IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Trująca ścieżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5293
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2709
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Trująca ścieżka    Nie Maj 22 2016, 01:55


Trująca ścieżka

Podobno dawno temu wyjątkowo zdolna jasnowidząca, jakiej imię zaginęło na przestrzeni wieków, poświęciła w pobliżu tej ścieżki życie, stając przeciwko dewastacji okolicznych lasów. Zastała brutalnie zamordowana przez niegodziwego, mugolskiego łowcę czarownic, który poderżnął zaskoczonej kobiecie gardło. Jej krew wsiąknęła w ziemię, nasycając ją mroczną, potężną magią, która zebrała krwawe żniwo wśród zwolenników wycinki drzew z przyszłego rezerwatu. Na przestrzeni lat złowieszcza magia wcale nie wydaje się tracić na sile. Teraz to miejsce jest owiane wyjątkowo złą sławą, przyciągającą przede wszystkim fanatyków czarnej magii, okolicznych badaczy osobliwości, ale także zabłąkanych wędrowców.

Uwaga!
Wchodzisz tu na własną odpowiedzialność! Kostki, które tu wyrzucisz mogą ci dać bardzo duży potencjał magiczny, niesamowite przedmioty itp. Jednak możesz też zachorować na nieznaną chorobę, poważnie się poranić lub stracić dużo pieniędzy.
Zanim rzucisz kostką, upewnij się, że znasz zasady wynikające z rzutu.


1 - Przypadkiem czy może specjalnie, musnąłeś dłonią fragment szarej, przypominającej martwą, kory pobliskiego drzewa. Z początku nic się nie działo, ale to była jedynie cisza przed burzą. Doświadczyłeś kiedyś pewnego, nietypowego zjawiska, nieodłącznie związanego z ukąszeniem przez langustnika ladaco? Jeśli nie to teraz masz okazję. Przez najbliższe 2 wątki, będzie Cię prześladował okropny pech!

2 - Magia potrafi być wyjątkowo kapryśna i niejednokrotnie już udowodniła, że potrafi zaskakiwać. Ciebie też to spotkało. Nie zważałeś na ostrzeżenia miejscowych i zerwałeś kilka wściekle fioletowych kwiatów rosnących w pobliżu ścieżki.
Spoiler:
 
3 - Spacerując ścieżką nie możesz się nadziwić ile przedziwnych roślin, krzewów i drzew wyrasta w owianej tak złą sławą okolicy. Rozpoznajesz je kolejno, zaskoczony, bądź nie, własną wiedzą.
Spoiler:
 
4 - Nie możesz się powstrzymać i wcześniej czy później, dotykasz wyjątkowo pięknego kwiatu czy frapującej Cię szorstkiej kory. Z początku nic nie czujesz, ale po kilku minutach dłonie zaczynają Cię okrutnie piec.
Spoiler:
 
5 - Spacerujesz pomiędzy dziwacznymi, fioletowi roślinami, spodziewając się, że zaraz zaskoczy Cię jakaś nieoczekiwana trudność. W całym tym swoim skupieniu nie zauważasz nawet, kiedy potykasz się o coś przeźroczystego i wyjątkowo śliskiego, tłukąc sobie boleśnie kolano przy upadku.
Spoiler:
 
6 - Spodziewałeś się jakichś niedogodności podczas zwiedzania tej ścieżki? Cóż, najwyraźniej powinieneś. Spokój niekiedy bywa jedynie ciszą przed burzą.
Spoiler:
 


______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Dallas, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 124
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15018-aiden-mograine#399718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15031-a-mograine#399916
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15030-anis#399904
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15025-aiden-mograine#399873




