IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Zrujnowany Taras

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Doughsbury, Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10984-katya-kolosova#299068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10985-krolowa-kwiatow#299074
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10986-kwiecisty-szambelan#299082
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10987-katya-kolosova#299085




Gracz






PisanieTemat: Zrujnowany Taras   Sro 21 Paź - 21:35

First topic message reminder :


ZRUJNOWANY TARAS

Stosunkowo daleko na zachód od Hogsmeade, na skraju niewielkiego lasu, znajduje się ten stary element architektury. Nikt z miejscowych, poza kilkoma wyjątkami (każdy ma nieco ponad dziewięćdziesiąt lat) nie ma pojęcia, czego ów taras był częścią. Gdy zaś zdoła się cokolwiek wyciągnąć od nielicznych pryków, będzie się wiedziało, iż w czasach nadzwyczaj zamierzchłych stał tu ogromny pałac. Teraz ostał się jedynie kamienny relikt z mugolopodobnym fragmentem ogrodzenia, aby jeszcze mocniej zniechęcić zagubionych spacerowiczów od szperania w okolicy. Chodzą plotki, że znajdują się tu jedne z najwymyślniejszych skrytek, jakie byli w stanie stworzyć uczniowie Hogwartu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Stany Zjednoczone, Nowy Orlean
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 142
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7754-angelus-scorpion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7757-druzyna-aniola#215656
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7758-angelus#215658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7786-angelus-scorpion#216618




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Wto 29 Mar - 12:34

Pojedynek (tura IV)
Zaklecie: Protego
Obrona: 6,2 =8 i -1 pkt z kuferka to jest 7.
Koncentracja: brak
czy odnosi skutek?: TAK


Widać jego przeciwnik również miał dzisiaj gorszy dzień. Co prawda rzucił w jego kierunku zaklęcie, ale nie było one zbyt silne. Ognisty ptak mknął w jego kierunku, a ostatnie o czym marzył Angelus to był jego popalony wspaniały płaszcz. Szybko zareagował i rzucił zaklęcie.
-Protego- zaklęcie niewerbalne zostało rzucone i praktycznie obroniło go przez słabym ptakiem stworzonym z ognia. Nie planował tego, jednakże tak widocznie miało być. Udało się, a on uratował swoją szatę.

/brak weny i czasu na dłuższy post, wybacz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28621
  Liczba postów : 31710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Sro 30 Mar - 15:38

Podsumowanie


Podsumowanie tury (IV)
Gracz A: @Archibald Blythe
Atak+Obrona: 7 - 7 = 0
Gracz B: @Angelus Scorpion
Atak+Obrona: 6 - 7 + 7 - 7 = (-1)
Zwycięzca tury: @Archibald Blythe


Zwycięzcą pojedynku zostaje @Archibald Blythe!

ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Sro 26 Paź - 19:54

Karin znów miała "ciężki dzień". Na zajęciach było nudno, wiec zaczęła rozmyślać. Pod koniec dnia miała już na tyle podły nastrój, że nie była w stanie wysiedzieć nad książkami. Po godzinie prób chociażby rozpoczęcia eseju z transmutacji podjęła decyzję. Mimo zaciętego deszczu i silnego wiatru ubrała dres, buty do biegania i wyszła na błonia. Stamtąd błotnistą drogą dotarła do wioski i dalej na zachód do małego lasku. Biegła chyba przez godzinę nie zwalniając ani na chwilę. Do tarasu przybiegła już całkowicie przemoczona, czuła to nawet na bieliźnie. Mimo to czuła się wspaniale. Serce waliło jej jak młot, krew burzyła się w żyłach a od endorfin kręciło jej się w głowie. Po raz pierwszy tego dnia miała czysty umysł i była spokojna.
Gdy wbiegła na tara wpadła w mały poślizg i zatrzymała się dopiero na barierce. Dysząc ciężko oparła sie plecami o murek i wystawiła twarz do deszczu. Woda spływała jej po policzkach, oczach, czole... ściągnęła z głowy kaptur bluzy i pozwoliła by deszcz z włosów spływał strumieniem za kołnierz. W tej chwili Karin czuła się jakby była sama na świecie i jakby już zawsze wszystko miało być dobrze. Chciałaby to uczucie zatrzymać w sobie już na zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Sro 26 Paź - 20:19

Lubił deszcz. Aż dziw bierze że jako jeden z nielicznych ludzi na tym świecie lubił taplać się w błocie i innych takich dodatkach do tej pogody. Kto by przypuszczał że to czasem może być takie zabawne. Może to prawda że w głębi każdego faceta istnieje przerośnięty trzynastolatek który czeka na najmniejszą okazje aby się ujawnić? Ludzi mało na ulicach więc nie miał kto go denerwować, a warto nadmienić iż denerwowało go dziewięćdziesiąt procent tego cholernego, magicznego świata. Gdyby mógł poczęstowałby wszystkich soczystym Avada na dzień dobry. Zabrawszy z pobliskiego monopolowego dwa ciemne piwa ruszył w stronę Zniszczonego tarasu. Zawsze chciał się dobrać do tych tajemniczych skrytek o których wszyscy wspominali ale jakoś…. Nie miał nigdy okazji? Zawsze coś mu wypadało gdy był w pobliżu. Po cichu wszedł na taras i od razu zauważył młodą kobietę rozkoszującą się deszczem. Obleczony w zaklęcie odbijające deszcz usiadł dosłownie na wprost niej i przez chwilę obserwował co ta niecodzienna dama wyprawia. Serio tak siedziała sobie w deszczu? Jeszcze jak byłby ciepły. Thomas definitywnie znał z tysiąc ciekawszych i milszych sposobów na prysznic niż taplanie się w deszczówce.
-Aexteriorem- Wyszeptał otaczając cały taras swoistą osłoną i otworzył butelkę o barierkę za sobą.
-Raczej nie na rękę było by Ci teraz się pochorować- Rzucił odwracając wzrok od kobiety. Nie najlepiej by to o nim świadczyło gdyby tak od razu zauważyła jak wcześniej wnikliwie obserwował jej niecodzienne zachowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Sro 26 Paź - 20:36

