IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Strumień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość




Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Eastleigh / Hereford / Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5796
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289




Gracz






PisanieTemat: Strumień   Sob Wrz 19 2015, 15:47


Strumien

Strumień spływa powoli po kamieniach, którymi wyłożone jest dno. Nie jest zbyt długi, jednak przyjemny szum wody sprawia, że mieszkańcy bardzo lubią przychodzić w to miejsce i spędzać tu długie godziny na odpoczynku. Jeżeli bardzo dokładnie rozejrzeć się po okolicy, da się odnaleźć kilka rodzajów specyficznych ziół i roślin. Najbardziej wyjątkowa, głównie przez swoją niedostępność w innych miejscach, jest języcznik migocący. Rozpoznają je tylko wprawieni w zielarstwie, gdyż niewiele różnią się od zwyczajnych paproci. Wprawna obserwacja pozwala zauważyć delikatny pyłek, unoszący się bardzo powoli spiralami - jest tak subtelny, że trzeba na nim bardzo skupić wzrok, aby dostrzec choćby lekkie migotanie. Spomiędzy kamieni, unosząc się nieznacznie nad powierzchnię wody, wyrastają żabieńce strumykowe. Te miniaturowe roślinki ciężko znaleźć gdzie indziej. Podobnie jest zresztą płomiennicę drzewną, wyrastającą na drzewach bliskich strumieniowi. Prawdopodobnie to woda ma jakieś specyficzne właściwości. Kiedy ma się trochę szczęścia i ochotę na wejście do strumienia, między śliskimi głazami da się znaleźć kruszyny kamieni szlachetnych. Można je spokojnie wymienić na galeony.

Rzuć trzema kostkami, aby sprawdzić, czy udaje ci się znaleźć kamienie.

Pierwsza kostka ♦ definiuje, czy udaje ci się coś znaleźć:
1, 5 - Udaje ci się znaleźć kamień
2, 3, 4, 6 - Nie udaje ci się znaleźć kamienia

Druga kostka ♦, jeśli pierwsza zakłada, że coś znalazłeś, wskazuje, jaki to kamień:
1 - Ametyst
2 - Rubin
3 - Szafir
4 - Szmaragd
5 - Kwarc różowy
6 - Onyks

Trzecia kostka ♦ określa, w jakim jest stanie oraz na ile galeonów możesz go wymienić:
1 - Marne okruchy - nie dostaniesz za nie nic
2 - Drobne cząstki - niezbyt dużo warty, 10 galeonów
3 - Pomniejsze kawałki - 30 galeonów
4 - Jeden, większy kawałek - 70 galeonów
5 - Bardzo brudny spory kawałek - 120 galeonów
6 - Cały kamień - może lepiej go zachowaj? Dostaniesz za niego 250 galeonów!

Kamieni możesz szukać raz w miesiącu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 492
Dodatkowo : animagia
  Liczba postów : 394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13826-alice-manen-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13832-blekitny-plomien-eee-po-prostu-zapraszam#366382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13830-piru#366380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13828-alice-manen-findabair#366376




Gracz






PisanieTemat: Re: Strumień   Sob Sty 07 2017, 17:54

Po spotkaniu z Li, mała Alice nie była w stanie się skupić. Cały czas przed oczami miała młodą puchonkę, której ciało przeobraża się w ułamku sekundy w małą wiewiórkę. Przypominała sobie jej słowa. Co dokładnie mówiła? Jak powinna się czuć? Jak powinna się zachować. Było to dla niej nie małym wyzwaniem. W przeciągu tych wszystkich lat nauki, Alice udało się zamienić tylko trzy razy. Każda kolejna próba okazała się być niepowodzeniem. Jej ciało zapomniało już o wszystkim, a ona czując natłok wydarzeń i myśli, nie mogła się skupić. Każda kolejna tragedia utrudniała jej możliwość przemiany. Nie mogła na to pozwolić. Odseparowała się na jeden dzień od wszystkiego, od zgiełków i słów. Przybyła nad strumień z nadzieją, że to właśnie tutaj odzyska spokój ducha. Puchonka zrzuciła z siebie biały płaszcz, pozostając jedynie w długiej, białej sukni z długimi rękawami. Była luźna, właśnie dlatego mogła poruszać się tak lekko, a wyglądała… no cóż, trzeba przyznać, że dojrzale, wyniośle, łagodnie. Jak inny człowiek. Nie zwracając uwagi na zimno, przeskoczyła z jednego kamyka na drugi zatrzymując się na środku strumienia i uklękła zamykając oczy. Nie zważała na to, że jej suknia przemaka, ani na to, że robi się coraz zimniej. Wzięła głęboki oddech i wsłuchała się w szelest wiatru, szum wody uspokajając się i wyczyszczając umysł. Nastała pustka, ciemność przechodząca z jednego momentu na drugi. Przypomniała sobie pierwszą przemianę, przypomniała sobie drugą i trzecią. Przypomniała sobie jak czuło się jej ciało. Poczuła przyjemny dreszcz, który przemierzał po jej skroniach, przechodził przez ramiona, aż po czubek palców. Łaskotał ją w brzuch zatrzymując się w stopach. Kiedy otworzyła oczy otrzepała się cała nie mogąc znieść mrowienia. Jej dłoń… Dziewczyna spojrzała w nierówną taflę, nie znajdując tam mokrej sukni, a jedynie swoje odbicie, małpie odbicie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13864-remus-pringsheim
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13879-awanturnik-bez-rozdzki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13880-pad#367019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13875-remus-pringsheim




