IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Cukiernia w Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 13 ... 21, 22, 23
AutorWiadomość




Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Galeony : 33
  Liczba postów : 19




Gracz






PisanieTemat: Cukiernia w Hogsmeade   Pią Paź 22 2010, 18:47

First topic message reminder :


Cukiernia w Hogsmeade

Znajdująca się w Hogsmeade cukiernia przyciąga już z daleka osoby, które pragną spróbować różnych słodkości, siadając przy tym w ciepłym miejscu. Można tu skosztować przeróżnych lodów, ciastek, czy napić się pysznej gorącej czekolady. Do tego wnętrze utrzymane jest w bardzo cukierkowych barwach, co sprawia, że po przekroczeniu progu owego budynku, można się poczuć jak z zupełnie innej krainie. Do tego wszystkiego roznoszący się w powietrzu zapach wanilii i cynamonu... Każdy kto raz tu wejdzie, miewa problemy z szybkim opuszczeniem tego przytulnego miejsca.


Drożdżówka
Ekler
Pączek
Czekoladowa żaba
Kociołkowe Pieguski
Porcja dowolnego ciasta
Porcja lodów
Ciastka do kawy

Gorąca czekolada
Yin i yang
Imbirowa mątwa
Malinowy Chruśniak
Sen Memortka
Zielona herbata
Dyptamowy smakosz
Smocze espresso
Bazyliszkowe Macchiato
Syrenie Latte

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Wto Gru 27 2016, 00:09

Święta, święta i po świętach. A dekoracji świątecznych nie miał kto zdejmować. Padme nie mogła zrozumieć idei ozdobienia całej cukierni motywami świątecznymi, skoro to miejsce i tak było samo w sobie cholernie kolorowe, cukierkowe i mdłe. Ale nie narzekała, bo miała tu jak u Pana Boga za piecem. Robiła co chce, przychodziła kiedy miała ochotę, mogła zabierać ze sobą kota i jeszcze piła domowe nalewki na rodzinnej kolacji właścicielki.
Było dość późno, chociaż w obliczu sypiącego śniegu i rozświetlających ulicę latarni wydawało się, że jest całkiem jasno. Akurat pozbyła się ostatnich klientów, zaraz po których wyszła na zewnątrz owinięta płaszczem w swoje "tajne" miejsce (tak "tajne", że paliła tam połowa pracowników z pobliskich sklepów). Pod swetrem trzymała Lotosa, którego głowa wystawała jej koło policzka a sama Krukonka zaczęła przeszukiwać wszystkie możliwe kieszenie za ostatnim wiśniowym papieroskiem. Zmartwiona, że chyba pomyliła się w swoich wyliczeniach wyjęła kota, przytulając go i głaskając po głowie.
- No co tam, Lotos? Strasznie rozrabiasz - mówienie do zwierzęcia nie sprawiało jej problemu, więc ignorowała wszystkie zdziwione spojrzenia rzucane w jej stronę. Rudzielec podgryzał jej kciuka, powarkując co tylko rozczuliło Krukonkę. Musiała jeszcze posprzątać cukiernię przed powrotem do domu, a tak bardzo nie miała na to ochoty, ani siły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Wto Gru 27 2016, 00:40

James nie był ogromnym fanem swojej pracy. W zamyśle miał pracować jako barista, w końcu, całodobowy dostęp do kawy wydawał się być naprawdę kuszący, jednak praca w Miodowym Królestwie obejmowała lepsze wynagrodzenie, a czego się nie robi, by jak najszybciej nazbierać na własne mieszkanie, prawda? Każdy dzień w tej pracy wyglądał tak samo, choć niektóre weekendy były naprawdę zaludnione (przede wszystkim wtedy, kiedy uczniowie mieli wyjścia do Hogsmade). Robiło się już dość późno, a zmiana Jamesa dobiegała już końca, jednak ten uznał, że skoro żadnych klientów na horyzoncie nie widać, może zrobić sobie małą przerwę. Zarzucił swoją grubą bluzę na ramiona i wyszedł na zewnątrz. Różnica temperatur była naprawdę spora, więc od razu lekko zarumieniły się mu policzki. Poszedł w miejsce, gdzie prawie wszyscy pracownicy pobliskich sklepów spotykali się na wspólnego fajka. Idąc, grzebał w kieszeniach bluzy, w poszukiwaniu paczki papierosów. Nie spodziewał się, że spotka o tej porze kogokolwiek, bo Hogsmade zaczynało robić się już wyludnione. Gdy doszedł na miejsce, wreszcie udało mu się odnaleźć paczkę pełną tytoniu. Kilka metrów dalej, stała znajoma mu z twarzy dziewczyna. Wyglądało, jakby mówiła sama do siebie, jednak było to złudne wrażenie, bo pod swetrem trzymała swojego charakterystycznego rudego kota.
- Fajkę? - zapytał, podchodząc bliżej i proponując jej jednego z Volde-Mortów. - Czy mi się wydaje czy to nie ty uratowałaś mnie przed Tori na zielarstwie? - zapytał, odpalając swojego papierosa i wkładając go do ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Wto Gru 27 2016, 01:04

Kocię w końcu ugryzło ją tak, że jeszcze dłuższą chwilę po, czuła jego nowe uzębienie na swoim palcu. A to nie koniec! Z tego co się orientowała Lotos dopiero zaczął zmieniać uzębienie, więc czekało ją jeszcze wiele ugryzień i przykrych niespodzianek w postaci pogryzionych butów, szafek, gazet i wszystkiego co akurat znajdzie się na trajektorii jego lotu. Rudzielec nie wyglądał na kota, który miał w planach skończyć swoją zabawę - już po chwili zwinnie wyrwał się jej z ręki a potem niczym kocie Rambo wdrapał się po swetrze na jej ramię, zasiadając na nim.
- Lotos, kurwa... - wzdychając ciężko, odwróciła policzek, by móc spojrzeć na kociaka a potem rozglądnęła się niespodziewanie natrafiając wzrokiem na Jamesa. Aż podskoczyła w miejscu, bo najzwyczajniej nie usłyszała go i nie spodziewała się tutaj nikogo o tej porze. Kot w tym czasie owinął się wokół jej szyi.
- Jak najbardziej. Ratujesz mi życie - z uśmiechem na sinych wargach poczęstowała się papierosem, którego kilka sekund później już paliła. - Wpychając ją w smocze gówno? Tak, to ja. Polecam się na przyszłość - dygnęła teatralnie, wsuwając jedną ze zmarzniętych dłoni do kieszeni. Tak naprawdę nie planowała wepchnięcia biednej Ślizgonki w kupę i nie była tego świadoma, dopóki nie zorientowała się jakie zamieszanie wywołała swoją dziką pogonią za kotem. Padme była pokojowo nastawiona do świata. Przeważnie. Ale o dziwo nie czuła specjalnych wyrzutów sumienia przez tamten incydent.
- W zasadzie to tylko ratowałam swojego kota - dodała gwoli ścisłości odchylając się tak, by James mógł ujrzeć jej żywe futerkowe boa. - Aż tak się narzucała? - zainteresowana przez chwilę swoim papierosem wpatrywała w żarzącą się końcówkę, żeby przechwycić potem spojrzenie Krukona.
- Co ty tu robisz o tej porze? - spytała, zapominając o oczywistym fakcie jakim było to, że James pracuje niedaleko niej. - Prefektom chyba nie wypada się szlajać.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Wto Gru 27 2016, 17:56

