IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Balkon nad dziedzińcem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35069
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Balkon nad dziedzińcem   Nie Paź 17 2010, 20:06

First topic message reminder :


Balkon nad dziedzińcem

Przez niewielkie drzwi można wyjść na marmurowe schody które prowadząc w dół ku sporego rozmiarów balkonowi. Otaczają go cztery wysokie kolumny, podtrzymując specjalnie zrobiony dach. Dzięki niemu, nawet kiedy pada można tam przesiadywać, bez obawy zmoczenia się.
Posadzka jest wyłożona czarno-białymi płytkami. Te na samym środku robią wrażenie ogromnej szachownicy i rzeczywiście, jeśli tylko ktoś zdobędzie takiej wielkości figury, można tam grać. Z miejsca przy barierce (marmurowej, oczywiście) rozchodzi się widok na cały dziedziniec. Jest to świetne miejsce na obserwowanie innych, bowiem rzadko kiedy komuś przyjdzie na myśl by spojrzeć w górę. Po obu stronach znajdują się kamienne, niewielkie ławeczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Wto Paź 18 2016, 00:15

Coraz bardziej nudziło mu się w szkole. Poważnie rozważał czy jej nie rzucić, ale gdzieś przecież mieszkać i coś jeść musiał. Nie miał w zwyczaju błąkać się po zamku samotnie, a jednak właśnie to robił. Psia mać! Jeszcze trochę i zacznie się z nudów uczyć…
Stopy zaniosły go na balkon nad dziedzińcem. Wychylił się przez barierkę. Pod nim przechodził jakiś chłopaczek, na oko z trzeciej klasy. Nuuuuda… A gdyby tak spróbować splunąć mu za kołnierz? Misha wycelował, ale ślina wylądowała kilka cali za celem. Chłopiec obrócił głowę słysząc plaśnięcie śliny, ale nie przyszło mu do głowy, żeby spojrzeć w górę. Krukon postanowił to wykorzystać i splunął jeszcze raz tym razem trafiając w jego ramię. Yahtzee! Nie tak śmiesznie jak za kołnierz, ale nadal zabawnie. Misha odskoczył od barierki nim dzieciak go zobaczył. Wyglądało na to, że znalazł sobie całkiem fajne zajęcie, o ile tylko dołem będzie przechodziło więcej osób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 276
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Wto Paź 18 2016, 00:22

Tak się składało, że Jeunesse znalazła się tutaj kilka minut wcześniej, idealnie kamuflując się w kącie. Chciała w spokoju poczytać książkę do eliksirów, którą dostała od ojca, ze względów czysto naukowych! Kusiła ją wizja zrobienia narkotyku w postaci płynnej i całkowicie magicznej, ale jej blokada kreatywna na to nie pozwalała w ostatnim czasie. Za dużo myślała o tych wszystkich porąbanych relacjach, które nawiązała i o tym co robi ze swoim życiem. No, bo na ten moment robiła jedno wielkie gówno utykając w dziwnym martwym punkcie. Może powinna się ustatkować, żeby jakiś przyjemny chłopiec naprowadził ją na właściwe tory? Nie sądziła, że po takim czasie skakania z kwiatka na kwiatek odnajdzie się w monogamicznym związku, ale kto tam wie. Mimo wszystko na takie wybryki nie było chętnych.
Z zacięciem szukała każdego możliwego i nieszkodliwego połączenia składników w eliksirze, która nikogo nie zabiją a i dadzą pożądany efekt, jednak w tym momencie na balkonie znalazł się Misha. Nadworny głupek i podrywacz, choć całkiem do rzeczy. Próbowała nie zwracać uwagi na jego zachowanie, cierpliwość jednak nie była dzisiaj jej mocną stroną.
- Destiel, czy ciebie totalnie pogięło? - odezwała się nagle obsiadując zakurzoną podłogę. Szybko posłała chłopakowi łagodny uśmiech, wracając do lektury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Wto Paź 18 2016, 01:00

Może jednak nie potrzebował ludzi na dziedzińcu. Zajęcie samo się znalazło i to bliżej niż myślał.
Aż podskoczył kiedy się odezwała. W cale mu się nie podobała wizja bycia przyłapanym na opluwaniu młodszych uczniów. Odetchnął z ulgą uświadamiając sobie, że to nie żadna nauczycielka. Uśmiechnął się szeroko widząc Andreę.
- Na Merlina, Andy! Nie strasz tak! - usiadł na ziemi koło niej - Nudzę się - wyjaśnił, wskazując ręką barierkę - Masz jakiś pomysł, co mógłbym porobić zamiast?
Powoli położył rękę na jej książce, odsuwając ją od dziewczyny. Ostatnio byli już tak blisko... Mishy cały czas nie dawało to spokoju. Nie był przyzwyczajony, że to nim się bawiono. Ba, on przynajmniej bawił się do końca! Jak można tak nagle w najciekawszym momencie zmienić zdanie?! To było okrutne. Poligamia jest w gruncie rzeczy naturalna, a takie zwodzenie było niewytłumaczalne i powinno być społecznie tępione. Misha jednak nie zamierzał nic potępiać tak długo jak miał nadzieję na ponowne zdobycie (tym razem już na serio) Andrei. A że nadzieja umiera ostatnia...
- Na czym ostatnio stanęliśmy? - zapytał, uśmiechając się zaczepnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 276
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Wto Paź 18 2016, 01:12

