IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Łazienka Studencka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35069
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Łazienka Studencka    Nie Paź 17 2010, 19:56

First topic message reminder :



Łazienka Studencka


Po wielogodzinnych wykładach na chwilę relaksu, studenci mogą się udać do urokliwej łazienki na drugim piętrze, dla nich przeznaczonej. Wyglądem jest ona zbliżona do tej prefektów, jednakże jest nieco innych wymiarów. Dużą wannę z kilkoma różnymi kurkami zawierającymi płyny do kąpieli ściśle otaczają trzy szklane ściany. Są one w pełni pokryte witrażami ukazującymi różne zwierzęta. Dodatkowo delikatne światło sprawia, że miejsce to jest idealne do odpoczynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Wto Sty 14 2014, 20:50

Farbowanie włosów to nie problem życia. Gdyby tylko Penelopka zamiast marudzić postanowiła coś z tym zrobić, to znalazłaby zaklęcie na zmianę włosów postaci. Jest takie, już kiedyś korzystałam, na szczęście nie Philippe. Tak więc nie ciśnij mi tu po Lorrainie, bo na prawdę w porównaniu do tej dziewuchy to on był aniołem. W końcu łóżko (a w sumie jakieś biurko w gabinecie) i to z kim się tam jest nie robi od razu z człowieka kogoś gorszego. Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Czy to wszystko jednak oznacza, z on nie żałuje? Hm... Zacznijmy od tego, ze niby dlaczego by miał? Oprócz wyjazdu i tego dziwnego zdarzenia w jej domu, nic ich nie łączyło. To, że ona wyolbrzymiała swoją czystość do poziomu zakonnicy, która się boi szatana, który skradnie jej wianek, to nie jego sprawa. Na dobrą sprawę on nie zrobił jej krzywdy tak wielkiej, jak ona ją przedstawiała. Nie wierze w końcu, że nigdy nikogo nie całowała tak bez większych zobowiązań. Zwłaszcza, że jako gwiazda znała tylu ludzi, kręciła się w tylu otoczeniach. Nie zapominając, że on o tym nie wiedział, więc w jakiś tam sposób był okłamywany, że ona taka niewinna i skrzywdzona. Mogła mieć każdego, więc po co robiła Lorrainowi sieczkę z życia? Po co te wszystkie oskarżenia?
W sumie to piszę ci to tylko po to, byś zdała sobie sprawę, że nie lubię jak się moimi postaciami pomiata. "Dlaczego chciałeś się spotkać Philippe?" - No kurcze, przecież to ona napisała ten list o spotkaniu. Niech nie robi z niego debila. Jak ma problemy z pamięcią to niech wróci się po waleriane. Jak się uspokoi to pamięć jej wróci. Ewentualnie weźmie mózg z półki. To nie ciężkie, na prawdę.
- To nie ważne. - Powiedział, dalej nie odrywając wzroku od butów. Nie był nad nią zły, ale po prostu to lekkie przesunięcie głowy wybiłoby go z szeregu myśli. Tak, już je układał w szeregi, by niedługo zamknąć ten dział. By już nie otwierać tych półeczek swojej pamięci. Wtedy zajmie się przyszłością. Coś stworzy, ale czy z Penelopą? Nawet ja tego nie wiem.
- Zostawmy to. Ani ja nie mam ochoty ci o tym mówić, ani na odwrót. Skoro jednak nie rozumiesz po co chciałem się spotkać, to po co tu przyszłaś? - Zaczął on innej strony, od teraźniejszości. W końcu patrząc ciągle w przeszłość niszczymy sobie przyszłość. Nawet on ze swoją wieczną kontemplacją o tym wiedział. Chciał jednak wiedzieć na czym stoi. To nie czas na tworzenie 'dumań nad rozlewiskiem'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6973-penelope-gaskartch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6974-chodzcie-chodzcie-panowie-i-panie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7017-everything-i-want
http://www.redtube.com/




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Czw Sty 16 2014, 00:10

Och, tam pierdolenie. Umówmy się, że magia nie jest znowu jakaś super pro, ale bynajmniej na pewno niszczy tak samo włosy jak te wszystkie super farby ze sklepu za dziewiętnaście dziewięćdziesiąt. No, tak – mówię to z własnego przykładu, albo na przykład w ogóle nie farbują. A rypać. Penelopa była urocza. W ciemnych, w rudych, w blondzie, czy nawet tych zakichanych różowych. Mało tego ktoś tam przebąkiwał, że kolor znika po dwudziestu czterech godzinach. Po co więc korzystać z magii? Bez sens.
I właśnie… Penelopa robiła coś, nie myśląc dlaczego to robi. Kierowała się w życiu zasadą – żałuj rzeczy, których nigdy nie zrobiłaś, a te co się wydarzyły, pokazały ci, że… Właściwie to nic ci nie pokazały. Po prostu tego nie żałuj. Bardzo to mądre, ale mimo wszystko nadal była idiotka. Osiemnastolatka, czy tam dziewiętnastolatka – whateva – raczej nie skupiały się na super, wyimaginowanych książkach o jakiś durnych wampirzątkach. Dobra, niektóre na tym się skupiały, ale Gaskartch – żyła innym światem. Ostatnie wydarzenia też sporo pozmieniały. Może sporo w nastawieniu jej do świata.
Do Philippa.
-Może dlatego, że… Tęskniłam? Nie wiem Lorrain, naprawdę nie wiem… Staram się zapomnieć, ale nie umiem. To wiesz, takie momenty, w których człowiek zdaje sobie sprawę, że coś traci, i nie chce tego oddać, a to jedno z najgorszych uczuć świata. Myślisz, że mi z tym dobrze? Nie, nie jest mi dobrze. Jest wiele rzeczy, które chciałabym powiedzieć, ale nie umiem, bo gdzieś tam się blokuje, i co dalej? – Kolejny słowotok. Potrafiłby się tego nauczyć? Być może, ale przecież dlaczego miał się tego uczyć, skoro on był mądry, a ona wolała nagrywać muzykę, o czym on nawet nie miał pojęcia. Nie wiedział kogo miał na wprost siebie, bo tak zręcznie ukrywała tożsamość. Po co miała mu zdradzać swoje sekrety, żeby pobawić się w szczerość, och tak… Zdecydowanie na to Lorrain zasługujesz, ale wiesz co się wtedy wydarzy. Ona po prostu zniknie. Odejdzie. Jakby nigdy jej nie było. Jakby to co się stało – nigdy się nie wydarzyło.
-Przyszłam, bo chciałam Cię zobaczyć. Twoje śliczne błękitno-szare oczy… Może nawet… - Zawiesiła głos nie wiedząc co ma powiedzieć. Najlepiej by było gdyby porozmawiali, ale nie tego chciała. Nie w tym momencie. Powinna zrobić coś, co go utwierdzi, że wcześniejszy potok słów naprawdę miał duże znaczenie, i był prawdą. Zależało jej? Być może, ale to tylko ze względu, że była naiwna, a wiecie co by było potem? I tak by została wystawiona. To normalna kolej rzeczy, ale nie myślała o konsekwencjach właśnie teraz. Jej śliczną główkę absorbowało co innego.
Podeszła do Lorraina jak gdyby nigdy nic. Stanęła lekko na palcach opierając się o jego tors, a wręcz napierając na niego nie zbyt rozbudowaną klatką piersiową. Parsknęła jeszcze śmiechem, a po chwili jej dłoń spoczęła na jego karku.
-Może chciałam pożegnać się jak należy? – I nie czekała na jego słowa, ani na reakcję. Chodziło tylko o to by ich usta połączyły się raz jeszcze. W jednym pocałunku.
Od niego zależy czy w ostatnim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pią Sty 17 2014, 21:06

Jeśli lubiła chodzić niczym fanka Hanny Montany w różowych włosach, to jej sprawa. Może i kolor znika. Ja tam nie wiem, pod tym względem idealnie pasuje do Philippa - ani mnie, ani jego to jakoś specjalnie nigdy nie interesowało. Lorraina pewnie, bo jest facetem i farbowanie włosów było mu potrzebne jak świni siodło. Co nie zmienia faktu, że Penelopce na pewno było ślicznie! Ładnemu we wszystkim ładnie, a bez niczego jeszcze lepiej! Tak więc już wiesz co zrobić, by 'zadość uczynić' krukonowi konieczność oglądania tego cudownego koloru na tej radosnej główne.
Może jednak taką idiotką nie była, skoro przestała wierzyć w jakieś wampiry i czytywać książki typu "Zmierzch"? W końcu gdyby tylko Lorrain wiedział co to jest, to na pewno zostałoby to jednym z mocniejszych wyznaczników ludzkiej głupoty w jego oczach. Jak w końcu można opisywać władców ciemności chodzących za jakąś głupią nastolatką? Z resztą... To, ze tamta się zakochała w tym całym wampirze, świadczyło o jakiś o fetyszu zwanym nekrofilią, a nie sile miłości ponad wszelkie bariery! No cóż... Philippe serdecznie pozdrawia autorów dzieł XXI wieku i przypomina, że głupoty niestety się nie leczy. Można jednak jej nie przyswajać razem z takimi chłamami. Wystarczy tylko trochę silnej woli.
Wróćmy jednak do naszej dwójeczki studentów. Philippe słysząc kolejny słowo-ciąg, jak zawsze postanowił jej nie przerywać. Jeśli będzie chciała coś od niego usłyszeć na ten temat, na pewno o to zapyta. Jest w końcu taka jaka jest.
- Dobrze, nie musisz mi się tłumaczyć.- Powiedział, choć nie zdawał sobie sprawy, ze w sumie to cholernie nietaktowne. Powinien teraz mocno ją złapać, po czym przytulić i dać mówić dalej. Nie zrobił tego jednak, bo w końcu to on zawinił. Może tęskni, ale tak na prawdę to nie chce go znać?
Patrzył, jak prawi mu komplementy, jak do niego podchodzi. Zanim jednak pozbierał jakieś myśli z tej swojej gmatwaniny, ona już czule go całowała. Tak, jeśli to miało być pożegnanie z kimś, kto ją skrzywdził, to on nie wnikał w to, jak się żegna z kimś kogo kocha. Oczywiście zero podejrzeń o jakiś hedonizm czy kazirodztwo.... A może to po prostu była kwestia tzw. seksu na zgodzę? W sumie, to nie zdziwił by się. Ludzie ostatnio na tym punkcie powariowali.
Jak my się powinnyśmy cieszyć, że oboje jeszcze nie widzieli tego co w obserwatorze. Mogłoby się zrobić przykro (zwłaszcza, ze nie powiem, kto to naskrobał). Za to mamy kolejny temat tabu, którego pewnie jeszcze długo sobie nie wyjaśnią. Takie życie.
Po jej pocałunku, postanowił nie być gorszym, oschłym skurwielem. W końcu nie taki był, nie chciał jej zrobić przykrości tym pożegnaniem. Tak więc objął ją, po czym lekko się nachylił, by nie musiała już stać na palcach. Nie chcieli w końcu, by wywróciła się na mokrej posadzce i kręciła kostkę czy coś.
Kontynuował całowanie jej w gorący, ale zarazem delikatny sposób.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6973-penelope-gaskartch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6974-chodzcie-chodzcie-panowie-i-panie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7017-everything-i-want
http://www.redtube.com/




