IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sala Przyszłości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35066
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Sala Przyszłości   Nie Paź 17 2010, 19:50

First topic message reminder :

Jedno z najbardziej tajemniczych i przesyconych niezwykłą aurą pomieszczeń, stanowi Sala Przyszłości. Ten średnich rozmiarów pokój, znajdujący się na trzecim piętrze został wybudowany ku celom wróżbiarskim. Zawsze w powietrzu czuć tu zapach delikatnych kadzideł. Nie ma tu żadnych ławek czy krzeseł, każdy natomiast może zająć miejsce na wielkich poduszkach rozłożonych na ziemi. Pod sufitem widzą przeróżne materiały, tworząc bardzo przytulny wystrój. Całość zachęca do medytacji, bądź spróbowania swoich wróżbiarskich zdolności na jednej ze szklanych kul, których tutaj na pewno nie brakuje. Można tu także znaleźć filiżanki, herbatę, książki dotyczące chiromancji czy numerologi. Jednym słowem, wszystko co tylko może się przydać do szukania odpowiedzi na pytania dotyczące nie tylko przyszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3505
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 943
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7263-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Nie Paź 25 2015, 18:26

Wciąż tańczyła, a w jej głowie nagromadziła się już zacna sterta przekleństw, które tylko czekały na chwilę słabości. Jeszcze trochę, a wszystkie utworzyłyby się w piękną wiązankę.
- Też lubię w nią grać, ale aktualnie mam tego dość, może chociaż potańczyłabyś ze mną co? Czuje się jak głupek, pewnie i tak zaraz przegram, z jednej strony spoko, bo nie będę musiała się wydurniać, dobrze, że gram z tobą. Z drugiej chciałabym pograć dłużej.
Wygłosiła swoje przemyślenia, tak zamiast rzucania mięsem, zawsze fajniej, choć mówienie podczas tańczenia nie należało to rzeczy łatwych, szczególnie kiedy raczej wolny taniec to nie był.
- Wolałabym coś paskudnego niż to co muszę robić teraz - znów zaczęła marudzić podczas ponownej próby wzięcia karty, kończ waść wstydu oszczędź.

1, kapłan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35066
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Nie Paź 25 2015, 18:34

Koniec rundy i gry. Przegrywa Julia, Shenae przechodzi do następnego etapu.

Na karcie znika obrazek kapłana, a zamiast niego pojawiają się eleganckie napisy. Nie byle jakie, zdradzające bowiem twój największy sekret!

Shenae : Julia - 0 : 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 443
  Liczba postów : 576
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sob Paź 29 2016, 19:10

Jeśli akurat nie była w cukierni, to drugim miejscem, gdzie mogła przebywać była któraś z sal związanych z astronomią, runami czy wróżbiarstwem. Tym razem padło na tę ostatnią, dlatego spacerowym krokiem przeszła z wieży na trzecie piętro, od razu kierując się do sali przyszłości. Wiedziała, że w tym miejscu zazwyczaj nikogo nie było, ponieważ wielu z uczniów nie wierzyło we wróżby a ludzi, którzy byli zainteresowani tą dziedziną byli w ich oczach dziwakami. Cóż, tak przeuroczym dziwakiem była też i Padme, która niesamowicie mocno wierzyła w siłę przepowiedni. Gdy znalazła się w sali, rozejrzała się wokół przesuwając dłonią po zakurzonej szafce. Gruba warstwa kurzu uświadomiła ją, że pewnie była tu pierwszym od dawna gościem, ale to jedynie wywołało na jej ustach uśmiech. Przygotowała sobie herbatę, by powróżyć z fusów, jednak musiała chwilę odczekać. Dlatego podeszła do okna na końcu sali, wyglądając na rozciągające się wzdłuż i wszerz błonia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Norwegia, Tønsberg
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 65
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13509-david-monroe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13518-let-s-be-friends
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13516-raffaell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13517-david-monroe




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Nie Paź 30 2016, 11:23

Nie miał bladego pojęcia po co przyszedł akurat tutaj.
Wkroczył do sali rozglądając się. Od razu ją zauważył. Cichutko się skradł i przytulił Padme od tyłu zasłaniając dłonią jej oczy.
-Zgadnij to.-powiedział lekko zachrypłym głosem, tak aby dziewczyna miała utrudnienie ze zgadnięciem. Chociaż nie, znają się już dość długo, nie powinna mieć z tym jakiegokolwiek problemu. Lecz podroczyć zawsze się można. Czekał z głupim uśmiechem na twarzy aż Padme się odezwie. Może dzisiaj się przyzna? Możliwe. Ale to nie zależy tylko od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 443
  Liczba postów : 576
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Nie Paź 30 2016, 11:40

Herbatka parzyła się w spokoju a Panda obserwowała z dziwną nostalgią błonia, które już dawno przybrały jesienne szaty. Chociaż dziewczyna odziedziczyła sporo z charakteru babci i podobno dzięki temu zawsze się uśmiechała, teraz jej wargi przypominały wąską kreskę. Nie wiedziała dlaczego i co się dzieje, bo w jej życiu nie wydarzyło się ostatnio nic, co mogłoby mieć na nią wpływ. Może po prostu wstała lewą nogą albo chciała wrócić do rodzinnego domu? Krukonka zamyśliła się nad tą kwestią do tego stopnia, że dopiero dłoń, która zasłoniła jej oczy sprowadziła ją z powrotem na ziemię. Poznała go od razu.
- David, nie wygłupiaj się - ujęła dłoń Ślizgona swoimi lodowatymi palcami, odwracając się do niego jednocześnie przodem. Po wąskiej kresce nie było śladu a zamiast tego pojawił się słaby uśmiech. Padme przyglądała mu się, gdy w końcu połapała się, że już chyba za długo stoją tak blisko siebie a w zasadzie można by powiedzieć, że ZA blisko, jak na zwykłych kumpli przystało.
- Chodź, powróżę ci - powiedziała odsuwając się nagle. Z Davidem łączyła ją relacja czysto-koleżeńska, przynajmniej z jej perspektywy. Jednak w związku z tym, że Padme wyraźnie była wkręcona w pieczenie, książki, magię i wróżenie, tak zwykłe sprawy świata zewnętrznego puszczała mimo uszu i oczu. Dopiero gdyby ktoś wykrzyczał jej w twarz, żeby się ogarnęła i zwróciła uwagę na wyraźne sygnały, to może uzyskałby z jej strony jakąś reakcję... którą pewnie też by puściła mimo uszu.
Usiadła w fotelu krytym czerwonym pluszem, sadzając naprzeciwko siebie Ślizgona. Potem zerknęła w filiżankę i nasiąknięte wodą fusy.
- Dlaczego jesteś zestresowany? - spytała po chwili analizowania zielonej herbaty, choć tym razem blefowała. Nie wyczytała tego z herbaty a po prostu zauważyła to w jego spojrzeniu kiedy stali koło okna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Norwegia, Tønsberg
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 65
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13509-david-monroe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13518-let-s-be-friends
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13516-raffaell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13517-david-monroe




