IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój Snów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 13 ... 20  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Pokój Snów   Czw 14 Paź 2010 - 13:09

First topic message reminder :


Pokoj Snow
Pokój snów jest znanym, choć niezbyt często odwiedzanym pomieszczeniem. Wymiarami różni się nieco od klas, gdyż jest mniejszy, co tylko dodaje mu przytulności. Poza tym jednym szczegółem, ściany wyglądają jak w zwyczajnej sali lekcyjnej.
Całą lewą stronę zajmuje naścienne lustro. Jego odbicie wydaje się trochę przyćmione, jakby znajdowało się za chmurami. I rzeczywiście, unoszą się tu małe obłoczki, z których wydobywają się szepty, słyszalne, jeśli osoba przebywająca w pomieszczeniu ma odpowiedni nastrój. Skupiając się na jednym z szeptów - snów, można usłyszeć, o czym opowiada.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sob 12 Mar 2011 - 20:08

Można, można. Dla niej polepszenie humoru i szczęście było tym samym. W każdym razie w tej chwili. Bardzo by chciała, żeby jednak dziewczyna była szczęśliwa. Tak prawdziwie i na wieki. To sprawiłoby jej samej niesamowitą radość, bo jak już wiadomo - najbardziej cieszyła się czyjąś uciechą.
Po usłyszeniu słów wypowiedzianych przez Ślizgonkę najpierw zamarła. Nie wiedzieć czemu spełnienie tej zachcianki wydawało jej się jakoś dziwnie realne i już chciała się zacząć bronić czy coś, kiedy zrozumiała irracjonalność tej myśli. Chwilę później zaczęła się śmiać. Może bardziej ze swojej reakcji niż z samego sensu wypowiedzi kuzynki.
- Doobra, poświęcę się dla dobra ogółu. Wal śmiało - uniosła dwa razy brwi z dość głupkowatym uśmiechem na twarzy.
Nigdy nie rozumiała tych wszystkich masek, które ludzie zakładali. Często zastanawiała się czy oni się po prostu bali czy też kierował nimi egoizm. Skutkiem jednego i drugiego była sztuczność, której nie cierpiała. Ale w przypadku Kath nawet jej to nie przeszkadzało. Czemu? Sama nie wiedziała. Może dlatego, że w jej obecności zawsze zachowywała się naturalnie, a może dlatego, że mimo różnorakich masek i tak potrafiła dojrzeć targające ją uczucia.
- To akurat nie jest NORMALNE - zaśmiała się. - Po pierwsze: wcale cię nie unikałam. Po drugie: a owszem, napisałabym do ciebie. Po trzecie: pamiętam o tobie cały czas. Wydawało mi się, że to ty o mnie zapomniałaś.
Pokazała jej język.

// Przepraszam, że tak późno! Jestem zUa ;<//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 283
  Liczba postów : 851




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sob 12 Mar 2011 - 20:33

Ślizgonka pokiwała przecząco głową, szczerząc zęby do kuzynki.
- Nie miałam ciebie na myśli. - Odpowiedziała natychmiast. Tak naprawdę miała ochotę pobawić się uczuciami jakiegoś chłopaka, ot co. A tych na pewno znalazłaby sporo. W końcu zna takich kilku, którzy ją "skrycie" adorują. Z resztą, nawet takiego wroga umiała nieźle wyrwać. Proszę państwa, Kath myślała jak totalna egoistka, którą z resztą była...
Zawsze jakoś odnosiła się z tym do wszystkiego i wszystkich. Jakoś nie było jej głupio bawiąc się uczuciami innych. Ostatniego razu nieco przesadziła. Nie z flirtem, tylko tym, że sobie go odmówiła! Nie miała do tego żadnych wyrzutów sumienia, bo w końcu wtedy była z Chrisem, którego z resztą polubiła, mimo iż był Puchonem. Jednak miała w sobie kawałek ludzkiej natury, o.
Dobra, ale teraz wróćmy do ważnych rzeczy. Dziewczyna odwróciła się do Gryfonki z miną obrażonego dziecka.
- Pewnie, pewnie. Tak, tak. Jasne, jasne. - Powtarzała. - Na pewno zadzwoniłabyś. - Zaśmiała się złośliwie, odwzajemniając głupie miny kuzynki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sob 12 Mar 2011 - 20:48

- A. No to kamień spadł mi z serca. - Zaśmiała się. Gdyby Elliott to usłyszała, to zaraz zrobiłaby jej wykład, że tak nie można, że nieładnie i tak dalej. No, bo przecież można kogoś zranić. Ale nie słyszała. I bardzo dobrze dla Kath, bo biedaczyna by się zanudziła.
Ona nawet gdyby chciała, to miała kim się pobawić niestety. A nie miała takiego talentu jak tu obecna przyjaciółka. Omamić chłopaka? Eee... raczej niekoniecznie. Choćby nie wiadomo jak się starała. Nie umiała być ujmująca czy tajemnicza. Wszystkie emocje od razu było widać w jej oczach. Zmora okropna.
I proszę tu traktować Chrisa ładnie, bo inaczej będą problemy. I znowu nie będzie się mogła zdecydować kto jest ofiarą a kto napastnikiem. Tak jak to było w Pokoju Tęczowym.
- Ależ oczywiście. Napisałabym maila od razu - wyszczerzyła się do niej. Ciekawe czy dziewczyna wie, czym w ogóle jest. Wolałaby, żeby jednak tak, bo inaczej będzie musiała jej to tłumaczyć. A że to leniwa bestia jest, to zrobiłaby to baardzo niechętnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 283
  Liczba postów : 851