Stał na dworze zaledwie kilka minut, a już czuł, że ręce ma zgrabiałe. Cholera, jednak mogłem ubrać ten durny płaszcz. Próbując przywrócić swoim dłoniom dawny stan, jedną z nich włożył do kieszeni bluzy, w nadziei, że może uda mu się nie zamarznąć. Dostrzegł, że i Padme mu już sine usta od zimna, ale i tak uważał, że dziewczyna ubrała się dużo rozsądniej od niego.
- Liczę, że taka sytuacja już się nie wydarzy - odrzekł z westchnieniem w głosie, wypuszczając z ust kłąb dymu. Gdy chodził do szóstej i siódmej klasy dość często zdarzały mu się podobne sytuacje. Prośby o wspólną naukę, wciskanie alkoholu i czekoladek, które "przysłała babcia", ale akurat takich przez wnuczkę nielubianych, w rzeczywistości nafaszerowanych słabą Amortencją - często się z tym spotykał, ale odkąd został studentem, jakoś rzadziej zdarzały mu się takie... incydenty. Ale to dobrze, było mu to tylko na rękę.
W pewnym momencie Jem zwrócił wreszcie uwagę na rudego kota Padme. Zawsze miał do nich słabość, na tyle, by jednego z ich rasy posiadać. Gdy pomyślał teraz o Flynnie, który zapewne, jak zwykle, spał w jego ciepłym dormitorium, zaczął mu zazdrościć. Ten sierściuch zawsze będzie mieć lepiej od swojego właściciela, no jasne.
- Jakby mój gdzieś uciekł, też bym ganiał za nim jak dziki, nie zważywszy na nadęte laski stojące mi na drodze - powiedział, wyobrażając sobie siebie biegającego za Flynnem, jednak obraz tego zdarzenia szybko zniknął, bo James uznał, że jego kot jest na tyle leniwy, że raczej nigdy nie ucieknie z jego pokoju. No i kto na jego miejscu miałby uciekać z takiego raju, jaki dawał mu chłopak? - Żeby jej tak nie pogrążać, powiem tylko, że preferuję indywidualne prace, niezależnie od tego, jak ładna i miła byłaby moja partnerka - odpowiedział, uśmiechając się ukradkowo. Mimo tego, że było już późno i dopadało go zmęczenie, w dobrym towarzystwie nadal chętnie się uśmiechał.
- Za jakieś... dwadzieścia minut kończy mi się dzisiejsza zmiana, więc uznałem, że czas na przerwę - odpowiedział, spoglądając na mały zegarek ukryty po lewym rękawem bluzy.
- Może i nie wypada, ale moje przyszłe mieszkanie jest ważniejsze od dobrego imienia prefektów Hogwartu - odrzekł, zaciągając się papierosem. - A właściwie, jak wabi się jeden z moich wybawicieli? - zapytał Padme i pogłaskał kota po ryjku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Wto Gru 27 2016, 19:18

Szczerze wątpiła w jego nadzieję. W tym zamku nie było możliwości, żeby takie sytuacje się nie powtórzyły - i jeśli Tori sobie go upatrzyła, to nawet smocze łajno jej nie powstrzyma przed ciągłym przymilaniem się do Jamesa. Paląc spokojnie, uśmiechnęła się pod nosem.
- Działo się tam coś później? Ostatnim co pamiętam były dwie bijące się Gryfonki a potem już nie wróciłam na lekcję - spytała, przypominając sobie ten drobny fakt, jakim było zdezerterowanie do domu, z kotem i Lope. Nie żałowała, skoro i tak nie przepadała za zielarstwem, jednak ciekawił ją finał bójki dwóch dziewczątek. W tym jednej, która była koleżanką jej byłego chłopaka. Nie trzeba dodawać, że zdziwiła się wyborem Leo - w końcu był z nią, pokojowo nastawioną dziewczyną, a teraz wybrał sobie furiatkę, która wyszarpała drugą za włosy. Najwidoczniej gusta się zmieniały.
Padme pogłaskała kota po głowie, który w najlepsze rozgościł się na jej karku, spoglądając wielkimi zielonymi ślepiami na Krukona.
- Mówisz? - uniosła jedną brew nie mogąc uwierzyć w słowa chłopaka. Przeważnie to lekcje i zajęcia w parach były dobrą okazją do poderwania drugiej osoby. Tak przynajmniej sądziła. - Niech ci będzie, chociaż w to nie wierzę - zaciągnęła się papierosem, wypuszczając dym w przeciwnym kierunku niż jej kot miał pyszczek.
- No ale z drugiej strony masz rację, mogłaby cię rozpraszać swoim urokiem osobistym. Albo zapaszkiem... jakby coś, to mogę ci dać fiolkę antidotum na eliksir miłosny, gdyby próbowała podejść cię w inny sposób - dodawszy, parsknęła pod nosem. Nie wiedziała skąd wzięła jej się nagle ta złośliwość w stosunku do tamtej dziewczyny.
Natomiast podejście Krukona wobec pracy bardzo przypadło jej do gustu. Dwadzieścia minut do końca pracy oznaczało dwadzieścia minut na papierosie a potem ucieczkę do domu. Sprytne i bardzo taktyczne.
- Lotos - ściągnęła kota ze swojej szyi przekazując go Jamesowi. Tym razem siedział bez ruchu zainteresowany sznurkami od jego bluzy. I być może tylko przez to jeszcze nie zaczął go gryźć po palcach. - Te mieszkania wcale nie są takie drogie. Zależy gdzie chciałbyś mieszkać. Bo jak w Londynie to chyba sobie jeszcze popracujesz - naciągnęła sobie rękawy swetra na zmarznięte dłonie. Choć papieros wypalał się w miłym towarzystwie, tak jednak nie planowała się rozchorować.
- Dobra. Jest trochę zimno i powinnam jeszcze posprzątać cukiernię... - zaczęła nagle, gasząc niedopałek o chodnik. - Ale jeśli ci to nie przeszkadza to możesz mi potowarzyszyć. I pozdejmować te paskudne świąteczne ozdoby w zamian za herbatę czy co tam chcesz - zerknęła w stronę witryny, na której wciąż widniało kilka łańcuchów i ozdóbek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Wto Gru 27 2016, 22:43

- Och, naprawdę ktoś się tam bił? Jako prefekt, powinienem temu zapobiec. No cóż, trudno - stwierdził, wzruszając ramionami. Czasami naprawdę miał myśli gdzieś daleko, w obłokach, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokoło.
- Naprawdę wyglądam na takiego? - spytał zdziwiony. Zawsze wydawało mu się, że ma ogólną opinię kujona, który nie bawi się w związki, przelotne czy nie, i tak tego nie robił. Sądził, że związki nie są dla niego. Brak dziewczyny usprawiedliwiał brakiem czasu albo zbyt dużą ilością nauki, choć to wcale nie o to chodziło. Wypuścił z ust ostatni kłąb szarego dymu i zgasił niedopałek.
- Dzięki za ofertę, ale akurat z eliksirów jestem niezły, więc jeśli zaszłaby taka potrzeba... bez problemu sam się uratuję - odpowiedział, wysyłając Padme uśmiech. Właściwie, zaczęło go zastanawiać, dlaczego Panda nie przepada za Tori, w końcu, nawet jej nie zna, jednak wcale mu to nie przeszkadzało. Sam w końcu nie lubił nachalnych dziewczyn.
- Słodziutki jest - powiedział James całkiem szczerze, przejmując Lotosa w swoje ręce. Przez to, że całe mu zgrabiały, trochę niepewnie trzymał kociaka. Zadziwiające była dla niego waga kota. Flynn jest typem grubego i zarazem ciężkiego kota, który leży na nim przez dobre 6-7 godzin snu, więc przeciętną wagę kotów ma już trochę spaczoną. Rudzielec na początku zaledwie wpatrywał się w sznurki, później jednak, ośmielił się trochę i łapką zaczepił o jeden. James uśmiechał się do Lotosa, jak do małego dziecka. Chyba wszystkie koty tak na niego działały.
- W Dolinie Godryka rzeczywiście są tanie, ale Hogsmade bardzo drogo się ceni - powiedział, wzdychając z niezadowolenia. - Pomogę ci z tymi dekoracjami! We dwójkę będzie szybciej - przystał na propozycję i z ochotą miał zamiar pomóc Padme. - Ale w zamian chcę kawę. Muszę się jakoś jeszcze rozbudzić i wytrzymać te kilka godzin - Idąc do cukierni James przypadkowo otarł się o coś pokrytego w całości śniegiem.
- Cholera jasna. Lubię śnieg, no ale bez przesady - skwitował i spojrzał na rękaw bluzy. Był cały biały i błyszczący i już powoli zaczął robić się wilgotny. Nadal trzymał Lotosa na rękach, a ten bawił się sznurkiem jego bluzy, który już po całości był uśliniony.
- A ty, masz jakiś konkretny cel, dla którego harujesz całymi dniami w tym miejscu? - spytał wskazując na szyld cukierni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Wto Gru 27 2016, 23:10