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Nie Paź 30 2016, 12:02

-Nie wygłupiam się. Chciałem żebyś zgadła.-westchnął z bladym uśmiechem na twarzy. Do przewidzenia było to, że Padme pozna go od razu. Podobało mu się to, iż krukonka stoi tak blisko niego. Nie przyzna się do tego, ale tak właśnie jest. Według Davida już dawno temu przestała to być koleżeńska znajomość. Przynajmniej on tak sądził. Dla niej był jedynie kumplem, dobrym kumplem, lecz to mu nie wystarczało. Standardowy friendzone. Westchnął lekko rozczarowany gdy dziewczyna się odsunęła. Oczywiście.
-Mhm.-odparł i usiadł naprzeciwko Padme. Nie interesowały go zbytnie wróżby, ale przynajmniej ma szansę pobyć trochę w jej towarzystwie. Jakiś tam plus tej sytuacji jest.
Ostatnio coraz rzadziej ją widywał. To go denerwowało i smuciło jednocześnie.
Śmieszne, że dziewczyna nie zorientowała się jeszcze co Dave do niej naprawdę czuje. A może on to idealnie maskuje? Tak, właśnie tak. Koniec końców, powiedzieć kiedyś trzeba. Spojrzał na nią zaskoczony. Cholera.
-Ja zestresowany?-zaśmiał się nerwowo a jego policzki pokrył lekki rumieniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 443
  Liczba postów : 576
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Nie Paź 30 2016, 12:11

Znała przypadłość Davida, znała jego pogląd na tę chorobę i uznała, że skoro mówi, że nic nie czuje to po prostu nie czuje. Po co miała drążyć temat? Swoje chwile fascynacji tym faktem już przeżyła dawno temu a potem oboje przeszli nad tym do porządku dziennego. To nic nie zmieniało oczywiście w traktowaniu Ślizgona, czasem zdarzało jej się nawet zapominać, że chłopak umie nie czuć. Tymczasem uniosła wzrok znad filiżanki na jego twarz. Rumienił się.
- Twoje usta mówią nie, ale ciało... - wskazała palcem na dwa wypieki i nerwowy uśmiech. Pracowała z ludźmi, więc umiała zauważyć tak błahe sprawy jak smutek, radość, zdenerwowanie i kilka innych.
- Co jest, Dave? - spytała poważnie, zapominając o filiżance. Wiedziała, że nie wierzył w magię czytania z fusów, choć schlebiał jej tym, że w ogóle się zainteresował kiedyś tą dziedziną. To i tak nie dało jej do zrozumienia, że być może coś do niej czuł.
- Wiesz, że możesz mi powiedzieć... - biedna, nieświadoma Padme za wszelką cenę chciała ulżyć jego cierpieniom, dlatego podniosła się i podeszła do niego, siadając na oparciu fotela. Nie miała pojęcia, że teraz tylko pogorszyła sprawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Norwegia, Tønsberg
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 65
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13509-david-monroe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13518-let-s-be-friends
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13516-raffaell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13517-david-monroe




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Nie Paź 30 2016, 16:09

Zmrużył oczy patrząc na Padme. Chyba nie rozumiała do końca zaistniałej sytuacji..
-Nic nie jest.-wzruszył ramionami, tak jakby rzeczywiście wszystko było okej. A nie było. I to przez dłuższy czas! Sam nie był w stanie dokładnie określić, kiedy poczuł coś więcej, to było takie nagłe.
Dokładnie wtedy gdy Padme usiadła na oparciu fotela, Dave błyskawicznie wstał i podszedł do okna.
-Tu jest po prostu strasznie duszno.-odparł spokojnie. Świetna wymówka, naprawdę. Dobrze, że stał tyłem do niej, ponieważ z tego co czuł, pewnie zrobił się bardziej czerwony. Niedobrze.
-Co tam u Ciebie w ogóle? Przez jakiś czas miałem wrażenie, że mnie unikasz.-odwrócił się do krukonki i skrzyżował ręce na piersi. Tak, może to głupie, ale czasami myślał, że jest tak na serio. Że Padme zaczęła go unikać. Zaczął szukać również jakiegoś głupiego powodu. Zaczęła się domyślać? Nieee, to niemożliwe! Dave jest przecież doskonałym aktorem jeśli chodzi o ukrywanie swoich uczuć czy zacieranie śladów świadczących "o czymś więcej".


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 443
  Liczba postów : 576
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Nie Paź 30 2016, 18:17

W momencie, w którym ona usiadła a David zerwał się na proste nogi poczuła się jak trędowata. Przecież nic mu nie zrobiła, dlatego mina jaką teraz miała nie należała ani do najnormalniejszych ani tym bardziej do najładniejszych. Była zdziwiona, z kolei kiedy chłopak dopadł do parapetu pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Duszno... niech ci będzie - wzruszyła wątłymi ramionami, spoglądając na filiżankę z fusami. Z charakteru już taka była, że nie ingerowała w czyjeś problemy na siłę, więc skoro Ślizgon nie planował podzielić się z nią swoim problemem - którym de facto była ona - to nie miała zamiaru ciągnąć go dalej za język. Nie to nie. Wpatrywała się w fusy, które na dnie powoli zaczęły układać się w znak, jednak nim go rozpracowała, uniosła wzrok na chłopaka.
- Nic nowego. Wiesz, cukiernia, nowe przepisy a jeśli nie to, to czarna magia i wróżbiarstwo... tak sobie bytuję. Wieczorami do poduszki zaczęłam odczytywać runy. Działa lepiej niż środki nasenne - odparła spokojnie, poruszając filiżanką na spodeczku.
- Nawet tak nie mów. Wiesz, że nigdy bym cię nie unikała - jego słowa spowodowały, że było jej źle co mógł zauważyć po jej wyrazie twarzy i tonie głosu. Padme rzadko kiedy się skarżyła, a już na pewno nie miała w planach teraz wyskoczyć z pretensjami, że przez niego ma dziwne wyrzuty sumienia.
- Poza tym wiesz gdzie mnie znaleźć przez większość tygodnia - uśmiechnęła się ponuro wyraźnie zaniepokojona tym, że w ogóle tak pomyślał. Nie chciała jednak się nad tym zastanawiać, dlatego skupiła się na herbacie. Powoli zaczęła mieć wyraźny obraz.
- Według fusów masz problemy albo zmartwienia - wskazała palcem na kształt, który się uformował. W jej książce kwadratopodobnecoś oznaczało właśnie to. Chyba dzisiaj los wyjątkowo nie sprzyjał Ślizgonowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brazylia, Brusque
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 77
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13965-abbey-chapecoense
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13970-abbey#369495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13982-zombie#369681
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13983-abbey-chapecoense#369683




