IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój Snów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11 ... 20  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Pokój Snów   Czw Paź 14 2010, 13:09

First topic message reminder :


Pokoj Snow
Pokój snów jest znanym, choć niezbyt często odwiedzanym pomieszczeniem. Wymiarami różni się nieco od klas, gdyż jest mniejszy, co tylko dodaje mu przytulności. Poza tym jednym szczegółem, ściany wyglądają jak w zwyczajnej sali lekcyjnej.
Całą lewą stronę zajmuje naścienne lustro. Jego odbicie wydaje się trochę przyćmione, jakby znajdowało się za chmurami. I rzeczywiście, unoszą się tu małe obłoczki, z których wydobywają się szepty, słyszalne, jeśli osoba przebywająca w pomieszczeniu ma odpowiedni nastrój. Skupiając się na jednym z szeptów - snów, można usłyszeć, o czym opowiada.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie Lis 07 2010, 11:29

Trudno, aby ich charakter, pieczołowicie kształtowany przez arystokracje, był inny. Oni nakładali bardzo duży nacisk na wychowanie, dumę i wykształcenie. Tam nie było miejsca na garbienie się, rozmazany makijaż czy niewyprasowaną suknię. Dlatego też, gdy wyrwały się spod klosza, zaczęły drastycznie zmieniać własne życie. Pojawiały się "dni dziecka", w których można było siedzieć cały dzień w łóżku, w piżamie i po prostu leniuchować. Jako dorosłe panny mogły zrobić wszystko, aby ich życie stało się barwniejsze.
Westchnęła tylko, słysząc rozkazujący ton. Przecież wiedziała o tym, iż w jej życiu jest ktoś ważny. Może nie na tyle, aby mogła dla niego zginąć.
- Przez bal? - spytała zaciekawiona, niepewnie odwracając się w stronę lustra. Jednak nie spojrzała jeszcze w jego oblicze. Jeszcze nie teraz.
- A, tam. Zignoruj to! Jestem wręcz pewna, że zabawa była przednia, a nasze matki co i raz popijały cherry z lodem. Może i goście byli zawiedzeni, jednak do pierwszego dania, którym był wykwintny homar w jakimś sosie, w każdym razie po francusku. - machnęła tylko ręką, a następnie sięgnęła po nią po żelka w kształcie serduszka. Wyglądał tak smakowicie i tak wykwintnie! Na pewno było w nim wiele owoców afrodyzjaków, może nawet truskawka z szampanem? Prędko go spróbowała.
- Wiesz, arystokraci dzięki nam zrozumieją, że te całe śluby na przymus to wielka lipa. Tak więc podziękuj listownie całemu Laurentowi, a sama poczekaj na miłość. Nie ma nic lepszego od tego - uśmiechnęła się ciepło w jej kierunku, ujmując jej dłoń. Obydwie uważały, że to co robią rodzice jest wielce bezsensowne. Zmuszanie doprowadzi tylko do buntu, przynajmniej tych jednostek myślących. Wiele dziewczyn było zadowolone ze ślubu w wieku siedemnastu lat. Dlatego też uważali Cir i Cass za stare panny. Osiemnastka im stuknęła, a nie miały jeszcze męża! Przynajmniej nic nie wiedzieli o Morphie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie Lis 07 2010, 19:45

Wychowanie i prezencja. I duma. Z wykształceniem było różnie, głównie to na mężczyzn nakładano ten nacisk. Na nie, kobiety, dopiero od niedawna. A i tak ważniejsze było, by wyglądały zawsze nienagannie i odpowiednio się zachowywały. Cir tego nienawidziła, dlatego, z natury przekorna, sprzeciwiała się ty zasadom, gdy tylko miała taką ochotę. Często razem z Cass. Ach, ile miały wspólnych wspomnień!
- Z pewnością. Ale i tak słuchanie tych krzyków nie było miłe, na pewno nie przy tylu ludziach gapiących się na ciebie, gdy wzbudzasz śmiech i politowanie, a nie podziw. Poza tym dobrze wiesz, jak moja matka potrafi się zapieklić, gdy coś pójdzie nie po jej myśli. Ale i tak sądzę, że za tym wszystkim tak naprawdę stoi ojciec - rzekła poważnie, ale i z wyraźnym niezadowoleniem, że dała się tak upokorzyć przed tyloma ludźmi w Hogwarcie. A tak uparcie dbała o swą pozycję! Ale, w sumie, czy to było tak naprawdę ważne? Coraz częściej dochodziła do wniosku, że nie. Bo wszystkim i tak nie dogodzi.
- Oby. Ale to nie będzie ostatnia propozycja, zapewniam cię. Biedny Laurent, będzie taki zawiedziony! - udała, że się nad nim roztkliwia. Choć w sumie trochę było jej go szkoda. No, zresztą powinien był ulokować swe uczucia w kimś lepszym, niż ona.
Stara panna w wieku osiemnastu lat. Phi! Ale w sumie, kiedyś dziewczęta wychodziły za mąż w wieku nawet dwunastu lat! Więc osiemnastolatka mogła być już starą panną, jak na tamte kryteria. Ale mamy XXI wiek, a nie średniowiecze.
- Nie wiem, czy jestem zdolna do miłości - rzekła, patrząc prosto w oczy Cassandry. Inaczej niż zwykle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Lis 09 2010, 16:00

