IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sala Świateł Prawdy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3036
  Liczba postów : 1805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Sala Świateł Prawdy   Sob Maj 07 2016, 20:11

First topic message reminder :


Sala Świateł Prawdy

Pomieszczenie, którego prawdziwe właściwości, są wyjątkowo skryte. Zazwyczaj uczniowie wybierają to miejsce na spotkania, ze względu na wygodne kanapy i odrobinę ciszy. Dla części równie kuszące są wielkie regały po brzegi wypełnione magiczna literaturą. Wszystko to ubarwiają zaczarowane lampy, co kilka minut błyskające błękitnym światłem, pod wpływem którego na tą minute, całe wnętrze z brązowego zamienia się w ciemno niebieskie. To magiczne zjawisko ma jednak dodatkową właściwość, o której mało kto wie...
W momencie, gdy wnętrze staje się ciemno niebieskie, na osoby tu przebywające działa urok zbliżony do działania Veritaserum. Cokolwiek osoba w tym momencie by nie mówiła, na pewno nie będzie w stanie skłamać. Co więcej, magia tego miejsca, niemalże zachęca do tego, by wyrzucić z siebie parę sekretów.
Ci, którzy wiedzą, jak to miejsce działa, wiedząc też, że warto go unikać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 718
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1052
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Nie Cze 11 2017, 22:40

Bridget nie wiedziała, dlaczego z jej ust wyrwała się uwaga o tych chłopcach - jako że przebywali w pokoju świateł prawdy, ten nieoczekiwany wybuch z jej strony mógł wyłącznie sugerować, że jej myśli błądzą w naprawdę przeróżnych kierunkach podczas niezobowiązujących rozmów z nowym znajomym... Przez moment było jej głupio, że w ogóle padło takie stwierdzenie z jej strony i starała się zatuszować to jakoś uśmiechem (o jeszcze sobie chłopak pomyśli, że jest jakaś niezdrowo napalona i tylko jedno jej w głowie), lecz później, wraz z kolejnymi słowami chłopaka, jej uśmiech rzedł. Że co on właśnie powiedział?
- Ciebie też? Do chłopców? Co? - No i serduszko jej trochę pękło. Może to głupie, że przez moment miała nadzieję, że uda jej się poderwać akurat tego przystojnego chłopaka, z którym dzieliła zainteresowania i który od samego początku przykuł jej wzrok - a tu takie jaja? Że on niby lubił chłopców? No niby mówi dalej, że byłby głupcem ignorując piękne panie i Bridget wyczuła, że rzucił jej tutaj sugestię, jakoby ona sama miała być tą piękną panią, co nieco ją uspokoiło i udobruchało, ale wewnętrzny smutek pozostał. Dlaczego to zawsze ciacha miały takie skłonności? Czemu Wszechświat żartuje sobie z niej na każdym kroku. - Już się martwiłam - odparła po wszystkim i nieco teatralnie odetchnęła z ulgą.
A potem w sumie już nie wiedziała za bardzo, co działo się wokół niej, bowiem urok, jaki roztaczał wokół siebie Theo, był tak obezwładniający, że Bridget bardzo szybko zapomniała o migających, niebieskich światłach, o tych wszystkich sprawach związanych z lekcjami i podróżami, a nawet o tym, że wpatruje się w niego jak w obrazek z lekko rozchylonymi ustami, zupełnie nieświadomie owijając wokół palca kosmyk włosów. Dźwięk jego kolejnych słów wyrwał ją z tego stanu rozmarzenia, a gdy dotarł do niej ich sens, rozbudziła się na maksa.
- Poważnie mówisz? - Nietrudno było zorientować się, że Bridget była bardziej podekscytowana tym pomysłem niż sam Theo, ale jej po prostu niesamowicie imponowały zdolności artystyczne chłopaka. Zresztą nikt jej nigdy nie malował, a wydawało jej się to tak romantyczne! - Ja się zgadzam, zawsze i wszędzie, chętnie Ci zapozuję! - dodała z szerokim uśmiechem. - Chociaż może wolałabym się ubrać w coś innego. I odrobinę pomalować... - dorzuciła po chwili zastanowienia.

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 670
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Nie Cze 11 2017, 22:57

Cóż, nie spodziewał się aż takiej reakcji. Theo raczej nieźle sobie radził i nie przykładał większej wagi do tego, co inni sobie o nim myśleli. Widział po swojej towarzyszce, że w jej niedowierzaniu nie ma żadnych złych intencji i to było najważniejsze. Mógł dalej się uśmiechać i łagodnie tłumaczyć, bo w końcu nie chciał, aby zaszły tutaj jakieś nieścisłości.
- Jestem biseksualny - uściślił. Bardzo nie podobał mu się fakt, że jego słowa sprawiły, iż przepiękny uśmiech Puchonki zniknął. Miała w sobie tyle uroku i wdzięku, że przebywanie w jej obecności sprawiało mu niesamowitą przyjemność. Nie chciał, aby jej pozytywna energia została czymś przytłamszona.
- Uśmiechnij się dla mnie - poprosił, wkładając w te słowa może nawet trochę za dużo pewności. Ogólnie chyba troszkę przesadzał, nieco za bardzo pochylając się w stronę dziewczyny, ciągle posyłając jej te swoje uśmiechy i dorzucając hipnozę, gdy tylko przydarzyła się okazja. Powinien się nieco opanować, bo dziewczyna i tak wpatrywała się w niego z niemałym zachwytem. Theo jednak nie mógł nic poradzić na to, że po prostu mu się to podobało. Atmosfera panująca w pomieszczeniu jak najbardziej mu odpowiadała - była przyjemnie sugestywna.
- Nie ma takiej potrzeby - zaprotestował od razu. Nie wiedział czemu, ale miał pewność, że z panny Hudson będzie idealna modelka. Po co jej makijaż, czy starannie dobrany strój? Wyglądała świetnie tu i teraz. - Byłoby wspaniale, już od jakiegoś czasu szukam odpowiedniej muzy... - Przekrzywił lekko głowę i jego wzrok mógł na chwilę zjechać z twarzy Bridget, aby przyjrzeć się jej zgrabnej sylwetce. Uganiał się aktualnie za Fire, rudowłosą diablicą, która zdawała się być dla niego stworzona do malowania... Ale gdy tak patrzył na Bridget, to kompletnie nie wiedział, czemu w ogóle interesował go ktokolwiek inny.
Warto przypomnieć, że Theo ma delikatne serduszko i łatwo się ekscytuje. Najchętniej już zacząłby kreślić w szkicowniku pierwsze kreski, ale resztką przyzwoitości udało mu się od tego powstrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 718
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1052
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Nie Cze 11 2017, 23:29

Cała ta sytuacja nieco wymykała się spod kontroli. Bridget nie miała pojęcia, dlaczego podczas pierwszej rozmowy z chłopakiem przeszli prawie od razu do tematu swoich orientacji seksualnych, o czym Bridget nigdy z nikim nie rozmawiała, bo po pierwsze nie czuła potrzeby, a po drugie nigdy nie miała wątpliwości co do preferencji swoich rozmówców. Wyznanie Krukona z jednej strony wywarło na niej wrażenie, bo nie wiedziała, czy w takiej sytuacji sama byłaby aż tak otwarta i dzieliłaby się tymi informacjami, a z drugiej nieco wzbudziło w niej podejrzliwość. Wiadomo, jakimi drogami podąża się umysł, skoro automatycznie zastanawiała się, czy jest szansa, że jakiś chłopak poderwie go szybciej niż ona i czy wtedy miałaby jeszcze jakiekolwiek szanse u tego przystojnego artysty?
Wszystko wskazywało jednak na to, że Theo był nią zainteresowany, ponieważ atmosfera w pomieszczeniu była bardzo, ale to bardzo sugestywna! Dziewczyna nie mogła powstrzymać wpełzającego na jej twarz szerokiego, ciepłego uśmiechu, gdy pełnymi rozmarzenia oczami wpatrywała się w jego oczy, które w towarzystwie niebieskich świateł w pokoju przybrały prawie morską barwę. Trochę to przerażające, jak bardzo była podatna na jego względy i gesty, lecz trzeba zaznaczyć, że Bridget ostatnio przechodziła naprawdę ciężkie dla niej miesiące. Fakt, że obiekt jej westchnień (bo chyba mogę nazwać tak chłopaka, o którym Bridget myślała niemal nieustannie w ostatnim czasie) w jakikolwiek sposób zwracał na nią uwagę był dla niej tak ekscytujący, że szybko straciła kontrolę nad własnym zachowaniem. Widziała, jak lustrował ją wzrokiem i żałowała trochę, że prezentowała mu się wyłącznie w piżamie, a nie w jakiejś pięknej sukience czy dopasowanym topie, ale postanowiła zrobić coś z niczego i wyprostowała ramiona, obracając się nieco bokiem, by zobaczył wszystkie linie, jakie rysowało jej ciało pod ubraniem. Chciała, żeby widział, jak zgrabną ma figurę i że potrafi zaprezentować się nawet w ciuchach do spania.
- Chciałbyś rysować mnie tu, czy gdzieś indziej? - zapytała, uśmiechając się delikatnie w kącikach ust.