Szum deszczu zamaskował kroki przybysza, dlatego o tym, ze nie jest sama zorientowała się dopiero słysząc zaklęcie. Po chwili deszcz ustał, nie czuła żadnych podmuchów wiatru, jakby cały świat zamarł. Karin zdezorientowana otworzyła oczy i zobaczyła obok siebie młodego mężczyznę z butelka w ręce. Zdziwiło ją, że nieznajomy jest całkowicie suchy, lecz zaraz skojarzyła, ze pewnie to on rzucił zaklęcie na taras i pewnie wcześniej użył podobnego na sobie samym.
-A może to właśnie było moim celem?- odpowiedziała z uśmieszkiem kryjącym sie w kącikach ust.
Mimo braku wiatru i deszczu temperatura wciąż utrzymywała sie ta sama i Karin powoli zaczynała odczuwać chłód. Rozgrzanie ciała po biegu już prawie ja opuściło, serce sie uspokoiło, endorfiny ulatywały. Mimo to dalej czuła sie spokojna, jakby oczyszczona ze wszystkich złych emocji.
-A pan co tutaj robi w taką pogodę?- spytała odwracając się przodem do barierki.
Patrzyła jak lis przebiegał między krzakami w dole zbocza na którym znajdował się taras.
Widać nie tylko ja lubię biegać w deszczu... pomyślała i od razu poczuła sympatię do tej rudej kitki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Sro 26 Paź - 20:52

Serio, niektóre kobiety chyba mają awersje do dbania o swoje zdrowie. Thomas nie poczuwał się jakoś specjalnie do roli dobrego samarytanina więc postanowił udawać że nie zauważa widocznych znaków zmarznięcia u kobiety. Swoją dozę dobrych uczynków już spełnił na tą chwile. Niech dama pokaże że też potrafi o siebie zadbać. Ostatnimi czasy miał dość kobiet. Tak szybko jak pojawiały się w jego życiu, tak szybko znikały. Ktoś je straszył czy co? Mniejsza z tym. Spojrzał na kobietę gdy ta odwróciła się do niego plecami. Tak, zdawał sobie sprawę z tego że nie jest to najgrzeczniejsze z jego strony ale cóż można o tym powiedzieć. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal moja droga. Jej ubiór sugerował że decyzja o przybyciu tu na bank nie była do końca dobrze zaplanowaną.
-To z pewnością nie był to najrozsądniejszy z celów- Skwitował po krótce wypowiedź towarzyszki. To że jest atrakcyjną kobietą nie znaczyło wcale że otrzyma jakąś taryfę ulgową z jego strony. Był tak uroczo szorstki i bezpośredni jak na co dzień. Taki już był i nie potrafił tego zmienić. Krył się tylko i wyłącznie z tym że dziewczyna mu spasowała.
-Droga Pani, zamierzałem się delektować tym o to niezwykłym, ciemnym piwem w miejscu inspirującym i tajemniczym jakim jest ten taras.- westchnął cicho – Zanim zauważyłem jak ktoś tutaj prosi się o porządne zapalenie płuc. Nie wytrzymałem i heroicznie ruszyłem na pomoc.- Dodał upijając raz za razem po małym łyku z butelki. Naprawdę, piwo to napój bogów.
-A pani jaki miała cel w tym dość osobliwym prysznicu? Obawiam się że deszczówka raczej kiepsko działa na cerę.- Thomas nawet nie miał zamiaru podnosić się ze swojego miejsca aby podejść do dziewczyny. Całkiem podobał mu się widok który miał w tym momencie i był w każdej chwili gotowy by odwrócić wzrok gdy dama zacznie się odwracać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Sro 26 Paź - 21:28

Ignorowała chłód mimo, iż powoli zaczynała dostawać dreszczy. Ze spokojem wpatrywała się w deszcz padający kilka metrów od niej i wsłuchiwała się w jego monotonne uderzenia o liście drzew. Wiedziała, ze mężczyzna jej sie przygląda, lecz tym również się nie przejmowała. W końcu nie był pierwszy ani ostatni który to robił.
-Może nie najrozsądniejszy, ale z pewnością bardzo przyjemny.- odpowiedział z uśmieszkiem.
Mokra bluza zaczęła jej ciążyć, a krople z niej spływające irytować, wiec zdjęła ja i zaczęła wykręcać za barierką tarasu. Pod spodem miała czerwony biustonosz sportowy wyraźnie prześwitujący przez biały podkoszulek z czarnym obrazkiem kota.
Słysząc o zamiarach towarzysza odwróciła się do niego bokiem.
-A więc nie pozostaje mi nic innego jak podziękować za pana heroiczną dobroć i przeprosić za pokrzyżowanie planów.- odpowiedziała pochylając głowę.
Jednak nie miała zamiaru nigdzie sobie iść. Była tu pierwsza i zostanie tak długo jak będzie miała na to ochotę.
Gdy skończyła wykręcać bluzę bez krępacji ściągnęła koszulkę z kotem, a wilgotną bluzę założyła na nagie ramiona.
-A ja wyszłam po prostu pobiegać.- powiedziała wykręcając przemoknięty materiał.- A prysznic trafił się przy okazji.- dodała z uśmiechem pomiędzy strumykami wody lejącymi się z tkaniny.
Gdy już nie dało się wykręcić więcej rozłożyła bluzkę na barierce i odwróciła się twarzą do nieznajomego.
-Karin.- powiedziała przyglądając mu się. Nie była pewna, czy już go gdzieś widziała. Jeśli tak to niezbyt zapadł jej w pamięć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Sro 26 Paź - 22:43

