IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pole bałwanów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Pole bałwanów   Sob Sty 16 2016, 23:53


Pole balwanów

Aby pozostawić pamiątkę po swoim pobycie w Górach Skalistych, odwiedź pole bałwanów i ulep swojego własnego śnieżnego, czarodziejskiego bałwana. Zaczaruj go, aby oczarował wszystkich, to jedyne takie magiczne miejsce, w którym bałwany naprawdę przemawiają o północy ludzkim głosem. Zasada jest prosta, musisz jedynie sam go ulepić i rzucić odpowiedni czar: Aliverte.

Rzuć kostką, aby dowiedzieć się czy czar się udał:
parzyste - to niesamowite! Twój bałwan naprawdę ożył
nieparzyste - niestety, coś poszło nie po Twojej myśli, spróbuj jeszcze raz w następnym poście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Pole bałwanów   Pią Lut 05 2016, 21:53

Ładną bieliznę to Shenae nawet posiadała, zresztą od faceta, więc chyba facetowi też powinna się podobać i rzeczywiście, skąpa nie była. Klasyczna, w sumie chyba nawet jej się całkiem podobała. Co do tego miała herbata to nie wiedziała, bo na chwilę, myśląc o tej właśnie garderobie, wyłączyła się z rozmowy i otrzeźwiło ją dopiero jego pytanie:
—Jaśminową. Czasami mieszam z melisą, albo rumiankiem, czy miętą, ale… jaśminową.
Korzystając faktu, że objął ją w pasie, jedną rękę oparła na jego biodrze, a drugą na piersi, przez chwilę wtulając chłodny policzek w jego szyję, zanim musnęła go wargami w podbródek i wróciła do normalnej pozycji. Było zimno, tragicznie zimno, a on może też był nieco zziębnięty, ale razem byli zziębnięci mniej. Trzymała się blisko niego, wspominając kiedy ostatnio tak broczyli w śniegu, wtedy jedno szło za drugim, w kompletnej ciszy, źli na siebie, dlatego teraz zagadała:
— Myślałam, że chcesz mi zrobić kolację… a ty herbaty — mruknęła z udawanym zawodem — w dalszym ciągu pamiętam, że mi ją obiecałeś.
A w zasadzie ona założyła, że obiecał, ale on nie zaprzeczył. W dalszym ciągu tylko rozejrzała się po okolicy, nie poznając żadnego drzewa, ani żadnego terenu, chociaż wszystko w sumie wyglądało tu podobnie. Tylko ich śladów nigdzie nie było widać, a śniegu nie napadało znowuż tyle, żeby je zakryć, czyż nie?
— Czy my dobrze idziemy? — zwątpiła i nabrała co do tego pewności, dostrzegając coś w oddali, czego wcześniej na pewno nie widziała — Co to jest? Tam ktoś stoi? — zmrużyła na chwilę oczy, wyprzedzając na chwilę Enzo, bo jej zasłaniał — cała armia ktosiów — dorzuciła zanim pociągnęła go za dłoń — sprawdźmy to. Może to jakiś mecz Quidditcha.
Logika D’Angelo. Nie widziała żadnych mioteł, ale skoro gdzieś jest cały tłum ludzi to na pewno stoją po oglądanie Quidditcha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Pole bałwanów   Pią Lut 05 2016, 22:53

