IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wspólna Komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28786
  Liczba postów : 34989
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Wspólna Komnata   Nie Paź 17 2010, 19:06

First topic message reminder :


Wspólna Komnata

Najczęstsze miejsce spotkań głownie studentów. W owym pomieszczeniu można znaleźć wygodne fotele nieopodal kominków, z których młodzi uwielbiają korzystać zimą. Znajduje się tu również sporych rozmiarów pianino. Wnętrze utrzymane jest w różnych barwach, od granatu, poprzez kremowy i kilka innych barw.
Można tu zarówno prowadzić intymne rozmowy, jak i wpaść na wielką imprezę dla poprawy humoru, czy też jeszcze innego w zasadzie najmniej ważnego powodu. W zwykłych dniach, zwykle to właśnie tutaj studenci uczą się informacji z wykładów.
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wspólna Komnata   Sob Sty 14 2017, 13:14

Miała trochę nauki... Ostatnio dawała sobie zdecydowanie zbyt wiele luzu. Zanim jezioro zamarzło, ciągle wychodziła na treningi, żeby w końcu opanować jazdę figurową na wodzie w swoich magicznych butach. Teraz jedynie wymykała się z łyżwami mając nadzieję, że jest to pewnego rodzaju wstęp do tego sportu. Nie chciała wyjść z wprawy przez cholerną zimę!
Teraz jednak potrzebowała trochę ciepła, odpoczynku i, niestety, nauki. Dora wpadła do pomieszczenia prosto z dworu, z łyżwami w ręku i torbą pełną książek i pergaminów przygotowanych właśnie na tę okazję. Miała również przy sobie szczelnie zapakowaną fiolkę z sokiem ze śliwek samolewitujących, którą zamierzała podarować jakiemuś tajemniczemu chłopakowi. Bardzo zdziwił ją jego list, jednak nie miała problemów z podzieleniem się swoim zdobyciem. Sama również chciałaby, żeby w podobnej sytuacji ktoś ją poratował... A skoro miała dodatkową porcję, to czemu nie?
O Thomasie Ecclestone wiedziała jedynie tyle, że jest Ślizgonem i z całą pewnością nie są na tym samym roku. Mimo to cieszyła się na poznanie kolejnej osoby - w końcu była jednak towarzyską istotką.
Usiadła w jednym z wielkich foteli, umiejscowionym dość blisko kominka. Zrzuciła płaszcz, gryfoński szalik i czapkę, po czym ułożyła ostrożnie torbę i łyżwy obok siebie. Wyjęła pierwszą księgę, żeby powtórzyć sobie coś jeszcze przed eliksirami. Jej ulubiony przedmiot... Nie chciała pokazać się ze złej strony na lekcji!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Wspólna Komnata   Sob Sty 14 2017, 23:14

Thomas nie ukrywał, że miał tutaj pewien interes. Z przyczyn od siebie niezależnych, nie mógł uczestniczyć w zajęciach zielarstwa. Przedmiot ten co prawda jego ulubionym nie był, ale jako dobrze rozwijający się chemik, nie mógł zignorować jego wpływu na swoją ulubioną sztukę. Gdzie jednak leżał problem? A no brak składników, które według rozpiski na grafiku będą niezbędny, by zostać dopuszczonym do klasy eliksirów. Nie chcąc stracić takiej okazji należało więc szukać kogoś, kto miałby ich nadmiar. Czy udało mu się odnaleźć taką osobę? Ależ oczywiście! Kim jednak ona była? Adoria Nymphia Amparo, Gryfonka, niewiele starsza od niego dziewczyna. Znali się? Nie, jedynie kojarzyli się z mijania na korytarzach. Tutaj więc Ślizgon miał ciut pod górę. Pytacie czemu? Ponieważ mimo upływu setek lat, wciąż wiele jednostek jest tutaj napełniona stereotypami. Jak masz zielone barwy, no to z automatu musisz być tym złym, któremu nie można zaufać a i rękę trzeba odtrącać. Krzywdzące? Trochę tak, ale nigdy mu to nie przeszkadzało.. do teraz. A co, jeżeli ta odmówi pomocy? Mógłby się podjąć pewnych metod, dzięki które zapewniłyby mu spokojnie sukces. Wolał jednak tego unikać. Kto jak kto, ale on preferował wpierw wpuścić w obieg swój własny naturalny urok osobisty, niż stosować się do tego drugiego kiedy miał do czynienia z przedstawicielkami płci pięknej..