Padme parsknęła szczerym śmiechem, kiedy tylko posłała mu zdziwione spojrzenie. Nie widział ich? A podobno faceci miewali różne... perwersje. Z drugiej strony prawdopodobnie ona by na nie też nie zwróciła uwagi, gdyby nie to, że przechodziła tuż obok, ciągnięta za ramię przez Lope.
- Wyglądasz na takiego, który żyje jedną nogą w równoległym wszechświecie - powiedziała z wesołym uśmiechem, nie chcąc go urazić. Miała na myśli fakt, że na przykład nie widział tego co się wyrabiało w cieplarni (czego było ciężko nie zauważyć zresztą) albo to, że przeważnie widywała go skupionego na książkach. W każdym razie nie miała nic złego na myśli.
Przesuwając leniwie wzrokiem po kocie, który zaczął obśliniać sznurki Jamesowej bluzy, westchnęła.
- Obgryza wszystko co może. Zmienia zęby, więc jest dość upierdliwy - jednak nie żałowała tego, że sprawowała nad nim opiekę. Pokochała kociaka od razu, kiedy tylko do niej trafił. Zresztą, chyba to było po niej widać, nawet jeśli teraz narzekała, że gryzie i drapie wszystko co napotka. Kolejna kwestia zastanowiła ją. Nie orientowała się w cenach mieszkań w Dolinie, ale nie przypominała sobie, żeby dużo płaciła.
- Mam całkiem duże mieszkanie i nie wydałam na nie ostatnich oszczędności. No ale tak, jeśli szukasz dużego pałacu to faktycznie może być trochę drogo - wbrew pozorom wcale nie była złośliwa. - Pamiętaj, że te fajne księżniczki nie patrzą na takie rzeczy - dodała jeszcze, kierując się w stronę cukierni. Sama wizja sprzątania i ściągania ozdób trochę ją męczyła, zwłaszcza, że niektórych rzeczy nie mogła wyczyścić zaklęciem. To znaczy mogła, ale nie raz pokazała swojej szefowej, że szorowanie gąbeczką bywa po prostu lepsze. A poza tym chciała jeszcze upiec ciastka korzenne, które skutecznie wyjadała nocą z szafki.
- Wypuść tego potwora, niech sobie pobiega - zerknęła na Lotosa uśmiechając się szeroko. - Super mocne espresso czy latte? - spytała a gdy uzyskała odpowiedź zajęła się robieniem kawy. Później wręczyła ją Krukonowi i podsunęła mu pod nos talerz z ciastkami, które piekła rano. Na jego pytanie Padme aż usiadła na pobliskim krześle.
- Lubię piec ciastka i ciasteczka. A tutaj mam dobry kontakt z właścicielką, która mi na to pozwala. Na przykład teraz posprzątam i pójdę upiec kolejny wytwór mojej wyobraźni z tajnego zeszyciku. Poza tym muszę utrzymać mieszkanie, siebie i kota - ostatnie zdanie było wypowiedziane z rozbrajającą szczerością. Spojrzała najpierw na Jamesa, by potem wyszukać wzrokiem biegającego rudzielca.
- Czemu nie zmienisz pracy? Skoro umiesz i zielarstwo i eliksiry - spytała, przypominając sobie, że chyba w jednym ze sklepów związanych z tymi dwiema dziedzinami właśnie kogoś poszukują.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Sro Gru 28 2016, 09:52

- Czyli to jak wyglądam całkowicie odzwierciedla też to jaki jestem - przyznał dziewczynie rację. Nie odczuł tego jako kąśliwą uwagę, bo jemu samemu nigdy to nie przeszkadzało. Do czasu...
- Z moim kotem było nie było lepiej, bo gryzł wszystko co napotkał po drodze w moim pokoju... czyli głównie mnie. Lotos przynajmniej jest uroczy, jak się ślini - Jem spojrzał na właścicielkę kota i zobaczył w jej oczach prawdziwą miłość do tego kota. Ostatnimi razy coraz rzadziej widywał ludzi, którzy z takim zaangażowaniem i troską opiekowali się swoimi zwierzakami. Czasem nawet, zauważał przypadki, gdzie dziecko z okolicy jego rodzinnego domu dostało do domu pieska lub kotka, a po dwóch tygodniach jego pobytu, było już znudzone futrzakiem. Pomimo tego, że miały jedzenia i picia pod dostatkiem, to z pewnością czuły się osamotnione.
- Oj tam, od razu pałacu! Raczej szukałem czegoś skromniejszego, bo po co dla mnie i mojego kota willa? - wzmianką o mieszkaniu, zaciekawiła chłopaka. Zaczął się zastanawiać, jaki styl urządzania domu najbardziej pasował do Padme, bo szczerze mówiąc, nadal jej nie rozgryzł. Polubił ją, była naprawdę sympatyczna, ale nadal miał problemy z określeniem, jaka tak naprawdę jest. Był też ciekawy, co ona myśli o nim, ale włamywanie się komuś do umysłu nie było w jego stylu. Tak robią tylko ludzie bez klasy. - Póki co, nie szukam żadnej księżniczki i w najbliższym czasie nie zamierzam. Ale zobaczymy jak się losy potoczą... A ty? Szukasz księcia na białym rumaku? - zapytał. Nie chciał, aby zabrzmiało to wścibsko, bo nie miał tego na celu. Zazwyczaj miał gdzieś, co się dzieje u innych ludzi i nie słuchał gorących plotek, które nieustannie krążyły między ludźmi, jednak, jeśli rozmawiał już z kimś trochę dłużej, pytał czasem o jakieś głupoty, właśnie w stylu miłości.
James posłusznie wypuścił Lotosa i odpowiedział na pytanie zadane przez Padmę:
- Super mocne espresso, poproszę - po niedługiej chwili, otrzymał małą filiżankę, wypełnioną w całości płynem, który tak dobrze znał i pijał na codzień. Nieoczekiwanie również, otrzymał stosik praktycznie identycznych i pięknie wyglądających ciasteczek. Wziął jedno i ugryzł kawałek, gdy Padme zaczęła opowiadać o swojej rutynie.
- Jezusie, jesteś jak druga Nae. Przygarnę was obie i jedna będzie robiła mi kawę i piekła ciastka, a druga babeczki i podgrzewała mleko z miodem - oznajmił z uśmiechem. Ciastka były przepyszne, jakby z dodatkiem jakiejś typowo świątecznej przyprawy. - Dałaś tu cynamon? - zapytał, rozglądając się za Lotosem biegającym gdzie popadnie i popijając swoje espresso. - Masz jakiś tajny zeszycik? Jesteś tak zakochana w wypiekach, jak ja w eliksirach, serio. Nadal trzymam podręcznik z siódmego roku, w którym mam masę różnych notatek na to, jak można ulepszyć eliksiry - opowiedział, z lekkim błyskiem w oku. Miał na punkcie wywarów obsesję i każdy, kto znał go nawet powierzchownie, zdawał sobie z tego sprawę.
- No, zielarstwo tak średnio, ale eliksiry to moja mocna strona - przyznał. - Chciałem pracować przy eliksirach i nawet spełniałem warunki, ale mieli już zajęte wszystkie stanowiska. A jako, że zbieram kasę na mieszkanie, to podjąłem się pracy w Miodku - odpowiedział. Gdy tak patrzył na dziewczynę, widział w niej wiele takiej... miłości. Miłość do kotów, to, z jaką pasją i zamiłowaniem piekła ciastka... Może to było złe porównanie, ale bardzo skojarzyła mu się z pełną miłości Naeris. Dobił swoją kawę do końca, rozpiął bluzę i podwinął rękawy, a następnie zapytał:
- Z czym mam ci pomóc?


Ostatnio zmieniony przez James Waters dnia Sro Gru 28 2016, 14:37, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Sro Gru 28 2016, 12:31

