IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wodospad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Wodospad   Pią Sty 15 2016, 11:14


Wodospad

Wodospad w dolinie Haydena jest jednym z piękniejszych miejsc w okolicy. Rzadko całkowicie zamarza, dzięki czemu nawet zimą wiele zwierząt znajduje w tym miejscu świeżą wodę, a nieustanny szum potrafi uspokoić nawet najbardziej rozgorączkowanego spacerowicza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : -22
  Liczba postów : 250
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12002-azalia-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12007-ktore-oblicze-chcesz-poznac#322907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12005-sowa-freyr
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12006-azalia-aristow#322905




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad   Nie Sty 31 2016, 20:35

Nadszedł ten najbardziej oczekiwany przez nią moment, co prawda nie przewyższał jej ekscytacji gdy na święta udała się do domu w Norwegii. Na pewno wyjazd na ferie zimowe organizowany przez Hogwart znalazł się na równi. Naprawdę odliczała dni i z każdym kolejnym cieszyła się coraz to bardziej, bo dobrze wiedziała, że Hogwart ją nie zawiedzie. Tak jak przewidziała, gdy tylko ujrzała motel Goblinów jej oczy zaczęły się świecić z radości.
W jednej sekundzie dostała takie przyśpieszenia, że nie potrzebowała wiele czasu by się zapoznać z noclegiem, odnaleźć pokój i szybko powitać ze współlokatorami. Stwierdziła, że bagaż zawsze może rozpakować potem bo pragnienie rozejrzenia się po okolicy był dużo większy niż chęć rozpakowania kufra i to w liczbie dwóch. Co jak co, ale jej przygotowania są wręcz profesjonalne niczego nie może jej zabraknąć. W końcu ma w tym trochę doświadczenia.
Nie przebierała się, zgarnęła jedynie jakąś bułkę by szybko zagryźć i opuściła motel z prędkością wiatru niemalże. Raczej nie obawiała się wyprawiać sama w nieznane miejsce, różdżkę miała ze sobą to nic więcej nie potrzebowała gdyby jednak coś się wydarzyło. W końcu w Stavefjord miała zajęcia z przetrwania gdzie nie mogła nawet o różdżce pomyśleć i radzić sobie sama z tym co znajdzie.
Ciepło ubrana z grubą czarną kurtkę z kapturem z kożuszkiem, nie zabrakło białego szalika oraz czapki i rękawiczek do zestawu, na nogach sznurowane traperki z białym futerkiem. Dostosowanie jej nie wymagało nawet ubierania czegoś dodatkowego pod spodnie, pod kurtką miała cieniutki sweterek, a i tak zdecydowanie twierdziła, że jej jej za ciepło.
Przemierzyła okolicę i nawet nie odczuwała zmęczenia, widoki jakimi się napawała dodawały jej energii. W końcu dotarła chyba do ostatniego z miejsc gdzie mogła zajść. Wielki wodospad, który mimo mrozu nie zamarzł do końca. Szła wzdłuż rzeki najbliżej jak się tylko dało by spojrzeć na ten monument natury z dołu. Była przy nim taka maleńka. Wciągnęła powietrze nosem i dopadła ją nostalgia, tak jak w Norwegii. Chociaż tutaj jednak brakuje gór, jest bardziej nizinnie. Jednak tutaj jest tak samo pięknie.
-Jak pięknie - powiedziała krótko bo na inne słowa nie było ją chwilowo stać. Gdy się tak napatrzyła mogła rozejrzeć się dookoła z nadzieją, że spotka jakieś piękne polarne zwierzę.
Minęło trochę czasu, nie było jeszcze późno, ale wypadałoby już wracać. Poza tym przypomniało jej się o spotkaniu z Lilith! Przecież miały razem gdzieś się udać, za to Azalia z głową w chmurach musiała wpierw sama się udać na rozpoznanie. Dlatego postanowiła wrócić do motelu i odnaleźć Llilke, a nóż się trafi, że spotka ją gdzieś w pobliżu.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28692
  Liczba postów : 33243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Lut 20 2016, 13:53


Yeti?

GRUPA III
Ivos Rozmitol
Percival M. Follett
Bethany Cyler
Kaden N. Langdon


Benj Potocky
Ophelia Brown
Sunny O. Saltzman
Elisabeth Wonderwood
Elliott Van der Vyver
Zilya Fyodorova
Seth Quinn
Amalyn Vantarri
Hope Crowe
Freya Tulle
Adam Henderson
Eric U. Moore
Lunabelle Warris
Daisy Manese
Mirabelle Leblanc
Anastasia Lee
Elizabeth Morgana May
Lucas Kray




CZAS NA NAPISANIE POSTA W ETAPIE I - DO CZWARTKU, 25.02

ZADANIE GRUPY III

Po drodze do wodospadu opiekunowie przekazali swoim podopiecznym informacje na temat okolicy, które udało im się zebrać przed wyruszeniem na miejsce. Poinformowali także o samym problemie, wyjaśniając, że wokół wodospadu słychać dziwne ryki. Dostali kategoryczny zakaz rozdzielania się na grupy mniejsze niż trzy osoby oraz wskazówkę, aby trzymać się raczej razem - a przynajmniej widzieć jeszcze jedną grupę w okolicy. Ustalili też specjalne znaki ostrzegawcze. Gobliny podejrzewały, że coś osiedliło się w górach, a przez to rozeszła się plotka, że jest to Yeti.
Z początku, gdy dotarli do wodospadu, nie było słychać nic poza szumem wody. Dopiero po chwili z różnych, losowych miejsc, zaczęły dochodzić przeciągłe dźwięki, przypominające ryki. Uczestnicy mieli kierować się w stronę źródeł dźwięków, ale nie podchodzić zbyt blisko, zamiast tego próbując sprawdzić, za pomocą zaklęć, czy coś znajduje się w pobliżu.

PROSZĘ O ZAZNACZENIE WSZYSTKICH KOSTEK NA DOLE POSTA. Rzucamy w odpowiednim temacie, w dziale losowania. Nie zmieniamy kolejności kostek i opisujemy, na co rzucamy!

OPIEKUNOWIE rzucają trzema kostkami, pierwszą rozpatrują według kostek dla opiekunów, drugą i trzecią według kostek dla wszystkich.

1, 3- Zupełnie nic nie wiadomo ci o okolicy wodospadu. Chyba nie zdążyłeś natrafić na żadnego zapaleńca wycieczek, który mógłby ci cokolwiek opowiedzieć. Niestety, nie pomagasz zbyt wiele.
2 - Słyszałeś gdzieś, coś, kiedyś i trochę przekręcasz fakty. Zdaje się, że nawet ktoś nieśmiało poprawia cię z tłumu, ale nic nie szkodzi. Dobrze, że przynajmniej wiesz choć trochę i wiesz podstawowe rzeczy.
4, 5 - Świetnie! Czy to zainteresowanie tematem, czy zwyczajnie przygotowanie, wiesz o okolicy naprawdę sporo i zdaje się, że twoje wskazówki mogą pomóc w poszukiwaniu rozwiązania.
6 - Wiesz niezbyt dużo, ale przynajmniej mówisz zgodnie z prawdą i nic nie przekręcasz. W dodatku jedna z twoich wskazówek okazuje się bardzo cenna.