Tak to właśnie było w tym okropnym życiu, że zazwyczaj nałogowi podrywacze bardzo szybko wpadali we własne sidła. Przeważnie było tak, że zakochiwali się w kimś, kto odrzucał ich zaloty, jednak w przypadku Andrei i Mishy chodziło bardziej o głupią gierkę, niż o uczucie. Podejrzewała, że Krukon nie znał czegoś takiego jak szczere uczucie do drugiej osoby. Gdy tylko znalazł się obok niej, uśmiechnęła się ponownie.
- Ostatnio? Nie pamiętam - odłożyła książkę na bok, prostując nogi w kolanach. Oczywiście żartowała, doskonale pamiętała jak prawie chłopak dopiął swego, prawie ją pocałował... no a ona w ostatniej chwili tak po prostu przerwała i sobie poszła. Jakby nigdy nic się nie stało. I pamiętała ten osłupiały wyraz twarzy Mishy, który teraz znowu ją rozbawił.
- Do dzisiaj twoja mina poprawia mi humor za każdym razem kiedy sobie ją przypomnę - pogłaskała chłopaka chłodną dłonią po policzku wydymając dolną wargę, coś na kształt współczucia wobec jego niepowodzenia. Choć chciała skończyć z gierkami, obecność Krukona wcale jej w tym nie pomagała.
- To co słychać, najdroższy? - zabrała rękę, odrywając od niego wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Wto Paź 18 2016, 01:33

Tak właśnie nie pamiętała. Mina jakimś cudem cały czas ją bawiła.
- Mógłbym ci przypomnieć... - przysunął się do niej i prawie dotykając wargami jej ucha wyszeptał - ale wolę żebyś jeszcze chwilę została.
Odsunął się od niej i oparł głowę o ścianę.
- Ta mina? - spytał, przypominając sobie dokładnie jak zaskoczony był wtedy i przywołując na sekundę to zdziwienie na swoją twarz. Trzeba mu oddać, że byłby naprawdę dobrym aktorem - Widzisz, wciąż jestem gotów robić z siebie durnia, żeby tylko zobaczyć jak się uśmiechasz.
Kiedy go pogłaskała, odwrócił od niej spojrzenie i równie teatralnie co ona współczucie, odegrał obrazę. Ale głaskać pozwalał się dalej.
- Fatalnie - westchnął - Padłem ofiarą bezdusznej femme fatale - zmarszczył brwi przez chwilę patrząc tak na Ślizgonkę - A nie, poczekaj! To byłaś ty!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 276
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Wto Paź 18 2016, 01:40

Problem z takimi ludźmi polegał na tym, że nigdy nie było wiadomo kiedy żartują a kiedy mówią poważnie, tak jak teraz. Skąd miała wiedzieć, że faktycznie podobał mu się jej uśmiech, skoro mogła to być tylko i wyłącznie marna zagrywka? To, że Destiel jest dobrym aktorem zauważyła już dawno, dlatego w jego obecności musiała wytężać mózg i zmysły dwa razy bardziej niż w przypadku innych. Co za los.
- Trzeba ci przyznać, że jesteś uroczym durniem - ale medal miał dwie strony, bo i Misha nie mógł wiedzieć kiedy szaleniec-Andrea sobie żartuje a kiedy mówi serio. Związku z nich relacji raczej nie będzie, ale musiała przyznać, że czuła się w towarzystwie Krukona dość swobodnie.
- Ja? - udając zdziwienie, złapała się obiema dłońmi za klatkę piersiową. - Ja wcale nie jestem bezduszna, nie wiem o czym mówisz - wzdychając teatralnie udała, że zanosi się szlochem. Szybko jednak ujęła dłoń chłopaka w swoją, zaplatając swoje palce wraz z jego.
- Misza, czy te oczy mogą kłamać? - zaraz po tych słowach wlepiła w niego duże, błękitne ślepia trzepocząc zalotnie wachlarzem rzęs. - Ja w życiu bym ci krzywdy nie zrobiła - otarła się policzkiem o jego ramię, nie ruszając się z tej pozycji ani na milimetr. Show must go on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Wto Paź 18 2016, 02:06

Jak mógłby kłamać o jej pięknym uśmiechu?! Uśmiech był najwspanialszą ozdobą kobiecej twarzy, a przecież nie mógł patrzeć na nic innego, żeby nie wyjść na beznadziejnego zboczeńca.
Oczywiście, że był uroczym durniem. Z Andreą może i rzeczywiście nigdy nic nie było pewne, ale przecież nie mogła sobie żartować z czegoś co ewidentnie było prawdą. Nawet zapomniał, że powinien się był za tego durnia choć trochę obrazić.
- Nie wzruszają mnie twoje łzy - odparł zimno, odwracając od niej dumnie głowę - Wiem, że nie masz serca.
Odwrócił się w jej stronę, gdy poczuł jej dotyk. Nie widział żadnych przeciwwskazań do ich związku. Szczególnie, że jego definicja związku kończyła się na jednorazowym seksie, a na to nigdy nie było przeciwwskazań. No dobra, oprócz chorób wenerycznych. Patrzył w jej oczy, próbując jednocześnie utrzymać pozowaną pretensję i nie parsknąć śmiechem.
Oparł swoją głowę na jej, kiedy przyłożyła ją do jego ramienia. Siedział tak chwilkę w milczeniu, po czym zrobił jedną z najtrudniejszych rzeczy w swoim życiu. Wstał i wyszedł.
Zatrzymał się za rogiem i odczekał ze dwadzieścia sekund. Wrócił do dziewczyny i usiadł znowu przy niej.
- Widzisz jakie to miłe - mówił poważnym głosem, ale oczy mu się śmiały – Pomnóż to przez dziesięć i już wiesz jak ja się czułem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 276
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Wto Paź 18 2016, 02:21

