IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sala Przyszłości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 17  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35066
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Sala Przyszłości   Nie Paź 17 2010, 19:50

First topic message reminder :

Jedno z najbardziej tajemniczych i przesyconych niezwykłą aurą pomieszczeń, stanowi Sala Przyszłości. Ten średnich rozmiarów pokój, znajdujący się na trzecim piętrze został wybudowany ku celom wróżbiarskim. Zawsze w powietrzu czuć tu zapach delikatnych kadzideł. Nie ma tu żadnych ławek czy krzeseł, każdy natomiast może zająć miejsce na wielkich poduszkach rozłożonych na ziemi. Pod sufitem widzą przeróżne materiały, tworząc bardzo przytulny wystrój. Całość zachęca do medytacji, bądź spróbowania swoich wróżbiarskich zdolności na jednej ze szklanych kul, których tutaj na pewno nie brakuje. Można tu także znaleźć filiżanki, herbatę, książki dotyczące chiromancji czy numerologi. Jednym słowem, wszystko co tylko może się przydać do szukania odpowiedzi na pytania dotyczące nie tylko przyszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Galeony : 213
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 21:31

Rose znała francuski tylko trochę; dziadkowie, fani francuskich arystokratów kiedyś uparli się, żeby rozpoczęła naukę, ale po kilku lekcjach przestała na nie uczęszczać - rodzice matki wymagali nie wiadomo jakich postępów, a nauczyciel był naprawdę irytujący. W każdym razie zrozumiała część wymiany zdań po francusku, aczkolwiek nie skomentowała tego. Sama już wcześniej myślała o opuszczeniu imprezy, ale na razie postanowiła jeszcze trochę tu pobyć.
- Och tak, jest cudowny! Jedno z moich ulubionych miejsc, zresztą tam poznałam Hannę - powiedziała, uśmiechając się do niej. - Kiedyś ci go pokażę - obiecała.
Odstawiła na stół pustą szklankę. Spotkanie starych znajomych było pewnym ubarwieniem, a i rozmowa z Hanną pomogła jej przetrwać tę imprezę, powoli jednak zaczynała myśleć o wizycie w dormitorium i ciepłym łóżku. Na razie jednak nie opuszczała Sali Przyszłości, chociaż przyjęcie ją zdecydowanie zawiodło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Walia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 21:32

Chłopak uniósł brwi, obserwując uważnie najbliżej znajdujące się osoby. Działo się tu zdecydowanie dużo, jak na jedno pomieszczenie. Oczywiście nie miał pojęcia, o co poszło, dlaczego zaczęła się cała awantura, która skończyła się krótkim pokazem boksu i kim była owa Tamara, o której mówiła Effie. Czyżby to była dziewczyna, z którą przed chwilą całowała się na stole? Może dowie się jakoś przy okazji. A raczej na pewno, jeśli ci ludzie mają tu spędzić kolejny rok, a już na wstępie, na pierwszej imprezie jest tak ciekawie. Jeszcze będzie o nich głośno. To pewne.
Blaces odsunął się w porę, kiedy Rosjanin przebiegał obok niego wpierw w jedną stronę, a zaraz potem w drugą. Zaśmiał się cicho, patrząc, jak Eff opiera się o stolik. Właśnie za to ją lubił, za taką nonszalancję, zero patosu, naturalność, z jaką od dawna się nie spotykał.
- Strasznie dużo czasu minęło od tamtego wyjazdu... Wróciłem dosłownie na dniach i postanowiłem się przyjrzeć w końcu skrzydłu studenckiemu. Sama wiesz, że plotki tutaj szybko się roznoszą, więc trudno by było, żebym nie usłyszał o imprezie. Już wiem, że była to dobra decyzja, przyjść tu dzisiaj. - stwierdził, stawiając butelkę na stoliku. Słysząc jej niemalże retoryczne pytanie, pokiwał głową.
- Zdecydowanie. Zresztą... u nas sprawy związane ze szkołą i nauką, które powinny być na pierwszym miejscu, zawsze zostają zepchnięte w hierarchii na dalsze miejsca, nieprawdaż? - zaśmiał się, wspominając chociażby to, jak pod koniec siódmej klasy wypisał się ze wszystkich zajęć i sam się przygotowywał do egzaminów, a większość czasu poświęcał na rozwijanie swojego życia towarzyskiego.
- Czyżby "Moda na sukces" odcinek 5317? - zapytał, zerkając przelotnie na biegających po sali i wykrzykujących coś ludzi.
- Czy ominęło mnie coś interesującego oprócz tego, co opisano szczegółowo w gazetce? - zapytał po chwili, pozwalając sobie na odrobinę ironii w głosie. Zawsze śmiał się z tych wszystkich ludzi, którzy czytali te plotki i wierzyli w każde słowo, ale zmienił postawę, gdy odkrył, że część niestety jest prawdziwa i że niestety większość niemiłych rzeczy dowiaduje się właśnie przypadkowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sro Gru 01 2010, 23:22

Grigori stanął jak wyryty słysząc słowa Ridleya. Oczywiście nie uwierzył mu. W końcu Tamara nie mogła iść po prostu do Steve'a, po tym jak jego przyjaciel obraził ją, a sam sprawca uderzył Dimitrija. Jej chłopaka, a co najważniejsze jego przyjaciela. Popatrzył groźnie na Amerykanina, który już niezbyt energicznym krokiem kierował się w stronę wyjścia. Dlatego poszedł do Effie i zapytał się o przyjaciółkę. Nie mógł uwierzyć, że Dimitri bezczynnie siedział i zapijał się powoli. A w zasadzie mógł, w końcu Korotya zawsze tak robił. Swoje problemy topił w alkoholu, zamiast działać. Orlov nie potrafił tej sztuki, uważał, że jeśli on sam nie weźmie czegoś w swoje ręce, nic nie rozwiąże się za niego. A alkohol traktował jako formę zabawy, a nie ucieczkę od problemów.
- Poszła ze Stevem? - zapytał retorycznie pół- wili, rozejrzał się dookoła. W jego oczach zapaliły się niebezpieczne ogniki, zwiastujące nieszczęście. - Dziękuję za dzisiejszy wieczór, panno Fontaine - powiedział schylając lekko głowę i oddalając się od uroczej pary. Złapał dwie butelki, jedną po alkoholu, drugą jeszcze pełną. Nie wiedział cóż ma teraz zrobić, oddać Amerykaninowi za przyjaciela, wygarnąć Tamarze, czy może opracować przebiegły plan. Ach, tyle rozterek. Otworzył swoją nową butelkę i wypił kolejnego łyka. Po drodze natknął się na Petrova, który z pewnością specjalnie wlazł mu pod nogi.
- Uważaj jak chodzisz! - wrzasnął na blondyna, odpychając go agresywnie. Po co w ogóle wziął jeszcze jedną butelkę do ręki? A no tak, chciał czymś pobić Steve'a ale to mu jednak nie będzie potrzebne. Z całej siły walnął butelkę o ziemi. Na podłodze posypało się miliony kawałeczków szkła, huk był niemiłosierny, aż sam Grigori zdziwił się, że tak dosadnie wyraził swoje uczucie.
- Sory - mruknął do ludzi stojących nieopodal i wyszedł z sali, popijając alkohol, który trzymał w dłoni. Cóż, jutro wróci po Dimitrija, który pewnie będzie spał pod stołem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Czw Gru 02 2010, 00:06

