IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Poddasze nad 'Antykwariatem'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1099
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Poddasze nad 'Antykwariatem'   Pon Kwi 18 2016, 00:50

Mieszkanie H. T. Locke



Mieszkanie znajdowało się tuż nad 'Antykwariatem'. Ku wygodzie właściciela obu lokali, mógł przemieszczać się pomiędzy nimi tymi oto pięknie zdobionymi schodami.


Jeden pokój, pełniący jednocześnie funkcje salonu jak i sypialni, był w większości zawalony książkami. Harmonia w nieładzie, bałagan na tak niewielkiej powierzchni. Ciemne i ponure wnętrze miało swoistą duszę, a zapach tych starych jak i nowych książek wpasowywał się w deszczowy londyński klimat. Zdecydowanie wygląd tegoż pokoju oddawał charakter i naturę jego właściciela.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze nad 'Antykwariatem'   Wto Lut 07 2017, 12:10

// Saoś taka śliczna, wow, wow


Saoirse nie miała zamiaru przyjmować zaproszenia Haydna. Napisała do niego bo czuła się poniekąd zobowiązana - nie pożegnała się, odeszła bez słowa, po czym wróciła niespodziewanie, chcąc na nowo zagościć w jego życiu.
Doskonale zdawała sobie sprawę, że to nieodpowiednie. Ilekroć wyobrażała sobie pana Locke, widziała go u boku młodszej, prześlicznej blondynki. Azalka - uczennica, którą Saoirse poznała na urodzinach Lotki, z pewnością oczekiwała od mężczyzny dużo więcej niż Horanówna. Bo ona... ona chciała tylko jeszcze raz z nim porozmawiać, spojrzeć w jego błyszczące, mądre oczy i po prostu poczuć się bezpiecznie. Bo zawsze tak było. Zawsze, kiedy miała pewność, że Haydn nie czuje nienawiści. Teraz... cóż.
Nie wystroiła się w jedwabne suknie, nie pomalowała ust czerwoną szminką, nie siedziała godzinami w łazience żeby dobrze wyglądać. Przez ostatnie pół roku, podczas podróży i długich wakacji, wystarczająco długo starała się wyglądać zachęcająco. Teraz nie była w stanie nawet utrzymać szczotki, żeby doprowadzić włosy do jako-takiego stanu używalności.
Denerwowała się jak jeszcze nigdy. Nawet podczas pisania do Haydna siedem miesięcy temu nie czuła tylu przeciwnych emocji. Z jednej strony chciała go zobaczyć i marzyła o tym od dawna. Z drugiej zdawała sobie sprawę, jak wielką krzywdę mu uczyniła swoim zniknięciem. I wiedziała, że nie zasługuje na szczęście.
Ubrała więc prostą bluzkę w paski i rozkloszowane spodnie z wysokim stanem, darując sobie jakiekolwiek dodatki. Dopełnieniem stroju był po prostu jasny kolor włosów, z którym nie rozstawała się od dłuższego czasu.
W Antykwariacie pojawiła się o szóstej wieczorem. Przez cały dzień nie była w stanie niczego przełknąć, dlatego odczuwała dokuczliwy głód, ale nie zamierzała się przyznać. Przecież damie nie wypada. Poczuła przyjemne ciepło, kiedy weszła do sklepu, a jej policzki pokrył delikatny rumieniec. Powoli rozpięła płaszcz, sunąc zaciekawionym spojrzeniem po regałach. Czuła... zapach starych książek i aromat... herbaty? Earl grey? Z pewnością.
Nigdy wcześniej nie odwiedzała Haydna. Wiedziała tylko, że mieszka nad antykwariatem. Ułożyła dłoń na poręczy i pokonała schody, z każdym stopniem coraz mniej pewna siebie. Zsunęła z ramion płaszcz i zapukała do drzwi, przygryzając wargę. Po chwili odruchowo zrobiła krok w tył, zastanawiając się, czy nie uciec. To był tak cholernie poroniony pomysł. Saoirse, co ty znowu wyprawiasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1099
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Poddasze nad 'Antykwariatem'   Wto Lut 07 2017, 23:38

Niewiele spał poprzedniej nocy. Budził się co chwilę, zrzucał, a potem naciągał kołdrę aż po same uszy, wpatrywał się w sufit, starając się o niczym nie myśleć. Wstał przed piątą, nie mogąc dłużej tego znieść. Na zewnątrz wciąż było ciemno, choć niebo zasnute chmurami wyglądało na brązowe. Cały czas padał śnieg, a wiatr gwizdał w szczelinach okien. Nawet wyciągnął pergamin i kałamarz, ale nie stworzył żadnego arcydzieła, poza całkiem kształtnym kleksem. Tym oto sposobem zjadł aż trzy śniadania – pierwsze o piątej, drugie po ósmej i trzecie o dziesiątej. Po trzynastej oczywiście lunch, tuż po wątpliwej pod względem legalności dostawie, załatwianej od strony zaplecza. Zawsze bawiło go zachowanie uczniów, którzy nieomalże w połowie roku szkolnego szukają podręczników, których zapewne nie kupili od września. Przewinęło się też kilkoro studentów, parę innych zbłąkanych duszy.
Wywiesił kartkę, że tego dnia sklep będzie czynny do szesnastej. Musiał zrobić zakupy, posprzątać, w końcu spodziewał się gościa i to nie byle jakiego. Część swoich prywatnych książek zniósł na dół, tak by mógł przesunąć łóżko pod ścianę i zrobić choć trochę miejsca na rozstawienie stołu. Przygotował jakieś proste danie, które jadali na co dzień, gdy mieszkali razem. Pozapalał świece i umieścił je na półkach, przebrał się w świeżą koszulę, a potem już tylko usiadł i czekał, pełen nadziei, że jego była narzeczona jednak się pojawi.
Nie musiał zamykać na klucz drzwi na dole. Proste zaklęcie sprawiało, że zawsze wiedział, gdy ktoś był na parterze. Przecież mieszkając zaledwie na następnym piętrze, nie spędzał całych dni na dole. Co więcej, wystarczyło stukanie jej obcasów o drewnianą podłogę, by wiedział, że to na pewno ona. Zrobiło mu się gorąco, mimo że dłonie miał niemal lodowate. Odetchnął głęboko i liczył stopnie, gdy wchodziła po schodach na piętro.
- Coś ty sobie zrobiła… - wydukał z niedowierzaniem, kiedy otworzył jej drzwi.
Przyglądał się jej rozjaśnionym do blondu włosom kilka długich sekund, z rozdziawionymi ustami, jednocześnie uniesioną jedną i zmarszczoną drugą brwią, na wstrzymanym oddechu, a, paradoksalnie, z przyspieszonym pulsem. Zamrugał szybko parę razy i dopiero po chwili się nieco przesunął, by wpuścić ją do środka. On też się trochę zmienił. Włosy miał nieco dłuższe, przybyło mu kilka drobnych zmarszczek, szczególnie wokół oczu.
I na pewno okrutnie się za nią stęsknił.


