IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie nr 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Mieszkanie nr 6   Sob Mar 26 2016, 21:41

First topic message reminder :

Mieszkanie Sirszy i Kierana

Tymczasowo mieszka tu też Lucas Kray


Pokój I


Oto, co widzimy po wejściu do mieszkania. Ogromne pomieszczenie, które nie wygląda na przedpokój, ale trudno nazwać je salonem. Znajduje się tu dosłownie wszystko - zaczynając na obrazach Sirszy, przez stare meble, ubrania i dziwne zabawki, które w zasadzie nie wiadomo skąd się wzięły. W tym pomieszczeniu znajduje się również spore łóżko, które aktualnie zajmuje Lucas. Mało prywatności, ale za to wielka przestrzeń sprawiają, że w dni sprzątania chłopak nie nudzi się od rana do wieczora.

Pokój II


Jedyny pokój w mieszkaniu, który prawie zawsze jest zamknięty. Większość książek na ścianie należy do Haydna, a pościeli na łóżku nikt nie może dotykać, bo była jego ulubioną. Pokój ten kryje skarb w postaci pierścionka zaręczynowego, ale tylko Sirsza wie, gdzie go ukryła.


Pokój III

Pokój Kierana. Kiedyś służył jako składzik na sztalugi Sirszy, aktualnie trochę się tu pozmieniało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pią Wrz 22 2017, 19:23

Dobrze wiedziała, że ta rozmowa nie skończy się dobrze. Jak mogła być tam nierozsądna. Jednak naprawdę całkowicie o tym zapomniała. Bała się tego co się wydarzy jednak teraz nie pozostało nic innego niż czekać. Bo co innego mogą zrobić, przecież nie dowiedzą się teraz czy dziewczyna zaszła w ciążę czy nie. Trzeba odczekać i po prostu kontrolować zachowania i to co się będzie działo. Czuła się całkowicie winna, no bo przecież skąd chłopak mógł wiedzieć, że przestała brać tabletki. Chociaż mogli być tak mądrzy i nie liczyć tylko na to, że tabletki załatwią sprawę. Powinni się zabezpieczać, jednak nigdy nic się nie stało, zawsze uważali. Jak widać, zawsze musi być ten pierwszy raz gdy boć pójdzie nie tak. Tylko dlaczego tak wcześnie, i dlaczego na samym początku ich jakby się mogło wydawać pięknego związku.
Spojrzała na Kierana jak szybko wypija swój alkohol. Widziała tą całą złość, może to dobry pomysł żeby się nawalić dzisiejszego wieczoru. Może jutro okażę się to tylko głupim żartem. Clary dobrze wiedziała, że nie no ale przecież warto mieć nadzieję. Podniosła butelkę i nalała sobie ponownie alkoholu do już pustej szklanki. Piła go powoli, jednak pomimo wszystko paliło. Była zdenerwowana ale to nie stłumiło smaku alkoholu.
Dziewczyna uśmiechnęła się gdy chłopak zszedł z tonu, nie chciała teraz go opuszczać tym bardziej nie w kłótni. Potrzebowała go bardziej niż kiedykolwiek. Jeśli ciąża okażę się prawda dadzą sobie radę co nie? Przecież nie usuną dziecka albo się go nie pozbędą to nie w ich stylu. Będą wspaniałymi rodzicami, którzy wychowają piękne i zdrowe dziecko. Jeśli oczywiście. Ciekawe co na to wszystko powie Clarissa, obie będą młodymi matkami. Będą wychodzić na spacerki i pomagać sobie nawzajem. Na pewno jej nie zostawi, sama przez to przechodziła, więc pewnie da swojej siostrze kilka cennych rad. Przytuliła się do chłopaka gdy nagle usłyszała, że drzwi do domu się otwierają i usłyszała damski głos. Kto to mógł być? Mama, jedna z sióstr, jakaś kobieta. Nie miała pojęcia jednak dla pewności odsunęła się od chłopaka i usiadła na sofie ze swoją szklanką, z której upiła dosyć duży łyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pią Wrz 22 2017, 19:35

Miał nadzieję, że Clary się już na niego nie gniewała. Nie chciał się z nią kłócić, nie teraz gdy dopiero co połączyli się w jedność. Może aż za bardzo, ale cóż. Najwyżej później będą się martwić tym całym zdarzeniem. Clary była dla niego wyjątkowa i na pewno dzisiejszego dnia nie będą się dłużej kłócić. Nie w ten piękny dzień, trudno jakoś musi pozbierać wszystkie myśli. Jednakże dzisiaj nie mógł już jej tym wszystkim obarczać, prawda?
- Tak więc... - coś miał powiedzieć kiedy usłyszał otwierające się drzwi. Któż to mógł być? Czy to jest mieszkanie Kierana czy dworzec autobusowy? Jednakże po głosie poznał, że to jest jego siostra, więc chyba mógł jej to darować. Pewnie gdyby Yv przypadła tutaj kilka minut wcześniej wyzwałby ją i miałby do niej wielkie pretensje, ale znalazła sobie najodpowiedniejszy moment. Trochę może ich rozweseli i będą mogli zapomnieć o tym co za dziewięć miesięcy może się stać.
- Cześć najdroższa... - uśmiechnął się promiennie do siostry podchodząc do niej i całując ją w policzek. Nakierował ją na kanape, ażeby również tam sobie zasiadła. - Clary, Yvonne. Yvonne, Clary. Poznajcie się. - przedstawił dziewczyny i spojrzał na Clary. Kiwnął jej porozumiewawczo głową. Chciała poznać jego siostry więc jedną już poznała, z Sao może być trudniej, ale jednak może przyjdzie kiedyś ten piękny dzień. - Siadaj. Coś do picia?- zapytał jednakże bez odpowiedzi podał jej szklankę i nalał odpowiednią ilość alkoholu. Pewnie jego siostra sobie nie odmówi, prawda? Sam również sobie nalał, a nawet nalał Clary. Trudno. W takiej okoliczności można było sobie pozwolić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 316
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12426-yvonne-nancy-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12444-yvonkowo#333459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pią Wrz 22 2017, 21:11

