IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 W innym wcieleniu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 631
  Liczba postów : 709
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Moderator






PisanieTemat: W innym wcieleniu   Czw Kwi 28 2016, 20:40


Retrospekcje

Osoby: Mikkel Carlsson i Rosa Fjerdigen
Miejsce rozgrywki: korytarz w szkole
Rok rozgrywki: 2015 okolice grudnia
Okoliczności: przypadkowe spotkanie po latach, kiedy to Rosie nie do końca wyszła ucieczka


Szkoła pustoszała. Na korytarzach mijał coraz mniej osób. Coraz mniej było do roboty. Profesorzy nie wymagali już za wiele. W końcu zbliżały się święta i większość uczniów i studentów zbierała manatki i wracała do domu, do rodziny. Mikkel też zamierzał wrócić. Stęsknił się w szczególności za siostrą, która jeszcze nie przybyła do Hogwartu i wciąż na nią czekał. Chciał jej opowiedzieć o tym, jak jest w Anglii. Był też ciekawy, co działo się w Stavefjord. Czy wszystko wyglądało tak samo. Minęło tylko pół roku, a on czuł się tu inaczej niż w Szwecji. Trochę mu jej brakowało. Chyba nie zdążył się zaaklimatyzować. Niektórzy powiedzieliby, że wręcz przeciwnie. W końcu miał dziewczynę, najlepszego kumpla. Właściwie to mu się powodziło. Ale to nie było to samo. Zmienił się. Nie był tą samą osobą, co wcześniej. Przechadzał się właśnie po korytarzu, nie zmierzając w żadnym konkretnym kierunku. Szukał znajomych, żeby móc z kimś zamienić parę zdań. Ale nikogo nie spotykał. Dziwnie wszyscy zdawali się już wyjechać, a przecież dobrze wiedział, że spora część nawet nie miała zamiaru wracać do domu. Paru uczniów krzątało się jeszcze po piętrze. Mikkel nie skupiał się zbytnio na rozpoznawaniu ich twarzy. Wtedy zauważył małą blondynkę, która wydawała mu się dziwnie znajoma. Szukała czegoś w torbie, ale wszędzie by ją rozpoznał. Ale co ona robiłaby w Hogwarcie? Nie, niemożliwe. Zauważyłby ją do tej pory. Przecież przez pół roku musieliby się już wcześniej spotkać. A on na pewno zwróciłby na nią uwagę. Ale nie pomylił się. To była Rosa. Jeszcze niedawno, jego Rosa. Do czasu… Mikkel należał do osób bardzo porywczych i raczej nieufnych. Więc kiedy byli razem, każdego, kto się do niej zbliżył traktował z dystansem. I kiedy usłyszał od kogoś, że tamten idiota próbuje się do niej dorwać. No nie, nie mógł puścić mu tego płazem. Dziewczyna jednak nie była z tego powodu zadowolona… Pokłócili się. A chwilę potem zniknęła. Bez śladu. Od jej znajomych usłyszał tylko, że wyjechała. Dla Mikkela było to niezłym ciosem. Mimo że nie należał do osób, które odczuwałyby jakieś silne uczucia, to jednak poczuł się trochę zrównany z ziemią. Ucierpiała duma. Ale szybko się pozbierał. W końcu nie mógłby zostawić takiej skazy na jego reputacji. Widok dziewczyny tutaj jeszcze bardziej go zdezorientował. Czy to znaczy, że wyjechała do Anglii? Zauważył ją i od razu się zatrzymał. Ona chyba nie zauważyła, że przechodził. Wciąż uparcie szukała czegoś w torbie, a kiedy była wystarczająco blisko, odezwał się na tyle głośno, żeby go usłyszała.
- Rosa? - wymawiając jej imię pierwszy raz od dość dawna, poczuł się trochę dziwnie. Pogodził się z tym, że już nigdy jej nie spotka. A teraz przypomniał sobie to uczucie… upokorzenia, kiedy wyjechała bez słowa. Jak to możliwe, że trafiła tutaj? Miała mu sporo do wyjaśnienia.

