IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Przystań nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Framlingham, Suffolk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 697
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9252-fanny-o-redford#258952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9253-fanny-be-tender-with-my-love#259028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9254-for-me#258977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9255-fanny-o-redford#258984




Moderator






PisanieTemat: Przystań nad jeziorem   Nie Sty 17 2016, 10:06


Przystan nad jeziorem


W zimie mało kto tutaj przychodzi. Odludne i romantyczne miejsce, z którego roztacza się wspaniały widok na skute lodem jezioro. W lecie można tu znaleźć indiańskie canoe, ale teraz jedynie spokój i ciszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań nad jeziorem   Sro Lut 17 2016, 20:01

W Hogwarcie głośno. W motelu głośno. Boże, czy nie można mieć w tej cholernej Anglii ani odrobiny spokoju? Popieprzona szkoła z samymi idiotami. Titi tak bardzo marzyła o tym, by móc chociaż na chwilę usiąść, zamknąć oczy i słyszeć tylko ciszę. Ale nie! Wiecznie musiał za nią ktoś biegać. Czy ona miała jakiś dar przyciągania upierdliwych osób? Lili nie dawała jej dzisiaj nawet na sekundę spokoju. I dlatego też dziewczyna zwiała od niej jak najdalej, gdy gryfonka tylko przestała patrzeć.
Jak najdalej oznaczało, że szła i szła i szła i szła. Było zimno i powoli robiło się już ciemno, ale miała przynajmniej pewność, że ta mała za nią nie polezie. W końcu udało jej się dotrzeć do miejca, które wydawało się 'bezpieczne'. Ciężko jednak czuć się bezpiecznie gdzieś, gdzie jest ciemno w momencie, gdy człowiek strasznie boi się ciemności. Jednak jak widać święty spokój był ważniejszy nawet od tego.
Przystanęła zaraz przy jeziorze. Było tak mocno zamarznięte, że pewnie nawet skakanie po nim nic by w tej sprawie nie zmieniło. Dlatego też zrobiła kilka kroków na samym brzegu jego tafli. Mimo wszystko nie chciała wychodzić zbyt daleko, bo wiedziała, że będzie musiała wracać. Ale było tu tak spokojnie. Nikt nie nadawał jej do ucha. Zamknęła oczy i przytuliła się rękami. Chyba trochę za lekko się ubrało. Nawet zdecydowanie. Nie ważne jak ciepły był jej sweter to i tak nie był to najmądrzejszy pomysł by wyjść w nim na dwór. Ale bardzo się spieszyła, więc coś musiało pójść nie tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań nad jeziorem   Sro Lut 17 2016, 20:50

Czasami Nate zastanawiał się, czy Dyrektor ma w zwyczaju wysyłać ich na ferie w tak zimne miejsca. Nie no, nie miał nic do zimy, po prostu nie przepadał za chłodem i choć Londyn nie należał do ciepłego miasta, nie pizgało w nim złem, jak w tych przeklętych górach. Nie licząc już tej całej podroży, która Woodsa wyjątkowo wyczerpała, to jeszcze czuł, jakby każdy element jego ciała zamarzł, więc chyba nie dziwne, że prze kilka dobrych godzin siedział w hotelu, zakładając na siebie kolejne warstwy ciepłych ubrań? Ale przecież nie był w stanie usiedzieć na jednym miejscu i już po kolejnych minutach spędzonych w pokoju, zaczęło go nosić. Dlatego ubrał się jeszcze cieplej... więc ledwo mógł się ruszać i pewnie wyglądał, jak bałwan, ale przecież nie mógł sobie pozwolić, żeby chłód go w ogóle dotknął. W swoim pięknym stroju, wyszedł na zewnątrz i jakieś pięć razy zastanawiał się, czy przypadkiem lepszym rozwiązaniem nie byłby powrót do hotelu, w którym co prawda najwyraźniej wyłączono ogrzewanie, ale i tak było cieplej niż na zewnątrz. Jednak postanowił pospacerować po okolicy i wrócić, kiedy poczuje, że palce mu zamarzają. Oczywiście wybrał jak najbardziej odludne miejsce, mając szczerą nadzieję, że nikogo nie spotka. Po prostu miał ochotę chwilę pobyć sam, dlatego na jego twarzy malowało się zdziwienie, kiedy ujrzał pewną osobę, która stała obom wielkiego, zamarzniętego jeziora. Podreptał w stronę dziewczyny, od razu rozpoznając kim jest. Wtedy na jego twarzy pojawił się ten głupi uśmieszek, który nie mógł zwiastować nic dobrego. Nie było mowy o jakimkolwiek zakradaniu się, w końcu przez taką warstwę ubrań, chodził niczym słoń, ale przynajmniej się starał.
-Nie boisz się spacerować po takim pustkowi zupełnie sama?- zapytał, praktycznie wisząc jej nad uchem, bo przecież musiał się schylić nad jej ramieniem, prawda? Następnie się wyprostował i popatrzył na nią zaciekawiony- Vittoria, moja droga, jak podobają Ci się ferie? Co prawda mamy tu wiele szlam, ale cóż...- dodał jeszcze i przewrócił swoimi oczami. Dobra, lubił utrzymywać swoją reputację złego i niemiłego Ślizgona, ba, przecież to było niesamowicie ciekawe. W dodatku robić to przy takiej dziewczynie, jak Brockway, która za każdym razem okazywała Woodsowi, jak bardzo jego towarzystwo jej nie odpowiada. A on? Robił jej tylko na złość i wnerwiał coraz bardziej. Ponownie się do niej uśmiechnął i wyczekiwał na odpowiedź w zupełnej ciszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań nad jeziorem   Sro Lut 17 2016, 21:02

