IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Brzeg rzeki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Brzeg rzeki   Pią Sty 15 2016, 11:16


Brzeg rzeki

Ta okolica co roku wygląda podobnie. Flora jest dziewicza, niedotknięta ludzką ingerencją, tak samo zresztą jak fauna, co czasem widać po przeręblach pozostawionych przez niedźwiedzie, które łowią w tej ogromnej rzece ryby. Tymczasem sama woda z reguły jest zamarznięta na kość, więc stanowi idealne miejsce do jazdy na łyżwach czy spaceru lub też można po prostu podziwiać z tego miejsca okolicę. Tylko uważajcie na niedźwiedzie!

Jeśli chcesz pojeździć na łyżwach, możesz rzucić kostką w odpowiednim temacie i sprawdzić co Cię spotkało.

1 i 2 - to chyba nie jest Twój dobry dzień. Jeśli chciałeś pojeździć, musiałeś ze smutkiem przyznać, że na rzece jest po prostu zbyt dużo przerębli. Omijanie ich byłoby prawdziwą katorgą. Lepiej sobie odpuścić i przyjść jutro, woda w tym miejscu błyskawicznie wróci do pierwotnego stanu.
3 - nieważne czy dopiero zacząłeś jazdę czy właśnie ją kończyłeś. Dostrzegasz na lodzie coś dziwnego i gdy już się zbliżasz, odkrywasz, że ktoś zgubił syreni naszyjnik. Cóż za pech! Zdaje się, że możesz go sobie wziąć.
4 - och, słyszysz ten ryk i towarzyszące mu ciężkie stąpanie? To z pewnością głodny niedźwiedź, chcący dobrać się do ryb ukrytych w skutej lodem rzece. Lepiej zmywaj się stąd póki jeszcze możesz!
5 i 6 - dziś możesz cieszyć się spokojną jazdą, nie przerywaną przez najścia głodnych niedźwiedzi ani przez podejrzane szpargały wczepiające się w łyżwy. Tylko się cieszyć i korzystać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Bradford-On-Avon, Wilthshire
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 24
  Liczba postów : 16
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12206-serpens-ezekiel-thorne?nid=10#326290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12207-serpens#326291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12212-kruk-serpensa#326332
http://czarodzieje.my-rpg.com/f113-kuferki




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg rzeki   Sro Lut 03 2016, 22:10

Włócząc się pośród typowego dla kurortu pełnego uczniów zgiełku można było zwariować, zwłaszcza, jeśli ceniło się spokój. Omijając pokoje, w których prawdopodobnie uczniowie oddawali się albo delektowaniu trunkami alkoholowymi, albo słodkiej rozpuście z kochankiem, Serpens westchnął cicho. Wokół roznosił się typowy dla moteli zapach kurzu i starości, który wprawił młodzieńca w delikatny grymas na twarzy. Wciąż zastanawiał się co go podkusiło do wyjazdu... Chwila słabości, czy jak? Ech, nie wiadomo. W każdym razie była to fantastyczna okazja do oglądania fenomenalnych widoków, dlatego odziany w ciepły, zimowy płaszcz ruszył na poszukiwania cichego miejsca.
Drepcząc po przyjemnie skrzypiącym śniegu wyszedł na niewielką polanę, na której usłyszał głosy. Ukryty za sosną spostrzegł palących ludzi, których nie znał, toteż powędrował dalej nie oglądając się za siebie. Pośród ciszy dało się jedynie usłyszeć daleki szum wiatru, tłumiony przez gęste drzewa, niemal całkiem pokryte grubą warstwą skrzącego w ostatnich promieniach słońca śniegu. Ślizgon zaczerpnął olbrzymi haust kującego lodem powietrza i po chwili wyszedł z lasu, a jego oczom ukazał się zamarznięty brzeg rzeki. Przez chwilę przestał mrugać chcąc nacieszyć się wspaniałym widokiem, a przez dujący wiatr jego oczy zeszkliły się nieznacznie.
Ile tak stał, urzeczony widokiem zimy w pełnej okazałości? Sam nie wiedział, jednak na niebie zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy, które zmiękczały surowy aksamit nieboskłonu. Przez chwilę wydawało mu się, że ktoś go obserwuje, a nawet jego wyczulony umysł wytworzył w jego głowie dźwięk kroków, jednak szybko oddalił od siebie tę myśl i ponownie oddał się przemyśleniom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 43
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 180
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11154-sirius-gordon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11155-gordonowe-znajomosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11158-vesper#300798
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11166-sirius-gordon#300901




