IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Łazienka Studencka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28690
  Liczba postów : 33188
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Łazienka Studencka    Nie Paź 17 2010, 19:56

First topic message reminder :



Łazienka Studencka


Po wielogodzinnych wykładach na chwilę relaksu, studenci mogą się udać do urokliwej łazienki na drugim piętrze, dla nich przeznaczonej. Wyglądem jest ona zbliżona do tej prefektów, jednakże jest nieco innych wymiarów. Dużą wannę z kilkoma różnymi kurkami zawierającymi płyny do kąpieli ściśle otaczają trzy szklane ściany. Są one w pełni pokryte witrażami ukazującymi różne zwierzęta. Dodatkowo delikatne światło sprawia, że miejsce to jest idealne do odpoczynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Czw Cze 19 2014, 13:47

Siedziała w wodzie wpatrując się w chłopaka z zaciekawieniem na twarzy. On za dużo myślał, za dużo myślał. O wiele za dużo! Nie można myśleć o takich rzeczach, w takich sytuacjach powinno zdawać się na instynkt i dać się ponieść chwili. No bo co sie ma z tego, ze przemyślało się dziesięć razy daną sytuację.. Przemyślało za i przeciw w końcu postanowiło się wyjść i pójść do pokoju i nudzić się. Skoro można było zostać tutaj, miło spędzić czas we dwójkę, zapalić i napić się. W dodatku zero nudzenia się! Same plusy. Dlatego Panienka SOS nigdy nie myślała w ten sposób. Jeśli Benjamin tutaj trafił to nie był przypadek, po prostu los chciał żeby na siebie trafili. W sumie Sunn nie była w 100 %, że wejdzie właśnie ten chłopak. A co jeśli wszedł by Rasheed?! Co wtedy Sunny by zrobiła? Przecież nienawidzili się, ale Rasheed na pewno wymyślił by jakiś pretekst by ją uwieść a po kilku godzinach znów zostawić. To nie miał by sensu dla wszystkich prócz Ślizgona, on miał dziwne rozumowanie.
Po kilku minutach gorączkowych rozmyślań wyciągnął ją głos chłopaka spojrzała na niego i uśmiechnęła się uroczo. Przyglądała mu się jak rzucał zaklęcia, kiedy nagle zaczął się rozbierać. Zagryzła ząbkami dolną wargę i westchnęła cichutko.
-No, ale dlaczego? Natura ludzka to normalność, nikt nie powinien się wstydzić swojego ciała! -powiedziała uśmiechając się. Zasłoniła jednak oczka dłońmi, rozchyliła delikatnie paluszki i dalej podglądała. Z każdą zdjętą kolejną częścią garderoby przez chłopaka było jej coraz gorąco. W końcu ukazał jej się w całej okazałości. Puściła do niego oczko i uśmiechnęła się. Oparła się plecami o ścianę wanny i wpatrywała się w niego. Wzięła paczkę papierosów i zerknęła na niego.
-Miło mi Cię poznać. Jestem Sunny. -powiedziała uśmiechając się delikatnie. To było jej pierwsze takie spotkanie. Najpierw chłopak nagi wskakuje jej do wanny a później się przedstawia. Sunny nigdy tego nie zapomni, nigdy. Odchyliła głowę delikatnie w tył i przymknęła powieki oddychając cichutko. Dawno nie miała okazji się zrelaksować, a teraz miała jeszcze koło siebie takiego przystojniaka. Czego chcieć więcej od życia? Niczego, to jej wystarczyło. Była w 100% zadowolona z całego dzisiejszego dnia, który od samego rana był katastrofą a teraz? Wszystko idealnie, relaks i nic więcej.
Otworzyła powoli oczy i spojrzała na niego. Odgarnęła kosmyk kasztanowych włosów z policzka i wetknęła go za ucho.
-Proponuję napić się za naszą dobrze zaczętą znajomość. -powiedziała rozbawiona nie przestając się uśmiechać.
-Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej a nie gorzej. -dodała puszczając do niego perskie oczko. Zmierzyła go wzrokiem zatrzymując się na jego hipnotyzującym spojrzeniu. Przełknęła bezgłośnie ślinę i uśmiechnęła się delikatnie w jego kierunku. Miała nadzieję, ze ich znajomość nie zmieni się w nienawiść i że z każdym dniem będzie coraz lepiej a nie gorzej. Może to tylko marzenia a może złudzenia? Któż to wie. Zobaczymy z czasem co z tego będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 127
  Liczba postów : 130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8104-benjamin-soons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11772-chodz-nie-gryze#315870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8119-sowa-za-pare-lat-zegar-z-kukulka-benjamina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8127-benjamin-soons




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Czw Cze 19 2014, 14:27

Sunny.. – powtórzył za nią, zamyślając się lekko. Znał kogoś o tym imieniu? O podobnym imieniu? Cholera nie. To dobrze! To bardzo dobrze! Z nikim jej nie pomyli! Gorzej, jak kogoś z nią pomyli. Ale to dobrze! Sunny to dość oryginalne imię, toteż jak na nią popatrzy, albo ją gdzieś spotka, to będzie wiedział, że ona to ona. – Niepospolite imię. Fajnie. – dodał w końcu uśmiechnięty. Chociaż wcale nie musiało być niepospolite, ale w jego stronach na pewno. JAlkby nie patrzeć w Stavefjord dominowały typowo skandynawskie, nordyckie imiona – Leonardy, Olafy etc. A tu taki Benjamin. Zaskoczenie było dla niektórych niesamowite. Cóż, można było i tak.
Oboje tak sobie siedzieli zanurzeni, Beniek tak bardzo, że tylko jego nos znajdował się lekko nad powierzchnią wody. Trwali w ciszy, ciesząc się chwilą. W sumie, racja. Cóż innego by zrobił, gdyby nagle wyszedł? Zapewne wkurzał na schodach, z powodu niemożności trafienia do pokoju Gryfonów. Ewentualnie poszedłby na Błonia. Tak. Ostatnio bowiem, robił sobie spacerki po terenach wokół zamku. Znalazł przy okazji mnóstwo miejsc do potencjalnej drzemki regeneracyjnej, pobycia samemu, albo zaproszenia jakiegoś ładnego osobnika, płci celowo niesprecyzowanej. No, ale nic prawdopodobnie nie mogło się dziś równać z obecną sytuacją, z której o zgrozo, Benjamin postanowił wyciągnąć coś więcej. Znacznie wiecej niż tylko miłe i wspólne spędzenie czasu. W zasadzie, ta myśl go przerażała, ale cóż. Ta dziewczyna.. Sunny. Była bezkompromisowa. W dodatku charyzmatyczna, szalona. Nie można się nudzić. Czego chcieć więcej?
- Gorzej? Nie, nie wydaje mi się. No chyba, że okazałoby się, że między nogami masz.. no wiesz.. – to mówiąc popatrzył ostentacyjnie w dół, co by było jasne o czym mówił, po czym zaśmiał się głośno i podpłynął do dziewczęcia. Złapał ją w pasie, obejmując biodra, a następnie przytulił się lekko. – Nie, nie wydaje się, aby coś tam było. – powiedział, odstawiając ją i zajmując się ognistą, której przecież nie można było kazać czekać. Z racji, że zadnego szkła nie zauważył, wywnioskował, iż dziś piją prosto z butelki. A że panie mają pierwszeństwo, w całej swojej serdeczności wyciągnął ku niej butelkę z szerokim i serdecznym uśmiechem. – No to. Za znajomość! – zarządził, czekając aż dziewczę wypije właściwą jej część alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pią Cze 20 2014, 06:41

Widząc jak się uśmiechnął słysząc jej imię westchnęła i również posłała mu delikatny uśmiech. Sunny to było takie inne imię, zdrobnienie o Sunnshine. Mama jednak nie chciała nazywać jej tak długim imieniem więc wybrała zdrobnienie - Sunny. Bardziej podobało jej się Sunny, było takie słodkie i pasowało do niej.
-Benjamin też jest fajnym imieniem. -stwierdziła zerkając na chłopaka czekoladowymi tęczówkami. Odgarnęła kosmyk kasztanowych włosów z policzka i zerknęła na otwarte szeroko okno. Delikatne i chłodne powietrze co jakiś czas wpadało do łazienki, przez co Sunny z każdym chłodnym podmuchem drżała delikatnie.
Nastała dłuższa chwila ciszy, dziewczyna przymknęła powieki i odetchnęła głęboko odchylając głowę delikatnie w tył. Jak fajnie! Mogła by leżeć tak wieczność. Chyba częściej będzie tu przychodzić, na pewno częściej. A czy sama? Hmm, przecież w każdej chwili będzie mogła wysłać sowę do Benia i zaprosić go prawda? Więc nie będzie problemu z kolejną kąpielą we dwoje.
Z zamyślenia wyrwały ją słowa chłopaka. Hmm, coś między nogami. Mhmm, ciekawe.
-Zawsze możesz sprawdzić co tam mam jeśli nie wierzysz, ze jestem w 100% kobietą. -powiedziała cichutko się śmiejąc. Spojrzała na niego i westchnęła bezgłośnie. Kiedy do niej podpłynął zmrużyła delikatnie oczka i poczuła jak obejmuje ją w pasie i przytula się. Wywróciła zabawnie oczkami śmiejąc się.
-Oj, oj ale ty masz pomysły. -powiedziała kręcąc główką na boki. Wzięła od niego butelkę ognistej.
-Za znajomość! -powtórzyła i upiła dość spory łyk ognistej. Oddała mu butelkę uśmiechając się do niego delikatnie. Odgarnęła kosmyk włosów z policzka, który ciągle opadał jej na twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 127
  Liczba postów : 130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8104-benjamin-soons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11772-chodz-nie-gryze#315870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8119-sowa-za-pare-lat-zegar-z-kukulka-benjamina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8127-benjamin-soons




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pon Cze 23 2014, 01:17

Widząc, pijącą dziewczynę, jakoś sam tak poczuł chęć i pragnienie alkoholu. To był problem u niego. Ale chyba.. jeden, czy dwa łyki nie będzie jakąś głupotą, prawda? W końcu, jakby na to nie spojrzeć – chyba największą było wskoczenie do tej wanny i w ogóle pozostanie w łazience. Ale trudno stało się. I jakoś niespecjalnie narzekał. Było ciekawie, dość ciepło i w ogóle. Przy jego stopniu zanurzenia, nie odczuwał prawie wcale tych powiewów chłodnego powietrza zza okna, w przeciwieństwie do swojej towarzyszki, z którą..? Miałby częściej zażywać takich kąpieli? Cóż.. od takich decyzji chyba powinien się powstrzymać, prawda? Wszystko przecież zależało od tego, czym ta kąpiel się zakończy – pożegnaniem i pójściem w swoją stronę? A może wyjściem gdzieś do pubu na jeszcze więcej alkoholu lub jakimś dzikim seksem. Benj bał się oczywiście jedynie tej ostatniej opcji. Czemu? Z prostej przyczyny, ostatnimi czasy częściej takowe stosunki odbywał z mężczyznami. W zasadzie wszystkie ostatnie kontakty seksualne i wspólne noce miały miejsce z mężczyznami, ale ej. Przecież był bi, tak? To chyba do czegoś zobowiązuje. Inna sprawa, że jeśli o facetów chodzi, to miał bardzo wysokie wymagania, niejednokrotnie wyższe niż w stosunku do płci przeciwnej. Efekty były następujące – w Stavefjord było może pięciu, sześciu przystojnych panów, w Hogwarcie naliczył czterech, natomiast wśród innych przyjezdnych, notabene także uczestników projektu, jeszcze nikogo. No, ale wszystko mogło się zmienić, w końcu jak się dowiedział, nie wszyscy mieli możliwość z różnych przyczyn brać udział w zapoznawczym obozie na samym początku tej akcji.
- Bezczelna! Najpierw każe mi wskakiwać do wanny, bezczelnie mnie podgląda, kiedy się rozbieram, prowokuje, a teraz jeszcze pozwala sobie na narzekanie?! – niemalże krzyknął, niekwestionującym sprzeciwu tonem, słysząc jej słowa a propos pomysłów. No, a ona to może nie miała lepszych? No serio, ale akurat ktoś o takich „inwencjach” jak Sunny nie powinien chyba zabierać głosu, prawda?
W końcu i on się napił, odbierając od nowo poznanej koleżanki butelkę. – Tak jest ! Za znajomość! – uśmiechnął się, po czym zabrał się za opróżnianie butelki. Nie udało mu się oczywiście wyzerować, jednak pociągnął wystarczająco dużą ilość alkoholu, żeby udając się na swoje miejsce, wykonać to nieco niezgrabnie i uderzając się plecami o ścianę wanny. Nawiasem mówiąc boleśnie. – No więc Sunny ile to już lat się tutaj uczysz? Bo nie jesteś ze Sfinksa, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pon Cze 23 2014, 11:26