Jakoś nie specjalnie chciał zerkać w ten sposób na dziewczynę, ale jego samczy instynkt okazał się silniejszy. Niczego go nie nauczyły ostatnie przygody z kobietami. Takie życie. Kobieta nad wyraz wydawała się wyzwolona. Szczególnie wtedy gdy kompletnie nieskrępowana wzrokiem chłopaka zaczęła wyciskać swoje przemoczone ciuchy. Nie no, Thomas zachował resztki przyzwoitości i taktownie odwrócił wzrok gdy Karin zaczęła prezentować w dość pokrętny sposób swe wdzięki. Choć raz udało mu się nie być gburowatym chamem! Panowie i Panie! To zasługuje na oklaski!
-Ciekawe jak przyjemne było by leżenie kolejny tydzień z gorączką panno biegaczko- Rzucił żartobliwie, nadal delektując się ciemnym piwem. Zawsze intrygował go intensywny bukiet smakowo zapachowy jaki fundować mu był gotów ten trunek. Jasne piwa nie mają tego czegoś w sobie. Takiej magicznej wręcz głębi. –Planów nie zepsułaś, nadal mam możliwość delektować się trunkiem- rzucił nadal podziwiając zawartość butelki. Cholera, mogła by jakiś znak chociaż dać czy skończyła czy nie.
-Nie słódź mi tak, i tak się nie zarumienię.- Rzucił zamykając oczy i upijając łyk. Niestety, nie miał nic innego do zrobienia chcąc uniknąć zerkania w jej stronę. Chcąc nie chcąc jednak jej czerwony, sportowy stanik zdołał się jakoś wkraść pod powieki. Naprawdę, kobieca bielizna to zło w najczystszej postaci. W połączeniu z hormonami to już kompletny pogrom. Całe szczęście że Thomas potrafił nad sobą panować. Gdyby nie to, wpatrywał by się w dziewczynę jak w obrazek. No cóż, nie wszyscy mają tyle taktu co ten dobroduszny wielkolud.
-Tak, przy okazji… Przecież cały dzień wali deszczem, jeśli chcesz mnie okłamać musisz się bardziej postarać.- burknął otwierając oczy akurat w momencie gdy dziewczyna skończyła swój pokaz
-Thomas Demone. Miło mi- Wstał, podszedł do niej spokojnie i rzucił swym uśmiechem numer 37 aby choć trochę poprawić swój wizerunek w jej oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Sro 26 Paź - 23:05

-Wszystko zależy od tego w jakim towarzystwie musiałabym ten tydzień spędzić.- odparła jeszcze w trakcie wykręcania bluzy.
Dopiero po chwili zorientowała się, że jej zachowanie mogło zostać odebrane np. jako podryw, czy zwyczajne chwalenie się wdziękami. Absolutnie nie to Karin miała na myśli. Po prostu nie lubi stać przemoczona w suchym otoczeniu. wszystko wtedy wydaje się takie ciężkie i nieprzyjemne. A jeśli chodzi o jej brak krępacji... No cóż. Przecież na lato w bikini pokazuje dużo więcej i się tego nie wstydzi, więc dlaczego miałaby to robić teraz?
Zachichotała słysząc uwagę o rumieńcach. Jej policzki zapewne już przestały być czerwone z wysiłku, w ogóle jej ciało już nie dawało żadnych znaków jako reakcji na wcześniejszy wysiłek.
-Wcale nie próbuję cię okłamać. Po prostu lubię biegać niezależnie od pogody. Szczerze mówiąc mało kiedy zwracam na nią uwagę.- odparła wskakując na karierkę tarasu i krzyżując nogi w kostkach.
Gdy Thomas do niej podszedł Karin bezceremonialnie wyjęła mu butelkę z dłoni.
-Nie wiesz, że nie wypada pić samemu w towarzystwie?- spytała upijając łyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw 27 Paź - 11:01


-Jak tak dalej pójdzie to twoim towarzystwem będą pielesze i chusteczki kochanie- Uśmiechnął się do niej w czasie podchodzenia. Nie ważne jak kuszącym widokiem była Karin bez koszulki, Thomas spokojnie i z klasą postanowił to przemilczeć. Co zobaczył to jego, nikt nie musi o tym wiedzieć prawda? Ta urocza kobieta na pewno wiedziała jak korzystać ze swoich wdzięków. Ale gdy sięgnęła po piwo to było już dla chłopaka za dużo. Nikt nie zabiera bez pozwolenia jego piwa. W jego umyśle już rozgrywała się niezwykle skomplikowana scena mordu w której rozprawia się ze szczególnym okrucieństwem z młodą damą. Nie no, żartowałem. Nie miał nic do niej
-Wiesz- Powiedział wyciągając z płaszcza drugą butelkę- Wystarczyło powiedzieć Karin- Puśćił uroczej kobiecie oczko. Czasem musiał trzymać swoje nerwy na wodzy. Terytorialność nigdy nie jest dobrą cechą.-Taka cwana jesteś żeby kraść piwo?- Spojrzał na nią z góry po czym otworzył drugą butelkę i upił łyk. Co z tego że to niekulturalne. Ktoś kiedyś jej powiedział że dostanie od niego coś za bycie ładną i przebieranie się w deszczu? Niedoczekanie. Żeby zasłużyć na specjalne traktowanie u niego potrzeba było czegoś specjalnego. Sam nie wiedział czego chce jeszcze od Karin. Jego instynkt podpowiadał coś nie dobrego, jego głowa za to w całkowitym kontraście była. Z tego wszystkiego nawet składnia jego myśli zaczęła się mieszać. Strasznie dużo pomysłów krążyło po jego głowie, ale nie był byle kim. Potrafił się jej i im oprzeć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw 27 Paź - 13:24