Czekała na jakąś reakcje stojąc w miejscu jak słup soli. Tym bardziej, że chyba w czymś przeszkodziła. Jej młodszy braciszek zaczął sprowadzać sobie dziewczyny pod nieobecność najstarszej Horanówny? Ohohoho. Kobieta już dostała błysku w oczach. Coś się święci! Bo pierwszy raz chyba widzi Kierana w towarzystwie dziewczyny, a jeszcze w mieszkaniu. Trzymała małą torebeczkę w obu dłoniach i kątek oka przyglądała się rudowłosej piękność. Co jak co, ale gust miał bardzo dobry, oby też potrafiła mądrze mówić, bo kręcić pupą i założyć dekolt to każda potrafi. No dobrze, nie każda. Chociaż Yvonne coś ubierze z większym dekoltem to i tak nie ma do czego zaglądać, dlatego unika takich ubrań.
-Cześć misiu - odpowiedziała bratu na przywitanie gdy się do niej skierował i ucałował w policzek. Za to ona objęła go jedną ręką i przytuliła mocniej do jego policzka - Nie musisz mnie kierować, wiem gdzie co jest - mruknęła z łobuziarskim uśmiechem, puszczając przy tym oczko chłopakowi. Pozwoliłby jej czy nie to i tak by sobie gdzieś przycupnęła.
-Bardzo miło mi Cię poznać kochana - skierowała się do Clary podając jej dłoń na powitanie - Nie często widzę by Kieran kogoś do siebie przyprowadzał - chciała być miła, a przynajmniej udawać. W praktyce to zawsze potrafi coś wypalić, ale ze względu na młodszego brata nie chciałaby mu narobić wstydu, bo nie raz, nie dwa tak się zdarzało.
-Cóż właściwie to sama coś przyniosłam. Nigdy nie przychodzę z pustymi rękami, ale chętnie - odpowiedziała chłopakowi i otworzyła torebeczkę, z której jakby znikąd wyjęła dwie butelki ognistej i postawiła na stoliku, jedna po drugiej. No i w końcu mogła usiąść skoro już oficjele mają za sobą.
-Dawno was nie odwiedzałam i widzę, że sporo się u Ciebie dzieje braciszku. Opowiadaj, albo nie... Clary - nagle zmieniła kierunek w którym mówiła i spojrzała na dziewczynę - Jak tu trafiłaś, hm? - spytała upijając łyczek ze szklanki, a za chwilę następny nim ta jeszcze zdążyła odpowiedzieć. Do tego bez żadnego skrzywienia na twarzy. Jednak ta sytuacja zmusiła ją do skupienia większej uwagi na dziewczynie, której uważnie się przyglądała. Chyba zbyt nachalnie, no ale rzadko o taki widok! Za to brat co najwyżej mógł ją w tym momencie upominać, ale jak na razie nie było o co. Jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Wrz 23 2017, 10:14

Dziewczyna nie złościła się, a na pewno nie na Kierana. Jeśli miałaby być na kogokolwiek zła to tylko i wyłącznie na siebie. Jednak fakt, że chłopak się uspokoił i nie krzyczy na nią dawał jej jakąś ulgę. Nie chciała teraz zamknąć się w pokoju i płakać. Chciała chociaż przez krótki moment udawać, że wszystko jest okej. Przez kilka najbliższy tygodni i tak się niczego nie dowiedzą, więc według dziewczyny najlepszym pomysłem jest po prostu udawanie, że nic się nie stało i czekanie na rozwój wydarzeń. Spotka się z siostrą i na spokojnie z nią porozmawia, w końcu kto jak kto ale ona chyba ma największe doświadczenie w byciu młodą mamą.
Clary zaczęła się przyglądać jak chłopak wita się z dziewczyną. Matko boska jaka ona jest piękna, chyba cała rodzina Horanów ma wrodzoną piękność. Fakt, Clary bardzo chciała poznać rodzinę Kierana jednak zaczęła się zastanawiać czy dzisiaj w tych emocjach nie palnie coś głupiego co spowoduje, że nie przyjmą ją dobrze u niego w domu. No ale cóż, stało się trzeba być sobą to najważniejsze. - Mi również bardzo miło Cię poznać. - uśmiechnęła się szczerze. Może to nawet i lepiej, że poznała ją teraz a nie gdy wszystko już będzie jasne. Może się polubią, w końcu Clary nigdy nie jest źle nastawiona do ludzi. Gdyby mogła to każdego by lubiła, chociaż za skórę można jej wejść nieźle. Jednak Yv wyglądała na strasznie sympatyczną kobietę, w końcu była dużo starsza od młodej Fajfer. Wzięła do ręki szklankę z alkoholem i pomału ją popijała. Nie chciała by ktoś pomyślał, że za dużo pije. Ten etap ma przecież już za sobą, to nic że najchętniej dzisiaj upiłaby się no ale trzeba jak na razie trzymać pion. - Ja? No cóż, tak naprawdę przyjaźnimy się z Kieranem od.. sama nie pamiętam. Kiedyś wpadł na mnie w szkole i tak się zaczęło - zaśmiała się. Tego momentu nie zapomni do końca życia, przez ten feralny dla dziewczyny dzień teraz ma najwspanialszego chłopaka na świecie - No i tak jakoś wyszło, że już nie tylko się przyjaźni - uśmiechnęła się nieśmiało. Sama nie wiedziała czy miała to powiedzieć. Może powinni mówić o sobie przyjaciele? No ale po co, i tak by przecież wszystko wyszło na jaw. No a że Clary najpierw robi potem myśli to już inna sprawa. Ona nie ma powodów by ukrywać ich związek i pewnie Kieran jest tego samego zdania co ona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Wrz 23 2017, 13:01

