IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Zrujnowany Taras

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Doughsbury, Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 311
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10984-katya-kolosova#299068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10985-krolowa-kwiatow#299074
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10986-kwiecisty-szambelan#299082
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10987-katya-kolosova#299085




Gracz






PisanieTemat: Zrujnowany Taras   Sro Paź 21 2015, 21:35

First topic message reminder :


ZRUJNOWANY TARAS

Stosunkowo daleko na zachód od Hogsmeade, na skraju niewielkiego lasu, znajduje się ten stary element architektury. Nikt z miejscowych, poza kilkoma wyjątkami (każdy ma nieco ponad dziewięćdziesiąt lat) nie ma pojęcia, czego ów taras był częścią. Gdy zaś zdoła się cokolwiek wyciągnąć od nielicznych pryków, będzie się wiedziało, iż w czasach nadzwyczaj zamierzchłych stał tu ogromny pałac. Teraz ostał się jedynie kamienny relikt z mugolopodobnym fragmentem ogrodzenia, aby jeszcze mocniej zniechęcić zagubionych spacerowiczów od szperania w okolicy. Chodzą plotki, że znajdują się tu jedne z najwymyślniejszych skrytek, jakie byli w stanie stworzyć uczniowie Hogwartu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
  Liczba postów : 252
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14052-scorpius-alex-dear#371458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14057-witam-z-otwartymi-rekoma#371582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14058-scorpius-alex-dear#371584
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14056-scorpius-a-dear#371580




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw Sty 26 2017, 17:48

Ładna nieznajoma, zamiast grzecznie mu podziękować, zaczęła od głupiego penetrowania go wzrokiem, potem zaś, przerzuciła się na niewiadomego pochodzenia falę gniewu. Przecież Scorpius tylko jej pomógł. Równie dobrze, mógłby odejść stąd, udając, że w ogóle jej nie widział. Przecież nic takiego nie zrobił, a ta zaczęła pluć na niego jadem. Owszem, spoglądał na nią, ale nie robił tego tak bezczelnie. Od czasu do czasu zawieszał na niej na chwilę wzrok, przyglądając się jej uważnie. Ciągle milczał, co zapewne strasznie ją irytowało. Lawina pytań i jej komentarz nieco rozbawiły chłopaka, więc nadal stał, patrzył i się uśmiechał. Dłonią, dotknął do tylnej kieszeni swoich spodni i wyjął z nich niewielkie, lekko zgniecione, tekturowe pudełko, w którym miał papierosy. Dziewczyna wyglądała na mega poirytowaną, więc uznał, że zaproponuje jej jednego, dla spokoju.
- Papierosa? - odezwał się po raz pierwszy. Od milczenia głos zdążył już mu trochę zachrypnąć, choć pogoda też temu nie sprzyjała - było mu cholernie zimno. Zauważył jednak, że dziewczyna go wymija. Ten jednak przesunął się tak, aby znajdować się bezpośrednio przed nią. I dobrze, bo dziewczyna zahaczyła nogą o jedną z wystających desek i wpadła na niego. Poczuł, że ta mocno zaciska mu palce na ramionach i klnie pod nosem, więc objął ją szybko rękami. 
Często zdarza ci się wpadać w ramiona nieznajomych facetów z defektami mózgowymi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw Sty 26 2017, 18:17

Cholernie irytował ją fakt, że Scorpius się nie odzywał, co jedynie nakręcało Angielkę do większego monologu. Pewnie też dalej by mówiła, gdy jednak wpadła mu w ramiona... cóż, reakcja Deara szczerze ją zdziwiła. Tym razem nie zaczęła się wyrywać i wierzgać uznając, że zaraz faktycznie zapadną się wraz z tarasem.
- Często zdarza ci się łapać nieznajome dziewczyny w objęcia? - odparła niegrzecznie pytaniem na pytanie, zadzierając głowę do góry. Z tej perspektywy miała jeszcze lepszy pogląd na twarz chłopaka, w związku z czym nienachalnie przesunęła wzrokiem po jego buźce. Zabawnym zresztą był fakt, że ostatnio miała wizję, w której spotkała zupełnie nową osobę. Do tego taką, której się nie mogła pozbyć - jednak wizja ta była na tyle zamglona, że ciężko jej było sobie cokolwiek więcej przypomnieć. Odchrząknąwszy, Andrea odsunęła się nareszcie, częstując papierosem.
- Teraz faktycznie jesteś moim wybawcą - uśmiechnęła się urokliwie, zapalając. Niemal od razu zauważalna była zmiana w jej zachowaniu, bo uspokoiła się i była nawet skłonna porozmawiać z chłopakiem.
- Miałam wizję - zaczęła nagle, przerywając chwilową ciszę. - W której jesteśmy skazani na siebie przez długi czas, bo tak cię sobą oczaruję, że ciężko będzie ci mnie zostawić - chodząca pani skromność i takt uśmiechnęła się po raz kolejny, firmowym uśmiechem. Papieros poprawił jej humor. - Co tutaj robisz? Nikt normalny nie zapuszcza się w te rejony - zagadnęła, paląc i rozglądając się przez chwilę dookoła.  


Ostatnio zmieniony przez Andrea Jeunesse dnia Czw Sty 26 2017, 20:23, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
  Liczba postów : 252
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14052-scorpius-alex-dear#371458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14057-witam-z-otwartymi-rekoma#371582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14058-scorpius-alex-dear#371584
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14056-scorpius-a-dear#371580




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw Sty 26 2017, 18:49

Dziewczyna nareszcie się rozchmurzyła. I dobrze, bo bardziej podobała mu się wesoła, niż butna. 
- Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie, bo wyjdziesz na buca. A tak w ogóle, to jestem Scorpius - oznajmił, szczerząc się do dziewczyny. Od góry też ładnie wyglądała. A nawet bardzo ładnie. Ciekaw był, ile ma lat. Ponownie zaoferował jej papierosa, którego tym razem chętnie przyjęła. 
- Oj, już nie słodź tak. Jeszcze przed chwilą miałem defekt mózgowy - powiedział, nonszalancko spoglądając na dziewczynę i wdychając dym swojego papierosa. Już wiedział, że będzie chciał lepiej poznać Andreę... mimo tego, że Fire rozniesie go na strzępy, jeśli się dowie, że znów kogoś poznał. A zresztą, co jej do tego, z kim rozmawia, spotyka się i imprezuje? Jakby on był taki, jaka ona jest, już dawno zabrałby jej papierosy. 
- Nie wiem, jak wielki dar w sobie kryjesz... ale obawiam się, że twoja wizja może się spełnić. - charakterystycznie dla niego, przegryzł wargę i znów przeniósł wzrok na dziewczynę. Zgasił swój niedopałek, a zgrabiałe ręce włożył do kieszeni bluzy. Nawet nie zauważył, kiedy spadł mu z głowy kaptur. Może gdy złapał Andreę? 
- A zatem co ty tu robisz? Wydajesz się całkowicie normalna. - odrzekł, znów się uśmiechając. Często to robił, gdy rozmawiał z dziewczynami, które mu się podobały. - Wczoraj wypadł mi tu gdzieś portfel i przyszedłem, żeby go poszukać... Jednak, chyba go tu nie ma - powiedział, drapiąc się po głowie i rozglądając wokoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw Sty 26 2017, 19:23

