IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój Snów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Pokój Snów   Czw Paź 14 2010, 13:09

First topic message reminder :


Pokoj Snow
Pokój snów jest znanym, choć niezbyt często odwiedzanym pomieszczeniem. Wymiarami różni się nieco od klas, gdyż jest mniejszy, co tylko dodaje mu przytulności. Poza tym jednym szczegółem, ściany wyglądają jak w zwyczajnej sali lekcyjnej.
Całą lewą stronę zajmuje naścienne lustro. Jego odbicie wydaje się trochę przyćmione, jakby znajdowało się za chmurami. I rzeczywiście, unoszą się tu małe obłoczki, z których wydobywają się szepty, słyszalne, jeśli osoba przebywająca w pomieszczeniu ma odpowiedni nastrój. Skupiając się na jednym z szeptów - snów, można usłyszeć, o czym opowiada.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie Mar 06 2016, 21:07

Twardszą. Nie wiem, czy to dobre słowo. Gdyby była twarda to mogłaby teraz zachowywać się w stosunku do niego normalnie. Mogłaby patrzeć na Nathaniela i nadal widzieć irytującą Szarańczę, która ciągle wtrącała się w jej sprawy. Jednak nie mogła przestać myśleć o tym, że naraził się dla niej. Że zaopiekował się nią tak, jakby była ważna. Już dawno nie czuła tego. Oboje cierpieli w swoim życiu z powodu braku zainteresowania. Tylko, że ona odrzucała każdą osobę, która próbowała się o nią troszczyć. Nie czuła się bezpieczna, gdy komuś na niej zależało. A teraz Lilith, Lucas. To było za dużo. Gdy doszedł do tego jeszcze Nath jej świat stracił równowagę. Dlatego go unikała. Szczególnie, że wciąż się bała, że tej nocy mogła mówić rzeczy, których by nie chciała zdradzić. Może mamrotała przez sen? Może on wie wszystko tylko udaje. Tyle pytań, a zero odpowiedzi.
Czy go unikała? Kiedy o to spytał jej oczy delikatnie się zatrzęsły. Odwróciła twarz w drugą stronę co było chyba najlepszym tego potwierdzeniem. Słyszała, że idzie dlatego ponownie na niego zerknęła. Usiadł tak blisko. Aż przypomniało jej się jak leżeli razem w łóżku. Znowu poczuła jego zapach i to ciepło. Zapragnęła się do niego przytulić, ale to była tylko potrzeba tego ciepła. Nie chodziło o niego. Tylko ogólnie... O ciepło. Jak... Jak w kaloryferze!
- To nie było nic ważnego Nath. Na prawdę. Są w mojej przeszłości sprawy, które czasem wracają. To wszystko – Miała nadzieję, że w ten sposób go uspokoi a jednocześnie nie będzie musiała mówić zbyt wiele. Jakby dla potwierdzania położyła na chwilę jedną z dłoni na jego ręce i uśmiechnęła się bardzo delikatnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sro Mar 09 2016, 19:27

Przecież nadal był Szarańczą. Dobra, nieco spokojniejszą i może lekko inną, ale nie dało się ukryć, że w tej całej swojej pomocy, nadal się wtrącał. W końcu, to co działo się w życiu Titi, chyba nie powinno go obchodzić. Nie byli przyjaciółmi, nawet kumplami... po prostu znajomymi, a tacy zazwyczaj nie posiadali dużej wiedzy na temat tej drugiej osoby. Ale musiał wchodzić ludziom do życia, bo chyba nie byłby sobą gdyby tego nie robił. Co prawda w tym przypadku naprawdę się martwił. Jasne, na pierwszym miejscu stawiał wiele pytań, bo naprawdę chciał się dowiedzieć co się stało tamtej nocy. Dlaczego dziewczyna obudziła się z krzykiem? I dlaczego uciekła? Najwyraźniej obydwoje potrzebowali wielu odpowiedzi, których nikt nie chciał im powiedzieć. Gdyby to była inna osoba pewnie zapytałby prosto z mostu, bo czemu miały tego nie zrobić? Ale jak mówiłam Nate przy niej, zachowywał się jak inny człowiek. Z jednej strony było to całkiem dobre, a z drugiej bał się. W końcu kiedy po raz ostatni ktoś tak na niego wpłynął?
Kiedy nie odpowiedziała na pierwsze pytanie cicho westchnął. To było idealnym potwierdzeniem, więc Nate nie chciał dopytywać, dlaczego go unikała. Ale teraz był świadom, że coś jest na rzeczy. Właściwie usiadł na podłodze dość niepewnie i miał nadzieję, że odpowie na jego pytania. Naprawdę chciał, żeby to zrobiła. Potrzebował odpowiedzi.
-Wiem coś o wspomnieniach, które wracają. Nie są to dobre przeżycia, a kiedy budzisz się z krzykiem w nocy, to nie oznacza, że śniły ci się jednorożce- powiedział nadzwyczaj spokojnie, bo doskonale to rozumiał. W końcu nie raz śniła mu się siostra... ten cały cholerny dzień, kiedy zaginęła- Wiem też, że nie jest łatwo mówić o czymś nieprzyjemnym, bo myślisz, że nikt tego nie zrozumie... ale co ci się wtedy przyśniło?- mogła pomyśleć, że robił to z czystej ciekawości, ale on po prostu starał się zrozumieć, czy to naprawdę coś poważnego. Popatrzył prosto w jej oczy i naprawdę można w nich było zobaczyć troskę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sro Mar 09 2016, 19:41

Był strasznie uparty. Chyba nie znała nikogo, kto byłby aż tak w stosunku do niej namolny. Kiedy nie dał się zbyć mimowolnie się ucieszyła. Bo z jednej strony naprawdę nie miała ochoty na zwierzanie się z życia. Z drugiej jednak naprawdę dobrze było czuć, że ktoś się nią interesuje. Szczególnie teraz, kiedy powoli zaczęła się otwierać na świat i widzieć go innym niż kiedyś. Woodsa również widziała innego, ale nawet przed sobą nie zamierzała się do tego przyznać.
W każdym razie ta troska... Ta troska sprawiła, że pękła. Westchnęła cicho zrezygnowana. Mimo wszystko na pewno nie wyleje z siebie wszystkiego. Jej problemy to jej problemy. Większość z nich musiała zostawić dla siebie i pozwolić, by zakopały się gdzieś głęboko i nie zakłócały jej spokoju.
- Pożar w Salem – Nawet nie miała pojęcia czemu, ale po prostu wystawiła dłonie w jego stronę. Złapała jego dłoń i pogłaskała ją delikatnie kciukami wpatrując się w gładką skórę Nathaniela. Prawdopodobnie był to jej sposób, by już nie musieć patrzeć w jego oczy - To bardzo realistyczne sny. Od tego czasu niepewnie czuje się gdy widzę obok siebie ogień. A w tym śnie jest go pełno. Jest wszędzie. Nieokiełznany morderca... - Miała nadzieję, że tyle mu wystarczy. To i tak już było bardzo dużo jak na nią. Właściwie to jak na razie nikt poza nim nie miał pojęcia, że to właśnie to dziewczyna tak ciągle przeżywa. Podniosła spojrzenie jednocześnie nie podnosząc głowy. Chciała po prostu zobaczyć jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Czw Mar 10 2016, 18:47

