IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?   Pon Cze 20 2016, 18:23


Retrospekcje

Osoby: Casimir Spencer-Moon, Prudencía O. Velásquez
Miejsce rozgrywki: Hiszpania
Rok rozgrywki: Lato 2014
Okoliczności: Casimir podczas zwiedzania Barcelony poznaje miejscową dziewczynę - Prudencíę.



Ciężko było negocjować, gdy słabo znało się język. Próbował przetłumaczyć na hiszpański ile może poświęcić na pocztówki, jednak sprzedawca zdawał się nie rozumieć niczego z połamanych, pokręconych stylistycznie zdań chłopaka. Hiszpan wziął z dłoni Casimira garść miedzaków (prawdopodobnie dużo więcej, niż pocztówki były warte) i podał mu kilka fotografii miasta z miejscem na odwrocie na własny dopisek. Zdjęcia były ożywione za pomocą magii i zmieniały się tak, by wiernie odwzorowywać pogodę nad Barceloną. Chciał wysłać jedną sztukę do rodziców, resztę zaś do znajomych.
Lekko niezadowolony z kosztów zakupów ruszył dalej miejscowym odpowiednikiem Pokątnej. Ulica ta wydawała mu się dużo dłuższa niż ta angielska. Być może było to tylko złudzenie wywołane tym, że zdecydowanie częściej się zatrzymywał. Gdy zaglądał na Pokątną, zazwyczaj miał jeden cel, do którego dożył nie robiąc sobie po drodze przystanków przy innych sklepach. Tutaj zaś co chwilę zatrzymywał się przed witrynami.
Miał problem ze znalezieniem takiego porządnego sklepu z książkami, coś jak "Esy i Floresy". Potrzebował dokładnej mapy okolicy i był przekonany, że najszybciej dostanie ją w porządnie zaopatrzonej księgarni.
Nie mógł sobie poradzić, dlatego postanowił zaczepić kogoś i poprosić o radę. Niedaleko akurat przechodziła dziewczyna o jasnych brąz włosach, na oko w podobnym wieku do niego. Bez wahania podszedł do niej. Wokół było dużo innych ludzi, których też równie dobrze mógł zaczepić, ale uznał, że najłatwiej dogada mu się z kimś w jego wieku.
- Mogę zająć chwilę? - spytał się dziewczyny zatrzymując się przy młodej kobiecie. Patrzył się prosto na nią, więc nie mogła mieć wątpliwości, że mówił do niej - Wybacz, nie jestem stąd. Szukam pomocy w odnalezieniu jednego miejsca.
Wyglądał w miarę jak miejscowy - opalona skóra, koszula z rozpiętymi dwoma najwyższymi guzikami, spodnie sięgające za kolana - jednak to jaki miał akcent wyraźnie wskazywał na kogoś z wysp.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 21
Skąd : Barceona, Hiszpania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 97
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12863-prudencia-velasquez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12889-ta-od-wesela#346664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12887-mr-fatum#346661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12888-prudencia-o-velasquez#346663




Gracz






PisanieTemat: Re: Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?   Pon Cze 20 2016, 21:08