Nie trudno było usłyszeć, że ktoś idzie. W pierwszej chwili nawet trochę się wystraszyła, ale mimo to nie odwróciła się. Przecież jeśli ktoś tu idzie, to na pewno jest to jeden z uczniów. Może zobaczy, że miejscówka jest zajęta i zawróci? A jeśli to nie uczeń... Stop. To na pewno nie mógł być nikt inny. Nie ma się czego obawiać. To miejsce na pewno jest w pełni bezpieczne skoro wysłali tutaj tak liczną grupę niesfornych uczniów. W końcu czego to te Hogwardzie przybłędy nie wymyślą.
A pro po Hogwardzkich przybłęd to jedna właśnie się do niej zbliżyła. Nie musiała na niego patrzeć by doskonale wiedzieć kto też ją zaszczycił. Westchnęła wyraźnie niezadowolona, ale poza tym się nie ruszyła.
- Boże, jak nie jedno to drugie. Czego ty kuźwa znowu chcesz, co? - Mruknęła zerkając na niego kątem oka. Całe szczęście, że powstrzymała dreszcz, kiedy wcześniej ciepłe powietrze z jego ust na nią poleciało. Oczywiście chodziło tutaj wyłącznie o temperaturę. Nic poza nią nie spowodowałoby takiego dreszczu. To tylko upierdliwy facet jakich na świecie wielu.
- Były bardzo przyjemne kiedy myślałam, że Cię tu nie ma. Powiedz mi proszę, czego tu kuźwa chcesz człowieku? Czy ja nie mogę mieć nawet pięciu minut spokoju? - Odwróciła się już teraz całkowicie w jego stronę. Miała mocno zaróżowione policzki z zimna i ogniki w oczach, co tylko podkreślało to, że ma dość jego obecności mimo iż dopiero się tutaj pojawił.
Jak dziś pamiętała ich pierwsze spotkanie. W sumie nic dziwnego, bo to było tylko trzy tygodnie temu. Ledwo się tu przeniosła, a ten już pojawił się obok. Oczywiście znalazł sobie w niej ofiarę którą mógł prześladować i denerwować. Miała go dość już na początku. A teraz? Z dnia nadzień miała coraz większą ochotę doprowadzić go do jakiegoś nieszczęśliwego wypadku. Wypadki się zdarzają, a jemu się może przecież po prostu stać krzywda, tak o.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań nad jeziorem   Sro Lut 17 2016, 21:36

No cóż, zawsze był upierdliwy i jakoś nie widział w tym problemu, a raczej uważał to za normę. W końcu co było złego w uprzykrzaniu wszystkim wokół życia? Nate po prostu uważał, to za swoje hobby, w dodatku jeśli ktoś kogoś wyjątkowo to denerwowało, jak w przypadku Titi. Przecież to nie tak, że od początku zachowywał się, jak dupek w jej towarzystwie, no skądże. Po prostu, kiedy chciał zachowywać się porządnie, ona od razu go odtrąciła, pewnie twierdząc, że ma jego charakter nie jest skomplikowany, a co za tym idzie? Jest idealnym przykładem Ślizgona ze wszelkich stereotypów. Zachowywał się tak... kiedyś. Można powiedzieć, że pewnym momencie z tego wyrósł i stwierdził, że jego zachowanie było zwyczajnie dziecinne. Cóż, ale robił pewne wyjątki i zachowywał się dość nieprzyjemnie, przy kilku osobach. Dlatego z uśmiechem obserwował reakcję dziewczyny, a co więcej, spodziewał się czegoś takiego. Włożył ręce do kieszeni i pokręcił głową.
-Przestań... ranisz moje uczucia, wiesz?- zapytał z udawanym oburzeniem w głosie i wytarł niewidzialną łzę, która pewnie spłynęłaby po jego policzku, gdyby miał jakieś uczucia, prawda? Westchnął i przyglądał się złości, która wręcz emonowała od brunetki. Halo, przecież on tylko grzecznie pytał o ferie. Czasami to miał ciężkie życie, serio- Nadal nie rozumiem, jak możesz mnie nie lubić?- zapytał i wzruszył ramionami. Jasne, Woods często uważał siebie za nie wiadomo kogo i z ręką na sercu mógłby przyznać, że jest co najmniej niesamowity i powinien mieć swój portret gdzieś w Hogwarcie. Ale najwidoczniej Vittoria nie była osobą, która rozumiałaby jego dziwne poglądy. Popatrzył na nią i na jego twarzy znów pojawił się ten sam, nieco kretyński uśmiech. Spojrzał na podłoże, na którym stał i dopiero wtedy zorientował się, że to nic innego, jak zamarznięte jezioro. Następnie przeniósł wzrok na dziewczynę i długo się nie zastanawiając, pociągnął ją za rękę. No co? Chciał sobie pojeździć po lodzie i był w stanie zauważyć, kiedy ktoś jest zbyt skupiony mało istotną rzeczą i łatwo jest go ruszyć z miejsca. Choć mądry pomysł to nie był. Bo może ten metr, czy dwa przejechał po lodzie, ale po chwili się nieco zachwiał, a co za tym szło? Runął na twarde podłoże, ciągnąć przy tym Vittorię za rękę. Miękkie lądowanie to, to nie było, ale to nie powstrzymało Woodsa od wybuchnięcia śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań nad jeziorem   Sro Lut 17 2016, 22:36