Hmm, no nie. Ta cała sytuacja, teraz nawet dla Sunny była dość nie codzienna. Jakoś tak zaczęła dziwnie się czuć. Ciekawe czy to zasługa chłopaka, czy wyrzutów sumienia, ze go tu zaciągnęła i podglądała. A co jest złego w podglądaniu? No co?! Przecież nagość to, rzecz ludzka nie wiadomo dlaczego ludzie się jej wstydzą. Westchnęła cichutko i zerknęła kątem oka na nowo poznanego towarzysza.
Ciekawe co stanie się później, zresztą zobaczy się. Nie wolno zapeszać. Oby ta znajomość skończyła się dobrze, a nie kłótnia i nienawiść do siebie 4ever. Odgarnęła kasztanowe kosmyki włosów z policzków i wetknęła je za uszy. Siedziała w milczeniu wpatrując się w sufit, kiedy usłyszała głos chłopaka. Pfff dobrze niech sobie wyzywa ile chce, nie będzie się przecież tym przejmować. Gdyby miała się przejmować słowami każdego już by miała załamanie psychiczne. Tak więc, nie wolno się przejmować takim czymś bo to nie ma sensu. Takie zdanie ma Sunny, ale jak inni? Nie wiadomo. "No już skończyłeś? To teraz się zamknij i pij" powiedziała w myślach i wywróciła zabawnie oczyma. Westchnęła cichutko i spojrzała na niego. Kiedy skończył odetchnęła w duchu z ulgą. A więc teraz czas na pytania? Ok.
-Ja? Przeniosłam się do Hogwartu w VI klasie. Wcześniej chodziłam do szkoły Beaxubatons. -odpowiedziała grzecznie na pytanie i wzruszyła delikatnie ramionami. Uśmiechnęła się promiennie i wyciągnęła z paczki jednego papierosa. Wyciągnęła paczkę w jego stronę częstując go.
-Mieszkałam we Francji, ale rodzice postanowili przenieść się do Londynu. Ja zmieniłam tylko szkołę, nie odwiedzam ich w Londynie. -dodała i westchnęła cichutko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 127
  Liczba postów : 130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8104-benjamin-soons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11772-chodz-nie-gryze#315870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8119-sowa-za-pare-lat-zegar-z-kukulka-benjamina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8127-benjamin-soons




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Czw Cze 26 2014, 11:10

Ta sytuacja może nie byłaby tak niecodzienna, gdyby nie byli sobie obcy, nie poznali się chwilę przed wspólną kąpielą no i jakby nie patrzeć, nie byli w szkole. Tak, ten fakt chyba był najbardziej stresujący o ile ktokolwiek był zestresowany, bo na pewno nie Benji. Z resztą, Sunny także na taką nie wyglądała, ale może zręcznie wszystko maskowała? W każdym razie, jeśli ktokolwiek tu wejdzie, to chyba nic złego im nie zrobią, prawda? Co najwyżej odejmą parę punktów, dadzą szlaban i może wyślą sowy do rodziców. A to dopiero byłoby ciekawe. Reakcja matki w sensie. Ta pierwsza. Czy byłby zdenerwowana? A może zaskoczona? Cóż, pewnie tak, biorąc pod uwagę ich niegdysiejszą rozmowę, nawiasem mówiąc przed przyjazdem do Hogwartu, o orientacji Benjamina.
A co było złego w nagości? W zasadzie nic. Takiego zdania był Soons. Dlaczego więc tak się bronił i zasłaniał? Na pewno nie z powodu wywołania u niej wyrzutów sumienia. Zdecydowanie nie o to chodziło. I nie wstydził się też swojego ciała. Szczerze mówiąc były dwa.. powody. Pierwszym był fakt ciągłego istnienia pewnej granicy. Granicy intymności, której nie chciał do końca przekroczyć. Jednak na to chyba było już za późno. A drugi. O wiele ważniejszy dotyczył jego przyrodzenia. W końcu, jak wiadomo dziewczyna, szczególnie obca, różne rzeczy na temat długości czyjegoś penisa może powiedzieć, prawda? A fakt, że ona go nie wyśmiewała tak wprost, albo przeciwnie zachwycała, jeszcze o niczym nie świadczył. To właśnie spokój budził niepokój.. Nie było w tym jednak żadnej winy ze strony Sunny, nawiasem mówiąc też hojnie przez los obdarzonej kobiecym wdziękiem, co mógł stwierdzić jednoznacznie na samym początku ich rozmowy – i w zasadzie znajomości(!) – kiedy to przypadkowo pewne części ciała odkryła, no i kiedy się do niej przytulił.
Kiedy w końcu wypili oboje, przyszedł czas na pytania? Nie. Zdecydowanie nie. Zapytał, bo.. bo chciał. Bo był ciekaw. Tyle chciał wiedzieć. Czy ma do czynienia z kolejnym przyjezdnym, a może z gospodarzem. Ostatnio miał kilka problemów z rozróżnieniem uczestników Sfinksa z innych szkół, od uczniów Hogwartu. Zwłaszcza, że nie wszyscy byli w końcu na tym całym obozie. Toteż kiedy dziewczyna posmutniała lekko – a przynajmniej takie sprawiała wrażenie, chłopak do niej podpłynął, wcześniej biorąc ze sobą butelkę. – Wypijmy za zdrowie przyjezdnych, którymi jakby nie patrzeć, jesteśmy oboje! - zarzucił, po czym uniósł butelkę i upił potężnego łyka. Naczynie przekazał pannie Sunny, po czym odpalił papierosa. Pociągnął dwa, trzy Buszki, po czym wycelował zgrabnie ręką na wysokość jej ust, by także ona zaciągnęła się, jeśli miała ochotę. Nie miał zamiaru jej go oddawać, bo po co mieliby go jeszcze bardziej moczyć? Jeszcze przestanie się palić, albo rozpadnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Lille (France)
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1570
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8623-chcesz-ze-mna-relacji#243345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Czw Cze 26 2014, 11:27

Sunny już nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony było jej dobrze, odprężyła się, odpoczęła no i poznała miłego chłopaka. Z drugiej strony czuła się trochę dziwnie, jak by trochę zawstydzona co nigdy się u niej nie zdarzało! Sunny praktycznie w ogóle się nie wstydziła, a tu proszę. Westchnęła cichutko zerkając na Benja, uśmiechnęła się delikatnie.
Odgarnęła powoli kosmyk włosów z policzka i wetknęła go za ucho. Uhh! Co za niesforne włosy.. Grrr. Najchętniej związała by je, żeby jej nie przeszkadzały no ale nie za bardzo mogła wstać. No chyba, że by mu to nie przeszkadzało. Hmm, ciekawe jak by zareagował gdyby wstała. Nie, nie, nie! "Siedź spokojnie Sunniaczku! Nie ruszaj się z wanny!" - krzyczał jakiś głos w jej głowie. Dobrze, dobrze już będzie spokojna. Zerknęła kątem oka na chłopaka i uśmiechnęła się ponownie.
Kiedy zaczęła mówić mu o wyprowadzce trochę posmutniała. Nie lubiła o tym mówić, kochała swoich rodziców ale popełnili 2 błędy, których nie można wybaczyć. Pierwszym było to, ze dopiero w wieku 17 lat Sunny dowiedziała sie, że ma brata. Drugi to przeprowadzka. Jak mogli wyjechać do Londynu?! Zostawić ją samą.. Szkoda w ogóle o tym myśleć.
Z zamyślenia wyprowadził ją Benjamin, który podpłynął do niej. Spojrzała na niego czekoladowymi tęczówkami.
-Za przyjezdnych i za nas! -powiedziała uśmiechając się uroczo. Kiedy Benji podał jej butelkę wzięła ją i upiła jak na nią to ogromny łyk alkoholu. Odstawiła butelkę i oblizała wargi koniuszkiem języka. Robiła to powoli i dokładnie. Kiedy podsunął jej papierosa do ust pociągnęła dwa buch i zerknęła na niego wypuszczając powoli dym z ust. Wsunęła się troszkę pod wodę by gładka tafla zasłaniała jej ramiona. Odszukała pod wodą drugą dłoń Benjamina i zaczęła się bawić jego paluszkami. Wpatrywała się w przejrzystą wodę, skupiając się na jego dłoni. Odgarnęła wolną dłonią niesforny kosmyk kasztanowych włosów z policzka i zerknęła kątem oka na twarz chłopaka. Zagryzła delikatnie ząbkami dolną wargę i westchnęła cichutko nie przestając bawić się jego dłonią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 127
  Liczba postów : 130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8104-benjamin-soons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11772-chodz-nie-gryze#315870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8119-sowa-za-pare-lat-zegar-z-kukulka-benjamina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8127-benjamin-soons




