IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Boisko treningowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość




Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5352
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja, pałkarz, kapitan
  Liczba postów : 2596
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Boisko treningowe   Czw Cze 16 2016, 23:43


Boisko treningowe

Dolina Godryka również doczekała się swojego niewielkiego boiska treningowego umiejscowionego tuż przy jednym ze wzgórz. Trenują na nim zarówno lokalne, niewielkie drużyny, których skromne budżety nie pozwalają na częste rezerwacje stadionu narodowego oraz grupki entuzjastów i samouków, a także Ci, którzy cenią sobie ciszę i spokój, gdyż boisko do tej pory nie cieszyło się zbytnią popularnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 189
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko treningowe   Sro Lis 30 2016, 21:17

Na szczęście w taką porę roku jak ta, niewiele osób ma ochotę na jakiekolwiek treningi. Jest zimno, mokro, ponuro i ciemno. Złoty znicz ledwo widać w obecnych warunkach, ale przecież najważniejsze jest stawiać sobie wyzwanie! Złote, puchate zwierzątko, znikacz, umyka mi z dłoni prędko. Siadam na swoją starą, niezawodną miotłę i wzbijam się w powietrze. Mróz nie jest tak wielki, ale wystarczający, żebym jęczał z zimna i stękał ponuro przez pierwsze minuty, dopóki nie docenię faktu, że oto jestem w przestworzach i mogę cieszyć się swoją niezwykłą wywrotnością na miotle. Lecę zgrabnie i bez większych problemów kilka razy łapię swojego znikacza. Dla zabawy odlatuję co raz to trochę wyżej i dalej, by dać czas uciec mojemu przeciwnikowi.
Co jakiś czas nurkuję w las obok, kiedy tam mi ucieka niesforna złota kulka. A przez słabą widoczność, w pewnym momencie uderzam z całych sił głową w jedną z gałęzi. Lecę bezwładny jak worek ziemniaków na ziemię, kompletnie zamroczony. Już widzę w swoich okropnych wizjach jak łamię nogi, kręgosłup i wszystko co mogę.
Na szczęście upadam w błoto. Mój czarny dres staje się brązowy, tak samo jak wielka, żółta kurtka. Czapka gdzieś spada obok mnie, więc nawet moje piękne, różowe włosy są całkiem brudne. Nie wiem co się dzieje, prawdopodobnie mdleję, albo umieram na tym zapomnianym przez Boga boisku w Anglii! Cóż za okrutna śmierć, niegodna ukraińskiego szukającego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : -87
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko treningowe   Sro Lis 30 2016, 21:37

Josephine nie przepadała za podróżami, ale chcąc nie chcąc miała do załatwienia ważną sprawę w Dolinie Godryka. Dość niechętnie opuściła teren szkoły, chcąc bardziej zaszyć się w swoim przytulnym gabineciku, aniżeli w magicznej wiosce. Kiedy jednak znalazła się na miejscu doszła do wniosku, że chyba nie będzie tak źle - ostatecznie zabłądzi, ale zawsze może się teleportować z powrotem bez obaw, że zobaczy to ktoś niepowołany. To właśnie był jej problem mieszkania w zwyczajnych miastach, bo przecież nie mogła zrobić sztuczki ze znikaniem na środku Trafalgar Square, prawda?
Było dość ciemno, kiedy w końcu udało jej się zrobić to, po co się tu pofatygowała, uznała, że krótki spacer po okolicy chyba nikomu nie zaszkodził. Może jeszcze sobie tutaj kupi domek? Z drugiej strony w domku w Hogsmeade nie przebywała zbyt często... wyraźnie zadowolona ze swojego postępu życiowego, jakim spacer niewątpliwie był, ruszyła alejką prosto do parku a tam w wyniku pomylenia prostej ścieżki skręciła w stronę dużego pustego pola. Nie bardzo wiedziała gdzie się znajduje, dopóki jej bystre oko nie wyłapało latającego w powietrzu człowieka. Dolina miała własne boisko? Nigdy by na to nie wpadła. Nigdy też szczególnie nie interesowała się grą, w której lata się jak skończony cymbał za piłką. Nie fascynowało jej to - chyba - ani trochę, być może przez to, że była anty-sportowa i przede wszystkim miała mały lęk wysokości. Zresztą, gdy kilka razy widziała przypadek pogruchotanych kości na izbie przez upadek z miotły uznała, że spokojnie można tym zaprzeczyć tezie "sport to zdrowie". Nawet przy zwykłym bieganiu dla poprawienia kondycji można sobie narobić szkód! I bądź tu człowieku mądry.
Tym razem jednak nie miała nic lepszego do roboty, dlatego przystanęła spoglądając na Kostję. W myślach zastanawiała się, w którym momencie spadnie na ziemię, ale nie, żeby życzyła mu źle... no dobrze, rozśmieszyłoby ją to prawdopodobnie dość mocno. Chwilę później Kostja faktycznie wylądował na ziemi, nie podnosząc się z niej przez dłuższy czas, dlatego w przypływie dobrego serca pofatygowała się w jego stronę. A co jeśli się zabił? Byłoby na nią! Przykucnęła nad chłopakiem sprawdzając czy oddycha a potem zaczęła delikatnie klepać go po policzkach.
- Halo, ej... słyszysz mnie? Wszystko w porządku? - entuzjazm w jej głosie był tak wielki jak entuzjazm dzieci na lekcji wróżbiarstwa, ale w pewnej chwili zaczęła obawiać się, że faktycznie chłopak zrobił sobie krzywdę. Zgarnęła posklejane od błota włosy z jego twarzy, lekko nim potrząsając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 189
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko treningowe   Sro Lis 30 2016, 23:34