Gracz






PisanieTemat: Re: Strumień   Sob Sty 07 2017, 18:28

Jak już wcześniej wielokrotnie wspominałem - lubiłem w wolnym czasie wybrać się na wyprawę krajoznawczą na miotle lub na motorze. Tak było i tym razem. Zabrałem więc swojego Nimbusa i ruszyłem w stronę horyzontu.
Lecę nad polami, nad lasami, nad rozległymi łąkami porastającymi tereny wokół Doliny Godryka i cieszę się, że mogę mieszkać właśnie tutaj, gdzie czuję się swojsko, gdzie ludzie mnie znają i nie traktują już jak egzotyczną istotę, którą trzeba poprosić o autograf czy postawić piwo. Minęła już pierwsza i druga, a nawet trzecia fala natrętów, która przesiadywała pod moim domem, czekając aż wyjdę, żeby mnie zaczepić. Był w końcu proszek fiuu, którego nie lubiłem, ale który okazał się zbawieniem. Pomieszkiwałem u przyjaciela w Hogsmeade - tak, to ten u którego byliśmy tej nocy, kiedy się poznaliśmy. Wiesz, że to Liam? Ten, który pokazał mi quidditch i dzięki któremu odkryłem, że to jest moje powołanie? Chyba ci tego nie mówiłem? Jeszcze o nim porozmawiamy, bo coś złego się z nim ostatnio dzieje i chciałbym o tym komuś powiedzieć...
Muszę odpocząć. Jest bardzo zimno i gdybym tylko umiał czarować, to byłoby mi łatwiej. Trochę się rozgrzewam robiąc w powietrzu kilka szalonych pętli, a następnie ląduję w pobliżu strumienia. Zeskakuję z miotły i podchodzę do rzeczki. Klękam i nabieram lodowatej wody w dłonie, a następnie opryskuję nią swoją twarz. Jej chłód jak sztylet wbija się w pory mojej twarzy, powietrze wyrywa mi się z płuc, natychmiast zmieniając w parę. Słyszę coś dziwnego... Dźwięk dobiega z mojej lewej strony. Spoglądam w tamtym kierunku i nie widzę nic niepokojącego. Chociaż... Nagle śnieg na jednym z kamieni, którymi usłane jest koryto strumienia, zaczyna się poruszać. Zaraz... Co to za czary? Podnoszę się i marszczę brwi. Coś tu jest nie tak! Zbliżam się i nagle zauważam, że to nie śnieg, ale jasna, puchata małpka siedzi na kamieniu pośrodku strumienia.
- Oooooo - Wyrywa mi się, kiedy spogląda w moją stronę. - Co tutaj robisz maleńka? - To chyba nie jest naturalne środowisko dla takich zwierzaczków? Wydaje mi się, że małpy raczej wolą cieplejszy klimat! Prawdopodobnie ktoś ją tutaj zostawił... Tylko jak to możliwe?! Trzeba ją zabrać, zanim się cholerstwo małe wyziębi! Po tym wszystkim, czego się nauczyłem od sióstr Findabair miałbym do końca życia rysę na sumieniu, gdybym ją porzucił! A już na pewno nie mógłbym spojrzeć siostrom w oczy...
Wyciągam ręce i zaskoczeniem odkrywam, że zwierzak nie ucieka. - No tak...- Wymrukuję - Ewidentnie oswojona... Co to za bydlak Cię tu zostawił maleńka? - Ma przyjemne futerko i jest cieplutka. Dobrze, że nie uciekła, bo bez czarów na pewno bym jej nie dogonił. - Trzymaj się, dobrze? - Instruuję ją patrząc w jej oczy i jestem zaskoczony, bo zauważam w nich błysk zrozumienia i coś... coś znajomego. Nie! No przecież to niemożliwe, żebyś rozumiała co do ciebie mówię! Wsiadam na miotłę - na dzisiaj koniec wycieczki! Lecę do domu, a po południu skoczę do dziewczyn, pewnie będą wiedziały co z nią zrobić...