Ostatnio zmieniony przez Haydn Thomas Locke dnia Sro Lut 08 2017, 01:55, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze nad 'Antykwariatem'   Sro Lut 08 2017, 01:51

Saoirse nie musiała spać. Teraz nawet tydzień bez zmrużenia oka nie stanowiłby dla niej problemu. Wyspała się wystarczająco w czasie wakacji. Bardzo, ale to bardzo długich wakacji. Urlop od pracy, ale też życia, dobrze na nią podziałał. Pierwsze kilka dni odsypiała, by obudzić się jak nowa. Zapominała o wszystkich problemach, poznając świat. Zwiedziła miejsca tak piękne, że trudno byłoby uchwycić ich magię pędzlem. I nawet nie próbowała, dlatego ostatecznie z wielkiej podróży dookoła globu przywiozła tylko złotą opaleniznę, jasny kolor włosów i wspomnienia, którymi nie ma się z kim podzielić.
Nie zaprzątała sobie głowy Haydnem. Choć początkowo dręczyły ją okrutne wyrzuty sumienia i chciała do niego wrócić, obiecała sobie, że tego nie zrobi. Wmieszała się w jego życie, wstąpiła doń bez ostrzeżenia i prościej było się drugi raz wycofać, niż angażować w coś, co nie miało racji bytu. Wiedziała przecież dobrze, że nie jest jedyną kobietą w życiu pana Locke. Doskonale zdawała sobie sprawę, jak wielką ma konkurencję. I wolała życzyć mu szczęścia, usuwając się w cień, niż po raz kolejny rzucać kłody pod nogi.
Nie przewidziała jedynie, że taniec na urodzinach pewnej nastolatki i szczera rozmowa w świetle księżyca wzbudzi w niej dawne pragnienia. Nie zdawała też sobie sprawy, jak zadziała na Haydna. Jej zamiarem nigdy nie było zranienie jego uczuć. Za każdym razem, kiedy go zostawiała, wmawiała sobie, że tak będzie lepiej. Jak dziecko wracała kolejny raz i próbowała od nowa, poddając się przy najmniejszej przeszkodzie.
Bardzo chciała mieć go znów na własność, jednocześnie bojąc się, że nie jest dla niego wystarczająco dobra. Saoirse do tej pory mierzy się z niskim poczuciem własnej wartości, chociaż na co dzień tego nie okazuje. Potrzebuje emocjonalnego wsparcia, a tego nikt nie jest w stanie jej okazać.
Zastanawiała się, czy Haydn na nią czeka. Czy zmienił się przez te siedem miesięcy. Może poukładał sobie życie z prześliczną, młodą blondynką? A może wręcz przeciwnie - zamknął się w sobie? Horanówna pragnęła, by mimo wszystko był szczęśliwy. Nie zniosłaby, gdyby jej Haydn zniknął, odgradzając się od świata potężnymi murami.
Kiedy otworzył drzwi, nie potrafiła podnieść wzroku. Uporczywie wpatrywała się w drewnianą podłogę, a wszelkie funkcje myślowe w jej mózgu zwyczajnie się wyłączyły. Zapanowała tylko pustka, podsycana lękiem i pragnieniem przytulenia ukochanego. Zbyt wiele sprzecznych emocji kotłowało się w jej małym ciele, by mogła na spokojnie przywitać mężczyznę. Kiedy uniosła głowę, na jej policzkach widoczne były rumieńce, a lekko zaczerwienione oczy wyglądały, jakby lada moment miały wypuścić potoki łez. Nie chciała płakać, a przynajmniej nie przy nim.
- Ustaliliśmy chyba, że mam talent do podejmowania głupich decyzji - rzuciła cicho, najwyraźniej próbując zażartować. Z jej gardła wyszedł jednak dźwięk przypominający prychnięcie i szloch jednocześnie. Opanowała się po chwili i zmięła palcami materiał płaszcza, nie potrafiąc dłużej patrzeć Haydnowi w oczy. Przesunęła więc spojrzenie w inne rejony - przyjrzała się długim włosom i eleganckiej koszuli. Czy nie podobnie wyglądał, kiedy łapał go mały kryzys twórczy? Jej Haydn...
- Dobrze wyglądasz - powiedziała, bo faktycznie tak uważała. Wiek dodawał mu uroku, a Saoirse od razu pokochała kilka dodatkowych zmarszczek na twarzy Haydna. Był piękny, w każdym wydaniu. Ledwie powstrzymała się przed uniesieniem dłoni i muśnięciem przydługich kosmyków kruczoczarnych włosów. Prawie zapomniała, jakie są w dotyku. Wiedziała jednak, że nie wypada jej tego robić, więc skorzystała z zaproszenia i po prostu weszła do środka. Uderzył ją zapach... książek, herbaty i... Haydna. Pomieszczenie nie było duże, ale idealnie oddawało usposobienie właściciela. Saoirse od razu poczuła się w nim bezpiecznie. - To... niesamowite - wyszeptała cicho, bardziej do siebie niż do mężczyzny. - Musisz czuć się tutaj dobrze - dodała, odwracając się w stronę byłego narzeczonego. Prawie jak w domu, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1099
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Poddasze nad 'Antykwariatem'   Czw Lut 09 2017, 00:48

