IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sala Przyszłości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11 ... 17  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28690
  Liczba postów : 33188
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Sala Przyszłości   Nie Paź 17 2010, 19:50

First topic message reminder :

Jedno z najbardziej tajemniczych i przesyconych niezwykłą aurą pomieszczeń, stanowi Sala Przyszłości. Ten średnich rozmiarów pokój, znajdujący się na trzecim piętrze został wybudowany ku celom wróżbiarskim. Zawsze w powietrzu czuć tu zapach delikatnych kadzideł. Nie ma tu żadnych ławek czy krzeseł, każdy natomiast może zająć miejsce na wielkich poduszkach rozłożonych na ziemi. Pod sufitem widzą przeróżne materiały, tworząc bardzo przytulny wystrój. Całość zachęca do medytacji, bądź spróbowania swoich wróżbiarskich zdolności na jednej ze szklanych kul, których tutaj na pewno nie brakuje. Można tu także znaleźć filiżanki, herbatę, książki dotyczące chiromancji czy numerologi. Jednym słowem, wszystko co tylko może się przydać do szukania odpowiedzi na pytania dotyczące nie tylko przyszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Student Hufflepuff
Wiek : 27
Skąd : Salem
Galeony : 203
  Liczba postów : 219




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Wto Lis 30 2010, 22:13

On naprawdę nie da sobie popatrzeć! Uznał, że poprosi Tamarę o prywatny występ, bo nic mu nie da zrobić. Wywrócił oczami i westchnął przeciągle, podchodząc do Ridleya. Wyglądał jak dziecko, któremu zabrano lizaczka lub jak nastolatek, który zrozumiał, że żyletka ma parę właściwości. I jedną z nich na pewno jest cięcie własnego ciała. Swoją drogą zastanawiał się, dlaczego amerykańskie pokolenie młodzieży chorowało, a w zasadzie cierpiało na autoagresje. Postawił wódkę z impetem na stole, chcąc mu pokazać, że tak naprawdę Ridley nie jest mu obojętny. Steve po prostu był dupkiem.
- Ej, no stary, bez jaj - mruknął, nalewając mu kielicha. Spojrzał na niego z miną zbitego psa. - Przerwałeś w ważnym momencie - burknął, podsuwając naczynie z trunkiem pod sam nos Ridleya. Nienawidził, kiedy właśnie odwalał takie sytuacje. Nie mógł być smutny! Cholera, Steve złapało sumienie.
- No chlupnij na zgodę - dodał. Czy naprawdę było tak, że Steve miał inną co noc? Miał w dupie wszystkich wokół, a jedyne czym się naprawdę przejmował było to, czy dyrektor przejdzie na drugą stronę czy też nie? Momentalnie poczuł się pusty w sobie. Musiał się upić i zatuszować te negatywne uczucie. Przecież nie powie nikomu przepraszam.
- Jak chciałeś, abym Ci dał buzi, wystarczyło poprosić... - rzekł, czekając na relację Ridleya.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 27
Skąd : Salem
Galeony : 131
  Liczba postów : 143




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Wto Lis 30 2010, 22:23

- Słuchaj Steve, zawsze myślałem, że jesteś moim kumplem. Moim najlepszym kumplem, z którym nie tylko niejedno wypiłem, ale i niejedno przeżyłem. Gdybyś Ty się do dziewczyn zaczął podstawiać to pierwszy bym wystrzelił w Saszę coś niewybaczalnego, gdyby tylko chciał Ci przeszkodzić. Mimo że bardzo Saszę lubię. - Ridley mocno posmutniał.
- Do tej pory myślałem, że wziąłeś mnie na turniej dla towarzystwa. Ot, świetny kumpel, będziemy się dobrze bawić. Bo na pewno nie wziąłeś mnie ze względu na wiedzę. Teraz nie wiem, co o tym myśleć. Może jestem tylko naiwnym gościem, który sprowadza do Ciebie nowe laski? Nie wiem, Stivi, nie wiem. - Ridley mocno się zasępił. Mimo tego, że był uznawany za tępaka to tak naprawdę była tylko przykrywka. W rzeczywistości był wyjątkowo czułym facetem, który budował wokół siebie taką, a nie inną atmosferę. Bał się, że może się mylić w stosunku do Steve`a. Zawsze uważał go za faceta z mnóstwem wad, zresztą Ridley sam miał ich nie mniej, ale wiedział, że zawsze będzie mógł na niego polegać. Dzisiaj pierwszy raz zwątpił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Paryż
Galeony : -5
  Liczba postów : 65




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Wto Lis 30 2010, 22:32

Raphael spoglądając na dziewczęta na nowo poczuł w sobie „ogień”, niebędący dosłownie ogniem namiętności, o ile tak to można ująć. To inspiracja.
Nie mógłby powiedzieć, że widok który się przed nim rozpościerał nie był cholernie podniecający, albowiem skłamałby. Najpierw nieśmiałe, potem zaś namiętne i drapieżne pocałunki, delikatne muśnięcia dłoni błądzących w okolicach wcięć w talii… Działało to na jego bogatą wyobraźnię i to silnie. Niemniej owa wyobraźnia w jego przypadku wiązała się często z niespodziewanymi impulsami twórczymi.
To było dla niego jeszcze cudowniejszym przykładem impresji niż to co przedstawiały klasyki umieszczone w Orangerie. Zresztą, HM, dwie piękne niewiasty wymieniające finezyjne pocałunki były tak jakby bezdyskusyjnie stokroć ciekawsze od nenufarów czy weneckich zachodów słońca. Bez obrazy dla Wenecji czy nenufarów oczywiście.
Sztuka i wena były dla niego dużo silniejsze niż wszelakie impulsy seksualne, nawet jeśli właśnie z nimi się wiązały. Sztuka była dla niego silniejsza od wszystkiego. Dlatego prędko wyjął szkicownik i uwieczniał dynamiczną kreską całą scenę, jaka zachodziła na jego oczach, skupiając się na tym, aby wiernie oddać także ich delikatne ruchy, aby było to prawdziwie wierne, prawdziwa doskonałość.