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg rzeki   Czw Lut 04 2016, 07:34

/W dzień przyjazdu; pod wieczór.

Noc zbliżała się nieubłaganie, dając o sobie znać na każdym kroku - a przynajmniej tak właśnie wydawało się Siriusowi, który oddalony od motelowego zgiełku, w kompletnej ciszy przedzierał się przez warstwy grubego śniegu. Dokąd szedł? Nad tym w gruncie rzeczy sam nie zdążył się głębiej zastanowić. Szedł, po prostu, nie zważając na szczypiący w dłonie i policzki mróz, wędrował wzdłuż zamarzniętej rzeki - tak jak gdyby spacer ten miał być ostatnim w jego życiu. Musiał pozbierać kłębiące się w głowie myśli, ułożyć do kupy i zwyczajnie nie dać się im zwariować. Ostatecznie zbliżała się godzina jego zhańbienia, jak uwielbiał określać czas, w którym zamieniał się w krwiożerczą bestię. Nic dziwnego więc, że nie potrafił ot tak po prostu usiedzieć w miejscu. Był na to, lekko mówiąc, zbyt niespokojny. I tylko sam Merlin mógłby wiedzieć, ile jeszcze potrafił wytrzymać w podobnym stanie.
Jego głębokie rozmyślania, jak się później okazało, bardzo szybko zostały zastąpione zupełnie czym innym. Czymś, czego w tamtym momencie doprawdy było mu potrzeba - uczuciem pewnej niechęci. Niechęci, która za każdym razem, gdy tylko oblewała jego ciało, stawała się momentalnie niemalże priorytetem, a wówczas - wówczas nie myślał o niczym innym, jak o wyeliminowaniu powodu, dla którego śmiała się pojawić. Było tak i tamtego wieczoru, gdy całkowicie pewien, iż na zamarzniętym terenie znajduje się wyłącznie sam, w niedalekiej oddali ujrzał czyjąś sylwetkę. Thorn. Zaklął pod nosem, jednocześnie na krótką chwilę ustając w miejscu. Osoba, która potrafiła sprawić, że jego wściekłość sięgała zenitu. Chłopak tak irytujący w swoim usposobieniu, iż za każdym razem, gdy mieli ze sobą styczność, nawet święte opanowanie Siriusa, przestawało mieć jakiekolwiek znaczenie. A wtedy? Wtedy nie zawahał się do niego podejść, o nie. Jego zachowanie już od samego początku ujrzenia, ani trochę mu się nie podobało. Z rękami w kieszeniach grubego, zimowego płaszcza, stąpając po skrzypiącym śniegu, podszedł więc do stojącego przy brzegu rzeki Ślizgona i zatrzymując się kilka dobrych kroków przed nim, widocznie i z jakże szczerą odrazą, po prostu się skrzywił.
Thorn... — Rzucił chłodno, gromiąc go spojrzeniem pełnym wspomnianej niechęci. — To nie mógłby być udany wyjazd, gdybyś się chociaż raz nie zachował podejrzanie. — I dorzucił, znacznie ostrzej, niżeli wcześniej, ze ściągniętymi brwiami i dłońmi wciąż schowanymi w ciepłej otchłani kieszeni, obrzucając jego sylwetkę podejrzliwym wzrokiem. Bo niby co w jego oczach Serpens mógłby robić w takim miejscu? O takiej porze, kiedy ciemność powoli zaczynała oblewać ziemię? Oczywiście, że coś kombinował. Nawet jeśli miałoby okazać się, że najzwyczajniej w świecie on również wybrał się na przechadzkę, Gordon nie mógł puścić płazem tego, że ten w ogóle gdziekolwiek się wybrał. No, ostatecznie było w tym trochę i jego racji, ponieważ uczniom nie wolno było pałętać się za daleko, bez żadnej informacji, że miało się zamiar opuścić motel, jednak równie mocno, jak było to niezgodne z ustaleniami, było w tym i nieco Siriusowej przesady, którą uwielbiał ukazywać - zwłaszcza w momentach, w których spotykał akurat tego ucznia. — Co tutaj robisz? — Zakończył swoją wypowiedź tonem równie nieprzyjemnym, co uprzednio, a nade wszystko - nieznoszącym sprzeciwu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Bradford-On-Avon, Wilthshire
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 24
  Liczba postów : 16
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12206-serpens-ezekiel-thorne?nid=10#326290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12207-serpens#326291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12212-kruk-serpensa#326332
http://czarodzieje.my-rpg.com/f113-kuferki




