IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój Snów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Pokój Snów   Czw Paź 14 2010, 13:09

First topic message reminder :


Pokoj Snow
Pokój snów jest znanym, choć niezbyt często odwiedzanym pomieszczeniem. Wymiarami różni się nieco od klas, gdyż jest mniejszy, co tylko dodaje mu przytulności. Poza tym jednym szczegółem, ściany wyglądają jak w zwyczajnej sali lekcyjnej.
Całą lewą stronę zajmuje naścienne lustro. Jego odbicie wydaje się trochę przyćmione, jakby znajdowało się za chmurami. I rzeczywiście, unoszą się tu małe obłoczki, z których wydobywają się szepty, słyszalne, jeśli osoba przebywająca w pomieszczeniu ma odpowiedni nastrój. Skupiając się na jednym z szeptów - snów, można usłyszeć, o czym opowiada.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 310
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pon Wrz 11 2017, 00:12

To od kiedy są w Hogwarcie nie miało tutaj zbyt wielkiego znaczenia. Zamek był ogromny i chyba nikt nie odwiedzał codziennie innych pokoi. Pomieszczenia jak to, przyciągały ludzi z jakiegoś konkretnego powodu. Nie było w tym nic dziwnego, że Max zaskoczył się na widok Ślizgonki. Tłumaczenie tego, że w Hogwarcie jest od pierwszego września niespecjalnie przekonywało Anglika. Może swoją reakcja faktycznie przesadził, ale z początku po prostu nie dowierzał. Chciał zobaczyć dziewczynę i nagle dzieją się czary, dzięki którym ta wchodzi do pokoju. Nie potrafił wydusić z siebie nic innego jak tylko „o kurwa”.
-Nie – odparł bardzo krótko. Przez myśl szybko przeleciały mu ostatnie wspomnienia z Rosji, wraz z nimi tęsknota, a później wrócił aż do Grecji i szeroki uśmiech pojawił się na moment na twarzy chłopaka. –Wczoraj wróciłem do Anglii, a dziś do Hogwartu – wciąż nie potrafił uwierzyć, że pierwszą osobą którą spotkał w szkole była Ślizgonka. Jeszcze niedawno w listach zakładał, że mogą się nieprędko zobaczyć czy nawet gorzej. Teraz ciężył się, że był w błędzie.
Odwrócił głowę w bok i przyjrzał się skulonej dziewczynie. Nie wyglądała za dobrze i od razu zmartwiła Gryfona. Wbrew pozorom, chłopak bywał bardzo troskliwy. Zależało mu na bliskich i nawet jeśli był wiecznie skłócony z matką, to gdy trzeba było - stawał po jej stronie. Podobnie było z Dreamą. Zależało mu na tym by przyjaciółka była szczęśliwa i nie przejmowała się mało istotnymi pierdołami.
Źle mu było patrzeć na tak zdołowaną Ślizgonkę. Skulona wyglądała naprawdę biednie i tylko budziła kolejne skrajne emocje w chłopaku. Gryfon wstał na moment i szybko podszedł bliżej dziewczyny. Przykucnął tuż przed nią w pozycji niedawno nauczonej od Słowian. Dłonie oparł na kolanach Dreamy. Nie chciał wymuszać na dziewczynie spojrzenia. Nie przeszkadzało mu, że unikała spojrzenia.
-Serio, przejmujesz się jakimiś frajerami? – spytał, chociaż po tym co widział odpowiedź była oczywista. Westchnął cicho pod nosem, bo w głębi siebie był wściekły, ale teraz priorytetem było pocieszyć pannę Vin-Eurico. Sam jakoś nigdy nie miał z tym problemów, ale to pewnie dlatego, że odziedziczył nazwisko Fairwyn. Nawet jeśli to i tak miał gdzieś wszystkie hejty. Dystans pozwalał mu na śmianie się z siebie nawet w takich sytuacjach. Odruchowo złapał ją za rękę i w swojej ciepłej dłoni delikatnie zacisnął dłoń Ślizgonki.
-Wyjebane w nich. Jak kolesie szukają problemów to je kurwa znajdą. Chcą atencji to spoko, ale nie powinnaś przez nich czuć się tak źle. Mówiłaś o tym Leo? – był pewny, że gdyby brat dziewczyny się o tym dowiedział, na pewno nie przeszedłby koło tego obojętnie. Max teraz też nie miał zamiaru. Skoro już był w Hogwarcie, to mógł się zrewanżować dziewczynie za nagłe zniknięcie i pomóc jej z niegroźnym frajerem. Przy okazji kilka najbliższych dni – jeśli oczywiście będzie chciała – spędzi w jej towarzystwie. Brzmi całkiem nieźle.
-Wow, no to nieźle. Groźne wyzwiska trzecioklasisty, dobrze że nie skacze na rodziców – mruknął wyraźnie wyśmiewając krukona. Ciekawe co jeszcze gorszego mógł powiedzieć – brzydki olbrzymie? No naprawdę Max słyszał o wiele gorsze rzeczy, ale w tym momencie nie miało to wielkiego znaczenia. Jeśli czymś takim ranił Ślizgonkę, to przejebał sobie sprawę i tyle.
-Zauważyłem – skrzywił się delikatnie. Lubił ułatwiać sobie sprawy zaklęciami, ale odkąd magia szwankowała miał szwankowała dużo częściej musiał radzić sobie mugolskimi sposobami często dłuższymi. Z drugiej strony było to całkiem ciekawe.
-No nie wiem, co się stało? – spytał unosząc jedna brew do góry. Od kilku lat już omijał te całe ceremonie powitania. Nie działo się na nich nic ciekawego. Co roku ta sama bajka. Nowi uczniowie byli rozdzielani między domami, nauczyciele przedstawiani przed wszystkimi. Nuda. Zdecydowanie wolał spędzać urodziny na dobrej zabawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 238
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 627
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pon Wrz 11 2017, 18:19

