IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 ul. Tojadowa #1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1102
  Liczba postów : 476
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11845-carma-c-charisme
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11852-carma-cie-oceni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11851-maly-kruczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11853-carma-c-charisme




Gracz






PisanieTemat: ul. Tojadowa #1   Pon Mar 21 2016, 01:06


ul. Tojadowa #1

SALON



KUCHNIA



ŁAZIENKA



Pokój Charlotte



Pokój Carmy




Wolny pokój




Ogródek





Ostatnio zmieniony przez Carma C. Charisme dnia Nie Lis 12 2017, 19:51, w całości zmieniany 11 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Pią Mar 25 2016, 21:23

I w końcu przyszedł dzień imprezy. Clary nie mogła spać całą noc zastanawiając się czy Adam się pojawi. Od spotkania w Gwiezdnej sali nie widywali się zbyt często. Do tej pory na wspomnienie tego dnia uśmiechała się sama do siebie. Kto by pomyślała, że tak się ono skończy. Tak wspaniale nie czuła się już od bardzo dawana.
Od rana krzątała się po kuchni przygotowując co rusz jakieś nowe potrawy. Chciała aby wypadły jak najlepiej. W końcu głodni goście to źli goście. A nie chciała aby byli zmuszeni do głodówki. Po skończonych pracach w kuchni zajęła się swoim ubiorem. Dobre pół godziny stała nad otwartą szafą zastanawiając w co się ubrać. W końcu miał przyjść pewien krukon i chciała wyglądać naprawdę dobrze. W ostateczności zdecydowała się na zwykłe czarne spodnie jak i białą bluzkę. Może i nie było to połączenie idealne ale z pewnością do niej pasujące. Schodząc na dół czuła się naprawdę wyjątkowo w tym.
- Macie kochane ochotę na drinka? Ja robię. - krzyknęła aby współlokatorki mogły ją usłyszeć. Nie była pewna co robią w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1102
  Liczba postów : 476
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11845-carma-c-charisme
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11852-carma-cie-oceni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11851-maly-kruczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11853-carma-c-charisme




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Sob Mar 26 2016, 19:45

Łaaaa, ja też chcę raz w życiu dać fotę ciuchów! xd

Powoli kończyła chować wszelakie ważne, drogie lub duperelowate rzeczy do zamykanej na zaklęcie szafki w biurku. Początkowo myślała o tym, by po prostu zamknąć swój pokój, ale tak właściwie... To po co? Jaki byłby sens pierwszej "parapetówy", gdyby goście nie mogli zwiedzić całego mieszkania? Szczególnie, że kuchnię w ich domu połączono z salonem, a na dworze było jeszcze na tyle zimno, że przesiadywanie tam zdecydowanie nie wchodziło w grę. Dlatego potrzebne były jeszcze inne pokoje gdyby ktoś potrzebował... Hmm. Odrobiny prywatności?
Upewniając się, że jej mini-sejf działa i ma się dobrze, obróciła się na pięcie i rozejrzała po pokoju, dokładnie analizując czy wszystko posprzątała i zabezpieczyła. Pod tym względem była lekką panikarą, dlatego jej pokój wyglądał w obecnej chwili prawie tak, jakby był jeszcze niewynajęty, a zdradzać jej obecność mogły jedynie wnętrza szaf i półka obok łóżka, na której trzymała wszelkiego rodzaju pamiątki z podróży.
Stwierdzając, że wykonała wszystkie swoje wcześniejsze założenia, rozebrała się do bielizny ze swoich roboczych ciuchów i narzuciła na siebie wiszący na krześle szlafrok. Chwilę później przeglądała już szafę, ostatecznie decydując się na wygodne jeansy z wysokim stanem i błękitną bluzkę. Po poprawieniu makijażu i włosów, pełna energii zeszła do salonu, by pomóc Clarissie w przygotowywaniu przekąsek.
- Już wszystko zrobiłaś? I to tak dużo?! - zapytała zaskoczona, zerkając na gotowe potrawy i skrzynki alkoholu ochładzane magią. Oparła ręce na kuchennym blacie i pokręciła głową z niedowierzaniem. - Wow... Jeśli o mnie chodzi, to tylko wino, po reszcie źle się czuję... - dodała z uśmiechem, sięgając po butelkę czerwonego Superiora z jej rodzinnych stron. - Aperio.
Jeśli chodzi o wybór gości, ufała swoim współlokatorkom bezgranicznie, sama zbyt wielu ludzi w nowej szkole nie znając. Bardzo cieszyła się z tego, że @Rasheed Sharker jej odpisał, przynajmniej od niego miała jakąkolwiek informację zwrotną. Tak zamyślona machnęła jeszcze raz różdżką, a spory kieliszek do wina zmienił swoją pozycję i umiejscowił się obok na blacie, by chwile później wypełnić się czerwonym płynem.


Ostatnio zmieniony przez Carma C. Charisme dnia Sob Mar 26 2016, 21:55, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 162
Dodatkowo : animagia (wilk)
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12196-belphegor-bloodcrow#331868
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12401-let-s-start-a-party#331930
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12403-belphegorowy-kruk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12402-belphegor-bloodcrow#331933




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Sob Mar 26 2016, 20:16

Belphegor zaraz jak dostał list spakował się, ubrał w zwykłe jeansy, trampki, biały podkoszulek i czarną skórzaną kurtkę. Założył swój naszyjnik na rzemyku i chwycił za gitarę. Przeczesał włosy dłonią tworząc na głowie coś na styl artystycznego nieładu. Przynajmniej tak myślał, bo w rzeczywistości wyglądało to tak, jakby dopiero wstał z łóżka. Od czasu wizyty Clarissy w skrzydle szpitalnym wciąż miał przed oczami jej zielone oczy i cudowne usta. Nie wierzył, że Krukonka ma takie zdanie o sobie. Nie potrafiła dostrzec swojej urody, a przede wszystkim nie potrafiła dać sobie do zrozumienia, że są osoby doceniające jej piękno. Wyruszył spokojnym krokiem mając nadzieję, że dotrze na miejsce na czas. Wziął sobie zapas minut żeby nie zgubić się czasem na osiedlu. Kiedy dotarł na miejsce nie wiedział do końca co zrobić jeszcze, żeby stworzyć dobre wrażenie. No tak, podarek... Zupełnie zapomniał o jakimś prezencie dla domowniczek. Wrócił się więc biegiem żeby coś kupić. Nie chciał niczego wyczarowywać, bo to chyba nie było w porządku. Kupił Wino i trzy bukiety róż. Dwa były z pięciu kwiatów, zaś trzeci z dziewięciu. Kiedy ponownie zawędrował pod dom dziewczyn zapukał i czekał aż zostanie wpuszczony. Kiedy to się stało podarował wino domowniczkom, mniejsze bukiety wręczył Carmie i Charlottcie, zaś największy dał Clarissie.
- Dziękuję za zaproszenie. - Dodał z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : -4
  Liczba postów : 306
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12002-azalia-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12007-ktore-oblicze-chcesz-poznac#322907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12005-sowa-freyr
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12006-azalia-aristow#322905




