IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Łazienka Studencka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28689
  Liczba postów : 33168
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Łazienka Studencka    Nie 17 Paź - 19:56

First topic message reminder :



Łazienka Studencka


Po wielogodzinnych wykładach na chwilę relaksu, studenci mogą się udać do urokliwej łazienki na drugim piętrze, dla nich przeznaczonej. Wyglądem jest ona zbliżona do tej prefektów, jednakże jest nieco innych wymiarów. Dużą wannę z kilkoma różnymi kurkami zawierającymi płyny do kąpieli ściśle otaczają trzy szklane ściany. Są one w pełni pokryte witrażami ukazującymi różne zwierzęta. Dodatkowo delikatne światło sprawia, że miejsce to jest idealne do odpoczynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie 13 Lut - 18:06

Ach, lenistwo było i jej bardzo dobrze znane. Wszak ogarniało ją często i całkowicie, toteż nie wymagała od chłopaka, by kończył swą myśl, choć ona na pewno ją intrygowała i wiedziała, że prędzej, czy później znowu o nią zapyta.
A tymczasem autorka jest niejako oburzona, bo to od Cirilli wyszedł pomysł, by napełnić tę wannę alkoholem i wykąpać się w nim, bo jemu jakoś nie przyszło to do głowy i właściwie, żeby nie jej wrodzony upór i dążenie do celu, prawie ze po trupach, to by nie byli w tym miejscu, w którym byli. Bo właśnie on się skupiał nie na tym, co trzeba i tracił. Nie, żeby ona nie traciła nigdy przez nietrafione decyzje, aczkolwiek starała się nimi zbytnio nie przejmować i szła dalej, obierając sobie nowe cele.
A tak w ogóle to po co rozmyślać o przyszłości i przeszłości, skoro można żyć teraźniejszością? Właśnie, trzeba żyć. Ona nie zamierzała szybko odejść z tego świata i choć niewątpliwie śmierć w wannie pełnej alkoholu byłaby ciekawym sposobem na śmierć, to ona nie zamierzała go wykorzystywać.
- Ale ja wcale nic takiego nie twierdzę, tym bardziej, że twoje towarzystwo na dziś w zupełności mi wystarcza - odparła stanowczo, spoglądając co i rusz na chłopaka, który, no zerkał na nią, co ona widziała, umiała takie rzeczy zobaczyć, była w tym wręcz mistrzem.
- Ociężała? Powiedzmy, że tak, ubrania na pewno nam nie pomagają w naszych planach - rzekła, stawiając jak zwykle na bezpośredniość i wyrażając otwarcie swe przyszłe zamiary. A miała zamiar zdjąć ubrania, bo jej przeszkadzały, o.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1
  Liczba postów : 201




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie 6 Mar - 20:53

Po trupach do celu - tego zdania lepiej nie wypowiadać przy gryfonie, tym bardziej, że z jednym 'trupem' już miał do czynienia. Należy obowiązkowo dodać, iż nie można było znaleźć w tym żadnego celu, zdecydowanie.
- Oho, zaczynam się czuć zaszczycony twoją obecnością, Cir - podniósł głowę ku górze z dumą, zaraz wpatrując się w ociężałe ubrania. Czemu tylko ten cholerny płyn nie chciał sam z nich spływać ? Materiały działały zupełnie tak, jak zaskakująco pojemna gąbka. Ciemnowłosy popatrzył na pannę Sauveterre, gdy ta przyznała mu rację. Uwielbiał zgrywać skończonego idiotę, jak każdy inny przedstawiciel płci męskiej... Ni stąd ni zowąd w Constantinie pojawiła się chora chęć, którą jednakże stłumił w sobie. W końcu nawet przez głupawą propozycję mógłby oberwać w łeb, a tego nie chciał. Gdyby blondynka ulotniła się z łazienki, musiałby wtedy wrócić do zimnego Salonu Wspólnego i bawić się w hałasie.
- Zaczynam się zastanawiać która jest godzina. Jak myślisz, daleko jeszcze do północy ? - zapytał natomiast, wstając na równe nogi. Niemal w trymiga złapał za krańce odrobinę za dużej, smerfowej koszulki i ściągnął ją z siebie niczym zawodowy striptizer, o czym oczywiście nie miał zielonego pojęcia! Nie zabrakło też playboyowskiego uśmiechu, bo jakżeby inaczej!
Chłopak nie czekał na nowy rok, sylwester ( według niego ) był zbędnym świętem... Co roku wyglądało to tak: towarzystwo kilku osób, alkohol, śmiech, czyli to, co zwykle. Żadna rewelacja z rozpoczęcia życia z ''nowym kontem''.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pon 7 Mar - 19:28

No, ale przecież niczego takiego nie powiedziała, tylko pomyślała. Albo i to nawet nie, pewnie to tylko ja pomyślałam.
- Nie dziwi mnie no - odparła szczerze. Bo i nie dziwiło ją to wcale, ba, ona oczekiwała, że ludzie będą chcieli z nią przebywać, w końcu uważała się za osobę tak wyjątkową, że wręcz ludzie powinni ją wielbić i ona powinna być kimś, kogo nie mogło się przeoczyć. Kimś, kogo nie dało się nie zauważyć i kto był tak ważną personą, że, choćbyś jej nie lubił, to i tak powinieneś szanować. No, ale, w sumie, ona taką osobą była.
No ja nie wiem, czemu ten płyn nie chciał po nich spływać, jednak to nie była woda, tylko mieszanka alkoholów, które miały różną gęstość i w jakieś inne parametry, które różniły się od parametrów wody. W sumie nie wiem, co na nich wpływało, wielką fizyczką ani chemiczką nie jestem, jam humanistka, ha ha.
Chora chęć? Wielka szkoda, że jej nie ujawnił. Kto wie, jaka byłaby jej reakcja. Tak naprawdę nie wiem, co miał na myśli Constanine, dlatego mogę tylko zgadywać, jaka byłaby reakcja Cirilli.
- Nie wiem, jakoś mnie to nie obchodzi - odparła niedbale, obserwując nadal poczynania chłopaka. - Ulala, ćwiczyłeś wcześniej te ruchy, czy jak? - zapytała, będąc pełną podziwu. Nie myślała, że w Kostku drzemie taki potencjał, no, no.
Sama Cirilla zdjęła też ciążącą jej bluzkę, nie krępując się wcale. No co, naga nie była, a też wstydzić się czego nie miała.
I jakoś ona też nie podchodziła do nowego roku, że niby miała robić jakieś postanowienia, czy coś. Dla niej to była okazja do dobrej zabawy i tyle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sankt-Petersburg, Rosja
Galeony : 45
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 419




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie 12 Cze - 17:08

Naumyślnie tego dnia uciekł z lekcji, by mieć pewność, że nikt go nie spotka na korytarzach i nikt go nie zauważy. Choć mogło brzmieć to kuriozalnie, to właśnie tego pragnął Książę Hogwartu - odrobiny prywatności. Pospiesznie więc przemknął do studenckiego skrzydła - tutaj wykłady trwają dłużej niż uczniowskie lekcje, miał więc pewność, że nikt mu nie przerwie. Ściskając w dłoni zwinięte w rulon pergaminy po cichutku wsunął się do łazienki i bacznie rozejrzał. Nikogo. Jedynym dźwiękiem było kapanie wody i stukot jego obcasów.

Z uśmiechem zdjął marynarkę w czarno-białe paski i położył ją na ławce wraz z pergaminami. Poprawił koronkowy żabot i kameę, po czym sięgnął po pierwsze dwie kartki. Napisał wczoraj dramat i chciał go przećwiczyć, nie mógł jednak pozwolić by ktokolwiek był tego świadkiem. Przebiegł wzrokiem, szybko przypominając sobie tekst, który przecież i tak znał już na pamięć. Potrzebny mu miecz w tej scenie, ale różdżka będzie wygodniejsza. Zacisnął więc na niej palce i uniósł rękę, wymierzając "miecz" w wyimaginowanego przeciwnika.
- Znaj mą litość! - krzyknął nagle, marszcząc brwi i podświadomie gniotąc trzymane w dłoni pergaminy.
- Niech sczeźnie wszystko twoje, nie chcę twej miłości!
Już tego ranka serce moje czuło zdradliwe twoje słowa,
okrutnie pocięła wszystkie żyły moje twa fałszywa mowa!
Na nic twoje prośby, milcz! Milcz, mówię i stój! Dla boga!
Bierz odpowiedzialność, stój! Stój, czeka cię kara sroga!


Narciss nagle cofnął się, unosząc różdżkę jak do obrony. Milczał chwilę udając, że słucha czyichś słów. Niespodziewanie roześmiał się szyderczo i pokręcił głową, wprawiając w ruch kilka jasnych pasemek.
- Co mówisz? Żeś oszalał dla mnie, kochasz li kochałeś...
To mówiąc, śmiejesz się chyba! Tak? I kiedy płakałeś?
Patrz! To ostrzę mierzę ku czarnemu twemu sercu!
Strój się, stój, milcz! Zachowuj się na śmierci kobiercu!