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 29
Dodatkowo : Metamorfomag
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12171-rosa-fjerdingen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12172-pucholandia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12173-topor




Gracz






PisanieTemat: Re: W innym wcieleniu   Czw Kwi 28 2016, 21:59

Święta były dla Rosy niesamowitym okresem. Zawsze cieszyła się jak dziecko, kiedy wracała do domu, w którym panowała rodzinna atmosfera. Ale to był pierwszy raz, kiedy nie było mowy o Norwegii. Cała, niewielka rodzina Fjerdingen mieszkała teraz w Londynie, który chcąc, nie chcąc Rosa musiała traktować jako dom. Ciężko było jej to znieść, ale nic nie mogła na to poradzić. Ostatnie dni przed wyjazdem z zamku były wyjątkowo szalone. Oddawanie ostatnich prac, pakowanie rzeczy, upewnianie się, że z wszystkimi się pożegnała, po prostu jedno wielkie zamieszanie. Nie pomagał w tym fakt, że jeszcze częściej musiała zmieniać swój wygląd. Dlaczego? Cóż, dziewczyna nie należała do odważnych osób, a co za tym szło, nie była w stanie spojrzeć byłemu chłopakowi w oczy. Dokładnie pamiętała co stało się w tamtej szkole i jak bardzo ją to zraniło. A niedługo po tym wyjechała bez słowa. Zaledwie garstka osób o tym wiedziała, a Mikkel do nich nie należał. Trudno było zostawić jej wszystko za sobą, skoro coś do niego czuła. Ale wiedziała, że tak będzie lepiej, a poza tym miała już nigdy więcej się z nim nie spotkać. To na pewno ułatwiłoby całą sprawę, ale najwyraźniej nie mogło być tak cudownie. Jak się okazało, nie tylko ona przeniosła się do Hogwartu. Jak mówiłam, nie należała do osób odważnych, dlatego zamiast wszystko wyjaśnić z tamtym chłopakiem, zwyczajnie zmieniała swój wygląd i go unikała. Nie było to takie łatwe, ale udawało się przez pierwszy semestr. Cóż, myślała, że da radę pociągnąć to do końca studiów.
Została jej ostatnia praca do dostarczenia, coś o wilkołakach. Przystanęła gdzieś z boku, na jednym z korytarzy, tak aby nikomu nie zawadzać. Nadal czuła się niepewnie w tym zamku, więc miała nadzieję, ze dostarczy swoje zadanie, prześpi noc, a rano wróci do domu. Otworzyła torbę, którą miała przewieszoną na ramieniu i zaczęła w niej grzebać, w poszukiwaniu pergaminu, a wiadomo co kobiety nosiły w wszelkie rodzaju torebkach. Ewidentnie odcięta od świata, z lekko zmarszczonymi brwiami, stała tam dłuższą chwilę i dopiero kiedy usłyszała swoje imię, nieco podskoczyła wystraszona i szybko podniosła wzrok. Serio podniosła, bo jej 160 wcale teraz nie pomagało. Wtedy ją zamurowało, język utknął w gardle, a mózg odmówił posłuszeństwa. Świetnie.
-Hei- zawsze kiedy się stresowała zaczynała mówić w ojczystym języku, dlatego przywitała się po norwesku, a w jej głosie można było usłyszeć zdenerwowanie- Co ty tu... nie wiedziałam, że uczysz się tutaj. Znaczy ja.. no wiesz...- kiedy już ponownie zaczęła mówić po angielsku, język zaczął się jej plątać, pewnie policzki miała wściekle czerwone, a całe to zestresowanie sprawiło, że jej włosy przybrały kolor truskawek. Niedobrze Rosa, niedobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 631
  Liczba postów : 709
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Moderator