Dopiero po smaku zorientowała się, ze nie jest to pierwsze lepsze piwo, tylko ciemne, o ciekawym złożonym bukiecie. Wyczuwała w nim jakby nutę orzecha i miodu... Możliwe, że dojrzewało w orzechowych beczkach a przy fermentacji użyto miodu. Ale Karin się tak nie znała, o piwie akurat zbyt wiele powiedzieć nie może. Co innego o winie czy tequili. W końcu jest w połowie Włoszką i jeszcze przed śmiercią ojciec nauczył ją tego i owego o winach. A Tequila to przecież jeden z najpopularniejszych trunków w Meksyku, więc wstydem by było, gdyby nic o niem nie wiedziała.
Patrzyła z lekkim uśmiechem jak Thomas wyciąga i otwiera kolejną butelkę piwa.
-No cóż, kradzione lepiej smakuje.- odparła patrząc mu w oczy przy kolejnym łyku.
Bluza ją się trochę zagrzała od jej ciała, jednak ze spodni wciąż można by wyciskać wodę wiadrami. Najchętniej je też by ściągnęła i wykręciła, ale nie chciała krępować tym Thomasa. Jeszcze nam się biedak zawstydzi, albo zapatrzy i i zapomni języka w gębie. I co wtedy? Poczułby się nieswojo i by sobie poszedł, a Karin zostałaby sama. A nie miała ochoty zostawać sama, pasowało jej jego towarzystwo.
Zamiast tego chciała chociażby wyczyścić nogawki z błota, ale zorientowała się, ze nie wzięła różdżki. No pięknie, akurat dzisiaj. No cóż, nie pozostaje jej nic innego jak zacisnąć zęby i się trochę pomęczyć w tych ubłoconych, mokrych ciuchach.
-Za to ty chyba jesteś na tyle cwany, żeby się przed ewentualną kradzieżą zabezpieczyć.-powiedziała uśmiechając się z przekąsem.- Albo twym niecnym planem było wypić obie butelki samemu. A to już nie ładnie.- dodała kiwając palcem w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw 27 Paź - 21:55

Czy można piwo klasyfikować na lepsze i gorsze? Każdy ma indywidualny gust i smak. Thomas sam pochodził z Włoch, choć jego rodzina nie zbyt pielęgnowała włoskie tradycje i zwyczaje. Jako syn dwójki zapatrzonych w badania naukowców w jego dzieciństwie nie wiele było wina, makaronów i innych typowo włoskich pierdółek. Z pewnością można było powiedzieć że jedyną włoską cechą w jego arsenale była wrażliwość na kobiece wdzięki. Nie wiele, nie zbyt kulturalne ale za to jak bardzo szczere. Wraz z dorastaniem nabył zamiłowanie do próbowania rożnych typów alkoholi, więc siłą rzeczy czegoś się tam o nich uczył.
-Kradzione nie tuczy co?- uśmiechnął się do dziewczyny po czym usiadł na ziemi obok niej. Ciężko tak spoglądać wiecznie w dół aby rozmawiać z człowiekiem gdy dysponuje się gabarytami chłopaka. Swoją drogą, podziwiał to że dziewczyna poniżej metra siedemdziesiąt tak sprawnie pozbawiła go butelki. Ręce same składały się do oklasków. Thomas na bank nie zapomniał by języka w gębie. Kobiety nie były mu obce. Co prawda pare miesięcy temu zachowałby się zgodnie z oczekiwaniami koleżanki ale nie teraz. To zaskakujące jak kilka miesięcy potrafi wpłynąć na człowieka. To że odwracał wzrok nie znaczyło że się bał. Chciał zachować choć resztki pozorów że jest porządnym facetem. Choć trochę porządności.
-Moja droga, gdybym chciał to nigdy nie doprowadził bym do takiej sytuacji.-Spojrzał na nią z dołu, po czym delikatnie się zaśmiał. –Nie, moim niecnym planem było wyjście z dwoma piwami na spacer. Przy okazji zapolować na jakieś niewinne, biegające studentki. Nie pytaj co z nimi robię, podpowiem tylko że zaczynam od spożycia z nimi piwa.- Spojrzał na Karin i wystawił butelkę żeby się z nią „stuknąć”
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw 27 Paź - 22:12

Gdy usiadł na ziemi Karin również zmieniła pozycję. Murek otaczający krawędź tarasu był dość szeroki, więc podniosła nogi do gory, obróciła się i położyła na plecach. Teraz ich głowy były na równym poziomie.
-Mam się bać?-spytała stukając swoja butelką w jego.
Przez chwilę wpatrywała sie w niebo nad sobą. Swoja drogą to ciekawe, ze widzi lecące krople deszczu, ale te do nich nie docierały. Tak samo słyszała i widziała wiatr kołyszący drzewami dookoła, ale w ich najbliższym otoczeniu było cicho i spokojnie. Mimo tylu lat spędzonych w świecie magii, niektóre rzeczy wciąż ją intrygowały i zaskakiwały. Chyba dlatego tak go kochała, choć świat mugoli również był jej bliski.
-Swoja drogą spacer w taka pogodę to również niecodzienny pomysł.- Powiedziała nie patrząc na Thomasa.
Próbowała znaleźć wygodną pozycje dla swojej głowy. Po kilku próbach podniosła się i sięgnęła po koszulkę leżącą z drugiej strony głowy mężczyzny. Nie chcący przy tym muskając palcami i materiałem jego skórę.
-Przepraszam- mruknęła zwijając bluzkę w kłębek i wkładając ja sobie pod głowę, jako "poduszkę" do leżenia.
-Pewnie w domu czeka na ciebie jakaś urocza dama z parującym kubkiem gorącej herbaty- Powiedziała jakby z przekąsem.
No bo skąd Karin może wiedzieć, czy on jest am? A zawsze bawił ja obrazek kobiety czekającej na swojego mężczyznę w drzwiach z naszykowanymi kapciami, gazetą i czymś ciepłym do picia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw 27 Paź - 22:35