Z wymiernym skutkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 00:00

Grigori po zdjęciu ze stołu Ridleya stracił całkowicie zainteresowanie chłopcami z Ameryki. Pozwolił nawet sobie wyrwać z ręki butelkę wódki, nie podpalając przy tym nikogo. W końcu dziewczyny stały same, bez napalonego Ridleya i wyglądały wprost przepięknie. Pobłażliwie jedynie omiótł wzrokiem żalącego się Wooda i Steve'a, który teraz musiał tego wysłuchiwać. Miał wrażenie, że ludzi z USA faktycznie są tacy jak mówią stereotypy... Chociaż sam nie jest lepszy, w końcu który to już łyk mocnego trunku wziął właśnie do ust?
Ku swojemu ogromnemu zdziwieniu zauważył, że to Tamara zaczęła w pewnym momencie namiętniej całować Effie, a nie odwrotnie, jakby coś nagle zadecydowało, że tak ma to wyglądać. Oczywiście wcale mu to nie przeszkadzało, ale zakodował sobie, że musi zapytać o tą nagłą zmianę Rosjankę, która wcześniej do tego pomysłu była bardzo sceptycznie nastawiona.
- Nie smuć się już Ridley, zrobiłeś głupotę i tyle, ciesz się widokiem - powiedział do kolegi obok, klepiąc go po plecach, oczywiście wciąż nie odrywając wzroku od pięknych dziewczyn. Podszedł do Dimitrija i objął go ramieniem.
- Zdrowie Grigorija Orlova, który zafundował nam przed chwilą ten cudowny widok - krzyknął unosząc do góry kolejną butelkę wódki i wlewając w siebie dużą część. O tak dzisiejszym celem jest upicie się , zdecydowanie. Stał dość spokojnie, obejmując przyjaciela, popijając alkohol i patrząc na dwie całujące się dziewczyny. Trafił za życia do nieba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 27
Skąd : Salem
Galeony : 203
  Liczba postów : 219




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 10:23

Czy naprawdę ta rozmowa musiała mieć tu miejsce? Ridley chyba poważnie nie wiedział, co robi. Bowiem wszystko co teraz miał powiedzieć Steve musiałoby być kłamstwem - aby chronić tajemnicę, do której obydwoje się zobowiązali.
- Czy naprawdę w danym momencie musisz podważać naszą przyjaźń? - szepnął nader zdenerwowany. Wypił jednym łyczkiem kieliszek syberyjskiej wódki. Jak każdy wiedział, kto zdążył poznać Steve był impulsywny, a sam bunt Ridleya potraktował jako jawną zdradę. Tym gadaniem prawie go wydał. Jeszcze by brakowało, aby zwrócił się do niego prawdziwym imieniem i zaczął krzyczeć, że jest taki sam jak ojciec. A był.
- Doskonale wiesz, że zostaliśmy wybrani z najlepszych i to my reprezentujemy Salem. - dodał niby z dumą lub pogardą. Prawda była taka, że im ten turniej w ogóle nie był potrzebny. Pojechali tu we dwójkę w jednym jednym celu, poniżyć dyrektora, wykradając mu cenne księgi. To dlatego Steve powiedział do Ridleya, że bez niego nie da rady. Że będzie stracone jeśli nie pojadą tam razem. Nie wiedział też, dlaczego jego przyjaciel próbuje nakłonić go do jawnego okazywania uczuć. Może powinien paść na kolana i wykrzyczeć, że go kocha nader wszystko? Kpiny.
- A Twój podryw nie był adekwatny do sytuacji, one miały wykonać zadanie. - powiedział, spoglądając w stronę w dwóch pięknych dziewczyn. To było niesamowite, że zdobyły się na taką odwagę, znając konsekwencje swoich czynów. Zwłaszcza blondynka była w najgorszej pozycji. Była wilą, którą każdy facet chciałby mieć. A po tym? Będzie musiała się odganiać miotłą.
- Teraz możesz podbić do Effie. Lubi wyzwania, na pewno przypadniecie sobie do gustu. - rzekł, klepiąc po plecach Ridleya. Spojrzał na niego rozbawionym wzrokiem. O tak, przypadniecie. Naprawdę w to nie wierzył, bo czuł, że panna Fontaine to królowa lodu. Sam pewnie byłby na straconej pozycji, jeśli ona lubowała się w wariatach. Tudzież artystach. On mógłby siebie nazwać artystą tylko i wyłącznie w łóżku. Chyba, że podciągniemy w to pasję robienia tatuaży.
- Oj, Ridley, nigdy nie sprowadzasz mi lasek i uwierz, one na Ciebie też polują, ale teraz się rozkleiłeś jak baba. Weź się w garść, potem leć do tej Effie. Patrz! Nawet patrzy w Twoim kierunku! - dodał podekscytowany. No, no. Na pewno jak Ridley'owi się poszczęści to wróci mu humorek. To było dość zabawne, że obydwoje zaczynali swoją przygodę w Anglii od obczajenia panienek, a nie nauki do Turnieju Trójmagicznego. Czy oni kiedykolwiek dorosną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Galeony : 164
  Liczba postów : 182




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 10:51

Przysłuchiwał się sentymentalnej i jakże wzruszającej rozmowie dwójki przyjaciół z Ameryki, zaraz po tym jak Grigori zaklęciem zmusił Ridleya do opuszczenia stołu, za co był mu niezwykle wdzięczny.Rozżalenie Wooda było o tyle zabawne, że brzmiał jak jednak z niezdecydowanych i zranionych kobiet rodem z brazylijskich telenoweli.Było mu nawet odrobinę żal Steva, który musiał tego wszystkiego wysłuchiwać, a dodatkowo jeszcze jakoś udobruchać rozklejonego kumpla.Doprawdy scenka była przekomiczna, nawet jeśli tylko się jej słuchało, bo oczy Dimtriego były skupione całkowicie na widoku Effie i Tamary, które coraz bardziej pogłębiały swój pocałunek, choć jednocześnie interesowała go kłótnia, której nadal się przysłuchiwał.Steve był zdecydowanie osobą silniejszą w ich 'związku'.Toż to on właśnie przywracał Wooda do porządku, który jak jego przyjaciel Howard zauważył, odegrał scenę godną rozhisteryzowanej kobiety z depresją, nękającą ją już od roku.
Mimowolnie na jego twarz wkroczył złośliwy uśmiech, gdy także Orlov włączył się w pocieszanie Amerykanina, który nie dość, że był pijany to jeszcze najwyraźniej niepewny.Przerzucił wzrok na dwóch uczniów Salem, jednak gdy zobaczył smutną minę Wooda nie mógł się powstrzymać aby nie parsknąć śmiechem, który szybko stłumił przykładając do ust butelkę wódki i nabierając w usta sporą dawkę tej substancji.
Gdy Orlov objął go ramieniem wznosząc tost na własną cześć uniósł butelkę w górę by zaraz zderzyła się z trunkiem przyjaciela ukrytym w szkle.Widok w istocie był cudowny,choć nie można tak określić dwójki pięknych kobiet wymieniających pocałunek na stole.Bardziej pasowało by tu słówko nieziemski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Wiek : 25
Skąd : London
Galeony : -7
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1004




