IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Różdżki Fairwynów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3036
  Liczba postów : 1805
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Różdżki Fairwynów   Pią Maj 20 2016, 14:25


Różdżki Fairwynów

Sklep różdżkarski od pokoleń należący do rodziny Fairwynów budzi mieszane uczucia. Z jednej strony, produkują oni znacznie silniejsze różdżki, niż popularny w Wielkiej Brytanii Ollivander. Ich rdzenie dają przewagę przede wszystkim w pojedynkach. Szybsze działanie, mocniejsze zaklęcia. Dla wielu te atuty są na tyle kuszące, że postanawiają wydać swe galeony i zaopatrzyć się w ten cenny przedmiot. Dla drugiej części społeczeństwa te różdżki są źródłem licznych sporów. Ich duża moc wynika z rodzaju rdzeni używanych do ich wytwarzania. Są nimi części ciała, których pozyskanie wymaga zabicia zwierzęcia. Fairwynów zwykle interesują nie włosy, ale serca.. Jak się bowiem okazuje, poświęcone życie zwierzęcia daje czarodziejowi znaczącą przewagę. Nie każdy jednak chce z tego korzystać.

W sklepie znajduje się wiele długich pomieszczeń, wypchanych różdżkami. Niektóre mają rdzenie z tropikalnych krajów, inne pochodzą z Wysp Brytyjskich. Ciężko jednak znaleźć powtarzające się rdzenie, a każdy z nich daje podobną, zwiększoną siłę. Sprzedawcy w tym sklepie to najczęściej członkowie rodu Fairywynów lub osoby bezpośrednio z nimi zaprzyjaźnione. Do tego rodzinnego biznesu rzadko kiedy wpuszczany jest ktoś z zewnątrz. Rodzina pieczołowicie dba o zachowanie tajników różdżkarstwa wyłącznie dla siebie.

Każda różdżka w tym sklepie kosztuje 200 galeonów. Kiedy postać zakupi tutaj różdżkę, wpisuje ją w kuferku, w nawiasie obok wpisując (+5). Oznacza to, że w każdym wątku, w którym będzie rzucać zaklęcia za sprawą różdżki, będzie mieć statystykę zaklęć podwyższoną aż o 5 punktów! Możesz to wykorzystywać w każdym wątku na forum, na którym istotny jest próg punktów z zaklęć.
Członkowie rodu mają możliwość zakupienia różdżki za pół ceny.


Serce Buchorożca
Oko Feniksa
Ogon Gryfa
Róg Minotaura
Serce Testrala
Żądło Mantrykory
Kopyto Pegaza
Krew Jednorożca  
Krew wili
Róg dwurożca
Serce hipogryfa
Krew syreny
Ogon widłowęża
Język żmijoptaka
Oko szyszymory
Kieł wilkołaka

(kupujesz tylko określony rdzeń, bo to on jest charakterystyczny i inny w tych różdżkach. Długość oraz drewno możesz klasycznie wylosować w temacie z różdżkami lub skomponować wedle własnego uznania)


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Francja Wersal
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1393
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5192-huan-bedau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5202-cos-z-niczego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5199-ludwiczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7245-huan-bedau




Gracz






PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Pon Lis 28 2016, 18:07

Z rozmarzoną miną i wolnym krokiem wszedł do nowego sklepu. Z westchnieniem rozejrzał się.
- Ojej..Dawno nie byłem kupować różdżki a wypadało mieć nową.
Witam rzekł do sprzedawcy.Przyszłem po nową różdżkę, bo tamta została mi zabrana albo zgubiłem ją gdzieś na polanie niebiańskiej - oświadczył tonem, który był podobny do tego jakim rozmawia się przy filiżance kawy lub herbaty.
Rozglądał się po wystawie, czekając aż coś dla Huana się znajdzie. Po chwili wrócił.
Aż nagle znalazł, chwycił za jedną, ładnie wyrzeźbioną ze wzorami i zamachnął się. Z jej końca wystrzeliły złote iskry.
- Oooch.. - rozmarzył się jak by miał różdzkę pierwszy raz.
Więc znów posiadał różdżkę. 12 1/2 cala,Kalina i Kieł wilkołaka .Zapłacił całą kwote.
Dziękuje Do widzenia.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 551
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13596-shawn-e-reed#362311
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13598-shawn#362326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13600-wrona-shawna#362330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13601-shawn-e-reed#362331




