IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Małe jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 19
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2350
  Liczba postów : 1560
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Małe jezioro   Czw Maj 19 2016, 13:27


Małe jezioro

To niewielkie jezioro jest również dość płytkie. Na próżno szukać w nim rzadkich magicznych istot, co najwyżej można tu natrafić na parę magicznych, niegroźnych ryb. Czarodzieje często spędzają czas nad brzegiem wody, czy to na pomoście, czy na licznych, zielonych terenach. Zachęcające są także łódki, możliwe do wypożyczenia.

Koszt wypożyczenia łódki - 10g
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 449
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13430-morwen-blodeuwedd#358001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13711-naczelna-proroka-zaprasza#364094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13432-morwen-blodeuwedd#358028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13433-morwen-blodeuwedd#358031




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pią Gru 09 2016, 15:24

W życiu kobiety nastąpił przełom, bo... wzięła wolne od pracy! Szok i niedowierzanie, koniec świata. Ona jako pracoholik, który powoli miał dosyć, tak bez zapowiedzi przysłała tylko list do redakcji, że nie będzie jej kilka dni. Oczywiście dodała, że w pilnych sprawach mogą pisać, ale ogólnie jest poza zasięgiem.
Miała więc tyle czasu wolnego, że nie do końca wiedziała co z nim zrobić. Kiedy tylko wstała, najpierw uznała, że posprząta dom i odgruzuje go z tej sterty papierów, które zalegały w każdym możliwym kącie. Kiedy skończyła wybrała się na zakupy. Uznała, że może chociaż przez te kilka dni spróbuje się odżywiać w miarę zdrowo i regularnie, ale była dość sceptycznie nastawiona do tego pomysłu. Znając jej chęć i zapał, po drugim dniu odechce jej się stania w kuchni. O dziwo, ugotowała sobie wyjątkowo smaczny posiłek a potem doszła do wniosku, że powinna chociaż trochę poznać dolinę. Mieszkała tu niecały miesiąc i póki co znała tylko jedną drogę prowadzącą od sklepu przez park do domu.
Oczywiście nie ubrała się odpowiednio do sytuacji uznając, że nie będzie się przecież wspinać po górach tylko spacerować po prostej drodze. Stukając dziesięciocentymetrowymi szpilkami sunęła powolnym krokiem przed siebie narzekając w myślach na ból pleców, który się nasilał. Zaczęła nawet rozważać wizytę u lekarza, który by coś poradził (wykluczając oczywiste "zmień buty"), ale w związku z tym, że dopiero zaczęła swój niby-urlop miała na to czas. Wdychając świeże powietrze dotarła nad jezioro, które w związku z pogodą wyglądało dość przygnębiająco. Żałowała, że nie widziała go na wiosnę, kiedy wszystkie rośliny budziły się do życia i postanowiła, że wróci tu następnym razem. Stanęła na końcu pomostu, wsuwając dłonie do kieszeni płaszcza a potem rozglądnęła się wokół, wsłuchując we względną ciszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -4
Dodatkowo : Animag (biały lew)
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13730-scrymgeour-artur-shercliffe#364405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13731-it-s-me#364501
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13732-jastrzab-scrymgeoura#364502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13733-artur-scrymgeour-shercliffe#364503




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pią Gru 09 2016, 16:29

Odkąd otrzymał od drużyny swój własny dom, powinien się nim zająć, chociażby zobaczyć w jakim jest stanie. Artur natomiast nie miał czasu, po treningach najczęściej siedział w rezerwacie, pomagając rodzinie. Nie był z nią w najlepszych relacjach, jednakże szanował ja i wiedział, że wiekowy tato-staruszek nie poradzi sobie ze wszystkim sam.
Dziś jednak postanowił odpuścić sobie i po porannym treningu Srok, wybrał się na "spacer". Mając trochę czasu, mógłby też zobaczyć miejsce, w którym mógłby mieszkać od teraz, a jednak nie chciało mu się. Dawno się nie przemieniał i zamierzał dzosiejszego dnia to zmienić. Znikając w głębi lasu, rozejrzał się czy może ktoś go nie śledził i skupił się na transmutacji. Lekko się zniżając i stawiając ręcę na ziemi, jego wzrok także się zmienił. Zupełnie inaczej spoglądał na świat i słyszał inaczej - widział to czego człowiek nie mógł, zwykły mężczyzna. Słyszał jak jakiś ptaszek stukał orzeszkiem o korę, próbując dostać się do wnętrzs.
Wraz z formą zwierzęcą, ujawniły się cechy zwierzęce. Czuł apetyt na widok soczystego jelenia i przyjemność w skaradaniu się i polowaniu na niego. Tym razem także miał szczęście - jelonek zapuścił się w poszukiwaniu niewiadomo czego. I Artur-lew miał zamiar to wykorzystać.
Jelonek jadł trawę na podwyższeniu, dlatego zdobycz była trudna do uchwycenia. Skradając się w wysokiej trawie, poczuł zapach niewinności i niczego nie spodziewającego się spokoju. Te uczucia uchwyciły go w pewności, że zwierzyna była młoda i niedoświadczona - nie rozumiała, że są myśliwi i zdobycze. A tym razem to ta mała jest zdobyczą.
Rzucił się na swój obiad, który, spłoszony szelestem traw, zaczął uciekać. Nie udało mu się jednak uciec za daleko, jelonek był zbyt zdziwiony i wystraszony. Pod koniec, lew zatopił kły w gardle młodego, z którego zaczęła pienić się krew, a Artur spożywał posiłek.
Był Shercliffem, wiedział jednak jak ten świat działa. Dlatego nie był wielkim przeciwnikiem zabijania zwierząt, jeśli była taka potrzeba. A obiad jest ważnym elementem dnia, który da mu energię na resztę dnia. Kolacje natomiast miał zamiar zjeść w ludzkiej postaci.
Biegł przez las, kiedy wybiegł przed małą polanke, przy której mieściło się małe jeziorko. I by poszedł dalej, gdyby nie to, że wdychając powietrze poczuł zapach łowcy. Jeszcze straszniejszego od lwa. A był nim człowiek.
Szybko przemienił się w ludzką postać, mając nadzieję, że odwrócona dziewczyna niczego nie usłyszała. Dopiero, w postaci już człowieczej, miał odejść, kiedy spostrzegł, że kobieta patrzy na niego. Odszedłby, gdyby nie to, że wyglądałoby to jakby stchórzył. Dlatego ruszył powolnym krokiem do niej i przywitał się tylko:
- Witam. - Patrząc na nią, nie kojarzył jej twarzy, ani zapachu. Sam zaś był lekko rozbudzony, pachniał poranną rosą i gdyby się zgłębiało zapachy, jakie się wokół niego unoszą, poczułoby się krew. Nie był to jednak bardzo odczuwalny zapaszek. W Arturze pierwsze co się rzucało w oczy to jego ubiór. Była prawie zima. A on, ubrany w cienkie, materiałowe czarne spodnie, jaieś adidasy i płaszcz. Lecz płaszcz był rozpięty, a pod nim była nagi tors mężczyzny. A mimo wszystko był gorący, przed chwilą polował, dawka adrenaliny była spora, a sam bieg wykańczający. Nie dyszał jedynie, miał dość dobrą kondycję.
Spoglądając na kobiete, myślał o zaczęciu rozmowy, co się rzadko zdarza w jego wykonaniu. Zazwyczaj milczał, czekając, aż ktoś zacznie zamiast jego. A teraz wyjątkowo odstąpił od tej zasady. I nie było to spowodowane urodą Morweny, Artur nie zwracał szczególną uwagę na aspekty wizualne.
-Co cię sprowadza w takie miejsce panno...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 449
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13430-morwen-blodeuwedd#358001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13711-naczelna-proroka-zaprasza#364094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13432-morwen-blodeuwedd#358028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13433-morwen-blodeuwedd#358031