– Pozwól, proszę.
Postępował ostrożnie, ale zbliżył się do Saoirse. Wydawało mu się, jakby znów dzieliła ich przepaść. Coś, co załagodzili kilka miesięcy temu, było znów rozszarpaną raną. Znów się siebie wstydzili, nie bardzo wiedzieli co powiedzieć, a cisza nie była kojąca. Położył dłonie na jej ramionach, na karku, by pomóc jej zdjąć i odebrać od niej płaszcz.
Ta mniej racjonalna część jego osoby nie mogła uwierzyć, że Saoirse się zjawiła. Gdy zniknęła, szukał jej wszędzie, gdzie tylko mogła przebywać. Później dowiedział się, że odeszła z teatru, a ich wspólne mieszkanie po prostu sprzedała. Zniknęła, ponownie łamiąc mu serce. Rozdarł się na pół, szukając sensu. Pergaminy upchnięte gdzieś między rozrzuconymi na podłodze woluminami były pełne zupełnie nieważnych słów. Każdy dzień był zaledwie przecinkiem w poplamionym biegu i tak już przegranego życia. Azalia też odeszła, ale w tym przypadku to on był tym krzywdzącym. Było mu ogromnie wstyd, że śmiał w ogóle spojrzeć na dziewczynę prawie o połowę od niego młodszą, egoistycznie sprawił, by poczuła, że jej zaimponował, dał nadzieję…  a potem widziała go z inną kobietą. Wrażliwa i romantyczna dusza nie mogła zdzierżyć tego, że to on sam był przyczyną czyjegoś cierpienia i smutku.
Czekał na znak. Znak, że żyje. Może nawet że kocha. Że to nie jest koniec ich historii i że jeszcze ich losy się zbiegną, skrzyżują, połączą. Były okropne chwile, kiedy miał nadzieję o niej zapomnieć. Byłaby tylko blizną, blednącą z każdym dniem. Czasem upadał naprawdę nisko, ale nikt go takiego nie widział. Zawsze sam. Każda zmięta kartka ciśnięta w róg pokoju była częścią cmentarza marzeń. Momentami żył tylko z przemytu, niejednokrotnie narażając się dosyć mocno. Było mu wszystko jedno.
Wierzył, że wróci.
– Raczej nie mam wyboru. Wygodnie – kiwnął głową wskazując na drzwi, mając na myśli sklep na parterze – Da się tu mieszkać. Nieco ciasno, ale właściwie nie potrzebowałem wiele przestrzeni. Najpierw myślałem, że będę się czuł jak w klatce. Przeszło mi.
Wskazał jej miejsce, by usiadła, a sam zniknął w pokoju obok, zapewne w kuchni. Wrócił z dwiema dużymi filiżankami pełnymi gorącej herbaty.


Ostatnio zmieniony przez Haydn Thomas Locke dnia Czw Lut 09 2017, 12:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze nad 'Antykwariatem'   Czw Lut 09 2017, 02:58