Było lato. Co znaczyło, że jej nauka oficjalnie dobiegła szkoła. Zdała wszystkie egzaminy i dostała już wyniki i niby powinna się cieszyć, ale jakoś nie miała z czego. Nadal nie wiedziała co robić ze swoim życiem. A na cokolwiek wpadła babka z dziadkiem stwierdzali, że to zbyt niebezpieczne dla osoby takiej jak ona. Jakby była upośledzona, albo co najmniej straszliwie chora. A ani jedno, ani drugie jej nie dotyczyło. Wiedziała dokładnie, że nie pozwalają jej na podjęcie żadnej decyzji, bo każda z nich doprowadziłaby ją w końcu do opuszczenia domu, a na to, nie chcieli pozwolić.
Dobrze, że mogła chociaż wychodzić z rezydencji. Ale oczywiście, że nie sama bo co jak dostaniesz wizji na środku ulicy? pytała zawsze babka, a że Pru nie miała na to odpowiedzi nie miała też innego wyjścia jak zgodzić się na wałęsającego się za nią ochroniarza.
Szła właśnie Callejón Diagon, chciała kupić składniki do maści leczącej, bo jeden z jej młodszych braci nieostrożnie zbił sobie kolano na kwaśne jabłko. Albo i gorzej. Właściwie nie wiele z niego zostało. I choć wyleczyła to już zaklęciem, wiedziała, że zostanie mu po nim wielki siniak. Zaś maść, którą wynalazła w jednej z książek idealnie przeganiała siniaki w ciągu kilku godzin. Już miała wejść do sklepu zielarskiego, kiedy ktoś zwrócił się do niej. Zatrzymała się w pół kroku odwracając głowę na właściciela zdań. Jej wzrok padł na dwa rozpięte guziki i prawie automatycznie wrócił do niej flesz ze snu. Przekrzywiła lekko głowę w lewo i uniosła dłoń, zatrzymując Bobo, który już zmierzał w jej stronę, chcąc chyba przegonić nieznajomego. Bobo nie był taki zły. Tylko mało mówił. Właściwie w ogóle i cały czas miał taką dziwną minę, jakby coś uwierało go w bucie.
-Curso(przy tł. Oczywiście)- opowiedziała w ojczystym języku, po chwili reflektując się i przechodząc na angielki. - Czego szukasz señior? - zapytała, zastanawiając się jednocześnie, co wspólnego z jej wizjami ma stojący przed nią chłopak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Re: Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?   Pon Cze 20 2016, 21:51

Zanim jeszcze odpowiedziała odwrócił głowę w lewo, ku mężczyźnie, którego zatrzymała gestem. Nie zwrócił na niego wcześniej uwagi, lecz teraz słuchający się nastolatki osobnik oraz powiązanie między nimi stało się dla Casimira niezłą zagadką.
- Dziękuje za pomoc, seniorita. Nie zajmę państwu dużo czasu - odpowiedział skupiając się ponownie na damie przed nim. Wprawdzie pierwszego wypowiedzianego przez nią słowa nie zrozumiał i miał wrażenie, że mogło być to przekleństwo, ale ogólnie wydawała się miłą dziewczyną. Miał nosa, że podszedł akurat do niej.
- Szukam miejsca, gdzie mógłbym zdobyć mapy. Nie mogę jednak znaleźć żadnej księgarni. Czy jest jakaś w pobliżu? - przedstawił w szybki i bezpośredni sposób przedstawił swój problem. Uśmiechnął się śmiało do niej. Wierzył, że dzięki takiemu uśmiechowi sprawia wrażenie przyjemniejszego i przyjaźniejszego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 21
Skąd : Barceona, Hiszpania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 97
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12863-prudencia-velasquez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12889-ta-od-wesela#346664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12887-mr-fatum#346661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12888-prudencia-o-velasquez#346663




Gracz






PisanieTemat: Re: Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?   Wto Cze 21 2016, 02:25