Czarujący osobnik najwidoczniej nie był osobą, przy której można było sobie pozwalać i włazić na głowę, dzięki czemu automatycznie postawiła go na równi ze sobą - a to akurat był plus. Nie przedstawiła się jednak, wzruszając ramionami.
- Nie powiedziałam, że go nie masz. Ale skończyły mi się papierosy a ty miałeś je przy sobie, więc... tak, jesteś moim wybawcą. Póki co - skwitowała temat. W zasadzie nie wiedziała co jej odbiło, kiedy wypaliła z tym defektem mózgowym, ale nie planowała go przepraszać. Bynajmniej nie wyglądał na obrażonego, więc nie czuła na razie wyrzutów sumienia. Dopaliła papierosa, gasząc niedopałek o ziemię a potem zgarnęła splątane włosy za ramiona.
Jaki dar w sobie kryła? Angielka zaśmiała się w duchu, zaś następnie uśmiechnęła się pod nosem zastanawiając się, czy powinna mu powiedzieć. Przeważnie ludzie w to nie wierzyli, chociaż teraz mniej się przejmowała swoimi nadprzyrodzonymi zdolnościami. Wdrapała się na szeroki murek, krzyżując nogi w kostkach.
- Uwierz mi, skarbie, że jestem najmniej normalną osobą, jaką poznasz w swoim życiu - nie mogła nie zwrócić uwagi na to jak przygryzł wargę. Zresztą, z przyjemnością patrzyła na jego ciemne włosy, bladą twarz i na muskularną, zgrabną postać, co ostatnim razem zdarzyło jej się... no właśnie, bardzo dawno temu lub wcale a to z kolei zapaliło w jej głowie czerwoną lampkę. Wysłuchała opowieści o zgubionym portfelu, po czym westchnęła.
- Podejdź. No chodź, nie gryzę - gdy podszedł, przyciągnęła go do siebie ostrożnie a następnie pochyliła się nad jego uchem, muskając zaczepnie policzkiem jego policzek. - Zdradzę ci sekret. Uważaj na deski, bo za chwilę się o nie potkniesz a portfel leży pod schodami, które tutaj prowadzą. Tylko prawdopodobnie jest cały przemoknięty - powiedziała konspiracyjnym szeptem a potem pokiwała głową z bardzo przekonującą miną, odsuwając się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
  Liczba postów : 252
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14052-scorpius-alex-dear#371458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14057-witam-z-otwartymi-rekoma#371582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14058-scorpius-alex-dear#371584
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14056-scorpius-a-dear#371580




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw Sty 26 2017, 20:35

Nie spodziewał się tego, ale dziewczyna ewidentnie próbowała się nim zabawić. I w sumie jej to wychodziło, jednak nadal trapiło go to, że nawet nie wie, jak jego rozmówczyni ma na imię. 
Och, już mogłaby sobie darować te bycie głupim i posiadanie defektu mózgowego.. na Scorpiusa takie droczenie się nie działało. No chyba, że był pijany, ale tym razem, co zresztą dość rzadko się zdarza, nie miał ani grama alkoholu we krwi. 
- A dasz mi się poznać? - spytał, spoglądając jej prosto w oczy. Chyba pierwszy raz kontakt wzrokowy z jakąś dziewczyną choć trochę go onieśmielał... Zwykle, to on widywał laski zarumienione tylko od tego, że na nie popatrzył, a tym razem sytuacja się odwróciła. 
- Zachowuję dystans, żebyś znów przypadkiem nie wpadła mi w ramiona... - skomentował złośliwie. Odkąd wyciągnął ją z tej dziury w tarasie, ciągle miał nawyk spoglądania na nią i obserwowania danych miejsc na jej ciele. Ciekawy był, czy zdążyła już zauważyć tę dziwną zależność. 
- Sugerujesz, że jestem taką fajtłapą, jak ty? - powiedział, kierując się w stronę schodów. Policzek dziewczyny był na tyle zimny, że Scorpius prawie nie poczuł, że ich twarze się zetknęły. Jednak wizja w pewnym sensie się sprawdziła. Chłopak może się nie przewrócił, ale zahaczył jedną nogą o wystającą deskę i poleciał do przodu, ale w ostatnim momencie udało mu się złapać równowagę. Obrócił głowę przez ramię i był pewien, że wyszedł na kompletnego kretyna. 
- Jebane kurwa deski - zaklął. Gdy podszedł do schodów, kucnął i spod nich wyciągnął sflaczały od wody portfel. Zajrzał do środka - nic nie zginęło,, jakby cokolwiek miało z niego zginąć. Nigdy nie miał przy sobie grosza. Wrócił do Andrei i zaklęciem ususzył portfel, a następnie wrzucił go do jednej z tylnych kieszeni spodni. 
- Pomogłaś znaleźć mi portfel... Może dasz się zaprosić na kawę? Będziesz miała okazję, by opowiedzieć mi o swojej nienormalności. - powiedział, uśmiechając się szeroko. Rzadko kiedy zdarzało się, żeby zapraszał tak kogoś na kawę... Andrea chyba go oczarowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw Sty 26 2017, 21:21

