IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuShare | .
 

 Stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 19
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2988
  Liczba postów : 1730
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Stacja kolejowa   Czw Maj 19 2016, 13:36


Stacja kolejowa

Dolina Godryka jako mała mieścina, ma odpowiednio małą stację kolejową. Okienko, w którym powinno móc się kupić bilet, niestety przeważnie jest nieczynne. Co gorsza, jedyny pociąg przejeżdża tędy zaledwie dwa razy dziennie. Biorąc pod uwagę fakt, że znaczna część mieszkańców zna tajniki teleportacji, nie powinno to nikogo dziwić.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Pon Gru 12 2016, 14:05

Czasem nawet od nas wymaga się kultury i poważniejszych spotkań. A na nie nie wypada się zjawiać przed domem w ciągu sekundy, tylko lepsze będzie oficjalne zapoznanie się na stacji kolejowej, by stamtąd dojść do odpowiedniego miejsca, jak ludzie bez magii. Niestety w obecnej sytuacji Ministerstwo Magii również tak postanowiło. Moje Ministerstwo nigdy by nie wymyśliło czegoś takiego! Ale zakładam też, że to niezbyt dobrze o nich świadczy.
Dlatego oto tu jestem. Stoję na tej opuszczonej przez bogów stacji i patrzę w niebo, bo oto zaczyna się w końcu sypać z niego prawdziwy, biały śnieg. Chociaż na chwilę, już dość mam wiecznej pluchy, z której najwyraźniej bardzo słusznie słynie Anglia. Oddycham głośno i zamykam na chwilę oczy. Ostatnie wydarzenia były odrobinę stresujące. Przez większość czasu myślałem, że to znowu moje magiczne przedmioty zaczynają świrować i jakimś cudem wychodzą na dwór. Jednak po jakimś czasie okazało się, że ktoś zamieszkał w mojej szopie. Niestety nie udało mi się złapać sprawcy, ale teraz nieustannie czuję się śledzony. Dobrze wiem, że to jakaś fanka, bo wystarczy zobaczyć wnętrze szopy, żeby dojść do takiego wniosku. Jednak przez ostatnie kilka dni nie mogłem skupić się na treningach i mam kłopoty ze spaniem, nieustannie wyglądam za okno, i jestem pewien, że widziałem jednej nocy błysk jej okularów, tuż przy moim oknie kuchennym.
Kiedy poinformowałem o tym odpowiednie służby, okazało się, że moja ranga światowej klasy zawodnika sporo znaczy w Anglii (a na pewno więcej niż na Ukrainie) i oto jakiś poważny Pan z ministerstwa, powiedział mi bardzo poważnym tonem (szczególnie jeśli spojrzeć na całą sytuację), w moim własnym kominku, że wysyłają do mnie aurora, by zbadał sprawę. Nie będę narzekał oczywiście, chociaż wcale nie prosiłem o takie przywileje. Przyjmę kogokolwiek chcą, byle tylko mi pomógł. Dostałem elegancką karteczkę od Pana Z Kominka, na której wąskimi literami napisał mi imię i nazwisko ponoć początkującej aurorki, wraz z datą i godziną jej przyjazdu.
Wyglądam całkiem zwyczajnie jak na mnie. Nawet założyłem jakieś wielkie dżinsy i nie przyszedłem tu w dresiku. Tonę w swojej wielkiej, żółtej kurtce, a moje różowe włosy wystają wesoło z czapki i powiewają na wietrze. Pociąg wjeżdża na stację. Zerkam jeszcze raz na imię i nazwisko kobiety, jakby to mogło mi pomóc w rozpoznaniu jej, kiedy wyjdzie z pociągu: Isolde Bloodworth.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4302
  Liczba postów : 1821
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Czw Gru 15 2016, 23:23

Isolde była zmęczona. Siedziała w przedziale, wyglądając przez okno i starając się ignorować spojrzenia Derry'ego Johnsona, aurora, z którym czasem była zmuszona pracować. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że Derry uparcie ją adorował. Nieważne, że miał żonę i dwoje dzieci, nieważne, że Isolde była związana (nieformalnie, ale jednak uczuciowo) z Kadenem, nieważne, że nigdy go nie kokietowała. Nie był nigdy obcesowy ani nachalny, co pogarszało sprawę, bo Isolde nie mogła wprost mu zakomunikować, że jego zachowanie jest dla niej kłopotliwe.