Ledwo usiadł a kobieta już zaczęła jakąś dziwną gimnastykę. Cholera, jak spadnie z tego gzymsu nie będzie zbyt wesoło. Pasowało by ją jakoś zachęcić do zejścia. Myśl Thomas, myśl. Ponoć nie należysz do najgłupszych.
-No tak, przecież pijesz ze mną piwo i biegałaś. To znak- rzucił jakby od niechcenia po czym wziął duży łyk piwa. Tak, definitywnie nie znudzi mu się w najbliższym czasie. Co do towarzystwa Karin? Było bardzo interesujące. Ciekawa dama, dość odważna i zaskakująca swoimi decyzjami. Definitywnie jego typ. Thomas nie należał do osób przejmujących się za bardzo estetyką pogodową. Dla niego padało lub nie i tyle. Nigdy nie potrafił zrozumieć ludzi zachwycających się zjawiskami pogodowymi. Bliżej jego sercu były dzieła sztuki i architektura.
-Już ci mówiłem, to nie spacer. To polowanie. Możesz się czuć zagrożona- Kolejna porcja piwa zalała jego kubki smakowe. Gdy kobieta delikatnie musnęła nawet się nie poruszył. Zwykły, przypadkowy kontakt. A przynajmniej tak sądził. Nie ma sensu ekscytować się czymś takim.
-Nie wybaczam.- Powiedział nawet nie spoglądając na towarzyszkę. Thomas wychodził z założenia że jeśli miałby to być flirt to powiedziała by wprost o co jej chodzi. A przynajmniej trochę bardziej by na to naciskała. –Zakładam że byłbym wygodniejszą poduszką niż ten gzyms. Uważaj żeby nie spaść.- Zażartował zanim wychwycił delikatny przekąs w jej głosie
-Powiedzmy że należę do bardziej aktywnych osób niż herbatka i papcie. Są o wiele ciekawsze sposoby w jakie chciałbym być powitany- kompletnie nie przejął się wydźwiękiem tej wypowiedzi. Zauważył ale zignorował. Zdecydowanie kusił go bardziej widok nagiej towarzyszki witającej go w progu jasnym i nieskomplikowanym przekazem. Raczej domyślamy się co Thomas miał na myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw 27 Paź - 23:10

Fakt, gdyby miał to byś flirt, to Karin raczej nie powiedziałby, ale zrobiłaby coś co bezpośrednio sugerowałoby jej zamiary.
Dziewczyna szczerze mówiąc nie przejmowała się zbytnio możliwością upadku z wysokości. Oczywiście widziała potencjalne zagrożenie, ale wiedziała, ze puki nie będzie o tym myślała i się nie przestraszy- nic jej nie grozi.
Spojrzała na niego gdy zaproponował siebie jako poduszkę.
-Wiesz, nie wiem czy rozsądne byłoby z mojej strony korzystanie z twojej propozycji. W końcu przed chwilą sam powiedziałeś, ze mam czuć się zagrożona.- odparła z udawanym przejęciem.
Oczywiście, że się go nie bała, przecież nie dał jej ku temu powodów. Atmosfera jest miła, mężczyzna nic nie sugerował, ani nie próbował... Oczywiście nie wzbudzał zabójczego poczucia bezpieczeństwa, ale właśnie takich ludzi Karin lubiła.
-Hmm... Ciekawsze sposoby powiadasz...- mruknęła i upiła spory łyk trunku.- Masz coś konkretnego na myśli?- spytała niewinnie.
Sama oczywiście miała kilka możliwych scenariuszy w głowie i nie wszystkie były przyzwoite...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw 27 Paź - 23:37


Thomas nigdy nie był królem relacji damsko męskich więc na takiego się nie silił. Bawiła go dyskusja z Karin więc ją kontynuował. Gdyby nie to jak ciekawą i zabawną towarzyszką konwersacji się okazała kto wie jak potoczyła by się ta dość specyficznie zaczęta opowieść. Możliwe że dałby radę złapać ją gdyby spadała ale raczej preferował nie próbować tego typu ekwilibrystyki.
-Rozsądne? Na pewno nie. Ale już nie udawaj takiej roztropnej moja droga- podparł się z boku na łokciu aby spojrzeć na kobietę wyraźnie rozbawionym wzrokiem. Kto by się spodziewał że dziewczyna aż tak przejmie się jego słowami. No cóż, nie spodziewał się że brzmiał tak przekonująco. Bawiło go to więc postanowił brnąć dalej
-Chce oszczędzić sobie czasu i od razu przejść do drugiej bazy- Uśmiechnął się zawadiacko upijając trochę piwa i dodał- Przyznaj że działam w imponującym tempie- Co do sposobów powitania w domu po dniu na takiej pogodzie? Oczywiście żaden ze sposobów w jego głowie nie należał do grzecznych. Na miłość boską, on ma dwadzieścia jeden lat. Siłą rzeczy większość jego planów w takiej sytuacji będzie się sprowadzało do jednego- Konkretnego? Czy ja wiem? Może.- zwilżył trochę usta- Bardziej ciekawi mnie czy ty wpadasz na takie same pomysły jak ja- rzucił po czym wstał i oparł się o barierkę zaraz obok jej głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Pią 28 Paź - 0:01

