IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sala Astronomiczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Sala Astronomiczna   Pon Paź 19 2015, 15:15

First topic message reminder :


Sala Astronomiczna


W tej sali w Wieży Astronomicznej przeprowadzane są wszystkie zajęcia z tego przedmiotu i egzaminy sprawdzające wiedzę uczniów w zakresie nauczanego materiału.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 495
  Liczba postów : 744
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Astronomiczna   Wto Lis 28 2017, 00:33

Zmyliła mnie lokalizacja zajęć, które zazwyczaj odbywały się w sali do wróżbiarstwa, a dzisiaj wyjątkowo mieliśmy potkać się w wieży w sali astronomicznej. Nie miałem pojęcia, co skłoniło profesora do takiej zmiany, również nie byłem zadowolony z faktu, że najpierw wdrapałem się na siódme piętro, by następnie okrążyć na szybkości pół zamku i wleźć na tą zasraną wieżę. Może potrzebowałem magicznej korekcji wzroku, skoro umknęło mi to w ogłoszeniu na tablicy?
Zjawiłem się pod salą nieco zziajany, więc zatrzymałem się dosłownie na minutkę, by uspokoić oddech i odgonić tę odrobinę czerwieni z twarzy, a jednocześnie trochę pomyśleć nad sprawą tej lekcji. Nie wiedziałem jeszcze, jak prowadzone są zajęcia przez Bladestrikera, bo nie miałem okazji być na nich. Póki Robinson był w szkole, chodziłem na jego grupy, ale odkąd wyjechał, a na jego miejsce przyszedł nowy nauczyciel, nie było mi tam po drodze. Zająłem się trochę swoimi sprawami, ale postanowiłem, że ostatecznie zjawię się, chociaż na chwilę. Nie zaszkodzi, a może dowiem się czegoś ciekawego?
Pchnąłem drzwi, po czym przekroczyłem próg klasy, by chwilę potem zorientować się, że to chyba nie zajęcia zostały przeniesione do innej sali, tylko sala uległa przemieszczeniu. Co tutaj robiły te pufy? Popatrzyłem na wszystko z uniesioną brwią. Dodatkowo w klasie był wyłącznie Vin-Eurico i Clarke, czyli największe samce alfa tej szkoły i uśmiechnięty od ucha do ucha nauczyciel. Zrobiłem dwa niepewne kroki, zastanawiając się, czy w ogóle był sens tu przychodzić i czy może powinienem raczej zagrać, że zaszła pomyłka, a ja zmierzałem na inne zajęcia...
- Dzień dobry - przywitałem się bardziej pytającym tonem niż zamierzałem. - Co tu się odbywa? - zapytałem jeszcze, ponownie wodząc wzrokiem po otaczających mnie kolorowych pufach i słodyczach. I jeszcze ta muzyka...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1128
  Liczba postów : 887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Astronomiczna   Czw Lis 30 2017, 23:55

Jej oceny z wróżbiarstwa od zawsze były dalekie od dobrych, ale mimo wszystko cały czas na nie chodziła i miała w nosie, że zaniżało jej średnią. Nie robiła tego dla tego, że wierzyła, że kiedyś się w tej dziedzinie czegokolwiek nauczy. Szczerze mówiąc nie miała ochoty żadnego wróżenia się uczyć - uważała, że to bez sensu. To nie tak, że nie wierzyła w przeznaczenie. W świecie magii nie wierzenie w cokolwiek byłoby trochę głupie. Uważała za to, że nie dało się go odczytać z wosku czy czegokolwiek. Była w stanie zaufać nagłym wizjom ludzi, którzy faktycznie posiadali dar jasnowidzenia, ale nie temu w jaki sposób ktoś wypił herbatę czy splunął w ogień.
Była w tym myśleniu chyba odosobniona, bo nadal istniały podręczniki, które miały nauczyć wróżyć "każdego", a w Hogwarcie nikt nie wywalał z zajęć za ewidentny brak daru. Dzięki temu mogła sobie śmiało chodzić na te zajęcia i śmiać się z bezsensowności wróżbiarskich technik.
Gdy przyszła do klasy wejście tarasował @Calum O. L. Dear.
- Cyrki najwyraźniej - odpowiedziała na jego pytanie, zaglądając mu przez ramię do pomieszczenia. Nawet nie próbowała ściszyć głosu. Jej podejście do przedmiotu i tak wyszłoby na jaw prędzej czy później. Właściwie patrząc na to co działo się w klasie, nie bardzo rozumiała jak Krukon mógł nie domyślić się co to za lekcja. Gdzie indziej używano by tych obciachowych puf.
Wyminęła chłopaka, pomachała Leo i klapnęła sobie na jakiejś dalszej pufie.
- Dzień dobry - przypomniała sobie po chwili o nauczycielu - Dostaniemy do tego herbatę - spytała, częstując się czekoladą. Nieludzkim było podawać Brytyjczykowi słodkości bez herbaty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 13
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 28
  Liczba postów : 25
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15453-finnegan-u-g-gilliams
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15480-ebin-frindshibs-hir-ddddd#415786
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15481-jakas-fest-szybka-szkolna-sowa#415787
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15479-finnegan-u-g-gilliams




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Astronomiczna   Pią Gru 01 2017, 01:07