Co Padme myślała o Jamesie? Nic szczególnego. Zazwyczaj nie myślała o ludziach, których nie znała i którzy nie myśleli o niej. Było naprawdę zbyt wiele rzeczy, którymi zaprzątała sobie głowę na co dzień. Jednak na pytanie chłopaka uśmiechnęła się pod nosem.
- Nie - skłamała gładko. Nie za bardzo miała ochotę wkraczać w temat miłości, który u niej był jedną wielką tragikomedią. Co prawda miała na oku od pewnego czasu jednego księcia, ale z tym księciem sprawa się bardzo komplikowała i nie sądziła, że wyjdzie z niej cokolwiek - poza tym wmawiała sobie, że z takim wyglądem mógłby mieć naprawdę każdą dziewczynę. O innych nie myślała.
Nie wiedziała czy słowa chłopaka ma wziąć za komplement, dlatego uśmiechnęła się z lekką konsternacją. Nae? Kto to w ogóle był? Chwilę jej zajęło wpadnięcie na pomysł, że tak mówiono na szukającą z jej drużyny o wyjątkowo jasnych blond włosach.
- Wydaje mi się, że Naeris mogłaby się za to pogniewać - wyraźnie zainteresowana tą kwestią, postanowiła pociągnąć temat. - Na pewno szukasz mieszkania tylko dla siebie i dla kota? - powiedziała to w taki sposób, że Krukon powinien od razu zorientować się do czego pije. Nie musiał jej odpowiadać, jeśli nie chciał, ale zaskoczył ją - w zasadzie nigdy nie widziała tamtej blondynki w towarzystwie chłopaka. Ale co ona tam wiedziała. Zamiast pójść na lekcję, poszła na lekcję obok lekcji. Wszytko byłą winą Lope. Przyłapując się przy okazji na tym, że zbyt często o nim myśli prawie załamała swoje dwie chude rączki w geście rezygnacji, wpadając na pomysł, że powinna chyba wyjechać na jakiś czas.
- Cynamon, imbir i trochę innych, w zasadzie miałam zamiar iść robić kolejną partię po tym jak pozbędę się tych ozdób - rzuciła okiem na paskudny łańcuch świąteczny mieniący się wszystkimi kolorami tęczy w świetle lamp. W końcu podniosła się i podeszła do lady, spod której wyciągnęła opasły notes, lekko pobrudzony i zniszczony. A potem podała go Krukonowi.
- To chyba trzeci, spisuję tam wszystko od może drugiej klasy? Wcześniej niespecjalnie podobało mi się babranie w mące - dała chłopakowi chwilę na przejrzenie notatek, w tym czasie siadając na ziemi i łapiąc kota, który czaił się na jej nogę pod jednym z krzeseł. Nie przejmując się niczym zaczęła mówić do zwierzaka, że najlepiej by było jakby poszedł spać. Kot patrzył na swoją właścicielkę miną w rodzaju "daj mi święty spokój, niewolniku" a potem pacnął ją w nos małą łapką ukazując groźnie ząbki.
- Zaczynam się obawiać, że jak podrośnie i zacznie wskakiwać na wyższe półki to ponownie znienawidzę mąkę - odezwała się nagle, całując rudzielca w środek łebka. Już raz Padme miała sen, w którym jej cudowny prezent rozwala wszystkie składniki a ona potem sprzątała je jak Syzyf - ciągle i ciągle.
Wskazała Krukonowi wszystkie świąteczne ozdóbki, których musieli się pozbyć, przynosząc wcześniej pudełko z zaplecza.
- Nie cierpię tych baniek, straszna tandeta - stwierdziła przyglądając się jednej z zaczarowanych baniek. Nie wiedziała co jest uroczego w bańce ze skrzatami, które w świątecznych czapkach machały do człowieka. Skrzatów było jej równie szkoda, co osamotnionych zwierzątek. W końcu zajęła się wycieraniem kurzu ze stolików i lady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Sro Gru 28 2016, 19:59

- Och, a więc o tym myślisz... Nie, my tylko... przyjaźnimy się - odpowiedział zmieszany. On i Nae? Nigdy nie myślał o niej i sobie pod takim względem. Zresztą, nie planował nic wobec niej, co nie byłoby związane z przyjaźnią. Często spędzali razem czas i na wiele imprez chodzili razem, ale zawsze jako przyjaciele. James nie chciał tego zmieniać i sądził, że Naeris też nie. Z tego co mu było wiadomo, Nae nawet nie szukała drugiej połówki, zupełnie tak jak on. Myśląc o tym wszystkim, nerwowo zaczął bawić się palcami. Nigdy nie lubił rozmawiać o miłości. Same rozmowy często sprawiały mu problem i wprowadzały w zamieszanie, bo był nieśmiały, a jeśli temat dotyczył miłości, było jeszcze gorzej.
Zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. Właściwie, dziwił się Padme, dlaczego tak bardzo przeszkadzały jej te świąteczne ozdoby. Przecież nadawały tutaj charakterystycznego klimatu, było sympatyczniej, a na klientów to działa. Nawet James zwrócił na nie uwagę, pomimo tego, że zwykle nie zauważał takich głupot.
Gdy do rąk dostał notes, na początku niepewnie chciał go otworzyć. Czuł się tak, jakby miał otworzyć czyjś pamiętnik lub dziennik, w którym kryje się dusza Krukonki. Ostatecznie otworzył zeszyt i zaczął przeglądać przepisy. Widać było, że na początku Padme prowadziła go z wyjątkową starannością, później jednak jej pismo było trochę mniej staranne. Na niektórych stronach odznaczyły się pojedyncze składniki - zapewne trzymała notes w pobliżu swojego miejsca pracy.
- To właśnie fajne, że jest taki energiczny. Ja chciałbym, żeby mój kiedykolwiek mi w czymś przeszkodził, zepsuł albo był chociaż czymkolwiek zainteresowany - powiedział, skupiając się na jednym konkretnym przepisie na ciasteczka. - To może czas na coś innowacyjnego? Wymyśl przepis, w którym zastępujesz mąkę czymś innym.
Padme przyniosła ogromne kartonowe pudło, do którego mieli spakować ozdoby, a następnie pokazała mu bańkę ze skrzatem domowym w czapce świętego Mikołaja.
- Wykorzystywanie skrzatów domowych jest naprawdę podłe... chociaż niektórzy czarodzieje nie traktują ich, jako swoich podwładnych i to jest w porządku - stwierdził, chowając jedną z baniek do kartonu i zdejmując kolejne ozdoby. - Jak spędzasz Sylwestra?


Ostatnio zmieniony przez James Waters dnia Czw Gru 29 2016, 08:38, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Czw Gru 29 2016, 01:44

Naberrie była bardzo sceptycznie nastawiona do przyjaźni damsko-męskiej i najzwyczajniej nie wierzyła w jej istnienie. W jej przypadku - i osób, które znała - przyjaźń przeradzała się w coś więcej z obu stron albo w gorszym przypadku tylko z jednej. Ale co ona tam wiedziała na ten temat... spoglądnęła na Jamesa jeszcze raz, wzruszając ramionami.
- Skoro tak uważasz... zapewne w najmniej odpowiednim momencie zorientujesz się, że jednak to nie tylko przyjaźń. Ale ja się nie znam na tych sprawach - tą złotą myślą zakończyła temat, nie mając zamiaru go kontynuować. Nie znali się, więc nie czuła się odpowiedzialna za szczęście Watersa i Sourwolf. Miała problemy ze swoim, czego nie potrafiła doprowadzić do porządku, więc nie uśmiechało jej się też radzenie komukolwiek. Poza tym, co ona wiedziała o miłości? Absolutnie nic. Pod tym względem była dość upośledzona, jednak nie uważała tego za coś złego, przez co powinna się powiesić. Zresztą, każdy dziwny objaw "miłosny" swojego organizmu zrzucała na początki choroby psychicznej albo grypę.
Pomysł chłopaka zastanowił ją. Już nie raz myślała o jakimś odpowiedniku mąki, ale każda próba kończyła się niepowodzeniem. To znaczy, wypiek wychodził, chociaż jej podniebienie mówiło stanowcze nie.
- Ale wtedy jest niesmaczne. Nawet do zwykłych ciastek z ziarnami dodaje się odrobinę mąki, chociaż to duża ilość miodu skleja całą masę. Bez powodu by się jej nie dodawało, prawda? - wzruszyła ramionami. Miała dzisiaj bliżej nieokreślony humor, przez co była niezbyt trafionym rozmówcą. Ale się starała! Nawet jeśli w przeciągu kilku minut ich rozmowy jej humor nieco zbladł.
Kot biegał między krzesłami, chociaż po pewnym czasie poddał się i po prostu poległ na ziemi pod ścianą. Przyglądał się z zainteresowaniem mieniącym się łańcuchom na drzwiach, ale ostatecznie nie ruszył się ani na krok z miejsca.
- Może i masz rację... ja i tak jestem przeciwko. Po co mi skrzat, skoro większość rzeczy mogę zrobić sama? - w kwestii posiadania skrzata też nie miała zbyt dużego doświadczenia, bo ani go nie miała ani się tym nie interesowała. Ale jej kochana Bunia nie pochwalała tego pomysłu, więc naturalnie Padme szła w jej ślady.
- Z kotem - uśmiechając się szeroko, zabrała się za zdejmowanie baniek. - Nie wiem, pewnie w ogóle. Nie rozumiem szału na ten dzień, skoro nie różni się za bardzo od innych dni - nie należała do imprezowego typu, więc nie planowała dzikiej orgietki i pijackiego biegu po Hogsmeade. - A ty? Pewnie spędzasz go z Naeris, co? - nie mogąc powstrzymać się od tej zaczepki, zerknęła kontrolnie w stronę Krukona, w razie gdyby planował palnąć ją w łeb. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Czw Gru 29 2016, 20:16

