nie, zostaw go, jest dziki - skomentował, bazując na zachowaniu jego matki, prawdopodobnie. Ta wlasnie leżała na kanapie, ogłuszona i niegroźna poki zaklęcie działało. - Nic ci nie jest, nie poparzyłaś się? Żadna salamandra nie odgryzła ci kciuków?

6 i 2, chyba
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 34
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 449
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13430-morwen-blodeuwedd#358001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13711-naczelna-proroka-zaprasza#364094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13432-morwen-blodeuwedd#358028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13433-morwen-blodeuwedd#358031




Gracz






PisanieTemat: Re: Stary młyn   Nie Gru 25 2016, 18:32

W pewnym momencie osunęła się tak, że teraz leżała na ziemi. Poczuła, że robi się senna, dlatego walkę z opadającymi powiekami uznała za głupią. Kuguchar idąc w ślad za nią położył się obok, wciąż bacznie obserwując kobietę - ta jednak nie miała zamiaru go napastować. Wsunęła sobie rękę pod głowę, przykrywając szczelniej płaszczem a potem odetchnęła głęboko, zamykając powieki. Kilka minut później obudziły ją szmery dochodzące gdzieś z okolicy, jak i głos Nessiego, który poznałaby chyba wszędzie. Problem polegał na tym, że potwornie pękała jej głowa a każda próba uniesienia się z ziemi kończyła się przenikliwym bólem rozchodzącym się po czaszce.
- Nessie, daj mi spokój, czuję się okropnie - wydusiła z siebie nareszcie. - Chyba umieram - dodała jeszcze, komentarza o kocie nie przyjmując. Taki był dziki, że leżał tuż za jej głową, dotrzymując jej towarzystwa cały czas, kiedy tutaj była.
- Nie mam siły mówić - mrucząc pod nosem ponownie zamknęła oczy. W pewnym momencie zaczęła trząść się z zimna, co zauważył kot. Unosząc się z ziemi podszedł do niej i powąchał ją a potem jakby nigdy nic ponownie usiadł za jej głową, spoglądając to na Nessiego, to na Walijkę. Nie był agresywny, jednak dalej nie pozwolił się dotknąć, chociaż na każdą próbę odgonienia nie reagował, siedząc dalej blisko Morwen.
- I jest mi strasznie zimno - wyrzucając z siebie dalszą listę objawów choroby, którą złapała, zaczęła pokracznie podnosić się z ziemi. Poskutkowało to tym, że w pierwszej chwili upadła z powrotem a kiedy już usiadła zbladła jeszcze bardziej, niż się dało. Jednym z objawów glacialicistusa był niepokój i zdezorientowanie, które teraz pojawiło się i u niej. Wpadając w bliżej nieokreśloną panikę, wpatrywała się w martwy punkt przed sobą, ręką nerwowo szukając różdżki w celu bronienia się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : Animag (biały lew)
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13730-scrymgeour-artur-shercliffe#364405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13731-it-s-me#364501
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13732-jastrzab-scrymgeoura#364502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13733-artur-scrymgeour-shercliffe#364503




