IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie nr 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Mieszkanie nr 6   Sob Mar 26 2016, 21:41

Mieszkanie Sirszy i Kierana

Tymczasowo mieszka tu też Lucas Kray


Pokój I


Oto, co widzimy po wejściu do mieszkania. Ogromne pomieszczenie, które nie wygląda na przedpokój, ale trudno nazwać je salonem. Znajduje się tu dosłownie wszystko - zaczynając na obrazach Sirszy, przez stare meble, ubrania i dziwne zabawki, które w zasadzie nie wiadomo skąd się wzięły. W tym pomieszczeniu znajduje się również spore łóżko, które aktualnie zajmuje Lucas. Mało prywatności, ale za to wielka przestrzeń sprawiają, że w dni sprzątania chłopak nie nudzi się od rana do wieczora.

Pokój II


Jedyny pokój w mieszkaniu, który prawie zawsze jest zamknięty. Większość książek na ścianie należy do Haydna, a pościeli na łóżku nikt nie może dotykać, bo była jego ulubioną. Pokój ten kryje skarb w postaci pierścionka zaręczynowego, ale tylko Sirsza wie, gdzie go ukryła.


Pokój III

Pokój Kierana. Kiedyś służył jako składzik na sztalugi Sirszy, aktualnie trochę się tu pozmieniało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Nie Mar 27 2016, 15:31

//po spotkaniu z Szarlotką, w dzień jej imprezy urodzinowej

Wreszcie się odważyła. Po trzech latach męczącej ciszy, chwyciła rozedrganymi palcami za pióro i naskrobała bardzo oficjalny list do pana Locke. Kiedy już to zrobiła, dobre kilka minut patrzyła na pergamin - raz nawet wzięła go do rąk z zamiarem porwania i zapomnienia o całej tej sytuacji. Wówczas jednak zerknęła w bok, na spoczywający obok list od Loty i uznała go za szansę na naprawienie kilku błędów. Uczepiła się tej myśli, uwolniła Świetlika z klatki i wysłała w drogę, choć nie liczyła na to, że Haydn jej odpowie. Już dawno straciła wiarę w to, że kiedykolwiek jeszcze się odezwie. O dziwo otrzymała list zwrotny, a kiedy tylko otworzyła kopertę, łzy napłynęły do zielonych oczu bo prawie zapomniała, jak piękne pismo ma jej niedoszły mąż. Po krótkiej wymianie listów Sirsza niemal skakała po domu z radości, że znowu zobaczy Haydna, a jednocześnie chciała skulić się gdzieś w kąciku i zniknąć. Przypuszczam, że tylko kobiety potrafią odczuwać tak sprzeczne emocje w jednym momencie.
Przygotowywania do imprezy ruszyły pełną parą - Saoirse długo grzebała w szafie, nie mogąc się zdecydować na żadną z sukien. Na łóżku w sypialni spoczywały wszystkie materiały świata we wszystkich możliwych kolorach. Kobieta długo walczyła ze sobą, nie mogąc się zdecydować między czarną, zieloną i czerwoną sukienką. Ostatecznie wybrała tę ostatnią, gdy przypomniała sobie, jak bardzo oryginalny jest styl Haydna. Skoro idą razem, to powinni do siebie pasować. Stojąc przed lustrem i ubierając sukienkę, próbowała sobie wyobrazić, jak bardzo człowiek może zmienić się w ciągu trzech lat. Sirsza twierdziła, że jest jak wino - im dojrzalsza, tym lepsza. Niedługo miała się przekonać, jak sprawa ma się w przypadku pana Locke. On pierwsze zmarszczki zauważył u siebie trzy lata temu, choć tylko dodawały mu męskości. Może teraz kompletnie popadł w paranoję i uważa się za staruszka?
Długo można by opisywać przemianę panny Horan z służki w królewnę w zaledwie kilka godzin. Kiedy już upięła włosy i uznała, że wszystko wygląda perfekcyjnie, usiadła na łóżku w sypialni i czekała, nerwowo skubiąc miękki materiał sukienki. Przeszła nawet przez chwilę zwątpienia, kiedy trzymała już w dłoni pióro zawieszone nad pergaminem w celu oświadczenia Haydnowi, że może lepiej nigdzie nie iść, ale w porę klepnęła się w czoło i wzięła kilka głębszych oddechów.
-Jesteś dorosłą kobietą. - Skarciła się cicho, nadal blada jak ściana. Kotłowało się w niej tak wiele emocji, że prawie zwymiotowała. Romantyczny początek przyjęcia, nie ma co.


Ostatnio zmieniony przez Saoirse Noelle Horan dnia Wto Mar 29 2016, 12:47, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Nie Mar 27 2016, 21:16

Dawno nie był tak zestresowany. Saoirse była jego ukochaną z przeszłości, kobietą jego poprzedniego życia. Bez niej nic nie było takie samo. Słońce świeciło inaczej, kawa nie smakowała tak dobrze, deszcz był zbyt mokry, nawet Shakespeare nie brzmiał jak powinien. Sądził, że ułożył sobie życie od nowa. Cierpiał bardzo długo, miewał myśli samobójcze. Był zbyt słaby i żałosny, nie potrafił nawet ze sobą skończyć. Kiedy przebywał w pubach nie raz wytykano go palcami. Słyszał: ‘Panie, toż to artysta. Jak tylko pijak, to pół biedy, mogło być z nim gorzej!’.
Potem poznał Azalię. Właściwie tylko ją zobaczył i uważał, że to może być miłość. Nie, nigdy nie porównałby jej do Saoirse. Urzekła go jej młodość, dziewczęca nieśmiałość. Być może przy niej sam czułby się młodszy, ale to złudne uczucie. Napisał kilka uroczych wierszy, listów. Spotkali się raz. Podobała mu się, nie mógł temu zaprzeczyć, ale sam nie wierzył w powodzenie tej misji. Wydawało mu się, że już przestał myśleć o byłej narzeczonej sprzed kilku lat. Odkupił antykwariat, miał już dogadane mieszkanie na poddaszu tuż nad lokalem w którym pracował, chciał też w końcu wydać tomik wierszy. Wydawało mu się.
A teraz stał przed drzwiami wejściowymi do kamienicy, w której razem mieszkali przez tyle lat. Na drzewie, które wspólnie posadzili jakoś miesiąc po zamieszkaniu, były już zielone pąki liści. Mieszkanie numer 6. Był moment, kiedy chciał się wycofać. Zapukał do drzwi. W rękach trzymał dwa bukiety białych róż. Jedne były ozdobione zaledwie jasnozieloną siatką florystyczną i pomarańczową wstążką. Drugi, dużo większy bukiet, wyglądał bardziej elegancko. Przewiązane były szeroką białą wstążką, dodatkowo wplecionych było kilka róż herbacianych i w kolorze écru.
Oczekiwanie było najgorsze. Każda sekunda przeciągała się niemiłosiernie, kiedy stał pod drzwiami, które otwierał i zamykał czasem po kilka razy dziennie. Najbardziej obawiał się chyba tego, że otworzy mu inny mężczyzna. Gdyby… ale przecież wtedy nie zapraszałaby Haydna, tylko poszła z nim. Chyba, że była na tyle wredna i okrutna, że otworzyłaby wszystkie jego zasklepione rany.
Nie, nie Saoirse.
Nie zrobiłaby mu tego. Czekał zniecierpliwiony, ale wiedział, że dla niej to równie trudna sytuacja. Miał nadzieję, że strój który wybrał, będzie odpowiedni. O ile jego była narzeczona nie zmieniła stylu, to powinien pasować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Nie Mar 27 2016, 22:49

