IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Lodowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3131
  Liczba postów : 1786
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Lodowisko   Nie Maj 29 2016, 16:30


Lodowisko

Lodowisko w Dolinie Godryka cieszy się sporą popularnością, głównie z powodu, iż czynne nie tylko jest zimą ale i każdą inną porą roku. Pieczołowicie rzucone zaklęcia na tą, niegdyś łąkę, pozwalają zachować lodową powierzchnię bez względu na panującą temperaturę powietrza. Wyjątkiem są tylko dni, w których temperatura uderza powyżej trzydziestu stopni, tylko wówczas to miejsce pozostaje nieczynne, ze względu na wyjątkową trudność w utrzymaniu zamrażającego uroku na dłuższą chwilę.  
Dodatkową zaletą tego miejsca jest darmowy wstęp. Jeśli posiadasz własne łyżwy, możesz tu przychodzić kiedy tylko zechcesz. Jeśli jednak pierw musisz je zakupić, możesz dokonać tego w budynku obok lub wypożyczyć.

Para łyżew kosztuje 50g.
Wypożyczenie łyżew kosztuje 10g.
Gorące, bezalkoholowe napoje, kosztują tutaj 5g.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 219
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15444-meluisne-pennifold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15452-meluzyna#414962
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15473-meluzyna#415677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15446-meluisne-pennifold#414814




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodowisko   Sob Gru 02 2017, 22:16

Nie myśl, że nigdy wcześniej Cię nie zauważyłam. Nie jestem aż tak nieświadoma i ślepa, na dodatek wymieniam wiele uwag z moimi przyjaciółkami, które są bardziej hetero niż ja. Mijamy się w Pokoju Wspólnym już od niemalże ośmiu lat, ale nigdy nie zauważyłam, żebyś był mną bardziej zainteresowany. Szczerze mówiąc w ogóle nie mogę skojarzyć Twoją osobę z jakimikolwiek romansami, ale też nie śledziłam uważnie każdego Twojego ruchu. Nie wiem o Tobie zbyt wiele, ale wystarczająco, by wiedzieć jak dobrą partią dla mnie mógłbyś być. Kiedy po naszych pierwszych wymianach listów zasięgnęłam na Twój temat bardzo dobrego, sprawdzonego źródła - czyli największych szkolnych plotkarek, upewniłam się w przekonaniu, że jesteś odpowiednim kandydatem na moje próby zapoznania się z mężczyznami.
Twoje ruchy wydają się być przemyślane i spokojne, a wzrok wiecznie skupiony na ciasnych literach w opasłych książkach, które przeglądasz w bibliotece. Twoja obecność nie robi na mnie wrażenia, bo często Cię tu spotykam, zakładam że przypadkowo, bo widocznie lubimy to samo miejsce do czytania. W końcu nie raz w milczeniu skrobaliśmy coś na swoich pergaminach, bez powitań, czy jakiś wyświechtanych frazesów. Dlatego byłam całkiem zdziwiona, kiedy podnoszę wzrok i napotykam błękitne oczy, przyłapane na gorącym uczynku wgapiania się we mnie.
Daleko mi do płochliwości, reaguję szybko, zanim zdążysz wrócić do swojej lektury. Mój uśmiech był delikatny, turban zielonkawy, a kroki pełne gracji. Wiem, że moje ruchy są jednym z moich większych atutów i skłamałabym, gdybym powiedziała, że tego dnia wychodząc z biblioteki wcale nie starałam się wyjść niczym prawdziwa nimfa wodna. Nie odwróciłam się, żeby sprawdzić czy patrzysz, bo nie chciałam popsuć efektu, który sobie skrzętnie wymyśliłam. Ale od tamtej chwili zawsze obdarzałam Cię uśmiechem i skinieniem głowy, a książki jakoś nie pochłaniały mnie tak jak zwykle.
Twój list był uprzejmy taktowny i sprawił, że tańczyłam po pokoju, krzycząc do przyjaciółki, że potrafię podrywać też chłopców. Odpisuję Ci na luzie, uprzednio pytając od czasu do czasu koleżanek o radę, jak każda szanująca się dziewczyna. Kiedy zapraszasz mnie na randkę udaję, że mnie to nie obchodzi, triumfując sobie potajemnie, udając, że byłam przekonana, że tak to się skończy. Uwielbiam udane pierwsze razy.
Woda jest moim żywiołem, ale nie wiem czy zamarznięta też. Jak byłam młodsza lubiłam przemierzać nasz staw i nie stronię od tego zimą, więc jestem w tym w zasadzie całkiem niezła, sama zaproponowałam to miejsce, zamiast zwykłej kawiarni na początek. Jestem pierwsza, ale wcale się tym nie przejmuję, bo w moim umyśle jesteśmy równorzędni i wcale nie musisz nosić spodni na tym spotkaniu. Z resztą, zakładam, że słyszałeś co nieco o mojej rodzinie, ale nie mam pojęcia ile. Poprawiam swój długi, niebieski płaszcz, na głowie mam dziś czerwony turban, dzięki któremu według mnie wyglądam interesująco, a co najmniej na wyższą niż jestem. Rozglądam się spokojnie wyczekując Ciebie i nie okazując specjalnych emocji. W końcu nie chciałabym, żeby nasza pierwsza randka skończyła się tragicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15428-myles-redmond#414526
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15500-osma-mila
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15501-phoenix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15427-myles-redmond




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodowisko   Sob Gru 02 2017, 23:16