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Sob Mar 26 2016, 20:54

Czy tylko ona jest tą, która mieszka w Londynie? Podróże dla niej to nie łatwa rzecz, znaczy teraz mogąc korzystać z teleportacji niby żaden problem, ale jednak! Chyba powinna pomyśleć jednak o przeprowadzce i być może będzie to właśnie Hogsmeade. Kolejny powód by tu zawitać, bardzo przyjemny. Ostatnio same przyjemności ją spotykają i jedynie przyjęcia. Wiosna się zaczyna to i ludzie budzą się do życia. A to dopiero początek.
Co prawda nie spodziewała się zaproszenia od Clarissy, którą poznała na ostatniej imprezie, również w Hogsmeade. O dziwo wspomina to przyjęcia bardzo pozytywnie, zaskakująco pozytywnie. Sama się sobie dziwi, że nie pozostały na niej jakieś wyrzuty sumienia. BO POWINNY. Sytuacja w jakiej się znajduje powinna działaś na nią znacznie gwałtowniej. zapewne jest tak również dlatego, że alkoholowi nie odmówiła i można uznać to za jej usprawiedliwienie. Przecież nie jedną głupotkę w stanie upojenia. Pytanie jak inni ludzie wspominają to co widzieli. Jeden pocałunek, potem drugi i jakby nigdy nic. Szczęśliwa bawiła się dalej.
Stawiła się pod wskazanym adresem i zapukała do drzwi. Na pewno dobrze trafiła? Zawsze miewa wątpliwości w takich momentach. Zostaje wpuszczona do środka i z uśmiechem wita się za wszystkim oraz dziękuje za zaproszenie. Podając przy tym mały podarek, nie mogła przyjść z gołymi rękoma. Dlatego w worku prezentowym było coś co ucieszy wszystkich domowników czy uczestników imprezy jeśli raczą otworzyć butelkę oczywiście i pudełko czekoladek. Zdjęła z siebie kurtkę, czując wiosnę ubrała się wyjątkowo lekko, ale gęsia skórka jej nie straszna. Nawet nie poczuje.
-Jestem Azalia, chyba będę jedną z tych co wszystkim musi się przedstawiać - przedstawiła się. Bo faktycznie, znała jedynie Clarissę, pozostałe dziewczyny jedynie z widzenia, no i jeszcze jeden rodzyneczek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Sob Mar 26 2016, 21:39

Dostawszy list, Rose prawie podskoczyła z radości. Tak się cieszyła na tę parapetówkę. Wiedziała, że nie ma zbyt wiele czasy, tymbardziej, że musiała wymyślić w co się ubrać (a to bardzo ciężka sprawa u Rose) i co kupić dziewczynom do domu. W efekcie postawiła na zwykłą czarną, krótką sukienkę z długimi rękawami, różowe rajstopy, czarne buty na obcasie i szary sweterek. Na prezent dla nowych lokatorek wybrała trzy wielkie wazony. Każdy innego wzoru i koloru. Do tego wszystkiego jeszcze do torby wrzuciła butelkę ognistej. Dotarła pod wskazany adres, zapukała do drzwi i od razu weszła nie czekając na odpowiedź. Na miejscu było już kilku gości.
- Dzień dobry! - Krzyknęła od progu z uśmiechem do wszystkich obecnych. Miała ewidentnie świetny humor. Podeszła do organizatorek i wręczyła im po wazonie, każdą, po kolei przytulając. Butelkę ognistej postawiła na stole, od razu zrobiło jej się lżej. Poszła witać się dalej. Podeszła do @Azalia Aristow, uściskała ja przyjaźnie. - Mnie nie musisz się przedstawiać. - Wyciągnęła rękę w kierunku @Belphegor Bloodcrow, wiedziała kim jest chłopak, ale nie dane było im się poznać. - Jestem Rose. - Miała nadzieję, że ten śietny humor jej nie opuści i będzie się świetnie bawiła. Może nawet troszkę się upije, a co!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Sob Mar 26 2016, 22:39

Była dumna ze swojego dzieła. Nie często gotowała i rzadko kto miał okazje próbować jej potraw. Zresztą, zawsze bała się, że kogoś przez przypadek może otruć choć to się nigdy nie stało. Biodrem oparła się o blat kuchenny zakładając ręce na piersi. Co rusz zastanawiała się czy wszystko zrobiła jak należy. W końcu miała być to jedna z lepszych imprez roku. Nawet Harperowie nie mieli mieć szans z tą trójką.
Słysząc głos Carmy uśmiechnęła się słodziutko i pokiwała głową. Czy potrzebne były przy tym słowa, skoro wszystko było widoczne? No właśnie. Cieszyła się też iż nie będzie piła sama swojego drinka którego zdążyła zrobić. Nie przepadała za alkoholem, w szczególności tym mocnym, ale dziś miałą ochotę się zabawić. Przecież była u siebie w domu. Może i byłoby niegrzecznym gdyby wyszła w trakcie zostawiając gości samych ale ... Nie, to zdecydowanie byłoby niegrzeczne. Rozejrzała się po pomieszczeniu upijając mały łyk ze szklanki.
- Widziałaś może gdzieś Lotte? - spojrzała z przymrużonymi oczami na krukonkę. Od rana nie mogła jej nigdzie znaleźć. Już miała poprosić Carmę aby poszukała jej lecz w tym momencie pojawił się pierwszy gość. Odstawiając szklankę na blat ruszyła w stronę drzwi otwierając je aby go wpuścić. Widok gryffona wywołał jeszcze większy uśmiech na jej twarzy. Nawet nie spodziewała się, że dostanie od niego kwiaty. W dodatku róże które tak uwielbiała. Przesunęła się aby go wpóścic do środka i od razu poszła wstawić kwiaty do wazonu. Były tak piękne, że przez parę sekund wdychała ich zapach zapominając o całym świecie.
- Dziękuję Bel, są piękne. - posłała w jego stronę uśmiech. - Masz ochotę się czegoś napić? - w końcu chciała wyjść na dobrą gospodynię - Mamy... - nie dane było jej skończyć gdyż kolejna osoba zapukała do drzwi.
- Azalka. - widząc dziewczynę rzuciła się na nią całując w policzek. Może i nie znały się dobrze ale wystarczająco aby imprezować. Gestem zaprosiła ją do środka.
Cieszyła się, że zdołali dotrzeć. Bała się, że pomysł z parapetówką nie wypali. Póki stała rozdała wszystkim zebranym szklaneczki z alkoholem i usiadła obok gryfona.
- Coś czuję, że będziemy mieli osobisty koncert. - ruchem głowy wskazała na gitarę. - A jak się czujesz? - jej poważne i zatroskane spojrzenie wwiercało się w niego. Żałowała, że musiała wtedy wracać do klasy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 162
Dodatkowo : animagia (wilk)
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12196-belphegor-bloodcrow#331868
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12401-let-s-start-a-party#331930
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12403-belphegorowy-kruk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12402-belphegor-bloodcrow#331933




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Sob Mar 26 2016, 23:12

Raczej omijał imprezy wszelkiego rodzaju szerokim łukiem chyba że były to wypady nad jezioro, pod namioty i wieczory przy ogniskach. Przedstawił się pozostałym domowniczkom całując przy tym każdej dłonie. Kiedy przyszły kolejne osoby również z uśmiechem i pocałunkiem dłoni dziewczyn.
- Jam jest Belphegor Pierwszy Bloodcrow. - Ukłonił się teatralnie zgrywając szlachcica. Rzadko kiedy to robił, jednak nigdy by się wywyższać, zawsze dla poprawy humoru i rozluźnienia atmosfery. Wszystkie z dziewczyn były wyłapywane przez Gryfona na korytarzach Hogwartu, przynajmniej wzrokiem. Zawsze starał się zwracać odpowiednią ilość uwagi pięknym kobietom, jednak w tym momencie jego wzrok wbity był w Clarissę. Usiadł na kanapie kładąc gitarę obok i zapominając o instrumencie zupełnie. Nie miał zamiaru się popisywać. Po prostu uznał, że na imprezach powinna być muzyka, a nie uznawał takowej w innej wersji, niż na żywo. Wział szklankę i podziękował.
- Zdrowie gospodyń! - Nie czekając na resztę gości wzniósł toast i upił łyk. Po tym znów wpatrzył się w ulubioną Krukonkę. Uśmiechnął się i zmieszał jednocześnie kiedy popatrzyła w niego z tą troską.
- Nic mi nie jest, na prawdę. Ale dziękuję że pytasz, miło z twojej strony. - Dodał i mając nieodpartą ochotę objąć dziewczynę spróbował się powstrzymać zajmując wolną rękę drapaniem się po szui. Nie miał zupełnie żalu, że poszła na lekcje, bo w końcu sam ją tam wysłał. Popatrzył w końcu po osobach zebranych w domu. Lubił towarzytwo dziewczyn, jednak miał nadzieję, że nie będzie jedynym facetem na imprezie. Na pytanie Clarissy odwrócił się do niej zmieszany.
- Jak tylko sobie zażyczysz. Uznałem, że to może być spoko pomysł, ale nie wiem co na to inni. - Powiedział trochę wymijająco i upił łyk napoju wyskokowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Nie Mar 27 2016, 01:09