Gracz






PisanieTemat: Re: Stary młyn   Nie Gru 25 2016, 19:53

Teleportował się do jakiegoś starego młynu, lecz czy to był cel jego deportacji? Nie wydawało mu się, jak pamiętał, oczekiwał zjawić się na pomoście, gdzie spotkał ostatnio jakąś kobietę, zaś sam ledwo co wtedy się nie ujawnił ze swoją niby-tajemnicą animagiczną. Dlatego zdziwiony, rozejrzał się po miejscu, w którym się pojawił, nie wiedząc gdzie dokładnie jest, lecz krocząc powoli po zabytkowym budynku, wyczuł jakąś niepokojącą go, aurę. Wyciągnął różdżkę, szepnął Lumos i szedł przed siebie, rozglądając się wokoło, skupiając się na każdym, nawet najmniejszym szczególe.
Nie czuł się jakoś przyjemnie w tym miejscu.  I nie chodziło tu o to, że wszędzie panoszyły się jakieś śmieci, cały ten budynek lada moment może się zawalić i czuje się wykończony. Po prostu tak jakby wisiało coś w powietrzu, coś nieciekawego, czego Scrymgeour nie miał zamiaru doświadczać.
Dopiero po chwili chodzenia po tym budynku usłyszał głosy. Z początku był sceptycznie nastawiony do nierozpoznawalnych głosów, lecz zbliżając się coraz bliżej, poznał jeden z nich. Drugi też wydawał mu się znajomy. Wychylił za rogu, widząc leżącą kobietę i z nią swojego starszego brata, Dionysiusa.
- Nessie. – Było to dość chłodne powitanie, lecz bardzo charakterystyczne dla jego osoby. Morwenę poznał dopiero, kiedy zanurkował pod pajęczynami i kucnął także przy niej, obok swojego brata.
-Witam także i ciebie… pracujesz w Proroku, jak kojarzę. – Wywnioskował, przypominając sobie niedawne spotkanie przy jeziorze. – W ogóle, to czy ja wam w niczym nie przeszkodziłem? – Zapytał, uśmiechając się lekko do brata. Cóż, zwykle nie przychodziło się do takich miejsc bez powodu. Czego można by chcieć przychodząc tutaj? Na pewno spokoju i odizolowania. A chcąc, nie chcąc, Arturowi wpadły na myśli tylko chęć zrobienia czegoś, co mama zawsze mówiła, że po ślubie. Dopiero obserwując bacznie otoczenie, zauważył małego kotka i też to, że raczej dwójka znajomych nie przyszła tu z chęcią oddania się wspólnej przyjemności, gdyż Morwena nie wyglądała na zdrową, Nessie też lekko się krzywił. Sam zaś usiadł i spoglądając na nich, poczuł lekkie swędzenie w okolicach podbrzusza. Podrapał się i przy jego zdziwieniu, poczuł jakąś oleistą ciecz. W następnej chwili zaczęły się robić dziwne rzeczy. Widział wszystko dwa razy większe, tak jakby był na jakiś narkotykach. Wzdrygnął się lekko, próbując jakoś zastopować te dziwne objawy i lekko nieobecnym wzrokiem popatrzył na Nessiego.
- Byłeś na festynie? Bo wiesz… tam się coś zdaaarzyło… nagle taki facet coś pokazywał i buuuum! Armagedooon! – Było z nim coraz gorzej. Nie tyle, że nie widział dokładnie, ale też zaczął się dziwnie zachowywać, a miejsce, w którym pojawiły mu się bąble, zaczęło go lekko boleć, przy czym stopniowo swędziało coraz bardziej.

2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 33
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 601
  Liczba postów : 109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13706-dionysius-jayden-shercliffe#364033
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13715-bajorko#364106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13714-eissen-iv-waleczna#364104
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13712-dionysius-jayden-shercliffe#364097