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 11:15

Mimowolnie uśmiechnęła się do Rose spoglądając na nią nieco rozbawiona jej krótką, ale jakże satysfakcjonującą wypowiedzią.Panna Harm wydawała się nagle o wiele bardziej sympatyczna, niż w dniu gdy spotykały się po raz pierwszy w Zakazanym Lesie.W owej chwili zdążyła już nawet zapomnieć jej incydent z rękawiczkami o który dąsała się jeszcze przez kilka godzin po odejściu brunetki z małej polanki obsypanej drzewami, która choć za dnia wydawała się całkiem niegroźna, zapewne w nocy potrafiła przerazić osoby obdarzone wielką odwagą.
- To znaczy, że byś odpisała ? - Zapytała obracając w dłoni szklankę wypełnioną sokiem dyniowym schłodzonego dwoma kostkami lodu, dzięki którym powierzchnia naczynia była przyjemnie zimna i chłodziła jej dłonie.
Podskoczyła gdy brunetka zaczęła krzyczeń w tłum do jakiejś dziewczyny, która stanęła zaraz przed nimi.Nie spodziewała się, że uczniowie z Hogwartu będą znali studentów z wymiany, bo przecież przypadki takie rzadko kiedy się zdarzały.Los potrafi płatać niesamowite figle.
- Witaj Marlene. - Przywitała się z uroczym uśmiechem na twarzy przypatrując się tej ciekawej osóbce.A więc była Francuzką.Ledwo powstrzymała się aby nie poprosić jej o jedno zadanie wypowiedziane w tym wdzięcznym języku przepełnionym elegancją.Uznała, ze byłoby to jednak niestosowne, tym bardziej, ze Rose najwyraźniej chciała wyciągnąć od niej informacje na temat jej życia po ich poznaniu w Londynie.Oczekiwała na odpowiedź dziewczyny, by zadowolić się choć akcentem, którym naznaczone będzie każde słówko w ojczystym języku Hanny.Zaskoczona była jednocześnie bezpośredniością Rose, która zawsze wydawała się jej zamkniętą w sobie i nietowarzyską, tajemniczą panną Harm.Dlatego też widząc jej entuzjazm na widok ciemnowłosej studentki z wymiany na jej twarz wstąpił grymas, szybko złagodzony uśmiechem, nieco sztucznym. Rudowłosa była bowiem trochę zawiedziona faktem, iż na nią brunetką reagowała zupełnie inaczej niż na Marlenę.
Usłyszała wyraźne krzyki i głośne rozmowy na środku sali.Zielone tęczówki dziewczyny niezwłocznie udały się w tamtą stronę, by dostrzec Effie, z którą miała przyjemność jeszcze rok temu dzielić dormitorium i pokój wspólny ślizgonów, całującą się z nieznaną jeszcze Hannie ciemnowłosą kobietę, prawdopodobnie z wymiany.Ich czułości wywołały spore zamieszanie wśród męskiej części widowni, który podsycani alkoholem krzyczeli, śmiali się, choć przede wszystkim obserwowali całe to przedstawienie z niemałą radością.
- Eff chyba dobrze się bawi. - Rzuciła w stronę Rose uśmiechając się przyjaźnie i popijając sok, by za chwilę znieść wzrok z dwóch dziewczyn i śledzić wzrokiem salę.Dostrzegła wiele nieznajomych osób, gdzieś w oddali mignęły jej blond włosy Alexis, którą znała tylko ze szkolnych korytarzy, choć nigdy nie miała przyjemności zamienić z nią choć kilku słów.Dostrzegła także Williama na którego widok jej policzki oblały się głęboką purpurą. Aby ukryć zmieszanie spuściła wzrok na szklankę, ówcześnie starając się aby rude włosy zakryły część jej twarzy, dopóki nie nabierze ona znów odpowiedniej barwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 27
Skąd : Salem
Galeony : 131
  Liczba postów : 143




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 13:56

Ridley szybko się otrząsnął, mimo że był ciągle mocno zawiedziony postawą kumpla to dobrze wiedział, czemu tutaj się znalazł. Może i czuł się wykorzystany, ale po kolejnej dawce alkoholu było mu już właściwie wszystko jedno. A nie chciał upić się na smutno. No i powrócił prawdziwy Ridley. Oschły, silny i bardzo bezpośredni. (A może nieprawdziwy? Któż wie.)
- Kora, Twoja dziewczyna naprawdę dobrze się całuje. Śmiem twierdzić, że ta twoja Tami musi mieć doświadczenie w takich sprawach. Nawet prawdziwego faceta takiego jak ja może złamać... Tak w ogóle to dziwne macie zwyczaje w tej Rosji. Ja nigdy bym nie pozwolił, aby dziewczyna robiła coś takiego na oczach moich i praktycznie nieznanych mi osób. Ale dzięki Kora, dzięki przybyciu twoim i twojej panny, mamy chociaż świetne widowisko. - Ridley uśmiechnął się, przypominając sobie płomienny pocałunek, którego był świadkiem.
- U mugoli są takie fajne miejsca, w których mogła by występować Tami. Sporo moglibyście zarobić. Chociaż patrząc po waszych ubraniach niewiele wam potrzeba do szczęścia. - Ridley uważał to za niezły żart. Skoro Kora jest jego kumplem to na pewno mu wybaczy.
- Steve, masz rację, powinniśmy się bawić, a nie rozmawiać. To nam nie wychodzi. Bierz, którą chcesz, to na ciebie mają wszystkie ochotę. Mi wystarczy bym popatrzył na twoje starania. Muszę się uczyć, hahaha.
Ridleyowi wrócił dobry humor. Miał nadzieję, że zapije się tak, że nie będzie pamiętał co się dzisiaj wydarzyło. Poza pocałunkiem, rzecz jasna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Galeony : -34
  Liczba postów : 249




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 14:08

Widząc Rose bardzo się ucieszyłam. Oczywiście, że ją pamiętałam! Ona jedyna wiedziała o pewnych rzeczach, które ukrywałam przed światem.
- Rose! - podbiegłam do niej. Spojrzałam uważnie na Hannę. Ostrożnie podałam jej chudą rękę i lekko się uśmiechnęłam. - Jest tu... ciekawie - powiedziałam, starając się ukryć fakt, iż Beauxbatons jest o wiele lepsze. Wprawdzie były tu urocze błonia i widoki.
- A co ty tu robisz ? Nie wiedziałam, że uczysz się w Hogwarcie - usilnie ukrywałam swój francuski akcent.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Galeony : 164
  Liczba postów : 182