Obserwacja ludzi miała to do siebie, że bardzo szybko potrafiła połapać się w jakiej sytuacji się znalazła i jak rozmawiać z daną osobą. Tutaj z kolei przeczuwała, że niewiele różni się od Scorpiusa i w ostatecznym rozrachunku to najprawdopodobniej oboje mieli ten przeklęty defekt mózgowy i wadliwe charaktery, ale nie miała zamiaru mu tego mówić. Przynajmniej nie przy pierwszym spotkaniu.
Gdy Angielka przechwyciła spojrzenie chłopaka, zamilkła, nie chcąc przerywać tej chwilowej nici porozumienia między nimi. Poczuła dziwne, dotychczas nieznajome uczucie, które jej się nie za bardzo podobało - oczywiście zrzuciła to wszystko na karb faktu, że jej rozmówca był tak przystojny i to głównie wyglądem wytrącał ją z równowagi, nie dopuszczając do siebie absolutnie żadnego innego powodu.
- Andrea, twoja zmora i anioł stróż w jednym - przedstawiła się w końcu, gdy uświadomiła sobie, że chyba powinna zareagować na to pytanie.
Królewicz w srebrnej zbroi, któremu definitywnie brakowało białego rumaka, wytrącił jej chwilowo wszystkie odzywki z ręki. Bo faktycznie, w tak krótkim czasie przekroczyła przyzwoitą granicę, że nie zdziwiłaby się, gdyby znowu wylądowała w jego ramionach.
- Sugerujesz, że nie chcesz mnie już w swoich ramionach? - krzyżując ręce na płaszczu w milczeniu spoglądała na poszukiwania portfela. I oczywiście, gdy tylko wyszło na jej, pokręciła głową.
Andrea wprost uwielbiała obserwować jak ofiary jej wizji w krótkim czasie po "przepowiedni" robiły dokładnie to, co powiedziała. A najbardziej kochała te zdziwione, zaskoczone i pełne zniesmaczenia miny, które komentowała wzruszeniem ramion i irytującym hasłem "a nie mówiłam?". Co najlepsze, część z tych osób dalej jej nie wierzyła, dlatego z każdym kolejnym niedowiarkiem poprawiał jej się humor. I tak była wariatką, więc mogła w ten sposób usprawiedliwić swoje zachowanie.
- A nie rzuci się na mnie tłum twoich fanek i grono złamanych serduszek? - spytała po chwili namysłu, marszcząc czoło. Nie miała ochoty stać się główną bohaterką tragikomedii o zazdrosnej dziewczynie, darzącej Scorpiusa platoniczną miłością. Jeszcze ceniła sobie swoje zdrowie i ładny wygląd. Po chwili jednak wpadła na lepszy pomysł.
- Na kawę chodzę dopiero na drugiej randce, na pierwszej muszę sprawdzić, czy nie narobisz mi wstydu - uśmiechając się niewinnie, wbiła celowo wzrok przed siebie, udając, że wcale nie jest nim zainteresowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 285
  Liczba postów : 252
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14052-scorpius-alex-dear#371458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14057-witam-z-otwartymi-rekoma#371582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14058-scorpius-alex-dear#371584
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14056-scorpius-a-dear#371580




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw Sty 26 2017, 22:06

- Andrea... ładnie. - skomentował, znów spoglądając na dziewczynę. Nie mógł się powstrzymać przed niepatrzeniem na dziewczynę. Nos miał już trochę czerwony od zimna, a policzki lekko zarumienione. - Zmora? A to niby dlaczego? - zapytał, znów przegryzając wargę. Nie powinien tego robić, gdy na dworze panuje taka pogoda, ale Scorpius nie dbał o takie rzeczy. 
- Nic takiego nie powiedziałem! - odpowiedział, układając ręce w obronnym geście. Chwalić tego kogoś, kto wymyślił kieszenie, bo bez nich, Scorpiusowi chyba odpadłby ręce. 
- Z tego co wiem, nie mam fanek, ale złamane serca... to już prędzej - odrzekł, wzruszając ramionami. Zależało mu na tym, by poznać Andreę bliżej... I wcale nie myślał o tym, by ją zaliczyć i o niej zapomnieć. Miała w sobie to coś, czego nie miały inne dziewczyny, z którymi się umawiał, dlatego tak bardzo chciał poznać ją bliżej. 
A więc to tak? Scorpius musiał się starać o jej względy? Chyba pierwszy raz spotkał się z czymś takim, mimo to, było to dla niego miłe zaskoczenie. Czyli jednak ma w sobie to coś. Nie myliłem się. 
- A jeśli nazwiemy to inaczej niż randka? Na przykład... schadzka, to wtedy dasz się namówić? Och, no nie daj się prosić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 272
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 445
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw Sty 26 2017, 22:37

Kiedy raczyła ponownie na niego spojrzeć, zamyśliła się na moment, bezczelnie mierząc chłopaka wzrokiem. W zasadzie nie skontrolowała tego, ale już dawno wyłapała, że on przygląda się jej osobie równie często.
- Przekonasz się - siejąc kolejne ziarenko niepewności pozostawiła sobie w razie czego otwartą furtkę do pokazania mu, dlaczego jest zmorą. Z drugiej strony poniekąd nie przemyślała swoich słów, więc póki co nie miała odpowiedniego wyjaśnienia, dlatego liczyła na to, że przestanie ją przepytywać w tej kwestii.
Ślizgonka zeskoczyła zgrabnie z murka, który okupowała od dłuższej chwili, otrzepując płaszcz  wszelkiego kurzu i paprochów, a potem przeciągnęła się.
- Czuję się zagrożona, chyba wolałabym iść do lasu. Jest względnie bezpiecznie - odparła pół żartem pół serio, chociaż w głębi ducha czuła się nieswojo z odkryciem kolejnej karty. Nie wiedziała tylko, czy to on łamał im serduszka czy po prostu te dziewczyny robiły sobie same krzywdę na własne życzenie. Spojrzała nań, wyraźnie pochmurniejąc. Andrea również nie przepadała za określeniem "randka", zwłaszcza, że na ostatniej randce była ze swoim byłym-niedoszłym chłopakiem.
- Jak schadzka kochanków? Pięknie, romantyk! Ale schadzki przeważnie odbywały się bez ludzi, na łące albo w trawie, wiesz... - czepiała się słówek, jednak nie robiła tego napastliwie ani w negatywny sposób. Raczej nieświadomie wkraczała w dalsze fazy flirtowania i słownych zaczepek, niespecjalnie to kontrolując. Teraz, gdy zaczęła marznąć tak, że powoli nie czuła dłoni i palców u stóp, chyba nie miała dalszej ochoty na upieranie się przy spacerkach.
- No dobrze, rycerzu, prowadź - skierowali się w stronę schodów, gdzie jeszcze dwukrotnie zdążyła mu wytknąć, żeby uważał na deski a potem ruszyli ścieżką w stronę, z której przyszli.