Wspomnienia zawsze będą istnieć, tyle lat przeżyły razem. Nie powinny ich zmarnować. To zbyt ważny bagaż doświadczeń, aby zostawić go na byle jakim przystanku.
- Och, wiem, wiem, Cir - powiedziała cicho. Bo kto lubił jak inna osoba podnosiła nań głos? To nie było nigdy nic miłego. Zwłaszcza, gdy owa osoba nie wie nic o Tobie, a pragnie "dobra", które zwykle jest źle przez nią rozumiane. Bo czy dobrem jest narzucanie komuś swojej woli?
- Jednak naprawdę warto to zignorować. Z rodziną wygląda się dobrze tylko na zdjęciu, słońce - uśmiechnęła się blado. Nie lubiła nigdy nikogo pocieszać, bo uważała, że jest w tym beznadziejna. Wolałaby już upić ślizgonkę niż mówić jej, jaki ten świat jest dobry i posiada kolory. Czy posiadanie męża świadczyło o jakiejkolwiek dojrzałości? Nie była tego pewna. Małżeństwo uważała raczej za coś pochopnego, a i z biegiem czasu okaże się, czy to było dobre rozwiązanie.
Jesteś człowiekiem, a człowiek może kochać. Każdy, nawet my, arystokratki... Wiesz, kiedy otwieramy się na innych, momentalnie stajemy się jakby lepsi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sro Lis 10 2010, 23:08

Tyle lat przeżyły razem. I tyle jeszcze mogą przeżyć. Na pewno nie będzie łatwo, ale Cirilla wierzyła w to, że dadzą radę być dla siebie przyjaciółkami. Bo Cir tego chciała, mocniej, jak nigdy wcześniej. A gdy ona czegoś chciała, zawsze to dostawała.
"Dobra"? Jej rodzice, pragnąć dobra? Kiedyś może i owszem, ale nie teraz. Bo jej rodzicom wydawało się tylko, że znają swoją ukochaną córkę, co było w rzeczywistości nieprawdą.
- Albo i tam nawet nie - dodała przekornie. Bo na zdjęciach jej rodzina zawsze wyglądała pięknie. Zawsze.
No ale jej nie było trzeba pocieszać! To tylko ogarnęła ją nostalgia. Poza tym ona chętnie się upije, proszę bardzo. Jeśli tylko Cass chce ją odprowadzać do lochów, to jak najbardziej.
Nie, Cir nie umiała prawdziwie kochać. Udawać jak najbardziej. Ale nie kochać szczerze.
- Nadal mam twój sweter - dodała cicho, nie chcąc zmącić atmosfery.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pią Lis 12 2010, 12:28

Z tego, co przeżyły razem można by napisać obszerną książkę, opisującą prawdziwe życie arystokracji. Bale, rozstanie, intrygi. Wszyscy sypiają ze sobą, lecz to jest słodką tajemnicą. Teraz obydwie się zmieniły, a jak ukształtowało je życie?
- E tam, te portrety rodzinne zawsze będą epickie. - poruszyła brwiami w dół i górę.
- A miłość przychodzi z czasem. - chrząknęła, chcąc dodać, że niesamowicie prędko biega i trudno ją dogonić na szpilkach. Zaczesała włosy do tyłu. Pogłaskała jej ramię.
- Znajdzie się i ten książę na koniu. - dodała. Jak to możliwe, że nawet nie wiedziała jacy ludzie się jej podobają?! Nic nie wiedziała o jej romansach. Okrutne.
- Ach, wiem. Wezmę go jak będziemy wracać. Chyba, że już chcesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pią Lis 12 2010, 13:40

A byłoby można taką książkę napisać, byłoby można. Na pewno cieszyłaby się wielkim zainteresowaniem i stałaby się numerem jeden na listach sprzedaży. No bo w końcu ludzie od zawsze interesowali się, jak to żyją elity społeczeństwa. Tym bardziej, że ich życie było niezwykle ciekawe. (A to, że zazwyczaj wyglądało jak mugolska telenowela Moda na sukces to już inna bajka).
Już miała następny argument na temat portretów, jednak ugryzła się w język i nie wypowiedziała go. Nie było sensu.
- Nie uwierzę w to, dopóki nie przekonam się o tym na własnej skórze - odparła na stwierdzenie o "księciu na białym koniu". Normalnie zaśmiała by się od razu, słysząc to, jednak powstrzymała się przed tym. Na pewno Cass poczułaby się tym urażona. A że nie wiedziała, kto podobał się Cir... Nie musiała. Lepiej, by nie wiedziała o pewnych rzeczach. Nie uśmiechało się Cir wysłuchiwać wykładu o tym, czy dana osoba jest odpowiednią dla Ślizgonki, czy też nie.
- A muszę w ogóle go oddawać? - zapytała ni stąd, ni zowąd. Czyżby chciała mieć pamiątkę po Cassandrze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sob Lis 13 2010, 10:24