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie 13 Mar 2011 - 18:52

Patrzyła na przyjaciółkę nieco niekapującym wzrokiem, ale potem nieco się opanowała i na jej twarzy znów zagościł ten dobrze znany wszystkim ironiczny uśmieszek. Kath nie wiedziała, czemu go pokazuje w towarzystwie Elliott. Jakoś tak wyszło... A o Krisia proszę się nie martwić. Obecnie raczej nic mu nie grozi.
- Tak, tak. - Pokiwała głową, nie za bardzo rozumiejąc słowa kuzynki. Jednak nie dała po sobie tego poznać i dalej kiwała głową jak kompletna idiotka.
Po chwili uznała, że zapewne z taką miną wygląda dziwnie, więc szybko zmieniła wyraz twarzy, a potem z braku słów i niezręcznej ciszy, zaczęła się mocno wiercić na swoim miejscu, a przy tym rozglądała się po pokoju jak najęta. Często spędzała tutaj czas. No i w tym miejscu jedna z jej znajomych wyznała jej, że pochodzi z mugolskiej rodziny... Ale nie o tym teraz. Kath popatrzyła na Gryfonkę wyczekująco, jakby domagała się od niej jakiegoś wytłumaczenia. Po chwili jednak sama podjęła jakiś temat. Dziwiło ją tylko to, że z jej kuzynką nie mają o czym rozmawiać. Przecież zawsze znalazły jakiś wspólny język, a teraz co? O nie, zdecydowanie trzeba to nadrobić, ot co!
- No więc... - Zaczęła, zastanawiając się. - Nie omówiłyśmy jeszcze jednego, drobnego tematu! Opowiadaj, jak tam sprawy sercowe. - Powiedziała z jakimś dziwnym entuzjazmem. Ciekawa była, w kim to też się obecnie Elliott podkochuje, a może kogoś ma? Kuzynki nigdy zbytnio nie rozmawiały na temat chłopaków, więc teraz byłby na to odpowiedni moment. W końcu zawsze kiedy są razem, ktoś także im towarzyszy, a teraz w pokoju snów nie było nikogo prócz nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto 15 Mar 2011 - 21:25

Więc jednak nie wiedziała, o co jej chodziło. W sumie nie ma co się dziwić. W końcu Kath nie wychowywała się z mugolami, dla których takie bajery były rzeczą dostępną na co dzień. W rodzinach czarodziei, tym bardziej o tak szlachetnym pochodzeniu i wychowaniu przeciw mugolom, takie przedmioty były złem wcielonym. Sama by taka była, gdyby jej rodzice nie przeprowadzili się do Australii.
Ironicznego uśmieszku akurat nie zauważyła, bo odwróciła wzrok w stronę drzwi, gdyż iż wydawało jej się, że się otwierają. Ale nie, były zamknięte tak, jak wcześniej. Nie dość, że słyszała Pana Psychologa, to teraz jeszcze dochodziły do tego inne urojenia słuchowe i co gorsza - wzrokowe. Niedługo zasłuży sobie na tytuł Świra Roku.
Hym, hym. Coś cicho się zrobiło. Spojrzała na Kath z bananem od ucha do ucha, ale niestety słów jakoś znaleźć nie mogła żadnych. O zgrozo! A co jak będą tak siedzieć w ciszy przez parę godzin. Gdyby ona jeszcze była z rodzaju tych przyjemnych! Ale nie! Była uporczywa, irytująca i nieswoja. O ciszy mówię, oczywiście.
Przełknęła głośno ślinkę. Sprawy... sercowe? O ludzie! Takiego tematu to się akurat nie spodziewała. A najgorsze było to, że... uch... nie było właściwie, o czym mówić.
- Eee... można powiedzieć, że nijak. Jestem sama jak ten palec albo coś tam. Oczywiście jeśli chodzi o potencjalnych chłopaków. Nie, nie mam nikogo i nie... w nikim nie jestem zakochana. Może jedynie... hmm... zauroczona, o. - Uśmiechnęła się do niej szeroko, po czym uniosła brwi. - A ty? Serduszko puka w rytmie cza cza, czy nie bardzo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 283
  Liczba postów : 851




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pią 18 Mar 2011 - 21:50

O, no proszę! Elliott jest zauroczona! Jakaś nowość!
Kath naprawdę zdziwiła się nad odpowiedzią kuzynki. Miała nadzieję, że ta odpowie jej coś w stylu: "no coś ty!" albo "chłopaki nie są dla mnie", a tu bach! Ślizgonka miała ochotę ją o wszystko wypytać. Była niesamowicie ciekawa, a z resztą miała ochotę się trochę podroczyć z Gryfonką tak, jak to robiły kiedyś. W końcu nie ma to jak wzajemne kuzynowskie docinki, o. Jeszcze zanim zdążyła zapytać dziewczynę, kto to taki, przed oczami stanął jej widok jakiegoś nieznanego jej chłopaka. Zapewne wybryki jej wyobraźni wyobrażają sobie idealnego kandydata dla Ell, ale kto to wie jaki on miał być! Hm, nie powiem, nawet był ładny. Blond włosy, brązowe oczy, jasne cera. Tylko tyle zapamiętała, gdyż po chwili się otrząsnęła i portret chłopaka zniknął z jej myśli. A może to był raczej idealny partner dla niej? Kij wie co to było. Kath wiedziała tylko jedno: Ona naprawdę chyba wariuje.
- A kto to? - Zapytała wścibsko. Cóż, taka już była i każdy dobrze o tym wiedział. Teraz będzie tak długo truć kuzynce cztery litery, aż ta jej w końcu powie co to za chłopak.
Na kolejne pytanie Gryfonki, Kath roześmiała się. Był to jakiś dziwny, złośliwy śmiech, ale można było w nim doszukać zmieszanie i rozczarowanie. W ogóle do niej nie podobny.
- Nigdy w życiu. Chyba nigdy nie byłam zakochana. I nigdy się już nie zakocham. - Odpowiedziała pewna siebie. Nie było to raczej prawdą. W końcu obecnie kilku chłopaków ze szkoły nie było jej obojętnych. Podobali jej się, nic więcej. Na przykład ciągle wzdychała do swojego byłego chłopaka Namidy. O, albo Joel, który oczarował ją swoimi loczkami! Hmm... ktoś jeszcze? Często też lubi się droczyć z Felixem. Ale czy tak naprawdę chciałaby być z którymś z nich? Cóż, jeśli Gryfonka poprosi o dłuższe wytłumaczenie, Ślizgonka na pewno je jej udzieli. Czy była przedtem już zakochana? Oczywiście, że tak. Chyba. Nie. Sama nie wiedziała co o tym myśleć. Czy taka osoba jak ona w ogóle posiadała jakieś uczucia? Zawsze uważała, że jej serce to jedna wielka czarna dziura. Po wydarzeniach z ostatniego tygodnia chyba zmieniła zdanie. I chyba nie tylko ona, ale cała szkoła dowiedziała się o jej słabych stronach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sob 19 Mar 2011 - 17:36