Za siostrą bardzo się stęsknił, cieszył się, że przyszła dzisiaj do niego i właśnie w takiej sytuacji gdy wisiała nad zakochanymi wielka afera. Co prawda chciał to jakoś uspokoić, ale jednak po chwili mogłoby mu znowu odwalić i byłby znowu wściekły na dziewczynę. Dlatego można powiedzieć, że Clary miała wielkie szczęście. Oczywiście zwyczajnie mogła sobie wyjść i pójść. Unieść się honorem i opuścić jego mieszkanie. No co. Przecież nikt jej tutaj na siłe nie trzymał, a na pewno nie Kieran. Skoro czuła potrzebę opuszczenia go to on nie będzie jej stał na drodze. Chyba zbyt dobrze go zna i doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Był człowiekiem honorowym i duma nie pozwoliłaby mu na to, nawet jeżeli chodzi tutaj o jego miłość. Przecież po jakimś czasie by się do niego odezwała, albo pewnie Kieran sam by się do niej odezwał po jakimś czasie. No ale jak na razie nie było takowej potrzeby, bo pojawiła się siostrzyczka, która wszystko załagodziła. Wywrócił oczami gdy Yv mądrowała się, że nie jest w obcym miejscu. No i miej tutaj człowieku swoje mieszkanie. Ehh. Sao się nie wtrącała, Yv co prawda też nie, ale jednak mieszkanie było wspólne i każda miała tutaj pole do popisu.
Oho, zaczyna się wywiad środowiskowy.
Yv zaczynała o wszystko wypytywać Clary. Musiała mówić, że wcześniej nikogo tutaj nie przyprowdzał? No co, wolał nie przyznawać się gdzie mieszka, żeby ex dziewczyny nie przyłaziły tutaj z potrzebą przytrzymania chłopaka przy sobie. - Yvonne... - mruknął do siostry i wywrócił oczami. Naprawdę dzisiejszego dnia nie miał humoru jak na razie i pewnie się to dzisiaj nie zmieni. Nie chciał pod żadnym pozorem wyzywać na siostrę, ale jak najdzie taka potrzeba to i pewnie ona oberwie. No trafiła w nie najlepszy moment. A gdy Kierana się podburzy to potrafi się chamsko odzywać, a chyba kto jak kto, ale Yv doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Ale skąd mogła wiedzieć, że akurat trafiła na taki dzień Kierana?
Wywrócił oczami kiedy dziewczyny wymieniały się zdaniami. - Oj Yvonne. Clary to moja dziewczyna. Kiedyś trzeba się wziąć za siebie siostra. I nie bez powodu Ci to mówię. - oznajmił podnosząc spostrzegawczo brwi. Miał oczywiście na myśli to, że sama Horan powinna znaleźć sobie kogoś. Skoro Kieran znalazł to i ona znajdzie. Przecież była bardzo piękną kobietą więc na pewno nie miałaby z tym problemu. Może problem tkwi w niej? Może jest za bardzo wymagająca. Kieran również był wymagający, a na pewno jeżeli chodzi o wygląd. Wystarczy przecież spojrzeć na panią Fajfer. Zasiadł obok gryffonki i objął ją w pasie, ażeby udać chociaż, że wszystko jest w najlepszym porządku. Z siostrą dobrze się dogadywał i pewnie się szybko o tym fakcie dowie. Nie był dzieckiem i nie musiał się przed nią ukrywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 316
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12426-yvonne-nancy-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12444-yvonkowo#333459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Wrz 23 2017, 14:45

Kobieta założyła jedną nogę na drugą, łokieć położyła na oparciu kanapy by jej postawa stała się bardziej otwarta na koleżankę brata. Chociaż do jakiej osoby ona tak się nie otwiera? Yvonne lubi poznawać ludzi, za to Clary bardzo, ale to bardzo ją zainteresowała i z przyjemnością mogła słuchać jej przyjemnego głosu. Chociaż Irlandka jest otwarta na ludzi to nie znaczy, że każdego od razu lubi czy też ta sympatia utrzyma się dłużej.
Jednak pierwsze wrażenie robi bardzo dobrze. Zresztą zdziwiłaby się gdyby Kieran otaczał się brzydkimi dziewczynami, na pewno lgną do niego czarownice młodsze jak i starsze. W końcu to krew i geny Horanów.
-Oh, rozumiem. Ciesze się bardzo, mam tylko nadzieję, że nie odwali jakiejś głupoty i zachowuje się przy Tobie tak jak facet powinien i nie rozrabia - Yvonne jako starsza miała okazję nie jednokrotnie zajmować się bratem i dobrze wie, jakie może być z niego ziółko. Jednak raczej nie powinna się obawiać o to jak traktuje kobiety, w końcu wychował się z takimi siostrami, a nie innymi! Dlatego jest dobrze wyuczony, a sekretów między nimi nie brak.
Upiła kolejny łyczek alkoholu i uniosła brew gdy Kieran widocznie coś jej zasugerował.
-Zabrać się za siebie? Jakbym słyszała Saoirse, nie moja wina. Jak widać jestem zbyt dużym wyzwaniem - dobrej samooceny jej nie brak. Przywykła do tego typu rozmów, przede wszystkim od strony najstarszej z rodzeństwa. Teraz i kiedy ten podlotek ma dziewczynę, to również będzie nawiązywał do tego? Yvonne jest zajętą kobietą, nie ma czasu na randkowanie, a jak ma, to jest po prostu wykończona.
-Mam dziwne przeczucie, że wpadłam i tak w dobrym momencie - skończyła swoją dawkę. Wstała i okrążyła stolik by stanąć po drugiej stronie, na przeciw zakochańców. Wzięła butelkę do ręki i napełniła szklaneczkę - Jak nabroi, możesz mi o tym powiedzieć Clary. Masz o nią dbać, zrozumiano? - wyciągnęła rękę, w której trzymała szklankę, ku Kieronowi i wyprostowała palec wskazujący - Nie wyglądasz na w humorze. Coś się stało braciszku? - spytała przyglądając mu się dłuższą chwilę. Tyle lat wspólnego życia to od razu widzi kiedy coś jest nie tak i nie boi się spytać. W końcu nie raz Yvonne sama mu zwierzała się z pierdół jakimi się przejmowała, a to już wyczuje od niego na kilometr.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Wrz 23 2017, 22:44