Skoro Shenae ta bielizna się „całkiem podobała” to aż ciekawa mogłaby być opinia samego Enzo, który koneserem damskiej bielizny raczej nie był i być nie zamierzał. Bardziej interesowała go jej zawartość, a może raczej sam moment pozbywania się jej z ciała dziewczyny i ewentualne wrażenia, jakie mogło to dawać. Może nie tylko jemu, ale i jej. W końcu nie na co dzień jakiś peruwiański dzikus zdziera z Ciebie koronkę. Aż nagle zaciekawiła go ewentualna chwila zbliżenia, w której mógłby jej takie fikuśne majteczki po prostu rozerwać… Całkiem zabawna wizja, zwłaszcza, że ciągle wyzywała go właśnie od takich nieokrzesanych buców. Szkoda tylko, że potem pewnie musiałby jej sprawić nowy komplet, a jak dotąd Enzo wciąż supłał grosz do grosza, aby móc za jakiś czas zakupić sobie wreszcie jakieś mieszkanie. Może i ciasne, ale z pewnością własne, jakie z pewnością pomoże wybrać mu Deven lub Ettore… chociaż może właśnie zrobi na przekór swoim początkowym założeniom i znajdzie coś całkiem sam? Zobaczymy. Na razie ten plan był w głębokiej fazie przygotowania, chociaż już dawno powinien z niej wyjść, skoro za półtora roku Enzo miał zakończyć magiczną edukację.
Jej odpowiedź nie zaskoczyła go specjalnie.
- Jaśmin z melisą, mogłem się spodziewać. - uśmiechnął się lekko uszczypliwie, ale w zasadzie nie ciągnął tego tematu, po prostu odnotowując sobie jej odpowiedź w myślach. Być może Dante da się wykorzystać jako podkradacz herbaty, bo, co jak co, ale jaśminowej to akurat dzikus z Peru nie pijał. Zasłuchany w swoje myśli nie zwracał większej uwagi na to gdzie idą i to był chyba jego błąd, o którym zaraz miał się dowiedzieć. W tej chwili jedynie cicho mruczał, kiedy ogrzewała sobie swoją lodowatą twarz o jego zimną szyję, sprawiając, że było mu jeszcze… chłodniej. No, ale nic, był skłonny się poświęcić! Drgnął, kiedy wspomniała o kolacji, a kiedy już zlustrował ją spojrzeniem i uznał, że chyba nie żartuje, westchnął ciężko.
- Shenae, nie umiem gotować. Chcesz, żebym Cię otruł? - zapytał ze zgrozą, krzywiąc się nieznacznie, ale jednocześnie pomyślał o dzikim ptactwie, jakie niekiedy zdarzało mu się przyrządzać. Nie było takie złe, ale on przecież nie miał tak wysublimowanego gustu jak czystokrwiści czarodzieje… a przynajmniej tak uważał, więc pewnie tylko by się zawiodła. Tak naprawdę wrócił na ziemię dopiero wtedy, kiedy dziewczyna na głos wyraziła swoją wątpliwość względem obranego przezeń kierunku. Halvorsen rozejrzał się i faktycznie, nie rozpoznał tego miejsca.
- Nie wiem. - przyznał po chwili zawahania, ale nie miał też okazji do tego, aby jakoś specjalnie barwnie zareagować na porwanie, które mu zafundowała. Wywrócił tylko oczyma i posłusznie poszedł, starając się dostrzec co to za zbiorowisko. Jedno było pewne, Quidditch to to nie był.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Pole bałwanów   Pią Lut 05 2016, 23:15