zt oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Nie Kwi 23 2017, 20:49

Na spotkanie przyszła dobre pół godziny wcześniej. Sama nie wiedziała dlaczego nie napisała, że mają spotkać się dokładnie o siedemnastej. Tak byłoby łatwiej i nie musiałaby się przejmować tym, że chłopak, będzie musiał na nią czekać. Mniej więcej mogło znaczyć w końcu 16:30 albo 17:30, nawet osiemnastą, jeśli ktoś ma trochę gorsze ruchy. A Devi znała, ale nie znała Lysa. Ich stosunki były raczej powierzchowne, ale dogłębne. Uprawiali seks i właściwie to było tyle. No, może trochę gadali, ale to nie było nic specjalnego. Sama nie wiedziała po co poszła na taki układ. Znaczy, wiedziała, że byał wtedy niedopieszczona i potrzebowała męskiego towarzystwa, ale przecież mogła chociaż spróbować się powstrzymać. Najpierw było fajnie, przez jakieś 4 miesiące, ale potem poznała Caluma i nie wiedziała co zrobić. Niby lubiła seks z Lysem, jednak czasem czuła się tak, jakby zdradzała krukona. Co było dziwne, szczególnie, że przecież nie byli parą, a ona nie miała wobec niego jakiś powaznych zamiarów. A przynajmniej tak się jej zdawało. Wiadomo, los różnie plątał ich losy, ale przecież on nawet nie lubił słuchać muzyki! Nie wiedziała co go do niego przyciągało. Czy to była ta bezpośredniość, a może to, że chociaż był wredny i naśmiewał się z każdej kobiety, to w głębi serca widziała jego dobra stronę. Ostatecznie stwierdziła, że chyba bliżej jej do Caluma, jednak jednocześnie miała nadzieje, że Lys nie będzie na nią wściekły. W każdym bądź razie nie miała zamiaru mówić mu, że być może myśli o kimś innym. Wolała żeby dowiedział się tego sam, albo i nie. Miała okropny mętlik w głowie.
Po jakimś czasie Devi zauważyła powoli wyłaniająca się zza horyzontu sylwetkę chłopaka. Na szczeście postanowił przyjść trochę wcześniej. Nagle oblał ją zimny pot i zaschnęło jej w gardle. Chyba po raz pierwszy poczuła się tak źle.
- Cześ Lys, - Gdyby okoliczności spotkania były inne, najprawdopodobniej przytuliłaby go lekko, jedna postanowiła nie robić nic. Nie wiedziała co mu powiedzieć, czy przeprosić, czy po prostu bezpardonowo mu się wyspowiadać. - Pewnie zastanawiasz się dlaczego ostatnio się nie widzieliśmy.  - podrapała się po głowie i spojrzała na chłopaka. Wyglądał całkowicie normalnie i chyba nie spodziewał się tego co może go dzisiaj zastać.

@Lysander S. Zakrzewski
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 602
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Nie Kwi 23 2017, 22:45

Naprawdę lubiłem Devi. Jasne, nie była to jakaś głęboka relacja - w gruncie rzeczy prawdziwie zakochany byłem tylko raz w życiu, ani nawet związek, jednakże ten układ dawał mi bardzo dużo satysfakcji. Brazylijka miała fascynującą urodę i była ciekawym kompanem do rozmów, a na dodatek była świetna w łóżku. Nigdy nie miałem problemu ze znalezieniem sobie partnerki, ale układ, który stworzyliśmy z Krukonką wydawał mi się idealny - w moim mniemaniu relacja oparta na dobrym seksie i namiastce przyjaźni była rozwiązaniem idealnym. Nie dość, że nie marnowałem czasu na szukanie nowych partnerek to na dodatek nasz stosunek nigdy nie przebiegał w niezręcznej ciszy. Lubiłem jej śmiech, rozmawiać i kochać się, ale przede wszystkim zwyczajnie lubiłem z nią spędzać czas. Z tego powodu wydarzenia ostatnich tygodni były dla mnie niepokojące - Devi ewidentnie mnie unikała. Już nie chodzi o to, że nie miałem się z kim bzykać - przecież w każdej chwili mogłem poderwać inną dziewczynę, bardziej przeszkadzał mi brak jej towarzystwa.
Te wszystkie czynniki sprawiły, że jej sowa wydała mi się niezwykle niepokojąca - czyżby miała jakiś problem? Coś się działo? Zależało mi na tym, żeby była szczęśliwa i bezpieczna, gdyż w moim mniemaniu była dla mnie przyjaciółką.
Stawiłem się na miejscu spotkania punktualnie - sądząc po miejscu, które Devi wybrała raczej nie miała zamiaru się ze mną kochać, ani nawet spędzać miło czasu. Taras był.. hmm.. przygnębiający? To było odpowiednie miejsce na poważne rozmowy.
Nie pocałowała mnie w policzek, ani nie przytuliła. Jej powitanie było powitaniem zupełnie obcej osoby. Zmarkotniałem, co mogło się stać?
- Zastanawiam się - powiedziałem z poważną miną, ale gdy milczała uśmiechnąłem się zawadiacko - Zamierzasz tak stać i milczeć czy w końcu się wygęgasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Pon Kwi 24 2017, 20:33