Ba, Cass nawet obiecała sobie w duchu, że tak ową napiszę. Byłoby w niej dużo zwrotów akcji, wieczornych jakże cichych i zrozumiałych dla niewielu łez. Nie zabrakłoby też uśmiechu, tego sztucznego przyczepionego do idealnie umalowanych czerwonych ust. Cassandra nie mogłaby zapomnieć o sekretnych spotkaniach kochanków, zagubieniu dłoni czy subtelnych muśnięć jakże zdradzieckich podczas wielkich bali. Czy żona byłaby zdolna ujrzeć jak jej przyjaciółka, właśnie z utęsknieniem dotknęła ciała męża? Ba, nawet szepnęła mu na ucho tajną wiadomość, taką, którą tylko oni wiedzą. Bajce nie zabrakłoby idealnego szczęścia, tego udawanego, wiecznego, o którego walczyła cała angielska elita.
- A dałabyś się pokochać? - rzekła wyzywająco, patrząc w jej oczy. Zawsze traktowała je jako odbicie ich wspólnej duszy. Cir była niesamowicie piękna, lecz i zamknięta w sobie. Obydwie znały odpowiedź. Nie dawała się nigdy pokochać, a gdy dochodziło do uczucia uciekała z podkulonym ogonem. Może to była skazana tych arystokratycznych rodzin, może może.
- Czy gdybym teraz zabrała Cię na klif, skoczyłabyś z niego? - spytała zaraz po tym, uparcie patrząc jej oczy. Było nawiązanie do tego. A Cassandra jest uparta, Cassandra zawsze taka była. Przejechała dłońmi po oprawie lustra, muskając je jakby chciała podziwiać. Wszak widziała je dopiero pierwszy raz na oczy. Bała się, że zaraz pokaże jej obraz, który Cirilla nie powinna nigdy ujrzeć.
- Nie musisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sob Lis 13 2010, 11:38

Cass będzie musiała włączyć Cirillę w pisanie książki, jeśli tylko do tego dojdzie. No bo kto znał lepiej ten świat, jak nie one, te, które żyły w nim od urodzenia i znały go od podszewki? Które wiedziały o wszelkich intrygach, romansach, o których się nie mówiło oficjalnie, bo o takich rzeczach się nie mówi? Które widziały, jak "idealne" małżeństwa nie są wcale takie idealne?
To był ich świat. Ich błogosławieństwo, a zarazem przekleństwo. Coś, co zawsze będzie miało na nie wpływ. Od czego nigdy się nie uwolnią, choćby pragnęły tego z całego serca.
- Nie wiem - odparła. Z całych sił chciała uciec przed spojrzeniem Cass, ale nie potrafiła. Ono przeszywało ją na wskroś, widząc jej duszę, wszystkie uczucia, które nią kierowały. I doskonale wiedząc, że Cirilla bała się miłości. Bała się prawdziwie zakochać, bo bała się tego, jak mogłaby się zachowywać, będąc w stanie zakochania.
- Tak, skoczyłabym - odpowiedziała, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, jak ważne były te słowa i co tak naprawdę oznaczały. Uparta Cass, zawsze musiała znaleźć na nią jakiś haczyk, by tylko dopiąć swego.
- Dziękuję.
Obserwowała, jak Cassandra patrzyła z niepewnością na lustro.
- Czego się boisz? Że zobaczę coś, czego nie powinnam widzieć? - zapytała prosto z mostu, będąc bezpośrednią, jaką zwykle zresztą była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sob Lis 13 2010, 13:03

Pewnie tak zrobi, o ile nie uzna, że wszystko musi zrobić tam sama. Bo chciałaby mieć pewność, że słowa które napisała, nie są inspiracją osobą Cirilli. Nie mogłaby tego znieść za nic! Wtedy owy bestseller musiałaby zawdzięczać jej, tylko jej. Lecz gdy z herbatą usiądą w wieku sześćdziesięciu lat, powinno minąć to podłe uczucie. Na pewno wtedy pojawiłoby się między nimi coś innego. No, chyba, że jedna wyglądałaby korzystniej od drugiej.
- Więc nie boisz się skoczyć z klifu narażając swoje życie, a boisz się pokochać. To nie jest logiczne. Kochając, nie zginiesz, kochając, nauczysz się latać, Cir - załamała dłonie. Przestawała ją pojmować. Mogła mieć ogień co noc, budzić się przy kimś, do kogo należy serca, a ta... woli zginąć w lawie. Nabrała powietrza do płuc, czując jak ją kuje. Trafiła w sedno. Bo Cassandra wiedziała, co lub kto jej się śni po nocach i bynajmniej Cir nie powinna tego oglądać.
- Coś w tym jest - uśmiechnęła się blado.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sob Lis 13 2010, 13:25