Gdyby tak głębiej się zastanowić, trudno powiedzieć, czym oboje stresowali się tak bardzo. Są parą dorosłych ludzi, którzy kiedyś tworzyli związek - znają się nawzajem jak nikt inny a marne trzy lata nie są w stanie zniszczyć wspomnień. Poza tym - wcale nie robili niczego złego. Szykowali się na przyjęcie urodzinowe, do którego kompletnie nie będą pasować, ale możliwe, że udzieli im się imprezowy nastrój i się przed sobą otworzą. Albo wyjdą stamtąd szybciej niż wejdą, co jest bardziej prawdopodobnym scenariuszem.
Haydn nie był jedyną osobą, która po rozpadzie ich związku się zmieniła. Sirsza podupadła na duchu, przez jakiś czas w ogóle nie tworzyła, a kiedy zdecydowała się malować na nowo - rzuciła się w wir pracy zapominając o życiu i rodzinie. Obecny w jej mieszkaniu alkohol również nie pomagał, chociaż usilnie wmawiała sobie, że bez kieliszka czerwonego wina nie dotrwa kolejnej doby. Może nie była tak zrozpaczona, aby targnąć się na własne życie, ale przeżywała to wszystko po cichu, nie ujawniając swoich uczuć. Zamykała się w czterech ścianach, później w sobie, aby ostatecznie spróbować zakopać wszelką empatię głęboko na dnie jej najciemniejszej strony serca. Ku zaskoczeniu Sirszy okazało się, że najwyraźniej takiej nie ma, bo czego by nie robiła, wspomnienia wracały, a wraz z nimi wielkie poczucie winy.
Ponownie okazuje się, że mają ze sobą coś wspólnego - nie tylko Haydn w rozpaczy skierował swoje myśli ku dużo młodszej dziewczynie. Również Sirsza, uważając siebie za wyzwoloną kobietę, zaczęła interesować się jedną z uczennic Hogwartu. Szarlotka, której urodziny będą dzisiaj świętować, nieźle namieszała jej w głowie, a sama Sirsza poczuła się przy niej nastolatką. Jednak dzisiaj, kiedy sunęła piórem po pergaminie, pisząc list do Haydna, uświadomiła sobie, że żadne z nich tak naprawdę tego nie potrzebuje. Nie muszą się odmładzać ani próbować przeżywać drugiej młodości, bo wcale nie są starzy. Życie ich doświadczyło, ale nie mają powodów, by nie być z niego dumnymi. Gdyby nie wszystkie wybory, których dokonali w przeszłości, teraz nie denerwowaliby się i nie oczekiwali z tęsknotą ponownego spotkania.
W momencie, w którym Sirsza usłyszała pukanie do drzwi, serce podeszło jej do gardła i zamarła w bezruchu na łóżku. Naprawdę przyszedł. Wszystko to było tak nierealne, że wydawało się być snem. Wreszcie, po trzech latach milczenia, Sirsza będzie mogła przekonać się, że Haydn jest jak najbardziej realny i naprawdę spędziła z nim najlepsze lata swojego życia. Podniosła się, spojrzała kątem oka w ogromne lustro i ruszyła do drzwi, stukając wysokimi o obcasami o podłogę. Doszła do drzwi, wyciągnęła rękę i dłoń jej zadrżała, ale trafiła na gałkę i otworzyła. Uderzył jej do głowy intensywny zapach róż i... Haydna. Tak pachniała ich pościel jeszcze długi czas po tym, jak się wyprowadził. Nie pomyliłaby tego zapachu z żadnym innym. Pierwsze, co rzuciło jej się w oczy to dwa piękne bukiety, ale nie one były teraz ważne. Uniosła wzrok ponad kwiaty i przenikliwie zielone oczy spotkały się ze spojrzeniem koloru niebieskawej szarości.
-Dobry wieczór, Haydn. - Przez ściśnięte gardło niewiele mogła powiedzieć. Zrobiło jej się głupio i już z większą pewnością otworzyła drzwi szerzej. -Wejdź. - Zapraszanie go do mieszkania, w którym kiedyś mieszkali razem, było dla niej trudne i nienaturalne. Wpuszczając go do środka nie mogła pozbyć się wrażenia, że idealnie pasuje do całego domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pon Mar 28 2016, 00:14

– Dobry wieczór… - przez chwilkę chciał ją nazwać tak, jak mówił do niej po kilka razy dziennie – Saoirse.
Wyglądała tak pięknie. Czy się zmieniła? Być może. Na pierwszy rzut oka zupełnie nie. Była taka sama jak zawsze. Przy dokładniejszym przyjrzeniu się dostrzegał drobne szczegóły. Sparaliżowała go. Jej głos go onieśmielił. Cud, że wydobył z siebie te trzy słowa. Ogarnięcie, że zapraszała go do środka, zajęło mu chwileczkę. Wszedł niepewnie, a gdy tylko zobaczył wnętrze mieszkania, uderzyły go wszystkie wspomnienia. To, jak się wprowadzali, jak tańczyli walca na środku pokoju, jak ona malowała, kiedy on pisał. Te fantastyczne chwile, jak i te zwyczajne. Wszystko wyglądało dokładnie tak samo jak dnia, kiedy wrzucał swoje ubrania do walizki, by wyjść stamtąd, jak mu się wtedy wydawało, raz na zawsze.
Rozejrzał się, po czym zorientował, że przecież miał dla niej kwiaty. Wręczył jej ten piękniejszy, większy bukiet.
– Ślicznie wyglądasz – odezwał się, przerywając ciszę, której tak bardzo się bał – Zaskoczyłaś mnie. Myślałem, że już nigdy w życiu cię nie zobaczę. Niesamowite. Niesamowite, jak mało było trzeba, żeby to się jednak stało. Bardzo za tobą tęskniłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pon Mar 28 2016, 09:53

Przez ciało Saoirse przeszedł dreszcz, kiedy ją witał. Jej imię wypowiedziane przez Haydna brzmiało pięknie, magicznie - może faktycznie doceniamy coś dopiero, gdy to stracimy. Kiedyś głos ukochanego towarzyszył Sirszy codziennie, o każdej porze dnia i nocy. Nie musiały to być wielkie wyznania miłości, bo wystarczyło zwykłe "Dobranoc" by poczuła się bezpieczna i zasnęła. Nigdy nie ufała nikomu tak jak Haydnowi. Zanim pojawił się w jej życiu nikt inny nie był tego godny, a kiedy odszedł, Sao broniła się przed uczuciami za wszelką cenę.
Kiedy oboje się przełamali i pan Locke wszedł do niegdyś swojego mieszkania, Saoirse spojrzała gdzieś w bok, przez mocne ukłucie w klatce piersiowej. Sirsza pomyślała, że temperatura w mieszkaniu podniosła się z chwilą, gdy mężczyzna przekroczył próg. Kiedyś oboje byli duszą tego domu. Dwiema połówkami, których nic miało nie rozdzielić. Pokój, w którym stali, był miejscem, w którym wspólnie tworzyli i jednocześnie dowodem ich miłości. Dlaczego? Bo w ciagu tych trzech lat, nie zmieniło się w nim kompletnie nic. Chociaż Sirsza już dawno chciała odświeżyć kolor ścian, za bardzo bała się dotykać cokolwiek. Chociaż miała świadomość, że Haydn nigdy już nie wróci, niszcząc coś, niszczyła pamięć o nim.
Mężczyzna wydawał się być tym wszystkim tak zaaferowany, że zapomniał kompletnie o pięknym bukiecie kwiatów w ulubionych kolorach Sirszy. Jednak w końcu trafiły do jej łapek, a kiedy przyjmowała ten śliczny prezent, musnęła palcami dłoń Haydna. Była chłodna. Może to przez porę roku, może przez absurd tej sytuacji.
-Pasujemy do siebie. - Stwierdziła Sirsza, przyglądając się ich wspólnym odbiciu w dużym lustrze przy drzwiach. A gdyby sukienka była biała, mogliby równie dobrze udawać się na własne wesele. -Nadal chodzisz w płaszczach... - Zauważyła, podchodząc do ukrytego pod stosem książek stołu i wyjmując z wazonu małego, fioletowego tulipanka, by umieścić tam ogromny bukiet od Haydna. Wyglądało to całkiem zabawnie, ale Sirsza nigdy nie pozwalała kwiatom schnąć. Co prawda były już martwe, ale nadal miały duszę, którą ona planowała uwiecznić na obrazie, kiedy już wróci z przyjęcia. W trybie natychmiastowym wróciła do Haydna, jednocześnie dokładniej mu się przyglądając. Wtem, ku zdziwieniu obu stron, Sirsza uniosła ręce i poprawiła krawat mężczyzny. Zwykła czynność, którą często wykonują partnerki zanim para uda się na przyjęcie, ale w ich przypadku niesamowicie intymna. Kiedy ostatnio Horanówna stała tak blisko Haydna? Gdyby się trochę postarali, mogliby ujrzeć pojedyncze zmarszczki na swoich twarzach.
-I pogodziłeś się z myślą, że już się nie spotkamy? - Przerwała na chwilę majstrowanie przy szyi byłego narzeczonego, aby spojrzeć mu w oczy. -Ja nie potrafiłam. - Ręce jej zadrżały, ale spuściła wzrok i wróciła do naprawiania tego, co Hayowi wyszło dobrze, ale jej wyjdzie lepiej. -Też za tobą tęskniłam. Każdego dnia ostatnich trzech lat. - Choćby już nie miało wrócić to, co ich łączyło, Sirsza musiała wyznać prawdę. Taka okazja może się już nie trafić, jeśli tego wieczora znowu coś zepsuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pon Mar 28 2016, 12:14

Faktycznie, w mieszkaniu nie zmieniło się praktycznie nic. To samo lustro, te same lampy, obrazy, nawet jej ulubiony kubek stał niezmiennie na stole. Tylko sztalugi były wyciągnięte do dużego pokoju, tego niby salonu. Dlaczego? Nie miał zamiaru pytać. A może miał? Pomyśli, może zapyta.
Poza naprawdę drobnymi szczegółami mieszkanie wyglądało dokładnie tak samo jak dnia, kiedy je opuścił. Wstawiła kwiaty do wazonu. Potwierdził stwierdzenie, że wciąż chodził w płaszczach. Uważał je za odpowiednio eleganckie i wygodne, poza tym po prostu mu pasowały. Gdy obróciła się do niego tyłem wydawało mu się, że była jeszcze szczuplejsza niż kiedyś. On też dużo schudł po ich rozstaniu, długo praktycznie nic nie jadł, a wpływ alkoholu na jego organizm był wyniszczający. W ciągu ostatniego roku jednak odstawił prawie-regularne picie, wrócił mu apetyt. Wyglądał dobrze, niemal tak jak kiedyś.
Uniosła ręce i poprawiała mu krawat. Kiedyś sama mu go wiązała, ale sytuacja zmusiła go, by w końcu nauczył się poprawnie robić to samodzielnie. Jak widać – nie do końca. Paradoksy zbijały się wewnątrz jego myśli i duszy. Była tak znajoma, a tak obca. Ciepła i zimna jednocześnie. Ukochana i znienawidzona.
– Tak, pogodziłem się z tym. Chociaż… Raczej nie miałem innego wyjścia. To nie tak, że sobie odpuściłem i zapomniałem o tobie. Uznałem, że tak musiało być. Że po prostu tak jest i nic z tym nie zrobię, i jedynym co mi pozostało to przyjąć stan rzeczy za faktyczny i realny, że już cię nie ma i nigdy nie będzie. Czasem myślałem, że byłaś tylko snem albo schizofrenicznym wymysłem. Że nie istniałaś. Wydawało mi się, że tak będzie łatwiej, ale to było bardzo złudne.
Uśmiechnął się smutno. Ona patrzyła mu w oczy, a jego palił jej wzrok. Wzbudzał okrutne poczucie winy. I właśnie wtedy dostrzegł przy szafie parę męskich butów i poczuł, jak jego serce pęka niczym szkło brutalnie ciśnięte o kamienną posadzkę.
– Dlaczego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pon Mar 28 2016, 20:27