Na początku nawet nie zdawała sobie nawet sprawy z tego, jak bardzo depresyjnym było to miejsce. Najwyraźniej, nawet podświadomość podpowiadała jej miejsce w jakim mieli się spotkać. Ona nie wiedziała właściwie dlaczego wybrała akurat to miejsce, pewnie było, że nie myślała o jakimś wprowadzeniu smutnej atmosfery, chodziło jej głównie o to, by byli sami. Średnio miała ochotę na to, by rozmawiać z nim jakieś w knajpie czy w miejscu typowo publicznym, bo nie chciała, by ludzie widzieli jego reakcje. Wiadomo, nie spodziewała się po nim płaczu i zgrzytania zębami oraz próśb o to, by jednak dalej utrzymywali bliskie stosunki jednak wiedziała, że jest porywczy. Lubiła dramy, ale jakoś nieszczególnie te, które dotyczyły jej i jej stosunków z chłopcami. Nie, że ją to bolało, ale jakoś tak. Czasem po prostu było jej źle z tym, że niektórzy ludzie uważają ją za istotę gorszą od zwierzęcia, która chciałaby uprawiać seks z każdym możliwym mężczyzną. A tak nie było. No i nie mogła zrozumieć tego, że przytulanie czy czułe powitania były dla nich czymś niezwykłym. Ona wychowana wśród tak licznej rodziny miała w zwyczaju całowanie bliskich znajomych na powitanie w policzek czy nawet przytulanie. No może nie malinkowała swoich kuzynów i kuzynek, aż tak blisko, ze aż kazirodczo ze sobą nie byli.
Po minie blondyna mogła ocenić, że chłopak już domyśla się, że spotykają się w jakiejś niezbyt przyjemnej sprawie, postanowiła nie owijać w bawełnę i powiedzieć od razu o co jej chodzi.
- Musimy przestać uprawiać seks - wypowiedziała za jednym zamachem, chyba zbyt szybko, widząc zdezorientowaną minę chłopaka, wzięła głęboki wdech i powtórzyła się, już zdecydowanie wolniej. - Musimy zaprzestać stosunków płciowych. Nie to, że jesteś jakiś koślawy, ale poznałam kogoś nowego. Chyba. Nie wiem. Ale nie chce tego dalej ciągnąć. - zmarszczyła delikatnie nos, który był usiany piegami i dodała. - Oczywiście możemy się przyjaźnić - dodała jeszcze niepewnie oczekując na jego reakcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 602
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Pon Kwi 24 2017, 23:38

CO. ONA. KURWA. DO. MNIE. MÓWI? Nie spodziewałem się aż takiego zwrotu akcji i nie ukrywam, że było to dla mnie wielkie rozczarowanie. Z trudem zdusiłem gniew - nie chciałem wywoływać harpiej furii, ale panowanie nad intensywnymi emocjami wciąż sprawiało mi trudność.
Nie kochałem Devi - to jasne, ale w pewien chory sposób mi na niej zależało - ta znajomość miała dla mnie zbyt wiele zalet by tak po prostu z klasą powiedzieć dziewczynie "jasne, było miło".
Relacja pozbawiona miłości, oparta na kumpelstwie i seksie była dla mnie spełnieniem marzeń, aczkolwiek byłbym w stanie znieść jej zakończenie, gdyby chodziło o zwykłe znudzenie (chociaż w moim mniemaniu nie miała się czym znudzić - nie wymagałem od niej monogamii, no kurwa - niczego od niej nie wymagałem), ale słowa "poznałam kogoś" działały na mnie jak płachta na byka, a tekst w stylu: "Oczywiście możemy się przyjaźnić" był dla mnie niczym kastracja.
Spojrzałem na nią gniewnie, ale względnie spokojnym tonem rzuciłem sarkastycznie:
- Jesteś królową subtelnych zakończeń znajomości.
Spojrzałem jej w oczy - jasne, mogłem ją zmanipulować, ale dobrze wiedziałem, że zatrzymywanie kobiet za pomocą mocy źle się kończy, więc w tej bezradności wciąż walcząc z gniewem wydusiłem przez zęby:
- Co to za typ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Wto Kwi 25 2017, 00:22

Myślała, że będzie jej przykro, a chłopak zaakceptuje jej decyzję, jednak najwyraźniej miało być całkowicie inaczej. Niczym na zawołanie, jedna z brwi Brazylijki uniosła się do góry, a ona sama założyła ręce na piersiach i zmarszczyła nos. Bardzo nie podobał jej się ton chłopaka, który wydawał się bardzo zaborczy. Przecież niczego sobie nie obiecywali, a on nie powinien rościć sobie jakichkolwiek praw do seksu z nią. Było fajnie, to prawda, jednak wszystko co fajne szybko się kończy i właśnie tak miało się stać w tym przypadku.
- Rozumiem, że wolałbyś żeby się z Tobą cackała - powiedziała zdecydowanie, wręcz agresywnie. Czasem dziwiło ją to, że została umieszczona w domu Roweny, a nie w Gryffie, albowiem czasem zachowywała się lekkomyślnie i bywała arogancka, a jej samej wydawało się, że gryfońska odwaga własnie taka jest. Głupia i bezmyślna, a Devi często taka była. - Oh, Lysiu, kochanie, skarbeczku, wybacz mi, ale ohh, musimy przestać się pieprzyć, proszę wybacz mi - Ironizowała. Wydawało jej się, że wpadła w jakiś amok, a słowotok, który wydobywał się z jej ust, był wręcz nie do zatrzymania. W końcu wzięła głęboki wdech, przymknęła oczy i zaczęła liczyć do pięciu. Musiała się uspokoić, przecież nie chciała żeby chłopak zobaczył, że swoją wściekłością sprawił jej okropną przykrość. W końcu, już spokojnie odpowiedziała.
- Nie powiem Ci kto to, właściwie to nie powinno Cię to nawet interesować. - Miała sobie za złe, że dała się ponieść emocjom. Po cichu miała nadzieje na to, że chłopak nie dostrzeże łez, które jak poczuła zaczęły napływać do oczu. Szybko zakryła twarz pomiędzy włosami i zwróciła ją w całkowicie inną stronę. Nie mogła pokazać jaka jest słaba, szczególnie że on najwyraźniej jej nie rozumiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 602
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Wto Kwi 25 2017, 10:44

- Ty jesteś głupia czy jebnięta? - zapytałem wprost. Przecież nie chodziło mi o to, żeby się ze mną cackała, chodziło mi o szczerość, a nie jakieś pieprzenie na temat przyjaźni - Powiedziałem Ci to względnie grzecznie jak na taką sytuację, a Ty na mnie naskoczyłaś. Oczekiwałaś, że pójdę po kwiaty i będę Ci życzyć wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia?
Jej sarkazm, do niedawna tak przeze mnie lubiany, zwyczajnie mnie bolał, tak samo jak jej łzy - byłem jednak tak rozgoryczony że nie zamierzałem jej pocieszać i zwyczajnie udałem, że tego nie widzę. Czy to był szantaż emocjonalny?
- Herrejävlar! - niemalże automatycznie przekląłem po szwedzku. W gniewie nie potrafiłem panować nad językiem, gdy emocje brały nade mną górę mieszałem angielski, ze szwedzkim i polskim. Angielskie bluzgi w ogóle mi nie wystarczały - szwedzkie i polskie były dużo bardziej dosadne.
- Powiesz mi. - wykrzyczałem - Im później się dowiem tym gorzej dla kochasia.
Mówiłem prawdę - gdyby powiedziała mi teraz byłbym w stanie oswoić się z tym gniewem i ignorować albo przynajmniej być wrednym dla tego faceta. Jednakże jeśli zamierzała mi nic nie mówić mogłem spotkać ich razem i nie zapanować nad furią. Czy naprawdę chciała, żeby stała im się krzywda?
Byłem zaledwie ćwierć wilem stąd gniew harpii u mnie nie występował, jednakże moja furia bywała niewiele mniej dotkliwa. W gruncie rzeczy nie byłem złym człowiekiem i naprawdę nie chciałem się tak ostro reagować, ale panowanie nad emocjami było dla mnie czymś niewiarygodnie trudnym. W tym momencie moje rysy lekko się wyostrzyły, a oczy zaszły ciemną mgłą - tak, że Devi nie była w stanie rozróżnić moich niebieskich tęczówek od białek.
Wciąż wyglądałem pięknie, ale to piękno było przerażające, okrutne.