PisanieTemat: Re: W innym wcieleniu   Pią Kwi 29 2016, 00:23

Nie mylił się. To była Rosa. Jak tylko podniosła wzrok, spojrzał w jej błękitne oczy, których nie pomyliłby z żadnymi innymi. Nie raz przecież przyglądał się im uważnie. I właśnie to spojrzenie go ukłuło. Przypomniał sobie, że było mu źle, kiedy Rosa zniknęła. Tak bez pożegnania. Miał o to do niej żal. Jak okropnie by się nie pokłócili, tak się nie robi. To jest po prostu nie do przyjęcia. Teraz zdenerwowało go dodatkowo jej zakłopotanie. To on tu powinien się dziwić. On nie miał, co się tłumaczyć. Nie zrobił nic złego poza może niepotrzebnym zbiciem jednego czarodzieja.
- Hei - odpowiedział, a raczej bardziej prychnął. Sam dobrze znał norweski. I nie tylko. Carlssonowie należeli do tych rodzin, które przy obiadach używały co rusz innego języka. Mikkel znał ich 4. Norweski, szwedzki, niemiecki i angielski. Jego rodzice posługiwali się biegle siedmioma. Także jego wynik wcale nie był taki spektakularny. Rosa zaczęła się mieszać. Była wyraźnie zakłopotana, co trochę schlebiało chłopakowi. Cieszył się, że wywołuje w niej jakiekolwiek uczucia.
- Ja? - spytał, okazując swoje niedowierzanie - Rosa, to Ty mnie zostawiłaś bez słowa. Po prostu wyjechałaś. I ja o tym nic nie wiedziałem - ostatnie słowa wypowiedział prawie krzycząc. Nie wiedział skąd u niego taki nagły przypływ złości. Przecież już dawno się z tym pogodził. Nawet nie wysłał za nią żadnej sowy. Był ponad to. A teraz sam okazuje, że go to zraniło? Mikkel był obecnie jedną wielką sprzecznością. Zachowywał się zupełnie nie jak on. Ale skoro już zaczął, to nie mógł nagle wrócić do swojego wcześniejszego "ja".
- Naprawdę tak Cię zabolało, że sprałem tamtego kolesia? Na tyle żeby wszystko porzucić? W to nie uwierzę - przybrał już trochę łagodniejszy ton, widząc jak włosy dziewczyny zmieniają kolor na truskawkową czerwień. Zawsze uważał to za urocze. Interesującą częścią metamorfomagii było właśnie wywoływanie zmian wyglądu przez zmianę nastroju, czy uczuć. Trochę w ten sposób wykładali wszystko na stół. Ale dla Mikkela to był plus. Wtedy wiedział, czy ma do czynienia z kimś prawdziwym, nie bojącym się ukazać prawdy o swoich uczuciach. Hipokryzja? Kolejna sprzeczność? On nie umiał mówić o swoich uczuciach, a oczekiwał tego od ludzi. Chyba niezbyt fair. Ale jak już mówiłam, pełen sprzeczności.

[Było trochę więcej, ale nagle wystąpił jakiś błąd i się usunęło. Trochę już późno, więc nie będę dopisywać, ale smutek ;_;]

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 29
Dodatkowo : Metamorfomag
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12171-rosa-fjerdingen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12172-pucholandia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12173-topor