Hobby? Czy Nathaniel nie może sobie zbierać znaczków, albo trenować balet? Musi mieć akurat tego typu zainteresowania?! Albo jak już musi, to niech sobie znajdzie inną ofiarę. Tyle jest ludzi na świecie. Chociaż muszę przyznać, że w tym wszystkim duża jest wina dziewczyny. Mogła go po prostu ignorować tak, jak cały świat. Ale no po prostu się nie dało. Ilekroć próbowała to i tak robił coś takiego, że wyprowadzało ją to od razu z równowagi. I ze spokojnej dziewczyny kryjącej się za maską „Jestem miła, kochana i serdeczna, ale niedostępna” nagle robiło się „Zamorduje każdego, kto tylko będzie próbował się do mnie odezwać”. To samo zresztą udało mu się z niej wyciągnąć właśnie teraz.
Jak ona go oceniła? Bardzo szybko. Ślizgon. Ślizgoni są nabzdyczeni, nadęci, wredni, gnoją osoby, które ich zdaniem są niższego pokroju. I on jej zdaniem był właśnie taki. Podejrzewała też, że ta opinia śmieszka, którą niektórzy wygłaszali na jego temat jest udawana. Pewnie w ten sposób zdobywał sobie stado wiernych owieczek żeby za nim łaziły. Innymi słowem nieciekawy typ, którego nie warto poznawać. Szczególnie, że jeszcze do tego wszystkiego próbował władować się z brudnymi buciorami w jej życie ciągle zadając pytania, na które odpowiedź nie powinna go w żaden sposób obchodzić. A Titi ciągle musiała się jakoś bronić. Jej prywatność to jej sprawa. Zakaz wstępu.
- To ty masz jakieś uczucia? Myślałam, że Slytherin słynie raczej z ich braku – Oczywiście musiała w swojej wypowiedzi ruszyć temat stereotypów – Poza tym jak można lubić kogoś, kto uwielbia robić mi na złość? Ale spokojnie. Możemy tu stać tak długo aż jezioro odmarznie. Wytrzymam tyle czasu a kiedy to się stanie to Cię wtedy utopię – To mówiąc miała zamiar zrobić kilka kroków dalej na tafli jeziora. Ciężko było utrzymać równowagę. Nie miała pojęcia, że jest takie śliskie. Ale on był za blisko. A intymność to była ostatnia rzecz, która była tylko jej. Nie wiem co by się stało gdyby przesadnie się do niej zbliżył. Po prostu nie wiem.
Niestety najwyraźniej dane się będzie nam przekonać już niedługo, bo poczuła jak ktoś ją łapie na rękę i ciągnie. Nawet się nie zdążyła zorientować, kiedy chłopak rypnął z hukiem, a zaraz za tym pociągnął ją na siebie. W pierwszej chwili zerknęła, czy nic mu się nie stało – taki odruch. W końcu nie jest złym człowiekiem, po prostu trochę zimnym. Był za blisko. Zdecydowanie za blisko. Tak blisko, że od razu się zerwała z chłopaka, ale pośpiech skończył się tylko tym, że znowu się pośliznęła i klapnęła z powrotem na niego. No super. Owszem, był wygodny. Ale wygodna to równie dobrze może być kanapa. Nie musi wcale na nim leżeć!
- Za co mnie losie tak każesz, że muszę spędzać czas z tym czymś! - Krzyknęła w przestrzeń widocznie coraz bardziej zirytowana tą całą sytuacją. Mimo wszystko zarumieniła się. Dawno nie miała bliższego kontaktu z facetem. Nie potrzebowała tego i szczerze mówiąc na trzeźwo to ją wręcz peszyło. Tak jak teraz.
- Czy do jasnej cholery możesz jakoś pomóc mi wstać i już nigdy więcej mnie nie dotykać? - Spytała opierając obie ręce obok jego głowy i spoglądając na niego z góry. Jej włosy opadały po obu stronach jego twarzy sprawiając, że jedyne na co mógł patrzeć to jej twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań nad jeziorem   Czw Lut 18 2016, 20:15