Gracz






PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Wto Gru 13 2016, 09:49

Shawn jak najszybciej jak mógł, ruszył powolnym spacerem uliczką, w kierunku sklepu z różdżkami Fairwynów.
Jego stara różdżka leżała w zarzuconej przez bark, torbie, złamana na dwie części. Odkąd Padme mu ją zniszczyła, miał problem z czymkolwiek - magia robiła z ludzi nie potrafiących poradzić sobie z najprostszymi czynnościami. Shawn nie odstępował od tego grona ludzi. Z magią żył od dziecka i nigdy, od momentu kupna różdżki, nie miał takiej sytuacji, że nie mógł czarować.
Wstępując do sklepu, rozejrzał się po wielkich regałach pełnych tekturowych pudełek z magicznymi patykami.
Podszedł do lady, do której przyszła po kilkudziesięciu sekundach miła pani, gdzieś w jego wieku. Z biegiem rozmowy dowiedział się, że jest Fairwynem i ogólnie to nie pracuje w sklepie - dziś przejęła obowiązki sprzedawcy.
Po wypróbowanii kilku różdżek, wybraną dla niego okazała się ta, wyprodukowana z cisu. Rdzeniem była krew wili (ciekawe dlaczego), 15 i pół cala, sztywna. Pasowała do jego dłoni.
Podziękowawszy, wyszedł ze sklepu i udał się do domu, nie mogąc się doczekać wypróbować nowej różdzki.

Zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1512
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1563
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Pon Mar 06 2017, 17:21

Ciężko opisać ostatnie wydarzenia, jakie przeżyła Fire. Wystarczy powiedzieć, że ona sama do końca nie wiedziała. Zrozumiała szybko, że stało się coś bardzo złego, a do tego wymazano jej pamięć. Najgorsze, że nie miała możliwości nic zrobić. Osoba, która niemal zniszczyła ciało Szkotki i wykończyła ją na tyle, że parę dni musiała leczyć się z klątwy, jaką oberwała, nie zostawiła śladów. Gryfonka mimo to nie odpuściła i postanowiła ją znaleźć za wszelką cenę. Humor miała tak podły i wściekły, że z nikim nie rozmawiała. Pielęgniarka doradzała kontakt z rodzicami, dlatego, że Blaithin została pozbawiona różdżki. Bez niej czuła się wręcz wystawiona na atak. W każdym widziała wroga, co powoli zmieniało się w paranoję. Nikogo nie informowała o tym, co się stało, a wszelkie pytania przyjaciół czy rodziny kompletnie olewała. W końcu miała swoje ostatnie pieniądze, które mogła przeznaczyć na nową różdżkę... Z bólem, niepewnością i gniewem poradzi sobie sama.
Zabrała ze sobą galeony, narzuciła czarny płaszcz pod którym cała się skryła i ruszyła drogą ku najlepszemu ze sklepów z różdżkami. W środku bez słowa poprosiła po prostu o wypróbowanie paru różdżek. Miała na tyle ponure spojrzenie i nieprzyjemny ton, że sprzedawca nie próbował zachęcać rozmową. Blaithin zdawało się, że spędzi tam cały dzień, bo żadna różdżka jej się nie podobała. Na wszystkie kręciła nosem i one też nie chciały wybrać dziewczyny na swoją panią.
- Niech mi pan da coś godnego uwagi albo poszuka innego klienta. - warknęła zniecierpliwiona porządnie. Fairwyn grzebał się długo na zapleczu, w końcu wrócił z czarnym pudełkiem. Wyjął z niego gładką, błyszczącą czernią różdżkę, która przykuła wzrok Szkotki. Wyglądała jednocześnie elegancko i groźnie, a kiedy ujęła ją w dłoń poczuła coś jakby przepływ elektryczności między palcami, a drewnem.
Dowiedziała się, że to różdżka z czarnego bzu ze rdzeniem z serca testrala, mająca całe 10 cali. Nie zastanawiała się, wiedząc, że właśnie trafiła na tę idealną. Rzuciła proste zaklęcie, napełniając miseczkę wodą. Różdżka niechętnie posłuchała. Fire musiała użyć swojej silnej woli, ale szalenie spodobało się to Gryfonce.
- One przynoszą pecha.
- Większego pecha mieć nie mogę.
- Tak tylko ostrzegam.
Stwierdziła, że idealnie się zrozumie z taką buntowniczką. Rzucając krótkie "do widzenia" wyszła ze sklepu. Sprzedawca zdawał się wyjątkowo zadowolony, że ktoś wziął akurat tę różdżkę. Drobny kurz na pudełku świadczył o tym, że długo czekała na kogoś wyjątkowego.
Czekała na Fire.