Prudencia była w sumie już przyzwyczajona do Bobo. Zazwyczaj chodził za nią w milczeniu, co irytowało ją, głównie dlatego, że skoro spędzał z nią prawie całe dnie, miło byłoby, gdyby od czasu do czasu zmienił z nią kilka zdań. Nie raz, w czasie spacerów po jednym z parków w Barcelonie mówiła do niego. Ale bardziej wyglądało to na monolog, który prowadziła sama z sobą, z dłońmi splecionymi na plecach, niż na dialog. Bobo, choć niewiele starszy od niej, odpowiadał zdawkowo, albo nie odpowiadał w ogóle. Czasem miała wrażenie, że po prostu jej nie znosi. Że łazi za nią tylko dlatego, że potrzebuje pieniędzy i gdyby kiedyś ktoś zaproponował mu lepiej płatną pracę, to zostawiłby ją bez chwili namysłu.
-To Bobo, mój guardia de seguridad. - pośpieszyła z wytłumaczeniem, jednak nie mogąc znaleźć angielskiego odpowiednika słowa ochroniarz użyła tego znanego sobie, choć pewnie i to za wiele nie pomogło. Nachyliła się trochę do niego i przyłożyła dłoń do ust, jakby w konspiracyjnym szepcie, które jej ochroniarz z pewnością słyszał. - Nic nie robi, po prostu jest. Nie przejmuj się nim.- uśmiechnęła się uroczo do chłopaka, a potem zerknęła na Bobo, jakby chcąc sprawdzić jego reakcję. Ten jednak nadal niewzruszenie stał, po prostu patrząc się na przechodzący obok tłum, ale Pru doskonale wiedziała, że pilnuje ją kątem oka. Jeszcze kiedyś uda jej się sprawić, że wywoła jakąś reakcję u niego. Na pierwszy rzut oka ciężko w ogóle było uznać go za ochroniarza. Ubrany był w koszulę w kratę i szorty w khaki, a dłonie miał wciśnięte w kieszenie. Na nosie zaś narzucone okulary przeciwsłoneczne. Pru sięgnęła do kapelusza który zdobił jej głowę i poprawiła go nieznacznie zwracając swą uwagę znów na nieznajomego.
-A dokąd chcesz trafić, szybciej będzie jak Cię zaprowadzę. - odpowiedziała z uśmiechem. Rzadko kiedy mówiła w formie mnogiej. Bobo przez większość czasu i tak nic nie mówił. Po tylu latach spędzonych razem, czasem zapominała, że ciągle z nią jest. Trochę żałowała, że nie jest bardziej jej przyjacielem, niż ochroniarzem. Ale jak dotąd nic nie udało jej się na to poradzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Re: Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?   Wto Cze 21 2016, 17:21

Zrozumiał ją wystarczająco. Słowo "Guardia" od razu skojarzyło mu się z "guardian", czyli obrońcą, a "seguridad" powiązał z angielskim "security". Wynikało z tego, że ten chłopak, Bobo, był kimś w rodzaju strażnika dziewczyny. Casimir od razu poczuł większy respekt do hiszpanki, która musiała mieć albo wysokie pochodzenie, albo zamożnych rodziców, albo obie te rzeczy na raz. Sam miał to pierwsze, więc nie poczuł się specjalnie onieśmielony, ani też nie zdziwiła go taka praktyka obronna. Rodzice często powtarzali mu, że nie powinien podróżować bez żadnej obstawy, że był na to zdecydowanie za młody.
- To bardzo miłe z Twojej strony, ale nie chcę nadużywać twojej uprzejmości. Tak naprawdę to chcę odwiedzić kilka miejsc takich jak Park Güell, Sagrada Familia... Nie oczekuje, że panienka odprowadzi mnie do każdego z nich - odparł dziewczynie przestając już dłużej zwracać na ochroniarza. Nie spodziewał się, że dziewczyna, zapewne zajęta swoimi sprawami, będzie mogła poświęcić mu więcej czasu. Wskazanie drogi do księgarni było wszystkim, czego od niej oczekiwał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 21
Skąd : Barceona, Hiszpania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 97
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12863-prudencia-velasquez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12889-ta-od-wesela#346664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12887-mr-fatum#346661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12888-prudencia-o-velasquez#346663




Gracz






PisanieTemat: Re: Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?   Wto Cze 21 2016, 18:11