Aż dziwne, że kiedy tylko ją poznał, nie ujrzał jej prawdziwej strony. W końcu sam nieźle udawał i mogło się wydawać, że bez problemu ją rozgryzie. Nie stało się tak, a proces poznawania jej był dość trudny, ze względu na jej charakter. On był niby uparty? Popatrzy na nią. Choć nie dziwię się, że Titi nie chciała rozmawiać o swojej przeszłości, a tym bardziej z Woodsem, który wydawał się największym dupkiem na świecie. Dlatego nieźle się zdziwił, kiedy usłyszał westchnięcie, które najwyraźniej było początkiem odpowiedzi na jego pytania. Ba, nawet nie spodziewał się, że Vittoria będzie skłonna do rozmowy. A tym bardziej z kimś takim jak on. Przeniósł wzrok na ich dłonie i naprawdę pomyślał, że przed nim siedzi zupełnie inna dziewczyna niż ta, która chciała go prawie zamordować na jeziorze. Patrzył chwilę na jej kciuki, które przesuwały się po jego skórze, aż w końcu zebrał się w sobie i spojrzał jej w oczy. Wiedział, że jej wspomnienia są gorsze niż przypuszczał, po usłyszeniu jednego słowa. Morderca. Jasne, Hogwart i Salem były zupełnie innymi szkołami, a uczniowie tych placówek woleli prowadzić ze sobą wojny, niż podać sobie ręce. Ślizgon wiedział o całej tragedii, która spotkała Amerykanów.... ale nigdy się nad tym nie zastanawiał. Przecież nie tylko Titi kogoś straciła, właściwie każdemu z nich mogła zginąć bliska osoba.
Nie odezwał się, nie drgnął, nie powiedział, że mu przykro. Z jego twarzy nie można było odczytać żadnych emocji, ale oczy mówiły dużo. Wręcz mogła zrozumieć, że doskonale wiedział jak to jest. Wdech, wydech... sekunda, może dwie? A później? Przytulił ją. Nie dbał o reputację złego Ślizgona, nie teraz. Nie chciał mówić, że jest mu jej żal, bo wiedział, że to wcale nie pomaga. Nic tak naprawdę nie pomagało z mierzeniem się ze swoimi wspomnieniami. Pogłaskał ją jeszcze po włosach i nie odsunął się. Nie chciał tego robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Czw Mar 10 2016, 19:39

Ona również mało kiedy myślała o tym, że nie tylko ją dotknęła ta straszna tragedia. Skupiała się długo na swoim cierpieniu. Dlatego była taka zamknięta w sobie, odizolowana. Nie chciała mieć znajomych bo bała się, że jeszcze ktoś będzie chciał się kiedyś dla niej poświęcić. Ból zasłonił jej oczy tak bardzo, że nie chciała już patrzeć w przyszłość. Z czasem udało jej się zepchnąć do w te rejony myśli, które wychodzą tylko w najgorszych koszmarach. I niestety skutek takiego snu zobaczył Nathaniel.
Spodziewała się, że będzie próbował ją pocieszać, rozśmieszać itp. Dlatego była w szoku widząv, że go to wszystko zatkało. Najwyraźniej mówienie o tym godziło i w jego uczucia. No tak. Pamiętała co powiedział o siostrze. Nath znał ból straty. I zazdrościła mu, że sobie z nim dobrze radził. Choć wiele w tym było pozorów codzienności.
Pozwoliła się przytulić i co więcej - wtuliła się w niego
Na głos tego nie powie, ale tak zamknięta w jego ramionach czuła się bezpiecznie. Spokojnie.
- Nie przejmuj się. To było dawno. Po prostu czasem wraca, ale poza tym jest okej - Uśmiechnęła się chcąc mu udowodnić, że w tym co mówi jest prawda. Powinna zmienić temat. Tylko o czym miałaby z nim teraz rozmawiać?
- Może... No nie wiem. Porobimy coś razem? - Spytała cicho licząc, że dzięki temu nie będą rozmawiać o troskach tylko czymś weselszym - Muszę Cię kiedyś nauczyć jeździć na łyżwach wiesz? Robisz to jak bałwan. Taki z marchewkowym nosem - To mówiąc podniosła rękę i go w ów nos pstryknęła. Standardowo musiała go obrazić. Pewnie mu tego ostatno brakowało. Jej w każdym razie bardzo.
- W sumie jeździsz tak źle jak się całujesz. Ten smok na feriach nie był zadowolony - Samo wspomnienie tego widoku było warte wiele. Za każd razem chciażo jej się śmiać. Będzie mu to wypominać do końca życia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pon Mar 14 2016, 11:42

Nie tylko ona obawiała się poświęcenia. Być może z tego powodu Nate miał takie problemy w mówienie u sobie, tym szczerym i prawdziwym. Bo przecież o swoim życiu mógł rozmawiać godzinami, ale zazwyczaj pomijał te ważne elementy, o których nikt nie miał prawa się dowiedzieć. Nie chciał, żeby ludzie się dla niego poświęcali, czy mu współczuli. W końcu przez te wszystkie lata przywyknąć do wielu rzeczy i bez potrzebne rozdrapywanie starych ran nie było tu na miejscu. Więc chyba dzięki temu był w stanie lepiej zrozumieć Vittorię i jej zachowanie, bo naprawdę działali całkiem podobnie, choć pewnie nie chcieli dopuścić do siebie tego faktu. Przecież on nadal był Szarańczą, a ona tą dziewczyną, która jest do niego bardzo, ale to bardzo niechętnie nastawiona.
Radził sobie z tym naprawdę dobrze, bo minęło sporo lat. Dzięki czemu miał wiele miesięcy na przemyślenia, choć nadal w jakimś stopniu sądził, że jej zaginięcie było jego winą, po prostu nie wchodził niepotrzebnie na ten temat i jakoś udawało mu się przetrwać. Oczywiście, czasami czuł się naprawdę źle i wszelkie wspomnienia wracały, ale kto tego nie przeżywał, huh? Na jej kolejne słowa jedynie przytaknął. Nie chciał już dalej brnąć w jej życie, a przynajmniej nie teraz, bo to i tak musiało być dla niej trudne w tym momencie.
-Nie jestem bałwanem! Chyba, że takim przystojnym... to już prędzej- powiedział i wyszczerzył się do niej jak kretyn. Halo, nie byłby sobą gdyby nie zaczął rozmawiać niczym narcyz, a ona gdyby nie zaczęła mu dokuczać. Ja nie wiem, czy tylko on w tym towarzystwie jest wyrośniętym dzieckiem...
-Widziałaś to? Cholera, miałem nadzieję, że nie będę musiał pozbywać się świadków, ale sama mnie do tego zmuszasz- oznajmił układając swoje usta w podkówkę. Przecież był Ślizgonem i kto wie co mu w głowie siedziało? A ta sytuacja z rzeźbą lodową była upokarzająca i naprawdę nie chciał by ktoś to widział, duh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pon Mar 14 2016, 11:49

Nie warto było rozmyślać o tych wszystkich smutnych wydarzeniach. Powinno się liczyć to, co jest tu i teraz. A obecnie dziewczyna siedziała obok irytującego, namolnego ślizgona. Nie w Salem. Nie w ogniu. Jej życie powoli zaczynało się układać i to na tym powinna się skupić przede wszystkim. Na tym by iść prostą drogą i stawiać sobie nowe cele. I choć było to trudne, to dobrze byłoby wziąć w tym przykład właśnie z Nathaniela. Trochę się od tego wszystkiego odsunąć.
- Nie ma przystojnych bałwanów, przykro mi – Uświadomiła go jakże boleśnie śmiejąc się z jego narcyzmu. Boże, co za ego. Jakim cudem mieszczą się on, ona i jego samozachwyt w jednym pokoju? Tego to się chyba w życiu nie dowie. W każdym razie jak zawsze musiała mu ów przekonanie o swojej świetności podburzyć.
- Jestem gotowa na śmierć – Rzuciła po czym położyła się na plecach i zamknęła oczy pozwalając by ją zamordował. Znieruchomiała czekając na sąd ostateczny. Jak chcesz się jej pozbyć panie Woods?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pon Mar 21 2016, 18:53