Próbowałam sobie wyobrazić Ślizgona, który tańczy balet, serio. Ale Nate to w sumie by się do wszystkiego nadał, w końcu był idealny... znaczy tak sądził, więc tak musiało być. Inne zbieranie znaczków, czy pomaganie sierotom jakoś nie wchodziło w grę. Zresztą halo, kolory na jego szacie do czegoś zobowiązywały, a przecież nie mógł zepsuć opinii swojego domu. Co prawda był skłonny to zrobić, kiedy poznał Vittorię, aż dziwne, że przypadła mu do gustu od samego początku. W końcu od wszelkich uczniów z Salem trzymał się z daleka i najchętniej nie podchodziłby do nich bez jakiegoś kija. Odkąd obcokrajowcy pojawili się w Hogwarcie, toczyli niezłe wojny z Anglikami. A Woods i Titi byli tego idealnym przykładem. Przynajmniej nie lali się na zaklęcia poza zamkiem i nie planowali żadnych morderstw, a to naprawdę duży plus!
A co on o niej sądził? Gdyby nie wydawałaby mu się ciekawa, odpuściłby zdecydowanie szybko i pewnie na następny dzień, nie pamiętałby, że w ogóle ją poznał. W końcu wtedy byłaby jedną z dziewczyn, które szybko go spławiały. No właśnie, gdyby go nie zainteresowała na pewno by tak było. Jednak na pierwszy rzut oka, ta spokojna osoba, nie wydawała się wyjątkowo pasjonująca... A Nate miał dziwne przeczucie, że nie jest jedną z nudnych panienek, którymi często się otaczał. W dodatku potrafiła się odgryźć i wyrazić swoje zdanie, co prawda nieco go to irytowało, ale z drugiej strony dowodziło, że w jest kimś wartym zainteresowania. Oczywiście nie zamierzał tego przyznać, a raczej zdobywał jej zainteresowanie swoimi głupimi odzywkami i wnerwianiem jej na każdym kroku. Dziwny sposób na przekazanie komuś, że jest się nim zainteresowanym, prawda?
-Zabolało Vittoria, naprawdę- dodał jeszcze, kładąc rękę w miejscy gdzie znajdowało się serce. Jak najbardziej trafiła ze swoim stwierdzeniem... a przynajmniej tyczyło się to wielu uczniów z zielonego domu, a w tym Woodsa. Jasne, jakieś uczucia miał! W końcu prawie płakał, widząc jak do jego ulubionej cukierni dostarczane są nowe ciasta. A i, jak coś się działo zwierzątkom, to w sumie też go to ruszało. Na tym należy skończyć, bo reszta poczynań ludzi, czy innych stworzeń mało go interesowała- Czy wy Amerykanie, zawsze tak reagujecie złością?- zapytał z wyjątkowym, jak na siebie spokojem. To zawsze drażniło ludzi. On był opanowany, a w nich coraz bardziej się coś gotowało. Oczywiście jego nieprzyjemny charakter pewnie był lepszy, niż idiotyczne pomysły, z których wręcz słynął. A takie, jak ten, który nie skończył się dobrze? To była wręcz norma, więc kiedy wybuchnął śmiechem, automatycznie oparł głowę o lód. Co prawda zaledwie kątem oka widział, jak Titi w pośpiechu próbowała wstać, co nie skończyło się dobrze... a co za tym szło, roześmiał się jeszcze bardziej. Co prawda ponownie na nim wylądowała i nieco się zdziwił, ale to nie przeszkodziło mu w kontynuowaniu śmieszkowania.
-Ja na twoim miejscu dziękowałbym za taką możliwość- oznajmił przewracając oczami. No co? Przecież nie spędzał dużo czasu z przeciętnymi ludźmi i Vittoria powinna się cieszyć, że pozwolił jej się do siebie zbliżyć, duh- Oczywiście... że nie, przecież jestem okropnym Ślizgonem- powiedział z uśmiechem na twarzy i obrócił głowę na bok, by przyjrzeć się bardziej dziewczynie. Właściwie był przygotowany, że zaraz wydrapie mu oczy paznokciami, ale przecież było warto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań nad jeziorem   Czw Lut 18 2016, 21:23

Idealny? Kuźwa ten to ma niesamowite ego. Co w nim niby idealnego? No dobra. Był całkiem przystojny. Nawet bardzo, tego mu nie mogła odmówić. Ale... Ale kompletnie nie w jej typie i tyle. W sumie, to ona chyba nawet nie wie jaki jest jej typ, bo mówi to o każdym napotkanym na drodze facecie. Ale dobra, dajmy na to, że jest ładniutki. Ale ma paskudny charakter. Nie dość, że ślizgon, to jeszcze wredny, upierdliwy, namolny... Powinni sobie naprawdę z Lili podać ręce. Może Titi powinna ich tak zeswatać? Jedno drugiemu by właziło do dupy, a ona by się nareszcie uwolniła. Trzeba to przemyśleć. Szczególnie, że jeśli pewien krukon imieniem Adam zobaczyłby jak Nath ciągle zbliża się do Amerykanki, to jestem pewna, że jej plan zemsty polegający na poderwaniu bo spełzłby na niczym. A to był obecnie jej priorytet. Nie miała ciekawszych zajęć, poza tym sobie zasłużył. Jakoś się musiała bronić.
Lanie się na zaklęcia. Dobry pomysł. Mam nadzieję, że Vit też na to wpadnie. Przecież zawsze ma przy sobie różdżkę. Teraz też, więc ja bym jednak uważała na nią. Na jego szczęście niestety dziewczyna raczej nie słynie z krzywdzenia innych ludzi. W przeciwieństwie do ślizgonów ot co!
W sumie ten sposób pokazywania zainteresowania nie byłby dla niej niczym dziwnym (gdyby wiedziała, że to o to chodzi). Przecież tak się zachowują wszyscy chłopcy... W PRZEDSZKOLU! I już wiadomo na jakim etapie zatrzymał się jego mózg. Nic, tylko pogratulować.
- Nie, ja tak reaguję tylko na ciebie. Jesteś jak taka jedna wielka szarańcza, której się nie mogę pozbyć – Przez to jego opanowanie jeszcze bardziej się irytowała. Dlatego przed chwilą go obraziła, a teraz porównała do robala. Jak widać bardzo szybko się rozkręcała. Jestem ciekawa, co jeszcze wypłynie jej do razu na język, bez zastanowienia. Tak naprawdę jedno mnie ciekawiło. Była tym typem osoby, która wszystko ukrywa. Która na co dzień analizuje skutki tego, co się stanie po jej wypowiedzi. Ale przy nim... Przy nim była sobą. Niczego nie udawała. Tą wredną sobą, ale jednak sobą. I może dlatego w głębi... Ale tak naprawdę głęboko. Tak głęboko, że nie dociera tam już nawet promyczek słoneczka i każdy kto tam się pojawi ginie z braku tlenu. Właśnie tam pojawiało się malusie ciepełko, kiedy to słyszała jak Woods się zbliża. Ale jak już wspomniałam tam wszystko ginie. Więc jakiekolwiek pozytywne odczucia w stosunku do niego nie miały prawa się wydostać.
Jego śmiech świdrował ją w uszach. Taa...  Cieszyć się, że się tak zbliżył? Jeszcze czego! O nie! Nie ma zamiaru spędzić z nim już ani minuty dłużej. Jeszce chwilę się na niego popatrzyła tak z bliska... W sumie nie wiem dlaczego. A zaraz potem sturlała się z chłopaka i usiadła na tyłku.
- Ja Cię chyba w końcu zabiję. Na prawdę. Kuźwa gdzie ja dałam różdżkę! - Powiedziała próbując oczywiście wstać po raz kolejny. Tym razem robiła to jednak bardzo powoli. Bezskutecznie. Znowu siedziała na tyłku.
- Powiedz mi. Co mogę zrobić żebyś mi w końcu dał spokój – Spytała spoglądając na niego tak, jakby już naprawdę była gotowa na wszystko. Desperacja sięgała zenitu. Wpatrując się w niego ostro, a zaraz potem odwracając głowę, nawet nie zauważyła momentu, w którym seksownie przygryzła jedną wargę. Pytanie za sto punktów. Po co?! Skąd jej się kuźwa wziął ten odruch?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań nad jeziorem   Sob Lut 20 2016, 21:05