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pią Cze 27 2014, 14:48

Ona nie wiedziała co o tym mysleć? A co on miał powiedzieć. Był dokładnie w tej samej sytuacji. Zasadniczo, jakby nie patrzeć, nie był dobry w „te” klocki. No, ale ciągle się uczył, prawda? Poza tym, nie ma chyba osób, które można wziąć na te same sztuczki. W końcu utarte schematy pasują do maszyn, a nie do ludzi. Bo przecież oni mają emocje, uczucia i setki innych rzeczy, o których nawet nie warto opowiadać, bo książkę można by o tym napisać. Ale, ale, ale! Moment! Co?! Ona była zawstydzona?! Ona? A to dziwne, bo jakby nie patrzeć to, cholera jasna, ona go tu zaprosiła. Do wanny w sensie. No i to ona raczej była w oczach Soonsa tą osobą, która ma inicjatywę. Spokojnie, spokojnie. On też się spinał. Bo w sumie nie wiedział, jak to się rozwinie. W zasadzie trzeba powiedzieć, że chyba najbardziej obawiał się tego, że ktoś może tu wpaść. Niezależnie od tego, czy byłby to nauczyciel, czy też inny student, choć zdecydowanie wolałby to pierwsze. Bo on przynajmniej kazałby się ubrać i w ogóle. A taki student.. no, zobaczyłby ich, puścił plotkę i w ogóle. A Beniek nie lubił być na językach..
- Za nas! – zawtórował Sunny, z uśmiechem patrząc jak ta alkoholiczka wypija więcej od niego. No ciekawie, ciekawie. Chyba będą się musieli wybrać na jakąś większą popijawę, celem wyłonienia mocniejszej głowy i wątroby. Zdecydowanie, bo przecież on nie może tego tak zostawić! Ta zniewaga krwi wymaga. Póki co jednak, palili, a raczej palił bo SOS ściągnęła dwa, może trzy Buszki. Nie ogarniał, nie patrzył. Bo i po co? A może właśnie powinien? Może w ten sposób zauważyłby dziwne spojrzenia i uśmiechy, które kierowała do niego Puchonka. Kto wie? A może to właśnie tak było najlepiej? Inaczej mógłby się jeszcze bardziej speszyć, zestresować i w ogóle wszystko, wszystko. A tak, przynajmniej nie był tego świadomy. Tak, tak chyba było najle.. ZARAZ! MATKO BOSKA?! RYBY?! W WANNIE?! Chłopak skoczył jak poparzony, gdy dotknęła jego palców. Z początku oczywiście nie skminił, tylko instynktownie zareagował, rzucając się do ucieczki. Szybki ogar, spojrzał w dół i w ogóle. Natomiast to, co zobaczył. Albo raczej, czego nie powinien zobaczyć. Sunny. No tak. Sunny. Ale nie o to chodziło. Była naga. W sensie. Nie powinien jej wiidzieć. Co się stało z tą pianą? No tak, zniknęła już jakiś czas temu. Cóż, trudno. Gryfona ogarnął jakiś dziwny spokój. Jakiś głos w głowie nakazał mu się zrelaksować. A kiedy widział, jak któryś raz dziś poprawia sobie włosy, postanowił jej pomóc. Toteż zabrał rękę, ustawił się na wprost dziewczyny, delikatnie odgarniając jej włosy na bok. Nie pomogło na długo, więc chłopak, nadal patrząc tylko na twarz swojej koleżanki postanowił podziałać trochę wyżej, w większej odległości od wody. W tym celu wynurzył się od pasa w górę, jej nakazując to samo. – Tak chyba będzie lepiej. – powiedział cicho, delikatnie, jakby nie chciał żeby ktokolwiek poza Sunny go usłyszał. Oczywiście nikogo w pomieszczeniu nie było. Zanim wrócił do swojej poprzedniej pozycji, jeszcze tylko przyjrzał się dziewczynie w całej krasie. Nic nie powiedział, tylko lekko się uśmiechnął, po czym zajął poprzednią pozycję, odpalając kolejnego papierosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 35
Skąd : Tuluza, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 327
Dodatkowo : metamorfomagia, opiekun Slytherin'u
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8699-megane-elspeth-d-aoust#245501
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8701-zapolujmy-na-jednorozce#245531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8702-klusownicza-poczta#245533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8703-megane-d-aous#245535




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pią Cze 27 2014, 16:08

Megan była dzisiaj zdecydowanie nie w sosie. Pomyślałby kto, że jej uczniowie mogą mieć naprawdę takie pstro w głowie. Trzeba być naprawdę bezczelnym aby obściskiwać się gdzieś w Hogwarcie i liczyć na to, że nikt Cię nie przyłapie. Jasne, szkoła była naprawdę duża, ale przecież powinni pamiętać, że los już tak działa. Im bardziej zabronioną rzecz się robi, tym większe prawdopodobieństwo zastania przyłapanym, ale jednocześnie wzrasta wtedy chęć na dokonanie takiego czynu. Elspeth nie była święta, wiedziała o tym dobrze i być może właśnie dlatego postanowiła przejść się po korytarzach szkoły, aby trochę ochłonąć i zastanowić się nad swoją moralnością. Z jednej strony chętnie by im to odpuściła, wszak życie jest życiem i seksualność wcześniej czy później zaczyna interesować uczniów, doprowadzając właśnie do takich sytuacji, jednakże była przecież nauczycielką. Jakieś granice mieć powinna i to chyba był ten moment, aby zostać hipokrytą. Organizowała nielegalne polowania na jednorożce, a będzie karała uczniów za rozebranie się w jakimś pokoju z grami. Życie…
Przemierzała korytarze niespiesznie. Jej czarna, delikatnie zdobiona szata lekko poruszała się razem z nią, całkowicie gubiąc gdzieś po drodze kształt jej sylwetki, ale w sumie tak powinno być i o to chodziło. Tak ubierały się poważne panie profesor, prawda? Przechodziła akurat w pobliżu łazienki studenckiej, kiedy usłyszała lekko podniesiony, męski głos. W tym momencie jej idealnie wyregulowana brew pomknęła ku górze. Zbliżyła się do ściany i oparła o nią plecami, nasłuchując dalszych odgłosów, ale było stosunkowo cicho. Słyszała jedynie rozmowę i pluski wody, ale to nie byłby problem, gdyby nie to, że jeden głos należał do kobiety. Zacisnęła wargi w wąską linię, ale nie zdołała zapanować nad lekkim zafalowaniem włosów, które przez sekundę stały się rude. Minęło już tak wiele lat, że chyba traciła kontrolę nad swoimi umiejętnościami. Miała ponad 90 lat, cóż się jej dziwić… W każdym razie stanęła przed drzwiami i naparła delikatnie na klamkę, która… nie ustąpiła. Fuknęłaby coś pod nosem, ale się opanowała i dobyła różdżki.
- Alohomora - wycedziła, celując nią w drzwi, po czym otworzyła je powoli, aby stać się świadkiem przepięknej sceny. Dwoje uczniów razem w wannie. Nagich, jak zauważyła, wpatrując się przez sekundę w piersi Sunny.
- Ubierać się - syknęła cicho, ale władczo, ani myśląc o zamknięciu za sobą drzwi, albo odwróceniu wzroku. Skoro byli tacy odważni żeby rozbierać się w szkole to teraz powinna pozwolić im na powrót do dormitoriów w negliżu. To byłaby całkiem wyrafinowana tortura. Uśmiechnęła się pod nosem tak złośliwie, że naprawdę należałoby zacząć się bać. Omiotła łazienkę znudzonym spojrzeniem. Alkohol, papierosy i negliż. Jakieś milion ujemnych punktów, tak?
- Nazwiska - warknęła, kiedy już się ubrali - Wasze domy sama poznam, a wiedzcie, że nie omieszkam napisać do waszych opiekunów. Nie jestem od tego, aby wychowywać cały pieprzony zamek. Szorować mi do dormitoriów, albo gdziekolwiek gdzie mieszkacie i ani myślcie o tym, żeby wracać razem.
Zagoniła ich krótkim ruchem różdżki do wyjścia, po czym odwróciła się na pięcie i odeszła, ściskając krótko grzbiet nosa. Boże, czemu ona musi się użerać z dzieciakami.

[zt x3]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2238
  Liczba postów : 869
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9496-jestemeiv#264107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Czw Wrz 18 2014, 00:16

Rozsypała się na wiele maleńkich kawałeczków. Nie umiała zebrać myśli, ani tym bardziej nie wiedziała jak funkcjonować w tym chorym świecie. Przez jej głowę przeleciało wiele myśli, zaczynając od tych najgorszych. Nie miała zamiaru zważać na Noela, Sweeneya, czy nawet Gemmę. Chciała po prostu uciec. Jak najdalej. Mogła się teleportować – nie musiała pytać o zdanie kogokolwiek, ale czy miała serce, do tego by po raz kolejny ranić Payne’a, brata albo dopiero co odzyskaną siostrę? Prawdopodobnie nie. Jak na gryfona to niewiele w niej było z odwagi, ale natomiast sporo w tym momencie z honoru. Porzucała swoje marzenia po drodze, jakby te nigdy nie istniały. Czy to miało znaczenie, albo co gorsza miało ją odmienić? Nie wiedziała.
Gdy dotarła po zmroku do Hogwartu od razu udała się do swojego dormitorium. Chciała zabrać ubrania, a zaraz potem jedyne co miała w głowie to długą kąpiel, by zmyć z siebie jego dotyk. Nie mogła poskładać rozbieganych myśli, które gnały jak oszalałe. Nim trafiła do łazienki studenckiej znalazła się jeszcze na kilka chwil w pokoju luster, by przez moment spoglądać na swoją mizerną sylwetkę i twarz, która była teraz w tak fatalnym stanie. Z oczu poleciały jej łzy, bo nie mogła zdzierżyć myśli, że pewnie jutro już cała szkoła będzie o tym wiedzieć. Wzięła zatem głębszy wdech, a całą złość przelała na tafle, które odbijały jej żałosną osobę. Maleńkie drobinki szkła uderzyły w jej ciało, a te większe pocięły dłonie Eiv od zewnętrznej i wewnętrznej strony. Nie myślała o tym, że pozostawi w sobie jakikolwiek odłamek lustra, chciała dać jedynie upust temu co jej towarzyszyło – właśnie teraz. I pomyśleć, że jeszcze kilka dni temu kochała się z Noelem… Mówiła, że kocha i obiecywała zmianę. Wszystko miało być inne. Kolorowe. Zwyczajne, ale nie. Rozjebało się. Jak zawsze. Przerażona tym, że jej ciało skąpało się jeszcze większą ilością krwi pognała przed siebie. Nie pamiętała drogi, choć tak często nią przemierzała. Gubiła się w każdym korytarzu, a jedyne o co prosiła, to by nikt jej nie złapał. Po kilkunastu minutach dotarła w końcu do łazienki studenckiej, by tam dać upust własnym słabościom. Przełknęła głośniej ślinę, a gdy tylko zorientowała się, że nikogo tutaj nie ma… Zaczęła ściągać z siebie brudne ubrania, potargane rajstopy i buty, które były jej zbędne. Nie myślała jednak o tym by skorzystać w tej chwili ze strumienia wody, który zmyje z niej wszystko. Owinęła się jedynie ręcznikiem i usiadła pod ścianą, pozostawiając na nim czerwone plamy, a wokół siebie kilka niewielkich kałuż krwi, które stróżkami spływały wzdłuż jej lewego policzka, przez szyję na dekolt. Z lewego przegubu na ziemię, a także z dłoni, zahaczając o poharatane łydki. Płakała. Po raz pierwszy od dawna płakała. Czuła się taka malutka i nic nie znacząca, a przecież… Miało być inaczej. Miało nie wiać w oczy nam.
Z każdą kolejną sekundą słabła. Z każdym kolejnym oddechem uchodziła z niej cała siła. Jak wszystko co ją otacza, po prostu znikało. Ze zmęczenia. Z nudności. By zapomnieć o tak kurewsko ciężkiej nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Kiszyniów, Mołdawia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 685
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 287
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9456-gemma-zaharov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9459-farao
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9457-da-vinci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9458-gemma-zaharov