To wszystko wydawało się takie nierealne. Głupie zobaczenie Maxa sprawiało, że Dreamie humor poprawił się właściwie od razu. Chociaż nie było tego wszystkiego widać, ale czuła mocne dudnienie serca, które jakby chciało wyrwać się z klatki i pogalopować, gdzieś nie wiadomo gdzie. Czuła, że czerwieni się, kiedy on położył dłonie na jej kolanach, a kiedy złapał nastolatkę za dłoń, ta poczuła dreszcz, który jedną falą rozprzestrzenił się po całym organizmie. Gdyby ktoś naszedł tę dwójkę, w obecnej sytuacji to raczej nie stwierdziłby, że spędzili w swoim towarzystwie całe wakacje, w których czasie Drama nie odczuwała tych wszystkich drobnych gestów tak wyraziście.
Była zagubiona w swoich uczuciach i pierwszy raz nie potrafiła określić, czego chce. Słowa, które wypływały z ust Anglika działały kojąco na zszargane nerwy ślizgonki, udowadniając jednocześnie, jak żałosną była postawą, którą reprezentowała.
Przejmowała się młodszym krukonem, którego właściwie nie znała. Tak samo, jak całej bandy, w której towarzystwie się obracał. Podświadomość ciągle mówiła, że pewnie uda mu się przekonać innych ludzi, może Fire, Lope czy Gemmę do tego, że Dreama nie zasługuje na szacunek i chyba to najbardziej trapiło brunetkę. Świat bez bliskich jej osób nie miał sensu i zdecydowanie tracił na sile, bo kim byłaby bez codziennych przepychanek słownych z Fire czy głupich rozmów z Maxem. No właśnie.
- Ciągle mam wrażenie, że jemu uda się nastawić wszystkich przeciwko mnie. - wzruszyła smutno ramionami i delikatnie pociągnęła nosem.
Oddychała głęboko przez usta i nie wiedziała co odpowiedzieć. Po części chciała się bronić, chciała zaprzeczyć wszystkim argumentom, które przed chwilą wytoczył, ale zdawało jej się, że czegokolwiek nie wypuści ze swoich ust, kiedy którakolwiek z myśli opuści głowę, to i tak każda z nich będzie wyjątkowo bezsensowna. Potrzebowała dotyku, dlatego nie mówiąc nic, przyciągnęła go do siebie za szyje, a on dość nieporadnie na nią upadł. Dreama przytulała go mocno, tak jakby Anglik miał zaraz zniknąć, a ona stracić każdą kolejną okazję do tego, by to zrobić.
- Dziękuje, że wróciłeś - rzekła cicho i delikatnie, niczym muśnięcie skrzydełek motyla, pocałowała go w policzek. Wczepiając się coraz mocniej, zanurzając głowę w bluzie Maxa i wdychając kojący zapach perfum, zapominała o całym świecie. Mogłaby trwać tak wiecznie, jednak nie chciała sprawić, że on speszyłby się bliskością.
Odchyliła się do tyłu, wyciągnęła z kieszeni paczkę „Słodkich Pufków” o smaku Miętowych Ropuch i podała mu jedną z nich. Uśmiechnęła się delikatnie i jakby trochę przyjemniej i wygodnie rozsiadła się pod ścianą. W ciszy wypuszczała z płuc kolejne chmury pięknie pachnącego dymu o delikatnie niebieskiej barwie.
- Nie mówiłam Leo, wystarczy, że raz wyleciał przez to, że staną w mojej obronie, gdyby tak stało się ponownie, to bym sobie nie wybaczyła — przeczesała długie włosy dłonią i znów zaciągnęła się dymem.
- Ta zjebana czapka całkowicie zwariowała, gadała o zagrożeniu, a na koniec właściwie straciła swoje moce - Dreama mocno zmarszczyła brwi i dodała - gdyby nie masa zaklęć, które nałożył na nią Hampson to musieliby zrobić jakiś test, czy coś, żeby wysłać pierwszaków do odpowiednich domów - Chyba każdy czuł w kościach, że idzie coś niedobrego. Życie przestało być normalne i chociaż ślizgonka wiele razy prosiła o urozmaicenie, to zaczęła żałować, że urozmaicenie, o które tak często prosiła, nadeszło właśnie z tej strony.
Za sprawę co najmniej wagi państwowej stawiała sobie raczej błahe rzeczy, jednak teraz pragnęła, chciała dość do tego, co tak właściwie dzieje się w szkole i jakoś temu zapobiec. I postanowiła, że najpierw odwiedzi bibliotekę, w której ostatnio była kupę lat temu. Przyszła kryska na Matyska i tyle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 310
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pon Wrz 11 2017, 20:32