WSZYSCY rzucają dwiema kostkami

Pierwsza kostka - wybieranie kierunku
1, 4 - Wydaje ci się, że idziesz w dobrym kierunku, że to stamtąd dochodzi dźwięk. Jednak im dalej zachodzisz, tym ciszej słychać ryki. To dziwne, bo przed chwilą rzeczywiście dochodziły z miejsca, które wybrałeś...
2 - W porządku, idziesz w kierunku wodospadu, gdzie woda jest prawie ogłuszająca, ale te dziwne dźwięki i tak słychać. Coś jest na rzeczy.
3 - W ogóle nie masz wyczucia, nawet nie potrafisz skierować się do źródła dźwięku!
5 - Z początku myślałeś, że nic z tego nie będzie i wybrałeś zły kierunek, ale ryk rozległ się gdzieś w pobliżu. Chyba powinieneś być ostrożny.
6 - Masz wrażenie, że dźwięk zmienia położenie. Raz słyszysz go z prawej, raz z lewej, przez co trochę błądzisz. Na szczęście widzisz innych ludzi. Może to czas na użycie zaklęcia?


Druga kostka - zaklęcie wykrywające pułapki (Saperum nom)
1 - Zaklęcie działa, ale nie tak, jak powinno. Odrzuca cię do tyłu i uderzasz się boleśnie w drzewo, a do tego ciężej ci oddychać. Pytanie, czy nie masz talentu, czy to "coś" odbiło twoje zaklęcie!
2 - Zaklęcie nie działa. Właściwie to zwyczajnie ci nie wychodzi. Jeśli masz więcej niż 7 punktów w zaklęciach i OPCM, możesz przerzucić kostkę.
3 - Po kilku próbach zaklęcie udaje się, ale nie wykrywasz żadnych pułapek ani nieprawidłowości. Zdobywasz za to 15 galeonów, zakopanych w śniegu.
4 - Zdaje się, że coś znalazłeś, ale jest kawałek stąd. Pewnie trafiłeś na to przypadkowo, najlepiej zapamiętaj kierunek, w który posłałeś czar. Znajdujesz też magiczną kredkę.
5 - Zajęło ci to chwilę, ale czar wskazał ci pułapkę. Czas poinformować resztę.
6 - Świetnie! Znalazłeś coś dokładnie tam, gdzie celowałeś, a do tego możesz spróbować ponownie. Może znajdziesz coś jeszcze? Rzuć kostką kolejny raz.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4572
  Liczba postów : 968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Moderator






PisanieTemat: Re: Wodospad   Sob Lut 20 2016, 20:35

Percy był dosyć zaskoczony całą tą akcją, chociaż nie miał nic przeciwko - zawsze dobrze przewietrzyć pióra i zobaczyć coś nowego, prawda? Niestety, niewiele wiedział na temat wodospadu - bardziej interesowała go miejscowa fauna, a cuda natury pozostawiał innym. Nie przypuszczał, że taka wiedza będzie mu do czegokolwiek potrzebna - jak widać, nie miał racji. Wiedział tylko, i tylko tyle był w stanie przekazać podopiecznym, że w okolicach wodospadu słychać dziwne ryki, które z pewnością nie należą do znanych mieszkańców Gór Skalistych. Chodziły różne pogłoski, a ich zadaniem było sprawdzić, co tak naprawdę się działo.
Percival nie miał najmniejszej ochoty zgrywać pana wszechwiedzącego, ale kiedy inny opiekun, poinformowany znacznie lepiej niż on sam, skończył mówić, Follett nie mógł się powstrzymać, żeby nie dodać:
- Zakaz rozdzielania się potraktujcie bardzo poważnie. Nie wiemy, z czym mamy do czynienia i na ile jest niebezpieczne. Miejcie oczy dookoła głowy i pilnujcie się wzajemnie - powiedział spokojnym tonem, który zdradzał, że traktuje całą sprawę bardzo serio. Cóż, bądź co bądź byli za nich odpowiedzialni!
Kiedy znaleźli się na miejscu, przez dłuższą chwilę nic nie zakłócało ciszy, jeśli nie liczyć jednostajnego szumu wody. Jednak nie musieli czekać długo, by usłyszeć przeciągłe ryki dobiegające z różnych stron. Miał nadzieję, że uczniowie podejdą do sprawy rozsądnie - przynajmniej na tyle, by w razie czego dało się ich odratować.
Cicho ruszył w stronę, z której dobiegały ryki. Szedł na miękkich nogach i nie można było mieć wątpliwości, że potrafi poruszać się w terenie, jednak dźwięk wydawał się coraz bardziej odległy. Percival przystanął, marszcząc brwi i nasłuchując. Nie, ryki nie umilkły - po prostu zaczęły się oddalać, a on nie miał pojęcia, gdzie popełnił błąd, bo przecież jeszcze przed chwilą z całą pewnością dobiegały z tamtego skalnego załomu. Pułapka? Ktoś rzucił na nich zaklęcie? Percy potrząsnął głową i wykonał lekki ruch różdżką, mrucząc przy tym Saperum nom.
Siła odrzutu była tak potężna, że pozbawiła go tchu. Z impetem uderzył plecami w pień drzewa, po czym osunął się na śnieg, próbując złapać oddech. Nie wiedział, czy to on okazał się nieudolnym czarodziejem, czy "coś" odbiło jego zaklęcie. Żałował, że Archibald nie znajdował się w jego grupie - z pewnością wiedziałby, co robić.

kostka dla opiekunów: 3
pozostałe: 4 i 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Lut 23 2016, 17:28

Nudziło mu się jak diabli, a co można robić w takim miejscu kiedy komuś się nudzi? Pobyć w samotności, wolał sam poszukać źródła tego całego hałasu.. Yeti, też coś. Lucas rozumiał że żyją w świecie czarów, ale o ile dobrze wiedział "wielka stopa" była wymysłem ludzi z czego większość przypadków to czyste żarty ludzi z dobrym poczuciem humoru jakiego niekiedy tu brakowało. Postanowił się odłączyć i ruszyć mniej więcej w stronę osgłosu który pojawił się w jednej chwili i odbił się po okolicy echem. Skręcił więc na wschód od grupy, nikogo nie poinformował ani nie przejmował się tym że ktoś za nim ruszy. Po prostu szedł przed siebie uważając pod nogi i czekając na kolejny dźwięk który go nakieruje. Jednak przez dłuższy czas słyszał tylko i wyłącznie bicie swojego serca które wydawało się znacznie przyśpieszyć. W którą stronę miał iść i gdzie w ogóle się znalazł?
Dobre pytania które sobie zadawał przerwał mu kolejny ryk.. był blisko i to nawet bardzo. Wątpił szczerze że znajdzie to coś sam, jak widać tylko on pomyślał logicznie.. chyba. Skoro był tak blisko postanowił także sprawdzić czy wokół nie ma żadnych pułapek, wypowiedział cicho..Saperum nom. Zaklęcie o dziwo zadziałało, chyba jednak opłacało się nieco uważać na lekcjach. Przyszła mu do głowy myśl by sprawdzić cóż to za pułapka, więc ruszył w tym kierunku.

Kostki x2 piąteczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 159
  Liczba postów : 135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12157-elisabeth-wonderwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12161-beth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12160-sowa-beth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12159-elisabeth-wonderwood