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Czw Wrz 18 2014, 18:59

She's up all night 'til the sun.
Gemma poważnie traktowała swoje obowiązki. Dlatego skoro już postanowiła przyjąć na swe barki odpowiedzialność w postaci bycia prefektem ravenclawu to przychodziła na swe dyżury, by potem nie móc całą noc spać, ale kto by się tym przejmował? Nieistotne, że następnego dnia rano były zajęcia. To trochę niewdzięczna praca, ale cóż zrobić. Zaharov postanowiła wzruszyć ramionami. Przebrała się w mieszkaniu Henley'ów w szatę szkolną, przypinając na pierś odznakę. Włosy zaplotła w niedbałe warkocze i zmyła dość intensywny makijaż, jaki zazwyczaj nosiła. Na patrolu po pierwsze nie wypada, a po drugie i tak nie będzie to potrzebne. Korytarze są ciemne, a lumos wydobywający się z różdżki nie zaprzątał jej głowy. Na wierzch jeszcze zarzuciła swój stary płaszcz, zgarnęła torebkę i teleportowała się do Hogsmeade, by tam wśród ciszy nocnej przejść się po dróżce z wioski do Hogwartu. Nie spieszyła się, raczej wdychała rześkie, wieczorne powietrze i z ciekawością obserwowała niebo. Na szczęście minęła już centrum mieściny, gdzie znajdowały się najróżniejsze kluby i bary, a co za tym idzie, było strasznie głośno i tłoczno. Teraz powoli zbliżała się do bramy szkoły, a kiedy znalazła się tuż za nią, odetchnęła niejako z ulgą. Raczej na terenie zamku nikt jej nie zaciuka.
Raczej.
Udała się w końcu do wieży ravenclawu, aby tam złożyć swój płaszcz na jednym z łóżek, które niegdyś należało do niej. Uśmiechnęła się lekko, po czym przerzuciła torebkę na ramię, w której brzęczało od butelek. Z eliksirami. Krukonka zawsze je brała ze sobą jako apteczkę podręczną, w razie, gdyby jakiś głupi dzieciak szukał przygód i został zgnieciony przez bijącą wierzbę, albo znalazłaby tak pijaną osobę, że już tylko jakiś wywar mógłby pomóc. Możecie się śmiać, ale to wcale nie były tak rzadkie zdarzenia jak mogłoby się zdawać. W końcu Hogwart był pełen zbuntowanych dzieciaków.
Kiedy więc szła po jednym z korytarzy, zauważyła, że przemknęła jej jakaś sylwetka. I to do łazienki studentów. Chciała się upewnić, że wszystko w porządku, więc poszła za nią. Nie rozpoznała tej osoby, ponieważ było dosyć ciemno.
I wtedy zobaczyła swoją siostrę. Całą we krwi, w tragicznym stanie. Serce wpierw jej zamarło, a potem zabiło tak szybko, jak chyba jeszcze nigdy.
- Non... Eiv - szepnęła, podchodząc szybko do dziewczyny. Usiadła przy niej, uważnie lustrując obrażenia. Potem... potem sięgnęła po odpowiedni eliksir, który wyciągnęła w jej stronę.
- Masz, pij. Będzie lepiej - dodała, choć oczywiście mówiła o obrażeniach fizycznych. Było jej smutno, źle, czuła złość, bo nie wiedziała, kto jej to zrobił. Dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej. I że znów jej nie ma, zawodzi na każdym kroku.
But we've come too far to give up who we are.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2238
  Liczba postów : 869
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9496-jestemeiv#264107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sob Wrz 20 2014, 20:05

Kiedy rozsypujemy się na milion kawałeczków, nie wiemy co jest dobre, a co złe. Nie mamy pojęcia, czy czegoś chcemy, a czegoś nie. Brniemy do przodu, jakby to było najlepsze co nas spotkało. Niesieni z prądem. Otępieni wszystkim, co ma na nas zły wpływ. Pragniemy tego i pożądamy, bo naje nam coś więcej niż tylko ukojenie umysłowe czy emocjonalne… Dzięki temu, staczamy się jeszcze niżej, a wtedy zdajemy się w zupełności na przewrotność losu. Czy to nie jest życiowe samobójstwo?
Heleny codziennie umierała. Miała dość szerzącej się hipokryzji. Trochę śmieszne, nie? Niemniej jednak musiała w tym żyć, bo ludzie po prostu trwali w tym co było idealne. Dla nich. Nie dla innych. Inni nigdy się nie liczyli, każdy wolał dokonywać samogwałtu, tzw. masturbacji, dzięki której odczuwamy spełnienie. Eiv wolała się pieprzyć z Noelem, to było dużo ciekawsze, podobnie jak lepsze niż plotki, ale przecież jaki to ma znaczenie, skoro ludzie i tak stworzą własne historie spiskowe, prawda? Hehs, śmieszne.
Gdy tylko zobaczyła Gemmę, wzdrygnęła się, bo przecież wcale nie chciała żeby ktokolwiek ją widział w tym stanie. Serce biło jak wściekłe, a łzy spływały po policzkach. Nie miała na nic siły, a już na pewno nie na to, by rozmawiać z Zaharov o tym co się stało. Nie było o czym. Eiv była winna, to chyba logiczne, prawda?
-Zabierz mnie stąd… – Wyszeptała cichutko, a po chwili wtuliła twarz w jej ramię, jakby to było jedyne schronienie, które mogło dać jej ochronę. -Proszę… Zabierz… – Spojrzała na nią w taki sposób jakby było w jej tęczówkach zawarte przede wszystkim błaganie o zmianę życia i nie tylko. Czy to było zabawne, bądź złe? Bała się. Kurewsko się bała, bo czuła jak traci siły, a przecież nawet nie miała w tym momencie czasu na to, by wziąć kąpiel. Czuła, że musi oddać się w dobre ręce, ale z drugiej strony nie miała zamiaru pić eliksirów, które tak naprawdę siały w jej organizmie spustoszenie.
-Nie mogę tego wziąć. Jestem uzależniona, Gem… Nie mogę…
Dziewczyna spoglądała jeszcze przez moment na siostrę, a po chwili gdy udało jej się w końcu podnieść, skierowały swoje kroki gdzieś… Gdzieś, gdzie miejsce było kompletnie nieznane. Czy to jednak ma znaczenie? Eiv zaufała krukonce, przecież to była teraz jedyna osoba, która na pewno nie zrobi jej krzywdy, prawda?

/zt, wiesz gdzie zacząć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Płw. Apeniński
Galeony : 198
Dodatkowo : Legilimencja&Oklumencja
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9795-tiziano-g-volpe-budowa#274305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9834-zadepcz-robala#274957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9836-cpanie-na-zawolanie#274959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9835-tiziano-r-iezzi#274958




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Wto Gru 02 2014, 13:19

Zasadnicze pytanie - co przywiodło najbardziej upodloną, gryfońską kreaturę do studenckiej łazienki? Pijaństwo.
I Samotność.
Jak nigdy wcześniej, cholernie potrzebował spędzić parę chwil, może nawet godzin, z dala od szkolnego zgiełku. Ciągle rozważał możliwość ucieczki z Hogwartu, lecz doskonale wiedział, że Joseph i tak by go znalazł. Nie chciał wiedzieć, jak to robił, ale gra nigdy nie była warta świeczki. Nie po wydarzeniach z Mediolanu czy pomylonej wizycie w Paryżu. Nigdy więcej zapierdalania przez te pierdolone, francuskie uliczki. Nawet nie żywił do tego miasta jakiejś urazy. Po prostu trafił tam w złej porze i tyle. Nawet nie wiedział, że spotka tam... ich. Kurwa, to było najbardziej wkurwiające spotkanie, jakie kiedykolwiek mu się przytrafiło. Nie licząc momentu, gdy poznał Elsę. Ale nie o tym.
Tiziano siedział pod ścianą naprzeciwko drzwi z różdżką wycelowaną w drewno mimo tego, że od razu rzucił Colloportus. Taki mały wzgląd bezpieczeństwa, choć w drugiej ręce trzymał butelkę jakiejś kurewsko obrzydliwej whisky czy innego bourbonu - nie miał pojęcia, co to było. I najmniej się tym przejmował. Tak samo jak tym, że w ogóle nie powinien pić, bo tracił nad sobą kontrolę. Pierwsze objawy tego stanu obserwował na drobnych pęknięciach witraży i najwyraźniej niepotrzebnie się poruszył, gdyż jeden z odłamków szkła postanowił wylecieć prosto pod nogi Iezziego. Nie był szczególnie duży, ale z łatwością podniósł kolorowe szkiełko i trzymając je między palcami, przejechał jego końcem po wierzchu dłoni trzymającej różdżkę. Patyk uderzył głucho o kafelki, niosąc ten wkurwiający go pogłos, a z rozcięcia wydostały się pierwsze krople krwi.
Nie odczuwał żadnego bólu, za to z niemym zachwytem obserwował czerwone strużki ozdabiają skórę i pozwoli zaczynają skapywać na podłogę. Był niemal niczym zahipnotyzowany, gdy tworzył kolejny ślady na wewnętrznej stronie dłoni. Wprawdzie nie posunął się do gwałtownego wbicia szkła w ciało, lecz wyraźnie sprawiało mu to nieznany, z pewnością masochistyczny, rodzaj przyjemności.
Może nie uśmiechał się jak szaleniec, ale wyglądał na zadowolonego. Przynajmniej we własnej głowie widział siebie jako najszczęśliwszą osobę pod słońcem. I kurewsko napaloną, jeśli już trzeba być szczerym. Nie mówił tego głośno, ale strasznie brakowało mu czegoś konkretnego. Odkąd wrócił do szkoły, żył jak cholerny asceta, więc właściwie dlaczego nie ulżył sobie na własną rękę? Cóż, bo to żadna przyjemność, a poza tym teraz upieprzyłby się we własnej krwi i ciężko byłoby ją sprzątnąć, gdyby zaschła.
Iezzi, ten bourbon sam się nie wypije, prawda?, cichy głosik w głowie przypomniał mu o butelce z alkoholem i rzuciwszy szkłem przez całą długość pomieszczenia, chwycił za szyjkę, by wziąć dość solidny łyk. Doskonale zdawał sobie sprawę, że szkodził sam sobie, ale był wystarczająco popieprzonym dupkiem, żeby nie zwracać uwagi na takie błahe sprawy. Chciał tylko przespać się z kimś, kto nie będzie pytał o blizny. Właściwie najlepiej byłoby, gdyby po prostu przyszedł i bez słowa zabrał się do rzeczy. Nic więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sro Gru 03 2014, 02:23