Odsuwanie się od problemów nie było złe i naprawdę dobrze działało. Ale był jeden problem, a dokładnie kiedy dana osoba, tak bardzo chciała zapomnieć o nieprzyjemnych przeżyciach, że na każde wspomnienie o nich reagowała tak jak Nath... Złością, zimnym spojrzeniem i często pokazanym środkowym palcem. Nienawidził kiedy ktoś wchodził na ten temat, dlatego tak rzadko o tym mówił. Skoro nikt nie wiedział, to mógł udawać, że to wcale się nie wydarzyło. Znaczy teraz mogło być nieco trudniej, skoro Vittoria znała jego sekrety, huh?
-Jestem żywym przykładem, że jednak istnieją- dodał z uśmiechem na ustach, bo skoro już nazwała go bałwanem, to musiała być świadoma, że jednak jest dziwnym i przystojnym przypadkiem, prawda? Czasami zastanawiam się jakim cudem Nate ma tak wielkie ego, a swój narcyzm uważa za rzecz normalną. Ale najwidoczniej Ślizgoni należeli jednak do tych dziwnych i prostackich. A Woods? Był dobrym reprezentantem tego domu i naprawdę nie uważał tego za nic złego.
-Jesteś pewna?- zapytał unosząc brwi ku górze. A kiedy położyła się na ziemi, co mógł zrobić wyrośnięty pięciolatek? Właściwie się na nią przetoczył, chwytajac jej drobne łapki w swoją dłoń. A drugą wcisnął pod koszulkę i właściwie to brzmi strasznie dwuznacznie, ale nie chciał jej obmacywać... tylko gilgotać i cóż właśnie to robił, duh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pon Mar 21 2016, 19:03

Ciekawe, jak ich dalsze życie się potoczy. Już nawet nie razem, choć ich relacja była wystarczająco ciekawa. Zastanawiała się czasem, czy może siostra Nathaniela kiedyś się znajdzie? Czy może matka przejrzy na oczy i kopnie ojczyma w dupę? Pewnie nie jedno ich jeszcze zaskoczy. Tak, jak Vittorię zaskoczyło to, że lubi tego pięciolatka.
- Nie prowokuj, bo ty też zaraz będziesz musiał być gotowy na śmierć – Wspomniała nawiązując do bycia „żywym przykładem”. Niech nie chwali dnia przed zachodem słońca. A właśnie, powinna się już powoli zbierać. Skoro się dogadali, to jej dusz na pewno będzie spokojniejsza. Może za jakiś czas zaprosi go na piwo, czy coś. Jak na razi jednak czuła, że powinna na dziś zakończyć to spotkanie. Jeszcze się chłopak za bardzo przywiąże, czy coś.
Planowała go pożegnać, aż nagle tan zadał jej krótkie pytanie. Zamrugała zaskoczona co nie przeszkodziło jej w położeniu się, aż tu nagle... Czy on zwariował? Nie dość, że się na nią władował, to jeszcze jej łapy pakuje pod koszulkę. Chciała go ochrzanić, ale jedyne co wyszło z jej ust to śmiech. Walczyła z chłopakiem dłuższą chwilę by zrzucić go z siebie. Podusi się zaraz! Nie mogła przestać się śmiać. Gilgotki to zdecydowanie słaby punkt każdej kobiety.
Kiedy już jej odpuścił odetchnęła głęboko.
- Jesteś potworem Szarańczo – Mruknęła dźgając chłopaka w bok. Podniosła się z ziemi po czym wystawiła do niego rękę najwyraźniej chcąc mu pomóc wstać – Chodź, wracamy na lekcje – Poinformowała go, choć tak naprawdę zamierzała się i tak rozstać z nim pod salą i urwać na jaki wypad. Może uda jej się wyciągnąć Litkę? Tą gryfonkę cudnie się demoralizowało!

[z/t] x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1597
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1053
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pon Maj 09 2016, 23:03

Naeris przemierzała korytarze bez konkretnego celu. Jej ojciec zawsze mawiał, że każde działanie musi mieć cel, jakiś sens. Nie zgadzała się z tym. Mnóstwo rzeczy ludzie robili od tak, bez namysłu. Nie wydawało jej się to głupie, raczej spontaniczne. Właśnie teraz miała ochotę zrobić coś spontanicznego. Przechodziła przez Hogwart, podziwiając piękno zamku i doceniając złożoność jego struktury. Uwielbiała go i traktowała jak swój prawdziwy dom. Kto by pomyślał, że takie uczucia można było żywić do szkoły?
Natrafiając na drzwi nie rozpoznała ich. Widocznie znalazła się w tej mniej znanej części zamku, gdzie uczniowie raczej nie zaglądali. Zdecydowała się przejść do pokoju, który przypominał zwykłą salę lekcyjną. W Naeris obudziła się ciekawość. Jedną ścianę pokrywało lustro, do którego podeszła, nie wiedząc w sumie czego oczekiwać. Bo że było tu sobie od tak, to nie wierzyła.
Zobaczyła swoje odbicie. Drobna dziewczyna o jasnych włosach i intensywnie zielonych oczach. Machinalnie jej wzrok padł na naszyjnik, który nosiła. Podniosła dłoń, by go dotknąć. Działało to nią uspokajająco. Niespodziewanie usłyszała głos. Obróciła się natychmiast w stronę drzwi, pewna, że ktoś tu jest. Pokoik był jednak pusty. Zignorowała ukłucie strachu. Żyjąc w świecie magii musiała nauczyć się bycia odważną.
Rozejrzała się uważniej i wtedy je dostrzegła. Chmurki - niewielkie i delikatne jak strzępy mgły. Wypełniały pomieszczenie, muskały jej policzki i osiadały na ubraniach. Dostrzegła w lustrze swoją zdziwioną minę. I znowu usłyszała szept. O wieeele wyraźniejszy.
Tak, to nie może być przypadek... Nie, tutaj nie ma wpływu absolutnie żaden przypadek. Widziałam przecież wyraźnie. Florence jest przerażona, to nie pierwszy raz. Tylko czy oni mi uwierzą? Przecież mają mnie za tego, kogo mają... Ech, nikt już nie docenia dobrej pracy w tym świecie. Niechże przyjrzę się jej jeszcze trochę... Tak, tak. To jest to. Nawet trochę mnie to dziwi. Taka mała, do tego brudna krew. A na jaką piękną wyrośnie. Pójdę za nią. Znam te korytarze lepiej niż ktokolwiek. W końcu ile lat już minęło od ukończenia Hogwartu? Nie więcej niż dziesięć, to pewne... No dobrze, piętnaście... A to kto? Moja mała widocznie kogoś sobie znalazła. Ciężko mi dalej na nią patrzeć, jako na nastolatkę... Ale przynajmniej trafiła do mojego domu. Nie ma bata, postaram się pomóc jej jak najlepiej potrafię. Och, całują się. Chyba dość już przyszłości zobaczyłam w tym śnie... Powinnam wracać. Zastanawia mnie ile z tego okaże się prawdą...
Niespodziewanie szepty umilkły. Naeris stała jak sparaliżowana. Wciąż wpatrywała się w lustro. Nie rozumiała tego. Zorientowała się, że mgła musiała opowiedzieć jej jakiś sen, ale czyj? Kogoś nieznajomego? Padło tu imię. Florence, tak miała na imię matka dziewczyny. W pewnym sensie przerażała ją myśl o tym, że to może być sen o niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Maj 10 2016, 15:58