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad   Wto Lut 23 2016, 18:25

Cała akcja bardzo spodobała się Beth. Nie lubiła siedzieć w pokoju i nic nie robić, a taka wyprawa z pewnością byłaby bardzo edukująca. I tak chciała się wybrać nad wodospad, zawsze chciała zobaczyć, czy rzeczywiście jest tak ładny, jak wszyscy mówią. Jednak jak usłyszała o podejrzeniu, że znajdą tam Yeti, była co najmniej rozbawiona. O Yeti słyszała, owszem, ale tylko w mugolskich opowieściach. Nigdy nie spotkała się z tym stworzeniem w magicznych historiach. Ich opiekun zdawał się być poważny, więc postanowiła odrzucić żarty i faktycznie postarać się znaleźć źródło tajemniczych dźwięków.
Mimo jasnego zakazu od nauczyciela, postanowiła się kawałek oddalić od grupy, bo w tym szmerze nie mogła nic usłyszeć. W samotności wyraźniej słyszała dźwięki. Nie potrafiła jednak określić, skąd dochodziły. Raz odwracała głowę w prawo, znowu w lewo. To "coś" musiało się poruszać. I to szybko. Idąc za dźwiękami, nie zauważyła, że odeszła za daleko. Chwila przerażenia została przerwana, bo za drzewem zauważyła pozostałą część grupy. Odetchnęła z ulgą. Postanowiła użyć zaklęcia na chybił trafił, w kierunku, który wydawał się jej właściwy. Saperum nom, mruknęła i skierowała różdżkę w prawą stronę. Okazało się, że kierunek nie był błędny. Coś na pewno tam było, ale szczerze wątpiła, żeby było to Yeti. Nie miała wystarczająco dużo odwagi, żeby to sprawdzić samemu, więc postanowiła wrócić do grupy.
Ścieżka, po której szła była oblodzona i nieszczęśliwie się na niej poślizgnęła. Wylądowała twarzą w śniegu. Wyglądała jak śnieżny bałwan. Ale będąc tak blisko podłoża, zauważyła coś w śniegu. Podniosła to. Przypominało zwykłą, mugolską kredkę, ale pamiętała, że ktoś z szkolnych malarzy już takiej używał. Schowała ją do kieszeni i wróciła do grupy.

kostki: 6, 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1567
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Lut 24 2016, 11:52

Daisy cieszyła się na tę wycieczkę (albo może misję?), szczególnie, że ta do której ją przydzielono wydawała się najciekawsza. Bo co to za frajda naprawiać rozpadający się zamek kiedy można było szukać Yeti (albo innego równie przerażającego stwora) w górach i to w dodatku tuż obok pięknego wodospadu? Zagapiła się na niego dłuższą chwilę, kiedy opiekunowie coś tam mówili a może i nie, bo w gruncie rzeczy jakoś niespecjalnie się na tym skupiła i ostatecznie usłyszała tylko, że mają się nie oddalać od siebie. 
Może nie potraktowała tego do końca poważnie, bo szukała potem dźwięków trochę jakby na własną rękę, jednak sprawdzała co jakiś czas czy widzi w pobliżu chociażby kilku innych uczestników. Jeszcze się nie zgubiła. Za to ryki były coraz dziwniejsze i jakby dochodziły wszędzie. Jeden rozległ się wyjątkowo blisko i, co więcej, Daisy usłyszała tam jakby szuranie. Ktoś tam chodził? Rzuciła wiec Saperum nom i kiedy wykazało, że za drzewem rzeczywiście coś musi być... cóż, po prostu tam weszła. Trochę się przestraszyła, kiedy zamiast rzeczywistej pułapki znalazła tam @Lucas Kray. Śnieg z iglastego drzewa pod którym właśnie przeszła wylądował zarówno na niej, jak i na nim. Spojrzała na niego trochę zła, jakby to była jego wina, że wyglądali teraz jak bałwanki.
- A ty co? Nie słyszałeś, że mamy się nie rozdzielać? - zapytała z wyrzutem. - Mogło cię coś pożreć, masz szczęście, że cię znalazłam - oznajmiła dumnie, kiedy przed nimi znowu rozległ się ryk.
Daisy, niewiele myśląc, rzuciła w tamto miejsce zaklęcie wykrywające pułapki i natychmiast jakaś dziwna siła odrzuciła ją do tyłu. Na Lucasa i na choinkę.

6 6 (1)

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Lut 24 2016, 15:25

Cholerna zima, wszystko przed oczami zlewało mu się w jedną całość i nawet jeślo to coś jest białe to dostrzeżenie tego będzie graniczyło z cudem. Zatrzymał się na chwilę wysłuchując jak coś zaczęło chrupać? Tak jakby ktoś szedł w jego kierunku po niewydeptanym śniegu, ów dźwięk niestety rozchodził się w każdą stronę co niw ułatwiało mu zbadania źródła. Postanowił poczekać, sięgnął jedynie ponownie po różdżkę jeżeli trzeba by było w jakikolwiek sposób się bronić.
Nagle nie wiadomo jak i kiedy dał się podejść, za jego plecami pojawiła się postać. Jednak nie zauważył jej od razu, dopiero gdy śnieg spadł na niego w ilości "więcej się nie dało", a spora jego część wpadła mu pod kurtkę zareagował jak poparzony podskakując i odwracając się przy okazji. Szybkim ruchem zgarnął większość śniegu spod kurtki i zerknął gniewnie na.. jak ona się nazywała, przecież pamiętał.. Daisy? Chyba, chociaż nie obchodziło go to teraz.
- Znalazłaś? Czuję się wręcz śledzony, żr nawet nie mogę się odlać w samotności bo znajdzie się jakaś zmora. Jasne.. sam bym sobie przecież nie poradził. - Mruknął,Chciał się odwrócić gdy nagle nie czuł gruntu pod stopami? Dziewczyna dosłownie jak pocisk poleciała na niego i przygwoździła go do drzewa, odruchowo zacisnął ręce na jej klatce piersiowej jakby chciał ją obronić. Zgniotła go na tyle że z trudem złapał powietrze, a całość sprawiła że miał ochotę puścić pawia..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1567
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Lut 24 2016, 17:52

Otrzepała czapkę ze śniegu, szalik miała akurat na tyle ciasno zawiązany, że nic nie było wstanie wpaść jej za kołnierz.
- Akurat. Trzeba było wcześniej myśleć o odlewaniu a teraz - odpowiedziała mu, bo co on sobie myślał. Nie, żeby jakoś bardzo interesowało ją bezpieczeństwo jego osoby, ale mogła poudawać, coby być nieco bardziej upierdliwą.
Kiedy chwilę później upadła na niego, najpierw patrzyła trochę z przerażeniem przed siebie, bo nie ulegało wątpliwości, że w tych krzakach coś musi być. Jakie roślinki potrafiłby warczeć i odbijać zaklęcie? Trwało to tylko jakiś czas, bo Daisy szybko zorientowała się, że leży na nieznajomym. Poderwała się szybko, zabierając jego ręce z siebie.
- A ty gdzie z tymi łapami? Zboczeniec! Nie jestem jedną z tych waszych angielek, co to wskakują do łóżka pierwszemu napalonemu - mówiła to i właściwie nie udało jej się wstać a jedynie sturlać i siedziała teraz obok, na ośnieżonej ziemi. Merlinie, co z tymi hogwartczykami było. Mogła się założyć, że to jeden z tych ślizgonów. Podobno byli wredni. Chociaż ona by wszystkich poprzydzielała tylko do dwóch domów - dla tych wrednych i dla tych ciapowatych.

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Lut 24 2016, 18:37

Że też musiał trafić na takową sztukę, właśnie prawdopodobnie zmiażdżyła mu któryś z organów i jego odruch był niekontrolowany. Ale oczywiście ta wzięła go za jakiegoś zboczeńca, przecież jak leci na Ciebie dziewczyna.. dosłownie leci to jakiś odruch trzeba wykonać mimo wszystko. Leżał tak chwilę na śniegu czując że zaraz wypluje żołądek, chyba nie opłacało się tyle żreć przed wyjściem. Usiadł i odwrócił się plecami do dziewczyny, właśnie w tej chwili przyozdobił górkę śniegu soczystym pawiem. Na sam koniec jeszcze splunął kilkukrotnie i skrzywił się dodając.
- Wypraszam sobie.. nie jestem jakimś tam angolem tylko Szkotem. A co do Ciebie, radzę Ci zważać na słowa, kochanie. - Lubił denerwować większość kobiet takimi bezpośrednimi zwrotami, nie zdziwi aię jak zaraz Daisy bo chyba tak miała na imię dziewczyna, zaraz go skrytykuje i obrzuci obelgami. Wstał tylko ze śniegu i otrzepał tyłek ze śniegu. Że też wymyślił bajkę o tym że chciało mu się lać, da mu spokój czy będzie tak stać i szczekać za każdym razem jak coś powie Ślizgon?
- Znalazłaś mnie, jak fajnie.. możesz iść powiedzieć reszcie gdzie jestem, a ja tu poczekam. - Wyszczerzył się głupio i pokręcił głową, miał niesmak w ustach i lekkie nudności.. super.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1567
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Lut 24 2016, 21:47