Oj, przecież aż tak zagorzałą feministką nie była, żeby kompletnie skreślać możliwość zauroczenia się jednym z przedstawicieli płci męskiej. Co prawda... po pewnym wydarzeniu, które miało miejsce rok temu w wakacje, trochę jej się miłości odechciało. Ale to nie znaczy, że całkowicie zamknęła się na to uczucie, które podobno uskrzydla itp. Jak na razie jej przyniosło tylko ból. Mimo to, jak na optymistkę przystało, wierzyła, że za jakiś czas okaże się, iż wszystko dobre, co o miłości mówią ludzie okaże się prawdą.
W ideały nie wierzyła, jednak kiedy marzyła sobie o księciu z bajki, przed jej oczami pojawiał się brunet o ciemnoniebieskich bądź też czarnych oczach. Nie miała nic przeciwko innym typom urody, oczywiście. Jednak ten w/w był bardzo podobny do jej mentora. Może taki obraz pojawiał się w jej myślach właśnie dlatego? Kto wie... umysł płata różne figle, a wyobraźnia już zupełnie.
Wracając jednak do tematu. Kath czeka tutaj kompletne zaskoczenie. Bo to wcale nie był On, tylko Ona. Nie ma to jak bycie osóbką biseksualną. Nie ma się wtedy niepotrzebnych ograniczeń, czy też wyrzutów sumienia, kiedy jednak serce wybierze kogoś tej samej płci.
- Ślizgonka. - Rzuciła tylko krótko, obserwując zmiany na twarzyczce kuzynki. Nie ma co przed nią tego ukrywać. Inaczej nie da jej spokoju. Oczywiście, nie miała nic przeciwko temu, by Kath wiedziała. Jej akurat ufała, więc żadne ostrzegawcze lampki nie pojawiły się przed oczami.
Nie zwróciła uwagi na złośliwe nutki w jej śmiechu. Reakcja obronna przed prawdą i uczuciami. Uniosła za to wysoko brew i spojrzała na nią powątpiewająco.
- Coś mi się wydaje, że jednak byłaś kiedyś zakochana. - Pokazała jej język. Nie rozumiała, jak można bać się swoich uczuć, ale Ślizgoni właśnie tacy byli - jej kuzynka taka była, zbyt interesowało ją to, co mówią o niej znajomi czy nawet ci, z którymi słowa nie zamieniła. I nie chciała zmieniać tej części Kath. Przecież przyjaciele kochają ponad wszelkie wady. Choć... gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to to wcale nie była taka wada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 283
  Liczba postów : 851




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sob 19 Mar 2011 - 22:53

No to teraz Ell zgasiła i Kath, i autorkę. Obie nie miały pojęcia, że za tą słit i kjut twarzyczką Gryfonki drzemie coś takiego! Nie, żeby to było coś złego. Oczywiście, że nie, ale nikt by nie przypuszczał, że to akurat mogłoby dotyczyć Elliott! No, no, no...
Ślizgonka patrzyła z otwartą buzią na dziewczynę. Nie wiedziała, co odpowiedzieć. Myślała nad tym trochę czasu. Musiała w końcu to jakoś sobie w głowie ułożyć, nie? Nie? Nie? Teraz miała mętlik i niektórych informacji po prostu jakoś nie mogła pojąć.
Potem jednak zrozumiała. Elliott była biseksualistką i zakochała się w dziewczynie. Ślizgonce. O matko jedyna! W ŚLIZGONCE?! Czy ona aby nie wie, jacy oni są? Wredni! Zarozumiali! Przecież on... ehem... ona, może złamać jej serce! A co, jeśli to jej jakaś przyjaciółka? Co jak co, ale chyba szybciej Kath wstawiłaby się za kuzynko - przyjaciółką, niż tylko przyjaciółką. I już nieważne, czy tamta osoba jest jej megabliską kumpelą, czy dalszą. Niech ją tylko spotka, to jej nogi z dupy powyrywa, o!
Ale teraz, zaraz, chwila. Jeszcze nic nie zostało powiedziane, a Butterline już się zachowuje jak jakaś walnięta psychopatka.
Wrzuć na luz, powiedziała sobie, a w jej myślach zabrzmiało to jakby była jakąś starą wyluzowaną babcią z lat pięćdziesiątych. Może wtedy takie hasła były modne, ale teraz nie. Och, czyżby Kath zamieniała się w jakiegoś mohera?!
Wzięła trzy głębokie wdechy, a potem jej złość przeszła w najzwyczajniejszą ciekawość.
- No więc kto to? - Zapytała kuzynkę, a potem od razu odpowiedziała na jej pytanie. - Uważam, że nigdy nikogo nie kochałam. Oprócz rodziny. Chociaż tak na serio to z nich też mało kogo kocham. - Zaśmiała się. - Po prostu taka jestem. I już.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie 20 Mar 2011 - 16:41

Cóż, gdyby miała aparat, użyłaby go do uwiecznienia bardzo zacnej minki Kath, choć ta pewnie by ją za to zabiła. Na szczęście, panienka Butterline nie musi szykować sobie glanów, gdyż takiego sprzętu nie było w najbliższym otoczeniu. Jednak w jej rudej główce ten piękny obrazek pozostanie chyba na zawsze, bo taka mina u jej kuzynki nie pojawiła się jeszcze nigdy. Ale nie ma się co dziwić. W końcu nigdy nie opowiadała jej, jaką to ścieżkę wybrała. I naturalną rzeczą było, iż dziewczyna myślała, że jest to heteroseksualizm. Mimo wszystko jednak nie podejrzewała, że aż tak bardzo ją to zaskoczy.
Doskonale wiedziała, jaką naturę mięli Ślizgoni. Ale przecież Ona mogła nie być stereotypowym mieszkańce domu Węża. Kath też nie była, Namida również. Natanielowi i Yavanowi też do tego brakowało. Tak więc, dlaczego by nie próbować się do tej dziewczyny zbliżyć? Poza tym... serce nie sługa. Ona wskaże jednego, ono biegnie za innym, a w tym przypadku za inną. W końcu poznała na własnej skórze powiedzonko: Lajf is brutal, kopas w dupas and ful of zasadzkas. Na razie jednak owa dziewczyna nie wie o cichym uczuciu Elliott, więc cicho sza.
Jeśli to by pocieszyło Kath, to wcale na mohera nie wyglądała.
- Gabrielle Debreu... Znasz? - Spojrzała na Kath trochę niepewnie. Zna ją czy nie zna? Lubi czy nienawidzi?
- No dobrze, niech ci będzie. Powiedzmy, że ci wierzę. - Wyszczerzyła się do kuzynki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 283
  Liczba postów : 851