[z/t]x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 149
  Liczba postów : 438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Strumień   Pon Sty 16 2017, 20:23

Padme od pewnego czasu nie zapuszczała się w rejony Doliny, wiedząc, że gdy tylko jej noga przekroczy bezpieczny "próg", to zrządzeniem losu napatoczy się na kogoś, kogo do tej pory bardzo chciała unikać. A jednak czuła podświadomie, że powinna wyjaśnić i dokończyć pewne sprawy z Shawnem, bo miała wrażenie, że zachowała się jak skończona małpa i chłopakowi należały się wyjaśnienia lub najzwyklejsze przeprosiny.
Było dość późno, ciemno i przede wszystkim - w jej odczuciu - cholernie zimno, kiedy znalazła się na miejscu. Kręcąc się w kółko wzdłuż ulicy między domkami, po dłuższej analizie sytuacji uznała, że może lepiej przejdzie się jeszcze na spacer, nim dotrze pod drzwi Reeda.
Bijąc się z myślami, Naberrie przemaszerowała dość nieobecnie przez pół Doliny, aż w końcu zboczyła z drogi, docierając niewiele później nad strumień. Wprawdzie nie zauważyła, że znalazła się nad strumieniem, dopóki w niego nie wlazła, z głośnym trzaskiem krusząc zamarzniętą taflę. Zimna woda mocząca jej buty i kawałek spodni podziałała na nią jednak jak pastuch elektryczny, bo wróciła myślami na ziemię klnąc na głos.
W normalnej sytuacji by po prostu wyszła z wody, lecz zainteresowanie Walijki przykuły szczególnie mieniące się w blasku księżyca kawałeczki, które nie przypominały z pewnością zwyczajnych kamieni. Jednak małe kawałeczki nie zaspokajały ciekawskiej duszy Krukonki - z uporem maniaka przemaszerowała po strumieniu, nie czując prawie stóp, a gdy wdrapała się niezbyt inteligentnie na jeden z głazów, jej oczom ukazał się spory kawałek różowego kamienia. Nie była pewna co to za rodzaj a jednak intuicja podpowiadała jej, by lepiej go zabrała, bo albo na nim zarobi albo będzie mieć ładną ozdóbkę w domu. Wyciągnęła się, chwyciła po kilku próbach a potem cofnęła do tyłu i... tak po prostu spadła na ziemię do wody, obijając sobie tyłek, plecy i chyba kawałek głowy a przy tym mocząc całe ubranie. Zapomniała przecież, że jest zima, ujemne temperatury a co za tym szło wszystko było śliskie i zamarznięte, jednak szok termiczny jakiego doznała przez moment sprawił, że leżała osłupiała na kamieniach nie mogąc złapać oddechu. Ale kto by się tym przejął, skoro trzymała w rękach spory kawałek różowego kwarcu, który był dla niej w tym momencie prawie jak garniec złota?

5, 5, 4, sups

______________________

* * *

A kiedy dopada mnie bezsenność w duszną noc
Mówi do mnie szeptem i
usypia mnie jak nikt.




Czasy niepewne są
Każdy wschód słońca i każde rozstanie jest
Jak zimny wiatr.


****


steadily emerging with grace.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Skąd : Lodnyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 39
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11663-zephyr-casper-murray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11664-widze-cie#311759
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14038-notos
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13996-zephyr-casper-murray