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sob Sty 18 2014, 00:05

Nie obrażaj jej! Jaka Hannah Montana, nie. Wszystko, ale nie to! Nigdy w życiu nie upadła by tak nisko, mało tego nie zrobiłaby czegoś tak żałosnego jak przeczytanie „Zmierzchu”. Umówmy się, niektórzy wychowywali się na kanonach wampiryzmu, bynajmniej cudownie lśniący Edward w słońcu nie należał do osób, które… Albo nie. Inaczej. Edward wampir to największe frajerstwo jakie tylko można było osiągnąć w dziedzinie „nieśmiertelności”, ale fakt. Bella i Edward byli raczej parą nekrofilów. If u know what i mean. Ciekawa jestem teraz co by było gdyby na przykład taka Penelopa nagle umarła, stała się duchem i wszystkim by jęczała, ze ma ochotę na seks, ale właściwie… Czy duchy mają możliwość kopulowania? A jeśli tak, to co – wychodzą małe duszki? (Chciałam napisać duchątka, ale to brzmiało mega frajersko!)
Słowo-ciąg. To takie dziwne słowo, miałam brudne myśli. Sam fakt, że Penelopa w łazience siedzi z Philippem, a w pokoju życzeń z Vanbergiem to – niezręczny fakt. Jak już pisałam Dexterowi – niestety, ale to niemal trójkąt, a Gaskartch tkwi w dwóch trójkątach w jednej chwili. Zabawne, bo w jednym jest teoretycznie rozdziewiczana. Dziwna sprawa, jakby Philippe się pospieszył to w sumie zaliczyłby ją pierwszy. No uwaga panowie – kto pierwszy ten lepszy. Nie ważne.
W każdym razie… Tkwiąc w tej łazience, Penelopa nie miała czasu na przeanalizowanie wszystkiego co się działo, i co miało miejsce. Nie chciała bez przerwy o tym gadać, zwłaszcza, że powinno się coś dziać. Powinno coś się kręcić, a nie non stop – użalanie się nad sobą, wsadzanie niepotrzebnych frazesów. Pozdrawiam graczy, którzy mieszają swoją wiedzę, z wiedzą postaci. To smutne, ale jakże prawdziwe – nie sądzisz?
-Chcę się tłumaczyć… - Mruknęła cicho, a zaraz potem jej usta spłynęły na jego szyję. Tak, to zdecydowanie była obsesja na jego punkcie, a może nawet nie na punkcie Lorraina, co na punkcie tego miejsca. To prawie podchodzi pod wampiryzm, jednak się cofnęła. Nie mogła tak daleko zabrnąć. Nie tym razem. Musi się opanować.
-Philippe, wiem, wiem… Zaraz Ci pewnie ulegnę, ale proszę. Porozmawiaj ze mną. To nie tak, że wymagam jakiś super wyznań, ale jeśli traktujesz mnie jak przelotny romans, czy po prostu jak dziewczyną, z którą można fajnie spędzić czas, to… Musisz znaleźć kogoś innego. Ja polecę pisać piosenkę, w której zmieszam Cię z błotem, potem będę tego żałować. Nie mam siły… Zastanawiać się czy jesteś teraz w dormitorium, czy w mieszkaniu u jakiś panienki. Tak, składzik na miotły też się liczy. Tam mieszkają brzydkie-pryszczate wiedźmy. Fuuuuuj. – Pokręciła z obrzydzenia głową, ale nie na tym się teraz skupiła. Znowu jego usta. Na Boga! One były uzależniające. Ciekawe co by było gdyby Philippe wiedział, że tyle czasu już go okłamuje. Pewnie byłby bardziej wściekły niż ktokolwiek inny.
Niż Penelopa, która obrzuciła mieszkanie Percivala łajno bombami. To było straszne! No ale już ładnie przeprosiła kolegę z drużyny, o czym wszyscy wiezą. No bo Penelopa taka kochana i w ogóle.
-Za dużo mówię, co?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie Sty 19 2014, 00:47

Gdyby Penelope umarła i stała się jęczącym duchem, to Philippe albo by omijał tamto piętro szerokim łukiem, ale przypomniałby sobie jak wyglądają frontowe drzwi do Beauxbatons, bo na pewno nie zniósłby jej paplaniny o świecie, gdy nie może jej dotknąć czy uciszyć w tak subtelny sposób, w jaki oboje lubili. Tak, zdecydowanie to byłoby koszmar. W końcu nie doczepiłaby się do takiego dextera, który ją rozdziewicza w Pokoju Życzeń, tylko do Lorraina i jego hipnotyzującego spojrzenia. Tak, by nie było za prosto, nie? A tak przy okazji tego tematy, to Philippe się z nikim o jej cnotę nie będzie ścigał. Nigdy do takich nie należał, a te parę zmian w jego życiu tego nie zmieni. Trzeba się szanować, nie?
Miało się to dobrze dziać, a jak na razie zeszliśmy na jakąś paplanine o niczym, w sumie tak bardzo im nie przydatną. W końcu gdyby ją uznał za przelotny romans, to by go tu nie było. Uznałby, że to co zaszło to koniec ich znajomości. Tym bardziej teraz nie miałby zamiaru słuchać jej słów. Tak więc średnio rozumiał po co ona to mówi. Jednak, jak sama zauważyłaś najwyraźniej nie miała czasu przemyśleć tych słów. Choć z biegiem czasu nie będzie już mogła przemyśleć wielu innych rzeczy. Tak, tego się będzie tylko kumulować. Obie to wiemy, więc może przemyśl ty to za nią. Nie każde jej słowo jest na wagę złota, ale płynący z nich morał już tak.
- Mów, nie krępuj się. - Stwierdził, bo w końcu co by to dało, gdyby ją uciszył. Za jakiś czas znowu zaczęłaby mielić jęzorem o jakiś golinach brzydkich czy czymś innym. W końcu był przygotowany na to, że może zacząć mówić o czymś całkowicie niezwiązanym z życiem. Niestety, z niego taki przykry człowiek, że widzi wszystko przez pryzmat platonizmu, rozumu. On nie marzy, a myśli. Nawet leżąc na zielonej łące z trawą we włosach. W końcu w Hogwarcie nie tłumaczyli ucznią dlaczego załamujące się światło na niebie przyjmuje barwę niebieską, czy dlaczego włosy siwieją. Tak było, nikt się nad tym nie rozwodził.
Przytulił ją do siebie, dając jej tym samym pole do dalszej mowy. W końcu jeśli będzie chciała, to sama wróci do tego co tak dobrze im wcześniej szło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6973-penelope-gaskartch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6974-chodzcie-chodzcie-panowie-i-panie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7017-everything-i-want
http://www.redtube.com/




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie Sty 19 2014, 13:31

Oj tam, nie marudź. Wcale nie byłoby koszmarne, po prostu Philippek by – jak to się mówi – nie poruchał. Oj tam, wiem, wiem… Mam dziwny humor, przepraszam, ale serio – sama nie zbyt rozumiem to wszystko co się działo, ale to nic. Po prostu Penelopa nie jest ogarniętą życiowo istotą, i to wszystko przez to. No dobra, może na moje własne życzenie, ale przyznaj, że lepiej mieć kogoś niezorganizowanego emocjonalnie niż robić dramę, która goni następną dramę, a to potem jeszcze następną, i kółko się zapętla.
Spojrzała na Philippa zastanawiając się co powinno się wydarzyć. Co powinna zrobić. Czy powinna uciec, a może po prostu zostać i tkwić, oraz pozwolić się temu toczyć? Dopóki nie przeczytają obserwatora zapewne będą mogli normalnie egzystować, ale co dalej? Co po tym wszystkim, jak to się potoczy? Nie ważne. Nic nie miało znaczenia, żadnego. Nie chodziło w życiu o to żeby kajać się i błagać o wybaczenie. Gaskartch była muzykiem, a nie kimś kto się załamie. Muzyka jej pomoże, a Philipp dopóki nie pozna jej – prawdziwej jej – to nie będzie miał prawa w żaden sposób oceniać tego wszystkiego.
-Nie, po prostu mnie przytul… - I zanim zdążyła to dokończyć, Lorrain faktycznie to zrobił. Po prostu, ot tak, bez zbędnych zapewnień, o których nawet nie chciała słuchać. Tych już się w swoim życiu nasłuchała, co oczywiście było przykre, no bo niby dlaczego miałaby w to wierzyć? Nie, to trochę absurdalne. Nie tak to wszystko powinno się potoczyć.
-Nie chcę już tęsknić… - Wyszeptała, a po chwili przełożyła dłonie na jego kark. Ich usta ponownie się połączyły, i jedyne na co Pen miała w tym momencie ochotę, to chciała uciec. Zapaść się pod ziemię. Nie, nie mogła. Będzie tchórzem. Dość, niech zaczną żyć, tak jakby jutra miało nie być.
Uśmiechnęła się na samą myśl odganiając wszystkie smutne myśli od siebie. Chwyciła chłopaka za rękę, jak gdyby nigdy nic. Wbijała w niego wzrok, i teraz już tylko do Lorraina zależało wszystko czy to co szykował dla nich los po prostu zostanie rozwalone, a może…
Może jednak dostaną jakąkolwiek szansę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Wto Sty 21 2014, 16:10