Gracz






PisanieTemat: Re: Trująca ścieżka    Pią Wrz 08 2017, 23:17

Po skończonej wizycie w szpitalu Aiden wrócił zwiedzać rezerwat. Koniecznie musiał zobaczyć ścieżkę będącą miejscem morderstwa czarownicy. Podobno można tu było znaleźć czarnomagiczne przedmioty co bardzo kusiło. Chodził w jedną i w drugą stronę, sprawdzał po bokach, szukał jakiejś tajemnej skrytki...i nic. Wściekł się i zaczął myśleć, że zrobiono z niego kretyna. W złości cisnąć parę zaklęć w pobliski krzak, jakby był czemuś winny. Kiwając głową opuścił ścieżkę i momentalnie poczuł pieczenie w gardle i nozdrzach. Znowu jakiś żartowniś rozlał eliksir? Nie znał żadnych które by parowały i wywoływały stan zapalny, był zbyt podenerwowany by trzeźwo myśleć i pierwsze parę dni jakoś dawał radę. Mniej więcej 5 dni później pieczenie stało się nie do wytrzymania, nie pozwalało na komunikacje i coraz częściej powodowało bezdech. Natychmiast steleportował się do Munga, zdiagnozowano u niego ostre zapalenie nieznanego pochodzenie i zatrzymano na oddziale. No pięknie, ledwo się wylizał z jednej choroby to już wpadł w drugą. Gdzieś w głębi zaczynał się domyślać, że jego wściekłość na ścieżce jest powiązana z jego obecnym stanem.

Kostki: 6

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 652
  Liczba postów : 792
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Trująca ścieżka    Pon Gru 25 2017, 13:18

Akcja dzieje się jeszcze przed świętami.

Wizyty w Dolinie Godryka przyprawiały mnie ostatnio o prawdziwy zawał serca. Nie dość, że bezskutecznie próbowałem za każdym razem wyłowić lub znaleźć drogocenne kamienie przy strumieniu, to jeszcze miałem na uwadze, że po okolicy kręci się Wanker i musiałem być wiecznie przygotowany, by w razie czego sprzedać mu konkretną lutę w pysk. Wszystko to, a także nieodłączne myśli o rychło zbliżającym się wyjeździe do domu rodzinnego, sprawiało, że miałem beznadziejny humor. Kręciłem się po okolicznych terenach miasteczka, oglądając krajobrazy i wzdychając raz po raz, rozważając sens następnych tygodni. Jasne było dla mnie, że niedługo przyjdzie mi rzucić coś, co do tej pory kochałem i co dawało mi spełnienie. Tworzenie kryształowych kul było chyba najlepszym sposobem realizowania moich pasji, aczkolwiek po kilku miesiącach okazało się, że robota była wyjątkowo niewdzięczna. Gdybym miał czasu jak lodu, mniej zobowiązań i znacznie większy przypływ gotówki z tego tytułu, mógłbym to robić do końca życia. Jednak miałem studia, musiałem się uczyć i chodzić na zajęcia, a sam biznes, mimo że początkowo był dochodowy, zaczął przynosić mi straty. Tworzenie było czasochłonne i niezwykle męczące, nie mogłem przyspieszyć procesu produkcji, jednocześnie nie potrafię cofać czasu, by na nim zyskiwać.
Straszna padaka.
Tak bardzo pogrążyłem się w rozmyślaniach, że nie zauważyłem jakiegoś pakunku na ziemi. Wyłożyłem się jak długo, boleśnie raniąc sobie kolano o ścieżkę, i zakląłem głośno. Spojrzałem w tył, by dostrzec mego oprawcę... I nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Peleryna niewidka?
Pakując znalezisko do torby nie uszedł mojej uwadze również fakt, że w którymś momencie musiałem skręcić w złą dróżkę, idąc od strumienia, i obecnie znajdowałem się na terenie rezerwatu Shercliffe'ów. Cudownie.