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 670
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Nie Cze 11 2017, 23:44

Theo zawsze fascynowało to, że życie każdego człowieka toczyło się zupełnie inaczej. Ciekawiła go psychika innych ludzi, chętnie słuchał o ich przeżyciach, pasjach, porażkach. Patrzył na Bridget i nie widział w niej tylko ślicznej Puchonki - zastanawiał się, jak wiele ukrywała. Gdzie się wychowała, jakie były jej pierwsze słowa, co lubiła jeść? Może przytrafiło jej się niedawno coś tragicznego? Albo wręcz przeciwnie, ten miesiąc mógł być jednym z najlepszych w jej życiu! Evermore wpatrywał się w jej oczy ze szczerym zainteresowaniem, próbując odnaleźć w nich jakąś wskazówkę. Każda istota żywa była jego zdaniem zagadką, a on lubił zagadki.
W jednej chwili zapomniał o czym wcześniej rozmawiali, bo teraz ważne było tylko i wyłącznie rysowanie. Sięgnął po notes, a potem musiał chwilę pogrzebać w swojej torbie, aby odnaleźć ołówek. Jakimś cudem ciągle je gubił... Chciał sporządzić sobie najpierw jakiś łagodny szkic, nic niezwykłego - taką bazę.
- A mogę i tu, i gdzieś indziej? - Mrugnął do niej wesoło, przygryzając dolną wargę. Zdecydowanie miał bardziej ochotę na portret - może to dlatego nie przeszkadzało mu jej mało eleganckie ubranko? Był pewien, że jeszcze pannę Hudson pomęczy i umówi się z nią, aby przelać na płótno piękno całej jej sylwetki. Nie dostał oficjalnego pozwolenia na rozpoczęcie pracy, ale co mógł poradzić? Już i tak zaczął rysować, zerkając co chwilę na ciemnowłosą i nawet nie próbując powstrzymać uśmiechu. Przerwał jednak zaraz, aby przyłożyć delikatnie dłoń do policzka Bridget i lekko przesunąć jej głowę. Łagodnym muśnięciem poprawił opadający jej na twarz kosmyk włosów.
- Masz urodę modelki - poinformował ją, nie ukrywając zachwytu. Coś było w tym jej spojrzeniu i w samych rysach twarzy. A może po prostu Theo zaczął już sam siebie nakręcać i nie myślał trzeźwo? Czasem miał wrażenie, że podczas rysowania lub malowania zachowywał się jak pod wpływem jakichś środków odurzających... A był prawie pewien, że ani grafit jego ołówków, ani jego farby, nie zawierały żadnych tego typu substancji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 718
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1052
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Pon Cze 12 2017, 00:05

Bridget była przede wszystkim zafascynowana postacią tego tajemniczego Krukona. Zjawił się w połowie roku, nie wiadomo skąd, nie wiadomo czemu i od razu przykuł jej uwagę swoją zjawiskową aparycją. Dziewczyna myślała o nim, owszem, ale w życiu nie przypuszczała, że chłopak okaże się być... osiągalny? Nie przewidziała, że któregoś wieczoru wpadnie na niego w swojej tajnej kryjówce - ba, że spotka go z tą samą książką do nauki trytońskiego w ręku! Uważała to za prawdziwy fenomen i pewnego rodzaju przeznaczenie - ten sam czas i miejsce, a nawet czynność? Do tego Theo okazał się mieć nie tylko fascynujące zainteresowania, ale także ciekawą osobowość, duszę artysty i nieodparty urok osobisty, któremu Bridget nie potrafiła (i nie chciała) się oprzeć.
Przydałoby się, żeby ktoś uszczypnął ją, aby przekonała się, że nie jest teraz w trakcie najcudowniejszego snu, a wszystko to jest rzeczywistością...
- Gdzie tylko chcesz - powiedziała jednym tchem, nie panując już nad tym co mówi. Światła prawdy też robiły swoje, dziewczyna nawet nie miała chwili, by zastanowić się, czy w ten sposób nie brzmi na zdesperowaną lub na zbyt chętną, a niestety słowa te opuściły już jej usta i nie było odwrotu. Pozostawało jej tylko liczyć na to, że chłopak zinterpretuje je w pozytywny sposób i nie będzie miał o niej złego zdania. Z nieskrywanym zainteresowaniem obserwowała, jak zaczyna stawiać pierwsze kreski ołówkiem na papierze, powoli zdając sobie sprawę, że niedługo zaczną one przedstawiać ją samą. Podekscytowanie wzrastało w niej z każdą mijającą sekundą, jej oczy łapczywie zerkały raz na papier, raz na jego pełną skupienia twarz i nie mogła powstrzymać się od fantazjowania, jak miękkie musiały być jego włosy w dotyku, a także jak twardy pod palcami musiał być jego tors. W pierwszej chwili nawet nie zauważyła, że wyciągnął rękę w jej stronie, a gdy tylko jego palce dotknęły jej policzka, poczuła w brzuchu wybuchającą falę motylków i wstrzymała oddech, dając mu sobą pokierować.
- Dziękuję - prawie wyszeptała czując, jak na jej policzki wpełza delikatny rumieniec. Schlebiało jej, że tak uważał, a chyba musiał się znać na rzeczy, skoro był artystą i rysował ludzi?

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 670
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Pon Cze 12 2017, 00:32

Nie planował tego wszystkiego. Po swoim ostatnim wielkim zawodzie miłosnym z Drakensberga Theo podchodził raczej sceptycznie do umawiania się z kimkolwiek - chociaż niestety z jego serduszkiem i ciekawskimi oczami, to niezbyt mu to wychodziło. I tak ciągle znajdował kogoś, kto zapierał mu dech w piersiach. Zazwyczaj zaraz potem się jakoś zrażał do swojej "ofiary" i potem cierpiał. Rzadziej to on sam kogoś faktycznie krzywdził... Miał wrażenie, że nie ma zbyt wiele równie kochliwych co on osób.
- Przepraszam, pewnie chciałaś sobie po prostu posiedzieć w spokoju i poczytać, a ja tak ci zmieniam wieczorne plany... - Westchnął, bo dotarło do niego, jak bardzo nietaktowne było całe jego zachowanie. Nie przestał jednak rysować, bo zwyczajnie nie potrafił się do tego zmusić. Zbyt łatwo przychodziło mu delikatne zaznaczanie rysów twarzy Bridget. Kochał ten moment, w którym sam nie wiedział, na czym się skoncentrować. Chciał uchwycić jej zjawiskowo lśniące włosy, jej oczy o głębokim spojrzeniu i jej usta, tak kusząco miękkie. Theo zorientował się, że podczas rysowania pełnych warg dziewczyny pozwolił sobie na drobną przerwę, którą spędził na podziwianiu i odpływaniu myślami. Zaraz jednak przywrócił dobrze wyćwiczone ruchy nadgarstka, dzięki czemu ołówek z powrotem kreślił po kartce.
Nie miał przy sobie odpowiedniego sprzętu, aby namalować prawdziwy, duży portret Bridget, ale na daną chwilę wystarczał mu ten pospieszny szkic, przepełniony emocjami. Theo starał się oddawać jak najbardziej realistycznie to, co widział - a przy tym każdy szczegół wydawał mu się piękniejszy od poprzedniego. Nie bał się zaznaczyć malutkiej zmarszczki, która utworzyła się przy oku Puchonki, gdy ta pozwoliła sobie na łagodny uśmiech. Nie pominął tej jednej rzęsy, która akurat odwinęła się za bardzo w drugą stronę. Zapomniał, że rysuje żywą istotę, która może zaraz się znudzić - nie odzywał się, skoncentrowany na swojej pracy. Dał ponieść się chwili, ale dzięki temu rysunek powstawał o wiele szybciej.
- Bridget, dawno mi się tak świetnie nie pracowało - nie zwrócił uwagi na kolejne błękitne mignięcie światła. Zaczął mu przeszkadzać panujący między nimi dystans. W końcu siedział na kanapie, a jego towarzyszka na fotelu - dzielił ich zatem niski stolik, na którym leżały ich książki i paczka żelków, które dawno odeszły w zapomnienie. Evermore bez zastanowienia wstał, obszedł stolik i przysiadł na nim, będąc tuż naprzeciwko Bridget i przy tym niezwykle blisko. Teraz aby dokonać jakiejś poprawki nie musiał wyciągać ręki, jedynie lekko ją unieść. Z tej odległości dostrzegł parę błędów i z niezadowoleniem zaczął je poprawiać. Nie zorientował się nawet, że od poprawiania jej włosów jego lewa dłoń zsunęła się na jej policzek i jakoś tam została. Kciukiem delikatnie zahaczył o jej dolną wargę i tak, była ona dokładnie tak miękka, jak sobie to wyobrażał. Przeszedł go przyjemny dreszcz.
Spojrzał Bridget prosto w oczy i uśmiechnął się niewinnie, wcale nie cofając ręki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 718
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1052
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Czw Cze 15 2017, 23:23

Bridget miała złamane serce po całej tej sytuacji z Ezrą, która ciągnęła się aż do tego dnia, mimo że zerwali na początku roku szkolnego. Cały ten czas próbowała się pozbierać i jakoś wziąć się w garść, ale nie potrafiła. Wciąż pamiętała, że Ruth powiedziała jej kiedyś na korytarzu o lekarstwie na starą miłość - nowa miłość. I chociaż Bridget nie mogła nazwać miłością tego uczucia, które ogarniają ją, gdy patrzyła i słuchała Theo, była pewna, że sama obecność chłopaka sklejała jej to serduszko. I może właśnie dlatego zupełnie nie zwracała uwagi na to, że wcale nie zjawiła się w tym pomieszczeniu, by pozować do rysunku i że jej plany zostały zaburzone.
- Zmieniłeś, ale na lepsze - powiedziała rozmarzonym głosem. - Mimo że nie widziałam o twoim talencie, skrycie marzyłam o takich chwilach z Tobą - dodała, spowita niebieskim światłem lamp, kompletnie się zapominając i nie panując nad językiem. Zamknęła usta, czerwieniąc się. Jeszcze tego brakowało, żeby rozgadała się bardziej i zupełnie odstraszyła od siebie tego cud-chłopaka.
Tkwiła w jednym miejscu, nie ruszając się w żadnym kierunku i obserwując dokładnie jego pracę, z podziwem śledząc kolejne pojawiające się na papierze kreski. Theo pracował szybko, rysunek szybko zaczął przypominać jej własną twarz i Bridget nie mogła się powstrzymać przez westchnieniem zachwytu.
- Jesteś naprawdę zdolny. Jeszcze nie skończyłeś, a mi już się podoba - powiedziała.
A później aż wstrzymała oddech, gdy chłopak wstał z fotela i zbliżył się, przysiadając na stoliku. Aż się wyprostowała i spojrzała na niego zaskoczona takim obrotem spraw. Zatopił rękę w jej włosach, a następnie powiódł nią po jej policzku, zahaczając o jej dolną wargę. W tym samym momencie dziewczynę przeszedł dreszcz i szczerze powiedziawszy ledwo mogła usiedzieć na miejscu. Nie wiedziała, co dokładnie się teraz dzieje. Wpatrywała się w niego z lekko rozchylonymi ustami, a jej dłoń bezwiednie podążyła w kierunku jego.

