IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ławki na pustkowiu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2567
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Moderator






PisanieTemat: Ławki na pustkowiu   Nie Sty 17 2016, 14:12

First topic message reminder :


Lawki


Jeśli szukasz zacisznego miejsca, gdzie nikt nie będzie zawracał ci głowy, to dobrze trafiłeś. Tylko śnieg, góry i trochę drzew. Uważaj na dzikie zwierzęta!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławki na pustkowiu   Pią Lut 26 2016, 15:35

Na jego twarzy nie było żadnego zaskoczenia, tylko z każdym słowem uśmiech poszerzał się coraz bardziej, a on z tym stoickim spokojem odpowiadał na jej zarzuty. Już mu się przypomniało dlaczego tak uwielbiał się z nią drażnić. Tak ciężko walczyła ze sobą, że aż ciekawie było patrzeć na tą sytuację. Do tego domagała się, by mówił do niej więcej, częściej, bardziej emocjonalnie. Im bardziej zaprzeczała, tym bardziej chciała, by wyjaśniał. Był tego prawie w stu procentach pewny.
- Nie, nie powiedziałem tego jeszcze żadnej kobiecie – nie ma to jak zignorować wszystkie słowa i odpowiedzieć tylko na te, które mu odpowiadały – nie sądziłem, że możesz obwiniać mnie za to, że kobiety lgną do mnie jak zahipnotyzowane… chociaż czasami nie potrafię się od nich odpędzić to… – chłopak wziął głęboki oddech. Musiał to powiedzieć w dobry sposób, inaczej straciłoby cały swój sens – czasami żałuję, że mój urok przestał działać na kobietę, u której pragnąłem, by działał wiecznie…
Edward zamknął oczy. Całkowicie wczuł się w sytuację i już nawet jego myśli się uspokoiły. Już nie śmiał się z Oriany w myślach, a analizował całą sytuację. Nie mógł się zapominać… mogłoby to się skończyć na tym, że mógłby myśleć, że naprawdę kocha pannę Carstairs, a tego nie chciał.
- Nie… gdybyś była tylko moja… – gryffon zwrócił się w jej stronę i zewnętrzną stroną dłoni pogłaskał ją po policzku – miałby spokój z tą rzeszą fanek i wreszcie mógłbym być z kobietą, na której mi najbardziej zależy… z tą, która swą siłą pokonała mój czar, która swym pięknej zawładnęła nad mym sercem, która swym intelektem zabrała mi zdolność logicznego myślenia… – jego słowa plątały się w jego umyśle cały czas. Zabrał od niej dłoń jakby się czymś oparzył – wiesz dlaczego kiedyś wychodziło mi to lepiej? – zapytał niepewnie. Ciekawe czy spodziewała się odpowiedzi, którą dla niej przyszykował… ciekawe jak na nią zareaguje, bo nie koniecznie będzie to pozytywna reakcja.
- Ponieważ kiedyś zależało mi na tym, by się tylko z tobą zabawić, a teraz nie chcę cię bajerować dla tego powodu, a chcę być wobec ciebie bardziej szczery… – tak… gdyby ktoś, kto znał Edzia bardzo dobrze, usłyszał słowo: „szczery”, w jego ustach, to wybuchłby śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 433
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławki na pustkowiu   Sob Lut 27 2016, 09:18