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Nie Gru 11 2016, 16:44

Zaczęła nawet doceniać uroki i spokój miejsca, w którym się znalazła. Świat był taki piękny, gdy miała wolne... dobrze, że nie wiedziała, że w tym pięknym miejscu właśnie za jej plecami wielki tygrys wpierdala biednego jelonka - malutkie Bambie, które oddaliło się od stada tylko po to, żeby sobie memłać trawkę nad jeziorem.
Odetchnęła głęboko, kiedy usłyszała za sobą szmer. Oczywiście nie zwracała już uwagi na większość dziwnych odgłosów, które dane jej było poznać przez ostatni miesiąc. Doszła bowiem do wniosku, że musi pozbyć się swoich irracjonalnych zachowań, strachów i obaw przed tym, że ktoś jej przywali w głowę. Nie mieszkała przecież w Londynie, gdzie by się tego nawet mogła spodziewać, tylko wśród swoich. Ale czasem miała wrażenie, że właśnie ci "swoi" są gorsi niż niejeden niemagiczny człowiek. Szmery nie dawały jej spokoju, więc z wielką konsternacją wymalowaną na twarzy odwróciła się przez ramię, wyszukując ostrożnie w kieszeni płaszcza różdżkę. Jednak widok mężczyzny, którego kojarzyła z Proroka trochę ją uspokoił. Pozwalając sobie, by na wymalowane czerwoną szminką usta wpełznął lekki uśmiech, zmierzyła Artura bezczelnie wzrokiem.
- Morwen - odparła, zwracając się do niego przodem. Najwidoczniej Shercliffowie nie byli zbyt bystrzy w rozpoznawaniu innych ludzi, niż tych należących do wrogiego rodu. - Spaceruję, poznaję okolicę. W końcu mam na to czas - dokończyła, ostatecznie siadając na pomoście. Wyciągnęła nogi przed siebie, opierając się jedną ręką za plecami. Ból kręgosłupa znowu dał o sobie znać co przestało jej się podobać. Gdyby nie to, że tak bardzo kochała wysokie obcasy to już dawno te co miała na stópkach utopiłaby w jeziorze. Albo wróciłaby boso do mieszkania.
- A ciebie? Myślałam, że nie poruszasz się bez miotły - przerwała ciszę, zadając dość bezczelne pytanie. W końcu on - chyba - nie wiedział kim Morwen jest, a ona z kolei wiedziała o nim dużo. Nawet za dużo. W porównaniu z Nessiem, akurat ten osobnik był na językach nie raz, ani nie dwa, ze względu na drużynę, w której grał. Wiecie, rubryka sław, mecze i tak dalej. - Ale rzadko zdarza mi się myśleć, więc mogę się mylić - dodała, przybierając postawę słodkiej idiotki. Tak dla zmylenia przeciwnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -4
Dodatkowo : Animag (biały lew)
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13730-scrymgeour-artur-shercliffe#364405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13731-it-s-me#364501
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13732-jastrzab-scrymgeoura#364502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13733-artur-scrymgeour-shercliffe#364503




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Nie Gru 11 2016, 21:37

Bezczelny wzrok Morweny w zupełności nie przeszkadzał Arturowi, a nawet poszedł w jej ślady - przyglądał się każdemu szczególikowi jej ciała, podświadomie, dużą uwagę zwracając na kobiece krągłości. Kobiety nie były często obiektem jego zaonteresowania tylko i wyłącznie ze względu na płeć. Teraz zwrócił uwagę na sylwetkę kobiety i każdy atut ze względu na to, że był mężczyzną, z typową orientacją. Zaobserwował u dziewczyny każdy detal, sposób pomalowania rzęs, kolor szminki, wysokie obcasy, nic nie zostało niezauważone przez Shercliffa.
Kiedy się przedstawiła, kiwnął głową dając w ten sposób znak, że raczej będzie pamiętać jej imię. Nie miał z tym wielkich problemów, a jednak czasem zdarzy mu się zapomnieć o takoch rzeczach. To też zależało od tego, czy dana osoba jest dla niego godna jego zainteresowania.
- Masz czas? Musisz być albo szczęśliwym człowiekiem, albo takim bez pracy, jeśli "masz czas. - Ostatecznie, głupio wyglądałoby, gdyby tak stał nad kobietą, dlatego usiadł po jej prawej stronie, zachowując jednak dystans.
Pytając się jego, zdziwił go fakt, że pani Morwen wiedziała kim jest. No dobra, był sławny na skalę światową, ale nie wydawało mu się, że znała go bo jest jego wielbicielką.
- Woesz kim jestem, kiedy ja nie wiem o tobie nic. Nie podoba mi się taki przebieg spraw. A nie widzę ciebie raczej jako gorliwy kibic Quidditcha. A znasz mnie, więc pewnie czytasz proroka? Tak jak większość populacji czarodziei w tym regionie, więc nie powinno mnie to dziwić z drugiej strony. - Prowadził rozmowę, nie wiedząc dokładnie czy prowadzi rozmowę z nią czy wpadł w monolog. Rzadko kiedy się odzywał, lecz kiedy już to nastąpi, mówi często jak najęty.
Po chwili przypomniał sobie, że jednak Morwena coś do niego mówiła i może oczekiwałaby odpowiedzi.
- Latanie na miotle jest moją pasją i pracą, jednakże na miłe spacerki do lasu wybieram się samotnie. - Tu zaś pojawia się probem, gdyż nie potrafił odpowiedzieć podobną ripostą - nie znał jej, po raz kolejny przeszkodziło mu to w ocenie sytuacji, bądź do wykorzystaniu czegokolwiek.
Następne zdanie Morweny wywołałby u niego uśmiech, gdyby nie uparł się, że nie będzie pokazywać jakichkolwiek uczuć. Założył kamienną maskę, nie dając Morwenie okazji wejścia w głąb jego wewnętrznych uczuć, zupełnie ich nie okazując.
- Ludzie na ogół rzadko myślą. Taki nasz los i chyba nic tego nie zmieni. - Wyciągnął z kieszeni galeona i zaczął sobie nim rzicać, sprawdzając jaka strona monety wypadnie. Tak, na zabicie nudy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 449
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13430-morwen-blodeuwedd#358001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13711-naczelna-proroka-zaprasza#364094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13432-morwen-blodeuwedd#358028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13433-morwen-blodeuwedd#358031




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Nie Gru 11 2016, 22:15

Prawie parsknęła śmiechem, gdy usłyszała jego komentarz dotyczący pracy. Miał trochę racji w tym co mówił, bowiem ludzie bez pracy faktycznie byli szczęśliwi. Ona na co dzień nie była, dopiero teraz miała chwilę oddechu po roku nieustannej pracy i gonitwy.
- Wzięłam urlop. Kwestia zdrowotna - wzruszywszy ramionami skwitowała temat, nie chcąc dalej go kontynuować. Kiedy mężczyzna usiadł obok, spoglądnęła na niego spod przymrużonych powiek, zastanawiając się teraz gdzie chowali tych wszystkich Shercliffów. W buszu? Był kolejną osobą z ich nazwiskiem, która jej nie kojarzyła. A może to ona po prostu była kiepską naczelną, skoro jej nie kojarzyli? W to akurat wątpiła, bo wiedziała o niej prawie cała wioska. Zastanawiała się kiedy wywiozą ją na taczkach na gnoju za wioskę. Uśmiechając się do swoich myśli, słowa Artura wpadały jej jednym uchem a wypadały drugim, jednak mniej więcej wiedziała o co mu chodzi.
- Można tak powiedzieć, że czytam... - rozejrzała się po okolicy. Chociaż pogoda niezbyt dopisywała, tak jezioro miało w sobie coś, co ją odprężało. Nie wiedziała tylko czy wynikało to z tego, że bardzo pragnęła zamieszkać gdzieś, gdzie miałaby dostęp do natury, czyli ciszy, czy po prostu pierwszy dzień bez obowiązków ciążących na jej głowie był tak idealny, że zachwycała się wszystkim. - W każdym razie nie jesteś osobą, o której by się nie pisało. Zawodnik, Shercliffe, no wiesz... takie tematy się sprzedają - dodała, ponownie kierując wzrok na Artura. Zgarnąwszy rozpuszczone włosy za uszy, zgarbiła się lekko, kiedy poczuła, że pomost za bardzo wbija jej się w dłoń.
- Samotnie, mówisz... - powtórzyła po nim z zauważalnym w głosie niedowierzaniem. - Ciężko mi w to uwierzyć. Wszyscy zawodnicy, którzy tu mieszkają latają na miotłach jakby zapomnieli od czego mają nogi. Sypiacie też z miotłami? Są jak wasze partnerki życiowe? - spytała żartobliwie, nachylając się w stronę mężczyzny w konspiracyjnym geście. O ile kobietom ta miotła mogła służyć do wielu interesujących czynności, tak w przypadku panów jej wyobraźnia była lekko ograniczona. Nie wiedziała czy może tak żartować przy Arturze, więc szybko udała poważną. No tak, tylko Nessie miał tak suche poczucie humoru, które oboje wzajemnie rozumieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -4
Dodatkowo : Animag (biały lew)
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13730-scrymgeour-artur-shercliffe#364405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13731-it-s-me#364501
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13732-jastrzab-scrymgeoura#364502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13733-artur-scrymgeour-shercliffe#364503