Ostatnio zmieniony przez Lysander S. Zakrzewski dnia Wto Kwi 25 2017, 11:32, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Wto Kwi 25 2017, 11:05

- Oczekiwałam, że nie będziesz na mnie darł japy, bo to Ci nic nie da i nie sprawi, że wyglądasz na straszniejszego. - powiedziała opanowana. Nie odpowiadała na pierwsze pytanie, a obelge puściła mimo uszu. W jej głowie to spotkanie wyglądało zgoła inaczej. Mogła się co prawda spodziewać, że chlopak zachowa się porywczo, jednak nie myślała, ze nagle zaczną się tu kłócić. A najgorsze było to, że nie wiedziała jak złagodzić konflikt. Duma nie pozwalała brunetce na przeprosiny, no i domyślić się można było, że chlopak kiedy zwróci na to uwagi i najzwyczajniej na świecie nie uwierzy w jej skruche.
Po chwili uświadomiła sobie to czym mogłoby się skończyć spotkanie Lysia i Caluma. Nie myślała, że krukon będzie się o nią bić, ale gryfon był nieprzewidywalny.
- Calum Dear, krukon, starszy. - westchnęła ciężko. Nie wiedziała co jeszcze może mu o nim powiedzieć, sama wiedziała niezbyt wiele o COLDzie, ale była nim zauroczona. Bo kochać to go nie kochała, tego była pewna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 602
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Wto Kwi 25 2017, 11:58

W gruncie rzeczy załatwiła całą sprawę całkiem skutecznie - wkurwiła mnie, ale dopięła swego - nie miałem już ochoty utrzymywać z nią kontaktów.
Calum Dear był moim rówieśnikiem, ale był na jednym roku z Devi - nie miałem pojęcia dlaczego. Był kuzynem mojej przyjaciółki - Fire i chociaż często kręcił się w okół Blaithin i Leo zazwyczaj zwyczajnie go ignorowałem. W moim mniemaniu był zwykłym, nieszkodliwym dziwakiem i na co dzień miałem go w dupie, a gdy już musiałem wymienić z nim kilka słów pozostawałem neutralny. Naprawdę nie spodziewałem się, że tego typu facet mógłby być dla mnie jakąś konkurencją.  Ja pierdolę, ten pizduś Dear odbił mi dupę - miałem cholerną ochotę udusić gościa.
Poczułem obrzydzenie wyobrażając sobie jego w jednoznacznej sytuacji z Devi - po chwili mimowolnie zacząłem się zastanawiać czy ten typ wiedział w ogóle co gdzie wsadzić.
Gniew mnie opanowywał, furia biła się z realnym mną. Bałem się, cholernie się bałem, że nie dam rady, że rzucę się na Devi - a mimo wszystko nie chciałem tego. Wściekłość i obrzydzenie to jedno, ale przemoc wobec kobiety była w moim mniemaniu najgorszą zbrodnią. Może byłem piekielnym dupkiem, ale na pewno nie damskim bokserem.
- Zejdź mi z oczu - krzyknąłem - Nie panuję nad sobą.
Dziewczyna wciąż tam stała, a ja czułem jak furia mnie powoli opanowuje. Nie panowałem nad nią - to była ciemna strona mojego daru, przekleństwo otrzymane od najważniejsze kobiety w moim życiu.
- Nie chcę Ci zrobić krzywdy, Devi, ale przecież wiesz, że czasem moc jest silniejsza ode mnie. - chciałem powiedzieć to spokojnie, tak by zrozumiała, że zależy mi na tym, żeby nie stała jej się krzywda, ale w furii wykrzyknąłem to zdanie jak najgorszą obelgę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Sro Kwi 26 2017, 20:54

Nie wiedziała co ma ze sobą począć. Czuła się paskudnie i no właśnie. Tego drugiego uczucia nie potrafiła zidentyfikować. Było to coś pomiędzy żalem, wkurzeniem i obrzydzeniem. On traktował ja jak własność, a przecież na nic się nie umawiali. Devi nie podpisała żadnego cyrografu, w którym oddaje mu się całkowicie i obiecuje, ze tylko z nim będzie utrzymywać kontakty. Nie obiecywała mu tego, że już na zawsze będą się umawiać. Chodziło jej o to, by mieć wolną rękę i w przypadku, gdy pojawi się ktoś całkowicie nowy rozstać się w pokojowych warunkach. Ale najwyraźniej nie to jej było dane. Pozwoliła już nawet spływać spokojnie swoim łzom, nie chowała twarzy w włosy. Na koniec uśmiechnęła się tylko smutno.
- W takim razie żegnaj - rzekła, odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę zamku, by zaszyć się i zapłakać na śmierć.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28692
  Liczba postów : 33243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw Kwi 27 2017, 17:41

Tego dnia wiał wiatr i co jakiś czas padał delikatny deszcz. Ludzie niechętnie wychodzili na zewnątrz, wyczekując z utęsknieniem lata. Co sprawiło, że akurat @Tequila I. M. Evermore nie pozostała w dormitorium, ucząc się na jakiś ważny egzamin i spokojnie spędzając czas? Zapewne tajemniczy list, który dostała. Anonimowy nadawca wysłał identyczny do @Victor O. I. Dear, a z charakteru jego pisma nie dało się nic wyczytać. Zadał w nim tylko jedno pytanie "Masz w sobie wystarczająco wiele odwagi, żeby przyjść na zrujnowany taras w Hogsmeade o piętnastej?". Najwyraźniej ta nutka tajemnicy wystarczyła, żeby dwójka uczniów wybrała się w to miejsce... Mogli spodziewać się wszystkiego.
Na miejscu czekały dwa krzesła, stół, a na nim rozłożona duża plansza z pionkami. Obok zaś dwie fiolki i dwa cienkie notatniki. Theria.