Myles nie lubił się narzucać, a już na pewno nie szukał atencji u przypadkowych urokliwych dziewcząt. Od małego był tym, który podrzucał musy-świstusy do toreb tych, które wydawały mu się wyjątkowo przyjazne i patrzył karcącym wzrokiem jak niedojrzali koledzy ciągali je za warkocze i zaraz uciekali w popłochu. Melusine zauważył już w pierwszym tygodniu jej szkoły. Trudno nie zwrócić uwagi na tak zwinnie mknącą po Pokoju Wspólnym istotę. Obserwował ją zwykle z daleka. Starał się wynieść z tego jak najwięcej, nie zaczynając nawet rozmowy. Nie zdawał sobie sprawy, że ona nie dostrzegała spojrzenia jego modrych oczu. Najwyraźniej jego umiejętności szpiegowskie były dość zaawansowane, jak na trzynastolatka.
Udało mu się uniknąć bycia zaszufladkowanym jako podrywacza i łamacza serc z całkiem prostego powodu - uciekał, zanim sprawy zaszły za daleko. Nie był znany z żadnego wielkiego romansu, mimo że spotykał się z kilkoma dziewczynami, jego związki nigdy nie zapisały się w kamiennych murach szkoły. Trudno więc znaleźć kogoś, kto odważyłby się mówić o nim negatywnie.
Przesiadywanie w bibliotece i kartkowanie coraz to nowych opasłych dzieł stanowiło zupełnie naturalną codzienność dla Krukona. Czytał, czasem z przymusu, czasem dla przyjemności. Zawsze siadał w tym samym miejscu, a jeśli tylko było zajęte, wynosił się i wracał później. Nic więc dziwnego, że coraz częstsze spotykanie Melusine przy tym samym stoliku nie umknęło jego uwadze. Nie podnosiła wzroku znad pergaminu, jakby nawet nie zauważała, że tam był. A on coraz mniej skupiał się na czytaniu i swoją uwagę poświęcał obserwacji. Wpatrywał się w nią, uparcie starając się ją poznać, nie śmiąc zaburzyć jej toku myślowego przywitaniem. Całe szczęście, że któregoś razu zwróciła uwagę na jego wnikliwe spojrzenie. I odeszła. Pięknym, zwinnym krokiem, który tkwił w jego głowie odkąd był trzynastoletnim smarkaczem. Cieszył się, że wróciła i tym razem każdą sesję edukacyjną rozpoczynał od uprzejmego powitania swojej, najwyraźniej, kumpeli do nauki. Aż w końcu dotarło do niego, że może warto poznać ją gdzieś, gdzie nie otaczał ich zapach starych pergaminów.
Lodowisko w życiu nie przyszłoby mu do głowy. Stał w zimnej sowiarni i obserwował widok z wieży, szukając inspiracji do napisania listu. A może bardziej odwagi? Nie wiedział przecież, co ona lubiła, co robiła w wolnym czasie oprócz przesiadywania w bibliotece. Wybrał najbezpieczniejszą opcję - kawiarnię w Hogsmeade. To chyba dość typowe i zdecydowanie spokojne miejsce na pierwsze spotkanie. Randkę? Nie spodziewał się, że Melusine zaproponuje lodowisko w zamiast. Ostatni raz jeździł na łyżwach jak miał jedenaście lat więc nie był pewny, czy to taki mądry pomysł. Jeśli pamięć go nie myliła, to wówczas szło mu bardzo dobrze, to chyba nie uległo zmianie? A nie mógł jej przecież odmówić, tłumacząc, że boi się, że będzie kiepski. Skoro to proponowała, to sama musiała całkiem nieźle radzić sobie na łyżwach...
Chudzina w długim, czarnym płaszczu na lodowisku? Myles niestety nie posiadał innego odzienia wierzchniego, a sam nie wpadł na to, że mógłby wyglądać nieco śmiesznie. Przybył punktualnie, mając nadzieję, że jednak Melusine go nie wyprzedziła. Mylił się jednak. Podszedł do Krukonki, z uśmiechem na ustach, odetchnąwszy wcześniej głęboko, porzucając niepokoje za sobą.
- Witam Panią - powiedział, udając oficjalny ton i dygając krótko. Wolał ograniczać kontakt cielesny do minimum. Nawet, jeśli chodziło o tak urokliwą damę. Zresztą nie zamierzał przecież witać jej uściśnięciem ręki - Chyba nie jestem spóźniony? - spytał, choć dobrze wiedział, że nie był. Ciekawiło go jednak, co Melusine odpowie, by odnotować w głowie jej opinię o spóźnialskich.

______________________


A man's worth is no greater than his ambitions.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 219
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15444-meluisne-pennifold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15452-meluzyna#414962
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15473-meluzyna#415677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15446-meluisne-pennifold#414814




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodowisko   Nie Gru 03 2017, 00:26