Bardzo uważnie obserwował każdą reakcję Ślizgonki. To jak się wszystkim przejmowała z łatwością pobudzało Maxa. Był na siebie wściekły, że nie zrobił niczego wcześniej, że ją tak po prostu zostawił, a dziękuję, które usłyszał od Dreamy tylko jeszcze bardziej go dobiło. Normalnie pewnie by się od tego zwyczajnie ucieszył, ale teraz nie potrafił. Wolałby by Ślizgona była wściekła i zwyczajnie wyładowała się na nim, wyrzucając przy tym wszystko co leży jej na sercu. Odruchowo objął dziewczynę, kiedy się do niego przytuliła. Nie poczuł nawet tego, że nieco poleciał na ćwierć-olbrzymkę, bo sam ją dosyć mocno przyciągnął do siebie i nie wyglądał, jakby śpieszył się z jej puszczeniem. Zdawał sobie sprawę, ze przyjaciółka mogła potrzebować nieco bliskości i nie miał zamiaru jej niczego żałować.
-Głupia! Serio myślisz, że ktoś się przejmie gadaniem jakiegoś typa? Kim on kurwa w ogóle jest? – odparł, a właściwie to wyszeptał do dziewczyny, by nie unosić się za bardzo. Nie wierzył, że przyjaciele mogliby się odwrócić od Ślizgonki, a nawet jeśli to Fairwyn nie miał zamiaru. Byłby idiotą, gdyby pozwolił sobie teraz na utratę koleżanki. Za dużo spędził z nią czasu w Grecji, by słuchać teraz gadania jakiegoś typa, pewnie nawet nie popartego żadnymi faktami. Właściwie to Dreama musi go pokazać Maxowi. Anglik nie odpuści, dopóki nie spotka się z nim twarzą w twarz i nie wyjaśnią sobie kilku spraw. Nie miał zamiaru pozwolić jakiemuś kolesiowi bezkarnie obrażać dziewczyny.
-Nie masz za co dziękować – bo to on powinien przepraszać. Jakoś nie potrafił jednak przepuścić tych prostych słów przez gardło. Było mu zbyt głupio. Teraz miał przynajmniej nauczkę i to chyba pierwszy raz taką solidną. Tak się kończy, kiedy zawiedzie się kogoś bliskiego. Niemile uczucie.
Uśmiechnął się, kiedy Ślizgonka postanowiła złożyć pocałunek na jego policzku. Dotyk jej warg, delikatnie połaskotał skórę Anglika. Mimo wszystko to chyba ona bardziej odczuła niewielki zarost na twarzy chłopaka.
Nie miał zamiaru przetrzymywać dziewczyny zbyt mocno, więc kiedy postanowiła się uwolnić z jego objęć od razu ją puścił i usiadł tuż obok, plecami opierając się o ścianę. Bez najmniejszego zawahania poczęstował się jednym papierosem i odetchnął nieco z ulgą. Może Ślizgonka tylko udawała, ale w oczach Fairwyna uspokoiła się i to najważniejsze. Na twarzy chłopaka było widać wyraźne zadowolenie, a pod niewielkim zarostem może nawet się nieco zaczerwienił. Straszne uczucie, ale nie miał zamiaru się tym przejmować.
-Przesadzasz, wystarczy że stanąłby przed nim, a łepek od razu srałby w gacie. Ja srałem – zaśmiał się, bo z tym ostatnim oczywiście żartował. Leo faktycznie był wielki i swoją posturą budził strach, ale Gryfon nie znał tego słowa. Rosjanie też potrafili być groźni, tylko co im z tego, kiedy idiota z podbitym okiem śmieje się prosto w ich twarze. Na szczęście dzięki magii nie miał już żadnego śladu i nie musiał się z niczego tłumaczyć Dreamie, a pewnie tak by było, gdy wciąż chodził opuchnięty.
-To niezłe cyrki – zagwizdał przeciągle pod nosem. Skoro aż taka drama miała miejsce podczas ceremonii otwarcia to chyba nieco żałował, że ją przegapił. Pewnie musiały być niezłe jaja, kiedy uczniowie panikowali, a dyrektor starał się ratować jakoś całą sytuację. Fairwyn parsknął cicho śmiechem, kiedy wyobraził sobie całe zdarzenie. Chyba nieco wyolbrzymiał bo krzyczące duchy i kompletny chaos, kiedy nad głową latały zaklęcia i jedzenie to lekka przesada, ale w głowie Anglika wyglądało to naprawdę zabawnie.
-Może zrobiliby jakąś wyliczankę... – mruknął zaciągając sie dymem papierosowym. –Raz, dwa, trzy, dziś Ślizgonem będziesz Ty! – dodał melodyjnym tonem i zaśmiał się, kiedy zdał sobie jak bardzo głupio to brzmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 238
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 627
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Wrz 12 2017, 00:10