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Lut 03 2017, 11:38

No i się nie myliła. Droga z Warnerem naprawdę minęła bardzo szybko i miło. Nie ma to jak wracać z Hogsmeade w dobrym towarzystwie, oczywiście rozmawiali o wszystkim i o niczym. Jednakże czuła jakby był wobec niej tajemniczy. Ale przecież nie miał obowiązku mówić jej o czymkolwiek to tylko i wyłącznie jego sprawa. Można powiedzieć, że Abbey zaliczała go do grona przyjaciół. Nie lubiła kiedy dana osoba się wtrąca czy próbuje pokazać jej że jest lepsza. Warner taki nie był. Można powiedzieć, że Warner był osobą, która doskonale nadawała się na przykładnego przyjaciela. Jednakże Abbey nie chciała na razie robić sobie jakichkolwiek nadziei na dobrą przyjaźń. Po prostu kilka razy spędzili ze sobą kilka słodkich chwil i to by było na tyle. A jak się dalej ta znajomość potoczy to już kwestia czasu jak i losu, który niekiedy płata dziwne figle.
Postanowili wejść do środka, bo jednak droga można nie była długa, ale chłodna. Abbey zmarzła, a nie chciała się przeziębić. Jeszcze by jej tego brakowało. Zaproponowała pójście do jednej z sali, gdzie kiedyś sama za maszerowała. Może chłopak tutaj nigdy nie był? Może ona sama dowie się o tym miejscu czegoś nowego? Sala Przyszłości czy jakoś tak. - Byłeś tutaj kiedykolwiek? - zapytała i spojrzała na niego nieco podejrzliwie. Nie musiał jej się z niczego tłumaczyć, ale była ciekawa czy znał to miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Dawniej NY, obecnie Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 286
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13679-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13682-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13683-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13681-warner-anderson




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Lut 03 2017, 12:02

Z Abbey rozmawiało mu się całkiem dobrze. Może dlatego, że uczucia,które od niej emanowały, bardzo przypominały te, które on czuł po przyjeździe do Hogwartu. Takie lekkie zagubienie.
Droga, którą prowadziła go dziewczyna wydawała się znajoma, ale dopiero po wejściu do sali zorientował się, gdzie są.
- Hm... Kilka razy tu zajrzałem - odpowiedział po krótkim namyśle. Czasem przychodził tu, ponieważ z reguły nie było tu zbyt wiele osób, a on często potrzebował samotności. Klimat pomieszczenia może nie był najlżejszy, ale też nie przytłaczał, a wyczuwalna woń kadzideł potrafiła rozgonić niemiłe myśli i lekko odurzyć człowieka.
Przeszli w róg sali i tam zajęli miejsca na poduszkach. Oprał się o ścianę i rozejrzał wokoło. Ktoś siedział w przeciwnym rogu pomieszczenia, ale nie zwrócił na nich uwagi.
- A ty często tu bywasz? - zapytał, przenosząc wzrok na towarzyszącą mu Krukonkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brazylia, Brusque
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 77
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13965-abbey-chapecoense
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13970-abbey#369495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13982-zombie#369681
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13983-abbey-chapecoense#369683




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Lut 03 2017, 12:55

Nieco się zdziwiła, że ktokolwiek inny tutaj przychodził. Od kiedy Abbey poznała to miejsce jeszcze się nie spotkała, ażeby ktokolwiek już tutaj był. Ale gdy poszła za wzrokiem Warnera zorientowała się, że nie są sami. A więc jednak to nie tylko jej można powiedzieć ulubione miejsce. Ale przecież im obecność nieznajomych w ogóle nie będzie przeszkadzać. Oni będą jedynie rozmawiać, a jak długo i o czym to się dopiero okażę. Z Warnerem bardzo dobrze się dogadywała. Można powiedzieć, że był drugą osobą do rozmów prócz jej siostry oczywiście, bo z nią wiele rzeczy mogła i chciałaby robić. Apropo Liv gdzie ona się znowu cholera podziewała? Niekiedy miała ochotę ją po prostu udusić, bo często słowa Abbey w ogóle nie zwracały na nią uwagii, a przecież ona chce tylko dla niej dobrze. Jak zawsze zresztą. A więc Warner również tutaj przychodził. No tak, miejsce było przeznaczone dla kogoś kto lubi samotność. I pewnie nie tylko oni tutaj będą przychodzić. Abbey w Soletrar była zupełnie inną osobą. Bardziej rozrywkową, bardziej potrafiła rozmawiać z ludźmi. Może nie to, że zmieniła szkołę, ale to, że rodzice zginęli wraz z małym braciszkiem w wypadku. To jej podcięło skrzydła. Mówią różnie, że jakby wcale się tym nie przejęła. Ona tego nie wyraża na pokaz, ona czuje to w sercu, a osoby które ją znają choć trochę będą wiedzieć, że naprawdę się zmieniła. - Często. To miejsce, biblioteka i pokój wspólny to są miejsca gdzie najczęściej się znajduję. Więc chyba będziesz wiedzieć na przyszłość gdzie tak naprawdę mnie znaleźć. Wielka Sala to nie dla mnie. Tam jest ogrom ludzi, a jedynie chodzę tam coś zjeść, chociaż nie zawsze, o wiele bardziej wolę chodzić do lochów do kuchni, tam chociaż pogadam ze skrzatami, które mam niekiedy wrażenie że są mądrzejsze od wielu uczniów w tej szkole. - powiedziała. Abbey jest osobą, która często ma negatywne postrzeganie innych ludzi. Warner akurat nie padł jej ofiarą, ale wiele osób traktuje z wielkim dystansem i to co mówią i dolatuje do jej ucha wylatuje drugim. Nie lubi ludzi dwulicowych, a często na swojej drodze właśnie takich spotyka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Dawniej NY, obecnie Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 286
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13679-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13682-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13683-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13681-warner-anderson