- Dlaczego nie wierzysz w przyjaźń damsko-męską? - spytał James. Ciekawiło go, dlaczego dziewczyna tak sceptycznie podchodziła do sprawy. Nie jesteśmy zwierzętami, a to oznacza, że nie każda relacja dziewczyna-chłopak musi się kończyć seksem. Oczywiście, dość często zdarzały się przypadki, że akurat oboje się zakochali, lub tylko jednostronnie, jednak przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną rzeczywiście istniała, a Jem chciał uświadomić o tym Padme, nawet jeśli uważała inaczej. A przynajmniej ta przyjaźń istniała pomiędzy nim i Naeris. Może nie był jakimś super specem od miłości, ale wydawało mu się, że potrafiłby odróżnić sympatię, a miłość do Nae.
- Niby tak, ale sądziłem, że skoro jesteś w tym specem znajdziesz dla mąki jakiś alternatywny zamiennik, który nie będzie zaburzał smaku ani konsystencji - po tym, jak skosztował ciastek dziewczyny i zobaczył jej magiczny notes z przepisami, nie miał wątpliwości, co do tego, czy Krukonka zna się na rzeczy. Nie dość, że jest to dla niej pewnego rodzaju pasja, to na dodatek, dobrze jej to wszystko wychodzi, a takie rzeczy nie unikają uwadze chłopaka.
Gdy Lotos się zmęczył i położył się na podłodze, Jamesowi przypomniało się o Flynnie. Zaczął się trochę martwić, czy przypadkiem nie chodzi głodny lub spragniony. Jednak ta myśl szybko wyleciała mu z głowy, bo usłyszał głos Krukonki.
- Otóż to! Tak człowiek się tylko rozleniwia, a magia, która daje nam tyle możliwości i tak już wystarczająco ma na to wpływ - zgodził się. Gdy James był jeszcze mały, w domu posiadali jednego skrzata domowego, ponieważ ojciec i matka sporo pracowali i bezustannie byli zajęci, więc wszystkie ich obowiązki wypełniał skrzat. Później jednak uznali, że nie jest już on aż tak konieczny w ich domu, gdyż Jem powoli dorastał.
- No wiesz, to świetny czas dla zapalonych imprezowiczów. Nowy rok, czyli czas żeby się ostro najebać. Co dziwne, niektórych naprawdę to jara - powiedział, może trochę zbyt stanowczo. Dla niego formą odpoczynku była raczej jakaś dobra książka, czy zrobienie sobie czegoś dobrego do jedzenia, ale był świadom tego, że większość osób każdą wolną chwilę woli poświęcić na zabawę i alkohol, co tyczy się też sylwestra i Nowego Roku.
Och, a Padme znów wspomniała o Naeris. Jej chyba nie przekonuje fakt, że są tylko przyjaciółmi.
- Właściwie to nie mam żadnych planów. Pewnie też będę siedzieć z kotem i coś czytać. No, może zaszaleję i ewentualnie uwarzę sobie jakiś eliksir dla zabawy. A Nae? Nie wiem co będzie robić - skwitował, dając dziewczynie do zrozumienia, że nie każdą wolną chwilę spędzają razem, zresztą, to chyba normalne, bo są t y l k o przyjaciółmi.
- A jak ci minęły święta?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Sro Sty 04 2017, 13:08

Padme uśmiechnęła się pod nosem, szukając w głowie sensownych argumentów na jego pytanie. Po prostu... nie wierzyła. I tyle. Przynajmniej w jej przypadku się to nigdy nie sprawdziło. Przykład? Leo. Przyjaźnili się a potem byli ze sobą w związku, co prawda nie do końca szczęśliwym. W ostatecznym rozrachunku jednak uznała, że spróbuje nie myśleć o zdradzie Gryfona, tylko o wszystkich miłych chwilach, jakie razem ze sobą spędzili.
Na samą tę myśl jej uśmiech pogłębił się a wzrokiem zawiesiła się w martwym punkcie przed sobą. Szybko jednak otrząsnęła się z tej zadumy.
- Ludzie po prostu są tak skonstruowani - westchnęła. - Natury nie oszukasz, dlatego w pewnym momencie możesz się zagalopować i wtedy jest po przyjaźni - widząc jednak, że Krukon nie do końca jest przekonany jej słowami zastanowiła się nad dobrym przykładem.
- No dobrze. Znam taką parę... znali się od samego początku szkoły, traktowali się jak brat i siostra, a w końcu jedno z nich poczuło coś więcej. Po tylu latach - przykład częściowo wymyśliła, częściowo usłyszała go kiedyś w jednej z rozmów w cukierni.
Lotos najwidoczniej nie miał już ochoty rozrabiać, co wyjątkowo zaskoczyło Krukonkę. W końcu wyrzynały mu się nowe ząbki, przez co gryzł wszystko bez przerwy, a teraz? Rzucając swoje zajęcie uklękła przed kotem, głaszcząc go po głowie. Przy okazji tej rozmowy zaczęła zastanawiać się nad jej relacją z Lope. Bo... mieli skończyć swoją znajomość po jednej nocy a ciągnęli ją dalej. Padme nie była pewna jakim uczuciem w ogóle darzy Ślizgona, ale obawiała się najgorszego w jej odczuciu. Nie wiedzieć czemu postanowiła, że poradzi się swojego kolegi-od-papieroska.
- James, co byś zrobił w sytuacji, gdyby się okazało, że czujesz coś do kogoś, do kogo nie powinieneś w zasadzie czuć absolutnie nic a ta druga osoba wcale ci nie ułatwia nieczucia? - masło maślane, całkiem do ogarnięcia, nie dawało ostatnio Krukonce spokoju. Pocałowała Lotosa w głowę, podnosząc się z ziemi i zwracając do chłopaka. Była ciekawa jego opinii i przede wszystkim - nie znali się zbyt dobrze, dlatego mógł obiektywnie ocenić sytuację. Do tematu mąki nie wróciła, rzucając coś w rodzaju "jak coś znajdę to pierwszy się o tym dowiesz" a potem ponownie zaczęła sprzątać.
- Jeśli ktoś ma nudne życie to jego jedynym planem jest najebanie się - wzruszając ramionami chwyciła jedną z baniek. A potem wrzuciła do pudełka rzutem wartym co najmniej pięciu punktów. Bańka chyba się potłukła, ale nie zrobiło to na Krukonce szczególnego wrażenia.
- Och, nijak - wyrwało jej się. - Pracowałam trochę, uczyłam się i pisałam. A poza tym siedziałam z kotem - prace porządkowe dobiegały końca, na szczęście. - A twoje? W rodzinnym gronie, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Nie Sty 08 2017, 16:03

- Dlatego miejmy nadzieję, że żadne z nas się nie zagalopuje. No, chyba że Nae skrycie mnie crushuje, a ja nic o tym nie wiem - wtrącił, uśmiechając się delikatnie. W sumie, to byłaby dość śmieszna sytuacja, jeśli rzeczywiście by tak było. W tamtym momencie wzięła go ciekawość i zaczął się zastanawiać, czy przypadkiem rzeczywiście tak nie jest, jednak szybko wykluczył taką możliwość. Sądził, że zauważyłby to, jak zmieniłoby się jej zachowanie, gdyby rzeczywiście Nae była w nim zakochana.
- Odnosząc się do twojego przykładu... nie uważasz, że to trochę ryzykowne wchodzić z kimś w związek, kogo tak świetnie i od dawna już znasz? Bo przecież wtedy wiesz o tej osobie wszystko, już zanim wstąpi się w jakąś głębszą relację... A tak, to można poznawać tę osobę na bieżąco - spytał, zaczynając zastanawiać się nad słusznym sensem tych słów.
Nagle, James został zaskoczony pytaniem i to poważnym pytaniem, którego ani trochę się nie spodziewał. Początkowo się zdziwił, bo nie sądził, że Padme w jakimkolwiek milimetrze zdołała mu już zaufać, jednak zadała mu takie pytanie, uświadamiając go, że aktualnie jest w kimś zakochana.
- Pytasz chyba najmniej kompetentną osobę w tym temacie, ale postaram się jak mogę... - stwierdził, dając jej do zrozumienia, że nie jest on zbytnim znawcą w sprawach miłości. Uważał też, że skoro Krukonka zadała mu takie pytanie, w jakimś procencie bierze sobie jego opinię do serca, dlatego wytężył mózg i skupił się na tym, co on zrobiłby w takiej sytuacji.
- Czułbym to dalej. - stwierdził nadal analizując sytuację. - Raczej nie tłumiłbym tego, czy próbował się się odkochać. No, chyba że byłaby to nauczycielka albo matka kumpla, wtedy zacząłbym coś z tym robić. Wtedy... zacząłbym imprezować, poznał kogoś nowego i zapomniał o starej miłości, ale ten sposób działa chyba tylko z teorii... Naprawdę nie wiem, Padme. Nie wiem też, kogo nazywasz "nieodpowiednim", bo to całkiem inna sytuacja, jeśli to twój profesor, a eks czy ktoś zajęty. Tak czy inaczej, nie odkochiwałbym się, a nikt, w szczególności moja miłość, nie wiedziałby o tym. Żyłbym dalej, no chyba, że akurat tobie nie daje to spokoju - skwitował i poklepał ją przyjacielsko po ramieniu, widząc, że dziewczyna się tym zamartwia - W końcu, serce nie sługa, prawda?
Gdy Padme rzuciła jedną z baniek, a ta wydała z siebie nieoczekiwany odgłos rozbijania się, James uśmiechnął się ukradkiem.
- Ludzie, którym zależy tylko na najebaniu się uważają, że my mamy nudne życie. To działa w obie strony - stwierdził. Nadal nie potrafił pojąć, jak formą relaksu może być impreza, hałas, taniec i towarzyszące temu wszystkiemu upojenie alkoholowe.
-Rzeczywiście, pojechałem do domu rodzinnego, ale wyjechałem już wieczorem, 25 grudnia. Było jak co roku, jakaś mała sprzeczka, uwagi na temat tego, że nadal nie mam dziewczyny i jak ja to nie wyrosłem... Wiesz, typowe święta. Nie moje klimaty, więc w sumie na przyszły rok też rozważę spędzenie ich tylko z kotem - odpowiedział, zdejmując ozdoby. Dłuższą chwilę zastanawiał się, czy to wypada pytać ją, dlaczego ona swoich nie spędziła z rodziną. Wahał się co do tego, ale ostatecznie zadał pytanie.
- A dlaczego towarzyszył ci tylko kot w te święta?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Nie Sty 08 2017, 23:47

