IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Restauracja "Drewniany hipogryf"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 19
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2895
  Liczba postów : 1672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Sro 27 Sty - 11:13


Drewniany hipogryf

Ta niewielka restauracja, w porach posiłków potrafi być niesamowicie zatłoczona. Nie brak tu turystów, którzy wpadają tu nie tylko na posiłki, ale i napoje. Ceny być może nie są najniższe, ale w okolicy i tak nie ma zbyt wielkiego wyboru, jeśli chodzi o tego typu miejsca.
Swoją nazwę miejsce zawdzięcza pięknemu drewnianemu hipogryfowi, który stoi przed wejściem do restauracji. Pogłoska mówi, że jeśli tylko się go pogłaska po grzbiecie - wówczas na pewno znów wrócimy w to miejsce. Więc, jeśli tylko marzy Ci się ponowna wycieczka w te mroźne góry, nie zapomnij pogłaskać hipogryfa!

OPISY POTRAW I NAPOJÓW

Potrawy
• Plumpki
• Plumpki duszone w sosie miodowym
• Plumpki smażone
• Reem w kwiatkach
• Rozhasany Hipogryf
• Skaczący garnek
• Smocze naleśniki
• Stek z kołkogonka w bąbelkowym musie
• Zapiekane paluszki

Napoje
• Bazyliszkowe Macchiato
• Chochlikowe cappuccino
• Dyptamowy smakosz
• Smocze espresso
• Wiśniowy Gryf
• Czysta Słodowa Whiskey
• Dymiące Piwo Simisona   
• Grzany miód Bungbarrela
• Rum porzeczkowy
• Smocza Baryłka
• Wino skrzatów

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Sro 3 Lut - 13:11

Niedługo po przyjeździe Elena zgłodniała więc wyszła poszukać jakiegoś lokalu w którym można zjeść przyzwoity obiad. W drodze przez korytarze hotelu natknęła się na swojego dobrego przyjaciela Siriusa. Spytała się, czy nie zechciałby jej towarzyszyć, a on się zgodził. W recepcji powiedziano im o restauracji "Drewniany Hipogryw". Rodzice opowiadali jej, że lokal nie jest najgorszy więc warto tam zajrzeć.
Gdy już dotarli na miejsce sala była prawie pusta. Pora kolacji była dopiero za dwie godziny więc nie było problemu z wolnymi miejscami. Przy barze stał pokaźny wieszak zrobiony z rogów jakichś górskich zwierząt, niekoniecznie jednego gatunku. Podeszła więc tam i zdjęła długi czarny płaszcz z białym futrem w kapturze i powiesiła na dziwnym czerwono-czarnym rogu z kulą na czubku.
-Co powiesz na ten stolik w rogu?- spytała wskazując dwuosobowy stolik otoczony z dwóch stron dużymi oknami z widokiem na góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 43
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 180
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11154-sirius-gordon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11155-gordonowe-znajomosci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11158-vesper#300798
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11166-sirius-gordon#300901




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Czw 4 Lut - 2:53

/W dzień przyjazdu, późnym popołudniem, przed spotkaniem z Thornem i późniejszą, nocną wycieczką do lasu.

Wyjazd na zimowe ferie z bandą rozkapryszonych dzieciaków nie od samego początku - i wciąż nie do końca - odpowiadał Gordonowi. Można było powiedzieć więc, że zgadzając się na uczestnictwo w zaplanowanej przez szkołę wyprawie, niekoniecznie wszystko idealnie przemyślał - tak, jak to zwykle miał w zwyczaju. Przede wszystkim, odkąd tylko znalazł chwilę, by nie musieć czuwać nad pałętającymi się wszędzie uczniami, jego myśli zapełniała zbliżająca się noc. Pełnia, od której akurat w tamtym czasie zdecydował się nie uciekać, bez reszty się jej poddając. Bał się - i choć z pozoru zachowywał się niemalże zwyczajnie, zachowując codzienną, tak przywiązaną do niego maskę obojętności, w środku niemalże kipiał emocjami. I wcale nie było to najmilszym doznaniem.
Nie należał do tego typu nauczycieli, których można byłoby podejrzewać o spoufalanie się z uczniami - zaznaczając, że on w ogóle rzadko spoufalał się z kimkolwiek. Sytuacja w przypadku panny Marion wyglądała jednakże o tyle niegroźnie, że od wielu już lat blisko obcował z jej rodziną, a co za tym szło, bliżej znał również i samą Elenę. Kiedy więc wpadając na nią na korytarzu, zaproponowała mu wspólne zjedzenie posiłku, wcale długo się nie zastanawiał - podobnie jak i ona udawał się akurat na przekąszenie czegoś dobrego - choć zważając na okoliczności, przeszło mu przez myśl, czy rzeczywiście powinni przebywać w restauracji jedynie we dwoje. Głowy młodych ludzi były pełne najróżniejszych pomysłów - w tym mnóstwa najgłupszych zresztą - a kto wie, czy widząc nauczyciela per sam na sam z uczennicą, niezależnie od tego, czy była pełnoletnia, czy też nie, nie pokusiłoby któregoś z dzieciaków o błędne zinterpretowanie całego widoku. O ile, rzecz jasna, ktokolwiek wówczas mógłby ich zobaczyć, bowiem jak się okazało, Drewniany Hipogryf stał w tamtejszych godzinach niemalże pusty.
Podążając za dziewczyną, która uprzednio zdejmując płaszcz, wskazała na znajdujący się przy oknie, dwuosobowy stolik, pierw odsunął dla niej krzesło i dopiero upewniając się, że znalazła się na miejscu, usiadł naprzeciwko. Gestem przywołując kelnera, poprosił o dwie karty Menu, a gdy wreszcie się ich doczekał, biorąc jedną w swoje ręce, otworzył na pierwszej stronie i rzucił okiem na nazwy potraw, jakie w niej widniały.
Jak pierwsze wrażenia? — Spytał zdawkowo, z lekką nutką zainteresowania w głosie, mając na myśli to, jak odbierała miejsce, do którego przybyli. — Spodobały Ci się góry? — Dodał na koniec, unosząc wzrok znad jadłospisu i podbródkiem skinając w stronę okna, zza którego widok niepodważalnie potrafił zaprzeć dech w piersiach - nawet tak bezuczuciowego człowieka, jakim poniekąd był sam Sirius.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coconut Cove
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 467
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t536-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5044-ci-dobrzy-i-ci-zli-czyli-elenowe-powiazania-postaci?highlight=ci+dobrzy+i+ci+%C5%BAli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1070-elena-marion?highlight=Elena+Marion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9392-elena-marion?highlight=Elena+Marion