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie 20 Mar 2011 - 18:22

Oemgie! Gabrielle? Tego się Ślizgonka nie spodziewała! Na początku obstawiała tylko jedną osobę i, uwaga proszę państwa, Kath myślała o Connie!
Boże, jakie szczęście, że to nie była ona! Ślizgonka miałaby mocny przypał, gdy wyskoczyłaby na nią z pięścią. Z resztą, bez żadnego powodu i tak się sobie rzucają do gardeł. Właśnie po to powstało KDK, nie?
Jednak na głos Kath nie wypowiedziała imienia osoby, o której myślała. Cięgle dziwiła się, że miłością Elliott była Gab.
Cóż, czy się nienawidziły? Nie za bardzo. Obie należały do tej samej paczki. Obie miały takie same hobby -dręczenie innych. No i obie nie miały zbytnio planów na przyszłość.
Ślizgonka pokiwała głową, wydukała do kuzynki coś w stylu: "znam, znam", a potem znowu zajęła się swoimi myślami.
Hohohoho! Kath jakoś nie umiała uwierzyć, że Gabrielle jest dla kogokolwiek w jakiś sposób atrakcyjna. I nie chodzi tutaj, że ona jest brzydka, czy coś! O nie! Chodzi tutaj o to, że Butterline'ówna jakoś nie potrafiłaby popatrzeć na nią z innej perspektywy niż po prostu zwykłego koleżeństwa. A jak to potrafi Ell? Cóż, jej sprawa jak to tak z nimi jest.
Ślizgonka sprytnie ominęła odpowiedź kuzynki i zabrała się za kolejne pytanie.
- Więc, w takim razie, jak planujesz podbić jej serce? - Zaśmiała się. Trochę złośliwie, a trochę na poważnie. Po prostu wróciła już do swojego poprzedniego stanu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Czw 24 Mar 2011 - 21:44

Szczerze mówiąc, Kath minę miała nie zbyt wyraźną. Ale ujarzała też coś na kształt... ulgi? Tak, to chyba była ulga. Ciekawe kogo Ślizgonka obstawiała, że tak jej ulżyło... A zresztą, mniejsza o to. Pewnie i tak się nie dowie. A więc zna przepiękną, zacną i słitaśną Gab, która to właśnie była obiektem jej cichego pożądania. Dobrze, że jej szanowna kuzynka nie zaczęła oczerniać drogiej panny Debreu, bo smutno by jej było słuchać takich rzeczy. Jeszcze by się na Kath obraziła, pewnie na pięć minut, ale zawsze, a tego przecież nie chcemy.
Jak tu jej nie kochać z tymi oczyskami? Przecież w nich się można nawet utopić. Niestety dla niej, Gab była osóbką heteroseksualną. Ale ona juz ją przekabaci. Oj, tak. A w każdym razie będzie się starać, a to już coś.
- No... nie wiem. I to jest problem. Może ty mi coś doradzisz? - spojrzała na dziewczynę trochę niepewnie, przecież na czym jak na czym, ale na podrywaniu to Ślizgonka się zna, prawda? Problem może być jedynie w tym, że Elliott traktuje sprawę bardziej uczuciowo, niż panienka Butterline.

// przepraszam, że tak krótko i późno :( //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 283
  Liczba postów : 851




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pią 25 Mar 2011 - 21:52

Cóż, nie zdziwiło jej to, że Elliott nie miała pomysłu jak zacząć całą tę historię z Gab. Sama też nie potrafiłaby nic ciekawego wymyślić. Tak to jest, kiedy bi lub homoseksualna osoba zakocha się w hetero. Matko! Chyba tylko 20% tych osób wychodzi z tego szczęśliwych.
W każdym bądź razie Kath dążyła to tego, żeby przypadkiem jej kuzynka nie ucierpiała, o. Chyba tego by nie zniosła, a wiedziała dobrze, jak to jest pocieszać cierpiącego (tym bardziej że Kath była okropną pocieszycielką!). Co takiego można powiedzieć takiej osobie? Jedynie, co mi przychodzi do głowy to uprzedzenie jej, żeby następnym razem porządnie dobierała sobie partnerów.
- Nie mam pojęcia. - Wzruszyła bezwładnie ramionami. Ślizgonka miała kilka asów w rękawie, ale one chyba działały tylko na chłopaków. No i bardziej zachęcały na coś w stylu jednego jednorazowego przejścia, więc to się chyba nie nadawało. Poza tym, Kath jakoś brzydziła się obrazków w głowie, które ją teraz zagościły. Na przykład dwóch dziewczyn trzymających się po dłoniach, na kolanach. Ten widok nie był jakiś tam obleśny, ani nic. Po prostu tak to jest, kiedy w najmniej spodziewanym momencie zaskoczy cię własna kuzynka! Głupie, cholerne obrazki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto 29 Mar 2011 - 21:42

Jej za to nie dziwiło, iż Kath nie znała żadnego sposobu na rozwiązanie jej problemu. W końcu nigdy czegoś takiego nie przeżyła. Jako osoba heteroseksualna miała pełne pole popisu, nie musiała się przejmować, że ktoś jest innej orientacji. No chyba, że zakochałaby się w homoseksualiście, co zresztą nie było wielce trudne, ale teraz nie o tym.
Postanowiła zostawić sprawę samą sobie, licząc, że jednak wszystko się ułoży. Jak w bajce czy też innym kłamstwie wciskanym dzieciom. Wolała tylko, żeby jej historia nie skończyła się jak Titanic czy też Romeo i Julia. Czego jak czego, ale śmierci jakoś szczególnie nie szuka, a już tym bardziej z takiego powodu. Popatrzmy na głównych bohaterów ogólnie poważanego tonącego statku. Przecież Rose mogła się kawałek przesunąć i już byłby happy end. Ale nie... bo najbardziej poruszają (podobno) przygody z nieszczęśliwym zakończeniem, gdzie główny bohater cierpi/umiera, drugi główny bohater tak samo, nawet ktokolwiek inny, zupełnie przypadkowo wciągnięty w całą sytuację cierpi lub ewentualnie zmienia swoje życie, które nagle ujrzał w innych odcieniach! No błagam...
- Trudno. Coś wymyślę. - Mrugnęła do kuzynki zawadiacko. - Słyszałaś może o jakiś ciekawych wątkach z życia szkoły?
Na ploteczki jej się zebrało. To przecież całkowicie naturalne, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 283
  Liczba postów : 851