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 14:35

Dimitri obserwował jak Ridley niezdarnie podnosi się z noszy i pijackim krokiem zatacza koła by wreszcie dojść do niego. Zastanawiał się czemu Amerykanin ma aż tak słabą głowę ? Czyżby brak wprawy ? Dziwne, przecież Wood wielokrotnie chwalił się swoją imprezową duszą i głową, choć Rosjanin nigdy szczególnie nie wierzył w te brednie.Blondyn był po prostu przerośniętym dryblasem słynącym z wychwalania swoich jakże boskich umiejętności, których niestety niekoniecznie był posiadaczem.Jakże idiotyczne były brednie, które opowiadał gdy się upił.Mistrzowski gracz, mistrzowskie zagrania.Korotya miał chęć trafienia go jęzolepem za każdym razem gdy otwierał usta by szerzyć te brednie.
- Dużo ćwiczymy. - Skomentował jego słowa ironicznym uśmiechem, mrużąc cienkie powieki by wziąć kolejny łyk napoju bogatego w procenty.Ridley znów się odzywał.Jego paplanie przypominało mu rozchichotane mugolskie dziewczynę, które całymi dniami świergotają o najnowszych trendach w modzie. Wood dogadałby się z nimi zdecydowanie, a nawet może byłby to początek uroczej i pięknej przyjaźni największych gaduł jakie widział świat ?Zignorował też słowa o przyzwoleniu Tamarze na pocałunek z Effie. Czy to on go czasem nie namawiał ? Amerykanie za szybko zmieniają zdanie.
Nie mógł jednak zignorować słów Ridleya o mugolskich klubach do których rzekomo nadawałaby się Tamara.Wood był nieszkodliwym palantem, ale działał mu na nerwy coraz bardziej.Alkohol krążący w jego żyłach prowokował go dodatkowo, dlatego też Dimitri zanim zdążył opanować gniew który uderzył w niego falą odstawił butelkę alkoholu na stół.Jedna z jego dłoni zaciśnięta w pięść z całej siły ugodziła Wooda w twarz, co może nie było najlepszą decyzją, ale była podjęta zbyt szybko, aby teraz Korotya mógł ją cofnąć.
- Uznaj to za gest przyjaźni stary. - Rzucił w jego stronę i ponownie zajął się opróżnianiem butelki, porwanej ze stołu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Wiek : 25
Skąd : Paryż
Galeony : 94
  Liczba postów : 96




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 14:52

Nie spieszyła się z odpowiedzią, gdyż Raphaela najwyraźniej pochłonął szał twórczy. Lekki uśmiech zaigrał na wargach Francuzki, gdy obserwowała go podczas szkicowania. To było tożsame z jej pasją. Fascynujące było obserwowanie, jak w oczach drugiego człowieka rodzi się drzemiąca zazwyczaj potęga, wzbudzana wraz z robieniem tego, co się kocha. U niej było tak z baletem, jednak doświadczanie takiej przemiany wewnętrznej osoby stojącej tuż obok i będącej dla niej kimś tak ważnym jednocześnie, była bardzo inspirująca. Nawet bardziej od pocałunku Chodzącego Blond Ideału i Tamary.
Nie chcąc mu przeszkadzać, bezszelestnie oddaliła się, gdy pogrążony był w procesie tworzenia. Porozmawiają później - będą mieli na to jeszcze mnóstwo okazji, a w oddali dostrzegła Marlene. W chwilę później przy Raphaelu został tylko tlący się resztką istnienia zapach wanilii o źródle nieokreślonym, gdyż źródło zmierzało właśnie krokiem pełnym niedbałej gracji do swojej przyjaciółki.
- Marlene, ma cherie - rzekła cicho, składając nieznacznie muśnięcie pudrowych warg na nieskazitelnym policzku przyjaciółki. Zawsze się tak witały. - Dobrze, że jesteś, coraz mniej mi się tu podoba - dodała do niej po francusku i zerknęła dopiero teraz na stojące obok niej dziewczęta.
Rose!
Oczy Indigo zaokrągliły się lekko. Zaskoczenie nie było jednak ogromne - wiedziała przecież, że Puchonka uczy się w Hogwarcie. Ale zobaczenie jej tu, teraz, na tej imprezie - to było miłe rozczarowanie, tak.
- Witaj, Rose - rzekła cicho, uśmiechając się nieznacznie do poznanej kilka lat wcześniej dziewczyny, znajomej jej kuzyna. - Jak widzę, pół Beauxbatons to twoi znajomi, hm?
Przeniosła wzrok na stojącą obok Rose rudowłosą piękność. Hogwart przerażał ją w kwestii ilości tego piękna. To było nienaturalne przecież.
- Jednak ciebie nie dane mi było poznać; jestem Colette - przedstawiła się nieznajomej. Studentce, jak sądziła. Kąciki ust uniosły się nieco w górę, policzki na krótką chwilę wypełniły się uroczymi dołeczkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 27
Skąd : Salem
Galeony : 203
  Liczba postów : 219




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 14:57

Ignorując już słowa Ridleya, otarł pozostałości wódki na swoich dłoniach. Cóż, z czasem jak się piło przestawało się trafiać do kieliszka. Już chciał obliczyć współczynnik proporcjonalności za którym razem uda mu się nie wylać, lecz ujrzał Tamarę. O piękności moja! Poprawił swoją koszulę, wykonał okrężny ruch barkami i już pragnął do niej podejść! Zagadać i spytać się, jak się czuje po pocałunku. Przecież znał jej poglądy. Poza tym uwielbiał jej wypieki. Zawsze miała to wyczucie smaku i wdzięk. Tego mogli jej zazdrościć nawet mężczyźni. Nie przejął się zbytnio swoją wymiętą koszulą oraz pięknym zapachem wódki, która musiała się na niego wylać. Teraz liczyło się co innego. Wykonując pierwszy krok, rzucił doń czarujący uśmiech, zapowiadający miłą rozmowę. Lecz nie dane mu było zrobić nic więcej. W mgnieniu oka jego przyjaciel miał rozkwaszony nos. Spojrzał to na Dimitria to na Ridleya. Co to się porobiło?! Poczuł się jak wielka przedszkolanka swojego najlepszego kumpla. Spokojnie podwinął rękaw koszuli. Nie wiedział też na co liczy ten cały Rosjanin, który przyjaźni się z wariatem. Podszedł do niego i wykonał dwa ruchy. Prawy sierpowy. Lewy hak. Tym sposobem buźka była pięknie ozdobiona krwią, a jego żuchwa mogła wołać o pomstę do nieba. Steve skrzywił się, ocierając ze swoich knykci krew Rosjanina.
- наоборот - odpowiedział mu w ojczystym języku. Nikt nie będzie ruszał jego przyjaciela. To on do cholery tylko może go bić, jęczeć, marudzić i krytycznie oceniać jego zachowanie. Widząc Dimitria na podłodze, miał ochotę go jeszcze kopnąć. Chciał pokazać, kto jest górą i czym skończy się jego podskakiwanie. Ostatecznie wyjął różdżkę, a następnie przyłożył mu do gardła.
- Leżącego się nie kopie, Korotya. - warknął - Trzymaj się z daleka - dodał, obrzucając go nienawistnym spojrzeniem. Odsunął się od niego, podchodząc do swojego przyjaciela. Jedyne co mógł zrobić w tej sytuacji to rozerwać kawałek swojej koszuli i podarować mu, aby spróbował powstrzymać krwotok.
- Co ja z Tobą mam, Ridley? - westchnął ciężko, podając mu biały fragment materiału. Następnie podniósł się do pionu, spojrzał na zebranych i w iście szampańskim nastroju, oznajmił:
- No co jest? Bawimy się!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 15:00