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 670
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Czw Cze 15 2017, 23:43

Theo sam chętnie przyjąłby taką radę... I doskonale zrozumiałby Bridget, gdyby powiedziała mu, że wciąż cierpi po związku, który w gruncie rzeczy zakończył się już sporo czasu temu. Sam jeszcze wracał myślami do swojej poprzedniej miłości, a minęły... dwa lata? Oczywiście, nie był już jakiś tragicznie zdruzgotany, ale mimo wszystko nie potrafił zapomnieć o tym, jak nieprzyjemnie został potraktowany i jak naiwnie się zachowywał.
Chciał teraz postępować z relacjami międzyludzkimi wolniej, aby nie popełnić podobnego błędu. Kiedy jednak tak siedział z Puchonką, zaczynał o tych swoich postanowieniach zapominać...
- Polecam się - zaśmiał się cicho na wyznanie dziewczyny. Brzmiała trochę, jakby chciała go zbajerować - i w takim wypadku, szło jej wyśmienicie. Po speszonym spojrzeniu widział jednak, że ciemnowłosa chyba sama jest zaskoczona swoimi słowami. W tej nieporadności było tyle uroku, że serce Theo nieustannie się topiło.
- Spokojnie - rzucił od razu, widząc jak Bridget prostuje się nienaturalnie. - Zrelaksuj się... - dodał, ponieważ miał wrażenie, że zaczyna się spinać. Zupełnie zapomniał w tej chwili o hipnozie i czymkolwiek innym, bo po prostu zagapił się w te jej niesamowite oczy. Poszerzył swój uśmiech, czując jej dotyk na swojej dłoni.
Czy to źle, że tak bardzo chciał ją teraz pocałować? Na chwilę przestał myśleć o rysunku i tym, że właściwie nie zna tej dziewczyny. Może i chodzili do szkoły magii i uczyli się czarowania, ale to ta sytuacja była prawdziwie magiczna.
- Jeszcze tylko chwilka... - mruknął i choć nie zmienił swojej pozycji, to wrócił do rysowania. Może i nie był zbyt dokładny w swoich ruchach, ale czuł, że ten rysunek będzie świetny dzięki emocjom, które towarzyszyły jego powstawaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 718
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1052
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Pią Cze 16 2017, 00:10

Gdyby padł temat sytuacji uczuciowej Bridget, najpewniej wyznałaby mu to wszystko, nawet nie przez wzgląd na światła prawdy, lecz na sam fakt, że od początku poczuła do tego chłopaka zaufanie. Nie umiała tego wyjaśnić w żaden racjonalny sposób, zazwyczaj tragicznie jej szło w towarzystwie tak przystojnych studentów i knociła sprawę, a tutaj? Mimo że co jakiś czas palnęła naprawdę wielką głupotę, Theo nie wyglądał na zrażonego jej osobą - ba, wręcz przeciwnie okazywał jej coraz większe zainteresowanie! Puchonka nie wiedziała, dlaczego się tak dzieje, ale zdecydowanie nie narzekała. Tego jej właśnie było trzeba, odrobiny uwagi ze strony fajnego faceta, by znów poczuła się pewniejsza i żeby odzyskała nadzieję, że jeszcze kiedyś natknie się na kogoś, kto będzie nią zainteresowany. Przez tych kilka miesięcy czuła się, jakby miała napisane na czole, że ciąży na niej piętro Ezry Clarke'a, lecz teraz?
Ani trochę.
Wypuściła powoli powietrze z płuc, starając się zachować spokój, mimo łaskoczącego uczucia w brzuchu i szybko bijącego serca, gdy ich spojrzenia ponownie się zetknęły. Czuła, że coś między nimi iskrzy, lecz nie chciała podejmować żadnych kroków. Po pierwsze była zdania, że to jednak chłopak powinien wychodzić z inicjatywą (już raz chciała przejąć pałeczkę i skończyło się słabo, obecnie ów chłopak nawet nie zwraca na nią uwagi). Po drugie, chyba nie byłaby w stanie działać racjonalnie, bowiem obecność chłopaka sprawiała, że czuła się, jakby dopiero co wypiła kłębolota jednym haustem.
- Mogę tu siedzieć całą noc - palnęła znów, po czym zachichotała nerwowo.

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 670
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Pią Cze 16 2017, 15:18

Chociaż emocje szalały, a atmosfera w pomieszczeniu robiła się coraz bardziej znacząca, Theo dalej trzymał się swojej zasady powolniejszego zagłębiania się w jakiekolwiek relacje. Zresztą, na kogo by wyszedł, gdyby całował dziewczynę, którą dopiero co poznał? Nie chciał przysparzać problemów ani sobie, ani Bridget. Napawał się zatem tą przyjemną energią, która przepływała między nimi. Postarał się skupić trochę bardziej na swoim rysunku i z zaskoczeniem uznał, że jest on naprawdę niezły. Wiedział, że w wolnym czasie jeszcze trochę go podrasuje i poprawi, ale na chwilę obecną - było znakomicie.
- W ciągu całej nocy można zrobić dużo rzeczy... - Zabrał rękę i na krótką chwilę zajął się tylko rysunkiem, dopracowując niektóre szczegóły. W końcu uniósł kartkę i zaprezentował ją oficjalnie swojej modelce, uśmiechając się promiennie. Nie sądził, że będzie aż tak zadowolony z efektu końcowego. Może to po prostu towarzystwo Bridget tak pozytywnie na niego wpływało?
- Jeszcze cię kiedyś pomęczę, Bri. Bardzo wdzięczna z ciebie modelka - zaśmiał się cicho, odkładając szkicownik na bok. Jego spojrzenie mimowolnie padło na zegar wiszący na ścianie. Naprawdę było aż tak późno? Theo wcale nie chciał rozstawać się z Puchonką, chociaż doskonale wiedział, że następnego dnia będzie straszył ludzi podkrążonymi z braku snu oczami.
Ośmielał się twierdzić, że warto - aczkolwiek sporo zależało również od jego towarzyszki, której wieczorne plany i tak już bardzo pozmieniał. Z braku zajęcia dla swoich dłoni posprzątał trochę ze stolika, bo powyjmował wcześniej tyle książek, że nie było na nim prawie miejsca.
- Późno już - westchnął, spoglądając na Bridget ze szczerym smutkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 718
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1052
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Pią Cze 16 2017, 21:25

Bridget czasem nie potrafiła się powstrzymać przed zbyt szybkim myśleniem jednoznacznie o pewnych sytuacjach, jak chociażby o tej teraz, w pokoju z niebieskimi światłami... Theo nie musiał się nic martwić, dziewczyna doskonale rozumiała problem bycia zbyt kochliwym. Dawniej jej serce biło mocniej na widok chłopców zdecydowanie zbyt często i w dodatku z bardzo błahych powodów. Później nadszedł czas związku z Ezrą, kiedy to jej serce biło wyłącznie dla niego, lecz teraz zabiło ponownie i Bridget zdała sobie sprawę, że chyba przebolała. I może właśnie dlatego ta chwila z Krukonem była tak przyjemnie elektryzująca?
Bridget zrobiło się nieco smutno, gdy odsunął jednak rękę i zajął się wyłącznie rysowaniem, choć jednocześnie była bardzo podekscytowana faktem, że na jej oczach chłopak tworzył jej portret. Patrzyła na ruchy jego dłoni jak zahipnotyzowana. Uśmiechnęła się pod nosem.
- Pięknie - przyznała, spoglądając na niego ukradkiem i czerwieniąc się ponownie, gdy powiedział, że jeszcze ją kiedyś pomęczy. Ugryzła się w język, żeby znów nie palnąć czegoś głupiego (bo zdążyła to zrobić już z pięć razy w ciągu tego jednego spotkania), a potem podążyła wzrokiem w kierunku zegara, jak Theo i również zmartwiła się widząc późną godzinę. - Rzeczywiście... - Straszna szkoda, że nie mogli siedzieć tu jeszcze chwilę. Bridget tak dobrze czuła się w jego towarzystwie, że bardzo nie chciała tego przerywać. Niedługo jednak zegarek wskaże godzinę ciszy nocnej i jeśli zostanie przyłapana na korytarzu w drodze do dormitorium, mogłaby jeszcze zarwać szlaban. - Może chodźmy już stąd, wolałabym uniknąć kłopotów. W tym miesiącu tak dużo ludzi dostało szlabany... Nie chcę być w ich gronie i Ty chyba też nie - powiedziała do Theo, również sięgając po swoją książkę do nauki trytońskiego. - Niezwykle miło było mi Cię poznać - rzuciła jeszcze na koniec, uśmiechając się do niego szeroko. Odgarnęła kosmyk włosów za ucho i bardzo powoli zaczęła przesuwać się w kierunku drzwi. - Idziemy?

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 670
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Pią Cze 16 2017, 21:33

Miał pewność, że chce powtórzyć tę sytuację. Właściwie, to już chodziło mu po głowie, aby od razu Puchonkę gdzieś zaprosić - uznał jednak, że to będzie zbyt bezpośrednie. Ich relacja rozpoczęła się tak dobrze, że nie miał serca jakoś jej komplikować. Zaczeka trochę, może wpadną na siebie na jakiejś lekcji, albo po prostu na korytarzu? Theo wiedział, że będzie jej wypatrywać.
Dopiero co przyjechał do Hogwartu, poważnie - jeden semestr to nic. Nie chciał zatem zacząć stwarzać kłopotów, narażać się innym Krukonom i takie tam. To dlatego spoglądał na zegarek. Gdyby mógł, najchętniej nie opuściłby boku Bridget i przesiedziałby z nią tak całą noc. Albo i dłużej... Ciemnowłosa jednak chyba miała podobny tok rozumowania do niego, dzięki czemu od razu mu ulżyło. Nie chciał, aby wyszło na to, że znudziło mu się jej towarzystwo lub coś podobnego.
- Tak będzie najlepiej - przytaknął. Sprawdził dokładnie, czy wszystkie swoje rzeczy spakował do torby, po czym wstał i zarzucił ją na ramię. Uśmiechnął się wesoło do Bridget i znowu rozczuliła go jej piżamka. - Z wzajemnością... Powtórzymy to. - Nie pytał, tylko stwierdzał fakt - nie odpuściłby teraz dziewczynie tak po prostu. Nie, kiedy zobaczył jak miłą jest osobą i jak przyjemnie można spędzić czas w jej towarzystwie.
Wychodząc, naturalnie przepuścił ją w drzwiach. Potem zaś nadłożył drogi, aby odprowadzić Bridget aż pod sam Obraz Doliny. Następnie pospiesznie wrócił do swojego dormitorium, chcąc zdążyć przed ciszą nocną.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 291
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Wto Lis 14 2017, 16:19