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Sob 6 Lut - 9:31

Gdy już usiedli Sirius przywołał kelnera, który przyniósł im karty. Elena wzięła jedną do reki i otworzyła na pierwszej stronie by rzucić okiem na potrawy. Wybór nie był powalający, ale najgorzej też nie było. Nim zdążyła się dokładniej przyjrzeć propozycjom kucharza jej przyjaciel się odezwał.
-Szczerze mówiąc już tu byłam.- powiedziała dopiero po chwili zerkając na swojego towarzysza.- Choć nie wiele pamiętam z tamtej wizyty. Choć mimo to góry wciąż wyglądają imponująco.
Znów spojrzała na kartę i zaczęła się zastanawiać co wybrać. Niewiele z tych dań miała okazję próbować, a nie miała dziś ochoty na próbowanie nowych rzeczy. Ostatnio jak próbowała nowej potrawy w nieznanym barze, przez tydzień miała zielony nos i niebieski język. Dlatego dzisiaj sobie to odpuści.
-Ja chyba wezmę Plumpki w sosie. I wino skrzatów do picia.- powiedziała odkładając karę na skraj stołu.
-A ty? Podoba ci się tu?- spytała splatając palce dłoni na stole przed sobą.
Spojrzała za okno. Było jeszcze jasno, ale za godzinę, góra półtorej będzie już szarzeć. Chmury się przerzedzały, więc w nocy zapewne będzie czyste. Elena pomyślała, ze pełnia nad tymi górami musi wyglądać naprawdę urzekająco. I wtedy przypomniała sobie, że dzisiaj pełnia, Sirius jest przecież wilkołakiem.
-Jak ty się w ogóle czujesz?- spytała przyglądając mu się wnikliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Nie 21 Lut - 0:32

Wszedł do lokalu jak do siebie praktycznie, byli umówieni na czternastą więc zjawił się tam nieco wcześniej. Wybrał wolny stolik, było trochę tłoczno ale przynajmniej panowała tu jakiś nastrój i co najważniejsze nie było zbyt głośno. Przyszła także osoba odpowiedzialna za zamówienia, póki co zamówił sobie smocze espresso oraz "poprosił" o przyniesienie bazyliszkowego macchiato dla Titi kiedy tylko się zjawi. Nie było ciężko zgadnąć kiedy się to stanie, po prostu będą musieli ujrzeć jego znajomą przy tym samym stoliku.
Przetarł nieco zaspane oczy, chwilę czekał na swój napój ale w końcu go dostał. Szybkim ruchem upił jego niedużą ilość, bo kawa była gorąca jak cholera. Skrzyżował ręce i spojrzał na jedną z szyb przez które było widać ów Hipogryfa o którym krążą te tutejsze pogłoski. Nigdy w takowe rzeczy nie wierzył, dopóki nie zjawił się w Hogwarcie i jego życie obróciło się nagle o 360 stopni. Bywa różnie, ale przynajmniej jest osobą która potrafi zadbać o siebie jak i o ludzi w swoim otoczeniu. Ubrał się.. nie najgorzej. Czarna, rozpięta nieco koszula, szarawe dżinsy i oczywiście w swoją skórzaną kurtkę. Domówił przy okazji po kawałku ciasta kakaowego dla każdej ze stron, może po nim nie widać ale od czasu do czasu lubi sobie zjeść coś na prawdę słodkiego. Niekiedy są to zwykłe słodycze, a czasem wymyślne ciasta za które musi niestety trochę zabulić. Warto było? Jak najbardziej, po prostu musiał się spotkać z tą dziewczyną mimo jakichkolwiek konsekwencji czy nawet jej przeciwwskazań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Nie 21 Lut - 0:58