James bardzo często chodził po zamku i poznawał jego zakamarki. Na piątym roku odkrył Pokój Życzeń, a na początku czwartego roku odkrył ukryte przejście do Hogsmade, które kończyło się w "Miodowym Królestwie". Nikomu nie mówił o swoich odkryciach, bo uznał, je za zbyt wyjątkowe, którymi nie będzie się dzielił. Była już dość późna godzina i gdyby spotkał Filcha pewnie dostałby szlaban, ale się tym nie przejmował. W końcu nie robił nic złego.
Zapuścił się w nieznaną mu część zamku. Bywał tam, ale bardzo bardzo rzadko. Jak już to przez przypadek. Oczom ukazały mu się jakieś drzwi. Gdy wszedł do sali był przekonany, że to zwykła klasa lekcyjna. Wyglądała całkiem zwyczajnie i normalnie. Nigdy jednak James nie widywał, aby w jakiejś sali lekcyjnej na lewej ścianie było ogromne lustro. Chłopak stanął przed zwierciadłem, trochę nawet niepewnie, jakby zaraz miało coś z niego wyskoczyć. Zobaczył tam swoje odbicie - wysoki chłopak o bladej twarzy, w koszuli i krawacie Ravenclawu, eleganckich butach. Pokój był całkowicie pusty.
James rozejrzał się i wtem je zobaczył - pierzaste, niekiedy kłębiaste chmury, podobne niczym do lekkiej, puszystej i delikatnej waty cukrowej. Znajdowały się tuż pod sufitem, na całej powierzchni pomieszczenia. James znów spojrzał w lustro, a zaraz po tym usłyszał szept. A właściwie całą och gromadę. Mnóstwo szeptów mówionych jednocześnie. Nerwowo spoglądał na boki i w tył, poszukując grupy osób, która mogłaby szeptać. Ale nikogo nie zobaczył. Pokój nadal był pusty. Pomyślał, że może warto by się wsłuchać i skupić w głosy. Był to zdecydowanie świetny pomysł.
On czasem jest taki głupi, taki nieodpowiedzialny. Zachowuje się jak tępy, niewychowany gówniarz, a nosi moje nazwisko i je hańbi. Zadaje się ze szlamami, jest takim nieudacznikiem... Przynajmniej się uczy! Tu się akurat zgadzamy, odnośnie nauki. Co on chciałby osiągnąć bez nauki? Bez wyników? Chociaż, jak czasem widzę jego zaklęcia... Zastanawiam się czy jesteśmy spokrewnieni. Zresztą, pomimo dobrych wyników, to chodziłby on tylko na te imprezy i przyjęcia. Tylko alkohol i mugolskie wytwory mu w głowie! Do kobiet też się nie nadaje! Każdy w jego wieku już ma drugą połówkę, a on co? Z dziewczynami to się obchodzić nie umie, a jednak uroda urodą - przystojny jest po mnie. Nie wiem, jak ja go wychowałem. Ale to przecież ewidentnie nie moja wina! To on po prostu jest nieudacznikiem życiowym. To nie jest moja wina, że nic nie potrafi, nic nie umie. Wracam, już się naoglądałem zachowania tej miernoty.
Nagle zapadła cisza. James otrząsnął się, jakby był w jakimś transie, czy hipnozie. Rozejrzał się po sali. Na początku nic nie rozumiał, nic z tego. Później jednak go olśniło. Z chmur kłębiących się pod sufitem usłyszał czyjś sen, myśli. Nagle James usiadł bezwładnie na podłodze, zakrywając twarz w dłoniach. Ścisnął pięści, a oczy mu się zeszkliły, jednak cofnął łzy z powrotem.
Ten sen, ta myśl... Była autorstwa jego ojca, a on był głównym jej bohaterem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1597
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1053
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Maj 10 2016, 16:18

W jej głowie gorączkowo zaczęły szaleć różne myśli. Zrozumiała, o co chodzi w tym śnie. Jej ciotka była jedną z najsławniejszych wróżek w Anglii. Do jej domu w Cambridge zawsze przychodziło mnóstwo mugoli, wierzących w przesądy. Ich łatwowierność pozwalała jej zarabiać na życie. Musiała jednak uważać, bo Ministerstwo nie pozwalało na nadużywanie jej umiejętności jasnowidzenia. Naeris tyle razy asystowała jej przy wróżeniu z kart, wpatrywaniu się w kulę albo uczeniu o gwiazdach! Sen, który usłyszała musiał przyśnić się właśnie jej cioci. W pewien sposób opisywał przyszłość. Pokazał jej cioci, jak będzie wyglądać, gdy dorośnie... Ale wspominał też, że kogoś całowała. Naeris nie oddała jeszcze nikomu pocałunku, dlatego najwyraźniej sen do tej pory się nie spełnił i pozostawał zarysem przyszłości. Wierzyła w umiejętności jasnowidzenia ciotki, dlatego tym bardziej się zamyśliła. Musiała przyznać, że trochę się w tym zaplątała.
Bardziej wyczuła niż zobaczyła albo usłyszała, że ktoś tu wszedł. Nieświadomie postąpiła parę kroków do tyłu, pozwalając by chłodne macki chmurek objęły ją. Czuła się jak na lekcji Zaklęć, gdy wyczarowywali mgłę, mającą utrudniać ich wykrycie. Nie była do końca świadoma, że wstrzymuje oddech i przygląda się temu, kto wszedł. Zdziwił ją widok Jamesa, który jej nie zauważył. Teraz, kiedy byli tutaj we dwoje, chmury jeszcze bardziej się skłębiły, a uciążliwe szepty znów zaczęły męczyć Naeris. Spróbowała skupić się na chłopaku. Po prawdzie, przyłapała się na tym, że lubi na niego patrzeć. Ale co w tym dziwnego? Grzeszył urodą, a widok pięknych ludzi zawsze był przyjemny. Przez chwilę pomyślała, że to niegrzecznie tak się na niego patrzeć z ukrycia, ale zastanawiała się, czy i on coś usłyszy w tych szeptach. Poczekała więc i obserwowała, jak staje przed lustrem i długą chwilę nie reaguje..
Dopiero po chwili rozejrzał się, tak że Krukonce znowu mocniej zabiło serce, bo już wydawało jej się, że ją zobaczył, ale jednak nie. Zaskoczyło ją to, że usiadł na podłodze. W jakiś sposób ten widok ją poruszył.
- Hej... - powiedziała tak cicho, że pewnie ledwo ją dosłyszał. Nie wiedziała, jak zacząć. Co zrobić, gdy tak zakrywał twarz dłońmi. Podeszła do niego, stąpając najdelikatniej jak umiała i przykucnęła obok chłopaka. Niezdecydowanym ruchem położyła dłoń na jego ramieniu i ścisnęła lekko. - Dobrze się czujesz?
W jej głosie wyczuwalna była troska i niepokój. Nie wiedziała, jak zareaguje. Może go wystraszyła?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Maj 10 2016, 16:45

- Naeris Sourwolf. - w tym momencie chłopak zażenowany spuścił wzrok. Zawsze musi zachować się jak kretyn, tchórz, ktoś słaby i delikatny.
- Skąd się tu wzięłaś? - spytał chłopak, wstając z podłogi i jednocześnie strząsając dłoń Naeris z jego ramienia. Była od niego niższa o głowę, drobna i delikatna. Miała ładne, drobne i zadbane dłonie, które chciałoby się tylko trzymać i całować. Miała długie blond włosy, które połyskiwały delikatnie, jakby odbijając światło.
Nadal nie mógł się na niczym skupić. Z całego serca nienawidził ojca, który wywierał na nim presję. Jak można mowić tak o swoim dziecku? Jak można być takim nienawistnym i złym? Trzeba być naprawdę okropnym człowiekiem. Jednak James wpadł na pewien pomysł, jak mógłby zaimponować ojcu.
Uwarzy dla niego bardzo trudny eliksir.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1597
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1053
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Maj 10 2016, 17:11

Zaledwie przez chwilę ich spojrzenia się spotkały, bo chłopak odwrócił wzrok. Naeris pierwszy raz odniosła wrażenie, że trafiła na kogoś równie nieśmiałego jak ona sama. Kto wie, czy nie bardziej. Nie zniechęciło jej to, wręcz przeciwnie. Odczuła jak między nimi nawiązuje się nić porozumienia. Jednak w tej właśnie chwili James odepchnął jej dłoń.
- Po prostu tędy przechodziłam. - poczuła się, jakby ją zaatakował tym pytaniem. Przecież go nie śledziła! Chwilę tylko go obserwowała, to jeszcze nie jest przestępstwem. Krukon widocznie też usłyszał jakiś sen i dlatego tak reagował. Potęgowało to tylko jej ciekawość. Nie chciała jednać pytać wprost, to mogłoby go tylko zdenerwować. - Poza tym, chciałam się z tobą grzecznie przywitać. Ale jeśli ci w czymś przeszkodziłam to lepiej pójdę. - powiedziała cicho i odwróciła się w stronę drzwi. Zatrzymała się, bo ich nie widziała w tych chmurach. Nie zamierzała się ośmieszać przed nim i błądzić, jak ślepa. Zmieszana stanęła więc w miejscu, nie patrząc w jego stronę. Objęła się ramionami, próbując dodać sobie otuchy. Gest ten był jednocześnie uroczy i poruszający. Wyglądała, jakby potrzebowała kogoś, kto by ją przytulił, ale to był jedynie pozór. Tak naprawdę w kłopotliwych sytuacjach często robiła takie gesty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Maj 10 2016, 17:50