Uniosła jedną brew do góry zdziwiona. Kiedy doszło do konfrontacji pomiędzy nim, a bratem Dreamy ten nie wyglądał na zbyt przestraszonego. Wręcz przeciwnie, sypał głupimi żartami, jak z rękawa i nie krępował się towarzystwem innych ludzi, kiedy to zostawiał na ciele brunetki drobne pocałunki.
Dopiero w tym momencie uświadomiła sobie, jak odległe były wakacje. Jeszcze pół miesiąca temu spędzali razem beztrosko czas, nie myśląc o szkole, rodzinie, przyszłości, tym co będzie i tego tak cholernie brakowało Dramie.
Odkąd zjawiła się w Anglii działy się same złe rzeczy. Nagle poczuła wielką chęć spotkania Leo i obiecała sobie, że zaraz po wyjściu z sali pójdzie razem z Maxem pod Pokój Wspólny Gryfonów. Gdzieś zacząć szukać było trzeba i chociaż nie spodziewała się, że Vin-Eurico znajdzie tak łatwo, to stwierdziła, że warto spróbować. Bo przecież nie będzie wysyłać sowy do własnego brata.
Na chwilę jej myśli powędrowały w drugą stronę, być może trochę za bardzo się zamyśliła, ale ostatnio często wpadała w takie stany zamulenia. Śmiała się do znajomych, że to pewnie przez ten cały alkohol, który wypiła w czasie wyjazdu, jednak w głębi duszy na poważnie zastanawiała się nad tym czy aby na pewno nie jest chora. Być może miała jakiegoś raka mózgu albo innego krwiaka, który utrudniał myślenie. Wcale by się nie zdziwiła, bo jeśli coś już się psuje, to najczęściej wszystko na raz.
Dreama podzielała jego zdanie, jednak dla niej określenie "niezłe cyrki" było dość delikatnie i raczej nie pasowało do sytuacji w której znalazł się brytyjski świat magiczny.
Najdziwniejszy był jednak fakt, że jej ojciec będący w Afryce właściwie nie odczuł żadnych zmian i chociaż niezbyt często przychodziło mu czarować, to jednak używał swojej różdżki, która za każdym razem działała prawidłowo. Pocieszał ją, że właściwie nie powinna się przejmować, że pewnie przejdzie, ale ona nie potrafiła.
- Niezłe cyrki to mało powiedziane, pomyśl, że jeszcze niedługo taki Cortez będzie musiał nauczyć się podcierać dupsko samemu, a nie przy pomocy magii - rzekła, powracając po części do tematu, jaki udało im się przedyskutować w Grecji.
Roześmiała się wesoło słysząc wyliczankę i położyła nogę na jego udzie kiedy gryfon ją zakończył. Nie mogła uwierzyć w to, że jedna osoba jest w stanie aż tak diametralnie poprawić jej humor i chyba pierwszy raz zdarzyło się tak, że komuś przychodziło to tak łatwo.
Całkowicie zapomniała o tym, że przecież on też musiał mieć jakiś powód żeby przybyć do tajemniczej sali w której się znajdywali, czy jego też coś trapiło? Być może nie powinna aż tak bardzo skupiać się tylko na sobie i ciążących jej problemach. Potrzebowała poczuć się jak pępek świata, jednak to szybko mijało, ustępując miejsca wielkiej trosce.
Ciągle nie zabierając ręki z uda chłopaka, powiedziała.
- A ty? Zjawiłeś się w Pokoju Snów z równie bezsensownych powodów? - miły uśmiech pojawił się na twarzy ślizgonki i przy okazji przysunęła się bliżej Fairwyna, tak że stykali się ze sobą ramionami. - Ja już się wypłakałam, teraz twoja kolej. - dodała lekko i przygryzła pełne wargi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 310
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Wrz 12 2017, 14:21