Derry razem z Isolde i grupką aurorów nie przypadkiem znaleźli się w pociągu. Mieli za zadanie chronić jakiegoś bufona z Departamentu Tajemnic, który był na tyle nierozgarnięty, że swego czasu się rozszczepił i nabrał wstrętu do teleportacji, sieci Fiuu i świstoklików, i na tyle ważny, że Ministerstwo trzęsło się nad nim do granic absurdu. Isolde miała się odłączyć od tej wesołej gromadki i zająć zawodnikiem Nietoperzy, którego dręczyli namolni fani. Niezbyt ciekawa sprawa, ale Isolde wiedziała, że została wybrana przez szefa ze względu na swoją skrupulatność i zdrowy rozsądek, dzięki któremu nie zaniedba niczego, tylko dlatego że ma do czynienia ze znanym graczem.
Starała się myśleć o cieple ust Kadena, który odprowadził ją na pociąg. O tym, że ten facet, którego imienia i nazwiska nie potrafiła poprawnie wymówić, nie okaże się nadętym bubkiem, z którym nie da się pracować, że sobie poradzi, bo przecież to prosta sprawa.
Wysiadła z pociągu, czując na sobie spojrzenie Derry'ego i trochę się denerwując. Na peronie było pusto, jeśli nie liczyć jednej samotnej sylwetki. Otuliła się szczelniej wełnianym czarnym płaszczem i kraciastym szalem, poprawiła szarą czapeczkę, spod której wynurzał się złocisty warkocz, po czym odetchnęła głęboko, przywołała na usta profesjonalny uśmiech, który łączył w sobie życzliwość i absolutny brak kokieterii, i podeszła do mężczyzny, który najwyraźniej na nią czekał.
- Pan Konstantin Dementiew? - spytała z wahaniem, nie wiedząc, czy dobrze wymawia jego nazwisko. Był... niższy niż sądziła. Mógł być jej wzrostu, a może nawet odrobinę niższy, kolor jego włosów był co najmniej zaskakujący, a styl... no cóż, tak różny od stylu i upodobań Isolde, że miała wrażenie, że zetknęła się z przybyszem z obcej planety. - Młodszy auror Isolde Bloodworth. Dziękuję, że pan po mnie wyszedł - dodała, jakby chcąc sobie dodać animuszu brzmieniem własnego głosu i wyciągając do niego dłoń. Długopalcą, smukłą i arystokratyczną w każdym calu, a jednak sztywną w nadgarstku i stanowczą w ruchach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Pią Gru 16 2016, 15:13

Nie dziwię się Derry'emu.
Pociąg zatrzymuje się niespodziewanie powoli jak na pojazd magiczny, a z niego wychodzi samotna sylwetka. Mrużę oczy i staję na palcach, jakby to mogło mi pomóc w dojrzeniu nieznajomej. Pociąg w końcu odjeżdża, wydmuchując na mnie dym i straszliwie hałasując. Kiedy tylko zniknął ze stacji młoda aurorka już stoi naprzeciwko mnie.
Nie wiem czym jestem bardziej rozbawiony. Czy tym, że będę mieć swojego "ochroniarza", czy tym jaka dziwaczna z nas para. Zakładam niesłusznie, że jesteś odrobinę starsza ode mnie, bo ja sam wyglądam niepoważnie. Wyglądasz na profesjonalistkę, nawet Twój strój jest elegancki i poważny, a ze złocistego warkocza nie ucieka żaden włos. Fascynuje mnie fakt, że tak bardzo się różnimy, na dodatek wyglądasz tak schludnie, ładnie i trochę mnie to kręci. Ale z góry zakładam, że w domu czeka na Ciebie właśnie jakiś nieziemsko przystojny i poważny facet, jak Pan Z Kominka, z którym jesteś już kilka dobrych lat. Dlatego odwzajemniam Twój uprzejmy uśmiech, bez żadnych komplementów, które trochę mam ochotę powiedzieć. Szczerzę się do Ciebie, kiedy słyszę jak wymawiasz moje imię. Wy Anglicy, nic nie potraficie twardo zaakcentować, waszym miękkim językiem.