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sro 30 Mar 2011 - 17:47

Tak, z tą miłością bywało różnie. I to wszystko jest całe takie pokręcone. No bo kto tak naprawdę potrzebuje miłości? Nieliczni, których Katherine traktuje jak wszystkich, a jakby cała reszta nie istniała. Nie. Poprawka. TO OPRÓCZ NIEJ NIKT INNY NIE ISTNIEJE. W jej mniemaniu, oczywiście.
Wątki z życia szkoły? Cóż, Ślizgonka nie za bardzo sobie tym teraz zakrzątała głowę. W ogóle ostatnio nie interesowała się jakoś szkołą i tym, co się dookoła niej dzieje. Wręcz przeciwnie. Miała to wszystko gdzieś. W końcu przez ostatnie kilka tygodnie była w tak zwanym dołku, z którego ciężko jej się było wykopać.
Ciągle z resztą nie wiedziała, czy już jej przeszło. Pomyśli o tym później. Gdzieś w dormitorium, lub nasunie jej się odpowiedź podczas czytania jakiejś dobrej książki. Jedyna rzecz, za którą dziewczyna najbardziej tęskniła, to jej ukochany aparat. Miała taką wielką ochotę olać swoje problemy, wyjść na podwórko i porobić zdjęcia czemukolwiek się da.
- Cóż, za bardzo nie wiem. - Powiedziała. - Ostatnio była jakaś draka przy fontannie. Słyszałam plotki. No i ciągle trwa miłosny trójkąt pod tytułem: Simon - Namida - Koni. - Zaśmiała się, jednocześnie krzywiąc przy tym ostatnim imieniu. Och, jak ona nie lubiła panny Tenebres!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 1056
  Liczba postów : 1965




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sro 30 Mar 2011 - 20:29

Miłość jest to jakieś nie wiadomo co, przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego. Nikomu teoretycznie nie potrzebne uczucie, a jednak bez niej czujemy się dziwnie puści. I nie ma co zaprzeczać, bo tak jest. Są oczywiście różne odmiany miłości: braterska, matczyna, ojcowska i taka, o której najczęściej się mówi, czyli połączenie dwóch serc bratnich dusz. O tej ostatniej najczęściej się mówi, najbardziej się przeżywa. I to ona przychodzi na myśl, kiedy ktoś wypowie to jedno słowo, czyli miłość. Ale czyż nie o niej właśnie mówimy? A właśnie, że tak. Elliott i Kath nie są w tym względzie oryginalne.
Słuchała uważnie słów kuzynki, powoli przetwarzając informacje. Aha, czyli właściwie nic takiego się nie dzia... stop! Trójkącik miłosny? Ona słyszała jedynie o dwójce zakochanych. Namidzie i Simonie. Connie też w tym bierze udział? Łał... tego się nie spodziewała. Draka przy fontannie? Jaka draka? O co chodzi? Ktoś kogoś pobił/zabił?
- Komuś się coś stało podczas tej draki? O co chodziło? Kto tam był? - Spojrzała na przyjaciółkę z lekko rozszerzonymi oczami. - I... i... Connie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Crawley, Anglia
Galeony : 1
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 210




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pią 6 Maj 2011 - 18:03

Życie Ianka składa się z dylematów i decyzji. Tak, zawsze jakaś jest zła. Dlatego się pytał: Dlaczego jak spotkał kogoś wyjątkowego to ta osoba postanowiła wyjechać?! Znał Ridża niedługo. Spędzili razem raptem jedno popołudnie. Nawet jakby nie związek, chociaż na to się zapowiadało, byłaby to przepiękna przyjaźń.
Gdy minął okres nie przyjmowania do świadomości wyjazdu chłopaka, zaczęła się faza przemyśleń. Pierwsze pytanie: Dlaczego? Odpowiedź była prosta: Ridż pojechał robić karierę. Ale potem pojawiło się trudniejsze pytanie: Czy wszyscy faceci tacy są? On sam był przekonany, akurat jego to nie dotyczy. Ale reszta?
I tak doszedł do wniosku, że faceci to świnie. Potem, gdy sobie wytłumaczył, że jednak nie, pozostał wewnętrzny wstręt do mężczyzn.
Jego życie nie zmieniło się diametralnie. Robił to co zawsze, jednak wydawało mu się to wymuszone. Oczywiście chętnie spędzał wieczory w Pokoju Wspólnym Gryfonów w otoczeniu dziewczyn, śpiewając z nimi, śmiejąc się i plotkując. Jednak po opuszczeniu tego wesołego grona, pogrążał się w smutnych myślach. Zraniony przez chłopaka. Trochę żałosne.
W takim żałosnym stanie, nie, nie wałęsał się po zamku. Szukał jakiegoś miłego miejsca. Wszystkie, do których trafiał, były zajęte. Cholera! Trzeba wykombinować sobie jakąś tajną kryjówkę! Ale to później.
Dotarł do Sali Snów. Był tu kiedyś, jednak nie do końca zapamiętał to miejsce. Obłoczki były piękne, ale kojarzyły mu się one z tęczą, a tęcza z...Ridżem. Odrzucając głupie myśli, podszedł do ogromnaśnego lustra i zaczął przyglądać się sobie. Blond czupryna – jest. Jakże piękne ciało (haha) – jest, wielkie stopy, oryginalna szczęka, te Jego usta – wszystko jest. To co do cholery w nim było nie tak?!
Cofał się powoli, aby usiąść po turecku wciąż wpatrując się w lustro. Jakaś chmurka przeleciała mu przez głowę. Nawet fajne uczucie, powiem wam.
Siedział tak Ian Greenblatt patrząc na swe zamglone oblicze z głową w chmurach w niejakiej Sali Snów, która mieści się w Hogwarcie gdzieś w Anglii...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 31
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 440
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1248-colin-fitzgerald#33270