zt

______________________


We drink the poison our minds pour for us and wonder


why we feel so sick
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Skąd : Nethy Bridge, Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 166
Dodatkowo : prefekt
  Liczba postów : 283
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14073-eanruig-chattan#371851
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14076-eanruig-chattan-familiok
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14075-poczta-jasnie-eanruiga-chattan#371872
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14074-eanruig-chattan




Gracz






PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Pon Mar 06 2017, 18:33

Wszedł do sklepu, mając zarzuconą przez ramię torbę pełną zakupów. Dzisiaj był dzień wydawania pieniędzy. Z uśmiechem satysfakcji, że kupi sobie jedną z legendarnych różdżek Fairwynów, ruszył do lady wzdłuż regałów. Rozglądał się za podpisami i opisami, zafascynowany, który z tych magicznych patyków go wybierze. Wyciągnął dłoń, bowiem sprzedawca akuratnie trzymał świeżo dostarczoną różdżkę w dłoniach. Może przeznaczenie zadziała? Poczuł świerk pod palcami, gładkość, widział błysk po dokładnym wypolerowaniu.. Machnął i bum! Poczuł, jak różdżka idealnie ułożyła jego energię i stała się jego przedłużeniem.
-Świerk, 11&3/4 cala i róg minotaura. Dwieście się należy.
Odpowiedział ze zdziwieniem oczach, lecz pewnością siebie w głosie i uśmiechu. Heniek skrupulatnie odliczał monety, jedna za drugą, co trwało długi czas. Ale jego ekscytacja nową różdżką nie minęło, bo opakowanie jakie z nią dostał schował do torby, ale samą różdżkę już za pasek spodni. To jest jego nowe przedłużenie ręki.

[z.t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 800
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Czw Maj 04 2017, 14:14