Hehe, już ona wiedziała jak to jest z tymi odruchami. Oczywiście, zdawała sobie też sprawę, że być może chłopak nie jest taki straszny. Bardzo przesadzała w swoich słowach, bo w zasadzie nie było zdania gdzie by się go w jakiś sposób nie czepnęła.
Widząc, że zaczyna wymiotować, odsunęła się dalej i odwróciła wzrok. Uch, to obrzydliwe. Nie miała pojęcia jaki jest prawdziwy powód i pomyślała, że pewnie musiał sporo wypić.
- Szkot czy Anglik, co za różnica - rzekła, bo dla takiej Amerykanki jak ona, to było zupełnie wszystko jedno. Serio, tak się niektórzy szczycili swoim pochodzeniem tylko dlatego, że byli z tej samej wysypy a trochę bardziej na północ. - Bo co mi zrobisz, kochany? - zaczęła mówić jak on, chociaż to było trochę naciągane, bo to całe jego wymiotowanie mocno ją obrzydziło. Ale była uparta i sobie stąd nie pójdzie! Poza tym przecież znalazła ewidentne źródło ryku. (A przynajmniej jedno z nich - pomyślała, kiedy dźwięk rozległ się z zupełnie innej strony).
No więc tak. Postanowiła dalej tutaj stać. Czy też może leżeć, bo przecież wciąż nie wstała.
- Po co? Znalazłam tego stwora, a nie ciebie. Nigdzie nie idę - powiedziała i żeby podkreślić swoje słowa, położyła się cała w śniegu. Zaraz będzie robić aniołki.

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Lut 24 2016, 23:05

- Różnica? Dosyć spora, to tak jakby pomylić Kanadyjczyka z Amerykaninem. Szkoci nawet inaczej mówią, nie widać tego? - Pokręcił głową strzelając kręgosłupem, czuł się jakby stratowało go całe stado zwierząt.. albo ze dwa. Boże, czemu z niektórymi kobietami tak łatwo się dogadać, a z drugimi wręcz na odwrót.
- Tak poza tym dzięki za przygniecenie mnie, zwróciłem dosyć smaczne śniadanie oraz najprawdopodobniej wczorajszą kolację. Co Ci zrobię? Ja nie zamierzam Ci nic robić, jak widzę sama idealnie potrafisz to robić rzucając czarami na lewo i prawo, mała. - Zaśmiał się pod nosem i zerknął jak ta rozłożyła się w śniegu, jak ma coś nas wpierdzielić to pójdzie na pierwszy ogień.. no spoko. Zaczął energicznie pocierać dłońmi o siebie.. w sumie czemu on nadal z nią rozmawiał, powinien ją do reszty olać i iść w swoją stronę. Chociaż z drugiej strony zapewne będzie szła za nim,  skoro i on będzie szedł do źródła tych dźwięków. Miał dwie tezy, pierwsza że to coś się szybko przemieszcza, a druga że ta rzecz/osoba nie jest sama. Była tylko jedna opcja żeby to sprawdzić, pójść i się przekonać.
- To może ruszysz się i sprawdzisz co z tym hałasem, w końcu po to tu zostałaś i to ty znalazłaś ów źródło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1015
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11991-kaden-nigel-langdon#322664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12013-k-a-d-e-n#322994
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12288-listy-kadena#327796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12289-kaden-n-langdon#327797




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Lut 25 2016, 20:40

Kaden myślał, że coś znalazł, po tym jak bardzo brawurowo nic nie wniósł w rozmowę o wodospadzie wśród opiekunów. Czmychnął jakoś ukradkiem, wsłuchując się w jakiś ryk, który doprowadził go do miejsca, w jakim się teraz znajdował. Zamiast jednak napotkać szukaną bestię, wpadł wprost na @Daisy Manese i @Lucas Kray. Przystanął przy drzewie przez chwilę obserwując ich kłótnię w niemym rozbawieniu. Uśmiechnął się nawet pod nosem, uznając młode miłości za całkiem urokliwe. Zaraz potem jednak jego twarz wykrzywiła się w lekkim grymasie, syknął pod nosem, czując ból tego ucznia i niemalże sam wyczuł teraz ścisk w żołądku patrząc na bardzo nieapetyczne zwrócenie posiłku. Wbrew swojej Krzywej minie, wyraz twarzy miał życzliwy, kiedy podszedł bliżej. Krzyki młodziaków nasuwały mu na myśl kolejną ideę – być może to nie żadną kreaturę słyszał tylko ich wymianę zdań.
Witam — skłonił im się lekko, podciągając rękawy kurtki do łokci, odpinając kurtkę, bo samemu mu się robiło słabo i niedobrze, jako, że wyraźnie wyczuwał w nozdrzach słabo przetrawione śniadanie ślizgona — Mam wrażenie, ze wasza dwójka się zgubiła — wskazał na nich dłonią i uśmiechnął się kątem ust mimo wszystko dalej rozbawiony z sytuacji. Towarzyszenie hogwartczykom na feriach to był jednak bardzo błyskotliwy pomysł. Miał z tego przednią zabawę.
Ale ja zgubiłem się nie mniej. Może pomożemy sobie wszyscy nawzajem? — uniósł lekko brwi ku górze, zachęcając ich do współpracy. Jeśli przyszłoby im z kimś walczyć, cóż, wolał mieć przy sobie dwóch czarodziejów, nawet jeśli nastoletnich. On co najwyżej mógłby agresora pogonić dawką dobrego humoru.

3, 5, 4 (ostatnią ignoruję, bo jestem charłakiem, ale... czy mogłam znaleźc chociaż kredkę? XD)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1567
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Wodospad   Czw Lut 25 2016, 23:54

Westchnęła tylko nad jego głupotą. Oczywiście, że to było zupełnie co innego. Każdy wiedział, że Kanada i Stany Zjednoczone to dwa innej kraje, podczas gdy Anglia i Szkocja były bardzo podobne. To takie jakby ich stany. Co by mu powiedziało, gdyby mu oznajmiła, że tak właściwie, to ona nie jest Amerykanką tylko Pensylwanką? (Na pewno niewiele. Czy istniało w ogóle takie dziwne słowo?)
Wysłuchała w spokoju jego krótkiego monogologu. Jakby to wszystko ją obchodziło.
- Trzeba było nie jeść, skoro masz tak delikatny żołądek - skomentowała, nieświadoma, że ktoś ich obserwuje. Dobrze, że to nie był Yeti! - Że co, niby rzucam zaklęciami na prawo i lewo? Znalazłam potwora. Potwora! Siedzi sobie w tych krzakach i pewnie tylko czeka, aż nas zje - rozentuzjazmowała się odrobinę, no bo w końcu to nie taka niecodzienna sprawa. Mimo wszystko czuła się obecnie całkiem bezpiecznie, bo ryki już z bliska nie dobiegały. Ale i tak pilnowała, żeby cały czas być przodem do podejrzanego miejsca. Wzięła garść śniegu, który się nie lepił przez to minus piętnaście stopni, i rzuciła nim w okropne ślady po wnętrznościach lucasowego żołądka. Bleh, żeby tylko na to nie patrzeć. Drugą garstkę rzuciła w samego Lucasa. Ot, dla zabawy. Jakiś taki spięty był.
- Taki z ciebie cwaniak, że chcesz mnie rzucić na pożarcie? Sam tam idź, jak taki odważny jesteś - odpowiedziała na jego wyjątkowo głupi pomysł.
Właśnie wtedy zjawił się ten ktoś. Daisy nigdy go nie widziała, ale to na pewno był jeden z opiekunów, bo wyglądał na starszego. Od razu trochę spokorniała, bo przecież nie będzie na niego też się wydzierać.
- Nie zgubiliśmy się, panie profesorze, znaleźliśmy potwora w tym krzakach i go pilnujemy, żeby nie wylazł - powiedziała od razu, podnosząc się trochę do pozycji siedzącej, bo głupio było tak dalej leżeć w śniegu.