Przez moment zaczęła mu wierzyć. ale tylko przez moment. Znów poczuła się to dziewczyną z czasów gdy byli ze sobą. Czuła, że jest tą wyjątkową, a co się okazało? Że była jedną z wielu która jedynie była celem na jego liście. Dobrze , że w porę się opamiętała i zostawiła go. Ciężej byłoby to zrobić, gdyby przespali się ze sobą, a tak to... było trochę jak z odrywaniem plastra. Trochę pobolało i przestało. Jednak nie mogła nic poradzić, że jego słowa działały na nią. Nawet złapała się na myśleniu, że chce ich więcej.
- A ty oczywiście wszystkie z nich musisz... jakby to powiedzieć... - przez chwilę zastanawiała się nad odpowiednim słowem ale tylko jedno przyszło jej do głowy. Nie mogą znaleźć nic lepszego użyła właśnie tego - uraczyć swoją osobą? Owszem, urok ten przestał działać. Czekaj... niech tylko przypomnę sobie kiedy... A! No tak! Wraz z panną numer... 23? - zgadywała. Tak naprawdę niemiała pojęcia ile miał partnerek przed nią i po niej. Tym bardziej nie myślała ile ich było w trakcie. Jednak samo wypowiedzenie tej liczby zakuło ją lekko. Miała cichą nadzieję, że jednak było ich mniej. Nie chciała być tylko numerem w jego życiu. A czuła, że może tak właśnie być, bądź co gorsza - jest.
Tej odpowiedzi się nie spodziewała. Mimowolnie jej oczy zrobiły się jeszcze większe niż były, a miejsce gdzie dotknął ją na policzku przeszył ogień. Już dawno nik jej nie dotykał w tak czuły(?) sposób. Na chwilkę przymknęła oczy wsłuchując się w to co mówił. Jednak trwało to tylko chwilkę, gdyż opamiętała się jednak w porę.
Zanim jednak się odezwała musiała odchsząknąć. Bała się, że głos może ją zawieść.
- Ale nie będę twoja. - spojrzała w jego oczy. Jak ona kochała w nie patrzeć. Zresztą, nie było nowością, że miała słabość do nich.
- I tak do końca Ci się to nie udało. Nie uległam na tyle aby ... Nieważne. Sam dobrze wiesz. - nie było sensu tłumaczyć mu czegoś o czym dobrze wiedział. Czasami się zastanawiała czy gdyby się mu poddała to byliby teraz razem... Nie! Na pewno tak by nie było. - Skro chcesz być wobec mnie szczery to powiedz mi czemu ja? Było tak dużo dziewczyn, więc dlaczego ja?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławki na pustkowiu   Sob Lut 27 2016, 10:05

Udało się… Plan chłopaka z każdą kolejną chwilą się udawał, teraz wystarczyło zagrać w taki sposób, by dziewczyna nie miała żadnych podejrzeń i puf… Pójdzie jak z górki… no chyba, że dziewczyna wyczuje jego intrygę… zawsze jak coś pójdzie nie tak, to Lessi za to oberwie, a nie on, to był największy plus podszywania się pod brata.
Słysząc jej wypowiedź, mina chłopaka się zmieniła, a on był widocznie bardzo zaskoczony tą wiadomością. Nie odrywając od niej spojrzenia zaczął się ‘zastanawiać’ i dopiero po dłuższej chwili przemówił.
- Staram się być miły dla kobiet, owszem, ale… widziałaś mnie? Z panną numer… 23? – powtórzył jej słowa i uśmiechnął się lekko w jej stronę – Mogę Ci przyrzec, że ostatnia kobieta, z którą się spotkałem, płakała z powodu mojego odrzucenia, z czego nie jestem za bardzo dumny – zawsze go to zastanawiało. On i Jessie byli do siebie podobni jak dwie krople wody, mieli podobny charakter, a zarazem tak różny, że to było, aż dziwne, że ludzie nadal ich mylili… chociaż, działo się tak pewnie dlatego, że Edward mieszał im w głowach i w końcu nie wiedzieli, który z braci jest tym bardziej opanowanym – jesteś pewna, że widziałaś mnie, a nie Edwarda? – to było pytanie, które było wręcz zwycięskie, nie można było udowodnić, który z nich to który. Nawet ojciec i ich ciotka mieli z tym nie mały problem, a co dopiero ludzie, którzy nie widują ich często – Oczywiście nie mogę udowodnić, że to nie byłem ja… ale zawsze możesz go zapytać następnym razem… – powiedział z wielką pewnością siebie. To nie będzie problem, wystarczy ugadać się z bratem, żeby podszywał się pod niego przez jakiś czas i będzie spoko, jednak jego mina po chwili zmarniała, a on oparł się na przedramionach i spojrzał nieobecnie na śnieg – nie… to nie ma sensu – jak można odrzucać tak dobry plan! Czy on jest chory, czy co? – Ed lubi się pode mnie podszywać i robi to nagminnie, więc nawet jeżeli byś go o to zapytała, to może skłamać… – w jego głosie można było dostrzec prawdziwy smutek. Miał rację… mógł o tym nie mówić i utrzymać dziewczynę w tym, że jego brat by się przyznawał do tego, że jest nim, ale… to było ryzykowne i mogło być w pewien sposób podejrzane, że nagle bracia się uspokoili. Zmarnowany Edzio spojrzał na ślizgonkę z widocznym dylematem w oczach – więc nie wiem jak mogę udowodnić Ci, że zerwałem z innymi kobietami… to jest chyba nie możliwe do wykonania przy moim bracie.
Te słowa: „Ale nie będę twoja”, wywołały u niego reakcję i mimowolnie dokończył to zdanie w myślach – ale będziesz… – nawet będąc takim samolubem w myślach, jego mimika się nie zmieniła. Ktoś, kto znałby scenariusz ten ‘sztuki’ oraz znał Edwarda, musiałby uznać, że bardzo długo ćwiczył, że nawet będąc sobą w myślach, powieka mu nie drgnie.
- Nie zależy mi na tym – odpowiedział prawie natychmiast. Często się mówi, że odpowiedzi szybkie, to są takie, na które nie mamy czasu się zastanowić, dlatego są najbardziej szczere – przynajmniej już teraz mi na tym nie zależy… – dodał sprostowanie. Sam wspominał w tej rozmowie, że wcześniej taki był jego cel. Prowadził tą konwersację w takim kierunku, w jakim chciał. Zadawała pytania, na które był przygotowany, dlatego mógł wcześniej dostosować reakcję i odpowiedź wcześniej i słysząc tylko pytanie, bądź jakieś zdanie, odpowiadał już automatycznie. Ledwo się powstrzymywał, żeby nie szczerzyć się sam do siebie ze swojego intelektu… nie dość, że mądrzejszy to jeszcze przystojniejszy od brata.
- Już mówiłem… chociaż mogę powtarzać to w nieskończoność… zawładnęłaś mym sercem, zawładnęłaś mą duszą, zawładnęłaś mym ciałem i moim umysłem… nie wiem jak to zrobiłaś, ale nie potrafię nie myśleć o tobie. Nie potrafię zapomnieć o tobie… jest to moim przekleństwem i za razem spełnieniem marzeń. Piękna, mądra, silna… kobieta marzeń… – proste słowa, które każda kobieta kupi, nawet jeżeli się do tego nie chce przyznać – a ja byłem idiotą, który tego wcześniej nie zauważał… – dodał po chwili w końcu wstając z ławki i wsadzając ręce do kieszeni. Od tego siedzenia robiło mu się coraz zimniej, cholerny śnieg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 433
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławki na pustkowiu   Sro Mar 02 2016, 12:54