Gracz






PisanieTemat: Re: W innym wcieleniu   Pią Kwi 29 2016, 22:18

Miała ochotę zapaść się teraz pod ziemię, albo zwyczajnie się odwrócić i zwiać. Z jednej strony, była zła. Kto by nie był? W końcu Mikkel pobił jej przyjaciela, a nie miała ich wielu i pewnie dlatego tak bardzo ją to zraniło. Z drugiej za to, wiedziała, że wyjechanie bez słowa nie było aż tak dobrym pomysłem. Jasne, nie miała wyjścia i musiała przyjechać do Londynu, ale zwyczajnie się nie pożegnała. Była pewna, że tak będzie lepiej nie tylko dla niej, jak i dla niego. Nigdy nie była egoistką i zawsze myślała o drugiej stronie, ale w tym przypadku nawet nie przypuszczała, że jej wyjazd i niewyjaśnione sprawy mogły wpłynąć na tego chłopaka. Oczywiście kiedy przed nim stała nie mogła wymyślić jakiejś sensownej wymówki, bo wszystko brzmiało niedorzecznie. Nie potrafiła też pokazać, że jej nie zależy, bo w jakimś stopniu zależało. Starała się nie owijać w bawełnę i nie hamować swoich emocji, ale w tym przypadku była pewna, że jeśli tak postąpi, to będzie lepiej. Jakby na to nie patrzeć, mogłaby powiedzieć mu, że nie ma ochoty z nim dyskutować, o! I nawet miała zamiar, to zrobić, ale kiedy usłyszała jego słowa, zmrużyła oczy i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. A chłopak znał ją na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że to nie jest dobry znak. Rzadko kiedy się denerwowała i wszystko chciała załatwiać pokojowo, ale teraz nie widziała innego rozwiązania.
-O tak, zaraz będę błagać o wybaczenie, bo ty postanowiłeś zachować się jak dupek- warknęła w jego stronę i choć miał w jakimś stopniu rację, ona była kobietą, a to oznaczało, że czuła potrzebę zwalenia winy na niego. Wplotła swoje palce we włosy, odgarniając je do tyłu. Właśnie wtedy zorientowała się jaki kolor ma na głowie i choć próbowała go zmienić, nie wychodziło, co jeszcze bardziej doprowadziło ją do szału. Wzięła głęboki wdech i na chwilę oderwała od niego spojrzenie- Wyjaśnię ci to całkiem szybko. Tak wyjechałam, nie, nie z twojego powodu, a przez sprawy rodzinne. Czy jestem zła? Tak. Pobiłeś go bez żadnego powodu i najwyraźniej nie widziałeś w tym nic złego. Czy jesteś dupkiem? Tak. Czemu się nie pożegnałam? A no tak, bo jesteś dupkiem- powiedziała z uśmiechem na ustach, wyraźnie z siebie zadowolona. Miała w zwyczaju dramatyzować, ale uważała, że ma rację i aktualnie nie zapowiadało się, żeby coś się zmieniło.
-Więc, fajnie było cię spotkać i tak dalej...- kiedy złość powoli przechodził, Rosa znów wracała do stanu, kiedy nie do końca wiedziała co powiedzieć. Jak mówiłam, kłótnie nie były dla niej, dlatego właściwie sama było zdziwiona swoją postawą- Powinnam chyba iść- ale nie ruszyła się z miejsca. Nie mogła? Nie chciała? Cholera ją wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 631
  Liczba postów : 709
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Moderator