Saoirse kiwnęła głową, kiedy Haydn wyraził chęć zabrania jej płaszcza. Nie wiedziała, co powinna ze sobą zrobić, a cała ta sytuacja była tak nienaturalna. Źle czuła się we własnej skórze. Po tym wszystkim, co zrobiła, zaczęła tęsknić za dawną sobą. Młodsza, szczęśliwa, choć nieco zagubiona Saoirse potrafiła poprawić humor Haydna każdego dnia. Rozumiała go, kochała i zapewniała o tym bez wahania. Chciała zawsze, by był szczęśliwy i pamiętał, że żyje tylko dla niego. Kiedyś oddała mu całe serce, umysł i poświęcała każdą wolną chwilę, pragnąc pielęgnować uczucie, którego nigdy więcej nie zaznała.
Po wyjeździe miała nadzieję, że ułoży sobie życie sama. Nie chciała poznawać nikogo innego bo wiedziała dobrze, że nie dojrzała na tyle, by stworzyć zdrowy związek. Przyznała się do tego Haydnowi w ostatnim liście. A on... cóż, przyznał jej rację.
Teraz, gdy już stała w jego nowym mieszkanku, które powinna raczej nazwać klitką, i patrzyła na to, co stało się z Haydnem, zaczęła odczuwać wyrzuty sumienia. Chociaż pochwaliła jego wygląd i podobało jej się nowe wydanie pana Locke, wiedziała dobrze, że on sam nie mógł czuć się komfortowo. Zawsze zadbany i elegancki, teraz... nie przypominał dawnego siebie. Saoirse rozłąka wyszła na dobre - ostatecznie wygląda lepiej, niż wcześniej, wyszła z nałogu i odpoczęła od pracy. A teraz jej serce łamało się, gdy patrzyła na kartki porozrzucane po podłodze. Na niewykorzystany potencjał, który ona niszczyła.
Chciała jakoś przekazać, że żyje. Nigdy nie planowała przyspożyć mu zmartwień. Bała się jednak zrobić cokolwiek - przecież pożegnania zawsze są najcięższe. Wiedziała, że jeśli się odezwie, nie da rady uciec. Chciała i nie chciała wracać jednocześnie. Pragnęła poczuć ciepło ukochanego, marząc też o świętym spokoju. Zbyt wiele emocji kotłowało się w jej małym ciele, co w końcu musiało doprowadzić do wybuchu. Teraz tylko czekać na moment, kiedy nie wytrzyma i pozwoli łzom popłynąć.
Bez słowa wysłuchała wszystkiego, co Haydn miał do powiedzenia. Biła się z myślami, ale miała wrażenie, że cokolwiek powie, zabrzmi zupełnie inaczej, niż powinno. Skorzystała więc z zaproszenia i usiadła na wskazanym przez mężczyznę miejscu, patrząc za nim, gdy znikał w sąsiednim pomieszczeniu. Przyjrzała się jego przydługim włosom, zmęczonym ramionom, umięśnionym plecom i ostatecznie odwróciła wzrok, walcząc z pragnieniem dotknięcia byłego narzeczonego. Zacisnęła dłonie na kolanach, ale po chwili wstała i podeszła do półek zapełnionych książkami. Z przechyloną głową przeszła obok nich kilka razy, zwracając uwagę na każdy tytuł. Większość z nich doskonale znała - ich egzemplarze znajdowały się przecież w mieszkaniu, które dzieliła niegdyś z ukochanym. Ujęła róg jednej z książek i powoli wysunęła ją z regału, po czym przetarła okładkę wolną dłonią, by pozbyć się kurzu. "Wilkołak i wila" wywołał na twarzy Saoirse uśmiech. Powoli otworzyła dzieło i utonęła w słowach, przypominając sobie historię pięknej dziewczyny i... bestii. Z transu wybudziły ją dopiero kroki Haydna, który wrócił z dwiema filiżankami herbaty. Saoirse zamknęła książkę, łapiąc spojrzenie mężczyzny.
- Wybacz - wymamrotała, przepraszając prawdopodobnie za to, że bez pytania dotknęła czegokolwiek w jego mieszkaniu. Nie miała przecież do tego żadnych praw. Nie wiedziała, na co może sobie pozwolić, ani czego oczekuje od niej Locke. - Dawno nie widziałam tej książki - wytłumaczyła się, powoli wsuwając lekturę na swoje miejsce. Pięknie wyglądała wśród swoich siostrzyczek i braci. Saoirse odsunęła się od regału i głośno odetchnęła, w dziwny sposób wyginając palce jednej dłoni. Starała się ukryć nerwy, ale najwyraźniej nawet tak dobra aktorka jak ona nie podoła temu zadaniu.
- Haydn... - zaczęła niepewnie, nie bardzo wiedząc, jak ubrać w słowa wszystkie swoje myśli. Uparcie patrzyła w podłogę gdzieś w okolicy stóp mężczyzny, nie potrafiąc unieść wzroku. - Ten wczorajszy list... długo zastanawiałam się, czy go napisać. Po tym, jak odeszłam, miałam nadzieję, że przywykniemy do tego stanu rzeczy. A potem... zaczęłam tęsknić. Bardziej, niż za pierwszym razem - wyznała cicho, powoli tracąc kontrolę nad oddechem. Czuła, że jeszcze chwila, a zacznie płakać. Tak bardzo nie chciała tego teraz robić. - Jestem idiotką, wiem. Nie miałam prawa kolejny raz zawracać ci głowy. Chciałam po prostu wiedzieć, czy wszystko z tobą w porządku. Czy układasz sobie życie - dodała łamiącym się głosem, wstrzymując szloch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1099
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Poddasze nad 'Antykwariatem'   Czw Lut 09 2017, 20:10

– Możesz ją wziąć. Książkę. Pamiętam, że ją lubiłaś, a trudno jest dostać to wydanie.
Postawił filiżanki na niezbyt dużym stoliku, który zazwyczaj był zawalony, jak łatwo się domyślić, książkami i dokumentami. Dobrze, że przed jej przyjściem wytarł z półek choć część kurzu, bo pewnie złapałaby się za głowę, widząc jak grubą warstwę udało się zgromadzić. Haydn popadł w apatię. Kiedyś nie dopuściłby do takich zaniedbań. Praktycznie nie jadł, ale wyjątkowo dużo spał. Często w ogóle nie miał ochoty wstawać z łóżka. Niewiele wychodził na zewnątrz, w celach prywatnych praktycznie z nikim się nie spotykał.
Może nawet pasowały jej te blond włosy? Musiałby się po prostu przyzwyczaić. Póki co to właśnie od nich nie mógł oderwać wzroku, absolutnie niszczyły całą jego wizję byłej narzeczonej. Podobno kobiety drastycznie zmieniają fryzurę przy ogromnych przełomach w życiu. Pytanie tylko, czy chodziło o odejście czy o powrót. A może to wcale nie on był przyczyną? To, że Haydn pozostał sam, nie oznaczało, że Saoirse nie wplątała się w jakiś romans. Rumieńce spowodowane mrozem powoli znikały z jej zazwyczaj bladych policzków, teraz muśniętych południowym słońcem.
– Układam sobie życie. Mam pracę, mieszkanie, oddaję się swoim pasjom. Nie mam natrętnych sąsiadów, nikt mi nie marudzi nad uchem – usiadł w fotelu, próbując choć trochę wyglądać, jakby wypowiadanie kolejnych słów nie sprawiało mu problemów – Chciałbym, żebyś powiedziała wszystko wprost. Bez zbędnych tłumaczeń, owijania w jakieś ładne frazesy, że ‘odeszłaś, bo czułaś, że na mnie nie zasługujesz’, bo to akurat najbardziej cliché i gorzej już być nie może. Nie uwierzę w to. Musiałaś mieć powód, dla którego odeszłaś prawie cztery lata temu, z jakichś względów postanowiłaś wrócić, a po wszelkich zapewnieniach swoich dobrych intencji zrobiłaś dokładnie to samo. Ja chcę tylko wiedzieć dlaczego. Chcę wiedzieć co takiego ci zrobiłem, że nie byłaś w stanie być ze mną szczera i powiedzieć, że nie chcesz tego dłużej ciągnąć, tylko wybrałaś ucieczkę.
Nie wyglądał jakby był zły. Nie unosił głosu, nie brzmiał jakby miał jakieś roszczenia. Herbata była jeszcze zbyt gorąca. W tym krótkim monologu, który przygotowywał sobie przez cały dzień,  przedstawił chyba wszystko to, co go bolało, pomijając zbędne szczegóły dotyczące uczucia, jakoby znowu miała zmarnować mu życie. Tylko raz tak o niej pomyślał. Raz. Gdyby jej nie poznał, oszczędziłby sobie około dziesięciu lat. Miał już prawie czterdzieści, był kawalerem bez perspektyw i dopadł go jego największy lęk – samotność. Uwielbiał być sam, tymczasowo, w absolutnej ciszy, ale nie do takiego stopnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze nad 'Antykwariatem'   Pią Lut 10 2017, 21:19