Zakład został odrobiony, do tego dość przykładnie, tym samym jakichkolwiek zażaleń nie zamierzała ani przyjmować, czy też w ogóle słuchać. Ich namiętne pocałunki trwały przez pewną chwilę, mogli więc nacieszyć oczy, a Effka sumiennie wywiązała się z zadania. Raz jeszcze pocałowała usta brunetki, po czym się od niej uśmiechnęła. Uśmiechnęła się lekko do dziewczyny.
- Napatrzyli się, możemy iść - powiedziała do niej z pewnym rozbawieniem w głosie, tak aby tylko ona słyszała, z resztą i tak były wysoko ponad głowami innych. Zaraz się rozejrzała, odnajdując miejsce z którego weszła na stół. Czuła, że wszelakie spojrzenia są w nich utkwione i aż miała ochotę się głośno roześmiać, aczkolwiek zachowywała względną powagę. Uważając, żeby się nie zabić, wszak miała na nogach buty dodające całe osiem centymetrów, ostrożnie zeszła ze stolika. Podała jeszcze rękę Rosjance, aby i ona wróciła na ziemię. Nie zwlekając odnalazła wzrokiem w tłumie Grigoriego, po czym się do niego zwróciła.
- Jesteśmy więc kwita, a i nadal się nie przedstawiłeś - zauważyła, przy okazji wyciągając z torebki paczkę papierosów. Jednego z nich zaraz wsunęła między usta, którymi jeszcze przed chwilą całowała inną dziewczynę, na samym środku sali. Odpaliła go szybko zapałkami, które leżały na stoliku obok. W międzyczasie rozejrzała się jeszcze, szukając czegoś dobrego do napicia się. Przy tym na chwilę podniosła wzrok, aby spojrzeć na innych ludzi w sali. Dostrzegła Williama, na którego widok aż się wesoło uśmiechnęła, tyle czasu go nie widziała! Pomachała mu więc, myśląc sobie, że też wybrał moment na imprezie, aby się zjawić! Kolejno powędrowała wzrokiem nieco dalej, dostrzegając Raphaela. Przez chwilę mu się przyglądała, chłopak coś zawzięcie szkicował. Właściwie założyła, że tym "czymś" najprawdopodobniej był pocałunek dwóch dziewczyn. Jej uwagę jednak od niego oderwało zamieszanie odbywające się całkiem nieopodal. Spojrzała na Rosjan i Amerykanów, którzy jak się okazało nie przypadli sobie do gustu. Aż się samoistnie lekko skrzywiła widząc, jak Ridley dostaje od chłopaka Tamary. Chyba wolała nie wiedzieć, co takiego Amerykanin zrobił, aczkolwiek przeszło jej przez myśl, czy powiedział coś aż tak niestosownego, czy też i Rosjanin był nieco porywczy. Nim się obejrzała do zamieszania dołączył kolejny chłopak. No, to zapowiadał się ciekawy rok, a ta impreza jak widać, miała przejść do historii, jako jedna z tych wiecznie opowiadanych.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 27
Skąd : Salem
Galeony : 131
  Liczba postów : 143




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 15:06

Ridley poczuł coś gorącego na twarzy. Czuł, jak krew tryska mu z nosa, płynie do gardła. Wszędzie krew. Ale, wbrew pozorom, Ridleya to nie przestraszyło. Nieraz już miał złamany nos, nieraz strzelali w niego zaklęciami. On to kochał! Kochał robić rozróby! Najgorzej, że nie mógł się ruszyć.
Widział, całe zamieszanie, którego uczestnikiem był Steve. W końcu. Ile można go prowokować, żeby zaczął znów zachowywać się jak facet? I jak przyjaciel?
Dobra, teraz warto by było trafić do pielęgniarki... A może któraś by się nim zajęła? Przecież musi być mnóstwo chętnych!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Galeony : 213
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 15:16

- Jasne, że tak - stwierdziła Rose, wzruszając ramionami. Może to i racja, że stała się nieco milsza, ale dziwnie się z tym czuła. Prawdę mówiąc czekała na moment, kiedy w końcu ktoś z tych sympatycznych ludzi wbije jej nóż w plecy. Prawdopodobnie już niebawem. Rose nie za bardzo wierzyła, że można gromadzić sobie wielu sprzymierzeńców i na ani jednego się po drodze nie nadziać. Znając jej szczęście, ona nadzieje się na zdecydowaną większość, a może nawet na wszystkich.
Rose nie chciała sprawić Hannie przykrości - przecież Marlene nie widziała już od tak dawna, a poza tym znała ją lepiej niż panienkę Glau. Zresztą Rose bardziej odpowiadał wizerunek tej tajemniczej, zamkniętej w sobie i nietowarzyskiej Puchonki. Zdecydowanie zaczynał ją irytować jej sposób bycia i przyjacielskość. Nie wiedziała nawet, z czego to wynikało.
- Jestem na piątym roku - powiedziała Rose. - Cieszę się, że ci się podoba. Musimy koniecznie któregoś dnia gdzieś się przejść, mogłabym pokazać ci Hogsmeade albo lepiej Zakazany Las... - zaczęła zastanawiać się głośno Harm, po czym nawiązała do komentarza Hanny: - Chyba tak, ale to trochę żenujące, zwłaszcza zachowanie tych napalonych studentów. Pewnie większość z nich snuje fantazje, które nigdy się nie spełnią - stwierdziła.
Nagle ktoś do nich podszedł i wzrok Rose spoczął na nim na chwilę. Piękna dziewczyna, o tak! Pewnie Francuzka. Wyglądała nawet znajomo... I nagle Harm doznała szokującego olśnienia: przecież to Colette! No proszę, kolejna miła niespodzianka!
- Och, Colette! Nie wiedziałam, że też tutaj będziesz, chociaż mogłam się tego spodziewać! - powiedziała z uśmiechem. Rose lubiła Francuzów, a jej wyjazd do ich kraju był jednym z jej najmilszych wakacyjnych wspomnień. - Joel też tutaj jest? - spytała, nawiązując do chłopaka, który poznał ją i Poulin. Na pytanie Colette roześmiała się dźwięcznie. Humor jej dziś dopisywał, może z racji spotkania nowych znajomych? Nie zapominała jednak także o Hannie, która stała obok.
Nagle dostrzegła, że jeden ze studentów daje drugiemu w twarz. Rose nie orientowała się, za co, aczkolwiek nie zamierzała stanąć tam i krzyczeć "Mocniej!" albo kibicować któremuś z nich, zresztą podejrzewała, że to raczej pojedynczy akt przemocy, a nie jedna z typowo mugolskich bójek. Pokręciła głową z lekką dezaprobatą. Widać, że to nie był zbyt imprezowy typ. Poza tym preferowała pojedynki na różdżki. Ponownie zwróciła swoje oczy w kierunku dziewcząt. Jeśli któraś z nich miała zacząć się zakładać, biegać po stole i dawać sobie w twarz, to Rose oficjalnie oświadcza, że zwariuje, a i tak wiadomo powszechnie, że do tego jej całkiem niedaleko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 17:14