Po wejściu do wspólnej komnaty rozejrzał się dookoła, chcąc ją wypatrzeć. Znalazł ją szybko a jego twarz ozdobił delikatny uśmiech. Jej uroda była łatwo dostrzegalna, lecz znajdujące się obok niej łyżwy trochę zbiły go z tropu. Pozytywnie zaskoczony? Powiedzmy. Sprzęt ten raczej sugerował, że ta posiada minimalną aktywność fizyczną. Lubił, kiedy kobiety dbały o sobie. Mniejsza jednak na tę chwilę o jego własnym guście, więcej akcji!

Ubrany w czarny garnitur podszedł spokojnym krokiem i zerknął na kobietę:
-Adoria? - rzekł tonem i barwą głosu zdradzającą pytanie ale w pozytywnej formie. Wyszczerzył lekko zęby w zadowoleniu, chcąc ją do siebie przekonać. Pierwsze wrażenie rzeczą ważną i nie należało tego ignorować -Thomas Ecclestone, to ja posłałem Ci niedawno sowę. - podał prawą rękę i zerknął na pobliski fotel, pytając się jej niewerbalnie czy nie ma nic przeciwko, by usiadł obok niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wspólna Komnata   Sob Sty 14 2017, 23:44

Jeśli chodzi o dobre pierwsze wrażenie, to Thomas idealnie się spisał. Dorka nie kojarzyła go nawet za dobrze, jeśli chodziło o sam wygląd. W pierwszej chwili, gdy podszedł do niej tak elegancki osobnik, kompletnie ją zatkało. Odruchowo wstała, chwytając jego rękę. Przy okazji zrzuciła również z kolan swoją książkę, ale to nie było w danej chwili istotne!
Thomas był przystojniejszy, niż się tego spodziewała. W dodatku garnitur - poważnie, garnitur? Adoria uśmiechnęła się od ucha do ucha, po czym usiadła z powrotem i gestem zaprosiła swojego towarzysza, aby uczynił to samo.
- Tak, hej. Jasne. Sok ze śliwek! Już daję. - Zaczęła grzebać w torbie, dziwnie zakłopotana. Jeszcze taki chaos jej się chyba nie przytrafił! Jasne, bywała roztrzepana... I to o wiele za często. Zazwyczaj jednak zawieranie nowych znajomości nie sprawiało jej takich kłopotów, a tu proszę. Ślizgon w pewien sposób wyglądał na jakiegoś takiego... Majestatycznego. Wyrafinowanego. Nie wiedziała nawet jak opisać to we własnych myślach.
- Cieszę się, że mogę pomóc... - Zerknęła na niego wesoło. Jeśli ktoś szukałby najmniej uprzedzonej do ludzi osoby, pewnie ucieszyłoby go znalezienie Adorii. Nie obchodziło jej, kto z jakiego był domu. - A ty się ciesz, że ominąłeś to zielarstwo. Te śliwki są koszmarne, poważnie. Chyba połowa soku wylądowała na naszych ubraniach, a nie w fiolkach...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Wspólna Komnata   Nie Sty 15 2017, 00:29

Thomas dostrzegł pewne zdziwienie u nieznajomej, jednakże odebrał to jako komplement. Dziewczyna podała mu rękę, akceptując powitanie. Ślizgon zajął więc pobliski fotel, znajdujący się po przeciwnej stronie Gryfonki. Z wyraźnym zadowoleniem przyjął przedmiot, przyglądając mu się przez krótką chwilę. Sok ze śliwek i o to było tyle hałasu? Zdziwiło go to lekko ale skutecznie to zamaskował. Najważniejsze, że teraz będzie mógł rzeczywiście zjawić się na zajęciach i nie zostanie z nich wykopany. Przychylnym okiem spojrzał więc na pannę Amparo, co oczywiście informował przyjazny ton w jego głowie przy każdej z wypowiedzi:
-Dziękuję Ci... - zaczął ale narzucił trzy sekundowa przerwę, jakby celowo chcąc podkreślić wagę swoich słów -Jestem mile zaskoczony.. dopiero teraz zaczynam żałować, że tak mało kontaktu miałem z niektórymi lwami.. - przedmiot schował i gdy już miał pewność, że się nie stłucze, powrócił skupieniem do towarzyszki, wysłuchując wydarzeń z zielarstwa. Patrząc na jego ogólne podejście względem przedmiotów innych niż eliksiry czy zaklęcia, rozbawiło go to wystarczająco by pochylić lekko głowę w dół i wyszczerzyć delikatnie mlecznobiałe zęby. Korzystając z tej krótkiej chwili, wzrok pokierował na jej nogi i zaczął kierować się ku samej twarzy. Niby rzecz naturalna i nie rzucająca się w oczy, ale mimo wszystko jak to na samca i hedonistę przystało, oceniał ją. W myślach rozważał, jak to się dzieje, że tyle pięknych kobiet trafia do tej szkoły. Odpowiedzi nie znał, ale stan ten mu odpowiadał. Wracając jednak do konwersacji musiał dodać:
-Pomogłaś mi w potrzebie, jestem wdzięczny i skłonny się odwzajemnić. Jest może coś z czym masz problem? - zadał pytanie oczekując odpowiedzi. Czy Adoria miała już coś przygotowane? A może po prostu wolała zachować przysługę na później? Był w dobrym humorze i otwarty na propozycje. Sam także nie sprawiał wrażenia typowego wrogiego Ślizgona, więc może rzeczywiście znajomość ta będzie miała szansę rozkwitnąć? Zobaczymy..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wspólna Komnata   Nie Sty 15 2017, 01:07