Clary widziała radość na twarzy Kierana. Widać jak bardzo stęsknił się za swoją siostrą. A jeśli jemu coś sprawiało radość to pannie Fajfer również. Nie chciała go teraz zostawiać, mogło by wyjść, że się pokłócili czy coś. Sama nie wiedziała czy to dobry moment aby komukolwiek mówić o tym co się stało. Wiadomo Clary będzie chciała porozmawiać ze swoją siostrą ale pewnie najpierw sama usiądzie i wszystko na spokojnie przemyśli. Nie ma co iść do Clarissy z pełną głową wątpliwości, trzeba na samym początku poukładać wszystko od a do z i potem zmierzyć się z nadchodzącą rzeczywistością. Kiedyś musiało się to stać, szkoda tylko, że wydarzyło się to tak szybko i niespodziewanie.
Clary nie przeszkadzały pytania Yvonne, nic dziwnego w końcu dziewczyna chciała się dowiedzieć kto usidlił jej brata. Była bardzo miła co tym bardziej nie przeszkadzało dziewczynie. Cieszyła się, że wszystko przebiega miło i spokojnie, nie zniosłaby kolejnych ataków krzyku. Za dużo jak na jeden dzień, pora się zrelaksować i zapomnieć o wszystkich złych rzeczach, które zajmują głowę. Wiedziała, że pomimo szczęścia Kierana, te pytania go denerwowały, Clary chciała się zaśmiać z tego jednak wolała zachować spokój, nie ma co prowokować kolejnej kłótni skoro tak miło im się rozmawia. Czuła się trochę jak takie drugie koło u wozu ale miło jej się zrobiło, gdy Kieran na głos powiedział, że jest jego dziewczyną i ją przytulił. Czuła się całkowicie bezpieczna. Przy nim zawsze czuła się dobrze. Aż trudno pomyśleć, że tyle lat im zajęło zakochanie się w sobie, albo po prostu ukrywali to w sobie. - Kieran dba o mnie. Naprawdę, i to chyba w tym wszystkim najważniejsze - uśmiechnęła się podkulając nogi i obejmując je dłońmi. Ah ta bezpieczna pozycja Clary, lubiła tak siedzieć. Miała wtedy taki swój bezpieczny świat, a mając za plecami Kierana już o nic nie musiała się bać. Wiedziała, że ze wszystkim sobie poradzą, ze wszystkim co stanie na ich drodze. Uśmiechnęła się pod nosem słysząć wyzwanie dziewczyny. Sama Clary mogła to samo o sobie powiedzieć, duże wyzwanie. Ilu to facetów starało się o jej względy a ona za każdym razem odmawiała. W końcu kobiety nigdy nie powinny pokazywać, że są łatwe powinny dbać o swoją opinie. Znała kilka takich, które z pierwszym lepszym szły do łóżka. Wiadomo Clary też ma za sobą kilka takich akcji, ale za każdym razem czujnie wybierała osobę do łóżka.
Pytanie dziewczyny trochę zbiło Clary z tropu. Czy Kieran się przyznał? Czy powie teraz w tym momencie siostrze, że prawdopodobnie wpadli? Clary by się chyba zapadła pod ziemię, jednak i tak to wyjdzie na jaw może nie ma sensu w ogóle tego ukrywać. No ale cóż, to już jest decyzja Kierana czy on tym powie teraz czy nie. - Jasne, od razu dam Ci o tym znać - zaśmiała się upijając łyk ze swojej szklanki. Zauważyła, że powoli kończy jej się trunek więc podniosła się tylko po to by dolać sobie do szklanki i wrócić znów na sofę. Było jej tam dobrze, aż za dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Nie Wrz 24 2017, 07:18

No z tego co pewnie siostra zdążyła go poznać to tak Kieran zazwyczaj kierował się jedynie wyglądem dziewczyn tak naprawdę. Jednakże jeżeli chodzi o Clary. Była piękna to prawda, ale przecież kochałby ją nawet jakby była brzydka. Tak wiem, teraz to tak łatwo mówić i mądrować się, ale przecież miłość nie wybiera. Jeżeli człowiek jest z kimś szczęśliwy to z pewnością nie patrzy na wygląd. Kieran do tej pory się nie zakochał, ta dziewczyna tutaj obecna pierwsza otrzymała ten wielki bilet z sercem Kierana. No właśnie a może przez ich wybredność nie mogli sobie długi czas nikogo znaleźć na stałe? Kieranowi wiecznie coś nie odpowiadało. Lubił dziewczyny inteligentne i ładne. Jak była ładna to zaś nie miała rozumu. Zaś jak inteligentna to nie potrafił się w niej zakochać. Teraz trafił idealnie bo i jedno i drugie Clary w sobie posiadała. Więc można powiedzieć, że był olbrzymim szczęściarzem.
Zmierzył swoją siostrą normalnie morderczym wzrokiem. Serio chciała teraz opowiadać o nim Clarze? Jeżeli naprawdę to będzie robiła to on może lepiej pójdzie do swojego pokoju? Nie chciał tego słuchać, bo Yv mogłaby palnąć coś z czego Kieran mógłby być niezadowolony. Co prawda nie miał żadnych tajemnic przed Clarą, ale siostra mogła pamiętać więcej niż on. Co on uznał za niepamiętliwe jej mogło ugrzęznąć w pamięci. - No to, że jesteś dużym wyzwaniem to nie musisz mi mówić, znam Cię kochanie na wylot. - mruknął do niej i zaśmiał się. Z siostrą dobrze się dogadywali, może nie raz darli koty, ale potrafił jeden drugiego przeprosić i wszystko wracało do normy. Prawdopodobnie stracili Sao, a Kieran nie mógł pozwolić, żeby i druga siostra się gdzieś przeprowadziła i zapomniała o jego istnieniu. Szczerze powiedziawszy był bardzo ciekawy czy najstarsza z Horanów się do niej odzywała, ale wolał dzisiaj już nie poruszać tego tematu. I tak już było zbyt poważnie.
Spojrzał na Clary kiedy to Yv zapytała o jego samopoczucie. No może i nie był w najlepszym nastroju, ale to nie znaczy, że od razu miał jej mówić prawdę. Przecież nie minęła nawet godzina od ich stosunku więc nic nie jest pewne. Jeżeli już będą stu procentowo pewni wtedy powie wszystkim. Nie miał zamiaru nikogo okłamywać, a zwłaszcza swoją rodzinę. Nie potrafiłby trzymać tego w tajemnicy. Był tak bardzo zżyty z rodziną, że nie potrafiłby. - Yvonne jak Ty mnie dobrze znasz... - prychnął pod nosem i spojrzał jeszcze raz na swoją ukochaną. - Po prostu nie miałem dzisiaj humoru, siedzę cały dzień w mieszkaniu i teraz dopiero przyszła do mnie Clary. Chyba nie zawsze muszę się szczerzyć jak głupi do sera, nie? - westchnął i podobnie jak siostra upił kolejny łyk alkoholu. Czy to będzie kolejna libacja alkoholowa Kierana i Clary? Czy do tej libacji dołączy jeszcze jego siostra. Na pewno będzie miło, tylko żeby parze nie zachciało się zwierzać ze swoich problemów, bo Yv mogłaby się wszystkiego przez przypadek dowiedzieć. A dopóki nie są pewni wolał nikogo bez powodu nie denerwować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 316
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12426-yvonne-nancy-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12444-yvonkowo#333459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Nie Wrz 24 2017, 11:19