Odrabiały zakład? Odrabiały. Czy dobrze? Wspaniale. Zażalenia? A neichby tylko ktoś spróbował takie zgłosić, to zaraz dostałby jakimś zaklęciem.
Tamara całowała jeszcze Effie przez jakiś czas, po czym z pewną ulgą pozwoliła odsunąć się od niej dziewczynie. Nie zatrzymywała jej, a skądże, nie chciała tego. Przedstawienie skończone, trzeba zejść ze sceny. A w tym przypadku ze stołu.
- W końcu - mruknęła do blondynki, uśmiechając się niepewnie i blado. Czuła się bardzo dziwnie, przez głowę przelatywały jej różne myśli. Znowu, znowu miała wrażenie, jakby była okazem w ZOO, największą atrakcją, którą wszyscy oglądali, a której praktycznie nikt nie doceniał. Bo i tak w istocie było. Wszyscy tylko patrzyli na nie - jedni z zachwytem, inni z pogardą. Faceci tylko ślinili się na ich widok i roztaczali fantazje, co by to z nimi nie zrobili i jakimi to są wielkimi chojrakami. Choć tak naprawdę większosć nie ma nic do zaoferowania. A praktycznie nikt nie zagłębiał się w to, co ona czuła, jak musiała walczyć z samą sobą, by w ogóle podjąć się tego zadania. I jak musiala udowadniać, ze jest warta oglądania. Musiała się poniżyć, wystawić się na pokaz, odrzeć z intymności. A wszystko dlatego, że zachciało im się oglądać ogniste pocałunki dwóch kobiet. Po nich spłynęło to, jak po kaczce.Cześć z nich nie będzie nawet tego nazajutrz pamiętać. A ona będzie z tym żyć aż do śmierci.
Nie będzie już taką samą osobą.
A najbardziej zawiódł ją Dimitri. I co z tego, że go nie kochała? Był z nią, a więc powinien jej bronić z całych sił. Nie powinien był do tego dopuścić. A on pozwolił, by upokarzała się na oczach tych wszystkich ludzi.
Miała dość. Miała dość tego wszystkiego. Tych ludzi, tego miejsca. I choć widziała bójkę pomiędzy jej chłopakiem a tą dwójką pochodzącą z Ameryki, choć jako lojalna dziewczyna powinna jakoś zareagować, ona tego nie zrobiła. Nie wnikała w pobudki zachowania Korotyi, nie chciała o niczym myśleć, jak tylko wyjsć stąd i zniknąć. Musiała zmierzyć się z tym sama.
Dlatego też, nie zważając na to, jakie będą reakcje innych, wyszła z sali. Uderzyło w nią chłodne powietrze, które osłabiło ją, po tych emocjonujących przeżyciach, do tego stopnia, że nie miała siły na nic więcej, jak tylko usiąść na podłogę, podkulić nogi i schować twarz w dłoniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 27
Skąd : Salem
Galeony : 203
  Liczba postów : 219




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 17:30

W sumie nie rozumiał, dlaczego Rosjanin tak zareagował. Wcześniej nie pokazywał swojej impulsywności, a teraz nagle bach. Prawdę powiedziawszy powinien przywalić każdemu. Bo każdy wyobrażał sobie jego dziewczynę we własnym łóżku, dopisując im niesamowite umiejętności łóżkowe. Takimi mogłaby się chwalić każda gwiazda porno. Zmarszczył tylko brwi, widząc koniec pocałunku. Momentalnie poczuł się zmieszany. Czy coś nie grało?
Warto byłoby powinszować przedstawienia, lecz zaniepokoiła go mina Tamary. Ciągle powtarzał w głowie, że to co się tu wydarzyło, nigdy nie wyjdzie z sali przyszłości, a pocałunek to przecież nic takiego. Dlatego też nie zrozumiał miny Tamary. Gdyby tylko on, nawet w kwestii zakładu, miał pocałować Blondwłosą Piękność, nie krępowałby się w ogóle. Wręcz poszedłby na całość, aby później owa Effie wróciła do niego. Przecież on za kobietą latać nie będzie. Apropos latania...
Spojrzał na Tamarę i ruszył w jej kierunku. W zasadzie nie ułożył w głowie, o co ma ją zapytać i jak zacząć rozmowę. Pokazała nagle, że jej granice są niczym. To było dziwne. Zwłaszcza, że bardzo długo się ich trzymała (i za nic nie chciała zdradzić pieprzonego Rosjanina!). Nagle zaczęła się wycofywać z pola bitwy. Momentalnie poczuł się jakby wypadł z gry.
Co było do cholery nie tak?
Zmarszczył brwi, podążając za nią. Tuż przed tym jak zamknęły się przed nią drzwi, ujął jej dłoń.
- Chodź na spacer, dużo wrażeń na dziś - szepnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 18:28