- Hej Naeris, czekaj! - chłopak podszedł do dziewczyny. - Będę tu teraz warzyć eliksir, pomożesz mi? - dziewczyna zrobiła zdziwioną minę i widocznie z niechęcią skinęła głową.
- Zawsze mam przy sobie składniki. - odpowiedział jakby na zaskoczone spojrzenie Naeris. Ta usiadła na ławce przy biurku. W ciemnym kącie James znalazł stary, ale nadal sprawny kociołek. Na podłodze wyczarował palenisko. Z kieszeni wyjął drobny notes, który wyraźnie zwiększył objętość przez ilość znajdujących się w nim notatek. Okazało się jednak, że to pomniejszony podręcznik do eliksirów, który rzeczywiście zwiększył swoją objętość. James przekazał siedzącej Naeris podręcznik i z pamięci wyrecytował numer strony, której poszukiwał.
- Co najpierw? - spytał James zszokowanej Naeris. Tak jednak zaraz zrozumiała, że ma pomagać mu warzyć eliksir, choć naprawdę nie przepadała za tą dziedziną magii.
Najpierw James wkropił dwadzieścia kropli soku z fig, a powstały płyn lekko podgrzał. Do niego dodał dwie krople śluzu gumochłona, pomieszał siedmiokrotnie według wskazówek zegara i raz wbrew ruchowi wskazówek zegara, a następnie zmniejszył temperaturę.
- Naeris, utniesz dla mnie cztery gałązki lawendy? - James pomieszał miksturę w dowolnych kierunkach, a następnie dodał lawendę i tyle samo waleriany. Zwiększył temperaturę, pomieszał trzy razy wbrew ruchu wskazówek zegara, a następnie dodał dwie muchy siatkoskrzydłe. Temperaturę maksymalnie zwiększył i szybkim ruchem dodał sześć miarek standardowego składnika. Zamieszał dwukrotnie wbrew ruchu wskazówek zegara i trzykrotnie według wskazówek zegara, a temperaturę doprowadził do normy. Eliksir był prawie gotowy. Ostatnim składnikiem była muszla toksyczka, pokruszona na drobny mak. James ostatni raz zamieszał przejrzysty eliksir, a na koniec wykonał taneczny ruch różdżką nad kociołkiem.
- Dałbym ci do wypróbowania, ale gdyby coś poszło nie tak, nie chciałbym cię mieć na sumieniu. - James zanurzył fiolkę w kociołku i wziął potężny łyk.
- Naeris? Co to za mina? Wyglądam aż tak źle?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1597
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1053
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Maj 10 2016, 18:13

Nie ma co, dobre miejsce wybrał na warzenie eliksiru... Dziwaczne, pełne szeptów z wielkim lustrem, które ukazywało wszystko, co w danej chwili robiłeś. Naeris co chwila zerkała ku swojemu odbiciu, machinalnie poprawiając włosy albo bluzkę. Przy Jamesie sama sobie wydawała się jakaś mało elegancka. On się prezentował dumnie, jak na Krukona przystało.
Zaskoczył ją i z jakiegoś powodu miała wrażenie, że to nie będzie ostatnia jego niespodzianka. Interesował ją coraz bardziej, w końcu kto normalny chce nagle, ni stąd, ni zowąd warzyć eliksir? W ogóle mogli to tutaj zrobić? Skąd on weźmie składniki? James odpowiedział jej, jakby czytając w myślach. Usiadła na krześle, otwierając książkę tam, gdzie powiedział.
- Eliksir niewidzialności? - zmarszczyła czoło. - Na początek dodaj dwadzieścia kropli soku z fig.
Przyglądała mu się, jak pracował. Widziała, że się stara. Wszystko właściwie robił perfekcyjnie, aż poczuła ukłucie podziwu. Był bardzo dobry, dużo lepszy od niej w te klocki. Ucięła mu lawendę, jak prosił. W sumie to nie potrzebował instrukcji, sam wiedział co i jak ma robić. Siedział na podłodze przy kociołku, więc po chwili przysunęła się i usiadła obok niego, z ciekawością zaglądając do bulgoczącego wywaru.
- Wow. - wydusiła. - Gdzie ty się tego nauczyłeś? Bo chyba nie na lekcjach...?
Naeris chciała już go powstrzymać przed piciem tego. W końcu, mógł popełnić jakiś błąd, a to było niebezpieczne... Sama w życiu by tego nie tknęła, nie po tym, jakie doświadczenia z eliksirami miała na festiwalu. Zmartwiona już chciała wyciągnąć ku niemu rękę, gdy napój zaczął działać. Niezwykle szybko. Ledwo zdążyła zauważyć, a już włosy chłopaka rozmyły się, jego dłoń stała się przezroczysta. Wyglądało to tak, jakby po prostu rozpłynął się we mgle. Cofnęła dłoń, nie chcąc przypadkiem uderzyć go w nos.
- James, ty... zniknąłeś. - rozszerzyła swoje zielone oczy. - Udało ci się! Jakim cudem? Gdzie jesteś? Właśnie nie wyglądasz źle, ty wcale nie wyglądasz... Jesteś niewidzialny!
Spojrzała na niego, a raczej przez niego zafascynowana. Z drugiej strony, ile to właściwie miało działać? Wolała móc na niego patrzeć.
- Dla kogo ty to przygotowałeś? - jakoś nie sądziła, że ktoś mógłby chcieć warzyć eliksiry bez konkretnego celu. Ale może on to lubił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Maj 10 2016, 18:34

- Po prostu... bardziej uważałem na lekcjach. I ćwiczyłem też sam, w swoim dormitorium, po cichu, kiedy nikt nie widział. - Naeris była przeurocza, wychwalając jego umiejętności. Miał nadzieję, że i od ojca kiedyś usłyszy takie komplementy. James spojrzał na dziewczynę. Wpatrywała się w płyn znajdujący się w kociołku, jednak gdy ta zauważyła, że ten ją obserwuje próbowała nawiązać z nim kontakt wzrokowy, ale James zdążył odwrocić wzrok.
Kiedy James był już niewidzialny, obserwował zachowanie Naeris. Wygladała na zakłopotaną, bo w końcu nie wiedziała, gdzie jest chłopak. Nastolatek jednak pomyślał, że chyba jej zaimponował. Chłopak bezszelestnie zaszedł Naeris od tyłu i musnął ją delikatnie w ramię. Dziewczyna się przestraszyła i podskoczyła niespokojnie, będąc wkurzona na Jamesa. Po tym wydarzeniu James chciał cofnąć się w czasie. Nie miał zamiaru przestraszyć dziewczyny, a jedynie z nią zaprzyjaźnić. Myślał, że taki gest sprawi, że ta bardziej go polubi. Ale chyba jednak się mylił. Po jakichś dwudziestu minutach, James przestał być niewidzialny. Naeris nadal siedziała nadąsana, w ławce przy drzwiach.
- Hej, nie chciałem cię wystraszyć. Prze... przepraszam za to, jestem zwykłym kretynem. - James poprawił sobie fryzurę, przejeżdżając dłonią po włosach. Spuścił wzór mną podłogę, zupełnie jak dziecko, które zrobiło coś złego. Kiedy zobaczył, że Naeris mu się przypatruje, uśmiechnął się, ukazując delikatne dołeczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1597
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1053
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Maj 10 2016, 18:49