Pru polubiła tego chłopaka stojącego przed nią. Zazwyczaj wzmianka o ochroniarzy strasznie onieśmielała ludzi. A ci stawali się przesadnie mili i nad wyraz skryci. Strasznie tego nie lubiła. Tak samo ja strasznie nie lubiła swojego pochodzenia, a już najmocniej nie lubiła swojego daru, przez który trzymano ją ciągle w klatce. Miała siedemnaście lat i jeszcze nigdy nie była poza Barceloną. O fakcie, że nigdy nie była nigdzie sama, już nawet nie ma co wspominać. Wszędzie i zawsze jej ktoś towarzyszył. Może ciągła obecność Bobo nie byłby tak nużąca, gdyby ten wykazywał jakiekolwiek chęci do rozmowy z nią. Wtedy jego obecność byłaby nawet pożądana. Ten jednak milczał jak zaklęty. Czasem tylko odpowiadając jej półsłówkami, kiedy była taka konieczność. Znała go już od kilku ładnych lat, a do tej pory nie wiedziała, jak ma na imię, skąd pochodzi, czy dokładnie ile ma lat. Nie mógł być wiele starszy od niej. Może po prostu rozmowa z takim gówniarzem jak ona nie była na jego poziomie. Nie wiedziała. Za cel postawiła sobie, że kiedyś wyciągnie z niego chociaż jedno całe zdanie, na razie jednak ponosiła sromotną porażkę.
Słuchała uważnie słów chłopaka z uśmiechem, który nagle zszedł z jej ust gdy wymienił Park Güell. Poczuła dziwna, nieprzyjemne uczucie związane z właśnie tym miejscem dzisiaj. Złapała go za ramię, zdecydowanie za mocno, jak na zwykłe dotknięcie a jej oczy jakby na chwilę zaszły mgłą. Bobo przestąpił z nogi na nogę, jakby gotowy do ruszenia w ich stronę w każdej chwili. Pru zamrugała kilka razy i uśmiechnęła się przepraszająco puszczając go.
-To nie jest dobry pomysł. - powiedziała tylko, a na jej twarzy nie dało dostrzec się niczego, co mogłoby kogoś zaniepokoić. Jej twarz była spokojna, jak jezioro w słoneczny, bezwietrzny dzień. - Pokażę Ci moje ulubione miejsca, jeśli pozwolisz. Jestem Pru. - dodała z uroczym uśmiechem, ale jednocześnie można było odnieść wrażenie że wcale nie prosiła, a wręcz nalegała na to, by pozwolił jej zabrać się tam, gdzie ona tego pragnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Re: Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?   Wto Cze 21 2016, 21:48

Kiwnął głową. Nie był przekonany z racji nie do końca zrozumiałego dla niego zachowania dziewczyny. Nie był delikatny, by przestraszyć się mocnego chwycenia za rękę ani chwilowej ciszy ze strony hiszpanki. Zaczął jednak wątpić, czy jego początkowa ocena jej osoby nie była mylna i zamiast uroczej nastolatki z dobrego domu nie ma do czynienia z jakąś dziwaczką. Z drugiej strony brał pod uwagę, że mogło to być zwykłe nieporozumienie, różnica kulturowa.
- Dlaczego nie? Słyszałem, że podobno połączony jest z parkiem dla mugoli. Chciałbym zobaczyć jak to jest rozwiązane - spytał się jakby nie zależało mu za bardzo. Wzruszył lekko ramionami, a jego mina przybrała pytający wyraz.
- Jestem Casimir Spencer-Moon, miło Cię poznać - Normalnie w takich okolicznościach pocałowałby dłoń dziewczyny, ale nie wiedział, jak taki gest mógłby zostać odebrany przez goryla Pru. Dlatego też w zamian ukłonił się lekko.
- Co to za miejsca? - spytał się jej jeszcze.
Podsumowując: miała przed sobą zakłopotanego chłopaka, który nie był pewien, czy zgodzić się na jej propozycję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 21
Skąd : Barceona, Hiszpania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 97
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12863-prudencia-velasquez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12889-ta-od-wesela#346664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12887-mr-fatum#346661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12888-prudencia-o-velasquez#346663




Gracz






PisanieTemat: Re: Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?   Sro Cze 22 2016, 18:31