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Nie Gru 11 2016, 22:54

Nie dopytywał się o jej urlop, gdyż po prostu go to nie interesowało. Bardziej bawił się teraz w czarodziejskiego Sherlocka Holmes'a, próbując za pomocą uzyskanych informacji, wywniokować jaki jest jej zawód.
Jako Shercliffe nie był zbytnio obeznany w świecie czarodziejskim - nie czytał proroka, nie chodził do ministerstwa, jeśli nie musiał, ani też nie interesowała go polityka magiczna. Jedyne o czym wiedział, a było na topie to smoki miniaturki, marzenie jego dzieciństwa. Ucząc się animagicznej sztuki magicznej, przez pewien okres, wyobrażał siebie jako smok, nawet nie duży, a taki właśnie miniaturowy. Skończył jednak na białym lwie, co oczywiście nie było dla niego żadnym problemem - z niemagicznych stworzeń obstawiał właśnie jakiegoś dużego drapieżnika z rodziny kotowatej, bądź wilka.
Dlatego nic dziwnego było, że nie wiedział nic o jej osobie, a jednak podczas tego spotkania bez przerwy starał zapamiętać każde jej słowo i w razie potrzeby znaleźć drugie dno jej wypowiedzi.
Tak, mimo dającej wiele zastrzeżeń pogody, Artur w tym miejscu czuł się błogo i uspokajał się stopniowo. Był pobudzony w pewnym stopniu po polowaniu, pomijając fakt, że było mu strasznje gorąco. Dziwił go fakt, że dziewczyna nie zauważyła jeszcze dziwności jego ubioru, co było dla niego korzystniejsze, nie uważał składania wyjaśnień za wspaniałe zajęcie.
Kiedy Morwena się odezwała, Artur jakby się odczepił od rzeczywistości, będąc umysłem gdzieś indziej, w innym wymiarze. Zastanawiał się bowiem nad jej wypowiedzią, która dawała wiele do myślenia.
- Cóż, dużo o mnie wiesz, mówisz teraz o mnie jak o artykule do wydania, sprzedania, a zwykły czytelnik nie zwraca większej uwagi na takie detale. Tak więc zapewne zajmujesz się takimi rzeczami na co dzień. Powiedz mi tylko, nie uraziłem twej dumy, twierdząc, że nie czytam Proroka, albo czegokolwiek innego co najpewniej wydajesz w postaci gazety dla czarodziei? - Mówił z taką pewnością siebie, że nie sposób było wyczić, że w rzeczywistościnie był do końca pewien czy naprawdę jest kimś z redakcji.
Następne słowa wywołały już u niego lekki uśniech na twarzy, wygłaszając swoją teorię:
- Partnerki życiowe? Nie, żaden szanujący się facet nie chciałby spać z czymś co jest długim kijem do wsadzanja sobie między nogi - cóż, z Nessim spędził całe dzieciństwo i czas szkolny, węc pewne żarciki przeszły i w jego nawyki, rzadko kiedy jednak je wygłaszał, pokazując się jako osoba zimna i nie odzywająca się bez potrzeby. Cóż, teraz, jak był sam na sam z Morwen, mógł lekko odstąpić od swojego charakteru, zachowując się niecodziennie, ale jednocześnie... Arturowsko?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 449
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13430-morwen-blodeuwedd#358001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13711-naczelna-proroka-zaprasza#364094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13432-morwen-blodeuwedd#358028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13433-morwen-blodeuwedd#358031




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pon Gru 12 2016, 23:17

Na ubiór zwróciła uwagę, ale dopiero po jakimś czasie. Nie zdziwiła się jednak z prostego powodu - przez tyle lat pracy w redakcji widziała wiele dziwnych rzeczy i chyba nie było niczego, co mogłoby ją zaskoczyć. Poza tym, po co miała go oceniać? Sama chodziła po lesie w dziesięciocentymetrowych szpilkach, a buty te raczej nie należały do najodpowiedniejszych w świecie wielkich kamieni, korzeni, liści i pozostałych elementów przyrody. Gdyby miała uciekać, to pewnie byłaby na straconej pozycji właśnie przez te buty! Chociaż umiała biegać w szpilkach, za co powinna dostać medal.
Kiedy Artur ją rozgryzł uśmiechnęła się wesoło, prawie bijąc mu brawo i cmokając z uznaniem. Ten był chyba bystrzejszym Shercliffem albo domyślił się po jej imieniu, z kim ma do czynienia. W końcu był zawodnikiem światowej klasy, więc musiał ją kojarzyć. Tak podpowiadało jej zbyt wysokie ego.
- Nie każdy musi czytać Proroka. Nawet podziwiam takich ludzi, są szczęśliwsi. Zresztą, skąd pomysł, że pracuję w gazecie? Tyle pytań może zadawać każda ciekawa innych osoba - odparła spokojnie, kierując wzrok na odsłonięty kawałek torsu. Uniosła jedną brew, dopiero teraz postanawiając zwrócić na to uwagę.
- Taki gorący z ciebie człowiek, że w grudniu chodzisz prawie nagi po dolinie? - nie chcąc jednak go zawstydzać odwróciła wzrok, rozglądając się po okolicy jeziora. Mogła kupić dom z takim widokiem, ale nie. Uparła się, że wystarczy jej domek z dróżką jak z krainy czarów. Nie miała nawet w pobliżu lampy, dlatego już prawie raz skręciła kostkę, kiedy obcas utknął jej między kamieniami.
- Doprawdy? - nie do końca wiedziała czy zrozumiał jej słowa. - Dziwne. Wydawało mi się, że to wasz mały fetysz. Lub zboczenie zawodowe, jak kto woli... - szła w zaparte, naigrawając się w bardzo subtelny sposób z Artura. Mogła przestać, ale zrobiłoby się od razu mniej wesoło. Zresztą, jego brat zaraził ją swoim dziwacznym humorem a widzieli się nie tak dawno jak wczorajszego wieczora.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -4
Dodatkowo : Animag (biały lew)
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13730-scrymgeour-artur-shercliffe#364405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13731-it-s-me#364501
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13732-jastrzab-scrymgeoura#364502
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13733-artur-scrymgeour-shercliffe#364503