Padme była święcie przekonana, że tego typu tematy z nieznajomymi porusza się po alkoholu, a tu wystarczyła smętna atmosfera zbierania świątecznych ozdóbek. Ciekawe. Wysłuchując uważnie wywodu chłopaka, zamilkła na dłuższą chwilę. Musiała zastanowić się czy w ogóle powinna wkroczyć na ten grunt, czy może powinna opowiedzieć mu jak sytuacja wygląda naprawdę... gdy jednak zadał jej pytanie, wzruszyła ramionami.
- Czasami jest tak, że znasz człowieka kilka lat, potem pojawia się chemia i nagle okazuje się, że z każdym dniem ta osoba jednak cię jeszcze zaskakuje i odkrywasz na nowo coś, czego o niej nie wiedziałeś - kończąc swój filozoficzny wywód, zmierzwiła kocie futerko. Lotos niezbyt zadowolony tym faktem ugryzł ją w palec, co Krukonka skwitowała cichym syknięciem.
Serce nie sługa? Czasami dziwiła się, że te banalne słowa miały w sobie tak dużo sensu i zamykały skutecznie temat...
- Jak można zakochać się w kimś po jednej nocy, która miała się nigdy nie powtórzyć? - ups. Mówiąc szybciej, niż pomyślała, wygadała już chyba wszystko, co było kluczowe w jej relacji z Lope. Krukonka dokończyła swoje zajęcia, po czym usiadła na krześle, naprzeciwko Jamesa.
- Mieliśmy się nigdy nie spotkać i każde z nas się na to zgodziło. Ale od tamtej pory, kiedy się tylko widzimy... jest dziwne. To znaczy, że ciągnie nas do siebie a z drugiej strony nic z tym nie robimy. Nie rozumiem tej sytuacji. Na przykład ostatnio na tym przeklętym zielarstwie najpierw na mnie nakrzyczał, nie wiadomo za co, dostał w twarz a potem no... możesz się domyślać co było potem - załamana Padme załamała ręce i czując, jak ciąży jej głowa, pomasowała sobie skronie.
- Na Merlina, James, weź mnie dobij - jęknęła zrezygnowana. W tym czasie Lotos zdążył doczołgać się do niej i wleźć po jej spodniach na kolana.
- Kot jest od niego. Dostał moje imię, tylko przetłumaczone z innego języka. Nie jestem pewna czy to przypadek, czy celowa zagrywka - dodała jeszcze, głaszcząc rudzielca między uszami. Zamilkła, przyglądając mu (kotu) się tępym wzrokiem. O dziwo, jej humor wcale się nie zepsuł a jedynie Krukon wywołał w niej lawinę myślenia na temat Lope. Domyślała się, że albo powinna wszystko sobie wyjaśnić ze Ślizgonem albo faktycznie sobie odpuścić i znaleźć kogoś innego.
Gdy James wkroczył na grząski grunt, Krukonka wybudziła się z chwilowego letargu.
- Urocza, rodzinna atmosfera, co? - uśmiechnęła się pod nosem. - Bo ojciec miał dyżur w szpitalu a babcia odwiedzała dalszą rodzinę - żadną tajemnicą to nie było, więc mu powiedziała. Chociaż nie bardzo miała na to ochotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Barnard Castle
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 342
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Sob Sty 14 2017, 21:19

Jej uwaga na temat związku dwójki dobrych przyjaciół była właściwie słuszna. Ale James nadal nie uważał, że każda przyjaźń damsko-męska przekształci się w miłość. Kto wie, może kiedyś zmieni co do tego zdanie, ale tymczasem postrzegał to inaczej niż Naberrie.
Zszokował go fakt, że Padme się przed nim otworzyła i to w tak szybkim czasie. Właściwie, nie wiedział skąd wzięła się u niej ta szybka ufność, bo nie odniósł nigdy wrażenia, że wygląda na godnego zaufania. Ale z drugiej strony, nie był ani fałszywy, ani nie plotkował, więc Krukonka dokonała dobrego wyboru zdradzając mu swoje miłosne rozterki. Może nie radził najlepiej, ani nie był jakimś wielkim specem w tych sprawach, ale jeśli Padme było lżej od samego faktu, że to z siebie wyrzuciła, to może wcale nie musiał nic mówić.
- Może tylko ci się wydaje, że nie powinno do tego dojść? - spytał, spoglądając na dziewczynę. Musiało w tym tkwić na pewno coś więcej, skoro ta zaczęła do niego coś czuć. Czuł się trochę źle z tym, że musiał radzić jej o sprawach miłosnych, na których w ogóle się nie zna. Nigdy nie siedział w miłości na tyle często czy długo, by zdobyć jakieś doświadczenie i móc pomagać ludziom, nawet jeśli bardzo by tego chciał.
- Skoro ani on, ani ty tego nie powstrzymujecie i ciągle dochodzi do jednego... Chyba wiesz, co mam na myśli - odrzekł, wzdychając i będąc prawie przekonanym o tym, co jest grane. Zapewne oboje uważają, że nie powinni się spotykać, pomimo tego, że tego pragną, a w konsekwencji dzieje się jedno. – Jeśli on ma dziewczynę, albo zdajesz sobie sprawę, że jest dupkiem, to słusznie, nie idź w to dalej. Ale w innej sytuacji, właściwie masz wolną drogę… - powiedział, teraz będąc już kompletnie zagubionym w tym wszystkim. Tak bardzo pragnąłby jej pomóc, zwłaszcza, że polubił tę dziewczynę, ale ta akurat musiała wybrać taki temat, na którym akurat się nie zna.
- To, że to właśnie on podarował ci Lotosa, zawsze automatycznie będzie się kojarzyć z nim. Zostaje tylko jedno wyjście – powiedział puszczając oczko i uśmiechając się. Choć nie przyjaźnili się z Padme, życzył jej jak najlepiej, a był świadom tego, że jeśli człowiek jest zakochany i druga osoba to odwzajemnia… to zawsze jest się szczęśliwszym, niż będąc samotnym.
- Jak co roku, razem wieszamy bombki na choince i robimy Dundee cake z mamą w fartuszkach „najlepszy synuś” i „matka roku” – odrzekł , tłumiąc śmiech. Jak był mały, cieszyłby się, gdyby jego święta rzeczywiście tak wyglądały, ale teraz chciał urywać się z rodzinnego domu jak najszybciej. – Ja to nawet bym chciał, żeby i święta mój kochany ojciec zostawał dłużej w pracy – oznajmił, gdy Padme wspomniała o swoim tacie i dłuższej zmianie w szpitalu. Domyślił się, że nie jest to najlepszy temat do rozmów, więc nie mówił już nic o Bożym Narodzeniu. Może nie spowodował nagłej zmiany humoru u Krukonki, ale wolał nie nalegać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Wto Sty 17 2017, 23:32