W jednej chwili wydawał jej się śmiały i otwarty, w drugiej znów był niepewnym siebie chłopakiem. Jak tu takiego zrozumieć, jak do niego dotrzeć? Naeris uwielbiała zjednywać sobie ludzi i zaprzyjaźniać się z nimi. Dlaczego nie z Jamesem?
Jego dotyk wywołał u niej dreszcz. Nie spodziewała się go, dlatego tak zareagowała. Nie przywykła do tego, by ktoś dotykał jej skóry. W każdym razie nie chłopak. Mimowolnie cała spłonęła rumieńcem. Bała się, że jak otworzy usta, to zacznie mówić bez sensu i zrobi z siebie idiotkę, więc wolała już siedzieć cicho. Ale cisza jej nie przeszkadzała. Dobrze się milczało w towarzystwie Krukona. Naeris próbowała dostrzec Jamesa w odbiciu, ale nic z tego. Eliksir, jaki zrobił, był naprawdę świetny. W końcu chłopak pojawił się.
- Nie przepraszaj. - odparła, rozpogadzając się na twarzy. Uśmiechnęła się do niego lekko i wstała. Podeszła do niego blisko. Może nawet za blisko, ale nie umiała się powstrzymać. Chciała przyjrzeć się jego twarzy. Znowu spuścił wzrok na podłogę. Westchnęła cicho i wyciągnęła rękę. Nie wiedziała, co w nią wstąpiło, ale ciężko było jej to zatrzymać. Dotknęła jego podbródka i uniosła go w górę, tak delikatnie jak tylko mogła. Wreszcie spotkała jego szaroniebieskie oczy. Przez chwilę w milczeniu się im przypatrywała, dopóki nie utrwaliła sobie w pamięci ich barwy, kształtu, głębi. Potem zarumieniła się i odsunęła. - Jeśli ktoś tu jest kretynem, to chyba tylko ja. - wymamrotała z nikłym uśmiechem na ustach. - Nie myśl, że wymigasz się od odpowiedzi na moje pytanie. Ten eliksir jest dla kogoś. - stwierdziła, a nie zapytała. Skrzyżowała ramiona i czekała na jego odpowiedź. Z jakiegoś powodu miała ochotę się z nim podroczyć i znowu wywołać na jego twarzy rumieńce. Lubiła go. Znali się tak krótko, ale zdążyła go polubić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Maj 10 2016, 20:03

- Nie jesteś żadną kretynką, Naeris. Nadal nalegasz, żebym ci odpowiedział. Kretynki tak nie robią. - uśmiechnął się delikatnie i serdecznie do dziewczyny. Tym razem to on, po raz pierwszy, sam chciał nawiązać z nią kontakt wzrokowy. Spojrzał jej w oczy i uśmiechnął się łobuzersko. Przy niej jakoś częściej się uśmiechał.
- A co do eliksiru... czy to ważne dla kogo jest? - James widocznie się zdenerwował. Zaczął przegryzać dolną wargę i bawić się palcami. Zawsze tak robi, gdy się wkurza.
James lubił Naeris, jej radosne podejście do świata. Lubił też na nią patrzeć, rozmawiać z nią, przebywać w jednym pomieszczeniu. Ale teraz trochę się nawet zirytował. Dlaczego ją to tak interesuje? Czy to takie ważne, dla kogo uwarzył ten eliksir? Nie powinno jej to obchodzić, a pomimo tego ona nalega. Stwierdził jednak, że może nie warto się na nią denerwować? Może ona tylko się z nim droczy, skoro skrzyżowała ramiona? Nie, Naeris na pewno nie jest wścibska. Nie warto się na nią denerwować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1597
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1053
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Maj 10 2016, 20:42

Nie chciała go zdenerwować. Uwielbiała, gdy ludzi uśmiechali się do niej i śmiali razem z nią. Lubiła dawać miłość i lubiła, gdy to ją kochano. Naeris w przeszłości skrzywdziła wiele osób i nie była z tego powodu dumna. Każdy popełniał jakieś błędy. Teraz zależało jej na tym, by już nikogo więcej nie zranić.
- Przepraszam. - powiedziała szczerze. - To nie jest ważne. - odparła, uśmiechając się do niego. No dalej, rozchmurz się! Przecież nie przyłożę ci różdżki do gardła, by poznać odpowiedź! - powiedziała do niego w myślach. Widziała wyraźnie, że ten temat drażnił chłopaka, więc nie zamierzała go ciągnąć.
Podeszła do kociołka i za pomocą różdżki przelała jego zawartość do dużej fiolki. Podała go Jamesowi, uważając by tym razem ich dłonie się nie zetknęły.
- Proszę. - chciała zmienić temat, więc zaraz zagaiła. - Tak w ogóle to... Też ciągle słyszysz tu jakieś głosy?
Może to tylko ona je słyszała i teraz wyjdzie na wariatkę. Ale ufała, że James także coś wie o tych chmurach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Maj 10 2016, 21:27

- Już nie przepraszaj. - Jamesowi zrzedła mina. Chyba nie zachował się odpowiednio wobec Naeris. Na szczęście ta szybko zmieniła temat.
- Tak, rzeczywiście, ja też słyszę głosy. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że to coś w rodzaju Pokoju Snów. - pomimo, że James lubił spędzać czas z Naeris, dziś jakoś miał dziwną gulę w gardle. Nie mógł wykrztusić z siebie zbyt wiele, ani wymusić serdecznego uśmiechu. Naeris też wyglądała na zakłopotaną. Ale czym?
- Późno już. Choć. - James chciał złapać ją za rękę, ale kiedy zdecydował się wyciągnąć rękę, zawstydził się. Ale Krukonka chyba tego nie zauważyła. Żałował jednak, że nie wyciągnął ręki do dziewczyny, bo czułby się pewniej. James wyjrzał zza drzwi, cofnął się, przepuścił jako pierwszą Naeris, próbując przy tym w żaden sposób się nie wygłupić. Ruszyli korytarzem w stronę Pokoju Wspólnego Ravenclawu. Przez jakiś czas mogli iść spokojnie, nie obawiając się, że Filch ich nakryje i potraktuje szlabanem. Jednak, gdy już powoli zbliżali się do celu, natknęli się na Panią Norris, jakieś dwa razy. Za pierwszym razem zdołali uciec przez nią niezauważeni, jednak za drugim razem stanęła ona przed nimi. Stała i stała, jakby ponownie ją spetryfikowano. Nie chciała się ruszyć. Ale za to zaczęła charczeć i miauczeć.
-  Mam ją kopnąć? Może sobie pójdzie. Nie, nie dam rady, lubię koty.
Naeris i James postanowili zwiewać stamtąd jak najszybciej, znając połączenie telepatyczne Filcha i Pani Norris. Zawsze kiedy dzieje się coś czego nie powinno, Filch przybywa, jakby był duchem i przenikał przez ściany. Jednak nawet ich refleks nie zadziałał, bo dozorca Hogwartu pojawił się natychmiast. Zaczął za nimi ganiać, krzycząc "UCZNIOWIE NIE SĄ W ŁÓŻKACH, UCZNIOWIE NIE SĄ W ŁÓŻKACH!!!". Na całe szczęście jednak zgubił ich, praktycznie przed samym wejściem do Pokoju Wspólnego Ravenclawu. Gdy już wczłapali się na zachodnią wieżę, na siódme piętro ujrzeli drewniane drzwi, bez klamki i dziurki od klucza. Kołatka w kształcie orła, zadała pytanie, na które Naeris i James musieli odpowiedzieć, aby wejść do środka.
Pokój Wspólny Krukonów jest szeroki i okrągły. Ma kształt koła. Jest największym pokojem wspólnym, a zarazem dość przytulnym. Posiada wdzięczne, łukowate okna, z których roztacza się widok na stadion quidditcha i błonia, a ściany przyozdobione są niebieskim i brązowym jedwabiem. Uwypuklony sufit ukazuje rozgwieżdżone niebo. Stoły, krzesła i regały obejmują mnóstwo miejsca w pomieszczeniu, a pomnik z białego marmuru, przedstawiający Rowenę Ravenclaw znajduje się tuż przy wejściu.
- Śpij dobrze, Naeris.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 89
  Liczba postów : 189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie Wrz 10 2017, 16:09