Próbowała kiedyś wróżyć. Głównie dlatego, że jej siostra nie posiadała daru i Finn liczyła na to, że czymś się będzie od niej wyróżniać. Nie wyszło. Jak wszystko. Od tamtej pory nie chodziła za bardzo na wróżbiarstwo. Wpadała czasem jak się nudziła, albo dostała cynk, że będzie wróżenie z fusów (wygnanie z Królestwa temu, kto wzgardził obietnicą herbaty). Tym razem znęciła ją obietnica czekolady. Skoro już siedziała z głową w chmurach w Pokoju Wspólnym, to równie dobrze mogła to robić w klasie, dodatkowo ze słodyczami.
Im była bliżej sali, tym miała więcej wątpliwości. Znów lazła na zajęcia dla starszych. Dużo starszych. Znów się na nią będą się jej przyglądać... Drzwi do sali były otwarte i stał w nich jakiś Krukon, więc minęła go rzucając pretensjonalne, ale ledwie słyszalne "przepraszam" i weszła do klasy. Nie miał gdzie, debil stanąć, tylko w wejściu...
- Dzień dobry - powiedziała niewiele głośniej. Nie miała się gdzie dosiąść, bo w środku siedział tyko Krukon, wielki typ, który siedział z Krukonem i jakaś laska, która gapiła się na nią jakby Finn miała coś na twarzy. Wiedziała, że tak będzie... Znaczy, że ktoś się na nią będzie gapił, bo szczerze mówiąc spodziewała się większej frekwencji. W młodszych klasach było ich znaczenie więcej. Może po prostu z czasem więcej osób dochodziło do wniosku, że nie ma daru i rezygnowało.
Trochę to było problematyczne, bo wychodziło na to, że obecne tu osoby faktycznie wróżyć umiały. Usiadła samotnie jak najdalej od reszty, patrząc we własne buty. Czekoladki stojące obok trochę ją wołały, ale gdyby je teraz wzięła, wydałoby się, że przyszła tylko dla nich. Zresztą nikt inny nie jadł. Chłopaki swoich nawet nie tknęli, a Gryfonka trzymała swoją co prawda w ręku, ale była najwidoczniej tak zajęta kontemplowaniem młodszej uczennicy, że o niej zapomniała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 108
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15369-lilyanne-scarlett-craven#412105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15372-scarlett-craven#412199
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15373-scarlett#412202
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15371-scarlett-craven#412159




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Astronomiczna   Pią Gru 01 2017, 15:56

Scar, gdy usłyszała o mającej się odbyć lekcji wróżbiarstwa, postanowiła olać zajęcia. W przeznaczenie nie wierzyła, daru do wróżenia też raczej nie miała, więc nie widziała potrzeby robienia sztucznego tłumu w sali. Gdy jednak otarła jej się o uszy informacja, że nowy profesorek przygotował poczęstunek z czekolady, postanowiła zawitać w klasie. Dla jedzenia czy słodyczy była gotowa się poświęcić i posłuchać tego całego gadania o przeznaczeniu czy czymś tam pokrewnym.
Gdy tylko minęła stojącego zaraz za drzwiami chłopaka, sama się zatrzymała. Nie pamiętała ostatniej lekcji wróżbiarstwa, ale na pewno nie wyglądała ona tak jak ta. Brakowało tylko dziwnych rozbłysków światła, a wystrój zgadzałby się z jaskiniami wróżbitów z mugolskich filmów.
Potrząsnęła głową przerywając myślenie o mugolskich filmach. Nie tan czas i miejsce. Zamiast tego ruszyła wgłąb sali, szukając miejsca, w którym mogłaby się ulokować tak, aby nie rzucać się w oczy nauczycielowi (co przy liczbie obecnych na zajęciach uczniów nie było takie łatwe).
- Dzień dobry - przywitała się z nauczycielem wesoło. Nie widziała powodu do negatywnego myślenia. Może zajęcia nie będą takie nawiedzone jak to przewidywała?
Klapnęła sobie na pufie, blisko jakiejś dziewczyny, chyba Gryfonki, po czym wzięła do ręki kawałek czekolady. W końcu to była jej główna motywacja do przyjścia na zajęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 833
  Liczba postów : 844
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Astronomiczna   Sob Gru 02 2017, 08:16