- To bardzo miłe z twojej strony, Haydn, ale wiesz dobrze, że jej nie wezmę - powiedziała cicho Saoirse, a jej słowom towarzyszyło ciche westchnięcie. Jak mogłaby przyjąć od niego cokolwiek po wszystkich ranach, które mu zadała? Obserwowała, jak stawia herbatę na stole i jej spojrzenie przyciągnęło jedzenie. Po raz kolejny odczuła nieprzyjemne skręcanie w żołądku, spowodowane ogromnym głodem. Wiedziała jednak, że nie potrafiłaby niczego przełknąć. Nie kiedy może zebrać się na odwagę i wszystko wytłumaczyć byłemu narzeczonemu. Przecież zasługiwał na szczerość jak nikt inny...
- Postarałeś się - zauważyła, kiwnięciem głowy wskazując na stół. Zastanawiało ją, dlaczego to zrobił. Dlaczego ich pierwsze spotkanie po ponad sześciu miesiącach miało przypominać randkę? A więc coś, czego pragnęła najbardziej na świecie? Chociaż w podróży niejednokrotnie otrzymywała propozycje wspólnego wieczoru od najróżniejszych mężczyzn, przeważnie odmawiała. Jeśli już się zgodziła to tylko dlatego, że czuła się przeraźliwie samotna. Haydn powinien wiedzieć, że Saoirse jest osobą kochającą towarzystwo. Dlatego przecież podjęła pracę w teatrze. Nie dla aktorstwa i sztuki samej w sobie - a dla uzdolnionych ludzi, z którymi mogła przebywać.
Kiedy Haydn wypowiedział pierwsze zdanie, Horanówna mogłaby przysiąc, że usłyszała pęknięcie własnego serca. "Układam sobie życie" nie było tym, co chciała usłyszeć. Wraz z nim nawiedziły ją wizje Haydna obejmującego śliczną blondynkę, całującego ją na pożegnanie i witającego uściskiem, gdy wróciła z pracy. Wydawało jej się, że wszystkie wspólne wspomnienia jej umysł zmienił w koszmar, gdzie zamiast Saoirse partnerką pana Locke była dużo młodsza i piękniejsza dziewczyna. Kobieta przełknęła ślinę i odwróciła wzrok, słuchając kolejnych słów ukochanego.
- Nie uciekłam od ciebie - powiedziała po dłuższej przerwie bo cisza ją męczyła. Usłyszane słowa bolały i było to najlepszym dowodem na ich prawdziwość. - Nigdy nie chciałam cię zostawiać - dodała, wbijając paznokcie prawej dłoni w wierzch drugiej ręki. Ostatnio wypracowała sobie ten nawyk i krzywdzi się w stresujących sytuacjach. Ból, o dziwo, ją uspokaja. - Nie chciałam "tego" dłużej ciągnąć? - parsknęła, a na jej ustach pojawił się uśmiech. Czy nie tak wyglądają początki histerii? - Nie wróciłam wtedy, żeby cię skrzywdzić. Chciałam zacząć od nowa, przekonać się, czy nadal kocham cię tak samo. Dobrze wiesz, że jedyne, czego pragnęłam, to twoje szczęście. Po tamtej nocy uświadomiłam sobie po prostu, że nie mam prawa mieszać ci w życiu, jeżeli zależy ci na innej kobiecie. Co ty byś zrobił, gdybym układała sobie życie z nowym mężczyzną? Chciałbyś mnie odzyskać mimo wszystko, czy dać szansę kochania kogoś innego? - zapytała, patrząc Haydnowi w oczy. Bała się wypowiadanych przez siebie słów i tego, jak Locke je odbierze. Nie miała wiele na swoje usprawiedliwienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1099
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Poddasze nad 'Antykwariatem'   Pią Lut 10 2017, 22:10