Zabłądził w swojej głowie. Odkąd wrócił do Hogwartu na zajęcia, Rience zdawał się wykazywać wspaniałą zdolność do ignorowania wszelkich spotkań towarzyskich, jakie tylko były możliwe do zorganizowania. Być może wszystko to brało się stąd, że wyjątkowo nie tęsknił za rozdziewiczaniem nastolatek na błoniach i po prostu potrzebował pobyć z daleka od ludzi, którzy głupieli, gdy nieopatrznie się uśmiechnął. Sam często się w siebie wpatrywał. Miał swoje własne, osobiste lustro w łazience studentów na drugim piętrze i nawet mimo tego, że zazwyczaj wolał korzystać z tego w swoim domu, czasami trzeba było przychodzić tutaj. Tak jak dziś, jak teraz, gdy Hargreaves poczuł przemożną ochotę, aby pooglądać coś piekielnie obrzydliwego. Nie potrafił na siebie patrzeć… nie po tym co zrobił Lyons i Shenae. Robienie ludziom z mózgów papki nie należało przecież do jego ulubionych zajęć, więc czemu? Ach, no tak, dlatego, że był słaby. Nie potrafił nad sobą zapanować, gdy tylko perspektywa zyskania kontroli nad sytuacją rozpościerała się w granicy jego możliwości. Chciałby spojrzeć w lustro i potrafić oczarować samego siebie. Sprawić, aby potrafił zapomnieć o swych ponurych myślach i po prostu wpatrywał się w jedyną kreaturę godną bycia bombardowania niszczycielskim urokiem wil.
Naładowany wyjątkowo negatywnymi emocjami, Rience wręcz emanował zabójczym efektem bad boya. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że w chwilach złego humoru jest w stanie ściągać na siebie jeszcze więcej niepotrzebnej uwagi, bo i nawet nie miał jak tego zauważyć. Parł do łazienki niczym lodołamacz, mając zamiar gapić się na siebie przez cały wieczór, ale gdy dotarł do celu podróży, okazało się, że jak zawsze musiały powstać komplikacje. Krukon spojrzał sceptycznie na zablokowaną klamkę i przez chwilę miał nawet ochotę na to, aby siłą wedrzeć się do środka. Nie był jednak skończonym chujem, więc jedynie zaklął parszywie pod nosem, odwołując się w wyjątkowo obelżywych słowach do najstarszego zawodu świata, jaki niechybnie uprawiała matka osoby  zajmującej mu JEGO łazienkę w takich chwilach.
- Rusz dupę, kimkolwiek jesteś. - powiedział, a raczej zażądał, stukając kilka razy w drzwi, po czym oparł się o ścianę, najwyraźniej mając zamiar zaczekać aż tajemniczy bezczelny sobie pójdzie. Z tego wszystkiego jeszcze bardziej się poirytował, damn…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Płw. Apeniński
Galeony : 198
Dodatkowo : Legilimencja&Oklumencja
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9795-tiziano-g-volpe-budowa#274305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9834-zadepcz-robala#274957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9836-cpanie-na-zawolanie#274959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9835-tiziano-r-iezzi#274958




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sro Gru 03 2014, 14:54

Och, zajebiście...
Tiziano prawie przysypiał, nieświadomie rozlewając część alkoholu na podłodze ubabranej jego krwią. Cóż, przynajmniej zatrze ślady jego drobnego ekscesu. Musiał tylko jeszcze zrobić coś z ranami, choć nikt nie miał tendencji do spoglądania na jego pokaleczone dłonie. Wszyscy z obrzydzeniem obserwowali jego twarz i czasami komentowali najbardziej wyświechtane, obcisłe jeansy, jakie widział Hogwart. I te dziury na kolanach, jakby naprawdę nie miał się w co ubrać. No, ale nikogo nie powinno interesować to, co nosił i robił w swoim wolnym czasie. Tak jak teraz.
Kurwa...
Mamrotał pod nosem niezrozumiałe słowa, z każdą kolejną minutą pochylając głowę i mrugając oczami w rytmie typowym dla pijaczka. Może rzeczywiście nie powinien pić bourbonu i okaleczać jednocześnie. Na dodatek to irytujące pukanie do drzwi. Już nawet tutaj nie mógł być sam? Kurwa mać... niech dadzą mu spokój.
A potem usłyszał ostatni odgłos uderzania dłonią w drewno i naprawdę miał nadzieję, że ten ktoś sobie pójdzie. Nie miał najmniejszej ochoty na odwiedziny, ale z czystej chęci bycia samemu zdołał się podnieść, przy okazji gubiąc but i stając na stworzonej przez siebie kałuży bosą stopą. Nagła zmiana temperatury otrzeźwiła Tiziana, ale i tak było mu wszystko jedno, skoro miał na sobie wielką koszulkę na ramiączka. Przez tyle czasu dotykał plecami zimnej ściany i nic sobie nie zrobił, nie licząc rozwalonego witrażu.
Z cichym plaskaniem podreptał w stronę drzwi, chcąc otworzyć je rękami, lecz w połowie drogi zdał sobie sprawę o rzuconym wcześniej zaklęciu i zawrócił. Musiał uklęknąć przed swoją różdżką, bowiem schylanie się zostałoby niechybnie zakończone głośnym upadkiem. I tak był pijany, więc zapewne ów osobnik nie da mu spokoju, ale przynajmniej nie będzie miał jeszcze bardziej przechlapane. Albo i nie. Kto wie, kto się pałętał za drzwiami.
Idąc ponownie ku drzwiom, butem na drugiej nodze kopnął szkiełko tak, aby pozostało niezauważone, po czym jednym machnięciem różdżki cofnął zaklęcie, a następnym otworzył drzwi na oścież i zakrwawioną dłonią przejechał po policzku.
- Nie widać, że zaję-chik-te... - nieco szklanym wzrokiem popatrzył na blondwłosą piękność, wykrzywiając przy tym wargi w wyjątkowo nieumiejętny uśmiech. - Aleeee jesteś ład-chik!
Opuścił głowę i powoli wycofał się z powrotem do łazienki.
- Czegoś potrze-chik-bujesz śliczna? - spytał, intensywnie wysilając szare komórki do ustalenia czy na pewno rozmawiał z prawdziwą osobą. Taki ktoś nie mógł istnieć w rzeczywistości i jeśli to była kolejna zabawa Llewellyn, to dziewczyna gorzko tego pożałuje.
Jak już wytrzeźwieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Czw Gru 04 2014, 01:39

To zdecydowanie nie był dobry dzień na irytowanie Hargreavesa. Chciał jedynie pobyć sam na sam w łazience i wyleczyć się z dołka emocjonalnego, w który popadł. Nie przewidywał żadnych problemów, w końcu większość studentów preferowała branie kąpieli we własnym domu, który w tym wieku większość raczej posiadała. Teren powinien więc być czysty i nienaruszony, idealnie wręcz sterylny i zdatny do leczenia emocjonalnego skażenia trawiącego jego krukoński umysł. Niestety jak to zwykle w życiu bywa, jeśli coś ma w założeniu być proste, najpewniej okaże się, że nastąpiły pewne komplikacje i po prostu szlag jasny trafił cały misterny plan. Rience nie liczył się z tą ewentualnością, albo po prostu starał się nie dopuszczać takiej myśli do siebie. Łazienka miała być pusta i wysprzątana, a lustro jak zawsze nienaruszone i lśniące, idealne wręcz do obserwacji potworności, kryjących się w najgłębszych zakamarkach jego czarnej, wilowatej duszy. No, ale całe resztki opanowania nagle cholera wzięła. Nie dość, że pomieszczenie było zamknięte to okupujący je barbarzyńca nie zamierzał specjalnie spieszyć się z opuszczeniem JEGO terenu. To jeszcze bardziej poirytowało blondyna, teraz przebierającego nerwowo palcami i powstrzymującego się przed ponowieniem natarczywego pukania jedynie siłą woli, a właściwie jej resztkami. Że też musiał trafiać na takich ludzi właśnie w dniu, w którym tak wyraźnie emanował niechęcią, zatopiony w morzu poirytowania i porwany wirem porywczości… los znowu sobie z niego kpił. Zaginął w ponurych rozmyślaniach, przestając koncentrować się na wywiercaniu spojrzeniem dziury w drzwiach, kiedy nagle szczęknął cicho zamek. Wil podniósł na nie przenikliwe spojrzenie niebieskich oczu i oto ujrzał… pijaka, dosłownie tak pomyślał. Chłopak przed nim wyglądał na obraz nędzy i rozpaczy. Nie miał jednego buta, a jego ubiór zdecydowanie pozostawiał wiele do życzenia, a warto pamiętać, że Rience raczej nie słynął z wielkiego przywiązania do mody i kompletowania ubrań w zestawy, a mimo to zwrócił na to uwagę. Do tego krew i okrutnie męczący zapach alkoholu… nie był w stanie określić jakiego, ale sam fakt, że coś pił by mu wystarczył, ale nie, musiały jeszcze paść słowa.
- Śliczna? - zapytał, zanim zdołał ugryźć się w język i prychnął pogardliwie, jakby pijaczek właśnie mu powiedział, że jego tyłek nie wygląda seksownie w nowych jeansach. Nie no żartuję, po prostu wyburczał to słowo z takim oburzeniem, że aż strach pomyśleć co by było, gdyby Hargreaves nie trenował wcześniej cierpliwości z Shenae. Postawił kilka kroków w przód, zmuszając Tiziano do cofnięcia się jeszcze bardziej w głąb łazienki, po czym zablokował za swoimi plecami drzwi zaklęciem.
- Stoxe - mruknął miękko, gdy już przesunął różdżkę na twarz chłopaka, chcąc przywrócić mu przytomność. Może dzięki temu pozbędzie się tego aromatu gorzelni. - Sprzątaj po sobie Ty zdegenerowany bucu.
Burknął do niego jakże uprzejmie, wskazując dłonią na ślady krwi, wody oraz alkoholu, nic już nie mówiąc o walających się butach i butelkach.
- Jak skończysz możesz się wynosić. - oznajmił mu jeszcze z łaskawością, po czym odwrócił się, ukrywając w ten sposób fakt, że w jego oczach zajaśniały złośliwe błyski, tak niecodzienne dla jego samego. Skierował się w stronę lustra, przed którym przysiadł z niejasnym poczuciem ulgi i wpatrzył się w swoje odbicie, robiąc przy tym dość umęczoną minę. Nic jednak nie mógł poradzić na fakt, że spojrzenie samo kierowało mu się w stronę sylwetki chłopaka odbijającej się od szkła. Nieznacznie westchnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Płw. Apeniński
Galeony : 198
Dodatkowo : Legilimencja&Oklumencja
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9795-tiziano-g-volpe-budowa#274305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9834-zadepcz-robala#274957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9836-cpanie-na-zawolanie#274959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9835-tiziano-r-iezzi#274958




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Czw Gru 04 2014, 11:52

Z każdą kolejną sekundą poświęconą na intensywne myślenie, Tiziano coraz bardziej odnosił wrażenie niezwykłego absurdu wywołanego upojeniem alkoholowym oraz ledwie odczuwalnym bólem w dłoni. Całkiem nieźle się znieczulił, lecz miał świadomość bóli, jaki nadejdzie w chwili przelania ostatniej kropli. I właściwie nie miał zielonego pojęcia, kim była ta śliczna istota. Zdążył już uwierzyć w gierkę Llewellyn i był święcie przekonany, że dziewczyna zajebiście bawiła się jego kosztem, kiedy dostrzegł coś przed własną twarz, i dosłyszał ciche mruczenie.
W jednej chwili coś w środku niego pyknęło. Iezzi poczuł gwałtowny, promieniujący ból w dłoni, którą równie szybko przyłożył do brzucha. Z oczu pociekło kilka łez tak typowych dla tej sytuacji, lecz twarz wyrażała przytłumioną złość i coś, czego nie dało się jednoznacznie określić.
- Kurwa mać - warknął, widząc, jak śliczna okazała się wyjątkowo ślicznym chłopakiem. - Po cholerę to zrobiłeś?! - dorzucił, gryząc się przy tym w język oraz przybierając kolejną, niemal idiotyczną, minę. Porażka poganiała porażkę, a Tizio zawzięcie mrugał, próbując ujrzeć naśmiewającą się z niego Llewellyn.
Potrzebował paru chwil na odzyskanie względnie świadomego myślenia, przez cały ten czas gapiąc się na jasnowłosego chłopaka i jego lustrzane odbicie. Elsa tym razem przegięła na całej linii. Miała go za totalnego kretyna, ale też nie mogłaby przedrzeć się przez jego bariery umysłowe. Nie tak łatwo. Chociaż patrząc na moc wypitego alkoholu i jego ilość... całkiem prawdopodobne.
- Dobra Llewellyn, wyłaź! - powiedział dość ostrym tonem, celując różdżką w taflę lustra. Ewidentnie ogarniała go złość; magia powoli otaczała ciało Tiziana i w pewnej chwili usłyszał dźwięk pękającego szkła.
- Wyłaź. Oboje dobrze wiemy, jak to się skończy!
Zaczynał wariować. Nieświadomie, a może jednak, pozwalał swojej mocy robić to, na co miała ochotę. Z pewnością rozniósłby cały zamek, byleby wymierzyć Llewellyn stosowną karę, ale potem znowu spojrzał na tego chłopaka i westchnął.
Co tu się kurwa dzieje?!
Iezzi opuścił różdżkę, obrócił się na bosej stopie, wydając przy tym ten śmieszny dźwięk, po czym płynnym ruchem nadgarstka naprawił pękniętą butelkę z bourbonem, a kolejnym - dużo bardziej dystyngowanym - sprzątnął kałużę alkoholu i krwi. Mamrocząc pod nosem niezrozumiałe dla nikogo słowa, usiadł na swoim miejscu, ranną dłonią chwycił za brązową szyjkę i przytknął ją do ust. Ewidentnie bolał go każdy ruch, ale nie zamierzał wyjść na mięczaka przed kimkolwiek, toteż pociągnął dość spory łyk, a następnie znowu utkwił spojrzenie w chłopaku.
- Ej, Śliczny - odezwał się dosyć głośno, chcąc zwrócić jego uwagę, jednocześnie kiwając butelką w śmiałym częstuj się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pią Gru 05 2014, 01:00