Jej brwi uniosły się w niemałym zdziwieniu. Czyżby już zapomniał czemu tak naprawdę się rozstali? Po woli zaczynała myśleć, że tak naprawdę nie rozmawia z Jessim. Szybko jednak odrzuciła os siebie tę myśl. W końcu zawsze uważała Edwarda za tego rozsądniejszego i spokojniejszego. Czasami nawet przez głowę przechodziła jej myśl Czemu Jassie, a nie Edward? Człowiek najwidoczniej uczy się na błędach.
- wątpię aby była nią tamta nieszczęśniczka. Wyglądała na bardzo ale to bardzo zadowoloną. Zresztą nie dziwię się jej. - zanim ugryzła się w język zdanie opuścił już jej usta. Nie chciała tego mówić. Nie chciała aby uznał to za przyznanie się, że jego osoba jest aż tak wspaniała. - I naprawdę nie pamiętasz ile było tych biednych dziewczyn? Każda z nich musi być zdruzgotana twoją obojętnością co do nich. Nie rozumiem tego. Sama nie chciałam być numerkiem na twojej liście. Zresztą, nie chcę być niczyim numerkiem na liście. - mówiąc to poczuła smutek. Co z tego, że tego nie chciała. Stało się, już była "numerkiem na liście Jaya." Zawsze starała się unikać takich mężczyzn. Najtrudniej o takich było zapomnieć. Potrafili rozkochać w sobie dziewczynę, że przestawała widzieć świata poza nim. Z nią było tak samo. Des tłumaczyła jej, przekonywała, namawiała aby sobie darowała, a ona co? Uległa. Czasami naprawdę źle się z tym czułą. - Jestem w stu procentach pewna, że widziałam Ciebie. Edward nie zrobiłby tego. Może i jesteście podobni fizycznie jednak jeśli chodzi o charakter... No cóż. Z waszej dwójki o Edward jest ten rozsądniejszy. I nie będę go o nic pytała. To jest przeszłość. Było minęło. Koniec historii. - nie miała zamiaru wchodzić do tej samej rzeki po raz drugi. - Prędzej byłabym skłonna uwierzyć, że ty podszywasz się pod Edwarda. To już jest bardziej prawdopodobne. - spojrzała na niego przepraszająco ale taka była prawda. Oczywiście dla niej.
Jego natychmiastowa odpowiedź na jej pytanie trochę ją rozbawiła. Nie spodziewała się jego zaprzeczenia. Może choć trochę się zmienił. Pod tym kontem rzecz jasna.
- Jay, jesteś facetem. Każdemu na tym zależy. Zresztą... nieważne. Niestety na tym na czym zależy Ci teraz... Ja... Nie mogę Ci tego dać. - tego była pewna.
To co właśnie powiedział jej Jay chciałaby usłyszeć z pewnością większość kobiet. A te które by zaprzeczyły tak naprawdę by skłamały. Każda w końcu chce być tą wyjątkową dla tego jednego, jedynego mężczyzny. Jednak Jay nie była aż tak bardzo wyjątkowy dla Rii. Nie pod tym kontem. Pokręciła jedynie głową na jego słowa i wstała z ławki. Po woli jej tyłek zaczynał odczuwać niską temperaturę panującą na zewnątrz.
- Chyba powinniśmy już wracać do hotelu. Zimno najwidoczniej zrobiło z ciebie romantyka. A nie wiem czy to dobrze czy źle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławki na pustkowiu   Czw Mar 03 2016, 12:07