Sirsza wiele razy chodziła po tym pomieszczeniu, z każdego kąta wyciągając rzeczy Haydna. Przyglądała się im, bez względu na to, czym były, a później odkładała na miejsce, żeby nie zanurzyć równowagi w mieszkaniu. Kiedy się wyprowadzał, zabrał najpotrzebniejsze rzeczy - jego książki, zarówno te w salonie, jak i w sypialni, zostały. Zapomniał też o opróżnieniu jednej starej szafy, w której Sirsza znalazła kilka krawatów i marynarkę. No i był też pierścionek zaręczynowy, który teoretycznie należał do niego. Saoirse początkowo była pewna, że Haydn wróci do domu, przytuli ją i obiecają sobie, że już nie wrócą do tego tematu. Kiedy dni płynęły, a on nie wracał, dotarło do niej, że Haydn ostatni raz zamknął drzwi tego mieszkania. A ona była wszystkiemu winna. Pierścionek nosiła jeszcze przez miesiąc. Później zdjęła go, schowała do pudełeczka i ukryła w sobie tylko znanym miejscu, razem z połamanym piórem Haydna, które kiedyś niechcący zniszczyła.
Nagle po trzech latach okazało się, że zmarnowali czas, który mogli wykorzystać zupełnie inaczej. Wystarczył jeden list aby zaaranżować kolejne spotkanie. Nie musieli się przepraszać, płakać, rzucać sobie w ramiona. Sirszy wystarczyło, że na niego spojrzała, żeby wspomnienia ożyły. I przez chwilę wydawało jej się, że ostatnie trzy lata były okropnym koszmarem, a oni nadal są razem, wybierając się na piękny bal, gdzie tańczyć będą aż do rana. Jednak stojący na stole kałamarz przypomniał jej o napisanych listach i powodzie, dla których je wysłała. Urodziny Szarlotki jakby chwilowo straciły na ważności, a Sirsza najchętniej zaprosiłaby byłego narzeczonego do mieszkania. Napiliby się wina, porozmawiali, może powspominali. Tylko że niedoszła pani Locke ma zobowiązania wobec osiemnastolatki, o których Haydn póki co wiedzieć nie powinien.
Teraz stali tak blisko siebie, że niemal czuła jego oddech - jej własny był nieco przyspieszony, podobnie jak rytm serca. Krew w żyłach Sirszy niemal zawrzała, kiedy rozedrgane palce poślizgnęły się po krawacie i przesunęła dłonią po jego płaszczu. Gdzieś tam pod kilkoma warstwami ubrań kryło się ciało, które kiedyś widziała codziennie. Zastanawiała się przez chwilę, czy w ciągu trzech lat dotykała go inna kobieta. Z pewnością. W końcu Locke to mężczyzna. Ma swoje potrzeby, prawda?
-Czekałam. - Mruknęła cicho Sirsza, jednocześnie chcąc powiedzieć mu wszystko i przemilczeć niektóre sprawy. To miał być wesoły wieczór. Nie powinni rozmawiać o tym, co było. A jednak Sao musiała się wygadać. -Myślałam głupio, że wrócisz. - Przyznała. -Nie mogę sobie wybaczyć, że nie przeprosiłam cię tylko ze względu na dumę. - Spuściła wzrok, jednocześnie poprawiając włosy. Były upięte, ale zaczęła rozważać ich rozpuszczenie. Podobno najlepiej wyglądała, kiedy łagodnie opadały na jej ramiona. -A potem chciałam zapomnieć. - Uniosła wzrok. Nie widzieli się zbyt dużo czasu, żeby teraz wstydzić się opowiadać o tym, co przeżyła. Nie jest to odpowiedni moment na uciekanie od prawdy. -To ciekawe... - zaczęła, gdy przyznał, że chwilowo powątpiewał w prawdziwość ich związku. -Bo ja przeżywałam dokładnie to samo. Pewnego ranka po prostu obudziłam się pewna, że tamte siedem lat było tylko pięknym sen. Że nie istniejesz. - Znowu uciekła gdzieś wzrokiem, ale upomniała się i jej duże, zielone oczy, uniosły się dzielnie, by spotkać spojrzenie Haydna. -Patrzyłam wtedy na pierścionek od ciebie i upewniałam się, że jesteś prawdziwy. - Przez chwilę milczała, aż w końcu odchrząknęła i po raz ostatni poprawiła coś przy krawacie. Kiedy opuszczała ręce, usłyszała kolejne pytanie. Zmarszczyła czoło, nie bardzo rozumiejąc do czego ono się od nosi. Jej spojrzenie pomknęło w kierunku, w którym patrzył mężczyzna. Ujrzała parę butów brata - tyle razy mówiła mu, żeby chował je do szafy!
-Och, nie miał gdzie mieszkać, więc go przyjęłam. Zajmuje pokój, w którym trzymałam sztalugi. Pewnie zauważyłeś, że teraz stoją tam. - Kiwnęła głową w stronę przeciwnej ściany, z lekkim uśmiechem. Mina jednak szybko jej zrzedła, kiedy ujrzała twarz Haydna. Był smutny, wręcz zrozpaczony, a Sirszy przez moment wydawało się, że chciałby uciec. Zmarszczyła więc brwi, przekalkulowała wszystko w myślach i jej oczy nagle zrobiły się wielkie niczym pięciozłotówki. -Ha...Haydn. To są buty Kierana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pon Mar 28 2016, 21:38

Faktycznie zostawił wiele swoich rzeczy. Ubrania, pamiątki, nawet ukochane książki. Wziął trzy, bez których nie potrafił żyć, wrzucił je w nieładzie razem z koszulami, do tego swój notes i pióro razem z kałamarzem. Był moment, kiedy chciał po to wszystko wrócić, ale nie starczyło mu siły i odwagi. Później nie wiedział, czy zostawiła te wszystkie przedmioty, czy może je wyrzuciła, spaliła a może rozdała. Z perspektywy czasu zastanawiał się, co by było gdyby – gdyby jednak przyszedł, kiedy już opadło większość emocji. Może obydwoje podeszliby do sprawy racjonalnie, wybaczyli sobie wszystkie krzyki, tłuczone talerze i to, co powiedzieli w złości. Może wciąż byliby kochającą się parą, może w międzyczasie Saoirse dojrzałaby do tego, by ich związek był legalnym w świetle prawa.
Ale było już za późno. Szczególnie w chwili, gdy dojrzał męską odzież. Momentalnie się załamał, gdyż sądził, że jego wcześniejsze przypuszczenia mogą być prawdziwe. Tylko skoro jej serce odnalazło ukojenie, to dlaczego do niego napisała?
To pytanie… Zawieszone w przestrzeni ‘dlaczego?’ można było rozumieć różnorako. Dlaczego do niego napisała, dlaczego wybrała właśnie jego, dlaczego mu nie powiedziała, dlaczego się z kimś związała (a przecież nie mógł wymagać na niej, by była wiecznie samotna!), dlaczego akurat wymówką były czyjeś urodziny. Najbardziej pasowałoby ‘dlaczego napisałaś do mnie, skoro masz z kim iść na przyjęcie?’.
I ta ulga, kiedy powiedziała, że to buty jej brata. Tak jakby ktoś zdjął z niego ogromny ciężar, który przyduszał go wewnątrz. Odetchnął głęboko, starając się powstrzymać napływające do oczu łzy. Haydn był niesamowicie wrażliwym człowiekiem i łatwo się wzruszał, niezależnie czy to ze smutku czy ze szczęścia. Ale nigdy, przenigdy nie wstydził się swoich łez.
– Chyba… Chyba powinniśmy już iść – powiedział cicho, choć tak naprawdę nie miał ochoty nigdzie iść – Nie możemy się spóźnić. Weź szal, chłodno jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Wto Mar 29 2016, 00:31