Załamana Panda wysłuchała uważnie Jamesa rozważając w głowie jego słowa. Czyli krótko mówiąc jeśli się zakochała, to powinna w tym trwać, jeśli jednak Lope był dupkiem to powinna się odkochać? Faktycznie, porada na miarę romantyka XXI wieku. Rozumiała, że Krukon nie miał doświadczenia w tych kwestiach, więc nie miała mu oczywiście niczego za złe. Poza tym, że miała ochotę się napić albo upalić ziółkami. Od ciągłego wałkowania w myślach jednego tematu miewała coraz więcej migren i nie była pewna, czy to co czuje jest prawdziwe, czy jest wywołane tylko pewnymi potrzebami. Z drugiej strony jej organizm zachowywał się dość dziwnie, gdy tylko znaleźli się w pobliżu siebie, co przemawiało za tym, że jednak jej uczucie było prawdziwe.
- Podobno nie ma dziewczyny, chociaż pół szkoły do niego wzdycha i jest dupkiem. Oj, jest - zmarszczyła czoło przypominając sobie ich pierwsze spotkanie a potem wszelkie docinki na lekcjach. Jednak nie brała tego na poważnie, dopóki na zielarstwie nie powiedział kilku słów za dużo, za które dostał po prostu w twarz.
- Nie wiem, James, co zrobić - powtórzyła się, załamując ręce. Krukonka miała wyjątkowo zdezorientowany wyraz twarzy, który był wierzchołkiem góry lodowej tego, co działo się w jej głowie. - Ustaliliśmy, że do niczego między nami więcej nie dojdzie i postanowienia wziął szlag. Ale przecież mu nie powiem tego wprost, prawda? Spłoszy się, ucieknie albo nagle zaczniemy być w związku, czego chyba nie chcę... - kontynuowała, nie wiedząc nawet jak absurdalnie musi brzmieć. Która dziewczyna nie chciała związku z seksownym Hiszpanem?! Chyba tylko taka porąbana, jak Walijka.
- ...zresztą, nie wiem czego chcę. Jego chcę, a zaraz potem pojawia się ktoś inny, na początku ciekawy, a gdy dojdzie co do czego, to i tak chciałabym być z nim - zastukała nerwowo palcami w stolik, kątem oka spoglądając na Lotosa, który zaczął przemieszczać się ponownie po cukierni.
Zostaje tylko jedno wyjście. Padme przeniosła ponownie wzrok na Krukona, bo nie zrozumiała o czym mówił.
- Co? Pozbyć się kota? - oddanie rudzielca byłoby dla niej najstraszniejszą rzeczą na świecie. - Nie żyjemy w bajce, więc nie wróżę nam szczęśliwego zakończenia. On pewnie nie czuje czegoś podobnego a ja jestem wadliwa. Zbyt kocham pracę, żeby pójść na pewne ustępstwa, przez co kończył się każdy mój związek - wzruszyła ramionami. W zasadzie posprzątali całą cukiernię, więc James mógł spokojnie sobie pójść, ten jednak kontynuował rozmowę, co mile ją zaskoczyło.
- Muszę się napić, przynajmniej jak pijesz to chociaż świat przez chwilę nie kopie cię po tyłku - schyliła się, by pogłaskać kota po grzbiecie. Ten niewzruszony pieszczotą podleciał do Krukona, atakując groźny materiał spodni chłopaka.
- Doceniałam święta jak byłam mała. Wtedy ojciec stawał na głowie, by nie mieć dyżuru a babcia od wczesnego rana krzątała się w kuchni, pokazując mi coraz nowsze triki kulinarne. A potem dorosłam, zobaczyli, że mam własne życie... - wyjaśniła spokojnie swoje podejście do samotnych świąt.
- Raz spróbowali na siłę zrobić świąteczną atmosferę i skończyło się to katastrofą - wróciła myślami do jednych świąt sprzed kilku lat, kiedy wszystko było robione na ostatnią chwilę a na koniec dnia cała trójka się pokłóciła.
Jakiś czas później rozstali się, bo każde wróciło do swoich zajęć.

zt oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 708
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Pon Maj 01 2017, 21:04

Nie było to wcale miejsce, do którego Casper często przychodził. W cukierni było zbyt... słodko? Często widywało się tutaj urocze pary, albo grupki znajomych, którzy mieli ochotę na kawałek dobrego ciasta. Cas o wiele częściej zaglądał do herbaciarni - nie był jakimś wielkim smakoszem słodkości. Bardziej pasowały mu różnorakie napoje.
Tym razem uznał, że jest to dobre miejsce na spotkanie z @Alexis Blackwood. Zdziwił go sam list od przyjaciela, z którym kontakt zaczął mu faktycznie podupadać. Dziwiło go, jak błyskawicznie był w stanie pogodzić się z myślą, że rzuca wszystko na cały wieczór i biegnie się z nim spotkać. Znaczy, zawsze miał słabość do Alexa - ale nawet to nie potrafiło zmusić go do bycia koszmarnie lojalnym i, po prostu, dostępnym. Teraz wszystko poskładało się w ten sposób, że Tease mógł spokojnie opuścić Oasis.
Było już ciemno, toteż szedł wyprostowany, pewnym krokiem. Nie zamawiając jeszcze nic, usiadł przy jednym z wolnych stolików, rozglądając się czujnie za przyjacielem. Nie był pewien, co myśli o tym, że Alex ma złamane serce. Powinno to jakoś bardziej poruszyć Casprem, ale... Oprócz dziwnego rodzaju ekscytacji, żadnego smutku czy współczucia mężczyzna nie znalazł.
Cóż, to byłoby na tyle kwestii empatii!

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : z twoich koszmarów..
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 455
  Liczba postów : 148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12494-alexis-blackwood#336783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12497-it-s-so-nice-to-meet-you-let-s-never-meet-again#336847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12498-daredevil#336858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12501-alexis-blackwood#336887




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Pon Maj 01 2017, 21:49

/ Po wszystkim tak sądzę!
Stylóweczka, tylko bez tych okularków. XD

Ostatnimi czasy Alexis łaził nie dość, że wkurwiony, to załamany. Tak był ponadto potwornie zawiedziony.. Osoba którą kochał i się całkowicie oddał, złamała mu doszczętnie serce. A jako iż kiepsko dogadywali się od jakiegoś czasu, nie miał głowy do pewnych spraw.. może między innymi dlatego pewne znajomości się nieco posypały, poprzez ich zaniedbane, czego nie robił specjalnie. Aczkolwiek tak po prostu wyszło. Miał wpaść już nie raz i nie dwa do Oasis, lecz ostatecznie plany szły w błoto. Nie dlatego, że nie chciał.. nie miał na to ani ochoty ani siły. Owszem, nie było mu z tym zbyt dobrze, ale cóż poradzić.. I kiedy wszystko się totalnie spierdoliło, postanowił naprawić kontakty z Casperem. Wiedział, że sam sobie nie poradzi.. choć był wcześniej przekonany, że jakoś da radę. Kicha. Zatem posłał mu list i wyszło na to, że spotkają się wieczorem w cukierni. Och jakże on dawno nie był w takim miejscu! Także lepiej wybrać nie mógł. Tym razem miał nadzieję, że nadrobią stracony czas i wszelkie zaległości.. naprawdę nie chciał więcej tracić znajomości, a przecież Cas jest dlań niezwykle ważną istotką! To fakt niezaprzeczalny. Tak czy siak wina leżała zapewne po obu stronach, bo to raczej nie tak, że to wszystko przez Blackwooda ich relacje ździebko podupadły. Co nie oznacza, że jest już kompletnie skreślona, wszystko się da naprawić!
Kiedy nastąpiła odpowiednia pora, przebrał się w cieplejsze ciuchy, takie w swoim stylu i od razu teleportował do konkretnego celu. Po ostatnim zdarzeniu, wolał tak robić, by nic go po drodze nie zatrzymało i by się nigdzie więcej nie spóźnił. Wprawdzie pogoda się poprawiała małymi kroczkami, jednak chłód wciąż był odczuwalny na tyle, by Alexis się musiał opatulić, bo niestety on źle reaguje na takie temperatury. To straszny zmarzluch jest!
Pojawiwszy się w środku lokalu, rozejrzał się, aby namierzyć przyjaciela. Siedział przy jednym ze stolików. Niezwłocznie się do niego przysiadł z dość przybitą miną. - Heej Cas. Mam nadzieję, że u ciebie znacznie lepiej się w życiu układa, niż u mnie.. Echh, serio nie ogarniam, czemu on mi zrobił takie świństwo.. - wyparował na wstępie, nie ukrywając smutku, a jednocześnie również zawodu, które wyraźnie były słyszalne w jego ochrypłym głosie. Może to będzie dziwne, ale na momencik wstał z krzesełka i najzwyczajniej w świecie wtulił się w niego. Potrzebował bliskości, a wraz z tym wsparcia, co od razu rzucało się w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Nottingham, Anglia
Galeony : 708
  Liczba postów : 337
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163