A czy złe byłoby inspirowanie się osobą Cirilli? No bo kto lepiej nadawał się na przykład typowej arystokratki, jak nie ona? No oczywiście Cassandra musiałaby zmienić dane osobowe i niektóre cechy wyglądu, żeby ludzie nie rozpoznawali jej od razu (no bo kto chce być na świeczniku, hm?). Czyżby pani Phersu (Slytherinie, jak to dziwnie brzmiało!) nie chciała mieć długu wdzięczności wobec Cir?
- Moje życie nie jest ważne, wierz mi... A poza tym... czy ja kiedykolwiek kierowałam się logiką? No odpowiedz sobie szczerze na te pytanie - rzekła zrezygnowana. Z każdymi słowami, które padały, miała wrażenie, jakby powstawała między nimi ściana ze szkła. Oddalały się od siebie coraz bardziej, wybierając inne ścieżki do przejścia, a które obie i tak prowadziły do destrukcji.
- Nie będę cię zmuszać do zwierzeń, bo nie jestem w stanie pomóc ci rozwiązać twych problemów - stwierdziła, po czym odsunęła się nieznacznie i spojrzała prosto w lustro. Jej nie śniło się nic wyjątkowego, więc nie musiała bać się swych snów. A przynajmniej nie pamiętała tych wstydliwych. Jednak nic nie pojawiało się na tafli. Dziwne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie Lis 14 2010, 11:50

Oczywiście, że było złe, wszak sukces musi stać tylko po jednej stronie. Czyż zwycięzca zawsze nie jest sam? Na pewno w książce musiałaby pozmieniać wiele rzeczy, a między innymi wygląd oraz imiona, lecz jedno byłoby pewne: intrygi zostają. Cassandra nigdy nie chciałaby być od kogoś zależna. Mogła pomagać, lecz nie pozwalała, aby to do niej wyciągano dłoń.
- Dlaczego sądzisz, że jest nieważne? - kontynuowała Cass, trzymając dzielnie na swoim. Cirilla znała ją tyle, że naprawdę mogła pomyśleć. "powiedz, a da Ci spokój". Cassandra zgarnęła długie, kręcone kosmyki włosów na jedną stronę, zakręcając je w koczka.
- Boję się, że zobaczysz tam Willa. - wyznała. Od dawna wiedziała, że Cir stoi za Morphem i poniekąd miała racje. Kapitan Phersu sam w sobie mówił o stabilizacji. A Will, cóż nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie Lis 14 2010, 12:17

Czyżby duma nie pozwalała Cassandrze na to, by jej pomóc? Czyżby zapomniała, że można odnieść zwycięstwo zbiorowe? Że łatwiej i lepiej jest robić coś wspólnie? Czyżby tak chciała się odciąć od wszystkiego?
O ironio, to samo można byłoby powiedzieć o Cirilli. A jednak ona starała się pokazać tę bardziej ludzką stronę jej natury.
Role się odwróciły.
- Przez całe swe życie nie zasłużyłam się niczym. Niewiele jest ludzi, dla których coś znaczę. Nikt nie będzie za mną płakał, jak umrę. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że sama sobie na to zapracowałam - rzekła, mówiąc każde słowo powoli i rozważnie. Sama się dziwiła, jak łatwo jej było powiedzieć to tu, w tej chwili.
- Ach, mogłam się domyślić - dodała, przeklinając w myślach swą głupotę. - To ty musisz podjąć decyzję, z którym z nich bedziesz. Abyś tylko jej później nie żałowała.
Merlinie, jakże to dziwne było, że akurat ona strofowała Cassandrę. Akurat Cirilla. A może tak miało być?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie Lis 14 2010, 12:31

Tak, to zdecydowanie była duma. Bo kto by dał sobie pomóc, wiedząc, że wtedy utraci część swojego honoru? Zwycięstwo zbiorowe nie brzmiało ładnie. Czemu? Bo czyż można było zjeść lody i się odchudzać? Chciała wiedzieć, że jej sukces jest przypisany jej.
I Cassandra zdobyła się na gest, który dawano nie zrobiła. Mocno przytuliła Cir.
- Ej, ja będę płakać. - powiedziała wciąż ją tuląc - A na grobie posadzę Ci orchideę. - dodała z szerokim uśmiechem. Choć wiedziała, że to Cassandra najpierw umrze. Była tego wręcz pewna. Może dlatego decydowała się robić wszystko w tak młodym wieku? Odsunęła się od Cir.
- Już nie mogę podjąć decyzji, kochana - rzekła smutno, ponownie siadając na podłodze. Smukłymi palcami dotknęła lustra. Czy jej sny były tak samo puste jak to odbicie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie Lis 14 2010, 13:07