Nie mnie oceniać poziom Twoich umiejętności szpiegowskich, ale za to doskonale wiem, że mój poziom zainteresowania chłopcami na moim pierwszym, czy drugim roku był równy zero. Z mojego domu wyniosłam równie silne przekonania i zasady co ty, ale idące często w innym kierunku. W początkowych latach mojej nauki przekonana byłam, że chłopcy potrzebni są jedynie do sprzątania w domu, noszenia rzeczy i na dodatek bardzo rzadko się myją. Moje spojrzenie na świat odrobinę się zmieniło od tamtej pory. Na przykład teraz wiem, że wcale nie śmierdzą, a czasem wręcz przeciwnie, ich męskie perfumy są równie pociągające co słodkie zapachy kobiet. A obecnie dla mnie nawet bardziej, bo przecież wszystko co nowe jest ekscytujące. Czyli chłopcy, a Ty szczególnie.
Żałuję, że nie zdążyłam zbadać Twoich eks. Jestem ciekawa czy wyglądają podobnie do mnie, czy masz swój typ, czy większość to po prostu mądre dziewczyny z Ravenclawu. Zastanawiam się też co wiesz o mnie. Na pewno widziałeś jak łapie za ręce dziewczyny, bo to rzadko któremu chłopcu umyka, a ja nie kryję się z takimi rzeczami. Dobrze, że odważyłeś się do mnie napisać, bo bałam się, że moje związki z dziewczynami zamkną mi drzwi na relacje z płcią przeciwną.
Dlatego list od Ciebie był podwójnym zwycięstwem. Miałam wrażenie, że już tak długo swoimi uśmiechami, powitaniami, pomalowanymi ustami, próbowałam wymusić, żebyś do mnie zagadał. Nie chodziło oczywiście o to, że uważałam, że to chłopiec powinien zaprosić na randkę. Zwyczajnie bałam się porażki, więc na Twoje barki zrzuciłam podtrzymanie naszej relacji. Po raz pierwszy dowiaduje się jak ciężko jest pozwolić mężczyźnie na przejęcie pałeczki.
Nie uważam, że wyglądasz śmiesznie. Co więcej, wyglądasz najlepiej ze wszystkich chłopców z którymi się spotykałam, jakkolwiek marny komplement to nie jest! Podoba mi się, że jesteś tyczkowaty jak ja i chyba jestem zbyt podekscytowana, żeby zobaczyć jakieś mankamenty w Twojej urodzie. Nie przeszkadza mi nawet, że tylko dygasz w moją stronę poważnie, odwdzięczam się szerokim uśmiechem i również podryguję zwiewnie.
- Witam Pana - mówię wesoło, mój oficjalny ton nie wychodzi mi w najmniejszym stopniu. W zasadzie też nie wiedziałabym jak się przywitać, bo przecież nie przybiłabym piątki.
- Zależy o czym mówisz - odpowiadam, wzruszając ramionami - Moim zdaniem, mogłeś zaprosić mnie gdzieś już ze dwa tygodnie temu - droczę się na powitanie tak jak lubię. Przez chwilę patrzę jeszcze na Ciebie, zadowolona z siebie, po czym gwałtownie pochylam się i  podnoszę z ziemi dwie pary łyżew.
- Przyszłam wcześniej, żeby wypożyczyć. Kompletnie strzelałam z rozmiarem stopy, ale miły pan w budce powiedział, że możesz wymienić jeśli nie będą pasować. Sprawdź - mówię energetycznie i wciskam Ci do rąk większą parę. Nie jesteś głupi, na pewno wiesz, że zrobiłam to, żebyś nie mógł mnie uprzedzić w płaceniu za naszą dwójkę. - Później możesz nam postawić coś ciepłego, czy coś tam... - proponuję jeszcze szybko, badając Twoją reakcję na moją samodzielność w sprawie łyżew. Mam nadzieję, że nie uciekniesz, albo nie obrazisz się, nie oddasz mi tych galeonów, ani nie wygłosisz mi przemówienia o tym jaki jesteś męski. To dla mnie całkiem ważne.
- To jak, idziemy? Umiesz w  ogóle coś jeździć? - pytam i siadam na najbliższej ławeczce, by zmienić obuwie. Kiedy zadaję ostatnie pytanie korzystam z faktu, że w końcu jesteś obok mnie i kładę rękę na Twoim ramieniu na krótką chwilę, jako pretekst do wstania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15428-myles-redmond#414526
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15500-osma-mila
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15501-phoenix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15427-myles-redmond




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodowisko   Nie Gru 03 2017, 23:56

Rodzina Pennifold na pewno skrajnie różniła się od Redmondów. Wręcz trudno byłoby znaleźć jakieś podobieństwa. Kobiety z rodu Mylesa nie miały specjalnie wpływu na losy swoich potomków, a już na pewno nie miały nic do powiedzenia na temat życia męża. Rzadko pytano je o opinie i nigdy nie traktowano ich jako panie domu. Wiele zależało od tego, w jakim małżeństwie żyły, dlatego Chantelle (matka Mylesa) nie była typową Redmondówną. Miała swoje życie, rozwijała własną karierę, a przy okazji szczęśliwie odnalazła się w roli matki czwórki dzieci, a jej mąż otaczał ją miłością, zaufaniem i szacunkiem i przede wszystkim pozwalał jej podejmować nawet te znaczące decyzje. Urodziwszy się jako syn brata Felixa, Myles na pewno miałby nieco bardziej negatywne nastawienie do płci przeciwnej.
Krukon nigdy nie był przekonany, ile wie o Melusine, mimo że obserwował ją bacznie dobre kilka lat. Widywał ją tak pięknie roześmianą w towarzystwie dziewczyn i miał swoją teorię, dlaczego nigdy nie słyszał, by się z kimś umawiała. Przynajmniej nie z chłopcami. Z jej urodą zapewne trudno byłoby jej się odpędzić od adoratorów, ale najwyraźniej wszyscy zapamiętali wyraźnie, jak wyglądały jej relacje z dziewczynami i nie chcieli ryzykować. Mylesowi w zupełności nie przeszkadzało, jeśli nie ograniczała się tylko do jednej płci, a miał podstawy, by sądzić, że mężczyźni też mogli być w kręgu jej zainteresowań.
- Sprytnie - przyznał, bo bardzo zaimponował mu jej błyskotliwy żart i musiał przyznać, że podniosło to nieco jego samoocenę. Uprzedziła go z wypożyczeniem łyżew, co odnotował w myślach, by następnym razem przygotować coś specjalnego i jej to wynagrodzić. Swoją drogą ciekawe, że już myślał o następnym razie, kiedy jeszcze nie przeżył wizyty na lodowisku - Dziękuję - uśmiechnął się do niej i nie zamierzał wygłaszać przemówienia, jak to mężczyzna powinien płacić za wszystko przez pierwsze dziesięć randek, co na pewno powiedziałby mu dziadek. Myles cenił sobie, że kobieta była niezależna i bardzo by chciał, by w swoim przyszłym związku decyzje były podejmowane wspólnie, a nie przez niego. Podszedł do najbliższej ławki, żeby przymierzyć łyżwy, które okazały się być w sam raz. Najwyraźniej nie tylko on miał oko do zapamiętywania szczegółów o innych ludziach. Chyba, że to ta tak zwana kobieca intuicja.
- Pasują - powiedział, kręcąc stopą, żeby sprawdzić, czy nic go nie uwiera - Pewnie, rozgrzewająca herbata po tych łyżwach będzie idealna - dodał rozmarzonym głosem, mając nadzieję, że uda mu się przetrwać chociaż na tyle długo, żeby niechęć do dalszej jazdy zganić na wychłodzenie. Przy następnym pytaniu nieco się zawahał, bo liczył, że to on pierwszy je zada. Wykonał szybką kalkulację, analizując która odpowiedź będzie lepsza.
- Idziemy - powiedział, wstając z ławki, a starał się brzmieć przy tym entuzjastycznie - Kiedyś sporo jeździłem, jak byłem mały. Od tamtej pory sporadycznie. Nie licz na pokaz piruetów, ale istnieje duża szansa, że się nie wyłożę - było to po części zgodne z prawdą. Kiedyś rzeczywiście jeździł... Czasami. A potem zupełnie przestał, więc ostatni raz postawił łyżwy na lodzie dobre 8 lat temu. Może jednak nie będzie tak źle. Pozwolił Melusine oprzeć się o jego ramię i ostrożnie pokierował ją do wejścia na lodowisko. Sam pewnie bardziej potrzebował jej kontroli niż ona, bo zdążył zapomnieć, jak to jest nosić łyżwy, więc szedł trochę koślawo, ale ukrywał to pod kamiennym wyrazem twarzy.