Nie wiem, jak wiele by jeszcze listów dostała, gdyby się nie zgodziła z nim spotkać. Czy to dla świętego spokoju, czy z czystej ciekawości postanowiła, że jednak przystanie na jego prośbę. Ale musiała oczywiście uściślić, że jest to tylko kawa. Dziś zamierzała być w 100% trzeźwa. Żaden trunek nie dotknie jej ust. Ostatnią popijawę mocno odchorowała. A to, że dorobiła się kolejnej osoby, która koniecznie chce stanowić część jej życia było upierdliwym dodatkiem. Nie miała nic do Lucasa. Był... Miły. I nawet schlebiało jej to, że tak bardzo przyciągnęła jego uwagę. Ale to właśnie w tym rzecz – ona nigdy nie chciała nikogo do siebie przywiązywać. Ciężko jej było żyć wśród ludzi. Nie dogadywała się z nimi. Będąc samą w każdej sprawie było jej dobrze. Nie pragnęła ani znajomych ani przyjaciół. A już tym bardziej nie pragnęła stałego związku. Przelotne? Czasem jej się zdarzały. Ale wtedy od początku zapowiadała, że chodzi tylko o jakieś psychiczne (i nie ukrywajmy, fizyczne) zaspokojenie. Nic więcej. Lucas w pewnym sensie dostał swoją szansę od losu wtedy, w Amfiteatrze. Jednak wszystko to, co działo się wtedy już dawno rozpłynęło się w powietrzu. W jej sercu nie pozostało nic z tamtej atmosfery. Przynajmniej tak myślała.
Ubrana w w sposób dość dla siebie charakterystyczny (w podkreślaniu kobiecości była mistrzem) otworzyła drzwi restauracji i postawiła w niej swoje kroki. Nie musiała go długo szukać wzrokiem. Rzucał się w oczy. Zabawne. Ona w skórzanych leginsach, on w kurtce. W pierwszej chwili pomyślała, że nieźle się dobrali. Jednakże równie szybko wygoniła te myśli z głowy. Jest tutaj, żeby coś mu wyjaśnić. Nie zamierzała znów spędzić w jego towarzystwie takiej ilości czasu jak ostatnio. To się źle skończyło.
Przykro było na to patrzeć, ale po tej uśmiechniętej, zawadiackiej dziewczynie z baru nie wiele zostało. Niczego też nie udawała, no bo po co. Widział ją w najgorszej możliwej odsłonie. To też jej twarz była wyjątkowo spokojna, oczy jakby nieobecne. Nigdy nie chciała, by ktoś się o nią martwił, dlatego na co dzień udawała sympatyczną i milutką osobę. Jednak gdy nie nakładała maski fałszu było widać, że w jej życiu znajduje się ogromna ilość braków które sprawiają, że nie jest szczęśliwa. I na wiele tych braków skazywała się sama.
Niedawno miała nieciekawą przygodę na feriach Dostała zaklęciem żądlącym. Wprawdzie dyrektorowi udało się zniwelować skutki tego zaklęcia w jej wyglądzie, ale do teraz miała problemy z mówieniem. Ćwiczyła to przed wyjściem. Musiała odpowiadać cicho i skupiać się na tym, by było to wyraźnie. W innym wypadku strasznie sepleniła. Ale nawet jej to odpowiadało. Nie miała zamiaru krzyczeć. Ani się ekscytować. No bo czym?
Podeszła do stolika i usiadła rzucając pod nosem krótkie „Cześć”. Od razu w oczy rzuciła jej się kawa i ciastko. Ciastko kakaowe?! W jej oczach przemknęły się radosne ogniki, ale tylko na chwilę. Czyżby się dowiedział jak bardzo dziewczyna kocha czekoladę? Próbuje ją przekupić? Spojrzała na niego niepewnie czekając na... Właściwie, to sama nie wiedziała na co. Nie wiedziała czego się może spodziewać po tej wspólnej kawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Nie 21 Lut - 13:49