Dziewczyna parsknęła śmiechem słysząc o drugiej Bazie.
- No fakt, zazwyczaj najpierw koś proponuje mi drinka. A nie muszę go sama zdobywać- powiedziała pociągając łyk z butelki.
Musiała przyznać, że co raz bardziej podobał jej się ten mężczyzna. Był zabawny, interesujący... No i przystojny, choć to akurat nie było najważniejsze. Czuć było, że potrafi być podły lub brutalny, choć widocznie musiał mieć ku temu powody.
Karin mogła się jedynie domyślać jakież to grzeszne scenariusze rozgrywają sie w jego głowie, więc nie miała pewności czy oby na pewno chodzi im o to samo.
-Hm. Uważaj, bo pomyślę, ze chcesz to sprawdzić w praktyce.- powiedziała z uśmiechem podnosząc z powrotem do siadu.
Ciemno było już od dawna, ale dopiero teraz dotarło do niej, ze wyraźnie sie ochłodziło. Gdy wychodziła z zamku było po 18. Ile biegła? Godzinę? Dwie? Więcej? I jak długo tu siedzieli? Kompletnie straciła poczucie czasu.
-Nie wiesz może która godzina?- spytała rozglądając się dookoła jakby tam mogła znaleźć odpowiedź.
Chyba powinna juz wracać, ale jeśli jest juz po 21 to drzwi do szkoły są już zamknięte. A nawet jeśli nie, to dostanie szlaban jeśli ktoś ja przyłapie na korytarzu o tej godzinie. A przyłapie na pewno. Bezpieczniej byłoby nie wracać na noc, i tak nikt by się nie zorientował, że jej nie ma. Niestety nie miała przy sobie żadnych pieniędzy, żeby wynająć pokój w pubie. Chyba będzie trzeba kombinować, a bez różdżki ciężko...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Pią 28 Paź - 0:40

-Jak widzisz, naszej obecnej lokacji do baru daleko. Musisz zadowolić się kradzionym piwem- Rzucił biorąc kolejny łyk i kontemplując ból jaki sprawiało mu opróżnianie tego pojemnika. Normalnie było by to już jego drugie piwo. Odpowiednia ilość aby nacieszyć się charakterystycznym smakiem napoju w taką pogodę. Nie zamierzał jednak załamywać dłoni nad zaistniałą sytuacją. W zamian za piwo zyskał niezwykle ciekawą i atrakcyjną koleżankę. Koniec końców wyszedł na plus pod każdym względem.
-Praktyka? Kusząca propozycja z twoich ust. Ale wiesz… lubię kosztować powoli.- Specjalnie zaintonował dramatycznie końcówkę tego zdania. Budowa napięcia jak z taniego pornola ale rozluźnia sytuacje. Szczerze? Sam nawet nie pamiętał o której wyszedł z mieszkania. Pamiętał tylko że monopolowy był nadal otwarty, Choć co to za pocieszenie gdy to sklep całodobowy. Zerknął na zegarek noszony na ręce i podśmiechująć pokazał go Karin.
-No proszę, ktoś tu będzie miał szlaban moja droga- Z niekrytym rozbawieniem zwrócił się do niej po czym dokończył swoje piwo. Dziewczyna miała kilka wyjść. Mogła wrócić albo kombinować. Thomasowi wydawało się że raczej należy do typu kobiet które nie stronią od przygód. Nie w sensie erotycznym! Chodziło mu o to że nie wyglądała na taką co boi się ryzyka
- Ciekawe co Pani Karin wykombinuje teraz. Oczywiście, mógłbym zaproponować nocleg u siebie. Ale… to prawie jak trzecia baza!- Teraz już totalnie nie mógł powstrzymać rozbawienia sytuacją w jakiej znalazła się dziewczyna. Z jednej strony nie do pozazdroszczenia a z drugiej nic jej nie zrobią. Jest chyba dorosła co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Pią 28 Paź - 10:19

Westchnęła ciężko gdy zobaczyła która godzina. No cóż, chyba jednak poszuka noclegu poza zamkiem. Dopiła więc piwo i odstawiła pustą butelkę.
-Szczerze mówiąc nie mam ochoty na mycie okien w jakiejś klasie, więc raczej wrócę do szkoły rano. i tak nie zauważą mojej nieobecności.- powiedziała schodząc z barierki.
Zdecydowała się skorzystać z poprzedniej propozycji Thomasa i położyła się na posadzce głowę opierając na jego kolanach. Również głośno się zaśmiała za wzmiankę o "trzeciej bazie".
-Wszystko zależy od tego z jakim nikczemnym planem byś to zrobił.- powiedziała puszczając mu oczko.- Ale nie martw się, nie mam zwyczaju wpraszać sie do nowo poznanych ludzi. Swoją drogą byłby to raczej nieodpowiedzialne z twojej strony, zapraszać do siebie dziewczynę, której prawie nie znasz.- powiedziała bawiąc się zamkiem od bluzy.
No cóż, szczerze mówiąc nie wzgardziłaby ciepły prysznicem i miłym towarzystwem w suchym mieszkaniu. Jednak w tej sytuacji czułaby się raczej niezręcznie, wiedząc, ze chłopak zaprasza ją bardziej z powinności niż z własnych chęci. Chyba, ze na prawdę chciałby ja dzisiaj ugościć. Wszystko zależy od niego.
-Z resztą co z Uroczą Damą czekającą na ciebie z herbatką?- zapytała chichocząc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Pią 28 Paź - 12:20