Fairwyn nie przyjechał do magicznego zamku wraz z resztą uczniów. Początek roku szkolnego spędził jeszcze poza granicami kraju, co było dosyć ciekawym przeżyciem. Żałował tylko, że nie udało mu się zabrać ze sobą kuzyna do Rosji. W każdym razie, nawet i bez niego Anglik potrafił się dobrze zabawić w zupełnie obcym państwie, gdzie bariera językowa była bardzo uciążliwa.
Zdziwił się nieco, gdy okazało się jak wiele zaległości zdarzył sobie narobić w nieco ponad tydzień. Na trzecim roku spodziewał się raczej spotkania z większym luzem, ale niestety zawiódł się. Nauczyciele od samego początku męczyli swoimi zajęciami, jakby na siłę szukali sposobu na uwalenie uczniów. Na szczęście Max nie uczęszczał na zbyt wiele lekcji i na ostatnim roku można było już je wyliczyć na palach jednej ręki, więc nie przywiązywał do tego tak wielkiej uwagi. Jedna wizyta w bibliotece na jakiś czas zupełnie wystarczała.
Nie bez powodu trafił do pokoju snów. Miał do wyboru to albo szukanie ciotki, która od tego roku miała zacząć naukę w Hogwarcie. Nie żeby jej nie lubił, ale po prostu nie potrafił pójść do niej po radę. Znając tą kobietę, to pewnie śmiechem podsumowałaby ostatnie sny Maxa, który dręczyły go przez cały wyjazd do Rosji.
Kilka razy śniła ma się Ślizgonka, która poznał w Grecji. Nie mówiąc już jak wiele o niej myślał. Fajnie było zakosztować alkoholu z nowymi ludźmi i zwiedzić Moskwę, ale w tym wszystkim brakowało mu koleżanki. Była dla niego jak bratnia dusza i najzwyczajniej w świecie stęsknił się. Brakowało mu tych wszystkich luźnych wieczorów spędzonych na wspólnym śmianiu czy nawet zielonych włosów, które powoli schodziły z jego głowy. Może powinien odświeżyć kolor na swojej głowie na nieco bardziej egzotyczny.
Usiadł sobie pod zaczarowanym lustrem na ścianie. Plecami oparł się o nie i skrycie wierzył, że przez przypadek nie spadnie mu na głowę. Głupio by było narobić bałaganu w takim miejscu. Obie ręce założył za kark i robiąc jakieś głupawe miny w ciszy wysłuchiwał szepty z małych obłoczków, które mówiąc szczerze pierdzieliły tak bardzo bezsensowne rzeczy, że Max zaczął się zastanawiać, jak bardzo go popierdoliło, by przychodzić w takie miejsce. Może po prostu w odbiciu za swoimi plecami chciał zobaczyć postać ze swoich snów, bo nie wiedział gdzie indziej jej szukać.

Ten post to dramat... @Dreama Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 509
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha, największa Hoes w Hogu
  Liczba postów : 485
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie Wrz 10 2017, 17:15

Ostatnie wydarzenia dały Dramie do myślenia.
Przed oczami ciągle malował się obraz nieznajomego krukona, który to napatoczył się na nią i na Ire w sowiarni. Brunetka pierwszy raz miała okazję wysłuchać tak obrzydliwej obegi. Głupie „latynoska brudasko” do teraz sprawiało, że czuła się jak gorszy człowiek. Było jej przykro, tak cholernie przykro, że niektórzy ludzie nie szanowali jej tylko ze względu na to, że nie urodziła się w Anglii.
Nikomu nie zrobiła nigdy krzywdy i starała się traktować nawet najbardziej wkurzającego człowieka z szacunkiem, nie spodziewała się, że właśnie ona zostanie ofiarą wrednych docinek na tle rasowym. Bo rozumiałaby, gdyby chłopak tylko sobie żartował. Nie, on mówił całkowicie na poważnie i najwyraźniej czuł do niej niechęć.
Ślizgonka zaczęła zauważać coraz więcej nieprzychylnych spojrzeń. Była przyzwyczajona do tego, że niektórzy ludzie najnormalniej na świecie nie czuli do niej sympatii, jednak nigdy nie było tak, że nagle cichło całe pomieszczenie tylko dlatego, że ona się w nim pojawiła.
Na początku to olewała, jednak bezpośredni atak ze strony krukona był niepokojący. Coraz więcej rzeczy odciągało młodą czarownicę od kontynuacji edukacji. Mogło się okazać, że dalsza nauka będzie niebezpieczna. Dobrze wiedziała, że po świecie chodzili różni ludzie, bo co jeśli okaże się, że jakiś wariat postanowi zaatakować całkowicie bez przyczyny, a ona nie da rady się obronić. Magia szwankowała, a Drama przez to bała się jeszcze bardziej.
Przez to wszystko chodziła po szkole osowiała i smutna. Przed znajomymi pokazywała tę wesołą twarz, nakładała maskę bez zmartwień i trosk, jednak w głębi serca nie mogła przestać myśleć o tym, co nastanie.
Czasem zapominała przez to o wszystkim, coraz bardziej oddalała się od ludzi, siedząc sama w dormitorium albo w jednej z opuszczonych sal i słuchając muzyki.
Jednym z miejsc, w których lubiła przebywać, był Pokój Snów. Ostatnimi czasy nie słyszała nic. Chmurki wyczuwają pesymistyczny nastrój, a ona coraz częściej była smutno.
Tak też było dzisiaj, pomiędzy slizgonką, a krukonem doszło do kolejnej za tarczki. Dla Dreamy najgorsze w tym było to, że chłopak dopadł ją razem z większą grupką i gdyby nie nauczyciel, który pojawił się w odpowiednim momencie, to nie wiadomo jak to wszystko by się skończyło. Chciała się nie martwić, chciała o tym nie myśleć, ale nie potrafiła.
Zaraz po ataku schowała się w jednej ze szkolnych łazienek, gdzie popłakała się jak małe dziecko. Dreama nie płakała, nie krzyczała jako dziecko, kiedy była małą dziewczynką i połamała nogę, to również nie powiedziała słowa, przygryzała wargi z bólu, ale nie pokazała słabości, jednak te ataki były na tyle przytłaczające, że nie dawała sobie rady. Hogwart, w którym czuła się bezpiecznie, stawał się miejscem, które nienawidziła.
Idąc w stronę pomieszczenia, co chwilę ocierała oczy z łez, mając nadzieje, że żaden z uczniów, których mijała, nie postanowi spytać, co się stało.
Mocnym pociągnięciem otworzyła drzwi do Pokoju i od razu cofnęła się do tyłu. Nie miała ochoty na spotkania z ludźmi i pierwszą myślą, jaka wpadła do głowy siedemnastolatki, był odwrót. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że osobą, która siedziała w pomieszczeniu, był Max.
Osoba, z którą spędziła całe wakacje, z którą zaśmiewała się do rozpuku i, która działała na Dramę tak, jak nie działał żaden inny człowiek na ziemi.
Nie wiedziała co powiedzieć, od czego zacząć, dziękowała merlinowi za to, że w pomieszczeniu nie było całkowicie jasno. Z daleka nie widać czerwonych oczu ani worów pod oczami, bo w nocy też ostatnio nie mogła spać.
Na usta wcisnęła uśmiech, który najprawdopodobniej i tak bardziej przypominał grymas niż coś miłego i powiedziała.
- Ciebie to bym się tutaj nie spodziewała - głos Dreamy brzmiał dziwnie, był cichy i niepewny, było słychać, że Vin-Eurico czymś się martwi, że w jej życiu dzieje się coś dziwnego. Być może to była pora. Właśnie jemu miała wyjawić wszystkie troski, które pojawiły się w głowę nastolatki w dość krótkim okresie.
Zbliżyła się do niego trochę, jednak dalej trzymała pewien dystans. Za bardzo nie wiedziała jak zareagować, jak on zareaguje. Mógł wyjść i zostawić brunetkę samą z wszystkimi problemami albo ich wysłuchać i najzwyczajniej na świecie wyśmiać. Ona sama miała wrażenie, że wariuje i nie umiała poradzić sobie z myślami, które nieustannie krążyły po głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 89
  Liczba postów : 189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie Wrz 10 2017, 19:43