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28692
  Liczba postów : 33243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Lut 26 2016, 11:53


Yeti?


CZAS NA NAPISANIE POSTA W ETAPIE II - DO PONIEDZIAŁKU, 29.02

ZADANIE GRUPY III

Krótkie poszukiwania okazały się dosyć owocne. Udało się namierzyć parę źródeł dziwnych dźwięków, które po wyprawie w jedno z miejsc okazało się być... skrzynią. Zwykłą, drewnianą skrzynią z płaskim wiekiem. Jak na komendę, wieko podniosło się i z wnętrza wydobył ryk, a raczej skrzek, bo to jej zawiasy skrzypiały tak donośnie. Przy otwarciu ze środka wydostały się okrągłe, czarne piłki, które odbijały się od drzew i wszelkich powierzchni - nawet od ciał uczestników, zostawiając na nich ślady. Wyglądało na to, że aby osiągnąć spokój, trzeba było pozbyć się skrzyń i piłek. Szybko wyszło na to, że niezidentyfikowane kule przemieniają się w coś, co przypominało nietoperze. Wydawały taki sam skrzeczący dźwięk, jak skrzynie i atakowały, przeszkadzając w zniszczeniu drewnianych pudeł.

Każdy gracz powinien w swoim poście wymyślić teorię, opisującą jak i dlaczego skrzynie się tu znalazły, czym są. Można wymyślać im nazwy i ciekawostki, kreatywność mile widziana. Najlepsza i najbardziej prawdopodobna teoria zostanie nagrodzona punktem do kuferka! Teorię należy zaznaczyć kolorem zielonym!

Każda osoba może wybrać dwie z poniższych czynności i przy rzucie kostkami zaznacza, które czynności wybrała. Należy jednak pamiętać że jeden post = jedna czynność! Jeśli chcesz niszczyć skrzynię i pomóc poszkodowanemu, musisz napisać dwa oddzielne posty (co oznacza, że jeden post = jeden punkt kuferkowy). NA POCZĄTKU POSTA (nad postem) ZAZNACZAMY WYKONYWANĄ AKCJĘ. Pamiętamy też o wpisywaniu kostek pod postem!

A) Niszczenie skrzyń
Jeśli masz 8 lub więcej punktów z zaklęć i OPCM, przysługuje ci jeden przerzut kostki.
1- Twoje zaklęcie chybia, ale na szczęście nie robi nikomu krzywdy. Ciebie z kolei obsiadają trzy nietoperze, kąsające boleśnie w szyję i ramiona. Mają długie ząbki, przebijające się przez warstwy ubrań. Robi ci się słabo, chyba potrzebujesz pomocy.
2 - Trafiasz zaklęciem w skrzynię, ale mimo tego zostajesz zraniony kilkoma piłkami, które nie chcą dać ci spokoju.
3 - Zaklęcie nie wychodzi, ale nie obrywasz też od żadnej piłki ani nie męczy cię żaden nietoperz. Możesz rzucić jeszcze raz (do tego samego posta).
4 - Świetnie! Nie dość, że zaklęcie niszczy skrzynię, to jej odłamki trafiają dwa złośliwe nietoperze, które padają martwe na śnieg.
5 - Niszczysz skrzynię i kończysz z minimalnymi obrażeniami - kilka drzazg w policzkach, bo stałeś za blisko pudła, kiedy je rozwalałeś.
6 - Chybiasz, a twoje zaklęcie powala drzewo. To niebyt dobrze, bo gałęzie ranią cię, zostawiając głębokie rozcięcia, ale skrzynia jest zniszczona - drzewo spadło na nią.


B) Rozprawianie się z nietoperzami i piłkami
Jeśli masz 8 lub więcej punktów z zaklęć i OPCM, przysługuje ci jeden przerzut kostki.
1 - Nie masz szczęścia, właściwie to nietoperze i piłki bardziej rozprawiają się z tobą, niż ty z nimi. Siniaki, ugryzienia, zadrapania, wszystko co możliwe!
2 - Szło ci całkiem nieźle, dopóki ktoś nie powalił drzewa, chybiając zaklęciem. Przygniata cię ono do ziemi i lądujesz twarzą w zimnym śniegu, chyba masz złamaną kość. Szukaj pomocy!
3 - Super, radzisz sobie świetnie! Niszczysz wszystko, co staje na twojej drodze, rawr!
4 - Trochę dobrze, trochę źle. Na dwóch pokonanych przeciwników obrywasz jedną piłką i dostajesz pazurem nietoperzopodobnego stworzenia po twarzy. Dobrze byłoby, gdyby ktoś to zaleczył, ale raczej nic ci nie będzie.
5, 6 - Całkiem dobrze sobie radzisz, kończysz bez obrażeń, ale jedno z twoich zaklęć chybia i ranisz osobę, która napisała posta przed tobą (jeśli jesteś pierwszą osobą, ranisz sam siebie, niestety).


C) Pomaganie poszkodowanym
Jeśli masz 8 lub więcej punktów z uzdrawiania, nie musisz rzucać kostki - pomoc udaje się.
1, 4 - Oho, chciałeś pomóc, ale tylko pogorszyłeś sprawę.
2, 6 - Najlepiej nie jest, ale twoja pomoc przynajmniej złagodziła obrażenia.
3, 5 - Dobrze ci poszło, poradziłeś sobie z obrażeniami poszkodowanego.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4572
  Liczba postów : 968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Moderator