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Lut 03 2017, 13:21

Pokiwał głową słysząc słowa dziewczyny. On również nie przepadał za Wielką Salą. Za wiele ludzi, za wiele sprzecznych emocji. Czuł się tam jakby ktoś wrzucił go do pomieszczenia, w którym grają dziesiątki różnych piosenek, a on słyszał i musiał rozumieć je wszystkie na raz. Do tego właśnie porównywał najczęściej emocje i uczucia innych - do piosenek, ponieważ aby je naprawdę zrozumieć trzeba było się w nie wsłuchać. Każdy człowiek miał własną muzykę, która zmieniała się w zależności od jego przeżyć wewnętrznych. Muzyka to coś pięknego, ale za wiele naraz nie jest niczym dobrym i powoduje ból głowy, a w jego przypadku ból wszystkiego i ogólne zmęczenie. Uroki bycia empatą. On sam, jeśli nie był w pracy, najczęściej chodził zapomnianymi, rzadko uczęszczanymi korytarzami. Tam było najspokojniej.
- Tak, skrzaty to interesujące stworzenia - potwierdził, przypominając sobie sytuacje, w których miał do czynienia z tymi istotami. Miały dziwną melodię.
- Chyba lubisz samotność, co? - zapytał, wsłuchując się w uczucia dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brazylia, Brusque
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 77
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13965-abbey-chapecoense
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13970-abbey#369495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13982-zombie#369681
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13983-abbey-chapecoense#369683




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Lut 03 2017, 15:01

Chyba każdy na pozór jest empatą. Jeżeli kogoś się dobrze zna, to może stwierdzić jak się zachowuje. Czy kłamie, czy udaje, a może jest szczęśliwy bo jest. Szczerze powiedziawszy to Abbey jedynie potrafiła tak ze swoją siostrą. Być może dlatego, że zachowywały się tak samo. Potrafiły ukrywać emocje, ale przy sobie każda z nich się ujawni. Nie potrafią nie zostać zauważone przez jakiś czas. Abbey co prawda zawsze jest ponura i trudno u niej widzieć uśmiech szczerości. Zawsze albo jej wyraz twarzy wcale się nie zmienia, albo po prostu jej uśmiech można uznać na pierwszy rzut oka za złowrogi. Nawet się tak uśmiecha do swoich przyjaciół, ale oni już pewnie do tego przywykli. Ją trudno jest rozśmieszyć, zwykłymi kawałami o czarodziejach na pewno mu się to nie uda. Ale że Warner jest empatą to tego nie wiedziała i kto wie czy w ogóle kiedykolwiek się dowie. Jednakże Abbey nie miała najmniejszego zamiaru cokolwiek przed nim ukrywać czy udawać, że jest wszystko w porządku jak nie jest. Ona raczej mówi to co chce i nie ukrywa się z tym. Ze skrzatami potrafiła rozmawiać może z tego względu, że była nieco do nich podobna. Normalny gbur po którym nie widać żadnych emocji. Czy skrzaty właśnie takie nie są? One jedynie wrogo na wszystkich patrzą i uśmiechają się szyderczo bądź w ogóle. Krukonka jest taka sama, więc z pewnością można ją porównać do tego stworzenia. A ona doskonale się z nimi dogaduje, nigdy nie są dla niej jakoś dziwnie wredne. Może tak zachowują się w stosunku do mugolaków? Sama nie wiedziała. - Bardzo... - mruknęła na temat skrzatów. Warner też z nimi rozmawiał? W kuchni na pozór jest ich sporo. Gotują i zajmują się ogólnie wyżywieniem uczniów. Jednakże praktycznie wszystko działa pod zaklęciem, więc wysilać się za bardzo nie musiały. - Lubię, nienawidzę tłoku. Jak mam iść do Wielkiej Sali to jestem chora. - mruknęła. Naprawdę musi się zmusić, ażeby zejść do tej sali. Jest ogromna, przytłaczała ją. A ogrom ludzi był dla niej wręcz przerażający. Może kiedyś jej to przejdzie, ale czy już nie powinno? Ma siedemnaście lat więc wydawało jej się, że już trochę za późno na takie zmiany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Dawniej NY, obecnie Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 286
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13679-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13682-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13683-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13681-warner-anderson




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Lut 03 2017, 15:26

On z pewną łatwością potrafił odczytywać prawie wszystkich ludzi. Wiadomo, każdy jest inny i inaczej czuje, więc nigdy nie miał całkowitej pewności co do swoich odczuć i obserwacji, jednak bywało to dobrą wskazówką. Może lepiej radziłby sobie z tym talentem, gdyby go rozwijał, jednak kiedyś był tą umiejętnością zbyt zaskoczony, a teraz po prostu nie miał na to ochoty. Emocje innych i tak go przytłaczały, więc wolał się od ich dużej ilości izolować, a nie się na nich uczyć.
- Miewam to samo uczucie - powiedział, myśląc o przebywających zazwyczaj w tym miejscu tłumach. Najciężej było tam siedzieć podczas ogłaszania różnych wydarzeń. Wtedy uczucia i emocje wypełniające pomieszczenie sięgały zenitu, a on miał wrażenie, że jeszcze chwila, a się udusi.
- Poza tym Hogwart ma wiele ciekawszych, a mniej obleganych miejsc, nieprawdaż? - zapytał, patrząc w sufit i uśmiechając się lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brazylia, Brusque
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 77
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13965-abbey-chapecoense
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13970-abbey#369495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13982-zombie#369681
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13983-abbey-chapecoense#369683




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Lut 03 2017, 15:35

Ciekawe jak to jest być empatą. Sama nie miała pojęcia, że Warner taką umiejętność posiada, ale gdyby wiedziała pewnie by się wiele od niego dowiedziała. Wyciągałaby z niego wszystkie ciekawostki. Ale czuć wszystkich i wszystko? Cholera. To chyba nie byłoby na jej głowę i umysł. Przecież to można zwariować. Pewnie można to tak opanować, że w późniejszych etapach życia jakoś da się z tym żyć, ale ona z pewnością nie chciałaby nim być.
Cieszyła się, że chłopak zgadza się z jej zdaniem na temat skrzatów. Ona nie mówiła tutaj o wszystkich uczniach, a zwłaszcza o Warnerze. Mówiła tutaj ogólnie o wszystkich uczniach Hogwartu, bo z nie jednym miała przyjemność, albo i nie przyjemność rozmawiać. Gbury, i wiele z nich zapatrzonych jedynie w siebie. Podobnie jak ona sama. Naprawdę gdyby mogła to zjadłaby samą siebie na talerzu i nikomu nie oddała nawet kawałka siebie. To nieco chore, ale ona taka była od dziecka, można powiedzieć, że z tego właśnie słynęły siostry Chapecoense w Soletrar. - Prawda. Co prawda nie znam ich wielu, ale o tej porze roku raczej wszędzie jest mało ludzi. Najgorzej jest właśnie w miejscach gdzie to ludzie mogą zjeść czy czegoś się napić. - mruknęła. Oczywiście miała tutaj na myśli między innymi miejsce pracy Warnera. Czy też Wielką Salę, bądź wszelakie kawiarnie na terenach wioski czy samego Londynu, chociaż tam bywała bardzo rzadko, a jeżeli już bywała to na pewno nie sama, a prosiła siostrę o towarzystwo. Tylko wtedy zawsze ich wędrówki po Londynie kończyły się na zakupach, a ona ich naprawdę nie lubiła w przeciwieństwie do Liv, która w centrum handlowym mogłaby przesiedzieć pół dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Dawniej NY, obecnie Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 286
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13679-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13682-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13683-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13681-warner-anderson