Thomas wydawał się zaskakująco miły, jak na Ślizgona.
Znaczy, Adorka naprawdę nie była w żaden sposób uprzedzona! Po prostu nie mogła nie zauważyć różnic pomiędzy zachowaniami wychowanków poszczególnych domów. Uczniowie Slytherinu bywali niestety bardziej oschli i często traktowali osoby z nieczystokrwistych rodzin gorzej. Na tej samej zasadzie Krukoni bywali przemądrzali, Puchoni niezaradni, a Gryfoni zadufani i nieodpowiedzialni. Adoria u każdego była w stanie wychwycić jakąś wadę, zawsze jednak koncentrowała się w większości na zaletach. Teraz było podobnie. Nie zorientowała się nawet, jak bardzo obserwowała swojego rozmówcę i jakie przyjemne wrażenie wywoływał na niej jego uśmiech. Dopiero gdy dotarło do niej, że sama szczerzy się mimowolnie, postanowiła się trochę opanować. No bo od kiedy tak reagowała na jakiegoś osobnika płci przeciwnej?
- To nic takiego. Cóż, jesteśmy bardzo pomocni! No, przynajmniej ja. Tak myślę. Staramy się, chyba. - Zaśmiała się krótko, bo ciężko było jej wypowiadać się za cały dom.
Zauważyła jego spojrzenie. Zawsze zastanawiało ją, czy ona również bywa tak oczywista. U niektórych ludzi kompletnie nie było widać tego typu ocen, inni z kolei wyraźnie przyglądali się drugiej osobie. Adoria była ciekawa, do której kategorii się zalicza... Thomas miał tyle taktu, ile można było spodziewać się po jego dostojnej osobie. Dyskretnie zaznaczył swoje stanowisko w tej sprawie.
- Problem? - Powtórzyła mało inteligentnie. Cholerka, co ona mogłaby od niego chcieć? Miała całą masę problemów! Nie mogła zabrać się za naukę, wychodziła poobijana z treningów jazdy figurowej (brak nauczyciela bywał upierdliwy), w dodatku coraz częściej dopadały ją sercowe i życiowe rozterki. Nie wiedziała co myśleć i robić.
A on się jej pytał, czy ma jakiś problem?
- Wybacz, ale moja kreatywność chyba właśnie umarła. Wszystko mnie boli i po raz pierwszy od dość długiego okresu czasu zabrałam się za naukę... - Sprzątnęła przy okazji książkę od eliksirów i wrzuciła ją do torby, z której wysypywały się inne. No, ona to najlepszego pierwszego wrażenia jak na razie nie robiła! - Zresztą, nie musisz mi się odwdzięczać, to serio nic takiego. Jestem pomocnym człowiekiem, co poradzisz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Wspólna Komnata   Nie Sty 15 2017, 14:22

Stereotypy były powszechne w Hogwardzie, jednakże czasem znajdowały się osoby, które nie zwracały na nie uwagi bądź przynajmniej starały się nie skreślać od razu drugiego człowieka. Szufladkowanie nie jest miłą społeczną rzeczą i samo w sobie potrafi zrodzić konflikt, mimo braku na początku jakiejkolwiek agresji. Adoria była otwarta i pomocna. Oczywiście jej bezinteresowność zaskoczyła Thomasa ale to był dodatkowy plus, jaki jej mentalnie dał w swojej głowie. Nie można było jej także odmówić urody i jeżeli mielibyśmy powiedzieć to w mniej smacznym stylu, było gdzie zawiesić oko a widoki same w sobie byłe miłe dla odbiorcy.