Och, oczywiście, że była dziwaczką. Już sam fakt, że miała ze sobą ochroniarza czynił z nią dziwaczkę. A co lepsze, miała ochroniarza, który wcale ochroniarza nie przypominał. Chociaż ciężko byłoby wymagać, żeby w środku wakacji ktoś mial ochotę paradować w czarnym garniaku. Zresztą taki ubiór od razu rzucałby się w oczy. A chodziło właśnie dokładnie o to, by w oczy się nikomu nie rzucać i najlepiej nie skupiać na sobie niczyjej uwagi.
-Mam przeczucie, że lepiej będzie obejrzeć to jutro. - powiedziała posyłając w jego stronę uśmiech. Nie wiedziała czemu ale miała jakieś silnie złe przeczucie co do jego obecności właśnie w tamtym miejscu. Gdy się jej przedstawił dygnęła udając, że łapie za poły jakiejś balowej sukni. - Prudencía Odalis Velásquez
Spojrzała w niebo, jakby zastanawiając się, gdzie go najlepiej zabrać. Przez chwilę stała tak, palcem wskazującym stukając się po dolnej wardze, potem spojrzeniem wróciła do stojącego na przeciw niej chłopaka.
-Wzgórze Montjuic jest bardzo malownicze o tej porze roku i można tam wjechać kolejką. - dodała, jakby to rzeczywiście była frajda. Znaczy mogła być, dla kogoś, kto nie jechał nią już milion razy jak ona. Ostatnio po prostu prosiła Bobo by ich tam przeniósł. Znaczenie lepiej potrafił teleportacje łączną. - Na tibidabo jest rollecoaster, jeśli masz chęć. - dodała, zastanawiając się co jeszcze może mu zaproponować. - Ja czasem dla zbicia czasu urządzam sobie pikniki na dachach moich ulubionych kamienic. Nie wszystkich na raz oczywiście.
Spojrzała na niego z malującą się w spojrzeniu nadzieją. Naprawdę nie chciała by wybierał się dzisiaj do Parku Güella, ale zapytana dlaczego nie potrafiłaby odpowiedzieć na to pytanie dokładnie. Czuła, że nie powinien tam dzisiaj być.
-I jak, namówiłam Cię? - zapytała, spoglądając na niego wyczekująco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Re: Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?   Sro Cze 22 2016, 20:02

Nie był człowiekiem, który ufał intuicjom, przeczuciom, wizjom i tego typu rzeczom. Miał się za osobę twardo stąpającą po ziemi, co nie było łatwe w świecie magii, w którym niemal każde wyobrażenie za pomocą odpowiednich zaklęć można było zamienić w rzeczywistość. Jednak postanowił skłonić się ku jej propozycji. Nie dlatego, że uwierzył, iż to czy pójdzie tam jutro czy dziś miało jakiekolwiek znaczenie. Uznał, że towarzystwo Prudencii będzie ciekawsze niż miejsce, w które planował się udać.
- Masz dar przekonywania - przyznał jej z uśmiechem - Z przyjemnością spędzę z tobą dzień - dodał z entuzjazmem, a następnie zastanowił się nad możliwościami.
- Wzgórze Montjuic i rollercoaster brzmią rewelacyjnie, lecz jeśli miałbym wybierać, to największą przyjemność sprawiłby mi piknik - odparł z przekonaniem. Doszedł do wniosku, że obie wymienione na początku rzeczy mógł odwiedzić kiedy indziej, nawet samotnie. Zaś takiego pikniku w Barcelonie nie będzie miał okazji przeżyć.
- Będę musiał tylko zorganizować potrzebne nam rzeczy. Jakieś jedzenie, koce. Jestem kompletnie nie przygotowany, nie spodziewałem się, że trafi mi się okazja do piknikowania - dodał lekko przepraszającym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 21
Skąd : Barceona, Hiszpania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 97
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12863-prudencia-velasquez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12889-ta-od-wesela#346664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12887-mr-fatum#346661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12888-prudencia-o-velasquez#346663




Gracz






PisanieTemat: Re: Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?   Pią Cze 24 2016, 07:34