- Dokładnie.
Jesteś wyższa ode mnie, zauważam to od razu, bo jestem na to wyczulony. Nie czuję się z tego powodu gorzej, a przynajmniej tak sobie wmawiam. Zerkam na Twoją wyciągniętą dłoń i przez chwilę zastanawiam się, czy nie może powinienem Cię w nią ucałować, ale szybko odrzucam ten pomysł, bo nie chcę wyjść na dziwaka. Dlatego zwyczajnie podaję Ci rękę i obejmuje Twoją dłoń, swoimi bardzo długimi palcami szukającego. Moje tatuaże odwzorowują często moje uczucia, dlatego obecnie szaleją z zaciekawienia, chcąc zobaczyć jak wyglądasz. Głowy graczy Quidditcha zaczynają wychylać się z mojego kołnierza, a jakiś odważniejszy człowiek wleciał na moją wyciągniętą dłoń, by się Tobie przyjrzeć, a potem szybko zniknął na mojej ręce, wciągnięty przez członków drużyny. Świadomy ich zachowania, kiedy puszczam Twoją elegancką rękę, dotykam swojej szyi, klepiąc się po niej delikatnie, a wytatuowani zawodnicy uciekają w popłochu z powrotem pod kurtkę.
- Są bardzo Panią zaciekawieni, przyjmują czasem moje odczucia - tłumaczę na wszelki wypadek z tym swoim śmiesznym akcentem, który sprawia, że zderzenie naszych dwóch światów może wydawać się być jeszcze bardziej absurdalne, niż jest. - Przejdziemy się do mojego domu? Mieszkam nie tak daleko i w międzyczasie powiem Pani wszystko co i jak? - proponuję uprzejmie i wskazuję na drogę do Doliny, która rozciągała się dokładnie naprzeciwko Ciebie. Ruszam powoli w tamtą stronę, czekając aż staniesz u mojego boku. - Dolina Godryka to urocze miejsce, ostatnio jestem przekonany, że widziałem akromantulę, gigantycznego pająka, kiedy mijałem las - mówię żartobliwie, słowo akromantula wymawiam po rosyjsku, dlatego tłumaczę o co mi chodzi, nie jestem w Anglii wystarczająco długo, żeby znać nazwy wszelkich gatunków roślin i zwierząt. - Może niech Pani mówi mi Kostja? Przejście na "ty" nie jest zbyt profesjonalne, ale przynajmniej będzie nam przyjemniej spędzić razem czas, w trakcie tego nieszczęsnego "śledztwa", czy jakkolwiek można nazwać tą żenującą sytuację - pytam, kiedy już idziemy sobie ramię w ramię. Zakładam, że bałaś się jaki będę, bo może przedstawili mnie jako znanego gracza Quidditcha, który wpadł w panikę przez jakiegoś pojedynczego fana. Sam sobie się nie przyznam, ale zależy mi na tym, żebyś uznała mnie za tak mądrego i oczytanego, jak sam o sobie myślę, że jestem. Szczególnie, że moja aparycja też mi nie pomaga, tylko wzbudza kontrowersje. Nie wiem na ile mi się to uda, biorąc pod uwagę mój niespokojny charakter.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4302
  Liczba postów : 1821
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sob Gru 17 2016, 19:46

Gdyby Kostja wiedział, że jej partnerem jest Kaden - Kaden w skórzanej kurtce i na motocyklu, Kaden w rękawiczkach bez palców, Kaden ubrudzony i pachnący smarem, zupełnie niepoważny, czasem okropnie dziecinny i impulsywny charłak, byłby pewnie co najmniej zdziwiony.
Odrobinę się speszyła, widząc jego uśmiech, który jasno mówił, że jej akcent pozostawiał wiele do życzenia, ale nie dała tego po sobie szczególnie poznać.