Chyba było po nim widać że jakoś bardziej ucieszył się na jej widok. Od samego rana stał na nogach i nie było po nim tego widać w żadnym stopniu. Kiedy tylko usiadła odpowiedział na jej krótkie przywitanie wymownym "Dobrze Cię znów widzieć". Zwrócił uwagę na jej ubiór, również zauważył ten drobny szczegół że we dwoje dobrali się pod względem materiału ubrań. Po krótkiej chwili popatrzył na jej twarz, od razu rzuciło mu auę w oczy że coś jest nie tak. Lucas jako że był ślizgonem bardzo dobrze rozpoznawał uczucia jakie siedziały w ludziach, jednak.. tutaj nie zauważył żadneko uczucia. Dziewczynę ogarniała pustka, wzrok który błądził bez celu tu i tam można powiedzieć że wyglądała jak po stracie kogoś bliskiego. Postanowił poprawić jej nieco nastrój, wyciągnął z wewnętrznej, głębokiej kieszeni kurtki czerwoną różę dodając przy tym.
- Chciałem by to był symbol, dlatego posiadam jedną. Zapytasz może dlaczego jedną? Bo jest wyjątkowa Titi, w dużym bukiecie nawet i ja bym jej nie dostrzegł. Chciałem Ci przez to powiedzieć że jesteś wyjątkowa, jak ta róża w mojej dłoni. - Obarczył ją ciepłym uśmiechem i wręczył jej ów kwiat. Wydawała się jakby mało żywa gdy dziewczyna trzymała ją w dłoni dlatego też sprecyzował co dostała.
- Ten przedmiot wyczuwa twoje uczucia na bierząco, sprawdź sama. Po prostu.. uśmiechnij się, a ten kwiat znów odżyje tak jak ty po tym krótkim uśmiechu. - był ciekawy czy dziewczyna chociaż na chwilę rzuci krótką mimiką twarzy ku niemu. Upił kolejny łyk kawy szczerze mówiąc zaciekawiony całym obrotem spraw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Nie 21 Lut - 21:28

Zdecydowanie zauważyła tą jego radość i to jeszcze bardziej ją speszyło. Może nawet lekko zasmuciło. Wiedziała, że nie ma mu nic do zaoferowania. I to było najgorsze, bo jak już wspominałam nie była złym człowiekiem. Nie chciała go ranić w żaden sposób. I nie myślała wtedy będąc pod wpływem alkoholu, że zrobi mu tak wielkie nadzieje.
Pustka. To dobry opis na to, co starała się prezentować dziewczyna. W jej życiu było sporo zawodów. Ojciec zostawił je zanim się urodziła. Matka przestała się nią zajmować po poznaniu Ojczyma. Ojczym i Przyrodnia siostra nigdy się nią nie przejmowali. Jej jedyny przyjaciel zginął podczas afery w Salem po czym długo nie mogła się pozbierać (dlatego dopiero miesiąc temu wróciła do nauki, wcześniej uczyła się w domu). To wszystko wyzbywało ją z dnia na dzień coraz bardziej z uczuć. Im więcej cierpienia, tym mniej było... Titi. Czasem miała wrażenie, że została z niej tylko pusta skorupa. A taką bardzo ciężko jest wypełnić. Dlatego trzymała się tak bardzo na uboczu. I od Lucasa też zamierzała się odsunąć.
Czerwona róża? To był trochę nietrafiony prezent, ponieważ dziewczyna nie przepadała za kwiatami. Uważała, że to mało sensowna rzecz – chwilę są śliczne, a potem więdną i śmierdzą. Jeśli już miałaby wybierać, to podobał jej się tylko miniaturki storczyków. Chociaż musiała przyznać, że to i tak słodkie, że tak się postarał. Oczywiście na głos by tego już nie powiedziała.
Skupiła się możliwie jak najbardziej na tym, żeby mówić w miarę normalnie. Udawało jej się to chociaż można było się domyślić, że coś jest nie tak. Dlatego już na samym początku się wyjaśniła.
- Dziękuję. To miłe... Przepraszam jeśli będziesz źle rozumiał, ale dostałam niedawno zaklęciem żądlącym i jeszcze trochę mam problemy z mówieniem – Wyjaśniła się biorąc od niego kwiatuszek. Spojrzała raz jeszcze. To dziwne. Czyżby on nagle zaczął więdnąć? Wszystko się wyjaśniło, kiedy chłopak wyjaśnił jej sens prezentu. Uśmiech sprawia, że kwiatek ożyje? Cóż. Uśmiechnęła się delikatnie. Ale było to tak nieszczere, że w żaden sposób nie pomogło. To tak, jak miernik nastroju, który kiedyś pokazała jej koleżanka z pokoju. Pokazywał to w jakim stanie znajduje się obecnie człowiek. U ów koleżanki był ciągle czerwony, bo była bardzo zakochana. U Vittori? Czarny. I raczej nie trzeba tłumaczyć co to oznacza.
Upiła łyka kawy, która swoim ciepłem przyjemnie rozpłynęła się jej po ustach. Trochę to zabolało, co tym bardziej utwierdziło ją w przekonaniu, że będzie musiała wybrać się do pielęgniarki. Inaczej nigdy chyba nie pozbędzie się tych durnych skutków zaklęcia żądlącego.
- Posłuchaj – Zaczęła wolno pilnując nadal wyraźności tego, jak mówi. Boże, jakie to denerwujące- Nie chcę żebyś się na mnie gniewał. Nie lubię mieć wrogów i dlatego tu jestem. Ale... - Tutaj przerwała. Chyba tak naprawdę nie wiedziała, co chce powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Nie 21 Lut - 22:01