Oczywiście z tym strachem wobec Leo, Fairwyn sobie po prostu żartował. Nie zdziwiłby się jednak, gdyby faktycznie ktoś przestraszył się go od samego wzrostu. Ponad dwumetrowy, dobrze zbudowany facet to spore wyzwanie dla każdego i bez użycia czarów, ciężko sobie z nim poradzić. Teraz, gdy zaklęcia szwankowały, zagrożenie z jego strony było jeszcze większe. Na samą myśl, że prędzej czy później znowu będzie miał okazję podrażnić Gryfona, delikatny uśmieszek pojawiał się na twarzy Anglika.
Ślizgonka nie była jedyną osobą, która tęskniła za Grecja. Maxowi cholernie brakowało towarzystwa dziewczyny, przez co dosyć często pojawiała się w jego myślach. Dosyć irytująca sprawa zważając na to, że przez pobyt w Rosji nie mógł nic z tym zrobić. Przynajmniej nie był jaką amebą pod względem uczuciowym i rozumiał, że ćwierć-olbrzymka w krótkim okresie czasu, stała się bardzo bliską mu osobą. Problem w tym, że Fairwyn miał łatwość w komplikowaniu różnych relacji. Pogoń za marzeniami była dla niego na tyle ważna, że często znikał bez śladu. Zresztą już zdążył to pokazać końcem wakacji. Wciąż się trochę dziwił, że Dreama się nie wkurzyła.
-Haha przejebane, jak będzie musiał rolkę napocząć – zaśmiał się, chociaż to było chyba tak bardzo prawdziwe. Nie miał okazji poznać go osobiście, ale jeśli faktycznie był tak beznadziejny w radzeniu sobie bez czarów, to faktycznie znalezienie początku papieru toaletowego, mogło być dla niego niezłym wyzwaniem. Szczerze mówiąc, to Max nieco mu współczuł. Taką arogancją przecież tak wiele tracił. Duma, która nikogo nie obchodziła, miała dla niego zdecydowanie zbyt dużą wartość.
Kątem oka zerknął na nogę dziewczyny, którą bez skrępowania wywaliła na Maxa. Przewrócił delikatnie oczyma i lekko przyklapnął ją ręką. Zdecydowany uśmiech zagościł na twarzy Gryfona. Był z siebie dumny, że udało mu się dosyć szybko poprawić humor dziewczyny. Niewątpliwie był to sukces Anglika, który poprawiał i jego samopoczucie. Odruchowo wyciągnął rękę w jej stronę i objął ją lekko.
Zaciągnął się dymem papierosowym, a zaraz po tym wypuścił go z siebie i zmieszał się z otaczającymi ich obłokami. Parsknął cicho śmiechem.
-Prawie jak w Grecji – mruknął, wyraźnie rozbawiony. Pokój sprawiał, że czuł się trochę zjarany. Z głową miedzy chmurami, brakowało tylko gadających gwiazdek i kicających owieczek. W każdym razie cieszył się, że nawet Hogwart potrafił dostarczyć takich atrakcji.
Wow i przyszła pora na pytanie, którego zdecydowanie wolał uniknąć. No, może nie uniknąć, ale nie był jeszcze gotowy na swoje szczere wyznania. Spojrzał na dziewczynę i zmrużył delikatnie oczy, robiąc nieco głupawą minę.
-Jakaś rosyjska wróżka mi kazała tu przyjść po powrocie do Hogwartu – odparł, chociaż nie był przekonany czy była to wystarczająco dobra ściema. W końcu po co kazałaby mu tutaj przyjść? Będzie szczęśliwy czy jakaś inna bajka? Westchnął cicho i spojrzał w przestrzeń przed sobą. Na chwilę zacisnął zęby na dolnej wardze.
-Brakuje mi nieco wakacji – dodał zmieniając ton na wyraźnie bardziej poważny. Nie miał tutaj na myśli wolnego, które właśnie się skończyło. Brakowało mu towarzystwa z Grecji, tylko jak zawsze gadanie przychodziło mu z łatwością, teraz miał małe problemy. –W sensie stęskniłem się w Rosji i uznałem, że jak przyjdę tutaj to będzie mi łatwiej się wyluzować i przypomnieć sobie głupoty, które odpierdalaliśmy – tak, tylko jakby chociaż je zapomniał…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 238
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 627
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Wto Wrz 12 2017, 21:40

Dramie niezbyt podobał się fakt, że Max tak bardzo upodobał sobie drażnienie Leonardo. Nie chciała żeby osoby, które były tak bliskie jej sercu były ze sobą w jakikolwiek sposób skłócone. Trudno by było wybierać pomiędzy Maxem i Leo, chociaż głowa i serce zawsze podążały za bratem.
- Cortez to jest bardzo zaawansowany przypadek. - wesoły uśmiech pojawił się na twarzy Dramy. - Wiesz, ślizgoni są spoko, taki Lope na przykład, ale ten to taki wyjątkowo dziwny przypadek - podrapała się po policzku i odwróciła głowę w stronę twarzy Maxa. - Zresztą nie gadajmy o tym bęcwale - oparła głowę na ramieniu przyjaciela i delikatnie przymrużyła oczy. Przy okazji złapała go za rękę, którą ciągle trzymał na nodze dziewczyny.
Było bardzo przyjemnie. Ciepło drugiej, bliskiej osoby dodawała otuchy, a sama Dreama już dawno miała do czynienia z jakimkolwiek chłopakiem. Ona raczej nie randkowała. Wolała skupić swą uwagę na przyjaciołach oraz w niewielkim stopniu na nauce. W jej otoczeniu nie było dotychczas nikogo interesującego, sami nudziarze, których miłością był Quidditch albo inne przygłupie sporty.
Nie miała nic do Quidditcha, grała w drużynie i naprawdę uwielbiała uczucie bycia w powietrzu, ale fłupi było słuchać kolejną godzinę o jednym temacie.
Ją interesowało życie, zwierzęta, podróżowanie, próbowanie nowych, nieznanych rzeczy, a nie kolejne strategie czy nowe modele miotły. Patrzyła na wszystkich chłopców, którzy próbowali coś zdziałać z przymrużeniem oka, widziała dzieci, których jedynym celem jest parę pocałunków i trzymanie za rączki.
- Prawie jak w Grecji - przytaknęła - brakuje tylko farbowania włosów, wina, narkotyków i.. - zatrzymała się w tym momencie, przy okazji mocno czerwieniąc się na wspomnienie pocałunków, które przeżyła będąc na wakacjach. Wtedy nie postrzegała ich tak wyjątkowo, nie znała Maxa, a na drugi dzień miała kaca moralnego, jednak teraz? Wolałaby gdyby doszło do nich po trzeźwemu, bez jakichkolwiek używek wzmacniających zmysły, by mogła ocenić prawdziwą reakcje organizmu na Anglika. Czy gdyby Max pocałowałby Ślizgonkę teraz to czułaby się równie dobrze? Czy to wszystko nie byłoby na swój sposób krępujące i niemiłe?
Słysząc słowa o wróżce zaśmiała się cicho.
- A ładna przynajmniej była ta wróżka? - brew brunetki mimowolnie uniosła się do góry. Coś nie pozwalało zignorować tematu. Była ciekawa tego w jaki sposób gryfon będzie próbował wybrnąć z całej sytuacji. Miała nadzieje, że brzmi w miarę naturalnie i Max nie wyczuje zazdrości(?) w głosie Dreamy.
- Widzisz, zamiast łazić po pokojach wystarczyło, że przyszedłbyś pod Pokój Wspólny Ślizgonów albo wysłał sowę. - pokręciła głową, jakby nie dowierzając, że przyjaciel nie wpadł na tak prosty pomysł. - Mi nie trzeba wiele czynników żebym zaczęła szaleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 310
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Sro Wrz 13 2017, 19:57