Sirsza nigdy nawet nie pomyślała o tym, że mogłaby pozbyć się rzeczy Haydna. Były częścią tego mieszkania - gdyby zdecydowała się wyrzucić wszystko, co do niego należało, pewnie zostałaby sama w prawie pustych czterech ścianach. No i była pewna, że po nie wróci. Właśnie dlatego w każdej wolnej chwili dbała o to, żeby książkom było dobrze - czyściła je niezwykle delikatnie i układała tak, jak uznała za słuszne. Żywiła nadzieję, że Haydn, kiedy pojawi się w ich mieszkaniu na nowo, to nie po to, aby znowu ją zostawić, ale żeby chociaż porozmawiać. Tak naprawdę Sirsza nie chciała się żegnać z tymi wszystkimi rzeczami. Gdy brała do rąk książki, niemal widziała jak Haydn przewraca kartki i słyszała jego spokojny oddech. W takich chwilach lubiła przerywać mu lekturę pocałunkiem z zaskoczenia lub gorącą herbatką. Dbała o niego, a on dbał o nią i wszystko było dobrze. Kiedy Sirsza dotyka starego pióra Haydna, przypomina sobie wiersze, które dla niej pisał. Kilka z nich nadal leży w szufladzie szafki nocnej lub ukryte między książkami w ich sypialni. A za każdym razem, kiedy Sirsza kładzie się lub budzi, serce pęka jej na drobne kawałeczki bo po wsunięciu ręki pod kołdrę, nie czuje ciepłej dłoni Haydna. Czasem zastanawiała się, czy on też wstaje każdego ranka z poczuciem winy lub uczuciem pustki, jakby w jego życiu brakowało czegoś bardzo ważnego. Jednocześnie chciała, aby za nią tęsknił, a z drugiej strony pragnęła jego szczęścia. I jeśli ona nie mogła mu tego dać, może znajdzie ukojenie w ramionach innej kobiety.
Ona w każdym razie nie związała się z nikim prócz butelki wina. Ale nawet one przychodziły i odchodziły - najczęściej co drugi dzień. Może to problem alkoholowy, a może fakt, że każdego mężczyznę porównywała do Haydna sprawił, że nie potrafiła znaleźć sobie kolejnego partnera. Ku rozpaczy matki i siostry, Sirsza starzała się, czas leciał, a ona nie miała nikogo, kto by się nią zaopiekował. Dlatego też początkowo nie zrozumiała, o co chodzi Haydnowi. Z resztą nawet potem, kiedy dostrzegła jego obawy, nie do końca rozumiała. Przez jej głowę przebiegła myśl, że pan Locke jest zazdrosny, ale zniknęła równie szybko, co się pojawiła. Najgorsze były w tym momencie oczy ukochanego (dawnego ukochanego? Czy to dobre określenie?) - duże, smutne, grożące potokiem łez. Saoirse nie mogła na nie patrzeć - jej własne, pięknie zielone oczęta zaszły łzawą mgłą. Zbyt wiele emocji w sobie kotłowała, za dużo smutku i szczęścia jednocześnie. A jednak musiała dodać coś jeszcze:
-Haydn, żaden mężczyzna poza tobą i moim bratem nie był w tym mieszkaniu. - Zapewniła go, nieświadomie przygryzając wargę. Chciała dodać jeszcze, że żaden inny mężczyzna nawet jej nie dotknął, ale uznała, że Haydna może to nie obchodzić.
Odwróciła się gwałtownie i chwyciła wiszący w szafie płaszcz, mrugając by odpędzić łzy. To ma być piękny wieczór. Nie trzeba niszczyć go płaczem. Kobieta uśmiechnęła się słabo, szczypiąc się delikatnie w blady policzek i wzięła głęboki wdech, zakrywając szyję i dekolt pięknym szalem. Ton, w jakim wypowiedział swoje ostatnie słowa, wywołały na twarzy Sirszy uśmiech. -Dobrze, Tatu... Haydn. - Poprawiła się szybko, a jej twarz przyjęła barwę piwonii. Wyciągnęła rękę i ujęła mężczyznę pod ramię, raz jeszcze patrząc mu w oczy. Po trzech latach rozpoczynają nowy rozdział w swoim życiu od dzikiej imprezy, na którą nie pasują. Romantycznie, nie ma co!


zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Wto Mar 29 2016, 15:33

Miał dziś cały dom dla siebie, czuł się tu tak swobodnie że przestał myśleć o Hogwarcie. Sirsza miała wrócić dopiero o dziewiętnastej, a jej brat jeszcze późniwj dlatego też mógł robić co mu się żywnie podoba. Jednak kobieta poprosiła go o zronienie kilku obowiązków nim wróci, czyli umycie podłogi w salonie, zmycie kurzu z półek w salonie i umycie szyb. Zajął się jako pierwszym owymi półkami, musiał wszystko przetransportować na ziemię by pozbyć się wszelkiego kurzu ze wszystkich półeczek i szafek. Potem oczywiście odłożył wszystko na miejsce, dobrze że postanowił wstać wcześniej bo ta robota zajęła mu dobre półtorej godziny.
Zrobił sobie dłuższą przerwę, sięgnął po swój zestaw ołówków i poatanowił walnąć się na kanapie. Zaczął od kartki, która była nieopodal. Chyba się nikomu nie przyda, Lucas zaczął od wstępnego szkicu. Rysował przestrzennie każdy element wokół niego tworząc dosłownie idealną kopię salonu w którym się znajdował. Nawet naszkicował swoje kolana by było to wiarygodniejsze, na sam koniec zaczął to wszystko szkicować no i.. gotowe. Odłożył rysunek gdzieś na przedpokoju, po drodze do łazienki. Jako następne postanowił obrać sobie na cel lustra, z tym poszło błyskawicznie. Nim się obejrzał już były czyste jak łza. Sam nie wiedział o tym że tak szybko mu pójdzie. Skoro już jest w łazience, a kąpał się wczoraj rano.. pasowałoby i teraz. Nieco się namachał z tamtymi szafkami stąd twn nieprzyjemny zapach. Udał się po szampon do ciała i włosów przywieziony z Londynu jakiś czas temu, był intensywny. Wyciągnął także długi i szeroki ręcznik który obwinie sobie na około pasa.
Rozebrał się i wszedł pod gorącą wodę, potrzeba mu było tak cholernie gorącego prysznicu od dawna. Czuł jak bolą go mięśnie, jeszcze widoczne zadrapania, całe podrapane plecy pazurami oraz pełno drobnych ran głębokich które na dziś się zasklepiły dzięki zaklęciu znajomej. Kiedy tylko miał dość wyszedł wycierając ciało i obwiązując ręcznik na pasie udał się do salonu by umyć podłogę. Wziął mopa i zmoczył go w czystej wodzie z płynem, lubił pracę poniekąd. Jeżeli nie miał jak trenować to szczerze mówiąc to w wystarczało.. poniekąd. Która to była godzina, piętnasta? Ciekawe czy Sirsza zdąży wrócić wcześniej, nim ten skończy obowiązki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pią Kwi 01 2016, 21:08

Kilka lat temu, kiedy jeszcze Sirsza była "przyszłą panią Locke", skończyła staż w teatrze. Nie szło jej co prawda najlepiej - może to przez miłość, może przez własne zamyślenie, cały czas coś leciało jej z rąk. Właśnie dlatego po stażu dyrektor nie chciał kontynuować współpracy. Cóż - nie wiedział, co stracił. Bo jakieś pięć lub sześć lat temu, kiedy zmienił się zarząd teatru, kobieta poszła na przesłuchania i bum - dostała się! To był piękny dzień. Jeden z najlepszych w całym jej życiu. Może dlatego, że całą radość dzieliła z Haydnem, a może dlatego, że spełniło się jej największe marzenie. Najważniejsze jednak jest to, że Sirsza miała pracę, z której mogła się utrzymać. No i jeszcze brata, od jakiegoś roku. Chłopaczek zaczyna studia i musi gdzieś pomieszkiwać, prawda? Cóż - dwóch lokatorów to całkiem sporo, a mieszkanie wcale wielkie nie jest. Dlatego zrobiło się tu jeszcze ciaśniej, kiedy pojawił się Lucas. W zasadzie Sirsza okazała się bardzo nieodpowiedzialna, przyjmując go pod swoje opiekuńcze skrzydła. Spotkali się w zwykłym barze, zupełnie obcy, a po kilku drinkach rozczuliła się i zaprosiła go do siebie. No cóż - zły chłopiec, nie mógł chodzić do szkoły, ale miejsce do zatrzymania było mu potrzebne.
Szybko okazało się, że Irlandka wcale nie wyjdzie na tym źle. Już drugiego dnia, wychodząc do pracy, poprosiła Lucasa o przysługę - miał posprzątać salon i ogarnąć lustra w łazience. Nie wymagała od niego więcej - co prawda rzuciła, że mógłby sobie potrenować, używając do sprzątania siły fizycznej, ale pewnie nie zorientowałaby się, gdyby użył do tego magii. Chociaż - czy studenci mogą czarować poza Hogwartem? Ech, Sirsza tak dawno temu była na studiach, że już nie pamięta. Kiedy wychodziła z domu rzuciła, że wróci o siódmej - tak naprawdę zamierzała to zrobić dużo wcześniej. Ot, miała ochotę chłopaka zaskoczyć. Albo jest małym zboczuszkiem i liczyła na to, że zastanie go w dziwnej sytuacji... If you know what I mean.
Otworzyła drzwi dokładnie o godzinie piętnastej dwadzieścia otworzyła drzwi i weszła do mieszkania, z uśmiechem na ustach. Praca zawsze ją uspokajała - była też tym, co po rozstaniu z Haydnem sprawiło, że wróciła do jako-tako normalnego życia. Zdjęła buty i płaszcz, a później poprawiła swoją śliczną, białą sukienkę. Wyglądała w niej bardzo niewinnie. Niemal jak nastolatka. Dopiero wtedy podniosła wzrok i zrobiła kilka kroków, ale niemal natychmiast stanęła w miejscu. -Lu... Lucas! - Wydukała głupio, widząc półnagiego nastolatka myjącego podłogę w jej salonie. Wyglądało to tak niecodziennie, że na twarzy kobiety pojawił się ogromniasty uśmiech. -No, no. Codziennie będę miała takie widoki po powrocie z pracy? - Patrzyła na mięśnie jego ramion poruszające się pod skórą za każdym razem, kiedy przesuwał mopem po podłodze. Przygryzła wargę, a jej dekolt i policzki zrobiły się gorętsze. -Ubierz się. - Burknęła, odwracając wzrok. Żeby dostać się do sypialni, musiała przejść obok Lucasa. Tylko że on był w samym ręczniku! Sirsza nieco zawstydziła się wizją przebywania tak blisko obok jego prawie odkrytego ciała. Mimo to przypomniała sobie w duchu, że jest dorosłą kobietą i niejednokrotnie widziała mężczyzn w takim stanie. Uśmiechnęła się więc znowu i przeszła obok Lucasa, ale wtem coś strzeliło jej do głowy i... zahaczyła palcem o ręcznik, zrywając go z chłopaka. -Ups? - Uśmiechnęła się ślicznie, starając się nie odrywać wzroku od jego oczu. Chociaż kusiło. Och, jak kusiło, żeby chociaż zerknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sro Kwi 06 2016, 11:10