Chłopak nie był w stanie tego wytrzymać. Że on jest tym lepszym bratem? Tym rozsądniejszym i on… nigdy by się pod Jaya nie podszywał? Oj on to robił nałogowo. Panienko Carstairs, ma pani problem z ocenianiem ludzi… ale to tylko mu pomaga. Już w jego głowie kłębił się złowieszczy plan, w którym będzie mógł wykorzystać swojego biednego bliźniaka. Miejmy nadzieję, że żadne z tych dwójki się nie kapnie, a on wyjdzie z tego zwycięsko. Jak na razie trzeba było zakończyć tą zabawę jak najszybciej, żeby mógł wprowadzić swój genialny plan w życie.
- Edward to, Edward tamto, daj już z nim spokój, ten facet wcale nie jest taki perfekcyjny jakby mogło się wydawać – warknął w stronę dziewczyny. Oj czyżby zmiana charakteru? Widać było, że ‘Jay’ nie lubi kiedy ktoś wspomina o jego bracie, a przynajmniej w taki sposób.
- Jeżeli tak bardzo Ci zależy i uważasz go za takiego świętoszka, to czemu mnie wybrałaś a nie jego? – no właśnie, to było podstawowe pytanie, które każdy zadałby w tym miejscu. Chłopak zignorował KAŻDĄ wypowiedzi Oriany, tylko dążąc do tego jednego słowa: „wracajmy”. Och tak, wróćmy, a on namiesza ci w główce w taki sposób, że się nie pozbierasz. Miejmy jednak nadzieję, że prędzej czy później Jay zrobi coś, co będzie mógł wykorzystać w swoim planie.
- Masz rację, lepiej będzie jak wrócimy.
Nie czekał na odpowiedź, nie czekał na nią, po prostu odszedł wściekły na wszechświat.

z\t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 433
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Ławki na pustkowiu   Czw Mar 03 2016, 14:40

Gdyby nie znała Jaya choć trochę pomyślałaby, że jest zazdrosny o swojego brata. Ale przecież to nie mogło być prawdą. Prawda? Wyciągnęła rękę aby jakoś go uspokoić jednak w połowie drogi do jego ramienia zatrzymała się. Zdecydowanie nie był to najlepszy pomysł. Szybko ją opuściła w dół i schowała do kieszeni płaszcza. Jeszcze coś by ją podkusiło i znów spróbowałaby tego.
- Nikt nie jest perfekcyjny ale on wydaje się całkowitym przeciwieństwem twoim. - już dawno nie widziała go w takim stanie, a przecież nie chciała niczego złego. Od tak po prostu powiedziała to co myśli na temat jego brata. Najwidoczniej nie powinna tego robić. - Wybacz, nie powinnam mówić nic na jego temat ale zawsze mówię to co myślę. - w końcu każdy chce słyszeć prawdę. Okłamywanie innych nie przynosi nic dobrego. Ria wiedziała o tym doskonale.
Na zadane przez niego pytanie nie potrafiła odpowiedzieć. W sumie nigdy też nie zastanawiała się nad tym. Z wyglądu przecież byli identyczni więc czemu Jay? Odpowiedź była prosta choć z drugiej strony nie aż tak bardzo. Nigdy nie patrzyła na wygląd, bardziej interesował ją charakter. Jay wtedy wydawał się bardziej interesujący. To tyle, jednak nie miała zamiaru powiedzieć tego na głos. Być może wstydziła się, a może bała, że gdyby faktycznie miała teraz wybrać raz jeszcze byłby to Edward?
Widząc jak rusza z powrotem do hotelu nie miała najmniejszego zamiaru iść za nim. A tym bardziej biec. Spokojnym krokiem skierowała się do hotelu.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Ławki na pustkowiu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Ławki pod wielkim drzewem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Gory Skaliste
-