Jedynym co mogłaby mu zarzucić w tym momencie było zarzucenie rąk na szyję, dopóki sobie nie poszedł. Było jej wygodnie i ciepło, jednak udała, że nie robi to na niej żadnego wrażenia. Chwyciła więc ponownie książkę w dłonie, ale zaraz po tym z powrotem ją odłożyła na ziemię.
- Tak szybko się stęskniłeś? - posyłając chłopakowi szyderczy uśmiech, usiadła w siadzie skrzyżnym. Podłoga nie była najlepszym miejscem do przesiadywania o czym mogło świadczyć to, że co chwilę się wierciła. Jej kościsty tyłek kompletnie nie współgrał z kamieniem, który był prawie wszędzie.
- No już, nie wygłupiaj się, tylko siadaj z powrotem. Było mi cieplej - jęknęła, ale nim zdążyła dokończyć swoje jęki Krukon znalazł się tuż obok. To spowodowało, że ponownie w przeciągu dwóch minut zmieniła pozycję, tym razem bezceremonialnie podnosząc rękę Mishy i zarzucając ją sobie na ramiona, tym samym udostępniając sobie jego tors jako poduszkę.
- Tak wygodniej - pokręciła się jeszcze chwilę a gdy uznała, że jest okej, przymknęła powieki. Razem z chłopakiem poniekąd nadawali na podobnych falach, dlatego każde z nich - prawdopodobnie - wiedziało co brać za flirtowanie a co za zwyczajny koleżeński ruch, jak na przykład teraz, kiedy uczyniła z niego swoją poduszkę. Choć poza poduszką było jej przyjemnie, już od dawna tak po prostu nie przytulała żadnego osobnika płci przeciwnej, nie licząc swojego kota. Jednak o tym jej towarzysz miał się nie dowiedzieć. Ot co.
- Miszko, źle się do tego wszystkiego zabierasz. Powinniśmy iść na randkę albo schlać się tak, żeby rano mieć kaca moralnego. Trochę takie win-win dla obu stron - Jeunesse pominęła oczywiście kwestię tego, że nie sypia z przypadkowymi chłopcami a jej jedynym partnerem łóżkowym był jej jeden, jedyny były chłopak. Zadziwiające? A jednak taka była prawda, mimo plotek, które obiegały szkolne korytarze.
- Albo zakochaj się w końcu, znajdziesz sobie kobietkę i będziesz mógł uprawiać seks kiedy ci się zachce zamiast wyrabiać sobie mięśnie jednej ręki - wymruczała na koniec pod nosem, wsuwając sobie dłoń pod policzek. Drugą z kolei ułożyła byle jak na kości biodrowej chłopaka, najpewniej powoli przekraczając granicę.
- No właśnie, kto jest twoją kolejną zdobyczą? Przyznaj się - ciekawość wzięła górę a przy okazji nie mogła doczekać się, aż napomknie mu o ostatniej najdziwniejszej sytuacji, która ją spotkała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Wto Paź 18 2016, 22:07

I co? I nic! Jeszcze z niego szydziła. Ta dziewczyna naprawdę nie miała serca. Powinien był w ogóle wyjść i wysłać jej sowę z wyjaśnieniem. Tylko, że wtedy znowu by się nudził... Wolał już być poduszką.
Parsknął śmiechem słysząc rady Andrei. Po pierwsze nie uważał, żeby jakichkolwiek potrzebował. Zabrałby ją do jakiejś nudnej, słodkiej kawiarenki i kupił kwiaty, gdyby wiedział, że chciała. Albo poszedłby z nią do baru co w sumie bardziej mu pasowało na pierwszą randkę z Jeunesse. Sęk w tym, że wydawała się typem, któremu szkoda czasu na planowane randki. Nie jego wina, że dziewczyna była zmienna jak kalejdoskop. Po drugie bawiła go wizja moralnego kaca. Jeżeli ktoś miałby go mieć, to na pewno nie on. Do tego trzeba mieć najpierw jakąś moralność w ogóle.
- Tak się nagle martwisz o moje mięśnie... - odparł flegmatycznie, podążając wzrokiem za jej ręką. Właściwie nie było to ani pytanie, ani stwierdzenie. Znowu się nim bawiła. Ech, Kobieto! Puchu marny! Osobiście wolał swoją jedną rękę od jednaj kobiety. Ręka nie domagała się ciągłej uwagi, nie obrażała się nie wiadomo za co i nie gadała jak najęta o pierdołach. Kobiety były wspaniałe, ale przy bliższym poznaniu traciły na uroku.
Zastanawiał się czy odpowiadać Ślizgonce. Albo raczej co. Czy pytała o kogoś, kto był po niej, czy chodziło o to czy ma już coś w zasięgu ręki (haha, ręki... taaa), czy dopiero ostrzy na kogoś pazurki? Wybrał najbezpieczniejszą opcję.
- Właściwie to mam w weekend randkę - przyznał się - Ale nie nazwałbym tego "zdobyczą". Nie spieszymy się - gładził koniuszkami palców jej rękę opartą o jego biodro; skoro już ustalili, że ma coś na oku i wcale nie potrzebuje jej atencji mógł sobie pozwolić na dołączenie do tego niezobowiązującego dotykania - Potrafię być też romantyczny, wiesz? W ogóle masz o mnie bardzo krzywdzącą opinię...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 276
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Wto Paź 18 2016, 22:41

Kobiety po prostu były skomplikowane, chociaż zdarzały się wyjątki. Andrea wprawdzie była zmienna jak chorągiewka na wietrze, jednak zamiast ckliwej randki w Miodowym Królestwie wolała wypić lub/i sobie zapalić grając przy tym w rozbieranego pokera. Oczywiście lubiła drobne gesty, jak kwiatki, czekoladki, czy komplementy, bo może i była dla większości typem "kumpeli", ale wciąż miała te cholerne cycki i hormony! No.
- Wolę normalne mięśnie niż przerośnięte muły - westchnęła a kiedy tylko usłyszała, że ma randkę w najbliższy weekend podniosła się tak, że teraz z odległości mniejszej niż dwadzieścia centymetrów wlepiała nieznośne spojrzenie w twarz Krukona.
- Z kim? - ciekawość była pierwszym krokiem do piekła, ale oh well, ona już tam była. Obiema nogami. A może poczuła się zazdrosna, że to nie ona była na miejscu panny X? W końcu nie tak dawno piła ze smutku, że nie może znaleźć sobie żadnego chłopaka na dłużej niż miesiąc lub kilka spotkań, a tu taka niespodzianka, Misha próbował kogoś poderwać w inny sposób niż zwykle!
- Do tej pory mi tego nie udowodniłeś, więc wybacz o panie, że zwątpiłam w twą jakże romantyczną duszę. Jak mogę się zreflektować za mój haniebny postępek? - zacisnęła mocniej palce na jego skórze koło biodra prawdopodobnie tym samym go szczypiąc, ale wszystko skwitowała spolegliwym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Sro Paź 19 2016, 22:06