______________________


A man's worth is no greater than his ambitions.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 219
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15444-meluisne-pennifold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15452-meluzyna#414962
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15473-meluzyna#415677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15446-meluisne-pennifold#414814




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodowisko   Pon Gru 04 2017, 22:11

Możemy więc wspólnie dziękować przeznaczeniu, czy innej nienazwanej siły wyższej, że jesteś synem swojego ojca, jakkolwiek to brzmi. Tak naprawdę też niewiele wiem o Twojej rodzinie. Kojarzę w jakie zawody celuje Twoja rodzina, ale nie znam jej szczególnej specyfiki. Jeszcze. Z pewnością niedługo zacznę głębsze śledztwo, jeśli ta randka pójdzie po mojej myśli.
Oczywiście byli jacyś śmiałkowie, którzy sprawdzali, czy jestem aby na pewno zainteresowana jedynie dziewczynami, ale żaden z nich nie przeszedł mojej podniesionej poprzeczki. Która była wtedy niewidzialna dla płci przeciwnej. Ale możemy skupić się na teraźniejszości. Bo oto jesteś Ty, w końcu ktoś kto ma jakiekolwiek podstawy, by uznać, że lubię też chłopców, jak pięknie to ująłeś.
Macham zalotnie brwiami na Twój krótki komentarz. Odnotowuję, że nie jesteś szczególnie wygadany dla osób, które ledwo znasz. Trudno. Ja spokojnie nadrobię, by wypełnić ciszę, która może krępować dwie niespecjalnie znajome osoby. Nawet nie komentujesz w żaden sposób mojej samodzielności, jedynie uśmiechając się grzecznie. Cudownie, gdyby było inaczej zostawiłabym Cię samego na środku lodowiska. Wydajesz się być bardzo ułożony i elegancki. Mam aż ochotę drażnić się z Tobą, dopóki nie wybuchniesz, ale przecież chcę zrobić jak najlepsze wrażenie, a nie jak najgorsze.
- Jeśli nie wyjdzie mi w zielarstwie, opiece nad wodnymi stworzeniami, czy trytońskim, zawsze mogę zostać szewcem - komentuję uradowana moje świetne oko do obuwia. Po prostu wyliczyłam jaką prawdopodobnie masz stopę, patrząc na Twój wzrost. Albo zgadłam, robiąc rachunek prawdopodobieństwa.
Widzę Twoją niepewność i zastanawiam się co Ci chodzi po głowie, ale wydajesz się podchodzić dość ambitnie do całej sprawy, więc mniej lub bardziej entuzjastycznie wstajesz z ławki. Zaczynam myśleć, czy przypadkiem lodowisko to nie był dobry pomysł. Wygląda na to, że Twoje umiejętności "jeździeckie" nie są na najwyższym stopniu, ale podoba mi się, że się nie poddajesz. A ja postaram się zrobić wszystko, by ewentualna porażka, wyglądała jak zwycięstwo.
- Mamy jezioro w posiadłości. W każde ferie zimowe kręcimy się po nim z kuzynką - mówię i idę z Tobą w stronę lodowiska, dostosowując się do Twojego tempa. Otwieram drzwiczki i pewnie wchodzę na lód. Szuram nogami kilka razy i robię kilka niewielkich kółek, by sprawdzić, czy nie zapomniałam co mam robić. Wracam prędko do Ciebie i z uśmiechem wyciągam dłoń, byś miał jakieś oparcie podczas szuraniu po lodzie. Jeśli za szybko próbuję nawiązać kontakt fizyczny, to przynajmniej mam ku temu dobry pretekst.
- Chodź, to jest jak latanie na miotle, nie da się tego zapomnieć.
Nie wiem czy mówię prawdę, ale mój uroczy uśmiech i pewny chwyt nie mogą kłamać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15428-myles-redmond#414526
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15500-osma-mila
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15501-phoenix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15427-myles-redmond




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodowisko   Pon Gru 04 2017, 23:03