Administrator






PisanieTemat: Re: Strumień   Pon Sty 16 2017, 22:20

Wieczorne spacery... Tak. To po nich miał najlepsze wizje. Nie chodziło o ich ostrość czy o to, jak bliskie były rzeczywistości. Chodziło o to, że ukazywały lepsze kobiety. O pełniejszych kształtach, ładniejszych twarzach, a w dodatku skąpiej ubrane. Ostatnio nawet widział Padme. Pamiętał ją doskonale... Tylko szkoda, że okazała się zwykłym tchórzem. Zephyr jednak wiedział, że i tak się jeszcze kiedyś spotkają. Widział ją w swojej przyszłości, jeszcze piękniejszą i odrobinę odważniejszą. W tej wizji była lekko pijana, a Murray czuł, że to będzie dziś. A gdy szedł nad strumieniem, czuł też, że to wszystko zacznie się właśnie tutaj.
Jego kariera się rozwijała, coraz więcej ludzi kojarzyło go na ulicy, a pieniądze też były coraz większe. Kupi jej kiedyś kwiaty. Dużo czerwonych róż. I upiecze jej ciasto. Będzie jadła, tak rozkosznie jak w tamte lato, okruszki będą jej wpadać za dekolt, a on pozbędzie się ich językiem, cały czas patrząc w te piękne, złote oczy. Była słodka, niezdarna i nieprzyzwoicie śliczna... Nawet gdy zszokowana leżała w lodowatej wodzie, w tych pięknych, malutkich rączkach trzymając różowy kamień. Na początku chciał ją wyciągnąć zaklęciem, ale wtedy by go nie zauważyła i nie mógłby jej dotknąć, więc w końcu w butach wszedł do strumienia i pochylił się nad nią, by dokładnie mogła obejrzeć swojego wybawcę.
- Twoje usta nadal smakują lukrem, Padme? - spytał z niewinnym uśmiechem, po czym delikatnie wziął ją na ręce i sprawnie wyszedł ze strumienia, uważając, by po drodze się nie poślizgnąć ani o nic nie potknąć. Nogą zgarnął śnieg z dużego kamienia na brzegu i posadził ją na nim, cały czas ją podtrzymując, w międzyczasie zdejmując płaszcz, by okryć to biedne, zmarznięte stworzenie. Miał nadzieję, że zaklęcie rozgrzewające trochę jej pomoże. - Powinienem cię tam zostawić, tchórzu, ale to słodkie, że taka płochliwa z ciebie sarenka. Szkoda tylko, że nadal widzę cię w swojej przyszłości... Przede mną nie uciekniesz, Padme - dodał szeptem tuż przy jej uchu, bo siedzenie za nią pozwalało na swobodny dostęp do jej ciała. Trzymanie rąk przy sobie wymagało zbyt dużej siły boli, więc nie tyko pozwolił, by odzyskiwała siły oparta o jego tors, ale też delikatnie odgarnął włosy z jej policzka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 149
  Liczba postów : 438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Strumień   Pon Sty 16 2017, 22:51

Dreszcze na ciele dziewczyny pojawiły się bardzo szybko i bynajmniej nie były spowodowane widokiem jej wybawcy ani zadaniem jej ciut złośliwego pytania o smak ust. W zasadzie na widok Zephyra zrobiła chyba najgłupszą minę jaką mogła i jednocześnie tak zszokowaną, jak nigdy dotąd. Gdyby miała wskazać kilka osób, których nie chciałaby spotkać na swojej drodze, to Murray znalazłby się w czołowej piątce a gdyby miała wskazać najgłupszą osobę na świecie, to ona zajęłaby pierwsze miejsce. No bo przecież jak mogła skwitować ich znajomość obietnicą, że dokończą to co zaczęli podczas kolejnego spotkania, które miało się nie odbyć? Po rozstaniu z Leonardo, podczas wakacyjnego wyjazdu, wyrobiła roczny limit głupot, które mogła zrobić, a ten chłopak był jedną z nich. Mądrzy szkolni mędrcy mówili też, że to co dzieje się na wakacjach - zostaje na wakacjach. Gówno prawda.
Trzymając w drżących z zimna dłoniach sporej wielkości skarb, bez słowa dała się wziąć na ręce i wynieść z wody, zastanawiając się nad tym co powiedzieć i czy w ogóle powinna się odezwać. Rozważała przez moment szybką teleportację do domu, jednak w związku z tym, że chłopak nie wypuszczał jej z objęć, plan wziął w łeb. Nie chciała narazić ani siebie ani jego na rozczłonkowanie podczas nieudanej teleportacji łącznej, do której jej nawet nie dopuścili na egzaminie mówiąc, że i tak indywidualny egzamin zdała cudem, dlatego siedziała grzecznie na kamieniu zaciskając sine z zimna wargi i szczękające zęby.
A jednak na kolejną zaczepkę Zephyra odsunęła się instynktownie, odwracając się nerwowo przez ramię.
- Serio? Dalej wyrywasz laski na ten tekst? To się robi nudne - uznała półszeptem, bo podniesienie głosu zamarzając na żywca graniczyło z cudem i przeczuwała, że dorobi się w końcu zapalenia krtani albo płuc. Gdy jednak przechwyciła spojrzenie  pięknych oczu chłopaka, przepadła na moment, wpatrując się w nie.
Ale szybko przypomniała sobie, że to właśnie wtedy przez te hipnotyzujące oczęta ich krótka znajomość była tak intensywna i owocna.
- Siedzisz zdecydowanie za blisko - poinformowała go w końcu o tym, że chyba nie bardzo odpowiada jej ta nagła bliskość, a potem równie szybko odwróciła głowę w przeciwnym kierunku.