Wow. To znaczy... owszem, miał nadzieję, że tą informacją wprawi ją w zazdrość, ale że aż tak... Wow, brawo Misha! Nawet trochę się przestraszył, kiedy tak szybko się poderwała.
- Nie mogę ci powiedzieć. Ona chyba by nie chciała, żeby ludzie o tym wiedzieli - ledwie udało mu się na ją na tę randkę namówić, ale już jego w tym głowa, żeby później sama opowiadała o niej koleżankom.
Andy była zła. Super, można w niej było wzbudzić poczucie winy.
- A skąd miałem wiedzieć... - zaczął poirytowanym tonem, ale zatrzymał się w pół zdania i odwracając od niej wzrok, udał, że zbiera myśli - Ludzie - podjął spokojnie - mają tu o mnie opinię jaką mają. Nie twierdzę, że zupełnie nie słusznie, ale... - znów zrobił pauzę na zastanowienie się, chociaż już doskonale wiedział co chce powiedzieć - Kiedy ktoś chce się ze mną zadawać, z góry zakładam, że chce mnie widzieć właśnie takiego.
Napiął mięśnie, kiedy wbiła mu się w nogę. Mógł wymienić tuzin sposobów w jaki mogłaby mu się odwdzięczyć, jego wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach, ale nie był na tyle głupi, żeby się nimi dzielić na głos.
- Przykro mi, że z nami wyszło jak wyszło - zdjął z niej ramię i odsunął się - ale myślę, że naprawdę mógłbym spróbować z Ru... z tą drugą - mówiąc to patrzył na swoje dłonie. Dopiero kiedy skończył spojrzał niepewnie na Ślizgonkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 276
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Czw Paź 20 2016, 00:21

Marysia była lekko w szoku, kiedy tylko Misha zaczął mówić. Zaczęła się zastanawiać gdzie jest błąd w tym pieprzonym Matrixie, bo nie mogła uwierzyć, że akurat ON postanowił iść na randkę. Misha i randka, to się wykluczało z marszu, a jak widać coś jeszcze potrafiło ją zaskoczyć.
- Jaja sobie robisz - parsknęła śmiechem, chociaż zaraz po tym widząc jego poważną minę usiadła poprawnie obok. I co mu miała teraz powiedzieć? A może powinna mu dać błogosławieństwo lub ostrzec tę dziewczynę? Gdy powiedział pierwsze litery jej imienia zorientowała się o kogo chodzi. Ruth. Znały się tyle o ile, jednak Ślizgonka miała do niej wyjątkowego pecha: najpierw Alexander biegał i zawodził, że Ruth go nie chce a teraz szkolny podrywacz i łamacz serduszek postanowił się ustatkować. Poza tym, że była naprawdę ładną dziewczyną to nie umiała więcej na jej temat powiedzieć, bo rozmawiały może dwa razy w życiu.
- Ojej, czyli mówisz serio... no, to nie zrób jej krzywdy, co? Może już za dużo było tych złamanych serduszek, Misha. I pamiętaj, żeby od razu nie pakować jej języka do buzi - pokiwała groźnie palcem wskazującym, opierając się plecami o ścianę. Czuła się dość dziwnie i przede wszystkim czuła, że nie powinna się z nim spoufalać. Gdyby tylko zobaczyła to któraś z jej koleżanek, to bardzo szybko Krukonka odwołałaby randkę.
W pewnym momencie podniosła się z ziemi, spoglądając na Krukona z góry. A może powinna była go pocałować, skoro teraz będzie zajętym obiektem? Nie, chyba nie powinna i dobrze zrobi, jeśli sobie pójdzie.
- No to Myszko, powodzenia na nowej drodze życia. Czy coś. Arrivederci Roma - posłała mu zalotnego buziaka w powietrzu, po czym mozolnym - wręcz od niechcenia - krokiem ruszyła w stronę schodów.

zt


Ostatnio zmieniony przez Andrea Jeunesse dnia Pią Paź 28 2016, 10:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Pią Paź 28 2016, 03:01