Halo, wystarczyło na niego spojrzeć z każdej strony, a tylko kilka słów cisnęło się na język... no wiesz, idealny, perfekcyjny, bóstwo? Naprawdę się dziwił, że Vittoria tego nie postrzegała, a przynajmniej tak sądziła... bo w sumie wystarczyło, żeby chwilę przebywała w towarzystwie tego Ślizgona, a wszystko mogło się szybko zmienić. A jeśli starała się, jak najabardziej mieć go gdzieś i unikać jego towarzystwa, to Nate był w stanie zrobił wszystko, serio. Zawsze lubił udowadniac ludziom, że ma rację oraz, że jego przekonania są tymi najodpowiedniejszymi. A w tym przyapdku coraz bardziej miał ochotę to zrobić. Przecież nie rozumiał dlaczego Titi jest aż tak źle do niego nastawiona, dobra, może w jakimś stopniu to rozumiał. Ale przecież chciał jej udowodnić, że zupełnie się co do niego myli, prawda? Co raczej szło opornie, bo aktualnie stawiał na swoje dziecinne zachowanie, które irytowało dziewczynę coraz bardziej, ale przecież raz się żyje!
No Nate też umie korzystać z różdżki (he he he, nie śmieszne, wiem), ale mimo tego, że był Ślizgonem nie miał zamiaru pojedynkować się z dziewczyną i to nie dla tego, że bał się, że Vittoria jeszcze skopie mu dupę, no skądże. Choć musiał być przygotowany na atak z zaskoczenia, w końcu dziewczyna z minuty, na minutę robiła się coraz bardziej wściekła. A kobiety były nieprzewidywalne i zdolne do wszystkiego, w dodatku Nate nadal nie wiedział co tym ludziom z Salem siedzi głowach, sądził tylko, że każdy z nich jest dziwny i lepiej się do nich nie zbliżać.
-Jeszcze nikt nie nazwał mnie szarańczą... jesteś pomysłowa. Dziesięć punktów dla Salemczyków- dodał z uśmiechem na ustach. Właściwie to nadal nie rozumiał, dlaczego uczniowie z Salem walczą z nimi o puchar domów... to było raczej dziwne skoro byli jedynie gośćmi. Pewnie Dyrektor chciał im zapewnić komfort w Hogwarcie, choć znacznej części uczniów się to nie podobało. W końcu jak niby mieli traktować ich, jak swoich? Spójrzmy tylko na takiego Woodsa i Vittorię, którzy pewnie by się pozabijali gdyby nie fakt, że później mieliby z tego powodu kłopoty. Znaczy Nejt nie zrobiłby jej krzywdy, prędzej doprowadziłby do tego, że to Titi rzuciłaby się na niego z różdżką. Właściwie to w jakiś sposób mu imponowało! Lubił ludzi, którzy potrafili wyrazić swoje zdanie, a przy tym się bronić. O dziwo przez ostatnie miesiące nie miał wielu styczności z takimi osobami.. ale mu się udało, nie?
-Hej, hej, bez morderstw- powiedział, podnosząc ręce do góry w celu kapitulacji- Bo wiesz, jestem zbyt piękny, żeby umrzeć- dodał jeszcze, bo nie byłby sobą gdyby tego nie zrobił. Ale przynajmniej robił postępy i nie śmiał się, jak kretyn kiedy Vittoria po raz kolejny próbowała wstać. On sam, nadal siedział na lodzie i nawet nie ruszało go zimo panujące wokół, w końcu miał o wiele ciekawsze rzeczy do robienia, niż zwracanie uwagi na ciągle obniżającą się temperaturę.
-Ale po co te nerwy moja droga? Od samego początku chcę Cię tylko poznać, chyba nie proszę o wiele?- zapytał spokojnie, a uśmiech sam cisnął mu się na twarz. Co mógł poradzić na to, że zawodowo denerwował wszystkich wokół, nawet jeśli chciał być miły i uprzejmy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań nad jeziorem   Sob Lut 20 2016, 21:38