PisanieTemat: Re: W innym wcieleniu   Sob Kwi 30 2016, 13:01

Był dupkiem. To niezaprzeczalna prawda. Po prostu. Może i była w tym jego wina. Ale takie rzeczy da się rozwiązać. Wystarczy porozmawiać. Cokolwiek. Zachował się idiotycznie. Ale taki już był. A Rosa znała go na tyle dobrze, żeby to wiedzieć. Niedługo później nawet było mu przykro. Nawet chciał ją przeprosić, ale już było za późno, bo ona wyjechała.
- Nie będę Ci się znowu tłumaczył. Dobrze wiesz, czemu go pobiłem. Nie, może i nie miałem racji. Ale dlaczego mi nie powiedziałaś? To, że raz zachowałem się jak dupek chyba jeszcze nie przekreśla wszystkiego innego? - spytał, bo sam naprawdę nie znał odpowiedzi. No chyba powinien dostać jakąkolwiek szansę na wytłumaczenie. Rozumiał, że mogła być zła. Ale czy to znaczyło, że nie stracił szansę, żeby zostać poinformowanym o jej wyjeździe? Zirytowała go jej reakcja na jego słowa. Nie uważał, żeby miała prawo, by się teraz denerwować.
- Nie zrzucaj całej winy na mnie, bo oboje wiemy, że tak nie jest - dopowiedział - Zresztą miałem powód. A to, że jestem dupkiem jeszcze nie oznacza, że nie zasługuje, by wiedzieć, co się z Tobą dzieje. Mogłaś chociaż napisać - sam nie napisał. Ale to nie należało do niego. To nie on wyjechał i to jemu należały się jakieś wyjaśnienia. Tylko przekręcił oczami, kiedy zobaczył uśmiech na jej twarzy.
- Nie dramatyzuj, proszę - powiedział już normalnym tonem. Jak tylko powiedziała, że powinna iść złapał ją za rękę, starając się jej to uniemożliwić - Nie. Nie uciekaj od problemu - nie chciał, żeby znowu się unikali. Bez żadnego wyjaśnienia. W połowie rozmowy. Znowu zostawiliby wszystko tak jak było wcześniej i nic by się nie zmieniło.
- Jeszcze Ci tego nie mówiłem, ale przepraszam. Wyjechałaś zanim zdążyłem to powiedzieć, więc… tak - nie bardzo wiedział, co powinien powiedzieć. Rosa wciąż była na niego widocznie zła. A on wciąż chował urazę. Że najwidoczniej nie był dla niej wystarczająco ważny. Że pomyślała, że go to nie dotknie. Że nie sądziła, że jemu faktycznie zależało...

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 29
Dodatkowo : Metamorfomag
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12171-rosa-fjerdingen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12172-pucholandia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12173-topor




Gracz






PisanieTemat: Re: W innym wcieleniu   Wto Maj 03 2016, 22:41

Rosa zawsze uważała, że rozmowa jest najlepsza, że dzięki niej można bezproblemowo rozwiązać kłopoty. Więc czemu nie zrobiła tego przed wyjazdem? Nie mogła tłumaczyć, że nie było na to czasu, bo mogłaby poświęcić tę godzinę, żeby wszystko z nim wyjaśnić. Nie była osobą, która lubiła zostawiać niedokończone sprawy, ale w jakimś stopniu obawiała się, że się pogodzą. Czy to nie brzmi niedorzecznie? Ona naprawdę się tego bała, w końcu wtedy coś trzymałoby ją w kraju i trudno byłoby wyjechać, a dzięki całej kłótni uznała, że wyjazd do Londynu będzie dobry i nikt na tym nie ucierpi. Być może zachowała się egoistycznie, ale za nic nie zamierzała się do tego przyznać, w dodatku kiedy często myliła uczucia. Nie do końca rozróżniała miłość od zauroczenia, przyjaźni od zwykłej znajomości i wrogów od osób, z którymi zwyczajnie się nie rozmawia. Teraz miała jeszcze większy mętlik w głowie i pewnie żadne słowa nie wyraziłby tego co własnie czuła. Być może dlatego tak bardzo obwiniała o wszystko ślizgona. To prawda, wszystko zaczęło się od pobicia jej przyjaciela, ale przecież minęło sporo czasu i mogła napisać choć jeden list. Cóż, powoli to do niej docierało, ale i tak trudno było przyznać się do błędu.
-Okej, dobrze! Ja też zawiniłam, ale miałam przynajmniej powód, dobry powód. Ale ty też nie napisałeś, jakbyś zupełnie nie interesował się dlaczego zniknęłam- ona po prostu musiała odwrócić kota ogonem, serio. Czuła, że chłopak miał rację, sama nie byłaby szczęśliwa gdyby ktoś dla niej bliski nagle zniknął bez pożegnania. Co prawda, spodziewała się kilku listów dziennie, ba, mógłby jeszcze przylecieć na smoku! Ale życie, to nie bajka, a Mikkel najwyraźniej potrafił podejmować rozsądne decyzje, czego Rosa mogła tylko pozazdrościć. Zmrużyła oczy i prychnęła niezadowolona, miała świadomość, że dramatyzuje, ale nie chciała dopuścić do siebie myśli, że związek tworzyły dwie osoby, które powinny przyznawać się do błędów, kiedy trzeba. Fjerdingen zwyczajnie się do tego nie nadawała i nadal uważała, że ma rację. Dopiero kiedy złapał ją za rękę, lekko się uspokoiła. To śmieszne, jak dotyk mógł działać na człowieka, co potwierdzała tylko zaistniała scena. Przeniosła na niego swój wzrok by rzucić jakąś złośliwą uwagą, ale właśnie wtedy on powiedział coś, czego właściwie się nie spodziewała. Tak, w jakimś stopniu sądziła, że mu nie zależało, w końcu nie zrobił nic po jej wyjeździe, a teraz przepraszał. Nie robił tego tylko, żeby zdobyć jej zainteresowanie, a mówił to całkiem szczerze. Przez co język Rosy znów utkwił w gardle, a ona nie wiedziała co ma teraz zrobić. Znów prychnęła i wyrywając rękę z jego uścisku, wsadziła dłonie do kieszenie spodni, przez co wyglądała jak obrażone dziecko.
-I jak mam niby być teraz na ciebie zła?- zapytała z wyrzutem, bo będąc na kogoś złym wszystko stawało się łatwiejsze, a w tym momencie zwyczajnie nie mogła, bo zrobił coś na co cały czas czekała. Cholera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 631
  Liczba postów : 709
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Moderator






