IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Dąb Merlina

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2720
Dodatkowo : szukający, kapitan
  Liczba postów : 778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Dąb Merlina   Pią 20 Maj - 16:05


Dąb Merlina


Niektórzy twierdzą, że właśnie w tym dębie czarodziejka Nimue uwięziła Merlina - najpotężniejszego czarodzieja w historii magii. Zdania są podzielone, jednak jedno jest pewne - dzieją się tu dziwne rzeczy, a miejsce ma niezwykłą moc.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1424
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1481
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Dąb Merlina   Pon 11 Wrz - 23:42

Szarawy dym delikatnie owijał się wokół szyi Szkotki, a ona ze spokojem wchłaniała do płuc coraz większe jego ilości. Palenie było takie relaksujące - mogła zająć czymś i nerwowe dłonie, i wyprostować jakoś tory myśli, żeby nie były aż tak zawiłe. Zawsze uwielbiała poczuć ten lekko czekoladowy zapach wymieszany z tytoniem, nie przejmując się, że to tak naprawdę trucizna. W końcu z truciznami miała wiele do czynienia, nieprawdaż?
Nogi same zaprowadziły jasnowłosą z jej mieszkania w Dolinie aż do rezerwatu, gdzie bywała naprawdę rzadko. Teraz znalazła trochę otuchy w delikatnym szumie liści drzew, a ich lekko pomarańczowe brzegi cieszyły oko dziewczyny. Zastanowiła się przez krótki moment, czy ktoś mógłby ją za palenie w tym miejscu zrugać albo nawet poskarżyć do Shercliffe'ów. Nigdy za bardzo nie rozumiała tych wszystkich zapalczywych obrońców przyrody, chociaż znała się z Leo i Dramą, dla których chodzenie na ONMS było niemalże świętością. Blaithin rośliny postrzegała wyłącznie jako składniki do eliksirów, a zwierzęta jako... no, po prostu zwierzęta. Niektóre były miłym towarzystwem. W każdym razie to nie o nich myślała, gdy szła przez wyłożoną opadłymi liśćmi ścieżkę. Myślała o Casprze i o tym, jak poinformował ją przez sowę, że wyjeżdża sobie do Tajlandii. Myślała o tym, jak targnęła nią wściekłość, ale zaraz potem pojawił się smutek. Nie powinna była reagować aż tak emocjonalnie, ale w ciągu ponad pół roku zdążyła się do niego przyzwyczaić, zdążyła poczuć do tego człowieka sympatię większą niż kiedykolwiek myślała, że będzie czuła. A teraz jedyna osoba na świecie, której bliskości pragnęła - była tak daleko. Co z tego, że mieli lusterka dwukierunkowe i rozmawiali ze sobą co jakiś czas? Co z tego, że Dzióbek, sowa Fire, prawie bez przerwy musiała nosić mu listy?
Ona chciała go tutaj, teraz. Zbyt długo wmawiała sobie, że będzie jej łatwo odzwyczaić się od obecności Tease'a, zbyt długo udawała, że nic się nie zmieniło i jest w porządku. Zaciągnęła się mocno papierosem i potarła ramiona skryte pod skórzaną kurtką. Było chłodnawo. Nagle zorientowała się, że trochę drży i nie wiedziała, dlaczego - przecież nie ubrała się aż tak cienko. Oparła plecy o wielki pień dębu obok. Zawsze musiała wykazywać się siłą, ale teraz bardzo chciała chociaż przez krótki moment odpuścić i pozwolić sobie na jeden, krótki szloch. To nie było tak wiele, prawda? Zsunęła się na ziemię i przyciągnęła do siebie kolana, głowę opierając o drzewo. Jak mógł nie zabrać jej ze sobą? Jak mógł z taką łatwością pominąć fakt, że uratował jej życie, że połączyło ich coś wyjątkowego, że obiecywał, że zasługuje na szczęście. Tylko, że Tease najwyraźniej nie potrafił pojąć, że to on był szczęściem Blaithin.
Wolną dłonią przesunęła po pobladłej twarzy, ale zaraz całą ją schowała w ramionach. Nie płakała - zrozumiała, że już dawno temu utraciła tę umiejętność. Siedziała więc tak tylko, sam na sam z przyrodą, ciszą i śpiewem ptaków. Sam na sam z myślami.