______________________

* * *

A kiedy dopada mnie bezsenność w duszną noc
Mówi do mnie szeptem i
usypia mnie jak nikt.




Czasy niepewne są
Każdy wschód słońca i każde rozstanie jest
Jak zimny wiatr.


****


steadily emerging with grace.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Skąd : Lodnyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 39
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11663-zephyr-casper-murray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11664-widze-cie#311759
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14038-notos
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13996-zephyr-casper-murray




Administrator






PisanieTemat: Re: Strumień   Wto Sty 17 2017, 11:54

Czasami kobiety na jego widok głupiały. Nic nadzwyczajnego - nawet się do tego przyzwyczaił. Wprawdzie nie miał na czole wypisanego Zephyr Murray, „Hedera”, ale widocznie intensywna promocja robiła swoje. Mało kto wiedział, że prawdziwa Hedera była jeszcze piękniejsza, niż w książce, ale nawet Hedera się tym nie przejmowała, więc Zephyr machnął na to ręką i po prostu nadal wysyłał jej czekoladki z likierem, od których już miała malutką fałdkę tłuszczu na udach. Nie przeszkadzało mu to. W końcu była kobietą i nawet miała coś w głowie, a to rekompensowało wszelkie niedogodności.
Czy kolejną książkę powinien zatytułować Padme? Nie, to by było zbyt proste. Lukier. W tamte wakacje smakowała lukrem. Szkoda tylko, że teraz wydawała się gorzka i nie tak apetyczna, jak ostatnim razem. To pewnie wina wody. Czuł, że nie odpowiadała jej ta bliskość, ale się tym nie przejmował. Obiecała mu to, a Murray uważał, że obietnic należy dotrzymywać. I zamierzał nauczyć pannę Naberrie, że jemu nie można uciekać i odmawiać. Roześmiał się ochryple, nisko, gdy tak nagle i nerwowo się odsunęła. Naprawdę była urocza.
- Nie narzekaj, Padme. Ostatnio na to poleciałaś - mruknął z łagodnym, ale lekko dwuznacznym uśmiechem, sunąc wzrokiem po linii jej ślicznej szyi. W krótszych włosach wyglądała równie dobrze, co w długich. A jej oczy... Nadal były złote. Mogła go mieć, tylko czemu nie chciała? Zadbałby o nią. Umiał sprawić kobiecie przyjemność. Kwiaty, kolacje, czekolada, komplementy. Opowiadałby jej, jakie piękne rzeczy widzi w jej przyszłości. Na przykład siebie.
- Tak? Więc odsuń się, Padme. Chciałem ci zaproponować herbatę, ciasto i trochę procentów na rozgrzewkę, ale widzę, że wolisz taplać się w zimnej wodzie i zbierać kamienie. Zawsze wiedziałem, że samotność nie działa na kobiety zbyt dobrze... - Ostatnie zdanie wypowiedział ciszej, jakby do siebie, ale nadal nie odrywał od niej wzroku. Była ładniejsza niż Hedera, mogłaby stać się większym hitem. Dać mu większe pieniądze. A przecież wcale nie potrzebował do tego jej zgody...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 149
  Liczba postów : 438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Strumień   Wto Sty 17 2017, 12:38