5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leicester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 27
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15418-ralph-jasmin-croix?nid=1#414116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15421-ralphowe#414120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15585-marek#419552
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15420-ralph-jasmin-croix




Gracz






PisanieTemat: Re: Trująca ścieżka    Pon Gru 25 2017, 13:57

Święta zbliżały się nie ubłagalnie, a on jeszcze nie zdecydował czy chce jechać do domu rodzinnego gdzie spotka swoją siostrę (tak, w Hogwarcie ją idealnie omijał), matkę, która jeszcze bardziej lubiła się rządzi niż on sam i do tego była ostatnio wkurzająca i resztę. Niby to było tylko kilka dni, ale jakoś nie miał większej ochoty na powrót. Wolał już siedzieć w Hogwarcie. Kto by pomyślał? Chłopak który nie lubi magii i tych dziwacznych strojów zechce zostać w Hogu? Dziwacze, dziwaczne.
Wybrał się do Doliny Godrika bo już dawno planował to zrobić. Nawet kilka razy tutaj zachodził nikomu nic nie mówiąc, ale nigdy nie planował zachodzić w odpowiednie miejsce jak dzisiaj. Trudno powiedzieć co nim kierowało. Może to, że kiedyś coś przeczytał o tym miejscu? A może to jednak ktoś kiedyś w trakcie rozmowy powiedział coś? Szkoda tylko, że nie pamiętał co to takiego. Czasami miewał takie przebłyski. Myślicie, że z nim coś nie tak?
Nie obchodziły go ostrzeżenia miejscowych. właściwie co go obchodziło? Kto miał racje a kto nie? Komu był powinien zaufać? Chyba jedynie sobie. Zerwał kilka kwiatów, które rosły przy ścieżce. Kolor miały dziwny. Nie wiedział dlaczego to zrobił. Może przyjrzy im się bardziej w dormitorium? Może coś w nich było. W końcu to nie było takie znowu zwyczajne miejsce!
Zrobił kilka kroków i kogoś zauważył. zmarszczył brwi bo zdawało mu się, że go zna. No tak, kto inny mógł się tutaj znajdować w tym samym czasie co on? To było takie oczywiste. Czy on coś planował? Może znał odpowiedzi na wiele jego pytań! Szybkim krokiem przybliżył się do niego i gwałtownie stanął.
- Czy to jest to, co myśle?- wyparował chociaż z jego ust nie miało paść takie bezsensowne pytanie. Oboje wiedzieli co to było.

2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 652
  Liczba postów : 792
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Trująca ścieżka    Pon Gru 25 2017, 18:12

Święta w moim domu zawsze malowały mi się w ciemnych barwach. Rodzice, którzy z premedytacją będą życzyli nam sprostania ich oczekiwaniom w nowym roku, oraz rodzeństwo, którego los jest mi równie obojętny, co ten Walkera. Musiałem wydać mnóstwo pieniędzy, których i tak już nie miałem na swoim koncie ze względu na spory problem zarobkowy, a na domiar złego będę musiał siedzieć jak jełop przy wspólnym stole i udawać, że doskonale spędzam czas z rodziną. Jak wszyscy zresztą. Nie ma bardziej fałszywych twarzy niż te przy wigilijnej kolacji.
Kolano piekło mnie nieznośnie, gdy podnosiłem się na nogi. Moja uwaga skupiła się jednak na miękkim, przezroczystym... czymś, które znalazłem krok dalej. Nigdy nie przypuszczałbym, że los będzie wobec mnie na tyle łaskawy, by miast kłody pod nogi, podrzucić mi pelerynę niewidkę, na dodatek chyba taką prawdziwą i działającą. Oczywiście nie obeszło się bez okaleczeń, bo nie mogłoby mi być za dobrze w moim usłanym cierniami życiu, prawda? Niemniej jednak spora część mnie cieszyła się z tego niespodziewanego prezentu. Zwijałem ją w ciaśniejszy kłębek i otwierałem torbę, by wrzucić ją do środka, zupełnie nie zastanowiwszy się, czy ktoś jej tu przypadkiem nie zgubił. Nagle usłyszałem czyjś głos. Podniosłem głowę, widząc nadchodzącego z przeciwnej strony Ralpha.
- Twoje? - zapytałem z głupa, zastanawiając się, czy się po nią przypadkiem nie wrócił. Mój wzrok powędrował w kierunku jego rąk i ściskanych w dłoniach... Kwiatków? - Będziesz plótł wianek czy to dla dziewczyny? - spytałem jeszcze, tym razem uśmiechając się jednostronnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leicester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 27
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15418-ralph-jasmin-croix?nid=1#414116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15421-ralphowe#414120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15585-marek#419552
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15420-ralph-jasmin-croix