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pią 6 Maj 2011 - 18:38

Życie Colina ostatnimi czasy polegało przede wszystkim na nie widzącym końca dochodzeniu do siebie. I bynajmniej nie mam tu na myśli zdrowienia po tamtym nieszczęsnym wypadku, po którym ucierpiała jego i tak niezbyt dobrze prosperująca pamięć, która miała się już coraz lepiej, można by rzec, że wrócił do normalności, jako że był w stanie opowiedzieć co się mniej więcej działo w jego życiu przez ostatnie… siedemnaście? lat, rozpoznawał znajomych i członków rodziny, nawet zaklęcia przychodziły mu do głowy coraz szybciej. Czyż to nie brzmi rozkosznie?
Oczywiście, że brzmiałoby, gdyby nie fakt, że on wciąż nie był do końca zdrowy, jako że tym razem jego cudowna, niewinna psychika godna jelonka Bambi została kompletnie rozdarta, rozszarpana, zdeptana i podpalona przez tamte wydarzenia ze Skrzydła Szpitalnego. Kiedy to się w ogóle stało? Chyba nie był w stanie określić, czasem odnosił wrażenie, że minęły całe lata, czasem wydawało mu się, że dopiero co opuścił tamto miejsce i jeszcze nie zdążył ochłonąć po najgorszej kłótni w jego życiu. No, może nie była ona ani nadto głośna, ani długa, ani też jego duma nie została specjalnie obrażona, bo naprawdę, bywają gorsze oskarżenia niż o obściskiwanie się z Ridżem, ale to nie zmienia faktu, że parę głupich słów sprawiło, że zwalił się cały jego światek – na który w dziewięćdziesięciu procentach składał się Joel.
Sama już nie wiem, kto był w gorszej sytuacji: Ianek, który został opuszczony przez Ridża, nawet nie zaznawszy jego uczucia, czy Kolin, który zdążył się zakochać na amen, by następnie usłyszeć jakże malownicze słowa, że ma spadać do tego Romana, gdyż jego wybranek ma go dość. A co gorsza, mimo upływającego czasu, ściana lodu, która między nimi powstała, bynajmniej nie zaczynała topnieć, chociaż gdyby to była komedia romantyczna, pewnie by zaczęła. A wręcz wydawało mu się, że wzajemne wkurfienie na siebie jeszcze wzrasta wraz z czasem, a to bynajmniej nie było dobrym znakiem.
Dobra, jednak miał gorzej. Możemy zatem usprawiedliwić fakt, że nie wysilał się nawet na najprostsze czynności. Wszystko poza spaniem wymagało zbyt wiele.
Niestety, Kolin był człowiekiem i nic, co ludzkie nie było mu obce (pozdrawiam Gab), w związku z czym jego człowieczeństwo przebiło nawet depresję i niechęć do życia, a co za tym idzie, musiał wreszcie zwlec się z łóżka, by odbyć spacer w poszukiwaniu łazienki. Męskiej, damskiej, dla prefektów, nauczycieli albo skrzatów (ok, z tym byłoby gorzej), jakiejkolwiek. Nie bardzo jednak ogarniał, gdzie się znajduje, jako że nawalał mu zmysł wzroku i wrodzony talent do orientacji w terenie; nietrudno jest się domyślić, że nie trafił tam, gdzie chciał.
Otworzył drzwi, wszedł, rozejrzał się i, ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu i tak dalej, zorientował się, że to najwyraźniej Sala Snów. Pięknie, w sam raz dla niego. Byłby zapewne tu został, gdyby nie fakt, że kogoś zastał, a był to jego słit przyjaciel Ianek. O nie. Nie nie nie, nie będzie tu z nim gawędził o swoich strasznych przeżyciach; w związku z tym wykonał natychmiastowy w tył zwrot i rzucił się do drzwi z nadzieją, że nie został zauważony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Crawley, Anglia
Galeony : 1
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 210




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto 10 Maj 2011 - 18:40

Tak sobie egzystował pośród tych chmurek, rozmyślając (autorka z zawstydzeniem bierze pod wątpliwość umiejętność Ianka do zamyślenie się).
Według pana Jakiegośtam istnieje 5 faz po rozstaniu. Ian tkwi aktualnie w drugiej. A zwie się ona: Gniew..
Tak, był niezaprzeczalnie wkurfiony na Ridża, że go tak zostawił. Jak tak można, do cholery?! Och nie, jeszcze Gryfona nie znienawidził, ale był na dobrej drodze. Jednak zanim to nastąpi niezauważalnie Ian znajdzie się w fazie Negocjacje. On sam nie wie, co ta faza ma się do niego, no ale. Jak istnieje takowa, to trzeba przez nią przejść. Potem będzie jeszcze depresja - chyba każdy wie o co chodzi. A depresja Iankowa bywa okrutna. Bolesna, uciążliwa i nie do zniesienia dla otoczenia. Więc apeluję do kogokolwiek, niech ktoś przerwie ten łańcuch zła! Jego trzeba ratować, dopóki jest w drugiej fazie! Potem powinna być Akceptacja, która w tym przypadku może w ogóle nie nadejść.
Ostro wkurzony na siebie, Ridża i w ogóle na wszystko - nawet na chmurki, które do niedawna uważał za milusiaste - stały się obiektem czarnych, najpodlejszych myśli.
- Kto pozwolił ci przelecieć przez moją zacną główkę wstrętna, nijaka chmuro?! - Ianek właśnie mścił się na bogu ducha winnemu obłoczku, i krzyczał :
- Nie-na-widzę fa-ce-tów! Nigdy nie będę miał chłopaka! - gdy usłyszał, że ktoś wchodzi. Obejrzał się jeszcze z wściekłością w oczach. Kolin! Kolejny facet!
Chwila, Ianku, myśl logicznie (haha, trzeba umieć)! Przypomnij co się stało z Żelkiem i Kolinem.
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. No tak. Porzucony facet może być.
- Kolinosłaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaawie! - Tyle zdążył wrzasnąć, nim tamten bezczelnie wyszedł. No jak tak można?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 31
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 440
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1248-colin-fitzgerald#33270