Kiedy przebywał ze Ślizgonką, to nie obchodziło go gdzie. Ważne by byli sami i mieli trochę miejsca dla siebie. Wygodne kanapy w Sali Kolorowych Światełek były do tego idealne. Coś tam obiło mu się o uszy, że ludzie czasem nie wychodzili stąd zbyt szczęśliwi, ale miał to w głębokim poważaniu. Zresztą jak wszystko. Dla Fairwyna liczyła się tylko jedna osoba, której zdanie miała jakieś większe znaczenie. Właściwie to miało ogromne znacznie. Dla Dreamy był gotów do wielu wyrzeczeń. Dla ciemnowłosej ćwierćolbrzymki, był gotów wiele poświęcić. Chciał z nią być – tak naprawdę, jak para. Czy był? Na pewno się tak zachowywali i nie potrzebował więcej formalności, czy statusu na Wizbooku.
Rozbawiony wszedł do pomieszczenia i bezwładnie upadł na wygodną kanapę. Obił się na delikatnym materacu kilka raz i pociągnął Ślizgonkę do siebie. Zabawne jak ich spotkania różniły się od tych w Grecji, a zarazem były bardzo podobne. Tutaj nie potrzebowali alkoholu, by być blisko siebie, tam dodawał im więcej pewności siebie.
-Wiesz, że jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało – mruknął wyszczerzając delikatnie zęby do dziewczyny. Nogi wyciągnął na niewielki drewniany stolik, który teraz nie był im do niczego potrzebny. Dłonią lekko odgarnął ciemne włosy z twarzy Dreamy i spojrzał głęboko w jej oczy. Mógł w nich tak po prostu zatonąć. Uwielbiał towarzystwo Ślizgonki. Chociaż była od niego sporo lat młodsza, to nie miał żadnych problemów, by się z nią dogadać. Wręcz przeciwnie, przychodziło mu to z ogromną łatwością, jakby tylko ona potrafiła zrozumieć jego wszystkie głupstwa. W sumie to nie było tutaj nic dziwnego. Sama stała się jednym z jego głupstw. Największym, a zarazem tym które najbardziej kochał.

@Dreama Vin-Eurico - no elo
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Wto Lis 14 2017, 19:40

Pod koniec wakacji z całych sił maskowała powoli kiełkujące w niej uczucie. Nie wiedziała co robić, za każdym razem, gdy chociaż przez przypadek dotknął jej dłoni, zmysły szalały — chowała się wtedy w sobie, zasłaniając zarumienioną twarz włosami albo odwracając zawstydzony wzrok w bok, tak by przypadkiem nie zobaczył silnych reakcji Ślizgonki.
Dreamie wydawało się wtedy, że Anglik traktuje ich znajomość jak coś jednorazowego, coś, co zaczęło, trwało i ma pozostać w Grecji. Sugerowała się listami z Rosji, a szczególnie tym, w którym Max napisał wprost, że nie wie, czy wróci, czy znów się spotkają. Już wtedy czuła, coś w głębi serca podpowiadało, że bardzo mu na nim zależy i nawet jeśli zwalała to na przyjaźń, myślała o nim ciepło, może nawet za ciepło.
Potem przyszły dwa krótkie spotkania, a potem wszystko, calutki czarodziejski świat stanął na głowie.
Wrócili, a gdy ona znów go zobaczyła, spojrzała w tak kochane, czekoladowe oczy, mogła dotknąć twarzy, poczuć ciepło ciała i oszaleć totalnie. Chyba nikt nie spodziewał się takiego przebiegu wydarzeń, oni sami nie mogli przewidzieć uczucia, które dotknęło ich tak ogromnie.
Brunetka nie chciała wyrzeczeń, nie pragnęła by Max chociaż trochę, w jednej tysięcznej zmieniał siebie i swych upodobań, bo takiego go pokochała — ze znakami zapytania na szyi, zarostem na twarzy i szaloną iskierką w spojrzeniu, elektryzującym za każdym, pierdolonym razem.
Pierwszy raz czuła się tak pięknie, bo inaczej niż pięknym nie mogła nazwać swego życia.
Ulegała mu za każdym razem, pozwalając prowadzić się, gdzie tylko chciał — mógł zrobić wszystko nawet zaprowadzić na rzeź. Tamtego dnia zaprowadził Dreame do miejsca, które niezbyt znała — nigdy wcześniej nikt jej go nie pokazał, a ona, jeśli nie trzeba było, to raczej nie włóczyła się po zamku. Do spokoju wystarczyła sala teatralna z perkusją czy pokój wspólny, gdzie całe wieczory spędzała przed kominkiem, ogrzewając ciało.
Tutaj było równie przyjemnie, chociaż sala nabierała naprawdę szczególnego wyglądu, kiedy w całym pomieszczeniu rozbłyskały niebieskie światła.
Pociągnięta przez Maxa, poleciała na kanapę i siadła obok, zaraz łapiąc się jego ramienia i mocno przytulając, zaczęła jeździć dłonią po przedramieniu Maxa, powoli krążąc paznokciami po tatuażach zdobiących ciało Anglika.
Słysząc słowa Maxa spłonęła rumieńcem i trochę zawstydziła. Oparła więc czoło o jego rękę, by nie mógł zobaczyć głupiego i rozanielonego uśmiechu, który pojawił się na jej twarzy. Lepszego chłopaka (?) nie mogła sobie wymarzyć, a to jak bardzo realnym był Fairwyn doprowadzało Vin-Eurico do szaleństwa.
- Humpf- mruknęła cicho, nie będąc wydobyć ze swych ust niczego mądrzejszego, zaraz zreflektowała się jednak i z całych sił starając się brzmieć normalnie, powiedziała. - Nie rób mi tak, bo umrę przedwcześnie na zawał i będę Cię nawiedzać w nocy, by sprawdzić, czy przypadkiem nie prowadzasz się z jakimiś laskami z Slutherinu. - palnęła bez większego zastanowienia, trochę oszołomiona wcześniejszym wyznaniem Maxa.
Sama wstydziła się jak cholera, nie lubiła mówić o swych uczuciach, czując, że kiedy już się uzewnętrzni, powie coś nie tak i w relacji cofną się do punktu wyjścia, czyli dnia, kiedy to wszystko się zakończy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 291
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Wto Lis 14 2017, 22:15

Sam do końca nie zdawał sobie sprawy, jak mocno jego zmysły reagowały, na wszystko co było związane ze Ślizgonką. Cały czas zaprzątała jego myśli, nie ważne czy była obok czy na drugim końcu świata. Kiedy była daleko zadawał sobie pytanie co takiego robi, a kiedy była tuż obok to zastanawiał się, czy dobrze się bawi. Każdy jej dotyk, wywoływał delikatny dreszcz przeszywający całe ciało. Jej słowa sprawiały błogie uczycie radości. Tak długo tęsknił za Ślizgonką, że teraz cieszył się z jej obecności. Każda chwila była miła i przyjemna. Od delikatnego oddechu dziewczyny, który czasem czuł na swoim karku wychodziły mu ciarki. Chociaż nie przywiązywał do tego zbyt wielkiej uwagi, to nie potrafiłby dłużej żyć bez tego. Dreama była w jego odczuciu po prostu idealna. Dosłownie był od niej uzależniony. Od niej i pocałunków, które działały na Maxa jak ekstazy. Ćwierćolbrzymka była najsilniejszym narkotykiem, którego kiedykolwiek spróbował. Od razu go zniewoliła.
O ile wygodna kanapa sprawiała uczucie spokojnego, domowego zaciszu, tak migające światełka mogły nieco podrażnić. Były trochę jak dyskotekowa kula zmieniająca co chwile kolory. Z pewnością miało to jakiś urok i potrafiło odciągnąć uwagę od towarzyszącej osoby, ale nie Maxa. Był zbyt mocno zapatrzony w dziewczynę.
Zaśmiał się cicho pod nosem, kiedy Ślizgonka schowała głowę w jego ramieniu. Im więcej czasu spędzał przy Meksykance, to nie potrafił zrozumieć skąd się wzięło to stereotypowe myślenie, że ludzie z domu węża, to chłodne i wredne jednostki. Dreama była chyba najlepszym przykładem na świecie, że to jakiś absurd.
-To znaczy jak? – spytał wyszczerzając zadziornie zęby. Fairwyn czasem potrafił być wścibski i zadawać nieprzyjemne pytania, by tylko wyciągnąć kilka krępujących słów.
Objął jedną ręką, przytuloną do niego, ciemnowłosą dziewczynę. Lubił kiedy była blisko. Właściwie to chciał by była blisko – bliżej niż teraz. Dłonią przesunął wzdłuż jej kręgosłupa i musnął ustami jej czoła. Chciał znowu poczuć ten delikatny smak jej ust, ale przytulona wyglądała, tak niewinnie, że nie miał serca pociągać jej do czegoś więcej.
-Zresztą, umarłbym razem z Tobą, także nie ma opcji. – Dosłownie, teraz był bardziej niż pewien, że nie przeżyłbym dłużej bez Ślizgonki. To nie tak, że krótka rozłąka od razu by go zabiła, tylko gdyby przypadkiem Dreama zniknęła z jego życia… Fairwyn nie wiedziałby co dalej ze sobą zrobić. Jaki byłby tego wszystkie sens? Żaden. Chociaż trochę przez mgłę, to widział swoją przyszłość, z Vin-Eurico u boku. Możliwe, że nawet oboje w tym roku opuszczą Hogwart…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Sro Lis 15 2017, 22:57