Wyszła z samego ranka nikomu nic nie mówiąc, Clari dobrze wiedziała że Lotka potrafiła przesiedzieć cały dzień w pracowni nic nie mówiąc nikomu. Także zdarzało jej się znikać nagle w środku dnia by przejść się po okolicy, była całkiem nowa co zachęcało ją do spacerów. Urzekało ją to, że nie są tu same. Mają sąsiadów, chciała ich bardzo poznać jednak chyba oni niezbyt chcieli zaprzyjaźnić się z nią. Większość osób wolała trzymać się w swoim określonym gronie, szanowała to i nie narzucała się żadnej ze stron.
Była już blisko, w obu dłoniach niosła babeczkę otrzymaną przez Lilith. Chciała pochwalić się białowłosej oraz rudowłosej co dostała na urodziny. Było to coś innego, nigdy nie dostała od Gryfonki takiego podarunku. Prosiła o orzechy? Dostała je, jak obiecała tak dotrzymała słowa. Miała ochotę ją narysować nowym zestawem od panny Grigori. Zapomniała szczerze że to dziś była parapetówka, zapukała kilkukrotnie i stawiła pierwszy krok w mieszkaniu nieco zdziwiona. No tak.. przecież to dziś była impreza, a ona była ubrana w cieplutką bluzę z puchem w kratę, o kolorze krwistej czerwieni. Nie była gotowa, chciała się przynajmniej przebrać.. a co mówiąc o kąpieli oraz przyjęciu gości. Była nieodpowiedzialna w tej chwili, skrzywiła się delikatnie ale posłała wszystkim nieco uśmiech. Udawanie szczęścia wychodziło jej aż za dobrze, jednak @Clarissa R. Grigori dostała smętną minę mówiącą dosłownie wszystko. Podeszła do Azalii, dając jej krótkiego całusa w policzek po czym udała się do Rose by szczerze ją powitać. Znały się z widzenia, w końcu musiały. Obie jej znajome były w tym samym domu co Lotka, nie znała tylko jednej osoby od której otrzymała podarunek w formie kwiatów. Zerknęła na niego zaciekawioną miną, Gryfon wydawał się być sympatyczny. Następnie udała się do obu swoich znajomych tuląc je obie bardzo mocno, tęskniła po prostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Nie Mar 27 2016, 01:14

List od Carmy, a dokładniej zaproszenie na jej domówkę, mocno mnie zaskoczył. Nie sądziłem, że po tamtej rozgrywce będę utrzymywać w ogóle kontakt z tamtymi osobami. I nie chodziło tu o to, czy miałem, czy też nie miałem na to ochoty, a raczej na świadomość, iż na spotkaniach przy kartach, raczej wszyscy skupiali się na rywalizacji, a nie na zawieraniu przyjaźni. Dodatkowo, za sprawą amortencji byłem wówczas w siwowłosej super zakochany. Wtedy wydawało mi się, że będę się przejmować moim pajacowaniem tamtego dnia, ale szybko mnie to przestało obchodzić. Robiłem w życiu bardziej obciachowe rzeczy. Jak chociażby zasypianie gdzie popadnie, a i tak cieszyłem się super imieniem. Magia!
Kiedy dotarłem pod adres wskazany w liście (na który leniwie wcale nie odpisałem), a którego to odnalezienie, chwilę mi zajęło, szybko zająłem się poszukiwaniem gospodyni. Nie wiedziałem, że z Carmą ktoś jeszcze robi tą imprezę, więc nawet nie skupiałem się na szukaniu potencjalnej, drugiej gospodyni. Zamiast tego, ruszyłem w stronę szarowłosej, wręczając jej butelkę amerykańskiej whiskey.
- Dziś tylko z alkoholem, bez maniakalnej miłości do Ciebie - powiedziałem rozkładając ręce na boki, jakby było mi przykro, że dziś nie postaram się tak, jak podczas gry w durnia. - Ale i ty jakaś taka mniej lewitująca. Spoko dom - rzuciłem jeszcze, co zapewne miało być niejakim podziękowaniem za to zaproszenie. W sumie nie chciałoby mi się pewnie ruszać tutaj dupska z ciepłego Hogwartu, ale ubzdurałem sobie jakąś integracje, szukanie ludzi do bractwa i ściąganie ziomków na moją imprezę. Głupie te pomysły jakieś takie czasem miewałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5090
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Nie Mar 27 2016, 13:57

Imprezy już od jakiegoś czasu nie były do końca tym, na co Rasheed miał ochotę. Po rozgrywce w durnia, wciąż wydawało mu się, że czuje jeszcze pętlę odbierającą mu oddech, co do miłych doświadczeń zdecydowanie nie należało. Nie trudno się więc domyślić, że na szlajanie się po domówkach, organizowanych przez osobę, jaka kojarzyła mu się z pętlami oraz dziwacznymi humorkami, nie należało do najlepszych sposobów na zrelaksowanie się, ale mimo wszystko postanowił przyjść. Trudno powiedzieć co tak naprawdę nim kierowało, a jeszcze ciężej było jednoznacznie określić, dlaczego targał ze sobą ogromnego lizaka w kształcie serca. Najwyraźniej uznał, że to może być całkiem zabawny przytyk do @Carma C. Charisme. Ubrał się, jak na siebie, dość zwyczajnie. W bardzo ciemne, nieomal czarne jeansy, solidne buty przypominające glany oraz zwykły, biały t-shirt. Do tego na plecy miał narzuconą skórzaną kurtkę, na szyi połyskiwał mu srebrny łańcuszek, a lewy nadgarstek oplatał prosty, czarny zegarek i pojedyncza, pleciona bransoletka. Chyba poszedł za przykładem Cyrusa, bo również nie poszukiwał pozostałych gospodyń, od razu starając się wyłowić w tłumie białą głowę Carmy. Kiedy mu się udało, od razu skierował się w jej stronę, gdzieś po drodze zaczepiając o koszulkę okulary, wszak nie wypadało witać się z gospodynią z zasłoniętymi oczami, nieważne jak bardzo miałby na to ochotę.
- Bonjour - przywitał się z nią z okropnym akcentem, ale chyba specjalnie postarał się, aby brzmiał jak najgorzej, bo podejrzanie się przy tym uśmiechał. Potem wręczył jej serce, spoglądając na nią z rozbawieniem. - To tak w ramach zadbania o ten brak upierdliwości.
Widzenie wszystkiego w odcieniach różu może mogłoby faktycznie coś poradzić na babskie humorki. Dopiero po tym wszystkim spojrzał na @Cyrus Lynford, jakby niepewien jak powinien się względem niego zachować. Był z Salem, a Rasheed z zasady nie przepadał za Amerykanami, ale mimo wszystko przywitał się z nim po prostu, dorzucając jeszcze nawiązanie do ich ostatniego spotkania, najpewniej jedynie w ramach nie ignorowania innego gościa:
- Gratuluje wygranej w niezłym stylu. Powiesić wszystkich swoich przeciwników. To nie każdemu się udaje. - ciężko było powiedzieć czy korzystał w tym momencie z sarkazmu czy nie, zwłaszcza, że nie drgnął mu nawet jeden mięsień na twarzy, który mógłby na to kogokolwiek naprowadzić. Po prostu uśmiechał się lekko, co mogło oznaczać tak naprawdę wszystko.