Właśnie tak piszesz, że lepiej niezorganizowaną... Ale tu mamy duo. Nie dość, że obu się zrobi przykro, to jeszcze powinni jakoś z tego wyjść. Jakoś, bo wychodzenie z czegokolwiek szło im nadzwyczaj opornie. Nawet teraz gadali od rzeczy, w sumie próbując sobie coś wyjaśnić. Jednak czy do czegoś doszli? Nie, choć poleciało tu już tyle słów. "Bo dobrze i pięknie zrobiona rzecz dobrą się staje; niedobrze zrobiona jest złą. Tak więc i kochanie, i Eros nie każdy jest piękny i uwielbienia wart, lecz ten tylko, co piękny rozpłomienia żar." - Wiesz co chce przez to powiedzieć? Nie wiesz? To powiem.
Penelope mimo swojej nadmiernej radości, jest warta tego całego emocjonalnego bagna, w którym oboje się taplają niczym dziecko w kąpieli. Potrafiła znaleźć w nim ten moment, gdy zapomina się o wszystkim co było, jest i będzie. Gdzie nie przejmował się, że to nie w porządku wobec sumienia czy tego, co chciał powiedzieć Taitiane, a nie mógł, bo czas im nie dał. Zabawne, ze niedługo dostanie od niej list, a świat znów stanie na głowie, przynajmniej na chwile. Moment, gdy będzie czytał czarne litery na mętnej powierzchni pergaminu. Gdy może z trzy zły uroni, zastanawiając się, dlaczego ona po prostu nie może wrócić. A potem wstanie i uda, że nic się nie stało. "Nic się nie dzieje przypadkowo, zawsze jest jakaś przyczyna i konieczność." - Przemknie przez myśl, niczym ostatni spadający liść jesienny i odpłynie, razem z tym co trudne i niezrozumiałe.
- Już nie musisz, jestem. - Powiedział cicho, po czym poddał się jej pragnieniom. Nie musiał przedkładać ich nad swoje, bo przecież są tak proste, że dzielą je oboje. I choć masz racje, że to wszystko powinno być prostsze, to może taki ich los? Philippe zawsze w niego wierzył jako w nierozerwalną cześć jego egzystencji. Są plany, których on jeszcze nie zna, a jest w nich tylko kartą, która niedobrze ustawiona, nie spełnia swojej roli. A nic nie drgnie dalej, dopóki tura tej dziwnej gry się nie zakończy. Dopóki nie zrobi tego, co powinien dla dobra swojego lub tego, co dalej ma mu przynieść życie. Lorrain pogodził już się z tym, ze tak właśnie jest. W swoim życiu sterujemy jedynie jadłospisem, choć i ten źle dobrany, fatalne przynosi skutki.
"Wino czyni ubogiego bogatym w fantazje, a bogatego biednym w rzeczywistość."
Patrzył w jej błękitnoszare oczy (bo w tym feralnym świetle tylko głupiec lub znawca wiedziałby, jaki autentycznie kolor mają), zastanawiając się, co teraz powinien zrobić. Już nie raz przekonał się, że rzeczy powiedziane pod natłokiem chwili mają wielką moc. Tak więc z braku lepszego wyjścia, a może przez to, co tworzyło się między nimi na nowo, przysunął ją znów do siebie, by podarować jej strumień delikatnych pocałunków.
Na koniec powiem ci, że to musi całkiem uroczo wyglądać, gdy oboje oddają się tylko tak niewinnym czynnością, nie za bardzo wiedząc, czy to już ten moment, by zrobić kolejny krok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6973-penelope-gaskartch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6974-chodzcie-chodzcie-panowie-i-panie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7017-everything-i-want
http://www.redtube.com/




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sob Sty 25 2014, 00:41

Jednak trzeba było przyznać, że Penelopa była pocieszną personą. Niezorganizowaną życiowo. Nieogarniętą emocjonalnie. Stado myśli pędzących przez śliczną główkę dziewczyny, było nie do okiełznania. Może jednak Philippe powinien spróbować? Może powinien się odważyć coś zmienić. Zdystansować ją. Uspokoić. Okiełznać. Może powinien. Jednak czy chciał tracić tego ducha, który w tak fenomenalny sposób skakał i lawirował pomiędzy światem realnym, a marzeniami? Nie, chyba nie powinien pozwalać jej na to by to straciła. Dzięki temu mogła żyć w swojej Nibylandii, i bawić się klockami, o których nikt nie miał pojęcia.
Aczkolwiek Gaskartch chciała pozwolić wejść w ten świat Lorrainowi. Chciała go tam cały czas. Chciała by był, by obcował, by żył tym co ona. Nawet chciała mu powiedzieć kim jest naprawdę, ale nie umiała. Może to nie był ten typ człowieka, którego obchodziło co robiła poprzedniej nocy, albo że grała rok temu koncert dla rozwrzeszczanej publiczności? Jak sądzicie, jest to oczywiste, zastanawiające, czy po prostu powinno toczyć się własnym życiem? Jak dla mnie, to wszystko powinno iść własnym nurtem, w końcu wszystko może się zmienić, a czas może ich poróżnić, ewentualnie zespolić do nierozerwalnych cząsteczek, które pasowały do siebie od zawsze, ale nigdy nie będą potrafiły ze sobą przebywać, bo jedna… Drugą będzie chciała pochłonąć. Jednak to pesymistyczne myśli, bo w tej chwili Penelopa miała w głowie to, że pewne sytuacje, że to co się stało – nie powinno mieć miejsca, aczkolwiek nie żałowała. To był impuls. Impuls czegoś czego nie umiała zatrzymać, ale przecież tak długo nie rozmawiała wtedy z Philippem. On wtedy przysporzył jej trochę cierpienia. Ale teraz… Właśnie teraz – stali na drodze do tego co mógł dać im los.
-I bądź. Nie uciekaj mi już nigdzie. To znaczy, wiesz… Jeśli chcesz to spoko, ale zrób to chociaż tak… - Zawiesiła głos, jakby nie chciała tego wszystkiego kończyć, bo wydawało jej się to piekielnie absurdalne, i nienormalne. Czy naprawdę tak powinno się to potoczyć? Nie wiedziała. Potok myśli przerwał jej kolejnymi pocałunkami, które oddała mu z prawdziwą przyjemnością, aczkolwiek irytowało ją to, że musi stać na palcach. Była za niska. Zdecydowanie, ale teraz miała nowe postanowienie. Nauczy się chodzić w szpilkach, trampki są bardzo niepraktyczne w takich sytuacjach jak ta. No bo dajmy spokój. Jednak mimo wszystko Penelopa była dość niską dziewczyną, ze słabością do wysokich mężczyzn.
-Żebym nie miała świadomości, że Cię nie ma. – O, widzisz. Pen też potrafi czasem powiedzieć coś super mądrego tak jak w tym momencie i było to mega zabawne, zwłaszcza, że w tej chwili miała go dla siebie, i chyba wcale nie chciał uciekać, ale ona tak bardzo bała się wierzyć we wszelkie obietnice, które miały miejsce. Nie, nie dlatego, że coś poszło kiedyś nie tak. Po prostu świat nie był taki jak powinien, a ona nie była przyzwyczajona do cierpienia czy też nadmiernego bólu psychicznego/emocjonalnego – jak kto woli.
Jednak on tu był. Przy niej. Dla niej.
To on całował jej usta, i to on zaznaczał swój teren.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sob Sty 25 2014, 01:43

Philippe powinien zrobić wiele rzeczy. Powinien rano wstawać prawą nogą, chodzić na zajęcia, nie czytać do późna. Powinien żyć jak każda normalna osoba, nie nadstawiając karku przy pierwszej lepszej okazji. On jednak chodził ścieżkami swoich zawiłych myśli, szukając złotego środka, który nie śnił się największym filozofom. Jemu nie w głowie okiełznywanie kogoś, on uspakaja niczym prochy, wchodząc w krew, w serce, w umysł. Samo to też sprawia, że właśnie teraz mogą się sobą cieszyć. Nie każda w końcu po takich zdarzeniach "chciała pozwolić wejść w ten świat Lorrainowi". W świat, który tak bardzo różnił się od jego melancholii. W końcu nie na marne przyświeca mu formuła "Me­lan­cho­lia jest oj­czyzną myśli". Choć nie tak stara jak Platon, to jednak równie aktualna, idealnie opisująca różnice światów tych dwojga. Ona w swojej Nibylandii bawi się niczym dziecko, on w swojej małej ojczyźnie jedynie myśli.
Tak, zdecydowanie on nie był typem osoby rozpamiętującej komuś historie. Choć lubił wiedzieć o kimś wiele, to jednak historia ma to do siebie, że nie rozpatruje tylko czynu, a też jego genezę i wszystkie podwaliny. Robi swoisty rachunek, którego Philippe nie chciałby się nigdy podjąć. To za duża odpowiedzialność, jak dla jego myśli, które 'Oprócz błękitnego nieba, nic im dzisiaj nie potrzeba'. Znaczy... Wróć, potrzeba. Bo niby czemu teraz tu stał?
- Promyczku, proszę nie rozpamiętuj tego - Powiedział bardzo łagodnie, jakby od jego tonu głosu zależało życie ich oboje. Jakby one były nicią Ariadny, która pozwoli im wrócić do tego, za czym oboje tak bardzo tęsknili. Za uczuciem sprzed sylwestra, sprzed wizyty rodziców w tym uroczym mieszkaniu.
- Zacznijmy coś nowego, coś trwalszego niż tylko te parę słów wypowiedzianych w eter. - Powiedział, wpatrując się w nią i lekko nie dowierzając w to co mówi. Bo przecież on i związek to może być tragedia. Ostatnio była. Choć to nawet nie był związek. Choć bardzo by chciał. Nie może, tak wyszło. Chyba czas zakopać to, pogrzebać niczym zwłoki w gruncie pamięci i dać porwać się czemuś nowemu. Może faktycznie wpływ Kanadyjki ma na niego dobry wpływ?
- Penelopo najdroższa, teraz zapytam poważnie. - Wolał zaznaczyć, by nie odebrała tego za jakieś wyostrzenie się dowcipu u krukona pod wpływem endorfin. - Chcesz zostać moją lubą? - Wiem, że słownictwo, to on ma wyjęte z epoki kamienia łupanego. Wiem, że w tym wszystkim pewnie uzna go za frajera. Trzeba jednak odwrócić jego werteriański los, by nie skończyło się to samobójstwem. Nikt chyba nie chce by młody prefekt skoczył z wierzy astronomicznej w imię miłości, nie?
Nie wiem jakie zakończenie będzie miała ta historia, ale chyba nie ma sensu tego dłużej ciągnąć. Zobaczymy, co los mu zgotował. "Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba"!