Oparł się o krzesło i wysłuchał co ma do powiedzenia, zmrużył oczy dodając.
- Chyba musiało Ci przejść, bo nie widzę żadnej zmiany. Jedynie można się domyślić gdy rozmawiasz, mówisz dosyć powoli. Na pewno wolniej niż zapamiętałem, to muszę przyznać. Chyba mugolskie leki bardziej by pomogły niż czary, szczerze mówiąc mam słabość do zwyczajnej medycyny jak i innych rzeczy z "normalnego" świata. Cieszę się dosyć że nie jestem typowym ślizgonem, bądź co bądź można mnie takowym nazywać ale zazwyczaj nie ujawniam tej swojej.. lepszej strony zwykłym osobą. Może powiedziałabyś nieco więcej o sobie? - Zerknął na różę, chyba mimo wszystko ani drgnęła. Poruszył delikatnie ustami zniesmaczony, chyba najwidoczniej mało trafił w jej gusta. Podrapał się po szyi i w sumie nie wiedząc co ma do końca dalej zrobić sięgnął po swoje ciasto i od czasu do czasu brał po trochu popijając kawą. Zaczęła powoli, wsłuchał się w to co mówiła. Zwrócił uwagę chociażby na drgnięcie oka w jej słowach. Kiedy się zawiesiła po prostu powiedział.
- Zanim nabierzesz myśli, chcę żebyś wiedziała że rozumiem odczucia jakie się działy podczas tamtego wieczoru i nie traktuję Cię jakby to miało oznaczać że jesteśmy w jakimś związku. Zauroczyłem się w tobie, to fakt. Ale chcę Cię traktować jak osobę którą dopiero co poznałem, a nie utrzymywać ten sam stan jak tamtego wieczoru. Nie wiem czy zrozumiałaś mnie do końca, ale.. chcę Cię poznać i nie chciałbym traktować Cię jak łatwej laski którą udało mi się wyrwać pod wpływem. - Stwierdził i westchnął pod nosem wpatrując jej się w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Nie 21 Lut - 22:32

- Dyrektor się od razu tym zajął. Także wierz mi, nie chcesz wiedzieć jak wyglądałam zaraz po tym ataku – Wyjaśniła dlaczego też jej twarz wygląda aż tak normalnie. Jedyne co, to miała lekko powiększone wargi, ale ta delikatna opuchlizna była i tak zakryta czerwoną szminką, którą wręcz uwielbiała.
- Znasz mugolską medycynę? To ty... Nie masz czystej krwi? - To ją zaskoczyło. Była przekonana, że do tego domu przyjmują wyłącznie tych, którzy nie mają żadnej styczności z mugolskim światem. Większość uczniów tego domu tępiło tak zwane szlamy i brudną krew. Tak właściwie to Titi nie miała pojęcia jak to u niej wygląda. Matka była pół na pół. Ojciec natomiast? Nie było wiadomo. Nigdy się chyba tego nie dowie. Zresztą, to nie miało znaczenia.
- O mnie? Eh – Westchnęła. Widać było, że zdecydowanie nie lubi tego pytania. Co więcej – nie znosi mówić o sobie. Nie było w jej życiu nic ciekawego. Albo inaczej. Nic, czym chciałaby się podzielić. Zeszła więc na najbardziej nudne i oczywiste sprawy.
Urodziłam się w Nowym Jorku. Mam 17 lat także kończę tu VII klasę. Lucas nie wiem, co byś chciał wiedzieć. Nie jestem ciekawą osobą. Spytaj Lilith, ta dziewczyna ciągle za mną łazi i doskonale wie, że wokół mnie nie dzieje się nic – Chciała przerwać tą spowiedź. O, przy okazji naśle go na gryffonkę. Nadal w jej mniemaniu był podrywaczem, więc może się przerzuci na tamtego dzieciaka?
- Zauroczyłeś? Boże, mówisz to tak prosto z mostu – To jeszcze bardziej utrudniło tą sytuację. I jak ona ma go tak po prostu odrzucić. Przydałby się ktoś, kto spadłby z nieba i uratowałby ją z tej niezręcznej sytuacji. Niestety nie mogła na nikogo liczyć. Dlatego musiała powiedzieć coś więcej.
- Ja naprawdę nie jestem osobą, z którą powinieneś spędzać czas. Nie chcę kontaktu z ludźmi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Nie 21 Lut - 23:20