Lucas zupełnie nie zauważył kiedy weszła do mieszkania Panna Horan, szczerze mówiąc spodziewał się jej dużo później i był zajęty sprzątaniem. Miał prawo się skupić, no bo kto mu tego zabronił? Czemu Sirsza miałaby wrócić wcześniej.. i to o tyle godzin. Niewykonalne, a jednak możliwe na swój głupi sposób. Kończył już myć podłogę kiedy przeszedł go delikatny dreszcz, ktoś wypowiedział jego imię. Zerknął na źródło dźwięku i uniósł zdziwiony brwi widząc aktorkę.
- Ten.. Sirsza? - Również był zdziwiony, nie powinna być ona w takim razie! Mogła go poinformować, cokolwiek. W końcu ludzie samemu w domu pozwalają sobie na wiele, dobrze że jednak założył ten ręcznik. Zapewne wtedy by nawet nie zapytała, patrzyłaby się aż ten nie skończy bądź jej nie zauważy.. cwaniula. - To nie tak, dopiero co wyszedłem spod prysznica.. w zasadzie po co się tłumaczę. Może i nawet często, jak będziesz wracać wcześniej. - Mruknął i uśmiechnął się delikatnie pod nosem. - Taki mam zamiar. - Stwierdził po chwili i nieco bardziej spoważniał, nie mógł się tak przy niej wydurniać. Nie wypadało przecież, Sirsza jest już dorosła i chyba myśli logicznie.
Przeszedł obok niej, widział ten speszony wzrok.. do czasu. Wiedział że nie było to przypadkiem, zerknął na nią poważniej. Nie wstydził się, wręcz przeciwnie. Chciał by to ona w tej chwili zawstydziła się za niego, czy ma silną wolę? Zobaczy. Popatrzył prosto w jej oczy i zadarł głowę lekko do góry, jakby był z tego dumny. Wzruszył ramionami po krótkiej chwili, czy spojrzała czy nie odszedł do swojej kanapy spod której wyciągnął torbę. Tam założył na siebie parę czarnych bokserek, koszulkę z czerwonym logo oraz granatowe dżinsy. Walnął się na tą samą kanapę dodając. - Czemu tak wcześnie wróciłaś i jak często będziesz mnie wykorzystywać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sro Kwi 13 2016, 15:31

Saoirse przez chwilę zastanawiała się, czy nie powinna zacząć pukać, zanim wejdzie do mieszkania. Mimo wszystko teraz nie jest tutaj sama - kiedy Kieran jest poza domem, po czterech sirszowych kątach włóczy się kolejny przystojny młodzieniec. Zasługuje na trochę prywatności. Z drugiej strony - to nadal on mieszka u niej, nie na odwrót, i właśnie dlatego muszą sobie ustalić kilka jasnych zasad. Chociaż trzeba przyznać, że kiedy tak stała w drzwiach i zdejmowała buty, patrząc na półnagiego młodzieńca, całkiem jej się ten widok podobał. Biedna już dawno nie widziała męskiego ciała - a jak by na to nie patrzeć, Lucas wydawał się być przesiąknięty testosteronem. Przyglądała się więc chwilę jego silnym ramionom i umięśnionemu brzuchowi, a jej twarz oblała się czerwienią. Może nie tego spodziewamy się po dorosłej kobiecie, ale nawet Sirsza ma słabość to pięknych ludzi. Jako artystka, ma się znaczyć. O tak. Zwyczajnie widziała w Kray'u piękne płótno. Lub modela. Jeszcze nie zdecydowała, co będzie z nim robić.
-A kogo się spodziewałeś? - Parsknęła na jego zdziwienie, budząc się niemal jak z letargu i przestając wlepiać swoje śliczne, zielone oczęta w klatę chłopaka. Przecież jest w wieku jej młodszego braciszka. Ogarnij się, Sirsza. To tak, jakbyś patrzyła na Kierana. Chociaż to chyba żaden argument - Horanowie bywają... dziwni. I Sao zdaje sobie sprawę, jakim przystojniakiem jest jej braciszek. -Dopiero wyszedłeś spod prysznica? Nie zachlapałeś podłogi? - Kobieta uniosła brew. Najwidoczniej łazienkę opuścił jeszcze mokry, skoro nadal miał na sobie ręcznik. I zapewne równe jest to mokrej podłodze, którą w zasadzie powinien właśnie szorować. -Z resztą... okaże się jak wyschnie. Pewnie będą plamy. - Taka znawczyni w sprzątaniu, oho! Sirsza dobrze wiedziała, że podłogę należy myć równiutko, liniowo, żeby mop nie zostawiał śladów. Co prawda można też rzucić jedno czy dwa zaklęcia, ale nie w tym sztuka, żeby Lucas bawił się w domu magią - musi nauczyć się zadań domowych! Bo... bo musi i już!
-W takim razie nie będę ci już mówić, kiedy wracam do domu. Ciekawa jestem, jakie będą mnie czekać widoki. - Uśmiechnęła się ślicznie i właśnie z tymi słowami ukradła Lucasowi ręcznik. Wydawało jej się, że ma silną wolę. Mimo tego chciała zerknąć - o tak, na chwileczkę... Trzymała wzrok na twarzy chłopaka, a po chwili jej spojrzenie przesunęło się nieco w dół i stanęło na jego piersi. Przygryzła wargę, upomniała się w myślach i znowu zwróciła buzię ku oczętom Lucasa, dumna z siebie, że nie dała się pokusie. Patrzyła za nim, kiedy odchodził, jej wzrok błądził po jego włosach, ramionach, plecach, aż w końcu zatrzymał się na tyłeczku, który aż chciałoby się klepnąć. Powstrzymała jednak swoje zapędy i patrzyła tylko, jak jego piękne ciało greckiego bożka znika pod ubraniami. Ale co zobaczyła, to jej!
-Przygotowywaliśmy się do spektaklu, ale jedna aktorka zemdlała w przymierzalni i wszystko trochę nam się opóźniło. Później dyrektor stwierdził, że - w tym momencie Sirsza odchrząknęła, splotła ręce na piersi i odrzekła bardzo niskim tonem, imitującym męski głos -on nie może pracować z tak niekompetentnymi jednostkami i generalnie na tym się skończyło. - Sirsza wzruszyła ramionami, siadając na kanapie obok Lucasa. Wyciągnęła nogi na szafce, która aktualnie robiła za stolik do kawy, i przeciągnęła się, ziewając cicho. -Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. - Wymamrotała, rozglądając się po salonie. Och, wiele osób stwierdziłoby, że panuje w nim bałagan - dla Sirszy to był artystyczny nieład, a i tak była w stanie znaleźć dosłownie wszystko i wiedziała, gdzie co się znajduje. Dlatego też zmarszczyła brwi, widząc leżącą kilka kroków od niej kartkę. Coś było na niej naszkicowane, ale z tak dużej odległości kobieta nie była w stanie określić, co dokładnie. Wstała więc, poprawiając sukienkę i podniosła rysunek, nieświadomie wypinając się w stronę Lucasa.
Spojrzała na kartkę i uniosła pytająco brew - szkic wyglądał niemal jak zdjęcie, tak idealnie odwzorowywał całe to pomieszczenie. A Sirsza nie przypominała sobie, żeby to rysowała. Odwróciła się więc w stronę Kray'a i wyciągnęła w jego kierunku kartkę, z poważną miną. -Ty to narysowałeś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 316
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12426-yvonne-nancy-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12444-yvonkowo#333459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sro Kwi 13 2016, 22:20

Ciężki poranek zaczynając od wcześniejszego wstania z łóżka po bardzo krótkim śnie. Czekała z utęsknieniem na ten ostatni dzień dezorganizacji w biurze, a raczej istnej burzy. Wszystko do zrobienia w jednym czasie, tyle roboty dla jednej osoby co by 3 nie ogarnęły, do tego wszystko na dwa dni temu. Nie spała wiele, żyła o kawie i eliksirach pobudzających do działania. Teoretycznie już przyzwyczajona do takich dni, pomimo krótkiego stażu za każdym razem musiała pozwolić sobie na odreagowanie przy najbliższym dniu wolnym. Tak jej się trafiło o tego dnia, ułaskawiona pozwolono jej wyjść wcześniej, bo nie zostało nic więcej poza składaniem podpisów tych ważniejszych od nich. Cała robota spadła na mróweczki, a królowie się lenili i tylko popędzali do streszczania się. Jeszcze raz mógłby jej przypomnieć dlaczego zdecydowała się na taką pracę? No tak dziwne ambicje i chęć udowodnienia, że nawet takie osoby jak ona mogą zajmować się tak istotnymi rzeczami dla świata czarodziejów. I co? Idzie jej bardzo dobrze i rzadko kiedy zdarzyło jej się popełniać błędy. Co raczej polega na racjonalnym myśleniu.
W każdym razie, korzystając z tego, że jej wolne przedłużyło się o kilka godzin postanowiła zrobić niespodziankę swojej ukochanej siostrze. Prosto z Ministerstwa jeszcze w uniformie skierowała się właśnie do jej mieszkania, zahaczając o sklep bo jakże by inaczej. Nie potrafiła do nikogo wpadać z pustymi rękoma, zwłaszcza, zdając sobie sprawę, że o tej godzinie to podchodziłoby pod włamanie. Jednakże to rodzina, takie rzeczy się wybacza, zresztą to już nie byłby pierwszy raz. Z butelką Łez Morgany Le Fay o charakterystycznym niebieskim zabarwieniu stawiła się drzwiami mieszkania Saoirse. Pukać czy nie pukać? Tak czy nie, zawsze najpierw pociąga za klamę, ewentualnie potem wspomaga się zaklęciem otwierającym zamki. Otwarte? O to niespodzianka, czyżby Kieran był? Też miło! Jednak po wproszeniu się do środka ujrzała jednak siostrę w męskim towarzystwie, ale nie była to znana Yvonne twarz. Z desperacji zaczęła sobie sprowadzać panów do towarzystwa? Stanęła tak w tych swoich czarnych szpilkach
-Cześć siostrzyczko! Co za niespodzianka! Nie spodziewałam się, naprawdę - tak... żartobliwie chciała odwrócić zaistniałą sytuację. Podeszła do stolika, wyjęła z torebki butelkę i postawiła na stoliku - Ogarnęłabyś tutaj trochę to wszystko - powinna być przyzwyczajona do tego artystycznego nie ładu siostry, ale już taka była. Porządek u siebie w mieszkaniu ma, gorzej z jej głową. Spojrzała na chłopaczynę siedzącego na kanapie - A pan? - uniosła brew, ale tak bardzo zainteresowana młodym przystojniaczkiem pozwoliła zdjąć marynarkę i buty. Poczuła taką ulgę opadając na fotel. Musiała w końcu chwilę odetchnąć, dlatego nie można było się po niej spodziewać energii jaką zwykle emanuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pią Kwi 15 2016, 22:50