Gracz






PisanieTemat: Re: Trująca ścieżka    Pon Gru 25 2017, 23:12

Fałszywe życzenia to coś kto każdy znał. On każdemu członkowi rodziny kłamał. Siostrze życząc lepszych ocen (tak? a robił wszystko byleby tylko nie udało jej się. chciał być od niej lepszy! Mądrzejszy!), matce podwyżki kiedy marzył by ją zwolnili, a ojcu? Marzył by spaliły się wszystkie jego prace które namalował. Był okrutny, tak, ale oni dla niego tak samo zrobili. Nie chciał nawet teraz o tym myśleć. Tego roku będzie inaczej.
Spojrzał na coś co wskazał chłopak i aż się uśmiechnął. Czy on właśnie znalazł pelerynę niewidkę? Cóż... niektórzy zrywają kwiatki a inni znajdują peleryny niewidki. Może gdyby tutaj był kilka minut przed nim to on by właśnie ją znalazł. Kusił go by powiedzieć "tak, właśnie po to tu przyszedłem" ale pokręcił przecząco głową
- Nie, to nie moje. Myślisz, że ktoś tu się przed kimś krył i po prostu zsunęła się? Gdzie ten ktoś teraz jest? A co jeśli nie żyje bo został ujawniony?- zapytał zainteresowany tą sprawą. Ludzie, to była trująca ścieżka a nie zaprzyjaźniona łączka dla krukonów, tutaj wszystko było możliwe!
Spojrzał na swoje ręce i aż się zaśmiał. Zdecydowanie dziwnie to musiało wyglądać.
- znacz mnie tyle czasu, widujesz w pokoju wspólnym przed tonem książek a nadal myślisz, że mam czas na dziewczynę, że ktoś byłby w stanie mnie pokochać?- zapytał wzruszając ramionami. Nawet jeśli miałby dziewczynę to kwiatki z takiego miejsca byłyby nie na miejscu. Raczej by nikomu nie dawał kwiatów, a zwłaszcza tak... fioletowych. - wianka raczej nie będę plótł. Chciałbym je zwyczajnie zbadać. Dostrzegam w nich coś dziwnego- był całkiem znośny jeśli mowa o zielarstwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 652
  Liczba postów : 792
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Trująca ścieżka    Wto Gru 26 2017, 02:08