- Nie będę wnikał, może i będzie lepiej gdy Cię nie ujrzałem zaraz po tym jak dostałaś zaklęciem. - Wzruszył ramionami z delikatnym uśmieszkiem na twarzy, szminka najwidoczniej zamaskowała wszystko. Skrzywił się gdy wspomniała o czystej krwi, zacisnął na chwilę zęby ale uspokoił się równie szybko.
- Szczerze, moja krew jest jedynie w pięćdziesięciu procentach czysta. Moja matka była czarodziejką, natomiast ojciec mugolską szują. Szczerze? Nie wiem jakim cudem znalazłem się w Slytherinie, chyba najwidoczniej nie było innego domu do którego bym się nadawał dlatego też rzucili mnie na głęboką wodę. Im mniej osób wie o mojej czystości krwi, tym lepiej dlatego też.. czuj się wyjątkowa w tej sytuacji bo nikt więcej raczej się o tym nie dowie. - Spojrzał na nią wymownie i zagryzł dolną wargę. Słuchał uważnie, Nowy York.. a jednak nie studentka. W sumie był dosyć blisko co do jej wieku.
- Powiedz mi jedno, czemu miałbym nie mówić otwarcie o swoich uczuciach? Bo jestem zgniłym ślizgonem i jedyne uczucia we mnie to śmierć i bycie na każdym kroku "szlachetnym"? Pierdolenie głupot i jedynie to są zwykłe spekulacje. Nie chcesz kontaktu z ludźmi? Bez niego staniesz się pustą skorupą, warto? Nie sądzę, człowiek jest po to by odczuwać emocje. Nie ważne jakie, nawet te negatywne często są odbierane jako pozytywne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Nie 21 Lut - 23:28

- Na pewno byśmy wtedy nie rozmawiali teraz – Skonkretyzowała domyślając się, że jedną ze spraw które na chłopaka oddziałują może być jej wygląd. Tak się w sumie zastanawiała, czy nie jest on czasem jednym z tych, którzy tak po prostu głupieją na jej widok bez większego powodu. Ale tamci zachowywali się zazwyczaj mniej logicznie. Jak zaczarowani. A on był tym razem trzeźwy, poważny. Stąd domyślała się, że jest w nim jednak doza szczerości. To jednak nie zmienia faktu, że Vittoria odbierała wszystkich ludzi jako fałszywych i nikomu nie ufała. Sama była fałszywa.
- Wiesz nie przejmuj się. Ja sama na pewno nie mam czystej krwi. Nie wiem właściwie jak o tu mnie wygląda. I nikomu nie powiem – Powiedziała to nie dlatego, że nagle nabrała ochoty na zwierzenia, ale po prostu zależało jej żeby go nie denerwować. Zdenerwowani faceci to zdecydowanie nie jest dobra rzecz. W końcu u niektórych się kończy to krzykiem lub nawet agresją. On na takiego nie wyglądał, ale dobrze się zabezpieczać zawsze i wszędzie.
- Po prostu nie jestem przyzwyczajona do tego, że ktoś mówi o tym tak prosto. Ludzie raczej kręcą, oszukują, kłamią. Taka nasza natura – Powiedziała cicho nagle jakoś zbyt mocno skupiając się na ciastko, które i tak pochłonęła już niemal w całości. Czekolada to jednak czekolada, to też nie ważne na jak poważne tematy by z kimś rozmawiała, to i tak nie mogłaby jej nie jeść. Upiła też łyk kawy jakby chcąc przeciągnąć następną część rozmowy.
- Skąd ta pewność z tym gadaniem o pustej skorupie? - Szepnęła dziobiąc widelcem w już pusty talerz – Już długo tak to u mnie wygląda i co? W barze widziałeś tylko pustkę? Chociaż nie powinnam porównywać. To był TYLKO alkohol.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Pon 22 Lut - 0:11

- Powinienem się przejmować, jestem Ślizgonem. Czego innego oczekują po mnie nauczyciele, znajomi.. bo póki co najbliżsi to pojęcie względne. Od dłuższego czasu muszę sobie radzić na świecie, dlatego pewnie różnię się nieco od innych. Mam znajomą, Katherine. Ma dwójkę rodzeństwa i kochającego ojca, co prawda ma dużo problemów z prawem ale jednak ją kocha. Co ja miałem? Ojca który uwielbiał się wieczorami najebać by potem prawić mi kazania, bądź "uczyć" wychowania ręką albo kijem. - Wspominał jakby to było wczoraj, czego nie da się nauczyć słowami można na siłę upchać krzywdą, bólem i cierpieniem. Może dlatego tiara właśnie wybrała Slytherin, bo takie emocje w nim buzowały i widział świat odwrotnie?
- Zgadzam się z tobą, nie powiem że zawsze jestem szczery bo.. i tak odebrałabyś to jako kłamstwo, nie ma takich osób. Ale teraz, to o czym mówię jest szczere - Bardzo. - Czemu mówił o swoim życiu? Nawet namolna Lilith nie usłyszała od niego wiele, a potrafiła wyłudzić świetnie informację z każdej osoby.
- Najwidoczniej alkohol jest twoją siłą napędową do życia, jeżeli mam rację to witaj w klubie. Wtedy byłaś roześmiana, potrafiłaś.. i mnie rozjaśnić ten wieczór. Myślisz że czemu trzy czwarte Hogwartu widzi mnie z jakimś alkoholem w ręce? Bo piję, czemu piję? Żeby o tym wszystkim zapomnieć, zwłaszcza o piciu alkoholu. - To głupie, ale jednak prawdziwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Pon 22 Lut - 0:21