Miała granice. Miała ich się trzymać, nigdy ich nie przekraczać. A ona co? Zrobila to bardzo szybko. Czy łatwo? Niekoniecznie. "Pomógł" jej w tym na pewno fakt, że uzyskała publiczne przyzwolenie, wręcz została do tego zmuszona, bo ona sama nie chciała tego robić.
Czuła się rozdarta. Część niej, ta bardziej moralna, mówiła jej, że to, co zrobiła, było czymś strasznym i wzbudzającym obrzydzenie. Ale część niej uważała, że to było coś fantastycznego. Podobało jej się to i złapała się na tym, że chciała to powtórzyć. Choć nie z Effie, a zupełnie z kimś innym. Z nim.
Dlatego w tym momencie tak nienawidziła siebie. Mogła zostać w dormitorium i nie przychodzić do tej cholernej sali przyszłości. Wtedy nic by się nie wydarzyło, a ona... Mogła udać, że się źle czuje. No cóż, czasu nie cofnie.
Zdziwiła się, gdy ktoś do niej podszedł i złapał ją za rękę, a następnie zaproponował jej spacer. opiero po chwili rozpoznała w chłopaku jednego z dwójki Amerykanów. Na szczęście to nie był ten, co wdrapał się na stół.
- Dobrze, chodźmy więc - zgodziła się i wstała z podłogi, trzymając się ręki chłopaka. Dlaczego to zrobiła? Uznała, że może lepiej jej to zrobi, taki spacer, niż jak będzie tylko tak siedzieć i myśleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Galeony : -34
  Liczba postów : 249




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 18:38

Jest i Colette! Marlene uśmiechnęła się na widok przyjaciółki, która z niemałą gracją przybliżyła się do niej i złożyła pocałunek na policzku. Spojrzała ciepło na dziewczynę.
- Też chcę już wracać - szepnęła. Oczywiście po francusku, aby Rose i nowo poznana Hanna nie zrozumiały.
- Zakazany Las, powiadasz ? Słyszałam, że to wspaniałe miejsce!
Przechadzka z Rose brzmiała świetnie. Wreszcie będą mogły porozmawiać. Kątem oka obserwowała scenę pocałunku. Przewróciła szarymi oczami z domieszką błękitu, nieco zirytowana. Przecież to jest wszystko na pokaz! Czy naprawdę ci uczniowie Hogwartu są tacy... dziwni ? No ale trzeba przyznać, że urodą nie grzeszą. Zupełnie jak ja, pomyślała Brodeur.


pisanie w pierwszej osobie jest głupie :/ przerzucam się na trzecią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Walia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 19:06

Stał przez dłuższą chwilę z brzegu, nie chcąc się wmieszać w tłum, wśród którego rozpoznawał tylko poszczególne osoby. Mało prawdopodobne, żeby kiedykolwiek wybaczył sobie to, ile tracił każdorazowo przez swoje dłuższe zniknięcia. Dlaczego ci ludzie mnożyli się jak króliki, a on nie nadążał z poznawaniem ich. Albo nawet nie chciał ich poznawać. W końcu od zawsze żył we własnym świecie, a jego relacje były bardzo specyficzne. Upił kolejnego łyka prosto z gwinta, nawet nie za bardzo się zastanawiając, co dokładnie pije. Jedno było pewne, coś mocnego.
Widział dokładnie, jak Eff całowała się namiętnie z jakąś nieznajomą mu dziewczyną, pewnie jedną z tych studentów z wymiany, ale nie za bardzo skupiał się na tym, co robiły, w przeciwieństwie do większości widowni. Nie wiedzieć czemu, ale bardziej jego uwagę przyciągała sama postać Ślizgonki. Czyżby jego słabość do potomnych wili się nasilała? Cóż, to może mieć całkiem ciekawe konsekwencje, chociaż nie zawsze przyjemne.
Gdzieś tam niedaleko rozgrywała się mała afera, ktoś komuś obijał buźkę, ktoś wykrzykiwał coś w obcym języku, ale znowu niechęć do robienia czegokolwiek i próbowania zorientowania się w czymkolwiek zwyciężyły nad zwyczajną ciekawością. Oczywiście zauważył Hannę przez jej charakterystyczny kolor włosów, ale po jej minie, której nie potrafił zinterpretować, bo najwyraźniej unikała jego spojrzenia, wywnioskował, że nie życzy sobie rozmowy. Szkoda, bo ostatni raz rozmawiali przed wakacjami. Nic na siłę. Nawet nie miał czasu zastanowić się, dlaczego tak dziwnie się zachowuje, bo jego uwagę ponownie przykuła Effie. Jego uśmiech zupełnie nieświadomie się poszerzył, a przed oczami pojawiło się dormitorium, w którym rok wcześniej wiedli interesującą konwersację o swoich pasjach i planach. Wyminął stojących obok ludzi, czasem mrucząc jakieś słowa powitania, gdy kogoś rozpoznał, aż w końcu przebił się i stanął koło przyjaciółki.
- Witaj, Effie. - przywitał ją wesołym głosem, choć nie do końca wiedział, co ma zrobić. Przytulić ją tak jak to robią wszyscy na filmach po długiej rozłące? Chyba jakoś nie w jego stylu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 19:58

Grigori zaklaskał pięknym dziewczynom z rozbawieniem i szerokim uśmiechem. Effie już zmierzała w jego stronę, Rosjanin zadowolony z przebiegu akcji objął ją i pocałował w czoło.
- To było piękne - powiedział najpierw z rozpędu po rosyjsku, a potem szybko tłumacząc słowa na angielski. Widząc, że dziewczyna wyjmuje papierosy szybko porwał jednego z jej paczki. Co prawda były trochę zbyt słabe, ale zawsze fajnie jest spróbować czegoś nowego, choćby papierosów. Podpalił go szybko czymś co znalazł w kieszeni i uśmiechnął się do dziewczyny.
- Grigori Orlov - przedstawił się wyciągając w jej kierunku dłoń. Zauważył, że Effie krzywi się patrząc w jakiś punkt, odwrócił się powoli by być świadkiem jak Dimitri dostaje pięścią od Steve'a. Pobiegł w tamtą stronę i rzucił się ku przyjacielowi. Złapał go, widząc że upada i wyjął różdżkę.
- Episkey , Tergeo- mruknął jako tako naprawiając żuchwę Dimitrija i usuwając krew z bladej twarzy.
- Wszystko w porządku? - zapytał przyjaciela, równocześnie zerkając na ledwo żywego Ridleya, który prawdopodobnie również dostał, ale Orlov tego nie widział. Grigori był wściekły. A kiedy Rosjanin był zły, wcale nie było dobrze. A kiedy był zły i pijany, to była okropna mieszanka. Posadził przyjaciela i wziął jakąś butelkę wódki, wlał sobie trochę do gardła.
- Tylko dorwę to amerykańskie ścierwo - wybełkotał po rosyjsku, trzasnął pięścią w stół, przez co jedna szklanka rozbiła się na ziemi. Rozejrzał się dookoła. Gdzie była dziewczyna Dimitria. Zaczął błądzić chwilę po sali i natknął się z powrotem na Effie.
- Widziałaś Tamarę? - zapytał zerkając przelotnie na stojącego obok niej chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 27
Skąd : Salem
Galeony : 131
  Liczba postów : 143