PisanieTemat: Re: W innym wcieleniu   Pią Maj 06 2016, 23:40

Pozostawienie spraw niewyjaśnionych i liczenie, że załatwią się same było bardzo w stylu Mikkela. Strategicznym elementem ich kłótni było więc nie napisanie ani jednego listu. Nie pozwalała mu na to jego duma, która tak bardzo ucierpiała po wyjeździe Rosy. Całe szczęście, że przyznała się do swojej części winy. Gdyby wciąż się upierała, że jest niewiniątkiem, Carlsson zostałby kompletnie wytrącony z równowagi. Nie mógłby do tego dopuścić, żeby nie wzięła na siebie odpowiedzialności, że to, że go zostawiła.
- Nawet nie wiesz, ile listów napisałem. Na Twoje szczęście byłem zbyt miły, żeby je wysłać - oj nie chciałaby ich otrzymać. Całą swoją złość przelał na papier. Gdyby ktoś odczytał jego sowę, mógłby się nieźle przestraszyć. Całe szczęście, że ich nie wysłał. Jak dobrze, że wciąż mu na niej zależało. Jak tylko by je odczytała, od razu by go znienawidziła. A tak sprawa została w miejscu. Niedobrze. Nie powinno się przecież od problemów uciekać, ale nie myślał o tym wtedy w takich kategoriach. Był zbyt zdruzgotany. Nie mógł jej wybaczyć, że tak go upokorzyła. Koniec końców, urwanie kontaktu było rozsądnym rozwiązaniem. Każde z nich ruszyło ze swoim życiem dalej i przynajmniej nie musiało się martwić, że kogoś im brak. Chociaż przez pewien czas Mikkelowi było brak Rosy. Zwykle spędzali czas razem. Byli całkiem charakterystyczną parą w Stavefjord i duża część uczniów ich kojarzyła jako dwójkę. A potem nagle został sam Mikkel. Nie znosił pytań, gdzie jest jego dziewczyna, bo nie miał zielonego pojęcia. Nie wiedział, co odpowiedzieć. Strasznie go to frustrowało, więc nawet nie zaczynał z nikim rozmowy. A otrzymując takie pytanie, po prostu odchodził, przewracając oczami.
- Nie zachowuj się jak księżniczka, kiedy się przed Tobą korzę - odburknął z nutą śmiechu w głosie, kiedy dziewczyna wyrwała swoją rękę z jego uścisku. Zawsze go to bawiło. Przy każdej kłótni zachowywała się jak mały przedszkolak, a wtedy Carlsson po prostu nie wytrzymywał. Było to zbyt urocze i nagle cała złość mu mijała. Tym razem też już kompletnie się wyciszył.
- Przecież nie musisz być na mnie zła - odpowiedział. Chwilę postali w milczeniu, bo on za bardzo nie wiedział, co ma powiedzieć. Tylko się jej przyglądał, jak tak stała z rękami w kieszeni. Uśmiechał się pogodnie i zaczął się zastanawiać, czemu właściwie tak sobie skaczą do gardeł. Przecież to było dawno i nieprawda. Zdążyli sobie ułożyć życie, a zakończenie tamtej sprawy nie miałoby na nie kompletnie wpływu. Więc czemu ma mieć teraz?
- Całkiem miło Cię znowu widzieć - powiedział, podchodząc do niej i przytulając małą Rosę do siebie, w takiej samej pozycji, w jakiej właśnie stała. Z obrażoną miną i schowanymi dłońmi. Był od niej dużo większy, więc nie miała innego wyboru. Musiała się na to zgodzić.