To, że przyszedł do sali astronomicznej było jedną, ogromną pomyłką, ale Ezra starał się bez (otwartych) narzekań znosić konsekwencje swoich wyborów. Gdyby było tragicznie, mógł rzucić jakąś niespecjalnie wyszukaną wymówką i się ewakuować. Nic go tu w rzeczywistości nie trzymało.
- Nie obawiam się, że pan gryzie - odparł natychmiast, wyłapując w tym zdaniu błędną interpretację profesora. Ezra nie był jakimś dzieciakiem, bojącym się surowego, nauczycielskiego tonu, żeby się teraz denerwować. Wykazywana niechęć w samotnym przebywaniu z profesorem była raczej konsekwencją jednoznacznego z tym brakiem komfortu. Nie wiedział, jakim typem osoby jest Frybeus Bladestriker, a przekonywanie się na własnej skórze bywało męczące. Ezra lubił interesujących ludzi, bardzo łatwo było go jednak zniechęcić do siebie. W głównej mierze oceniał jednak za pomocą obserwacji, niekoniecznie sam będąc w centrum wydarzeń.
W każdym razie, Ezra zachęcony słowami profesora, podniósł naczynie z czekoladą, powoli ją skubiąc, trochę dla zabicia czasu. Clarke nie wiedział, ile osób w Hogwarcie było zainteresowanych wróżbiarstwem, słyszał jednak o Calumie i tak naprawdę to jego spodziewał się, słysząc kroki. Najwyraźniej jednak więź telepatyczna między nim a Leonardo była w doskonałym stanie, bo jego chłopak przytruchtał z jakiegoś powodu do sali astronomicznej. Ezra, który utrzymywał jak dotąd raczej stonowaną mimikę, wyrażającą nic innego jak obojętność, odrobinę złagodniał, a jego postaw stała się bardziej przystępna.
To była najkochańsza rzecz na świecie, że Leonardo naprawdę nie zostawił mu tych kluczy pod wycieraczką. I jeszcze został z nim i tym dziwnym facetem. To dopiero była miłość.
Zabawne, że wystarczyło przesunąć wzrok odrobinę w prawo, żeby mieć przed oczami obraz prawdziwej głupoty. Ezra naprawdę lubił, kiedy nauczyciele nie mieli miotły w dupie, ale tak bezpośrednie... żarty? Insynuacje? Tego Ezra już raczej nie tolerował, uznając to za sporą bezczelność, skoro akurat ten nauczyciel praktycznie ich nie znał.
- Tak, właśnie dlatego przyszedłem do klasy, pytając czy to na pewno tu odbywają się zajęcia. Umówiliśmy się na schadzkę na wróżbiarstwo - parsknął tonem całkowitej drwiny, tak naprawdę z trudem powstrzymując się od przewrócenia oczami. Skoro nauczyciel zachowywał się w ich stronę w tak koleżeński sposób, to chyba nie było problemu, gdy działo się to w drugą stronę.
Nie wiedział do końca, czemu to wszystko miało służyć. Mimo wszystko miał nadzieję, że zrobią cokolwiek z dziedziny wróżbiarstwa, bo siedzenie tu wyłącznie jako rozrywki dla profesora było odrobinę bezsensowne.
- Do Hogwartu jakimś cudem weszli mugole i przerwali bal - powiedział, kiedy mężczyzna zaczął jakiś sensowny temat. - Nikt nas nie poinformował, co tak naprawdę zawiodło, ale skoro zakłócenia magiczne są tak niebezpieczne, że przestały działać ochronne zaklęcia... - nie dokończył, bo tak naprawdę ciężko było określić, co w takiej sytuacji mogło się stać. - Najbardziej w tej sytuacji szkoda dyrektora. Nawet głupi zauważy, że nie jest niczemu winny, a tu od razu aresztowanie.
Zakłócenia wpływały na nich już w Grecji i dla Ezry było jasne, że Ministerstwo powinno skupić się na szukaniu przyczyny, a nie aresztowaniu osoby, która naprawdę dobrze spełniała swoje obowiązki.
Zamilkł, oddając głos innym osobom, które miały coś do powiedzenia i pojawiały się w międzyczasie. Nieszczególnie chciał puszczać w obieg jakieś plotki, skoro sam nie miał wystarczającej wiedzy o sytuacji. Poza tym profesor znowu go do siebie zniechęcił chwilę wcześniej tekstem o afrodyzjaku. Ezra grzecznie odstawił więc naczynie, nie jedząc więcej słodyczy. Podobno to myśli nastolatków krążyły wyłącznie wokół współżycia seksualnego...
Clarke nic już nie powiedział, uśmiechając się tylko na pół ironicznie, na pół prześmiewczo. Mężczyzna sądził, że był zabawny i właśnie zyskiwał sobie sympatię, ale nic bardziej mylnego. On i Leo to jedno, ale był ciekawy jak zareaguje taki świętoszkowaty Calum, kiedy zostanie obdarzony podobnym tekstem. To akurat mogło być zabawne...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1027
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1171
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Astronomiczna   Sob Gru 02 2017, 23:30

Nie miał pojęcia, że właśnie ratuje swojego chłopaka od potwornie niezręcznej sytuacji - z jego perspektywy sam się w takową wpakował. Nie znał tego nauczyciela i kompletnie nie wiedział, czego się po nim spodziewać... A przywitany został zaskakująco złośliwym uśmiechem i komentarzem, który również za bardzo do niego nie przemówił. Było w tym coś nieprzyjemnego, albo może Gryfon zrobił się trochę przewrażliwiony...
- Vin-Eurico, profesorze - poprawił go grzecznie i dumnie. Normalnie starał się nie zwracać takiej uwagi na ucinanie jednego człona jego nazwiska (zdarzało się to piekielnie często), ale mimo wszystko lubił nazwisko matki i nie chciał się go pozbywać. Bądź co bądź Eurico to był jego ojciec, nie on sam. Zanim odpowiedział w temacie "schadzki", zrobił to za niego Ezra - Leo jedynie uśmiechnął się kwaśno. Zdecydowanie wolałby umówić się ze swoim chłopakiem, a nie przesiadywać na wróżbiarstwie. Mimo wszystko należał do osób optymistycznych, tak więc zakładał, że zajęcia nie będą takie złe i może zmienią jego zdanie odnośnie przedmiotu? W Tecquali wróżbiarstwo było bardzo lubiane... Zamyślił się tylko na chwilkę, pozwalając aby Krukon opowiedział o zdarzeniach z balu. Drgnął dopiero w momencie, w którym Bladestriker zachęcił go do skosztowania czekolady. - Podziękuję - mruknął tylko, nawet nie spoglądając na szkatułkę. Nie kusiło go wcale zajadanie się słodyczami - prawdę mówiąc Leo nieco ograniczał słodkości, starając się chociaż odrobinę trzymać diety, której wymagały od niego treningi. Nie chciał wypaść z formy (chociaż jego zdaniem już poniekąd się to wydarzyło), tak więc jeśli nie miał na coś piekielnej ochoty, to po prostu sobie to darował. Tak było i teraz. Kiedy profesor wspomniał o afrodyzjaku atmosfera zgęstniała jeszcze bardziej, a chłopakowi ani przez myśl nie przeszło próbowanie tej czekolady.
- W niektórych przypadkach lepiej być nie może, więc nic nie stracę, jeśli zrezygnuję - uznał z czymś na kształt prowokacyjnego uśmiechu (Bladestriker sam zaczął temat, dobra? Leo i tak się powstrzymał od większości dwuznacznych komentarzy, które cisnęły mu się na usta), przeczesując palcami włosy. Na całe szczęście do sali zaczęli wchodzić inni uczniowie, a Leo dawno nie cieszył się tak na widok Caluma czy Etki. Powitał ich szerokim uśmiechem, mając nadzieję, że przebrnie przez lekcję bez większego uszczerbku na zdrowiu (zarówno fizycznym, jak i psychicznym).