Odetchnął głęboko, prostując rękę jakby chciał przytknąć miecz do czyjejś piersi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 27
Skąd : Salem
Galeony : 203
  Liczba postów : 219




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie 12 Cze - 17:53

Steve posiadając jedynie dwa przedmioty w całym toku swojego nauczania, nie musiał świadomie uciekać z lekcji, aby zaznać chwile relaksu. Wstać dość późnym rankiem, niezbyt zastanawiając się, gdzie podziali się wszyscy jego koledzy z dormitorium. Może jeszcze nie wrócili z imprezy Grigoriego? Niechże rum szumi im w głowie, a Thomas będzie miał wreszcie długo wyczekiwany spokój. Mógłby się pokusić o chwilę marudzenia na temat bezsensowności Wielkiej Brytanii oraz całego Turnieju Trójmagicznego, który nabił mu zdecydowanie za dużo siniaków.
Przecierając zaspane oczy, mimowolnie spojrzał na zegarek. Och, było zdecydowanie za późno. Jednak, któż by się tym przejmował? Wstał z łóżka, rozprostowując kości. Jak co dzień rano, wykonał kilka ćwiczeń poczynając od skłonów, a kończąc na pompkach oraz brzuszkach. Wtem chwycił czystą parę bokserek oraz podręczną kosmetyczkę. Nie mógł również zapomnieć o ręczniku, którego przerzucił przez lewy bark.
Wolnym krokiem na boso ruszył w stronę Łazienki Studenckiej, gdzie miał zamiar zażyć cudownej kąpieli orzeźwiającej. Co prawda wolałaby dodatkowo otrzymać kubek czarnej kawy z odrobiną rumu lub szkockiej whisky. Jednak przy tym drugim alkoholu musiałby długo wmawiać sobie, że nie pochodzi on z Wielkiej Brytanii. Marząc o tak owym śniadaniu, najlepiej podanym przez samego Garetha, przystanął przy drzwiach do Łazienki Studenckiej. Czyj to był głos? Przysunął się do drewna, nasłuchując. Czy ktoś tam miał zamiar zabić? Delikatnie otworzył drzwi, chcąc zobaczyć kontur postaci. Jedynie co był w stanie ujrzeć to różdżka skierowana jakby w jego stronę. Drgnął, odwracając się za siebie, jednak nikogo nie zauważył. Chciał się zobaczyć coś więcej, zrozumieć cokolwiek! Wszak ta ciekawość! Otworzył szerzej drzwi, widząc tym samym posturę chłopaka. Gdy ten tylko wyprostował rękę, różdżka dotknęła nagiej piersi Steve Howarda.
- Wybacz, paniczu, mój osąd, jednakże nie ja złamałem Ci serce. - odpowiedział tym samym, lekko drżąc pod wpływem chłodu magicznego patyka. Steve był kompletnie bezbronny. Zielone tęczówki wbił w postać Aładina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sankt-Petersburg, Rosja
Galeony : 45
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 419




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie 12 Cze - 18:04

Zamrugał, wbijając pytające spojrzenie w nieznanego mu chłopaka. Dopiero teraz, zasłyszawszy jego słowa, jakby powoli ocknął się z transu. Z każdą drobną sekundą, gdy zaczął uświadamiać sobie jak bardzo ta sytuacja jest żenująca, rumieniec stopniowo oblał jego policzki.
- O... oh, nie... - wymamrotał, choć nie wpadł na to by cofnąć rękę i zabrać różdżkę. Z wrażenia wypuścił z dłoni scenariusz a pergamin z wolna opadł na kafelki. - Nie złamałeś!
Dopiero po dłuższej chwili, gdy znów zamrugał i zarumienił się jeszcze bardziej w pełni dotarło do niego to wszystko. Szybko się odsunął i marszcząc brwi poprawił kosmyk włosów. Mimowolnie jednak zerknął ukosem na niemal całkowicie nagiego gościa, tudzież nawet - widza.
- Ćwiczyłem pewną sztukę - burknął jakby obrażony, choć wyraźnie zawstydzony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 27
Skąd : Salem
Galeony : 203
  Liczba postów : 219




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie 12 Cze - 18:24

To spojrzenie niesamowicie go świdrowało. Kim był ten człowiek? Ta myśl nie pozwoli mu kompletnie zasnąć dzisiejszej nocy. Wpatrywał się w niego, czując się nieco niepewnie. Nie rozumiał, dlaczego nieznany mu chłopak, celuje w niego różdżką. Zamrugał oczami, chcąc się przekonać, że Ałładin jest z krwi i kości. I nie jest to skutek brania narkotyków. Wciąż czuł na swojej nagiej piersi chłodny kawałek drewna. Chłopak, choć wyglądał dość dziwnie, zachowywał się doprawdy niespotykanie. Te rumieńce! Steve mimowolnie się uśmiechnął.
- Jeszcze - odpowiedział aż nad wyraz pewnie, spoglądając na jasne kosmyki chłopaka. Miał tak delikatne rysy twarzy... Właśnie te długie włosy nie potrafiły zakryć szkarłatnych rumieńców. I dobrze! Taka reakcja była wręcz... niespodziewana. Narciss właśnie z dniem dzisiejszym zaczął go intrygować.
Gdy tylko się odsunął, Steve jakby spochmurniał. Przyzwyczaił się do chłodu różdżki, choć niezbyt rozumiał, że był to krwiożerczy miecz. Nie przejmował się też, że stoi przed nim praktycznie nagi. Jedyne co miał na sobie to bokserki i luźno przerzucony ręcznik przez bark. Wszak miał się wykąpać! Uniósł brew ku górze.
- To ćwicz dalej. - odpowiedział, machając tym samym ręką. Ruszył w kierunku ławki, gdzie znajdowała się marynarka oraz kilka pergaminów. Właśnie tam złożył swój ręcznik i gwałtownie się odwrócił w stronę rozmówcy.
- Zaskocz mnie. Chyba potrafisz poruszyć widza? - spytał wyzywająco, uśmiechając się cwaniacko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sankt-Petersburg, Rosja
Galeony : 45
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 419




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie 12 Cze - 20:13

Rozchylił wargi, całkowicie zaskoczony tak bezczelną propozycją. Kiedy jednak dotarło do niego, że ów osobnik ma czelność wątpić w jego umiejętności aż prychnął cicho. W pierwszej chwili chciał pokazać mu, na co go stać i że jest świetnym aktorem, aż podszedł bliżej z wojowniczą miną pomimo wciąż utrzymujących się rumieńców. Kiedy jednak chłopak usiadł wpadł na zgoła inny pomysł. Uśmiechnął się z satysfakcją i szybko porwał pergaminy z ławki, pochylając się nad nim tak blisko, że mógł spojrzeć w jego oczu z odległości zaledwie kilku centymetrów.
- Nie - zamruczał, wciskając mu do dłoni kilka kartek. - Będziesz grał ze mną, jesteś teraz Virter, złamałeś mi serce a ja grożę ci śmiercionośnym mieczem. Zanim jednak cię zabiję próbujesz wyprosić mnie słodkim pocałunkiem...

Nie spuszczał z niego wzroku, przeszywał go spojrzeniem, uśmiechając się kącikami ust. Próbował, choć nie mógł zmyć z siebie pasji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 27
Skąd : Salem
Galeony : 203
  Liczba postów : 219




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie 12 Cze - 20:41

Steve Howard nie nazwałby tego za nic czymś bezczelnym. Jego naturą była pewność. Pewność, że Narciss nie odejdzie. Pewność, że nie zawiedzie się na tym człowieku i nagle nie okaże się nudny. O Anglio! Przyszło zbawienie! Przyglądał się bacznie jego reakcjom, po raz kolejny bawiąc się w obserwatora. Zaśmiał się cicho, widząc jak towarzysz prycha wyraźnie urażony stwierdzeniem.
- Na co czekasz? - spytał po raz kolejny prowokująco, chwytając jeden z pergaminów. Aż zdziwił się, gdy zobaczył pismo chłopaka. Kto tak pisze w dzisiejszym wieku? Pochylone w prawo litery były ozdobione zawijasami. Wbrew miał wielki problem z odczytaniem co tam się znajduje, jednak po chwili dostrzegł, że to owa sztuka.
Kiedy jednak wyrwał mu pergaminy, zdezorientowany uniósł wzrok na niego. Chciał przecież przeczytać! Zirytowany wywrócił oczami i zaczął szukać czegoś w swojej kosmetyczce. Zaraz jednak uniósł na chłopaka wzrok. Nie wiedział dlaczego, ale nie mógł wręcz się od niego oderwać! Zaraz rozchylił wargi, chcąc o coś spytać. O byle jaką głupotę. Po prostu pragnął się dowiedzieć o nim czegoś więcej.
- Nie? - spytał zdziwiony. Jego głos. Czy to był mruk? Łapczywie złapał kartki, które Narciss wręcz mu rzucił. Wstał gwałtownie, kompletnie się wciąż nie przejmując, że jest prawie nagi. Ich ciała znajdywały się zaledwie parę centymetrów od siebie. Steve zaśmiał się, spoglądając w jego czy.
- Virter, tak? - spytał, zbliżając się wolno do ust chłopaka. Nie pocałuje go, oj nie! Chciał się z nim chwileczkę podrażnić. - Czym złamałem Ci serce? - dodał zarazem.
Korzystając z chwili, chwycił miecz w dłonie i odrzucił go w kierunku olbrzymiej wanny. - Chyba jesteś teraz bezbronny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sankt-Petersburg, Rosja
Galeony : 45
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 419




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Nie 12 Cze - 20:56

Nie spodziewał się tak energicznej reakcji, więc nawet nie zdążył się cofnąć gdy chłopak wstał. W pierwszej chwili myślał, że Virter wyśmieje go i wyjdzie, bo któż taki na podobną propozycję przystaję? Nie przywykł też do tego, że to nie on jest osobą, która się przybliża i prowokuje, kiedy więc jego twarz była tak bliska poczuł, że policzki znów go palą żywym ogniem. Zagryzł lekko wargę, na moment uciekając wzrokiem - szybko jednak się zmusił, by znów na niego równie wojowniczo spojrzeć.
- Nie kochałeś mnie - stwierdził nieco chłodno, starając się być Szkolnym Księciem pomimo niewątpliwej nadzwyczajności sytuacji. Musi przecież odzyskać opanowanie i gwiazdorską pewność siebie.
- I kłamiesz, że nie zdradziłeś, a tam - tu wskazał na pergaminy - jest dowód! Więc... HEJ!