Honor był najważniejszy. Tak uczono je od małego. Godność ludzka była czymś, co powinno być nadrzędną wartością i co łatwo stracić, a trudno odzyskać. Ale, na Slytherina, przez taką głupotę nie traci się godności! A może traci? W oczach samego siebie na pewno.
Objęła ramionami Cass, gdy tylko ta przylgnęła do niej.
- Jedyna - odparła. No nie, jeszcze może Régis - dodała w myślach, łudząc się nadzieją. Nie on raczej nie płakałby za nią. Nie, żeby nie kochał siostry. Mógł po prostu nie dowiedzieć się nawet o jej śmierci. W końcu cały czas, już przez te kilka lat od ukończenia szkoły błąkał się po świecie, podróżując coraz w to nowe miejsca, odcinając się prawie całkowicie od swej rodziny. Tylko do niej pisał. Jednak listy były tak lakoniczne, że nie dawały pełnej satysfakcji dziewczynie. Ale ta była po jego stronie, a nie rodziców. I pośrednio dzięki jej wierności on nadal mógł się ukrywać.
- Jaśmin, Cass, jaśmin.
Z niejakim rozżaleniem przyjęła fakt, że Cassandra się od niej odsunęła. Szczęście, że Cir nie znała jej myśli. Na pewno dostałoby się jej za te myślenie, że umrze młodo.
- Zawsze możesz, moja droga. Tylko pamiętaj, obojętnie, którego wybierzesz, drugi będzie cierpiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pon Lis 15 2010, 19:14

Bóg - czyli rząd, czyli obalenie wielkiej teorii o nadrzędnej istocie, która miała wyznaczać nam materialny świat, a sama pochodzić z pozamaterialnego.
Honor - zawsze w duszy każdego arystokraty. Krąży wszystkimi żyłami, odchodząc niewinnie od serca. Wypełnia całą pierś każdego z nas. Dla niego giną, wierzą w ideały i ryzykują. Oddają nawet własne serce. Głupcy, a zarzekali się, że nigdy nie zgubią go gdzieś po drodze.
Ojczyzna - to dlań kształtują się i walczą. Nisko, prawie że do samym stóp kłaniają się królowej Elżbiecie II, ukazując jej należyty szacunek. Wiedzą, że gdyby nie ojczyzna, nie istnieliby, a swój byt cenią.
- Jedna pociągnie za sobą wielu, a ci "wielu" pociągną kolejnych "wielu" - mówiła niczym małe dziecko, bardzo chaotycznie i szybko. Jakoś nie chciała się rozwijać na temat, kto będzie na pogrzebie Cir, wszak musiały ze sobą jeszcze wiele razy świętować.
- Jak wolisz jaśmin... - rzekła z olbrzymim uśmiechem. To już było coś. Przynajmniej wiedziała, do jakich kwiatów ma słabość. I sama Cassandra na wiosnę wkładała kwiat jaśminu za ucho.
- Tu nie ode mnie zależał wybór, Cir - dodała smętnie, odwracając się od lustra. Opuściła ręce gwałtownie, spoglądając na podłogę. - Ojej. Chyba skończyła się czekolada. - jej usta momentalnie wykrzywiły się w podkówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pon Lis 15 2010, 19:45

A ona, choć to mogło być w jej przypadku dziwnym, wierzyła w Boga. Wierzyła, że jest, że się troszczy o ludzi (a przynajmniej się stara). I choć nie stosowała się do Jego przykazań, to i tak miała nadzieję, że nie zostanie potępiona, w końcu zaczęła się zmieniać, nie? W sumie to dziwne. Ci, którzy wierzą w Boga, wierzą, że On jest miłosierny. A z drugiej strony za grzechy można trafić do piekła. Jaka tu zachodzi sprzeczność, nieprawdaż?
Honor był dla niej ważny, broniła go z całych sił, jak tylko mogła. Kierował jej życiem. Ale nie był tak ważny, by je oddać za niego.
Jej ojczyzna. Co nią było? Anglia? Francja? Była poddaną królowej, szanowała ją i starała się stosować do najważniejszych tradycji, to mentalnie czuła się Francuzką, nawet mimo tego, że jej rodzina (a przynajmniej część) mieszkała w Wielkiej Brytanii już od ponad dwustu lat. I taką była - poddaną brytyjską pochodzenia francuskiego. I nie zamierzała się tego wyzbywać.
Nie odpowiedziała Cass i na ten argument. Jakoś nie było miło roztrząsać, co się zdarzy na jej pogrzebie. Nie lubiła mówić o śmierci.
- Jak to nie od ciebie? - zapytała dziwnym tonem, ni to ze zdziwieniem, ni to z sarkazmem. - Co, Morph zmusił cię do ślubu? Upił cię? - pytała dalej. - A jak chcesz czekoladę, to musimy po nią iść - dodała już spokojniejszym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pon Lis 15 2010, 20:02