Zerknęła na niego z boku, bo w jej domu w sumie zawsze piło się jaśminową. Nie wiedziała dlaczego, być może miało to jakiś związek z jej matką, o której w sumie nie wiedziała za wiele. Dlatego nie rozumiała uszczypliwości Enzo, ale dla swojego dobra po prostu ją zignorowała. Lepiej, wspięła się na palce, krótko opierając się na jego ramieniu i skradła mu pocałunek:
— Och, zamknij się. Wypiję cokolwiek.
Nie żeby sam nie pytał, a ona mu tylko odpowiadała. Opadając znów na stopy, pociągnęła go mocniej za rękę, zakopując się w śniegu, kiedy szła w kierunku nieznanego im terenu. Kontynuowała temat gotowania, bo po prostu pamiętała zajęcia, podczas których potrawa Enzo mile pieściła podniebienie. Nie spodziewała się, ze był to po prostu łut szczęścia. Zerknęła na niego przez ramię, rzucając wprost:
— Ja też. Nie będę widziała większej różnicy — i wzruszyła ramionami, bo mimo, że w jej domu gotowały skrzaty, to jakoś ostatnio nie bywała w swoim rodzinnym dworze zbyt często. Nie pamiętała kiedy ostatni raz jej dzień w tym miejscu wyglądał… normalnie.
Szła przed siebie z coraz większym zawodem zauważając, że rozciągające się przed nimi pole to nie jest pole Quidditcha, a ludzie to nie ludzie tylko figury z lodu, a właściwie śniegu. Bałwany. Dotarli do nich, a ona oparła się o jednego z nich. Był już zbity na tyle, że nie przewróciła się razem z nim. Zamiast tego przyciągnęła jeszcze bliżej Enzo do siebie, oplatając mu jedną rękę wokół karku.
— Pójdźmy na kompromis. Ugotujemy coś razem i jak padniemy to też razem. Zimno Ci? — dopytała rozglądając się wokół. W sumie tyle bałwanów w jednym miejscu nawet robiło wrażenie, chociaż w pierwszym momencie aż tak bardzo nie zwróciła na to uwagi. Wróciła wzrokiem do Enzo, oplatając mu lepiej szalik wokół szyi, skoro od tego ich dzisiejszego, niewiadomego pochodzenia lepienia się do siebie, ten zdążył mu się przekrzywić.
— Ulep coś ze mną. Gdzieś tam w motelu coś tam trąbili o tym miejscu, że coś… nie pamiętam. Nie wydawało się to wtedy istotne. I tak nie mamy w tej dziurze nic lepszego do roboty.
Nie przyznałaby, że po prostu chciała z Halvorsenem spędzić trochę więcej czasu sam na sam. Po powrocie do motelu nawet jeśli zaszyliby się gdzieś w dwójkę, przewijało się tam tak pełno ludzi z Hogwartu i z Salem, że mimo wszystko trudno byłoby im ich uniknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Pole bałwanów   Sob Lut 06 2016, 00:32

Cóż, gdyby spytała, to z pewnością by zrozumiała, że pomyślał sobie o dorzuceniu jej do herbaty większej ilości melisy na wypadek, gdyby zachciało się jej zgryźliwości. Niestety tak się nie stało i nagle temat się urwał, co i tak chyba było lepsze od jakiegoś sprzeczania się czy Merlin raczy wiedzieć czego. Chociaż raz się posłuchał i faktycznie się zamknął, dając Shenae szansę na cieszenie się świszczeniem wiatru, które jego osobiście zaczynało już nużyć. Zdążyli przejść już kawałek i jak dotąd jedyną ambicją Enzo, dotyczącą tego miejsca, było wpełznięcie w zaspę i zamarznięcie w niej. Nie natrafili na nic, co byłoby go w stanie bardziej zainteresować, może dlatego, że w okolicy na razie brakowało solidniejszych drzew, na które mógłby się wspiąć? Tamto zamarznięte, które minęli wydawało się żałośnie małe i poskręcane przez wyżej wspomniany wiatr, a to pole bałwanów było mocno przerażające. Pomyślcie sobie, setki wgapiających się w Ciebie pustych oczu…
- Trochę tak. - odpowiedział na jej pytanie, kiedy już kiwnął głową w reakcji na zapowiedź wspólnego gotowania, czując się niekomfortowo z tym kłamstwem. Nie miał większej ochoty na popisywanie się swoim brakiem talentu, ale tu chodziło raczej o jego samopoczucie. Było mu CHOLERNIE zimno, ale nawet udawało mu się nie trząść, mimo że wiatr szarpał dziko jego kurtką, rozburzając mu szalik i tworząc z niego jeden wielki supeł. Uśmiechnął się z wdzięcznością do Shenae, gdy ta opatuliła go nim i chociaż lepienie bałwana nie było jego ulubionym zajęciem na świecie, chciał jej sprawić tę przyjemność.
- Okej. - zgodził się więc i zastanowił przez chwilę. - To może wielkiego znicza?
Zażartował sobie, ale chyba potraktował swoje własne zgrywanie się trochę zbyt poważnie, bo i nagle zachciało mu się „ukręcić” ogromną kulę śnieżną.
- Ja tam nie wiem o co im chodziło. - mruknął, zapomniawszy o wszelkich instrukcjach, jakie dawali im na początku, jeszcze przez odłączeniem się od grupy. Dopiero miał się przekonać, cóż za niespodzianka ich czeka. Pogłaskał krótko Shenae po włosach i uśmiechając się zaczepnie, zajął się turlaniem jak największej kulki, jaką miał dać radę dopchnąć z powrotem na miejsce. Liczył na to, że czarnowłosa zajmie się szczegółami, on nigdy nie był z nich dobry, zwłaszcza, że piłkę do Quidditcha to widywał tylko z trybun lub ogromnych drzew, kiedy przypadkiem udało mu się dostrzec jakiś trening znad liści w Zakazanym Lesie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Pole bałwanów   Sob Lut 06 2016, 14:56