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 29
Dodatkowo : Metamorfomag
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12171-rosa-fjerdingen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12172-pucholandia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12173-topor




Gracz






PisanieTemat: Re: W innym wcieleniu   Sob Maj 14 2016, 17:08

-Tak, to w twoim stylu- znała go naprawdę dobrze, choć kiedy wyjechała, jakby cała wiedza na jego temat się wymazała. Serio, zastanawiała się czemu nie dostaje pięciu listów dziennie z zapytaniem gdzie jest, co robi, czemu wyjechała? Doskonale wiedziała jaki jest Mikkel, jego duma była ważna, co całkiem ułatwiało Rosie sprawę. Mogła szybko i bezboleśnie urwać kontakt, bo znając ją, to nawet nie przeczytałaby listu gdyby jednak chłopak postanowił napisać. Nie przypuszczała jednak, że jej wyjazd jakoś na niego wpłynie. Pokłócili się i Fjerdingen była skłonna na tym skończyć, bez żadnych rozmów, serio. Była pewna, że Mikkel nawet nie będzie tego wszystkiego żałował, że żadne pytania o to gdzie podziała się jego dziewczyna, na niego zwyczajnie nie wpłynął. Cóż, Rosa po prostu nie widząc nic o związkach była pewna, że tak będzie lepiej dla obydwóch stron. Sama starała się nie przejmować swoimi uczuciami i zwyczajnie nie obracała się za siebie. Żyła dalej i właściwie nie miała nawet czasu, żeby rozmyślać, czy postąpiła dobrze. Przeprowadzka, nowa szkoła, próba zaaklimatyzowania się... wszystko działo się tak szybko i było tego tak wiele, że zupełnie zapomniała o przeszłości. Dopiero kiedy mogła spokojnie usiąść i pomyśleć, zastanawiała się, czy nie byłoby łatwiej mieć przy sobie kogoś bliskiego, kogoś ze starego życiu. Cóż, myślała wtedy tylko o jednej osobie i pytała rodziny, czy na pewno nie przyszedł do niej jakiś list. A odpowiedź zawsze była ta sama.
-Nie jestem księżniczką- mruknęła niezadowolona i przewróciła oczami. Miał zupełną rację, zawsze się tak zachowywała w takich sytuacjach i zwalała winę na drugą osobę. Ale nic nie denerwowało jej tak jak jego zachowanie w tym momencie. Ona starała się być wielce obrażoną i ułatwić im życie, a on się uśmiechał! I w dodatku próbował załagodzić sprawę, a to dla Rosy było niedorzeczne. Ona najwyraźniej nadal uważała, że lepiej będzie się unikać przez resztę pobytu w Hogwarcie. Choć zaczynało do niej docierać, że najwyraźniej nieco się myli. Prychnęła ponownie niezadowolona i w tym momencie Mikkel postanowił ją objąć, co oznaczało również, że cała złość Rosy zupełnie gdzieś odepchnęła.
-Na dobrą sprawę widziałeś mnie dość często, choć pod inną postacią- powiedziała i lekko się uśmiechnęła, mimowolnie kładąc głowę na jego klatce piersiowej. Po chwili się odsunęła i dźgnęła go łokciem z żebra- Nadal jestem zła, więc będziesz mi musiał to wynagrodzić- powiedziała wzruszając ramionami i próbując zachować poważną minę, choć na jej twarzy po chwili pojawił się uśmiech. O wiele bardziej wolała być tą pogodną i miła dziewczyną, niż zgrywać wielce oburzoną. Kobieta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 631
  Liczba postów : 709
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Moderator