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto 10 Maj 2011 - 20:29

Cudownie, bo Kolin tymczasem równie radośnie egzystował przy drzwiach, szarpiąc się z klamką, która zapadła (ale mrocznie!) i najwyraźniej nie miała zamiaru się odpaść i pozwolić mu wyjść z tego paskudnego pomieszczenia, którego najgorszą wadą, poza obłoczkami, była obecność Ijanka.
A skoro już mówimy o fazach rozstania, on dryfował sobie niczym te chmurki gdzieś pomiędzy gniewem a depresją, zależnie od sytuacji; zazwyczaj ta pierwsza następowała, gdy był sam, a druga - w towarzystwie innych. Tak więc, jak widać, dobrali się naprawdę cudownie, a ich rozmowa zapewne będzie pełna wzajemnego wsparcia i współczucia! Tym bardziej, że Garcon o przepraszam, ślubu nie było i nie będzie, Fitzgerald nie miał pojęcia, co gryzie Iana i co się stało z Ridżem. Wiedział tylko, że sam jest na niego absolutnie wściekły zarówno na niego, na Żoela i na siebie też. Na wszystko i wszystkich.
Bojowe okrzyki blondyna nie wywołały u niego jakiejś efektowniejszej reakcji, w sumie to całkiem się z nim utożsamiał i gdyby nie był na niego wkurfiony (tak, na niego też, bo wszedł mu w drogę), pewnie dodałby coś od siebie. Ale, niestety, mruknął tylko coś na znak TAK JA TEŻ, bardziej do siebie niż do niego i ponowił próbę wyjścia z pokoju snów. Niedoczekanie! Albo faktycznie się zacięło albo jakiś żartowniś zamknął ich od zewnątrz, a niestety Kolin nie był na tyle inteligentny, by wziąć ze sobą różdżkę i trzasnąć Alohomorę.
Podwójnie wkurfiony przez drzwi i potrójnie przez wrzask Iana, odwrócił się w jego stronę, przysięgając, że gdy tylko stąd wyjdzie, sprawi sobie pelerynę-niewidkę i będzie mógł podglądać Joela pod prysznicem miał święty spokój, ot co!
- CZEGO ZNOWU - burknął grubiańsko w stronę chłopaka, mierząc go brzydkim niekolinowym i niejelonkowatym wzrokiem. Uuuu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Crawley, Anglia
Galeony : 1
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 210




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sro 11 Maj 2011 - 16:15

Ian zdążył już obrócić się na pięcie i odejść kilka kroków, gdyż myślał, że Panicz Fitzgerald opuścił pomieszczenie. Nie, on się szarpał z klamką! Czarodziej od siedmiu boleści. Gryfon patrzył na niego z rosnącym rozbawieniem a także politowaniem, dopóki tamtej mu nie odwrzasnął.
No Do Cholery Jasnej!!! Do Ianka się w ten sposób nie zwraca! Zapominając, że to jest Kolinek, jego słit frendsik i wogle, zrobił arcygroźną minę i równie złym spojrzeniem zlustrował tamtego.
- Tego! Ja cię grzecznie wołam tak?! W ogóle co ty tu robisz?! Wpadasz sobie, wrzeszczysz, nie umiesz cholernych drzwi otworzyć i jeszcze się fochujesz?! - darł się tak (no, dobra, zwracał głośno uwagę) na Kolina patrząc mu w oczy i nie poznając osoby tam umieszczonej. Gapił się tak przez chwilę, w już niejelonkowate oczęta i po woli się uspakajał - Nie dziwię się Dżoelowi - szepnął na koniec chcąc zgrabnie go wyminąć, otworzyć drzwi Alochomorą i wyjść na korytarz nawet się nie oglądając.
Ale nie. Jest Gryfonem. On stał tam gotów nawet na liścia plaśniętego na jego delikatnym policzku. Tak, powiedział za dużo, ale kiedyś to trzeba było powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 31
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 440
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1248-colin-fitzgerald#33270




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pią 13 Maj 2011 - 16:07

O, doprawdy zabawne; rozbawienie Iana połączone z politowaniem dodatkowo go zirytowało, i pomyślał, że ten zamiast chichotać w kącie, mógłby po prostu podejść i otworzyć te pieprzone drzwi, chyba że ma jakąś sprawę, a na to wyglądało, skoro go zawołał. No chyba, że tak jak reszta świata ma zamiar się go czepiać; zresztą, nie zdziwiłby się. Jak się po chwili okazało, obie jego cudowne i mondre przepowiednie miały się spełnić, bowiem Ijanek chamsko i bezczelnie zaczął się wydzierać (tzn głośno zwracać uwagę tonem rozjuszonego nauczyciela, krzyczącego na jakiegoś krnąbrnego ucznia), mierząc równie zuym spojrzeniem, co już kompletnie Kolina wytrąciło z równowagi.
- Tak, tak właśnie to robię, zresztą to twoja wina, bo ty tu siedziałeś, gdy wszedłem - odparł, wykazując się logiką, której nie powstydziłby się dziesięciolatek; tak tak, bardzo mądrze, ale chyba nie spodziewaliście się innej odpowiedzi? Byłby na tym zakończył i rozpoczął etap milczącego wkurfiania się, ale uwaga Ijana nie mogła pozostać bez komentarza. Nie dość, że wypowiedział zakazane imię, to jeszcze był po przeciwnej stronie. Pięknie.
Nawet nie chciało mu się kłócić. Nie chciało mu się odpalić czegoś równie zuego i wrednego. Wszystkiego mu się odechciało.
- Ja też nie - odszepnął i, korzystając z faktu, że Greenblatt ma zamiar wyjść, skierował się w przeciwną stronę z zamiarem zajęcia pozycji siedzącej gdzieś w głębi sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Crawley, Anglia
Galeony : 1
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 210




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sob 21 Maj 2011 - 18:51

To było oczywiste, że zaraz zaliczy plaskacza. I byłoby po sprawie. A tak to Ijanek stoi tam jak ciele, już żałując słów, które wypowiedział. Tak na prawdę nie wiedział co dokładnie wydarzyło się w Skrzydle Szpitalnym. Ba! Nie wiedział dokładnie nawet jak się Żelek i Kolinosław poznali! Nie, no coś tam wiedział, ale ogólnie trzymał się z boku. Prawie nie uczestniczył w życiu swojego przyjaciela, gdy ten miał chłopaka. Więc nie był po ŻADNEJ STRONIE. Jak zawsze obserwował.
Tak, nie potrzebnie doszeptał tą końcówkę. Przecież nie był tego pewien! Cóż z niego za obserwator, co nie dokładnie obserwuje, a wysuwa wnioski? Ba! ukazuje te wnioski obiektowi obserwowania. Nie do wiary, Greenblatt, taka nieprofesjonalność! Toż to skandal!
Wywodów Fitzegeralda nie słuchał zupełnie. Zajęty był karceniem się w myślach, za to niedopatrzenie. Jednak to Ja też nie, wywarło na nim wrażenie. Ijanek myślał, że zostanie skrzyczany za wszystkie czasy, a tu o! Patrzył się jak cielę na malowane wrota wgapiając się w Kolina.
Po chwili ocknął się i zauważył, ze tamten poszedł sobie i usiadł. Niewiele myśląc, poszedł a nim. Usiadł przy nim i parząc przed siebie po prostu milczał. Nie chciał powiedzieć niczego głupiego. Niczego, co by zabrzmiało sztucznie, lub co by uraziło Puchona.
Wzdychał na przemian i zerkał na przyjaciela mamrocząc od czasu do czasu ciche przepraszam. Magiczne słowo, wypowiedziane pod serca jest mocniejsze niż jakiekolwiek zaklęcie, których ich uczą w tym przybytku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : Dublin
Galeony : 61
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 80