Jakby widziała siebie z czasów nauki. Jeszcze kilka lat temu Yvonne pod tym względem bardzo przypominała Kierana, nie ma co do tego wątpliwości, że są rodziną, zbyt wiele podobieństw. Teraz służbistka, a kiedyś latała za chłopakami jak szalona, a nawet i nauczycielami. Wyznawała miłość każdemu kto jej wpadł w oko, głównie ze względu na ładną buzię, przynależność do drużyny quidditcha, czy różnicy wieku i nawet nie przejmowała się do jakiego domu należy, ale o ewentualnym stanie majątkowym i czystością krwi już tak. Często miała okazję korzystać ze znanego powiedzonka "Za wysokie progi na Twoje nogi". No i tak pozostało do dzisiaj, każdy z kim miała do czynienia pewnie myśli, że Yvonne dalej myśli z ten sam sposób. Chyba wyrobiła sobie po prostu taką opinię wśród panów, że nie ma co się starać bo i tak znajdzie byle jaką wadę, pierdołę by nim rzucić. Może kilka z tych typowych osądów pozostało, ale na pewno rozważniej ocenia ludzi. W końcu już się starzeje i za jakiś czas będzie rozmyślać o tym co ewentualnie mogła by po sobie zostawić. Kolekcję win i innych rozmaitych trunków, pewnie Kieran by się na nie pokusił.
-Spróbowałbyś zaprzeczyć. Zaczęłabym się zastanawiać, że coś jest ze mną nie tak - zaśmiała się pod nosem kręcąc szklanką w dłoni. ostatecznie usiała ponownie w fotelu i zsunęła szpilki. Oh, co za ulga, co od razu można było zauważyć bo jej minie. Chciałaby i nawet wyłożyć nogi na stolik, ale aż takim brakiem kultury się nie wykaże w tym momencie. Żeby tylko Clary jak najdłużej utrzymała dobrą opinie o rodzinie jej kochanego. Życzy im dobrze i to oczywiście chłopakiem musi przede wszystkim się interesować. Reszta dookoła to co najwyżej towarzystwo do jakiegoś przyjęcia i pogadania o wzajemnych sukcesach by inni zazdrościli. W końcu rodzina wygląda najlepiej tylko na zdjęciu? Już wyjazd Saoirse trochę im o tym powiedział. Jednak od długiego czasu nawet listu nie otrzymała.
-Od pieluch wręcz, ale oszczędzę Clary szczegółów - o tak, to czasem najprzyjemniejszy moment bycia starszą. Te wszystkie wspólne wspomnienia, rzeczy o których Yvonne pamięta, a Kieran niestety nie, bo dopiero uczył się korzystać z nocnika i trzymać łyżkę. Za wcześnie na takie wspominki, no ale każdy jest dzieckiem i równie dobrze najstarsza z rodzeństwa mogłaby poopowiadać to i tamto z życia małej Yv.
-Nieee, to nie to. Widziałam wszystkie Twoje humorki - mruknęła pod nosem i upiła niewielką ilość ze szklanki - aale, jak będziesz chciał to mi opowiesz. W sumie, tak siedzimy z tymi procentami, jak czegoś nie przekąsimy to długo nie potrzymamy, znaczy nie myślę o sobie. Mam zamiar tu chwilę posiedzieć, czy może jednak się wynieść? - no cóż, opcji może być. Czemu nie pomyślała, że właśnie im przeszkodziła dopiero PRZED czymś i teraz nici z tego. Jednak rodzeństwo się za i gryfon, dobrze wie, że Yv lubi sobie czasem pogrywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wrocław, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 493
  Liczba postów : 300
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14988-clary-fajfer#399015
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14998-znajomosci-fajfer#399175
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14997-poczta-fajfer#399173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14996-clary-fajfer#399172