Nie znał zbyt wielu Ślizgonów, więc niespecjalnie miał ochotę się wypowiadać w tej kwestii. W każdym razie miał wśród nich kuzyna, na którego nie narzekał. Lubił towarzystwo chłopaka, nawet jeśli był synem najbardziej aspołecznego człowieka w Anglii, a może nawet w całej Europie. Pewnie złudna to nadzieja, ale wierzył, że na świecie znajdzie się ktoś jeszcze gorszy od Edgara. Z każdym kolejnym odwiedzonym krajem, tracił tą nadzieję, co nie wróżyło nic dobrego.
Właściwie to nie tylko znajomych Ślizgonów mógł policzyć na palcach jednej dłoni. W całym Hogwarcie nie miał zbyt wielu przyjaciół. Bliskich mu osób, wliczając w to Dreamę było może z pięć. Pomimo sporej otwartości, to Fairwyn nie zawierał przesadnie dużo znajomości. Nie potrzebował podnosić swojej wartości komentarzami na wizbook’u.
Chyba nawet nie zwrócił uwagi na to, że Ślizgona postanowiła złapać go za rękę. Cieszył się ze swojego małego sukcesu i tego, że Dreama przestała się przejmować innymi. Nie żeby Max próbował ściągnąć jej uwagę na siebie. To jakoś tak samo wychodziło. Lekko zacisnął dłoń dziewczyny między swoimi palcami i kątem oka zerknął na twarz dziewczyny. Jakim idiotą trzeba być, żeby obrażać tak niewinną osobę – to określenie chyba do niej nie pasowało. Oboje chyba wiedzieli na ile czasem była zdolna.
Parsknął cicho śmiechem. Faktycznie zielony kolor powoli schodził z włosów Gryfona, a wina i narkotyków raczej nie doświadczą w Hogwarcie. Dużo łatwiej byłoby w Hogsmeade. Uniósł lekko jedną brew, kiedy nowa myśl nawiedziła umysł chłopaka – tak, nowość.
-Nie chcesz wyskoczyć do Hogs? – spytał chyba trochę z dupy. Raczej nie było to żadne zaproszenie na randkę przy świecach. Fairwyna nie było stać na taki romantyzm. W przypadku Maxa to butelka wina była jego szczytem. Po prostu chciał jakoś ciekawiej spędzić czas w Hogwarcie. Nie był już jedenastolatkiem, który po zmroku kładzie się spać w łóżeczku, bo na drugi dzień czekają zajęcia. Czego można się spodziewać po Gryfonie – ciągnęło go do głupawych przygód.
W tym wszystkim zignorował niedokończoną myśl dziewczyny. Był chyba na nią za głupi. Nawet nie pomyślał, że mogło tam chodzić o całowanie. Dla Maxa chyba nie wiele znaczyły. Po prostu ich poniosło, gdy byli na bani. Inaczej chyba nie mógł tego nazwać. W każdym razie nie widział sensu do nich wracać, bo rozdrapywanie tego mogło być bardzo krępujące dla obojga.
-Chciałbym – westchnął zrezygnowany. Skoro już zmyślał historyjkę o wróżce, to może powinien ją nieco bardziej podkoloryzować. Za późno, bo przed oczyma miał wielką Helgę. –Wielka jak Leo, a na nosie miała pryszcz, na którym rósł pryszcz, który był na pryszczu – i skrzywił się teatralnie. Naprawdę sobie to wyobraził. Niedobrze mu się zrobiło, więc zaciągnął resztkami swojego papierosa i posłał ledwo tlącą się race na środek pokoju. Tylko niewielką, czerwoną kropeczkę było widać pod latającymi dookoła nich obłoczkami. Później posprząta.
-Weź jeszcze by mnie tam zabili – mruknął rozbawiony. Może nieco przesadzał i przypadkową Avadą by nie oberwał tylko dlatego, że jest Gryfonem, ale wolał nie ryzykować. Mówiąc szczerze, to nie chciał się jeszcze pokazywać przed Ślizgonką.
-Nie wiedziałem co napisać, a jadu nie mogłem przemycić do szkoły – dodał krzywiąc się delikatnie. Na szczęście nie był tak głupi i nawet nie musiał próbować, by wiedzieć, że gdyby spróbował go przemycić do Hogwartu to niewiele by zostało z narkotyku. Z drugiej strony, skoro magia pierdoliła się w zamku, może to pora by rozkręcić jakiś biznes. Nie no, Max nie miał serca by wciskać komuś takie świństwo tylko po to, by nieco zarobić.
-Oh, czyli mówisz, że Idziemy zaszaleć? – spytał zaintrygowany. Był bardzo ciekaw, co takiego mogła wymyśleć Dreama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 238
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 627
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Czw Wrz 14 2017, 20:29