Miał ładne dłonie, a Isolde była na to wyczulona. Dłonie Kadena były duże, ciepłe i szorstkie, zupełnie niepodobne do dłoni Konstantina, ale dające poczucie bezpieczeństwa. Czując delikatne, smukłe kości swojego nowego "podopiecznego", bez trudu mogła sobie wyobrazić, jak łapie złotego znicza, choć nigdy dotąd nie zastanawiała się nad kształtem dłoni szukających. Jej źrenice rozszerzyły się gwałtownie, a brwi podjechały do góry, gdy zauważyła jakiś ruch na jego dłoni i w okolicach szyi. Dopiero po chwili zrozumiała, że to ruchome tatuaże. No cóż, powinna się do nich przyzwyczaić, w końcu jej najlepszy przyjaciel był właściwie jednym wielkim tatuażem, ale takich jeszcze nigdy nie widziała i nie była przygotowana na coś takiego.
- Och... nie sądzę, żebym była szczególnie interesująca - uśmiechnęła się Isolde, trochę spokojniejsza, choć nadal zaskoczona postacią Konstantina, niewątpliwie barwną i kontrowersyjną. Mimo wszystko wydawał się sympatyczny i trochę szalony, nie budził w niej żadnych negatywnych uczuć, a przecież była gotowa na trudną współpracę z nadętym megalomanem. Owszem, Kostja był... nietypowy, ale Isolde przestała się martwić, że czeka na nią uciążliwe popołudnie z gwiazdą.
- Oczywiście. Chciałam pana o to prosić - powiedziała z uśmiechem, po czym dołączyła do niego, wsłuchując się w jego przyjemny dla ucha, śpiewny akcent i trzeszczenie śniegu pod butami. - W Dolinie Godryka jest wszystko, więc niedobitki akromantul wcale mnie nie zdziwią - powiedziała z rozbawieniem, zerkając na mężczyznę i jego różowe, podskakujące w rytm kroków włosy.
- Dobrze. W takim razie mów mi Isolde - zgodziła się po sekundzie wahania. Bez przesady, nie było to wbrew zasadom, a sama sprawa nie była na tyle poważna, by wykluczała odrobinę luźniejsze kontakty z poszkodowanym. Posłała mu uśmiech, po czym wcisnęła dłonie do kieszeni płaszcza. Było naprawdę zimno i mimo że Isolde zwykle nie miała nic przeciwko niskim temperaturom, po ciepłej jesieni trudno było się pogodzić z taką zmianą. - W takim razie... mógłbyś mi opowiedzieć, co właściwie się stało? Po kolei - poprosiła spokojnym, rzeczowym tonem, mając nadzieję, że jego zeznania będą maksymalnie jasne i klarowne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Wto Gru 20 2016, 01:02

Gdybym wiedział jaki jest Twój Kaden, może nie przekreśliłbym tak szybo swoich szans, więc może to dobrze, że źle to oceniłem. I z pewnością bym się zdziwił, chociaż teoretycznie powinienem rozumieć pociąg kobiet do krnąbrnych chłopców, jako że sam nie narzekam na brak zainteresowania, a do dobrej partii mi daleko. No chyba, że pokazałabyś mi jego zdjęcia, przynajmniej w kwestii klasycznego wyglądu przystojniaka byś nie zawiodła moich wyobrażeń.
Też lubię swoje dłonie. Zawsze sobie obiecuję, że pewnego dnia nauczę się grać na pianinie, żeby zrobić przyjemność matce, która porównywała moje długie palce do tych należących do sławnych kompozytorów, jakby od zawsze ich znała. Niestety nie mam czasu na nauki muzyki w obecnych czasach. A może i tak sobie tylko wmawiam, bo tak naprawdę, mógłbym znaleźć czas, chociaż nie przyznam się do tego na głos.
Lubię jak moje tatuaże zaskakują, albo jak podobają się innym. Chociaż zawsze staram się tego nie okazywać. I tym razem jedynie uśmiecham się do Ciebie delikatnie, na widok Twojej zdziwionej miny. Za to kiedy mówisz,że nie jesteś interesująca prycham tylko i wywracam oczami. Rzadko lubię skromność, chociaż bardzo pasuje ona do Twojej delikatnej aparycji.