Obserwowała go jak odchodził żeby przeturlać po śniegu wielka kulkę. Próbowała sobie wyobrazić tego znicza ze śniegu, ale chyba o wiele łatwiej było postawić na sobie trzy kule, niż kombinować ze skrzydłami. Rozejrzała się nawet z czymś co mogłoby jej pomóc ogarnąć ten temat, ale nie była pewna czy w tym polu bałwanów mogłaby znaleźć coś czego szukała. W końcu, lawirując między tymi zimowymi posągami, znalazła kilka gałęzi, wracając do Enzo, który w tym czasie zdążył już wyturlać dość sporych rozmiarów śnieżną zaspę, bo była trochę kanciasta po rogach, ale to nich, dało się ją wyprostować zaklęciem. Podchodząc do chłopaka z powrotem, objęła go od tyłu, opierając się na jego łopatkach. Przeszkadzała mu w udoskonalaniu tej kulki, ale szczególnie mocno się tym nie przejęła, trzymając gałęzie przed sobą, starając się nimi chłopaka nie dźgać.
— Widziałeś kiedyś kwadratowego znicza? — mruknęła mu do ucha rozbawiona obserwując jak kulka robi się coraz bardziej kanciasta im większa była. — Nie burcz. Nie musimy nic lepić, jak nie chcesz — mruknęła muskając jeszcze wargami jego policzek, zanim wyminęła chłopaka i kucnęła przed kulkę wbijając dwa patyki po obu jej stronach. Zaczęła oblepiać je wokół, tworząc prowizoryczne skrzydełka. Mimo wszystko liczyła na to, że chociaż skończą swoje wspólne dzieło, skoro już i tak oboje byli tak skostniali, że pięć minut więcej na tym zimnie nie robiło im żadnej różnicy, przynajmniej fizycznie. Psychicznie Shenae jakoś lepiej było z myślą, żeby ten dzień spędzić tylko z Enzo. W granicach rozsądku, bo po pewnej godzinie być może zaczęliby ich szukać, a wtedy mogłoby się zrobić trochę niezręcznie, gdyby opiekunowie zwlekali się dla nich z ciepłych łóżek.
— Podoba Ci się? — odchyliła głowę do tyłu, patrząc na Enzo z dołu. Dłońmi oparła się za sobą i w końcu siadła na zimnym śniegu, plecami dotykając jego kolan — Przypomina trochę Złotego Znicza wyplutego przez wnykopieńki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Pole bałwanów   Sob Lut 06 2016, 21:00