Wciąż nie chcę umierać w tym pięknym kraju, gdzie ktoś sprząta śmieci i nie ocierają się one o nogi na każdym kroku, tak jak przy moim starym bloku w rodzinnym mieście. Czuję po raz kolejny wyrzuty sumienia, że nie zaprosiłem przed śmiercią matki do Doliny Godryka. Bo technicznie rzecz biorąc mogłaby tu ze mną mieszkać. Ale ona chce dać mi wolność i pewnie boi się opuszczać jedyne znane jej miejsce na świecie.
Dalej bym sobie rozmyślał o mojej matce, zanurzony w miękkim błocie, rozpatrując najróżniejsze etapy mojego życia. Ale słyszę głosy, które mi nie pasują do mojej wyobraźni, w której dalej widzę szare bloki.
Muszę przyznać, że angielski wypowiadany przez dziewczyny brzmi wyjątkowo ładnie i jest to jeden z powodów, dla których mam ochotę zostać tu na zawsze. Uśmiechnąłbym się, gdyby moje mięśnie twarzy były mi posłuszne, ale niestety tak nie jest. Pewnie na mojej chudej buźce maluje się wyraz skołowanego grymasu, o ile potrafisz to sobie wyobrazić. Mrugam nadgorliwie, próbując otworzyć oczy. Wciąż Cię nie widzę, a nawet kiedy udaje mi się rozchylić powieki, dalej Cię nie widzę. Jest ciemno. Na początku rozumiem, że jest ciemno na dworze. Potem przyswajam do wiadomości, że na dodatek póki co mam ciemno przed oczami. Otępiały próbuję się podnieść. Wsadzam dłoń w błoto i leniwie podnoszę się z mojego wygodnego siedziska. W końcu widzę zarys sylwetki. Martwię się o siebie serdecznie, ale równocześnie próbuję dojrzeć kto mnie ratuje. Nie wiem czy jesteś brunetką, blondynką, ładną dziewczyną, czy pryszczatą czarownicą. Mrużę oczy i dalej nic nie widzę.
- Cześć - witam się głupkowato i chcę odgarnąć z twarzy resztę włosów, przez co teraz moja piękna buzia jest brudna. Po chwili przypominam sobie o najważniejszej rzeczy i zrywam się z miejsca. No dobra, to trochę górnolotnie powiedziane. Po prostu zaczynam się dziko kręcić na miejscu, za wszelką cenę próbując się podnieść z niezwykle marnym skutkiem. - Moja miotła - mówię do Ciebie, łapiąc Twoje ramię i potrząsając nim delikatnie. Musisz mi pomóc, jesteś jedyną całkowicie sprawną tu osobą, a moja miotła to moja druga połówka. A dopóki nie kwapisz się, by jej szukać, dalej staram się wstać, opierając się o Ciebie niezbyt grzecznie, całym swoim ciężarem. Przykro mi, muszę ją znaleźć, a zapomniałem o różdżce. W przypływie zbyt dużych emocji, dalej zapominam o wyciąganiu magii z kieszeni i staram się pomóc sobie mugolskimi sposobami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : -87
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko treningowe   Sro Lis 30 2016, 23:48