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg rzeki   Czw Lut 04 2016, 11:14

Nostalgia otulała go coraz ciaśniej w swój miły puchowy płaszcz, z którego nie tak łatwo było się uwolnić. Bo i wbrew pozorom nawet Thorn miewał chwile, w których potrzebował odrobiny samotności wraz z nieznośnie kłębiącymi się w jego głowie myślami. Ile by dał, żeby móc w takich chwilach pozbyć się tych gradowych chmur ze swojej głowy... Czytał kiedyś o urządzeniu takim jak myślodsiewnia, jednak prawdopodobnie nigdy miał nie zaznać przyjemności korzystania z tego urządzenia. Chociaż... Może kiedyś upoluje taką, ale nie teraz. Teraz powinien sam się zmierzyć ze swoimi demonami, a właściwie z jednym konkretnym, który przyczłapał za nim przerywając ciszę skrzypieniem stóp na śniegu. Odwrócił niechętnie twarz w kierunku tak dobrze znanego oblicza, które wzbudzało w nim emocje, których Abraxas nawet nie potrafił wywołać u niego swoją pryszczatą gębą. Wyraz twarzy Serpensa zmienił się diametralnie z łagodnego zamyślenia w chłodne wyrachowanie, a na jego wargi wpełzł uśmiech nieobejmujący jego zimnych oczu.
- Och, dobry wieczór, panie profesorze - Odparł niezwykle gładko i lekko skłonił się w kierunku szkolnego Mistrza Eliksirów. Z jego ust uniosły się na chwilę obłoczki pary, które szybko zniknęły w gęstniejącym mroku. Spojrzał na tworzącą się między brwiami nauczyciela zmarszczkę i usiłował zidentyfikować tę emocję. Nienawiść, odraza? - pomyślał nie odwracając wzroku, co miało być niemą próbą podjęcia kolejnej w ich karierze potyczki słownej.
- Wobec tego nie tylko ja zachowuję się podejrzanie - Wzruszył ramionami tym samym odpierając atak i zaczął przygotowywać się do kolejnej defensywy, kiedy usłyszał słowa nauczyciela prawie wywrócił oczami. Ale udało mu się powstrzymać z trudem hamowane kąśliwe słowa, które jak zawsze miały spłynąć po nauczycielu niczym wiosenna mżawka.
- W tym momencie? Oddaję się mojemu ukochanemu zajęciu, czyli dyskusji z moim ulubionym profesorem - Uśmiechnął się niezwykle sztucznie już w głowie gratulując sobie za tą wstrętną uwagę, która miała lekko sprowokować nauczyciela. Jednak wieczorny chłód dawał się we znaki i Serpens naciągnął kaptur na jasne, pokryte śniegiem włosy, tym samym dodając sobie pewności siebie i poszerzając strefę osobistą, która zdecydowanie zmniejszyła się pod nienawistnym świdrującym spojrzeniem czujnych oczu. Za to on błądził wzrokiem gdzieś daleko wciąż starając się nie dać sprowokować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 43
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 180
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11154-sirius-gordon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11155-gordonowe-znajomosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11158-vesper#300798
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11166-sirius-gordon#300901