Co Enzo mógł wiedzieć o złotych zniczach? Ano, tak właściwie to niewiele. Latały i używano ich w Quidditchu, ale do czego? Tego to już pewien nie był, więc wolał nie smuć domysłów. Tyle wiedział, że na pewno musiały być złote i pewnie szybkie, bo, z tego co zdążył się zorientować, miotlarstwo było raczej zabawą dla spostrzegawczych. To, że znicz wyszedł mu kanciasty, można było uznać raczej za normalne. Halvorsen nigdy w życiu nie lepił bałwana z prawdziwego zdarzenia, dlatego to, że zdawał sobie sprawę z konieczności wyturlania kuli i tak dobrze świadczyło o jego chęci poszerzenia swojej wiedzy. Śmiesznie to brzmiało, gdy przypomnimy sobie jak mocno przypadkowe bywały jego oceny, ale taka była prawda! Skrzywił się nieznacznie, kiedy Shenae zarzuciła mu brak znajomości tematu.
- Teraz widzę. - stwierdził, tonem tak przekonanym o własnej słuszności, że chyba nie było żadnego sensu w wbijaniu mu do głowy, iż nie tak powinna brzmieć jego odpowiedź. - Nie burczę.
Wydawał się trochę urażony takim oskarżeniem, ale w gruncie rzeczy nic sobie z niego nie zrobił. Obserwował w ciszy jak dziewczyna ustawia patyki, uprzednio czerpiąc przyjemność z jej poprzedniej pozycji, kiedy to tak go objęła, odrobinę żałując, że nie zdecydowała się na dłuższe pozostanie w tej pozycji. Nie pozostawał długo w bezczynności. Przyłączył się do Krukonki, pomagając jej w oblepieniu patyków, a chociaż ręce miał już tak sztywne od zimna, że od dawna nie czuł palców, czerpał z tego jakąś przedziwną przyjemność, najpewniej związaną z tym, że robią to razem. Po ukończeniu znicza, przyjrzał mu się uważnie i w zamyśleniu pogładził się po brodzie.
- Całkiem niezły. - wydał osąd, uśmiechając się z idiotycznie bezpodstawną dumą. Czując jak dotyka jego kolan plecami, przykucnął i przyciągnął ją do siebie, ściskając lekko. - Może i wypluty, ale nasz.
Oj, definitywnie nikt inny nie byłby w stanie zrobić tak paskudnego znicza. Trwanie w bezruchu zdecydowanie mu nie służyło, zwłaszcza, że lodowaty wiatr nie odpuszczał.
- To co teraz? - zapytał, najpewniej licząc na to, że Shenae zaraz wyczaruje im drogę powrotną i okaże się, że motel jest tuż za rogiem. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że zaczął się trząść. - Myślisz, że dalibyśmy radę się teleportować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Pole bałwanów   Pon Lut 08 2016, 02:56

Przypatrywała się temu zniczu w sumie przez dłuższą chwilę. Trzeba było naprawdę długo się w niego wpatrywać, żeby  w ogóle dostrzec jakieś podobieństwo do tej konkretnej złotej piłki. Jak jednak Enzo stwierdził, podstawową zaletą ich śnieżnej figury był fakt, że udało im się stworzyć ją razem. Nie było jej tak zimno, jak Enzo, ale być może dlatego, ze ubrała znacznie więcej warstw niż on. Dlatego, czując za sobą drżące mięśnie chłopaka, zwłaszcza kiedy ją do siebie przyciągnął, chwyciła jego dłonie, ocierając je o swoje. Uniosła je do ust, chuchając mu ciepłym powietrzem na wychłodzoną skórę.
Bardzo Ci się śpieszy, co?
Odsunęła jego dłonie od swojej twarzy, w zastanowieniu przeciągając rękoma od jego przegubu ręki do zgięcia w łokciu, w równym rytmie, przy okazji nieco ogrzewając jego przedramiona, kiedy zastanawiała się gdzie w ogóle mieliby się teleportować.
Musielibyśmy dokładnie znać miejsce teleportacji. Wolałabym nie wylądować na żadnej ścianie — zauważyła, odwracając głowę lekko w jego stronę i wygięła cały tułów w jednym kierunku, żeby móc oprzeć policzek mniej więcej między jego obojczykami, oddychając mu wprost na szyję, choć musiał czuć jej oddech jedynie tam, gdzie nie sięgał nieszczelny szalik.
Nie mam pojęcia gdzie jesteśmy— przyznała, nadzwyczaj spokojna. W najgorszym wypadku przecież przywołają zaklęciem sowę i wyślą wiadomość do opiekunów, że się zgubili i żeby poczekali na nich z kolacją. Do niej jeszcze jednak mieli chyba całkiem dużo czasu żeby się odnaleźć — Wybierz kierunek. Pójdziemy gdziekolwiek.
Zastanawiała się jedynie, czy Enzo wcześniej nie zamarznie. Dlatego zrzuciła własny szalik z szyi, wyciągając różdżkę. Chwilę zastanawiała się między dwoma zaklęciami, decydując się na jedno z nich.
Pomnuro — szepnęła próbując przetransmutować szalik w parę rękawiczek (niestety bladoróżowych, ale przynajmniej ciepłych), które chciała wręczyć Enzo.