– Co bym zrobił, gdybyś układała sobie życie z innym mężczyzną? Hmm… Pewnie powiedziałbym ci, co do ciebie czuję. Pewnie też to, że nie chowam urazy, bo nie byłaś i nie jesteś moją własnością, masz prawo spotykać się i wiązać z kim ci się podoba. Rozstaliśmy się, logiczne, że nie będziesz chciała być do końca życia sama, bo nam nie wyszło. To byłoby trudne, ale nie chciałbym całkowicie tracić z tobą kontaktu. Byłaś nie tylko moją partnerką, byłaś moją przyjaciółką. Wychodzi na to, że straciłem dwie najbliższe osoby w jednej. No i przede wszystkim zapytałbym co cię z tym mężczyzną łączy i czy jesteś szczęśliwa u jego boku. Zapewniłbym cię, że jeśli taka jest twoja decyzja, to ja ją szanuję, Saoirse. Ale że wciąż jestem, jeśli tylko mnie potrzebujesz.
Miał wrażenie, że zasiała w nim nieco złości. Naprawdę nie chciał okazywać negatywnych emocji, choć jego brwi na pewno się zmarszczyły, gdy słuchał jej tłumaczeń. Kiedyś obiecywali sobie, że będą wobec siebie szczerzy, nawet jeśli prawda ma być okrutna. Ona mówiła mu wprost, że wiersz jest beznadziejny, a on jej wytykał, jeśli niezbyt dobrze wyglądała w stroju, który sobie wybrała. Albo, że zupa jest za słona. Wydawało mu się, że kiedy stali tam razem na ulicy, wtuleni w siebie… że nie trzeba było więcej słów. Wtedy byli jak dwie idealne połówki, które złączyły się w całość. Nie liczył się już nikt inny, nic więcej.
Upił herbaty, nawet jeśli miał sparzyć się w język. Potrzebował jeszcze zagrać na czas, by zyskać choć kilka sekund.
– Dlaczego ty o nią nie zapytałaś, co? Znasz mnie jak nikt inny. Czy myślisz, że gdyby łączyło mnie z nią coś bardzo poważnego, to spotykałbym się z tobą w międzyczasie? Poszedłbym na to przyjęcie z tobą czy z nią, tym bardziej, że ona tam była, o czym ja nie miałem pojęcia? W twoim rozumowaniu nie ma ani grama logiki. - zrobił nieco dramatyczną pauzę, a potem dodał jeszcze: - Przyznaję, że mi się spodobała. Naprawdę.
Urwał, nie wiedząc, czy powinien kontynuować czy nie. Odstawił filiżankę, która była jeszcze zbyt gorąca i zwyczajnie parzyła go w dłonie. Często z nią rozmawiał. Mówił w przestrzeń, będąc zupełnie sam. Prowadził monologi, tak jakby Saoirse przebywała w tym samym pomieszczeniu. Ale zdawał sobie sprawę z tego, że jej nie ma. Nie, nie oszalał. Wiedział, że jeszcze kiedyś ją spotka, nie wiedział tylko kiedy. I chciał być przygotowanym, mieć ustalone wszystko to, co miałby jej powiedzieć, kiedy już do tego spotkania dojdzie. Nic z tego. Wciąż się gubił, tak jakby nigdy nie układał scenariuszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze nad 'Antykwariatem'   Pią Lut 10 2017, 23:39

- Haydn, do jasnej cholery, nie widzieliśmy się ponad trzy lata. Trzy pieprzone lata nie miałam z tobą kontaktu i nie wiedziałam, czy w ogóle żyjesz. Mieszkaliśmy w tym samym mieście, ale ani razu się nie zobaczyliśmy. Myślisz, że nadal cię znam? Jak możesz w ogóle tak mówić? Nie mam pojęcia, kim teraz jestem. Nie mam pojęcia, kim ja jestem. Znałam człowieka, którym byłeś zanim się rozstaliśmy. Przed kłótnią, twoją wyprowadzką i moim nałogiem. Teraz jesteś dla mnie prawie obcym mężczyzną. Zmieniliśmy się, oboje. Nic na to nie poradzisz - Saoirse wyrzucała z siebie szybkie, raniące słowa. Trudno stwierdzić, na kogo oddziaływały one bardziej. Ona czuła ciężar swojej winy, on może zdawał sobie sprawę z jej rozpaczliwej próby wytłumaczenia błędów. Słyszała w tonie jego głosu, że jest zły. Nie wściekły, bo Haydn prawdopodobnie nie zna tego uczucia, ale był już mniej delikatny niż kilka minut temu. Saoirse wiedziała doskonale, że puste przeprosiny niczego nie zdziałają. Tyle że nie miała nic na swoje usprawiedliwienie. Odeszła bo wydawało jej się to słuszne.
- Kiedyś było zupełnie inaczej. Kochałam cię całym sercem i nie widziałam poza tobą świata. Wiem, że ty kochałeś mnie równie... nie, dużo mocniej - powiedziała, marszcząc czoło. Zrobiła kilka niepewnych kroków w stronę Haydna, aż opuszki jej palców musnęły blat stołu. Poczuła gwałtowny dreszcz na całym ciele. - Nigdy nie wybaczę sobie, że to zniszczyłam. Ale nie jestem w stanie wytłumaczyć ci, dlaczego drugi raz cię opuściłam. Poczułam po prostu, że jeżeli ja nie doceniłam tego, co mi dałeś, ona to zrobi - wytłumaczyła, patrząc na filiżanki przepełnione gorącą herbatą. Haydn zawsze przygotowywał najlepsze napoje. - Nie chciałam o nią pytać bo bałam się odpowiedzi. Myślisz, że łatwo byłoby mi pogodzić się z myślą, że sam wyznałeś mi, jakie uczucia żywisz do innej kobiety? - zapytała, podnosząc wzrok. Gdy wypowiadała ostatnie słowa, po jej policzku spłynęła jedna łza. Saoirse prawdopodobnie nawet nie zdawała sobie sprawy, że płacze. Stała wystarczająco blisko, by móc dotknąć Haydna. Wystarczyłoby uniesienie dłoni. Tyle że nie miała prawa tego robić. Nie bez jego zgody.
- Nie chciałam niczego między wami psuć - dodała, kiedy wypowiedział ostatnie słowa. Niemiłosiernie zabolały, ale to nieważne. Teraz już była przygotowana na takie wyznania. Nie wiedziała tylko, czy bardziej pragnie rozpalić miłość do mężczyzny, czy na zawsze się jej pozbyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1099
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Poddasze nad 'Antykwariatem'   Sob Lut 11 2017, 00:57