Myles niewiele bowiem mówił o swojej rodzinie i o sobie. Nigdy też nie było za bardzo wiadomo, czy mówił prawdę, czy zmyślał, bo to też zależało często od jego humoru. Nic więc dziwnego, że po szkole krążyło wiele różnych, czasem sprzecznych, informacji o jego pochodzeniu, przodkach czy nawet nim samym. Tylko najbliżsi mu przyjaciele potrafili ze stuprocentową pewnością oddzielić fałsz od prawdy. Stąd również brała się jego oszczędność w słowach, kiedy poznawał nowe osoby. Nie chciał kłamać, a nie czuł zaufania do swoich rozmówców, więc wolał unikać mówienia więcej niż było konieczne. Być może niektórym sprawiało to niemały problem, żeby złapać z nim wspólny język.
O ile zielarstwo i opieka nad wodnymi (chociaż czemu akurat wodnymi?) stworzeniami nie była dla niego zaskakującym hobby, tak już język trytoński zainteresował go nieco bardziej. Sam bardzo lubił ONMS jako przedmiot, ale też ogółem pasjonowały go wszelkie magiczne stworzenia i czytał o nich dość sporo. Władać językiem trytońskim było w jego przekonaniu ogromnym osiągnięciem.
- Trytoński? - spytał, nie kryjąc zainteresowania - Uczyłaś się go sama? Jest tak trudny, jak się mówi czy plotki przesadzają? - chyba nie powinien wypytywać jej o takie bzdury na pierwszej randce, ale nie potrafił się powstrzymać.
Myles nie lubił pokazywać swoich słabości i nigdy nie rezygnował ze swoich postanowień, a jego dzisiejsze zakładało, że będzie potrafił jeździć na łyżwach. Nie mógł pozwolić, żeby zbłaźnił się przed Melusine. Tym bardziej, że nie chciał, by myślała, że źle się bawi. Nie udało mu się jednak całkowicie ukryć przed dziewczyną swojego stresu.
- To pewnie musisz być w tym całkiem niezła, co? - zagaił, licząc, że jednak mu zaprzeczy. Zatrzymali się przed drzwiczkami i Melusine weszła na lód jako pierwsza. Nie sprawiło jej to większej trudności, więc nadzieje Mylesa mogły się schować. Teraz tylko, żeby szczęście mu dopisało. Zrobił krok, stając jedną łyżwą na lodzie. Dostawił drugą nogę i wciąż trzymając się barierki zaczął sunąć powoli, podnosząc to jedną, to drugą stopę. Za krótką chwilę dołączyła do niego Melusine i podała mu rękę, którą chwycił bez oporu. Odważył się przestać obserwować uparcie swoich łyżew i podniósł wzrok, wciąż ślizgając się po powierzchni lodu. Z wielką ulgą uznał, że nie jest znowu tak źle, chociaż jego jazda na pewno nie dorównywała pozostałym osobom na lodowisku. Puścił się barierki i jedynym oparciem był uścisk dłoni Melusine. Na jego twarzy zagościł niewymuszony uśmiech.
- Rzeczywiście, to chyba tak jak z lataniem - spojrzał z wdzięcznością na towarzyszkę, że udaje jej się powstrzymać komentarze na temat jego jazdy. I choć poruszał się, jakby ktoś potraktował go Drętwotą, tak mogło być przecież dużo gorzej. Co rusz spoglądał jednak pod nogi i najwyraźniej potrzebował chwili, żeby się przyzwyczaić - To skąd u ciebie ten trytoński? - poczuwszy się nieco pewniej, wrócił do tematu, który wciąż go bardzo interesował i skoro Melusine wspomniała o nim, mówiąc o swoich planach na przyszłość, to przecież sama również musiała się w tym odnajdywać. Myles chętnie dowiedziałby się czegoś więcej o jej życiu poza szkołą.

______________________


A man's worth is no greater than his ambitions.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 219
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15444-meluisne-pennifold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15452-meluzyna#414962
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15473-meluzyna#415677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15446-meluisne-pennifold#414814




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodowisko   Wto Gru 05 2017, 01:42

Nie musisz kłamać, może z czasem nabierzesz do mnie zaufania. W końcu póki co niezwykle się staram, na dodatek staram się, żeby nie było widać jak bardzo się staram. Nie wiem czy nadążasz.
Dlatego cieszę się, że wydałam Ci się interesująca i na dodatek podobał Ci się mój świetny żart na początek. Dobrze, że mi tego nie mówiłeś, bo przybijałabym sobie piątki z radości i wtedy na pewno byłbyś zażenowany moim poziomem entuzjazmu. Ale musisz zrozumieć, to moja pierwsza prawdziwa randka z chłopcem. Zastanawiam się kiedy Ci o tym powiedzieć i czy w ogóle wspominać o tym. Może później, żebyś nie czuł na początku tego brzemienia odpowiedzialności.
- Mama mnie uczyła - odpowiadam żywo. - No... nie jest prosty... Nie mam porównania, bo nigdy nie uczyłam się innego języka...
Marszczę brwi z zastanowieniem na to pytanie, ale po chwili zerkam na Ciebie kiedy dopytujesz czy jestem niezła w jeździe na łyżwach. Nie ma co mówić, że nie, w końcu i tak byś zaraz zobaczył, że kłamię.
- Nie jestem tak dobra jak moja ciotka, ale na tyle, że uznałam, że mogę Ci zaimponować. Myślałam też o zaproszeniu na małe zawody pływackie, ale niestety pogoda nie sprzyjała - obracam wszystko w żart i beztrosko oddalam się na chwilę od Ciebie dając Ci czas na przystosowanie się do łyżw.
Stwierdzam, że Twoja dłoń jest bardzo delikatna, dzięki temu, że jesteś taki smukły z tymi swoimi chudymi rękami. Prawie jak u dziewczyny, ale jednak trochę większa. To dobrze, moja babka zawsze powtarzała, że męskie dłonie są twarde, suche, nieprzyjemne i skłonne do bicia kobiet.
Skoro z tym się myliła, inne rzeczy z mężczyznami też nie muszą być takie złe.
- Uczę się go niemal od urodzenia, niby drugi język. Moja matka powtarzała, że każda Pennifoldówna, musi znać choćby podstawy trytońskiego, a ja chciałam go umieć lepiej niż na podstawie - tłumaczę sunąc z Tobą po lodowisku. Ja nie muszę sprawdzać tak często łyżew, więc mogę mówiąc obserwować dłużej Twoją reakcję. I ogólnie Ciebie.
- Moja rodzina twierdzi, że wywodzimy się od Meluzyny... legendarnej syreny, nie wiem czy kojarzysz... dlatego trytoński. Co do pytania czy jest trudny, to wiem za to, że na pewno nie jest atrakcyjny - dodaję jeszcze dla wyjaśnienia. Zastanawiam co jeszcze mogę powiedzieć na początek, żebyś się nie przestraszył tylko zainteresował. - Moja babka nazywa się Melusine Pennifold. A moja matka Melusine Pennifold. Do Hogwartu chodzi też moja kuzynka i możesz zgadnąć jak się nazywa.
Paplam sobie z rozbawieniem kołacząc się obok Ciebie i starając się nie przeszkodzić Ci w jeździe, ale też chcę żebyś zwracał uwagę na mnie, nie na łyżwy, wtedy lepiej Ci będzie szło. A przynajmniej tak mi się wydaje.
- A ty co lubisz oprócz czytania tony książek? - wchodzę jeszcze na bezpieczne tematy, chcąc dowiedzieć się coś o Tobie. Im więcej tym lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15428-myles-redmond#414526
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15500-osma-mila
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15501-phoenix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15427-myles-redmond