Casper nie był pewien, co go tutaj przygnało.
Słyszał tyle o różdżkach Fairwynów, że nie mógł po prostu nie sprawdzić tego miejsca. Długo się w sobie zbierał, bo przecież czuł się przywiązany do swojej aktualnej różdżki. Cis, włos demimoza, 10 i 3/4 cali. Dość kapryśna, ale Cas wiedział, że jest mu posłuszna. Nie mógł zatem stwierdzić, że potrzebuje czegoś nowego.
- Dzień dobry - przywitał się ze sprzedawcą, wchodząc do sklepu. Rozglądał się z zainteresowaniem, podczas gdy mężczyzna za ladą chował jakieś pudełka, zapewne po poprzednim kliencie. Tease odczytał z paru półek krótkie opisy. Mieli tu chyba doprawdy wszystko - nie wiedział, że można zrobić różdżkę z rdzeniem z krwi wili. - Tylko się trochę rozejrzę - mruknął, ale w tej samej chwili sprzedawca przewrócił stertę posegregowanych elegancko pudełek. Casper powstrzymał się od zirytowanego westchnięcia i ruszył na pomoc.
- Bardzo przepraszam, tyle tego jest... - Tłumaczył się mężczyzna. Tease jednak myślami był już gdzie indziej, trzymając czarne drewniane pudełko. Szybko doszedł do wniosku, że nie zaszkodzi zajrzeć do środka - a gdy to zrobił, przebiegł go dreszcz ekscytacji.
Różdżka, która znajdowała się w pudełku, była krótka. Barwę miała czerwoną, niemalże bordową - niczym zakrzepnięta krew. Wyglądała niczym dzieło sztuki, z rzeźbieniami po bokach.
- Czerwony dąb, 9 cali! Rdzeń z żądła mantykory. Bardzo dobra dla zdolnych osób, wyciąga prawdziwy potencjał - zaczął zachwalać sprzedawca, widząc zainteresowanie Caspra.
Ciemnowłosy ujął delikatnie różdżkę, a z jej końca natychmiast wystrzeliło parę iskier, jakby zarówno mężczyzna jak i przedmiot odczuli tę prawdziwą więź. Obrócił różdżkę parę razy w palcach, chcąc zapoznać się z nią jak najlepiej. Zupełnie zapomniał, że miał się "jedynie rozejrzeć". Ta różdżka go wybrała.
- Wezmę ją - oznajmił, po czym podał sprzedawcy dwieście galeonów. Opuścił sklep z prawdziwym zastrzykiem pozytywnej energii.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 524
  Liczba postów : 950
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Sob Paź 28 2017, 19:44

Lato 2010

Nikogo szczególnie nie dziwiło to, że Dearowie zaopatrywali się w różdżki u Fairwynów - po pierwsze żyli z nimi w bardzo dobrych stosunkach, a po drugie moja mama była członkiem tej rodziny, a co za tym idzie - w życiu nie zabrałaby mnie do konkurencji, mimo że spora część rodu była ze sobą pokłócona.
Większość dzieciaków fascynował sam sklep, ale nie mnie... byłam tutaj setki razy w odwiedzinach u wujków i ciotek, krzątałam się, ale nie wolno było mi wziąć do ręki różdżki, dlatego jedyne czego chciałam to ta wyjątkowa chwila.
O dziwo poszło znacznie sprawniej niż się spodziewałam - wujek (już nie pamiętam który, przez siedem lat dość mocno mi się to zamazało) popatrzył chwilę na mnie i podał mi różdżkę.
- Róg dwurożca, ostrokrzew, jedenaście i jedna czwarta cala - szepnął aksamitnym głosem. Chwyciłam pięknie wykończony przedmiot w dłoń i nagle ogarnęło mnie poczucie gorąca. Ku mojemu zdziwieniu już pierwsza różdżka pasowała idealnie. Mam uregulowała pełną kwotę (mimo, że wuj nalegał na zniżkę) i opuściłyśmy sklep.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 192
Dodatkowo : Ćwierć wil
  Liczba postów : 868
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Sob Paź 28 2017, 20:00

Wrzesień 2017

Mimo, że już dziewięć lat posługiwałem się różdżką, którą kupiłem w Polsce to nie miałem do niej szczególnego sentymentu, dlatego gdy się zupełnie popsuła pożegnałem ją bez żalu i udałem się do sklepu Fairwynów w Dolinie Godryka by zainwestować w nową różdżkę.
Jedno jest pewne - zdecydowanie utrułem życie sprzedawcy. Przez kilka godzin nie mogłem trafić na odpowiednią różdżkę - jasne, było kilka całkiem nieźle, ale dla kogoś takiego jak ja, dla kogo różdżka była przedłużeniem ręki, konieczne było idealne dopasowanie.
W końcu po wielu godzinach udało się ją znaleźć - miała w sobie krew wili, co mogłoby przerażać kogoś takiego jak ja. Miałem jednak szczerą nadzieję, że wila dobrowolnie oddała Fairwynom swoją krew, byłem tego niemal pewien, gdyż dobrze wiedziałem, że zabicie takiej boginki jest niemalże awykonalne dla zwykłego śmiertelnika. W gruncie rzeczy może właśnie to powodowało, że tak dobrze "dogadywałem się" z różdżką - płynął w nas ten sam rodzaj krwi.
Uregulowałem odpowiednią opłatę i opuściłem sklep.