Nawet jeżeli nie chciała niczego w zamian, Ecclestone postara się znaleźć okazję, by się odwdzięczyć. Taki już był a niespłaconych długów nie lubił. Czy pomoże jej na jakiś zajęciach? Wyciągnie z kłopotów?  Uratuje z opresji? Pokibicuje na boisku? Wszystko było możliwe.

Oczywiście kontynuował rozmowę.
-Wszystko Cię boli..? - zapytał z wymalowana troską na twarzy. Jego wzrok wędrował teraz po jej ciele, jakby oceniając czy chodzi o czysto fizyczny ból w postaci chociażby siniaków. Ignorantem jednak nie był, więc brał również pod uwagę rozterki miłosne -Służę dobrą radą albo odpowiednio dobranych eliksirem. - posłał jej szczery troskliwy uśmiech. Trochę się na życiu znał ale również świecił niczym gwiazdka na choince w kwestiach alchemicznych. Mało było rzeczy, których nie potrafiłby przyrządzić a miał też w głowie przecież parę pomysłów na własne unikatowe mikstury.
Najważniejszy jednak był ton. Nie narzucał się na siłę i nie naciskał. Takie zachowanie jedynie odrzucało i powodowało głównie większe zamknięcie się w sobie. Była to szczera propozycja, którą mogła wykorzystać lub grzecznie odmówić. Na pewno się za nic nie obrazi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hiszpania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 733
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13166-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13177-adoria-nymphia-amparo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13176-listy-do-any
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13175-adoria-n-amparo




Gracz






PisanieTemat: Re: Wspólna Komnata   Nie Sty 15 2017, 14:42

Adoria często martwiła się, że pierwsze spotkania z kimś mogą wyjść niezręcznie. Była taką gadułą, że często zdarzało jej się wypaplać coś idiotycznego, a przy tym... No cóż, zawieranie nowych znajomości nie było takie proste. Dziewczyna odczuwała niezdrową potrzebę bycia lubianą przez każdego, kogo tylko napotkała. Próbowała się przez to dopasować do każdego środowiska, co wcale nie kończyło się zbyt dobrze.
Z Thomasem jednak rozmowa sama płynnie przechodziła, co było miłym zaskoczeniem. Nawet jej roztrzepanie nie sprawiało większych problemów, Ślizgon wydawał się być dość wyrozumiały i przyjazny. Pewnie duży wpływ na to miała przysługa, jaką mu oddała, ale jednak!
- Och, tak. Zabrałam się ostatnio poważniej za jazdę na łyżwach i teraz ciągle ląduje na lodzie, dlatego siniaki. I tańczę... A oprócz tego to zakwasy... - Skrzywiła się lekko. Lubiła sport, nawet bardzo. Może nie lgnęła aż tak do quidditcha jak do zajęć w stylu właśnie łyżew, biegów czy kick boxingu. Nie można było nie zauważyć jej rozwiniętej sprawności fizycznej, bo przecież przede wszystkim była tancerką!
Nie lubiła zażywać eliksirów, czy rzucać zaklęć mających zniwelować efekty ćwiczeń. Były one przecież w pewnym stopniu potrzebne, aby pokazać jej jakie postępy poczyniła, co zrobiła dobrze a co źle. Oczywiście, jeśli nabawiała się jakichś kontuzji, nie katowała się i szła do skrzydła szpitalnego. Zwykłe zakwasy czy drobne siniaki nie były jednak niczym niebezpiecznym.
Przygryzła lekko dolną wargę, dostrzegając jak uroczy i troskliwy był uśmiech, który posłał jej Ecclestone.
- Co do eliksiru to chyba odmówię, ale chętnie przyjmę na przykład towarzystwo. - Uniosła pytająco jedną brew, ciekawa odpowiedzi chłopaka. W końcu mógł nie lubić sportu, albo nie chcieć wybrać się chociażby na łyżwy. Jednak gdyby wyraził ochotę, zyskałby w jej oczach dużo, nawet bardzo dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Wspólna Komnata   Nie Sty 15 2017, 15:53