PisanieTemat: Re: W innym wcieleniu   Pon Maj 16 2016, 13:08

Jak to możliwe, że do tej pory zdążył już zapomnieć o całej sprawie? Sam Mikkel tego nie wie. Ale widok Rosy przywołał właśnie te dramatyczne wspomnienie, którego przez długi czas się wypierał. Wydawało mu się, że dawno mu przeszło i nie spędzał już dni zastanawiając się, co się stało. Ale teraz był wdzięczny losowi, że się z nią spotkał. Że mogli sobie mniej więcej wyjaśnić, co poszło nie tak. Oboje byli całkiem uparci, więc ich kłótnie były zawsze wyjątkowo burzliwe. Będąc w Hogwarcie, Mikkel nauczył się jednak trochę opanowania i nie reagował na wszystko tak impulsywnie.
- W takim razie królową - zmienił zdanie i w duchu uśmiechnął się na to jej przewracanie oczami - Śniegu - dodał jeszcze na koniec. Lubił sposób, w jaki się denerwowała. O dziwo, nigdy nie wprawiał go w jeszcze większe zdenerwowanie, choć znając życie, większość ludzi dawno wyszłaby z siebie. Ale dla niego to właśnie było bardzo urocze i zabawne. Przez co Rosa często denerwowała się bardziej, bo uważała, że nie traktował jej poważnie. Ale jak tu być poważnym, przy takiej słodkiej dziewczynie? No przecież tak nie można. Dobrze wiedział, że to ją wkurza, więc starał się chować przed nią swoje rozbawienie, ale nie zawsze mu to wychodziło. Tym razem też nie umiał niestety wytrwać w takiej podniosłej atmosferze.
- Osz Ty - skarcił ją na wpół serio, marszcząc przy tym brwi w prawdziwym wyrazie zirytowania - Unikałaś mnie? Rosa… - pokręcił głową wyrażając swoje niezadowolenie. Skoro wiedziała, że chodził do tej samej szkoły, to przecież mogła chociaż się z nim przywitać. Mieliby tę rozmowę już dawno za sobą. Czy ona naprawdę myślała, że uda jej się tak uciekać od niego w nieskończoność? Eh, kobiety. Mikkel nigdy ich nie rozumiał. A Rosa była wyjątkowo skomplikowaną kobietą.
- Czego w takim razie oczekujesz w roli wynagrodzenia? - spytał, będąc przygotowanym na jakiekolwiek życzenie puchonki. Nie czuł się winny. O nie, to przecież nie byłby Carlsson. Ale po prostu chciał zamknąć tę sprawę. Żeby mogli normalnie rozmawiać. Może nawet się czasem spotykać? Kto wie…

z/t x2 - możecie zamknąć temat

______________________

Gdzie był Mikkel?:
 


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

W innym wcieleniu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Nie ważne jest to ile masz, ale ile możesz dać innym
» Regulus Black

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-