No co? Chadzał czasem na randki. Nie tak nawet rzadko - randkę łatwiej skończyć w łóżku niż przypadkowe spotkanie. Prawdą jednak jest, że kiedy mógł oszczędzał sobie czasu. I energii.
Zachowując wyszlifowaną przez lata spędzone w kasynach kamienną twarz, gratulował sobie w głowie wspaniale sprzedanego kłamstwa i tańczył triumfalny taniec na cześć naiwności kobiet. To niesamowite, że one wszystkie wierzyły, że facet naprawdę może się zmienić... Należało chyba za to dziękować twórcom komedii romantycznych.
Udał, że próbuje ukryć poirytowanie, kiedy dawała mu rady. No dobra, zmienił się, wielkie mi hallo! Po chuj drążyć temat!
- Przecież wiem - odparł naburmuszony, po czym złagodził swój ton wymuszonym uśmiechem. Nikt nie zmieniał się od tak, przyznając, że do tej pory, był w kretynem. W rzeczywistości jej uwagi, wpadały mu jednym uchem i wylatywały drugim. Kto jednak uwierzyłby komuś, kto do życiowej metamorfozy podchodzi zupełnie beztrosko. Trudny był ten jego żywot - ciągła gra, konieczność uważania na każdy ruch i każde słowo - większość byłaby tym zmęczona, ale jego to nakręcało. Merlinie, jak on marnował swój talent! Powinien grać na jakiejś wielkiej scenie, zamiast uganiać się za kolejnymi pannami.
Zrobiło się między nimi trochę niezręcznie, co jakimś cudem utwierdzało Krukona w przekonaniu, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Powolutku, ale nikt nie twierdził, że będzie łatwo. Andrea widocznie nie wytrzymała napięcia i wstała.
- Dziękuję. Napiszę ci jak poszło - uśmiechnął się potulnie, podczas gdy jego mózg zacierał pofałdkowane rączki układając swój nikczemny plan. Podążał za nią wzrokiem, kiedy odchodziła. Witaj we friendzonie, Andy - najbardziej nieszczęsnej sferze świata. Już wkrótce będziesz chciała stąd uciec, a wyjście jest tylko jedno...

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Birmingham, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 26
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13843-melchior-ackerman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13917-melchior-ackerman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13919-melchior-ackerman#367883
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13918-melchior-ackerman




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Sob Sty 07 2017, 21:24

Gdy usłyszał jak powtarza cicho to pojedyncze słowo: "przestroga", wiedział już, że właśnie chlapnął o kilka słów za dużo. I nie pomylił się, gdy zaraz napotkał się z pełną emocji odpowiedzią Flory. Dla niej artykuł zawieszony w gablotce nie był po prostu przestrogą, był świadectwem tragedii jaka spotkała ją w życiu - życiu, którego większości nie potrafi sobie nawet przypomnieć. Jej wyrzut był w pełni uzasadniony, a ból jak najbardziej na miejscu. Wzdrygnął się przez moment. Czy faktycznie jej w tej chwili nie rozumiał? Być może. A może dopiero zrozumiał trochę więcej po tym jak automatycznie i bez zastanowienia wypowiedział przykre dla niej słowa? Przeprosiła, chociaż nie miała za co przepraszać. Skinął tylko głową i poczuł jej ramię wślizgujące się pod jego rękę, po czym przekroczyli Izbę Pamięci, pozostawiając gmatwaninę wspomnień za sobą. Kroczyli w niezakłóconej przez nikogo ciszy. Oczywiście, mijali uczniów Hogwartu w różnym wieku, przebijali się częściowo przez naturalny, nieraz, żywy gwar tego miejsca, ale to było poniekąd... Jakby obok.

* * *

Zawędrowali nad dziedziniec, gdzie Melch bez słowa wymsknął się z uścisku Puchonki i sięgnął do kieszeni po paczkę Feniksowych oraz zapalniczkę. Wyjrzał za marmurową barierkę, a potem bez chwili zwłoki usiadł na niej i okręcił się tak, że jedna noga wisiała mu na zewnątrz, a druga wspierała się na powierzchni barierki. Tak wygodnie usadowiony, wyciągnął jednego z papierosów z paczki i bezceremonialnie wsadził go sobie w usta. Odpalił, z nonszalancją zaciągając się głęboko.
   - Chcesz? - wydmuchnął dym wraz z pojedynczym słowem, unosząc podbródek tak, by ten wzbił się wysoko nad jej głową. Skierował rękę w której trzymał teraz papierosy z zapalniczką ku Florze. Wiedziała, że jak odmówi to nie będzie żadnego wstydu, nie byłby to już pierwszy raz, kiedy palił przy niej ot tak. Ale być może po raz pierwszy zapytał się jej, czy nie zapali z nim. W zasadzie, znali się już trochę w tej milczącej zmowie, ale nigdy nie zorientował się, czy Flora pali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Sob Sty 07 2017, 22:21

Dała się poprowadzić bez większego oporu w wyznaczonym przez Melchiora kierunku. Szli w milczeniu, co nie przeszkadzało ani jej, ani jemu. Dopiero po chwili zainteresowała się celem ich wędrówki.
- Gdzie mnie porywasz? - spytała. Szybko jednak domyśliła się, że nie wyjdą w takich strojach na zewnątrz, więc musieli pobawić się w półśrodki. Wychodząc leniwie po schodach zatrzymała się na balkonie, by krótko przeanalizować zaistniałą sytuację. Dowiedziała się, że po wypadku stała się zamknięta w sobie i przede wszystkim tego, że dalej nie umie sama uporać się z emocjami.
Podeszła do Krukona, opierając się biodrami o kamienną balustradę a za papierosa podziękowała. Teraz miała co prawda ambiwalentny stosunek do papierosów, ale nie wiedziała, czy paliła przed śpiączką. Rodzeństwo twierdziło, że nie, ale coś nie mogła im uwierzyć.
- Długo dokarmiasz swojego raczka? - miała na myśli oczywiście to, jak długo pali. Potem sama usiadła na barierce, przechylając się dla bezpieczeństwa do przodu tak, że jakby miała spaść to na posadzkę a nie na dziedziniec. - Palenie jest niezdrowe. Powinieneś to rzucić - używając moralizatorskiego tonu myślała, że uda jej się cokolwiek zdziałać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Birmingham, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 26
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13843-melchior-ackerman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13917-melchior-ackerman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13919-melchior-ackerman#367883
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13918-melchior-ackerman