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodowisko   Wto Gru 05 2017, 23:48

Myles nie rozumiał, że nie musiał kłamać. Dla niego kłamstwo często było tak oczywistym rozwiązaniem, że nie widział innego wyjścia. Nachodziły go one dopiero po fakcie i już nie mógł tego odkręcić. Był to nawyk wręcz niemożliwy do wykorzenienia z tego przesiąkniętego fałszem człowieka. Chociaż, może tej jednej jedynej kiedyś się uda. Pytanie tylko, czy Melusine była tą osobą? Znając szybkość zdobywania zaufania Redmonda, odpowiedź na nie nie znalazłaby się zbyt prędko. Podobał mu się jednak jej entuzjazm. Każdy uśmiech na twarzy dziewczyny wyglądał promiennie i zdawał się być całkowicie szczery. Pokiwał głową, kiedy odpowiedziała na jego pytanie odnośnie języka i dodał krótkie "Naprawdę?", ukazując zdziwienie, że nie uczyła się innej obcej mowy, ale chwilę później zmienił temat.
- Mówisz? To chyba się przekonamy, czy uda ci się zwalić mnie z nóg - zaśmiał się krótko i trochę nerwowo. Nie mogła być przecież znowu tak świetna - W takim razie następnym razem, zabiorę cię na basen - dodał jeszcze, puszczając jej oczko i nie zdając sobie sprawy, że już obiecywał jej drugą randkę, kiedy ta pierwsza na dobre się nie zaczęła. W pływaniu też nie był wybitny. Chyba od trzeciego spotkania zaczną chodzić do miejsc, gdzie to on będzie miał przewagę, żeby nie wychodził na niezdarę na każdym polu. Trytoński wciąż nie dawał mu spokoju, więc cieszył się, że Melusine nie miała nic przeciwko ponownemu podjęciu tematu. Słuchał jej z wyraźnym zainteresowaniem, które rosło z każdym słowem dziewczyny.
- Pewnie zrobiłbym tak samo - przyznał Myles, który kiedy coś zaczynał, musiał osiągnąć w tym absolutną perfekcję, więc rozumiał, że i ona nie chciała poprzestać na podstawie. Wciąż utrzymywał dłuższy kontakt wzrokowy z powierzchnią lodu, a nie swoją rozmówczynią, ale im więcej mówiła, tym mniej skupiał się na przekładaniu nóg - Merlinie, ojciec też ma na imię Melusine? - zażartował, trącając ją lekko w bok ich splecionymi dłońmi - Zwariowałbym, gdyby wszyscy w mojej rodzinie mieli na imię Myles. Już wystarczy, że dzielimy jedno nazwisko.
Podniósł głowę w górę w zamyśleniu, starając się wybrać jedno ze swoich zainteresowań równie interesujących co język trytoński Melusine. Chciał jej zaimponować. Chciał, żeby widziała w nim kogoś zdolnego do wielkich rzeczy i nie potrafił jeszcze jasno określić, co zrobiłoby na niej największe wrażenie.
- Hm - głośno już tym razem okazał zastanowienie - Lubię ludzi. Lubię ich obserwować, w pewien sposób analizować, badać, zakładać, jak zareagują, sprawdzać swoje teorie. Bardzo interesuje mnie ludzka psychika, to, co siedzi nam w głowach, a szczególnie to, czego nigdy nie wypowiadamy. Gdyby ludzie zawsze byli tacy, jacy rzeczywiście są w swojej głowie, cóż, mogłoby się okazać, że w ogóle się nie znamy - tym razem częściej zerkał na Melusine, sprawdzając, co o tym myśli.

______________________


A man's worth is no greater than his ambitions.