Rience czerpał z tej sytuacji jakąś perwersyjną satysfakcję. Nie mógł się nie uśmiechnąć w chwili, w której magia zawirowała wokół jego dłoni, koncentrując się na zaklęciu trzeźwości. Wyssał z chłopaka wszystkie procenty w trybie natychmiastowym, a jego oburzenie tylko go rozbawiło. Miał świadomość tego, że musiał poczuć ból, nie tylko ze względu na rozoraną rękę, ale jakoś niespecjalnie się tym przejmował. Jak było wcześniej wspominane - sam się o to prosił zajmując jego łazienkę, ot co, więc musiał ponosić konsekwencje swoich wyborów, najlepiej jak najszybciej. Nie odpowiedział mu, dochodząc do wniosku, że odpowiedź jest przecież oczywista. Nikt nie będzie robił burdelu z jego łazienki.
Hargreaves miał nadzieję, że łazienkowe posiedzenie mu pomoże. Czyste, gładkie lustro odbijało jego buźkę. Wpatrywał się w swoją nieskazitelną, jasną cerę, tak podobną do tej, którą każdego dnia pielęgnowała pieczołowicie jego matka. Blond włosy były rozsypane wokół twarzy w dość niechlujny sposób, ale Krukon nawet nie uniósł dłoni, aby w jakikolwiek sposób je opanować, bo i po co? Dla pijaczka, który tak czy siak uważał go za dziewczynę? Nawet nie spostrzegł kiedy jego niebieskie oczęta ponownie zaczęły rzucać groźne spojrzenia, rozjaśniając się iskierkami poirytowania. Może nawet zignorowałby gadanie do siebie, które postanowił praktykować pijaczek, gdyby nie fakt, że wraz z kolejnymi zdaniami, chłopak posłyszał i spostrzegł jak lustro pęka. Wziął głęboki, kontrolny wdech, modląc się do wszelkich możliwych bóstw o cierpliwość, po czym obrócił się na krześle, spoglądając na awanturnika z prawdziwym politowaniem.
- Moje zaklęcie nie zadziałało czy jak się odwróciłem zdążyłeś jeszcze coś zaćpać? - zapytał go śmiertelnie poważnym tonem. Był nieznacznie zaciekawiony, która z teorii okaże się być trafna. Obserwował jego pląsy, ciesząc się w duchu z tego, że naprawdę zaczął sprzątać, lecz zaraz przypomniał sobie o lustrze i rehabilitację w jego oczach nagle szlag jasny trafił. Potem jeszcze doszła ta okropna próba zwrócenia jego uwagi. Rience westchnął ponownie, zaciskając mocno wargi, ale posłusznie unosząc spojrzenie.
- Nie będę z Tobą pił.- burknął, ale już nie aż tak nieuprzejmie jak wcześniej. Najwyraźniej powoli przypominał sobie o zasadach dobrego wychowania wśród których dorastał. - I nie mów do mnie Śliczny. Śliczne to są porcelanowe lalki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Płw. Apeniński
Galeony : 198
Dodatkowo : Legilimencja&Oklumencja
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9795-tiziano-g-volpe-budowa#274305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9834-zadepcz-robala#274957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9836-cpanie-na-zawolanie#274959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9835-tiziano-r-iezzi#274958




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie Gru 07 2014, 01:24

Naprawdę coś było z nim nie tak. Ewidentnie zaczynał fiksować na punkcie ślicznego, długowłosego chłopaka i nie miał pojęcia, co z tym fantem zrobić. Gubił się w rzeczywistości wymieszanej z fikcją stworzoną przez Llewellyn, a teraz już całkowicie zbity z tropy nie wiedział, czy dziewczyna rzeczywiście mąciła w jego głowie. Może naprawdę jej nie było w łazience i kompletnie ześwirował, gdy jego samotność została dość gwałtownie zachwiana. Zatem mógł posunąć się do stwierdzenia, że chłopak wpatrujący się w lustro był prawdziwy jak rany na dłoni, których nie wyleczył. W akcie ignorancji nigdy nie przykładał wystarczająco dużo uwagi na naukę zaklęć leczniczych. Wszystko traktował jako swego rodzaju katharsis, które zawalało na całej linii. Pozostało mu zatem upewnienie się oraz rozwianie nagromadzonych wątpliwości.
Upił dość spory łyk bourbonu i odstawił butelkę na podłogę. Pochylił się do przodu, celem ściągnięcia z siebie koszulki, aby zawinąć w nią dłoń, po czym postawił się do pionu i utkwił wzrok w pęknięciu na nieskazitelnej, lustrzanej tafli. Zajebiście... Następnie skupił wzrok na chłopaku oraz tym, co roztaczał swoją osobą. Nieprzemożona chęć sprawienia przyjemności, powiedzenia komplementu.
Gwałtownie skarcił siebie w myślach, jakby znów czuł manipulacje Llewellyn i równie szybko przystąpił do podnoszenia wszystkich barier chroniących umysł. Musiał pozbyć się tego ciężkiego czegoś ugniatającego żołądek, gdy patrzył na chłopaka. Widział w nim coś pięknego, podczas gdy wyjątkowo rzetelnie ignorował wypowiadane przez niego słowa, aż dotarł do klucza, który uderzył Tiziana wyjątkowo mocno.
- Skoro nie chcesz być Ślicznym - urwał, zbliżając się w jego stronę. - Bądź Pięknym. Czy to słowo także godzi w twoje ego? - Ugryź się w język Iezzi i nie pierdol głupot. Nigdy nie prawiłeś komplementów. Wzruszył lekko ramionami, stając za chłopakiem. Wolnym, niemal leniwym ruchem dotknął nieco roztrzepanych, długich włosów, po czym odgarnął je tak, by nie musieć patrzeć w każdej sekundzie tej dziwnej sytuacji w lustrzane odbicie. I tak poświęcił wystarczająco dużo czasu, by uchwycić jego spojrzenie. Był cholernie ciekawy reakcji. Tak bardzo, że pochylił się nad nim, przesuwając palcami w stronę gładkiej szyi. Kompletnie mu odbijało, ale jak zwykle nie baczył na konsekwencje. Niewątpliwie mógł go prędzej wkurwić, niż przyprawić o ten dreszcz emocji wołający o dalszą kontynuację tej dziwnej pieszczoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie Gru 07 2014, 14:01

Rience nie nadążał. Nie wiedział już za bardzo co zaczyna dziać się z jego wewnętrznym murem irytacji, którym dzisiejszego dnia postanowił się odgrodzić odkąd tylko wygrzebał się z łóżka. Całe samozaparcie zdawało się topnieć w niewidzialnych promieniach żaru, zaczynających snuć się w powietrzu. Hargreaves miał tylko nadzieję, że wszystkie z nich postanowią dziś łaskawie go ominąć, pozwalając mu nienawidzić do woli, ale jednak nie był pewien czy taki scenariusz jest możliwy. Mimo bariery jaką wokół siebie wzniósł miał ochotę kontynuować to, co prowadziło Tiziano za nos w jego stronę… chociaż może bardziej za oczy. Zresztą, Krukon nie wiedział co w nim przyciąga bardziej, gdy już ktoś się do niego zbliży. Zapach czy nadal sam widok? Powinien kiedyś kogoś o to zapytać, ale na pewno nie pijaczka, oj nie. On już z całą pewnością ma tak przytępione zmysły, że godzi w niego falowo cały ten chędożony czar, od którego on stara się odgrodzić już tyle lat. Skrzywił się znacznie, jakby ktoś dopiero co wsadził mu do buzi wielką, soczystą cytrynę i odwrócił głowę w bok, profilem do chłopaka, nie chcąc patrzeć na to jak się obnaża. Nie potrzebował tego do szczęścia, czemu zaprzeczało delikatne mrowienie magii w koniuszkach palców. Chciał go oczarować. Ta świadomość sprawiła, że poczuł do siebie tak wielkie obrzydzenie, że niemalże zgięło by to go w pół, gdyby nie panował nad odruchami swego ciała. Spojrzał na niego z pewną niechęcią, jakby w ogóle nie pragnął wyciągnąć do niego ręki, ale nie potrafił tego rozegrać w taki sposób, w jaki by chciał.
- Facet nie powinien być ani Śliczny, ani Piękny. - odpowiedział, spoglądając na niego nieco wyzywająco, ale czuł, że jego opór powoli topnieje. Powiódł po nim wzrokiem tak skupionym jak nigdy wcześniej w tej łazience i ściągnął nieznacznie brwi. Ani drgnął, gdy poruszył jego włosami, a jedynie zmrużył lekko oczy, jakby sprawiło mu to pewną przyjemność. Nie był to jednak koniec. Czując dotyk na swojej szyi, znieruchomiał, wypuszczając wstrzymywane nieświadomie powietrze i uchylił oczy, jednocześnie poruszając lekko głową, jakby dopraszał się o więcej podobnych pieszczot. Wyciągnął swoją rękę i nakrył nią dłoń Tycjana, nakierowując jej ruchy na swój policzek, który nakazał tym samym objąć. Niebieskie ślepia wbiły się w twarz chłopaka, a sam pół wil natarł na niego właśnie w tym jednym, jedynym spojrzeniu całą falą eterycznej, słowiańskiej mocy drzemiącej w jego krwi. Teraz już nie dbał o to czy tak zachowałby się Rience, którego w sobie pielęgnował czy bezduszna, flirciarska bestia, odrzucana, z nikłym skutkiem, przez dziewiętnaście długich lat. Po prostu chciał go mieć, tu i teraz. Czuć dotyk jego poranionej dłoni na swoim ciele oraz muśnięcia pachnących Bourbonem warg na swoich ustach. Na tę myśl nieznacznie przesunął językiem po  dolnej wardze, przygryzając ją przy końcu tej czynności. Dalej Iezzi, pokaż czy spełnisz wymagania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Płw. Apeniński
Galeony : 198
Dodatkowo : Legilimencja&Oklumencja
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9795-tiziano-g-volpe-budowa#274305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9834-zadepcz-robala#274957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9836-cpanie-na-zawolanie#274959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9835-tiziano-r-iezzi#274958