Kołatały mi się po głowie przeróżne plany na nadchodzące święta. Zastanawiałem się nad wieloma sprawami i powoli przewartościowywałem swoje życie. Czułem, że chyba dojrzałem do podobnych decyzji, które mogłyby zaważyć na moim dalszym życiu. Sam się sobie dziwiłem, że doszedłem do tego momentu w swoim życiu, gdy będę skłonny przyznać ojcu rację. Może to Ministerstwo wcale nie było takie złe, jak malowało mi się przez ostatnie lata? Szanse na karierę, pieniądze i względne poważanie w kręgach czarodziejskich miałbym tam znacznie większe niż w fachu, który obrałem obecnie. Trochę bolał mnie fakt, że ostatecznie będę musiał się pokajać, lecz nie widziałem innej opcji. Święta były dobrym czasem, bym w końcu przemówił ludzkim głosem w rodzinnym gronie.
Spojrzałem na niego bacznie, po czym dopchnąłem pelerynę głębiej do torby. Przez moment żałowałem swojego pytania, bo zorientowałem się nieco za późno, że Ralph mógłby wykorzystać tą sytuację i stwierdzić, że zguba należy do niego. Ten jednak postawił na szczerość - szkoda, teraz obejdzie się smakiem.
- No raczej nikogo tu nie ma - stwierdziłem, rozglądając się po okolicy. Nie dostrzegłem żadnej oznaki życia poza naszą dwójką i nawet nie wiedziałem, czy był to powód do radości, czy raczej do zmartwienia. - Jeśli mam być szczery, nie wiem, gdzie mógłby być ten ktoś, bo sam nie wiem, gdzie jestem. Ogarniasz tą okolicę? - zapytałem, licząc na Krukona, że mnie oświeci. A w sprawie kwiatków wzruszyłem ramionami, bo kto go tam wie, czy zbierał kwiatki "do badań", dla siebie (bo ładnie by wyglądały w wazonie przy łóżku), czy dla jakiejś niewiasty. - Cicha woda brzegi rwie - skwitowałem i wykonałem znaczący ruch brwiami. - Szkoda. Liczyłem na ten wianek - dodałem, śmiejąc się. - Często zbierasz kwiatki do badań? To dość rzadkie hobby, tak sądzę - powiedziałem. Przynajmniej żaden inny z moich znajomych nie chodził dla funu zrywać roślinki i potem je "badać". Doświadczenie w zielarstwie miałem zerowe i na dobrą sprawę nawet nie wiedziałem, czego mogłyby dotyczyć owe eksperymenty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leicester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 27
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15418-ralph-jasmin-croix?nid=1#414116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15421-ralphowe#414120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15585-marek#419552
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15420-ralph-jasmin-croix




Gracz






PisanieTemat: Re: Trująca ścieżka    Czw Sty 04 2018, 20:57

Calum miał już plany na przyszłość, wiedział co chciał, a pozostały mu jedynie decyzje, które niewątpliwie znajdą dość szybko rozwiązanie. Jakie plany miał Ralph. Nie był orłem z żadnego typowego przedmiotu. Dobrze mu szło z zielarstwa i znośnie z uzdrawiania, ale nie był w tym na takim poziomie jakby chciał. Nie mógł startować w mungu czy w innym miejscu pracy gdzie zarobki byłyby zadowalające. Szkoły mugolskiej też nie ukończył (a może nawet też dobrze nie zaczął?) więc nie było mowy o porzuceniu magi i wróceniu do chwili kiedy jeszcze nie poznał tylu dziwacznych rzeczy. nie mógł cofnąć się w tył chociaż bardzo by chciał. Czy da radę utrzymać rodzinę jeśli by takową założył? Takie pytania go ostatnio drażniły. Chciałby już wiedzieć. Na studia poszedł bo poszedł, ale wciąż nie wiedział!
Może i obszedł się smakiem bo nie dostanie niewitki, ale nie okradłby swojego kumpla nawet z znalezionej rzeczy, która nie należała do niego. Może i inne osoby tak, ale jego nie miał ochoty. Przynajmniej nie dziś. Dziś był za ładny dzień by to robić.
Oczywiście, że nie wiedział gdzie ten ktoś jest. I oby go tu nie było przez dłuższy czas, bo coś mogło czyhać na nich. Tak jest, ponosiła go już wyobraźnia, której nie mógł pohamować. Czasami aż się wstydził tego co panuje w jego głowie.
- W każdym bądź razie już nie ważne. Raczej go nie znajdziemy i raczej nie zamierzam szukać. A co do okolicy to znam się trochę. Ostatnio zainteresowało mnie to miejsce- powiedział tylko tyle ile mógł powiedzieć. Nie zamierzał pogłębiać swoich słów bo przecież to go nawet nie interesowało.
No tak, oczywiście, że brzegi rwie. Nie był brzydki, nie miał krost na całej mordzie, ale też nie szalał jak popierdolony zaciągając wszystkich w ciemne korytarze jak to mieli w zwyczaju jego koledzy. Albo nawet nie zaciągali. Ciężko było mu stwierdzić. Jakoś nie bardzo go to interesowało.
- Ja też bym wolał z tego zrobić wianek- mruknął zerkając na kwiatki- Ale z tego nie wyszedłby nawet wianek. Za delikatne łodygi
Badania w wieku dziewiętnastu lat dla samego siebie zawsze były czymś rzadkim. Jaki chłopak by coś takiego wyprawiał zamiast normalnie spotkać się z dziewczyną? No jasne, że on!
- Nie zbieram ich często. Tylko wtedy gdy coś mnie zaciekawi, zaintryguje. To jest właśnie to. Liczę, że znajdę coś nietypowego w nich- liczył na to w duchu, ale czy aby na to wyglądało, że tak będzie? Raczej nie miał tego szczęścia w życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 652
  Liczba postów : 792
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Trująca ścieżka    Sob Sty 06 2018, 20:24