Powoli zaczęła upijać swojego drinka, zaraz czując ciepło rozchodzące się po jej ciele. Czyżby Rosjanie zamierzali zaopatrzyć się tymi alkoholami na najbliższy rok? Kto wie, może dzięki zaklęciu pomniejszającemu przewieźli ze sobą całkiem liczne zapasy.
- Właściwie początkowo nie planowałam tu przyjść, jakoś w ostatniej chwili stwierdziłam, że co mi szkodzi - powiedziała, a przez myśl przebiegła jej wizja tego wieczoru, gdyby została w dormitorium. - Muszę uznać, że to był bardzo pouczający wieczór. Zrozumiałam, żeby nie zakładać się z Rosjanami. A już szczególnie nie w zakładach dotyczących ognia, kiedy okazuje się, że masz przed sobą piromana. - Powiedziała nie mogąc nie uśmiechnąć się lekko, a kątem oka spojrzała ku Grigoriemu.
- Właśnie zauważyłam, że trafiłeś na sam środek przedstawienia - powiedziała wracając wzrokiem do Williama. Uśmiechnęła się tylko i machnęła ręką kiedy wspomniał o tym, że nauka schodzi na dalszy plan.
- Na naukę jeszcze znajdzie się czas. Dodatkowo, jakby nie patrzeć, rozwijanie życia towarzyskiego zawsze okazuje się niebezpiecznie ciekawsze i trudno się temu oprzeć - zaczęła robić kółka z wypuszczanego przez usta, dymu. W końcu oderwała się od tego zajęcia i zaczęła rozglądać po przemieszczających się ludziach.
- Cóż jest w Hogwarcie popularniejszego niż perypetie życiowe rodem z telenoweli? - Zapytała Williama, jakby oczywistym było, iż na każdej imprezie musi się odbyć jakaś scena pełna emocji.
- Na ostatniej imprezie przykładowo wybuchnęło zamieszanie na scenie, bo na samym środku pocałowały się nie te osoby co trzeba - powiedziała przypominając sobie tamtą scenę, pocałunku Connie z Namidą. Nie, właściwie to wolała tego widoku nie rozpamiętywać.
- Co ominęło? Jednak gazetka zapewnia najlepszy skrót z ostatnich miesięcy. Choć myślę, że poza tym minęło Cię kilka imprez szkolnych. W tym roku mieliśmy już ich wyjątkowo dużo, aż strach pomyśleć jaka będzie ich liczba do końca czerwca. Aczkolwiek na pewno będzie to dobrym potwierdzeniem na twoje słowa dotyczące, iż w zdecydowanie mniejszym stopniu poświęcamy czas na naukę - dodała, po czym wzrok przeniosła na Grigoriego, który zapytał jeszcze raz o Tamarę, na co tylko pokiwała głową. Na pożegnanie posłała mu tylko uśmiech, po czym ponownie skierowała się do Williama.
- Coś interesującego zwiedziłeś, bądź zobaczyłeś w czasie tych przedłużonych wakacji? - Zapytała przyglądając mu uważnie się z pewnym zaciekawieniem. Zaraz jednak odwróciła wzrok i lekko zmrużyła oczy, widząc Rosjanina i jego butelkę, a właściwie to pozostałości po niej na podłodze.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Wiek : 25
Skąd : London
Galeony : -7
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1004




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Czw Gru 02 2010, 10:51

Na sali działo się tak wiele rzeczy.Nadal można było dosłyszeć krzyki wszechobecne w tym miejscu.Czuła, że studia nie będą już tak spokojne jak kiedyś, co z jeden strony niesamowicie ją cieszyło, a z drugiej nieco martwiła.Osoby z wymiany zaprezentowały już swoje zamiłowanie do imprez, a nawet do różnorakich rzeczy niebezpiecznych, jak na przykład ogień, który najwyraźniej był miłością jednego z Rosjan.
Obok nich pojawiła się piękna Francuzka z włosami, które Hanna określiła w myślach jako obłędne, wyraźnym akcentem i wrodzoną elegancją, przez którą rudowłosa zastanawiała się nawet czy nie powinna ukłonić się przed nią, przypominała jej bowiem księżną z arystokratycznego rodu, która nienagannymi manierami i krytycznym spojrzeniem potrafi zawstydzić nawet największych buntowników.
- Jestem Hanna. - Przedstawiła się wykrzywiając wargi w delikatnym uśmiechu, który gdy tylko dostrzegła bójkę pomiędzy nieznanymi jej osobami szybko zamienił się w grymas.Nie skomentowała jednak zakrwawionych twarzy dwójki studentów, wzdrygnęła się jedynie na widok szkarłatnej substancji, szybko usuniętej przez zaklęcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Galeony : -34
  Liczba postów : 249




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Czw Gru 02 2010, 11:07

Marlene z zaciekawieniem przyglądała się rudowłosej studentce. Nie sądziła nawet, że ta wymiana wyjdzie jej na dobre. Z westchnieniem stwierdziła, że nie ogarnia co się dzieje na sali. Poczuła się dziwnie nieswojo w towarzystwie innych studentów, co było bardzo dziwne. Posłała zniewalający uśmiech Rose.
- Wobec tego czekam na propozycję - rzekła. Kompletnie nie wiedziała co ma robić. Po części czuła się zagubiona. Musi nadrobić zaległości i w końcu zapoznać się z innymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Wiek : 25
Skąd : Paryż
Galeony : 94
  Liczba postów : 96