No i Thomas się nie zawiódł. Karin była skłonna do spędzenia nocy poza Hogwartem. Cóż za odkrycie! Całkiem na rękę mu to było. Nie żeby miał co do niej jakieś niecne plany czy coś. Po prostu miło się z nią spędzało czas i nie miał by nic przeciwko żeby poświęcić go jej więcej. Poza tym to wino w jego mieszkaniu samo się nie wypije prawda?
-Jakoś nie specjalnie wyobrażam sobie ciebie ze szmatą w dłoni- Powiedział delikatnie przeczesując włosy opartej o niego damy. Sam nie wiedział czemu to robi. Mogła się przecież o to obrazić. Ale jakoś jego ciało samo zareagowało w ten sposób. Nic dziwnego, skoro podobała mu się. Fizycznie naprawdę trafiała w jego gusta. O charakterku nic nie mógł powiedzieć jeszcze ale póki co było zabawnie.-Czy ja ci wyglądam na dobrego samarytanina który wszystkich do siebie zaprasza na nocleg? Proszę cię, bez takich. Mam w domu wino i cukierku jeśli cię to nie motywuje.- Odwzajemnił oczko –Co do moich nikczemnych planów to mam zamiar cię upić, a następnie zasypać słodkimi słówkami. Jak to nie dociągnie nas do kolejnej bazy to dorzucę coś słodkiego- Zaśmiał się szczerze. Nie miał tak naprawdę w planach zdobywania kolejnych punktów strategicznych. Jeśli coś się wydarzy to super. Jak nie to nie będzie płakał z tego powodu. Na chichot Karin, Thomas zareagował szybko i gwałtownie. Wstał i pewnym ruchem złapał Karin na ręce jak księżniczkę.
-Mówiłem ci że poluje. Mam cię na rękach… zrobisz mi herbatkę?- Spytał z nieukrywanym rozbawieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Mexico City
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 276
  Liczba postów : 269
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Pią 28 Paź - 12:56

A wiec jednak Karin nie zmarznie bardziej tej nocy. Może nawet wręcz przeciwnie, będzie bardzo rozgrzana.
Gdy chłopak przeczesywał jej włosy poczuła lekkie łaskotanie w dołku. Oj no to już wiadomo czym to się dzisiaj skończy... oczywiście jeśli wszystko dalej będzie zmierzało w tym kierunku. Przymknęła oczy i zaczęła powoli rozluźniać odrętwiałe z zimna ciało. Pamiętajmy, ze jej ubrania nadal są mokre.
-Wino powiadasz? I cukierki? Może być interesująco.- powiedziała z delikatnym uśmiechem.- A o skutkach tego jeszcze pomyślimy.
Nagle poczuła, ze Thomas się podnosi i zanim zdążyła się zorientować już miał ją na rękach. Znów się zaśmiała słysząc pytanie o herbatkę.
-To zależy od jednej bardzo ważnej rzeczy.- powiedziała i zachichotała widząc jego spojrzenie.- Zależy od tego, czy mogę najpierw wziąć gorący prysznic.- dodała dalej się śmiejąc.
No tak, zanim zacznie cokolwiek dalej robić w kierunku interesującego finału dzisiejszego wieczoru, najpierw musi zadbać o siebie. Miała tylko nadzieję, że mięśnie nie odmówią jej posłuszeństwa z powodu zakwasów. Teoretycznie nie powinny biorąc pod uwagę jak często biegała, ale dzisiejszy trening był dużo intensywniejszy niż te w ostatnich miesiącach, więc zakwasy były całkiem możliwe.
-Masz zamiar mnie tak zanieść do swojego domu?- Spytała dalej sie uśmiechając. Szczerze mówiąc nie wzgardziłaby tym. Thomas był taki ciepły... Jak taki duży grzejnik do którego można się przytulić. Była ciekawa jak bardzo będzie go stanie później rozgrzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Rzym/Włochy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 350
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12618-thomas-demone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12625-as-long-as-you-are-usefull-you-are-allowed-to-breathe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12627-naprawde-nie-chcesz-tego-robic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12626-nie-patrz-chyba-ze-ci-zycie-nie-mile




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Pią 28 Paź - 13:28

Tak jak wspominałem, Thomas nie nastawiał się na nic niegrzecznego. Podszedł do tej relacji na totalnym luzie. Co będzie to będzie. Już z doświadczenie wiedział że im bardziej się będzie na to nastawiał tym większe prawdopodobieństwo że nic z jego planów nie wyjdzie. A zaproszenie uroczej Karin do siebie do mieszkania na noc to chyba nie grzech, prawda? Thomas nie miał żadnych zobowiązań więc nikt go nie będzie z tego rozliczał.
-Wiedziałem! Cukierki cię przekonały- powiedział z dumą w głosie spoglądając na kobietę znajdującą się na jego rękach. –Gorący prysznic? Pomyślimy. Sam muszę się też ogarnąć. Wydaje mi się że posiadam dodatkowy ręcznik dla gości- Rzucił udając zamyślenie. Oczywiście że miał coś dla niej. Co prawda jedyną piżamą jaką mógł jej zaproponować były jego własne koszulki, ale nie przypuszczał żeby sprawiało to jakiś problem Karin. Z resztą, obstawiał ze będzie w nich zabójczo wyglądać.
-Oczywiście że tak. Upolowałem Cię więc nie możesz mi już uciec.- Rzucił dając jej delikatnego buziaka w czoło i udając się wolnym krokiem w kierunku swojego mieszkania. Bardziej niż to jak zaciągnąć Karin do łóżka jego głowę zaprzątały myśli jak ją ugościć żeby sama chciała do niego wskoczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Sro 25 Sty - 23:23