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1102
  Liczba postów : 476
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11845-carma-c-charisme
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11852-carma-cie-oceni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11851-maly-kruczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11853-carma-c-charisme




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Nie Mar 27 2016, 16:35

MATKO, JAKIE ZALEGŁOŚCI, ILE TEGO WYSZŁO, NIGDY WIĘCEJ D:

Delektując się swoim ulubionym winem, przyglądała się schodzącym do ich domu gościom. Pokręciła jedynie przecząco głową na pytanie współlokatorki, a gdy @Clarissa R. Grigori podleciała do drzwi, Francuzka parsknęła śmiechem i pokręciła głową z rozbawieniem. Najwyraźniej rudowłosa na kogoś bardzo niecierpliwie czekała! Sama Carma miała podobnie, nie mogła się doczekać, aż zobaczy te kilka osób, gdzie tak naprawdę z każdą miała zupełnie inną relację. Nie była Brytyjką, dlatego nie czuła naturalnej niechęci do Salemczyków. Zamiast tego, podświadomie darzyła ogromną sympatią @Winnie Hensley, a @Cyrus Lynford po ostatniej rozgrywce w Durnia kojarzyła bardzo pozytywnie, może z minimalnymi wyrzutami sumienia.
Myśląc tak o swoich gościach, zauważyła wchodzące do mieszkania osoby. No cóż, nie znała zupełnie nikogo z owej trójki, niemniej stwierdziła na wstępie, że wydają się bardzo sympatyczni. Pierwszy z nich, @Belphegor Bloodcrow, przyniósł dla każdej z organizatorek kwiaty, dzięki czemu w oczach Francuzki zapunktował stokrotnie. Dziewczyna uwielbiała dostawać kwiaty, dlatego od razu rzuciła na nie zaklęcie Augmentum oppilabit. Przywitała się z Azalią i Rose, po czym przeszła z resztą osób do drugiej części pokoju, czyli salonu. @Clarissa R. Grigori była doprawdy niesamowita jako gospodyni. Ogarnęła wszystko sama, a przy okazji zabawianie gości wychodziło jej genialnie. Gdy Carma już chciała się ze wszystkimi zintegrować zdała sobie sprawę z tego, że alkohol z jej kieliszka magicznie wyparował i nie miała jak wypić toastu za, między innymi, także siebie.
Szybko zerwała się ze swojego miejsca i popędziła do kuchni po kolejny kieliszek wina. Nalewając ten wspaniały napój bogów, została zaskoczona przez @Cyrus Lynford. Chłopak zjawił się najwyraźniej w dobrym nastroju, przekazując jej złocisty podarek.
- Ach, cóż to za szkoda! - odparła teatralnie naśladując ton chłopaka, odkładając butelkę whiskey na blat, jednocześnie opierając się o niego plecami. - Lęk wysokości, na dłuższą metę nie dałam rady - dodała ze śmiechem, tłumacząc się żartobliwie ze swojej lewitacji. Tak naprawdę to żądlibąki były sto razy gorszą częścią owej kary, ale wolała do tego nie wracać. O Cyrusie wiedziała jedynie tyle, że przyjaźnił się z Winnie i był zabawny na Durniu. Miała nadzieję, że w trakcie imprezy dowie się czegoś więcej.
Gdy już miała zamiar oferować Salemczykowi alkohol, kątem oka zauważyła kolejną osobę z listy swoich gości. Na widok @Rasheed Sharker serce lekko jej zamarło, gdzie właściwie to powinno chyba przyśpieszyć, bo chociaż miała od niego wiadomość, że raczej się pojawi, trochę się stresowała tym, że chłopak mógłby się jednak nie zjawić. Właściwie nie analizowała czemu, chyba sama nie zwracała na to uwagi.
- Bonjour - odparła z uśmiechem, siląc się na jeszcze bardziej francuski akcent niż ten, którego używała na co dzień. Tak o, żeby się pozgrywać i w dobrym humorze rozpocząć imprezę. Od razu mignął jej wisiorek chłopaka, którego napis dodatkowo poszerzył uśmiech Carmy. - Ach... Dziękuję - dodała, marszcząc brwi na widok czerwonego serca. Lubiła lizaki, ale... Czemu akurat ten wzór? Spojrzała na chłopaka podejrzliwie, przy okazji drugą ręką łapiąc za jego srebrny naszyjnik i bardzo subtelnie, wręcz niezauważalnie, się do Ślizgona zbliżając. - Nie sądziłam, że jesteś miłośnikiem francuskich akcentów... A co do upierdliwości, to nie wiem czy przyjmujesz dobrą taktykę. Podobno nie wolno dawać nagród przed zakończeniem przez drugą stronę polecenia - powiedziała zadziornie, mając najwyraźniej na myśli tresurę zwierzaków. Zdecydowanie czuła jak alkohol ją rozluźnia, po nim robiła się nieco bardziej gadatliwa i zrównoważona. Dobrze, że jeszcze nikt nie zaproponował jej alkoholu jako rozwiązania problemów emocjonalnych, bo mogłaby wziąć je za bardzo do siebie i fatalnie skończyć.
Na chwilę odwróciła uwagę od chłopaków, przywołując do siebie dwie szklanki do whiskey. Podejrzewała, że będą mieli ochotę na to, co przyniósł Cyrus, a że nie orientowała się w relacjach między nimi zbyt dobrze, postanowiła otworzyć prezent od Salemczyka. Przekazała butelkę i szklanki Cyrusowi, sama niekoniecznie orientując się w podawaniu whiskey, no i jakoś nie widziała się w roli rozlewacza alkoholu. Była kobietą, prawda? Zdecydowanie w towarzystwie mężczyzn nie wypadało jej robić takich rzecz.
Sięgnęła po swój kieliszek, a przykładając go do ust zlustrowała wzrokiem strój Ślizgona, słuchając jego gratulacji składanych Salemczykowi za wygraną partyjkę Durnia. Skrzywiła się na wspomnienie wieszania, odruchowo dotykając szyi. Nie zazdrościła Rasheedowi podzielenia swojego losu, dlatego rzuciła mu tylko bliżej niezidentyfikowany rodzaj spojrzenia, zmierzający w kierunku "było tak strasznie", a chwilę później uniosła się na rękach i usiadła na blacie. Nie miała jeszcze ochoty wracać do reszty, szczególnie, że tam najwyraźniej wszyscy i tak się dobrze bawili.