Dreama mimowolnie jęknęła, gdy Max zakończył jazdę dłonią po jej kręgosłupie. Wszystkie mięśnie napięły się w jednej chwili, by zaraz rozluźnić całkowicie, a słodki dreszcz przebiegł po całym ciele Ślizgonki. Gdyby mogła, spaliłaby się ze wstydu albo połknęła własną pięść w nadziei, że z pięścią w żołądku już nigdy więcej nie wydobędzie z siebie tego niefortunnego dźwięki.
Działał na nią lepiej niż wszelkie eliksiry, nawet jeśli swoim dotykiem rozpalał Vin-Eurico do czerwoności. Nie potrafiła spać, jeść, pić, uczyć bez chociaż jednej myśli dotyczącej chłopaka, krążącej po głowie. Każdej, nawet najprostszej czynności towarzyszyła wizja ich wspólnego bycia w jakimś cichym, oddalonym od wszystkich ludzi zakątku. Cholera, brunetce zdawało się, że nawet jeśli byłaby zmuszona siedzieć wśród całkowicie nieznanych i groźnie do niej nastawionych osób to nie bałaby niczego, w końcu miałaby Maxa przy swoim boku i wsparcie, którego tak bardzo potrzebowała.
Westchnęła, kiedy pocałował ją w czoło. Tak delikatne gesty pokazywały najwięcej. Dreama czerpała z nich maksimum przyjemności, pławiąc w drobnostkach płynących wprost z Fairwynowskiego serca.
- No cóż, na pewno rób mi to, co zrobiłeś przed chwilą - rzekła z delikatnym opóźnieniem, zdecydowana sięgnęła po dłoń Maxa i położyła ją pod koszulką na plecach - Drap mnie - krótkie polecenie wydobyło się z ust Dreamy, chociaż ledwo nadążała za działaniem wariujących zmysłów.
Była jak kot potrzebujący kogoś, kto potrzymałby go na swych kolankach, przytulił i podrapał po plecach, a ona tuliłaby się do jego nóg, dziękując pełnym zadowolenia i wdzięczności mruczeniem.
Znów zadrżała, słysząc tak wyjątkowe, piękne i szczere wyznanie; gdyby Dramie nie było aż tak wygodnie, najpewniej rzuciłaby się na Anglika całym swym ciężarem, z czyściutkim sercem dziękując za te słowa i zasypując twarz drobnymi pocałunkami.
To było tak bardzo nieznane, tak mocnym uczucie nie darzyła nigdy wcześniej. Zawsze wydawało się, że kocha z całego serca. Tamte relacje nie były tak szczere i porywające, żaden z chłopców, stający na drodze życia Vin-Eurico, nie miał wobec niej równie dobrych intencji. Adorowana i kochana czuła i zachowywała się jak nigdy wcześniej, dziewczyna miała wrażenie nawet, że przy nim łagodnieje, mniej mówi, pozwalając swym uczuciom wypływać na wierzch poprzez szczere gesty, a nie słowa. Słowa nie były czymś, w co nie można było w stu procentach wierzyć i chociaż wiedziała, że każda rzecz wypływająca spomiędzy jego ust jest prawdziwa, to w sercu zawsze czaiła się iskierką niepewności, mówiąca wprost, że innym nie warto ufać.
- Czyli jestem na Ciebie skazana już na zawsze? - podniosła głowę do góry, pozwalając błądzić swym oczom po twarzy Gryfona - W sumie to całkiem niezły ten układ - uśmiechnęła się prześlicznie. - Jeśli zapewniasz jakieś dodatkowe atrakcje to ja się daje dobrowolnie - dodała i na chwilę zamilkła.
Przełknęła ślinę zawstydzona, jakby to, co miała za chwilę powiedzieć, ważyło na dobru całego świata. Kocham. Kocham. Kocham. Powtarzała w głowie, ciągle nie pozwalając sobie na wypowiedzenie tych słów na głos.
Podciągnęła się więc do góry, tak by dosięgnąć do ust Gryfona i zatopiła się w nich, delikatnie muskając ciepłe wargi swego prawie chłopaka. - Ja Ciebie też - dodała na koniec. Już nie oddychała, nie wiedziała jak. Położyła głowę na jego kolanach i delikatnie zmrużyła oczy. Serce biło jak oszalałe. Powiedziała to, może niedosłownie, ale powiedziała i czuła wielką ulgę, chociaż czekanie na reakcję Fairwyna było najtrudniejsze. Może było za wcześnie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 291
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Czw Lis 16 2017, 00:26

Parsknął cicho śmiechem, słysząc dziwne wyznanie Ślizgonki. Czasem była naprawdę niesamowita, a może to po prostu zwykły, kobiecy urok. W każdym razie Fairwyn uwielbiał wszystko co związane z Meksykanką. Była wyjątkową osobą w jego życiu i tak też chciał ją traktować. Zależało mu na tym, by w jego towarzystwie czuła się wyjątkowa. Chciał być dla niej kimś wyjątkowym, kim kogo nie mogła zastąpić bratem, ojcem czy kolegą. Obdarowywał ćwierćolbrzymkę uczuciem tak szczerym, że nawet migające nad nimi światełka wyrażały prawdę.
-Chodź do mnie – odparł na jej prośbę, a może raczej rozkaz. Nie miał nic przeciwko, by dostarczyć dziewczynie nieco pieszczot. Uczucie jakie temu towarzyszyło, było niesamowite. Nie mógł go porównać do zwykłego zbliżenia dwóch osób. To było coś więcej. Delikatna skóra, którą czuł pod palcami reagowała na każdy jego dotyk, na każdy ruch. Wraz z nią reagował Max odczuwając lekki dreszczyk emocji. Adrenalinę. Nie obchodziło go, że przecież byli w szkole, że obrazy mogły patrzeć. Chciał mieć po prostu Ślizgonkę blisko, obok. Nie przejąłby się nawet, gdyby jakiś nauczyciel przerwałby im i skarcił Fairwyna za to, że trzyma dłoń pod koszulką ciemnowłosej.
Delikatnie, a jednak stanowczo przesuwał dłonią po jej ciele. Bez celu błądzi od dołu do góry zahaczając o lekko wystające żebra, łopatki czy kręgosłup. Dreszcz przeszywał ciało Anglika. Czuł ją blisko, ale to wciąż było mało. Chciał jej więcej, chciał smakować jej wyrazistych ust. Pragnął ją poznać w ten nieco bardziej grzeszny sposób. Nie mógł.
Nie potrafiłby sobie pozwolić na takie zachowanie. Drażniła go, kusiła, lecz zakazany owoc wciąż pozostawał czymś niedostępnym i odległym. Nie bał się, ale nie chciał ryzykować. Nie mógł jej tak po prostu stracić. Nie wybaczyłby sobie. Była zbyt ważna, zbyt cenna. Kochał ją. Wystarczało mu, że po prostu była, że mógł być blisko niej, a ubrania dosłownie przesiąkały jej zapachem.
-Niestety – stwierdził krótko i z uśmiechem na twarzy spojrzał na Ślizgonkę. Dla Maxa nie była to, aż tak koszmarna wizja. Wręcz przeciwnie, cieszył się. Chociaż szczerze mówiąc, to w odczuciu Gryfona nawet zawsze wydawało się nie być tak długo. Chciał powiedzieć coś w stylu na wieczność, ale Dreama go uprzedziła. Miło, że się w tej kwestii zgadzali.
Dodatkowe atrakcje? Troszkę niezręczna cisza zapadłą w pokoju. Uśmiech na twarzy Anglika nieco powiększył się jakby przypomniał sobie najlepszy kawał. Wyglądał na naprawdę rozbawionego, ale to dlatego, że słowa, które pchały się mu na język, tak bardzo go bawiły.
-Kocham Cię – rzucił dosyć niespodziewanie. Chociaż brzmiało to jak jakiś głupi żart, a wyraz twarzy Maxa tylko jeszcze bardziej utwierdzał w przekonaniu, że może to nie być prawda, to mówił to jak najbardziej od serca. Nie chciał się z tym kryć. Nie przed nią. W końcu zależało mu na dziewczynie i bądź co bądź był Gryfonem. Gdyby teraz stchórzył, to nie byłby godny noszenia barwy domu Godryka. Dwa proste słowa, ale nie była to jakaś tam młodzieńcza zachcianka. Darzył Ślizgonkę najszczerszym uczuciem, które obudziło się już podczas wakacji i od tamtej pory stopniowo wzrastało.
Nie chciał jej zmuszać do niczego, nie chciał tego kontynuować. Nie chciał nic więcej robić czy mówić. Tym bardziej, że odpowiedź Dreamy była wystarczająca, satysfakcjonująca. Musnął lekko jej wargi i zaczerwieniony jakby nie oddychał od kilku minut, nabrał powietrza do płuc. Kątem oka spojrzał na leżącej na jego kolanach dziewczynie i uśmiechnął się do niej jak jeszcze nigdy dotąd. Lekko zmierzwił jej włosy i pozwolił cieszyć się tą chwilą. Kolejny wieczór, który nie chciał by się kończyć. Przy Ślizgonce każdy dzień mógł być tym jedynym i ostatnim. Po prostu niech trwa wiecznie i się nie kończy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Sob Lis 18 2017, 12:50