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Czw Gru 02 2010, 11:11

W rozmowie o Zakazanym Lesie Marlene i Rose, najbardziej pociągające było określenie "zakazany", rzecz jasna. Colette, wbrew pozorom, lubiła takie niepoprawności - świadczyć o tym może chociażby niejasny przebłysk rozczarowania w jej oczach nieokreślonego do końca koloru, gdy za drzwiami sali zniknęła głowa Płomyczka. Wyrwała się jednak z krótkiego zamyślenia i potrząsnęła głową, jakby myśli miała zrzucić wraz z tym krótkim ruchem, strząsnąć obraz twarzy Grigoriego z końcówek jasnych włosów.
- Tak, Joel też jest w Hogwarcie - odparła z lekkim uśmiechem. Pomimo jej nienagannej angielszczyzny, francuski akcent przebijał się przez jej słowa. "H" było bezdźwięczne, zatem brzmiało to jak "Ogwart", wymawiane na dodatek ze specyficznym "r". Miło było widzieć Rose w tak dobrym humorze i słyszeć jej dźwięczny śmiech; dziewczyna często pogrążona była bowiem w nastroju chłodnym i zdystansowanym i niejako właśnie ta urocza rzadkość jej śmiechu zaintrygowała Colette kilka lat wcześniej, gdy się poznały.
Wraz z rozpętaniem się zamieszania, Indigo instynktownie cofnęła się nieco pod ścianę. Lubiła pomagać, fakt, ale stawanie na trajektorii czyjejś pięści nie leżało raczej w jej typowych zachowaniach. Zamrugała więc kilkakrotnie i westchnęła w reakcji na całe to przedstawienie.
- Wygląda na to, że Durmstrang wkrótce obróci waszą szkołę w proch - zwróciła się z nieznacznym uśmiechem do Hanny, przy której stała teraz nieco bliżej. Zauważyła teraz, że z rudymi włosami współgrała mleczna cera obsypana uroczymi piegami i duże, zielone, hipnotyzujące oczy.
Och. Idealny rudzielec. Urzekający.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Walia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Czw Gru 02 2010, 15:33

Jeśli Rosjanie faktycznie mieli zapasy swojego alkoholu na najbliższy rok, niech bogowie mają w opiece biednych uczniów Hogwartu! Przecież przy każdej okazji będą leżeć pod stołem i okresowo tracić pamięć, a całe zasoby eliksiru na kaca w promieniu stu mil zostaną wykorzystane.
- Jak zwykle spontaniczne decyzje. - mruknął sam do siebie. Z jego doświadczenia wynikało, że planowanie wszystkiego tylko pogarsza wszystko. I naraża na rozczarowania.
- O. Więc Twój pokaz na stole to był efekt zakładu? Interesujące, nie powiem. - zaśmiał się, przebiegając spojrzeniem po tłumie, który nie dalej niż kilka minut temu wpatrywał się jak zaczarowany w poczynania dziewcząt. Faktycznie, oczarowywały. A przynajmniej panna Fontaine oczarowywała, jednak ciężko stwierdzić, czy wynika to po prostu z jej osobowości, czy z pochodzenia. Pewnie i z jednego, i z drugiego. Słysząc o piromanie, spojrzał na Rosjanina z zainteresowaniem. Będzie musiał go bliżej poznać. Ale przy lepszej okazji, gdy trochę ochłonie i nie będzie miał zamiaru kogoś sprać.
- Tak, takie już moje szczęście, że zawsze trafiam w najciekawszych momentach. - przyznał wyraźnie z tego zadowolony. Bo po co chodzić na imprezy, na których nic się nie dzieje? Zresztą każde spotkanie większej grupy ludzi musi się wpierw rozkręcić, nabrac tempa, dopiero potem atmosfera jest swobodna, a zabawa dobra.
- Racja. Ale szkolne życie byłoby nudne, gdyby nie te wszystkie afery, zagmatwane romanse, dzikie imprezy i śledzący wszystko reporterzy, czyż nie? - stwierdził, szybko sprawdzając zawartość kieszeni w poszukiwaniu papierosów. W tym wypadku, nie mógł długo wytrzymać, kiedy ktoś obok niego palił. A poza tym, zawsze musiał robić coś z dłońmi, bawić się jakimiś przedmiotami, obracać bez końca butelkę, z której zawartość ubywa trochę zbyt szybko niż powinna lub obserwować kształty tworzące się ze smugi dymu wydobywającej się z papierosa, który pali się zdecydowanie zbyt szybko. Odpalił więc papierosa z cudem znalezionej paczki i zaciągnął się, lekko mrużąc oczy. Pokiwał głową, gdy Effie skończyła opowiadać o tym, co go ominęło. Tak jak podejrzewał, nie zdarzyło się zbyt wiele, a, jak wywnioskował wydarzeń ostatnich dni, najciekawesze wciąż było przed nim.
- W sumie dużo nie zwiedzałem, skupiałem się na szeroko pojętym "nicnierobieniu", żeby naprawdę odpocząć w ciągu tych wakacji. -odpowiedział, całkowicie ignorując natrętny dźwięk tłuczonego szkła. Wydawał się być niezadowolony, że robił tak nieciekawe rzeczy, że nie miał żadnych przygód, o których mógłby opowiadać w przyszłości swoim dzieciom. Brakowało mu odrobiny adrenaliny we krwi. - Oczywiście jak co roku w moim letnim repertuarze zagościła Francja, a następnie Walia. Potem większość czasu spędziłem ze znajomymi, poodwiedzałem dalszych członków rodziny i takie tam. Zdecydowanie najciekawiej było w Rumunii. Niby pojechałem tam służbowo, ale było fantastycznie! Wiesz, smoki, eliksiry, których nikt u nas nie warzy, odrobina czarnej magii... - rozmarzył się na chwilę, wymieniając nieskładnie miejsca, które odwiedził. - Dla mnie bajka. - podsumował, uśmiechając się w swój charakterystyczny sposób i patrząc na dziewczynę uważnie.
- A Ty co robiłaś w wakacje? Odkrywałaś jakieś tajemnice, odbywałaś dalekie wojaże? - zapytał po chwili, wydmuchując chmurę dymu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Galeony : 213
  Liczba postów : 252