Rozmowa trwała dalej i jak na razie wszystko wskazywało na to, że relacja ta będzie pozytywna. Thomas wysłuchał wytłumaczenia gryfonki, kiwając raz głową na zrozumienie. Czyli mamy do czynienia z aktywnie fizyczne kobietą, która nie boi się siniaka bądź dwóch, nie wspominając o potencjalnym ataku zakwasów. Zrozumiał jej podejście do eliksirów i wspomaganiem się nimi przy tak drobnych sprawach. Uszanował to i nie naciskał. Sam oczywiście miał odmienne zdanie ale było ono spowodowane tym, że tu właśnie leżało jego zainteresowanie i zarazem czarny konik. Gdyby do tego jeszcze dodać jego hedonistyczna naturę, to postępowałby wręcz wbrew sobie, gdyby nie umiliłby sobie sytuacji jakimś właściwym napojem.

Lwica nie miała jednak nic przeciwko towarzystwa a jakby tak bliżej się temu przyjrzeć, było ono wysoce preferowane. Czując nadal ciężar lub obowiązek odwzajemnienia, zgodził się od razu. Nie traktował tego jednak jako karę czy stratę czasu. Towarzystwo zapowiadało się interesujące, dlatego pozytywnie rozpatrywał ten scenariusz. Był też wystarczająco rozeznany w temacie, by wiedzieć, że aktywność fizyczna z płcią przeciwną jest niezwykle obiecującą czynnością. Czy miał wobec niej jakieś plany? Być może coś się w jego głowie zrodziło, ale nie pozwalał by przejęło to nad nim władzę. Facet pozostanie facetem i o niektórych sytuacjach myśli tak a nie inaczej, lecz to nie zawsze go definiowało. Łyżwy znajdujące się obok były wystarczającą wskazówką:
-Nauczyłem się jeździć kilka lat temu, ale zapomnij o jakichkolwiek akrobacjach... - uśmiechnął się, wstając i tym samym akceptując propozycję. Nie było co siedzieć, skoro było tyle innych możliwości w repertuarze..

[możliwe zt x2? xD] Jeżeli Adoria się zgodzi, no to może napisać kolejny post już w kolejnym wybranym przez siebie temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 409
  Liczba postów : 541
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Wspólna Komnata   Sro Lis 15 2017, 01:36

Po całkiem uroczym spotkaniu Hurry'ego, dzięki któremu wyglądałam ciut lepiej, ale wciąż miałam na sobie od pasa w dół przewiązaną kotarę w barwie zgniłej zieleni i o wiele za dużą koszulę, postanowiłam, że za wszelką cenę muszę dostać się do Hogsmeade. Nie dość, że zamarzałam doszczętnie, nie czując już palców, to moja obolała stopa chyba zaczęła puchnąć, po nadepnięciu na bliżej nieokreślony przedmiot. Dodatkowo byłam już zmęczona całą tą sytuacją, z kolei wilgotne włosy nie chciały schnąć w temperaturze zamku - i chyba tylko ze względu na nie i brak butów jeszcze nie podjęłam się durnej próby marszu w takim stroju do magicznej wioski. Rozważałam każdą możliwą trasę, przez zwyczajną, po ścieżce, po najkrótszą, tajną z wyjściem w jednym ze sklepów, gdyby tylko był jeszcze otwarty o tej porze. Nie byłam pewna, która była godzina, chociaż mogłam się domyślać, że powoli zbliżała się cisza nocna, a co za tym szło: zwiększone ryzyko spotkania nauczyciela i zarobienia kolejnych ujemnych punktów. Nie zrobiłoby to na mnie pewnie wrażenia, gdyby nie urażona duma Krukona i świadomość, że Ravenclaw w ostatnim czasie wypada dość słabo na tle innych domów.
W geście poddaństwa i wszechogarniającej bezradności weszłam do jednego z w miarę przytulnych pomieszczeń, siadając w rogu na kanapie. Przymknęłam powieki, zakrywając twarz dłońmi, by na spokojnie poukładać myśli, lecz i to nie trwało długo - może pięć minut później zerknęłam przez palce w kierunku skrzypiących drzwi. Widok mojego byłego-aktualnie-geja był chyba ostatnim czego teraz potrzebowałam. - Za jakie grzechy... - Westchnęłam ciężko i udając, że wcale go nie widzę, ponownie odchyliłam głowę do tyłu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 696
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 998
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Wspólna Komnata   Sro Lis 15 2017, 09:17