______________________

But if you really hold me tight,


All the way home I'll be warm!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 47
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15493-prince-arthur-s-shercliffe#416253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15502-can-t-let-you-pass-me-by#416498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15503-szambelan#416502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15491-prince-arthur-s-shercliffe




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Astronomiczna   Sob Gru 02 2017, 23:39

Wróżbiarstwo? Czekolada? Aż ciężko uwierzyć, że Prince nie zjawił się w sali jako pierwszy. Powód był banalnie prosty, bowiem chłopak zagadał się ze skrzatami w kuchni (ot, mała kanapeczka przed zajęciami). Kiedy zobaczył już na zegarze, że nie ma szans przyjść idealnie na czas, to wcale tak nie pędził. Spóźnienie to spóźnienie, tego się nie zmieni. Niespiesznie zatem udał się do sali astronomicznej, w której miały czekać go słodkości i tematy tak cudownie znajome. Przełknął ostatni kęs kanapki, wziął kilka głębszych wdechów, a potem zajrzał do sali z uprzejmym uśmiechem na ustach.
- Dobry wieczór - przywitał się, spoglądając najpierw na nauczyciela, a potem na uczniów. Prawdę mówiąc niezbyt znał Bladestrikera, jakoś zawsze plan układał mu się tak, że uczęszczał na zajęcia innego profesora. Teraz nie tylko miał czas wolny, ale dodatkowo został zachęcony czekoladkami. Wszedł do środka, szczerząc się promiennie do @Lilyanne Scarlett Craven i przemykając pomiędzy pufami tak, aby wylądować obok niej. - Na wróżbiarstwie to cię chyba jeszcze nie widziałem - zauważył cicho, chociaż szepty mógł sobie chyba darować - lekcja jeszcze się nie zaczęła. Fakt faktem Prince nie wiedział co będą robili, podobno nie miały to być standardowe zajęcia. Rozejrzał się niezobowiązująco po sali, sięgając odruchowo po czekoladę i pochłaniając z lubością kilka kawałków. Raczej dość sceptycznie podchodził do wróżbiarstwa jako lekcji - głównie dlatego, że potęgę wizji odczuwał na własnej skórze. Drażnili go ludzie podający się za niewiadomo jakich jasnowidzów, robiący przedstawienie z zaglądania w kryształową kulę. Utalentowanych ludzi zainteresowanych tematem oczywiście w żaden sposób nie szkalował, a jedynie podziwiał. To potrafiło być trudne do zniesienia piętno...
Ostatecznie zawiesił spojrzenie na profesorze, skubiąc kolejny kawałek słodkości i czekając na rozwój wydarzeń.

______________________

Dance with me
Prince Arthur Shea Shercliffe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 108
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15369-lilyanne-scarlett-craven#412105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15372-scarlett-craven#412199
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15373-scarlett#412202
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15371-scarlett-craven#412159




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Astronomiczna   Nie Gru 03 2017, 00:30

Pochłaniając czekoladę obserwowała obecnych w sali. Zbyt wielu osób nie było,więc skupiała się głównie na parce dyskutującej z nauczycielem. Liczyła na to, że pojawi się więcej osób, bo zajęcia w tak małej grupie z tak specyficznym profesorem mogły się okazać karuzelą żenady.
Sięgnęła akurat po kolejny kawałek czekolady, gdy drzwi sali otworzyły się ponownie. Zaciekawiona spojrzała w ich kierunku, a po chwili uśmiechnęła się szeroko widząc wchodzącą do sali osobę. Miło było widzieć na tej obczyźnie znajomego Puchona. Pomacała się po kieszeniach aby sprawdzić, czy wzięła ze sobą zapas słodyczy, gdyby czekolada się skończyła. Znała już trochę wchodzącego do klasy chłopaka więc wiedziała, że przy ich dwójce smakołyk proponowany przez nauczyciela skończy się szybciej niż mogłoby się wydawać.
- Bo do tej pory nie potrafili mnie dostatecznie zmotywować - odpowiedziała, uśmiechając się szeroko i wymownie patrząc na łakocie stojące obok puf. - Ale ten nauczyciel ma w sobie coś takiego, że postanowiłam dać szansę tym zajęciom - dodała, sięgając po kolejny kawałek przysmaku. Dobrej czekolady nigdy za mało.
W sumie może wcale nie będzie tak źle, jak jej się wydawało. Bladestriker wydawał się być dosyć wyluzowany jak na profesora, więc jego lekcje również mogły odbiegać od takich typowych, schematycznych zajęć.
- A ciebie co skłoniło do przyjścia tutaj? Oprócz czekolady, oczywiście - dodała żartobliwie, spoglądając na @Prince A. S. Shercliffe. W sumie nie uczęszczała wcześniej na wróżbiarstwo, więc może chłopak po prostu lubił te zajęcia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : -90
  Liczba postów : 34
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15455-frybeus-bladestriker#415001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15460-relacje-wrozbity#415283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15459-silver-feather#415279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15454-frybeus-bladestriker