Ostatnio zmieniony przez Carma C. Charisme dnia Nie Mar 27 2016, 23:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : -4
  Liczba postów : 306
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12002-azalia-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12007-ktore-oblicze-chcesz-poznac#322907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12005-sowa-freyr
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12006-azalia-aristow#322905




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Nie Mar 27 2016, 21:00

Jak się ucieszyła z widoku Clarissy. Otrzymała nawet bardzo ciepłe powitanie, które ją troszkę zaskoczyło, czyżby nawiązanie do ich pierwszego spotkania? Co prawda wsparło to na duchu Azalię, bo naprawdę czuła się dość niekomfortowo praktycznie nikogo nie znając.
-Clarissa, bardzo dziękuję za zaproszenie. Nie spodziewałam się - postanowiła zwrócić się do niej bezpośrednio, no w końcu to z jej pośrednictwem tutaj trafiła! Kiwnięciem głowy podziękowała za napełnioną już trunkiem szklaneczkę. Nie mogła się oprzeć by tego skosztować. Do odważnych świat należy, chociaż ta odwaga mówiła jej, że prawdopodobnie szybko zakończy tę imprezę wychodzą dość szybko. Do tego z jakąś wymówką na szybko jak nakarmienie kota lub wyprowadzenie roślinki. Co prawda wolałaby tego uniknąć. Chyba tak będzie bo ujrzała kolejna znajomą osobę. Rose! Jak miło ujrzeć tą rozpromienią twarz, ponownie. Nie tak dawno już miały okazję do spotkania i to jak owocnego. Zaśmiała się kiedy zażartowała o przedstawianiu się
-Na szczęście nie. Miło Cię widzieć, ponownie! – nachyliła się do niej by wyszeptać jej kilka słówek na ucho
Tak szczerze to nie za bardzo znam tych wszystkich ludzi. Dobrze, że chociaż Ciebie tutaj znam – nawet jej ulżyło kiedy to wyznała. Nabierze trochę pewności siebie i oczywiście przy pomocy odrobiny alkoholu, który szybko znikał. Tak bardzo sobie obiecała, że jednak będzie z tym uważać. Niestety takie okazje same się proszą, a jeszcze bardziej te piękne butelki, które kuszą za każdym razem gdy w głowie kręci się jakaś niepewność. No dobrze, tak serio to z nerwów. Kolejna taka impreza, powinna sobie je odpuścić na najbliższy czas. No chyba, że za godzinkę czy dwie zmieni zdanie, a to całkiem możliwe! W końcu ma się ten zmienny charakter. Z uśmiechem zareagowała na całusa Charlotte, czym również się odwdzięczyła. Nie zostało nic innego jak tylko się rozgościć i zobaczyć pozostałą część domu, chyba nacieszy wzrok tymi wspaniałościami. Ulokowała się na sofie, a dokładniej na jej oparciu z jakiegoś powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 22
Skąd : Londyn,Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Nie Mar 27 2016, 23:29

Fieber siedział w dormitorium i patrzył w sufit od kilku ładnych godzin. Zupełnie nie chciało mu się ruszać tyłka z wygodnej kanapy. Dni ciągnęły mu się niewyobrażalnie wolno a zajęcia stały się do tego stopnia nużące, że opuścił jedne z nich. Taki już był, czasem miał problemy przez swoje zachowanie, ale nie przykuwał do tego większej uwagi. Miał ochotę się dzisiaj zabawić. Chyba ktoś się o tym dowiedział bo chwilę później do pomieszczenia wleciała mała sówka z przyczepionym kawałkiem pergaminu. Fieber wstał z kanapy, poprawił nieco pogniecione ubranie i podszedł do sowy. Odczepił list i wczytał się w jego treść.
Impreza? Dzisiaj? Na usta chłopaka wpłynął mały uśmieszek. Czyli jego wieczór nie będzie tak monotonny jak się tego spodziewał. Ślizgon podreptał w kierunku swojej szafy i otwarł ją. Przejrzał zawartość i w końcu zdecydował się na ciemną koszulkę z krótkim rękawem i spodnie w tym samym kolorze, a na to narzucił koszulę jeansową. Przejrzał się w lustrze w celu upewnienia się o swoim nieskazitelnym wyglądzie. Przegarnął włosy a klatkę piersiową skropił perfumami których zapach rozniósł się po pokoju.
W rękę chwycił płaszcz i ruszył w kierunku domu, gdzie miała odbyć się ów impreza. Chyba nie znał tam nikogo zbyt dobrze. Ale od tego są takie spotkania, może pozna kogoś wartego jego uwagi, a może nie. Szedł a chłodny wiatr drażnił jego skórę. Gdy dotarł przed dom, zlustrował go spojrzeniem żeby upewnić się że to na pewno tu. Odchrząknął i śmiało podszedł pod drzwi, naciskając dzwonek. Donośny dźwięk oświadczył że ktoś czeka pod drzwiami i czeka na wpuszczenie do środka. Fieber po raz kolejny przegarnął włosy i włożył ręce do kieszeni, cierpliwie czekając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Nie Mar 27 2016, 23:48

Dopiero teraz rozejrzała się po salonie, w którym się znajdowała. Całkiem niezły. Urządzony ze smakiem, bardzo przyjemnie. Zagwizdała z podziwem. Stół też był suto zastawiony. Impreza zapowiadała się niezła. Zaśmiała się głośno, słysząc słowa Azalki. Przecież za kilka głębszych poznawanie ludzi pójdzie jej jak z płatka. Dokładnie tak samo jak Rose. Przeprosiła swoją towarzyszkę i podeszła do stołu, który aż uginał się pod pięknie przyozdobionymi potrawami i litrami alkoholu. Uśmiechnęła się i nalała sobie trochę ognistej. Sącząc ją powoli postanowiła przejść się po wszystkich pomieszczeniach. Bardzo podobał jej się styl, w jakim dom został urządzony. Kiedy już wszystko dokładnie obejrzała usłyszała dzwonek do drzwi. Rozejrzała się. Nikt nie szedł w kierunku drzwi. Postanowiła otworzyć sama nowemu gościowi, bo była jeszcze śmielsza niż chwilę temu, procenty zaczynały działać. Drzwi otworzyła z uśmiechem, a kiedy zobaczyła @Louis Fieber pod drzwiami, uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
- Witaj. - Powiedziała, pokazując gestem, żeby wszedł. - Pozwoliłam sobie otworzyć zamiast którejś z gospodyń. Mam nadzieję, że nie będą na mnie złe. - Zamknęła za nim drzwi. - A jak już ci otworzyłam, to mam na imię Rose. - Powiedziała na odchodnym i poszła w stronę stolika, żeby dolać sobie jeszcze alkoholu. Tym razem wlała go do szklanki trochę więcej niż poprzednio i rozejrzała się za kimś znajomym. Znów namierzyła @Azalia Aristow. Usiadła obok niej.
- Jak się bawisz, kochanie? - Spytała, przyglądając się temu, co działo się wokół nich, a później wypiła łyk ognistej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Ardmore, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 104
  Liczba postów : 47
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12380-marcelle-blanchett#330917
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12381-marcela-tez#330943
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12384-listy-marcelki#331025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12382-marcelle-blanchett#330944




Administrator






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Pon Mar 28 2016, 00:08

Dostała zaproszenie od Szarlotki, więc przecież nie mogła nie przyjść. Poza tym na pewno miało tam być mnóstwo ludzi, a ona chętnie chociażby popatrzy się na nich jacy są ładni i kolorowi. Ubrała się w niebieską sukienkę, która ładnie podkreślała jej błękitne oczka. Na to był jeszcze ciepły płaszczyk, ale zostawiła go gdzieś na wieszaku przy wejściu.
Ludzie już byli. I to jak dużo! Szybko pogubiła się kogo zna lepiej a kogo mniej albo w ogóle. Zresztą próbowała się też przyglądać pokojowi, bo była bardzo ciekawa jak to się jej siostra urządziła. Wreszcie wypatrzyła w tym całym tłumie @Charlotte Blanchett. Od razu do niej podeszła i objęła, przysuwając usta do jej ucha.
- Co ja mam tutaj robić, Char? - zapytała jej szeptem. - Poznasz mnie z kimś? Może z tamtym chłopakiem? Tylko mnie nie zostawiaj, dobrze?
Patrzyła na @Louis Fieber, którego zobaczyła jeszcze w drzwiach. Miał jakieś takie charakterystyczne rysy twarzy, że od razu zwróciła na niego uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Pon Mar 28 2016, 00:18