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Czw Gru 02 2010, 16:22

- Odezwę się do ciebie, jak tylko znajdę trochę czasu - powiedział Rose zgodnie z prawdą. Chciała, żeby Marlene poczuła się pewniej. Była znaną modelką, a mimo to tutaj wydawała się zagubiona i onieśmielona tłumem nieznanych jej ludzi. Rose nie uważała tego za jej wadę, a nawet ceniła u niej tę wyjątkowość. Harm raczej nie zadawała się z przeciętnymi ludźmi; żeby ktoś przyciągnął jej uwagę, musiał się czymś wyróżniać z tłumu, bo inaczej prawdopodobnie nie poświęciłaby ani minuty swojego cennego czasu.
- Mam nadzieję, że zobaczę go w najbliższym czasie; tak dawno go nie widziałam! Dalej hoduje te swoje urocze loczki? - spytała Colette. Wprawdzie nie utrzymywała z Joelem bliższych kontaktów, aczkolwiek lubiła spotykać starych znajomych, z którymi urwał jej się kontakt. To pozwalało dostrzec wyraźną smugę czasu, która zmieniła ich twarze, a także wrócić na chwilę do siebie sprzed lat.


Ostatnio zmieniony przez Rose Elizabeth Harm dnia Czw Gru 02 2010, 21:02, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Czw Gru 02 2010, 19:38

Wypiła niewielkiego łyka swojego alkoholu. Następnie zaciągnęła się papierosem po raz ostatni, po czym zgasiła go w niewielkiej popielniczce, która znajdowała się na tym zabałaganionym stole. Swoją drogą sala przyszłości w średnim stopniu przypominała obecnie ją. Zazwyczaj było tu spokojnie i panowała aura tajemniczości, dziś poza aurą ostrej imprezy, Effie nie widziała żadnej innej. Kiedy William zapytał ją o zakład pokiwała lekko głową, z drobnym uśmieszkiem na ustach.
- Mimo wszystko raczej nieczęsto wplątuje się we wszelakie zakłady. Właściwie wyszło to dziś w pewien sposób samoistnie - prawdę powiedziawszy, nim się obejrzała, wplątała się w zakład. Postanowiła się pobawić w wymyślanie wyzwań związanych z ogniem. Końcem końców to nie ogień Grigora był widowiskiem wieczoru, a Effka na stole. Brawo.
- W pozostałych imprezach właściwie nic specjalnego Cię nie minęło, choć na pewno nietypowe było to, że były losowania partnerów. Ponieważ moje szczęście nie zna granic, za pierwszy razem trafiłam na Puchona - powiedziała przypominając sobie tamten wieczór. A szczególnie wymówki, których używała, żeby z nim nie tańczyć. Ach, tak te buty miała przecież takie niewygodne!
- Drugim razem już poszalałam i wylosowałam bibliotekarza - powiedziała nie mogąc ukryć uśmiechu. Co prawda i tak tego wieczoru za bardzo z nim nie spędziła, ale owy los był już lepszym niż uprzedni Puchon. Poza tym, był to brat Audrey. Inaczej mówiąc, nie było najgorzej. Na chwilę spojrzeniem powędrowała do rozbitej butelki i odłamków szkła na podłodze. Zaczęła się zastanawiać jaki los spotkał Amerykanina i cóż postanowił mu zrobić Grigori. Zaraz jednak ponownie powędrowała swymi zielonymi oczami do byłego Ślizgona. Słuchała go uważnie, kiedy opowiadał o wyjeździe wakacyjnym i aż nie mogła się nie uśmiechnąć, kiedy chłopak z takim zainteresowaniem zaczął opowiadać zwłaszcza o ostatniej podróży.
- Jako osoba, która niezmiennie nie podróżuje za wiele, ale oczywiście zamierza to kiedyś nadrobić, mogę tylko powiedzieć, że kurcze, zazdroszczę - uznała posyłając mu uśmiech. - Miałam nadzieje, że na Malediwach dorwę jakieś oznaki czarodziejstwa tubylców, najlepiej coś czarno magicznego - machnęła tylko ręką. - Ale jakoś mi to nie wyszło.
Oczywiście w Rumunii nigdy nie była, jednakże był to kraj, o którym wiele słyszała. W duży sposób był powiązany z magią, nie tylko czarną, także hodowle smoków, a i słyszało się o sławnych czarodziejach stamtąd pochodzących.
- Przywiozłeś stamtąd jakieś mikstury ciekawe, albo książki? - Zapytała zaciekawiona. Kiedy zapytał ją o spędzenie ostatnich letnich dni, przed oczami od razu pojawiła się jej podróż. Naturalnie nie odbiegała od tych corocznych, jednakże było to miejsce, do którego zawsze chętnie wracała.
- Oczywiście, jak zwykle, wybrałam się do Holandii, wiesz co, ja tam mogę wracać co roku i ciągle nie mam dość, ani mi się nie nudzi - powiedziała lekko kręcąc głową. - Nie byłam tam długo, bo w końcu Malediwy, ale i tak było całkiem ciekawie. - Przekrzywiła lekko głowę, przy okazji wplatając rękę w długie włosy. Złapała je u nasady na chwilę zamyślając się na temat podróży, po czym przewróciła je na drugą stronę, nieco je przy tym wszystkim burząc. Obserwowała przy tym Williama. Niezmiennie kojarzył się jej z pewnego rodzaju swobodą i chodzeniem własnymi ścieżkami. Taką pewną niezależnością. Chyba przez te opowieści o podróżach. Z resztą przecież mało kto przedłużał swoje wakacje, aby pojeździć po kolejnych krajach.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Galeony : 205
  Liczba postów : 206




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Czw Gru 02 2010, 20:18

Jakoś udało im się tu dotrzeć. Im, czyli Rogerowi i Bell. Głównie to była jej zasługa. On nawet nie zwrócił uwagi na muzykę, która przecież ich tu doprowadziła. Ostatnio nie wiedzieć czemu zrobił się mniej czujny, co go wcale nie zachwycało. Spojrzał na obecnych tu ludzi, nie mógł powiedzieć, że jakoś specjalnie ich zna. Może tylko parę razy ich widział. Jakoś nie wydawało mu się, że są to ludzie w typie jego znajomych. Zdawali się lepsi, bardziej wyniośli, dostojni. Spojrzał na Bell, zupełnie nie wiedział co ma teraz robić. Czekał na jej reakcję. Może poleci do znajomych?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Czw Gru 02 2010, 20:40