- Nie wiem jaka jest według pani miara bycia interesującą, ale w jakiś kwestiach na pewno warto jest zwrócić na panią uwagę - mówię niezwykle uprzejmie, szczególnie jak na mnie, zanim ruszam przed siebie. Rzadko też rozdaję szczere komplementy na początku znajomości, a to jest jeden z nich, o ile udaje Ci się go wyczuć, bo równie dobrze mogłaś sprawdzić go do tak naziemnych spraw jak wyglądu. Co też nie byłoby aż tak złe, jeśli chodzi o urodę, z pewnością jestem pod lekkim wrażeniem.
Śmieję się jeszcze po naszej uprzejmej wymianie zdań, w międzyczasie wyciągam różdżkę, by ogrzać się szybko zaklęciem rozgrzewającym. Trochę bym wolał żebyśmy całą drogę wymieniali się uprzejmościami, do utraty tchu, ale niestety, najwyraźniej tak nie będzie. Muszę opowiedzieć Ci swoją kiepską przygodę, bo po to tu tak naprawdę jesteś.
- Od jakiegoś czasu wydawało mi się, że często... ktoś się za mną czai - zaczynam dość kulawo, na dodatek nie wiem czy poprawnie użyłem ostatniego słowa, ale naprawdę nie wiem jak to wszystko wytłumaczyć. - Mój dom jest wyjątkowo magiczny. Jeśli tam dotrzemy, sama zobaczysz. Dlatego na początku byłem przekonany, że to on coś zaczął wyrabiać. Otwierać okna, trzaskać drzwiami... Tylko zazwyczaj to stoły, czy krzesła próbowały mi uciekać z salonu, a tym razem były to w większości rzeczy... bardzo osobiste - znowu przerywam i drapię się po czapce. Muszę mówić co dokładnie mi zaginęło? - W każdym razie... zorientowałem się, że tym razem to nie moje przedmioty same uciekają, tylko ktoś mi je jakimś cudem podkrada. Nie mam pojęcia jakim cudem, bo nałożyłem tysiąc różnych zaklęć ochronnych. Pewnej nocy zobaczyłem kogoś na podwórku. Zacząłem go... ją gonić, ale gdzieś zwiała w ciemny las. Za to zostawiła zapaloną lampę w szopie, do której nie wchodziłem odkąd dostałem ten dom i trochę tam... pozmieniała.
Znowu przerywam lekko zażenowany. Nie wiem na ile co muszę Ci mówić i w tej chwili wolałbym, żebyś była grubą, okropną kobietą z Ministerstwa, która dłubie w nosie, kiedy tylko odwracam wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4302
  Liczba postów : 1821
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sro Gru 21 2016, 19:43

Krnąbrność Kadena była sprawą zdecydowanie dyskusyjną, ale Isolde musiała przyznać, że robił na niej piorunujące wrażenie, a jednocześnie łagodnie rozgrzewał jej serce, sprawiając, że miękło jak wosk. Bo oprócz tego, że był po prostu atrakcyjnym mężczyzną, trochę niepokornym z wyglądu, miał w sobie niesamowicie dużo ciepła i pogody ducha, które działały na Isolde jak magnes. Ot, cała tajemnica.
Jego reakcja odrobinę ją rozbawiła, ale też speszyła. Kłębiące się pod jego ubraniem tatuaże wzbudziły w niej nieuzasadniony niepokój i pewną ciekawość. To nie tak, że była sztucznie skromna. Prawdę mówiąc, dopiero Kaden pomógł jej odbudowywać wiarę we własną atrakcyjność, ale też w to, że może być po prostu interesująca jako osoba. Nie była nigdy jedną z pięknych, przebojowych dziewczyn, flirtowanie nie wychodziło jej najlepiej i zawsze czuła się trochę nieswojo, gdy ktoś komplementował jej urodę. W życiu codziennym za swój największy atut uważała bystry umysł i pewien potencjał magiczny, który pozwalał jej na sprawdzanie się w zawodzie aurora. To wszystko.