Gracz






PisanieTemat: Re: Stary młyn   Nie Gru 25 2016, 20:42

Zaśmiał się cicho pod nosem na umieranie, bo nie odnosił wrażenia żeby to małe dramatyzowanie miało się urzeczywistniać. Wyglądała słabo, ale nie mógł stwierdzić tak od razu, co jej jest, choć nie wyglądało mu to na żaden uraz spowodowany przez stworzenie. Nie była ani ranna, ani poparzona - co najwyżej chora, ale w drodze pod ratusz wyglądała w porządku i nic nie wskazywało na to, że coś ją brało. Zastanowił się chwilę, ale póki co nic nie przychodziło mu do głowy.
- Nie martw się, blisko jest cmentarz, nie będę musiał cię tam zbyt długo taszczyć, nic mi nie będzie - odpowiedział troskliwie, wciąż w nastroju do swoich żarcików. Chociaż, czy w jego przypadku można było mówić, że to żarciki? Sposób bycia, bez znaczenia w jakiej sytuacji. Pogładził Morwen po ramieniu, prowizorycznie je rozgrzewając, ale nie chcąc ryzykować z zaklęciami, bo miał kilka opcji chorób. Przy niektórych zaklęcia mogły narobić więcej szkód. Zacmokał niezadowolony i posyczał trochę na kota, ale nie chciał odejść, więc dał sobie spokój.
Przytrzymał Blodeuwedd, kiedy postanowiła podnieść się, zupełnie niepotrzebnie. Obserwował ją uważnie, mrużąc oczy i wciąż oświetlając swoją różdżką. Teraz zdecydowanie było widać, że blednie. Złapał ją za rękę, nie pozwalając dobyć różdżki.
- Ehehej, bez takich. Nie ruszaj się tak gwałtownie, bo gorzej się poczujesz - poinstruował łagodnie, przy okazji łagodząc jej niepokój. Zabrał jej na wszelki wypadek różdżkę, której nie znalazła i schował ją do wewnętrznej kieszeni płaszcza, kiedy nie widziała. - Zajmiemy się tym choróbskiem, twój nowy kot je przetrawi - i już miał wstawać żeby przetransportować istotkę do swojego domu, kiedy pojawił się Artur.
- Cześć, Scry - przywitał się, przytrzymując Morwen żeby siedziała spokojnie i równocześnie przyglądając się mężczyźnie. Coś mu nie grało, ale póki co wolał myśleć, że tylko mu się przywidziało. - Trochę przeszkodziłeś pani Naczelnej w umieraniu, drobnostka - odpowiedział, czekając na dalsze słowa - może sam miał się przyznać, że czuje się gorzej?
Cóż, wcale nie musiał. Nessie przyłożył dłoń do twarzy, kręcąc ze zrezygnowaniem głową, widząc Artura w tak innym stanie. Zwrócił uwagę na drapanie, nieobecny wzrok i położył delikatnie Morwen, chcąc przyjrzeć się bratu.
- Nie ruszaj się - przestrzegł kobietę, a potem odpowiedział Arturowi, nie tłumacząc, czemu sprawdza stan jego podbrzusza, które tak usilnie przed chwilą drapał. - Armagedooooonnnnn? - zapytał jeszcze, krzywiąc się na widok oznaki choroby. To cholerstwo poznał szybko. Titik.  - O bracie - mruknął pod nosem, cofając się do Blodeuwedd i celując w nią różdżką. - Contra Contagio - zaklęcie nie było przyjemne i na pewno poczuła, jak jej słaby organizm mobilizuje się do wzmożenia odporności. Mogła czuć się bardziej wyczerpana, być może nawet zasnąć, ale objawy jej choroby z kolei mogły słabnąć. Nie wiedział, ale powtórzył czas na sobie, na wszelki wypadek rzucając też na Artura. Nikt z nich nie mógł sobie pozwolić na żadne zarażenia.
- Sieroty. Idziemy do mnie, nie ma bata - poinformował chorych, wstając i rozglądając się po wnętrzu młyna. Nie mieli zbyt dużo czasu, a Artura trzeba było odeskortować do Munga. Zgarnął Walijkę w swoje ramiona, brata zapytał, czy jest w stanie jakoś się poruszać, po czym nieudolnie wymknęli się wszyscy, razem z kotem-przylepą, z młyna. Doszli do celu z lekkim trudem, ale mimo wszystko, pojawili się w zacisznym domu Nessiego.

zt dla wszystkich
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Stary młyn   

Powrót do góry Go down
 

Stary młyn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Stary dąb
» Opuszczony domek na drzewie
» Stary Cmentarz
» Stary farmer farmę... A nie to nie ta piosenka.
» O stary, no wyrosłeś jak spod ziemi!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-