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Astronomiczna   Wto Gru 05 2017, 03:24

-Ja nie mam nic przeciwko, nie wiem tylko co pozostali, którzy postanowią tutaj zajrzeć.- zaśmiałem się.-To prawda, panie Vin-Eurico.-tym razem, poprawnie, jak domniemałem użyłem nazwiska Leonarda.
Dobry humor mnie nawiedził, kiedy zobaczyłem tą dwójkę. Możliwe, że towarzystwo normalnych ludzi, zwłaszcza uczniów sprawiało, że moja pozytywna i mniej gburowata osobowość ukazywała swoje oblicze. Szkoda, że i to działało tylko w Hogwartcie, a poza murami szkoły byłem zimnym gnojem bez skrupułów. Westchnąłem w duchu. Szkoda, że to było tylko tymczasowe.
-Rozumiem, to całkiem poważna sprawa.-zmarszczyłem brwi-To bardzo poważna sprawa.-przetarłem dłońmi brodę.-Teraz rozumiem, skąd to całe napięcie w Hogwartcie.-teraz wiedziałem, że dobrze się stało, iż nie pojawiłem się na balu, chociaż z drugiej strony, nie byłem tego tak do końca pewien.
Coś jeszcze chciałem powiedzieć, ale do sali zawitał Calum. Posłałem mu uśmiech i gestem dłoni zaprosiłem do środka.
Już miałem mu odpowiedzieć, gdy pojawiła się uczennica. W dodatku nie kryjąca swojej niechęci do wróżbiarstwa. Zatem, pan wredny status aktywacja.
-Widzę, że panna Wykehan musi być dość dobrze obeznana w cyrkowym sztuczkach. -wstałem z pufy, a ręką poprawiłem płaszcz w taki sposób, aby ta delikatnie załopotała.-Więc skoro tak, może zaprezentowałaby nam jakieś cyrkowe sztuczki pod koniec zajęć, a ja w zamian za to, wynagrodzę ją i nie odejmę  15 punktów Gryffindorowi? I może ewentualnie wszyscy dostaną upragnioną herbatę.-odparłem całkiem poważnie-Zatem, panno Wykeham, czekamy na pani występ. Liczę, że nas pani miło zaskoczy.-pochyliłem się, aby wziąć kostkę czekolady i wrzucić do buzi.-Mmm...muszę przyznać, że czekolada Milka jest naprawdę dobra.-spojrzałem na siedzących w sali uczniów.-A wiecie, że czekolada mugolska, praktycznie niczym w smaku nie różni się od tej czarodziejskiej? I jest o tyle dobrze, że nie próbuje uciekać przed nami.-poczekałem, aż czekolada rozpuści się w moich ustach.
-Witam, panno Gilliams.- przywitałem Krukonkę, a ruchem głowy skinąłem jej na powitanie.
Zaraz po niej, w sali pojawiła się Lilyanne.
-Panno Lilyanne, cóż za pozytywna energia bije od pani. Mam nadzieję, że nie ucieknie w trakcie zajęć.- odwzajemniłem delikatnie uśmiech dziewczyny.
Zaczynało się tu robić tłoczno, więc chyba jednak myk z czekoladą odniósł dość znaczny sukces.
-Dobry wieczór, panie Shercliffe.-skinąłem głową, aby powitać nowego ucznia w sali.
Przysłuchiwałem się chwilę rozmowie uczniów, a także ich zachowaniu.
Trochę im zazdrościłem. W sumie mieli coś, czego nie miałem ja. Właśnie dlatego zostałem nauczycielem, żeby patrzeć na te beztroskie życie, które było tak kruche.
Uznając, że nikt już nie przyjdzie. Podszedłem do drzwi. Rozejrzałem się po korytarzu, aby mieć pewność, że nikt się nie zbliża, po czym zamknąłem wierzeje. Lekcje czas zacząć. Za każdym razem, kiedy się ruszałem, dzwoneczek na moim kapeluszu wydawał przyjemną dla ucha melodię.
Skierowałem kroki w miejsce, w którym mogłem widzieć wszystkich, bardzo dokładnie.
-Dziękuję, że zawitaliście na zajęcia dodatkowe z wróżbiarstwa.- wodziłem wzrokiem po wszystkich-Możecie mnie dobrze nie znać, gdyż od niedawna uczę w Hogwartcie, więc przedstawię się jeszcze raz. Nazywam się Frybeus Bladestriker i będę waszym nauczycielem wróżbiarstwa. Liczę, że na dłuższy okres.-przedstawiłem się, chociaż pewno znali już moje nazwisko.-Chciałbym również,  nim całkiem przejdę do omawiania tematu, abyście, w związku z problemami z magią, uważali na siebie i o każdej dziwnej sytuacji  informowali nauczyciela, który jest w pobliżu.-mówiłem spokojnym, poważnym tonem.
Zatrzymałem wzrok po kolei na każdym z obecnych uczniów.
-Wasze bezpieczeństwo jest najważniejsze.-zabawne to brzmiało, kiedy wypowiadałem te słowa.
Osoba, która potrafiłaby zabić takiego młodziaka, jak ci którzy tutaj siedzieli bez mrugnięcia okiem, mówiła o bezpieczeństwie. To był dopiero paradoks sam w sobie!
-Krótkie przypomnienie tematu, abyście sobie odświeżyli nieco pamięć.-skrzyżowałem ręce na wysokości klatki piersiowej.-Jeśli pamiętajcie, a podejrzewam, że nie, wróżbiarstwo to nic innego jak zespół czynności, które mają  pomóc wejrzeć w przyszłość. Mugole uznają, że ta moc podchodzi od sił wyższych.-rzuciłem krótko w kwestii przypomnienia, a na ostatnie słowa pokazałem palcem w górę.-Jak ktoś nie wie, to mam na myśli tego, którego wszyscy mugole nazywają Bogiem. Istota, która stworzyła cały nasz świat, włącznie z magią. Jak będziecie mieć pytania w tej kwestii to zapraszam albo dzisiaj po zajęciach albo jutro po południu.-od razu dałem im do zrozumienia, że założyłem z góry, iż będą mieć pytania-Do końca, oczywiście nie ma mocnych dowodów potwierdzających skuteczność wróżenia, ale myślę, że niedługo takie dowody się pojawią.-cały czas mierzyłem wzrokiem uczniów.