Momentalnie stracił cały stoicki spokój, jaki udało mu się przed minutą osiągnąć. Patrzył na niego niedowierzająco, nie wiedząc, co ma począć. Spojrzał za różdżką, to znów na tego chłopaka.
- Co ty... - wymamrotał całkowicie zdezorientowany i bezradny, dopiero po dłuższej chwili patrzenia na niego dużymi oczyma zdołał się otrząsnąć. Zmarszczył brwi i założył ręce na piersi, patrząc na niego karcąco, jak na chłopca który właśnie zbił wazon z kwiatami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 27
Skąd : Salem
Galeony : 203
  Liczba postów : 219




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pon 13 Cze - 12:32

Wydawało mu się, że ten człowiek jest okropnym świrem. Nie dość, że na takiego wyglądał, to w podobny sposób się zachowywał. W pewnym sensie Virter nie mógł przewidzieć żadnej reakcji z jego strony. Zielonymi tęczówkami obserwował każdy ruch swojego towarzysza. Zdawał się on być wielce nieobliczalny.
Te rumieńce... Ileż za nie by dał, aby obserwować je codziennie? Stanowiły pewien rodzaju komplement, który nie często go spotykał. Wszak większość dziewczyn w Ameryce już dawno przestały być tak urocze i niewinne! Zauważył jak zagryza dolną wargę, a to wręcz zmotywowało go do dalszej walki.
- Kocham nadal! - rzekł zupełnie przejęty, spuszczając niego głowę w dół. Czyżby i on się zawstydził swoimi wcześniejszymi poczynaniami? Wszak nie wiedział, co narozrabiał i nie wiedział nawet jak ma na imię jego rozmówca. Ujął jego dłonie w swoje, unosząc je nieznacznie ku ustom.
- To czyste nieporozumienie, ktoś... ktoś po prostu okłamał Cię. - rzekł cicho lekko łamiącym się głosem. Cóż on mu zawinił? Czy tylko zdradził? Podszedł gwałtownie do pergaminów i dynamicznym ruchem zrzucił je z ławki. Jeden nawet rozdarł na pół.
- To czyste pomówienia. Jak możesz im wierzyć?! - krzyknął, wbijając w niego zielone tęczówki. Przerażał go stoicki spokój Rosjanina. Nie wiedział, kim jest. Gdyby tylko słyszał jego myśli, zacząłby się zastanawiać, dlaczego nazywa siebie Szkolnym Księciem. Może właśnie stąd wziął się ten strój? Zagryzł wargi, chcąc uspokoić swój przyspieszony oddech. Podszedł do niego szybko, spoglądając w oczy.
Stał tak przez chwilę. Może moment, kilka sekund. Błękit, zieleń, jakie były jego oczy? Różdżka z cichym łoskotem wylądowała przy brzegu wanny. Jeszcze kilka centymetrów, a mogłaby utonąć! Łapać powietrze jak ryba wyjęta z wody. Po raz kolejny spojrzał na Narcissa, nie zdając sobie sprawy, co zrobił. Jak bezczelnie wyrwał "berło" Księciu. Zbliżył się do niego jeszcze bliżej, o ile to w ogóle możliwe, muskając delikatnie jego rozchylone usta.
- Twoja choroba nie pozwala obiektywnie patrzeć na świat, ale nie martw się... Jestem tu, mój książę - rzekł, gładząc go delikatnie po policzku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Sankt-Petersburg, Rosja
Galeony : 45
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 419




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Pon 13 Cze - 15:29

Nie mógł przestać się dziwić całemu przedstawieniu. Czy go oczy nie mylą, może słuch go zwodzi? Patrzył na niego z niedowierzaniem, mrugając raz po raz by rozmyć sprzed oczu te mgliste iluzje. Aż westchnął głęboko, gdy nagle Virter chwycił go za dłonie. Nagle zupełnie zapomniał o swojej różdżce, samotnie leżącej u skraju wanny. Kto by się nią jednak teraz przejmował? Od dawna nikt przecież nie chciał… nagle uśmiechnął się niepewnie kącikami ust, uświadamiając sobie, że ów chłopak wszedł do jego gry, nie znając wprawdzie scenariusza ani postaci, które odgrywają – jednak liczyło się to, że podjął tę sztukę. W pierwszej chwili nie potrafił opanować promiennego uśmiechu, który wraz z rumieńcem odmalował się na jego licu. Szybko jednak się powstrzymał, przypominając sobie o swej dramatycznej roli.
Nagle wyrwał dłonie z jego rąk, odsuwając się o drobny krok i posłał mu rozpaczliwe spojrzenie.
- Choroba?! Twoja zdrada w istocie jest chorobą! Komu mam ufać, skoro kłamiesz mi w oczy? - zwiesił głowę, powoli unosząc dłoń do oczu, by je przysłonić. Pozwolił, by włosy również opadły na twarz, jak biała kurtyna ukrywając jego piękno.
- Gdzie mnie kochasz, jak? Pokaż! – jego ramiona z lekka poczęły drżeć a głos łamać się jak od powstrzymywanego płaczu. – Bo nie wierzę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 27
Skąd : Salem
Galeony : 203
  Liczba postów : 219




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Czw 16 Cze - 12:35

Przedstawienie było jedynie życiową iluzją. Wplatali się w wątki, które zapewne ktoś gorączkowo przeżywał na drugim końcu świata. Choć prawdziwa gra polegała na odczuwaniu tych samych emocji, Steve próbował się od tego odciąć. Wszak kim był dla niego ten nieznajomy? Zwykłym intruzem, który przeszkodził w kąpieli. Ale w jakim stylu! Zielone tęczówki wodziły za każdym ruchem swojego towarzysza, bojąc się, że cokolwiek przeoczą. Powieka drgnęła mu pod wpływem presji. A co jeśli źle gra, a co jeśli okaże się, że to nie on jest Virterem? Zwykły oszust, kłamca.
- Nie odsuwaj się od najbliższych... - szepnął, gdy tylko ten zwiesił głowę. Howard prędko podszedł do smutnej postaci, chwytając kosmyki jego włosów. Prędko musiał odsłonić twarz chłopaka i móc spojrzeć w oczy, które na chwilę przestały się mienić charakterystycznym blaskiem
- To zaraz przejdzie - dodał, bojąc się rzeczy nazywać po imieniu. Objął go silnymi ramionami, zamykając w bezpiecznej klatce. Chciał wyszeptać, że jest już z nim, nigdy nie opuści, jednak usłyszał słowa, które przecięły jego serce na wskroś. Przełknął głośno ślinę i odsunął się gwałtownie od chłopaka.
- Jeśli tak mówisz, to jesteś nie wart mej miłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Węgry, Budapeszt
Galeony : 31
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 82