To wszystko było takie trudne... Decydowanie o własnej przyszłości w tak młodym wieku nie mogło być prostą sprawą, a ścieżka odkrywania własnych pasji i powołań zamiast płatkami róż wysłana była szpilkami i rozbitym szkłem, a my sami zostawaliśmy obdarci z butów. Ja nadziałem się już wielokrotnie, a Hogwart zamiast pokazywać mi dziedziny, w których mógłbym się odnaleźć, jedynie podkładał mi pod nogi kłody. Zielarstwo i eliksiry porzuciłem po skończeniu pobierania podstawowych nauk z tych przedmiotów, a i tak nie czułem, jakobym posiadł jakąkolwiek zadowalającą wiedzę. Rodzinny biznes mogłem sobie odpuścić, nikt przy zdrowych zmysłach nie wpuściłby mnie do rodzinnej pracowni, bowiem każde moje spotkanie z kociołkiem kończyło się tragicznie. Na OPCM rzadko błyszczałem, raz prawie straciłem życie spadając z kamienia na wyrastające z ziemi kolce. O transmutacji aż szkoda wspominać, bo już niezależnie od tego, czy Bergmann spoglądał na mnie kątem oka, czy też Craine ewidentnie się nade mną pastwił, moje wyniki były słabe.
A podobno w Ravenclawie byli mądrzy ludzie, prawda?
Ravenclaw my ass.
- Ja to w ogóle nie wiem, gdzie jestem. Nie ogarniam Doliny - przyznałem się, rozglądając się po okolicy. Miejsce było... całkiem ładne i nie mogłem odmówić mu uroku i ciekawej atmosfery, ale niespecjalnie pewnie czułem się gdzieś, gdzie nie znałem niczego. Czy to już nie był przypadkiem rezerwat Shercliffe'ów? - Ej, jeśli to rezerwat to myślisz, że mogą nas wywalić? - zapytałem jeszcze, w sumie ciekawy tego, co Ralph o tym sądził. Nie znałem zasad poruszania się po tych terenach, może wstęp tutaj był zabroniony?
Na uwagę o wiankach zaśmiałem się gromko. Długo udawało mi się utrzymać pokerową twarz, lecz na samą wzmiankę o cienkich łodygach nie wytrzymałem. Zabawny był ten koleś, prawdziwie zabawny.
- Mam wrażenie, że już kiedyś to robiłeś - powiedziałem, szczerząc się szeroko. Na pewno miał więcej doświadczenia z kwiatami niż ja. - Jak będą miały jakieś super właściwości, to wiesz do kogo się udać. - Puściłem mu oczko. - Co tu robisz tak w ogóle? - zapytałem jeszcze, bo jakoś nie wierzyłem, że przybył do Doliny Godryka tylko po to, by nazrywać parę kwiatków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Trująca ścieżka    

Powrót do góry Go down
 

Trująca ścieżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Ścieżka górska
» Numerologia
» Składniki eliksirów
» Julius Nott
» Ścieżka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Rezerwat
-