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6973-penelope-gaskartch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6974-chodzcie-chodzcie-panowie-i-panie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7017-everything-i-want
http://www.redtube.com/




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sob Sty 25 2014, 14:42

Penelopa natomiast do wstawania rano podchodziła nieco inaczej. Zawsze uśmiechnięta, pozytywnie nastawiona, nie mogąca się doczekać co się wydarzy. Tak, to było cholernie ekscytujące w jej życiu, zwłaszcza że nie lubiła rozpamiętywać tego co było. Choć wiadomo, pewne wydarzenia, które niebawem będą miały miejsce (patrz. Obserwator) – zniszczą coś, co było takie piękne. Jednak przecież jeszcze tego wszystkiego nie ogarnęli, dlatego na ten moment mogli żyć spokojnie, wśród kolorowych babeczek oraz wiecznego szczęścia i pachnących kwiatuszków.
Aczkolwiek sądzę, że na ten moment taka Penelopa mogłaby wejść w świat melancholii Philippa. Zabawne? Nie. Po prostu ona chciała poznać ten świat, który jej był tak bardzo obcy. A może Gaskarth zabierze Lorraina do swojej Nibylandii? Kto wie, kto wie!
I to określenie „Promyczek” – on naprawdę to powiedział, a jej oczka rozbłysły takimi iskierkami nie mogąc powstrzymać zadowolenia. Nigdy wcześniej nikt nie docenił tego, że Penelopa była takim małym słoneczkiem, który rozpromienia pochmurne dni, a przecież Lorrainowi rozpromieniła coś więcej niż tylko dzień. Rozpromieniła jego życie, które jest nad wyraz filozoficzne i przede wszystkim tak bardzo skupione na Platonie, ale to dobrze. Mógł ją karmić złotymi myślami, które mimo tego całego nieogarniętego mózgu – ona i tak zrozumie.
Wiadomo, prędzej czy później.
-Coś trwalszego? – Od razu można było wyczuć jak bardzo podskoczyło jej zainteresowanie, bo właściwie nie miała pewności czy on w tym momencie myślał właśnie o tym by… No właśnie, o czym on myślał?! Może myślał o czymś co jest zupełnie nie związane z tworzeniem super love story? A jeśli nie o tym, to o czym… Och, Penelopa zaczynała wariować.
-Poważnie? – Podniosła lekko brwi do góry, bo właściwie zapewne nawet przez myśl jej nie przeszło, że Philippe mógłby być nie poważny. Znaczy, nie no mógł – wiadomo, ale przypominam, że Penelopa z Kanady, która nie zbyt potrafi poskładać wszystko w jedną spójność.
-Ojejku, jejku, jejku! – Zaklasnęła w dłonie i od razu zarzuciła mu ręce na szyję by się do niego przytulić. Nie mogła zrozumieć dlaczego chłopak tak długo zwlekał. No przecież ona nie mogła mu tego zaproponować, bo to by było pewnie na zasadzie: „Cześć Philippe, będziesz ze mną chodzić?” – „A co, sama się boisz?” – chociaż może Pen nie powinna tak oceniać Lorraina? Nie, zdecydowanie. Chłopak bardziej myślał o tym by nie zrobić czegoś źle, niż spontaniczne, dzięki czemu oczywiście się uzupełniali, choć pewnie nie mieli nawet takiej świadomości.
-Myślałam, że nigdy nie zapytasz! Ale oczywiście, że tak… Będę Twoją lubą, niedźwiadku! – Uśmiechnęła się szerzej, a po chwili… No co tu dużo mówić.
Bo w tym całym jest ambaras, żeby dwoje chciała naraz. A w tym wypadku – zdecydowanie oboje chcieli kolejnego pocałunku, który był otwarciem czegoś… Trwalszego.


/zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sob Maj 10 2014, 21:13

Scarlett była szalona. Wystarczyło parę durnych listów wymienionych z Casprem, a już pędziła do łazienki, by spędzić w niej kilka godzin na pindrzeniu się. Przecież wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Musi być idealna, choć ideału nie da się już zbytnio upiększyć. Nie mniej zaszła potem do dormitorium, zastanawiając się, czy przypadkiem nie upadła na głowę. Zastanawiała się chyba z milion razy, co chwilę zmieniając zdanie. W końcu się jednak ubrała. Podobnie jak na avatarze, tylko bez kapelusza. Tak rzuciłam, bo nie chce mi się teraz opisywać jej garderoby czy też szukać odpowiedniego zdjęcia. Choć miałabym może parę linijek więcej! Nie mniej tak odpicowana ruszyła w stronę łazienki studenckiej. W której nigdy nie była. Raczej chodziła do tych zwykłych, a potem prefekciarskich, bo szpan i lans. Rozejrzała się zatem, dosyć sceptycznym wzrokiem. Jej znudzone spojrzenie prześlizgnęło się po witrażach, odgradzających ogromną wannę. Uśmiechnęła się na pewne wspomnienie, które przyszło jej do głowy, ale zaraz potem potrząsnęła główką, pozwalając skręconym, blond puklom opaść z ramion na plecy.
W końcu podeszła do jednej z umywalek, nad którą widniało lustro. Patrzyła się w nie dłuższą chwilę, zastanawiając się, jakby wyglądała z innym nosem. Albo innymi zębami. Albo makijażem. Wyjęła z torebki czerwoną szminkę, poprawiając już swoje wymalowane usta. Wydęła wargi, by po chwili wróciły do normalnego wyrazu. Następnie schowała kosmetyk do torby, którą rzuciła gdzieś na ziemię. Za to zaczęła poprawiać włosy, po raz milionowy dziś. Czego się będą uczyć? Och, odpowiedź była oczywista, ale lubiła się droczyć. Choć w tym przypadku sama ze sobą. Ciekawe, czy Villiers ją czymś zaskoczy. Miejscem może niekoniecznie, ale wiedziała, że mógł mieć asa w rękawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie Maj 11 2014, 20:50

Miał dość. Powiedzmy, że wszystko się pojebało już dawno, a gdy tonął w tym gównie to czuł, że to wygryza mu oczy, wiąże zmysły, oślepia ciało, które nie chciało już trenować. Umierał w nienawiści. Nie potrafił się cieszyć, beztrosko śmiać jak kiedyś. Po prostu gdzieś tam w sobie gnił. I to było przerażające, gdy czuł jakby codziennie przeżywał pocałunek dementora. I co teraz? Co z takim życiem, jeśli nie wiesz którędy miałbyś iść?Ciężko oddychał gdy pisał list do Scarlett. Niby takie yolo. Niby już nie miał nic do stracenia. Trzęsąca się dłoń kreśliła kolejne litery. Niby nie potrzebował towarzystwa. Od jakiegoś czasu świetnie odnajdował się w samotności. Ludzie go nie potrzebowali, więc było tym lepiej. Oprócz dramatycznych wizyt Coco i babci do Summer nikt nie interesował się nim. Czuł jak nagromadza się w nim nienawiść do Cassandry za zabicie ich syna. Czuł jak nagromadza się w nim coś, co bucha bezsilnością, która pomimo tego, że jest w nim od zawsze, to nadal jest obcym człowiekiem. I westchnąwszy szedł przez puste korytarze szkoły. Miał tu być jeszcze dwa lata, a potem co? Nie widział siebie już jako kapitana. Nie widział już siebie jako kogoś kto zasługiwał na jakiekolwiek życie. Nie miał pojęcia kim jest, a co dopiero kim mógłby być. I co teraz? Chcesz się śmiać? Powiedzieć, że nie urodził się po to, żeby być tatusiem, ani super chłopakiem? Prawda. Nie urodził się po to. Tak samo jak Ty nie urodziłeś się po to, by oddychać tym powietrzem ty pieprzona szmato, z zainteresowaniami sięgającymi tylko do czyjegoś życia. Nim jednak Villiers dobił się do takich wniosków to należało już skręcić w korytarz, przerzedzić dłonią włosy i pchnąć drzwi do łazienki z uśmiechem na twarzy. Tak sztucznym, tak wytrenowanym, że mógłby być aktorem.
- Witaj maleństwo. - Rzucił do niej, gdy poprawiała swój makijaż, a on objął ją od tyłu przysuwając do siebie by złożyć pocałunek na jej karku. Przejechał dłonią po jej biodrze, by zaraz dotknąć jej pośladków... Tak. Saunders pomimo tak długiej nieobecności w jego życiu nadal sprawiała mu przyjemność widokiem swojego ciała, a świadomość, że stać ich oboje dziś na więcej wibrowała w jego zepsutym organizmie.
- Tęskniłem. - Nie kłamał. Wymruczał jej to wprost do ucha wyczuwając uderzający zapach perfum, gwałcący nozdrza, przez które dawno nic nie płynęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie Maj 11 2014, 23:56

Stała więc przed lustrem, próbując upiększyć coś, co już nie mogło być upiększone. Nie bardziej. I myślała o sobie. O pięknie, brzydocie, o czymś zupełnie nieistotnym. Już przeżyła trudy swojego życia. Nie chciała się już zatracać w tym bólu, który dostała w spadku wraz z poczęciem. To już nie miało żadnego znaczenia. Teraz chciała iść dalej. Paradoksalnie więc odpisywała na listy Caspra. Przecież już raz próbowali. Seksu, bo seksu, ale jednak. Wtedy to było coś. Potem zrobiło się z tego nic. Czy żałowała? Nie miała pojęcia. Miała mieszane uczucia. Wiele mogło się zmienić. Mogło, ale nie musiało. Nie była Samarytanką. Nie miała w sobie współczucia. A przynajmniej je wypierała. Zazwyczaj skutecznie. Czy miała w ogóle pojęcie o dramacie Villiersa? Chyba nie. To chyba było zawsze gdzieś obok. Na początku ją to śmieszyło. Wtedy, kiedy wpadł z Cassandrą. Potem? Potem jej nie było. A ich światy się rozminęły. Aż do tej pory. Nie wiedziała, dlaczego się zgodziła. Jasne. Tak miało być? Pewnie znów podjęła złą decyzję. Jak zwykle.
Tymczasem zaś uśmiechnęła się do odbicia w lustrze. Do otwieranych drzwi, do kroków zbliżających się do niej. Do zapachu chłopaka, jego głosu i dłoni na jego ciele. Wciągnęła intensywnie powietrze, czując pocałunek na karku. Czując muśnięcie rąk na biodrach, a potem na pośladkach. Niesamowitym było to, że z biegiem czasu wciąż ją nakręcał. Wciąż ją potrafił otumanić. Może to była zwykła potrzeba? Pewnie tak. Ale w tym momencie się to nie liczyło.
- Akurat. Po prostu masz chcicę - odparła lekko, jak gdyby nie robiło to na niej wrażenia. A potem obróciła się przodem do niego, a gdy zadarła głowę, spojrzała mu w oczy. Uśmiechnęła się ponownie, wpierw poprawiając jego koszulkę, a potem przejeżdżając ręką po jego policzku.
- Jak to się wszystko popierdoliło. Jak te nasze decyzje zaprowadziły nas na skraj człowieczeństwa. A wszystko mogło biec inaczej. Mniej krzywo - rzuciła nagle, skupiając zielone tęczówki na jego ustach, które potem jednak powróciły do jego oczu, wychwytując spojrzenie. Smutne? Puste? Zaciekłe? Pewnie wszystko na raz.
- To czego mnie dziś nauczysz? - spytała na zakończenie, będąc tak blisko, jak dawno nie była. Miarując oddech, bicie serca i szał wypełniający komórki ciała. To było dziwne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pon Maj 12 2014, 16:56