Taak, od zawsze wiedziała, że jest świetnym detektywem, trafili do Sali Przyszłości bez większego problemu. Bell nie miała pojęcia która może być już godzina, jednak niewątpliwe późna... a uczniów i studentów było jakoś mało. Spodziewała się, że zastaną tutaj tłumy! Może część już wyszła? Dostrzegła tylko kilka znajomych twarzy, czyżby tak mało osób chciało poznać czy chociażby zobaczyć nowych ludzi?
- Mm... chodź, może coś sobie weźmiemy do jedzenia i picia - trąciła Rega lekko łokciem i ruszyła to stolika zastawionego różnymi potrawami. Nie ma co, wybór prawie jak w Wielkiej Sali.
- Właściwie... jak to jest, że z tych wszystkich szkół przyjechali studenci, którzy ukończyli już przecież dodatkową edukację... a od nas w Turniej będą brać udział młodsi? - Tak naprawdę już od jakiegoś czasu ją to zastanawiała, tyle, że nie mówiła na głos. - Chyba, że też będą sami studenci, ale ich jest trochę mało... zresztą to by było niesprawiedliwe - mruknęła, biorą na talerzy jakieś okrągłe coś, wyglądające w miarę apetycznie.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Galeony : 205
  Liczba postów : 206




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Czw Gru 02 2010, 20:54

Szturchnięty przez Bell, przestał myśleć o głupotach. O dziwo nie miał apetytu, nie chciało mu się nawet zbytnio pić. No ale nie miał zamiaru sprzeczać się Krukonką. Znając życie i tak się z nią niedługo pokłóci. Tak... Roger od zawsze umiał jakoś zniechęcić do siebie ludzi, których zdążył polubić. Albo palnie jakąś głupotę, albo zrobi coś, o czym nikt nawet nie pomyśli.
- A mi się czasami zdaję, że ci młodsi bardziej się nadają. - Można było to uznać za jedną z jego bezsensownych myśli, jednak nie wiadomo czemu czuł, że ma rację. - To pewno głupio to zabrzmi ale... Czasami ludzie znają dużo zaklęć, ale nie potrafią ich wykorzystać gdy mają problem. Potrzebny jest do tego otwarty umysł. - Znał już takie sytuacje. Dwa lata młodszy chłopak radził sobie lepiej od siedemnastolatka. I radził sobie za pomocą dwóch bardzo prostych zaklęć. - Liczy się pomysłowość. - Dodał jeszcze nagłos, do swojego przemyślenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Czw Gru 02 2010, 21:09

Być może i Roger miał talent do wywoływania kłótni i ogólnie denerwowania innych, ale to w pewnym sensie dobrze, bo ona miała podobne... umiejętności. Jeśli tak to można było nazwać. Ale gdyby po prostu powiedział jej, że nie jest głodny. Nie no, to przecież była głupota. Nie miałaby najmniejszego powodu by być na niego zła. Zresztą, miała mocne nerwy. W miarę.
- Być może - wzruszyła ramionami. - Tylko w takim razie, dlaczego przyjechali właśnie studenci?
Nie mogła się od nich odczepić. Nie rozumiała tego, sama zrobiłaby to lepiej, bardziej logicznie... Jak Krukonka, aha.
- No wiem. W końcu jeszcze trzeba umieć ich używać, a nie tylko pamiętać puste formułki i w niektórych przypadkach jeszcze wyuczone machnięcia różdżka.
Wzięła jeszcze coś do picia, nie wiedziała co to jest, ale butelka wyglądała obiecująco, więc napełniła napojem szklankę. Poszła w stronę kanap, żeby gdzieś z tym wszystkim wygodnie usiąść. Po drodze podeszła do Effie, która rozmawiała z Willem. Uśmiechnęła się do obojga, a do siostry przysunęła i szepnęła na ucho:
- Nie odpowiedziałaś na mój list, nieładnie tak zapominać o siostrzyczce. Teraz wyciągnę cię z zamku w śnieżycę.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Walia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Czw Gru 02 2010, 21:20

Spojrzał na stół, gdzie wcześniej postawił swoją butelkę, jakby się zastanawiał, czy czuje wewnętrzną potrzebę wypicia jeszcze paru łyków trunku, czy już lepiej przestać. W końcu poprzestał na ponownym zaciągnięciu się papierosem i próbowaniu uformowania konkretnego kształtu, ambitniejszego niż kółeczka, z dymu.
- Im rzadziej się wplątujesz w zakłady, tym ciekawiej i zabawniej jest oglądać ich efekty. - zdecydowanie wolał oglądać "karne" zadania za przegranie zakładu w wykonaniu osoby, która bawi się w takie rzeczy okazjonalnie, niż w wykonaniu osoby, dla której to żadna nowość, bo zakłada się przy pierwszej lepszej okazji. Jak we wszystkim, trzeba zachować umiar.
- Puchon? Oj, Eff, musiałaś nieźle nabroić i kusić los, że tak Cię pokarał! - zaśmiał się szczerze, próbując wyobrazić sobie dostojną Ślizgonkę z jakimś przygłupim lub wręcz kompletnie skretyniałym Puchonem. Nie, to zdecydowanie nie idzie ze sobą w parze. - Cóż, jestem pewny, że z bibliotekarzem już o wiele chętniej się bawiłaś. - dodał wciąż nieźle rozbawiony i jednocześnie ciekawy, kogo by wylosował, gdyby był obecny na imprezie.
Naprawdę go cieszył fakt, że dziewczyna poświęca mu tyle uwagi i słucha jego nudnych opowieści. Zawsze to w niej cenił, bycie uważnym słuchaczem. Nie raz i nie dwa aż czuł się głupio, gdy z nią rozmawiał, bo bardzo często w obliczu tego, co mówiła, jego wypowiedzi zdawały się być nagle bezsensowne, lakoniczne i dziecinne. Kiedyś nawet przez pewien czas unikał jej z tego powodu, ale to na szczęście minęło. Brakowałoby mu rozmów z pół wilą, to pewne.
- Chyba jedyne oznaki ich czarodziejstwa to umiejętność rozpalenia ogniska przy użyciu tylko dwóch kijków. - zażartował, po raz kolejny patrząc jej prosto w oczy. - Książki nie są u nich bardzo rozpowszechnione, więc nie przywiozłem żadnej, ale mam spisane na pergaminie kilka receptur na eliksiry, o których wspominałem i które mogą Cię zainteresować. Trącają czymś nielegalnym. - odpowiedział, dla odmiany obserwując dym wydobywający się z żarzącej się końcówki papierosa. W między czasie do Eff podeszła Bell, której także dawno nie widział, więc także odpowiedział uśmiechem.
- Znam to doskonale. Są takie miejsca, do których lubi się wracać i których nigdy nie ma się dosyć. - pokiwał głową, gdy wspomniała o Holandii. - Czyżby znowu Amsterdam? - zapytał. Już dawno temu opowiadała mu o tym kraju i o tym, jak bardzo lubi tam przebywać. Jeśli dobrze kojarzył, rozważała nawet możliwość mieszkania tam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Gru 03 2010, 03:36