Spojrzeć? No Titi dość często musi na niego patrzeć. I nadal nie docierały do niej te wszystkie jego atuty. Zresztą jeśli by przyznała, że chłopak jest przystojny czy coś, to i tak byłoby to zdecydowanie za dużo. Wtedy to dopiero zaczęłoby się nękanie jej. Podejrzewam, że jakiekolwiek szanse na pozbycie się ów natręta zmniejszyły by się do zera. A już wątpiła w to, czy kiedykolwiek uda jej się to zrobić. On była jak rzep. Przylepił się i nie dało się go odczepić! Bez komentarza. No bo ileż można się powtarzać.
Ona by się z nim nie pojedynkowała. Ona by go zmiotła z powierzchni ziemi. Więc to nie „skopania dupy” powinien się bać. I to akurat prawda. Kobiety są nieprzewidywalne. A ona? Szczególnie. W końcu zawsze zachowywała się sztucznie – wiele osób nie spodziewało się tego, jaka jest naprawdę. Chociaż... Przy nim tak nie było.
- Nie bardzo mnie rusza ta cała walka o puchar – Mruknęła przewracając oczami. Uczniowie Hogwartu aż srali na myśl o tym, że mogliby go otrzymać lub nie. Co w tym ciekawego? Jakaś błyskotka, uroczysta kolacja. Każdemu kto choćby śmiał zmniejszyć ilość punktów przez jakieś złe zachowanie groziło kalectwo lub wygnanie. Przynajmniej tak to wyglądało ze strony tego, co słyszała od uczniów. Zresztą. Gdyby uczniowie Salem brali to na poważnie, to i tak by pewnie wygrali z palcem w... Pośladkach.
- To mnie laleczko nie prowokuj – Mruknęła słysząc jego obronę i oczywiście już zaprzestając szukania swojej broni ostatecznej. Tym razem odpuści. Ale następnym? Już nie będzie taka wyrozumiała.
- Poznać? Po co? - Powiedziała spoglądając na niego. Ciekawiła ją odpowiedź. Ale oczywiście przewróciła oczami i westchnęła próbując udawać (dość kiepsko dla odmiany), że kompletnie jej to nie interesuje. Na szczęście w końcu udało jej się wstać. Powoli sunęła więc do brzegu co by się jak najszybciej wycofać z tej chorej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań nad jeziorem   Nie Lut 21 2016, 21:39

-Nie rusza cię walka o puchar, nie ruszam cię ja... czy ty jesteś jakimś dziwnym stworzeniem?- zapytał z udawaną powagą i wlepił swoje ślepia w dziewczynę. No bo, przecież wszyscy chcieli wygrać puchar i pewnie część uczniów zabiłaby aby potrzymać go w swoich rękach. Co prawda Nate raczej nie prowadził swojego domu do zwycięstwa, zważając na wszystkie rzeczy, za które dostawali ujemne punkty, prawda? Ale właściwie rozumiał jej podejście, choć sam miał to gdzieś ponieważ od dziesięciu lat rywalizowali o ten sam, durny kawałek metalu i z roku, na rok satysfakcja była coraz mniejsza... to w sumie dowodzi, że uczniowie z Salem powinni się rzucić na puchar automatycznie, o dziwo tak nie było, więc Woods jeszcze bardziej ich nie rozumiał. Serio, teraz to w ogóle bez kija się do żadnego z nich nie będzie zbliżał. No prócz Vittorii oczywiście, ale on po prostu lubił naruszać jej przestrzeń osobistą, więc musiała do tego przywyknąć, bo on nie był skłonny zrezygnować ze swojego zachowania, w dodatku jeśli się zatrzymał w tym przedszkolnym wieku, choć ja bardziej postawiłaby na podstawówkę. A i możemy się cieszyć, że nie ciągnął Titi za włosy, tak jak to wypadało w jego wieku umysłowym, nie?
-Mówił ci ktoś kiedyś, że złość piękności szkodzi?- zapytał znowu z udawaną powagą i przekręcił głowę na bok. Trzeba przyznać, że gapienie się na ludzi też było dla niego normą i to też większość osób denerwowało, więc Nate uwielbiał to robić jeszcze bardziej. Dlatego oparł się rękami o lód i wyczekiwał odpowiedzi niczym nadpobudliwy pięciolatek. Jak na razie nie czuł się zagrożony i nie zanosiło się, aby dziewczyna chciała się z nim pojedynkować, czy zaatakować z zaskoczenia, więc czuł się całkiem swobodnie. Tym razem to on przewrócił oczami i teatralnie westchnął, co również mogło wyglądać jakby próbował naśladować Vittorię i miał nadzieję, że za to nie oberwie. Ale za nim zdążył odpowiedzieć, Titi w końcu udało się wstać i najwidoczniej zbliżała się do brzegu, dlatego Nate automatycznie poderwał się do góry i o dziwo udało mu się nie zabić! Oczywiście poczłapał za Vittorią, aż w końcu stanął przed nią i to dość blisko.
-Jeśli ktoś mnie zainteresuje, to chce go poznać, ale ty mi tego nie ułatwiasz- tym razem odpowiedział, o dziwo, całkiem szczerze. Barwy na jego szatach przecież nie oznaczały, że nie nawiązuje kontaktów z innymi ludźmi. Jasne, nie przychodziło mu to łatwo, zważając na dziecinne zachowanie, ale hey, przynajmniej się biedaczek starał. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej, a na jego twarzy znowu pojawił się ten głupi uśmiech- Więc... powiesz mi coś o sobie?- zapytał z ciekawością i cofnął się kilka kroków, żeby nie narzekała, że stoi zbyt blisko, no czy to nie złoty chłopiec?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań nad jeziorem   Nie Lut 21 2016, 22:12