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Wto Gru 13 2016, 18:08

Sam nigdy nie zwracał uwagi na to, co ubierał. Ani jak wyglądał. Oczywiście jego higiena była na wysokim poziomie, nie był zarośnięty na twarzy, ani nigdzie, myje się dwa razy dziennie... no, nie jest niehigieniczny.
Cóż, chyba taka była praca kogoś jej pokroju? Ocenianie ludzi? On, gdyby był naczelnym Proroka Codziennego, zwracałby uwagę na każdy detal drugiego człowieka i go oceniał. Bo przecież nigdy gazeta taka jak ta, nie może być niestronnicza. Buty jak buty, tylko gorzej się chodzi i tyle. Skoro Morwen nauczyła się chodzić w tych butach w takim stopniu, że mogłaby w nich sobie biegać po lesie, nic nie stoi jej na przeszkodzie. On sam jednak zawsze stawiał na wygodę, ale też lekka próżność w jego umyśle stawiała mu obowiązek kupna obuwia wygodnego, ale też dobrze i stylowo wyglądającego. No, nigdy nie kierował się stylem czy czymkolwiek w tym typie, tak jakby sam wybierał takie ubrania, które same nie odbiegają od siebie w zupełności.
Czy był bystrzejszym Shercliffem? Możliwe. Grając w Quidditcha nauczył się szybko podejmować słusznych decyzji oraz reagować w ułamku sekund. Nikt nie wiedział jeszcze, że interesował się w okresie szkolnym kryminalistyką, czy to mugolską, czy czarodziejską, jego zdaniem obie były ciekawe. Śmiał twierdzić, że niemagiczna nawet bardziej - w tym zawodzie dominowały maszyny i technologia. U osób magicznych nie zdarzało się używać takich przyrządów gdziekolwiek. A wielkie skupiska magiczne jeszcze w tym przeszkadzały, dlatego wszystko, do czego mógł się odnieść była jego różdżka. Musiałaby być jego jedynym narzędziem, które powinno mieć w sobie te wszystkie, które mugolom pomagały w zidentyfikowaniu danej sprawy, czy to morderstwa, czy czegokolwiek. Kiedy zazwyczaj się czymś interesował, zgłębiał się, chcąc dowiedzieć się o danej sztuce, technice, zawodzie, jak najwięcej. Jego charakter też bardzo pasował do takiego detektywa - był bardzo spostrzegawczy i potrafił wyciągać wnioski z praktycznie niczego. Też umiał używać jakże niedocenianego zmysłu, którym są oczy. Zwracał uwagę na każdy gest drugiej osoby, na to jak wygląda, na to, czy ma obrączkę, czy się maluje, czy ma zwyczaj zaciskania pięści... wszystko.
Mimo tego, nie kojarzył jej, jej imię nic mu nie podpowiada, nigdy wcześniej nie słyszał tak... dziwnego imienia. Cóż, jego prawdziwe imię było dziwniejsze, lecz jej było... niespotykane.
- Gdybyś nie była z Proroka, od razu byś zanegowała ten domysł. A tego nie zrobiłaś. - Spojrzał w jej oczy wyzywająco, przeczesując sobie ręką włosy. Tak, na pewno pracowała w Proroku, zbyt dużo domysłów się sprawdziło i był tego niemal pewien.
Następne słowa Morweny, odchodzące od tematu, lekko go rozbawiły. Miał rozpięty płaszcz, lecz czy to można nazwać już nagością? A nawet gdyby, patrzyła cały czas, nie wstydziłby się. Nie znał się na kobietach ani trochę, ale też nie czuł wstydu czy żadnych złych i dziwnych emocji, kiedy płeć piękna na niego spoglądała. Nie widział w tym nic nadzwyczajnego, był człowiekiem, na którego się patrzyło i nikt raczej nie odbiegał od tych norm.
Nie było mu zimno, głównie ze względu polowania, na którym chwilę przedtem był. Biegał, może na czterech łapach, ale tak się bardziej męczył. Artur ogólnie dbał o sprawność fizyczną, żeby się nie rozleniwić - Quidditch nie wymagał zbytniej kondycji, tym bardziej będąc szukającym - w tym sporcie raczej chodzi o inne aspekty. Za to, nigdy nie chciał wyglądać jak klucha. A praca w rezerwacie i biegi uczyniły go mężczyzną szybkim, silnym i wytrwałym. Czego chcieć więcej. Oczywiście nie robił z siebie Narcyza. Robił to dla własnego zadowolenia.
- Każdy człowiek jest gorący, a ja po prostu lubię sobie pobiegać bez płaszcza. Nawet w grudniu. - Cóż, chciał jej wmówić, że przed tym jak go zobaczyła był bez górnej części ubraniowej, co w pewnym stopniu było jednocześnie prawdą. Mówiono, że w każdym kłamstwie znajdzie się szczypta prawdy i tutaj bardzo to stwierdzenie pasowało.
Wyciągnął różdżkę i zaczął bawić się wodą. O tej porze roku, jeśli nie było śniegu, przyroda nie była poczytywana za tą najpiękniejszą, czy w ogóle piękną. Za to jezioro, przy którym siedzieli, mieniło się od różnych kolorów i sprawiało wrażenie magicznego i niezbadanego, co lekko intrygowało Artura i mu się to podobało.
Zaczął tworzyć różne kształty z wody w powietrzu, gdy Morwena mówiła o jego fetyszach, ogólnie zawodników Quidditcha. Uśmiechnął się pod nosem. Cóż, ten sport był jego pasją, lecz nie brał go za całe swoje życie. Utrzymywał się z niego, lecz wiedział, że za kilka lat będzie musiał zrezygnować z zawodu. Był już stary, jeśli chodzi o zawodnika, dlatego zaczynał coraz częściej zastanawiać się nad inną posadą. Szczerze to, rozmawiając wcześniej z trenerem, nie był pewien czy to nie był jego ostatni rok latania na miotle, jeśli chodzi o scenę zawodową. Zespoły szukały młodych czarodziei, do których on już się nie zaliczał.
- Dziwnych zawodników Quidditcha musiałaś poznać, skoro masz takie przekonanie o nas. Może większość jest taka jak ty mówisz, lecz ja do nich nie należę. - Spojrzał na jej twarz, skupiając się na oczach i wydatnych ustach. Miały ładny kształt. - To dobrze czy źle? - Zapytał jeszcze, odnosząc się do wcześniejszego wymówionego przez niego zdania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 33
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 449
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13430-morwen-blodeuwedd#358001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13711-naczelna-proroka-zaprasza#364094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13432-morwen-blodeuwedd#358028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13433-morwen-blodeuwedd#358031




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Czw Gru 15 2016, 19:09

Skoro był tak pewny siebie, co miała począć? Wzruszyła ramionami, nie komentując więcej jego słów a zamiast tego posłała mu jeszcze szeroki uśmiech, przenosząc wzrok przed siebie. Wiedział czym się zajmuje, ale nie wiedział kim jest - chociaż i to było kwestią czasu. Wyjęła z kieszeni płaszcza papierosa, zapalając go sobie na spokojnie. Podejrzewała, że wielki zawodnik Quidditcha stronił od używek, dlatego nie zaproponowała mu nikotyny. Ot, taka była dobra, dbając o jego płucka.
- Nie każdy - zaoponowała, gdy usłyszała absurdalny wymysł. - Biologicznie tak, chodziło mi o przenośne znaczenie tego słowa - unosząc jedną brew, zerknęła kontrolnie na Artura. Nie wiedziała czy zrozumiał tym razem co miała na myśli, ale tak czy inaczej wyjaśniła mu najprościej jak mogła:
- Chodziło mi o to, że raczej nikt nie biega bez niczego pod płaszczem w taką pogodę. Dlatego nie chodziło mi w żadnym razie o temperaturę twojego ciała, Artur - podniosła się z ziemi, otrzepując ubranie z ewentualnego kurzu i brudu podestu. Na temat zawodników zaśmiała się, strącając rażący się pyłek na ziemię.
- Nie poznałam żadnego - odparła szczerze, przestępując z nogi na nogę. - Nie osobiście, tak jak ciebie. Ale słyszało się kilka plotek - skłamała gładko, żeby nie wdawać się w dziwną dyskusję, której sensu nie widziała.
- No, ale dobrze, że nie śpisz z miotłą. Nawet bardzo, chociaż pewnie są przypadki męskie, które to lubią - uśmiechnęła się znacząco, rzucając kolejnym sucharkiem. Jeszcze chwilę postała, dopalając leniwie papierosa, po czym przeciągnęła się.
- Płucka dotlenione i nakarmione, wracam do domu - mrugnęła do niego przyjacielsko i ruszyła w stronę, z której przyszła. Po drodze nie wytrzymała zdejmując szpilki ze stópek. To nie pomogło, a w zasadzie pogorszyło sprawę. Ale wyglądała przynajmniej śmiesznie.

zt
albo zt oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Skąd : USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -163
  Liczba postów : 168
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13834-dracon-venimeux?nid=3#366421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13840-kto-zajmie-sie-wrednym-leniem#366424
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13841-mirabelle#366425
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13839-dracon-venimeux#366423