Moje spojrzenie zdawało się być dość chłodne, a ton głosu poważny i spokojny.
-Jest wiele możliwości wróżenia.-uśmiechnąłem się chytrze-Aeromancja, czyli wróżenie z chmur, komet, ogółem obserwacja nieba i zachodzącym na nim zjawisk.-mówiłem dalej-Astrologia, również zalicza się do sposobów wróżenia i wykorzystuje się do tego pozycję oraz wpływy ciał niebieskich, jest też, bibliomancja, czyli wróżenie ze świętych ksiąg, ceromancja, polegająca na wróżeniu z topionego i wylewanego do naczynia z wodą wosku. To drugie, jest bardzo popularne wśród mugoli jako rozrywka podczas święta przypadającego na 30 listopada, czyli w Andrzejki. Więcej o tym opowiem na zajęciach.-zacząłem powoli spacerować po sali.- Mamy również chiromancje, czytanie z linii na dłoni.-zatrzymałem się i pokazałem swoją dłoń, a palcem u drugiej wskazałem miejsca, które miałem na myśli-Zaliczamy także hydromancję, wróżenie z wody, harusupicję, która dotyczy wróżenia z wnętrzności zwierząt, głównie z wątroby. Nie polecam tego stosować, jeśli ktoś ma słabe nerwy.-spojrzałem wymownie na wszystkich po kolei.-I mówię poważnie. Jak komuś wpadnie do głowy pomysł, aby wróżyć z wnętrzności zwierząt, to sam osobiście dopilnuję, żebyście odczuli na własnej skórze swój bzdurny pomysł.-podkreśliłem wypowiadane słowa nieznacznie mocniejszą tonacją głosu-Wróżeniem z kryształowej kuli nazywamy krystalomancją, mamy także nekromancję, do której stosuje się zwłoki ludzkie. I również zaznaczam, aby nie próbować tego robić, bo osobiście postaram się, abyście wylądowali w Azkabanie.-posłałem im, jakże uroczy uśmiech.-Mamy wiele odmian wróżenia, a moją domeną...-podszedłem do Lilyanne, podwinąłem rękawy i zza jej ucha wyjąłem kartę-...jest kartomancja, czyli wróżenie z kart.-zacząłem obracać w palcach czwórkę atu.
Oczywiście, to była zwykła karciana sztuczka, ale dzieciaki nie musiały tego wiedzieć. Grunt, że było to coś, co przykuwało wzrok i zachwycało każdego, nawet czarodziejów.
Pokazałem im kartę, aby ją widzieli, kiedy obracałem nią między palcami. Znowu się chytrze uśmiechnąłem. Potrząsnąłem ręką, a wtedy dłoniach pojawiło mi się więcej kart. Rozłożyłem je w wachlarz. Uczniowie mogli bez problemu dostrzec wszystkie kolory oraz figury. Nie przestawałem się uśmiechać. Oczami pokazałem na karty, aby patrzyli na nie, po czym złożyłem je. Przejechałem dłonią  po wierzchu pierwszej karty, a następnie znów je rozłożyłem. Jednak tym razem wszystkie karty miały kolor kier. Cofnąłem się nieco, po czym przełożyłem karty do drugiej dłoni. Znowu je złożyłem, a potem przetasowałem. Znowu je rozłożyłem i tym razem wszystkie miały kolor piku. Złożyłem je podobnie. Puściłem oczko do uczniów.Potrząsnąłem dłonią, aby w niej została mi tylko jedna, którą był As Pik. Przejechałem dłonią po karcie, a ta stała się biała. Pokazałem im tę kartę, a kiedy lekko potrząsnąłem na ich oczach pojawił się Joker.
To wszystko, naprawdę było sztuczkami kuglarskimi. Uczyłem się ich, praktycznie od szczyla od Marcusa, więc teraz byłem prawie mistrzem. Chociaż nadal było mi dość, daleko do niego, ale moje sztuczki nie raz zachwycały wielu. Czy czarodziejskie dzieciaki też?
Złożyłem kartę Jokera na cztery razy, a potem zacisnąłem pięść. Dmuchnąłem w nią, a kiedy rozłożyłem dłoń karty nie było.
Poprawiłem rękawy, a następnie oddaliłem się jeszcze bardziej. Stanąłem tyłem, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej.
-Mam nadzieję, że nadążacie.-rzuciłem krótko-Skoro już mieliśmy małe przypomnienie, dla waszych umysłów, przejdziemy teraz do czegoś bardziej ciekawszego.-odwróciłem się w ich stronę-Porozmawiamy sobie trochę o Michelu de Nostredame, zwanego przez mugoli Nostradamusem.-zmierzyłem wszystkich wzrokiem-Czy ktoś z was, kiedykolwiek słyszał coś o nim lub też czytał w jakiś źródłach?-popatrzyłem ponownie na wszystkich wyczekując odpowiedzi.
Przyglądałem się im uważnie, bo chciałem widzieć i zapamiętać dokładnie ich reakcję na zwykłe, mugolskie sztuczki kuglarskie, z którymi na pewno nie mieli nigdy kontaktu.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1128
  Liczba postów : 887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Astronomiczna   Wto Gru 05 2017, 12:10