- Cóż, mój szef twierdzi, że mam talent do sprawiania wrażenia bardziej bezbronnej niż jestem w rzeczywistości - zażartowała, posyłając Kostji lekki uśmiech. Widziała, że lekko się zaperzył i że zrobiła na nim wrażenie, ale nie chciała w to brnąć - ani z nim flirtując, ani zbywając go w nieuprzejmy sposób.
Kiedy zaczął opowiadać, twarz Isolde zmieniła wyraz. Nadal była spokojna i łagodna, ale bardzo skoncentrowana, a w jej niebieskich oczach lśniła zawodowa ciekawość i inteligencja, której często nie doceniano w pierwszej chwili, zwracając uwagę na jej niewinny wygląd. Oczywiście, część informacji już znała, jednak zależało jej, by usłyszeć całą historię z ust Kostji, który z jakiegoś powodu wydawał się skrępowany. Spodziewałaby się czegoś innego - irytacji, złości, zniecierpliwienia albo lekkiego rozbawienia, ale nie skrępowania. Słuchała go uważnie, notując w myślach pewne spostrzeżenia.
- Rozumiem... Hm, mam kilka pytań... - zawahała się lekko, ale nie miała wyboru, nawet jeśli miało to wprawić Kostję w jeszcze większe zakłopotanie. - Czy mógłbyś uściślić, co ci zginęło? Ma to znaczenie, żeby ustalić... hm, motywy, a w dalszej kolejności również znaleźć... tę osobę. Po drugie... widziałeś ją? Mówiłeś, że to kobieta? I... co do tej szopy, chętnie poznałabym jakieś szczegóły, zanim jeszcze mi ją pokażesz, dobrze? - Nagle zdała sobie sprawę, że zabrzmiało to strasznie zimno i bezdusznie, a przecież widziała, że cała ta sytuacja jest dla Konstantina zdecydowanie krępująca i kłopotliwa, dlatego dodała trochę cieplej i łagodniej: - Wiem, że to wszystko jest dziwne, ale jeśli cię to pocieszy... to widziałam i słyszałam różne dziwne rzeczy i raczej mało rzeczy może mnie zaskoczyć. Nawet jeśli nie sprawiam takiego wrażenia - dodała z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sob Lut 18 2017, 01:41

Nie znam Cię, więc średnio wierzę, że nie postrzegasz swojej urody jako atut. Nie wiem też co jest objawem większej próżności - wiara w swoją nieprzeciętną atrakcyjność, czy w swój wyjątkowy intelekt. Jednak potrafisz wybrnąć ze wszystkiego z godną pozazdroszczenia gracją, więc wybucham śmiechem na ten komentarz. Twój szef ma rację. Czy chcę tego czy nie, otaczasz mnie jakimś swoim bezbronnym urokiem. Nie sądzę, że nie poradzisz sobie w jakiejś trudnej sytuacji. Jednak jesteś jedną z najbardziej niebezpiecznych kobiet. Taką, której mężczyzna będzie bezgranicznie ufał.
Niestety, to wcale nie sprawia, że łatwiej mi się opowiada całą historię. Myślałem wcześniej o Tobie jako kobiecie. Ty jako pracownica ministerstwa lekko mnie krępujesz, bo lubię się chwalić, ale wszystko ma swoje granice. Mruczę jakieś „jasne”, na twoje „kilka pytań”, przeczuwając najgorsze. Znacząco krzywię się na Twoje słowa, ale kiwam posłusznie głową. Wbijam wzrok w ścieżkę przed nami i dopiero przy Twoich ostatnich zdaniach odwracam się w Twoją stroną i marszczę brwi, mierząc Cię wzrokiem.
- Masz rację, nie sprawiasz takiego wrażenia – stwierdzam, i prawdopodobnie nie był to komplement, ale mówię to z na tyle nic niewnoszącą miną, że możesz to równie dobrze zignorować.