Moderator






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Pon Maj 01 2017, 22:01

Wina z pewnością leżała po obu stronach. Casper miał tendencję do rzucania wszystkiego na rzecz swojej pracy. Oasis było jego oczkiem w głowie i nic nie potrafiło tego zmienić - chociaż miał wrażenie, że jego pracoholizm ostatnio i tak nieco odpuszczał. Dużą rolę w życiu mężczyzny zaczęła odgrywać również pewna urocza Gryfonka, co jedynie utwierdziło go w przekonaniu, że potrzebuje ludzi. Jakichś - najchętniej tych szczególnych, ale po prostu jakichś. Kiedyś była z niego większa dusza towarzystwa...
Mógł napisać do Alexa. Ich relacja przeżywała jakieś dziwne skoki - w Hogwarcie byli blisko, potem jeden dał się pochłonąć pasji, a drugi ambicjom. Jakiś czas temu próbowali znowu odzyskać kontakt, ale tu znowu pojawiły się same przeszkody. Caspra zaczęło irytować, jak bardzo los pokazywał mu, że pan Blackwood jest poza jego zasięgiem.
Podniósł wzrok na przyjaciela, a kącik ust sam podjechał mu nieznacznie do góry. Miał wrażenie, że nie widział Alexisa od wieków, ale teraz, w tej jednej chwili, przestało mu to przeszkadzać. Lubił to dziwne uczucie ekscytacji, które towarzyszyło mu prawie zawsze przy Blackwoodzie. Wmawiał sobie, że jakiekolwiek zauroczenie jest już dawno przeterminowane, ale słabość do ciemnowłosego miał i mieć będzie. Nawet, jeśli w głowie coraz częściej pojawiała się pewna ognista dziewczyna.
- Alexis - powitał go z niejakim zadowoleniem w głosie. Zaraz doszedł do wniosku, że mało to taktowne - mężczyzna wyglądał na poważnie przybitego. Cas nie należał do znawców w kwestii długoterminowych związków... - Cóż, tak właściwie, to chyba chwilowo nie mam na co narzekać... - Zaczął z zamyśleniem. Głównie chodziło mu o to, aby zdobyć nieco czasu na opracowanie strategii. Chyba po prostu powinien nieco poobrażać mężczyznę, który złamał serce Alexowi, a potem zapewnić go, że taka gwiazda zasługuje na kogoś lepszego. Brzmiało to wszystko durnie nawet w myślach Tease'a...
Ocknął się dopiero, gdy Alexis nagle wstał i... I go przytulił? Casper zmarszczył brwi z zaskoczeniem, ale niemal odruchowo objął mężczyznę i przyciągnął go bliżej siebie, zamykając w szczelnym uścisku. Gdzieś tam w duchu zapewne skakał z radości, ale w rzeczywistości niezbyt potrafił odnaleźć się w roli pocieszyciela. Gdyby przytulanie wystarczyło...
- Mogłem wybrać jakieś miejsce z alkoholem w menu... - Uznał, przesuwając lekko dłonią po plecach Blackwooda. - Tylko mi się tu nie rozpłacz.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : z twoich koszmarów..
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 455
  Liczba postów : 148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12494-alexis-blackwood#336783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12497-it-s-so-nice-to-meet-you-let-s-never-meet-again#336847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12498-daredevil#336858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12501-alexis-blackwood#336887




Gracz






PisanieTemat: Re: Cukiernia w Hogsmeade   Czw Sie 10 2017, 04:57

W tym przypadku tak właśnie było. Ale mniejsza z tym. Nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem, prawda? Dostali świetną szansę, aby coś w tym kierunku zmienić i odnowić znajomość. Nic nie jest stracone! Alexis jak już kogoś polubił, dbał o taką osobę i zawsze starał się znaleźć dla niej chwilkę, nawet jeśli miał w danym momencie napięty program. I gdyby nie to, że popadł w dość głębokiego doła, w ogóle nie zaniedbałby Caspera. Teoretycznie powinien do niego pójść od razu i mu się wyżalić, lecz jak to Blackwood, nie chciał okazywać przed kimkolwiek słabości, ani tym bardziej zasypywać kogoś swymi problemami. Wydawało mu się, że jakoś sobie z tym poradzi sam. Jednak nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo się pomylił... Wręcz było tylko coraz gorzej, a chłopak popadał w większą deprechę. Nigdy nie chciał niczyjego wsparcia i jakoś sobie radził na własną rękę. Natomiast teraz... zupełnie nie dawał sobie rady. Może to dlatego, że Iridion był pierwszym, który skradł jego serce, a dziwne zniknięcie basisty w jego mniemaniu było jednoznaczne z odejściem i zostawieniem go tu na pastę losu. I to uderzyło go z podwojoną siłą, sprawiając potężniejszy ból, który był bezapelacyjnie dlań nowy. Przez to czuł się obecnie tak strasznie zniszczony...
Miał generalnie nadzieję, że to dzisiejsze spotkanie z kumplem coś da i dzięki niemu poczuje się choć odrobinę lepiej. Nie przypuszczał, że kiedykolwiek będzie tak desperacko potrzebował innych ludzi, gdyż on w przeciwieństwie do Cas’a, przed osiągnięciem sławy nie należał zbytnio do osób towarzyskich. W każdym razie sam również mógł wcześniej do niego napisać, ale mówi się trudno. Może w końcu się im poszczęści, a ich relacje znów będą takie jak w Hogwarcie? Warto spróbować!
Póki co on zaś na nikim się nie skupiał; ot, nie miał na to najmniejszej ochoty i nie ma mu się co dziwić. Jak na złość nie mógł pozbyć się z głowy Comy i pewnie przez długi czas nie będzie to możliwe... Odkąd dostrzegł przyjaciela, starał się obdarzać go jak najweselszym wyrazem twarzy w miarę swych możliwości. - Cholernie się cieszę, że cię widzę. Stęskniłem się. Nie możemy już dopuszczać do takich długich rozłąk. To beznadziejne. - zauważył po krótkim namyśle, zanim wstał i się do niego przytulił. A potem nie wytrzymał i musiał to zrobić, praktycznie całkowicie się rozklejając. Niemniej nie zamierzał płakać. Kurde, nie przy ludziach! Już i tak marnie się prezentował, bez sensu byłoby wyglądać jeszcze żałośniej. Wówczas chyba zapadłby się pod ziemię... - Dobrze, że chociaż tobie się sprawuje. - dodał zgodnie z prawdą, bo tak z jego wypowiedzi wywnioskował, a kącik jego ust wygiął się wprawdzie w nieznacznym, acz szczerym uśmiechu. Przynajmniej Casper nie musiał przechodzić przez jakiś szajs... Właściwie to Alexis nie wymagał zbyt wiele. Byleby przy nim był w tym najgorszym okresie, a wbrew pozorom przytulanie naprawdę dużo tutaj da... Może nie wyleczy nagle każdej z ran na sercu, ale sam fakt, że może na kogoś liczyć sporo dla niego znaczył. Przede wszystkim go nie zostawił w potrzebie, ani nie odrzucił. W jego ramionach odczuł jakąś taką ulgę, a jednocześnie te wtulanie się w ciało mężczyzny działało na niego niezwykle kojąco. - Słodycze też mogą być. Posiedzimy tu trochę, a później najwyżej przejdziemy się gdzieś po jakiś alkohol. Co ty na to? - zaproponował takie rozwiązanie, uznając je za idealne, ponieważ z chęcią przekąsiłby coś słodkiego, a procenty mogą poczekać. Ostatnio wszelkie trunki były niemal nieodłącznym towarzyszem Blackwooda, także taka cukiernia dla odmiany mu nie zaszkodzi! Zamruczał cicho, czując przesuwającą się dłoń Cas’a po jego plecach, gdyż uwielbiał kiedy ktoś go po nich gładził; sprawiało mu przyjemność. Chwilowo nie chciał się od niego odrywać i tak dalej trwał z nim w uścisku. - Nie ma mowy! Nie jestem beksą... - na podkreślenie swych słów pokiwał przecząco głową. Owszem, było mu źle, czego nie ukrywał, jednak to nie był powód, by miał uronić w miejscu publicznym jakieś łzy. Bez przesady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Cukiernia w Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 23 z 23Idź do strony : Previous  1 ... 13 ... 21, 22, 23

 Similar topics

-
» Cukiernia w Hogsmeade
» Droga do Hogsmeade
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Cukiernia "Candy Crush"
» Cukiernia u Aiko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-