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pon Wrz 25 2017, 21:13

Dziewczynie powoli zaczął uderzać alkohol do głowy. Jednak nerwy, stres spowodowały, że dzisiejszego dnia mogła wypić zdecydowanie mniej niż zazwyczaj. Nie dolewała już sobie po prostu siedziała i wsłuchiwała się w rozmowę rodzeństwa. Zawsze było jej przykro, że nie miała kogoś takiego. Raz do roku widziała kuzynów w Polsce a tak na codzień? Nie miała z kim się wygłupiać, nikt jej nie robił przypału wśród znajomych. Zawsze zazdrościła tym, którzy mieli rodzeństwo. Patrzyła na nich z łezką w oku. Teraz nauczyła się już nie zwracać na to tak uwagi. Osiemnaście lat jako jedynaczka hartują. Teraz nie ma już co liczyć na brata lub siostrę jednak ma Clarisse. Może nie są siostrami rodzonymi ale dzielą tą samą krew. Mieszkają razem więc można powiedzieć, że czują się jakby naprawdę były siostrami rodzonymi. Jak widać czasami można "wybrać" rodzinę. Od zawsze traktowały się jak siostry by po latach dowiedzieć się, że są nimi.
Oj Clary chciałaby posłuchać co wyprawiał Kieran jak był mały. Mogłaby sobie wyobrazić, że jej syn będzie robił to samo. O ile w ogóle to będzie chłopczyk, bo może dziewczynka. A może nic? Clary przestań o tym rozmyślać. - Oj z chęcią bym posłuchała. Musisz mi kiedyś opowiedzieć - dzisiaj nie była na to odpowiednia pora. Clary i tak powinna się powoli zbierać. Jutro zajęcia a nie chciałaby na jakiekolwiek zaspać. Opuściła nogi na podłogę w celu podniesienia się. - Wiecie co, ja się będę zbierać jutro nauka i w ogóle. Plus starczy mi alkoholu na dzisiaj - zaśmiała się i podniosła z sofy. Spojrzała tylko na Kierana, chyba powinien zrozumieć, że skoro rozmowa zeszła na takie tematy to lepiej żeby Clary poszła do siebie. Chłopak będzie mógł na spokojnie porozmawiać z siostrą i może jej wszystko powie. A Clary? Musi jak najszybciej znaleźć siostrę. - Pa kochanie, pa Iv - dała chłopakowi buziaka na pożegnanie a do Iv się przytuliła i wyszła.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Wto Wrz 26 2017, 17:58

Kieran cieszył się, że Clary pochodzi z rodziny magicznej. Dobrze wiedział jakie Yv ma podejście do takich osób, dlatego ulżyło mu. Kieran zbytnio się tym nie przejmował, na pewno na początku nauki coś tam mu z tym nie pasowało, ale teraz? Teraz miał mieszane uczucia, jednakże nic na ten temat nie mówił swoim siostrą, a nawet rodzicom, bo po co im to wiedzieć? Nie chciał mieć z nimi żadnych konfliktów dlatego siedział cicho.
- Ale wiesz, szkoda, że nie mogę poznać jeszcze swojego przyszłego szwagra. - powiedział do niej i wzruszył ramionami. Naprawdę chciałby, ażeby jego siostra znalazła sobie odpowiedniego człowieka. Kieranowi nawet nie zależało na czystości krwi tego pana, nawet mógłby być mugolem. Co prawda ich krew była czysta i nie wyobrażał sobie, żeby wpadł tutaj ktoś kto tę krew zniszczy, ale cóż.
- Jasne, że możesz tutaj siedzieć ile chcesz. Wiesz, że zawsze jesteś u mnie miłym gościem. A na co masz ochote? - zapytał, bo za bardzo nie znał się na gotowaniu, więc może razem coś zrobią do jedzenia?
Clary poszła, niestety. Pocałował ją na pożegnanie i oczywiście odprowadził ją do drzwi. Szkoda, że poszła, ale miał nadzieję, że się nie obraziła na niego ani na Yv. Przecież ta chyba nic jej złego nie powiedziała, nie? Jednakże miał nadzieję, że Clary nie pójdzie do Clarissy i nie będą pić alkoholu. Chciał, żeby dziewczyna się opanowała przez ten czas zanim nie dowiedzą się czy coś wynikło z ich nie uwagii czy nie. Jednak alkohol dość mocno szkodzi dziecku, a nie chciał ażeby jego dziecko urodziło się z jakąś wadą, a dobrze wiedział że to właśnie przez alkohol jest możliwe. - Yvonne zostałabyś ze mną na parę dni, bo ja tutaj sam to normalnie wariuje. - mruknął do niej i spojrzał na nią dość poważnie. Wzrokiem takim, że dobrze wiedziała, że nie żartuje a mówi bardzo poważnie. Byłoby fajnie a w tak wielkim mieszkaniu nie chciał siedzieć sam. Z Clary zamieszkać to jeszcze za wcześnie na takie kroki, poza tym obawiał się, że Clary mogłaby odmówić w końcu mieszka ze swoją siostrą. Oparł się o framugę drzwi do wejścia do salonu i patrzył na siostrę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 316
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12426-yvonne-nancy-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12444-yvonkowo#333459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Wrz 30 2017, 14:48

oOoh, jaka szkoda, że Clary musiała już iść. Zapowiadał się całkiem przyjemny wieczór, miała taką myśl, że przesiedzą sobie nawet i całą noc, może i jeszcze udałoby się kogoś zaprosić? Jednak jak widać los planował co innego.
-Do zobaczenia Clary, miło mi było cię poznać. Obym częściej Cię widywała - uśmiechnęła się do rudowłosej na pożegnanie. Mówiła szczerze, nawet jeśli posiedzieli razem tylko kilka minut to Yvonne polubiła dziewczynę. Nie chciałaby ponownie zgrywać porządnej kobiety z dobrego domu przed jakąś nową lasią, tylko mieć okazję zacieśniać jakieś więzy. Może i rodzinne? Kto wie.
-No to zostaliśmy sami braciszku. Za to jeśli chodzi o jedzenie, to może sama coś przygotuję? Będę miała okazję zrobić coś nie tylko dla siebie - odpowiedziała chłopaczynie. Wypiła jednym zamachem całą zawartość szklanki, postawiła ją na stoliku i wstała. Od razu skierowała się do kuchni i przede wszystkim wszystkich szafeczek, zobaczyć co tam Kieran miał do wyboru. Oby dobrze się żywił, a nie jakieś śmieciowe jedzenie, chociaż czy byłby wstanie ugotować coś sam dla siebie? Od kiedy nie ma ich siostry czasem myśli o tym jak jej młodszy braciszek sobie radzi.
Przeglądała szafki i wyjmowała kolejne produkty, z których mogłaby coś zrobić. No cóż, trochę cienko było, ale Yvonne potrafi zdziałać cuda, zwłaszcza bezmięsne cuda. A tutaj nie było świeżego nawet gdyby, a udać się teraz na zakupy... Spojrzała na brata kiedy się do nie zwrócił
-Zwariujesz, schudniesz, zapuścisz się. Dobrze, że chociaż masz Clary to pewnie by Cię pilnowała. Chętnie braciszku, też mi trochę brakuje towarzystwa u siebie - no mówiła jak typowa starsza siostra z troską. Nie widziała żadnych przeciwwskazań dla których miałaby tu nie spędzić jakiegoś czasu. No i przede wszystkim to, że samotność też jej czasem doskwiera. Dlatego też nie chciała ciągnąć tematu "ewentualnego szwagra" Kierana, bo nie warto
-Co powiesz na gobi tikka? Kalafior jest i trochę przypraw - spytała trzymając w ręku białe warzywo. Jednak za nim wzięła się za gotowanie musiała wyjąć różdżkę z kieszeni pelerynki i zdjąć ją samą, która odleciała na krzesło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Nie Paź 01 2017, 07:45