Zapadła się w czerń, a jedynym co miało znaczenie stały się palce Maxa delikatnie posuwające się po skórze pleców. Zamruczała, kiedy przejechał po wyjątkowo czułych na dotyk żebrach czy łopatkach. Przyjemności, jaką przynosiła tak prosta czynność, nie odczuwała nigdy wcześniej i już nie mogła doczekać się kolejnych zbliżeń, powolnych etapów wspólnego poznawania swych ciał.
Chciała go mieć, całego i dopiero teraz uświadomiła sobie, że nigdy wcześniej nikt nie pociągał jej równie mocno co Fairwyn. On był taki.. Jej. Ufała mu bezgranicznie i nawet jeśli miała jakieś opory, to wiedziała, że nic nie jest w stanie powstrzymać jej ani jego. Nie przeszkadzały otwarte drzwi, obrazy, które spoglądały na nich ze wzgardą, odwracając wzrok, jakby wstydzili się dwójki młodych ludzi, kochającej nawzajem bez opamiętania.
Vin-Eurico nie była zakochana, uczucie zakochania było całkowicie inne, było czystą euforią i kojarzyło się Ślizgonce z całkowitym ogłupieniem. A ona nie była ogłupiona, wszystkie gesty, czyny czy słowa wykonywała z czystą świadomością, chcąc oddać Maxowi każdą cząsteczkę siebie — jednocześnie martwiła się jak cholera. Nie wiedziała, jak będzie wyglądać ich przyszłość i czy tej przyszłości dotrwają. Razem tworzyli najbardziej nieprzewidywalny i autodestrukcyjny duet, który albo przetrwa na wieki i pozostanie w pamięci pokoleń na długie lata, albo zniknie bardzo szybko, całkowicie rozsypując w proch.
Z całych sił pragnęła by spełniła się ta pozytywna opcja, w tym momencie nie wyobrażała sobie życia oddzielnie, na dwóch końcach świata, a nienawiść do kogokolwiek wydawała się wyjątkowo obca i nieznana.
Dreamie zrobiło się duszno jak nigdy wcześniej. Przed oczami zatańczyły czarne mroczki, jakby za chwilę miała zemdleć, paść bezwładnie na podłogę, całkowicie nie zważając na to, że potłucze sobie ciało, poodbija liczne wystające kości, a potem zacznie krzyczeć i cieszyć jak pojebana. Głupie „Kocham Cię” sprawiło przeogromną satysfakcję i chociaż wiedziała, że przesadza, że reaguje za bardzo, to nie mogła powstrzymać swej osoby przed takim działaniem.
Ten bezczelny uśmiech powodował, że nie potrafiła oderwać wzrok od jego buzi. Po części żałowała, że kanapa nie jest większa, bo z chęcią przytuliłaby się do niego i poszła spać. Organizm dalej regenerował się po ciężkim okresie w życiu Dreamy, sprawiając, że właściwie ciągle chciało jej się spać.. I nic nie mogła na to poradzić, oczy zamykały się mimowolnie, a uczucie odpływania potęgowała dłoń drażniąca skórę głowy.
- Max, zagadaj mnie jakoś, bo znów zasnę, a nie chcę. Nie teraz — powiedziała, ciągle nie otwierając swych oczu. - Opowiedz, który z twych wyjazdów był najzajebistrzy — rzekła podekscytowana, chociaż trudno było usłyszeć podekscytowanie w barwie tonu Slizgonki, zbyt zmęczonej na jakiekolwiek żywsze reakcje. Miała nadzieje, że może jego głos chociaż trochę ją rozbudzi. Chwile pełne emocji były piękne, jednak wysysały z niej resztki energii życiowej, której i tak posiadała deficyt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 291
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Sob Lis 18 2017, 23:36

Nie spodziewał się, że to trudne wyznanie przyjdzie mu z taką łatwością. Niby były to tylko dwa , proste słowa, ale posiadały ogromną wagę. Policzki Fairwyna przybrały lekko różowy kolor. Zaczerwienienia chłopaka, dużo bardziej przypomniały te u dziecka wesoło bawiącego się na mrozie, niż zawstydzonego mężczyzny. Cieszył się. Prawdziwa i szczera radość go wypełniała i władała kruchym ciałem Anglika. Stresował się. Czuł się, jakby miał się rozpaść pod jej kolejnym dotykiem. Dlaczego? Nie rozumiał, nie potrafił tego wyjaśnić. W końcu pragnął bliskości z dziewczyną. Nie bał się już niczego. Przynajmniej nie myślał o przykrych rzeczach. Podświadomie wmawiał sobie, że wszystko będzie dobrze, a nawet lepiej. Nie chciał nigdy więcej stracić Ślizgonki, więc wmawiał sobie, że już nigdy do tego nie dojdzie.
Jednym palcem krążył po nagiej skórze dziewczyny. Z dłonią ułożoną na jej plecach, rysował bliżej nieokreślone wzorki. Raczej nie były to serduszka, tylko zwykłe szlaczki. Nieświadomie drażnił i łaskotał dziewczynę. Zamiast po prostu dać o sobie znać, to kusił ją nieśmiałymi pieszczotami, poznając coraz to nowe obszary jej ciała.
-Czemu nie? Jeśli jesteś zmęczona to odpocznij – mruknął ze spokojem. Już wiedział, co chciał odpowiedzieć dziewczynie, ale nie chciał jej zmuszać do czuwania. Jeśli tylko miała taką potrzebę, to mogła spać. Anglik się nigdzie nie wybierał i nawet jakby wstała, to on wciąż siedziałby tutaj. Nie chciał, by ćwierćolbrzymka się przypadkiem przemęczała.  
Wyszczerzył lekko zęby. Mógł jej opowiadać różne ekscytujące historie, ale nie. W głowie miał jedną z ostatnich wycieczek. Niepozorną, ale w odczuciu Fairwyna zajebistą, a może nawet najlepsza.
-To było chyba gdzieś nad Morzem Śródziemnym, w Europie… - zaczął w dosyć teatralny sposób. Po twarzy wyglądał, jakby naprawdę się zastanawiał, by przypomnieć sobie dla Ślizgonki wszystkie szczegóły. –Grecja, o ile dobrze pamiętam. Spędziłem tam wakacje z pojebaną laską, którą poznałem gdzieś w krzakach… - z powagą na twarzy spojrzał na Dreamę, ale w głębi serca śmiał się już potwornie. –Kurwa, jak ona się nazywała? – mruknął bardziej do siebie niż do dziewczyny i skrzywił się delikatnie. Trzeba przyznać, że chujowo opowiadał historie.
Miewał różne interesujące wyjazdy, ale ten naprawdę był najzajebistrzy. W Grecji poznał tak wyjątkową osobę, że do dzisiaj ciągle siedziała mu w głowie. Właściwie to nie tylko w głowie, bo i tuż obok. Dziwne rzeczy zdarzały się Anglikowi dosyć często, czasem były bardzo ekscytujące, ale to Dreama była jedną przypadkową osobą, z która zażył tak wiele używek bez żadnych trosk i zmartwień. Był to jeden z najzajebistrzych okresów w jego życiu, gdzie nie musiał się niczym przejmować. Teraz ten okres znowu wracał do Anglika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Pią Lis 24 2017, 21:06

Rumieniec na twarzy Maxa był jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakie miała okazje zobaczyć. Przypominał małego chłopca, który przed chwilą spędzał wspaniałe chwile na dworze, w mrozie — najprawdopodobniej tarzając w śniegu. Strasznie rozczuliło to młodszą Vin-Eurico i naprawdę niewiele brakowało do tego, żeby wydobyła z siebie głośne „Awww”, przy okazji ciągnąc go za policzki, bardziej jak jakaś stara ciotka niż jego d z i e w c z y n a.
No właśnie, czy mogła się ją nazywać. Jakoś trudno było przyzwyczaić samą siebie do myśli o tym, że jest czyjąś dziewczyną — nie żeby nie chciała — jednak no, wieloletnie przyzwyczajenie do samotności oraz niebudzenia zainteresowania wśród osób płci przeciwnej, przyzwyczaiło Ślizgonkę do takiego stanu rzeczy.
Samej było Dreamie wyjątkowo dobrze, miłość sprawiała, że odlatywała gdzieś w całkowicie nieznane rejony życia. Dotychczas martwiła się tylko o siebie, Leo i kilku przyjaciół, z którymi miała jakiś bliższy kontakt, a teraz do grona ludzi dołączył Max, powoli stający się dla niej całym światem.
Pewnie zasnęłaby na kolanach Gryfona, gdyby nie dotyk dłoni Fairwyna na jej ciele. Skutecznie kusił i drażnił wrażliwe sfery ciała Dreamy, która całkowicie nie potrafiła skupić się na śnie.
Po chwili czuła się już lepiej, całe zmęczenie upłynęło jak za dotykiem magicznej różdżki, więc nie widziała sensu w dalszym leżeniu na jego kolanach, zdecydowanie bardziej zachęcającą opcją była ta, w której siedzi na nim i ma dużo, dużo lepszy dostęp do całego Anglika. Niezbyt długo zastanawiając się nad tą opcją, wstała i bez słowa siadła mu na kolanach, chcąc być z nim twarzą w twarz.
- Tak sobie myślę, że chyba odechciało mi się spać - niewinnie wzruszyła ramionami i jakby zawstydzona odwróciła wzrok w bok, by zaraz pozostawić na jego czole całusa, któremu towarzyszyło głośne cmoknięcie. - No, ale mówiłeś coś o jakieś pojebanej lasce, Grecji i ćpaniu w krzakach - podskoczyła do góry na kolanach Maxa imitując podekscytowanie, w myślach coraz bardziej rozpływała się nad tym, jak bardzo kochaną i uroczą istotą jest Fairwyn i jak skutecznie doprowadza nastolatkę do stanu przedzawałowego.
- No cóż, ja się nazywała to nie wiem, - jedną ręką zaczesała włosy do tyłu, a drugą zaczęła delikatnie drapać Maxa po karku - ale z twej opowieści mogę wywnioskować, że jest jakaś pojebana.. Nie wiem, czy chce poznawać. - przerwała na chwilę, złożyła na jego ustach przelotny pocałunek i po chwili dodała - Pewnie jakaś wyjątkowa hoe z Slutherinu, jedna z tych, do których strach podejść, bo na dzień dobry poczęstują Cię cruciatusem. Wiesz, taka typowa ślizgonka najgorszego sortu, przed którą biedne puchonki uciekają w popłochu, a cała męska część Hogwartu mdleje z zachwytu na widok trupiobladej twarzyczki tej laski. - Ze wszelkich sił starała się nie roześmiać, przez co twarz dziewczyny nabrała naprawdę pokaźnych rumieńców. - Bo czy ktokolwiek inny odważyłby się iść z tobą w greckie krzaki? Tylko totalny bad ass. - zakończyła dobitnie i wyszczerzyła się pięknie do swego już chyba chłopaka.
Już dawno nie czuła się tak bardzo swobodnie w towarzystwie innej osoby, właściwie to każda chwila z Maxem wydawała się Dreamie tą wyjątkową, mogła całkowicie odpłynąć, rozluźnić wszystkie mięśnie i bezsensownie pieprzyć o totalnych głupotach. On nigdy nie osądzał Vin-Eurico i często sam dawał wciągnąć się w te durnowate dyskusje o pierdołach, rzeczach abstrakcyjnych i wykraczających poza zakres logiki. Po feralnym festiwalu całą sobą tęskniła za tym luzem i pomimo że próbowała, nie potrafiła pozwolić sobie na, chociaż krótkie rozluźnienie. Czuła się jak kanarek zamknięty w klatce z głodnym kotem, czekającym na najlepszy moment, by rzucić się na nią i rozszarpać na strzępy.
Siedząc w sali, w której co chwile rozbłyskały feralne niebieskie światła, czuła się zajebiście dobrze i nawet jeśli coś by się stało, to miała pewność, że umiera przy kimś, kogo naprawdę szczerze kocha. Kocha całą sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 291
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Sob Lis 25 2017, 03:13