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sob Lut 04 2017, 14:17

Nie mógł się nie zgodzić. Tak to już jest, że w zimne i chłodne dni ludzie garną się do siebie nawzajem i zbierają w ciepłych miejscach, w których można zjeść coś dobrego czy też wypić. Taka była natura ludzka i większość osób postępowała tak instynktownie. Niektórzy jednak, tak jak on sam, woleli względną samotność i ciszę, ewentualnie towarzystwo jednej, dwóch osób.
- Kuchnia to o tej porze roku istne miejsce pielgrzymek - powiedział, myśląc o tłumach przepływających przez lochy do tej świątyni jedzenia. W zwykle dosyć cichych i spokojnych podziemiach było to zjawisko niecodzienne. - Drzwi do niej prowadzące prawie wcale się nie zamykają - dodał, siadając wygodniej i wyciągając nogi przed siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brazylia, Brusque
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 77
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13965-abbey-chapecoense
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13970-abbey#369495
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13982-zombie#369681
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13983-abbey-chapecoense#369683




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sob Lut 04 2017, 16:05

- Ano właśnie ostatnio żywię się w sali, Liv mnie wyciąga. Nie wiem co ona sobie myśli, przecież dobrze mnie zna a i tak mnie tak ciągnie za włosy. - powiedziała do niego lekko zirytowana. Liv była bardzo dobrą dziewczyną, ale niekiedy taka odmienna od niej. Niby były bliźniaczkami i wiele osób miałoby problem ich rozpoznać, a jednak jeżeli ktoś je dobrze zna od razu stwierdzi która to która. Liv mało co zmieniła się po śmierci rodziny, jednakże Abbey zostało to głęboko w pamięci i zrobiło jakiś tam zarys w głowie przez który dziewczyna zachowuje się inaczej.
- A właśnie Warner, masz dziewczynę? Tyle razy ze sobą rozmawiamy, a nigdy nie mówiłeś nic o tym, że ją masz czy też nie. Nie żebym coś knuła czy coś, ale jednak jestem nieco ciekawa. - mruknęła uśmiechając się do niego nieco podejrzliwie. Ciekawiło ją to, zwyczajnie. Przecież można powiedzieć, że nieco się do siebie przybliżyli i jakaś przyszła przyjaźń wcale nie jest u niej wykluczona. Zresztą czy trzeba być przyjacielem, ażeby pytać o takie rzeczy? Przecież to jest jak najbardziej naturalne pytanie, a Warner może odpowiedzieć, albo i nie, nie ma przymusu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Dawniej NY, obecnie Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 286
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13679-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13682-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13683-warner-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13681-warner-anderson




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Lut 10 2017, 15:16

Słysząc jej słowa tylko się uśmiechnął. Niby miał rodzeństwo, ale ich wzajemne stosunki w najlepszym przypadku można było określić chłodnymi, a raczej lodowatymi, więc nie za bardzo rozumiał narzekanie na zachowanie rodzeństwa. Dla niego był to temat obcy, dlatego też wolał się w niem nie wypowiadać. Mógł się tylko domyślać rozterek dziewczyny i tego, co to dla niej oznacza, bo nawet uczucia płynące od niej gdy to mówiła nie były jednoznaczne.
- Nie, nie mam - odpowiedział, nie rozwijając dalej tematu. To za bardzo wiązało się z przeszłością, której nie chciał pamiętać, więc unikał tego tematu jak woda ognia.
Rozmawiali tak jeszcze jakiś czas, ale pora niebawem stała się późna. Nie lubił spędzać czasu w dormitorium, ale też nie widziało mu się nocowanie w jakiejś klasie.
- Na mnie już czas - powiedział, zbierając się z podłogi i poprawiając ubranie. - Do zobaczenia - pożegnał się, gdy Krukonka została jeszcze w sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35066
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sob Maj 13 2017, 22:52

Kolejny z pozoru normalny dzień w Hogwarcie dla większości uczniów. Ale na pewno nie dla @Destiny Rogers, @Larissa Sharewood i @Peter Borthwick. Cała trójka dostała niespodziewanie dziwną notatkę, zawierającą dwa słowa - “Sala Przyszłości” i jakby odręcznie narysowaną mapkę Hogwartu ze wskazówkami jak do niej dotrzeć oraz ostrzeżeniem, że jeśli nie zjawią się na miejscu, może stać się coś nieprzyjemnego. Więc nie mieli zbytnio innego wyboru niż jak wybrać się do wyżej wspomnianego miejsca. Kiedy dotarli na miejsce i weszli do sali, mogli usłyszeć charakterystyczny dźwięk zamykania drzwi na klucz i szept wypowiadanego zaklęcia, które miało zapewnić, że pokój nie zostanie otwarty. Mogli spokojnie sprawdzić, ale drzwi zostały tymczasowo zamknięte. Zaś w samej sali - która teraz kompletnie miała zmieniony wygląd i wyglądała jak zwykły pokój z drewna - znajdowały się trzy wiszące w powietrzu obrazy. Na pierwszym widać było czarodzieja, trzymającego w dłoni złote jabłko, na drugim wilkołak wyjący do księżyca, a na trzecim widniał wampir, za którym wisiała kępa czosnku. Nad obrazami widniał napis Które z nich jest niemożliwe?. Pod przeciwległą od drzwi ścianą stało biurko, a na nim stały trzy fiolki, każda opisana po łacinie. Pierwsza została nazwana Argentum, druga Cuprum a trzecia Stannum, zaś obok nich znajdowała się notka pytająca, która z substancji jest najmniej szkodliwa dla człowieka - właściwą mieli odstawić na prawo od reszty fiolek. Na prawo od wejścia znajdowała się szafa z mosiężną dziurką od klucza, ale bez klamek, a na niej wyryte było polecenie, by ją otworzyć, a klucz potrzebny do tego znajduje się gdzieś w sali, lecz znajdą go dopiero jak wykonają resztę zadań - ma pojawić się na biurku. Na lewo od drzwi znajdowały się kolejno w klatkach dopasowanych do swoich rozmiarów nieśmiałek, żmijoptak, mały psidwak i popiełek. Zaś przed nimi stało pudełko, a w nim czerwone oko, kora z drzewa Wiggen, stara opona i jajo wyglądające jakby było zrobione ze srebra. Kolejna notatka głosiła, by dopasowali rzeczy do danego gatunku i znajdowało się też drobnie dopisane ostrzeżenie, by nie próbowali dotykać żadnego ze zwierząt prócz psidwaka. Po chwili zaś donośny głos wydobywający się jakby znikąd oznajmił, że dopiero po rozwiązaniu zagadek będą mogli wyjść z pokoju i życzył im powodzenia, a następnie ucichł.