W zasadzie nie pamiętała już, dlaczego ostatnim razem stchórzyła i nie zastanawiała się nad tym, aż do teraz. Za to bardzo dobrze pamiętała chłopaka, który w roli pocieszyciela sprawdzał się idealnie, choć oficjalnie go tak nigdy nie nazwała. Bardziej skłaniała się ku wersji przygody wakacyjnej, która miała się nie powtórzyć, a jednak siedziała tutaj teraz z nim. Zdarzyło jej się nawet napisać krótkie opowiadanie na ten temat, które leżało pewnie gdzieś na stercie innych papierów w jej mieszkaniu. Ale o tym Zephyr miał się nie dowiedzieć.
- Ostatnio miałam depresję - stwierdziła spokojnie, nie siląc się nawet na miły ton głosu, czy uśmiech, którym czarowała niejednego a który dodatkowo w połączeniu z jej (ładniejszym) spojrzeniem topił serduszka. Pamiętała jak mówił, że o nią zadba i że będzie szczęśliwa, ale kobiecie po rozstaniu chyba niewiele było potrzebne do pocieszenia się. I jednocześnie do obracania wszystkich pięknych słów w zwyczajne kłamstwo, sferę opowieści z mchu i paproci.
Czuła się niekomfortowo a jednak faktycznie było jej cieplej, kiedy siedziała tak blisko i to był chyba jedyny argument przemawiający za tym, żeby się nie odsuwała. Ale jego ostatnie słowa, wypowiedziane ciszej, usłyszała aż za dobrze.
- Na Merlina - podniosła się z kamienia na proste nogi, odwracając się przodem do Murraya.
- Dlaczego uważasz, że jestem samotna? Pisarze od teraz są nadwornymi psychologami? - zaciekawiona tą kwestią wlepiła w niego wyczekujące spojrzenie, by niewiele później pochylić się nad uchem Murraya, zaczepnie przesuwając mokrymi puklami włosów po jego policzku.
- Nie jadam ciast od nieznajomych, a póki co zamarzam, więc musimy się pożegnać - stwierdziła półszeptem. Jakby nigdy nic odwróciła się na pięcie, dzielnie maszerując w przeciwną stronę, tym samym kradnąc płaszcz chłopaka. Sama nie była pewna czy faktycznie chce sobie iść, czy się z nim tylko droczy, ale wiedziała, że powoli nie może ruszać palcami z zimna. 

______________________

* * *

A kiedy dopada mnie bezsenność w duszną noc
Mówi do mnie szeptem i
usypia mnie jak nikt.




Czasy niepewne są
Każdy wschód słońca i każde rozstanie jest
Jak zimny wiatr.


****


steadily emerging with grace.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Skąd : Lodnyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 39
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11663-zephyr-casper-murray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11664-widze-cie#311759
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14038-notos
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13996-zephyr-casper-murray




Administrator






PisanieTemat: Re: Strumień   Wto Sty 17 2017, 19:12

Nie pisał o niej. Sława trochę mu uderzyła do głowy i pisał już głównie o kobietach, z którymi sypiał. Ich historie najlepiej się sprzedawały - w końcu Murray wybierał sobie te najpiękniejsze i najbystrzejsze. Ostatnio w modzie była Hedera, ale już mu się przejadła jej egzotyczna uroda. Nie musiała jednak wiedzieć o Madge, Violet, Elettrze i Isleen. Niestety, Zephyr doskonale wiedział, że powoli czas ich wszystkich dobiegał końca, bo wizje dotyczące Czwórki Wspaniałych nie były satysfakcjonujące, a wizji dotyczących Najwspanialszej w ogóle nie nie było. Dlaczego więc miał nie wymienić którejś z nich na przykład na Padme? Rozczulała go do tego stopnia, że w pewnością utrzymałaby się na szczycie listy ulubionych dłużej niż Hedera, Julia czy Titania. Titania... Miała już w ogóle osiemnaście lat? Chyba tak. Ale nawet jako szesnastolatka nie była tak słodka i urzekająca jak Padme.
- Schlebia mi, że przy mnie z niej wyszłaś - odparł z zadowolonym uśmiechem, bawiąc się przez chwilę kosmykiem jej ciemnych włosów. Tylko przez chwilę, bo w strefę jej komfortu zamierzał wejść dopiero za kilka minut. Znów się roześmiał, gdy wstała. Teraz mógł podziwiać jej zgrabne ciałko. Pewnie pod ubraniem miała sztywne z zimna sutki.
- Po prostu dobrze cię znam, Padme - mruknął, patrząc w te jej złote oczy. A gdy pochyliła się w jego stronę, z trudem powstrzymał odruch przygarnięcia jej do siebie. Rozbroiła go tą marną prowokacją. Mógł jej zostawić tę kurtkę, ale nie mógł zostawić jej w spokoju, dopóki nie spełniła swojej obietnicy. Bezszelestnie podniósł się z kamienia i w mgnieniu oka ją dogonił i wyprzedził, by chwycić mocno w talii i bezceremonialnie przerzucić sobie przez ramię, podtrzymując pod kolanami, po czym ruszył w przeciwną stronę, niż ona sobie życzyła. Naiwne dziewczę... Ale słodkie.
- Dobrze, będziesz głodna. Zamarznąć ci nie pozwolę, a żegnać się nie lubię... Obiecałaś mi coś ostatnio - dodał, szybkim krokiem idąc w tylko sobie znanym kierunku. Do domu miał pewien kawałek, ale wiedział, że jak dziewczyna trochę zmarznie, to z pewnością spokornieje. Jemu natomiast zimno zbytnio nie przeszkadzało, zwłaszcza gdy miał przy sobie gorącą Walijkę. Miał co do niej pewne plany, ale nie musiała o tym wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 149
  Liczba postów : 438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Strumień   Wto Sty 17 2017, 19:44