W czasie roku szkolnego Dramie się nie chciało. Większość czasu spędzała na spacerowaniu w towarzystwie któregoś ze zwierząt, które zabierała ze sobą do szkoły. Rozmawiała z nimi o wszystkim, o życiu, o zmartwieniach, złych ocenach, a nawet zdarzało się, że obgadywała innych uczniów, którzy narazili się ślizgonce. Takich być może nie było zbyt wiele, bo była bardzo pokojowo nastawioną osobą, jednak to nie zmieniało faktu, że naprawdę lubiła sobie popsioczyć.
Wypady do Hogsmeade raczej nie były w kręgu jej zainteresowań. Parę razy próbowała wyskoczyć z znajomymi na drina by się nachlać i zapomnieć, jednak takie przygody nigdy nie skutkowały niczym dobrym. Zawsze kończyła zatruta, na drugi dzień umierała w łóżku modląc się o to, by ktokolwiek oszczędził jej cierpień.
Propozycja Maxa więc bardzo miło ją zaskoczyła, bo mówiąc szczerze nie spodziewała się, że on gdzieś ją zaprosi. Szczególnie po tym, gdy dowiedział się, że jest o pięć lat młodsza. Gryfon najwyraźniej nie robił sobie niczego z jeszcze niepełnoletniego wieku brunetki, a to tylko upewniało Dreame w tym, że on najzwyczajniej na świecie lubi jej towarzystwo.
- Masz już jakieś wybrane miejsce? - spytała od niechcenia, starając się utrzymać ton, który świadczyłby o tym, że nastolatce nie zależy na spotkaniu aż tak bardzo. - Czy będziemy się pałętać i tyle. - odwróciła głowę w stronę chłopaka, dokładnie przyglądając się zarostowi, który dodawał jego twarzy męskości. - Pójdę, jeśli obiecasz mi, że nie trafimy do tej śmiesznej, różowej herbaciarni, w której śmierdzi perfumami, jak od starej, czarodziejskiej babci - dodała na koniec i poprawiła głowę na ramieniu Maxa.
Zdawała sobie sprawę z tego, że "Herbaciarnia Pani Pudifoot" mogła przyciągać tłumy lasek, które marzyły o miłości, jednak ćwierć olbrzymka nijak nie pasowała do rysopisu panienki zakochanej w romansach i marzącej o księciu z bajki na białym koniu. Ona chciała kogoś, kto przyleciałby na Rogogonie Węgierskim. Albo hipogryfie. Na marzeniach oczywiście wszystko się kończyło, bo rozsądek podpowiadał, że najprawdopodobniej zostanie starą panną otoczoną zwierzątkami wszelkiej maści - na same koty nie byłaby w stanie przystać.
- Widzisz, przynajmniej dobrze Ci poleciła, w innym wypadku to ja musiałabym Cię szukać i zastanawiać się czy już wróciłeś, a tak z głowy - rzekła spokojnie i delikatnie ścisnęła dłoń przyjaciela.
Uśmiechnęła się na samą myśl o prezencie, który sprezentował jej Fairwyn. Wibrującej zabawki nie miała zamiaru używać, liczyła, że może przypałęta się na jakiś chętny i niespełna rozumu, jednak ta dawała jej wiele zabawy. Spacery po zamku stawały się dużo zabawniejsze, wystarczyło proste zaklęcie kameleona, by ukryć się przed ludźmi, a to jaką reakcję wywoływał gumowy przyjaciel Dreamy był dosłownie bezcenne.
- A ślizgoni nie są tacy źli, pamiętaj, że nie jesteś z mugolskiej rodziny, a Fairwynowie to poważany ród, nawet jeśli jesteś uważany za wyrzutka - uśmiechnęła się delikatnie.
Dopiero po chwili przypomniała sobie, że jakieś 3 godziny wcześniej nosiła się z pomysłem wysłania sowy do starszego gryfona. Chciała go zaprosić na urodziny, które wypadały za kilka dni i licząc w duchu, że ten nawet jeśli będzie musiał skrócić swój pobyt za granicą to i tak się pojawi. Ona by się pojawiła, a on wyglądał na osobę o dość podobnym podejściu, a przynajmniej jeśli chodziło o sprawy związane z bliskimi osobami.
- Bym zapomniała, zapraszam Cię na moje siedemnaste urodziny, w sobotę. Nie wiem jeszcze gdzie, ale gdzieś się ulokujemy. - zabrała głowę z ramienia Maxa i podniosła się do góry, ciągle trzymając jednak gryfona za dłoń i ciągnąć go do góry. - Idziemy zaszaleć, ale za wszelkie szkody w zdrowiu psychicznym czy fizycznym nie odpowiadam - wzruszyła ramionami i wyszczerzyła się diabelsko.
Grecja była Dramie nieznana, dlatego nawet jeśli wariowała to raczej robiła to z umiarem. O ile można było umiarem nazwać naćpanie z nieznajomym gryfonem i spanie w jakimś lesie. Hogwartcie i Hogsemade się nie bała, dobrze znała te tereny i nawet ewentualne wariacje związane z światem magicznym nie były jej straszne. Max chyba nie zdawał sobie sprawy z tego w co się pakuje, bo Dreama chociaż była śmiała w swym zachowaniu to niekoniecznie pokazała cały zapał, całe szaleństwo które w niej tkwiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 310
  Liczba postów : 264
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój Snów   Pią Wrz 15 2017, 20:56