/zt

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 291
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Czw Lis 16 2017, 18:21

Znowu gdzieś zgubił różdżkę i nawet nie potrafił sobie przypomnieć gdzie. Znowu czekało go skarcenie przez krewnych za brak poszanowania wobec magicznych patyków. Jeszcze przed wejściem do budynku, nastawiał się na wyzwiska i obelgi skierowane w ojca i jak śmie nazywać się Fairwynem. Nie miał jednak innego wyjścia. Prędzej czy później musiał się pokazać w rodzinnym sklepie po nowy kijek. Mimo wszystko w świecie pełnym magii – nawet tej szwankującej – był on dosyć istotny. Zawsze mógł go sobie zrobić sam, albo kupić gdzieś w Londynie, ale to nie to samo.
Otworzył drzwi, a nieprzyjemny dzwoneczek rozbrzmiał nad głową Maxa. Chociaż dźwiękiem nie wyróżniał się od tych z innych sklepów, to po prostu go nie lubił. Drażnił go. Czuł  się jakby wredny ptak od samego początku skrzeczał na Fairwyna. Zapraszał do jeszcze szybszego wyjścia z lokalu.
-Halo! – krzyknął, przewracając oczyma. Był ciekaw, kogo spotka tym razem. Kto wyżyje się na biednym Angliku. Zacisnął zęby na dolnej wardze i podszedł do jednego z wielkich regałów. Pod względem układu i oferty, to sklep nie zmienił się od lat. Troszkę szkoda, bo z chęcią spróbowałby czegoś nowego. Przez myśl przeszło mu nawet coś głupiego. Kompletnie idiotycznego. Czy serce czysto-krwistego czarodzieja by się nadało? To chyba przesada nawet jak na tutejsze standardy.
Westchnął cicho, zrezygnowany. Zawsze zapominał gdzie znajdzie swój ulubiony wariant różdżki. Trudno, miał do tego prawo. Chociaż wpadał tutaj kilka razy do roku – zawsze jako klient, to w przeciwieństwie do reszty rodziny, nie znał sklepu na pamięć. W końcu tutaj nie pracował. Szkoda. Nie żeby kiedyś chciał, ale zabawnie by było kiedyś spróbować.

@Riley Fairwyn - Elo, kuzyn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 461
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15093-riley-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15161-maverick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Pią Lis 17 2017, 12:29