Pru stąpała mocno po ziemi. Naprawdę. Choć większość myślała, że unosi się z myślami bardziej w chmurach. Jednak z jej przypadłością nie miała innego wyjścia, jak ufać swoim intuicjom i wizjom. Nauczyła się już dawno, że gdy los coś zaplanuje, naprawdę ciężko to zmienić. I wiedziała też, że jej zadaniem na dzisiaj było trzymanie Casa z daleka od miejsca, które wymienił.
Klasnęła z radością w dłonie, gdy chłopak stwierdził, że z chęcią spędzi z nią dzień. W sumie to była miła odmiana i dla niej. Zazwyczaj dnie spędzała z pra dziadkiem Mauricio, albo braćmi. Znaczy prawie ciągle towarzyszył jej Bobo, ale jak już wspominałam, nie za wiele było z niego pożytku. Przeważnie tylko stał. I myślę, że doskonale wiedział, że Pru aż umiera w środku próbując wymyślić sposób, w jaki nakłoni go do jakiejś normalniej rozmowy. A nie do standardowego przytakiwania jej i po prostu zdawkowego odpowiadania na jej pytania, co po prostu doprowadzało ją do szewskiej pasji. Pru zakładała, że pewnie w zeszłym życiu był strażnikiem przy pałacu w Londynie, tym z tą dziwą czapką, których turyści zawsze chcą zmusić do reakcji a oni tylko stoją patrząc na tą rzeszę idiotów.
-Och nie przejmuj się tym. - powiedziała machając dłonią jakby to było rzeczywiście nic. No w sumie dla niej było. Wyciągnęła dłoń i położyła mu na ramieniu, uśmiechając się do niego. - Bobo. - mruknęła tylko, a jej ochroniarz już był przy nich i używał teleportacji łącznej. Chwilę później byli na dachu jednej z wyższych kamienic w centrum. Jednej z tych, co miały takie stare tarasy na górze. Pru zamrugała kilka razy i obróciła się dookoła własnej osi. -I co sądzisz? - zapytała Casimira. Bobo zniknął znów, a już kilka chwil później był z powrotem z kocem, małym radiem, winem i przekąskami. Postawił to wszystko obok nich, po czym sam oddalił się na drugi koniec dachu, oparł tyłkiem o ogrodzenie i zawiesił spojrzenie panoramie miasta. Pru westchnęła marszcząc nos. - Kiedyś nakłonię Cię do gadania. - zwróciła się do Bobo, grożąc mu palcem, ale ten nie raczył nawet zwrócić na nią spojrzenia. Więc westchnęła jeszcze raz i stuknęła różdżką w radio z którego zaczęła płynąć muzyka. - Widzisz co ja z nim mam? - poskarżyła się Casimirowi, posyłając w jego stronę uśmiech, który wcale nie wyglądał tak, jakby ignorowanie jej przez ochorniarza w ogóle ją obchodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Re: Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?   Pią Cze 24 2016, 16:34

- Jest pięknie. Bardzo malownicze miejsce. W Anglii nie ma takich widoków - przyznał gdy ochłonął po teleportacji. Mimo tego, że dość często przemieszczał się takim rodzajem transportu, to jednak nigdy w pełni się do niego nie przyzwyczaił. Za to miejscówka wynagrodziła mu niedogodności.
Niepotrzebnie się martwił. To, co wydawało mu się trudne do zorganizowania zostało załatwione, nim zdążył ułożyć plan jak zdobyć wszystkie niezbędne rzeczy. Podziękował ochroniarzowi za pomoc.
- Długo tak się nie odzywa? - powiedział kiwając głową w stronę Bobo. Chwycił za koc i nim rozłożył go rzucił wpierw proste zaklęcie na materiał. Dzięki temu koc nie opadł całkowicie na ziemie. Utrzymywał się kilka centymetrów nad nią, nawet wtedy, gdy na nim usiedli.
- Jaką muzykę lubisz? - spytał gdy usłyszał dźwięki z urządzonka. Był to temat, na który potrafił mówił godzinami. Casimir lubił praktycznie wszystko, co tylko się dało, ale ciekawy był, czy w guście muzycznym są między anglikami i hiszpanami jakieś bariery kulturowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 21
Skąd : Barceona, Hiszpania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 97
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12863-prudencia-velasquez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12889-ta-od-wesela#346664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12887-mr-fatum#346661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12888-prudencia-o-velasquez#346663




Gracz






PisanieTemat: Re: Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?   Nie Cze 26 2016, 23:26