Nie rozumiał trochę zachowania Clary. Można powiedzieć, że dopiero co przyszła, a już musiała iść? Może umówiła się z Clarissą? Jedynie taka myśl przychodziła mu do głowy. Ale Kieran nie miał najmniejszego zamiaru zatrzymywać gryfonkę. Skoro musiała iść to musiała. Wiedział, że nie zrobi przecież nic głupiego. Znał ją na wylot i widział, że była w dobrym humorze mimo iż trochę poszaleli, ale cóż. Zdarza się. Nie oni pierwsi i nie ostatni, tak? Ale i tak jeszcze musieli czekać na przebieg zdarzeń, jak to wszystko się potoczy. Bo może być całkowicie inaczej i los się jednak do nich uśmiechnie. Kieranowi zresztą wszystko było jedno. Będzie to będzie kochał z całego serca, nie to pewnie trochę mu ulży. Bo już słyszał te pokryjome szepty w szkole na ich temat. Nie przejmował się nigdy tym zbytnio, ale jednak to było nieco irytujące. Doskonale pamiętał jak tylko zamieniał jakieś słowo z dziewczynami od razu mówili, że kolejna zdobycz Horana.
- Oj bardzo chętnie. Dobrze wiesz, że ja nie jestem doskonałym kucharzem. - powiedział do niej. Sam się dziwił, że on jeszcze żył w tym domu, skoro nie potrafił gotować. Ale przecież lekkie jedzenie potrafił zrobić, ale coś ciepłego czy pysznego było mu trudno przygotować. Dlatego Yv powinna się poważnie zastanowić czy aby na pewno nie zamieszkać z bratem, chyba nie chce go odwiedzać na cmentarzu, nie? Poszedł oczywiście za nią do kuchni, jednakże wcale się nie przejmując tym, że kobieta przewerbowywała wszystkie jego szafki.
- Yvonne nie myślałaś o tym, żeby tutaj zamieszkać? Sao wyjechała, Lucas pojawia się co jakiś czas, naprawdę czuję się tu dziwnie. Zawsze było tutaj pełno ludzi, a teraz nie było nikogo. -  mruknął do niej i wypuścił głośno powietrze z ust. Naprawdę bardzo by się cieszył z takiego obrotu sprawy. Yv mogła tutaj zamieszkać ile tylko chciała, a uśmiechnął się do niej gdy zgodziła się chociaż na kilka dni. Clary na pewno nie będzie chciała z nim zamieszkać, była jeszcze na to za młoda. Poza tym dopiero co poznała swoją siostrę i na pewno chciała z nią pomieszkać, rodzina jest przecież najważniejsza. A i sam Kieran nie był gotowy na takie wielkie zmiany mimo iż za chwile może się dowiedzieć, że dziewczyna jest z nim w ciąży. - Jasne siostrzyczko, rób co tylko uważasz. Doskonale mnie znasz i wiesz co ja lubię, a czego nie. - mruknął i oparł się o blad stołu. W ręku trzymał szklankę napełnioną trunkiem, którą co chwilę podnosił do ust, żeby je zamoczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 316
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12426-yvonne-nancy-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12444-yvonkowo#333459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Paź 07 2017, 20:31

-Oj dobrze o tym wiem. Mam nadzieję, że Clary potrafi gotować i nie umrzesz przy niej. Chyba, że sam się nauczysz bo znasz moje podejście - odwróciła się w stronę brata i zaczęła mu wymachiwać palcem przed nosem - Do czasu -  dodała jeszcze unosząc jedną brew do góry. Ten charakterystyczny wyraz twarzy kiedy staje się już poważna i żadne z wypowiedzianych słów nie jest żartem czy nawet półżartem.. o ile takie można wyróżnić.
Yvonne w jego wieku już mieszkała na własną rękę, nie chciała niczyjej pomocy. Tak się uparła nic nikt na to nie mógł poradzić. Chciała pokazać, że z tego ziółka, jakim była z czasach szkolnych coś jeszcze wyrośnie i do tego osiągnie jakiś sukces. No cóż, Kieran mógł widzieć jaka kobieta kiedyś była i pewnie jest wstanie potwierdzić przemianę jaką przeszła. Na pewno nie czepia się każdego o ładnej buzi i nie miesza eliksirów miłosnych, ale zamiłowanie do wina pozostało. Oh, ile to razy w czasie wakacji czy świąt jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności podpijała z butelek rodziców. Musiała przekupywać chłopaka kiedy ten ją przyłapał. Trochę na tym zyskał.
-No właśnie, Lucas. Pamiętam go, co z nim się dzieje? - spytała z czystej ciekawości. Faktycznie trzeba jakoś zapełnić to mieszkanie, nie może się marnować. Za to Kieran, wolny byk może robić co tu chce. Jednak Saoirse nie byłaby zadowolona gdyby któregoś dnia wróciła i zastała to miejsce w opłakanym stanie lub jeszcze gorzej.
-To może nawet i jutro przeniosę tutaj trochę moich rzeczy, skoro tak bardzo chcesz mojego towarzystwa. Tylko dobrze wiesz czym to grozi - uśmiechnęła się łobuziarsko. Machnęła różdżką by szklanka i butelka, które zostały w salonie przyleciały tutaj i od razu zawartości butelki przelała się do szkła.
-Oj wiem, powinno Ci posmakować. Jednak długo o takich zapasach nie pożyjesz, jak będę miała okazję to na następny raz przygotuję jakąś pieczeń co ty na to? - zaczęła wyjmować miski i talerze z półek, ale całą resztę już wspomagała się czarami. Tu nasypać, tu dolać i wymieszać czy pokroić
-Niestety jutro będę pracować do wieczora, zresztą.. nawet nie wiem czy poczujesz tutaj moją obecność, większość czasu mnie nie ma niż jestem- niestety taką pracę sobie wybrała, coś za coś. A to dopiero początek tego co chciałaby osiągnąć, zostać szefem biura, do tego trzeba się spiąć bo myśl o tym, że to wiąże się z jeszcze większą pracą i mniejszą ilością wolnego czasu... Musi się nastawić psychicznie i jeszcze korzystać z tego co ma. Czyli czasu, chociaż nie wiele, ale zawsze to coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 275
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12434-kieran-percival-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12452-kieran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15040-rout
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12464-kieran-percival-horan#334541