Cassandra najpewniej gdyby się o tym dowiedziała, okrutnie by o niej zażartowała. W pewnym sensie cieszyła się, że o Bogu słyszała tylko od mugoli, a w zasadzie od pingwinów, które chodziły po ulicy. Często ją zaczepiali na ulicy, chcąc przedstawić swoje surogaty wiary. Dlaczego więc się im nie udawało? Ach. To na pewno wina tego, iż Cassandra była uparta, gorzej od osła. Ale za to ją kochali, na pewno za to.
I tu... przynajmniej w fragmencie o ojczyźnie Cass momentalnie przestawała być arystokratką. Dlaczegóż to? Bowiem jej miejsce było wszędzie. Ona za swój życiowy cel postanowiła zwiedzić cały świat (i zaś pomyślała o Willu). Od Ameryk po Australię. Ba! Nawet w jej punkcie "do odwiedzenia" była Antarktyda! Pomimo że nie lubiła zimna, czuła, że i tam odnajdzie piękno natury. Czy Morph jako jej mąż będzie podzielał jej pasje? Hum, hum.
- No nie ode mnie. William wrócił i wcale kokosów to nie przyniosło. - postanowiła w końcu być szczera. Usiadła po turecku, uznając, że się wyżali. Bo komu innemu? - Z Morphem sprawa była prosta. Obydwoje byliśmy pijani, obudziliśmy się razem w łóżku, krzycząc na siebie nawzajem że zdradzamy małżonków. - wypuściła powietrze ciężko, machając ręką na czekoladę. W końcu przytyje o te dwa kilko i przestanie mieć niedowagi. Koniec świata. - A z Willem, jak mówiłam wrócił. Wpadliśmy na siebie przypadkowo, zupełnie przypadkowo. Efektem tego była scena godna Mody na Sukces, rzucenie obrączki w tłum japońskich turystów, a i stracenie po raz enty dumy, honoru, nadziei - zaczęła wyliczać na palcach, zawieszając głos. Spojrzała Cir w oczy, kończąc swoją opowieść - I ja też tam byłam, miód i wino piłam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pon Lis 15 2010, 21:55

A niech sobie żartuje. Obchodziło ją to, na pewno, ale znała poglądy Cass i wiedziała, że ich nie zmieni. Była ona zbyt uparta, by dała się łatwo przekonać do czegoś. Ale i tak ją kochała, na swój sposób... Czekajcie, czy autorka napisała, że Cir kochała Cass? Nie, to jej się chyba źle napisało. Choć może i nie. Bo te uczucie, które Ślizgonka odczuwała nie było określone. I jeśli nawet była to miłość, to siostrzana. Bo wszak były kiedyś dla siebie jak siostry, prawda?
- Ach, aha - skomentowała to, jakże inteligentnie. No co? Słuchała uważnie opowieści Cass, jednak nie potrafiła w tej chwili odpowiedzieć na to niczym inteligentnym. A czy ktoś inny potrafiłby? Nie wiedziała, co o tym myśleć? Jak Cass mogła być tak... nierozważna? Postępując tak, a nie inaczej? Nie, żeby Cir była bardzo rozważna, no ale Cassandra tyle razy jej mówiła, moralizowała, a sama robiła, co robiła.
- Brak mi słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Czw Lis 18 2010, 07:43

Temat Boga zawsze był tematem wrażliwym i często uważała, aby go nie poruszać. Bo gdzie był ten Wielki gdy działo się coś złego? Śmierć? Nie miała zamiaru w ogóle o tym myśleć. Jeszcze na merlina by uznała, że jej poglądy są błędne.
Gdyby tylko usłyszała od Cir, że ją kocha... Zaniemówiłaby. To byłby cios. Sama bała się tego słowa i nie mówiła go ot tak. Zwykle ciągnęło się za nim zobowiązanie, a potem tylko ból. A ona miała dość płaczu. Chciała w końcu mieć apetyt, uśmiechnąć się niezobowiązująco i po prostu być szczęśliwą. A czy na to nie potrzeba było czasu? Jeden jedyny Merlin wie. Komentarz Cir był takim, o jakim nie chciała słyszeć. Rzecz jasna spodziewała się go, lecz ugh mogłaby zapchać usta czekoladą (której notabene już nie było).
- Wiesz, to pewne, że demony przeszłości się mnie trzymają, ale Morph jest szczęśliwy. A William sam zadecydował. - wzruszyła ramionami, chcąc stworzyć pozory, że to ją w ogóle nie obchodzi. Mówiąc Cir o miłości, zawsze miała na myśli tego jedynego, którego poznała w Wielkiej Sali. To tam usłyszała pierwszy raz jego głos, gdy za zadanie musiał odkupić kawę. Ach te czasy...
- Wow i tak oto w pięć sekund straciłam w Twoich oczach szacunek i podziw! - powiedziała zdumiona, lecz naprawdę była przejęta. Uniosła kolana aż po samą brodę, aby móc je objąć rękami. Chrząknęła. W owy czas, kiedy tkwiła między nimi cisza, musiała znaleźć temat, którym zagada Cir.
- Jak tam pogoda? - wypaliła nerwowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Czw Lis 18 2010, 15:36