Pru okręciła się jeszcze raz dookoła siebie i zlustrowała spojrzeniem panoramę miasta. Tak, bardzo lubiła ten dach, bo było z niego widać naprawdę wiele, a ludzi zdawali się być wielkości przeciętnej muchy. Przynajmniej Ci, których dało się dostrzec między górami dachów i budowli. Zerknęła na niego z ciekawością, gdy wspomniał o Anglii.
-Och, pewnie i tak jest tam inspirująco. - powiedziała do niego z uśmiechem. Tak, inspirująco. Właśnie tak określiła to, jak może być w Anglii, mimo faktu, że nie potrzebowała nigdy żadnej inspiracji, bo artystka z niej była żadna. Ale to już była Pru i czasem po prostu źle używała niektórych słów, zwłaszcza, że jej angielski pozostawiał wiele do życzenia. Usiadła na kocu rozłożonym przez Casimira i sięgnęła do koszyka. Wyciągnęła talerzyk tapas i o dziwo kandyzowane ananasy. Nalała im wina do kieliszków i sama złapala za anasasa, gdy Cas zadawal pytanie. -To nie kwestia tego, że się nie odzywa. To kwestia tego, że ze mną nie rozmawia. - wytłumaczyła mu, chociaż nie miała pojęcia, czy zrozumie o co jej chodziło. - Och wiesz co, w sumie mało słucham muzyki, a szczególnie radia, podają tam same złe wiadomości. Ostatnio w ucho wpadł mi Mimbulus Mimbletonia - dodała i zerknęła na urządzenie i jakby na potwierdzenie jej słów audycja została przerwana w połowie, a głos z radia poinformował: " Szanowni Państwo, w Fabryce Magicznych Mikstur Malindy Paff doszło do nieplanowanej eksplozji podczas nieudanej próby stworzenia mikstry młodości. Ciecz zalała okolicę Park Güell. Ciemnogranatowy połyskujący płyn choć nie wygląda groźnie dotkliwie parzy w kontakcie z ludzką skórą. Zarządzono natychmiastową ewakuację, rannymi zajmują się już magomedycy..." - Pru spojrzała na radio marszcząc brwi - Widzisz, tak jak mówiłam. - zwróciła się znów do Casmira normalnym tonem, chociaż już dokładnie wiedziała, że właśnie dlatego miała tak złe przeczucia związane z Parkiem Guella.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Re: Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?   Pon Cze 27 2016, 16:44

Pokiwał przecząco głową. Z pewnej odległości jego ojczyzna pewnie mogła wydawać się interesującym miejscem, lecz każdy, kto dobrze ją poznał wie, że każde inne miejsce na świecie jest bardziej inspirujące.
- Nieszczególnie. Anglia jest ponura. Ciągle pada, ciągle zimno, smutny krajobraz i architektura. Nigdy nie wyjeżdżaj na wakacje na wyspy, dobrze ci radzę - ostrzegł ją przyglądając się jedzeniu oraz napojom w koszyku. Jego uwagę szczególnie przykuło wino. Nie miał wielu okazji do picia alkoholu. Był jeszcze nieletni.
- Jesteś pisarką? Malarką? - próbował się domyśleć, dlaczego szukała w Anglii inspirującego miejsca. Uśmiechnął się do niej zaciekawiony. W sumie wyglądała mu trochę na artystkę, choć nie był pewny dlaczego.
- To znaczy? - spytał, nie do końca rozumiejąc co miała na myśli mówiąc o swoim ochroniarzu. Pomyślał, że mogło to być efektem bariery językowej i po prostu źle się wysłowiła.
- Czyli zespół z wysp. W dodatku całkiem niezły. Masz bardzo dobry gust, Prudencio - pochwalił ją biorąc w dłoń tapas. W pełni hiszpańskie danie, było to dla niego coś nowego. Przekąska okazała się być całkiem całkiem.
- Co za zbieg okoliczności. Wygląda na to, że ocaliłaś dziś moje zdrowie - Wyobraził sobie co by było, gdyby uparł się, by iść do parku! Skończyłby pewnie w szpitalu. Był bardzo wdzięczny za ratunek Prudencii, choć nieświadomy jej zdolności uznał to za zwykły przypadek - Jestem ci winny przysługę. Proszę, wypijmy za twoje zdrowie - powiedział z uśmiechem i uniósł jeden z kieliszków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 21
Skąd : Barceona, Hiszpania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 97
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12863-prudencia-velasquez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12889-ta-od-wesela#346664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12887-mr-fatum#346661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12888-prudencia-o-velasquez#346663