Jeśli wcześniej uważała, że rozstanie z chłopakiem ją obeszło, tak teraz... teraz chyba przechodziła pięć faz rozstania (w domyśle umierania, ale te dwie rzeczy można było ze sobą połączyć, prawda?). Jeszcze wczorajszego wieczoru była na etapie zaprzeczenia. Leżąc w łóżku i obżerając się ciasteczkami, rozważała na głos wszystko, co powinna była powiedzieć Aleksowi, jednak szybko zasnęła przez co żaden z listów na szczęście nie został wysłany. Dzisiaj z kolei zatrzymała się na gniewie, dlatego kiedy szła do Hogsmeade każda osoba, którą mijała, schodziła jej z drogi. Była wściekła, bo nie mogła zrozumieć powodu, dla którego ją zostawił i przede wszystkim... dlaczego to ON ją zostawił? Tym samym zaszedł jej za skórę, więc w swoim planie zemsty postanowiła go otruć przy najbliższej okazji.
Żeby było jeszcze gorzej, to biednej Angielce skończyły się papierosy, przez co jej złość znajdowała się teraz poza orbitą, chociaż twarz nie zdradzała zbyt wielu emocji. W pewnym momencie jednak znalazła się na bliżej nieokreślonym tarasie i zainteresowała się nim dopiero wtedy, gdy jej noga wpadła w dziurę (prawdopodobnie jedną z kryjówek) i tam utknęła. Wyrzucając z siebie cały stek głośnych przekleństw, próbowała uratować swoją zgrabną nóżkę, ale jak się okazało - nie dość, że ubranie zahaczyło o deski, tak dodatkowo poczuła jak deska, której się trzymała łamała się pod jej naciskiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 329
  Liczba postów : 178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14052-scorpius-alex-dear#371458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14057-witam-z-otwartymi-rekoma#371582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14058-scorpius-alex-dear#371584
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14056-scorpius-a-dear#371580




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Sro 25 Sty - 23:50

Nie był to najcieplejszy dzień w roku, jednak Scorpius i tak nie ubrał nic, co w jakimkolwiek stopniu uchroniłoby go przed mrozem. W trakcie poszukiwań swojego portfela, które trwały dopiero jakieś 20 minut, zdążył wypalić już trzy papierosy. Otóż, jak zgubił swój portfel? Ktoś kiedyś wspominał mu o jakimś tarasie, w lesie czy za lasem, niedaleko Hogsmade... Poprzedniego dnia był tam z jednym ze swoich kumpli na piwie, mieli sporo do obgadania i chciał porozmawiać z nim w miejscu ustronnym od ludzi. Pech wziął, że było wtedy ciemno, a Scorpius całkiem przypadkowo zgubił tam gdzieś portfel.
Już w drodze do tarasu, rozglądał się za tym małym skórzanym gównem, ale nic nie dojrzał w tych chaszczach. Kurwa, fantastycznie. Teraz stracę cały dzień na szukanie jakiegoś jebanego portfela. W końcu dotarł do tarasu. Kaptur bluzy miał zarzucony na głowę, bo dopiero w połowie drogi zdał sobie sprawę z tego, że jest zimno. Miał już trochę czerwony nos i liczył, że odnajdzie swoją zgubę, a następnie będzie mógł wrócić do domu. Jednak, ktoś już był na tym tarasie. W sumie, bardziej adekwatne byłoby, że dziewczyna była w tym tarasie, bo deska pod nią załamała się, a ta połowicznie wpadła. Scorp nie był typem pomocnego człowieka, jednak podszedł bliżej i pomógł jej wyjść ze środka. Gdy ta stanęła przed nim, obdarzył ją szerokim i czarującym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw 26 Sty - 0:31

Zrozpaczona, bez papierosów, z nogą w potrzasku... czy ten dzień mógł być gorszy? A oczywiście, że mógł, bo kiedy tylko Angielka podjęła próbę wyciągnięcia różdżki z kieszeni, przeklęty patyk wsunął się przez dziurę w kieszeni między podszewkę a płaszcz.
- Idealny dzień, by umrzeć - wyjęczała pod nosem, robiąc sobie chwilę przerwy. Skoro i tak tu tkwiła, to mogła spożytkować czas na medytację lub kolejną fazę gniewu. Przymknęła więc powieki, wzięła głębszy oddech, ale nie dane jej było długo się nacieszyć spokojem. Kiedy usłyszała czyjeś kroki, odwróciła się przez ramię w kierunku źródła, jednak widok nieznajomego chłopaka trochę niespecjalnie przypadł jej do gustu. Jak i fakt, że bez słowa wyciągnął ją z pułapki.
Czy mu podziękowała? Pewnie, że nie. Zamiast tego stała i przyglądała mu się wielkimi, sarnimi oczętami analizując w głowie to, że jest cholernie przystojny i czarujący. Po chwili jednak otrząsnęła się z chwilowego letargu, marszcząc czoło, jakby w ten sposób planowała pokazać swoją silną i niezależną kobiecą stronę.
- Co mi się tak przyglądasz? Czy wszyscy faceci mają jakiś defekt mózgowy? Czy ty w ogóle umiesz mówić? Matko przenajświętsza, przyciągam samych głupków... - pech chciał, że Andrea nie doceniła pomocy a zamiast tego coś w jej głowie odblokowało się, nie skontrolowało dobrych manier, przez co teraz postanowiła wylać na niego swój jad. Potem zaś wpadła na pomysł, że sobie pójdzie i pewnie by to uczyniła, gdyby nie potknęła się o wystającą z ziemi deskę. Ostatecznie wywróciła się prosto na chłopaka, zaciskając mu z całej siły palce na ramionach.
- Kurwa, co za wstyd... - poinformowała go na szybko, że deski na tarasie nie są pierwszej jakości, więc prawdopodobnym był fakt, że zaraz oboje się zapadną a wtedy nikt im nie pomoże i żeby szybko temu zaradził (oczywiście on miał zaradzić, jej zaradność była na urlopie). Przy okazji też nie wyglądała na osobę, która planowała go puszczać, chociaż ona nie była już pewna, czy chce go zamordować, czy może jednak się uspokoić.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Zrujnowany Taras

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Przeszklony taras
» taras
» Zrujnowany kościół
» Taras [czwarte piętro]
» Zrujnowany park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-