Uśmiechnęła się wspominając tylko tamtego Puchona. Na dokładkę jeszcze było tam wówczas paru kolegów z jego zacnego domu. Pamiętała jak w końcu wymknęła się do tańczącego tłumu. Choć nie ona jedna dziwnie trafiła! Do dziś miała widok uciekającej Bell przed gajowym. Jak widać obie miały ogromne szczęście owego wieczoru. Choć miała wrażenie, że gdyby wylosowały odwrotnie, nieco lepiej przyjęłyby ten fakt.
- Ostatecznie nie było tak źle, pewien William zaśpiewał mi na scenie sto lat, gdyż miałam wówczas urodziny, więc to nieco ubarwiło wieczór - powiedziała nie kryjąc uśmiechu. To było bardzo sympatyczne z jego strony, poza tym zupełnie czegoś takiego się nie spodziewała.
- Ale masz racje, kusiłam los. Dzień wcześniej plotkowałam z Alexem na temat tego, że na pewno trafi mi się ktoś z żółtych - powiedziała rozkładając bezradnie ręce. - Po prostu ściągnęłam sama na siebie ten los - uznała z lekkim rozbawieniem. Doskonale pamiętała te dni przed balem, z resztą to był ostatni raz nim ten przeklęty Brooxter postanowił wyruszyć w siną dal. Właśnie wówczas poruszali kwestię balu i tego jak na pewno trafią. Oczywiście tylko ona ściągnęła na siebie to niebywałe wyróżnienie.
Opowieści Williama nigdy nie wydawały się jej nudne, wręcz przeciwnie, przyjemnie się jej rozmawiało i lubiła tego słuchać, bowiem często mówił interesujące rzeczy. Przez ten czas, mogła przyznać, brakowało jej takowych pogaduszek. Wbiła na chwilę wzrok w swoją szklankę, a przez myśl jej przebiegło, że mocne to cholerstwo przywieźli ze sobą. Kiedy Will wspomniał o jakże ogromnej popularności książek w tamtych rejonach i miksturach, automatycznie podniosła wzrok. Czymś nielegalnym? Brzmiało interesująco. Tym samym więc panna Fontaine powędrowała spojrzeniem ku oczom Williama, na moment tak zatrzymując wzrok. Chciała zapytać o coś więcej, jednakże zaraz pojawiła się niespodziewanie Bell. Uśmiechnęła się więc do niej i tylko niewinnie zakryła ręką usta, gdy ta wspomniała o wyjściu.
- Wybacz, spadło mi na głowę planowanie imprezy urodzinowej z Alexis, więc postanowiłam, że umówimy się jak tylko uporam się z tamtymi sprawami - wyjaśniła jej, na moment wędrując spojrzeniem do chłopaka z którym jej siostra przyszła na imprezę.
- Będziemy szły najwyżej przez zaspy - dodała stwierdzając, że skoro zaplanowały, to owy plan wypadałoby już spełnić. Poza tym, miała szaloną ochotę zrobić bardzo poważne zakupy w Miodowym Królestwie. Inaczej mówiąc, półki z lizakami i cukierkami, czekały na podbój! Zaraz jednak usłyszała pytanie studenta, wróciła więc myślami do rozmowy z nim.
- Pod względem podróży jestem totalnie przewidywalna, oczywiście Amsterdam - stwierdziła przyznając racje, iż zgadł z celem jej wyjazdu. Upiła mały łyk napoju, chwilę zastanawiając się nad słowami chłopaka.
- Ba, są nawet miejsca, z których, gdy jeszcze nawet nie wyjedziesz, już odczuwasz jakiś żal i tęsknotę - to było całkiem zaskakujące i ciekawe, jak bardzo można było być zauroczonym jakimś miejscem. Pewnie gdyby nie odczuła tego na własnej skórze, nawet by w to do końca nie uwierzyła.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Wiek : 25
Skąd : London
Galeony : -7
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1004