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie Gru 14 2014, 20:07

Coś się zmieniło. Nie wiedział dokładnie w którym momencie, ale i nie przejmował się tym. Właściwie nie dbał o żadne przyziemne potrzeby. Liczył się ten śliczny chłopak oraz niepowstrzymana ochota sprawienia mu przyjemności. Niewątpliwie sam czerpał pewnego rodzaju wybrakowaną czułość, choć i to nie miało najmniejszego znaczenia. Pragnął powtarzać ten moment w nieskończoność, ignorując głęboko zakorzenione w podświadomości Nie. Potrafił odsunąć wszelkie wątpliwości na bok, jakby były zbędną kupą książek. Chciał tylko przyjemności. Nawet jemu się ona należała, chociaż nigdy tak nie uważał. Wszędzie był ból i instynktownie do niego dążył, dotykając ranną dłonią policzka chłopaka. Wiedział też, że cała sytuacja nie mogła skończyć się dobrze. Nie z nim w roli głównej.
Przez dłuższą chwilę analizował jego odpowiedź, sunąc powoli palcami po szyi, aż wreszcie nachylił się ku twarzy, celowo kierując oddech w stronę ucha.
- Więc jaki powinien być mężczyzna? - wyszeptał, muskają delikatnie małżowinę, by w ciągu ułamku sekundy przesunąć wargami po kości policzkowej, zostawiając na niej swój własny ślad oraz zapach wypitego alkoholu. Podniecały go takie gierki. Miał w tym dość praktyki, choć nigdy nie robił tego w innym przypadku niż przelotny numerek, gdy był jeszcze gówniarzem szlajającym się po włoskich ulicach. Od tego czasu dojrzał, w pewien sposób zmężniał, ale nadal pozostał sobą. Słodkie słówka, choćby były największym kłamstwem wypowiadał z wielką łatwością, a Pięknemu mógłby mówić je przez cały czas. W każdej chwili, w każdym momencie. Kiedykolwiek by tego pragnął, byłby na jego zawołanie, lecz coś z głębi świadomości Tiziana kazało przerwać tę maskaradę zanim będzie za późno.
Nie.
Musnął wargami zagłębienie między szyją a obojczykiem, sunąc dłonią wzdłuż torsu chłopaka, aby ostatecznie zaledwie dotknąć jego krocza. Sugestywne, ale nie dążył do tego. Po co się spieszyć, skoro mógł czerpać przyjemność z subtelnych ruchów. To nie dziecinne zabawy z Josephem. Chyba.
Warknął coś niezrozumiałego pod nosem, gdy wsuwał dłoń pod ubranie, pragnąc dotknąć nagiej skóry Pięknego. Pierwsza chwila była tą najważniejszą i niewątpliwie podziałała na niego dużo mocniej, niż tego oczekiwał. W szybkim ruchu znalazł się przed nim, popatrzył w jego oczy, aż wreszcie wpił w usta, jakby właśnie tam skrywała się ulga dla nieznanej potrzeby ogarniającej umysł i ciało Iezziego. Nie wiedział, dlaczego to robił. W dalszym ciągu się tym nie przejmował, mimo uporczywego krzyku podświadomości. Chciał go dotykać w każdym możliwym miejscu. Chciał przywrzeć całym ciałem i czuć. Po prostu czuć przez moment. Słyszeć, jak pragnie więcej, jak dąży ku wyzwoleniu. I pragnął spijać to niewidzialne coś z tych słodkich warg, dotykając miękkich policzków oraz gładząc długie pasma włosów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie Gru 14 2014, 22:21

To wszystko sprawiało mu niemożliwą, perwersyjnie obrzydliwą satysfakcję. Kwintesencja zeźlenia i upadek moralny - ot właśnie to w tym wszystkim było najgorsze. W tej chwili doznawał porażki życiowej, przewrotu osobowości, a mimo wszystko był z tego jednocześnie samolubnie i rozkosznie zadowolony. Z kolei z drugiej strony paliła go nagląca chęć ucieczki. Jak się zachować? Jakie kroki poczynić, aby analiza własnego sumienia nie doprowadziła do wyrzutów? Zdaje się, że sytuacja, w którą obecnie się wplątał nie miała jedynego rozsądnego rozwiązania. Mógłby stąd uciec, co oznaczałoby kapitulację, ale z drugiej strony pomogłoby mu zwalczyć wstyd, który teraz leniwie trawił mu trzewia. Mógł też wszystko kontynuować, co z pewnością doprowadziłoby do jeszcze większych wyrzutów sumienia i ostatecznie wymęczyłoby go psychicznie, ale za to pozwoliłoby przeżywać rozkosze oderwania od codzienności. Dylematy, dylematy.
- Przystojny. - odpowiedział po prostu, bez chwili zastanowienia, bo i takie miał pojęcie o tym wszystkim. Ładny facet to nie facet. Może powinien ściąć włosy, skoro teraz jest Piękny? Może wtedy byłby chociaż trochę Przystojnym? Wątpił w to, niestety. Taki już był jego urok, bo wygląd zbyt mocno go określał, ale przecież nie przeszczepi sobie czyichś kości policzkowych. Przystojny faktycznie do niego nie pasował, ale wciąż wolał nie być Pięknym. Źle to wpływało na jego wybujałe ego, tak pragnące teraz uwagi. Czuł jak ciarki przebiegają mu po plecach, a ciało mimowolnie reaguje na pieszczoty, którymi go obdarowywał. Podobało mu się to. Bierne branie zawsze było czymś co potrafiło sprawić mu zawoalowaną satysfakcję, czego nawet nie potrafił ukrywać. Otwarty na miłość, otwarty na doznania. Pozwalał się dotykać, gładzić, zaczepiać, rozchylając wargi w bardzo prowokacyjnym geście, który na szczęście nie pozostał niezauważony. Wypuścił wstrzymywane dotąd nieświadomie powietrze, po czym pozwolił wciągnąć się w inny, wykreowany przed sekundami świat. Zatonął w szaleńczym wirze emocji, zaserwowanym mu przez ten jeden pocałunek. Mocniej uchylił usta, pozwalając na to, aby już od razu zasugerować pocałunki francuskie. Zawsze wydawały mu się bardziej podniecające, a czego w tej chwili było im potrzeba bardziej od wzajemnego pobudzenia? Nie siedział jednak jak księżniczka aż tak długo, chociaż naprawdę miał na to ochotę. Rozpieszczona princessa na włościach władczym ruchem zarzuciła dłoń na kark Iezziego i wymusiła na nim pozostanie w tej pozycji. Druga ręka odszukała podparcie fotela i w ten sposób pomógł sobie wstać, jednocześnie pamiętając o mocnym przychyleniu się. Nie dało się ukryć, że był sporo wyższy od pijaczka, więc nie mógł tego zaniedbać. Niespodziewanie wykonał szybkie pchnięcie, przypierając go do toaletki z rozbitym lustrem. Nie zważał na to, że i jemu dostało się kilkoma kawałkami szkła, co wywołało ostry ból w kilku palcach lewej dłoni, nic już nie mówiąc o tym co musiał odczuć Tizziano. Gardłowy pomruk wydarł się spomiędzy jego nabrzmiałych od pocałunków warg, gdy przesunął ustami po szyi Gryfona, jednocześnie gmerając pod jego ubraniem, zdecydowanie mu przeszkadzającym w smakowaniu tej chwili. Postanowił się ich pozbyć, co w praktyce było tak szybkie jak nigdy.
- Przystojny. - powtórzył, tym razem w innym kontekście i uśmiechnął się lekko, ponownie kradnąc pocałunek lub dwa, a może trzy. Kto by to zliczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Płw. Apeniński
Galeony : 198
Dodatkowo : Legilimencja&Oklumencja
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9795-tiziano-g-volpe-budowa#274305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9834-zadepcz-robala#274957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9836-cpanie-na-zawolanie#274959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9835-tiziano-r-iezzi#274958




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pią Gru 26 2014, 23:26

+18
Nie wiedział, dlaczego robił. Wszystko krążyło wokół sprawienia przyjemności temu pięknemu chłopakowi. Składanie drobnych pocałunków na cienkiej skórze. Dotykanie jego ciała w każdy, możliwie dobry, intymny sposób. Zatopienie się w jego wargach, by zasmakować czegoś więcej, a jednocześnie zostawić swój własny ślad. By nigdy tego nie zapomniał. By choć przez chwilę pamiętał, co tutaj miało miejsce. On tego nie zapomni, choć wypił sporą ilość alkoholu, został otrzeźwiony zaklęciem, a potem znowu łyknąć bourbonu. Wszak wyjątkowo wprawnie kontrolował swój umysł, równie łatwo spychając żądania resztek świadomości, żeby tego nie robić.
Był przecież znakomitym oklumentą, więc dlaczego jego własny umysł buntował się przeciw całej sytuacji? Doskonale wiedział, co robił. Chciał tego. Pragnął sprawienia przyjemności blondynowi tak bardzo, że sam był pożerany przez gorączkę spowijającą niemal całe ciało. Wszystko kumulowało się w tak prostej potrzebie zrobienia tej jednej rzeczy, iż doskonale wiedział, jak to miało się potoczyć. A mimo wszystko nie wiedział, co on o tym sądził. I prawdę mówiąc, nie chciał wiedzieć.
- Przystojny - wyszeptał, składając na ustach chłopaka jeden, krótki pocałunek. Ledwie reagował na jego ruchy, choć powoli docierała do niego powaga nadchodzącego wydarzenia.
Stał przed nim nagi. Słyszał jego słowa, które były niczym kubeł zimnej wody zdolnej jedynie przyćmić gorączkę.
- Nie jestem przystojny - powiedział twardym tonem, przesuwając powoli dłońmi wzdłuż boków ciała kogoś, kogo lada moment będzie mógł nazwać kochankiem. Nie wierzył w miłość. Nie miał z tym najmniejszego problemu, skoro część życia spędził będąc kimś na wzór mugolskiego dilera oraz mugolskiej dziwki. To, że samego siebie tak postrzegał nie stanowiło żadnej przeszkody, by wieść dalej podobny żywot. Czasami tylko myślał nad niektórymi sprawami, a później spychał je w głąb świadomości, aby dzięki zdolności blokowania umysłu pozbyć się ich na wystarczająco długo. Jedynie podświadomość potrafił przebić się przez tę dziwną moc, krzycząc jedno słowo w rodowitym języku Tiziana:
Non.
Nagle Raffaele(och, uroki posiadania drugiego imienia) chwycił mocno swojego kochanka i obrócił całą sytuację tak, by to jego dociskać do ściany, gdy tylko zapragnął składać mocne pocałunku na szyi. Przez moment przyssał się, zostawiając nieco trwalszy świat, a zaraz potem cmoknął te kuszące wargi.
- Nie jestem ani piękny, ani przystojny - wymamrotał, powoli dążąc ku zdjęcia całej odzieży chłopaka. - Ale ty owszem. Spełniasz mokre fantazje każdego faceta... nawet najbardziej zatwardziałego hetero - dodał, patrząc na niego niemal błyszczącym z podniecenia wzrokiem. Jego erekcja z pewnością nie umknęła uwadze, ale w tej chwili stanowiła najmniejszy problem. W dalszym ciągu chodziło tylko o zaspokojenie potrzeb Rience'a.
Rozpiąwszy jego spodnie, przesunął dłonią po udach, kierując się z wolna ku kroczu, aż wreszcie dotknął palcami tego, co pragnął w końcu ujrzeć i chwycił nieco mocniej, jednocześnie składając na ustach chłopaka kolejny pocałunek, aby równie szybko przesunąć językiem po wilgotnych wargach, jednoznacznie dając do zrozumienia, czego chciał.
Drugą dłoń ułożył mu na nagich plecach, chcąc czuć każdy mięsień, i zaczął przesuwać ją w dół, aż spoczęła na zgrabnym pośladku, który delikatnie masował, pragnąc jeszcze więcej. I nie miał przy tym żadnych wątpliwości. Spełnienie potrzeb jego Przystojniaka od samego początku stało na pierwszym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Thurles, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Wto Sty 06 2015, 22:25