Widząc jak chłopak o wyjątkowo absurdalnym dla niej kolorze włosów zaczyna reagować, odetchnęła z ulgą. Kiedy otworzył oczy, próbując się podnieść, ona stanowczym ruchem go przytrzymała.
- Nie ruszaj się, miałeś wypadek. Nie możesz wykonywać gwałtownych ru... - i nim zdążyła dokończyć zdanie, Kostja zaczął wiercić się w miejscu brudząc przy okazji jej czysty płaszcz. Zacisnęła usta w wąską linijkę, próbując się tym nie przejmować, ale poskutkowało to tym, że wbiła mu palce w zagłębienie między ramieniem z obojczykiem, żeby się uspokoił. Ten chwyt podobno pomagał, nie była pewna.
- Posłuchasz mnie w końcu? Siedź na dupie i się nie ruszaj. Uderzyłeś się w głowę, zemdlałeś, masz spory czerwony ślad na czole. Zaraz znajdziemy miotłę, ale na razie odpowiedz mi na kilka pytań. Wszystko w porządku? Nie kręci ci się w głowie? Jaki mamy dzisiaj dzień tygodnia? - górę wzięły uzdrowicielskie odruchy a jej francuski akcent zaczynał powoli przebijać w mowie w przypływie irytacji. Musiała sprawdzić czy aby przypadkiem nie ma wstrząśnienia mózgu, amnezji, czegokolwiek z tych rzeczy. Każda inna osoba zareagowałaby podobnie, nie przejmując się na razie miotłą, która prawdopodobnie leżała kilka metrów dalej od miejsca wypadku.
- Nie ruszaj się, słyszysz? - powiedziała w końcu, podnosząc się do góry. Różdżką oświetliła sobie okolicę idąc w stronę, z której Kostja najpewniej przylatywał. Szła dość daleko i powoli zaczęła tracić nadzieję, gdy dostrzegła miotłę między krzakami. Chwyciła ją, wracając do chłopaka. Nie wiedziała czy jest sprawna, skąd miała wiedzieć? Znała się na przypadłościach ludzkich a nie przypadłościach czarodziejskich akcesoriów. Położyła miotłę obok niego, spoglądając nań z góry.
- Musisz przyłożyć sobie coś zimnego do czoła. Ale na dzisiaj koniec treningów, dasz radę się podnieść? - zgarnęła pukle czarnych włosów za uszy, wystawiając dłoń w stronę nieznajomego, by pomóc mu się podnieść z błota.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 189
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko treningowe   Czw Gru 01 2016, 00:19

Mam piękne włosy.
I wcale Cię nie słucham, próbuję znaleźć miotłę. Jaki wypadek, jaka głowa, moja przyszłość leży gdzieś w krzakach, a mnie jeszcze nie stać, by zafundować sobie lepszą. Przykro mi, póki co Twoja uroda jest dla mnie nieważna, a Twoje starania bezsensowne. Sykam dopiero kiedy mocno łapiesz mnie za ramię i automatycznie próbuję oderwać od siebie te blade szpony.
- Ała! - mówię oskarżycielskim tonem, ale przynajmniej teraz masz moją stuprocentową uwagę. Mówisz coś do mnie, a ja czuję się oszukany, bo wiem, że mam do czynienia z kimś spoza Wielkiej Brytanii, chociaż na początku szczerze wierzyłem, że masz nieskazitelny akcent, prawdopodobnie przez uderzenie w głowę. Dotykam swojego czoła w poszukiwaniu jakiegoś potwierdzenia wiadomości, które mi właśnie przekazałaś, czyli jakiejś świeżej krwi. - Kręci - odpowiadam w końcu posłusznie i marszczę brwi na kolejne, podchwytliwe pytanie. Zawsze byłem kiepski z dni tygodnia po angielsku. Na swój pierwszy trening przylazłem złego dnia, wyobrażasz to sobie? - Środa? - strzelam, mając nadzieję, że zaliczyłem ten okropny test, który dostałem w środku lasu.
Słyszę, że mam się nie ruszać, ale nic sobie z tego nie robię. I tak próbuję wstać, a kiedy mi się nie udaje, zaczynam czołgać się po ziemi. Dlatego kiedy wracasz jestem o kilka centymetrów dalej niż tam gdzie mnie zostawiłaś i do tego jestem jeszcze bardziej umazany.
- Moja miotła! - krzyczę z ulgą i biorę od Ciebie mój cenny skarb. Sprawdzam szybko jej równowagę, zachłannie dotykam jej każdego elementu, by sprawdzić czy nic się jej nie stało. Najchętniej wsiadłbym na nią, żeby sprawdzić czy nie skręca przypadkiem odrobinę w lewo, czy jakaś inna straszna rzecz się nie stała, ale oczywiście nie mam siły na nią wejść.
- Nie wiem, chyba jeszcze chwilę posiedzę - stwierdzam na propozycję wstania i próbuję wręczyć Ci miotłę. - Może zrobiłabyś okrążenie i sprawdziła czy wszystko działa? - wykładam propozycję nie do odrzucenia i zamiast podać Ci moją ręką, daje Ci miotłę. Ja przez Twoje śmieszne wymawianie niektórych głosek, które powinny drżeć, a ty je przeciągasz dziwacznie, już wiem, że jesteś osadzona we francuskich klimatach. Ty pewnie już domyślasz się, że ja w wschodnich, bo niestety nie umiem kompletnie ukrywać swojego specyficznego akcentu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : -87
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko treningowe   Czw Gru 01 2016, 00:35