Gracz






PisanieTemat: Re: Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?   Sob Lip 02 2016, 10:20

Pru odchyliła się do tyłu opierając dłonie za swoimi plecami, uniosła twarz i wystawiała ją do słońca. Słuchała uważnie tego co Casimir mówił, ale jakoś nie bardzo mu wierzyła. Jako człowiek z góry mający raczej średnio pozytywne wizje, starała odnaleźć się optymizm w całej reszcie otaczających ją rzeczy.
-Oh, mówisz tak, bo tam mieszkasz. Dla mnie Barcelona jest mało ekscytującym miejscem, ale staram się cieszyć pobytem tutaj. - powiedziała to tak, jakby miała stąd wyjechać, chociaż dobrze wiedziała, że prędzej jej broda wyrośnie, niż babka z ojcem puszczą ją gdziekolwiek. W sumie puścić, to może puszczą, ale na bank poślą z nią Bobo, który nawet z nią nie chciał gadać, co to za kompan, hm? - Poza tym lubię deszcz, mimo jego ponurość, ma coś w sobie też oczyszczającego. - tak, zdecydowanie nie była normalną osobą. Ba, ona nawet obok normalności nie stała proszę państwa.
-Oh, absolutnie nie. - odpowiedziała, uprzednio lekko się zaśmiawszy. Ona, artystką? Dobre sobie. Prostej kreski nie potrafiła narysować, a śpiewała tak, jakby jej słoń na ucho nadepnął, zawsze pod, albo nad dźwiękiem. Całkiem nieźle jednak radziła sobie z pisaniem, nie sądziła jednak, że można to nazwać artystyczną zdolnością.
-To znaczy, że Bobo odpowiada tylko na moje pytania. Nie rozmawia ze mną tak jak ty, dla przykładu. - powiedziała do chłopaka, opuszczając głowę i spoglądając na niego z lekkim uśmiechem. Już nie zerkała w stronę ochroniarza. Zazwyczaj narzekała na niego tylko przez chwilę po to, by potem całkowicie skupić się na swoim towarzyszu, skoro Bobo nie chciał z nią rozmawiać, nie będzie go zmuszać, kiedyś jednak sprawi, że się do niej odezwie.  
Skinęła głową i upiła trochę płynu z kieliszka. Słońce chyliło się już ku zachodowi, sprawiając, że dachy budynków zostały nakropione pomarańczowymi odcieniami.
-Zapamiętam. - powiedziała do niego, po raz kolejny upijając wina z kieliszka. Jej nigdy nie broniono napić się alkoholu, głównie i tak spędzała czas w domu, więc możliwość, że upije się z kimś na mieście była nikła, poza tym, zawsze obok był Bobo, który w tej chwili właśnie odchrząknął. Pru spojrzała na niego a on postukał palcem wskazującym, jakby miał pokazać na zegarek, którego nawet nie miał na nadgarstku. Czasem Pru zastanawiała się, czy umie on odczytywać godzinę z wysokości słońca na niebie, czy może ma gdzieś go upchniętego. Skinęła głową rozumiejąc przesłanie. - Musi mi pan wybaczyć, panie Spencer-Moon, ale moja babka oczekuje mnie na wieczornych zajęciach. Mam nadzieję, że miło spędziłeś czas. Napisz kiedyś do mnie sowę z tego zimnego i mokrego Londynu. - powiedziała uśmiechając się i podnosząc. Schyliła się i zostawiła całusa na jego policzku. - Zabierz z sobą co chcesz, resztę zostaw, Bobo potem po to wróci. - po tych słowach zerknęła na swojego ochroniarza, który był już obok, położył jej dłoń na ramieniu i już chwilę później oboje zniknęli z dachu.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Co złego może zdarzyć się w Barcelonie?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Zielone niebo. To co nigdy nie powinno się zdarzyć.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-