@Riley Fairwyn

______________________



Dear Santa,
All I want for Christmas is a list of all your bad boys...
with their numbers.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 327
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15093-riley-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15161-maverick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Dąb Merlina   Wto 12 Wrz - 23:00

Niekiedy, gdy najbardziej pragniemy samotności, nie jesteśmy w stanie jej odnaleźć. Chociażby świat otworzył przed nami nie tylko standardowe ścieżki jakimi zwykle podążamy, a uchylił nam rąbka tajemnicy i przyjął w głąb siebie, wyrzucając nas tam, gdzie nie zwykliśmy odnajdywać ukojenia. Ta myśl kompletnie mnie nie dotyczyła. To było naprawdę moje miejsce, mój świat i kredki. Wpatrzony w leniwie kołyszące się na chłodnym wietrze liście, odnajdywałem w ich żyłkowatych splotach coś więcej niż jedynie pospolitą urodę. Byłem niezwykle skupiony. Muskałem palcami te drobne gałązki, przytulając do nich twarz od czasu do czasu, aby poczuć zapach ziemi. Ubóstwiałem melodię graną przez ciszę tego miejsca. Pojedyncze świergoty ptaków prawie przebijały się przez donośne huknięcia żab, przedzierających się przez okoliczne bagna i stawy, a ja chłonąłem ich obecność całym sobą. Nawet papieros tkwiący w mych ustach nie sprawiał, że czułem się z tym w jakikolwiek sposób niekomfortowo. Zdaje się, że po prostu nie wziąłem tego pod uwagę, iż matka natura może poczuć się urażona moją bezczelną aprobatą dla zanieczyszczania powietrza, a nawet jeśli to zwyczajnie miałem to gdzieś. Teraz był ten czas. Jedyny dzień w tym tygodniu, w którym zdecydowałem się posilić się nikotyną i wreszcie na spokojnie zasięgnąć porady nieba i  chmur. Kompletnie nie trafiłem z pogodą, a jednak nie to było ważne. Liczyło się jedynie to, iż wreszcie wyrwałem się z murów szkoły, przygnieciony tak silnym głodem, że aż szkoda mi było samego siebie. Byłem naprawdę żałosny. Zabijałem stresem swój stres, bo czy cokolwiek mnie w życiu bardziej niepokoiło od tego, że ktoś wreszcie przyłapie mnie na popalaniu i doniesie szanownemu w rzyć jego mać lordowi Fairwynowi, memu ojcu, któremu takie zachowanie nigdy nie przystoiło i przystoić nie będzie, chociaż od lat wielu zwykł kosztować drogich cygar? Chyba była jedna taka drobnostka. Pomyślawszy o tym, musnąłem swój policzek, dobrze zdając sobie sprawę, że to już powoli wchodzi mi w krew. Tik nerwowy u dziewiętnastolatka. Świat się kończył.
- Przypalisz sobie włosy - szepnąłem nagle, chociaż cicho, co było zaskoczeniem nawet i dla mnie samego, wskazując lekko dłonią na papierosa w jej palcach. Wciąż leżałem na plecach na jednej z gałęzi, ale zamiast w niebo, spoglądałem teraz w dół na kobiecą sylwetkę. Widać dopiero teraz skojarzyłem cichy szmer jej płaczu ze smutkiem i przyswoiłem sobie tę wiadomość. Nie byłem tutaj sam. Natychmiast po raz ostatni zaciągnąłem się gryzącym dymem i wbrew wszystkim zasadom ostrożności, zgasiłem papierosa o gruby pień dębu. Połowa profesorów pewnie w tym momencie wezwałaby Merlina do pomocy w ugotowaniu podobnego heretyka żywcem w kociołku. Nie dbałem o to w tym samym stopniu, w jakim nie chciałem schodzić. Nie wiedziałem dlaczego jasnowłosa płacze i nie pytałem jej o to. Po prostu spoglądałem nienachalnie na czubek jej głowy, gotów odwrócić spojrzenie, gdyby zawstydziło ją moje zainteresowanie. Milczałem. Nie powinno przerywać się starć z podobnymi emocjami, wiedziałem o tym aż za dobrze.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love  what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Dąb Merlina   

Powrót do góry Go down
 

Dąb Merlina

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Rezerwat
-