Ona wcale nie była naiwna. Nie sądziła, że Murray ją tak po prostu puści, ale jak inaczej miała mu zasugerować, że cholernie jej zimno i że wolałaby już zmienić miejsce pobytu? Wprost? Nigdy w życiu. Przecież teraz była oschłą, niegrzeczną i niepokorną Krukonką. Nie podejrzewała jednak, że chłopak przerzuci ją sobie przez ramię jak jaskiniowiec i uniemożliwi jej tym samym wierzganie się.
- POGIĘŁO CIĘ?! - drąc się wniebogłosy zaczęła okładać go pięściami po plecach, w zasadzie na oślep, bo włosy i szalik znajdowały się teraz na jej twarzy, w ustach i oczach. - Odstaw mnie na ziemię, mam dwie zdrowe nogi i umiem jeszcze chodzić - jej argumenty najwidoczniej wcale nie były tak przekonujące, bo chłopak był obojętny na jej zawodzenie.
- Cieszy cię to? Nienormalny jesteś - w końcu zaczęła machać nogami, jednocześnie odsłaniając sobie widoczność. Myślała, że szli do domu a tymczasem znajdowali się w lesie. Już widziała jutrzejsze nagłówki w gazetach.
- Zgwałcisz mnie i zamordujesz? Kiepski plan - obrażona na cały świat nie przerywała wyrzucania z siebie gorzkich żali.
- Poza tym, co obiecałam? Zabierz się do tego jak facet, to sobie może przypomnę co obiecałam - prowokując go ewidentnie do zatkania jej ust, odnosiła wrażenie, że Zephyr czerpie wielką przyjemność z jej zdenerwowania. Ostatecznie zamknęła się, wzdychając sobie od czasu do czasu.
Po jakimś czasie jednak faktycznie spokorniała, trzęsąc się nie na żarty z zimna.
- Zefirku, odstaw mnie na ziemię, proszę - uśmiechając się słodko i nie wykazując już szczególnej agresji oczekiwała reakcji Murraya albo szybkiej śmierci, która była z pewnością lepsza niż bolące z zimna palce i sine wargi.
- Daleko jeszcze? Może faktycznie mnie zamorduj, bo długo nie wytrzymam... - nie miała siły na dalszą walkę, więc poddała się i uspokoiła.
Jakiś czas później dotarli do celu, ale Krukonka była w tak złym humorze, że miała ochotę wykastrować Zephyra gołymi rękami.

zt oboje

______________________

* * *

A kiedy dopada mnie bezsenność w duszną noc
Mówi do mnie szeptem i
usypia mnie jak nikt.




Czasy niepewne są
Każdy wschód słońca i każde rozstanie jest
Jak zimny wiatr.


****


steadily emerging with grace.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 270
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14033-aidan-armstrong#371037
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14031-aidan-armstrong#371019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14033-aidan-armstrong#371037




Gracz






PisanieTemat: Re: Strumień   Wto Sty 31 2017, 23:26

O owym miejscu opowiadała mu kiedyś matka, jeszcze za czasów, gdy lubił słuchać jej historii. Pewnie dlatego miał z nim dobre wspomnienia, bo nie uderzały o jego ambicje i cele. Nawykiem stało się, że odwiedzał je czasem, gdy chciał mieć chwilę tylko dla siebie. Zwłaszcza w taką porę roku, jak ta, gdy nie można było znaleźć spokojnego kąta w szkole, by nie natknąć się na hałasujące dzieciaki. Wycieczki te nie trwały długo, ale były miłą odskocznią od obowiązków. Przeszkodą była oczywiście pogoda. Nie było mowy o tym, by usiąść wygodnie na ziemi i cieszyć się przyrodą. Już idąc tu odczuł szczypiący mróz i wiedział, że długo tu nie pobędzie. To, co tak na prawdę go przyciągało, był wspomniany przez matkę klejnot, który rzekomo tutaj znalazła i nie tylko jej przydarzyła się taka przygoda. Armstrong nigdy jednak nie miał takiego szczęścia. Okrążyć staw i wrócić do ciepłego dormitorium, tak postanowił i tego się trzymał.. Do czasu, gdy w połowie drogi nie dostrzegł błysku pod cienką lodową pokrywą. Tak zamarznięta woda nie odbijała światła, a po sprawdzeniu jego źródła znalazł różowy kwarc. Szczęście jednak potrafi dopisać.