Bardzo szybko zaczął się jej zwierzać. Nie wiedziała jak ma na to zareagować. Z jednej strony było to dla niej pewnego rodzaju komplementem – ufał, że nic nie wyjdzie dalej. Że Titi jest na tyle dobra, że nie wykorzysta tych wszystkich informacji przeciwko niemu. Ta wiara w nią... Ciężko unieść na barkach coś takiego. To raczej jak brzemię. I właśnie to było drugą stroną metalu. Peszyło ją to. Ściągała na nią ciężar, którego bała się nie udźwignąć. Taka szczerość sprawiała, że nie chciała go zawieźć. A to w konsekwencji oznacza przywiązanie. Czyli coś, czego unikała. Nie chcę się znowu przywiązywać. Zawsze traci ludzi, którzy są dla niej ważni. Zawsze.
- Przykro mi, że twoje życie nie jest takie, jak sobie je wymarzyłeś – To mówiąc położyła jedną z rąk na jego dłoni. Dotyk również nie był czymś w jej stylu, ale chciała go jakoś pocieszyć - Ale jesteś dorosły. Możesz już robić co zechcesz. Możesz uciec od tego wszystkie, wyjechać w cholerę – Taki był jej plan na życie. Miała zamiar skończyć szkołę i zniknąć. Nic jej nie trzymało w Ameryce. Już nie. I nic jej nie trzymało w Hogwarcie. Jeszcze nie. I tak miało pozostać.
- Coś w tym jest – Odpowiedziała na temat alkoholu. Jakiś czas temu podobnie w listach mówiła o tym Oriana. Że jest to pewnego rodzaju ucieczka. Przyjaciółka martwiła się o nią. Ale nigdy w życiu się nie widziały, więc mimo to Titi czuła pełne przyzwolenie na takie pijackie zabawy. Cóż. Gdyby teraz była nietrzeźwa i trafiła z nim do łóżka, to na pewno Lucas byłby bardziej zadowolony z tego spotkania. Byłaby znów roześmiana, a nie taka... Pusta. Odgarnęła kilka niesfornych kosmyków, które przeszkadzały jej w zerkaniu na niego, ale te szybko ponownie spadły jej na twarz. Mimo to nie oderwała od niego spojrzenia. Ale nie patrzyła mu w oczy. Raczej wszędzie indziej. Na czoło, policzku, usta...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Pon 22 Lut - 12:05

Zwierzenia nie pasowały do niego, im częściej to robił tym częściej wydawał się że nie jest Ślizgonem tylko jakimś.. sam dokładnie nie potrafił określić kim. Lucas w otoczeniu Titi stawał się zupełnie inny, może sama tego nie zauważyć ale zapewne jego zachowanie do Studenta Slytherinu podobne nie jest. Nagle.. jej dłoń znalazła się na jego, rzucił jej krótkie spojrzenie i domyślił się w czym rzecz. Współczucie, wycisnął z niej chociaż jedną pozytywną cechę. Czyli jednak nie do końca jest taka twarda w swoich przekonaniach.
- Nie muszę uciekać Titi, nie mam już od kogo więc nie muszę się już niczym przejmować. Kiedyś moim celem było znalezienie mojej matki, jednak to było zbyt.. przerosło moje oczekiwania. - Przytaknął sobie, to co mówił wydawało się w jego ustach tak proste. Jakby nie odczuwał w tym momencie żadnego negatywnego czy też pozytywnego uczucia.
- Chcesz coś jeszcze? Jeżeli mamy dalej rozmawiać, a masz na coś ochotę to mów śmiało. - Jakoś pieniądze nie odgrywały w jego życiu dużej roli, nie przywiązywał się do nich na długo. Jak uzbierał wystarczającą sumkę to po prostu ją wydawał i tak w kółko. Najlepszym sposobem zarobku było pracowanie w warsztacie. Chociaż z drugiej strony był zbyt leniwy i nie chciało mu się pracować. Dobrze że pojechał na te ferie, może zrobi coś konstruktywnego..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Pon 22 Lut - 18:00