Ostatnio zmieniony przez Myles Redmond dnia Sob Gru 09 2017, 11:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 219
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15444-meluisne-pennifold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15452-meluzyna#414962
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15473-meluzyna#415677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15446-meluisne-pennifold#414814




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodowisko   Czw Gru 07 2017, 15:44

To bardzo niedobrze, że lubisz nurkować w kłamstwie, im później się tego dowiem tym lepiej dla Ciebie, bo nie zgorszę się Twoją osobą. Tym gorzej dla mnie, bo nie będę się miała na baczności, kiedy zaczniesz opowiadać mi bzdury wyssane z palca. A może po prostu będę tą jedyną i smak, który pozostawałby w ustach po każdym Twoim kłamstwie dla mnie byłby zbyt gorzki do przełknięcia. Mogłabym tylko mieć taką nadzieję, póki co, przynajmniej doceniasz mój entuzjazm, powiedzmy, że to jakiś początek.
Nie wiem dlaczego dziwisz się, że nie uczyłam się innego języka. W szkole od nas tego nie wymagali, a nie miałam nigdy styczności z mugolską szkołą, gdzie jest to konieczne. Może Ciebie rodzice kształcili w jakimś języku naszych sąsiadów, u mnie trytoński był podstawą.
- A co, ty jakiś umiesz? - dopytuję wobec tego uparcie.
Odpowiadam śmiechem, bo nie jestem pewna czy jestem aż tak dobra z jazdy na łyżwach. Zakładam, że lepsza niż Ty, bo wyglądam pewniej.
- Nie wiem czy się zgodzę, bo jeszcze nie podniesiesz się widząc moje popisy i jeszcze na dodatek tylko w kostiumie kąpielowym. Muszę przemyśleć czy dam z siebie tak dużo ściągnąć na drugiej randce - droczę się dość bezpośrednio i ściskam mocniej Twoją dłoń. Unoszę do góry brwi na Twój komentarz.
- Tak samo? - pytam, bo nie wiem czym byś się kierował. Ja chciałam być najlepszą Meluzyną w rodzinie, więcej osób nie rozumiałoby po co się staram, więc zastanawiam się jakie byłyby Twoje motywacje. Ty nie mógłbyś być najlepszą córką, więc może po prostu lubisz być dobry we wszystkim. Albo tylko próbujesz złapać kilka punktów u mnie.
Śmieję się głośno i kręcę głową.
- Nie, mój ojciec to Omran - mówię ze śmiesznym akcentem, próbując wymówić to tak jak on zwykle. - O, mój ojciec próbował nauczyć mnie po arabsku, czy tam kurdyjsku, ale szybko zrezygnowałam - przypominam sobie nagle gwałtownie trząchając Cię, a potem szybko przepraszając, bo nie wiem czy nie naruszyłam Twojej stabilności.
Słucham tego co mówisz próbując zrozumieć co masz na myśli. Póki co zauważam, że ładnie się wypowiadasz i jesteś oczytany, co nie jest zaskoczeniem. Albo sprawiasz tylko takie wrażenie.
- Interesujesz się legilimencją? Oklumencją? - pytam w końcu, bo rozumiem dwojako o co Ci chodzi. - Czy... raczej chodzi o jakąś podświadomość, czy... raczej zachowania ludzkie. - Najwyraźniej rozumiem trojako tą sytuację, więc wyliczam na palcach wszystko co możesz mieć na myśli i patrzę na Ciebie z zainteresowaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15428-myles-redmond#414526
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15500-osma-mila
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15501-phoenix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15427-myles-redmond




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodowisko   Sob Gru 09 2017, 13:41

Jeszcze nie pojawiła się w życiu Mylesa osoba, której nie okłamał. Czasem rzeczywiście czuł się źle, patrząc prosto w oczy swoim bliskim i bez wahania wciskając im jakiś kit. Nigdy jednak nie zdarzyło się, żeby po skłamaniu nie znalazł żadnego bardzo ważnego usprawiedliwienia swoich słów. Wiecznie tłumaczył sobie, że tak było lepiej i że robił to dla dobra innych. Chciałby nie kłamać, ale za bardzo się do tego przyzwyczaił i za wiele mu to ułatwiało. Być może Melusine miała być tą jedną osobą, której nie byłby w stanie okłamać bez wyrzutów sumienia. Może każde kłamstwo wypowiedziane w jej stronę będzie niemożliwe do usprawiedliwienia. Gdyby tak było, Myles musiałby się poważnie zastanowić, czy przypadkiem nie spotkał tej jedynej odpowiedniej osoby.
W domu nauka języków towarzyszyła im od małego, stąd jego zdziwienie. Rodzice wierzyli, że opanowanie każdego jednego języka obcego znacznie polepsza zdolność zapamiętywania, wypowiadania się i świadczy o wysokiej inteligencji. Oczywiście nie znaczyło to, że użytkowników tylko jednego języka traktowali gorzej. Znajomość kilku była jednak w ich oczach dużym plusem, na co miała też wpływ trudność mowy.
- Aktualnie tylko dwa - przyznał, bo sam chciałby móc się pochwalił znacznie wyższym wynikiem - W dobrym stopniu mówię po niemiecku, natomiast mój francuski wciąż doskonalę - dopowiedział.
Myles był przekonany, że każdy sport w wykonaniu Melusine wyglądałby zjawiskowo, biorąc pod uwagę, że nawet kiedy przemierza korytarz, przemieszczając się od sali do sali, ciągnie za sobą mnóstwo spojrzeń osób płci przeciwnej (i bardzo możliwe, że drugiej również). Zwrócił przecież na to uwagę już jako trzynastolatek. Na łyżwach sunęła równie gładko i zwinnie co po lądzie.
- Może masz rację - przyznał, mimowolnie wyobrażając sobie jak mnie przez wodę w znacznie bardziej wyzywającym stroju kąpielowym niż pewnie posiadała. Stracił na chwilę skupienie, przez co potknął się o małą dziurkę w lodzie. Ścisnął mocniej dłoń Melusine, starając się odzyskać równowagę i na szczęście jego twarz nie spotkała się wówczas z zamarzniętą powierzchnią.
- Jeśli się za coś zabieram, na przykład właśnie naukę języka, nie mogę przecież zostawić tego na poziomie zadowalającym. Muszę opanować to do końca, do perfekcji, żeby w ogóle mówić o tym jak o sukcesie. Powinnaś wiedzieć, że lubię być we wszystkim nie tyle dobry, co wręcz najlepszy. Nie dla innych, oczywiście, a dla samego siebie. Rozumiesz? - spytał, bo właściwie nie był pewny, czy wyrażał się wystarczająco zrozumiale. Ich powody były najwyraźniej całkiem podobne. Ona chciała być najlepszą Meluzyną, on chciał być generalnie najlepszy.
- Nie podobał Ci się język? - spytał, zastanawiając się nad powodem jej rezygnacji z nauki tego języka. Był z pewnością łatwiejszy niż trytoński. Machnął tylko ręką, kiedy go trąciła, dając do zrozumienia, że nic się nie stało. Im dłużej krążyli, tym większej pewności nabierał i poruszał się coraz mniej koślawo. Wciąż jednak garbił się nieco, żeby w razie upadku być bliżej podłoża.
- Nie ukrywam, że opanowanie legilimencji i oklumencji, albo chociaż jednej z nich, jest moim malutkim marzeniem, które raczej nigdy nie zostanie zrealizowane. Fascynuje mnie wszystko, co związane z ludzkim umysłem - emocje, rozwój, nauka, przekonania i systemy wartości. Umysł jest znacznie bardziej zróżnicowany niż wygląd ludzi i to czyni nas indywidualnościami. W przyszłości chciałbym zostać uzdrowicielem i poważnie myślę nad magipsychiatrią. Albo zajmowałbym się urazami magizoologicznymi. Czas pokaże - wyjaśnił, wzruszając lekko ramionami. Dbał o każde słowo. Lubił brzmieć elokwentnie.