Dlatego właśnie Cass nie usłyszy tych dwóch słów. Nie tylko z powodu, że uderzyłoby to w Cassandrę. Ale też dlatego, bo Cirilla nie była zdolna wypowiedzieć na głos tych dwóch, jakże mogłoby się wydawać, prostych słów. Nie przechodziły jej one przez gardło.
Ale Cir martwiła się o Cassie, martwiła się, cholernie się martwiła! Nie chciała, by ta znowu wpadła w szpony choroby, by anoreksja znowu jej nie dopadła. Bo wiedziała, że drugi raz tego nie przeżyją. Obie.
Ale ty nie jesteś szczęśliwa.
Niech Cass nie udaje, że jej to nie obchodzi. To widać w spojrzeniu. To słychać w głosie.
- Nie, Cass, do cholery, nie! - oburzyła się, słysząc te rozpaczliwe słowa z ust pani Phersu.
Przysunęła się do niej bliżej, chcąc spojrzeć jej prosto w oczy.
- Nie gadaj mi tu o pogodzie, bo nie czas na to i nie miejsce. Cass, nie możesz się tak zadręczać. Ja... chciałabym ci pomóc. I nie mów mi, że nie potrzebujesz pomocy, bo to nieprawda. Jednak ja nie umiem ci pomóc, nie wiem, jak - skończyła wzdychając ciężko. Przyznała się do jakiejś słabości. Przyznała się do tego, że się o kogoś martwi. Nie wiedziała, jak Cass odbierze jej słowa. Może pomyśli, że to nie ona, że ktoś się pod nią podszywa, że ktoś ją zmusił do tych słów. Ale tak nie było. Cirilla musiała to powiedzieć. Chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie Lis 21 2010, 12:33

Czy na pewno nie była zdolna je wypowiedzieć? Cassandra po prostu na nie nie zasługiwała, a kto inny? Merlin jedyny wie. Wiadome było jednak, że Cir wypowiedziałaby te słowa do kogoś.
Ślizgonka miała nieco racji w martwieniu się. Cassandra zdecydowanie przestała przejmować się tym, czy powinna zjeść posiłek w ciągu dnia. Czy myślała o anoreksji? Tak, jako swojej jedynej przyjaciółce, dzięki której wtedy nie była samotna. Nie chciała do niej wracać, ale chciałaby wyrzucić z siebie tą trwogę. Przeraziła się, gdy Cir zaczęła krzyczeć. Momentalnie przygryzła dolną wargę, aby wszystko zatuszować.
- Moim obowiązkiem jako żony jest zapewnić szczęście mężowi. Nikt się na to nie pisał, a nie ma odwrotu. Jak Will powiedział, nie będę ranić serca kolejnemu mężczyźnie. - odpowiedziała, unikając jej spojrzenia. Wtedy ciekawszy był sufit, on nie miał tego przenikliwego wzroku, nie czytał z jej duszy. Przymknęła powieki, biorąc oddech, głęboki jakby ratujący od zła.
- Pogoda zawsze była czymś... - urwała, widząc wściekłą Cir. Ujęła jej dłonie w swoje, uśmiechnęła się blado. - Kochanie, zrobiłam już wszystko co mogłam, walcząc o szczęście. Jestem pewna, że William znalazł już sobie kogoś nowego i to ona da mu miłość. - uśmiech ten nikły i jakże blady nie schodził jej z twarzy. Nie mogła już nic innego powiedzieć! Takie było życie. Nie podbije świata, bo świat to za mało.
- Pomóc możesz mi uśmiechem i ciasteczkami... No i nie zabijaniu Morpha wzrokiem, bo to cwana bestia... - pogłaskała jej polik, chcąc już skończyć ten temat. Trudno, szkoda było. Bowiem... Jak to już było wiadomo, to jej sprawa, jej życie, jej przyszłość, jej ciało... Ach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie Lis 21 2010, 19:56

Niech nawet Cassandra nie myśli, że nie zasługuje na te słowa, bo to nieprawda. Ale czy słyszała kiedykolwiek te dwa słowa, wypowiedziane przez Cirillę do kogokolwiek? Nie. Bo ona tych dwóch słów nigdy nie wypowiedziała, choć było kilka momentów, gdy o nich pomyślała, a jakże. Jednakże bał się wtedy konsekwencji tych dwóch, z pozoru niewinnych słów i dlatego nigdy one nie wyszły z jej ust.
Tak, to było mniej więcej wtedy, jak ich stosunki zaczęły się pogarszać. Bywały momenty, ze Ciri wyrzucała sobie, że doprowadziła Cass do tego stanu. Bo po części było to także jej wina. Odsunęła się, a jej głupia duma nie pozwoliła się ukorzyć.
- Rób, co chcesz - odparła, wywracając oczami niezadowolona z faktu, że Cass tak się bała, ze nawet nie patrzyła jej w oczy.
Uśmiech na twarzy Cass. Tak piękny. A jednocześnie taki blady. Zbyt blady.
- Nie mam nic do Morpha, nic mi nie zrobił - dodała szybko, zbyt szybko. - A ciasteczka same się nie przyniosą - rzekła, a na jej twarzy pojawił się grymas, który miał chyba być uśmiechem. Pogłaskała Cass po głowie, właściwie nie wiedząc do końca, czemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sro Lis 24 2010, 10:27