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Nie Sty 01 2017, 19:55

Miał dużo podpowiedzi od Kostka, jak powinna wyglądać romantyczna randka, która powinna zachęcić nawet największą cnotkę, by poszła z nim do łóżka… przygotował wszystko. Wynajął łódkę, którą mogą przepłynąć się po jeziorku, w którym odbijał się srebrny blask księżyca, nawet niebo było po jego stronie, bo nie zauważył żadnej chmurki. Na pomoście postawił kosz z jakimś zamówionym żarciem z włoskiej restauracji, szampan, oraz kocyk. Westchnął głęboko spoglądając na krajobraz. To wyglądało tak… dziwnie. Nie w jego stylu, totalnie. Czuł się tak, jakby przeniósł się do jakiegoś taniego i słabego filmu, w którym bohaterowie wyznają sobie przez godzinę, jak to bardzo siebie kochają. Aż mu się niedobrze zrobiło od tego wyobrażenia. Brakowało tylko jednej rzeczy… a mianowicie nie był Constantinem. Wystarczy jedno jego słowo i spieprzy wszystko, co właśnie tutaj przygotował. Właśnie dlatego miał zapasowy plan.
Już wczoraj posłał swoją sowę dwóm osobom bez których ten wieczór nie ma szans wypalić. Jedno dla Kostka, któremu wmówił jak to powinni napić się i pogadać, bo dawno się nie widzieli, oraz małej Alice, którą to miał oczarować jego przyjaciel. Wszystko gotowe, scena przygotowana, brakuje tylko aktorów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 351
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13827-constantine-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13837-kostek-szuka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13838-bezimienna
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13836-constantine-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Nie Sty 01 2017, 20:49

Pomógł mu, ale nie zamierzał wszystkiego robić za Dracona. Wprawdzie ten wręcz go błagał, ale uparciuch pozostał nieugięty. Miał w sobie na szczęście dość sporo asertywności nawet, jeśli nie było tego widać na pierwszy rzut oka. W każdym razie nie podejrzewał nawet, że zaproszenie na wspólne picie jest tylko po to, by wrobić go w jakiś szalony i bezsensowny plan. Mimo wszystko Draco to Draco. Znając przyjaciela wiele może go dzisiaj zaskoczyć - choćby wypad na podryw, albo próba wrobienia go w przypadkowy seks. Dlatego choć miało ty być tylko wyjście na piwo ubrał się dość elegancko. Tym razem postawił na ciemno niebieską koszulę, czarne spodnie oraz czarną, sportową marynarkę. W sumie prawie zawsze tak wyglądał, taki miał styl. Wyjątkiem były treningi, wtedy przywdziewał tresy lub klasyczną szatę z logiem Os z Wimbourne.
Gdy dotarł na miejsce już wiedział co się kroi. Z grymasem niezadowolenia wyszukał wśród tej romantycznej scenerii największego dupka wśród dupków i podszedł do niego.
- Oh skarbie! Nie musiałeś! Prześpię się z tobą i bez tego! - Warknął od razu pokazując swoje wkurzenie -Stary nie będę nic za ciebie robił. Dopiero co nagle ni z tego ni z owego moja była rzuciła na wizzbook'a hasło którym ze mną zerwała za trzecim razem. Nie mam nastroju, a ty mi każesz wyrywać jakąś pannę? Idę stąd - Zapowiedział mu po czym odwrócił się na pięcie zamierzając ruszyć przed siebie i wynieść się stąd jak najdalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Skąd : USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -163
  Liczba postów : 168
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13834-dracon-venimeux?nid=3#366421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13840-kto-zajmie-sie-wrednym-leniem#366424
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13841-mirabelle#366425
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13839-dracon-venimeux#366423




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Nie Sty 01 2017, 21:39

Reakcja Draco była bardzo szybka. Doskoczył do kumpla w mgnieniu oka i załapał go za ramię nie pozwalając mu na tą jakże ‘sprytną’ ucieczkę.
- Skoro już tutaj przyszedłeś, to nie uciekniesz mi tak łatwo. Wszystko jest tak jak mówiłeś, brakuje tylko twojej gadki, z którą poradzisz sobie tylko ty – czyżby ten pan schlebiał Kostkowi? I to w jaki sposób! Co za niezwykła sytuacja, niespotykana, niemożliwa! – ja się w takim gównie nie babrze – no i oczywiście musiał zepsuć cały ten moment. Oczywiste było to, że chłopak nie będzie tak o chwalić Walkera, czy pokazywać mu, że jest od niego lepszy. Prędzej zarzuci mu, że jest od niego bardziej żałosny, bo umie lepiej coś, co jest beznadziejne i tyle.
Muszę przyznać, że Constantin wybierając sobie takiego przyjaciela, musiał być bardzo, ale to bardzo zdesperowany.
- Nic nie musisz robić! Rzucisz pięć słów na krzyż i będzie gotowe! – zachęcał chłopaka do współpracy, wciąż trzymając na nim żelazny uścisk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 351
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13827-constantine-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13837-kostek-szuka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13838-bezimienna
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13836-constantine-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pon Sty 02 2017, 12:36

Wiedział, że kumpel go zatrzyma choć po cichutku liczył, że jednak nie. Czując dłoń na ramieniu mruknął pod nosem coś niecenzuralnego i spojrzał na niego kątem oka. Zaskoczyło go to wszytko, co stało się później. TEN dupek mu schlebiał? TEN Dracon przyznał, że bez niego sobie nie poradzi? TEN facet wręcz błagał i płaszczył się przed nim byleby tylko otrzymać pomoc?!
- O stary... Ale się zakochałeś - Skomentował go widocznie bardzo zaskoczony. I to wielkie zdziwienie sprawiło, że postanowił jednak zostać -Muszę zobaczyć kto Ci ta zakręcił w głowie, ale to tylko tyle - Zapowiedział żeby postawić sprawę jasno, on w podrywy się nie będzie bawił. Jedyne co, to chce się przekonać jaką boginią trzeba być by tak omamić jego kumpla po zaledwie jednym spotkaniu. Kto wie, może jeśli dziewczyn jest nieziemska to ma też nieziemskie koleżanki? Najlepiej takie, które wiedzą sporo o Quidditchu. Będzie miał o czym z nimi rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 583
Dodatkowo : animagia
  Liczba postów : 395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13826-alice-manen-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13832-blekitny-plomien-eee-po-prostu-zapraszam#366382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13830-piru#366380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13828-alice-manen-findabair#366376




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pon Sty 02 2017, 13:05

Kiedy dostała list, westchnęła głęboko z wielkim politowaniem. Nie podobał się jej ten pomysł. Wciąż była niezadowolona z tego, że siostra wpakowała ją w takie tarapaty. Po części to była też jej wina, ale gdyby Titi tego nie zaczęła, nie byłoby problemu. Tak wiec pierwsze co zrobiła, po narzuceniu oczywiście białego płaszcza na ciuchy, to odnalezienie Vittorii i oznajmienie jej, że ma iść z nią. Jak ją przekonała? Przecież chce wiedzieć, czy chłopakowi udało się ją wyrwać, czy nie? A widząc ostatnie zachowanie Alice, to mogłaby zrobić wszystko, byleby uprzykrzyć siostrze życie, więc musi tam być, by wiedzieć, czy wygrała czy nie. Dziewczyna nawet się nie stroiła, a że akurat tego dnia była elegancko ubrana, to inna sprawa. Tunika z golfem dodawała jej sporo kobiecości i przede wszystkim ukazywała śliczną figurę osy, och to wcięcie w talii! Piersi, które na co dzień prezentowały się dość marnie, w tym stroju wyglądały na większe, nie wiadomo jakim cudem, ale tak golfy na nią działały. Wysokie, czarne kozaczki na lekki obcasie, żeby nie świeciła swoją kurduplowatością w życiu codziennym. Delikatny makijaż i usta, które kolorem wpasowały się w sukienkę. Tak nie wiele, a całkowicie inaczej niż na co dzień.
Jak mi się nie chce tam iść – pomyślała zrezygnowana, wolała nie dzielić się tymi przemyśleniami z gryffonką, bo chciała ją jeszcze trochę podroczyć w trakcie spotkania, a gdyby od razu stwierdziła, jak bardzo nie podoba się jej ten pomysł, ta chodziłaby z nosem uniesionym do nieba przez cały wieczór.
Kiedy dotarły już na miejsce, mała Alice zatrzymała się, stały bardzo daleko od dwóch sylwetek, których normalnie nie dałoby się rozpoznać. Na szczęście, ona miała sokoli wzrok, szkoda, że odbiło się to kosztem jej gracji i potyka się co pięć sekund.
- Kostek? – wydukała widocznie zdezorientowana tym, co zobaczyła. Kątem oka zerknęła na siostrę upewniając się, czy ona nie podziałała w tym kierunku, ale przypomniała sobie jej szczerą naturę. Gdyby wiedziała, to by jej dawno o tym powiedziała. No cóż, czas podejść do… chłopaków…?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Argentyna/Dolina Godryka
Galeony : 371
  Liczba postów : 384
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13824-vittoria-sanchez-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13829-diabelek-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13831-fafel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13833-vittoria-findabir