W pewnym momencie przestała ogarniać co dzieje się w jej własnym domu. Ludzi przybywało coraz więcej. Dobrze, że duży salon mieścił ich wszystkich bo nie chciała aby czuli się skrępowani. Słowa Azalki wywołały u niej uśmiech. Zabrała ją ze sobą do pomieszczenia gdzie większość się już rozsiadła. Musiała przyznać, że sama nieznała wszystkich ale niespecjalnie jej to przeszkadzało. Widząc Szarlotkę pomachała do niej aby usiadła obok niej. Nie chciała aby poczuła się niezręcznie wśród tych ludzi. Sama pewnie nie znała większości.
Słysząc toast Belp'a uśmiechnęła się szeroko zerkając na niego kątem oka. Jak zawsze miał dobre pomysły. Uniosła swoją szklankę w geście toastu i upiła łyk alkoholu. Nie miała zamiaru z nim przesadzać. Może i miała mocną głowę ale zdecydowanie nie wypadało aby gospodyni była pijana.
- I bardzo dobrze uznałeś. Lubię słuchać jak grasz. - bez skrępowania wypowiedziała ostatnie słowa. Nie raz słyszała jak grał na niej myśląc, że nikt nie słucha. To nie tak, że go śledziła czy coś! Nie! Po prostu trafiała na niego często i wiedziała jak dobrze mu idzie. Wpatrzyła się w niego błagalnym spojrzeniem mówiącym proszę.
A może by tak rozkręcić tą imprezę. Może i nie byli tutaj niektórzy zbyt długo ale dlaczego nie mieliby zacząć się bawić.
- Skoro jest już nas trochę, a jak widać, butelka jedna została opróżniona to... - urwała sprawdzając czy wszyscy ją słyszą. - Zagramy w butelkę. - popatrzyła na nich oczekując jakiejś reakcji. Jednak to nie był koniec. W planach miała coś jeszcze. Spojrzała na Gryfona z ognikami w oczach. - Jednak, zanim zagramy Belphegor coś nam zagra. - wyszczerzyła do niego ząbki siadając na swoim miejscu. Odwróciła się w stronę Lotte z uśmiechem - Znasz tutaj w ogóle kogoś? - miała nadzieje, ze nie będzie sama która nie zna większości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 22
Skąd : Londyn,Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Pon Mar 28 2016, 00:57

Usłyszał ciche kroki za drzwiami, które po chwili otwarły się. A za nimi stała mała, blond włosa dziewczyna. Trzeba przyznać że oczy miała nieziemskie. Przykuła uwagę Louisa który nawet nie zdążył powiedzieć jej jak ma na imię. Tylko mignęła mu przed oczami, ona i jej szeroki uśmiech. No cóż, miło Cię poznać Rose! Powiedział do siebie i przewrócił oczami uśmiechając się nieznacznie.
Wszedł do pomieszczenia i zrzucił z siebie wierzchnie ubranie, pozostawiając je na wieszaku. Przeszedł do salonu i rozejrzał się nieco. Hmm, było tu całkiem przestronnie i ładnie urządzone. Miał nadzieję że nie spóźnił się zbytnio, bo ilość osób jaka znajdowała się mieszkaniu, była dość spora.
Fieber chwycił jedną z wypełnionych płynami szklanek, które stały nieopodal niego i upił z niej łyk. Natychmiast poczuł przyjemnie pieczenie w przełyku i delikatne ciepło. Uwielbiał alkohol w każdej formie. Nie żeby był od niego uzależniony, ale to on sprawiał ze ślizgon był rozluźniony i w dobrym humorze przez cały wieczór.
Rozejrzał się raz jeszcze za jakimś dogodnym miejscem dla siebie i ostatecznie oparł się o parapet. Chłód bijący od okna przyjemnie otulał jego plecy. Czuł czyjś wzrok na sobie. Uniósł szafirowe oczy i zawiesił je na drobnej dziewczynie która stała nieopodal i rozmawiała z inną. Zupełnie nie kojarzył tych wszystkich twarzy. Będzie musiał to nadrobić. Uśmiechnął się do nieznajomej i zmrużył oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : California i Alaska
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11628-cyrus-milos-lynford
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11637-troche-sporo-spie-ale-i-tak-chce-miec-ziomkow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11636-lisciki-i-inne-duperelki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11638-cyrus-milos-lynford




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Pon Mar 28 2016, 01:06

Zająłem się nalewaniem whiskey do szklanek, skoro już Carma przydzieliła mi to zaszczytne zadanie. Pod nosem się tylko uśmiechnąłem na myśl o sposobie w jaki wygrałem ostatnią rozgrywkę durnia. Rzeczywiście miałem niemało szczęścia w tych kartach, bo o super wysokich zasługach raczej nie było mowy. To była gra w stu procentach bazująca na szczęściu. Niemniej jednak i tak ekstra się czułem z pokonaniem tych dwóch uczniów Hogwartu, mniej, pierdołowatej Holly.
- Na finał przygotuję coś bardziej spektakularnego. Kupię dodatkową talię palącą graczy, czy coś. - Rzuciłem zupełnie niepoważnie, odwołując się do legend o podpaleniach w Salem, w których niektórzy ponoć mieli więcej udziału, poza biernym patrzeniem. Ja na przykład wtedy zasnąłem, to też imponujące.
Alkohol rozlałem i podałem znajomym, zaraz samemu upijając trochę napoju. Nie znałem tu zupełnie nikogo poza tą dwójką, ale nie miałem z tym większego problemu. Nigdy nie należałem do osób, które bałyby się odezwać.
- Wbijcie też na moją imprezę, robię niebawem - rzuciłem w stronę dwójki moich nowych znajomych, myśląc o tym, że już sto lat temu powinienem był wybrać termin. Opierdzielałem się z tym potwornie.
Gości było coraz więcej, ale ani jednej więcej znajomej twarzy. To była jakaś niesłychanie anty-salemowska impreza, to też obiecałem sobie, że u mnie na pewno będzie po równo. Gdzieś tam ktoś coś krzyczał o grze w butelkę, a mi chyba było wszystko jedno, bo i tak nie miałem żadnych mądrych planów na przebieg tego spotkania. Chociaż upić się dobrym alkoholem, to w sumie już coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5090
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Pon Mar 28 2016, 01:21