Casper uwielbiał gdy kobiety się "upiększały". Zakładały niewybredne ciuszki, pokrywały twarz nieznacznym makijażem, aczkolwiek usta zawsze się odznaczały. Usta, z których mógłby spijać wszystko, co one by zapragnęły. Pewnie dlatego gdy tylko spotykał się z takim darem Boga, to starał się nigdy nie zapomnieć powiedzieć "damie", że ładnie wygląda, zanim zdarł z niej ubrania by położyć pod sobą. Szczerze mówiąc pieprzyło go to czy ktoś uważał za zabawne to czy wpadł z Cassandrą. Oficjalna i prawdziwa wersja była taka, że to Cassandra z nim wpadła i to wina Cassandry, że tak się wszystko pojebało. Dotykając teraz pośladków Scarlett uczył się na nowo tego, co mogło być mu całkowicie obojętne, a co mogło go nadal pociągać. Obróciwszy ją w swoim kierunku wsunął dłonie pod uda dziewczyny gwałtownie sadzając ją na umywalce i zmuszając do tego by objęła go na wysokości bioder nogami, co by miał do niej lepszy dostęp. Nie poskąpił jej nieznacznego pocałunku w dekolt i wdrapał się dłońmi pod cienki materiał bluzki, jakby przygotowywał się do dalszego trwania rozmowy.
- Najpierw intensywna rozgrzewka, co byś mogła sobie przypomnieć jak to jest się pieprzyć z kapitanem. Bo wiesz Saunders? Seks bez zadyszki to też jakaś umiejętność, którą sprawdzimy u Ciebie... Kto wie, może wykracza to poza twoje możliwości? Jak myślisz? - Spytał prowokacyjnie wsuwając odważniej dłoń po koszulkę, która zawędrowała aż pod stanik, którego odgiął jedną miseczkę niby to przypadkiem, a niby nie, bo przecież specjalnie to wszystko robił i stanowiło to szereg atrakcji i konkurencji, które dziś dla niej przygotował.
- To co Saunders? Pozwolisz mi sobie przypomnieć, jak to jest być w tobie? - Był nadzwyczaj odważny, bezpośredni może trochę chamski, jednak to nie przekonało go do tego, by przestał. Wręcz przeciwnie był co raz bardziej śmiały prawie zmuszając ją teraz do pocałunku, który wpierw był jedynie zaczepnym początkiem, zaraz potem jednak zamienił się w coś o wiele bardziej odważnego niż zwykle. Szczególnie gdy do tego manewru dołączył język, a dłonie zawędrowały na plecy, które domagały się natychmiastowego znalezienia zapięcia stanika. Wszak z tym, co on krył było najwięcej zabawy, prawda?
- Jak sądzisz? Wanna będzie dla nad odpowiednia? - Wymruczał jej wprost do ucha nadgryzając jego płatek , gdy tak naprawdę napawał się jej delikatnym ciałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pon Maj 12 2014, 22:48

To chyba dobrze. Chyba mogła spełnić jego oczekiwania. Wszak zawsze się upiększała. Nigdy nie rozumiała tych dziewczyn chodzących w wyciągniętych swetrach i bez jakiegokolwiek makijażu. Dla niej to było co najmniej dziwne. Nie dbać o siebie. O swój wygląd. Może nie chciały się podobać facetom. Nie wiedziała jednak dlaczego uważa się to za puste. No, akurat Scarlett pozowała na taką laskę, nie mniej dobry wygląd nie zawsze szedł w parze z próżnością i dnem intelektualnym. Wbrew powszechnej opinii Saunders była sprytną i bystrą osóbką. Ale cóż, łatki będą zawsze. O dziwo tym razem czerpała przyjemność z chodzeniem pod prąd. Dlatego tu włosy pefrekcyjnie ułożone, tu soczysta szminka na wydatnych ustach. Lubiła swoje odbicie w lustrze. Nawet, gdy myślała nad tym, czy nie lepiej byłoby jej z innym nosem, to zawsze ostatecznie stwierdzała, że taka jest perfekcyjna. Nieważne, co inni o niej sądzili. Wiedziała swoje. A faceci tylko utwierdzali ją w tym przekonaniu.
Patrzyła na niego odważnie, może nawet zadziornie. Nie umknęło jej uwadze, iż sprytnie zmienił temat. Nie cackał się. Dobrze. Więc i ona nie będzie. Posłusznie usadowiła się na umywalce, bo przecież nie miała tak naprawdę za bardzo wyjścia. Nie przeszkadzało jej to. Uśmiechnęła się lekko, a zaraz potem oplotła nogami jego biodra, przyciągając do siebie jeszcze bliżej. Minęło już kilka tygodni odkąd ostatni raz czuła obecność męskiego ciała tak blisko. Tęskniła za tym. Cóż, każdy ma swoje potrzeby.
Odgięła lekko głowę do tyłu, gdy poczuła jego usta na swoim dekolcie, a ona tymczasem drapała go lekko paznokciami po karku. Bo przecież jej się podobało. Nawet to, co mówił. Choć może rzeczywiście miejscami było chamskie. Nie przeszkadzało jej to. Nie była przecież grzeczną, zgorszoną dziewczynką. Obydwoje wiedzieli, po co się tutaj spotkali. Nie powinna udawać zaskoczonej, choć to byłoby zabawne.
- Niczego ci nie powiem. Wszystko musisz sprawdzić sam - odparła równie prowokacyjnie, delikatnie przechylając głowę na bok. Patrzyła mu się w oczy, a potem przegryzła jakże zalotnie wargę. Zmrużyła oczy, czując jego dłonie wędrujące w okolicach jej bluzki, potem stanika. Próbowała zapanować nad uczuciem pożądania, które rosło w niej z sekundy na sekundę.
- Wiesz, że jak już sobie przypomnisz, trzeba to będzie regularnie sprawdzać? Co byś nie zapomniał - powiedziała trochę tonem nieznoszącym sprzeciwu. Nie miała pojęcia, czy tego chciał. Nawet, jeśli nie, to przecież niczego nie zobowiązywało. Zaraz o tym zapomną. O słowach, które wydobywały się z ich ust. Słowa zastąpią czyny.
Odwzajemniła ten namiętny i nieco zachłanny pocałunek, przybliżając się do niego jeszcze bardziej, rozmazując szminkę na jego ustach i wokół nich. Nogami i rękami zmuszała go, aby się do niej nachylał, aby wciąż byli w cielesnym kontakcie. Najbliższym, jakim mogą być w ubraniach. Chciała czuć intensywnie, całą sobą. Na tym to polegało. Jednak dobrze, że wypiła ten eliksir antykoncepcyjny, bo nawet, jeśli spotkaliby się tu w innym celu, mogłaby się nie powstrzymać. A Casper chyba bardzo by jej nie odpychał, prawda?
- Tak - odpowiedziała szeptem do jego ucha, również je lekko nadgryzając. Zamknęła się w jego ramionach, czując, że chciałaby, aby ta noc była ich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sro Maj 14 2014, 23:33

+18
Jakby na to nie patrzeć wiele się wydarzyło. I u Villiers'a i u Saunders. Kto by pomyślał, że będą kluczyć ścieżkami, które są zupełnie nie dla nich. Casper z pewnością nie planował/nie chciał być nigdy ojcem, a tu niespodzianka. Ona natomiast szukała stabilizacji, dobrej miłości, którą znajdowała w ramionach Bennett'a, który spierdolił. Niespodzianka. Ci "najbliżsi" zawsze wiedzą, w którym momencie nas zostawić, szkoda że nie mają tego wyczucia, jeśli chodzi o jakiekolwiek wsparcie, uczucie, dobre słowo. Cokolwiek? Nieważne. To już dywagacje, które ludzi rozkładają na łopatki, a przecież Casper nie chciał dziś prezentować swoich słabości. Gładził jej ciało czując, jak dłonie zgrabnie suną po gładkiej skórze, być może w swej fakturze bliskiej aksamitowi. Pociągnął palcem za dekolt bluzki Scarlett nieco w dół i złożył na jej piersi drobny pocałunek, który zaraz przerodził się w czerwony znak, który z pewnością będzie towarzyszył jej przez najbliższych kilka dni. Uśmiechnął się do niej cwaniacko prawie gotów w tej chwili rozpiąć spodnie, wejść w nią, podryfować na granicy szaleństwa, rozpaść się w niej by doznać ulgi, której potrzebowali oboje. Bo chyba miłości to oni w tej łazience nie szukali, hm? Chyba nie chowała się ona, ani pod umywalką, ani w gorącej wodzie. Casper ponownie ją objął zdecydowanym ruchem przysuwając się do niej tak, by teraz ugryźć dolną wargę jej ust, którą zaczepnie pociągnął trochę w dół, a zaraz odpuścił wpijając się w usta pocałunkiem, który miał nagrodzić wcześniej zadany, drobny ból. Jego niebieskie tęczówki rozbiegane były jak zawsze gotowe pochłonąć każdy centymetr jej skóry. Wreszcie wyciągnął różdżkę i leniwie mruknął zaklęcie zablokowujące drzwi, co by nikomu nie przyszło do głowy przeszkadzać. To łazienka studencka, a on miał zamiar jej pokazać jaki użytek można zrobić chociażby z obszernej wanny. Zatem ująwszy ją pod pośladkami uniósł do góry tak, by mogła wplątać się w niego, co dało im stabilizację do przemieszczenia się do wanny, nad którą zmuszeni byli się pochylić, by Villiers odkręcił kurek z wodą, która zaczęła płynąć wartkim strumieniem, a obijająca się ciecz o powierzchnię wanny po chwili zrodziła parę wodną, która zaczęła unosić się w łazience. Zaśmiał się, gdy usadził ją na krawędzi łazienkowego mebla, do którego za chwilę miał zamiar z nią wejść. Z sufitu nad wanną poczęły sunąć krople wody układające się w gorący deszcz. Villiers długo nie czekał, ściągnął z siebie ubrania pozostając na razie jedynie w bokserkach i pchnął ją nieznacznie w stronę wody i trzymając ją nad wciąż podnoszącą się taflą wpił się ponownie w usta, by zabrnąć do zapięcia stanika, który rozpiął jednym ruchem. Nie zapomniał również o tym by zaraz przypadkiem rozerwać jej koszulkę, która teraz bezpiecznie została sprowadzona na podłogę łazienki. Zwinne Villiersowe palce pobiegły do rozporka spodni, które zdecydowanie im teraz przeszkadzały. Był rozgorączkowany i gwałtowny. Pragnący dotknąć jej w każdym miejscu by mogli odlecieć pod wodą, która z pewnością chciała dodać im ciepła, którego i tak mieli już w nadmiarze.
- Sprawdzę wszystko dokładnie. - Wysyczał, wydyszał, wycedził. Był zbyt podniecony by teraz pozbierać myśli w jakąś zadziorną wypowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Wto Maj 20 2014, 13:08