Chyba rozumiała troszeczkę tych, którzy nawet nie to, że jej radzili, ale wręcz prosili o to, żeby przestałachodzić na wróżbiarstwo. Właściwie to nie pamiętała zajęć, z których wyszłaby bez ujemnych punktów. Jeżeli chciało się ją uciszyć, łatwiej było dać jej w mordę, niż próbować się z nią na riposty. Potrzeba posiadania ostatniego słowa, była w niej silniejsza nż cokolwiek innego, a na wróżbiarstwie zawsze sama, choćby i nieświadomie, zaczynała tę zabawę.
- Och - rzuciła ze sztuczną emfazą - Tak bardzo jak zależy mi na punktach Gryffindoru... - nie zależało jej; walka o Puchar Domów przestała ją obchodzić w trzeciej klasie, kiedy to doszła do wniosku, że to tylko nadmuchiwana zabawa, mająca utrzymać ich w ryzach; Ette uwielbiała rywalizację, ale nie w "dyzsyplinach", w których wynik w dużej mierze nie zależał od niej; te dla bezpieczeństwa uznawała za głupotę - muszę jadnak odmówić. Pozastawię tę kwestie zawodowcom - uśmiechnęła się słodko, skinąwszy w stronę nauczyciela. Włożyła do ust, trzymaną w ręku czekoladę. Herbaty za to było szkoda... Zapchała sobie usta głównie po to, żeby powstrzymać kolejny komentarz, który się na nie cisnął. Jakaś jej cząsta zachowała jeszcze resztki przyzwoitości.
Zajadając się czekoladą, słuchała jednym uchem nauczyciela.
- Haruspicję to myśmy widzieli - rzuciła znudzonym tonem. Widok rozbebeszonej chimery był raczej niezapomniany, choć wspomniała o tym głównie po to, żeby pokazać jak bardzo miała profesora w nosie. Nie wiedziała czy reszta obecnych była na wycieczce, którą zorganizował dla nich Fairwyn* w wakacje, ale wydawało jej się, że widziała tam Leo, nie mówiła więc całkiem za siebie - A jak będziemy wróżyć ze znalezionego truchła to co? - przez tempo narzucone przez Fairwyna w Instytucie Etruskologii, nie zdążyła spytać, ale już wtedy nurtowało ją pytanie, czy do haruspicji trzeba było zwierzę rytualnie ubić, czy można było pochylić się nad znalezionymi zwłokami kota. Nie chciała jednak sprawiać wrażenia zainteresowanej, więc utrzymywała wszystko w tonie prowokacji - Jak spróbuję przepowiedzieć przyszłość z wnętrzności martwego szczura, który leży na korytarzu, to też mnie profesor ukarze?
Niewzruszona przyglądała się popisom nauczyciela, skubiąc powoli czekoladę. Jeszcze nawet nie zaczeli wróżyć, a ona już świetnie się bawiła - i nie, nie z powodu sztuczek Bladestrikera. Jej zabawa na wróżbiarstwie polegała na czym innym.
Kiedy profesor skończył, Ettie odrzuciła kawałek czekolady, wyprostowała się na pufie jak struna i zaczęła energicznie klaskać.
- Woooow! Magia! - zakrzyknęła zduszonym głosem - W Hogwarcie! Jakże niespotykane!
Sztuczny zachwyt na jej twarzy zmienił się w złośliwy uśmieszek, kiedy ponownie opadła na pufę. Ciekawe czy Leo miał jej to za złe. Z drugiej strony... czy jej zachowanie aż tak różniło się od tego co Fire robiła na runach? Skoro prefekt mogła prowokować postrach Hogwartu, to czemu ona nie mogła pobawić się tutaj?
- Profesorze? - komentarz, który zdusiła w sobie na początku zajęć zn9w przyszedł na myśł, ale tym razem wysawał się jeszcze trafniejszy, więc nie była w stanie się powstrzymać - Czy Frybeus to prawdziwe imię, czy pańska cyrkowa ksywka? - zapowietrzyła się na krótką chwilę - Przepraszam, to było niegrzeczne. Macie na to jakiś eufemizm? "Pseudonim sceniczny" może? - uśmiechnęła się niewinnie - A Bladestriker? Czy będzie pan żonglował nożami?
Nie ważne jak bardzo pragnęła zamaniwestować swój tumiwisizm, tam gdzie mogła popisać się wiedzą, nigdy nie odmawiała. Znajomość historii była jej supermocą i nie mogłaby pozwolić, żeby ktoś próbował ją w tym prześcignąć. Nieważne jak bardzo nieobchodziło ją wróżbiarstwo, pytanie o Nostradamusa pochodziło po części z jej dziedziny i nikt nie będzie jej go kradł.
- Żył w XVI wieku, był doradcą Katarzyny Medyceńskiej - królowej Francji; okultystą, domniemanym prorokiem, lekarzem, matematykiem i jak wszyscy ówcześni celebryci - astrologiem - odpowiedziała znudzonym tonem - Uważa się, że przepowiedział wiele historycznych wydarzeń, ale część uczonych uważa, że to zwykła nadinterpretacja i celowe podciąganie ich pod proroctwa Nostradamusa. Jak w przypadku każdej przepowiedni.
Wywróciła oczami i poczęstowała się czekoladą. Ta herbata naprawdę by się przydała.