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Wto 16 Sie - 0:43

Było południe. A może wieczór, nie wiem. Chociaż Ervin pewnie tak, bo przecież on wiedział wszystko, oprócz tego, że się zaklucza łazienkę, jak chce się umyć. No ale kto by sobie zawracał tym głowę? Pewnie i tak wszyscy studenci oblewają rozpoczęcie roku (bo każda okazja do Sobieskiego jest dobra, co nie?) albo siedzą sobie w dwuznacznie brzmiącym pokoju rozrywek i robią różne rzeczy, które jakoś Ervinowi głowy nie zaprzątały, gdyż on - zaraz po kąpieli, rzecz jasna - planował tysiąc pięćset sto dziewięćsetne udanie się do biblioteki i zaprzyjaźnienie się z jakże sympatyczną bibliotekarką! W każdym razie teraz jakimś cudem trafił do studenckiej łazienki (dobra, pytał o drogę, bo najpierw wesoło pohasał do schowka na miotły), zdjął z ramienia uprzednio luzacko przewieszony puchaty ręczniczek, po czym zaczął się obnażać w bardzo nietypowy sposób, bo nucąc sobie pod nosem 'Livin' La Vida Loca', Ricky'ego Martina. Najpierw w iście zgrabnym, kocim ruchem godnym striptizera z gej klubu po fachu pozbył się swojego eleganckiego puloweru w romby, a zaraz potem zamaszyście zrzucił z siebie koszulę. Mówię wam, co to za widok! No i gdzieś tak w momencie, kiedy przechodził do nucenia energicznego refrenu tego jakże zacnego kawałka, zajął się rozpinaniem paska i rozporka swoich prasowanych w kant spodni, co wcale takie łatwe nie było, bo dziarski bit sam sprawiał, że Ervin zaczął bujać bioderkami, niczym sam Ricky. Albo właściwie Shakira, bo tak też umiał. Ostatecznie jakoś się w końcu udało, kopnął spodnie w kąt łazienki, na kupkę z resztą uprzednio zrzuconych ubrań i takim o to sposobem Olelgetes został w samych, eleganckich, choć może niezbyt mu przystających slipkach, bo z motywem Chojraka. Wiecie, tego nienormalnego psa z Cartoon Network, którego Ervin namiętnie oglądał, kiedy w zeszłe wakacje, cały zaryczany, pasożytował na kanapie przed telewizorem, z pudełkiem lodów czekoladowych, lecząc złamane serce po największej miłości jego życia tej okropnej kobiecie, która wolała jakiegoś łysiejącego frajera.
Wracając jednak do akcji, to Olelgetes powinien dalej kontynuować ten swój osobliwy striptiz, no ale tak się wkręcił w baunsowanie salsy i kręceniem tyłkiem do własnego nucenia, że aż zapomniał, że chciał się wykapać, a i nawet chłodek wiejący po tych jego chudych pęcinach mu nie przeszkadzał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Ditcheat
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 92
  Liczba postów : 101




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Wto 16 Sie - 18:42

Też nie jestem pewna, ale zakładam, że był to jednak wieczór, skoro Trixie również wpadła na pomysł, żeby się umyć. Albo nawet późny wieczór, bo Froy chodziła się myć jak najpóźniej, żeby mało kto mógł ją zobaczyć przemykającą po korytarzach bez makijażu. W każdym razie była Gryfonka poczuła zew toalety i grzecznie dreptała w odpowiednim kierunku w swoich ogromnych glanach i za wielką koszulą, którą postanowiła jedynie narzucić w drodze do miejsca, gdzie król chodzi piechota, czy jak to tam się mówi. Tym razem jej oka były pomalowane na żółto, a włoski postawiła na cukier, więc zapowiadała się dłuuuga kąpiel z bąbelkami i może szampanem, czy płatkami róż, kto wie, kto wie. Miała tylko nadzieję, że łazienka nie będzie zajęta, a ostatnio była bardzo często, bo nie dość, że Hogwart miał strasznie dużo studentów, to jeszcze ta szalona wymiana postanowiła tutaj przyjechać. Na całe szczęście drzwi były otwarte, więc panna Froy weszła szybko i zgrabnie do środka, zamykając za sobą łazieneczkę Zrobiła to chyba na tyle cicho, że osoba, która jednak zajęła to miejsce, ale postanowiła dać jeszcze okazję do wejścia komuś innemu była tak zajęta sobą, że nie zwróciła na Trixie uwagę.
I okej, myślcie sobie o niej co chcecie, ale samolubna dziewczyna nie powiedziała nic, ani nie zrobiła niczego, co mogłoby być za głośne. Dlaczego? To bardzo proste! Na środku pokoju striptiz robił najcudowniejszy, najinteligentniejszy, najbardziej stylowy i najseksowniejszy student na całej wymianie. A gdzie tam wymiana! W całym Hogwarcie! Trixie zdążyła już zobaczyć wszystkich z całego Itriusa. I o ile zwróciła oczywiście uwagę na super gwiazdę rocka, przyciągnął jej wzrok mroczny cygan, oraz super bogacz z błękitną krwią. Jeśli chodzi o kobiety już wyobrażała sobie pewnie w swoim zbereźnym umyśle pozycje seksualne. Ale Ervin Olelgetes, wysoki, chudy z najbardziej uroczą buzią na świecie, na dodatek tak inteligentny sprawił, że Trixie Froy musiała zacząć uważać, żeby obok niej była ściana, zawsze kiedy on przechodzi. Oczywiście, po to, żeby się nią podeprzeć, a nie przygwoździć go do ściany i zmusić do seksu.
Chociaż kto wie, hehe.
Jednak czuła tępy ból w sercu, kiedy sama czuła jako 55 procentowa lesbijka, że on zdecydowanie preferuje chłopców. Dobra może nie tyle, że czuła, ale słuchała też mnóstwo plotek.
W każdym razie niestety, Ervin wciąż tańczył sobie nie zdejmując do tej pory bokserek. I chociaż Trixie ocierała już ślinę z brody, to ulitowała się nad nim stwierdzając, że byłby wyjątkowo zażenowany jakby odwrócił się i spotkał ją, machając w rytm swojego utworu dolną partią ciała. Dlatego Trixie w końcu ruszyła się i zamknęła za sobą drzwi. Rzuciła ręcznik, kosmetyczkę i inne potrzebne rzeczy na stołeczek i odkręciła wodę z paru kurków.
- Zapomniałeś zamknąć drzwi – zauważyła bardzo spokojnie, wsadzając jedną dłoń w postawione na włosy cukier, żeby broń boże nie zauważył jak jej ręce trzęsą się, chcąc dotknąć gołego ciałka. Bynajmniej nie zamierzała wychodzić. I nie chciała, żeby Ervin postanowił stąd wyjść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Węgry, Budapeszt
Galeony : 31
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 82




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Wto 16 Sie - 19:46

No dobrze, czyli mamy ładny, pogodny wieczór, a Ervin niczego nieświadomy tańczy sobie pseudo salsę na samym środku łazienki, wesoło nucąc rześkie bity Ricky’ego Martina. I prawdopodobnie w ogóle by się nie zorientował, że tak nierozsądnie nie zakluczył drzwi, bo całkowicie zajęty sobą, nie usłyszał nawet szczęku zamka. Dopiero jakiś opanowany, delikatny, niewątpliwie kobiecy głos sprowadził go na ziemię.
W pierwszym odruchu zastygł, jakby go ktoś Glaciusem potraktował, i to jeszcze w takiej idiotycznej pozie, bo z wypiętym jednym biodrem i rękoma w górze. Bardzo, ale to baaardzo powoli opuścił je wzdłuż ciała, po czym cały spięty i wyprostowany jak struna, odwrócił się w kierunku owej nieznajomej, która - sądząc po odgłosach odkręcanej wody – jeszcze musiała tu być.
- Merlinie drogi! – krzyknął zestresowany faktem, że jakaś obca mu dziewoja widzi go odzianego tylko (!!!) w tak obciachowe slipki, a następnie wpadł plecami na ścianę, którą miał za sobą, i zaczął niezdarnie zakrywać się rękoma. Pięknie, jak się jakimś cudem wyda, to niecny Jiri będzie miał jeszcze więcej pretekstów do gnębienia biednego Ervina. Huhu, wspaniale po prostu.
Dopiero teraz miał czas, żeby uważnie zlustrować wzrokiem ją i jej poczynania. Była całkiem ładna i oryginalna, ale raczej nie w jego typie. No ale akurat o to było ciężko, bo on wolał starsze nauczycielki i gejowskie gwiazdki Quidditcha chłopców, cóż. Uhu, miała taaaaką dużą koszulę, więc może jej chłopaka? No i glany. Mweh, glany źle mu się kojarzyły, bo zły i niedobry Jiri takie miał, a Ervin oczyma wyobraźni już widział, jak po spotkaniu z takim obuwiem wyglądałaby jego urocza buźka. W każdym razie potem jego wzrok powędrował wyżej, do irokeza dziewczyny i pomalowanych na żółto powiek, była urocza, to na pewno. Ale dlaczego ona jeszcze nie wychodziła, tylko zakluczyła drzwi , zostawiła tu swoje rzeczy i odkręcała wodę?!
- Z- zamierzasz tu zostać? – spytał z głupią miną godną jaskiniowca, któremu człowiek z przyszłości pokazał telewizor. Jednocześnie stwierdził, że serio serio czuje się nieswojo, więc ręką wymacał swój ręcznik, który wisiał na haczyku wbitym w ścianę obok i jakoś niezdarnie oplótł go sobie wokół kościstych bioderek. Mimo to dalej mu było głupio, więc chudymi pęcinami (w tym kontekście rękoma, nie nogami) dla odmiany zajął się zakrywaniem swojej klaty. Nie, żeby mu było wstyd, że taka koścista i bez sześciopaku, tylko wiecie, była tak mensko umiensniona, że nie chciał krępować uroczej nieznajomej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Ditcheat
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 92
  Liczba postów : 101