Rzucasz dwoma kościami:

Pierwsza – na odnalezienie dobrej drogi powrotnej do motelu.
Parzysta – udaje Ci się wybrać dobry kierunek drogi do motelu
Nieparzysta – niestety się zgubiliście, musicie odnaleźć drogę

Druga – na działanie zaklęcia Pomnuro
1, 3, 4, 6  – She udaje się przetransmutować szalik w parę rękawiczek
2, 5 – niestety zaklęcie nie wyszło
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Pole bałwanów   Pon Lut 08 2016, 11:13

Enzo nie był fanem zimy. Powtórzmy to kolejny raz, bo w tym momencie tak bardzo nienawidził śniegu, że to mogło zakrawać o prawdziwą przesadę, gdyby tylko nie znajdowali się na polu bałwanów, mniej więcej w środku samego nigdzie.
- Zaraz mi stopy przymarzną do śniegu. - stwierdził, czując się trochę niesłusznie skarcony za swój pośpiech, ale nic nie potrafił poradzić na instynkt samozachowawczy, jaki w tym momencie go opanował. Dłonie zdrętwiały mu już do tego stopnia, że nie był pewien czy uda mu się utrzymać różdżkę, niż już nie mówiąc o rzucaniu nawet prostego zaklęcia rozgrzewającego. Doceniał jej starania, nawet mimo tego, że w tym momencie jego mózg pracował na bardzo zwolnionych obrotach i nie do końca wiedział czy którykolwiek z nich przynosi mu jakąś ulgę. Czuł się źle ze swoją słabością, zwłaszcza, że niejednokrotnie zdarzyło mu się już przebywać w podobnych warunkach na zewnątrz podczas obserwacji ptaków. Tylko wtedy nie siedział tak około godziny bez odpowiednich rozgrzewających dodatków, typu gorąca herbata w termosie czy rękawiczki na zmianę, a już tym bardziej nie lepił śnieżnego złotego znicza. Sięgnął po różdżkę, mamrocząc coś, co najwyraźniej miało przypominać rozdygotaną formułę Calefieri, ale zamiast ulgi, poczuł tylko jak coś złotego zamigotało mu przed oczyma, nim osiadło na tym nieszczęsnym zniczu. Wyczarował konfetti. Enzo bardzo barwnie zaklął pod nosem, najwyraźniej nadzwyczaj niespokojny. Nie lubił sytuacji, w których musiał poddać się dyskomfortowi i zdać swój los na przypadek, a teraz czuł się co najmniej jak oszukany przez życie i ogólnie sprzedany samemu najgorszemu złu, jakie próbowało wycisnąć z niego życie.
- Dzięki. - odpowiedział na zabiegi Shenae, naprawdę doceniając to, że nie zostawiła go tutaj zakopanego w zaspie. Analizował jej słowa w bardzo powolnym procesie. Zdążyła już nawet transmutować swój szalik, nim zdążył zaprotestować, więc tylko posłał jej minę w stylu „nic mi nie będzie” i spróbował oddać jej swój szalik.
- Może tam? - zaryzykował, wybierając bardzo losowy kierunek, najpewniej prowadzący do jakiejś chaty Baby Jagi, bo na pewno nie do motelu.

1 i 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Pole bałwanów   Pon Lut 08 2016, 20:58