+18

Dotarli do tego punktu, w którym nie było już odwrotu. Blade ściany łazienki migały mu w zasięgu wzroku, a błysk kurków odbijających ostre światło przypominał, że to niewłaściwe miejsce, nieodpowiedni czas. Przyszedł tutaj aby zapomnieć o mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet, a potem okazało się, że został usidlony, podle uwiedziony. Wszystko sprowadzało się do tego, że sam również tego pragnął, lecz wolał odepchnąć od siebie nieprzyjemnie, niepasujące do swojej wersji wydarzeń myśli czy słowa, którymi mógłby się posłużyć. Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni jego odmienność sprawiała, że łamał własne postanowienia czy wręcz działał przeciwko sobie. Wierzył w romantyczność i spontaniczną miłość. Chciał się zakochać i chwytać wiatr w skrzydła za każdym razem, gdy motyle zaczynały fruwać radośnie w brzuchu. Nie wiązać zbliżenia jedynie z czystą fizycznością, oddzielić te dwie kwestie od siebie, a konsumpcję związku uważać za coś wyjątkowego, zarezerwowanego jedynie dla tej jedynej lub tego jedynego, a jednak…
Jednak wciąż nic z tego nie wychodziło. Był w łazience i w tym momencie niemalże leżał już na lustrze, dość wyraźnie czując, że jego skorupa jest poznaczona długimi, regularnymi pęknięciami tworzącymi niemalże pajęczą sieć na, jeszcze nie tak dawno, przejrzystej tafli szkła. Nici z romantyzmu. Gdzie te wystawne bądź skromne kolacje, wyjścia na plażę i trzymanie się za ręce na tle zachodzącego słońca? Był głupcem skoro traktował romantyzm za coś nieodłącznego, co uświadamiał sobie właśnie w takich chwilach spontanicznego zbliżenia. Czy mogło być coś piękniejszego od nagłego zacieśnienia więzów? Powalenia wszelkich murów i pozbycia się hamulców? Tak, ale to było nieważne w tej chwili. Zostawmy skryte pragnienia blondyna na inną okazję, bo przecież w tym momencie tak czy owak nie mógłby się nad nimi rozwodzić. Był wszak rozpalany o co zabiegał od samego początku. Jego gładką skórę pieściły zwinne palce, czego nie mogło pominąć ciało, reagując gęsią skórką i innymi spontanicznymi ruchami gruntownie związanymi z faktem, że pewien element męskiej anatomii w tym momencie zaczął podejrzanie walecznie domagać się uwagi. Zmrużył błękitne, w tym momencie, oczęta i przechylił nieco głowę, aby wydać przy tym gardłowy pomruk godny rozpieszczanego kocura, leniwie wygrzewającego się w plamie słońca błyszczącej na puchatym dywanie. Słuchał go przy tym, chociaż niezbyt uważnie, większość uwagi wszak koncentrował na odbieraniu bodźców, a dotyk obcej dłoni na przyrodzeniu z całą pewnością mógłby zdekoncentrować każdego, nawet najwspanialszego słuchacza. Odetchnął głęboko nim zdecydował się odezwać, ale na jego policzkach nagle zalśnił delikatny róż, najpewniej wywołany pożądliwym spojrzeniem Tiziano. Może gdyby nie miał tak jasnej skóry wszystko uszłoby mu płazem… dobrze, że nie widział w tym momencie samego siebie.
- Fascynujący…? - powiedział, chociaż zabrzmiało to trochę jak pytanie. - A fascynacja oznacza piękno. Nie każdy odbiera je w ten sam sposób.
Nie wiedział skąd wykrzesał z siebie tyle opanowania, ale na chwilę zapomniał o swoim sztywnym i oczekującym na zaspokojenie członku, aby sformułować odpowiedź zgodną ze swoimi ideałami, po czym uśmiechnął się nieco drwiąco co również stanowiło pewien wysiłek, lecz nic więcej nie dodał. Oczywiście w ten sposób podważył dalszą część jego wypowiedzi, ostatecznie uznając, że nie ma co o tym dyskutować, chociaż mogłaby z tego wyniknąć całkiem ciekawa debata. Nie to było teraz ważne, a on doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Powiódł więc leniwie palcami po każdym kolejnym znalezionym znaku znaczącym skórę Gryfona, nagle zmieniając wyraz twarzy na nieco… chytry.
- Skoro tak… - zaczął, poruszając lekko biodrami i ocierając się wymownie o jego dłonie, jakby dla przypomnienia w jakiej sytuacji się znajdują. - To w takim razie czekam. Skoro spełniam mokre fantazje każdego…
Tutaj powiódł palcami po odsłoniętych jądrach chłopaka, masując je kilkoma delikatnymi ruchami.
- Zaspokój teraz moje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Płw. Apeniński
Galeony : 198
Dodatkowo : Legilimencja&Oklumencja
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9795-tiziano-g-volpe-budowa#274305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9834-zadepcz-robala#274957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9836-cpanie-na-zawolanie#274959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9835-tiziano-r-iezzi#274958




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sro Sty 07 2015, 19:23

+18

Pozbycie się wszystkich ubrań było tak absurdalne, że nie zwracał na to uwagi. Czuł tylko bijące od chłopaka ciepło i gotowość na podążenie ku rozkoszy. Choć sam nie mógł wiele powiedzieć na temat jej odczuwania, to wiedział dość dużo o zaspokajaniu tego typu pragnień. Wiadomo, nic tak nie przyprawiało o ekstazę, jak powolne i delikatne ruchy, czego nigdy nie powiedział o wszystkich przelotnych spotkaniach z klientami. Chcieli tylko jednego: zanurzyć własnego chuja w ciasnej dupie oraz zerżnięcia tak brutalnie, że przez następne trzy dni ledwie chodził. W tym miejscu warto złożyć chwałę zaklęciom i wszelkim zaklęciom leczniczym, inaczej nie byłby w stanie funkcjonować po każdorazowym spotkaniu. Jednak od tamtego czasu minęło trochę czasu i dawno nie czuł tego kurewsko przyjemnego rozciągania. Przez dwa, może trzy miesiące nie miał nikogo, kto zrobiłby to tak, jak lubił, a tutaj natrafiała się okazja na odwrócenie ról. I chyba świadomość tej sytuacji odrobinę powstrzymała go od gwałtownego przyciśnięcia Rience’a do ściany, by jak najszybciej zagłębić się w jego wnętrzu. Nie chciał tego. Pragnął pełnej przyjemności, choćby ich gra wstępna miała trwać wieki. Musiał nauczyć się jeszcze wielu rzeczy, jeśli chciał ponownie sprawić przyjemność tej szczególnej istocie, chociaż na to z pewnością nie było szans. Jednorazowy numerek – jak zawsze. A później nigdy więcej się nie spotkamy, a jeśli nawet, to się nie znamy. Idealny układ. Bezproblemowy interes, dlatego zamierzał tak długo rozkoszować się kontaktem z jego ciałem, jak tylko mógł. W końcu sam sobie też mógł sprawić odrobinę przyjemności. Nic nie stało na przeszkodzie, jeśli miał być górą.
I wtedy jego ciche, wyjątkowo mętne myśli przerwał jęk wyrwany z jego ust, gdy poczuł dotyk między nogami. Instynktownie zacisnął powieki, nie chcąc pozwolić pragnieniom umknąć oraz być dostrzeżonym przez chłopak, lecz uchylił je zbyt wcześnie, wpatrując się zaledwie przez moment na bladą twarz. Bez wahania ścisnął ich wargi, przesuwając dłoń obok sterczącego członka blondyna. Powoli przelewał własne pragnienia, jednocześnie chwytając jego nadgarstki, by umieścić je tuż nad głową.
- Nie dotykaj – niemal wyjęczał, rozkoszując się własną wyobraźnią i widokiem. – Chcę cię takiego widzieć – wyszeptał, umieszczając obie ręce na pośladkach, po czym zaczął sunąć nimi ku górze, aż palcami chwycił oba sutki, poświęcając im zaledwie ułamek sekundy. Chwycił w dłoń penisa chłopaka, poruszył kilka razy, chcąc usłyszeć ten dźwięk pełen rozkoszy, a następnie utkwił w nim wzrok, zerkając sugestywnie w dół spojrzeniem z zaledwie jednym, ale bardzo konkretnym, pytaniem: Mam go wziąć? Ostrożnie wygiął wargi w namiastce uśmiechu i, nie czekając na odpowiedź, zaczął sunąć wargami wzdłuż torsu Rience’a, zostawiając na skórze ślad z własnej śliny. Czubkiem języka dotknął prawego sutka; delikatnie skubnął zębami, po czym ponowił wędrówkę, aż dotarł do krocza, składając tam ledwie wyczuwalne pocałunki. Palcami przebiegł po napiętych jądrach, podczas gdy drugą dłoń trzymał na biodrze, i potarł delikatnie skórę poniżej moszny, a wargi skierował do podstawy członka. Czując ten czysty zapach pożądania, zadziałał nieco gwałtowniej i przesunął wargami po całej jego długości, aby z czułością zacisnąć je na żołędzi, której czubek trącił językiem.
Pomagając sobie dłonią, połknął część penisa, pozwalając główce ocierać się o podniebienie, jednocześnie wydając z siebie nieporadne pomruki własnej przyjemności. Jego własny członek sterczał i prężył się wystarczająco mocno, sącząc cienką strużkę pół przezroczystej substancji, gdy klęczał przed Riencem. Starał się nie zwracać na niego uwagi, lecz mimowolnie dotarł tam dłonią, wykonując kilka pośpiesznych ruchów. Uświadomiwszy sobie, co robił, nieco mocniej zacisnął rękę na udzie chłopaka i zaczął poruszać głową, delikatnie dociskając język do bardziej wrażliwszych fragmentów erekcji, a potem na chwilę zassał się na samej górze, i znowu ponowił wędrówkę warg wzdłuż całej długości, okazja lnie pomagając sobie palcami. Nie liczył chwil poświęconych na obciąganie, jednak powoli coraz bardziej zagłębiał się między nogi blondyna, ostrożnie docierając do miejsca, gdzie wkrótce dotrze. Wkrótce, jeśli wszystko będzie szło tak, jak obaj tego oczekiwali. A tymczasem pozwalał sobie na odrobinę zabawy penisem, chcąc przedłużyć tę dziwną grę wstępną o kolejne kilka, może kilkanaście, przyjemnych, aczkolwiek ulotnych, chwil.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Łazienka Studencka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Next

 Similar topics

-
» Łazienka Chłopców
» Łazienka Prefektów
» Łazienka Jęczącej Marty
» Duża Łazienka
» Łazienki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
drugie piętro
-