Let's play a game!
Informacje:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 383
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14437-tequila-izarra-margarita-evermore#382232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14443-time-is-on-my-side
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14495-poczta-time
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14438-tequila-evermore




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw Kwi 27 2017, 20:05

Z Tequilą był taki problem, że jak już się w coś wkręciła, ciężko było ją odciągnąć do innego zajęcia. Tym bardziej w tak ponury, deszczowy dzień, który nie tylko prosił się, ale wręcz wymagał, by spędzić go w murach zamku z nosem w książce. Tak właśnie robiła Evermore, mając na uwadze, że po tych wszystkich przeprowadzkach jest w tyle z materiałem, co wychodziło na lekcjach. Była zdeterminowana, by to postanowienie dochować, a potem... Potem dostała jakiś tajemniczy list. Gdyby jego treść była jakaś milsza, gdyby zawierała jakieś zaproszenie, Tequila z czystym sumieniem by go podarła i zapomniała o głupim żarcie - bo kto by potraktował takie zaproszenie poważnie? Problem był taki, że anonimowy nadawca kwestionował w liście jej odwagę, a to już zmuszało ją do odzewu. Poza tym, intrygowała ją ta nutka tajemniczości i po prostu chciała wiedzieć, kto zadał sobie ten trud, by wywabić ją z dormitorium.
I na jaki wzór powinna zrobić następną laleczkę voodoo, jeśli pod wpływem deszczu oklapną jej włosy. Tego dnia miała naprawdę ich dobry dzień.
Kiedy pojawiła się na tarasie, nikogo nie było. Zmarszczyła brwi, czując się trochę oszukana przez tajemniczego żartownisia. Mimo to postanowiła jeszcze chwilę poczekać i dać mu - lub jej? - szansę. Opadła na jedno z krzesełek i dopiero wtedy przyjrzała się rozstawionej planszy do gry. Theria? Tequila słyszała o tej grze, ale nigdy nie miała przyjemności grać. Zmarszczyła brwi, biorąc do ręki jedną z pozostawionych fiolek i uważnie ją obejrzała. Miała wrażenie, że jeszcze kilka niespodzianek tego dnia na nią czeka...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 107
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14461-victor-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14462-kolejny-dear-do-kolekcji#383147
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14464-sowa-victora
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14465-victor-o-i-dear#383295




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Pią Kwi 28 2017, 06:50

Nie tylko z Tequilą był taki problem, również Victor fiksował na punkcie zajęcia, które go wciągnęło. Dzisiaj jednak nic takiego nie miał. Dlatego umierał na nudę od pięciu minut, co bardzo mu się nie podobało. Pogoda była beznadziejna, a wszyscy mieli w zwyczaju wtedy czytać książki lub się uczyć. To było najgorsze i wcale nie należało do zajęć, które by na chwilę dłużej zatrzymały Victora.
Na szczęście los, albo przeznaczenie, jak kto woli, postanowiło temu zapobiec i uratować Dear'a od nudnych prac domowych. Dostał list. Dość intrygująca wiadomość spowodowała, że postanowił skorzystać z zaproszenia, a raczej rozwikłać tą zagadkę. Zresztą nie mógł odpuścić czegoś takiego tajemniczego, a praca domowa zdecydowanie mogła zaczekać. Zwłaszcza w tak ważnej sprawie.
Zjawił się na miejscu, jak zwykle spóźniony, ale mówili coś o czasie? Chyba na tym papierku nic takiego nie pisało. Już nie pamiętał. Po chwili ujrzał jakąś dziewczyne. Może to ona postanowiła zakwestionować jego odwagę? Ekstra!
- Cześć. To twoja sprawka? - Podszedł do Evermore i ukradkiem zerknął na planszę. - O jaki czad! Theria. - Victor też w to nie grał, ale bardzo chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 383
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14437-tequila-izarra-margarita-evermore#382232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14443-time-is-on-my-side
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14495-poczta-time
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14438-tequila-evermore




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Pią Kwi 28 2017, 22:23

Naprawdę niełatwo jej się żyło w świecie ludzi spóźnialskich, bo wychodziło na to, że zazwyczaj ona musiała czekać. Na szczęście już dawno przestało ją to irytować, a nawet sama czasem wychodziła naprzeciw ludziom i specjalnie przychodziła trochę później, żeby nie wywoływać dyskomfortu swoim okazjonalnym pedantyzmem. Takim była dobrym człowiekiem!
Poza tym, chłopak, który dołączył do niej parę minut później, całkowicie ujął ją swoim entuzjazmem, więc było mu wybaczone.
- Cześć, cześć - przywitała się z szerokim uśmiechem na ustach. Ani trochę nie kojarzyła chłopaka, ale Tequila wciąż była zbyt krótko w Hogwarcie, by zapamiętać wszystkie twarze. - Niestety nie, też jestem tu tylko pionkiem - zażartowała tematycznie. Najwyraźniej mieli jakiegoś wspólnego znajomego, który stwierdził, że za nudno im było w życiach. - Ale na twoim miejscu, aż tak bym się nie cieszyła. Zamierzam cię doszczętnie zniszczyć, kochany. Jeśli oczywiście podejmiesz wyzwanie, a nie będę cię winić jeśli stchórzysz. - Wzruszyła ramionami i puściła mu oczko z rozbawieniem. Co prawda Theria nie należała do gier najbezpieczniejszych i pewnie Tequila powinna się najpierw zastanowić, czy w ogóle warto nadstawiać karku. Ale często te ważne decyzje podejmowała właśnie spontanicznie. Skoro już tu byli, szkoda byłoby nie wykorzystać okazji na rozrywkę przyprawiającą o prawdziwy dreszczyk emocji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 107
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14461-victor-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14462-kolejny-dear-do-kolekcji#383147
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14464-sowa-victora
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14465-victor-o-i-dear#383295