+18
Nie przyszli tu po to, by składać obietnice. By szukać miłości. Scarlett wiedziała już, że nigdy jej nie znajdzie. Takie było jej przeznaczenie. Im bardziej, intensywniej jej pragnęła, zatapiając się w ramionach kolejnych kochanków, jak się potem okazywało, na jedną noc, tym mniej uczuć dostawała. Była zagubiona. Pragnęła czegoś, czego nigdy nie otrzymała. Czego nigdy nie poznała. Bennett... gdyby naprawdę ją kochał, nie pozwoliłby jej odejść, a potem wyjechać, prawda? Przezwyciężyliby to, zgadza się? Tak sądziła, gdzieś w głębi siebie, gdzie było miękko, miło i przytulnie, że tak powinno być. Tam chowała się cała naiwność świata, którą magazynowała, ale nigdy nie pozwalała jej wyjść na wierzch. Teraz zaś liczył się już tylko seks. Proste zaspokojenie potrzeby fizjologicznej, rozładowania napięcia po ciężkim dniu, odstresowanie się po kolejnych zajęciach w murach szkoły. Nie zostało z niego już nic. Ogołociła go z wszelakich emocji, poza pożądaniem. Tak było łatwiej, prościej, dla obojga partnerów. Tak sądziła, w to chciała wierzyć. Na pewno nie w to, że Casper po tym wszystkim wyzna jej, że tak naprawdę zawsze ją kochał, a potem wyjadą szukać szczęścia gdzieś w świecie. To były tylko bajki, pisane przez dorosłych dla dzieci, aby nie traciły swej niewinności. Ona straciła ją już dawno. Wbrew temu, co robiła, próbowała ją zachować jeszcze długo, powtarzając sobie w myślach, że dla kogoś z pewnością jest ważna, wyjątkowa. Ale tak nie było. Była ładna, była dobra w łóżku, to wszystko, co widzieli w niej mężczyźni. Choć przez całe swoje życie powtarzała sobie i innym, że jest najlepsza, że jest idealna i absolutnie nikt nie jest jej w stanie dorównać, obojętnie w czym, to ostatnio zaczęła rozumieć, że to tylko mrzonki. I choć wciąż udawała, że jest o tym głęboko przekonana, to wreszcie dotarło do niej, że tak nie jest. Wkręciła się więc w znieczulicę, w to, że już nigdy nie będzie dobrze. Jest przegrana. Przegrana od samego poczęcia. I los już się nie odmieni. Miał na to siedemnaście, prawie osiemnaście lat, ale nie zrobił nic w tym kierunku. Nie zmieni więc nic kolejne osiemnaście lat.
Uśmiechnęła się, widząc malinkę na swoim dekolcie. A potem całowała go namiętnie, jak gdyby musieli zaraz stąd uciekać. Przejeżdżała dłońmi po jego karku, wsuwając je w jego włosy, coraz łapczywiej biorąc powietrze, czując, że robi się coraz goręcej. Oddychała ciężko, ale wciąż wyglądała na zadowoloną, przez te wygięte do góry kąciki ust. Objęła go mocniej nogami w pasie, to samo zrobiła z rękoma na jego szyi. Pozwalała się nieść jak mebel, gdziekolwiek tylko miał życzenie pójść. Odchyliła głowę do tyłu, śmiejąc się cicho, kiedy tak próbował wraz z nią odkręcić kurek wanny. Chłonęła krople wody opadające na jej póki co ubrane ciało. Para wodna zdawała się oplatać ich bez reszty, tak samo jak podekscytowanie na to, co miało zaraz nastąpić. Nawet nie zauważyła, kiedy Casper pozbył się swoich ciuchów, a potem znów uniósł ją nad taflą, całując namiętnie. Oddawała się temu z pasją, pomagając mu pozbyć się swoich ciuchów, które po chwili pogrążone były w łazienkowym niebycie. Została w samych majtkach, on w samych bokserkach. Uśmiechnęła się ponownie na jego słowa, by przejechać delikatnie paznokciami po jego plecach. Jej dłonie zatrzymały się przy jego bieliźnie, ostatnim elemencie układanki. Ściągnęła je w dół, pogrążając się w smakowaniu jego ust, masowaniem barków i tej jednej, konkretnej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pią Maj 23 2014, 21:28

+18
Ktoś kiedyś powiedział, że rodzimy się tylko po to by znaleźć inspiracje. Naprzeć się na czyny, bo same myśli nie wystarczą by wykonać swoją misję. Casper jeżeli miał jakieś zadania to spalił już wszystkie instrukcje i umieścił je w płomieniach. Ogień pochłaniał je językami gorąca, prawie jak on teraz spojrzeniem Saunders. Rozbierając ją kolejno z pozostałych szmatek wprowadził pod gorący prysznic i przygwoździł ją do ściany drapiąc, gryząc i całując. Jego gwałtowność nie wynikała raczej z jakiegoś seksualnego głodu. Bardziej chciał widzieć jej zmęczenie, to jak być może głosem będzie prosiła o krótką przerwę chociażby na oddech. Nie zamierzał dziś jej ustąpić. Zamierzał spełnić się w niej dziesiątki razy na różnych poziomach pozycji, które być może oboje będą za jakiś czas wspominać przy śniadaniu aż obojgu zmiękną nogi, zadrżą podbrzusza w ogólnej potrzebie powtórki zdarzeń z łazienki studenckiej. Dotykał jej, nadgryzał nieznacznie brodawkę prawej piersi, by zaraz wzmocnić manewr i dopiero gdy usłyszał pożądany dźwięk ustąpił zabierając się za drugą, gdy jego dłoń zbiegała do wewnętrznej strony jej ud by pójść kilka stopni w górę i przejechać znacząco po jej intymnym miejscu, w którym zatrzymał się na chwilę dłużej gdy zdusił szereg jej emocji w pocałunku, który na moment mógł ogłupić ich oboje. Ta mieszanka zmysłów, gdy oblewały ich strumienie wody... Już był blisko. Podniecała go każda część jej ciała... Odpowiadał jej tym, gdy jego męskość stała się głównym elementem tej układanki i wypełniła ją nagle zaraz po ustąpieniu dłoni. Wbił się w drobne, nawet kościste ciało zmuszając ją prawie do wejścia w ścianę... Na to jej jednak nie pozwolił. Podrzuciwszy ją do góry złapał za pośladki, a zaraz ułożył w wielkiej wannie, by teraz napierać co raz mocniej i kolejnymi ruchami dyktować tempo, które nie traciło na znaczeniu. Nie był to rytm do smakowania kogoś. Był to rytm pełen dzikości, nawet nie tańca zmysłów bo te pewnie już za nimi nie smakowały. Przy okazji ściskał jej piersi, przyglądał się jej twarzy, ale już po chwili tracił uwagę. Tracił, bo skupiał się na tym by dać z siebie wszystko. Ulot zdarzeń, które wpływały niepozytywnie na ostatnie dni, miesiące. Wszak tyle się wydarzyło, że dopiero Scarlett pozwoliła mu na przypomnienie sobie jakim był człowiekiem przed rozegraniem się tej całej szopki z dziećmi i dziewczynami, której więcej beczały niz dupy dawały. Pewnie dlatego na moment zwolnił, by podziękować jej dość konkretnym pocałunkiem gdy wpierw brnął przez jej wargi koniuszkiem języka zupełnie jakby prosił o pozwolenie. Dopiero potem pogrążył się w łączeniu ich w tym doznaniu dość namiętnie, a potem dopiero był gotów wrócić do porzuconej czynności, która określała jego zaangażowanie w to spotkanie pod prysznicem, który sprawiał, że pomimo tego iż oboje byli przemoczeni Casper był głodny... Chciał dotykać, czuć... Wszak bycie w niej sprawiało mu cholerną przyjemność i może dlatego opóźniał proces doprowadzając ją zapewne do szaleństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pią Maj 23 2014, 23:10