Pomyślałby kto, że Carmie serce będzie zamierało na widok tego paskudnego Ślizgona. Co prawda, reakcja byłaby adekwatna, gdyby miał ostre kły i parę szponów, ale i tak była chyba odpowiedniejsza od przyspieszonego bicia, zważywszy na to, że ostatnim razem raczej nie wyglądali na najlepszych partnerów do rozmowy dla siebie nawzajem. Podjęła się jego gry już w momencie, w którym specjalnie zadbała o dźwięczność swojego francuskiego, a on jedynie uśmiechnął się do niej, kiedy tak uczyniła, obserwując jak reaguje na lizaka. Trochę go rozbawiła.
- Nie chce Cię tresować, Charisme. - odpowiedział, chwytając ją za dłoń, kiedy trzymała jego naszyjnik. Splótł na moment ich palce ze sobą, raczej tylko po to, aby zobaczyć jak zareaguje, ale dość szybko je puścił. - Zresztą, ciężko żebyś wiedziała co lubię, a czego nie. Tak naprawdę poznaliśmy się dopiero, kiedy zacząłem znikać.
Miał szczęście, że nie dostało mu się stado żądlibąków, tak jak jej, ale i tak nie przepadał za tym całym znikaniem epidemicznym. Ktoś taki jak on, kto wiecznie potrzebował czyjejś uwagi, a nagle zaczynał stawać się przeźroczysty, musiał być tym wyjątkowo niepocieszony. Obserwował jej ceremonialne przekazywanie alkoholu, w zasadzie nie będąc pewnym czy na pewno chce kosztować tego, co przyniósł Cyrus. Jaką miał pewność, że zna się na alkoholu? Żadną, a ten typ tak już miał, że wybredność względem trunków była kolejnym z jego imion, najpewniej nadanym mu tuż po „irytujący”. Mimo wszystko, ostatecznie zamierzał spróbować. Najwyżej pokręci się po salonie ze szklanką tak długo, aż będzie na widoku, a później zaopatrzy się w coś innego. Popatrzył na Carmę, łowiąc jej spojrzenie i wywracając oczyma w odpowiedzi, co najpewniej miało znaczyć „daj spokój”. To była tylko gra w durnia, nie prawdziwy sznur. Przyjął od Cyrusa szklankę, niespecjalnie rozbawiony jego żartem, próbując odrobiny whisky. Brak komentarza był niewątpliwie dobrym znakiem.
- Czemu nie. - zgodził się w ramach odpowiedzi na jego zaproszenie, ale wcale nie był pewien czy chce tam iść. Dużo Amerykanów to niekoniecznie klimaty, w których się odnajdywał. Zerknął na Carmę, najpewniej ciekaw co ona o tym sądzi, chociaż w jego wzroku było też coś wyzywającego. Może chciał ją sprowokować do zajęcia ich jakoś jako gości?

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Pon Mar 28 2016, 01:28

No tak, nawet Katherine otrzymała zaproszenie na parapetówkę organizowaną przez Carmę. Trzeba rzec, że zjawiła się tutaj tylko i wyłącznie dlatego iż grały razem w jednej drużynie, a dziewczyna wydawała się być równą siebie babką. Jeśli nie radziła sobie jeszcze idealnie z tłuczkiem i pałką, to Katherine wzięła sobie za punkt honoru by ją tego nauczyć. Założyła na tę uroczystość śliczną czarną sukienkę, a włosy rozpuściła i wyprostowała. Nie zajęły jej długo te przygotowania, ale i tak wiedziała, że wygląda idealnie. Od razu po trafieniu na właściwy adres zadzwoniła do drzwi. Miała nadzieję zjawić się tu z Mikkelem, ale ostatecznie uznali, że Kath przyjdzie chwilę wcześniej i spotkają się już na miejscu. Zapukała do drzwi i czekała aż ktoś jej otworzy jednakże, gdy nie zrobiła tego gospodyni to po prostu poszła jej poszukać. Dość szybko znalazła ją w jednym z pokoi. Od razu w ramach żeńskiej solidarności uściskała ją.
-Hej, wspaniała impreza, dzięki za zaproszenie. Dziś sponsorem jest ognista whisky i brendy specjalnie od mojego ojca z jego własnych zbiorów- powiedziała dość głośno by jej głos przebił się przez muzykę i przekazała w jej dłonie brendy. @Carma C. Charisme wyglądała naprawdę niesamowicie. Rozejrzała się tymczasem po sali i od razu dostrzegła Rekina. @Rasheed Sharker był kiedyś jej przyjacielem, traktował ją zawsze jak młodszą siostrę. Dodatkowo przyjaźnił się z jej bratem, a to już był powód do nietykalności Kath.
-Rekin! -rzuciła głośno w jego kierunku po czym uściskała go i wyciągnęła w jego kierunku otwartą butlkę whiskey.
-Twoje zdrowie przyjacielu- dodała po czym podała mu butelkę, by mógł zaciągnąć tego łyka, a potem w rytm muzyki ruszyła po wcześniejszej rozmowie z nim na jedną z kanap by tam usiąść i ponownie upić dość spory łyk zawartości płynu w swojej butelce. Nigdzie nie dostrzegła @Cyrus Lynford , ba nawet nie wiedziała, że tutaj będzie więc go nie wypatrywała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1102
  Liczba postów : 476
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11845-carma-c-charisme
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11852-carma-cie-oceni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11851-maly-kruczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11853-carma-c-charisme




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Pon Mar 28 2016, 03:13

@Katherine Russeau j-ja nie wiem co się stało, nie wiem jak się do twojego postu odnieść, no ale spróbuję xD


Jeśli Sharker sądził, że takie niezobowiązujące złapanie jej dłoni przyniesie wybitnie zabawny rezultat, to chyba zapomniał o pochodzeniu Carmy. We Francji mężczyźni byli dość... bezpośredni. Nie raz widywała na korytarzach Beauxbatons wielkie zrywy uczuć w wykonaniu szkolnych kolegów, którzy nie szczędzili sobie w łapaniu koleżanek za dłonie. Jej też kilka razy wyznano miłość w takowy sposób. Gorzej, gdyby Rasheed zaczął dotykać innych części jej ciała. Wtedy reakcja Charisme byłaby dość trudna do przewidzenia, ale prawdopodobnie zaczęłaby uciekać, jak to było wcześniej z zakochanym w niej Cyrusem. Mimo tego, dotyk dłoni Rasheeda nie przeszedł niezauważony, a Francuzka potraktowała ten gest jako dodatkowe zwrócenie uwagi na jego słowa. Chociaż zdecydowanie coś jej tutaj nie grało, jej kolega przecież Francuzem nie był.
- No cóż, na obecną chwilę wiem już o tobie, Sharker, całkiem sporo. Na przykład to, że lubisz rozdawać serduszka nowo poznanym dziewczynom! No i jeszcze łapiesz je za dłonie, jak przystało na Ślizgona - stwierdziła ironicznie, z szerokim uśmiechem, nie chcąc pozostawać dłużną jego uszczypliwości.
Kokietowała. Aż sama dziwiła się swojemu podejściu, dlatego z łatwością zwaliła je na alkohol.
Głupio było Carmie odmówić Cyrusowi, który podał jej szklankę z whiskey. Sądziła, że ten poczęstuje tylko Rekina. Czując obowiązek bycia kulturalnym wobec swojego gościa i jego prezentu, wzięła od niego alkohol i upiła dość spory łyk, jakim zwykle piła wino, jednocześnie rezygnując z nalanego obok trunku. Oh, mocne, przeszło jej przez myśl, gdy skrzywiła się i zasłoniła dłonią usta. Pieczenie rozeszło się po całym jej gardle, a dziewczyna jedynie pokręciła głową i spojrzała z zaszklonymi oczami na swoich towarzyszy. Cóż, Ślizgon z pewnością będzie miał kolejny powód do dogryzania jej. Przez chwilę nie zwracała uwagi na słowa chłopaków, starając się znaleźć jakikolwiek napój do popicia palącego alkoholu.
- Tak, pewnie, chętnie przyjdę - odparła na pytanie Cyrusa bardzo optymistycznie, odstawiając dyskretnie szklankę z whiskey na bok. W przeciwieństwie do Rasheeda, bladego pojęcia nie miała jak wyglądają takie imprezy w wykonaniu Salemczyka, ale ostatecznie nie toczyła w Hogwarcie żadnych walk na tle pochodzeniowym (znaczy mogłaby, ale chyba byłaby sama, hehe), dlatego nigdy nad tym nie rozmyślała.
Wyłapując spojrzenie Ślizgona już chciała zadać mu jakieś pytanie, gdy nagle na imprezę wpadła Katherine. Kiwając głową na jej słowa, lekko zdezorientowana i nie do końca wiedząc co się dzieje, przyjęła od dziewczyny prezent, który chwilę później odłożyła obok sterty innych trunków. Co zaskoczyło dziewczynę podwójnie, gdy ponownie obróciła się do swoich gości, został z nią tylko... Cyrus. Łapiąc prawie pełen kieliszek wina, machnęła głową na Salemczyka, by przeszedł z nią do salonu. Nie będą przecież siedzieli w kuchni sami jak ostatnie sierotki, szczególnie, że usłyszała gdzieś między rozmowami coś o grze w butelkę. Ona sama niekoniecznie się na to zapatrywała, zdecydowanie było to dla niej zbyt stresujące. Nie mogła jednak odciąć od takiej zabawy swojego gościa! Przysiadła na oparciu kanapy w salonie. Zdecydowanie miała ochotę zapalić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 162
Dodatkowo : animagia (wilk)
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12196-belphegor-bloodcrow#331868
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12401-let-s-start-a-party#331930
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12403-belphegorowy-kruk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12402-belphegor-bloodcrow#331933