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Gru 03 2010, 12:55

Zaprzestała obserwowań studentów z wymiany dopiero po jakimś czasie. Nie mogła nic poradzić na to, że postacie te wydawały się jej niezmiernie interesujące, a może nawet wręcz całkowicie odmienne od uczniów z Hogwartu, choć zapewne gdyby dobrze szukać i w ich zamku znaleziono by ludzi łudząco do nich podobnych. Bo czy brakowało u nich artystów, imprezowiczów czy też kobiet tak zimnych w swoich gestach, że aż wyniosłych? Z pewnością nie.Znała nawet sporo takich.Jednych z widzenia czy też z opowieści, a innych nawet osobiście.
Nie przysłuchiwała się zbytnio wesołym rozmową Rose z dopiero do poznanymi Francuzkami, choć nie dało się dostrzec różnicy w jej zachowaniu.Była weselsza, bardziej rozmowna.Po raz kolejny Hanna miała okazję się przekonać, że nie powinna wytaczać poszczególnym osobą opinii, dopóty nie pozna ich bliżej.Panna Harm nie wydawała się już tą smutną osobą z wielkim bagażem życiowym, bez krzty zaufania do ludzi.Wręcz przeciwnie, ona tryskała energią i dobrym humorem. Nie uśmiechała się tak często aby rudowłosa mogła określić ją pogodną, jednak zadawała mnóstwo pytań, nie prawiła kazań podobnych do tych, które Glau mogła usłyszeć w Zakazanym Lesie.Przede wszystkim była tu, w Sali Przyszłości.Nigdy nie podejrzewała nawet Rose o zainteresowanie się taką zabawą, a co dopiero o uczestnictwo w niej.Już od pierwszego spotkania przekonana była, że to właśnie w najmroczniejszych zakamarkach Hogwartu snuje się ta drobna osóbka z intrygującym spojrzeniem.
- Właśnie tego się obawiam. - I na jej twarz wstąpił delikatny uśmiech gdy wzrok na chwilę uciekł od Rosjan do postaci Colette.Choć głos blondynki poznała dopiero dziś już urzekł ją uroczym akcentem, którym otulała każde słowo ich ojczystego języka.Nie była to jednak jedyna rzecz, która sprawiała, że panna Poulin była tak interesująca.Obok wspomnianej już wrodzonej elegancji nie można ominąć ogromnych oczu o barwie tęczówki tak jasnej, że niemal przejrzystej. Dopiero teraz rudowłosa dostrzegła, że Franczuka była osobą niezmiernie urodziwą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Galeony : 205
  Liczba postów : 206




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Gru 03 2010, 15:35

Spojrzał na stół zastawiony różnymi butelkami, sięgnął po tą najzwyklej wyglądającą. Prostą, bez żadnych wzorków, które by ją ozdabiały. Wypełniona była przezroczystym płynem, więc pierwszą myślą było, że to zwykła woda. Chociaż szczerzę wątpił, że na takiej imprezie podawany jest taki napój. Co by to nie było, postanowił nalać sobie tego do szklanki. Kiedy Bell zatrzymała się, by powiedzieć coś do znajomych, sam usiadł na strasznie miękkim fotelu. Przecież nie stałby nad nimi i ich nie podsłuchiwał.
Wszędzie unosił się zapach alkoholu i papierosów. Nie przeszkadzało mu to bo przecież sam pali. A co do picia, jak jest okazja... to czemu nie? Chyba jeszcze nigdy, nie zażyło mu się upić. Miał umiar i rozsądek do takich spraw. Fajnie jest wypić ale obijać się o ściany w drodze powrotnej, czy wywalać się co pięć metrów, to już trochę za wiele. Przyłożył szklankę do ust i upił parę łyków. Na pewno nie była to woda. Napój miał gorzkawy smak i przy jego piciu przyjemnie łaskotało w gardle. Mimo tego nie przypominało mu to żadnego napoju alkoholowego, jaki wcześniej pił. Rozejrzał się po pomieszczeniu, raczej nie zostanie tu zbyt długo. Impreza i tak już się kończyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Gru 03 2010, 19:45

Ach, tak. Nie ma to jak zaspy, mnóstwo śniegu który, była tego pewna, po powrocie będzie znajdował się dosłownie wszędzie. Oj, Effcia nie będzie zadowolona. Uśmiechnęła się do niej szeroko.
- Tylko pamiętaj, że to przez ciebie pójdziemy dopiero teraz - pokazała jej jeszcze język, w pewnym sensie nawet zadowolona z takiego obrotu spraw.
Postawiła swoją przekąskę i napój na stoliku, po czym rzuciła się na fotel, tuż obok Rogera. Jak fajnie było wreszcie posiedzieć na czymś miękkim, jeszcze tutaj, dosłownie zapadała się, przez co czuła się, jakby coś czy ktoś ją przytulało.
- Co masz taką smętną minę, Reg? - spytała chłopaka, sięgając po talerzyk. - Nie podoba ci się czy z innego powodu?

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Galeony : 205
  Liczba postów : 206




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Gru 03 2010, 21:06

- Zawsze mam taką minę, jak się nad czymś zamyśle. - Odpowiedział nie do końca zgodnie z prawdą. Jak coś powie zanim pomyśli, zawsze wychodzi mu kłamstwo, albo jakaś głupota. Sam nie wiedział co jest lepsze.
- Tak właściwie nie mam powodu do narzekania. W końcu zaczęła się zima. -
Zima... Jedna z jego ulubionych pór roku. Biały delikatny puch, właśnie on najbardziej go inspirował. Ile obrazów mu poświecił, wszystkie niestety musiał zostawić w Durmstrangu. Zresztą, tam i tak, prawie nikomu się nie podobały. Wypił sporą część zawartości swojej szklanki. Trzeba przyznać, że napój mu smakował. Miał w sobie coś... innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Dublin, Irlandia
Galeony : 541
  Liczba postów : 548




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Gru 03 2010, 21:26

Do sali weszła Melody. Cała zdyszana i roztargniona, lecz przed wejściem poprawiła się. Była tu nowa więc jeszcze nie dokładnie zna Hogwart. Spojrzała na salę i od razu poczuła miły nastrój. Spokojnie usiadła w kącie i oglądała co się dzieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Gru 03 2010, 21:55

- A nad czym tak myślisz? - Pomyślała, że to nie mogło być coś przyjemnego, bo kiedy ona myślała o czymś co było wesołe, czy po prostu to lubiła to się uśmiechała. Nawet nieświadomie. Ile razy mama pytała ją gdzie teraz są jej myśli, tylko dlatego, że jej twarz się rozjaśniała bez większej zewnętrznej przyczyny. - Ale ty prawie w ogóle się nie uśmiechasz, ciągle masz taką minę - zauważyła. Dotknęła palcami jego twarzy i spróbowała unieść kąciki ust. - No? Próbuję ci pomóc.
- Mm, też lubię zimę. Właściwie zima i lato, to dwie moje ulubione pory roku. Prawdziwe przeciwieństwa. - Zawsze zapytana o porę roku którą bardziej lubi, nie umiała się zdecydować. Jak można było porównywać do siebie dwa okresy w roku, które tak bardzo się od siebie różniły, że każda była na swój sposób wspaniała? Zimna, z mnóstwem śniegu, świętami, prezentami, zamarzniętym jeziorem-lodowiskiem, wszystkimi roślinami i budynkami pokrytymi białym puchem, cudo. A lato znowu gorące, pozwalające na kąpiele w tym samym jeziorze po którym w mrozy jeździło się na łyżwach i wakacje!
Gdyby powiedział jej tym, że maluje, zapewne by się zaciekawiła. Pomińmy już, że nijak się na tym znała. Sam fakt, że on miał takie hobby by... zaskakujące?