Funkcja prefekta dawała całkiem sporo korzyści i Leo chcąc nie chcąc przyzwyczaił się do tej połyskującej odznaki. Inna sprawa, że o ile w zeszłym roku został zaszczytnie wybrany, w tym trochę większy wkład miał sam - kiedy przepraszał Hampsona nie spodziewał się, że ta pusta formułka prośby o drugą szansę w ogóle coś da. Tak czy inaczej znowu miał władzę odejmowania punktów, bardziej mu się podobało (i przydawało) zajmowanie młodszymi Gryfonami. Największym plusem jednak było to, że nauczyciele obrzucali go innymi spojrzeniami i jakby łagodnieli - prefekt spacerujący w nocy po zamku to norma, a wręcz wypełnianie obowiązku! Vin-Eurico wcale się nie stresował, gdy w półmroku przemierzał korytarze. Zasiedział się u profesora Bergmanna, zdając mu relacje odnośnie liścia mandragory, który dalej namiętnie żuł. Przyszedł do nauczyciela prosto z treningu, miał zatem wielką torbę przerzuconą przez ramię. W drodze powrotnej zajrzał jeszcze do Wieży Gryffindoru i tam tak go zagadali, że do Hogsmeade kierował swoje kroki dopiero w okolicach północy. Nie planował żadnych więcej przystanków, ale wyłapał po drugiej stronie korytarza dźwięk kroków i wiedziony ciekawością właśnie tam podążył. Nie spodziewał się wcale niczego poza drobnym upomnieniem i odesłaniem błąkającego się po nocy ucznia - rozważał nawet czy odjąć punkty, czy też nie. Leo nie lubił hipokryzji, a sam łamał regulamin nagminnie; odznaka zobowiązywała, a chłopak liczył na to, że Puchar Domów w końcu zgarnie Gryffindor.
Wszedł do pomieszczenia z dość surową miną, gotów ganić i besztać za to jawne podpadanie prefektowi. Kiedy jego spojrzenie spoczęło na drobnej, ledwo odzianej postaci, siedzącej zupełnie niewinnie, to od razu złagodniał.
- Paddie? - Zdziwił się, podchodząc trochę bliżej. Mimowolnie staksował ją wzrokiem, zawieszając spojrzenie może minimalnie zbyt długo na tej tajemniczej koszuli, która cóż, wiele nie ukrywała. Leo odruchowo się rozejrzał, szczerze mając nadzieję, że kogoś tu sobie Krukonka przygruchała i dlatego ma tak nietypowy strój. Brak kogokolwiek w polu widzenia odrobinkę go zaniepokoił. - To taka nowa moda? Podpisałbym petycję o zmianę damskiego mundurku... - Mruknął z rozbawieniem, szturchając ją lekko łokciem. Uniósł pytająco brwi, siadając obok i czekając na jakieś wyjaśnienia.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 409
  Liczba postów : 541
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Wspólna Komnata   Sro Lis 15 2017, 10:54