Podniosła się z miejsca, wyczuwając, ze najwyraźniej Halvorsenowi ich położenie nie podobało się nawet w połowie w tym samym stopniu co jej. Jej wystarczyło tylko znaleźć się trochę bliżej Enzo i było jej cieplej, ale jego kurtka musiała być znacznie bardziej odporna na wiatr, niż jej płaszcz. Nie miała w planach znęcać się nad krukonem, dlatego odetchnęła tylko, podnosząc ręce obronnie do góry, nie chcąc przyjęć rękawiczek z powrotem.
Nie po to się męczyłam z transmutacją, żeby mi to teraz oddawał — zauważyła i cofnęła się kilka kroków, nie zamierzając tego przyjąć. Bądź co bądź to on był bardziej zmarznięty od niej. Nie zdziwiłaby się gdyby się przeziębił, dlatego… wypadało zminimalizować taką szansę i odebrać od niej jej drobny prezent. Chociaż tyle mogła zrobić, a on wcale nie musiał kręcić nosem. Szczególnie, ze D’Angelo zarzuciła kaptur na głowę i dopięła szczelniej płaszcz pod szyją, więc nie zauważyła większej dla siebie różnicy w temperaturze.
Chyba, że chcesz, żebym się obraziła — dodała, kierując się wraz z chłopakiem we wskazanym kierunku, chociaż nie przypominała sobie, żeby z tej strony przyszli, albo właśnie w tym kierunku mieli iść. Po kilkunastu minutach marszu zwątpiła czy dobrym pomysłem jest go w dalszym ciągu kontynuować.
Nie sądzę, żebyśmy szli w dobrą stronę — zauważyła mało odkrywczo, bo pewnie sam też zwrócił na to uwagę — w razie czego wydrążymy sobie dziurę w ziemi, a ty upolujesz nam coś na kolację, co dzikusie?
Spojrzała na niego pół żartem, pół serio, a jako, że w dodatku zaczął padać śnieg, wyciągnęła różdżkę, wykorzystując zaklęcie wywołujące niewidzialny parasol, którego formuły narrator nie pamięta, ale na pewno takie istnieje.
Kiedy dojdziemy na miejsce, nie sądzę, żeby sama herbata pomogła.

Rzuć kostką jeszcze raz:
parzysta - w końcu znajdujecie drogę, zt dla obu
nieparzysta - niestety, krążycie dalej bez celu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Lima, Peru
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Pole bałwanów   Wto Lut 09 2016, 10:51

Nic nie powiedział, najwyraźniej stwierdzając, że prościej jest to wszystko przemilczeć, chociaż miał ogromną ochotę na podyskutowanie z nią na ten temat. Pamiętał jak znalazł ją chorą na dachu i jak srogo ją wtedy opierdzielił i chyba dlatego teraz zaciskał mocno zęby, żeby tylko jej nic nie odszczeknąć. To przecież nie było tak, że chciała się rozchorować. Transmutowała ten szalik dla niego i chyba ta świadomość jeszcze bardziej go irytowała, jak na nieszczęście, bo i jeśli Shenae dostanie znowu gorączki to czyja to będzie wina, jeśli nie jego zmarzniętego tyłka? Po prostu milczał, wciąż lekko się trzęsąc, ale już po kilkunastu krokach przestał. Śnieg mógł padać do woli, ale teraz, kiedy rozpoczęli marsz, łatwiej było znosić trudy zimy ze względu na rozgrzewający ciało wysiłek, jakiego się podjęli. Szkoda tylko, że nie szedł on w parze z zabójczym, ślepym trafieniem dobrego kierunku. Enzo musiał zadowolić się samym względnym ciepłem.
- Czym? Rękoma? - wywróciłby oczami, gdyby nie bał się, że przymarzną mu do powiek w złym położeniu. Aż taki dobry to on nie był! Nie skomentował wzmianki o herbacie, decydując się na nagłą zmianę kierunku. Chwycił Shenae za ramię i pociągnął lekko, uważając żeby się nie wywróciła. Minęło kolejne kilkanaście długich minut, przerywanych jedynie skrzypieniem śniegu pod ich stopami, wyciem wiatru oraz lakonicznymi słowami, jakie sobie na pewno rzucali. Sam Halvorsen czuł, że przyszedł chyba czas na przymarznięcie mózgu do ścian czaszki, kiedy wreszcie na horyzoncie pojawiło się coś nowego. Zarys budynków i trochę więcej drzew, a kiedy już zbliżyli się wystarczająco, aby dojrzeć na ścianie napis „Górki Goblin”, było już po wszystkim. Zapewne wpadli do hotelu jak burza, nagle ośmieleni tak bliskim końcem tej męczarni i zaczęli szukać idealnego miejsca do ogrzania się, bo mimo, że w motelu nigdy nie było ciepło, to z pewnością i tak było cieplej niż im było teraz, co nie zmieniało faktu, że dobrze byłoby się rozgrzać porządnie, a już zwłaszcza szybko.

2 [ztx2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pole bałwanów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pole biwakowe
» Pole turniejowe - walka na miecze
» Wielkie Pole Kurkurydzy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Gory Skaliste
-