Dźwięk dzwonka wyrwał mnie z zamyślenia. Było jeszcze dość wcześnie, więc nie spodziewałem się klientów. Sklep z różdżkami miał to do siebie, że kupujący wlewali się do niego falami. Zdarzało się ich wielu po niepokojących artykułach w Proroku Codziennym czy też po jakichś niebezpiecznych wydarzeniach, ale zazwyczaj sklep ział pustkami. Na przykład, po tym fatalnym w skutkach festiwalu, musiałem obsłużyć wielu zainteresowanych naszymi wyrobami czarodziejów. Jedni potracili swoje magiczne przekaźniki mocy, a inni po prostu chcieli przygotować się na najgorsze i zaopatrzyć w coś mniej zawodnego. Niezależnie od ich motywacji pomagałem im wszystkim. Czasami tylko wspierał mnie któryś z wujów, lepiej zaznajomiony z ofertą dla bardziej wymagających klientów. Dzisiejszego dnia chciałem trochę popracować w samotności, pewien że nikt nie powinien niepokoić mnie przed godziną dwunastą. Szybko oczyściłem dłonie z krzepnącej już posoki, należącej do jednego ze świeżo upolowanych przeze mnie zwierząt, kiedy ktoś pogonił mnie krzykiem. Spodziewałem się już kogo zastanę w środku. No tak, ten to się nigdy nie nauczy! Zostawiłem stworzenie na niewielkim stole okrytym folią. Nic mu się nie stanie jeżeli zaczeka na mnie ze dwa kwadranse, najwyżej lekko się… zeschnie. Wytarłem dłonie w ręcznik papierowy, a potem wyjrzałem z zaplecza, wymijając zgrabnie ladę. Przed kilkudziesięcioma minutami zdążyłem zawalić ją stertą pudełek. W środku były oczywiście różdżki. Te, które spędziły w sklepie już zdecydowanie zbyt dużo czasu i wymagały modyfikacji. Jeszcze nikt nie wyjaśnił mi co tak naprawdę z nimi robiono, ale to w swoim czasie. Póki co, do moich zadań należało jedynie zdjęcie ich z półek i odpowiednie opisanie nim udadzą się w dalszą drogę, ale jednak teraz zbliżyłem się do Maxa. Zajmę się tym później.
- Hej, Max - przywitałem się z nim, wyciągając rękę do uścisku dłoni. Zabawne z jaką łatwością przychodziło mi to, gdy chodziło o powitanie właśnie tego Fairwyna. Przy Melody musiałem się zastanowić nim decydowałem się na przytulenie jej, a była przecież najbliższą mi osobą. Maxa zawsze witałem w ten sposób, wiedząc że z jego strony nie muszę się niczego obawiać. Był rodziną, a co w rodzinie to nie zginie. - Czemu znowu Cię tutaj widzę? - Zadałem to pytanie, chociaż wcale nie oczekiwałem odpowiedzi. Dobrze przecież wiedziałem czego mu potrzeba. - Szukamy idealnej czy masz chrapkę na jakiś konkretny rdzeń?

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love  what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 291
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14760-maximilian-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14762-maxiowe-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14763-kuferek




Gracz






PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Wto Lis 28 2017, 20:09

Na widok Rileya ucieszył się prawie, jakby zobaczył Dreamę. W duchu nawet podziękował Merlinowi, pomimo tego, że nie wierzył, że mogła wyniknąć z tego jakaś magiczna siła. Nie chciał słyszeć kolejnego wykładu o tym jaki to jest zły i niedobry, a nie wierzył, że młodszy kuzyn mógłby mu takiego udzielić. Nie znał za dobrze Krukona, ale raczej nie należał do ludzi, którzy czepialiby się nieodpowiedzialności Maxa. Był jaki był i dobrze mu z tym. Przynajmniej nigdy nie narzekał.
-Cześć Riley – odparł, ściskając dłoń Fairwyna. Krótki gest, a jednak taki przyjemny. Świadomość, że nie byli sobie obojętni, a ich relacja nie ograniczała się do wymuszonego dzień dobry. Nie żeby od razu oczekiwał od inny sprzedawców nie wiadomo jakiego entuzjazmu i żwawej rozmowy, ale lekki uśmiech jeszcze nikomu nie zaszkodził.
-Co tam u Ciebie? – spytał, korzystając z okazji. Raczej nie planował zostać na herbatkę na zapleczu, ale skoro mógł, to dlaczego miałby nie zamienić z Krukonem kilku zdań. Nie mieli do tego zbyt wielu okazji. Jak tak teraz o tym myślał, to prawie nic nie wiedział o chłopaku. Czemu nigdy nie mieli okazji poznać się lepiej. W sensie w przerwach pomiędzy wycieczkami Maxa.
-Nie mów nikomu, że byłem, bo mnie zabiją – kątem oka zerknął na kuzyna. Ufał mu i wierzył, że się nie wygada.
Z półki wysunął jakieś pudełko, by zajrzeć do środka. Lekki uśmiech zagościł na twarzy Anglika. Nawet jeśli gubił co chwile swoje różdżki i nie przywiązywał do nich wartości, to w jego żyłach wciąż płynęła krew różdżkarza. Niewielkie wzorki na magicznym patyku, były naprawdę piękne i nie potrafił temu zaprzeczyć.
-Jedenaście i trzy czwarte cala, grusza, a rdzeń… Serce Testrala. – odparł, wpatrzony w jakąś inną różdżkę. Ciężko było powiedzieć czy znał już tą formułkę na pamięć czy może miał jakaś tam wiedzę i wiedział co będzie do niego najlepiej pasować.
-Czy znasz może coś lepszego? – spytał, spoglądając na Rileya. Pudełko odłożył na swoje miejsce i odwróci się do chłopaka. Mimo wszystko nie znał układu sklepu i nie wiedział, gdzie ma szukać swoje różdżki. Zdawał się na Krukona. Nie tylko jako przewodnika, ale także jako tego bardziej doświadczonego. Jeśli miał jakieś sugestie, to słuchał. O dziwo potrafił słuchać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 461
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15093-riley-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15161-maverick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Sro Gru 13 2017, 11:10