Fairwyn nie był zwolennikiem planowania, ale to nie tak, że całe jego życie byłe serią przypadków. Czasem zdarzało mu się przygotowywać wcześniej – szczególnie do wyjazdów. Wspólne wyjście ze Ślizgonką było jednak totalnie spontanicznym pomysłem. Nie zastanawiał się dokąd pójdą i co będą robić. Po prostu miał ochotę zabrać ją gdzieś do magicznego miasteczka i wrócić po zmroku, kiedy nawet duchy będą spały, a później narobić tyle hałasu, by cały Hogwart obudził się z przyjemnej drzemki. Nie brzmiało to chyba zbyt mądrze, ale idealnie pasowało do Maxa i pewnie Dramy w jego towarzystwie.
Pokręcił głową przecząco i kątem oka zerknął na Ślizgonkę, kiedy się mu przyglądała. Poczuł się z tym trochę dziwnie, jakby był brudny czy coś. Raczej nie o to chodziło, więc uśmiechnął się niepewnie, troszkę nieporadnie, z perspektywy dziewczyny zabawnie. Uniósł brwi do góry zaskoczony, a chwilę później zmarszczył brwi.
-To coś takiego tam jest? – spytał rozbawiony, ale i zaciekawiony. Nigdy nie był w tej cukierkowej kawiarence. Nie było to nic dziwnego. Może i lubił nowe rzeczy i głupawe żart, ale nawet dla nich nie ciągnęło go w tak straszne miejsca. Chociaż, może po prostu nie miał okazji. Sama obecność Maxa w takim miejscu, była zabawna.
-Nie masz lepszych zajęć, niż szukanie mnie? – spytał i chociaż nie pokazał tego po sobie, to cieszyła go ta wiadomość. Przynajmniej miał świadomość, że jeszcze nie znudził młodszej koleżanki. To dobrze, bo teraz to głównie ona przyciągała go do Hogwartu i szkoły.
-Nie wiem o czym mówisz – odparł, cicho wzdychając pod nosem. Bez przesady wcale nie był uznawany za jakiegoś wyrzutka. Zresztą, tam chyba każdy był za takiego uznawany. Po prostu Max nie był przesadnie zainteresowany różdżkami. Jego wiedza w tej kwestii była zdecydowanie mniejsza od innych Fairwynów, ale mimo wszystko jakaś była.
-Zresztą ja tam nie wiem, podobno nie przepadacie za Gryfonami – dodał wyszczerzając lekko zęby w stronę ciemnowłosej. Rywalizacja pomiędzy tymi dwoma domami była zdecydowanie bardziej widoczna od tej z Krukonami czy uczniami Hufflepuff.
To zabawne, że pomimo tych wszystkich przeciwności i tak potrafili się dogadać i wspólnie spędzać świetnie czas.
-Coo? –spytał chyba nieco zaskoczony. Nie wiedział jednak, czy bardziej był zdziwiony zbliżającymi się urodzinami ćwierć-olbrzymki czy zaproszeniem, które właśnie otrzymał. Zacisnął delikatnie zęby na wardze i przewrócił oczyma. –Postaram się wpaść, ale nie obiecuje –dodał, wstając za dziewczyną. Z jednej strony chciał się na nich pokazać, z drugiej miał lekkie obawy. Nie mógł jej znowu podarować wibrującego gadżetu. Wypada popisać się teraz większą kreatywnością. Poza tym, gdyby Leo to zobaczył, pewnie na miejscu by go zabił. Brzmi zabawnie, ale wolał oszczędzić problemów dziewczynie w jej wyjątkowym dniu.
-Grozisz czy obiecujesz? – spytał rozbawiony i zdecydowanie dużo bardziej podekscytowany. Entuzjazm Dreamy wyraźnie udzielał się Maxowi. Szeroki uśmiech zagościł na twarzy Gryfona. Raczej nie spodziewał się, że wspólnymi wygłupami zdołają przebić Grecję, gdzie osiągnęli szczyt wszystkiego, sięgając po najcięższy narkotyk, będą sobie zupełnie obcym.

[z/t] x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój Snów   

Powrót do góry Go down
 

Pokój Snów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 20 z 20Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20

 Similar topics

-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
drugie pietro
-