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Sob Sty 07 2017, 23:09

Pomajtał nogą zwisającą do dołu w kierunku dziedzińca i cofnął wyciągniętą rękę, skinąwszy głową z uznaniem. Schował paczkę wraz z zapalniczką z powrotem do kieszeni. Odmowa została przez niego bezproblemowo przyjęta do wiadomości. Nie każdy musiał palić, a on sam raczej był okazjonalnym palaczem. Przynajmniej tak zwykł siebie określać, bo palił od okazji do okazji, czasem częściej, a czasem rzadziej. Majtając dalej nonszalancko nogą, zaciągnął się papierosem i chwilę przetrzymał dym w płucach. Wydmuchnął kłąb dymu, uprzednio wznosząc podbródek ku samej górze i wachlując swoimi włosami w banalnej dynamice ruchu. Duszna chmurka zawisła w powietrzu nad nimi, a Ackerman uśmiechnął się do niej, lustrując swymi zielonymi oczyma jej oblicze.
    - Trochę... - odpowiedział wymijająco, a potem wyszczerzył do niej przyjemnie zęby. Wyglądała uroczo i naiwnie prawiąc mu te morały. Oczywiście, nie odmawiał jej racji, bo rzeczywiście palenie szkodziło zdrowiu i piekielnie uzależniało. Ale w sumie, czy mu to przeszkadzało?
    - Na coś trzeba umrzeć, okej? - zaśmiał się i ponownie zaciągnął papierosem, by po chwili wydmuchnąć dym nad ich głowy. Rozluźniony, zadowolony z chwili i uraczony Feniksowym, uznał, że nie pozwoli by dziewczyna szczególnie martwiła się o jego zdrowie. Wszak miał to pod kontrolą:
   - Spokojnie, dobra? Przecież nie palę jak Hogwart Express.
Zażartował, pociągnął jeszcze jeden buch i wypuścił pojedyncze pierścienie dymu z ust, niczym lokomotywa. Uznał, że dobrze się to skomponuje do wypowiedzianych słów. A potem umilkł spoglądając na to, co dzieje się na dziecińcu. Znowu pogrążył się w ciszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Nie Sty 08 2017, 23:31

Przyglądnęła się kółeczkom z dymu z wyraźnym zainteresowaniem. Flora nie była pewna, czy umie się chociażby zaciągnąć papierosem, nie wspominając o czymś takim.
- Jak ty to robisz? - spytała, oczekując małego pokazu i krótkiej lekcji. Co prawda nie wiedziałaby jak później wykorzysta tę umiejętność i w ogóle jak się jej nauczy, ale sam widok idealnych kółeczek puszczanych z ust był w jej mniemaniu niesamowity.
Ale Puchonka zachwycała się różnymi, dziwnymi rzeczami, więc Melchior nie powinien być tym zaskoczony. Poprawiła się na niewygodnej barierce, spoglądając w stronę uczniów, kręcących się po dziedzińcu.
- Chyba nikt nie przepada za tą pogodą - stwierdziła krótko, by następnie zamilknąć. Zastanawiała się czy powinna na siłę zmuszać chłopaka do rozmowy, skoro równie dobrze mogą zrobić to co sprawia im przyjemność: wyciszyć się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Birmingham, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 26
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13843-melchior-ackerman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13917-melchior-ackerman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13919-melchior-ackerman#367883
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13918-melchior-ackerman




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Wto Sty 10 2017, 22:43

Widok Hogwartu i okolic pokrytych białą puchową kołderką zawsze działał na niego kojąco. Zapatrzony w przyjemny zimowy krajobraz na krótką chwilę Melch zupełnie odleciał. Nie potrzeba było mu nic więcej, siedział w towarzystwie lubianej osoby, między palcami trzymał papierosa, a magia chwili trwała w ciszy oraz pięknie, które ich tutaj otaczało. Uwielbiał spędzać zimy w Hogwarcie, ta jedna rzecz nie zmieniła mu się od dzieciaka. Jego spojrzenie po krótkiej chwili przeniosło się z powrotem na Florę. Na pewno nie był zdziwiony. Uśmiechnął się do niej, częściowo rozbawiony, ale i nieco zadowolony faktem, że zaciekawiło ją takie trywialne zjawisko jakim był dym wypuszczany z jego ust. Przeciągnął się leniwie, nie narzekając na mróz, który odrętwiał przyjemnie palce i zanegował niepokojący gorąc jaki wywołała wcześniejsza sytuacja w Izbie Pamięci. Jeszcze trochę pomarznie, a potem, cóż... Kolejnym urokiem zimy było to, że zawsze można było uraczyć się gorącym napojem po wystawieniu na zimno.
- No tak... - zaczął, zbierając w niespiesznej manierze słowa. - W sumie to indywidualna kwestia wypraktykowania... Może poniekąd zsynchronizowania warg, języka, żuchwy, krtani, jak niektórzy mawiają. Słyszałem o kilku technikach robienia kółek z dymu...
Wzruszył nieznacznie ramionami i przewrócił oczami, jakby nie przykładał do tego większej wagi. Wciąż spoglądając na Puchonkę, beztrosko powiódł tłumaczenie dalej, nie przejmując się, że papieros dopala mu się w ręku.
- Ważne jest odpowiednie złożenie ust. - demonstratywnie rozwarł wargi i szczękę, układając usta w literkę O, wciągając nieznacznie wargi do wewnątrz. - Oraz ułożenie języka, bo albo kładziesz skubańca na dnie... Albo zawijasz odpowiednio do góry. Reszta...
Urwał i zaciągnął się resztką papierosa, kierując twarz w stronę dziedzińca. Wydmuchnął serię kółek, które prędko rozpierzchły się na chłodnym wietrze, a potem wyszczerzył zęby w nieco lisiej manierze.
- Reszta pozostaje kwestią praktyki przy wydmuchiwaniu dymu. - wyrzucił peta na wiatr z niedbałością i powiódł wzrokiem w dal.
Przez krótki moment obydwoje milczeli, a potem dziewczyna napomknęła o pogodzie. Osiemnastolatek lekko zadrżał, gdy zimniejszy powiew przeszył go dreszczem.
- Mnie tam odpowiada, zima ma swój... Czar. - rzucił z uśmiechem, kładąc nacisk na ostatnie wypowiedziane słowo, a potem kątem oka zerknął na nią. - Pewnie wolałabyś, żeby było cieplej, hm?
Sięgnął do tylnej kieszeni dżinsów by bez słowa wyjąć jagodowe Balonówki Drooblego, jedna guma natychmiastowo wylądowała w jego ustach, następnie ręka z paczką gum niemo zawisła przy Florze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Sro Sty 11 2017, 21:05