– Ja ciebie wciąż kocham – odpowiedział jej od razu – A przynajmniej tę Saoirse sprzed kilku lat, taką jaką cię pamiętam. I wydawało mi się, widocznie błędnie, że o tym wiesz. Widocznie nie przekonałem cię całkowicie, a szkoda. Może gdybyś dała mi szansę, to oszczędzilibyśmy sobie tych kilku miesięcy. Może się zmieniłem, może jestem bardziej zrzędliwy, zgorzkniały, nie wiem. Nie moja wina. Piję tę samą herbatę o tych samych porach, czasem zostawiam skarpetki na środku, wciąż wolę wschody słońca od zachodów.
Westchnął zdecydowanie zbyt głęboko. Wstał z fotela, wystarczył dosłownie jeden kroczek. Cały stres i strach zniknął. Zupełnie nie rozumiał, czego się wcześniej obawiał. I nie miała racji. Ludzie nie zmieniają się od tak. Zagubiła się, to wszystko.
Uniósł rękę w miarę powoli, tak by automatycznie, w reakcji obronnej, nie odskoczyła od niego. Wytarł tę pojedynczą łzę wierzchem rozgrzanej od herbaty dłoni, a potem uniósł delikatnie jej brodę, żeby na niego spojrzała. Taka śliczna. Zmieniła się, to fakt. Już nie wyglądała jak dziesięć lat wcześniej, choć Haydn widział w niej tą samą Sao, za którą uganiał się z polnymi kwiatami.
– Cały ten czas byłem sam. Totalnie sam. Nie życzę tego nikomu, naprawdę. Tęskniłem za tobą okrutnie. Dziś powiem ci to wprost – nigdy nikogo nie pokocham tak jak kocham ciebie. Musiałabyś się bardzo bardzo postarać, żeby to się zmieniło. Albo udowodnić mi, że jesteś kompletnie inną osobą i że muszę uporać się z beznadziejną miłością do ducha.
Miał ją już tutaj, tak blisko. Jakby śnił. I widział w jej oczach, że wcale się nie zmieniła. Gdyby jej nie zależało, to by nie napisała, nie przyszła, nie stałaby tuż przed nim. Jego Saoirse. Uśmiechnął się. Chciał ją rozbroić do końca. Mało brakowało, a sam też by się rozpłakał, ale pozostał dzielny.
– Oddałbym absolutnie wszystko, razem z dumą i honorem, za porcję twojego spaghetti – parsknął cicho, pokazując przy tym wszystkie równe zęby – Nie żartuję!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze nad 'Antykwariatem'   Sob Lut 11 2017, 01:55

Saoirse przez dłuższą chwilę nie potrafiła znaleźć słów będących dobrą odpowiedzią na wyznanie Haydna. Zastanawiała się, zastanawiała, ale ostatecznie po prostu patrzyła na niego z niedowierzaniem, próbując przetrawić informacje. Jedno słowo odbijało się echem w umyśle blondynki: "kocham" wypowiedziane tonem pełnym miłości, rozpaczy i tęsknoty. "Kocham", które mogło należeć tylko do Haydna. "Kocham", na które nie zasłużyła.
- Haydn... - wyszeptała jego imię, nie potrafiąc zmusić się do czegoś więcej. Patrzyła na ukochanego, kiedy powoli podnosił się z fotela i drastycznie zmniejszył dzielącą ich odległość. Tak blisko... ostatni raz czuła jego zapach ponad pół roku temu. Pół roku. Dopiero w tamtym momencie dotarło do niej, na jak długie męczarnie go skazała.
Jeśli on w tamtym momencie poczuł się pewniej, to zapewne dlatego, że cały strach spłynął na Saoirse. Wiedziała dobrze, że jeśli teraz posłucha serca, prędzej czy później na nowo zawiedzie ukochanego. Ona po prostu za bardzo się nie docenia.
Drgnęła, gdy uniósł dłoń, ale nie zaprotestowała. Rozchylone usta zadrżały w szlochu, gdy starł łzę z jej policzka. Przymknęła oczy, kiedy przesunął palcami po jej twarzy, ujmując brodę, po czym znowu je otworzyła, wpatrując się w Haydna. Dostrzegła zmarszczki - o wiele więcej niż dawno temu. Widoczne zmęczenie dodawało mu lat, choć Sirszy wydawało się, że w ogóle się nie zmienił.
- Nie potrafię ci udowodnić niczego. Cztery lata temu popełniłam największy błąd swojego życia, pozwalając ci odejść. Często wracam myślami do tego popołudnia i wspominam go jako dzień mojej zguby. Choćbym z całego serca się starała, nie jestem w stanie przestać cię kochać. Wróciłam dla twojej miłości, Haydn - powiedziała cicho, po czym przygryzła wargę. Choć wcześniej nie mogła wydusić z siebie jednego sensownego zdania, teraz słowa same cisnęły jej się na usta. - Wróciłam dla ciebie - przyznała wreszcie i uniosła prawą rękę, chwytając wolną dłoń mężczyzny. Przełknęła ślinę, czując ucisk w brzuchu. Prawie jak przed pierwszą randką. - Zakochałam się w tobie ponad dekadę temu. I choćbym bardzo próbowała, nic tego nie zmieni. Nie potrafię zwrócić ci straconego czasu, nie uleczę ran, które ci zadałam. I nie wiem, czy to, co się właśnie dzieje, jest kolejnym pięknym snem, czy spełnieniem marzeń - wyszeptała cicho, splatając palce Haydna z własnymi. Może i nie była w przemowach tak dobra, jak on, ale otworzyła się. Dawna Saoirse, która w teorii miała nie istnieć, znowu zabrała głos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1099
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12102-haydn-thomas-locke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12105-jolly-roger#325221
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12104-haydn-thomas-locke