Kiedy ją o to spytał spoglądała na niego w ciszy. Widać było, że nad czymś się zastanawia. Jej usta poruszyła się jakby mimowolnie:
- Jestem po prostu... - Na szczęście bardzo szybko się opanowała i przerwała sama sobie wypowiedź - Stop. Nic Ci do tego – Mruknęła wracając do siebie. Dlaczego właściwie miałaby z nim rozmawiać o swoich problemach? Czemu miałaby mu się zwierzyć dlaczego nie interesują ją ani chłopcy, ani grupowe zabawy? Był dla niej nikim. Znaczy się nikim ważnym. I dlatego też bardzo dobrze, że w odpowiednim momencie się pohamowała. Nie wiadomo co by mogła palnąć gdyby się tak nie stało. Pewnie by miał kolejny dobry powód żeby ją podręczyć.
Czasem się Vittoria zastanawiała do czego on jeszcze jest zdolny. Doskonale wiedział, że Amerykanka nie lubi się dotykać, więc jak widać po akcji na lodzie robił to przy każdej możliwej okazji. I gdyby się tak w to zagłębić, to myślała, czy może były na tyle bezczelny żeby ją przytulić? Pocałować? Dotknąć gdzieś, gdzie nie powinien? Chodziło jej to mimowolnie po głowie i kiedy był blisko , to nie mogła się pozbyć wrażenia, że on może kiedyś próbować to zrobić. A nie chciałaby tego. Po ostatnim pocałunku (po pijanemu z Lucasem) ten nie dawał jej spokoju. Nawet ostatnio napisał jej list prosząc o spotkanie. Jeszcze nie wiedziała, czy się na nie zgodzi. Wolała nie.
- Ty się nie denerwujesz, bo masz świadomość, że gorzej już nie będzie? - Odszczeknęła mu się od razu. Przecież już od kilku minut go nie obraziła, więc trzeba było to nadrobić. Jak tak teraz myślę, to sama o sobie nigdy nie myślała jak o bóstwie. Wiedziała, że jest całkiem ładna. Niektórzy faceci nawet głupieli na jej widok (działo się to za sprawą niewielkiej domieszki krwi wili o której nie miała pojęcia). Ale mimo to jej ego nigdy w tej sprawie nie pofrunęło za daleko. Chyba dlatego, że bardzo rzadko to słyszała. W domu to zazwyczaj nad przyrodnią siostrą się wszyscy rozpływali. W każdej sprawie. Nad nią? Nigdy.
- Boże człowieku... - Mruknęła widząc, że zaś za nią polazł... No ileż można?! Przedrzeźnia ją, wypytuje, łazi za nią. Co następne w kolejce? Ale tym razem to, co wydobyło się z jej ust tym razem znów ją zainteresowało. Dlatego odwróciła się w jego stronę jednocześnie wkładając ręce do kieszeni żeby pokazać, że ma go kompletnie w dupie. W końcu tak stać przy kimś było bardzo niegrzecznie.
- Dlaczego ja Cię właściwie interesuje? Jest tyle dziewczyn w szkole. Niektóre ciągle gadają jakie to z ciebie ciacho i jak bardzo chciałyby Ci skoczyć do łóżka – Zaczęła, ale szybko dopowiedziała parę słów zanim zostałoby to źle zrozumiane – Nikogo o Ciebie oczywiście nie dopytywałam – Kłamała... Ale on nie musi o tym wiedzieć, że jakiś czas temu interesowała się jego osobą. Z czystej ciekawości oczywiście! – Ale wierz mi, jak się stoi na uboczu, to słyszy się rzeczy, których wcale się nie chce. W każdym razie czemu ja? Skoro mam Cię gdzieś? - Mniej więcej spodziewała się odpowiedzi. Na 99% usłyszy „Lubię wyzwania” lub „Właśnie dlatego mnie interesujesz, bo tylko ty na mnie nie lecisz” czy coś w tym stylu. Standardowy scenariusz. A Nathaniel nie był aż tak zaskakującą osobą żeby się z niego wyrwać.
- A jeśli Ci powiem cokolwiek o sobie, to dasz mi spokój chociaż na parę godzin? - Coś za coś. Jeśli już miała coś opowiedzieć, nawet jeśli planowała być kompletnie nieszczera, to chciała przynajmniej mieć z tego jakąś korzyść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań nad jeziorem   Nie Lut 21 2016, 22:49