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pon Sty 02 2017, 14:20

Oczywiście, że się dała wyciągnąć. Musiała kontrolować sytuację! Nie puści siostry tak po prostu na spotkanie z pewną siebie i przemądrzałą bestią, bo jeszcze jej mała Alice zostanie zjedzona. Szczególnie, że chciała jej zrobić na złość. Zresztą to wyjście było dobrym pomysłem choćby ze względu na to, że przez ostatnie kilka dni bardzo unikała sióstr. Do teraz ani razu nie spotkała się z Deb. Nie zamierzała utrzymywać z nią jakiegokolwiek kontaktu. Miała jej dość. Do Alusi jednak nic nie miała i dlatego też w momencie w którym się spotkało nie było po Titi widać kompletnie skutków ostatniego spotkania w trójkę.
Spodziewała się, że Alice się wystroi. Sama więc postanowiła zrobić coś z sobą żeby nie wyglądać przy niej jak czupiradło w dresie (bo taką ją właśnie zastała pod pokojem wspólny gryffindoru, gdzie ostatnio spała żeby nie wracać do domu). Skoczyła więc szybko do pokoju i ubrała czarną sukienkę, a na nią płaszczyk, komin oraz wysokie kozaki. Wyglądała całkiem dobrze aczkolwiek dziś to siostra górowała. I dobrze. Czasem jej się należy. Jeśli odmówi fagasowi seksu, to ten dostanie jeszcze większego kopa w tyłek.
Kiedy dotarły na miejsce i Alice nagle się zatrzymała spojrzała na nią i zamrugała kilkukrotnie w geście zaskoczenia. Dopiero zapytanie, które uciekło z jej ust uświadomiło dziewczynie o co chodzi. Były tam dwie osoby. I jedna z nich to Kostek?
- Siema Kostek! Kopę lat! - Eeee no tak. Szczera natura. Jak widać nie mogły nawet podejść w spokoju, bo Titi zareagowała bardzo entuzjastycznie na widok swojego dawnego faceta.

______________________

Glowing in the dark

I'm lights that never go out, like I have never been down
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Skąd : USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -163
  Liczba postów : 168
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13834-dracon-venimeux?nid=3#366421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13840-kto-zajmie-sie-wrednym-leniem#366424
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13841-mirabelle#366425
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13839-dracon-venimeux#366423




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pon Sty 02 2017, 14:29

Zakochany? On zakochany? Dobre sobie. Nic z jego zachowania nie pokazywało, że jest ‘zakochany’. Jak zawsze starał się za wszelką cenę wygrać, a te komplementy wcale nimi nie były. Wręcz przeciwnie obraził go, że jest na tyle żałosny, że zna się na takim gównie. Jak można się skupiać na romantyzmie? Przecież to nie te czasy. Och Kostek, Draco od zawsze wiedział, że ty do tych czasów nie pasujesz, a powinieneś się zagubić w czasoprzestrzeni i zdechnąć kilkaset lat temu, kiedy takie zachowanie było na topie. No ale co zrobić? Bynajmniej, nie będzie narzekał, bo teraz ma kogoś, kto wyręczy go z tego irytującego zadania. Nie chciał wybijać go z błędu o zakochaniu, bo to był powód, dzięki któremu chłopak postanowił zostać. Kiedy pojawi się mała Alice to wymknie się i zostawi ich samych. Jak na dżentelmena przystało, Constantine nie zostawił damy samej, a zaopiekuje się nią zamiast niego. Plan idealny. Jednak nie włączył w niego jednej, małej i dosyć nie do przewidzenia rzeczy.
Kiedy dziewczyny podeszły do nich, spojrzał widocznie zdezorientowany na Vittorię. Co ona tu do cholery jasnej robi? Czyżby przyszła pilnować, czy wykona zadanie tak jak należy? Najgorzej! Jak tak można, czy on nie jest osobą, której można zaufać?

No dobrze. Może i nie jest. Wręcz przeciwnie, każdy człowiek powinien się po nim spodziewać manipulacji, kłamstw dla własnego dobra i zabawy, ale mogła chociaż udawać, że mu wierzy i nie psuć jakże genialnego planu! Oprócz tego znała Kostka, skąd?! CZEMU TEN PIEPRZONY ŚWIAT JEST TAKI MAŁY?! Nie lubił kiedy jego pomysły zostały niszczone przez przypadki. Burzył się wtedy jak mały chłopiec i nawet teraz przez ułamek sekundy miał na twarzy minę typu: „Zepsuliście mój zamek z piasku, jak śmieliście!”. Westchnął głęboko zerkając na przyjaciela, żeby wspomógł go jakoś w niedoli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 351
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13827-constantine-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13837-kostek-szuka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13838-bezimienna
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13836-constantine-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pon Sty 02 2017, 14:42

Będąc nadal w szoku obserwował przyjaciela i czekał na jego odpowiedź. To jednak co się stało było na prawdę chore. Najpierw usłyszał głos, który znał aż za dobrze. Aż go ciarki przeszły wywołane różnego typu wspomnieniami. Odwrócił się w stronę idących do nich dziewczyn. Co... Co tu robi jego była?! Ale to jeszcze nic. Zaraz obok niej człapała 14 latka, którą już spotkał. To właśnie ona wybiła mu z rąk wszystkie rzeczy, po czym pomogła szukać tłuczka i usilnie próbowała zaprosić na spotkanie. Najlepsze było, że gdy się zgodził ta nagle zmieniła zdanie i zwiała. To było chore. Jeszcze kilka sekund nie wiedział wtedy co ze sobą zrobić. To samo uczucie miał teraz. Pierwsze pytanie było proste - z którą umówił się Dracon? Nie trudno było się jednak domyślić, że z Vittorią. W końcu chłopak był jeszcze starszy niż on i tym bardziej nie był pedofilem. Brakło mu jednak czasu na inne przemyślenia, bo dziewczyny właśnie do nich dotarły.
Na powitanie cmoknął się z Titi w policzek. Generalnie ich rozstania były dziwne. Raniła go, ale potem i tak nie potrafił się na nią gniewać, więc zostawali "kumplami". Nie żywił do niej urazy w żaden sposób, a dwa razy nawet do niej wrócił. Teraz nie zamierzał, najważniejsze było dla niego granie dla Os i nie chciał się rozpraszać dziewczyną, której się nie da upilnować.
- Świat jest mały - Rzucił z lekkim uśmiechem po czym spojrzał na Alice - Powiedz mi, że to nie jest nasze dziecko, bo nie jestem gotowy na bycie ojcem - Zwrócił się do Titi, co miało być żartem aczkolwiek trochę nie na miejscu jak to miał w zwyczaju. Nie ogarniał co się tutaj dzieje i jak ma się zachować. Najchętniej to by stąd zniknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 583
Dodatkowo : animagia
  Liczba postów : 395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13826-alice-manen-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13832-blekitny-plomien-eee-po-prostu-zapraszam#366382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13830-piru#366380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13828-alice-manen-findabair#366376