Entuzjazm z powodu miotły ją zdziwił, jednak nie skomentowała tego na głos. Przypatrywała się w milczeniu jak Kostja ogląda swoją miłość, zastanawiając się głęboko w duchu co takiego fajnego jest w lataniu za piłką. Wnioski jakie wysnuła spowodowały, że mniej więcej z tego samego powodu ona kochała uzdrawianie ludzi i wyłapywanie ciężkich przypadków. Potem uznała, że skoro i tak już jest brudna, usiadła obok na ziemi. Czasami bywała zbyt pedantyczna w swoim zachowaniu, ale wszystko wyniosła z domu, z setek lekcji na temat manier i dobrych zasad w towarzystwie. Te z kolei głęboko zakorzenione w niej od dziecka nie chciały się odczepić, przez co potem wychodziła na śmiertelnie poważną starą malutką.
Myślała, że wieczór pełen niespodzianek się skończył, ale najwidoczniej dopiero rozpoczął się na dobre - spojrzała na niego zszokowana, kiedy usilnie chciał wręczyć jej swoją miotłę, blednąc trochę na twarzy.
- Nie ma mowy. Jest ciemno, jestem ślepa i siedzimy w środku lasu. Chyba nie chcesz, żebym ci połamała miotłę, co? - próbując podejść go psychologicznie, wpatrywała się dość zaciekawionym wzrokiem w twarz chłopaka. Wyłapała wschodni akcent, który ją pozytywnie rozśmieszał, jednak teraz czerwony ślad na jego czole nie dawał jej spokoju.
- Chodź, trzeba ci to opatrzyć. Musisz się położyć - zaproponowała czując, że jeśli nie zgodzi się dobrowolnie to będzie musiała zmusić go siłą do ruszenia się z lasu. Poza tym faktycznie zapadły ciemności egipskie i robiło się zimno. A ona nie lubiła zimna, chociaż wyglądała tak, jakby ze słońcem się pokłóciła.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 189
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko treningowe   Czw Gru 01 2016, 01:02

Może kiedyś poznasz mnie lepiej i zrozumiesz ile daje mi to "latanie za piłką", którego twierdzisz, że nie rozumiesz, chociaż sama masz pasję równie intensywną co ja. Znowu przykuwasz moją uwagę kiedy siadasz obok mnie. W końcu jest błoto, brud i syf, a ze stereotypów doskonale wiem, że dziewczyny z Francji są bardzo czyste. Stereotypy to świetne źródło informacji i na pewno to jest prawda. Widać to po tym, że masz świetne maniery, a ja śmieszne ubrania. Czyż to nie należy do kanonu przypisanego naszym narodom?
W ogóle mnie nie słuchasz, dlatego cmokam z niezadowoleniem i dalej wciskam Ci miotłę. Mówisz całkiem logiczne argumenty, na szczęście przypominam sobie o tym, że posiadam różdżkę i jednym machnięciem zapalam ją. W końcu Cię dobrze widzę i mimowolnie zauważam, że jesteś ładna i bardzo blada. Nawet bardziej niż ja. Jednak nie mam teraz głowy do podrywów, czy komplementów.
- Wsiądziesz na miotłę, zaciśniesz mocno dłonie na rączce i polecisz kilka metrów do przodu, a potem powiesz czy leci prosto. Nie umiesz sterować, a ona jest stabilna, więc powinna lecieć prosto - tłumaczę pośpiesznie, chaotycznie, ale z ogromną pasją. - A potem dla Ciebie położę się nawet w jeziorze jak będziesz chciała - dodaję na ten rozkaz kładzenia się z powrotem w błocie. Głowa mi zaraz pęknie, ale dalej się targuję, bo jestem szalony na punkcie Qudditcha i nie wziąłem dziś eliksiru Spokoju, jak zwykle przed treningiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : -87
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko treningowe   Czw Gru 01 2016, 01:16