Flora zerknęła na dziedziniec, by potem ponownie przenieść wzrok na Melchiora. Nie skomentowała już jego nadzwyczajnej zdolności uznając, że i tak nie umie palić, więc nie będzie go prosiła o krótki kurs instruktażowy.
Później zamilkła na chwilę, zastanawiając się nad tym co ze sobą powinna dzisiaj zrobić. Miała mało ambitny i kreatywny dzień, więc w myślach uznała, że najlepszym rozwiązaniem będzie jak wróci do dormitorium. W końcu ocknęła się, gdy Krukon ponownie się odezwał na jej wcześniej zadane pytanie.
- Wolę wiosnę, wszystko wtedy budzi się do życia - skwitowała krótko. Po jakimś czasie podniosła się, poprawiła ubranie i cmoknęła chłopaka w policzek.
- Na mnie pora. Nie siedź długo, bo zamarzniesz - pożegnała się i po tych słowach ruszyła w stronę pokoju wspólnego Hufflepuffu.

/zt
przepraszam, nie mam trochę weny i czasu :<  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14245-avrel-elvendork
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14250-mile-slowa-avrel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14248-avrelka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14247-avrel-elvendork




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Pon Lut 20 2017, 18:34

Avrel od rana czuła dziwną potrzebę ułożenia sobie myśli, bo tak czasem po prostu trzeba. Wszystko się na siebie nakłada i nie wiadomo co robić, ani co myśleć. Av miała taką potrzebę średnio dwa razy w tygodniu. Nie, żeby aż tak wiele działo się w jej życiu, że musi wszystko porządkować w odpowiednich szufladkach, ale tak wrażliwa osóbka lubi sobie sporo zdarzeń i słów analizować. Bez przesady też, bo jak się za dużo myśli, to nie zawsze ma się zdrowy umysł.
Po lekcjach skoczyła do dormitorium, w którym przebrała się w coś cieplejszego, po czym siadła przy kominku w Pokoju Wspólnym i czytała książkę. Kiedy zaczęło się zbierać zbyt dużo ludzi w pomieszczeniu, Av postanowiła się przenieść. Przebywanie na balkonie nad dziedzińcem lubiła szczególnie, bo mogła obserwować ludzi i mieć spokój, którego tak bardzo czasem potrzebowała. Usiadła na kamiennej ławeczce i wyciągnęła różdżkę.
- Avis. - powiedziała cicho a z końca jej różdżki wyfrunęły małe ptaszki. Zaczęły wesoło latać wokół niej, a Avrel od razu zrobiło się jakoś tak weselej. Westchnęła z zadowoleniem i wstała, obserwując grupkę uczniów, przechadzających się po dziedzińcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Pon Lut 20 2017, 19:12

Na krańcu balkonu, nie rzucający się w oczy, stał imć Chattan, kontemplując nad zimową szatą wszędobylską. W dłoniach przerzucał kulkę śniegu, którą w końcu udało mu się ulepić z dzisiejszego, dość sypkiego śniegu. Zmęczył się książką, zmęczył się towarzystwem ludzi, więc poszedł na świeże powietrze. Normalnie spacerował po błoniach i na krańcach Zakazanego Lasu, jednakże tym razem nie miał ochoty brnąć przez zaspy. Dlatego wybrał się na balkon, ustronne miejsce, z którego można obserwować innych. Natchnęło go na ckliwy nieco wiersz, autorstwa bohatera narodowego Szkocji, Roberta Burnsa.
-Ze stron, gdzie miła ma swój dom,
Zachodni wieje wiatr;
Kiedy z zachodu wiatry dmą,
Wiatrowi jestem rad:
Tam szumi za wzgórzami las
I rzeka w słońcu lśni;
Choć dni i noce dzielą nas,
Wciąż myślę o swej...

Przerwał recytację, w sam raz na dobrą sprawę, bowiem nie wypowiedział imienia dziewczęcia. Nie był utalentowanym oratorem, choć bardzo by chciał zachwycać ludzi wierszem i prozą, a może i wziąć udział w jakimś przedstawieniu. Głos miał może i dobry, ale wiadomo, dykcja i intonacja były niezbędne do bycia wieszczem. A recytację przerwał, bowiem ujrzał ruch wzburzony w kącie oka jego, co okazało się potem gromadką ptaszków wokół dziewczęcia.. No, urodziwego, nawet jeśli w Hogwarcie chyba brakowało dziewcząt szpetnych. Magia jakaś, można rzec z przekąsem. Stał tak, oparty o barierkę i ze spojrzeniem wbitym w dziewuszkę. Mógł wyglądać, jakby zakochał się od pierwszego wejrzenia, aczkolwiek on po prostu podziwiał. Za często był odrzucany, by już ot tak paść na kolana, nawet jeśli o tym marzył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14245-avrel-elvendork
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14250-mile-slowa-avrel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14248-avrelka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14247-avrel-elvendork