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg rzeki   Sob Lut 06 2016, 17:49

Może i dobrze, że na dworze panował taki mróz - gdyby nie to, Gordon zapewne nie trzymałby teraz swoich rąk, głęboko schowanych w kieszeniach ciepłego płaszcza. Co za tym szło, spokojnie mógł zaciskać pięści, bez obaw, że Ślizgon, którego w tamtym momencie musiał - podkreślam, musiał, bo przecież inaczej byliby chorzy - spotkać, najnormalniej w świecie wyprowadzał go z równowagi. Nieważne, w jakich okolicznościach na siebie wpadali - ich spotkania nigdy nie wyglądały przyjemnie. Było to jednakże tak naturalne i tak mocno obojgu weszło w krew, że sam Sirius zdawał się być przyzwyczajonym do takiej kolei rzeczy. Wpadał na Thorna, Thorn irytował go samym swoim istnieniem, wymieniali kilka, bądź kilkanaście kąśliwych słów i każde rozchodziło się w swoją stronę. No, ewentualnie, w ramach darmowego bonusu, jedno z nich coś na tym spotkaniu traciło - i zwykle był to Serpens, którego nauczyciel Eliksirów uwielbiał wręcz pozbawiać punktów. Nawet jeżeli należał do Slytherinu, a Sirius przecież też niegdyś był wychowankiem Domu Węża. To nie było ważne, bowiem Thorna uważał za odmienną jednostką, na którą po prostu należało mieć oko - i chyba nic nie było w stanie zmienić wówczas jego podejścia.
Ironiczne zachowanie chłopaka, jego ukłon i sposób, w jaki się do niego zwracał, to wszystko mimowolnie zirytowało go jeszcze bardziej. Na tyle, by ściągnięte brwi - o ile było to możliwe - przyjęły nieco bardziej ostrzejszy wyraz, niżeli wcześniej. Naprawdę niewiele było potrzeba, by ten rozkapryszony gówniarz, jakim był w oczach Siriusa Serpens, sprawił, że miał ochotę warczeć z rozdrażnienia, co swoją drogą byłoby całkiem komiczne, gdyby doszło do skutku.
Uważaj, Thorn... — Odburknął, podburzony stwierdzeniem, iż on też mógłby plątać się tutaj w potrzebie kręcenia czegoś podejrzanego. — Niezwykle łatwo się tutaj zgubić. — Rzeczywiście, pomieszać drogi przy tak ogromnych ilościach hektarów lasu, wcale nie było trudno. Słowa Gordona brzmiały jednak w taki sposób, jak gdyby sugerował mu, iż się zgubi. Co oczywiście wychodziło mu odruchowo - nie potrafił pozbyć się wrażenia, że w zdaniach, które kierował w stronę swojego ucznia, mógłby być tak zwyczajnie neutralnym.
Przestąpił z nogi na nogę, ponieważ chłód, jaki napierał na nich z każdej strony, coraz bardziej poczynał być w jego mniemaniu odczuwalny. Wciąż obserwując Ślizgona swoim przeszywającym na wskroś wzrokiem, ponownie wykrzywił wargi w lekkim grymasie. Nie dość, że sama obecność tego dzieciaka doprowadzała go do białej gorączki, to jeszcze ten cholerny spokój, jakim go zaszczycał... Doskonale wychodziło mu ukazywanie swojego opanowania. Na domiar złego, opanowania, jakiego w ich przypadku, Sirius nie potrafił zachować, a z czego zresztą nie do końca bywał zadowolony.
Doprawdy ujmujące. — Skwitował krótko, a zarazem szorstko. — Wszyscy uczniowie już od dawna znajdują się w motelu. I o ile się nie mylę, Twoja osoba — Żeby nie powiedzieć innego sprostowania, które jakże mocno cisnęło mu się na usta! — również powinna się tam znajdować. — Nie odpuszczał i choć ton jego głosu, a także cała postawa, nie wskazywały na to, by zamierzał się uspokajać, nie dawał się również nadto prowokować. Zamierzał odesłać go do reszty - i to jak najkrótszą drogą - czy Thornowi się to podobało, czy też nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Bradford-On-Avon, Wilthshire
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 24
  Liczba postów : 16
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12206-serpens-ezekiel-thorne?nid=10#326290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12207-serpens#326291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12212-kruk-serpensa#326332
http://czarodzieje.my-rpg.com/f113-kuferki