Moje usta zacisnęły się w wąską kreskę, gdy Leo zamiast wyjść, podszedł i szturchnął mnie łokciem w obolałe po dzisiejszym treningu ramię. Mimowolnie spojrzałam nań, wyraźnie zirytowana tym komentarzem, choć nie skomentowałam tego typowym dla siebie sposobem. Skrzyżowałam ręce pod biustem, który pod koszulą z puchońskiego mundurka był chyba nawet bardziej widoczny, niż pod kotarą zerwaną z karniszu, a jedyne co dobrze zakrywał to siniaki i zadrapania po Quidditchu.
- Jeśli masz zamiar odjąć mi punkty, to zrób to teraz i po prostu daj mi spokój. - Wydusiłam z siebie wreszcie, wskazując podbródkiem na lśniącą odznakę prefekta. Nie wiem zresztą czemu tak dziwi mnie jej obecność, być może nigdy nie sądziłam, że Gryfon będzie aspirować do tej roli albo, że ktokolwiek mu tę rolę powierzy. Nie krytykowałam, nie dopytywałam - najwidoczniej dyrektor miał swoje powody. Zamiast tego odwróciłam twarz w przeciwnym kierunku. Zapadła między nami niezręczna (przynajmniej dla mnie) cisza, a spojrzenie chłopaka, które na sobie czułam, w końcu sprowokowało mnie do mówienia.
- Byłam na treningu, później chciałam się wykąpać jak człowiek. Ale niestety w tym zamku ludziom do normalności wiele brakuje, więc ktoś ukradł mi moje ubrania. Z tego wszystkiego nie jestem pewna czy moja różdżka była razem z nimi, czy została w szatni koło boiska, czy może zostawiłam ją w mieszkaniu. Przy okazji straciłam już kilka punktów, wpadłam na uroczego Puchona, który dał mi swoją koszulę, żebym nie musiała chodzić owinięta zakurzoną kotarą i skontrolowałam stan czystości podłóg. Strasznie boli mnie stopa, chyba coś w nią sobie wbiłam i w ogóle wszystko mnie boli. Zadowolony? - W geście manifestacji, z bardzo naburmuszoną miną wskazałam na swoją bosą stopę i siniaka na przedramieniu. - Ostatnim czego teraz potrzebuję to rozmowa z tobą. - Dodałam, szybciej mówiąc, niż myśląc i szczerze pożałowałam swoich słów. Moja dotychczas obrażona mina nieco złagodniała, gdy niepewnie zerknęłam na chłopaka; nie był niczemu winien, więc czułam się źle z faktem, że chyba go obraziłam. Cała ja: królowa delikatności i taktu. - Przepraszam, Leo. Jestem zła i zmęczona, poza tym jest mi zimno i marzę o powrocie do domu. - Mimowolnie przeniosłam wzrok na palce, których już powoli nie czułam, a po dłuższej chwili wpatrywania się w nie, z całej bezradności w końcu zaczęłam płakać, jęcząc coś pod nosem o swojej beznadziejności. Niekoniecznie chodziło mi o zaistniałą sytuację, a bardziej o ogół wszystkich zdarzeń z ostatnich miesięcy i to, że rozkleiłam się przed osobą, przed którą najbardziej chciałam udawać, że jest w porządku.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 696
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 998
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Wspólna Komnata   Sro Lis 15 2017, 15:04

Faktycznie miał w planach odjęcie punktów, ale był w stanie przeżyć bez tego - Padme wyglądała na dostatecznie przybitą. Sam Gryfon humor miał niezły, chociaż rzeczywiście wolałby już być w mieszkaniu. Hogwart Hogwartem, ale własny prysznic... no, dzielony z kimś. Jedną wyjątkową osobą. Leo otworzył usta, aby poinformować dziewczynę, że ze względu na podejrzane okoliczności jej odpuści, ale ta wybuchła i zaczęła mu wszystko opowiadać. Grzecznie słuchał, krzywiąc się lekko na wieść o zranionej stopie; współczuł jej również paradowania w tak cienkiej i przewiewnej kreacji. Nie miał pojęcia czemu został potraktowany jak jej wróg i pokazał jej to pozbawionym zrozumienia zmarszczeniem brwi. Prawdę mówiąc średnio rozumiał ich relację, ale od kiedy tłumaczył Ruth upewnił się, że między nim a Krukonką kryzys został zażegnany.
- Nie jestem zadowolony, czemu miałbym być? - Skrzywił się bardziej na kolejne słowa ciemnowłosej, ale ta zaraz sama zauważyła swój błąd. - Ciężki dzień, hm? No to trzeba się podnieść i pójść do Hogsmeade, proste. Zyskałaś obstawę, a jeśli stopa tak ci doskwiera, to mogę cię ponosić. - Głos miał pogodny i humor zaskakująco dobry, toteż nie dał się zrazić zmęczonej Padme. Musiał szybko rozeznać się w sytuacji - miał bluzę i kurtkę, w ostateczności mógł dziewczynę czymś poratować, tym bardziej, że zaczynała się rozklejać. Machnął różdżką z niewerbalnym Accio, mając szczerą nadzieję, że przywoła z dormitorium Gryfonów swoją bluzę; oczywiście efektu nie było. - Uch, czekaj - mruknął, próbując ogrzać towarzyszkę starym dobrym Fovere. Zdusił przekleństwo, kiedy nawet ten czar nie zadziałał. Miał już się poddać, kiedy przypomniał sobie o schowanych w torbie butach sportowych. Dobrze jednak czasem targać ze sobą treningowe rzeczy... - To niesprawiedliwe, ja tylko próbuję pomóc - westchnął, nie osiągając żadnego efektu przy rzucaniu Reducio. Dopiero za drugim razem zmniejszył obuwie do rozmiaru stóp Pandy, podsuwając jej swoją "zdobycz". - Sumptuariae leges - dodał z zadowoleniem, ponieważ to zaklęcie jeszcze ani razu go nie zawiodło. Przez różdżkę przemknął dziwny impuls i o dziwo koszula Padme wcale nie przemieniła się w wybrany przez chłopaka strój - zmieniła barwę na nieco ciemniejszą i tyle. Gryfon zacisnął wargi w wąską kreskę, trochę obawiając się kolejnych prób. Zanim Krukonka dostała szansę na protestowanie lub pomaganie, machnął różdżką raz jeszcze. Najwyraźniej warto próbować, bo w końcu koszula transmutowała się we wzorzasty kombinezon. Leo nie miał pojęcia czy to zakłócenia, czy jego rozproszenie - dekolt był za duży i zabrakło rękawków, a na ramiączka było zdecydowanie za chłodno. I to wszystko pomijając fakt, że ciemnowłosa nie miała nawet bielizny... Podał Padme kurtkę, samemu zostając w bluzie, a następnie podniósł się i schował różdżkę.
- Lepiej nie będzie. - Przykucnął jeszcze na chwilę przy Krukonce, obdarzając ją czułym uśmiechem i ścierając z jej policzka zbłąkaną łezkę. - Nie jesteś beznadziejna, słońce. To ja ledwo sobie radzę z magią, nie? Chodź. - Pociągnął Padme delikatnie za rękę.