-O widzisz, już byliśmy blisko złapania kontaktu. Powiedziałbym nawet, że to jakiś postęp- naprawdę byli blisko, w końcu Titi na chwilę się zawahała i to nie umknęło uwadze Woodsa. Cóż, coś takiego było jak dolewanie oliwy do ognia. A więc w tym momencie Nate zupełnie nie miał zamiaru się odczepić skoro był tak blisko upragnionego celu. Choć ciężko przyznać czego on tak naprawdę chciał. Oczywiście nie liczymy tutaj próby udowodnienia Vittorii, że jego osoba jest co najmniej cudowna. Bo właściwie przyczepił się do niej tylko dlatego, że go olewała a to nie zdarzało się często. Ale dziwne było to, że nadal toczył tą swoją głupią gierkę i jeszcze nie stracił zaangażowania, przecież było osobą, która cholernie szybko się nudziła. A tym bardziej dziewczynami i w tym przypadku myślał, że będzie całkiem podobnie. No wiesz, miał zamiar ją wnerwiać i później się odczepić, jak gdyby nigdy nic. Ale po prostu z minuty, na minutę i sekundy, na sekundę interesowała go bardziej i pewnie gdyby przestał zachowywać się, jak kretyn to mogliby nawet spokojnie porozmawiać, bez obraźliwych słów, rzucanych do siebie nawzajem. Cóż, jak na razie nie zanosiło się, żeby któregokolwiek z nich odpuściło. Nejt nadal był wrzodem na tyłku, a dziewczyna nadal próbowała się go pozbyć, choć nieskutecznie jak widać. Ale przynajmniej się starała.
-Dobra, pięć punktów dla ciebie- odpowiedział z uśmiechem na ustach- Ale po prostu uważam, że złość jest oznaką słabości- nie obeszło się bez typowego wzruszenia ramionami. Bo przecież musiał jeszcze coś dodać, prawda? Ale sądził tak od zawsze, choć nawet jego czasami ponosiła złość i robił wtedy wiele nieprzyjemnych rzeczy, ale zdecydowanie Titi nie musiała się o to martwić. Bo właściwie ciężko było go wyprowadzić z równowagi, ba, było to wręcz niemożliwe, bo był po prostu oazą spokoju, która wolała nie reagować agresją na wszystko. A jeśli się już tak stało i Nate zaczynał się wkurzać? Cóż, wtedy lepiej nie wchodzić mu w drogę. Dlatego z uśmiechem na twarzy kontynuował rozmowę z dziewczyną, która najwyraźniej nie należała do tych spokojnych. Przynajmniej wiedział, że ma niezły temperament, a więc nie mógł pozwalać sobie na wszystko. Chyba nawet wolał nie wiedzieć co by mu zrobiła, gdyby ją pocałował... a to było możliwe! W końcu robił wszystko żeby ją zdenerwować, duh. A to na pewno wyprowadziłoby ją z równowagi i jedyne o czym Nathaniel mógłby wtedy myśleć, byłaby ucieczka.
-Oczywiście, że gadają. Przecież nie są ślepe- dodał z brakiem skromności, jak zwykle- Czemu ty? Bo jako jedna z niewielu potrafisz się odgryźć i to skutecznie. Bo jako jedna z niewielu nie udajesz kogoś innego. Bo jako jedyna w całej tej szkole masz papugę zamiast sowy.... kto normalny ma papugę zamiast sowy? Nikt. A ja lgnę do nienormalnych ludzi- powiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie i w tym przypadku również nie kłamał, a powiedział jej c o niej sądzi i tyle- Wiem, że pewnie uznajesz mnie za tępego Ślizgona, ale doskonale wiem, że nie opowiesz mi historii swojego życia, nie wspominając już o czymś wartościowym. Ale uwierz, wystarczy mi kilka tygodni, a nie będziesz reagować na mnie tak jak teraz- oznajmił ze spokojem niczym największy dyplomata i przesunął się na bok, robiąc jej przejście- Więc jeśli chcesz, to idź, ale jak mówiłem... kilka tygodni- kąciki jego ust drgnęły ku górze, a on sam spojrzał na Vittorię i o dziwo nie szczerzył się, jak kretyn, a wyglądał... jak normalny człowiek. Potrafił dostawać to czego chce i mógł zrobić wiele, żeby jej to udowodnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Przystań nad jeziorem   Nie Lut 21 2016, 23:04

Nie był blisko. Słyszysz? Nie był. Dlatego też w odpowiedzi tylko fuknęła na niego. Nie będzie się z nim kłócić, bo musiałaby się zniżyć do jego poziomu. A tam by ją jak to się mówi... Pokonał doświadczeniem. Nie wiem jak mu się udaje powodować, że tak często traciła dla niego czas. Pewnie też dlatego tak się cieszył. Bo Titi raczej łatwo spławiała ludzi. Ale był jednym z trzech, którzy nie rozumieli słowa „nie”, więc nadal nie był nikim nadzwyczajnym. Zresztą zdecydowanie bardziej ruszała ją (w ten pozytywny sposób) obecność Lilith. Do tej chociaż się uśmiechała czasem. Z Woodsa tylko się śmiała, bo był debilem. Także wciąż był na straconej pozycji.
- O proszę, czyli twoim zdaniem jestem słaba, bo się złoszczę? Jak ty sobie grabisz – Oczywiście i tym razem musiała się na nowo zdenerwować, bo jakżeby inaczej. Aż jej się z tego policzki mocniej zaróżowiły. Niestety sprawiło to tylko, że wyglądała bardziej uroczo. Nie dobrze jest być kobietą. Nie da się wyglądać groźnie, tylko musi być słodko. Nic więc dziwnego, że nic sobie nie robił z jej gróźb.
- Ślepe nie są. Głupie na pewno – Nie ma tak dobrze. Nie da mu się nawet chwili w pełni nacieszyć z tego, że ktoś się nim zachwyca. Wystarczy, że sam to robił wiecznie o bez przerwy.
Dobra. Całkiem dużo miał powodów dla których wybrał właśnie ją. I to właśnie ją zaskoczyło. Ale powiedział coś bardzo ważnego. Coś, o czym pewnie nawet nie miał pojęcia. I mógł to doskonale zobaczyć po zmieniającej się mimice jej twarzy. Złe spojrzenie ustąpiło wzorku czemuś, co można by porównać do smutku. Odwróciła spojrzenie w bok. Trafił prosto w dziesiątkę. Jednym z tych kilku zdań.
- Nie udaje kogoś innego? Nathaniel, ja od wielu lat nie robię nic innego tylko ciągle udaje. Wiecznie za mną łazisz i jesteś tak ślepy? Nic o mnie nie wiesz. Jesteś tylko natrętem. I to się nie zmieni. Ani w kilka tygodni, ani w kilka lat - Kończąc ponownie spojrzała na niego. Ale tym razem zrobiła coś, czego nie udało mu się osiągnąć nigdy wcześniej w ten sposób. Spojrzała mu prosto w oczy tymi swoimi błękitnymi ślepiami, które w większości pozostawały zimne. Czaiło się w nich tylko kilka iskierek. I choć zawsze już po chwili uciekała wzorkiem, to tym razem tego nie zrobiła. Wpatrywała się w niego przez cały czas. Kilka tygodni? Rzucił jej wyzwanie? Proszę bardzo. Jeszcze kilka sekund stała bez zmiany mimiki twarzy. A potem odwróciła się i odeszła. Tym razem nie pozwalając mu już na żadną reakcję. Miała zamiar się z nim nie widywać... Przynajmniej przez kilka tygodni. Unikanie go było najlepszym sposobem na spokój.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Przystań nad jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Chatka nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Nad Jeziorem
» Nabrzeże/przystań/keja.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Gory Skaliste
-