Gracz






PisanieTemat: Re: Brzeg rzeki   Sob Lut 06 2016, 19:52

Może i Thorn wydawał się być spokojny, ale to zasługa ciemności, które dość skutecznie utrudniały wychwycenie drobnych niuansów mimiki jego twarzy. Nauczyciel nie miał możliwości dostrzec oczu, z których leciały iskry w jego kierunku. Szczęk, które zaciskały się po każdym wypowiedzianym zdaniu. Ani tym bardziej pobielałych kostek ukrytych w przydługich rękawach płaszcza. Był już co najmniej lekko zirytowany samym pojawieniem się mężczyzny. Tego jaki jest dla niego opryskliwy, jak usiłuje go mieszać z błotem na oczach innych Ślizgonów, którym dodaje bez przerwy punkty, zaś jemu odbiera w niemałych ilościach. To wszystko powodowało w nim tak wielką niechęć, że wręcz odczuwał potrzebę zirytowania Gordona. Miał ochotę doprowadzić go na skraj wytrzymałości. Chociaż raz być górą i udowodnić mu, że to Sirius jest nikim, a nie Serpens. Ale z drugiej strony bywały dni, kiedy sprzeczki go bawiły i stanowiły pewien rodzaj przyjemnej rozrywki, kiedy mógł patrzeć jak jego przeciwnik upada. Nieco sadystyczne podejście, ale potrzebował się nieraz dowartościować.
- Z panem profesorem się o to nie martwię. Przy pańskim boku zawsze mogę czuć się bezpiecznie - Odrzekł, niezwykle skupiając się na tym aby nie parsknąć śmiechem. Przeniósł wzrok z pokrytej lodem tafli rzeki i skupił go na ściągniętej grymasem złości twarzy Gordona. W tym momencie bestia karmiąca się negatywnymi uczuciami innych, zaskrzeczała uradowana, a na twarz Serpensa wpełzł rozbrajający uśmiech.
- Rozumiem, że wolał by mnie pan przyłapać na popijaniu z innymi Ognistej Whisky, niż na spacerze, za który nie mogę, otrzymać szlabanu, nie mylę się? - Zapytał podświadomie znając odpowiedź na pytanie, jednak licząc, że może zaaferowany doniesieniem, które w gruncie rzeczy mogło mieć niewiele wspólnego z rzeczywistością, nauczyciel odejdzie próbując zaprowadzić porządek w motelu. Po chwili jednak zmienił taktykę - Czy jeżeli pójdę grzecznie do motelu, bez żadnych numerów, to będę miał gwarancję, że nie będzie mi profesor umilał - chociaż miał ochotę powiedzieć uprzykrzał - tego wyjazdu? - Uniósł lekko brwi oczekując kolejnego wybuchu złości. Liczył, że i tym razem jego wspaniały plan się powiedzie i wyprowadzi z równowagi mężczyznę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Brzeg rzeki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Prawy brzeg rzeki
» Lewy brzeg rzeki
» Kamienisty brzeg rzeki
» Prawy brzeg rzeki
» Ujście rzeki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Gory Skaliste
-