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pią 19 Sie 2011 - 20:31

Urlop trwał długo. Wystarczająco długo, by kobieta zapomniała, gdzie w Hogwarcie znajdują się poszczególne pokoje i jak trafić do nich, wybierając najkrótszą i najwygodniejszą zarazem trasę. Wciągu jednego dnia zdążyła zgubić się już kilkakrotnie, i choć jej zapał do podróży po zamku sukcesywnie ulatniał się z chwili na chwilę, dalej dzielnie maszerowała korytarzami, modląc się w duchu, by tym razem ślepo obrana droga okazała się tą właściwą. Fascynujące, że spędziła tu około dziesięciu lat, a dalej miała problemy z orientacją w terenie. Ale to chyba już nie jej wina, że architektura budowli była tak zagmatwana, a wszystkie ściany aż nadmiernie do siebie podobne. Zero punktu jakiegokolwiek zaczepienia. Nawet gargulce nie wskazywały drogi, a przecież za pomocą magii można było to bez problemu załatwić. Merlinie, czy dyrektor naprawdę nie mógł rozdawać map zaraz po zatrudnieniu, albo chociaż w pierwszej klasie? Może nie zgubiłaby jej zbyt szybko i tego dnia dotarłaby do gabinetu swojego znajomego, zamiast... Właśnie, co to za dziwne pomieszczenie?
Chwilę zajęło jej przypomnienie sobie o tym, że w zamku w ogóle istnieje coś takiego jak pokój snów. Za czasów nauki nie odwiedzała go zbyt często, co wcale nie zmieniło się od czasu objęcia posady nauczycielki astronomii. Teraz jednak wydawał się jej całkiem ładny i dość interesujący. Szczególnie wówczas, gdy do jej uszu zaczęły docierać ciche, jakby dochodzące zza ściany szepty. Czyj to był głos? Dziecięcy, niewątpliwie. Śmiech. Delikatny, dziewczęcy, charakterystyczny dla małego aniołka. Valerie mimowolnie zacisnęła ręce w pięści, chcąc odgonić od siebie wspomnienia. Całą przeszłość, która budziła się w niej w rytm słyszanych słów. Naprawdę potrzebowała tej cholernej mapy, by uniknąć na drugi raz takich sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Gryffindor
Wiek : 24
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 267




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pią 19 Sie 2011 - 20:44

Lavrenty czasem bywał w Pokoju Snów, choć ten służył mu zapewne do czegoś innego niż powinien. Oczarowany jego nazwą chłopak wykorzystywał pomieszczenie do celu, do którego zostało stworzone, jak mniemał. Nie raz przysypiał na podłodze wsłuchując się w szepty, które czasem opowiadały mu zaskakujące historie. Ba, zdarzało się, iż taszczył tu poduszkę, coby było mu wygodniej. W końcu czy najlepiej nie zasypia się słuchając opowieści? Do tej pory pamięta niektóre opowiadane przez matkę jemu i bratu. Jako mały chłopiec strasznie się nimi ekscytował, ale z biegiem czasu stawały się dla niego coraz bardziej bezsensowne i aktualnie wiele by dał, by wyrzucić je z pamięci... O, trzeba również dodać, że jednym z powodów, dla których tu przychodził było lustro, a Lavrenty lubił patrzeć sam na siebie. Może to już zahacza o narcyzm, ale cóż poradzić, skoro niebrzydki był z niego chłopak?
Jakież było jego zdziwienie, gdy wszedł do pokoju. W zasadzie rzadko kiedy kogokolwiek tu spotykał. Momentalnie zatrzymał się w progu kilkukrotnie mierząc kobietę wzrokiem.
- Ee... - zaczął niezbyt pewnie przekraczając stopień. Zamknął za sobą drzwi opierając się o nie i trochę nerwowo, w charakterystyczny dla siebie sposób odgarnął do tyłu włosy używając do tego lewej dłoni. Tak, Lavrenty był mańkutem, choć osobiście nie lubił tego określenia.
- Przeszkadzam? - rzucił w końcu unosząc wzrok na kobietę. Zaraz rozejrzał się dookoła i ziewnął zasłaniając usta wierzchem prawej dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : Dublin
Galeony : 61
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 80




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pią 19 Sie 2011 - 21:00

Z transu wybudził ją dopiero trzask zamykanych drzwi. Drgnęła mocno, otrząsając się z nieprzyjemnych myśli i starając się jednocześnie odgonić łzy, które mimowolnie napłynęły jej do oczu. Cholerne wspomnienia! Nienawiść do własnej przeszłości wzrastała w niej z każdym kolejnym dniem, a do tego mocno potrzebowała jakiegoś ujścia. Konkretniejszego niż papierosy czy alkohol. Wyładowanie negatywnej energii, tak. Tylko jak do tej pory nie udało się jej znaleźć odpowiedniego do tego sposobu. A przynajmniej takiego, za jaki nie wyrzucono by jej ze szkoły. Nie potrzebowała większej ilości problemów i utraty pracy, serio. Szybko odchyliła głowę i przycisnęła wyuczenie palce do powiek, zbierając na nie łzy. Dzięki temu znów zaczynała przypominać w miarę zrównoważonego człowieka. Bo niby kto normalny wchodzi do pokoju snów i zaczyna płakać? Merlinie, uchowaj. Kiedy ogarnęła się do jakiegoś w miarę przyzwoitego stopnia, odwróciła się w końcu i przeniosła spojrzenie na stojącego przy drzwiach chłopaka. Wyglądał znajomo. Kiedyś pewnie widziała go na swoich lekcjach, jeszcze przed urlopem.
- Nawet gdybyś faktycznie przeszkadzał, nie mogłabym ci tego powiedzieć - odpowiedziała całkiem zresztą szczerze, i zaraz, idąc jego śladem, przeczesała ciemne włosy, by chociaż w minimalnym stopniu przypominały ułożoną rano fryzurę. Nie wyszło. - A przynajmniej nie bezpośrednio.
Wyglądał na dosyć zmęczonego, więc w głowie Valerie od razu pojawił się plan opuszczenia pokoju snów. Ale to... Zaraz. Potem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pokój Snów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 20Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 13 ... 20  Next

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
drugie pietro
-