A dlaczego miałaby myśleć inaczej? Ona uważała te słowa za jad węża. Gdy tylko wypowiadała zakazane słowa, jak zwykle musiała wszystko psuć. A ona nie chciała ranić. Pragnęła kochać. Jednego człowieka. Na całe swoje popaprane życie. Czy właśnie w tym momencie obydwie przyznały, że są tchórzami i nagle boją się konsekwencji? Nie do wiary... Arystokratki!
Wina leżała po obydwu stronach. Anoreksja to było zło, lecz w niektórych chwilach uważała ją za jedyną przyjaciółkę, która uchroni ją przed szeptem serca w samotności. Nie słuchała go, a liczyła kalorie. Jego krzyk chciała również zagłuszyć brzuszkami, które perfekcyjnie robione miały wyniszczyć jej ciało.
Mimowolnie przytuliła się do Cir, nie chcąc jej puszczać. Brakowało jej takiej bliskości i brakowało tego, że są od siebie już tak daleko! Nie wiedziała w sumie dlaczego. Kłótnia w czwartej klasie była tak dawno, a one wciąż dziecinne, obrażone, głupie.
- Zapomnę o nim. - chrząknęła, mając na myśli Williama. Tak jak i on zrobił z nią. Po prostu wyrzucił. Przynajmniej tak myślała Cassie. Nie puściła jeszcze Cir, o nie, nie, nie.
- Wiesz, nigdy nie uświadomiłam sobie, że jesteś takim skarbem - rzekła cichutko, zdobywając się na szczerość. Nie wiedziała, skąd to się u niej wzięło. Przecież nie powinna jej dowartościowywać. Lecz ta rozmowa była czymś specyficznym, czymś co pozwoliło jej się całkowicie otworzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sro Lis 24 2010, 22:04

Kto powiedział, że droga miłości to prosta, szeroka ścieżka, bez żadnych zakrętów, rozwidleń? Droga miłość to często wąziutka ścieżeczka, pełna niebezpieczeństw czyhających po drodze, pułapek, kamieni, o które możesz się potknąć, cierni, które mogą się zranić. I człowiek, dopiero idąc tą drogą, mógł się przekonać, czy naprawdę warto nią kroczyć.
Arystokratki. Te miano nie pozbawiło ich uczuć, słabości i dobrze o tym wiedziały. Tylko przyznać się do tych słabości było największym wyzwaniem.
Objęła ramionami Cass, nie próbując się nawet od niej oderwać. Nie było sensu. I nie chciała. Potrzebowała tego. Tej bliskości, bezpretensjonalnej, bezinteresownej. Dlaczego przez tyle lat nie potrafiła wybaczyć czegoś, co nawet nie było winą Cass? Tylko jej matki?
- Zrobisz, co zechcesz - powtórzyła swe wcześniejsze słowa, zmieniając jednak ich ton. Głaskała nieprzerwanie studentkę po plecach, jakby w geście pocieszenia.
- Bo nim nie jestem - odparła - za to ty i owszem. Dzięki tobie... - zawahała się w tym momencie, nie wiedząc, jakich słów powinna użyć - dzięki tobie nie zatraciłam wszystkich ludzkich uczuć. Dziękuję.
Ta rozmowa w istocie była czymś naprawdę ważnym. Już dawno nie miały rozmowy tak burzliwej, tak gwałtownej, ale i tak ważnej, bo prowadzącej do jakichś rozwiązań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sob Lis 27 2010, 09:43

A czy nie mogłaby po prostu taka być? Po co wbijać sobie więcej sztyletów w pierś? Aby więcej wytrzymać ze sobą? Czy wszystko musiało być w jakiś popaprany sposób utrudnione? Zawsze brakowało jednego puzzla do idealnego szczęścia. Po wstępie, bardzo nieudanym wręcz, każdy chciałby się wycofać mówiąc "nie trzeba, postoję" i tak o to zginie w szponach samotności. I d i o t y z m.
Przyznać się do słabości znaczyło pozbawić siebie dumy. Przymknęła oczy, chcąc uwiecznić zniesienie broni. Chociaż była pewna, że niedługo wstanie, każe zapomnieć wszystko, co jej powiedziała i prychnie pod nosem. Nabrała głęboko powietrza.
- Jesteś, ośle - przerwała jej. Jak Cirilla mogła tego nie zrozumieć? Przez to, że ich przyjaźń się rozpadła, była w stanie w swojej psychice zatuszować sprawę z matką. Wbrew pozorom to było dzięki Cir. Ułożyła się wygodniej, wyprostowując nogi.
- Dlaczego miałabyś być ich pozbawiona? - spytała zaciekawiona, podnosząc wzrok na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pokój Snów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 20Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11 ... 20  Next

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
drugie pietro
-