+18
Tak, to, co się działo, zdecydowanie można było przyrównać do ognia. Palącego trzewia, skórę, wszystko. Pomagał mu w tym gorący deszcz z nieba, który tylko podsycał atmosferę. Nawet się nie zorientowała, kiedy nie miała już na sobie nawet majtek. Kiedy ta gra robiła się coraz brutalniejsza, coraz bardziej zachłanna. Ale jej to odpowiadało. Każdy czasem potrzebował chwil, w których chciałby tracić oddech. W których wszystko się rozmazuje, a pozostaje tylko uczucie pożądania, raz po raz spełniane tak bardzo. Jęknęła cicho, przygwożdżona do ściany, zaatakowana serią pocałunków, drapań i gryzenia. Oplotła go intensywniej nogami wokół bioder, a jej paznokcie wyznaczały ścieżkę pragnienia na jego plecach. Nie mogła się powstrzymać, czując zalewającą ją falę przyjemności. Po raz kolejny wydała z siebie dźwięk świadczący o zadowoleniu, kiedy Casper dobrał się do jej biustu, tak bardzo wrażliwego miejsca. Uwielbiała, kiedy faceci się nim bawili, nawet, jeśli to było po prostu muśnięcie czy dotyk. Zawsze ją to nakręcało i tak też było w tym przypadku, choć ciężko powiedzieć, aby chłopak nie nakręcił jej już wcześniej.
Oddychała coraz ciężej, szczególnie czując dotyk pomiędzy swoimi udami, jakby nie mogąc się doczekać tego, co będzie dalej. Poprzedził to pocałunek, taki, który miał zwiastować nadchodzący armagedon i wszystko, co powinno im naprawdę pomóc w tym, aby się rozpaść na milion kawałków. Stęknęła tym razem dużo głośniej, czując jego męskość w sobie, co zawsze było momentem kulminacyjnym, tak bardzo pożądanym. Może nawet bardziej niż sam orgazm? Było zwieńczeniem tego, na co czekała, czego pragnęła i czego domagało się jej ciało, potem droga ku spełnieniu była nadzwyczaj oczywista. Nie od razu odnalazła się w tym szalonym tempie, które narzucił Villiers, bowiem było naprawdę zabójcze, ale już po chwili poruszała się wraz z nim, coraz intensywniej wyrzucając biodra do przodu, zaś głowę przechylając do tyłu. Przygryzała wargę kiedy chciała odpocząć od wydawania z siebie coraz głośniejszych dowodów na to, jak jest jej cholernie przyjemnie i jak bardzo by chciała, aby nie przestawał. Niestety ślizgon zwolnił, a ona ledwie skontaktowała o chodzi, złączając ich usta w równie szalonym pocałunku co cały ten akt. Gdy jednak powrócili do uprzedniego tańca swych ciał, Scarlett znów skupiła się na swoich powinnościach, aż w końcu wygięła się w łuk i dała jasno do zrozumienia, iż osiągnęła szczyt swojego pożądania, o który walczyła. Nie uprawiała seksu przez kilka tygodni, była więc spragniona tego, co jej zaoferował, a więc po prostu podatniejsza na podarunek w postaci namiętnego zbliżenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sro Maj 28 2014, 17:04

+18
Villiers był jak każdy facet, który dużo przeszedł i potrzebował tej bliskości, która byłaby gdzieś bardziej obok niego co by drastycznie mógłby na nowo odnaleźć siebie. Długo się zastanawiał nad tym wszystkim. Czy kontynuować studia, co zrobić z córką, jak dać odejść synowi, który gdzieś tam przewijał się w jego grzechach, które teraz codziennie okazywały się być sumiennymi kochankami. Dlatego też gdy tylko mógł się oderwać, postanowił zrobić coś po staremu. Wrócić do korzeni siebie? Można tak w ogóle? Zdradzę Ci sekret. Będąc Villiers'em, który spalił za sobą wszystkie mosty... Możesz wszystko. Najwyżej wezmą Cię za jeszcze gorszego reprezentanta marginesu niż teraz, aż w końcu skończysz jako najgorsza obelga dla tych, którzy nie wiedzą którędy iść. Kiedyś nie żałował żadnej chwili, teraz niszczyło go to jak bardzo potrafił zaniedbać życie, czas... A teraz był tu ze Scarlett. Z dobrą blondynką z tego samego domu, którą zaprosił gdzieś by spędzić z nią jedną z lepszych nocy w jego życiu. Doskonale pamiętał ten dzień gdy zauważył ją na korytarzu. Już wtedy znał jej imię, bo mówili o niej wszyscy, żadną tajemnicą nie było, że Casper również chciał ją mieć. I miał wtedy. Później zabrało mu ją kilka osób,a teraz posiadł ją znowu. Co prawda jedynie w fizyczny sposób, na większe uczucia nie byli oboje przeznaczeni. Może dlatego penetrował ją ze zdwojoną siłą tym samym dając upust wszystkim emocjom. Zarówno dobrym i zlym. Dotykał rozgrzanego ciała rysując na nim linie koniuszkiem języka tu i ówdzie pozostawiając czerwone ślady.W ten oto sposób moi drodzy dogadzał jej wywołując różnorakie dźwięki, które jakby były muzyką pośród obijającej się o wannę wody lejącej się strugami na ciała rozgrzane do granic możliwości. W końcu przycisnął ją mocniej do ściany, a głos Saunders roznosił się wokół o wiele głośniej niż jeszcze przed chwilą, co tylko nakręciło go do tego, by spełnić ich oboje ostatnim gwałtownym ruchem, a potem zsunął się z nią powoli do wanny do pozycji półleżących, c oby ich oboje mogła objąć gorąca woda. Musnął ją przelotnie w skroń i odsunął mokre pasma włosów rozgrzaną ręką, co by zaraz przysunąć ją mocniej do siebie i zamknąć w dość szczelnym uścisku.
- Wiesz, ożeniłbym się z Tobą, tylko po to by mieć świadomość, że będziesz sypiać tylko ze mną. Ale nie jesteś typem dziewczyny, którą powstrzymuje obrączka. Prawda Saunders? Powiedz czego Ci trzeba. - Wymruczał półżartem nawet nie orientując się, kiedy przez moment masował jej pierś swoją dłonią. Wszak potrzebował jeszcze ją czuć. Pożądanie całkiem nie uleciało. Miała to coś, czego inne powinny zazdrościć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pią Maj 30 2014, 21:16

+18
Kompletnie nie myślała o tym, co było. Po prostu chciała go mieć. Dziś? Może być tylko dziś. Mogą się spotykać na takie rozrywki częściej, jeżeli by chciał. Ale Villiers raczej nigdy nie chciał, poszukując nowych wrażeń. Kto wie, co by między nimi było, gdyby postanowili dać sobie szansę ten x czasu temu? Może tworzyliby zajebisty, luźny związek? Cóż. Trochę za późno na ocenę. Każde z nich poszło w złą stronę, zostawiając na sobie milion niezagojonych ran, jak gdyby wracali z jakiejś wojny. Cóż, czy życie nie było taką jedną, wielką bitwą? Zapewne tak, dlatego nie mogli mieć do siebie pretensji. Mogli tęsknić, mogli marzyć, pragnąć, ale czasu nie cofną. Gdyby się zastanowiła, to na pewno uznałaby, że rzeczywiście w tym spotkaniu jest coś naznaczonego wspomnieniami, mentalnym powrotem do tego, co było. Jednak w tym momencie była jednak za bardzo skupiona na braniu i dawaniu przyjemności, kochając się z facetem, którego była spragniona, a nawet nie zdawała sobie z tego sprawy. Poruszała się wraz z nim, pędząc ku spełnieniu, przytrzymując się jego pleców, jak gdyby miały być przepustką do raju. W końcu się udało, znalazła się tam w naprawdę spektakularny sposób.
Dała się zaciągnąć do wody, układając się na Casprze znacznie wygodniej. Oddychała ciężko, jednak uśmiechała się z zadowolenia. Patrzyła na ślizgona spod lekko przymkniętych powiek, chłonąc chwilę i nadzieję na wspaniałą zabawę choćby na jedną noc. Jej płuca ponownie wznowiły pracę, czując masaż jednej z piersi. Ułożyła dłonie na jego ramionach, gładząc je zmysłowo i słuchając jego słów.
- Nie doceniasz mnie. Ten, kto się odpowiednio wokół mnie zakręci, może liczyć na moją wierność. Miewam jakieś zasady, wiesz? - odpowiedziała, kreśląc znaczki na jego torsie i na koniec przygryzając wargę. - Ale nas nic aktualnie nie wiąże, prawda? Więc chcę się bawić. Jesteś w stanie mi to zapewnić, Villiers? - spytała, nachylając się do jego ucha, by bawić się przez chwilę jego płatkiem. Prowokowała. Chciała sprawdzić, czy jego listy to było tylko czcze gadanie, czy rzeczywiście zamierza ją zaskoczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sro Cze 18 2014, 14:42

Każdy dzień, który zaczynał się fatalnie tak właśnie się kończył. Sunny nie miała już na to siły. Potrzebowała odpoczynku! Bardzo długiego odpoczynku. Weszła powolnym krokiem do Łazienki Studenckiej i zatrzymała się na środku pomieszczenia. Na szczęście nikogo tu nie było. Położyła torbę na ziemi pod ścianą i podeszła powoli do okna. Otworzyła je na oścież i odetchnęła głęboko czując jak delikatny chłodny wiaterek owiewa jej twarz i rozwiewa kasztanowe włosy.
-Brakuje mi tego beztroskiego życia.. -powiedziała cichutko pod noskiem i westchnęła ponownie. Ruszyła w stronę dużej wanny wyglądającej jak ta w łazience prefektów lecz tutaj było o wiele ładniej. Duże szklane szyby z pięknymi witrażami otaczały dużą wannę. Puściła wodę do wanny i podeszła do torby, otworzyła ją. W środku znajdowała się butelka Ognistej i paczka papierosów. Uśmiechnęła się zadowolona i odstawiła butelkę na ściankę przy wannie. Podeszła do okna i usiadła na parapecie po czym wyjęła jednego papierosa. Odpaliła i westchnęła bezgłośnie. Potrzebowała tylko odpoczynku czy to tak wiele? Czy nikt nie mógł jej zrozumieć? Chciała tylko relaksu! Nic więcej nie potrzebowała do szczęścia. Zaciągała się powoli dymem papierosa i wypuszczała go z płuc leniwie wpatrując się przed siebie. Po kilku minutach zagasiła papierosa i odgarnęła kosmyk kasztanowych włosów z policzka. Zdjęła szatę i stanęła przed lustrem, zaczęła powoli rozczesywać długie włosy. W końcu wzięła się do rozpinania swoje bluzki rozpinała powoli guziczek za guziczkiem uśmiechając się przy tym uroczo. Kiedy w końcu stanęła naga zerknęła jeszcze raz na swoje odbicie w lustrze i ruszył powolnym krokiem w stronę wanny. Zanurzyła się w ciepłej wodzie i odchyliła powoli głowę w tył.
-Właśnie tego mi brakowało, relaksu. -powiedziała zadowolona i westchnęła. Nagle usłyszała kroki, otworzyła oczy i wbiła wzrok w drzwi. Tajemniczy Ktoś zbliżał się coraz szybciej i szybciej. Ujrzała ciemnowłosego studenta stojącego na przeciwko niej. Soons zaczynało się robić coraz ciekawiej. Uśmiechnęła się zadziornie nie wykonując żadnego ruchu w wodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 127
  Liczba postów : 130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8104-benjamin-soons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11772-chodz-nie-gryze#315870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8119-sowa-za-pare-lat-zegar-z-kukulka-benjamina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8127-benjamin-soons