Do niej również nie pasowały. I dlatego też się nie zwierzała. No, właściwie to była jedna osoba której mówiła swoje najskrytsze sekrety. Ale jej w życiu nie widziała. Była pewna, że ów tajemnicza korespondentka nie wyda jej tajemnic z prostej przyczyny – po prostu nie wiedziały kim są tak naprawdę. Nie miały zamiaru się nigdy spotkać. Taka była zasada. Każdy musi czasem ulżyć zmęczonej duszy. I Vittoria to robiła w ten sposób – pisząc z dziewczyną imieniem Oriana już od roku. Dlatego mimo pytań Lucasa wciąż nie była skora do chwalenia się przed nim swoją przeszłością czy teraźniejszością. I to się nie powinno zmienić.
To, że ich dłonie się dotykały nadal nie było dla dziewczyny zbyt komfortowe, ale mimo to ich nie wzięła. Miała nadzieję, że to w jakiś sposób uspokoi sytuacje. Poza tym miał takie ciepłe ręce. Faceci zazwyczaj grzali jak małe kaloryfery. Nic więc dziwnego, że kobiety wręcz desperacko szukały z nimi kontaktów, związków. Pod tym względem Titi była inna. Nie wiem co musiałoby się stać żeby zmieniła swoje nastawienie do bycia z kimś na stałe. Chyba... Chyba musiałaby się zakochać tak na zabój. Ale jak to zrobić, skoro nie wierzy się w ludzi? A tym bardziej w miłość.
Titi w pewnym sensie udało się uciec. Ale na jak długo? Kiedy szkoła się skończy i tak będzie musiała wrócić do rodzinnego domu. To byłoby najgorsze. Tęskniła za Ameryką. Nawet za zdominowaną przez ojca matką, która już dawno przestała się nią opiekować. I w Hogwarcie była nieszczęśliwa, ale w domu było jeszcze gorzej. Właściwie tak myślę, że Titi jest jaka jest przede wszystkim dlatego, że nie ma swojego miejsca na świecie.
- Nie dziękuję – Szepnęła. Po pierwsze nie chciała go na nic naciągać, a po drugie kolejny posiłek przedłużyłby to spotkanie. A ona zamierzała je zakończyć. Problem był taki, że nie wiedziała jak. Ile jeszcze prób będzie musiała podjąć żeby uświadomić chłopakowi, że nie ma szans na to, by zmieniła zdanie? Cholera. Trzymanie go za ręce na pewno nie pomagało. Dlatego też zabrała swoje dłonie i położyła na kolanach. Co ona ma z tym wszystkim zrobić? Jak go nie zranić...
- Lucas ja naprawdę powinnam już iść – Kolejna próba. Powiedziała to, a mimo to nie wstała. Jakby przyrosła do krzesła. Dlaczego nie potrafi po prostu wyjść?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Pon 22 Lut - 20:28

Przetarł nieco zaspane oczy, patrzył na nią jeszcze przez dłuższą chwilę. Chciałby jej tyle powiedzieć jednak.. ona wszystkiemu jest przeciw. Wszystko próbuje zrobić na około jednak w taki sposób by Lucas nie poczuł się dotknięty, zacisnął pięść i westchnął cicho. Spojrzał na nią jakby chciał jej jeszcze coś powiedzieć, jednak po prostu ucichł. Nie miał zamiaru już próbować, całe te spotkanie wypompowało z niego wszystkie siły jakie posiadał. Będzie znów musiał założyć swoją maskę fałszu i zatrzymać swojego demona wewnątrz serca które pokryje się szronem. Najwidoczniej nie ma dla niego nadziei na "szczęśliwe zakończenie". Może to i lepiej? Może przez cały czas czekał tylko na jedną rzecz.. na samotność, może tego mu było potrzeba do szczęścia, a cały ten element zauroczenia był sztuczny? Sam już nie wiedział, rodziło się w nim wiele pytań i wiele odpowiedzi.
- Wiesz co.. to chyba jednak czas na mnie, wybacz że zająłem Ci czas. Po prostu chciałem się spotkać i pogadać o mniej istotnych rzeczach. - Zacisnął delikatnie szczękę i wyciągnął portfel, schował odliczoną kwotę pod talerz i odwrócił się. Odetchnął głośno i ruszył przed siebie, nim jednak wyszedł zapiął kurtkę i obejrzał się za siebie jakby nie wierzył że sam wykonał taką czynność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Drewniany hipogryf"   Pon 22 Lut - 20:35

W pewnym sensie udało jej się dokonać tego, czego chciała. Ale czy była z tego zadowolona? Wciąż nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć. Nie wiedziała co ma myśleć o nim. Widziała, że mimo wszelkich prób i tak go zraniła. Liczyła na to, że nie zrobiła tego zbyt dotkliwie. Westchnęła cicho widząc jak wstaje i odchodzi. Nie poszła za nim nawet, jeśli po cichu na to liczył. Wiele spraw musiała przemyśleć. Ale nim nadejdzie pora na moment obmyślania co zrobić z Lucasem miała po drodze jeszcze wiele innych problemów. Spoglądała tępo w przestrzeń przed sobą, a gdy upewniła się, że chłopak wyszedł kilka chwil później również opuściła to miejsce.

Z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Restauracja "Drewniany hipogryf"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Drewniany stolik
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Opuszczony domek na drzewie
» Restauracja Tamesis
» Herbaciarnia Rozmarzony Hipogryf

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
Gory Skaliste
-