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Pon Lut 20 2017, 19:31

Elvendork przypatrywała się pewnej dziewoi, która z kolei obserwowała obściskującą się na dziedzińcu parę. Miała iście zawistny wzrok ta dziewczyna, jakby gardziła publicznym okazywaniem uczuć. Nic dziwnego, kiedy ktoś jest sam, to może poczuć ukłucie zazdrości, albo nawet obrzydzenia.
Avrel nuciła sobie melodię, którą sama wymyśliła i starała się jakoś ułożyć z tego dłuższy utwór, żeby zagrać to za pianinie albo harfie. Komponowanie ją uspokajało i pozwalało zapomnieć o problemach, jeśli jakieś w danym momencie miała.
Spokój zakłócił jej męski głos, więc powoli się odwróciła i spojrzała na personę. Uniosła brwi w akcie rozbawienia i zdziwienia, że na początku chłopak nie zauważył jej. Wiersz jej się nawet podobał, choć wolała inne klimaty. Kojarzyła chłopaka z korytarzy, ale poza tym nie miała pojęcia obok kogo właśnie stoi. Przyglądał jej się, na co Avrel parsknęła cicho śmiechem. Nie bardzo wiedziała, czy się odezwać, czy poczekać aż on coś powie, ale wypaliła głupie pytanie na wstępie, zanim się zastanowiła.
- Hej, a ty kto? - uśmiech jej nieco zbladł, kiedy zdała sobie sprawę, jak głupio to musiało zabrzmieć. Cała Avrel, kiedy stała przy jakimś chłopaku. Lekko zdenerwowana i paplająca głupoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Pon Lut 20 2017, 19:37

-Imć Eanruig Chattan, Szkot z Hufflepufu!
Zaannsował sam siebie, stając prosto i teatralnie robiąc gest dłońmi, jakby chwytał się za szelki, których nie ma. Dumnie oczywiście brodę w górę zadarł, tak jakby miał powody do dumy. No, w sumie miał, ze względu na nazwisko, ale oni mogli być lokalnie znani najwyżej..
-A mości, mam nadzieję, Panna?
Ależ mu się udało! Miliony razy powtarzał sobie w głowie teksty na podryw, a i tak mu się nie udawało, bo zjadał go stres. Dziewczę musiało być niezwykłe, skoro dostał jakiegoś pchnięcia pewności siebie przy niej. Oby nie skończyło się jak zawsze, że rozkraczy się jak piżmowół na lodzie. Pół kroku do kobiety się przybliżył i dłoń wyciągnął, aby w swoją jej pochwycić i zaimitować muśnięcie. Nie wypadało obcałowywać nowo poznanego dziewczęcia w takiej sytuacji. Jakieś maniery trzeba mieć, aby mieć czym imponować. Na ustach miał uśmiech lekki, spojrzeniem wędrował gdzieś wokół twarzy rozmówczyni, co mogło zdradzać jego wymuszoną pewność siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 41
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14245-avrel-elvendork
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14250-mile-slowa-avrel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14248-avrelka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14247-avrel-elvendork




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Pon Lut 20 2017, 21:27

Avrel powstrzymała zbliżający się wybuch śmiechu, serdecznego śmiechu oczywiście. Nie byłoby w nim ni krzty wyśmiania. W końcu Avrel to miła osoba, prawda? Nie przystałoby damie wyśmiewać innych osobników. Zaimponowało jej jednak to, w jaki sposób zachował się Ean i roześmiała się perliście. Dziewczęco i uroczo.
- Avrel Elvendork, Angielka z Gryffindoru. - powiedziała z uśmiechem i dygnęła. Av nigdy nie tworzyła w głowie tekstów na podryw, bo zwyczajnie nie potrafiła flirtować, podrywać i ogólnie żyć normalnie w społeczeństwie. Nie, dobra, umiała żyć normalnie z ludźmi, wiele razy szalała na imprezach, kiedy humor miała akuratny. Ileż to razy się zdarzało, że to Harriette albo Summer musiały jej wbijać do jej kapryśnego łebka, że to już koniec zabawy? Ale czasem też musiała uciekać przez imprezami, co było chyba częstszym zjawiskiem.
Zarumieniła się, kiedy chłopak musnął ustami jej dłoń i zaczął się jej przypatrywać. Miał takie dobroduszne spojrzenie, że szybko się uspokoiła.
- Co Pana tu sprowadza, Panie Chattan? - zapytała i spojrzała chłopakowi w oczy, po chwili jednak skupiając się na ptaszkach, które walczyły o jej atencję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   Pon Lut 20 2017, 21:52

Uniósł brwi, słysząc, że dziewczęcie jest Angielką. Oh ya wee focken.. Czy trafi kiedyś na fajną Szkotkę? Czy mu się kiedyś uda?
-Angielka, huh. Czyli nie wszyscy możemy być idealni.
Zaśmiał się, jak przy typowym żarcie politycznym, puszczając jej oczko. Miał nadzieję, że nie była jedną z tych dzierlatek, które nie znają nawet typowych brytyjskich animozji pomiędzy Szkotami i Anglikami, Irlandczykami i Anglikami, Walijczykami i.. A, chędożyć ich, oni są przydupasami Anglików od zawsze. Cholerni owcojebcy. O! Kontakt wzrokowy, jak miło, choć musiał wzrokiem uciec, bo nie wytrzymywał takiego napięcia, ale szczęściem i ona uciekła. Cholera, to znaczy, że tak tylko podtrzymuje rozmowę, a woli te ptaszki? Troszeczkę tracił pewność siebie, więc bąknął elokwentnie.
-Kontempluję dość złożony problem. Otóż; czy przeznaczenie potrafi cisnąć ludzi w siebie wystarczająco mocno, by zrozumieli, że tworzenie osobistej bariery jest zbędne? Jeśli się chce czegoś, bo czegoś brak, to jest zbędnym przecież..
I tu się zatrzymał, bo jak z braku pewności siebie nie wiedział co powiedzieć, tak z gadulstwa się rozpędził i zacząłby gadać bardzo słabą rzecz na zapoznanie dziewczęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Balkon nad dziedzińcem   

Powrót do góry Go down
 

Balkon nad dziedzińcem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next

 Similar topics

-
» Balkon księżycowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
trzecie piętro
-