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Pon Mar 28 2016, 08:36

Ludzie przybywali, a Belphegor zorientował się, że nie każdego zna. Kiedy zaczął się robić tłok, trochę już zaczynał się krępować i przypomniał sobie dlaczego nie chodzi na imprezy. Starał się jednak zachowywać normalnie, żeby nikt nie pomyślał, że źle się tu czuje. Upił łuk ze szklanki i omal go nie wypluł na słowa Clarissy. Popatrzył na nią zdziwiony, w końcu prawie nigdy nie grał przy innych. To były raczej jego chwile samego ze sobą, z gitarą, gdzieś na łonie natury. Bez ludzi.
- Jak to lubisz jak gram? Przecież... Śledzisz mnie? - Zapytał wbijając swoje spojrzenie w krukonkę. Podniósł jedną brew żeby wzmocnić znaczenie pytania.
Popijając co jakiś czas trunek stwierdził, że nie będzie przesadzał. Jedna, dwie szklaneczki słonecznego napoju w zupełności wystarczyły, żeby wpaść w dobry humor i nie żałować tego na drugi dzień. Pochylony do przodu obserwował towarzystwo. Nie miał w zwyczaju oceniać innych przez stereotypy, jednak już dawno przekonał się, że Hogwart to jeden wielki stereotyp, dlatego widząc narastającą liczbę ślizgonów Belphegor skrzywił się. W pewnym momencie już obmyślał plan przeproszenia domowniczek i wyrwanie się z imprezy, coby nikomu pretekstów nie dawać do czegokolwiek. Nie chciał, żeby dziewczyny miały jakieś nieprzyjemności przez jego stosunki z zielonymi, szczególnie z @Katherine Russeau, z którą po lekcji transmutacji żrą się pod każdym pretekstem. Usłyszał coś o grze w butelkę. Nigdy nie brał udziału w tej zabawie i chętnie nie brałby go i tym razem. Chodzenie na imprezy jest ciężkie... - Pomyślał w duchu i zatkał usta Clarissie zanim skończyła proponować mini koncert. Miał nadzieję, że zrobił to wystarczająco szybko.
- Zgłupiałaś? Myślałem, że będzie mnie osób... - Wystraszony wzrok dokładnie opisywał jak czuł się Belphegor przy jakichkolwiek publicznych koncertach. Po co on brał tą gitarę? No po co? Kiedy miał jako taką pewność, że dziewczyna go nie wkopie odsunął dłoń od jej ust.
- Jeśli mnie nie wkopiesz teraz... To dostaniesz prywatny koncert. - Zaproponował szeptem błagalnym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Pon Mar 28 2016, 11:13

I co niby miała odpowiedzieć? Oczywiście, że go nie śledziła! Zawsze tak jakoś samo z sibie wychodziło, że znajdowała się w miejscu w którym on przebywał. Ale czy musiała mu to mówić... Jeszcze uznałby, że kłamie. Chociaż...
- Nie! - odpowiedziała za szybko i z zbyt wysoko uniesionym głosem. Bardziej wyglądało to jakby próbowała samą siebie do tego przekonać niż jego. - Znaczy, to nie tak. - od razu chciała wszystko wyjaśnić. - Owszem, widziałam jak grasz ale tylko dlatego, że często, przez przypadek, byłam w miejscu w którym grałeś. - nie dość, że jej słowa były nieskładne to jeszcze mówiła tak szybko i niezrozumiale jakby ktoś ją gonił.
Sięgnęła po swoją szklankę upijając kilka łyków. Dobry nastrój zaczynał powoli brać górę nad wszystkim innym. Zdecydowanie złym pomysłem było picie przed pojawieniem się gości. Ale czy nie na tym polega cała idea organizowania imprez? Szaleństwo do białego rana, picie alkoholu i wygłupianie się w sposób którego na drugi dzień każdy będzie żałował. Zdecydowanie ona nie należała do tego grona jednak ten jeden dzień mógł wyglądać w ten sposób. Z małym wyjątkiem - nie chciała niczego żałować. Nie należała do osób które robiły głupie rzeczy pod wpływem alkoholu i żałowały tego później gdy procenty wyparowały. Nie, zdecydowanie jak już coś robiła to tak aby nie żałować. Rozejrzała się po pomieszczeniu obserwując nowo przybyłe osoby. Jak doszło do tego, że praktycznie nikogo nie znała. Spojrzała z pytaniem na @Charlotte Blanchett. Może ona znała więcej osób niż krukonka. Czując czyjąś rękę na swoich ustach uniosła w dziwieniu brwi patrząc na osobę która jej to zrobiła. Aż tak bardzo nie lubił przed wszystkimi występować. Na to wychodziło. Szczerze powiedziawszy ona sama myślała, że będzie tutaj mniej osób. A znając życie nie byli to wszyscy. Perspektywa prywatnego koncertu zdecydowanie jej przypasowała. Z uśmiechem dziecka spojrzała na niego.
- Dobrze. Ale jeszcze dziś go dostanę. - wyszczerzyła się stawiając warunek. Miała nadzieje, że się zgodzi.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 217
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: ul. Tojadowa #1   Pon Mar 28 2016, 13:04

Niesamowicie ucieszyła się na list od Charlotty. Była naprawdę bardzo jej wdzięczna, że ją zaprosiła na swoją parapetówę. Szczerze powiedziawszy to się wcale nie dziwiła, że ją zaprosiła w końcu się przyjaźniły i można powiedzieć, że wszystko sobie mówiły. Kochała ją jak własną czarodziejską siostrę, której nigdy nie miała. Owszem siostrę miała, ale tę która nie potrafiła czarować, dlatego musiała sobie wybrać tę która potrafiła i akurat padło na puchonkę.
Przeczytała adres i ubrała się w zwykłe jeansy, ona nie miała w zwyczaju szykować się jakoś specjalnie mimo że to była impreza jej przyjaciółki to jednak ten szczegół sobie darowała. A ona z pewnością jej to wybaczy przecież doskonale się znały i wiedziała, że ta szykować się nie lubiła a i też specjalnie nie umiała.
Dotarła wreszcie w skazane miejsce w liście i słysząc hałas w środku pukać nie miała zamiaru tylko od razu weszła do środka. Rozejrzała się. Zauważyła przyjaciółkę oraz jej siostrę, dlatego bez wahania od razu do nich podeszła.
- Cześć piękne. - przywitała się i uśmiechnęła się do nich z wdzięcznością. Wreszcie się gdzieś wyrwała. Szczerze to miała ochotę zabrać ze sobą Toma, ale nie chciała robić kłopotu, nie dostała zaproszenia z osobą towarzyszącą dlatego sobie darowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

ul. Tojadowa #1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 9Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Tojadowa
 :: 
domy jednorodzinne
-