Życzę miłej gry i powodzenia!


PS. Przyjmijcie, że po ukończeniu zadań klucz na sto procent pojawia się na biurku. Drzwi wejściowych nie można zniszczyć, szafy tak samo. W razie jakichkolwiek wątpliwości łapcie mnie (Felicity Harvey) na chb, pw lub gg. :D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 333
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 577
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Czw Paź 26 2017, 18:57

Dreama odpadła.
Od przeszło piętnastu minut wpatrywała się w buteleczkę, którą przewracała pomiędzy palcami. Zimno fiolki potęgowane eliksirem krążącym w żyłach sprawiało, że całkowicie się uspokajała. Eliksiry, które przepisał lekarz były za słabe, za delikatne, a ona miała wrażenie, że miały za zadanie wywołać jedynie efekt placebo.
Spięte mięśnie, które nie były w stanie się rozluźnić, rozbiegany i przestraszony wzrok kierowany na obcych ludzi — to stało się codziennością. Nie ufała nikomu i bała się ludzi. Chociaż strach wydawał się irracjonalny, jednoczenie nie była w stanie go pokonać. Nic oprócz resztki eliksiru, który teraz wypadł z dłoni dziewczyny i powoli potoczył po podłodze, zatrzymując na jednej z poduszek, nie pomagało.
Życie wydawało się kłopotliwe, ona czuła, że staje się kimś, kto sprawia bliskim kłopot — tak wielkiej niechęci do samej siebie nie czuła nigdy wcześniej. Westchnęła głęboko, oparła głowę o zimną, murowaną ścianę i przymknęła zaczerwienione, zmęczone oczy w nadziej, że może uda jej się nie obudzić.
W sali śmierdziało jak diabli, woń kadzidełek unosiła się w całym pomieszczeniu, a dym trochę piekł w oczy — jednak spokój, jaki panował w tej części zamku, wynagradzał wszystkie katusze. Chciała ciszy, chciała, by nikt do niej nie mówił, by nikt nie zadawał głupich i irytujących pytań.
Odkąd wróciła do szkoły, ludzie obrali sobie dziewczynę za główny cel plotek i najbardziej nielogicznych tez, jakie tylko można było na temat Vin-Eurico wymyślić. Połowa ludzi myślała, że wpadła z Maxem i dlatego zniknęli, druga, że coś ją zabiło. Były jeszcze osoby, które uważały ją i Nebraskę za kochanki, a ona się załamała, bo straciła sens życia.
Nie miała ochoty na tłumaczenia, nie chciała mówić każdemu z osobna, że wyjechała, bo coraz częściej popadała w panikę, że ciągnie na tabletkach nasennych, bo nie jest w stanie zmrużyć oka bez myśli o bezwładnym ciałku rudej Jones na festiwalu. Ciągle dręczyły ją wyrzuty sumienia, uciekła, spierdoliła jak najszybciej mogła, a przecież powinna inaczej. Powinna tak jak każdy czarodziej z sumieniem, postarać się coś zaradzić, zrobić, uratować kogoś, kto został zraniony.
Naciągnęła na głowę pomarańczowy kaptur bluzy, przyciągnęła do siebie nogi i objęła je rękoma. Była irytująca w swoim smutku, a najbardziej irytowała samą siebie. To było tak bardzo nie w stylu Dramy. Jednak coś się zmieniło, ona się zmieniła, oni wszyscy jakby dojrzeli.

@Aristos Arceneaux
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 21
Dodatkowo : fire poka dupe
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15328-aristos-arceneaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15370-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15330-aristos-arceneaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Czw Paź 26 2017, 21:26