Kostki: 1, 5, 4 (70g)

Z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Szkocja, Peebles
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14021-maddie-v-armstrong#370947
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14024-maddie-v-armstrong#370975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14025-madd-armstrong#370977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14023-maddie-v-armstrong#370973




Gracz






PisanieTemat: Re: Strumień   Sro Lut 01 2017, 17:30

Na miejsce przywiały ją plotki okolicznych mieszkańców. Pulchniutkie mordki, obwisła skóra i tona zmarszczek rozmawiała ze sobą, opowiadając o jakimś mistycznym miejscu pełnym, różnorodnych kamieni. Młoda studentka, nie mając zbytnio okazji do zarobku oraz posiadając w zanadrzu kupę czasu, postanowiła go roztrwonić na poszukiwaniu skarbów. Może i za dzieciaczka nie marzyła o zostaniu piratem, ale zawsze pragnęła natknąć się na jakieś cud, miód znalezisko. Taka okazja nadarzyła się właśnie dzisiaj.
Gdy słoneczko ślicznie przygrzewało, a ona w końcu założyła swój słomkowy kapelusz i przeciwsłoneczne okulary, udała się do pożądanego miejsca. Znajdując się prawie przy strumieniu, zaczęła się rozglądać po miejscu, szukając, w sumie to czego? Na kamieniach znała się tak jak bezdomny na modzie. W takim razie, postanowiła, iż poszuka wszystkiego co błyszczy. Tego było od trochę, gdyż nawet kapsel gdzieś wypatrzyła. Chodziła tak bez celu, przeszukując drzewa i zarośla, nawet dla pewności zaglądała pod kamienie, przez które omal czegoś nie zbombardowała. Mała glizda, przemieszczająca się pomiędzy jednym odcinkiem, a drugim wywołała w niej taki atak paniki, że aż na końcu jej różdżki pojawiło się niebieskie światełko.
- Omal bym Cię nie zabiła, uważaj jak pełzasz - parsknęła, a następnie po kamieniach spróbowała przeskoczyć na drugą stronę. Niefortunnie się okazało, iż jeden z nich był bardzo śliski. Tym samym, skończyła w wodzie. Z niezadowoleniem uznając, że gorzej być nie może, ale jak to mówią: ,,Z deszczu pod rynnę". Tak też było. W jej kostkę zaczęło coś drapać, co sprawiło, iż ta wdrapała się na płaski kamyk, a następnie sięgnęła drapiące coś. Mieniący się kawałek krzemu z domieszką, sprawił, iż ta z zachwytu się omal nie udusiła. Czy to.. Skarb?!
- Chyba Ametystem to zwali... - powiedziała do siebie, chowając swoje znalezisko. Była tak wniebowzięta, że z uśmiechem wyszła z niebezpiecznej strefy i prędko się osuszyła. Następnie pognała do miasta, musiała to sprzedać!
Kostki: 1,1,4
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Skąd : Szkocja, Peebles
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 43
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14141-niklaus-hamilton#373776
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14189-niklaus-hamilton#374177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14188-niklaus-hamilton#374176
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14187-niklaus-hamilton#374175




Gracz






PisanieTemat: Re: Strumień   Sob Lut 11 2017, 05:53

Niklaus kiedy był w dobrym humorze, lubił spędzić chwilę wolnego czasu spacerując. Dlaczego zjawił się przy strumieniu? Słyszał o nim opowieści od kilku osób, zaczynając od rodziców, kończąc na niektórych znajomych ze Slytherinu. Czy liczył, że coś znajdzie? Nie nastawiał się aż tak optymistycznie, przecież szanse mogły być równie dobrze znikome. Zamiast tego, bardziej skupił się na widokach i krajobrazie, pozwalając by ten ukoił jego dusze i odganiał wszystkie troski z umysłu.
Nie trwało to długo, kiedy jednak przez pewien moment zaświeciło. Skupił swój wzrok i zaczął powoli kucnąć, chcąc mieć pewność, że nie jest to wymysł jego wyobraźni. Tak.. gdzieś pod taflą wody znajduje się jakiś obiekt. Uśmiechnął się delikatnie a następnie włożył prawą rękę, chcąc po to sięgnąć. Zignorował zimną temperaturę, gdyż w jego przypadku była to jedna z najmniejszych niedogodności jakie były mu znane.
Nie minęło kilka sekund a w dłoni trzymał duży kawałek.. kwarcu różowego? Ciekawe, po ile może stać..

Kostki: 5,5,4

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Strumień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Leśny strumień
» Strumień Świetlików

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-