Moderator






PisanieTemat: Re: Poddasze nad 'Antykwariatem'   Nie Lut 12 2017, 22:30

Wypowiedziała jego imię, poczuł na plecach dreszcz i mocniejsze uderzenie w klatce piersiowej. Kiedyś słyszał je po kilka razy dziennie i z upływem czasu nie wzbudzała tym większych emocji. Brakowało mu jej głosu. Kiedy się poznali, był chyba bardziej dziewczęcy i śpiewny, teraz – po prostu dojrzały, trochę niższy, poważniejszy.
– Ja też czuję się okropnie przez to co zrobiłem. Obydwoje potrzebowaliśmy ochłonąć, to fakt, ale nie mogę sobie wybaczyć, że nie wróciłem na Tojadową następnego dnia. Nie powinienem się poddawać ani zmuszać cię do podejmowania tak ważnych decyzji. Przepraszam.
Dłonią, którą jeszcze przed chwilą wycierał jej policzek, przeczesał pasmo blond włosów, które aktualnie smętnie zwisało przy jej twarzy. Z każdą chwilą podobały mu się coraz bardziej. Nigdy nie wyobrażał sobie Saoirse w innym kolorze włosów, poza dniem jej urodzin, gdy odebrał ją z teatru. Wtedy zmieniła fryzurę ze względu na rolę. Nie sądził jednak, że zdecyduje się na trwałą metamorfozę. Opuścił wzrok, spojrzał na ich splecione dłonie. Nie opierał się, dopasował swoje palce do jej, lekko zacisnął je na delikatnej kobiecej dłoni.
– Saoirse, musisz też chcieć wrócić dla siebie. Znaczy, nie… - chwilowo się pogubił i zmarszczył lekko brwi – Ty musisz tego chcieć. Nie tylko dla mnie, nie żeby mnie uszczęśliwiać, ale musisz być pewna, że ty chcesz. Jeśli ty chcesz znów… - zamilknął na chwilę, próbując wyczytać cokolwiek z jej oczu – To możemy podjąć kroki by zapomnieć, że to się kiedykolwiek wydarzyło. Jakby nic się nie stało, jakbyśmy tylko oddzielnie wyjechali na wakacje. Wybaczę ci wszystko i mam nadzieję, że ty mi też. Tylko musisz być pewna.
Drżał? Chyba trochę tak. Bał się odpowiedzi? Na pewno tak. Plan zapasowy? Nie za bardzo. Tysiące myśli kołatały mu w głowie, głównie dotyczące tego, czy to nie dzieje się zbyt szybko. Z drugiej strony, na co czekać? Traciliby tylko czas, a chyba już wystarczająco dużo go zmarnotrawili. Powoli uniósł ich splecione ręce i zbliżył usta do wierzchu jej dłoni, ledwie muskając jej skórę niczym piórkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 828
  Liczba postów : 268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12352-saoirse-noelle-horan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12412-swietlik#332395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Poddasze nad 'Antykwariatem'   Nie Lut 19 2017, 20:28

Imię Haydna rozpływało się na wargach Sirszy. Smakowała go, uczyła się na nowo i zapamiętywała jak za pierwszym razem, gdy się jej przedstawił. Kiedy ostatni raz zwróciła się do niego w ten sposób? Minęło z pewnością ponad pół roku. Wówczas bała się i nie wiedziała, czy w ogóle może to zrobić. Nie nazwałaby go jednak "panem Locke" bo oznaczałoby to przekreślenie ich wspólnej przeszłości. A Saoirse nie potrafiłaby się na to zdobyć.
- Niczemu nie zawiniłeś. Zachowałam się wtedy jak dziecko. Każdego dnia wyrzucam sobie, że mogłam przecież postąpić zupełnie inaczej. Albo chociaż pobiec za sobą i błagać, byś mnie nie zostawiał. Zmarnowałam prawie cztery lata życia, Haydn. Czekając na ciebie, mając pewność, że nigdy więcej cię nie zobaczę - wyszeptała łamiącym się głosem, przymykając oczy. Patrzyła na mężczyznę i widziała jego dawną, młodszą wersję. Wówczas w jego spojrzeniu nie było zawodu, żalu i zmęczenia. Jej Haydn uśmiechał się, witał ukochaną pocałunkiem i cierpliwie czekał, gdy nie miała siły opowiedzieć mu o swoim dniu.
Zadrżała, gdy musnął wierzchem dłoni jej policzek. Rozchyliła oczy, gdy ujął w palce kosmyk złocistych włosów. Zacisnęła palce, które splatała z mężczyzną. Oddech kobiety zadrżał, kiedy spuścił wzrok, a serce zabiło mocniej gdy odwzajemnił pieszczotę.
- Wiem, że z nikim nigdy nie będę tak szczęśliwa, jak z tobą. Kocham cię, Haydnie Thomasie Locke - odpowiedziała na jego monolog kilkoma krótkimi zdaniami. Nie wiedziała, jak inaczej przekazać, co czuje. Wypowiadała ryzykowne słowa i zdawała sobie sprawę, że jeśli otworzy się za bardzo, a mężczyzna ją odrzuci, już sobie nie poradzi. - Chciałabym, żebyś mi wybaczył. Niekoniecznie zapomniał, bo to niemożliwe. Jedyne, czego pragnę, to... ty - przyznała cicho, marszcząc brwi ze zdenerwowania. Miała dziwne wrażenie, że Haydn drży. Oboje drżą. Patrzyła na usta mężczyzny muskające jej delikatną, bladą dłoń i uśmiechnęła się delikatnie, z trudem powstrzymując łzy. Powoli wysunęła dłoń z jego uścisku i palcami musnęła policzek ukochanego, chwilę później przesuwając je aż na jego kark. Chciała poczuć go bliżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Poddasze nad 'Antykwariatem'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Szklane poddasze.
» Poddasze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
smiertelny nokturn
 :: 
poddasza na Nokturnie
-