Lubił kiedy była blisko. Uśmiechnął się do Ślizgonki i spojrzał głęboko w jej oczy. W takich momentach czuł się, jakby w nich nurkował. Trafiał do innego świata, w którym tracił kontrolę nad ciałem. Pozostawała jedynie świadomość. Świadomość, że ćwierćolbrzymka jest gdzieś blisko. Chciał kosztować każdego fragmentu jej delikatnego ciała. Od słodkich ust poprzez wrażliwą skórę na karku.
-To chyba dobrze – mruknął, spoglądając na nią z lekkim niedowierzaniem. To co zrobiła był dosyć dziwne. W odczuciu Fairywna nawet bardzo. Jakoś kiedy to on całował Ślizgonkę w czoło, wydawało się to bardziej normalne? Czuł się trochę jak małe dziecko, któremu mama muskała czoło na dobranoc. Odbierała mu męskości. Sprawiała, że dwudziestolatek zamiast być mężczyzną, był jak nastolatek przeżywającym pierwszą miłość.
Dłońmi przesunął wzdłuż kręgosłupa Ślizgonki i wyciągnął zimne palce spod jej koszulki. Błądził po jej smukłym ciele jakby chciał odkryć wszystkie tajemnice, które jeszcze przed nim skrywała. Odruchowo zacisnął łapki, przejeżdżając po pośladkach dziewczyny. To był jeden z tych nawyków, którego żaden mężczyzna nie kontrolował. Niestety tak już po prostu było.
-Może już się znacie – pochylił się lekko nad Dreamą. Ustami przywarł na moment do karku dziewczyny, składając na nim kilka pocałunków. Z przyjemnością lekko muskał jej skórę. Wydawała się być taka delikatna, miękka, słodka i przyjemna. Po prostu cudowna. Z trudem docierały do niego słowa ciemnowłosej, chociaż skupiał na niej ogromną uwagę. Właściwie to tylko na niej. Nad uchem miał jej usta, a i tak docierało do niego co trzecie słowo. -Czyli wiesz o kogo chodzi? – spytał, słysząc tak dokładny opis partnerki. Tylko czy się z nim zgadzał? Chyba nie do końca. Nie była aż tak zła. Przynajmniej Max nie miał okazji poznać jej od tej strony. Mówiąc szczerze to dużo częściej został poczęstowany przyjemnych pocałunkiem na dzień dobry, niż bolesnym cruciatusem. Nie narzekał, wręcz przeciwnie. Cieszył się z takiego obrotu spraw.
-Chociaż czy ja wiem czy to taki badass… Ani razu nie potraktowała mnie żadnym bolesnym zaklęciem. Nad puchonkami chyba też się nie znęcała. Z ostatnim się po części zgodzę. Jest śliczna, ale dopiero kiedy całuje to miękną mi kolana – wyszczerzył się lekko i spojrzał na Ślizgonkę. Skradł dziewczynie przelotnego buziaka, chociaż chciał się wpić w jej usta dużo bardziej namiętnie. Znowu się powstrzymywał… Dlaczego?
-Na drugiej randce oglądaliśmy swoje tatuaże – dłońmi znowu zaczął poszukiwać jakiegoś miejsca dla siebie. Najpierw zjechał gdzieś na biodra, później wsunął pod koszulkę. Uniósł ją delikatnie do góry i spoczął na ozdobie z boku jej ciała. Zerknął w dół, ale raczej nie było możliwości, by w takiej pozycji mógł znowu obejrzeć dzieło na skórze Dreamy. –Też powinienem sobie taki zrobić? – spyta patrząc w oczy dziewczyny. Gdzieś z tyłu głowy rozum podpowiadał, że to przecież pojebane, ale Fairwyn nie słuchał. Głos serca zaślepiał go tak bardzo, że był gotów do naprawdę głupich czynów. Szczerych, ale mimo wszystko głupich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Sob Lis 25 2017, 20:04

Gdyby wiedziała, że Max wewnętrznie zareaguje tak na jej soczysty całus w czoło, to najprawdopodobniej zrobiłaby to samo. Dla niej była to zwykła na swój sposób zabawna pieszczota, bez jakiegokolwiek podtekstu erotycznego — rozczulająca, składana komuś o kogo się dba i martwi. Przede wszystkim byli bardzo bliskimi przyjaciółmi — bliskość była ważna, ale nastolatka nie chciała by stała się dla ich dwójki najważniejsza.
Pierwszy raz czuła dotyk obcych dłoni w tych miejscach. Nigdy nie była wylewna w uczuciach i raczej starała ograniczać się do przytulania czy drobnych pocałunków. Z Maxem było inaczej, całkowicie nie przeszkadzało Dreamie to, co robi i gdzie dotyka dziewczynę, czerpiącą z parzących uścisków i ciepłego dotyku jego ciała jak najwięcej tylko się dało. Nie mogła powstrzymać siebie samej przed zagryzieniem pełnych warg, kiedy Gryfon bardzo bezpardonowo złapał ją za tyłek. Nie czuła żadnego wstydu, tylko czystą i niczym nieskrępowaną satysfakcję płynącą z tej całej sytuacji. Nie spodziewała się po sobie samej aż takiej bezczynności i braku żadnego protestu, uleganie było tak bardzo nie w stylu Vin-Eurico.
Kiedy miała już powiedzieć stop, chłopak zaczął składać pocałunki na jej szyi, ciepło ust gryfona wydawało się zakazane i tak bardzo nieznane. Powoli docierało do niej, jak bardzo zbliżyli do siebie, od ostatniego czasu i jak wielkiej śmiałości dzięki niemu nabrała. Słodkie pocałunki były czymś niezwykłym, a każdy kolejny pozostawiał wyraźny i przepiękny ślad na duszy Ślizgonki. Mimowolnie uniosła brodę do góry, całkowicie odsłaniając smukłą szyjkę, pozwalając zasypywać się gorącymi muśnięciami warg.
- Chyba domyślam się kto to - spojrzała na niego spod półprzymkniętych powiek, na policzkach meksykanki widniały dwa delikatne rumieńce, jednak nie miały one nic wspólnego z zakłopotaniem czy nieśmiałością. - Badass jakich mało, za samo to, że z Tobą wytrzymuje i w spokoju znosi mordęgę wszystkich pieszczot i pocałunków, które jej serwujesz powinna dostać Order Merlina. - mruknęła ciszej, ciągle czując dotyk ust starszego chłopaka na swej szyi. Delikatny pocałunek w usta nie był w stanie odwrócić jej uwagi od tego, co się przed chwilą stało, szczególnie że szyja Dreamy była tak bardzo wrażliwa na pieszczoty.
Kusił, drażnił się z Vin-Eurico, tak bardzo spragnioną dalszych czułości. To było lepsze od narkotyków, jad czy Otwarte Zmysły nie mogły równać się z tym, do czego zaszło przed chwilą w Sali Świateł Prawdy.
- Jakiś ktoś powiedział mi, że ta Ślizgonka ma tatuaże w średnio przyzwoitych miejscach - zbliżyła twarz do twarzy Fairwyna i wpiła się w jego usta. Od kilku chwil powstrzymywała się przed tym, by ostatecznie skapitulować. Rozkoszowała się tą chwilą pozwalając błądzić palcom Maxa po swoim ciele — ostatecznie odrywając się od niego, delikatnie przygryzła dolną wargę ust gryfona i westchnęła cicho rozmarzona.
Kolejne słowa przez niego wypowiedziane, wprawiły dziewczynę w niewielkie osłupienie. On chciał zrobić sobie ten pieprzony tatuaż. Zaskoczona, odsunęła się od niego na niewielką odległość i spojrzała mu prosto w oczy.
- Na pewno tego chcesz? - spoważniała błyskawicznie, chociaż w głębi serca czuła niewyobrażalnie ogromne ciepełko, powoli rozchodzące się po całym ciele. Tatuaż to nie było takie hop siup i pomimo że istniała opcja usuwania, Dreama nie chciałaby, żeby do tego doszło. Te głupie słowa znaczyły dla niej wiele, towarzysząc brunetce od dwóch lat, czekały na kogoś, kogo mogłaby nazywać całym światem. Maxa kochała całym sercem, ale czy aby nie było za wcześnie? Porywczość i lekkomyślność, którą się cechował i kierował w tej chwili, była urocza, jednak do granic możliwości głupiutka i bezsensowna. A ona nie chciała, żeby czegokolwiek żałował, bo nie o to w tym chodziło.- Nie, żebym nie chciała - rzekła szybko - jednak nie chce byś robił t o pochopnie, szczególnie że ten tatuaż znaczy dla mnie naprawdę wiele. - zakończyła spokojnie, przylegając do Anglika swym całym ciałem i ciasno obejmując go rękoma w pasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 291
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Nie Lis 26 2017, 01:42