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Wto 16 Sie - 20:19


Trixie z zainteresowaniem patrzyła na tą dziwną sytuację rodem z jakiegoś wyjątkowo dobrego filmu. Wyjątkowo dobrego, bo z takim idealnym doborem głównego, seksownego bohatera. Oczywiście mowa o Ervinie, nie Trixie, ani nie Jirim i jego glanów. Chociaż Jiri też wyglądałby nieźle we wszelkich produkcjach. Ale nieważne. Żaden czeski seksi dresik nie był w głowie pannie Froy, kiedy obserwowała idealne ciało pana Olelgetesa, opuszczającego powoli dłonie.
Kiedy chłopak krzyknął, aż sama Trixie podskoczyła lekko przestraszona, bo akurat bawiła się w odkręcanie różnych kurków. Spojrzała na niego szybko zaskoczona. Chłopak akurat cofał się gwałtownie, aż wpadł na ścianę. Froy automatycznie zasłoniła buzię rękami i pisnęła ze strachem, że obił sobie swój machający tyłeczek. Przez chwilę chyba tak stali, on patrząc na nią jakby mu zjadła ostatnie ciastko, ona z wytrzeszczonymi oczami i zasłoniętą buzią. W końcu uznała, że to trochę idiotycznie wygląda, więc ustawiła się w normalnej pozycji. Zdjęła glany i kopnęła je nóżką odrobinę dalej. Ponieważ wanna w ekspresowym tempie była nie dość, że pełna, to jeszcze pełna uroczej piany i bańkami unoszącymi się w powietrzu, szybko zaczęła wyłączać kurki. Jej ręka powędrowała do pierwszego guzika od koszuli, kiedy usłyszała głos przerażonego chłopaka, który w pośpiechu oplatał się ręcznikiem.
- Wstydzisz się mnie, czy sądzisz, że się nie zmieścimy? – zapytała spokojnie zerkając na pełną wannę. Uśmiechnęła się do niego lekko. A no tak, przypomniała sobie smutny fakt, że przecież chłopak, nie miał o niej pojęcia. Podszedł do niego ostrożnie i wyciągnęła rączkę.
- Jestem Trixie Froy, wydział artystyczny – przedstawiła się szybko, mając nadzieję, że ten mimo wszystko przestanie zakrywać swoje seksowne ciało i poda jej dłoń.
- Ty jesteś zaś Ervin Olelgetes. Z Iteriusa. Jesteś Węgrem. Umiesz doskonale historię magii i jesteś mistrzem czarodziejskich szachów. Odkąd cię zobaczyłam chciałam narysować cię, bo masz taki s… specyficzny typ ubierania się.
Mówiła o nim przy tym zupełnie nieskrępowanie rozbierając się przed nim. Okej, można sobie pomyśleć, że chciała w nim wywołać jakieś super podniecenie. Ale szczerze z góry założyła, że jej głęboka miłość jest całkowicie platoniczna, bo przecudowny Węgier woli mężczyzn. W każdym razie rzuciła koszulę na ziemię i sama w jakiejś śmiesznej, kolorowej bieliźnie na bladym ciałku usiadła na brzegu basenu i wsadziła nóżki do wody. Spojrzała w końcu na chłopaka próbując BARDZO uspakajająco się uśmiechnąć, żeby nie pomyślał, że jest w niebezpieczeństwie, czy coś (HEHE) i kiedy przed jej twarzą pojawiła się bańka mydlana zbiła ją jednym palcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Węgry, Budapeszt
Galeony : 31
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 82




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Wto 16 Sie - 21:13

Hehehe, dobra, to by była z tego komedia, bo ja już widzę te wszystkie idiotyczne miny Olelgetesa i to, że płoszy się jak jakaś sarna przed uroczą i chyba całkiem nieszkodliwą, kruchą blondynką! Serio, można by pomyśleć, że coś z nim nie tak, ma jakąś chorobę sierocą albo manię prześladowczą. W każdym razie kiedy Ervin stał tak pod ścianą, zakrywając swoją mięską klatę, przyglądał się tym samym poczynaniom dziewczyny (łuhuuu, ale ładna, kolorowa piana), kiedy w końcu owa studentka przemówiła i… Znowu go zagięła.
- Ja, e… - odparł elokwentnie. – Ja się wstydzę? Nie, no co ty! Jestem najmniej wstydliwym człowiekiem w tym zamku - powiedział w końcu, siląc się na luz i zupełnie nie zważając na fakt, że ruchy jego rąk i ręcznik na biodrach przemawiają zupełnie na jego niekorzyść, ojej.
- Nodobramożetrochę – wybąkał pod nosem - Tobie to nie przeszkadza? – zapytał zdziwiony, no bo, heloooł, jednak mówimy tu o przebywaniu w łazience z zupełnie nieznanym sobie studentem! Samemu Olelgetesowi średnio mieściło się to w głowie, no ale on to on. Ja wiem, że Ervin wyglądał niby dość niemrawo, chuderlawo i wybitnie niegroźnie, ale kto wie, czy nie był jakimś cwaniaczkowatym amatorem szybkiego podrywu? Wiecie, podbiłby do niej z tekstem ‘Hej mała, lubisz wodę? O, to znaczy, że lubisz 80% mnie!’i... Nie, dobra, nieważne, chyba każdy wiedział, kto był najbardziej ciapowatym, miłym i nieśmiałym uczestnikiem Iteriusa. A w ogóle mógł się o tym przekonać, kiedy Trixie (bo tak miała na imię owa blondyneczka w glanach) podeszła do niego z wyciągniętą ręką, po czym przedstawiła nie tylko siebie, ale i jego też. Z podejrzliwą miną podał jej swoją dłoń, ściskając ją krótko i niepewnie.
Chyba nie muszę wspominać, że dalej stał pod ścianą jak te widły w gnoju, gapiąc się na rozbierającą się Trixie, jak ciele w malowane wrota? Rety, takie dobrowolne striptizy nie zdarzały mu się często, bo do ostatniego zmusił Latifa zaklęciem ‘Diffindo’, profanując jego ortalionową zbroję błyszczący gajerek, za co dalej było mu strasznie głupio, no ale było na co popatrzeć. Zresztą, w przypadku Trixie też, chociaż tym razem jej spora wiedza z zakresu Ervinoznastwa bardziej zapadła mu w pamięć.
- Um… - zaczął błyskotliwie, odprowadzając dziewczynę wzrokiem do krawędzi ogromnej wanny (basenu?), całej zapełnionej wodą. A kiedy ona próbowała uspokoić go swoim uśmieszkiem, Olelgetes już bezwiednie zsunął z siebie ręcznik - i kompletnie nie zwracając uwagi na to, że jest w gatkach, a jeszcze przed chwilą tak cnotliwie się rumienił - podążył za jej śladami, siadając zaraz zaraz obok niej.
- To niesamowite, ile o mnie wiesz, Trixie – powiedział ze szczerym podziwem, nawet chyba nie zdając sobie sprawy, że już zamoczył stopy w basenie. - Powinienem się bać, czy ekipa Iteriusa jest aż tak znana? - spytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Ditcheat
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 92
  Liczba postów : 101




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Wto 16 Sie - 21:59

No tak pewnie komedia. Chociaż Trixie pewnie wolałaby, że to jest erotyk. Zdecydowanie nie miałaby nic przeciwko pisaniu harlequinów na temat tego ciapowatego Węgra. Ale póki co zadowoli się jego dziwnymi pozami na jej widok. A nad malowaniem aktów pomyślimy później, bo nie myślmy, że Froy powstrzyma się od tego, żeby mu to zaproponować, o nie. Uśmiechnęła się pod nosem, kiedy bawiła się pianą, a on próbował ją przekonać, że się nie wstydzi. Specjalnie póki co omijała go wzrokiem domyślając się, wyjątkowo bystro, że jest skrępowany. Zerknęła dopiero na niego, kiedy zadał jej pytanie.
- Chyba jakby mi by to przeszkadzało już dawno bym wyszła, pozwalając ci zostać tutaj i potańczyć trochę salsę – zauważyła, mrużąc wesoło oczy. – A co, powinnam się ciebie bać? – dodała jeszcze, bo w końcu wspomniała o jego dość śmiesznych baunsach na parkiecie łazienkowym.
- Bo chyba ty się bardziej mnie boisz. A nie masz podstaw. Gdybym była niedobra pozwoliłabym ci zdjąć ostatnią część ubrania i wciąż bym była w środku.
Ależ się Trixie rozgadała. To chyba przez tę pianę i cieplutko, które rozchodziło się po łazience. Poza tym sama wiedziała o Ervinie raczej tyle, że nie miałaby w ogóle prawa sądzić, że chce jej coś złego zrobić. No i oczywiście upewnił ją, kiedy tak nieudolnie zakrywał się przy ścianie. Przynajmniej podał jej rękę, pomimo podejrzliwego spojrzenia i agresywnej postawy zirytowanego borsuka.
Co do striptizu Trixie miała przez chwilę szaloną myśl, żeby nie zdjąć stanik i nie zapytać NAPRAWDĘ CIĘ TO NIE KRĘCI ERVIN? Nawet rzuciła mu szybkie badawcze spojrzenie, ale szybko odwróciła wzrok, żeby przypadkiem nie wyczytał z jej oczów chętki na takie rozboje. Co do Ervinoznastwa, to powinna zdawać ten przedmiot na jakiś sumach czy czymś podobnym, bo była bardzo pojętnym uczniem.
Ale to byłoby na tyle jej rozmyślań, bo nagle, kiedy Trixie akurat wgapiła się na sekundę w pianę, Ervin Olelgetes usiadł obok niej. W jednym momencie dziewczyna poczuła, że sztywnieje jak głaz, czy jakiś kamień. Tym razem to ona bardzo powoli wlepiła szeroko otworzone ślepia w chłopaka. Czy to naprawdę nie sen? Czy ona przypadkiem, nie czuje ciepła ciała bijącego od Węgra? Czy jeśli teraz uda, że zemdleje, to wpadnie prosto w nagie ramiona chłopaka, a on zaniesie ją do skrzydła szpitalnego? Całe szczęście, że Ervin zadał pytanie, bo Trixie już rozważała jak będzie najlepiej upaść.
- Raczej najbardziej znani to Dexter i Latif – mruknęła pod nosem. – Powiedzmy, że wiem dużo o tych o których chcę wiedzieć – powiedziała w końcu głośniej wsadzając ręce w pianę. Naprawdę próbowała, ale nie mogła się powstrzymać i położyła dłonie z pianą na jego policzkach na sekundę. Teraz miał na policzkach dużo różowo- niebieskiej chmurki. Trixie aż zaśmiała się na chwilę radośnie.
- Więc wychodzi na to, że powinieneś się mnie bać – dodała jakoś niezbyt strasznie i wskoczyła do wody. Przez chwilę patrzyła na chłopaka dalej siedzącego na brzegu i, naprawdę znowu próbowała, ale pretekst do dotknięcia chłopaka był taki kuszący. Złapała go za sławetną chudą pęcinę i pociągnęła dość mocno, przynajmniej jak na pannę Froy, by chłopak wylądował obok niej w wodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Węgry, Budapeszt
Galeony : 31
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 82