- Kogo się spodziewałem? Szczerze mówiąc nikogo, miałem mieć jeszcze przynajmniej trzy godziny dla siebie. - Mruknął cicho wspominając jej słowa, a mówiła że może się nawet spóźnić.. no chyba jednak nie została w pracy dłużej, chyba że do końca pomyliły mu się godziny i nie wie jaka jest teraz.. pierdolenie głupot, po prostu planowała go zastać w takiej, a nie innej sytuacji.
- Zapewne będą, ale znając Ciebie będę musiał je później zmyć, byś nie marudziła o tym jaki to ja jestem nieprzydatny czy też po prostu niewychowany.. - Lucas dobrze ogarniał domowe porządki dlatego też nie rozumiał czemu Sirsza próbowała go tak na siłę katować nimi. Poniekąd cieszył się że mógł poćwiczyć, chociaż ilość obowiązków z dnia na dzień była coraz bardziej przytłaczająca i nie do końca podobało mu się to. - Mogę chodzić po domu nago, skoro tak bardzo podnieca Cię ten fakt. - Zaśmiał się cicho słysząc jej słowa o wcześniejszym wracaniu, nie przeszkadzało mu to ani trochę dlatego też zapewne uraczył ją takimi słowami.
Był ubrany i od dłuższej chwili siedział na kanapie w salonie. Po chwili Sirsza wstała, nie byłoby w tym nic dziwnego i.. pociągającego gdyby nie fakt że podeszła do jednej z szafek i perfidnie wypięła się do niego. Mruknął cicho pod nosem i obniżył się nieco na kanapie jakby chciał zobaczyć nieco więcej niż powinien, na próżno. Zadała mu pytanie, nie zareagował na początku tylko dalej wlepiał spojrzenie w to samo miejsce. Po krótkiej chwili ocknął się i odkaszlnął dodając. - Tak.. wybacz że użyłem twojego papieru, nie zakupiłem swojego.. a i tak nie widziałem by był na swoim miejscu, to postanowiłem go użyć. Nudziło mi się, nie? - Trochę poczuł się jakby go o coś oskarżała, ale chyba nie miał po co dlatego wyluzował się.
Po chwili do domu weszła pewna dama, obejrzał ją od stóp do głów i musiał przyznać że była całkiem, całkiem. Kiwnął do niej głową kiedy nazwała go "Panem". - Lucas, pomieszkuję tu przez pewien czas dopóki nie rozwiąże się pewien konflikt.. nic ciekawego. - Uśmiechnął się i wstał, podszedł do jak to się okazało siostry Sao i ucałował ją delikatnie w dłoń dodając. - A mogę poznać Pani imię? - Obarczył ją ciepłym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Nie Kwi 17 2016, 16:47

-Och, może opowiesz mi, co byś robił przez te trzy godziny? - Zaproponowała mu Sirsza z łobuzerskim uśmiechem i iskierkami w oczach. Mimo swojego wieku, nadal miała w sobie coś z dzieciaka. I bardzo lubiła się przekomarzać z Lucasem, chociaż znają się tylko jakieś... dwa dni? I to wcale nie tak, że Sirsza specjalnie wprowadziła go w błąd, podając nieprawdziwy czas swojego powrotu. Tak naprawdę sama nie wiedziała, o której skończy pracę. W praktyce wyglądało to tak, że w teatrze nie ma unormowanych godzin - ot, przychodzisz, masz próbę, a wracasz do domu często gęsto po północy. Ale tego Lucas nie musiał wiedzieć - jeszcze by się przyzwyczaił, że Sirszy nie ma długo w chacie i zaczął sobie sprowadzać dziewczynki albo kolegów. Trudno stwierdzić, co gorsze. Panie mogłyby co najwyżej zrobić tylko trochę bałaganu, natomiast kumple Lucasa niewątpliwie gwizdnęliby coś bardzo wartościowego.
-Strasznie narzekasz, Lucas. A nie wygląda na to, żeby przeszkadzało ci mycie podłogi. Klata ci się wyrobi jeszcze bardziej. - To mówiąc, macnęła go po odsłoniętej piersi. Nie jest to molestowanie seksualne, czy coś w ten deseń! Ot, przyjemny, delikatny dotyk, który nie powinien chłopakowi przeszkadzać. Szczególnie, że to Sirsza. Pewnie chciałby, żeby dotykała go cały czas, hehe. -To nie tak, że podoba mi się patrzenie na nagiego nastolatka! - Zaczęła się bronić po jego słowach, z delikatnym rumieńcem na twarzy. Nie no, wcale, a skąd. Ehe. -Po prostu... - Zawahała się, nie do końca wiedząc, co powiedzieć. -No dobra. Może trochę mi się to podoba. - Przyznała w końcu, zabierając rękę z jego klaty. Fuck. Czemu dwudziestolatek ma tak piękne ciało?
Patrzyła za nim, kiedy odchodził i postanowiła sobie, że niebawem go narysuje. Później siedzieli sobie chwilę na kanapie, a kiedy Sirsza dostrzegła rysunek i poszła po kartkę, niemalże czuła na tyłku gorące spojrzenie Lucasa. Poza tym dowodem na to, że na nią patrzył, była jego zawiecha - ot, wgapiał się ciągle w to samo miejsce, choć Sirsza odwróciła się już jakiś czas temu. Ten fakt miło połechtał ego kobiety, ale nie dała po sobie niczego poznać, oprócz tego, że przygryzła wnętrze lewego policzka. -Nie chodzi o to, że rysowałeś na mojej kartce. Tylko... ten obrazek jest naprawdę śliczny. - Sirsza wlepiła oczka w szkic przedstawiający salon, w którym właśnie się znajdowali i pokręciła niedowierzająco głową. -Kiedyś będziesz musiał mnie narysować. - Odłożyła kartkę na miejsce, wysyłając Lucasowi swój rozbrajający uśmiech numer pięć - "jestem taka kochana". Najwyraźniej chciała dodać coś jeszcze, ale na chatę wpadła jej Iwonka z butelką wina, czego zignorować się zwyczajnie nie dało.
-CZEŚĆ, SIOSTRA! - Horanówny miały bardzo... wyjątkowe podejście do siebie. Kochały się jak siostrzyczki, którymi były, ale też jak przyjaciółki albo po prostu kobiety. Przykładowo Sirsza bardzo lubiła macać Iwonkę po piersiach. Albo po miejscu, w którym powinny być. I nie miała nic przeciwko klepaniu po tyłeczku. Ot, taka ich wyjątkowa miłość. Starsza z sióstr przytuliła Iwonkę na dzień dobry i spojrzała na postawione na stole wino, kiwając głową. Och, jak chętnie by się napiła...
-Miło, że wpadasz. I miło, że znowu ględzisz o sprzątaniu. Drętwa jesteś. Tutaj naprawdę jest czysto. To taki artystyczny nieład. - Sirsza przewróciła oczami i spojrzała na Lucasa w momencie, kiedy całował Iwonkę po dłoni. -Oho, jaki gentleman! - Wyszczerzyła się i czmychnęła do kuchni po trzy kieliszki. W praktyce wróciła z nimi i jeszcze dwiema innymi butelkami wina. -Dzisiaj będziemy pić. - Oświadczyła z uśmiechem na twarzy, stawiając wszystko na stole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 316
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12426-yvonne-nancy-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12444-yvonkowo#333459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Nie Kwi 17 2016, 20:40