PisanieTemat: Re: Wodospad   Pią Lut 26 2016, 18:33

B) Rozprawianie się z nietoperzami i piłkami

Pozbieranie się zabrało Percivalowi dobrą chwilę, bo jednak trochę się poobijał. Klnąc pod nosem na czym świat stoi, zaczął się uważnie rozglądać, mając nadzieję, że podobne przykrości nie spotkały żadnego z uczniów. Otrzepał się ze śniegu i odetchnął zimnym powietrzem, zastanawiając się, czy Hampson aby na pewno ma dobrze w głowie, wysyłając kilku opiekunów i gromadę niedorostków na tego rodzaju wyprawę. Mimo wszystko przejmował się swoją rolą i naprawdę nie chciał, żeby któremuś z jego podopiecznych coś się przytrafiło.
W końcu namierzyli źródła dźwięków i zbliżyli się do nich ostrożnie. Były to ni mniej, ni więcej skrzynie. Tak, skrzeczące skrzynie, których wieka gwałtownie odskoczyły. Percy ścisnął mocniej różdżkę, ale niewiele to dało, bo ze środka wyleciały jakieś czarne kule czy piłki, które zaczęły wściekle atakować wszystko i wszystkich. Jedna z nich trafiła Folletta w środek czoła, sprawiając, że na chwilę go zamroczyło, jednak na szczęście było to zdecydowanie mniej groźne niż trafienie tłuczkiem.
- Jasna cholera! - burknął Percy, myśląc, że będzie miał na środku czoła fioletowego siniaka albo równie twarzowego guza. Niestety, na tym nie skończyły się harce dziwnych kul, które przemieniły się w stworzenia podobne do nietoperzy, które rzuciły się na grupę czarodziejów, przeszkadzając im w walce ze skrzyniami. - Okej, niech ktoś się zajmie tymi przeklętymi skrzyniami, ja biorę na siebie te... stwory - krzyknął do reszty wycieczki, ze złością ciskając zaklęciami w piłki i nietoperze.
Szło mu zatrważająco dobrze, część unieruchomił Drętwotą albo Glaciusem, potem prawie nie zwracał uwagi na to, jakie zaklęcie akurat rzuca. Miał tak celne oko, że żadna oszalała kula ani nietoperz nie miały z nim szans.
Zastanawiał się, czy nie natknęli się na gniazda kuleczników, wyjątkowo wrednych stworzeń zamieszkujących wysokie góry w klimacie umiarkowanym. Kuleczniki miały to do siebie, że w przeciwieństwie do innych nietoperzy nie były żyworodne, ale wykluwały się z czarnych jaj, swoim kształtem przypominających kule. Co ciekawe, wykluwały się wyłącznie w obecności innych żywych istot, których krwią mogłyby się pożywić. W ten sposób mogły przetrwać wiele miesięcy, czekając w jajach aż jakiś nieszczęśnik podejdzie zbyt blisko ich gniazda. Nie wiedział, że były w stanie wprawiać jaja w ruch, ale prawdę mówiąc, ten gatunek nigdy go szczególnie nie interesował. Wiedział tylko, że z ich zębów wytwarza się proszek, używany do produkcji co bardziej skomplikowanych eliksirów leczniczych. Ale dlaczego skrzynie? Może ktoś znalazł te potworki u siebie na strychu i wiedząc o ich wrednym charakterze postanowił porzucić w górach, zamknięte w skrzyni? Góry Skaliste to dzikie miejsce i można się tu natknąć na różne dziwa. Jeśli to były kuleczniki, to mieli cholerne kłopoty, ale starał się nad tym nie zastanawiać, tylko unieruchamiać zaklęciami kolejne stworzenia, które wciąż zawzięcie atakowały.


3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad   Nie Lut 28 2016, 01:20

Lucas uwielbiał wszystko robić po swojemu, dlatego też kiedy tylko dziewczyna stwierdziła że to ona znalazła potwora uśmiechnął się. To ona go znalazła, co prawda Lucas już szedł w jego stronę gdy nagle nie zauważył jej. Jakie to trzeba mieć szczęście żeby trafić na kogoś w takiej gęstwinie, a tu jednak bang. W trójkę, no nieźle.
Wyciągnął z kieszeni nieco zgniecioną fajkę i odpalił ją przy użyciu zapalniczki na benzynę, wszystko byłoby całkiem spoko gdyby nagle ów papieros nie wypadł mu z ręki przy dostaniu drobną ilością śniegu. Zmarszczył tylko czoło i zerknął gniewnie na Daisy, nie wiem czy robiła te wszystkie rzeczy nieświadomie.. czy też starała mu się utrudnić życie. W sumie jedynie logicznie gadającą osobą był ów mężczyzna, sam nie wiedział czy był to jeden z opiekunów więc po prostu wolał się do niego nie zwracać konkretnie. Pomóc sobie na wzajem? I owszem, potrzebował teraz tego nieświadomie by po prostu wrócić już do hotelu i walnać się spać.. taak, typowy Lucas. Postanowił więc pójść przodem, skinął do gościa by go ewentualnie asekurował gdyby coś wyskoczyło mu na przeciw. Wyciągnął zza paska różdżkę i przeszedł kilka kroków by.. znaleźć się na przeciwko skrzyni? Wydała ten charakterystyczny dźwięk, a więc to jest to źródło.. ale przecież słychać to w kilku miejscach, na jaką cholerę to tu się znajdowało. Nie był do końca przekonany co to było, ale wiedział jedno. Był ciekaw co było w środku, uklęknął i bez przeszkód otworzył skrzynię by dostać w twarz czymś okrągłym. Co to do cholery było? Nie było to tak istotne, te cosie przemieszczały się bardzo szybko odbijając od każdej powierzchni by na sam koniec zamienić się w.. nietoperze? Najwidoczniej, ich odgłosy wręcz przyprawiały o dreszcz.. Odsunął się nieco, chyba bez żadnego słowa się zrozumieli że trzeba zniszczyć tą skrzynkę, jednak.. coś poszło nie tak? Najwidoczniej, osoba która rzuciła zaklęcie trafiła w drzewo. Lucas zorientował się w ostaniej chwili, nie zdążył do końca się odsunąć i drzewo przygniotło chłopakowi rękę tym samym łamiąc ją. Było to na szczęście złamanie zamknięte, ale nadal pozostaje fakt że rękę miał przygniecioną przez te walone drzewo. Jęknął tylko przeciągle z ziemi i skrzywił się zaciskając mocno zęby, jak do się do cholery stało? To pytanie nurtowało go jak diabli, chociaż bardziej w jego głowę wkręcał się ból jaki teraz odczuwał przez ten wielki kawałek drewna.. ktoś mu wreszcie pomoże czy nie bardzo?

Kostka 2, MG niech mnie nie zabija za brak historii bo i tak pisałem to na szybkości byle by było przed poniedziałkiem. :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1015
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11991-kaden-nigel-langdon#322664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12013-k-a-d-e-n#322994
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12288-listy-kadena#327796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12289-kaden-n-langdon#327797




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad   Nie Lut 28 2016, 19:52

Kaden uśmiechnął się szczerze rozbawiony, słysząc jak zatytułowała go młoda dziewczyna. Stanął w miejscu, splatając dłonie na piersi. Jeden z łokci oparł na drugiej ręce, dłoń podnosząc do brody. Przysłonił sobie pół twarzy, rozmasowując szczękę, w rzeczywistości kryjąc perfidny uśmiech na twarzy, ale nie perfidny, bo chciał być wredny, perfidny, bo był bardzo wyraźny i ciężko było go w jakikolwiek sposób zatuszować. W końcu postanowił się więc odezwać, podchodząc bliżej, odciągając dłoń od twarzy.
Jaki tam ze mnie profesor. Kaden — przedstawił się, bo ani nie był żadnym nauczycielem, ani nie zajmował szczególnie pasjonującego stanowiska w Ministerstwie Magii. Robił tylko to co lubił i przy okazji nie czuł się wcale dużo starszy od młodzianach studenciaków, jakich miał przed sobą. Dlatego właśnie nie czuł oporów, kiedy podszedł bliżej młodzieży, głównie dziewczyny, wyciągając do niej z życzliwością dłoń.
Wstajesz? — i nie powiedział nic więcej, tylko kiwnął zachęcająco głową w swoją stronę, sugerując żeby podniosła się do góry. Jakikolwiek nie był jej wybór, chwycił ją za dłoń, pewnym ruchem i pociągnął w górę, wzrok przenosząc na chłopaka obok nich. On ruszył w jakimś kierunku, wiec Kaden poszedł po prostu za nim, oglądając się za Daisy tylko, żeby skontrolować czy idzie za nimi.
No tak. Skrzynia w środku lasu. To przecież bardzo… no, magiczne — skwitował, w zastanowieniu przystając z boku, masując sobie dłonią kark, zupełnie nie wiedząc jak podejść do tematu tych kufrów. Zlustrował wzrokiem chłopaka, śledząc co on robił — Ja bym tego jednak nie otwierał — zasugerował, ale nie jakoś szczególnie namolnie. Jedynie napomknął, że tak mu podpowiadała intuicja, jak się okazało kilka minut później, całkiem słusznie. Langdon, niewyposażony w żadną różdżkę musiał radzić sobie bez niej. Jak na cywilizowanego człowieka przystało, zrobił jedyną rzecz, jaką w tym momencie zrobiłby każdy szanowany niemagiczny, zaczął odganiać zwierzęta rękoma.
O kurwa… ale żeś obudził małe diabliki— rzucił aż instynktownie, zupełnie zapominając o obecności dziewczyny i kiedy obejrzał się na niego, jego już nie było. Jakimś cudem Kaden przetrącił go barkiem, czego nawet nie poczuł, najpewniej sam pomagając mu pod to drzewo wpaść.
Ouu — zacmokał, chowając twarz za przedramieniem, chroniąc się przed tymi stworami, a sam kucnął przy chłopaku, niewiele mogąc zrobić, oprócz tego, że spróbował pomóc mu podnieść zwaloną, potężną gałąż  z jego ramienia w górę — Czyli jednak współpraca.