Jestem na fonie i kodu nie dam, ale wszystkie zaklęcia opisuję tak:
Accio - 3
Fovere - 3 z przerzutem na 5 (z zaklęć już brak przerzutów)
Reducio - 5
Reducio 2 - 4 Cool
Sumptuariae leges - 6 z przerzutem na 6 z przerzutem na 1 (wykorzystane 2/2 przerzutów z transmutacji)
Sumptuariae leges 2 - 2 aww

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 409
  Liczba postów : 541
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Wspólna Komnata   Sro Lis 15 2017, 15:24

Trochę nie spodobała mi się próba machania różdżką przed moim nosem, a potem kilka kolejnych, bo w związku z buntem magii miałam dziwne przeczucia, że zaraz jeszcze zostanę albo całkowicie nago albo co gorsza zaklęcie zrobi mi krzywdę. Jednak nie zbuntowałam się specjalnie, będąc wyraźnie pochłonięta mazaniem się i czekaniem na zbawienie - ono póki co dzielnie walczyło z magią, podejmując próbę wyczarowania mi ubrań. W milczeniu przetarłam twarz, decydując się na przerwanie całej sytuacji, gdy wreszcie dwa zaklęcia zadziałały tak, jak powinny. Posłusznie ubrałam kurtkę, z butami mając problem: stopa bolała, z kolei w sali było zbyt ciemno, żeby sprawdzić co w ogóle się z nią stało, ale i z nimi sobie jakoś poradziłam. Nie zwróciłam też szczególnej uwagi na ukradkowe spojrzenie Leo w mój dekolt - byłam święcie przekonana (lub za mocno wierzyłam plotkom), że kobiety już go nic a nic nie interesują, więc czemu teraz miałby zainteresować się moim biustem? Chociaż nasza relacja była dziwna, chyba nie do końca dopowiedziana, poczułam się przy nim bezpiecznie pierwszy raz od wyjścia z łazienek studenckich oddychając z ulgą. Wstałam z kanapy i utykając, dzielnie pomaszerowałam za nim w kierunku Hogsmeade.

Po wyjściu z zamku, na ścieżce prowadzącej do wioski nie wiedziałam jak się zachować. Część drogi milczałam, trzymając usilnie na wilgotnych włosach kaptur; zrzuciłam go jednak, bo w gruncie rzeczy nie widziałam nawet gdzie idę.
- Dzięki za pomoc. - Powiedziałam, choć słowa raczej nie były w stanie opisać mojej wdzięczności. Wcale nie musiał mi pomagać, a po prostu wyjść, gdy mu kazałam, odejmując mi kilka punktów. To tym bardziej sprawiało, że czułam się głupio. - Dawno nie rozmawialiśmy. Co słychać? - Byłam ciekawa, czy dotarła do niego plotka o moim wyjeździe do Walii i rzekomej próbie samobójczej i czy jego dobroć serca nie wynikała z litości, ale nie zamierzałam podejmować tego tematu jako pierwsza.

zt oboje

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Wspólna Komnata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

 Similar topics

-
» Wspólna Komnata
» Komnata Tajemnic
» Zapomniana komnata
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Komnata Wspomnień

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
pierwsze piętro
-