- Jakieś bokserki, koszulki, skarpety... w zasadzie głównie takie rzeczy – wymieniam na palach i wzruszam ramionami. – Kilka par skarpet było naprawdę świetnych do treningów i na pewno sam ich nie zgubiłem – dodaję, jakby do siebie, bo aż trudno mi się pogodzić z faktem, że ktoś może kraść takie części garderoby. – Mam sypialnię na piętrze. Piorę rzeczy na dole. Większość tych rzeczy znikała mi z kosza do prania brudów – kontynuuję i unoszę znacząco brwi. Aż nie chce mi się komentować tego faktu, oprócz lekko zniesmaczonej miny, którą Ci posyłam.
- Widziałem kupę brązowych loków uciekających przede mną. Pobiegłem za nią, ale musiała się teleportować. Myślałem, że da sobie spokój, ale dosłownie dwa dni temu zobaczyłem ją w oknie sypialni! – mówię coraz bardziej oburzony sytuacją. – A przypominam, że śpię na piętrze – dodaję teatralnym szeptem i rozkładam ręce. Wzdycham kiedy myślę o szopie i zastanawiam się, czy jest tam coś jeszcze gorszego od wykradania brudnej bielizny.
- Jakaś atrapa łóżka. Moje zdjęcia z jej doklejoną twarzą. Takie tam. Jak myślisz, gdzie się myła? Wracała do domu czy tego nie robiła? – zadaję Ci pytanie, które długo mnie trapiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4302
  Liczba postów : 1821
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Nie Lut 19 2017, 22:58

Prawdę mówiąc, uroda przeszkadza. Szczególnie kobietom inteligentnym i dumnym - takim, jak Isolde, która nadal walczyła, by udowodnić wszystkim, że nie zawdzięcza swojego stanowiska ani koneksjom, ani romansowi z szefem (którego nie było), ani trzepotaniu rzęs. Zresztą ładnych dziewczyn nie wysyła się na pierwszą linię ognia, tylko każe przekładać papiery i robić dobre wrażenie na interesantach, a ona miała już całkiem duże doświadczenie bojowe. Isolde zbyt wiele razy została porzucona, by wierzyć w wartość urody i bajki o pięknych księżniczkach, którym wszyscy przyrzekają miłość do grobowej deski. Wolała polegać na swoim umyśle i różdżce.
Posłała mu uśmiech, zadowolona, że udało jej się wybrnąć z labiryntu komplementów i grzecznych odpowiedzi. Budziła zaufanie i potrafiła zjednywać sobie ludzi - między innymi dlatego jej szef ją cenił. Wysłanie delikatnej, ale profesjonalnej kobiety o czarującym uśmiechu dawało nieraz lepsze rezultaty niż nastraszenie świadka ponurym typem z twarzą poznaczoną paskudnymi zaklęciami.
Nie przejęła się komentarzem Kostji. Zdążyła przywyknąć do tego, że nie jest traktowana zupełnie serio jako auror i że jej gładka skóra i wypielęgnowane ręce budzą wątpliwości, czy ma jakiekolwiek pojęcie o tej pracy.
Słuchała go uważnie, a na jej twarzy ani razu nie odbiło się zaskoczenie czy zniesmaczenie. Prawdę mówiąc, po jego dramatycznym wstępie i zażenowaniu oczekiwała czegoś gorszego w rodzaju hodowli pleśni na kanapkach albo ulubionego zestawu sadomaso. Kiwała głową, notując w myślach wszystkie informacje. Normalnie wyciągnęłaby notes, ale nie chciała wprawiać go w jeszcze większe zakłopotanie.