Gdy światło z różdżki "uderzyło" ją po oczach, odruchowo zasłoniła twarz ręką a potem ponownie na niego zerknęła. Dalej próbował namówić ją do latania na miotle? Chyba AŻ tak jej nie kochał, skoro namawiał nieznajomą do krótkiego lotu. Patrzyła na niego jak na szaleńca, a na jej twarzy chyba zaczynał powoli pojawiać się grymas przerażenia. Miotła miała sama lecieć prosto? Z pewnością. Przy szczęściu Jose do jakichkolwiek sportów i gier zatrzymałaby się na najbliższym drzewie a nie sądziła, że chłopak byłby wstanie ją uratować.
- Za mocno uderzyłeś się w głowę - odmówiła ponownie, a potem próbowała jeszcze raz namówić go do wstania. Jej próby poszły na marne, dlatego ostatecznie wzruszyła ramionami.
- No to poleżymy sobie tutaj razem. Może nic nas nie zje, podobno po dolinie chodzą dziwne stworzenia a mandragory wyją o poranku... - rozejrzała się wokół i chociaż wizja survivalu w nieznajomej okolicy była kompletnie nie w jej stylu, tak opieka nad pacjentem była ważniejsza. Bo chcąc nie chcąc stał się jej pacjentem, chociaż nie wyglądał na chłopca, który mógłby odwiedzić skrzydło szpitalne by wytarła mu smarki lub naprawiła kość.
- Nie próbuj mnie namawiać, nie umiem latać, boję się i... no, to twoja zabawka. Potrafię zgubić się w tak małym miasteczku jak to, bo skręcę w złą ulicę, a ty namawiasz mnie do lotu na miotle?! Nie, nie i nie - wyjawiła życiowy sekret przed obcą jej osobą, ale uznała, że może wtedy odpuści. Przy okazji wyciągnęła różdżkę z kieszeni płaszcza, obracając ją między palcami.
- Naprawdę się stąd nie ruszysz? - przerwała ciszę, kontrolnie zerkając na Kostję. Ten wyglądał na niewzruszonego jej słowami, co jednak nie zburzyło jej spokoju ducha. Była cholernie spokojna. Jak kwiat na środku niewzruszonej tafli jeziora, jak uroczy leniwiec zwisający z drzewa. Jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Kijów
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 189
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13716-konstantin-dementiew?nid=7#364177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13717-priwiet#364180
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13721-kostja#364254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13719-kostja-dementiew#364221




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko treningowe   Czw Gru 01 2016, 01:54

Nie myślę do końca trzeźwo, jestem zbyt zestresowany, że coś jej się stało, żeby przemyśleć wszelkie możliwe problemy płynące z tego pomysłu. Dlatego namolnie próbuję wsadzić Cię na miotłę, chociaż kompletnie nie masz na to ochoty. Pewnie miałem minę szaleńca, więc słusznie gapiłaś się na mnie jak na wariata. Szczególnie kiedy z zakrwawioną twarzą próbuję Cię usadzić na miotłę, której widać, że się śmiertelnie boisz. Wierzgamy się jakoś nieporadnie. Ty próbujesz mnie postawić na nogi, a ja najwyraźniej wpakowuję Ci miotłę w ręce. Nie możemy dojść ze sobą do ładu.
Prycham głośno na postanowienie spania w lesie i rozglądam się wokół, odrobinę zbyt gwałtownie, bo aż przez chwilę kręci mi się w głowie. A kiedy ją dotykam z lekkim grymasem, znowu mnie boli, bo wsadzam brudne palce do rany.
- Byłbym obok - mówię zdziwiony faktem, że boisz się latać kiedy ja jestem obok. Pewnie skoro nie lubisz latać na miotle, to nie znasz się na graczach Quidditcha, czy drużynach i nie masz pojęcia kim w ogóle jestem. Powoli to sobie uzmysławiam, kiedy to sobie siedzimy w ciszy. Rozważam wszelkie za i przeciw co możemy zrobić i żadna z opcji na które Ty jesteś gotowa, mi nie odpowiada. A ja przecież jestem coraz bardziej niespokojny i nie ma we mnie płynu, który zwykle uciszał moje zszargane nerwy.
- Dobra, musimy stąd iść, masz rację, nie wiemy jakie tu są zwierzęta - stwierdzam w końcu i potulnie pozwalam Ci pomóc mi się podnieść. Jednak już po kilku sekundach wiem, że nie ujdę daleko, a perspektywa Ciebie, noszącej mnie do domu, nawet na magicznych noszach, sprawiała, że skrzywiłem się machinalnie. Wciąż ściskam w dłoni miotłę. Korzystając z Twojej chwilowej nieuwagi i faktu, że stoję za Tobą, przerzucam nogę przez mój latający pojazd. Zanim się zorientujesz ciągnę Cię na nią i już lecimy kilka metrów nad ziemią. Przerzucam Twoją zgrabną nogę przez miotłę i umieszczam Twoje dłonie na trzonku miotły, a na nich kładę swoją. Mimo urazu robię to wyjątkowo pewnie i mocno trzymam Cię w pasie jedną ręką przez cały czas.
- Nie będziemy iść taki kawał po ciemku, skoro mamy pojazd. Jeśli zemdleję, nakieruj nas tam, gdzie są te domy - mówię i pokazuję Ci na osiedle domków w Dolinie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : -87
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Boisko treningowe   Czw Gru 01 2016, 10:24