Czuła się obserwowana od stóp do głów, no tak zwykle bywa kiedy człowieka widzi się pierwszy raz na oczy. Zresztą odwdzięczyła się Lucasowi, jak miała okazję się dowiedzieć, tym samym. Najważniejsze pytanie jakie przeleciało przez jej głowę, skąd ona wytrzasnęła takiego młodego przystojniaczka! I to jakiego dżentelmen'a, aż miło jej się zrobiło kiedy ucałował jej dłoń. Chociaż w ministerstwie zdarza się spotkać takich mężczyzn, co znają jeszcze maniery, ale to już podstarzali ludzie niestety. Za to urok i dobre wychowanie w jednym, tak bardzo w cenie w tych czasach.
-Miło mi, Yvonne - odpowiedziała z uśmiechem. Niestety szczegółowych informacji na temat tak zwanego pomieszkiwania nie otrzymała, jedynie ogólne, co mogło sprawić, że wiele scenariuszy brała pod uwagę. Konflikt? Nic ciekawego? No, niestety nie byłaby taka pewna. Takie ukrywanie informacji mówi wiele, na tyle, że zainteresowałaby się tym bardziej - Siostrzyczko, gdzie Ty znajdujesz takich panów hm? Podczas gdy u mnie są pustki, ale w sumie... tak wolę - spytała z uśmiechem numer sześć "brałabym". Tego typu żarciki między nimi to żadna nowość. Siostry, przyjaciółki, kobiety. Tak jest, szczerze może przyznać, że to najlepsza relacja z inną kobietą jaką ma obecnie. Potrafią mówić o wszystkim, na przykład o tym kiedy Saoirse miała kogoś w swoim łóżku i na odwrót.
-Taka praca siostrzyczko, na biurku i w salonie zawsze mam porządek, gorzej z resztą - no cóż, wymogi jej się stawia, przekłada się to na życie codzienne. Jednak jej siostra wiedziała jaka jest prawda, z zewnątrz Yvonne wydaje się być biurokratką, coś w tym na pewno jest. Za to posiadanie w mieszkaniu okazałego barku, z wiadoma zawartością, mówi samo za siebie. Podciągnęła nogi na fotel, nie było to takie łatwe w ołówkowej spódnicy do kolan. Ciężkie życie urzędniczki, raz takie ubranie może być naprawdę wygodne, a takich momentach jak te już nie. Wręcz uciążliwe, miała ochotę je zrzucić z siebie, przed samą siostrą nie miała obaw, gdyby jeszcze był tu Kieran też nie. Jednak Lucas, pana pierwszy raz widzi. Co by powiedział, gdyby tak nagle Yvonne zaczęła zdejmować z siebie te garniturki. Z uśmiechem spojrzała na zestaw przyniesiony przez siostrę - Zawsze mogę na Ciebie liczyć kochana. Miałam ciężkie dni, muszę odreagować. Może Lucas się zajmie tymi cudeńkami? - spytała spoglądając na chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Nie Kwi 17 2016, 21:32

- Obowiązki domowe mi nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie Sirszo. Powinenem Ci być wdzięczny, swoją drogą.. jak będzie wolna chwila zmyję podłogę w łazience, dobra? - Bądź co bądź nadal był na jej łasce, im częściej jej schlebiał.. pokazywał że kobieta jest "panem" domu, tym lepiej dla niego. - Wiem że Ci się podoba patrzenie na mnie, nie jest to nic złego.. wręcz przeciwnie. Jest to oznaka że wszystko jest z tobą w porządku, nie powinnaś się tego wstydzić. - Posłał jej krótki uśmieszek i wyprostował się nieco na kanapie. Jej dotyk był taki podniecający, sprawił że przeszywał go ledwo wyczuwalny dreszcz. Dotyk koił, mimo wielu zadrapań.. małych czy też większych Sao miała dłonie delikatne. Mógłby jej powiedzieć i to szczerze że może tak go dotykać godzinami, chociaż byłoby to bardzo nie na miejscu.
- Śliczny? Jest.. normalny, nikt jakoś nie zwracał większej uwagi na moje rysunki więc to co mówisz.. jest na prawdę miłe.. czekaj, narysować Cię? - Uniósł zaskoczony brwi i mruknął cicho coś pod nosem uśmiechając się. Ciekawe co miała na myśli, w jaki sposób Lucas miałby ją narysować.. dobre pytanie. Zwrócił uwagę na jej uśmiech, cóż.. był bardzo interesujący. Szczerze mówiąc sam wzrok sprawiał przyjemne ciepło.
- Dżentelmen? Jeszcze dobrze mnie nie znasz, w wielu przypadkach potrafię potrafić na swoim zwłaszcza.. a w sumie mniejsza. - Oblizał usta, obie siostry były bardzo pociągające. A jako że całej trójce chciało się pić, nie widział nic przeciwko wzajemnej integracji. Przecież trzeba się lepiej poznać, czyż nie? Niby ze starszą siostrą znał się nieco.. alkohol czyni cuda, zwłaszcza tamtego dnia. Sięgnął po jedną z butelek, a następnie podszedł do szafki kuchennej i wyciągnął z niej otwieracz. Szybkim ruchem pozbył się korka, by później polać Yvonne i Saoirse, a także sobie. Podał kieliszek obu kobietom, sam upił drobnego łyka by później dodać. - Może.. jestem może młodym chłopakiem.. ale to nie oznacza że nie możemy mieć wspólnych zainteresowań. Możemy się poznać, prawda? - Obarczył obie ciepłym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pon Kwi 18 2016, 19:41

Sirsza cały czas patrzyła na Lucasa, kiedy tak pożerał wzrokiem jej siostrzyczkę. Chociaż to nie starsza Horanówna była obiektem jego zainteresowania, to miło połechtał jej ego, bo Sirsza wiedziała, jaka Iwonka jest piękna. I w dodatku są siostrami, więc poniekąd komplementy dotyczące wyglądu Iwonki, sprawiały przyjemność również Sao. Bądź co bądź, są podobne! Prawda? Spójrzcie tylko na te oczęta i usteczka! Któż nie chciałby mieć tak pięknych sióstr?
-Oho, jaki zwierzak! - Zaśmiała się Sirsza, słysząc przechwałki Lucasa. Co prawda nie znała go jeszcze zbyt dobrze i nie wiedziała, w jakim stopniu jest ślizgonem, a w jakim po prostu uroczym chłopcem, więc nie jej oceniać, czy mówił prawdę o owym "stawianiu na swoim". Pozostało jej tylko wierzyć Kray'owi na słowo, choć jej twarz przystrajał przy tym nieco cyniczny uśmieszek. Przez chwilę Sao miała wrażenie, że wszyscy mówią jednocześnie, przez co spojrzała na siostrę nieco skołowana, ale zaśmiała się, słysząc jej pytanie. -Och, Iwonko, tacy panowie sami wpadają mi w rączki! - Zaśmiała się, objęła Lucasa ramieniem i przytuliła do siebie żartobliwie, niczym młodszego braciszka. Później klepnęła go w tyłek, jak to Horanówna, i wróciła do swojej ślicznej siostruni, obejmując ją w pasie i całując w policzki. -Ślicznie wyglądasz w tym wdzianku. Prawie jakbyś miała cycki! Urosło ci tam coś? - Sirsza odsunęła się na odległość wyciągniętego ramienia i przyjrzała się dekoltowi Iwonki. No, coś tam, gdzieś tam, prawdopodobnie było. Tak przynajmniej Sirsza wnioskuje po tym, że co jakiś czas zdarza jej się widzieć cycuchy młodszej Horanówny. Chociażby kiedy u siebie nocują. Taka nierozerwalna więź między siostrami, o!
Zostawiła siostrę z nowym kolegą i poleciała po więcej procentów, ufając, że przez te kilka sekund nie zrobią nic głupiego. Kiedy już postawiła kieliszki i wino na stole, kiwnęła głową na propozycję Iwony, aby to Lucas uraczył je alkoholem. Usiadła więc obok siostry na kanapie, między chłopakiem a Iwonką, i klepnęła siostrzyczkę w kolanko. -Wiesz co jest najlepsze na stres? - Picie, oczywiście, o czym obie doskonale wiedziały. Ale jeszcze lepsze są... -Gry! - Wykrzyknęła Sirsza, zachwycona swoim pomysłem. -Skoro jest nas tu trójka i Lucas tak bardzo chce się integrować, możemy przy okazji się nieco rozerwać. - Mruknęła, przyjmując od chłopaka kieliszek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 316
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12426-yvonne-nancy-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12444-yvonkowo#333459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sro Kwi 20 2016, 14:24

-To zabrzmiało dość hm.. podejrzanie Lucas. Każdy dżentelmen ma w sobie jakieś niezgodności, Saoirse wszystko przed Tobą tu się zgodzę. Nawet zaciekawiło mnie jak to posiadasz zainteresowania- najlepsze jest właśnie poznawanie się. Mieć ze sobą kontakt każdego dnia sprawia, że nie da się wszystkiego ukryć. O tyle, że siostry znały się jak łyse konie lub jeszcze lepiej, to wiedziała dobrze co czeka Lucas'a. Jednak po tych kilku minutkach z łatwością wywnioskowała, że już doszło do momentu, w którym Lucas prawdopodobnie robiłby za gosposię czy coś w tym stylu. Gosposia, gospoś? Zresztą, muszą mieć tutaj bardzo kolorowe życie we trójkę, tylko pozazdrościć. Nic dziwnego, że Yvonne często wpada w odwiedziny pod obecność czy nawet i nieobecność lokatorów. Żadną niespodzianką jest siedząca w teoretycznie obcej wannie kobieta delektująca się owocową nalewką. Ona takich wygód nie ma, jeśli posiadanie współlokatora można tak nazwać. Bo jednak ma się z kim porozmawiać. Jeszcze chwila rozmyślań to zacznie się zastanawiać nad wprowadzeniem jakiegoś uroczego przydupaska.
-A dziękuję, dziękuję. Wyróżniam się w ministerstwie tak nieskromnie mówiąc - zaśmiała się aktorko z dłonią przy ustach. Czy urosło? Dla upewnienia się musiała osobiście to sprawdzić, położyła dłonie na biuście - Hm...zostańmy przy stwierdzeniu, że małe jest piękne dobrze? - no cóż, jeden z ich typowych tematów. Nie ma chyba rozmowy, w której by nie została wspomniana ich cielesność. Nie mogła się nie odwdzięczyć - A jak Twój brzuch siostro? Wciąż płaski, wręcz wklęsły - no i ma za swoje. Przytaknięciem podziękowała Lucasowi za wręczony kieliszek, niemal natychmiast spróbowała wina. Idealne
-Gry? Co za gry niby? - kiedy ona ostatnio w coś grała? Jej odreagowanie i walka ze stresem wygląda właśnie tak jak teraz. Mało kiedy wymyśla sobie jakieś "gry". Faktycznie,w niektórych aspektach jest naprawdę sztywna, to smutne. Za to elastycznością może się pochwalić w pozostałych aspektach życia, w pewnym sensie i niedosłownie, a może i dosłownie? Zaczęła się niepokojąco wiercić, jednak wygodne usadowienie się w takim ubraniu nie jest możliwe. Co chwilę coś jej przeszkadzało, tym razem marszcząca się kamizelka wpijająca się w bok. Takie ubrania to tylko do biura i co najwyżej dla rozluźnienia, do wyłożenia nóg na blat, co zresztą właśnie uczyniła wyciągając nóżki a stolik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pią Kwi 22 2016, 19:56