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Galeony : 146
  Liczba postów : 162




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Gru 03 2010, 22:39

Erin spacerowała po zamku wesoło podśpiewując jedną z piosenek mugolskich wykonawców, która wpadła w ucho od razu po usłyszeniu.Zawsze zastanawiała się jak oni to robią, że ich utwory są o niebo lepsze od tych nagrywanych przez czarodziei i zawsze tak bliskie ideału? Nie słyszała jeszcze bowiem aby któraś z ich piosenek była skażona fałszem, a dodatkowo na zabawnych ruchomych klipach wszyscy wyglądali doskonale.Z jednej strony fakt ten był interesujący, a z drugiej nieco dołujący, jakże poruszać się w świcie gdzie każdy jest doskonały i dodatkowo ma piękny głos ?
Aby zapomnieć o wszystkich tych zagadkach niemagicznego świata postanowiła wpaść na imprezę, która organizowana była dla uczniów z wymiany.Gdy tylko znalazła się w środku dostrzegła tam obok rudzielca Bell absolutne bóstwo, czytaj najbardziej świetnego i przystojnego chłopaka na imprezie.
Dobiegła do niego czym prędzej przepychając Rodwick znajdującą się obok tego jakże urodziwego chłopaka.
- Właśnie nad czymś myślisz ? - Zatrzepotała rzęsami niczym zawodowa kokieta, podsłuchując wcześniej kawałek ich rozmowy.Uśmiechnęła się uroczo, ledwo powstrzymując się aby nie ślinić się na widok Rogera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 5162
  Liczba postów : 4468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Gru 03 2010, 23:30

Odłożyła na stolik talerzyk i wzięła szklaneczkę z tajemniczym napojem. Być może to jego smak był jednym z przyczyn zachłyśnięcia się, ale na pewno miała też na to wpływ blondyna, która pojawiła się w Salonie Przyszłości i od razu powędrowała w ich stronę. Albo raczej Rogera, bo to na na niego bez przerwy się gapiła. I śliniła. O Merlinie, ona NAPRAWDĘ się śliniła, chociaż dużo silnej woli musiała włożyć w to, żeby jednak tego nie robić. Widać, nie była w stanie.
Widziała dziewczyny zakochane... od pierwszego wrażenia... ale... no jak tak można? To był jej Roger (co z tego, że nic o tym nie wiedział) i na pewno nie odda go jakiejś starszej blondynie.
Może i by to jakoś wytrzymała, gdyby nie to, że bezczelnie zwaliła ją z fotela (Bell nie mogła dojść jak to możliwe, ale jednak to zrobiła), sama usiadła na jej miejscu i jeszcze raczyła odezwać się do chłopaka.
Spojrzała na nią, tak, że gdyby wzrok mógł zabijać, to leżałaby martwa.
- Możesz odczepić się od niego i sobie stąd pójść? - powiedziała w miarę miło i wolno, jakby obawiając się, że dziewczyna nie zrozumie tak prostego zdania.

______________________


ocal swoje marzenia

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Galeony : 146
  Liczba postów : 162




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sob Gru 04 2010, 00:03

W rozbiegu, rzucając się na tego jakże przystojnego chłopaka zupełnie nie zauważyła, że Bell zsunęła się z fotel.Nie przeszkadzało jej to oczywiście.Ta mała rudowłosa istotka najwyraźniej nie wie, że tacy super absolutnie piękni mężczyźni jak Roger nie rozmawiają z młodszymi uczennicami, nawet jeśli Bell jest prefektem i w dodatku naczelnym.
O matko Rodwick jest prefektem ! Oznacza to, że może wlepić jej szlaban? Erin nie znała szkolnych zasad aż tak aby recytować je przy Bell w czasie potrzeby.Wiedziała jednak, że nie może dopuścić aby ta zazdrosna rudowłosa rozdzieliła ją teraz z miłością jej życia.O nie, nie teraz gdy tak wspaniale im się układa.Panna Harrison miała już ułożony w głowie cały plan ich wspólnego życia ! O mężczyznę tak świetnego i boskiego jak Roger trzeba dbać, dlatego też codziennie dostawałby wprost do ich wspólnego łoża śniadanie iście królewskie.A potem nie musiałby nawet z niego wychodzić.Wystarczyłoby tylko aby pokazywał się z nią co jakiś czas, aby inny w tym Bell, mogli im jej zazdrościć najprzystojniejszego i najlepszego, nie pomijając oczywiście słówka najmilszego męża na świecie.
Przypatrywała się Rogerowi jeszcze przez jakąś chwilę trzepocząc rzęsami, uśmiechając się uroczo i zawijając kosmyki długich włosów na smukłe palce.Wszystko aby go tylko sobą oczarować ! Jeśli gesty te nie podziałają zaraz będzie pędzić wysyłać swoją z prośbą o najsliniejszy eliksir miłosny i przypadkiem doleje mi do porannej kawy.Jaka ich miłość będzie piękna !
Cały czar ich wspólnego zauroczenia trwałby gdyby nie piskliwy głos tej całe Rodwick, która przerwała im amory.Bezczelna mała małpa!Jak..jak ? JAK ONA ŚMIAŁA TO ZROBIĆ ?
- Idź po jakieś cukierki słodziutka. - Rzekła przesycając te słowa ironią i złością, lecz mimo wszystko nadal eksponując swój uroczy uśmiech przylepiony do twarzy rozpromienionej zachwytem urodą Rogera. - I nie przeszkadzaj nam w poważnej rozmowie.
Zignorujmy fakt, że rozmowa ich życia nie mogła się odbyć przez rudzielca, który zepsuł im chwilę w której, jak Eriś przeczuwała, chłopak miał paść przed nią na kolana i oświadczyć jej, że jest jedyną, którą kocha.Najlepiej by było aby zaklęciem przywołał rodzinny pierścień (taki jak miał Damon < 3333) i założył go blondynce, aby razem mogli spacerować po słońcu i się zbytnio nie spalić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   

Powrót do góry Go down
 

Sala Przyszłości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 17  Next

 Similar topics

-
» Sala Przyszłości
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
trzecie piętro
-