______________________


A man's worth is no greater than his ambitions.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 219
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15444-meluisne-pennifold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15452-meluzyna#414962
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15473-meluzyna#415677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15446-meluisne-pennifold#414814




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodowisko   Pon Gru 11 2017, 22:24

To na pewno ja! Przecież od zawsze każdy mnie uczył, że jestem wyjątkowa. Córka Meluzyna nie mogłaby inaczej o sobie myśleć. Więc jak mogłoby być inaczej? Na pewno w Twoim wypadku też będę spektakularnie ważna. Albo chociaż może będziesz musiał mocno mrugać, kiedy będziesz mi opowiadać brzydkie kłamstwa.
- Będziesz mnie zabierał na wycieczki do Niemiec? Nie ukrywam, że wolałabym jakiś wyspiarski kraj, gdzie jest gorąco - droczę się, chociaż oczywiście podoba mi się, że jesteś nie tylko oczytany, ale też najwyraźniej uzdolniony. W końcu nie tak łatwo przyswojenie drugiego języka jest zazwyczaj bardzo trudne, wiem z doświadczenia.
No nie wiem, wolałabym, żebyś nie widział mnie na przykład na miotle. Wtedy to sprzęt dyktuje moje zwiewne ruchy i nie wygląda to zbyt dobrze, nie jestem mistrzem quidditcha. Mogę pięknie chodzić i biegać, ale kiedy posadzi się mnie na jakiś środek transportu, tracę sporo gracji. Dlatego mam nadzieję, że nie zabierzesz mnie na przejażdżki miotłą.
Albo dobrze, możesz mnie zabrać, ale musisz mnie mocno trzymać, bo to zaprawdę nie jest mój przedmiot.
- Rozumiem bardzo dobrze - mówię bardzo szczerze, bo myślę o tym jak bardzo pragnę dorównać swojej babce w byciu kimś wyjątkowym. Jak bardzo chcę, żeby to moje drugie imię było tym najbardziej rozpoznawalnym wśród innych Meluzyn. Muszę przyznać, że jestem podekscytowana tym podobieństwem w naszym postrzeganiu świata. - W każdej dziedzinie życia dążysz do perfekcji? - pytam zadziornie i klepię Twoje ramię, rzucając Ci bezczelny, szeroki uśmiech. Chichoczę na swój głupi żarcik, ale szybko próbuję wziąć się w garść, bo mam wrażenie, że wolisz poważne kobiety, a nie kokieteryjne nastolatki. Jakkolwiek nie będę próbować, nie mogę Ci obiecać, że zawsze będę tą pierwszą, ponieważ zazwyczaj jestem tą drugą.
- Lubię poznawać kulturę ojca... ale wiesz, jestem tak skupiona na rodzinie Pennifold, że nie mam siły pasjonować się jeszcze bliskim wschodem... - tłumaczę powoli, bo w zasadzie wymyślam to na poczekaniu. Nie wiem dlaczego nie podjęłam nauki arabskiego równie ambitnie co trytońskiego. Może mówię teraz prawdę, może gadam trzy po trzy.
Brzmisz elokwentnie i bardzo mi się to podoba. Tak naprawdę w mojej głowię przedstawiam już Ciebie znajomym i matce, a wszyscy gratulują mi tak inteligentnego i na dodatek dobrze wyglądającego chłopca. Dobrze, że jeszcze nie czytasz mi w myślach, bo uciekłbyś w popłochu. A może i byś nie uciekł, by chyba każda dziewczyna wyobraża sobie czasem w myślach daleko idące brednie.
- Czujesz się jakbyś znał się na ludziach, biorąc pod uwagę swoje zainteresowania? - dopytuję, bo może i wyglądasz na dobrego obserwatora, ale zastanawiam się jak u Ciebie z wydobywaniem czegoś o innych, wydajesz się być bardziej skryty. - To dobrze, że nie umiesz legilimencji, czułabym się straszliwie skrępowana. Skup się lepiej na jak najszybszym wyborze kariery, masz mało czasu - przybieram pouczający ton nauczycielki. Minuty szybko mijają i moja ręka prawdopodobnie przywarła już do Twojej na zawsze.
- Zimno mi - mówię i dla potwierdzenia moich słów przystawiam Ci chłodną rękę, którą wcześniej machałam do Twojego tylko trochę cieplejszego policzka. Mama powiedziałaby, że mogłam założyć rękawiczki, ale wtedy nie miałabym tyle możliwości delikatnie Cię obłapiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Lodowisko   

Powrót do góry Go down
 

Lodowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-