B) 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1567
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Wodospad   Nie Lut 28 2016, 23:58

zabijanie nietoperzy

Lucas przestał się odzywać - to była całkiem niezła strategia, tym bardziej, że podziałała na Daisy, gdyż i ona przestała bezsensu nawijać. Trzeba przyznać, że to wytrącenie papierosa było dosyć przypadkowe, ale bardzo ją ucieszyło. Bo tak palić! Fu! I dobrze, że papieros wylądował w śniegu. Przysypała go nawet kupką śniegu, coby nie spalił całego lasu czy coś.
Nie miała pojęcia, że mężczyzna, który się pojawił nie był nauczycielem. W końcu nie tak długo była w Hogwarcie, no i chodziła tylko na część lekcji. Ale rzeczywiście, przypomniała sobie, że na te ferie mógł się zapisać właściwie każdy.
- Ach. - I tutaj zaśmiała się ze swojej głupoty.  - Cześć, Kaden, jestem Daisy - przedstawiła mu się, patrząc na niego i zastanawiając się o co chodzi z tym zasłanianiem twarzy. Czyżby on się śmiał?
Dała się podnieść ze śniegu, bo w końcu czy miała wybór? Ten idiota rzeczywiście postanowił sprawdzić źródło dźwięku. Kaden miał rację, ale tamten nie mógł posłuchać i zostawić skrzynię w spokoju. Daisy z przerażeniem zasłoniła głowę, kiedy te dziwne piłki i nietoperze wyleciały.
- I po co to otwierałeś? - krzyczała w tym hałasie, które wywoływały wszystkie machające skrzydła. Na Merlina, toż to jakaś klątwa była! Nie ulegało wątpliwości, że musiały być to jakieś czarno-magiczne skrzynie. Kto wie, może sam McGill je tu podstawił? Tylko dlaczego nie dał nic znać W&S i naraził ich wszystkich na ich nieświadome poszukiwanie? Być może nietoperze miały za zadanie wstrzyknąć ofiarom truciznę, która potem mogłaby pozwolić dyrektorowi przejąć nad nimi panowanie, żeby stworzyć swoją armię niby-inferiusów. Coś w stylu zbiorowego Imperiusa?
Daisy bardzo nie chciała stać się ich ofiarą. Nie wiedziała na ile przy zdrowych zmysłach jest McGill i czy zauważyłby, że ją też zaczarował. Jednak radziła sobie całkiem nieźle. Rzucała w stworzenia zaklęciem rozcinającym, przez co te kończyły martwe na ziemi, albo bez skrzydełek.
Wszystko szło dobrze, przynajmniej do czasu kiedy na Lucasa nie spadło drzewo. Co za niezdara! (To nic, że to pewnie była jej wina, bo przecież Kaden nie mógł rzucić zaklęcia...) Tak ją to wszystko przestraszyło, że źle wycelowała zaklęcie i wyszło na to, że całkiem mocno rozcięła Kadenowi ramię. Na gacie Merlina i co teraz? A jeśli te nietoperze to malutkie wampirki, które żywią się krwią? Albo przynajmniej je ona wabi?
- O nie, Kaden, ty krwawisz! - zawołała prawie od razu, kiedy już sobie uświadomiła co zrobiła. - Przepraszam! Chyba się nie wykrwawisz? - Było jej totalnie głupio, ale co miała zrobić? Postawiła tarczę przed atakującymi stworzeniami, żeby Kaden mógł łatwiej wyciągnąć Lucasa spod drzewa. Ciekawie dlaczego się z tym pniem siłował, zamiast podnieść zaklęciem?

6

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1015
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11991-kaden-nigel-langdon#322664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12013-k-a-d-e-n#322994
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12288-listy-kadena#327796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12289-kaden-n-langdon#327797




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Lut 29 2016, 01:38

Kaden chwilę jeszcze siłował się z tą gałęzią ręcznie, aż w końcu nie znalazł czegoś do podważenia jej, udało mu się uwolnić rękę nieszczęsnego ślizgona, a chociaż sytuacja nie wyglądała za ciekawie, uśmiechał się przed nosem bardzo mocno nią rozbawiony. Przynajmniej tak długo, jak długo bariera Daisy działała.
Też odnosicie wrażenie, że ktoś te małe diabliki pomylił z uroczymi zwierzątkami? — wskazał głową na rozpłaszczonego na niewidzialnej powierzchni Nietoperka, który taki rozkraczony wyglądał nawet całkiem uroczo, nosek miał cały różowy i pociągał nim żałośnie, nie mogąc się przedostać poza czarodziejską kopułę — może ktoś znalazł te maleństwa, uznał je za mega słodkie, postanowił przetransportować w tej skrzynce przez las na hodowlę, coś innego go przestraszyło i je tu porzucił, a biedne szukają tylko mamy, a ty ciskasz w nie zaklęciami? — żartował sobie dalej, bo co w obecnej sytuacji pozostało im właśnie prócz żartowania? Zaśmiał się głośno, kręcąc już otwarcie rozbawiony głową, bo zapisując się na ferie z Hogwartem nie spodziewał się takich ekscesów. Zrzucił szalik z głowy, wpatrując się w Lucasa uważnie.
Bez obaw, nie chcę żebyś uznał, ze do  Ciebie podbijam czy coś, ale… — obwiązał mu szyję szalikiem i uwiesił jego rękę na materiale jak na prowizorycznym temblaku — … bardziej się nam przydasz sprawny — dodał na koniec, podnosząc się w górę i otrzepując ręce akurat idealnie po to, żeby oberwać zaklęciem w ramię. Aż mu cofnęło bark w tył, ale na szczęście nie wybiło, chwycił się za rękę, patrząc na dziewczynę w zaskoczeniu.
A może te stworki są mniej groźne niż ty z rózdżką? — bo jak na razie żaden z nich nie zrobił im żadnej krzywdy prócz nich samych. Jedno z nich zwaliło na siebie drzewo, drugie pomogło mu złamać rękę, a trzecie przecięło drugiemu ramię. Naprawdę wspaniała ekipa. Wbrew temu nie wydawał się zły na dziewczynę, kiedy pierwsze zdumienie minęło, po prostu wpatrywał się w zastanowieniu w te zwierzątka, tamując własny krwotok dłonią.
Ej, one wyglądają na spanikowane. Też bym panikował, gdyby mnie ktoś zamknął w skrzyni i porzucił w lesie.