- Nie zaprzeczam, gdyby nie Sirsza chodziłbym po barach i tam pomieszkiwał póki by mi się nie skończyła kasa, a tu los zesłał mi Pannę Horan. - Podesłał jej dwuznaczny uśmieszek, sam nie wiedział czy szczerze mówiąc nie była to sprawa dużej ilości alkoholu postawionego przez Lucasa dla Sirszy.. czy może dobroć jej serca, może lepiej by było żeby tak sądził.
Poczuł się jak kawał mięsa na wystawie kiedy Sirsza go klepnęła, aż się nieco wyprostował będąc nieco zaskoczony. - Dla mnie tam ma cycki, ale nie będę wnikał bo jeszcze wyjdzie coś.. - Zaśmiał się cicho pod nosem i popatrzył na ubranie Iwony, wyglądała w nim całkiem pociągająco. Zwłaszcza że dobrze było widać jakie walory posiada jak wywnioskował młodsza siostra, był mężczyzną. Czego można się po nim było spodziewać, miał dziewiętnaście lat i pociągała go prawie każda kobieta. Miał tu dwie piękne siostry, to tak jakby był w raju. Czego mógł chcieć więcej od życia.
- Sirsza, oświeć mnie na czym będą polegały te gry? - Upił większy łyk wina, może nie przepadał za nim tak jak za ognistą. Ułożył się nieco wygodniej na fotelu po czym położył kieliszek na stoliczku, a dłonie ułożył na klatce piersiowej. Wpatrywał się w tej chwili w swój rysunek który leżał obok, zastanawiało go co dokładnie w nim widziała Sirsza. Dla niego to było dosyć normalne, gdyby ujrzała jego grubą teczkę.. wtedy by zaniemówiła i prawdopodobnie chciałaby więcej, a po tym rysunku nie spodziewałbym się wiele - serio. Kiedy on grał w jakieś gry alkoholowe, chyba w poprzednim roku studiów.. - To jak z tą grą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Lip 16 2016, 20:36

-Siostrzyczko, wydajesz się być bardzo zainteresowana moim współlokatorem. Czyżbyś chwilowo cierpiała na brak mężczyzn w swoim życiu? Wiesz, Lucas całkiem dobrze sprząta i pewnie poradzi sobie w kuchni, ale na partnera życiowego się nie nadaje. - Saoirse przyglądała się z uśmiechem Ślizgonowi i Iwonce. Gdyby ich nie znała, pewnie uznałaby, że albo są rówieśnikami, albo istnieje między nimi co najwyżej roczna różnica wieku. Na próżno tu doszukiwać się aż pięciu wiosen, o które jednak Iwonka jest starsza. -Poza tym to Ślizgon. Nie polecam. - Sirsza ma kilka nieprzyjemnych wspomnień z przeszłości, kiedy to jeszcze uczyła się w Hogwarcie, związanych z drużyną zielonych. Chociaż była Krukonką i miała dobre relacje z większością szkolnej społeczności, zdarzały się osobniki, które nieźle zalazły jej za skórę. -Ale obiecuję ci, że kiedy już mi się znudzi, odeślę go do ciebie. Ktoś powinien ogarnąć ci syf w mieszkanku. - Z tymi słowami starsza Horanówna ucałowała policzek siostry i odwróciła się do szafki, próbując wygrzebać stamtąd jakieś przekąski. Odwróciła się dopiero po chwili, kiedy rozmowa zaczęła dotyczyć jej bardzo szczupłego ciała i wyjątkowo płaskiego brzucha.
-Sama wiesz, że nie ma na tyle odważnego mężczyzny, żeby spróbował uczynić go... mniej wklęsłym, jak to pięknie stwierdziłaś. - Uniosła lekko brew, stawiając na stoliku miseczkę pełną orzeszków i ciasteczka czekoladowe. -Poza tym samo dziecko nie jest żadną frajdą. - Chcę mieć kogoś, kto mnie przytuli, pocieszy, w wolnej chwili ugotuje ze mną spaghetti. A nie płaczące wiecznie stworzenie, które jest tak małe, że nie doceni nawet, jak się dla niego poświęcam. Saoirse szybko zmieniła temat rozmowy na gry, nie chcąc psuć sobie humoru. Miała przy sobie ukochaną siostrzyczkę i bardzo miłego chłopca, lepiej to towarzystwo wykorzystać niż przynudzać o swoim życiu uczuciowym.
-Możemy zagrać w butelkę. Matko, ostatnio brałam udział w tej zabawie chyba... dwanaście lat temu. - Saoirse zastanowiła się przez chwilę, po czym pokiwała głową i spojrzała na siostrę z konsternacją. -Iwona, jaka ja jestem stara. - Dopiero teraz to do niej dotarło. Brawo, Sirsza. Spostrzegawcza jesteś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Nie Wrz 17 2017, 11:50

/ po zajęciach z transmutacji.

Clary po wymienionej korespondencji z Kieranem nie mogła czekać ani chwili dłużej. Miała zamiar nie iść na zajęcia, jednak obiecała sobie, że nie będzie ich za dużo opuszczać. Na zajęciach wyłączyła całkowicie myślenie, starała się skupić tylko i wyłącznie na zajęciach chociaż nie do końca jej się to udało. Gdy tylko zajęcia się skończyły, wybiegła jak strzała. Nie bolała ją głowa, nie czuła się źle Wręcz przeciwnie, czuła się wyjątkowo szczęśliwa. Nie miała pojęcia co ją czeka, ale nie wiedzieć dlaczego miała dobre przeczucie. Mogło być ono zgubne jednak lepiej wejść z uśmiechem na twarzy niż z ponurą miną. Starała się dotrzeć do mieszkania Kierana jak najszybciej jednak zajęło jej to trochę czasu. Stanęła pod drzwiami i nie wiedziała co zrobić. Zazwyczaj wchodziła tutaj bez pukania. Nie musiała się niczego obawiać, zawsze Kieran na nią czekał. Teraz też tak było, jednak nie wiedziała czego się spodziewać. Zapukała delikatnie i otworzyła drzwi. Po wejściu do środka wszystkie wspomnienia wróciły. Tego jak siedzieli nie raz u niego w domu i rozmawiali bądź robili całkowicie inne rzeczy. W tym domu czuła się jak u siebie, dziwne. - Kieran, to ja. - odpowiedziała dosyć głośno by w jego pokoju było dobrze słychać. Miała nadzieję, że jest sam. Pewnie inaczej napisałby, że siostra bądź ktoś inny u niego jest. Zamknęła drzwi jednak nie ruszyła się z miejsca. Czekała aż Kieran po nią przyjdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Nie Wrz 17 2017, 15:33

Gryffon w ogóle nie ruszał się od jakiegoś czasu z domu. Po co? Na zajęcia jak na razie nie chodził z tego względu, że były to początkowe lekcje i takie go kompletnie nie interesowały. Na pewno zacznie chodzić, ale też chciał dać nieco czasu Clary, żeby się oswoiła ze swoimi myślami i wszystko na spokojnie przemyślała. Nie chciał, żeby to wszystko wyszło na siłę. Potrzebowali czasu i dlatego też nie pojawiał się w szkole. Ale dzisiaj nadszedł ten piękny dzień kiedy chciał z nią porozmawiać. Niby się wymigiwała ze spotkania, ale jednak przyszła z czego się bardzo cieszył. Usłyszał pukanie do drzwi, ciche bo ciche, ale jednak pukanie. Dopiero po jej głosie mógł się zorientować, że to właśnie ona. Uśmiechnął się pod nosem i ruszył w stronę drzwi. Był nieco zaniedbany można powiedzieć. Miał na sobie luźne spodnie dresowe i jedynie bluzę na siebie narzuconą. Nawet nie zdążył nałożyć na siebie koszulki. Po co? Kieran w swoim domu czuł się bardzo swobodnie i mógł tutaj chodzić nawet nago. Jednakże niekiedy zaglądał tutaj Lucas, więc wolał jednak trzymać się nieco na baczności.
Podszedł do niej i cmoknął ją w usta na powitanie.
- Cześć piękna znajomo. - powiedział do niej i odsunął się na bok, ażeby dziewczyna mogła wejść i zasiąść gdzie tam chciała. - Chcesz coś do picia? - zapytał. Co jak co, ale Kieran należał do kulturalnych chłopców, więc nie byłby sobą gdyby czegokolwiek jej nie zaproponował. Oczywiście miał mocniejsze trunki, ale czy chciała się leczyć tym czym się struła? Poza tym mieli poważnie porozmawiać tak? Więc wolał mieć jak najbardziej trzeźwy umysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie nr 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Tojadowa
 :: 
Kamienica nr 52
-