Pierwszą przebijających wśród reszty cechą Josephine - poza tym, że jest dzikusem - jest spokój i opanowanie, które czasami potrafiło aż przerazić. Ale wymieniony spokój i opanowanie tyczyło się jej pracy i sytuacji mniej stresujących. Teraz jednak sytuacja była tak cholernie stresująca, że chciała albo umrzeć albo co najmniej zwymiotować. Mugole miały swoje choroby lokomocyjne, ona miała chorobę lokomocyjną na miotłę podjudzaną w dodatku lękiem wysokości, dlatego kiedy znalazła się w powietrzu w zbiegu dziwnej szarpaniny wymyślała w głowie najokrutniejsze kary jakie spotkają Kostję, gdy przeżyją w ogóle ten lot. Jego słowa nie pomogły a zaniepokoiły ją do tego stopnia, że była nawet skłonna się obrócić i walnąć go w twarz - fakt faktem skamieniała do tego stopnia, że nie była w stanie poruszyć nawet palcem.
- CO? JAKIE ZEMDLEĆ?! SPRÓBUJ TYLKO TO OBIECUJĘ CI, ŻE BĘDZIESZ UMIERAĆ DŁUGO I POWOLI - krzycząc jak opętana histeryczka, zamknęła oczy przyzywając po francusku Boga, Merlina i wszystkie bóstwa indyjskie, na przemian z przekleństwami i modlitwami o przeżycie. Nie mogli się po prostu teleportować? Te-le-por-to-wać?! Jako pielęgniarka posiadała tę zdolność i chciała oszczędzić sobie adrenaliny, przez którą chyba dostawała powoli zawału serca i wylewu jednocześnie.
- ZACZNIJ SIĘ ODZYWAĆ, CO? HALO?! - chciała, żeby do niej mówił. O ile niespecjalnie chciała z nim już rozmawiać, tak w tej chwili pragnęła słyszeć chrapliwy głos Kostji z tym śmiesznym wschodnim akcentem.
Lot, który trwał dość krótko w jej mniemaniu dłużył się, kiedy jednak znaleźli się na ziemi na nogach jak z waty aż usiadła na ziemi. Spojrzała nań a w jej oczach dało się dostrzec mieszankę chęci mordu i przerażenia jednocześnie. O spokoju nie było w ogóle mowy. Nie wiedziała czy się śmiać, czy płakać, czy może znowu zacząć się na niego drzeć na całe osiedle. Gdy funkcje życiowe zaskoczyły, wstała i w płaszczu umorusanym błotem podeszła do chłopaka.
- Uznam, że jesteś niepoczytalny przez ten wypadek - odetchnęła głęboko, przyglądając mu się uważniej. Teraz, w świetle w końcu mogła to zrobić. - Przemyj ranę, przyłóż coś zimnego i się połóż. Jeśli do jutra nie przejdzie musisz jechać do Munga - powiedziała, kontrolując ranę a potem obróciła się na pięcie. Pacjent w domu, prawie zdrowy, co miała tu więcej robić?

zt oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Boisko treningowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki
» Boisko szkolne
» Boisko quidditch'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-