C) 2  >> @Lucas Kray
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1567
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1469
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Lut 29 2016, 18:42

leczenie

Starając się trzymać tarczę, nie patrzyła na to, co Kedan robił, więc nie wiedziała, że ostatecznie nie użył zaklęcia ale i tak jakimś cudem uwolnił spod drzewa Lucasa. Odwróciła głowę, kiedy już poprzyglądała się nietoperzom.
- Nie wiem gdzie widzisz ich słodkość. Powiedziałabym raczej, że są krwiożercze. Nie wątpię, że ktoś je tutaj zabrał, ale jakoś nie wydaje mi się, żeby uznał je za takie urocze - mówiła, odnosząc się do swojej teorii od McGillu, ale nie zdradzała co dokładnie miała na myśli.
Opuściła tarczę, skoro Kadenowi tak bardzo podobały się słodkie, małe bestie. Nałożyła na głowę kaptur, żeby jakoś chronić się przed ich szałem.
Spojrzała na efekty swojego wcześniejszego zaklęcia. Oj, nie było dobrze, wydawało się, jakby krew już przesiąkała przez ubranie.
- Daj, naprawię to - powiedziała, podchodząc do niego i zabierając jego dłoń z ramienia. Rzuciła Episkey i chyba nawet całkiem wyszło, chociaż ciężko było jej to określić przez ubranie. Niewątpliwie krew jak była rękawie, tak została.
- Może z nimi porozmawiajmy lepiej - prychnęła, bo ten problem wydawał jej się absurdalny. Tylko co teraz? Stworzenia wydawały się ich atakować bez chwili wytchnienia i jakoś nie mogła wyobrazić sobie że przestaną. A może... trzeba spalić skrzynię i tym samym pozbawić je gniazda?

6

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Lut 29 2016, 19:45

Niszczenie skrzyń

Do Lucasa na początku nie docierało co się właśnie stało, leżał przez chwilę na ziemi.. wręcz do niej przyklejony. Próbował ruszyć ręką ale zdecydowanie odmawiała posłuszeństwa, jakby stracił nad nią panowanie. Patrzył się nieco zaszokowany na Kadena, coś chyba mówił bo poruszał ustami ale jednak słyszał tylko niewyraźny bełkot. Kiedy jednak zawiązał na jego szyi szalik i zrobił mu prowizoryczny temblak jakoś się wybudził. Spojrzał na swoją rękę krzywiąc się i zaciskając kurczowo mięśnie, bolało jak cholera i.. ręka wydawała się nieco cieńsza, czyżby drzewo było na tyle ciężkie że mu ją nieco zmiażdżyło i przy tym połamało? Cholera wie, jednak czuł się jakby był pod wpływem bo wszystkie informacje dochodziły do niego nieco później.
- Wątpię bym przydał się do czegokolwiek, zwłaszcza że te stworzenia wyglądają jak jakieś pijawki, może coś pokrewnego? Dzikie połączenie nietoperzy z pijawkami, no powiem że zarąbiście się zapowiada. - Może ktoś przemycił te stworzenia w jakiś sposób albo był to jakiś nieudany eksperyment, najłatwiej przecież pozbyć się swoich pomyłek zostawiając je w lesie. No bo po co od razu z nimi skończyć. Chyba całkiem mu odbiło, albo jego teoria była bliższa prawdy. Postanowił zadziałać instynktownie nie patrząc na ich dwójkę, sięgnął szybkim ruchem po różdżkę i użył prostego zaklęcia Bombarda. Myślał że to dobry pomysł, jednak trochę gorzej było u niego z celnością. Niewiele razy trzymał różdżkę w lewej dłoni, więc zamiast zniszczyć skrzyni spudłował i trafił w większą zaspę śniegu która poniekąd stopniała, a eksplozja spowodowała że tylko dał nietoperzo-pijawką dobre namiary na niego. Nim się obejrzał dwie z nich przyssały się łapczywie do jego szyi i jeden do prawego ramienia. Chyba zdążył oderwać jednego od szyi siebie, odebrało mu to tak wiele energii że samo stanie na prostych nogach wydawało się strasznie ciężkie. Opadł na kolana łapiąc głęboko powietrze i przymrużając prędko oczy. Nie mógł się poddać, nie teraz. Oderwał kolejnego od szyi, skubańce nieźle się trzymały ale jednak obraz mu się zlewał z całością i nie mógł poradzić sobie z kolejnym.

Kostka 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1015
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11991-kaden-nigel-langdon#322664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12013-k-a-d-e-n#322994
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12288-listy-kadena#327796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12289-kaden-n-langdon#327797




Gracz






PisanieTemat: Re: Wodospad   Pon Lut 29 2016, 23:33

Czekaj, zróbmy to po mojemu. Pomóż mi — zrzucił z siebie kurtkę zakładając ją na głowę w ochronie przed tymi nietoperzami, a sam oderwał sobie kawałek koszuli, próbując związać go przy pomocy zębów je jednej ręki na ramieniu, ale było to dość niewygodne — Kochana? — uniósł do niej spojrzenie, mocno sugerujące, a chociaż użył takiego, a nie innego sformułowania, brzmiało raczej pieszczotliwie, niczym ojciec mówiący do swojej córki, niż dwuznacznie. Pełen zaufania do tego, że go zrozumie, puścił swoją koszulę, licząc, że dziewczyna zaciśnie materiał na jego ramieniu wstrzymując krwotok. Mugolskie metody czasami wydawały się niedoścignione jeśli miało się do czynienia z czarodziejami niewprawionymi w zaklęciach uzdrawiających. Rozproszony własnym stanem, zapomniał o śledzeniu wzrokiem poczynań Lucasa.
Łooooooł, nope, lepiej nie… — ale ślizgon był wyjątkowo narwany, bo znów narobił sobie ambarasu. Kaden skrzywił się i cmoknął boleśnie. — Ouuu, to musiało boleć.
Wrócił spojrzeniem do Daisy, poprawiając kurtkę na głowie i ramionach, szczelniej chroniąc się przed latającymi diablikami.
Teraz zaczynam Ci wierzyć — zapewnił ją i ukłonił się jej jeszcze przepraszająco, zanim udał się w kierunku skrzyni. Spróbował ją zatrzasnąć jednym kopnięciem, ale wieko zaraz podniosło się w górę, a chwilę potem, kiedy powtórzył tą czynność i zamknął skrzynię, ryglując jej zatrzask, jeden z Nietoperków wleciał mu pod skrzętnie otaczajacy go materiał, drapiąc pazurami po karku, zanim strącił go machnięciem kurtki.
Nie denerwujmy ich bardziej niż to potrzebne — rozporządził odganiając się od kolejnej zgrai nietoperzy i zerknął na różdżkę Daisy zachęcająco — Naprawdę nie chciałbym Cię poganiać, moja droga, ale masz różdżkę to może jej użyj? — zachęcił ją, a chociaż mógł być niecierpliwy, jego ton był całkiem łagodny, opanowany, mimo, że kolejny krwiożercy mały diabełek spróbował się dossać do jego karku, na szczęście w porę odparty materiałem kurtki.

A) 3, 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28692
  Liczba postów : 33243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wodospad   Sro Mar 02 2016, 17:04


Yeti?

Uczestnicy nie mogli wiedzieć, że za całym tym bałaganem stała grupa osób, która chciała wygonić goblin z tej okolicy. Te jednak dzielnie trzymały się swojego miejsce, jakimś cudem utrzymując zniszczony hostel. Ludzi ci postanowili więc zniechęcić przybywających turystów na wiele sposobów, a jednym z nich miały być własnie skrzynie pełne kuleczników. Tylko czy ktokolwiek dowie się, że to były właśnie one, poza domyślającym się Percivalem?
Któryś z uczestników wycieczki wreszcie zniszczył skrzynię. Okazało się, że kiedy stworzenia straciły swoje schronisko, natychmiast odleciały, być może szukając innego. Wiadomość od razu się rozeszła i uczniowie razem z opiekunami zaczęli rozprawiać się z każdą skrzynią po kolei.
Wreszcie, kiedy słońce już zachodziło, nigdzie nie dało się usłyszeć kolejnych ryków. Wyglądało na to, że udało im się wszystkich pozbyć! Mogli wrócić do hostelu i przekazać radosną wiadomość goblinom.

Dziękujemy za udział w evencie, punkty do kuferków zostaną niedługo rozdane!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Wodospad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Niewielki wodospad leśny
» Wodospad Słodkości
» Wodospad Tysiąca Szeptów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Gory Skaliste
-