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sro Cze 18 2014, 19:05

Głupia sprawa. W zasadzie nie planował wycieczki w to miejsce, do toalety, no ale są pewne rzeczy, których przeskoczyć nie można było. A on akurat potrzebę miał silną. Zapalić. W zamku niestety nie było na co liczyć, jeśli o palarnie chodzi. Tragedia po prostu, tragedia. Ostatnio miał wyjątkowe szczęście do prefektów, bowiem koniec końców i tak wpadał, ale nie odejmowali mu punktów. Chyba trochę za mało mimo wszystko znał ten zamek, bo wszystkie miejsca, do których się udawał, koniec końców z perspektywy czasu były miejscami typowymi. Cóż, trudno. W końcu jakoś się ogarnie, musiał, bo inaczej Gryfoni zaczną tracić te cale punkty i Katniss nie daj boże mu nakopie. Nie, żeby się bał, czy coś, no ale mimo wszystko nie chciał być z nią w złych kontaktach.
I tak właśnie, myśląc o tym, że w spokoju sobie zapali, wszedł do tej łazienki. W zasadzie, pewnie nawet nie wiedziałby o jej istnieniu, nie pomyślałby o niej wcale, gdyby nie ostatnia pomyłka, kiedy wpadł jak huragan do kibelka, bo pęcherz go cisnął strasznie. Jak się okazało, była to damska toaleta. W dodatku uczniowska. Szczęśliwie nie skończyło się na szlabanie, ani niczym innym, tylko na reprymendzie za demoralizacje młodszych uczennic, które może niekoniecznie chciałyby zapoznawać się w tak młodym wieku z budową męskich narządów płciowych. A więc, kończąc wszedł spokojnie do łazienki (tym razem poprawnej, bo studenckiej) z nadzieją spokojnego zapalenia papierosa. Bez stresów, niemiłych przygód, ale przede wszystkim niespodziewanych gości. Jaka szkoda, że występowanie jednego chociaż z tych elementów, skutkowało pojawieniem się kolejnych. Tak się też stało, bowiem jakaś dziewczyna siedziała sobie w wannie, NA ŚRODKU ŁAZIENKI I TYLKO SIĘ DO NIEGO MIŁO UŚMIECHAŁA. W pierwszym odruchu Benio jak gdyby nic odmachał dziewczynie, uśmiechając się przyjaźnie, pytając jak kąpiel i w ogóle. W kilkanaście sekund później dotarło do niego, co tak właściwie się tutaj dzieje. – Przepraszam, przepraszam. – Rzucił, spłoszony, zdezorientowany, szukając jakiegoś dobrego punktu, gdzie może skierować wzrok. Koniec końców utkwił go w suficie. – Ja tylko chciałem.. Zapalić chciałem.. I no.. chciałem.. i zapalić.. chciałem. Ale już zapalę gdzie indziej… bo to… w sumie.. – jąkał się tak, przekazując jedynie strzępy swojego komunikatu. W zasadzie, prowadził w bardzo ożywiony sposób monolog, ale mniej więcej tyle można było z niego zrozumieć. – To ja.. ten. Przepraszam. Już pójdę. Chyba, że.. nie wiem? Umyć Ci plecy, albo coś? – he he. Tak chciał jakoś rozładować sytuacje dowcipem. Nie wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sro Cze 18 2014, 19:38

Siedziała w wannie z uroczym uśmiechem na twarzy i wpatrywała się w zdezorientowanego, speszonego i nieco przestraszonego chłopaka. Dlaczego tak zareagował? Czyżby nigdy nie widział kąpiącej się dziewczyny? Czy to było aż takie straszne?
Słysząc jego jąkanie zaczęła się cichutko śmiać. Ależ on był zabawny, nie dość ze zawstydzony to jeszcze nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Uśmiech z twarzy Sunny nie znikał nawet na ułamek sekundy. Jak gdyby nigdy nic powoli odpłynęła do ścianki wanny najbliżej chłopaka. Oparła się o nią niedbale rękoma nieumyślnie pokazując przy tym części ciała, których nie zamierzała na razie pokazywać.
-Oj przestań, nie musisz się tak krępować. -powiedziała zerkając na niego kątem oka. Odgarnęła kosmyk kasztanowych włosów z policzka i uśmiechnęła się zadziornie.
-Ja też miałam zamiar zapalić no i jeszcze coś innego. -dodała wskazując paluszkiem na butelkę Ognistej. Zagryzła delikatnie ząbkami dolną wargę.
-Wiesz, jeśli chcesz możesz do mnie dołączyć. Wystarczy, że zdejmiesz z siebie te ciuszki. -powiedziała cichutko pełnym pożądania głosem i oblizała ostrożnie koniuszkiem języka wargi. Chciała zobaczyć jak Benjamin zareaguje na jej słowa i czyny. Uśmiech na jej twarzy nie zmienił się. Słysząc dowcip chłopaka zaśmiała się cichutko.
-Hmm, jeśli do mnie dołączył oczywiście będziesz mógł zrobić co zechcesz. -stwierdziła zadowolona przyglądając mu się uważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 127
  Liczba postów : 130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8104-benjamin-soons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11772-chodz-nie-gryze#315870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8119-sowa-za-pare-lat-zegar-z-kukulka-benjamina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8127-benjamin-soons




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Czw Cze 19 2014, 12:43

No tak no. On był uroczy. Dzięki! Co za bestialstwo w ogóle. On tu stoi, zastanawia się, co ze sobą zrobić – zostać, czy wyjść, a jeśli zostać, to czy dołączyć do niej, czy po prostu sobie posiedzieć gdziekolwiek? Poważnie rozważał też nad tym, czy aby sobie z niego czasem nie żartuje? I taki scenariusz był prawdopodobny, biorąc pod uwagę fakt, że przecież nie znał jej, prawda? No właśnie, a że jej nie znał, to każdy scenariusz musiał rozważyć. Sceptycyzm był w końcu najlepszym lekarstwem, nie? Nakazywał zachowywać zdwojoną ostrożność oraz był świetnym zabezpieczeniem swoich tyłów, usprawiedliwieniem, w przypadku gdy kogoś się przez przypadek lub celowo uraziło.
W międzyczasie ona przypłynęła do niego, nieco bliżej i jakby zapomniała, że tak jakby pokazywała mu w ten sposób pewną część dekoltu. Oczywiście Benjamin, bo w końcu był mężczyzną, kiedy odruchowo zerknął w jej stronę, by śledzić przez ułamek sekundy jej poczynania, zawiesił wzrok na dłużej, przyglądając się jej ciału. Boże, dlaczego? Dlaczego nie może sobie tak wpaść do łazienki studenckiej i znaleźć, powiedzmy jakiegoś przystojnego chłopaka, siedzącego w wannie i zapraszającego do wspólnej kąpieli? Oczywiście, ta dziewoja była całkiem spoko. Ładna i w ogóle, wszystko jak trzeba. Tylko… No, w ostatnim czasie miał mnóstwo takich akcji dwuznacznych z płcią przeciwną, w których był kuszony, wystawiany na próbę i takie tam. Może to była kara za to, że najpierw powiedział te głupoty Katniss, a potem zerwał z nią kontakt? Kto wie?
- Jeszcze coś innego..? – powtórzył za nią, lekko zdziwiony. To co? Zamknęła się tutaj z myślą, że wpadnie do niej z wizytą jakiś chłopak/dziewczyna i będą się zabawiać? Zasadniczo, seks zawsze spoko, w końcu to sama przyjemność, no ale to chyba zbyt daleko idące plany, nie? Bo w końcu skąd wiadomo, że nie wejdzie nauczyciel, sprawdzający czy właśnie nikt nie pali, albo coś w tym rodzaju?
Oooo matko. Za dużo myślał. Zdecydowanie za dużo. A myślenie w nadmiernych ilościach nie było jego dobrą stroną, toteż postanowił owe myślenie wyłączyć i dać się ponieść chwili. Jak się zrobi niebezpiecznie, to będzie się wycofywał i w ogóle. Póki co, będzie miło, posiedzą i w ogóle. Zapali sobie – w końcu po to tutaj przyszedł, no i napije się, a jak wiadomo alkoholu i pacierza Benjamin nigdy nie odmawiał.
Gryfon z wymownym uśmiechem sięgnął do kieszeni, wyciągnął z niej różdżkę i rzucił kilka zaklęć. Zaczął od Colloportus, żeby nikt im nie przeszkodził, choć w sumie.. biorąc pod uwagę, że jest to łazienka przeznaczona dla ludzi w ich kategorii wiekowej, raczej mało prawdopodobne, aby nikt nie znał Alohomory.. Chociaż, kto wie? Następnie począł się rozbierać. Powoli i spokojnie. Nie spieszył się za bardzo, a kiedy poczuł na sobie wzrok koleżanki, tylko się delikatnie uśmiechnął i poprosił, aby nie patrzyła. Bezskutecznie. W końcu przyszła kolej bielizny. Oczywiście jej również się pozbył, mniej lub bardziej udolnie osłaniając przy okazji swoje przyrodzenie. W końcu znalazł się w wodzie. – Właściwie, to się nie przedstawiłem. Benjamin jestem. – powiedział z uśmiechem, znacznie bardziej wyluzowany i spokojny, biorąc jednocześnie drugą ręką swoją różdżkę. Gdy już ją znalazł, użył Cantus Musica, co by nastrój był, po czym zaklęciem Accio wezwał do siebie papierosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    

Powrót do góry Go down
 

Łazienka Studencka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Next

 Similar topics

-
» Łazienka Chłopców
» Łazienka Prefektów
» Łazienka Jęczącej Marty
» Duża Łazienka
» Łazienki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
drugie piętro
-