Nie bez powodu przyszedł do pokoju snów. Chciał raz jeszcze zobaczyć twarz dziewczyny ze swoich snów. Brakowało mu jej obecności i zwyczajnie tęsknił za towarzystwem Ślizgonki. Nie spodziewał się, że chwilę później stanie w drzwiach do pokoju. Wyraźnie zaskoczony otworzył nieco szerzej oczy. Przez moment chyba nawet nie połapał się że to prawda, a nie tylko jego urojenia i sny na jawie. Otworzył delikatnie usta jakby chciał coś powiedzieć, ale za cholerę nie miał pojęcia jak przywitać koleżankę.
-O kurwa… - krótko podsumował, bo nic więcej nie mógł zrobić. Jedna ręką złapał się za ramię i uszczypnął. Nie, to nie był sen. Dziewczyna wciąż tam stała, ale przynajmniej teraz pewność, że nie był to jakiś kolejnych chory sen.
-To samo mogę powiedzieć o Tobie – odparł luźnym tonem, a na twarzy chłopaka pojawił się nawet delikatny uśmiech, chociaż coś mu nie pasowało w głosie Dreamy. Zdecydowanie różnił się od tego, który zapamiętał w Grecji. Chyba nie znał jeszcze na tyle dziewczyny, by od razu wiedzieć co ją gryzie, ale na pewno nie była tą samą beztroska i wesołą dziewczyną. W każdym razie, nie spodziewał się, że może być fanką magicznych obłoczków.
Kiwnął głową zapraszająco do dziewczyny. Dłonią poklepał wskazując na miejsce tuż obok niego. Pod lustrem było go dosyć sporo, więc śmiało mogła usiąść tuż obok. Fairwyn nie miał zamiaru nigdzie uciekać, chociaż wewnątrz chyba nieco panikował. Znowu było mu głupio za wyjazd do Rosji. Po prostu sobie wyjechał zostawiając ją bez słowa wyjaśnienia. Nie było to zbyt sprawiedliwe i pierwszy raz w życiu miał tak cholerne wyrzuty sumienia. Chciał sobie wyjaśnić z nią kilka spraw i co najważniejsze, odkryć co takiego gryzie Ślizgonkę. Gdzie się podziała ta wesoła dziewczyna, którą ją zapamiętał.
-Co Cię gryzie? – spytał bez ogródek. W końcu w takie miejsca nie przychodzi się bez powodu. Oboje uciekali przed czymś do magicznych chmurek. Zdecydowanie wolał, by to Ślizgonka się pierwsza wyspowiadała. Nie miał jeszcze pojęcia co jej powiedzieć, w końcu to po części ona była przyczyną wizyty Fairwyna w magicznym pokoju. To trochę chore.
Westchnął cicho i rozciągnął nogi przed siebie. Z jednej strony uśmiech pchał się na usta chłopaka, a z drugiej zaraz znikał. Skrajne uczucia nie pozwały mu do końca się wyluzować, a przecież zazwyczaj przy ćwierć-olbrzymce przychodziło mu to tak łatwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 509
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha, największa Hoes w Hogu
  Liczba postów : 485
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Nie Wrz 10 2017, 20:50

Dreama widząc jego reakcje, miała ochotę się roześmiać i w normalnych okolicznościach pewnie by tak się stało, jednak rozjechała psychika, skutecznie to utrudniała. Nie skomentowała „kurwy”, którą wypowiedział jakby przestraszony i uszczypnięcia.
Nie rozumiała też, dlaczego aż tak dziwił go fakt, że przyszła właśnie tutaj. Miejsce było spokojne i piękne i kto nie lubił mieć głowy w chmurach? Nawet Drama, która na co dzień nie przykładała uwagi do sztuki, doceniała urok pomieszczenia. No i to jego nie było od ponad tygodnia w Hogwartcie, nie jej.
- Ja jestem w szkole już od pierwszego września - rzekła i siadła pod lustrem, jednak dalej nie znajdowała się całkowicie blisko Maxa. - A ty, dawno przyjechałeś? - dodała lakonicznie. Podkuliła nogi i przyciągnęła je do siebie, kładąc brodę dokładnie w dziurze pomiędzy kolanami.
Ostatnie dni, podczas których doświadczyła wyjątkowo przykrych sytuacji, całkowicie odciągnęły uwagę brunetki od tego, że chłopaka nie ma. Czasem rozmyślała o tym, co robi i czy może nie myśli o niej albo o tym, czy, gdyby chodziła po szkole z nim to uczniowie, którym nie podobało się to, że Dreama chodzi właśnie do Hogwartu, daliby sobie spokój.
Nie chciała mówić o swoich problemach Leo, za dobrze go znała i nie chciała, żeby znów wyleciał ze szkoły przez nią. Istniało wielkie prawdopodobieństwo, że Vin-Eurico posunie się do niezbyt roztropnych czynów — tylko po to by „prześladowcy” dali sobie spokój. Gdyby wywalili Leonardo to Drama pojechałaby za nim. Życie ze świadomością, że jej starszy brat gdzieś tam jest skazany tylko i wyłącznie na siebie wyglądało starsznie. A Nie chciała opuszczać Hogwartu pomimo wszystko, tutaj miała przyjaciół i tutaj spędziła ostatnie sześć lat swego życia. Przenosiny byłyby istnym ciosem w serce.
Nie miała mu za złe wyjazdu. Nie byli parą i Anglik nie miał wobec niej żadnych obowiązków. Ona nie chciała mu wadzić i nie miała serca do tego, żeby teraz głosić wywody o tym, jaką to krzywdę wyrządził nastolatce wyjazdem. Nic się nie stało, on miał prawo spełniać swoje marzenia. Dreama wiedziała, że w przyszłości będzie robić dokładnie to samo, studia w Hogwartcie nie było obowiązkowe, a mieszkanie samemu, na własnych warunkach było zachęcające. Chciała być blisko Hogwartu, to prawda, ale nie musiała być dokładnie w nim.
Zawahała się, kiedy Fairwyn zapytał co się stało. Chciała powiedzieć wszystko, jednak cichy głos, że nie powinna, że być może za bardzo się przywiązuje, nie dawał spokoju. Nie chciała, żeby się martwił, a liczyła się z tym, że tak też może się zdarzyć.
Jednocześnie trudno było kłamać, nie to, że nie umiała Dreama była bardzo dobrym kłamcą, ale nie lubiła wykorzystywać tej przydatnej umiejętności w stosunku do bliskich. Wyrzuty sumienia zjadały ją potem całkowicie i prawie zawsze po dwóch, trzech dniach mówiła calutką prawdę.
- To aż tak widać? - odwróciła głowę w drugą stronę i uśmiechnęła się smutno. Nie miała odwagi, by spojrzeć mu w oczy, chęć obronienia gryfona przed problemami była wielka, jednak prawda zawsze wygrywa. - Ten rok zaczął się naprawdę źle - spojrzała na chłopaka, który siedział obok niej i jeszcze bardziej przyciągnęła do siebie kolana. - Ludzie są straszni. Ci, których całkowicie nie znam, mają do mnie jakiś problem, gdzie nie pójdę — spotykam bandę, która patrzy na mnie nieprzychylnie, jak na robaka, który nie zasługuje na nic więcej ni rozdeptanie. - Ze stresu zaczęła strzelać palcami, kontynuowała jednak swój monolog - Jeden z nich nazwał mnie „brudną latynoską”, a uwierz, to nie było najbardziej paskudne wyzwisko, jakie od niego usłyszałam. - przeczesała włosy lewą dłonią i wyprostowała nogi - No i jeszcze magia się psuje, nawet nie wiesz jak przerażająca była uczta powitalna.
Zmarszczyła mocno brwi i zacisnęła usta w cienką kreskę. Z jednej strony zrobiło jej się dużo lżej na sercu, chodziła się z tym od dłuższego czasu, a przywykła do tego, że żyje właściwie bezproblemowo. No i głupio jej było, nie chciała obarczać Maxa swoimi problemami. Wyszło jak wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pokój Snów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 19 z 20Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20  Next

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
drugie pietro
-