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pon Sty 02 2017, 14:52

Nie odezwała się słowem odkąd podeszły do panów. Zostawiła to wszystko w rękach siostry skoro i tak znała obu lepiej od niej. Jej powitanie z Kostkiem wcale nie sugerowało tego, że byli parą i zerwali ze sobą trzy razy. Wręcz przeciwnie, dla małej Alice wyglądali tak jakby ciągło ich do siebie. Niby Titi zainteresowana jest Ezrą, a jednak… może by tak ich zeswatać? Nie! To nigdy nie był dobry pomysł i nigdy się dobrze nie kończył. Słysząc jego żart westchnęła głęboko w duchu. Czyli tak jak zawsze wszyscy uważali ją za dziecko i nawet jeżeli wyglądała tak jak teraz… jej spojrzenie zatrzymało się na tafli wody, gdzie lustrowała całą siebie. Tak bardzo próbowała się oszukać, że chociaż może trochę wygląda dojrzale, a tak naprawdę to nie wiele zmieniało.
- Jeżeli umawiałeś się z Titi, kiedy była jeszcze nie istniała, to miałoby wtedy sens – powiedziała ze sztucznym uśmiechem, jak to miała w zwyczaju – jestem od niej starsza – dodała po chwili posyłając mu dziecięcy wyszczerz. Jak na razie wcale się nie bawiła. Chciała jak najszybciej wrócić do domu i schować się pod kocem. Negatywne emocje zaczęły wygrywać.
- Tak więc o co chodzi Draco? Nie sądziłam, że zaprosisz kogoś jeszcze – oczywiście tymi słowami dała chłopakowi znać, że to ona jest jego randką, a nie Vittorią.
Pan Venimeux wyprostował się jakby dopiero co wybudził się ze snu. Wypiął pierś i posłał jej powalający uśmiech, który za wiele nie zrobił, ale żeby nie było mu przykro odpowiedziała w ten sam sposób.
- Spodziewałem się, że przyjdzie kontrola, więc postanowiłem załatwić kogoś, kto się nią zajmie – kłamał jak z nut, a zrobił to tak przekonująco, jakby to była najprawdziwsza prawda.
- Więc… to poczwórna randka… siostrzyczko, to będzie dla mnie coś nowego – zaśmiała się nie czując tego, że jest lekko zakłopotana tą sytuacją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Argentyna/Dolina Godryka
Galeony : 371
  Liczba postów : 384
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13824-vittoria-sanchez-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13829-diabelek-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13831-fafel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13833-vittoria-findabir




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pon Sty 02 2017, 15:23

Widać było, że Kostek nie do końca rozumie co się dzieje. Nic dziwnego. Ta sytuacja na prawdę była nienormalna. Dla Titi jednak przede wszystkim zabawna. W międzyczasie rozmowy z Kostkiem pojawiła się w jej głowie jeszcze jedna myśl. Podobał się Alice. To przeznaczenie musiało sprawić, że się tu pojawił. Dracon wprawdzie stworzył wymarzoną dla siostry scenerię, ale i tak nie nadawał się dla małej. Dlatego też trzeba było podziałać.
- Między nami są dokładnie 2 lata różnicy. To jedna z moich sióstr adopcyjnych o których Ci wspominałam. Poza tym przysięgam, że nigdy nie byłam z tobą w ciaży - Dopełniła wypowiedź Alusi żeby Constantine miał pełny obraz tego co tu się dzieje Choć i tak obecnie był w gigantycznym szoku, że to nie Titi i Draco są tu umówieni, a właśnie Draco i Alice. Coś zresztą w nim drgnęło co sprawiło, że zaczął tracić dobry humor co było widać po gasnącym w oczach entuzjazmie. Poczwórna randka... Chyba nikomu z obecnych tu osób nie odpowiadała tak kolej rzeczy. Titi musiała zadziałać. Opcje są trzy. Zabrać stąd Dracona. Wygonić stąd Kostka i Alice. Olać wszystko i czekać na armagedon.
- Pięknie to wszystko zorganizowałeś za Króla Pawia, Kostuś. Od razu widać, że to twoje pomysły - Ups, ktoś tutaj postawił sobie za punkt honoru zniszczenie Draconowi całego planu. Jakby nie wystarczyło to, że tu przylazła z tym swoi entuzjastycznym uśmiechem, przesadną szczerością wielką pewnością siebie.

______________________

Glowing in the dark

I'm lights that never go out, like I have never been down
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Skąd : USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -163
  Liczba postów : 168
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13834-dracon-venimeux?nid=3#366421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13840-kto-zajmie-sie-wrednym-leniem#366424
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13841-mirabelle#366425
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13839-dracon-venimeux#366423




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pon Sty 02 2017, 17:06

Prychnął pod nosem słysząc jej słowa. On nie da sobie wmawiać niczego, a tym bardziej nie pozwoli, by jego plan nie wypalił. Będzie walczył do samego końca. Słysząc słowa Titi natychmiast wystrzelił w jej kierunku.
- Muszę Cię zmartwić słoneczko, ale wszystko ja przygotowałem – na temat pomysłów nie miał zamiaru się wypowiadać, bo nawet jeżeli to były pomysły Kostka, to i tak nic złego. Wręcz przeciwnie, specjalnie dla małej Alice, poradził się kogoś, kto się na tym zna, by przygotować wszystko idealnie. To tylko potęgowało jego zasługi. W między czasie puścił najniższej osóbce oczko, z nadzieją, że właśnie taki tok myślenia przyjmie.
- To w takim razie zajmijcie się sobą, a ja… – miał wrobić Kostka w pomoc, ale teraz to było niemożliwe. Przez fakt, że gryffonka również tutaj przyszła, musiał się jej pozbyć. Będzie pilnowała każdy jego krok, będzie komentowała i chciała zniszczyć go za wszelką cenę. Spojrzał na przyjaciela z nadzieją, że chociaż to dla niego uczyni i zabierze tą małą wiedźmę w siną dal. A niech spłonie na stosie!
Przy okazji ani razu nie zareagował na przezwisko „Król Pawi”. Prawdę mówiąc podobało mu się i przede wszystkim pasowało do niego.
Chłopak przeszedł obok przyjaciela i objął małą Alice ramieniem chcąc poprowadzić w prawidłowym kierunku, sugerując pozostałym, by poszli w całkowicie przeciwnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 351
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13827-constantine-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13837-kostek-szuka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13838-bezimienna
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13836-constantine-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pon Sty 02 2017, 19:46

Boże w coś ty go wpakował Dracon. Choć musiał przyznać, że dowiedzenie się, że ta 14 latka ma ponad 20 lat trochę go zaintrygowało. To było zaskakujące, że wyglądała tak młodziutko. Musiała mieć świetne geny. Zainteresował się nią tym bardziej, że żałował iż nie zgodził się wtedy od razu na tą kawę, a teraz największy dupek świata korzysta z JEGO rad, (które zbudował na podstawie bycia z TITI, będącą przeciwieństwem normalnej kobiety) żeby poderwać laskę, która podrywała jego! E.... Poczekaj. Trochę z tego wyszło masło maślane. W każdym razie nie podobała mu się ta sytuacja, sam chyba nie do końca rozumiał czemu. Ma spędzić wieczór z byłą dziewczyną i patrzeć jak Draco wyrywa małą Alice, albo zostawić ją na pastwę tego zboka... Musi się stąd ulotnić. Sam. Wpatrywał się w objętą puchonkę jeszcze chwilę, potem odwrócił się plecami i zamierzał sobie pójść. Miał jednak wielkie szczęście, a jego szczęście polegało na tym, że Titi chciała go wyswatać z siostrą (o czym jeszcze nie wiedział).

Dziewczyna, którą to Kostek planował opuścić działała bardzo spontanicznie. Poza tym miała najgłupsze pomysły świata. Nic więc dziwnego, że gdy wyczuła iż chcą się jej pozbyć (a nie tak to miało wyglądać, skoro jest tu Kostek!) zrobiła coś, co pewnie zaskoczyło wszystkich. No, może ewentualnie Alice spodziewała się, że coś odwali.
- To co? Idziemy zjeść? - Spytała wciskając się bezczelnie między Dracona i Alice. Chodziło tylko o to, żeby ich rozdzielić - Au! Ale mnie noga boli. Stara wojenna rana się odzywa - Rzuciła najgłupszy tekst świata i uniosła stopę żeby ją rozmasować. Stali na podeście. Kilka kroków od wody. Wykorzystała to. Mianowicie oparła się lekko o Draco żeby się nie przewrócić... A potem całą siłą swojego ciałka popchnęła go w stronę wody. Wiedziała, że nie uda jej się go zrzucić jeśli nie poleci razem z nim, więc się poświęciła. I tak oto oboje wylądowali w wodzie.