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Pią Paź 13 2017, 10:04

- No wiesz. Czy potrafi gotować to tego tak naprawdę nie wiem. Jest młodsza ode mnie. Pewnie jako kobieta ma na pewno większe pojęcie niż ja, tak mi się wydaje. Ale głowy nie dam sobie ukręcić. - mruknął do niej i zaśmiał się. Oj tam w świecie magii gotowanie nie było wcale takie ważne. Z głodu przecież nie umrą, tak mu się wydawało. Poza tym plany zamieszkania razem to były bardzo odległe plany i jeszcze trzeba było na takie wielkie kroki poczekać. Sam nie wiedział czy byłby w stanie zamieszkać z Clary, na pewno by tego chciał, przynajmniej spróbować, chciał ją i jego przyszłe dziecko mieć przy sobie, ale nalegać nie chciał, a skoro Clary na ten temat nic się nie odzywała to znaczyło, że nie było na to na razie najmniejszych szans.
Oj oczywiście, że tak. Jeszcze troszkę a kupiłby sobie chyba nową miotłę i to tę najnowszą, ale później gdzieś Yv zaczynała się lepiej kamuflować i Kieran nie przyłapał jej w późniejszym czasie. Albo nie chciał jej przyłapać. Fajnie było powspominać stare, dobre czasy.
- Nie mam pojęcia co się z tym chłopakiem dzieje. Jakoś specjalnie nie pałałem do niego sympatią. To był lokator Sao nie mój. Ja tak naprawdę wiedziałem tylko jak ma na imię i do jakiego domu należał. Ale chyba już skończył studia z tego co słyszałem i pewnie udał się w podróż dookoła świata. - zaśmiał się. No co miał o nim powiedzieć. Szczerze powiedziawszy Kieran cieszył się, że rzadko tutaj przychodził. Może się już faktycznie wyprowadził? Nie zaglądał do jego pokoju, a chyba będzie musiał to zrobić. Bo chyba inaczej niczego się nie dowie.
- Kochana wiesz, że będę zaszczycony gdy do mnie się wprowadzisz. Już wcześniej miałem Ci to proponować, ale wiesz jaka jest Sao. Dzisiaj jej nie ma, a jutro pojawi się z walizkami, ale przecież rodzeństwa chyba nie wywali, nie? - spojrzał na nią i przeniósł wzrok na kuchnię. No tutaj to chyba była najładniejszy pokój w całym mieszkaniu. Mało co brudu, bo mało co się tutaj gotowało. - Wiesz, że zjem wszystko co zrobisz. Masz rękę do gotowania, pewnie po mamie. - mruknął i uśmiechnął się. Nie wiedział czy będzie zadowolona porównując ją do matki, ale przecież zawsze z rodzicami mieli bardzo dobry kontakt.
- To tym bardziej powinnaś się tutaj przeprowadzić. - powiedział i klasnął w dłonie. Bardzo się cieszył z tego pomysłu. Zawsze to będzie miał do kogo się odezwać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 316
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12426-yvonne-nancy-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12444-yvonkowo#333459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   Sob Paź 21 2017, 17:18

-Wiesz braciszku. Podobno mężczyźni mają lepszy smak od kobiet, więc może powinieneś sam coś porządnego przygotować - taka szkoła samodzielności naprawdę by mu się przydała. Kilka dni pożyć samemu, jeść byle co to każdy potrafi. No bo jak inaczej Yvonne zaczynała? Było dokładnie tak samo. Kiedy stać ją było na najtańsze jedzenie, była tak pochłonięta pracą, że nie miała czasu nawet rzucić zaklęcia żeby naczynia się pozmywały. Miała mętlik w głowie przez jakiś czas, ale potem się ustatkowała mniej więcej i daje sobie radę. Praca, w mieszkaniu jest czyściutko, ma czas żeby coś ugotować i gdzieś wyjść. Rodzice zawsze wątpliwi, że coś z niej wyrośnie, a jednak. Bo nawet i losem Kierana się przejmuje i jest gotowa mu pomóc.
-Sao to Sao. Trzeba się jej nauczyć, więc wiesz, że jakoś by mnie to nie ruszyło gdyby i w tej sekundzie zapukała do drzwi - na chwilę się wstrzymała i zamarła właśnie na sekundę, żeby się przekonać czy nie sieje słów na wiatr - Nie, jednak nie - zaśmiała się. Machnęła po raz kolejny różdżką i danie już powoli nabierało kształtu. W między czasie mogła wypić zawartość szklanki. Podsunęła sobie wysokie krzesło i usiadła
-Zostanę, skoro tak bardzo chcesz. Tylko jak teraz ponownie zaprosisz Clary hmm? Ja już jestem na etapie, że rzadko kiedy wybywam na całą noc - uniosła brew. Tak to był jednoznaczny tekst, nie mógł tego skojarzyć z innym znaczeniem. Kieran jest mądry i dobrze wie jakie ma siostrzyczki.
Przed nimi rozłożyły się talerze z gotowym, ciepłym kalafiorem a nad nimi unosiły się widelce. Yvonne wzięła talerz do ręki i widelec - Smacznego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mieszkanie nr 6   

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie nr 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Tojadowa
 :: 
Kamienica nr 52
-