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sro 17 Sie - 0:02

A może od razu film detektywistyczny albo thriller? Bo przecież ta cała wszechwiedza Trixie o Ervinie była co najmniej dziwna, a dla samego Węgra nieco przerażająca, zważając na fakt, że dotąd nikt się nim aż tak nie interesował. No, poza własną matką! Ale nawet ona jakoś olała fakt, że przez całe bite wakacje snuł się z kąta w kąt jakiś taki niemrawy, zdołowany, zaryczany… No, mniejsza, wiadomo, o co chodzi.
W każdym razie wcześniej był na tyle skołowany jej wiedzą z zakresu Ervinoznastwa, że aż początkowo nie wiedział, co mógłby jej odpowiedzieć. A podobno uchodzi tu za tego najbardziej elokwentnego, dobre sobie. Tak, jedyne, co zagrażało Trixie w towarzystwie Olelgetesa, to to, że wypaczy jej psychikę machając jej przed nosem zgrabnym tyłeczkiem, odzianym w gacie z Chojrakiem do hitów Ricky’ego Martina. Albo że podczas dzikiego baunsowania salsy pośrodku łazienki wpadnie na nią, po czym razem wylądują w basenie, ale na to panna Froy chyba by nie narzekała. Zatem Ervin nic nie odpowiedział, tylko pomachał przecząco głową tak gorliwie, że aż jego godna króla lwa grzywa spadła mu na niebieskie, zielone, niebiesko-zielone oczęta. Potem mruknął jeszcze coś w stylu ‘miło z twojej strony, bardzo bym nie chciał tak nieświadomie obnażać przed nieznajomymi mi studentkami’, ale w sumie nie zdziwiłby się, gdyby Trixie tego nie dosłyszała.
No ale mniejsza o to, gdyż iż teraz siedzieli sobie na skraju basenu i w końcu mógł się dowiedzieć, skąd blondynka tyle o nim wie. Och, jasne, to normalne, że opalona gwiazdka kłidicz, no i wokalista Veritaserum w swoich cekinach zawsze wysuwali się na pierwszy plan i przy nich Ervin na okładce ‘Szachodzieja’ i ‘Bohaterów Historii Magii’ mógł się po prostu schować.
- Czemu chcesz wiedzieć dużo o mnie? – spytał strasznie naiwnie, bo chyba cały ten pachnący i kolorowy płyn, który jeszcze przed chwilą lał się strumieniami z kurków jakoś otępiająco na niego działał. Serio, najpierw mina człowieka pierwotnego, teraz to. A wszystko poczuł jeszcze intensywniej, kiedy poczuł jej szczupłe palce na policzkach i mnóóóóóóóstwo puszystej pianki. Sam się uśmiechnął, chociaż właściwie nie miał pojęcia, z czego się tak cieszył. Jak dzieciak.
- Łeee, jednak nie jesteś wcale taka straszna! - powiedział całkiem pewnie, dalej szczerząc się jak szczerbaty do sucharów, kiedy nagle panna Froy wskoczyła do basenu. Co racja to racja, Jiri i jego glany były o wiele straszniejsze, hehe. No ale Węgier nie miał nawet czasu pomyśleć, co jeszcze było straszniejsze od wszechwiedzy blondynki, gdyż zupełnie niespodziewanie został wciągnięty pod wodę, ryjąc swoje biedne, delikatne i kościste plecy brzegiem basenu, ojojoj. Ale to nic, to nic, bo woda była tak przyjemnie ciepła i wcale jakoś nie był zły, no bo ja nie jestem pewna, po jakim czasie dobrowolnie by tam w końcu wlazł.
- Jesteś tylko nieprzewidywalna i całkiem szalona - powiedział, kiedy już wynurzył się spod powierzchni wody i zaczął trzepać swoją bujną grzyweczką to na prawo, to na lewo, niczym zmoczony lew (lew brzmi dumniej, you know), ochlapując przy okazji Trixie. Chociaż to może Ervin nie był zbyt przewidujący i całkiem nudny, kto wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Ditcheat
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 92
  Liczba postów : 101




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sro 17 Sie - 0:37

A no tak, to też możliwe. A Ervin Olelgetes jako Sherlock Holmes odkryłby dlaczego Trixie tak bardzo interesuje się Węgrem. Może jakimś cudownym sposobem zorientowałby się, że jest w nim beznadziejnie zakochana i porzuciłby swoich wszystkich kochanków, by robić dzieci Trixiebelle. Gdyby coś takiego usłyszała, że niby nikt się nim nie interesował aż tak z pewnością by go wyśmiała. W końcu skoro ona może całe dnie latać za nim z wywieszonym językiem, to nie do pomyślenia jest, że inne kobiety tego nie robią. Może i Trix jest trochę specyficzna i niezbyt normalna, ale oj tam, to chyba (?) powinno mu jeszcze bardziej pochlebiać. Biorąc pod uwagę ilość romansów w relacjach dziewczyny to już w ogóle!
Mógłby codziennie wypaczać psychikę Trixie tak bansować przed nią w tych gaciach. I bez gaci też by się nie pogniewała. I sama by się podkładała, żeby wpadli razem do basenu. A jak coś tam mamrotał pod nosem może i usłyszała, ale była tak skołowana tym widokiem jego lwiej grzywy na oczętach, że aż nie mogła się skupić na żadnej odpowiedzi.
No tak, może i to zazwyczaj oni ściągają na siebie uwagę. Ale nie bądźmy tacy przyziemni, Trixie woli po prostu seksownych, ubranych w staroświeckie stroje, które długo ściąga się przed pójściem do łóżka inteligentnych facetów, a nie szalonych idiotów rockmanów albo gwiazdki kłidicza z narzeczonymi.
Na jego pytanie Trixie aż zamrugała oczami szybko.
- Bo stwierdziłam, że jesteś znacznie bardziej interesujący – powiedziała w końcu po chwili. Cóż odpowiedź wcale nie była łatwa, musiała zgrabnie wywinąć się od palnięcia czegoś na temat miłości i równocześnie palnęła mu zgrabnie komplement, hehe.
- Dobrze wiedzieć – dodała wesoło, bo nie dość, że jej ukochany szczerzył się do niej wesoło, to jeszcze ją zaakceptował. Czy mogło być piękniej?
Wyobraźcie sobie, że tak, bo oto Ervin wylądował z nią w basenie. Był tuż na wyciągnięcie ręki. I jeszcze machał tak seksownie swoją grzywą. Trix gapiła się przez chwilą z otwartą buzią na mokrego, wysokiego chłopaka naprzeciwko niej. Bo panna Froy ze swoimi stoma sześćdziesięcioma pięcioma centymetrami, zanurzona była do obojczyków, a u Olelgetesa na szczęście mogła podziwiać trochę więcej, niż tylko szyjkę.
- Nie jestem bardzo miła. Jak chcesz mogę ci powiedzieć coś o sobie, jeśli będzie ci raźniej – powiedziała, trochę zaniepokojona, że jej lekka nieobliczalność może mu przeszkadzać. Ale ona, jak to ona, szybko o tym zapomniała. A nawet podpłynęła bliżej do chłopaka. Tak blisko. Jakby wyciągnęła ręce, to mogłaby przytulić osobę, którą chciałaby uszczęśliwiać do końca życia.
I owszem wyciągnęła ręce, ale po to, żeby zrobić na głowie Ervinka podobnego irokeza, co miała ona. Naprawdę, baaardzo trudno było jej oderwać od niego łapki, kiedy śmiała się trochę z jego uroczego wyglądu. A cóż ją w ogóle obchodziło, że została ochlapana, skoro siedziała pół naga w wannie z najcudowniejszym Węgrem pod słońcem. Czy to już nie czas na oświadczyny?
- Och, wpadła mi woda do oka – mruknęła Trixie dotykając bardzo delikatnie swojego oka.- Albo rzęsa mi się podwinęła – dodała szybko.
Nie, to wcale nie był pretekst, żeby Olelgetes przybliżył się do niej i pomógł jej troszeczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Węgry, Budapeszt
Galeony : 31
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 82