*#autoreklama
Nie poszłam na kolokwium, żeby to napisać xDDD[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : 47
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15493-prince-arthur-s-shercliffe#416253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15502-can-t-let-you-pass-me-by#416498
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15503-szambelan#416502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15491-prince-arthur-s-shercliffe




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Astronomiczna   Wto Gru 05 2017, 16:38

Towarzystwo Scarlett jak najbardziej mu odpowiadało, przynajmniej nie nudzili się przed rozpoczęciem zajęć. Prince zajadał się czekoladą, kiwając z głową - to prawda, motywację Bladestriker wymyślił niezłą.
- Mam trochę sentyment do wróżbiarstwa, moja babcia bardzo się tym interesowała - wyjaśnił ciemnowłosej, nie koncentrując się już na tym, że sam również ma z tym sporą styczność. Nie ukrywał swojego daru, ale wcale też się nim nie chwalił. Przeniósł teraz średnio zainteresowane spojrzenie na nauczyciela, powoli wbijając się w rytm zajęć. Niezbyt rozumiał czemu profesor opowiada tak ogólnikowo, choć ani nie ma początku roku, ani nie są pierwszoklasistami - a poza tym to zajęcia dodatkowe, dla zainteresowanych. Nie zwracał większej uwagi na dyskusje Gryfonki z profesorem. Bladestriker przysunął się trochę za bardzo i Prince odruchowo się spiął. Na szczęście chodziło tylko o sztuczkę przy uchu Lilyanne... Rozbawione (ale tak szczerze, pociesznie) prychnięcie samo opuściło jego usta, gdy Gryfonka tak bezczelnie ucieszyła się na widok magii. Starał się nie mieć nic do nauczyciela, ale to nie przeszkodziło mu w posłaniu radosnego uśmiechu do @Harriette Wykeham. Sam nie znał się na sztuczkach karcianych i musiał przyznać, że wyglądało to intrygująco. No, ale tylko sobie żartował, nie? Zresztą nie wiedział po co takie popisy, skoro i tak nie miały mu pomóc z interpretowaniem wizji. Ani niczym innym.
- Twierdzisz, że każda przepowiednia to nadinterpretacja, czy tylko w kontekście Nostradamusa? - Dopytał z zaskoczeniem, niezbyt rozumiejąc gryfońskie wywrócenie oczami. Miał nadzieję, że nie odbierze tego negatywnie, po prostu jej postawa wskazywała na takie zdanie i Prince chciał dowiedzieć się o tym coś więcej. Zerknął kątem oka na nauczyciela, któremu pewnie trochę wciął się w słowo. Luźne zajęcia sprzyjały dyskusjom, prawda?

______________________

Dance with me
Prince Arthur Shea Shercliffe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 108
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15369-lilyanne-scarlett-craven#412105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15372-scarlett-craven#412199
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15373-scarlett#412202
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15371-scarlett-craven#412159




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Astronomiczna   Pon Gru 11 2017, 17:20

Towarzystwo chłopaka poprawiło jej nastrój. Słysząc jego odpowiedź pokiwała głową. Może i nie miała rodziny, ale przeczytała sporo książek, więc jako tako wiedziała jak działa na człowieka rodzina i rzeczy z nią związane.
Nauczyciel zaczął lekcję. Słuchała go, ciągle sięgając po czekoladę i siadając na pufie tak, aby jak najmniej rzucać się w oczy. Liczyła na to, że te zajęcia miną spokojnie, bez konieczności zbytniej aktywności z jej strony.
Gdy zaczęły się sztuczki, uśmiechnęła się pod nosem. Może gdyby nie to, że takie karciane triki były kiedyś dla niej i jej znajomych rozrywką podczas wielu wieczorów spędzanych na świetlicy, a później też sposobem na zarabianie w różnych podrzędnych knajpkach.
Słysząc pytanie uniosła jedną brew. O gościu słyszała, ale nie zamierzała się odzywać. A nawet nie miała okazji, bo po chwili padła już na to pytanie odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sala Astronomiczna   

Powrót do góry Go down
 

Sala Astronomiczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
wieża astronomiczna
-