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 20:05

- Oj drogi Sasza , <kich krwią>, Tami chyba wyszła ze Stevem, hahaha. Ten to potrafi <kich> się ustawić. No cóż, wybaczcie Panowie, ale Wasza koleżanka wie kogo wybrać. Cóż Kora, panna Ci uciekła. Może kiedyś znajdziesz <kich> kogoś dla siebie. Ja idę do pielęgniarki, bo nie wytrzymam z bólu. Dobre masz uderzenie Kora, trochę mnie to otrzeźwiło. - po czym Ridley powolutku podszedł do drzwi łapiąc krew ściekającą mu po twarzy. Był szczęśliwy, że jego najlepszy przyjaciel znów kogoś sobie znalazł. Szkoda tylko, że on żadnej nie podbił. Cóż, może w szpitalu znajdzie się jakaś pielęgniareczka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Galeony : 164
  Liczba postów : 182




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 20:20

- Pieprz się Howard.- Zdążył rzucić w jego stronę, zanim ten zupełnie zniknął mu z oczu.Steve wyprowadził go z równowagi na tyle, że miał ochotę znaleźć jego amerykański tyłek i porządnie go skopać.Zresztą zapewne na tym by nie poprzestał. Miał ochotę rozszarpać jego ciało, a potem najlepiej za pomocą zapałek Grigoriego je podpalić.Po raz pierwszy uznał, że zamiłowanie do żywiołu Orlova w wielu przypadkach może naprawdę się przydać.
- Wszystko ok. Dzięki. - Skinął w stronę przyjaciela.Był mu wdzięczny za naprawienie żuchwy, która nadal nieco go bolała.Nic jednak nie uśmierza bólu tak dobrze jak wódka, którą szybko schwyciłby upić kilka sporych łyków.
Kolejne słowa, które padły z ust Wooda sprawiły, że wyjął z kieszeni różdżkę, niestety Amerykanin zdążył się już oddalić by odwiedzić skrzydło szpitalne. Czasem zastanawiał się czy Ridley był takim kretynem czy tylko takiego grał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 20:36

Być może Tamara zamierzała jakoś strasznie przeżywać pocałunek na imprezie mocno zakrapianej alkoholem, który na dodatek był zadaniem z zakładu, jednakże Effie nie zamierzała w ogóle się nad tym zastanawiać. Tym bardziej, że nie było nad czym. To było po prostu zadanie, które wykonała. Ani ją to nie zmieniło, ani niczego nie obróciło. W ogóle nie wiedziała nad czym tu rozważać. Przewróciła tylko oczami z uśmiechem na ustach widząc reakcję chłopaka. Oczywiście, że było piękne, wszak się przykładała. Kiedy się przedstawił rzeczywiście uścisnęła mu rękę, jednakże zaraz ja puściła, bowiem chłopak podbiegł do pobitego przyjaciela. Przeszła parę kroków w tamtym kierunku rejestrując efekty tego zamieszania. W tym samym czasie dostrzegła niebywale ciekawy widok. Tamara wyszła z sali, z tym samym Amerykaninem, który pobił jej chłopaka. Zaraz jednak odwróciła wzrok, bowiem Grigori z hałasem rozbił jedną ze szklanek.
- Postanowiła zadbać o kontakty międzynarodowe - powiedziała unosząc lekko brwi, właściwie dość zaskoczona takim obrotem spraw. Zaraz przeniosła wzrok na Dimitriego, który to dzięki zaklęciom, był już uleczony. Cokolwiek by nie mówili, Eff była dość zdziwiona faktem, że Rosjanka zostawiła swojego pobitego chłopaka i poszła z tym, który mu to wyrządził. Być może jeszcze nie potrafiła na tyle zrozumieć Rosjan i ich niektórych dziwnych zachowań. Ze stolika wzięła butelkę ich rosyjskiej wódki, aby dolać sobie nieco do czystej szklanki, po czym zalać to jednym z soków. Kiedy zrobiła tą mieszankę, pojawił się niespodziewanie przed nią William. Posławszy mu uśmiech, szybko obiegła go wzrokiem, stwierdzając przy tym, że na prawdę dawno się już nie widzieli.
- William! Jak dobrze Cię widzieć - powiedziała opierając się lekko o blat stolika. Zaciągnęła się swoim papierosem, zastanawiając czy zapytać co u niego, choć właściwie wydało się jej to zbyt ogólnym pytaniem.
- Widzę, że nawet Ciebie ściągnęła impreza, choć przyznam, że ostatnio widziałam Cię na tej na Malediwach - uznała tym samym przypominając ile to już czasu minęło. Na moment spojrzenie przeniosła na Rosjan.
- Czy ty też odnosisz wrażenie, że ten turniej to jakieś tło, a ten rok zapowiada się dość nietypowo? - Zapytała mając na myśl choćby fakt, jak wyglądała pierwsza impreza z przyjezdnymi uczniami.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Moskwa, Rosja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 11
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 178




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 21:24

Na dłuższy moment kompletnie wyłączył się z całej imprezy. Myśli urwały mu się zaraz po tym, jak dziewczyny skończyły się całować, jego zaciemniony umysł spostrzegł, że ktoś dostał w twarz, a później... osunął się po ścianie powoli, odkładając na bok swoją szklankę, i zasnął... Przeklęta choroba! pomyślał zaraz po tym, jak się ocknął. Trwało to nad wyraz krótko, bo "nieobecny" był może ze 20 minut, przynajmniej tak mu się wydawało. Kiedy się podniósł i przetarł oczy nigdzie nie mógł znaleźć Raphaela... ani właściwie nikogo, z kim mógłby chociażby porozmawiać... Bo przecież nie podejdzie i nie będzie gadał z tymi przeklętymi pijakami, niestety, jego rodakami. Tak się jeszcze nie stało, aby dla własnej wygody umysły i chęci zwykłej rozmowy odezwał się do tych ludzi... Co to to nie! ...
Stał więc jak ten ostatni kretyn, rozglądając się niepewnie po ludziach... Większość już i tak była w kiepski stanie, bądź już całkowicie nietrzeźwa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Sala Przyszłości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 17Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11 ... 17  Next

 Similar topics

-
» Sala Przyszłości
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
trzecie piętro
-