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sro 17 Sie - 1:23

Zaczynam podejrzewać, że z Ervina taki Sherlock Holmes, jak z koziej dupy trąba albo z Jerzego Brzoskwini jelonek Bambi. Serio, nie dość, że nie zauważył, że Trixie lata za nim, co chwilę podcierając ślinę z brody, to jeszcze nie zdążył się domyślić, że taki sam stosunek do Dexia ma Latif. Serio, wolę nie myśleć, jak bardzo wzrósłby wskaźnik przestępczości z takim Ervinem w CSI. Ale za to jak gustownie prezentowałby się przed kamerami, uhuhu. Szczególnie ślęcząc nad aktami sprawy z tym swoim monoklem na oku. W każdym razie gdyby był bardziej rozgarnięty i nie rozpraszałby się tak Dugmesim, to może faktycznie w końcu zauważyłby, że staranie się o niego i podstępne wykorzystywanie Deviki nie ma najmniejszego sensu, skoro on i tak woli błysk cekinów gwiazdy rocka, a Ervin ma przy boku tak oddaną i gotową do poświęceń kobietę, której nie zrażał widok jego obciachowych slipek i łamagadance, czyli jego pseudo-salsy. Coś niemożliwego, gdyby tylko wiedział.
Ach! Oczywiście, że usłyszał ten komplement na miarę legendarnego ‘Uuu, masz na metce napisane made in Heaven'. W sumie to zrobiło mu się całkiem miło, bo w końcu ktoś docenił jego ekscytujące hobby, jak na przykład czarodziejskie szachy albo historia magii! Tak, Ervin pomyślał, że właśnie o to chodzi pannie Froy, kiedy mówiła, że jest znacznie bardziej interesujący. I pomyśleć, że na tym nędznym padole chodziły jeszcze białogłowy, które wolałyby szalone (!) randki w ustronnej bibliotece, niż dzikie pogo na koncertach!
No ale wracając do łazienki studentów, to Ervin właśnie trzepał tymi włosami na prawo i lewo, żeby w końcu odgarnąć je z czoła ruchem ręki, bo jakby nie było znacznie powiększało mu to pole widzenia, a tym samym jakże nieobliczalną Trixie, która zaraz mogła chlusnąć go wodą czy coś.
- Rety, ale jesteś niziutka – zauważył elokwentnie, jakiś ataki rozczulony, porównując poziom wody na ich ciałach i absolutnie nie mając zamiaru jej urazić! W końcu kto by nie lubił takich małych kobietek? W zasadzie to zauważył to już wcześniej, ale glany robią swoje.
- Jasne, czemu nie. Chociaż kilka rzeczy już można było wywnioskować – powiedział po chwili zastanowienia, podczas gdy ona bawiła się jego włosami. Hm, może jednak znowu taki najgorszy Sherlock z niego nie jest. Uuuu, przez ostatni tydzień nie doświadczył tyle kontaktu fizycznego, ile dziś pozwalał dotykać się Trixie, i – o dziwo! – bez szczególnego wzdrygania się, peszenia, czy dziewiczych rumieńców na policzkach! No ale nieważne, nieważne, bo zanim ona zdążyła mu cokolwiek o sobie powiedzieć, i nim on zdążył podzielić się swoimi jakże błyskotliwymi wnioskami, usłyszał cierpiętnicze (?) jęknięcie. O nie, coś w oku to niedobra sprawa, Ervin chciał pomóc!
Pokonnując zgrabniutko opór wody, podszedł bliżej Trixie, chycając ją za szczęki bardzo delikatnie ujmując jej policzki w swoje chude łapki, wnikliwie przyglądając się jej piwno-zieloym oczętom.
- Nic nie widzę – mruknął wcale niepocieszony, no ale było słabe światło, no i wcale nie tak łatwo jest zauważyć rzęsę w oku bez monokla, eh! – Może spróbuj pomrugać? – zaproponował, zupełnie nieświadomie samemu mrużąc i otwierając oczęta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Ditcheat
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 92
  Liczba postów : 101




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sro 17 Sie - 2:07

Cóż w sumie, nie można zaprzeczyć, że faktycznie można podejrzewać, że Olelgetes sobie wymyślił tylko, że tak często czyta książki o historii i jest mistrzem szachów. W końcu, gdyby naprawdę to robił, byłby chociaż odrobinę bardziej spostrzegawczy. I może zrozumiałby, że jego miłość życia lata za dzikiem Dexem, a on jest miłością życia nieobliczalnej artystki. Trixie zdecydowanie nie pasowałoby, że Ervin jest na telewizorach innych ludzi i kobiet (i mężczyzn), które mogłyby go podziwiać, bez jej wiedzy. Chyba, że byliby już po ślubie, a on by jej wyznał wielką miłość, to z przyjemnością pokazywałaby wszystkim jakiego to ma superekstra męża. A jaki jej tata byłby dumny!
Chociaż z drugiej strony jego niecny plan o Device pokazuje, że wcale nie jest takim leszczem, na jakiego wygląda po jego ogarnięciu. Więc Ervin może jeszcze nie raz nas zaskoczy!
Trixie nie oczekiwała niczego po swoim komplemencie. No może trochę, że rzuci jej się na szyję i zacznie całować dziko, a potem zaczną uprawiać jeszcze dzikszy seks w wannie. Dlatego uśmiechnęła się jeszcze na koniec do niego. No oczywiście, jakie pogo, jakie koncerty, skoro mogłaby całe dnie słuchać historii węgierskich czarodziei, czy innych równie fascynujących rzeczy. W każdym razie Ervin majtał tak swoją grzywką, niczym Mark nogą z mięsa Dianą, a ona Trixie śliniła się ukradkiem. Dopóki oczywiście nie przestał i nie wygłosił swojej teorii.
- Nie jestem niziutka, jestem w sam raz. To ty jesteś bardzo wysoki – wyjaśniła mu mrużąc swoje pomalowane oczka i zakładając pod wodę ręce na biodra. Ale jego słowa równocześnie były tak słodkie, że zaśmiała się krótko i zrobiła ruch ręką, który pozornie wyglądałby jakby łapała jakąś upierdliwą muchę. Oczywiście chciała go po prostu pogłaskać.
- Och, tak? To jakie rzeczy o mnie wnioskujesz?- zapytała z błyskiem ciekawości w oku, o ile taki w ogóle istnieje. Potem zajęła się jego misterną konstrukcją z włosów. W zasadzie sama się dziwiła, że Olelgetes nie powiedział jeszcze: HOLA HOLA NARUSZASZ MOJĄ STREFĘ INTYMNĄ, ODSUŃ SIĘ. Tylko pozwalał prawie obcej dziewczynie na tak wiele. Trix zastanawiała się, czy nie umarła po drodze do toalety i nie wpadła do raju. Bo wyobraźcie sobie, cóż za cudowny zbieg okoliczności, trafić do jednej toalety z miłością życia i móc ją bezkarnie dotykać?
I uwaga parę kroków do przodu. Misterny plan Trixiebelle udał się. Węgier właśnie stanął dokładnie naprzeciwko niej, zatykając jej dech w piersiach (oczywiście nie dosłownie, bo nie zaczął ją dusić). Froy zesztywniała jak głaz po raz kolejny czując jego długie paluszki na swoim policzku. Oczy zaś o mało jej nie wyskoczyły z orbit, bo w końcu patrzyła z takiego bliska na cudownego Olelgetesa.
- Och tak, może pomrugam – mruknęła robiąc to samo co Węgier z oczkami i bardzo delikatnie dotykając swojego oka.
Oczywiście całkowicie przypadkiem musnęła dłonią jego tors, kiedy podnosiła rękę. No ok., może to nie było muśnięcie, ale przejechanie po nim. Ale ona sama udawała, że wcale jej to nie obeszło, chociaż wciąż ledwo stała spokojnie.
Poza tym nie chciała, żeby Ervin oddalał się od niej, co to to nie.
- Hej, widziałam, że całkiem nieźle tańczysz! Może spróbuj wykorzystać swoje kocie ruchy tutaj teraz, ze mną pod wodą! – Okej, może to zabrzmiało odrobinę dwuznacznie, ale jeśli Ervin nie powie, że OKEJ SEKSIJMY SIĘ TUTAJ, ona będzie udawać, że chodzi o taniec. I nawet zabrzmiało to wszystko dość żartobliwie, a tak naprawdę Trixie złapała go za łapkę, którą miał wynurzoną z wody i wpatrywała się w najseksowniejszego mężczyznę na świecie wyczekująco z zapraszającym uśmiechem numer 35.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Węgry, Budapeszt
Galeony : 31
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 82