Pytanie, na jakie nigdy nie było dobrej odpowiedzi. Spróbowałem ją znaleźć, chociaż odszukanie w moim umyśle czegokolwiek, co nie zabrzmiałoby po prostu kiepsko było naprawdę trudne. To nie tak, że nie miałem Maxowi niczego do powiedzenia. Po prostu nie chciałem skupiać się wyłącznie na swoich troskach, a akurat ich ostatnio miałem w nadmiarze. Próbowałem skupić się wyłącznie na pracy w sklepie i nad sobą. - Ach, chyba nic nadzwyczajnego. Awansowałem z czyściciela blatów na przesuwacza pudełek. - Zażartowałem, jednocześnie dość wymownie sugerując jaka była praca dla Fairwynów. W tym sklepie nie miało znaczenia czy jesteś synem czy wnukiem mojego dziadka, każdy miał tak samo pod górkę, a przynajmniej na początku. Mimo tego, nie zrażałem się, dzień w dzień porządkując nasze produkty wedle wzoru jaki mi pozostawiono, a w wolnej chwili pracowałem nad własnymi różdżkami. Dość eksperymentalnie, gdyż jeszcze nie miałem okazji na ukończenie kursu różdżkarskiego, jaki odbyła jakaś część mojej rodziny. Dopiero w takich chwilach wydawało mi się to tak absurdalne. Oto wielopokoleniowa rodzina twórców różdżek z tradycjami, a ilu z nich tak naprawdę znało się na rdzeniach i drewnie? - Mam nadzieję, że u Ciebie lepiej? - Spytałem, przesuwając palcami po najbliższej plakietce wypełnionej tekstem, oznaczającej rodzaj drewna i rdzenie jakie składały się na oczekujące tutaj różdżki. - Będę milczał jak grób, dopóki nie postanowią sprawdzić stanu i nie zorientują się których ubyło. - Uśmiechnąłem się do Maxa niby to konspiracyjnie, ale oboje wiedzieliśmy, że prędzej czy później starszy Fairwyn, opiekun sklepu, pozna się na ich małej machlojce. Wszyscy w rodzinie wydawali się wiedzieć jaka różdżka będzie pasowała akurat do Maximiliana. Niemniej jednak w tym momencie nie było to takie ważne. Kiwnąłem głową, w kilka sekund znajdując odpowiednią różdżkę. - Mogę spróbować coś Ci dobrać, ale najpierw muszę Cię zmierzyć. Ostatnim razem nie zapisali wyników. - Ledwie to powiedziałem, a już w ręku miałem zaczarowany centymetr. Pozwoliłem mu szaleć w powietrzu. Zmierzył nie tylko długość ramienia kuzyna, ale także kilka innych, dziwnych rzeczy takich jak obwód jego głowy. W czym to miało pomóc? To wiedzieli tylko różdżkarze i ich uczniowie. W międzyczasie podałem Gryfonowi wybraną przez niego różdżkę, uważnie obserwując jak oboje zareagują, gdy pierwszy raz napotkają się dotykiem. - Spróbuj wylewitować to puste pudełko. - Poleciłem, układając je na swojej dłoni. - Sprawdzimy czy jest kompatybilna.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love  what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   

Powrót do góry Go down
 

Różdżki Fairwynów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-