Nadszedł właśnie ten czas.
Aristos włóczył się po zamkowych korytarzach, martwo spoglądając przed siebie, nie będąc w pełni świadom gdzie się kieruje. To były właśnie te dni, w których czuł się jak największy śmieć na świecie i nie wiele rzeczy było, które mogłyby mu ten humor poprawić.
Ubrany w szatę szkolną, z słonecznym godłem Puchonów na prawej piersi, szedł powolnym krokiem, myśląc o wszystkich problemach tego świata.
Odkąd jest pod nadzorem różnych służb zdrowia, dużo trudniej było mu odstresować się za pomocą narkotyków, za którymi zaczynał powoli tęsknić. Jest czysty od początku roku, czyli już prawie drugi miesiąc. Szlag go trafiał i nie wiedział jak zniwelować uczucie pustki, złości i rozpaczy – wszystko to jednocześnie dzieje się w jego głowie.
Krążąc bez celu po Hogwarcie, w końcu zdecydował gdzie się uda. Wreszcie coś konkretnego. Wybrał miejsce, w którym często przebywał, jeśli miał coś jarać w szkole, na pełnym przypale.
Była to „sala przyszłości”, która według zasady miała pomagać wróżbitom i podobnym nieudacznikom. Nieoficjalnie jednak, pomieszczenie okazało się najczęstszym miejscem, w którym był odpalany joint, a w kącie, zakamuflowane zaklęciem bongo. Jak się wychodziło z przekrwionymi oczami zawsze można było się wytłumaczyć, że to przez te aromaty, zapachy kadzidła i tak dalej. A że odór kadzidła efektownie mieszał się z zapachem marihuany, nie dało się wykryć niczego takiego, więc sala była jednym słowem idealna do takich rzeczy.
Aristo nie był pewien, czy kogoś tam spotka. To pomieszczenie wykorzystywali do swoich celów jedynie jego znajomi, ale ostatnimi czasy wydawało mu się, że jest coraz bardziej popularne.
Zanim jeszcze otworzył drzwi, usiadł na kamiennej posadzce, poprawiając różowawe włosy, które opadały mu na oczy, swędząc go nieubłagalnie w czoło. Wpatrzony był w martwy punkt, nie zastanawiając się czemu korytarz jest pusty.
Nagle, z jego oczu zaczęły spływać łzy, a Aristos sam nie wiedział dlaczego. Poczuł się tak okropnie źle, rozpacz opanowała jego umysł i po chwili jego oczy były już czerwone od łez.
W tej chwili myślał o wszystkim złym, co teraz spotykało nie tylko jego, ale też innych. Festiwal Muzyczny, uczennica umarła, może nawet ją znał z widzenia. Widział tylko fotografie jej twarzy, wywieszonych w niektórych miejscach z jakimś tekstem żałobnym, którego nie przeczytał, bo sama jej twarz sprawiała, że miał ochotę zedrzeć kartkę i spalić ją, albo uciec do miejsca, w którym byłby sam. Bo zawsze gdy ją widzi, wyobraża sobie jej martwe ciało, które później powoli przeobraża się w kogoś innego. A dokładniej, w niego.
Tak, bał się własnej śmierci i teraz czuł się jeszcze bardziej niebezpieczniej niż wcześniej. Do tego nie przyznawał się nikomu, żaden psycholog nie wie o tym.
Usłyszał cichy jęk obok siebie i zobaczył coś, czego nie chciał widzieć. Twarz, pełna w piegach z opadającymi na ramiona rudymi włosami. Po jej policzkach spływały łzy, zaś oczy, wpatrzone w niego były czarne niczym nocne niebo, a Aristos nie widział w nich nic. Pustka. Zaś reszta ciała dziewczyny wyglądała jak wyciągnięta z filmu o zombie, istne The Walking Dead. Całe ciało było pełne w ranach, niektóre kości wystawały, zaś jedna ręka kończyła się w przedramieniu.
Zaskomlał i schował się we własnych ramionach, zatykając jednocześnie uszy. Kiwał się to w przód to w tył, płacząc cicho, chcąc odrzucić od siebie wizję zmarłej dziewczyny. Postanawiając od niej uciec, nie patrząc w jej stronę wstał i otworzył drzwi, wbiegł do środka, zostawiając obraz Nebraski na korytarzu.
W środku poczuł typowy zapach kadzideł i powietrze było tutaj jakby skondensowane i gęste. Zobaczył od razu dziewczynę, otuloną z podciągniętymi kolanami, samotnie siedzącą. Otarł łzy z twarzy i stał tak, patrząc na nią, a jego oblicze wyglądało teraz dość niewinnie i słodko.
Po kilkudziesięciu sekundach milczenia zrobił krok w jej stronę i usiadł po turecku, opierając się o ścianę jakiś metr od niej. Nie było go stać na rozpoczęcie jakiejkolwiek rozmowy, nie po wydarzeniach sprzed chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 333
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 577
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Pią Paź 27 2017, 23:47

Już nie zdawała sobie sprawy z tego, gdzie jest i co się z nią dzieje.
Uśmiechała się tylko głupi w nadziei, że stan upojenia nie przeminie nigdy. Zafascynowana pomieszczeniem wstała na chwilę, nie wiedząc nawet w jakim celu. Dziewczynę rozsadzała dziwna sztuczna energia, energia, którą ostatnio czuła w Grecji. Za chwilę powróciło jednak zaniepokojenie — szczęśliwe wspomnienia b o l a ł y. Poczuła, jak po zaczerwienionych od nagłego wysiłku policzkach powolutku spływają słone łzy, by po chwili całkowicie zniknąć w cieplutkim materiale bluzy. Otarła je niezwłocznie, jednak nic nie było w stanie ukryć mocno zaczerwienionych i zapuchniętych oczu Dramy.
Zaraz wróciła na swoje miejsce, ponownie siadając w pozycji, z której przed chwilą się uwolniła, sięgnęła po buteleczkę, która wcześniej wypadła jej z rąk i schowała ją do dużej kieszeni.
Błogość znów ulatywała, a ona uświadamiała sobie, że sztuczne raje, do których tak bardzo w ostatnim czasie przywykła były szkodliwe. Zakochiwała się w nieprawdziwym uczuciu szczęścia — pragnęła go najbardziej na świecie. Słyszała głos, ohydny głosik, którego trafne uwagi rozdzierały serce nastolatki. Nie powinna. Za bardzo się wciągała i czasem czuła, że już nie ma dla niej ratunku.
Pogłębiona w swoich własnych emocjach, pogrążona w g ł o s i e, który nie przestawał nadawać ani na chwilę, nie zauważyła go. Dopiero po chwili, jakby wybudzona z letargu hałasem, który wokół siebie tworzył, zwróciła na niego wzrok. Nie było żadnego zaciekawienia, w sercu nastolatki nieustannie panowała czarna pustka, bezkresna przestrzeń i nic nie było w stanie tego zmienić. Nawet kiedy brat przytulił ją w drzwiach swojego mieszkanka, kiedy miała okazję spotkać się z przyjaciółmi i chociaż na chwilę odpocząć od codzienności czuła właściwie nic. Nie pomógł tubalny śmiech wydobywający z gardła brata czy przychylne spojrzenia znajomych, którzy nie mieli jej za złe tego, co się stało. Uśmiechała się, ale ciągle czuła, że to, co robią jest tak cholernie niepoprawne, nieetyczne i złe.
Zamruczała nieprzyjemnie. Gdyby spotkali się w tych samych okolicznościach, ale we wrześniu to najprawdopodobniej zareagowałaby całkowicie inaczej. Vin-Eurico zdawało się, że byli dość podobni, kiedy delikatnie zamrużyła oczy, dostrzegła tatuaże zdobiące twarz puchona.
Pacyfka, złamane serduszko i Cry Baby nad czołem.
Uśmiechnęła się smętnie, dostrzegając smutne i zaszklone oczy Aristosa. Myśl o tym, że nie tylko ona przeżywa trudne chwilę poprawiała samopoczucie — od dłuższego czasu Dreama miała wrażenie, że tylko na niej wrażenie zrobiła śmierć Nebraski Jones. Ludzie wydawali się tak zwyczajnie normalni, wszystko wokół pozostawało niezmiennie takie same i chyba to sprawiało, że była tak bardzo rozdrażniona. Miała ochotę krzyczeć, płakać, chciała by ludzie byli chociaż trochę bardziej podobni, ciągłe poczucie bycia dziwadłem dręczyło na każdym kroku, paskudne uczucia karmiły się tak potrzebnym snem, którego snem tak bardzo pragnęła.
Było co najmniej dziwnie, milczeli przez dłuższą chwile, jakby ani ona, ani ona nie mieli wystarczająco dużo odwagi. Ślizgonce cisnęły się na usta różne słowa, chciała zapytać, dlaczego tutaj wszedł, dlaczego nie odwrócił się na pięcie zaraz, gdy dostrzegł, że sala jest okupowana. Chciała na niego wrzeszczeć, chciała być niemiła, bo swoją obecnością zakłócał spokój panujący w sali. Nawet jeśli się nie odzywał.
- Zawsze myślałam, że wy puchoni boicie się tatuaży - rzekła niepewnym głosem i zacisnęła blade dłonie w pięści. Brzmiała niemiło, prawie bezczelnie — jednak ta c i s z a zabijała ją całkowicie. W niektórych chwilach wygrywał stary, bardziej rozgadany charakter Dramy, która to nie potrafiła przesiedzieć w ciszy nawet trzech minut. Czuła wtedy, że jest nadzieja, że może uda się wrócić do stanu, w jakim była w tamtym roku szkolnym. Nie chodziło o magię tylko o piękny spokój, jaki wtedy czuła i nieustannie bijącą od niej siłę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 21
Dodatkowo : fire poka dupe
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15328-aristos-arceneaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15370-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15330-aristos-arceneaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   Sob Paź 28 2017, 22:09