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sro 17 Sie - 11:56

Hehehe, tak, jasne, teraz jeszcze w ogóle zaprzeczmy, że jest mistrzem czarodziejskich szachów, wcale nie umie nic, a nic z działu historii magii i mugolskiej, a jedyne co w życiu przeczytał, to Sportodziej, żeby orientować się, jak przebiega kariera Latifa. Chociaż nie, bądźmy hardkorowi - przeglądał tylko obrazki. A wszystkie te plotki, że jest taki mądry, oczytany i elokwentny rozpuścił sam Ervin – Ge(j)niusz zbrodni, żeby zaimponować Dugmesiemu. I w takim razie nie wiem za co (oprócz nietypowej aparycji i oryginalnych ubrań!) kochała go Trixie. Może właśnie za złożoność jego mózgu idealnego przestępcy, który nocami siedzi z latarką pod kołdrą, knując coraz to nikczemniejsze plany zawładnięcia światem zdobycia Latifa. No, w każdym razie ślubu jeszcze nie planujmy, gdyż może z czasem Trixie się odwidzi, stwierdzi, że randki w bibliotece skupiające się na czytaniu ‘Goblińskich Opowieści’ nie są jednak tak romantyczne jak kolacja przy świecach albo szampan na backstage’u, zostawi Olelgetesa, a on sam zakopie się gdzieś w stercie swoich antyków, kończąc jako stary kawaler albo, co gorsza, ożeni się z jakąś pomarszczoną bibliotekarką ze smoczym oddechem i brodawką na nosie, mweh.
- Ja jestem wysoki, a ty jesteś niska. Ale to nic złego, to urocze – upierał się przy swoim, zupełnie nie zdając sobie sprawy, że palnął o jedno zdanie za dużo i chyba kończąc temat ich wzrostu. Z jego strony to był zwykły komplement, był facetem, więc nawet jako osiemdziesięcio procentowy gej chyba wiedział, co mówi. Ale że jeszcze się nie domyślił, że panna Froy jest jego adoratorką namber łan, więc nie wiedział, ile nadziei mógł właśnie jej narobić! No ale tak jeszcze wspomnę, że skoro Ervin nie miał super klaty Pudziana, to chociaż był wysoki, miał długie nogi i mógł szybko spierdalać przed Jirim, więc trochę mu to wszystko rekompensowało.
- Uśmiechasz się, prawie cały czas, musisz być taka na co dzień albo… no nie wiem, wrzucanie nowych studentów do wody sprawia ci tyle frajdy. M-miałaś plamę, bodajże z farby na koszuli. Malujesz? Twoje włosy, staranny makijaż, nawet pod koniec dnia. Lubisz dbałość o szczegóły, ale jesteś taka… Masz w sobie coś z... niekonwencjonalnej artystki. To tak w skrócie – powiedział po chwili zastanowienia. – No i pachniesz fajkami. I cytrynami – dodał jeszcze, żeby być już szczegółowym, po czym wzruszył ramionami.
Hehe, tak, faktycznie, czyli to jednak nie komedia, ani pornos, ani nawet nie detektywistyczny, tylko fantasy? Ervin Olelgetes zupełnie nie w swoim stylu wskoczył do wanny z jakąś obcą panienką (a właściwie to z Trixie Froy z kreowanej), pozwalał jej macać swoją lwią grzywkę i właśnie próbował ją rozkminić, a jednocześnie przekomarzał się z nią na temat wzrostu, jakby co najmniej robili to na co dzień. Tym płynom z kurków zdecydowanie trzeba było się przyjrzeć! No ale w sumie co za dużo, to niezdrowo, więc skoro ze oczętami Trixie wszystko było okej, Ervin przestał chycać trzymać ją za policzki I odsunął się od niej, mącąc tym samym spokojną powierzchnię wody. Uuu, jej ręka na jego miejskiej klacie jednak go przerosła i wolał być trochę dalej, no ale nie dało się, po prostu nie dało, gdyż iż owa dziewoja z kreowanej już chycnęła go za rękę i zarzucała podejrzliwie niemoralnymi propozycjami! Heheh, czyli jednak Ervin coś tam z hetero w sobie miał, bo nawet jemu zabrzmiało to dość dwuznacznie.
- N-nie, chyba nie, bo wiesz, ja nie umiem tańczyć! Serio! To to, co widziałaś, to był…. MÓJ WIECZORNY TRENING JOGI – wykręcił się elegancko. - Summer mówiła, że to pomaga na rozładowania napięcia po ciężkim dniu, rozumiesz, medytacja – wytłumaczył jeszcze, przybierając kamienną twarz medytującego mnicha i wolno oddychając, żeby zaprezentować, jak to uspokajająco działa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Ditcheat
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 92
  Liczba postów : 101




Gracz






PisanieTemat: Re: Łazienka Studencka    Sro 17 Sie - 12:58

To byłoby naprawdę straszne, gdyby okazało się, że Olelgetes to faktycznie tylko gejniusz zbrodni, który rozpuszcza takie cwane plotki. Bynajmniej nie dlatego, że Latif się rozczaruje, bo z tego co zauważyła Trixie gwiazdka kłidicza nie wyglądała na osóbkę, którą fascynują „Gobilińskie Opowieści”. Już prędzej „Gobliny z Grodziska”, którymi fascynował się Jiri, więc wyglądało na to, że nawet on miał większe szanse! W każdym razie wracając do tematu, szkoda by było, gdyby Olelgetes nie znał się tak naprawdę na historii magii ani na szachach, bo Trixie właśnie niedawno pojęła jako tako zasady jego szalonej gry i na dodatek jest w połowie książki o historii magii do pierwszej klasy. Nie, wcale nie z powodu Ervina. Po prostu odkryła, że to jej pasja!
Może czytanie tej samej ksiązki w końcu by jej się znudziło, ale na pewno nie na tyle, żeby porzucać Olelgetesa. Może być pewny, że aż do śmierci miałby nad głową szaloną córkę pastora, która poświęciłaby mu się całkowicie. Raczej ona ma trochę większy problem. Żeby do tego doprowadzić musiałaby zrobić coś z Latifem, na przykład zabić go w ostateczności, albo namówić Dextera Vanberga, żeby z nim uciekł do swojego Luksemburgu. W końcu i tak mało kto wie gdzie on leży, z tego co widać, hehe. Może Olelgetes nie znalazłby go więcej i pocieszałby się w ramionach wiecznie gotowej Trixie?
Plan godny mistrza zbrodni Ervina O. teraz wystarczy go zrealizować.
- Jestem przeciętnego wzrostu – powtórzyła Froy uparcie, ściągając brwi. Zrobiła to dopiero po jakimś czasie, bo w końcu Węgier powiedział, że TO UROCZE. Aż chciała skakać do góry i dziękować Bogu, który musiał być gdzieś tam, skoro siedziała w wannie z seksownym menszczyznom jej życia, który mówił, że TO UROCZE.
I poza tym gdyby miał klatę Pudziana, to nie byłoby fajnie i chyba Trixie nie zostałaby jego osobistym skrzatem domowym. Za to teraz z uwagą słuchała co o niej mówił Ervin.
- Widzisz ty też o mnie sporo wiesz. – A właściwie tyle wiedział, a nie mógł zapamiętać, że jest z artystycznej, nie kreowanej PFF – Zależy jakich studentów mam okazję wrzucać do wody – powiedziała uśmiechając się jakoś trochę figlarnie, bawiąc się otaczającą ich pianą.
- Maluję. Mówiłam, że chciałabym kiedyś namalować ciebie – w akcie. Ale tego by póki co nie powiedziała.
- Przeszkadza ci, że śmierdzę papierosami? – zapytała jeszcze szybko, bardzo delikatnie dotykając powiek palcami i poniekąd ścierając żółty makijaż z twarzy.
To jest pomieszanie z poplątaniem. Film, którego nie można określić, bo biorąc pod uwagę, jak obił się Olelgetes wpadając do wody, to mógłby być to też przygodowy! Więc jest to detektywistyczno- fantastyko – przygodowo – komedia. Z nutką romansu, z powodu miłości Trixie i chyba w pornosa to się, ku jej ubolewaniu, nigdy nie zamieni. W końcu odsunął się kiedy dotknęła jego miejskiej (?) klaty. Niedobrze, niedobrze. Ale bynajmniej to nie zniechęci Froy, zdecydowanie. Mógłby nawet napuszać milion bąków do wanny, a jej by to nie przeszkadzało. Więc będzie musiał się natrudzić, żeby ją od siebie odsunąć.
- Uuuuu, skoro tak szybko ćwiczysz jogę to ciekawe w jakim tempie robisz inne rzeczy – powiedziała z bardzo niewinnym uśmiechem. – Znaczy jak tańczysz.
Dodając to puściła zasmucona jego łapkę, ale w końcu nie będzie go do niczego zmuszać. Wzdychając podpłynęła na chwilę do brzegu, kocim ruchem sięgnęła po kosmetyczkę, wyjęła z niej szampon i podpłynęła z powrotem do Ervina. Przecież jeszcze jej ucieknie i będzie musiała go ganiać po Hogwarcie!
- W zasadzie to, Ervin, chcesz być wróżbitą? – zapytała nagle stając z powrotem na nogach i patrząc się na niego wyczekująco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Łazienka Studencka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next

 Similar topics

-
» Łazienka Chłopców
» Łazienka Prefektów
» Łazienka Jęczącej Marty
» Duża Łazienka
» Łazienki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
drugie piętro
-