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Wto Maj 02 2017, 20:46

Victor nie był typem pedanta, wręcz przeciwnie. Miał taki bałagan, że  nie nadążał ze sprzątaniem. Całkowite przeciwieństwo stojącej przed nim dziewczyny. Chociaż kto wie, może mieli ze sobą więcej wspólnego niż ktokolwiek mógł przypuszczać? Chłopakowi brakowało punktualności to na pewno. Zawsze się spóźniał i to zazwyczaj nie specjalnie. Miał chyba jakiegoś pecha.
O tak! Victor nie był jednym z tych ponurych ślizgonów. On kochał ludzi, miał w sobie więcej odwagi niż nie jeden z domu lwa,  ale Victor należał do domu Salazara Slytherina. Może dopuszczono się jakiejś pomyłki? Oczywiście to było niemożliwe, ale spekulacje na ten temat nie dawały spokoju postronnym obserwatorom.
Tequila zaprzeczyła, żeby maczała palce w tym całym zajściu, co tylko bardziej zainteresowało ciekawskiego Dear'a.
- Przekonajmy się. - Odpowiedział na jej zaczepkę i zmrużył oczy, jakby analizował swoją przeciwniczkę. Kochany? Już mu się podobała ta dziewczyna.
- Skoro jesteśmy na "kochanie" to żeby sprawy nie zaszły zbyt daleko jestem Victor. - Zażartował i podszedł do krzesła, wysunął je z pod stołu.
- Wyzwanie przyjęte. Proszę usiąść kochana. - Nadal grał w grę, którą rozpoczęła dziewczyna. Kiedy usiadła, zajął swoje miejsce na przeciwko niej. Jeśli jednak tego nie zamierzała zrobić Victor nie ruszy się z miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 383
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14437-tequila-izarra-margarita-evermore#382232
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14443-time-is-on-my-side
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14495-poczta-time
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14438-tequila-evermore




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Sro Maj 03 2017, 22:39

Starała się nie oceniać ludzi po stwarzanych pozorach, ale to było naturalne, że poddawała Victora pewnej analizie. Gesty, słowa, stosunek do siebie i innych ludzi - Evermore naprawdę zwracała na takie rzeczy uwagę, chcąc wiedzieć z jakim typem człowieka się zadaje. Tequila nie przywiązywała się do ludzi, więc ogromne rozczarowania jej nie dotyczyły. Nie lubiła jednak tracić czasu na osoby tego nie warte. Na szczęście Victor zapowiadał się dosyć pozytywnie.
- Zbyt daleko? Oj nie, chyba wymiękasz nim wyszliśmy ze strefy komfortu. - Zacmokała z udawanym rozczarowaniem. Tequila cieszyła się, że trafiła na chłopaka, który potrafił podchwycić żart, bo słyszała, że nie wszyscy z domu węża znają takie pojęcie jak "poczucie humoru". - Ale dobrze, możesz mi więc mówić Tea - przedstawiła się wreszcie zdrobnieniem. Gryfonka nigdy nie przepadała za swoim pełnym imieniem. No bo proszę, gdyby to nie ona była posiadaczką tego imienia, pewnie nie dawałaby spokoju takiej osobie żartami o alkoholach. Więc nie winiła ludzi, że to robią.
Przewróciła oczami na ten pokaz gentlemaństwa, który w gruncie rzeczy miał jej udowodnić, że nie ona rozdawała te przysłowiowe karty. Nie chciała się jednak o to spierać - ba, nawet z przerysowaniem wykonała wdzięczne dygnięcie, zanim zajęła miejsce.
- Możesz rzucać pierwszy - przyzwoliła mu, jakby szła na jakieś ustępstwo. Prawda była taka, że nie chciała się kompromitować jako pierwsza - wiadomo, pierwszy rzut, pierwsze emocje, była gotowa oddać to Victorowi.

Tequila na twoją prośbę usiadła po raz drugi xDDD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28692
  Liczba postów : 33243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Czw Maj 04 2017, 16:52

Rozgrywkę rozpoczyna Victor!
Używajcie tego kodu na końcu swoich postów, żeby było wam łatwiej:
Kod:
<zg>Kostki</zg>:
<zg>Pole</zg>:
<zg>Parzysta/Nieparzysta</zg>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 107
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14461-victor-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14462-kolejny-dear-do-kolekcji#383147
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14464-sowa-victora
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14465-victor-o-i-dear#383295




Gracz






PisanieTemat: Re: Zrujnowany Taras   Nie Maj 07 2017, 12:39

Victor chyba nie umiał oceniać ludzi. Do każdego kogo spotkał podchodził pełen zaraźliwego lub irytującego (co niektórych) optymizmu. Dear szczególnie uwielbiał towarzystwo kobiet niezależnie od wieku. Nie tylko, że był dorosłym, heteroseksualnym mężczyzną, ale również dlatego, że były one fascynujące pod każdym względem ich jestestwa.
- Wymiękam? - Zasmial się na odpowiedź dziewczyny, a kiedy zamierzał, aby wstać zwrócił uwagę na imię, którym się przedstawiła.
- Void. Mów mi Void. - Również postanowił użyć skrótu, zastanawiając się od jakiego imienia może być skrót "Tea".
- Powinienem ustąpić pierwszeństwa. - Odparł na prośbę Evermore, aby zaczynał pierwszy. Sam nie za bardzo wiedział o co w tym wszystkim chodzi, ale to tylko sprawiało, że wręcz rwał się, żeby zacząć pierwszy. - Ale skoro nalegasz. - Uśmiechnął się i wykonał rzut. Gra się rozpoczęła.
Kiedy kostki zatrzymały się, Victor wpatrywał się w pionek, który przesunął się na pole 12, a następnie przeczytał:
-  „GDYBY WSZYSTKIE MAŁPY POTRAFIŁY SIĘ NUDZIĆ, ZOSTAŁYBY LUDŹMI.” - Spojrzał wymownie na Tequile. Nie miał pojęcia o co mogło chodzić. Zaczął się rozglądać. Miało się coś dziać? Właśnie teraz... Nie wiadomo skąd dostał w twarz eliksirem bujnego owłosienia. Niespodziewanie jego ciało pokryły włosy. Mnóstwo włosów.
- Ochyda. - Starał się odgarnąć je z twarzy, ale było to niemal niemożliwe, a żadne zaklęcie nie działało. Jaki pech! I to w dodatku na samym początku. - Teraz nasza strefa komfortu na pewno nie zostanie przekroczona. - Zażartował, mimo stanu w którym się znajdował.

Wybacz, zapomniałam... xD

Kostki: 6, 6
Pole: 12
Nieparzysta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Zrujnowany Taras

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Przeszklony taras
» taras
» Zrujnowany kościół
» Taras [czwarte piętro]
» Zrujnowany park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-