Pokochałby za dawkę czegokolwiek.
Brakowało mu sytuacji, w której substancja zawładnie nim, jego mózgiem, wmawiając irracjonalne fakty, niezwiązane z rzeczywistością. Chciał jeszcze raz choć przez chwile poczuć się jak Piotruś Pan, w swojej własnej Nibylandii.
Poprawił sobie włosy, które znów spadły mu na czoło. Rozejrzał się z niepokojem po całym pokoju, widząc w rogu Nebraskę. Widział ją dokładnie, tak jak Ślizgonkę obok siebie. Rudowłosa teraz nie sprawiała wrażenia smutnej, żałobnej. Wręcz przeciwnie - jej usta były uśmiechnięte, lecz ten widok był dla niego straszniejszy, bardziej wzbudzający odrazę i przerażenie.
Skulił swoje drżące ciało i schował głowę w ramionach, kładąc się na ziemi jęcząc niezrozumiale. Aristos nie potrafił sobie z tym poradzić - świat dla niego nie ograniczał się jedynie do suchej rzeczywistości - widział materię niezrozumiałą dla innych. Widział zmarłych, którzy nie chcieli być widziani, których tu nie było. Nebraska nie była duchem - była w jego głowie i stała się jego elementem, od teraz nie opuści go i będzie jego towarzyszem do nieznanemu Aristo momentowi.
Otworzył gwałtownie oczy, bolące od rozpaczliwego, lecz cichego płaczu. Całkowicie zapomniał, że nie jest tu sam. I nie chodziło tu już o zjawy przeszłości i nie chodzi tu tylko o rudą Jones. Widział dużo więcej, lecz objawiane w różnym czasie i przypadkach.
Potrzebował chwili, żeby się otrząsnąć. Kilka wdechów, wydechów. Powietrze w tym pomieszczeniu przesycone było różnymi związkami, które szczypały go w oczy, a wizje były dużo bardziej wyraziste. Miał tego dość. Podniósł się do pozycji siedzącej, a oczy wytarł szatą, podwijając rękawy, na których były jeszcze inne tatuaże.
Zacisnął pięści, aż jego palce stawały się białe od siły nacisku. Rude falujące loki były dla niego teraz koszmarem, którego nie wiedział jak przegnać. Jak sprawić, żeby zniknął z jego życia.
Zabębniło mu w uszach. Nagle przestał widzieć - dosłownie. Widział pustkę, jakby ktoś zgasił nikłe światło, które oświetlało pokój. Był oszołomiony i zdezorientowany. Teraz jego głowa buzowała, nie wiedział co się dzieje. Był bliski zwariowania, czuł, że zaraz padnie i nie będzie w stanie kontrolować własnego ciała.
Całe "zaćmienie" trwało ledwie trzydzieści sekund, lecz dla chłopaka było to wiecznością, jedną z wielu, które przeżył.
Wszystko to opadło, zeszło z niego jak po wylaniu na twarz śpiącego zimną wodę, kiedy dziewczyna się odezwała. Był zdziwiony, że usłyszał kogokolwiek. Bo przez ostatnie minuty był przekonany, że jest sam. Dopiero wtedy mógł sobie przypomnieć, że nie był samotnie w tej kadzidłowni.
Kiedy on był bliski postradania zmysłów, Ślizgonka dokładnie się mu przyjrzała i na dodatek wyczaiła jego dom. Spojrzał na nią wzrokiem pełnym strachu, lecz widząc jej aparycję, coś w nim pękło i lęk odszedł. Nie wiedział czy to jej smutna mina sprawiła, że poczuł się lepiej, czy może to, że wyglądała podobnie do niego. Oczywiście chodzi o stan psychiczny. Nie trzeba było być psychologiem, żeby zauważyć, że również nie była najszczęśliwszą osobą na świecie, bez trosk i zmartwień.
A jednak się odezwała i nie była to odzywka przesycona niepewnością i pewnym wstydem, który od czasu do czasu pojawiał się przy rozpoczynaniu rozmowy.
Nie odpowiedział od razu. Patrzył na nią jedynie, na jego ustach nie widać było żadnej reakcji, był nieruchomy, jakby ktoś go spetryfikował. Nawet nie chodziło, że nie rozumiał co mówiła. To co w nim teraz siedziało to nicość, pustka. Sam nie wiedział, co się właśnie działo.
Minęła minuta, dwie. Dopiero wtedy odpowiedział:
- Wyglądam ci na stereotypowego puchona? - Odpowiedział pytaniem cicho, lecz nie stanowczo, co rzadko mu się zdarzało. Częściej łamał sobie język na długich słowach.
Widząc ją tutaj, przez moment poczuł w głowie coś podobnego do szczęścia. Poczuł, że nie jest samotny. A bywał samotny przez prawie całe życie, tak naprawdę. Można by pomyśleć, że jego imprezowy charakter to jedynie maska czegoś prawdziwszego, realniejszego.
Przez chwile chciał coś powiedzieć, nie chciał, żeby było tak, że rozpoczęła rozmowę, ale od razu się kończy. Problemem było tylko to, że nie wiedział kompletnie co do niej powiedzieć.
Znów nastała c i s z a. Bojąc się niej, zapytam o pierwszą lepszą rzecz, jaka mu przyszła do głowy:
- Byłaś tu już? - Pytanie głupie, lecz najprostsze - o co innego mógł ją zapytać? Czemu jest smutna? Tak, niech się otworzy przed obcą osobą. Najchujowszy pomysł świata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sala Przyszłości   

Powrót do góry Go down
 

Sala Przyszłości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 17 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17

 Similar topics

-
» Sala Przyszłości
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
trzecie piętro
-