Kostek słysząc głupie hasło o wojennej ranie ponownie odwrócił się w stronę reszty ciekawiąc się o co dziewczynie chodzi. Potem wszystko potoczyło się szybko. Zobaczył determinacje na twarzy Titi, a potem moment jak ta zbiera wszystkie siły i zrzuca Draco z podestu. Sam tylko złapał Alice przyciągając ją blisko siebie, by wariatka jej nie ochlapała. Udało się, miał dobry refleks, jednak w ten sposób wpadła w jego ramiona. Ups. Dracon nie będzie zadowolony. Szczególnie, że widział jaką zadowoloną minę ma Tori, która nigdy nie potrafiła ukrywać swoich uczuć.

Część Titi
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 583
Dodatkowo : animagia
  Liczba postów : 395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13826-alice-manen-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13832-blekitny-plomien-eee-po-prostu-zapraszam#366382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13830-piru#366380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13828-alice-manen-findabair#366376




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pon Sty 02 2017, 20:10

Nie chciała, jak bardzo nie chciała się z nim bawić w randkę. Mimo iż to ona była bardzo dziecinną osobą, to czuła się, jakby złapał ją za rękę pięciolatek i postanowił się pobawić na huśtawkach. Ale skoro mu obiecała to spotkanie, to pozwoliła się zabrać. Zamknęła oczy pozwalając się prowadzić do czasu, aż coś nie wparowało między nich. Widząc jak Titi oparła się o niewzruszonego chłopaka i wypowiada dziwne słowa. Dobrze wiedziała, że siostrze zależy tylko na zwycięstwie, dlatego postanowiła zniszczyć wszystkie starania chłopaka. Już chciała coś powiedzieć, kiedy poczuła jak coś, a raczej ktoś ciągnie ją do siebie. Ciepło ogarnęło jej drobne ciałko. Była lekka, więc nie było problemu z przyciągnięciem jej do siebie. Podniosła wzrok wlepiając go w podbródek Kostka. Usłyszała plusk wody.


Chłopak stał sobie spokojnie, kiedy podeszła do niego dziewczyna i oparła się o niego wymyślając jakieś teksty. Dobrze wiedział do czego zmierza, dlatego przewrócił oczami i uchylił usta chcąc coś powiedzieć. Jednak poczuł jak dziewczyna napiera na niego z całą siłą i oboje wpadając do wręcz lodowatej wody.
- Co ty do cholery jasnej robisz! – warknął w jej kierunku. Dziewczyna była nienormalna, wręcz walnięta, że postanowiła w środku zimy wrzucić ich do jeziora! Aż tak bardzo chciała wygrać? Westchnął głęboko… musiał przyznać, że to było coś ciekawego. Może jednak odłoży swoją dumę na bok i pozwali jej zwyciężyć. Spojrzał na Constantina kątem oka, który trzymał w ramionach drobną dziewczynkę. Nie pociągała go, ani trochę, ale… Chyba zrozumiał przekaz dziewczyny. Wstał podnosząc ją z wody i spojrzał na nią wkurzony.
- Niezdarna jesteś – powiedział po czym bez ostrzeżenia złapał ją w pasie i zarzucił na ramię jak worek ziemniaków. Normalnie jak Shrek Fionę! Nie zważając na jej słowa, albo na protesty odwrócił się tyłem do dwójki i wystrzelił bardziej do siebie – nie mam zamiaru zamarznąć na kość, idę do domu – warknął i najzwyczajniej zaczął odchodzić! Zostawił ich samych i porwał młodszą Findabair!


z\tx2 xD
Widząc jak jej siostra leży w wodzie z Królem Pawi rozjaśniał się jej umysł. Oskarżała biedną Titi o złe intencje, a było wręcz przeciwnie. Przypomniała sobie, jak to rozmawiały o Kostku w łazience. Czyżby ona chciała? Możliwe, nie miała pewności, ale chciała wierzyć, że to właśnie z tego powodu poświęciła się w taki mróz… ale co odbiło Draconowi w takim razie, porwał jej siostrę! W pierwszej chwili chciała ich zatrzymać, ale doszła do wniosku, że Vittoria poradzi sobie lepiej bez jej pomocy. Alice zaśmiała się pod nosem i zwróciła się do Constantina.
- Myślisz, że nic im nie będzie? – całkowicie zmienił się jej humor. Może to dlatego, że nie musi spędzać dnia z kimś, z kim nie chce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 351
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13827-constantine-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13837-kostek-szuka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13838-bezimienna
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13836-constantine-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pon Sty 02 2017, 20:24

Kostek trzymał blisko siebie Alice i jak gapił się z lekkim uśmiechem kpiny na to, co działo się w wodzie. Dracon się wkurzał, a Tori szczerzyła tak jakby zrobiła coś bardzo właściwego. Trudno było zachować powagę patrząc na tę dwójkę. A już totalnie, gdy ten nagle wziął Vittorię na ramię i ignorując jej szarpaniny i wołania, poinformował że idzie i faktycznie to zrobił. Zniknął razem z jego ex dziewczyną. Rozumiał to iż Dracon po upokorzeniu się wyniesie, a fakt iż porwał dziewczynę... Cała to ona raczej z tego nie wyjdzie. Szkoda jej, ale nic nie mógł poradzić, to nie była jego sprawa.
-Myślę, że Draco będzie się chciał na niej zemścić. Więc Tori da mu nieźle popalić - Odpowiedział zgodnie ze swoimi przypuszczeniami i dopiero teraz puścił dziewczynę, którą to tak chronił przed ochlapaniem. Po swoich słowach dodatkowo zaśmiał się również nabierając trochę lepszego humoru niż chwilę temu.
-Uważam, że starania Draco nie mogą się zmarnować - Postanowił wykorzystać to iż jego pomysł został zrealizowany niemalże co do joty. A on się nawet przy tym nie narobił. Ruszył więc w stronę kocyka, na którym to stał szampan i jakiś koszyk. Był strasznie głodny! Czas się przekonać co też kumpel wymyślił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 583
Dodatkowo : animagia
  Liczba postów : 395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13826-alice-manen-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13832-blekitny-plomien-eee-po-prostu-zapraszam#366382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13830-piru#366380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13828-alice-manen-findabair#366376




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe jezioro   Pon Sty 02 2017, 20:37

Widok wręcz komiczny, zwłaszcza, że współczuła chłopakowi tego, co na siebie ściągnął. Dobrze znała siostrę i chociaż martwiła się o nią bez przerwy, to wiedziała, że ta sobie poradzi. Ba! Jeszcze zniszczy tego biednego chłopca i sprawi, że mu się świat załamie. Słysząc słowa Kosta zaśmiała się pod nosem potwierdzając gestem głowy jego słowa, po czym odprowadziła spojrzeniem dwójkę. Widziała ich bardzo długo, odwróciła wzrok dopiero, kiedy ją puścił. Nawet nie zorientowała się, że tak długo stała w jego ramionach. To nie był pierwszy raz, to prawda, ale wydawało się to dla niej takie naturalne, że zapomniała.
Kiedy mała Alice wróciła do rzeczywistości, pan Walker postanowił skorzystać ze starań przyjaciela. Ta podbiegła do niego i usiadła na kocyku wielce podekscytowana.
- Masz rację, nie wolno marnować czyjejś ciężkiej pracy! – wydukała po czym rzuciła się do koszyka. Otworzyła go, a jej oczy automatycznie zaświeciły. Czyżby zobaczyła raj? Oczywiście, że tak! Wyciągnęła z niego mały talerzyk z małymi bułeczkami nadziewanymi mozzarellą i sosem pomidorowym. Później wyciągnęła główne danie, którym był jeden, ogromny talerz spaghetti. Do tego z koszyka, który musiał być magiczny, bo sporo rzeczy tam się mieściło, wyciągnęła dziwne naczynie, które przypominało gliniane naczynie, ale miało wielki otwór. Ciekawska lisica przyłożyła nos do korka i automatycznie powąchała, chcąc poznać zawartość. Jej mina wyrażała wszystko. Chcecie wiedzieć jak wyglądało wybieranie jedzenia przez Dracona? Wszedł do restauracji, poprosił o najbardziej romantyczny zestaw i resztę olał. A trafił w jej gusta w stu procentach.
- Brzoskwinie w miodzie! – powiedziała podekscytowana i natychmiast wyciągnęła sztućce oraz dwa głębokie, gliniane naczynia, które miały robić za misko-szklanki. To był chyba jedyny alkohol, którym dziewczyna mogła delektować się bez przerwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Małe jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Zwykłe Jezioro
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Jezioro Zmian

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-