Uniósł brwi do góry w geście lekkiego zaskoczenia. Wiedziała kogo chodzi? Domyślała się? Jak to? Przecież to było nie możliwe. W końcu skąd miała by to wiedzieć. Przecież nigdy jej tego nie opowiadał, a obserwator puścił tylko jedną plotkę na ten temat. No chyba, że musiała tam być. Tylko czy na pewno to zagubione w pamięci Gryfona imię, brzmiało Dreama?
-Czyli znacie się – mruknął, spoglądając w oczy Ślizgonki. Kciukiem delikatnie pogłaskał jej delikatną skórę na szyi, którą właśnie skończył drażnić swoimi pieszczotami. Podekscytowany uśmiech gościł na twarzy Fairwyna, a oczy błyszczały od migających nad ich głowami światełek. Rumieńce na jej twarzy były takie urocze. Jeśli tak wyglądał badass, to do tej pory miał o nich chyba błędne pojęcie.
-Sadysta ze mnie – rzucił, łapiąc ją za podbródek i wpijając się jej usta. Mocniej, intensywniej, namiętniej. Za każdym razem kosztował jej ponętnych warg jakby to był ich pierwszy i zarazem ostatni raz. Chwila, która miała trwać w nieskończoność. Nie chciał by się kończyła. Nawet przerwy na oddech wydawały się tak zbędne, bo co jeśli kolejnej okazji już nie będzie miał?
Znowu go zaskoczyła. Myślał, że wie już o niej sporo, a jednak był w błędzie. Ćwierćolbrzymka wciąż miała przed nimi wiele sekretów. Tajemnic, których odrywanie fascynowało Gryfona. Były jak kolejna podróż w nieznane z tą różnicą, że nigdzie nie musiał wyjeżdżać. Czuł wewnętrzną potrzebę do poznawania i odkrywania ich.
-Co to za miejsca? – spytał, nie ukrywając ciekawości. Chciał je zobaczyć, ale jakoś nie potrafił zmusić się do tego, by samemu odszukać te tatuaże. Mógł mówić różne rzeczy i pisać jeszcze większe pierdoły, ale szanował Ślizgonkę. Chociaż z łatwością ulegała pieszczotom Fairwyna, to nie potrafił spełnić swoich najgłębszych pragnień o Dreamie.
-Tak, chyba tak – nie był w stu procentach przekonany o słuszności tego pomysłu, ale nie za bardzo się tym przejmował. Właściwie to miał kompletnie w to wyjebane. Miewał już głupie od pały, jednym z nich było wytatuowanie kolumbijskiego barona narkotykowego, tylko dlatego, że jego twarz jest najbardziej rozpoznawalną jeśli chodzi o nielegalne używki, a przecież musiał jakoś uwiecznić na skórze skosztowanie większości, a od Grecji nawet już wszystkich magicznych narkotyków.
Cytat na boku nie był niczym wielkim. Tym bardziej, że miał on sporą wartość. Krótki tekst, który miała wytatuowany dziewczyna, która kochał najbardziej na świecie i krótki teksty, który chciała by znalazł się na ciele jej przyszłego partnera. Fairwyn był jej przyszłym partnerem i chciał spoglądać w przyszłość ze Ślizgonką u boku. Zrobienie tego jednego tatuażu było równie ważne dla obojga z nich.
-Wiem – szepnął przykładając palec do jej ust. Nie chciał by zaczynała gadkę o tym jak bardzo głupie to było. Wciąż istniał niewielki procent szans na to, że się rozmyśli i za wszelką cenę chciał go wyeliminować.
Spojrzał prosto w jej oczy i kiwnął głową przytakująco, jakby chciał tym samym rozwiać wątpliwości Dreamy.
-Dlatego też chce go nosić. Wiem, że jest dla Ciebie ważny – dodał obejmując obiema rękoma, które ułożył na jej plecach i lekko głaskał miedzy łopatkami. Przywarł do Ślizgonki mocno, bardzo mocno. Czołem zetknął się z jej głowa. Tak bardzo ją kochał, a od zapachu ciemnych włosów ćwierćolbrzymki popadał w czyste szaleństwo. Rozmarzony, mógł tak siedzieć przez kilka kolejnych godzin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Pon Lis 27 2017, 18:07

Już nie chodziło nawet o to, że całował i dotykał jak nikt nigdy wcześniej — jednak z nim czuła się wyjątkowa, inna. Czuła wielkie pokrewieństwo dusz, całkowicie inne od tego, które odczuwała przy znajomych. Nie byli identyczni, byli podobni. Równie pojebani, równie nieprzewidywalni i razem właściwie niepowstrzymani. Bo Dreama przestała bać się życia, kiedyś zastanawiała się nad tym, jak potoczy się to wszystko i najbardziej prawdopodobną z opcji była ta, w której zostaje starą panną ze zwierzętami. Masą zwierząt. Teraz było całkowicie inaczej i chociaż wizja wielu zwierząt w posiadaniu pozostała taka sama to raczej nie chciała być samotną. Miłość zdecydowanie bardziej podobała się Ślizgonce od długiej samotności.
- Sadysta jakich mało - dodała szybko, bo zaraz Max zatkał usta nastolatki pocałunkiem, bardzo przyjemnym pocałunkiem. Rozbawiona uśmiechnęła się delikatnie. - Widzisz, chyba znalazłeś skuteczny sposób na zatkanie mej jadaczki - rzuciła i uniosła lewą brew do góry. - Jak tak dalej pójdzie to nic nie zostanie z mej buntowniczej postawy. - opuszką kciuka pogłaskała go po policzku i spojrzała chłopakowi głęboko w oczy.
- Różne miejsca - odparła ciszej, dalej głaskając go po twarzy - Jednak nie mam zamiaru Ci ich pokazać, będziesz musiał sam je odkryć - przekręciła głowę w bok, a parę kosmyków opadło jej na twarz. Wyglądała wyjątkowo słodko, nawet jeśli mówiła w tej chwili o niezbyt grzecznych rzeczach. Strasznie ciekawiło dziewczynę to kiedy Max zrobi TEN pierwszy krok. Dreamie niezbyt się spieszyło, zdecydowanie bardziej chciała go poznać, powoli odkrywać kolejne plusy wspólnego przebywania, cieszyć z możliwości wspólnego bycia. I chyba nic więcej do szczęścia nie było jej potrzebne ani eliksiry, ani zioło, ani żadne tabletki nie były w stanie doprowadzić Ślizgonki do tak dobrego stanu, w jakim znajdowała się w tym momencie. To wszystko wydawało się tak nierealne, jak sen, z którego zaraz miała się obudzić. Rzadko kiedy życie układało się dobrze i coś w środku podpowiadało Dreamie, że zycie i tak prędzej czy później się spierdoli, jednocześnie całkowicie nie myślała o konsekwencjach, nie chciała, bo jedyne co przynosiły te złe myśli było bólem i strachem o niego.
Każde kolejne słowa stawały się coraz piękniejsze, spodziewała się po Maxie chyba wszystkie oprócz tego. Zależało mu, a tym czynem udowadniał jej tylko jak bardzo. Już nie przeszkadzał dziewczynie palec zatrzymujący potok słów wydobywający z jej ust, nic nie było ważne oprócz ich dwójki.
Wtuliła się mocno w chłopaka, chowając buzię w jego koszulce, tym razem by ukryć zaszklone oczy, bo cholera, nikt jeszcze nie zdecydował się na tak piękny gest w stosunku do niej.
- Znam laskę, która mogłaby Ci to zrobić. - odsunęła się od niego, ręką przetarła oczy i policzki, by Fairwyn nie zobaczył, że się wzruszyła. - Idziemy do kruków. - wstała z jego kolan i pociągnęła w stronę wyjścia.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wyspa Jura, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 73
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 365
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15139-kind#403356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15134-mefistofeles-e-a-nox




Moderator






PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   Pon Gru 25 2017, 03:13

Wiedział, gdzie się zaszyć, aby nikt mu nie przeszkadzał. Hogwart pozostawał zagadką nawet dla kogoś, kto uporczywie zwiedzał jego zakamarki od samego początku edukacji, ale kilka sekretów można było odkryć z łatwością. Mefisto znał pomieszczenia, w których mógł odnaleźć trochę samotności i spokoju. Teraz wyjątkowo tego potrzebował, bo ostatnie chwile przed świętami doprowadzały go do szału. Nie chodziło wcale o to, że dormitorium wrzało od pakujących się uczniów, że lampki świąteczne dawały po oczach, że papier prezentowy walał się wszędzie, że kolędy powtarzały się nieznośnie... Ślizgon natrafił na większą przeszkodę, która nie pozwalała mu nawet ignorować Bożego Narodzenia nadchodzącego ogromnymi krokami. Miał świadomość tego, że zostanie sam i nie zasiądzie przy wigilijnym stole - już od kilku lat nie praktykował z ojcem tej tradycji, a jednak widział się z nim w każdą dłuższą przerwę. Może nie był wielkim fanem tych tradycji, ale nie wyobrażał sobie tkwienia na tyłku w Hogwarcie i obserwowania, jak wszyscy pieją na wieść o spotkaniu z rodziną.
Nie miał rodziny. Stopniowo tracił wszystkich i dopiero teraz, gdy faktycznie pozostał sam, zrozumiał powagę sytuacji. Nie pogodził się ze śmiercią matki, tęsknił za siedzącym w Azkabanie ojcem i nie pojmował tego, że jego siostrzyczka zmarła...
Wszedł do niewielkiej sali o migoczących niebieskich światłach, aby uciec od tych, którzy jeszcze nie wyjechali. Po otrzymaniu tajemniczego prezentu w formie białego kociaka kompletnie nie mógł znaleźć dla siebie miejsca. Przez Pokój Wspólny cały czas ktoś się przewijał, a Mefisto nie chciał nikomu pokazywać w jak potwornej rozsypce był. Przekrwione oczy świadczące o przemęczeniu nieustannie zachodziły z trudem powstrzymywanymi łzami, klatka piersiowa unosiła się nieregularnie i chłopak gubił oddech, bijąc się z myślami. Nie pomagało głaskanie malutkiej Lilith ani wciskanie się w miękki fotel pomieszczenia, w którym właściwie nikt nigdy nie przesiadywał. Nox spoglądał na lampy, próbując skoncentrować się na książce, należącej niegdyś do jego ojca - szukał wskazówek odnośnie rodzinnej broszki, którą otrzymał. Nawet jej fascynujące właściwości nie były teraz wystarczające, nie mógł skupić się na żadnym słowie i tylko podrygiwał niespokojnie, poprawiając przewracającego się na jego kolanach kociaka.
Miał dość pociągania nosem i powstrzymywania się od prawdziwego okazywania emocji. Mefisto sądził, że złamało go zaklęcie Ezry przywołujące okrutny ból - teraz wiedział, że to było nic w porównaniu do tego, jak bardzo zniszczyła go wiadomość o śmierci ostatniej bliskiej osoby.

@Trixie N. Travers

______________________


You feel so lonely and ragged,
You lay here broken and naked
My love is just waiting
To clothe you in crimson roses.

WAŻNE!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sala Świateł Prawdy   

Powrót do góry Go down
 

Sala Świateł Prawdy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Sala Świateł
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
drugie piętro
-