- Mhm, czy klasyczna stuknięta fanka. Współczuję... Och, więc mamy zdjęcie jej twarzy? Wspaniale, to wiele ułatwia! Kwestia mycia... hm, bardzo dobre pytanie - spojrzała na niego z uznaniem. - I innych spraw... fizjologicznych, choć bliskość lasu pewnie częściowo rozwiązuje ten problem - dodała, mając nadzieję, że za bardzo go nie zgorszyła, po czym uśmiechnęła się łagodnie, kojąco. - Nie martw się, znajdziemy ją i przestanie cię niepokoić. Nie obiecuję, że załatwię to od ręki, ale zrobię, co w mojej mocy - obiecała, poprawiając czapeczkę, która odsłoniła jej zaróżowione ucho. - Pewnie wolałbyś jakiegoś ponurego draba z bliznami na twarzy, który sprawia bardziej... aurorskie wrażenie? - spytała z lekko kpiącym uśmiechem, w którym jednak nie było nic złośliwego, co najwyżej odrobina autoironii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1026
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Pon Lut 20 2017, 14:56

Dobrze, że nie jest to żadna rozmowa, którą prowadzimy na żywo, bo bardzo bym się śmiał słysząc podobne herezje, jak to trudno być piękną, młodą kobietą. Wszystko nagle stałoby się łatwiejsze, gdybyś była brzydka i pryszczata? Szczególnie jeśli i tak jesteś inteligentna, nie zamierzasz polegać na swoim uroku osobistym. Problemy, które są na tyle bagatelne, że nawet nie zrobiłbym smutnej miny, słysząc je. Pojechałbym na Ukrainę, do mojego ciasnego, brzydkiego mieszkania, matki, pracującej w sklepie spożywczym w Kijowie i przynajmniej miałbym ciekawą historyjkę do pośmiania się. Osobiście uważam, że moje życie jest jak z bajki, pomimo dziwnej dziewczyny mieszkającej w mojej szopie. Jestem znacznie mniej wymagający, po mojej szemranej przyszłości. Ale przez moje jakże głębokie doświadczenia, czuję się lepszy od innych. Na szczęście jeszcze nie miałaś okazji zauważyć mojego wywyższania się i mam szczerą nadzieję, że jeszcze długo nie poznasz mojej drugiej strony.
Oczywiście nie sądzę, że jesteś kiepska w tym co robisz. Widzę jednak młody wiek, dużą delikatność, więc muszę być ostrożny z osądami. Póki co, wciąż wydaje mi się, że jesteś starsza niż ja, a wysłano Cię na bardzo mało prestiżową misję. Gdybym wiedział, że masz tylko 22 lata, byłbym zamiast tego pod wrażeniem.
Do tego nie wykluczam możliwości, że sama się zgłosiłaś do tego zadania, bo jestem dość sławny wśród fanów Quidditcha, ale to akurat nie z własnej próżność. Po prostu wiem, że tak się zdarza.
Cóż jak dla mnie jest to wystarczająco szokujące, by być lekko zażenowanym i zaniepokojonym! Ale to dobrze, że ty tak nie sądzisz.
- Eeeee... - zacinam się, kiedy mówisz o zdjęciu jej twarzy. No tak nie do końca. - Wiemy, że nosi okulary i kręcone, brązowe loki, raczej - wyjaśniam powoli, lekko skrzywiony, że nie mam do zaoferowania całego zdjęcia. - Bo to takie... jej rysunki raczej... jakby ludzik z charakterystycznymi chyba dla niej... atrybutami - próbuję wyjaśnić, rysując w powietrzu głowę i zygzakowate loki.
Krzywię się jeszcze bardziej na myśl o jakichkolwiek potrzebach fizjologicznych mojej pseudofanki i robię do Ciebie smutną minę. Mam nadzieję, że nie udało jej się wkraść do mojej toalety.
Na początku jedynie zerkam na Ciebie zdziwiony, a potem parskam śmiechem.
- Bardzo się zdziwiłem, kiedy przysłali mi od razu aurora. Nawet młodszego. Pomyślałbym, że Anglicy bardzo panikują, gdyby wysłali tu jakiegoś najbardziej doświadczonego draba - stwierdzam rozbawiony i wzruszam ramionami. - Potrzebny mi po prostu ktoś... kto się tym zajmie. A jeśli do tego mam za prawie ochroniarza śliczną kobietę, nie mam prawa narzekać - dodaję i uśmiecham się ponownie, zeskakując równocześnie z jakiegoś niewielkiego stopnia.
- Mój dom już jest całkiem niedaleko. Mam nadzieję, że ponieważ jesteś kobietą oprócz pilnowania mnie, będziesz mi gotowała obiady - mówię poważnym tonem, ale szybko uśmiecham się figlarnie.

/możemy już pisać gdzieś u mnie, albo tam na drodze przy kostkach, jak wolisz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Opuszczona stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa Hogsmeade

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu