IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Wielka Sala   Nie Paź 18 2015, 13:08

First topic message reminder :

Niepewnie spojrzała na niego swoimi dużymi, czekoladowymi oczami. Co jak co ale nie miała zamiaru eksperymentować z alkoholem. Czemu? Zawsze po większej jego dawce zaczynała się śmiać i mówić osobą w okół niej, że ich kocha. Niby nic takiego i niektórzy mogliby to uznać za słodkie, jednak ona sama nie uważała tego za takie. Było to dla niej za każdym razem krępujące przeżycie i nie chciała aby chłopak był tego świadkiem. Czuła jednak, że nie będzie w stanie go oderwać od amfor. Pokręciła głową w rozbawieniu.
Czuła, że nie chce o tym rozmawiać tak więc nic więcej nie powiedziała zatapiając się w swoich myślach. Zastanawiała się jak miewa się jej brat. Niby utrzymywali ze sobą kontakt listowy, wiedziała mniej więcej co dzieje się w domu jednak to nie było to samo co kontakt cielesny.
Odbierając kieliszek od Rasha uśmiechnęła się, niepewnie spoglądając na trzymany przez nią kieliszek. Czerwona ciecz wyglądała przepysznie, a je zapach aż ślinka sama ciekła do ust. Za wtórowała mu w toaście i uniosła naczynie do ust. Kompozycja smakowa wina uderzyła w jej kubki smakowe. Musiała przyznać, iż było przepyszne. Słodkie.
- Pyszne. - uwielbiała słodkie wina. Inne była dla niej gorzkie. Po spróbowaniu tego konkretnego nie miała najmniejszej ochoty przestawać na jednym czy dwóch kieliszkach. Wiedziała doskonale, iż może tego żałować na drugi dzień lecz teraz było jej to obojętne.
- Możemy zostać przy tym. Jest wyśmienite.
Nie dane jej było cieszyć się tym zbyt długo. Widząc spanikowanych ludzi i słysząc trzask rozbijanego szkła rozejrzała się w około siebie. Scena na której jeszcze chwilę temu grali muzycy była w ogniu przez co dym po woli wypełniał Wielką salę. Jednak na scenie ogień nie poprzestał. Jego zasięg zaczął się niebezpiecznie poszerzać schodząc ze sceny na parkiet na którym była trawa. Ludzie w panice próbowali wydostać się z Sali. Nie chcąc zgubić Rasheeda złapała go mocno za rękę. Nie sądziła, że coś może ją tak bardzo wystraszyć, a jednak. Wystraszona spojrzała na chłopaka. Od dziecka Oriane bała się ognia. Widok jego przywołał wspomnienia które za wszelką cenę chciała ukryć.
Chciała jak najszybciej wyjść z sali i uciec od tego miejsca jak najdalej jednak nie było jej to dane. jednak z fontann znajdująca się najbliżej nich eksplodowała. Może i dziewczyna by się tym nie przejęła gdyby nie fakt, iż odłamki tej felernej fontanny wbiły się w jej ramię. Krótki krzyk wydobył się z jej gardła. Szybko puściła rękę partnera i złapała się za zranioną rękę w duchu modląc się aby ten koszmar szybko się skończył.

kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2613
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Sob Lis 05 2016, 22:58

Wilkołak roześmiał się pod nosem, zadowolony z wrażenia, jakie zrobił na łowcy. No cóż, od razu widać, że przebieraniec, ale z drugiej strony, Wilkołak musiał przyznać, że faktycznie jego kły mogły robić wrażenie.
Spojrzał z lekką irytacją na rozbawionego @Gabriel Van Helsing, który jeszcze przed chwilą cofał się przed nim ze strachu, a teraz zwyczajnie się śmiał. Zanim jednak zdołał coś powiedzieć, łowca złapał kubek i przystawił mu do pyska.
- Nie pozwalaj sobie, Van Helsing - warknął Wilkołak, ale naprawdę chciało mu się pić, dlatego już miał upić łyk, kiedy... w ich kierunku poszybowała dynia. Kubek roztrzaskał się o podłogę, bo w końcu wilkołak nie miał jak go złapać, ale sama bestia wykonała zgrabny unik, dzięki któremu dynia przeleciała bokiem, nie robiąc mu krzywdy.
- Niezły refleks, łowco - mruknął, unosząc wargę w lekkim uśmiechu i wyciągając pazurzastą łapę do swojej pary, by pomóc jej wstać.

kostka: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28747
  Liczba postów : 34305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Czw Lis 10 2016, 12:53

Jeśli sądzicie, że Noc Duchów okaże się zupełnie niestraszna, to jesteście w ogromnym błędzie! Nagle wszystkie światła zgasły, a wy poczuliście powiew piwnicznego chłodu, zapach stęchlizny... Przez dobrą minutę Wielka Sala tonęła w mroku godnym egipskiej piramidy, a potem... potem pod sufitem pojawiła się ogromna zielona kula światła, które nie raziło, ale rzucało na wszystkich niepokojący blask. A na Sali zawrzało.

Rzuć jedną kostką, by się przekonać, co ci się przytrafiło (UWAGA! Prosimy, żeby WSZYSCY rzucili i uwzględnili konsekwencje!):

Kostki:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Czw Lis 10 2016, 21:41

Siedziały akurat przy stole, gdy nagle światło zgasło, a medalion pod koszulą Ciri załopotał złowieszczo. Nie pierwszy raz tej nocy, lecz miała przeczucie, że tym razem słusznie. Nie myliła się, poczuła szarpnięcie łańcuszka. Oczy dziewczyny zaadaptowały się do mroku jaki panował w koło. Przynajmniej połowicznie, nie była wiedźminem, ale wiele razy ćwiczyła na placu z zamkniętymi oczami, wtedy ważny był narząd słuchu i rytm. Słyszała jak coś mknie ku niej, sapie i dyszy, Obnażyła miecz srebrny z pochwy a gdy miała ciąć i zamarkować uderzenie w szóstą wilk rozmył się zupełnie tworząc ciemne i smrodliwe plamy w koło niej. Wszystko cuchnęło. Czemu nie zabrała swoich eliksirów, miała to być tylko spokojna i miła noc. Złapała za dłoń @Mistle wolną ręką i pociągnęła do siebie.
- Trzymaj się blisko mnie - rzuciła polecenie. Nie wiedziała czy to przebywanie w ciele buntowniczki, nierozważnej, upartej arogantki sprawiło, że wykrzesała z siebie tyle odwagi, czy posiadała tą siłę w sobie. Jedno było pewne, że chciała ochronić Mistle, bo tylko ona miała srebrny miecz i mogła to zrobić. Było nie wiele spraw za które mogłaby zginąć, a jeszcze mniej ludzi, lecz ona była jedną z nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 35
  Liczba postów : 27
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13585-ellinor-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13587-carlsson-owna-zaprasza#362185
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13588-rozmowki-listowne#362186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13589-ellinor-carlsson#362187




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Pią Lis 11 2016, 11:04

Oczywiście na takich przyjęciach, jak Halloween nie mogło być nudno. Zwłaszcza w szkole magii. W zwyczajnej placówce to co innego, ale Hogwart? Hogwart był miejscem... No, właśnie każdy czarodziej i czarownica wiedziała, jakim miejscem. W jednej chwili w Wielkiej Sali nastał istny chaos. Każdy dostał coś od losu. Zaczynając od łowców, na dziwnych dziewczynach z bejsbolem kończąc - a to był dopiero początek tej feralnej nocy. Niespodziewanie zrobiło się ciemno, bardzo ciemno... Ciarki przeszły po plecach Sif. Sama nie wiedziała, czy to ze strachu, czy może z powodu dziwnego ochłodzenia, które obecnie miało miejsce. Wydawało się, że gorzej być nie może. Oj, mogło. Jak bardzo bogini Asgardu się myliła. W powietrzu zaczął unosić się zapach stęchlizny, co nie uszło dziewczynie, ponieważ w mroku zmysły znacznie się wyostrzały, na dodatek adrenalina robiła swoje (zdecydowanie za dużo jej było).
Sif wyjęła miecz, który tak na prawdę był różdżką, skrytą w tym ostrzu. Broń należało miecz zawsze przy sobie. W tym przypadku różdżkę. Miecz na nic by się nie zdał, chyba, że miała zamiar kogoś pokroić lub coś. Dziewczyna już miała zamiar zaświecić, jakimś lumos, jednakże zrezygnowała z tego, gdy pod sufitem pojawiło się zielone światło. Niestety nie było to wcale pocieszające. Jej mały głosik w głowie podpowiadał jej, aby najszybciej się stąd ulotniła. Za to ona sama wiedziała, że nie może przepuścić takiej zabawy. Zresztą od adrenaliny, aż jej szumiało w głowie. Podekscytowanie na to co miało zaraz nadejść sięgało zenitu. To tak, jak siedzieć w ciemności i wpatrywać się drzwi od szafki, zastanawiając się, czy ktoś tam jest. Musisz się upewnić, że nic tam nie ma. Podchodzisz do szafy. Sięgasz do klamki i...
Pojawiają się chochliki kornwalijskie! Przebrane za kościotrupy? Sif zmrużyła oczy, aby lepiej się im przyjrzeć. Tak, w rzeczy samej małe trupy. I to zmierzały prosto na nią. Szlag! Zdecydowanie teraz przydałby się miecz. Posiekałaby te małe potwory. Co najgorsze (a tego nienawidziła najbardziej w świecie), złapały ją za włosy, ubranie i w ogóle... A chrzanić ubranie! Włosy. Tego nie wybaczy tym małym bestią.
- Puśćcie mnie! Wstrętne potwory! - Zaczęła szamotać się, co na nic się nie zdało. - Ej, nie, nie... tylko nie to! - Jej głowa znalazła się w dole, no plus taki, że nic konkretnego nie jadła przed tym całym Halloween, więc tylko resztki posiłku Sif znalazły się na podłodze. Ohyda! Jeszcze nie zdążyła oswoić się z tą sytuacją, a została zrzucona w dół. Jakby była jakąś cholerną zabawką! Jakby tego mało wylądowała na stole poobijana, przy okazji wylądowała na okruchach szkła (najwidoczniej coś potłukła). Ukuło ją coś w dłoń, ale nie było to na tyle poważne, aby się tym dłużej przejmować. Zeszła ze stołu, starając się trochę ogarnąć.
- Świetnie, bogini Asgardu pokonana przez małe chochliki. - Mruknęła do siebie, wyjmując z włosów coś przypominającego zieloną galaretka.

Kostki: 5, 5 (nieparzysta)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Virginia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 250
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12357-madelaine-lana-ainsworth#329519
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12361-holy-moly#329672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12360-dolly#329671
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12362-hollywood-ainsworth#329673




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Nie Lis 13 2016, 14:09

Enchantress miala dzisiaj dobry dzien. Po incydencie z dyniami spotksla ja konfrontacja z groznie wygladajacym psem. W calej swojej naiwnosci sadzila ze moze go opanowac niczym zaklinaczka psow. Kucnela, próbując go do siebie prsekonac, ale bydle bieglo w jej kierunku z obnazonymi klami. Enchantress wpatrywala sie w niego długo. Gdyby ponurak nie rozprysnal sie w powietrzu, paprajac go cuchnaca smola, byloby juz bez wątpienia po niej. Tymczasem, starla maz z siebie, patrzac w miejsce w ktorym zniknął jej stwor.
- Czy to znaczy, ze zgine?
Spytala glosno, przypominajac sobje, ze zle moce w Hogwarcie zawsze przegrywają i umieraja... Mogla sie przebrać za wrozke zebuszke.

Kostki: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1322
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Pon Lis 14 2016, 21:13

Z nieskrywanym podnieceniem uśmiechnęła się po jego poczynaniach. Było to coś nowego. Wcześniej nigdy nie robili takich rzeczy publicznie. Teraz... Teraz nikt nie wiedział kim byli. Choć na pewno kilka osób mogło się domyślić, jednak im to nie przeszkadzało. A na pewno nie jej. Po raz pierwszy mogła robić co tylko zapragnęła. Wcześniej bała się podejmować podobne interakcje w otoczeniu ludzi. A tym bardziej nieznajomych czy nauczycieli. Gdy tylko odszedł okręciła się na pięcie wokół własnej osi. Czuła się jak mała dziewczynka przeżywająca swoją pierwszą wielką przygodę. Będzie miała co opowiadać swoim dzieciom w przyszłości. O ile będzie je miała.
Ujęła jego dłoń bez wahania i ruszyła wraz z nim przed siebie. Każde jego słowo jak i przemyślenie przelatywało przez jej umysł z prędkością błyskawicy. Nie mogła na nich skupić się dostatecznie długo, jednak rozumiała ich kontekst. Było to dość dziwne. Nigdy wcześniej nie miała podobnego doświadczenia. Jednak... Chwila! Kilka z jego słów przykuło jej uwagę na dłużej. Jesteśmy wyjątkowi, mamy pełne pole do popisu. Czy on chciał jej coś przez to powiedzieć. Przechylając głowę w bok nie wiedziała co powiedzieć choć jej wyraz twarzy mówił "Merlinie! Jak ja Cię kocham!". Skoro już to powiedział to mogła zagrać w jedną z chorych gierek które z prędkością światła pojawiały się w jej umyśle co rusz. - Możemy zobaczyć jak by to było z kimś in... - nie dane było jej dokończyć. Zimna, chuda dłoń chwyciła jej kostkę ciągnąc w dół. Z mocno bijącym sercem spojrzała w dół. Jedyne co dostrzegła to blade, chude, długie palce wijące się wokół jej kończyny. Z przerażenia pisnęła cicho tracąc cały urok swojej postaci. - Pomóż mi! - miała nadzieję, że @Mr. Joker pomoże jej w potrę i nie spotka jej bliski kontakt z podłogą.

kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 916
  Liczba postów : 756
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Pon Lis 14 2016, 21:26

Tate Langdon był niezmiernie zadowolony ze swojego sprytu, ale oczywiście nie dał tego po sobie poznać. Nie wychodził z roli. Enchantress najwyraźniej także kontynuowała swoją grę aktorską, co właściwie szło jej całkiem nieźle. Skinął tylko głową jako przyjęcie jej podziękowań. Ledwo powstrzymał się jednak od uśmiechu, kiedy wykonała nie do końca udany dyg w jego stronę. Udał jednak, że nic się nie stało. Tate podąża za Enchantress, kiedy ta ciągnie go w kierunku dyń, ale nie odpowiada na jej pytanie, jakby pozwalając jej pierwszej zauważyć te jej magiczne dynie. Zatrzymują się, a ona chyba rozprasza się trochę, przyglądając się czemuś na jego twarzy. To spojrzenie kojarzy mu się tylko z jedną osobą... Wtem wykrzykuje, że łowcy już znaleźli pierwszą dynię i próbuje ją do siebie przyciągnąć. Dynia jednak przelatuje tuż nad nimi a z niej spada strumień ognia, który zajmuje i tak już skąpe ubranie Enchantress. Tate automatycznie chwyta za różdżkę i gasi płomienie. Niestety, część ubrania zdążyła już się osmolić. Właściwie teraz przebranie wyglądało jeszcze upiorniej.
- Nic Ci nie jest? - spytał zatroskany, żeby się upewnić, że wszystko jest w porządku.
Wtem na chwilę zgasły wszystkie światła i dało się odczuć zapach podobny do tego panującego w lochach Ślizgonów. Nic nowego. Chwilę później zielony błysk rozjaśnił pomieszczenie. Tate dopiero teraz zorientował się, że pod jego nogi wpadła duża skrzynia. Nagle otworzyła się i wyleciało z niej stado nietoperzy, wplątując się w jego włosy. Nie bał się tych małych stworzeń, ale nie było przyjemne, kiedy ich małe pazurki wbijały się boleśnie w jego policzki. Zdołał je od siebie odgonić, ale kilka długich krwawych szram pozostało na jego twarzy. Być może nawet tak wyglądał lepiej. W tej samej chwili, jak uporał się ze swoim stadkiem, w kierunku Enchantress zaczął biec ogromny ponurak. Tate rzucił się, żeby jej pomóc, ale w tym samym momencie pokryła ich oboje smoła, a ponurak zniknął. Zastygł na moment. Ruchem ręki strącił z twarzy czarną, cuchnącą maź i odwrócił się do Enchantress.
- Nie, oczywiście, że nie. Nie masz się czym martwić - odpowiedział na zadane przez nią pytanie.

kostka na dynię: 3
kostka na wydarzenia: 1 i 1

______________________


Mikkel Carlsson

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2613
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Wto Lis 15 2016, 22:45

Wilkołak zastrzygł nerwowo uszami, gdy salę ogarnęły egipskie ciemności. Wyczulony węch podpowiadał mu, gdzie znajdują się inni uczestnicy balu, ale czuł, że coś nadciąga. I prawdę mówiąc, wcale mu się to nie podobało. Po chwili nad nimi pojawiła się kula zielonego światła, która budziła sprzeciw w zwierzęcej części Wilkołaka. Z jego gardła dobył się mimowolny, ponury skowyt, nad którym nie potrafił zapanować.
A potem nastąpił chaos.
W pierwszym odruchu Wilkołak chciał biec na pomoc Enchantress, przed którą pojawił się ogromny ponurak, ale drogę zagrodziła mu skrzynia, z której wyleciały dziesiątki nietoperzy. Nie budziły w nim najmniejszego lęku, ale wplątały się w jego gęste futro, ciągnąc, drapiąc i sprawiając ból. Robił wszystko, by się ich pozbyć, ale tylko pogarszał sprawę, szamocząc się i wyrywając sobie kępki futra. Kątem oka zauważył tylko, że ponurak zmienił się w smołę i rozprysnął na żywym szkielecie i Entchantress, co odrobinę go uspokoiło, jeśli w takiej sytuacji w ogóle można mówić o spokoju.
- Możecie... mi pomóc...? - zawołał do nich, zmagając się z nietoperzem, który wplątawszy się w futro na jego głowie, boleśnie szarpał i ranił wrażliwe uszy Wilkołaka.

Kostki: 1 i 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Sro Lis 16 2016, 19:13

- Z kimś.. nie dokończyłaś. - Stwierdził patrząc w górę, klimat się nieco zmienił i zrobiło się znacznie mroczniej. Uśmiechnął się szeroko i dopił swój napój, odłożył kubek na stolik i obejrzał się za siebie. Uniósł brwi widząc jak coś wciąga jej ukochaną, sięgnął po różdżkę. Szybko poruszył różdżką i powiedział cicho. - Duro - Momentalnie dłoń która ciągnęła kostkę Panny Quinn zmieniła się w kamień, bez żadnego słowa kopnął w dłoń, a ona zmieniła się w pył. Uniósł dumnie głowę do góry i pozostawił jej spojrzenie typu "Co byś zrobiła beze mnie, kochanie". Ucałował ją namiętnie i przyciągnął do siebie, zaraz po tym odszedł jak gdyby nigdy nic po swój kubek.
Dumny z siebie nawet nie zauważył kiedy coś zaczęło się dziać. Zaczął powoli zagłębiać się w dół, jak przy ruchomych piaskach. Skrzywił się i spróbował wyskoczyć z tego, a poszło znacznie gorzej. Zagłębił się bardziej aż do kolan. Przymrużył oczy i przestał się poruszać, co gorsze coś zaczęło mu wpełzać w spodnie. Albo była to podłoga, albo coś gorszego o czym nie chciał wiedzieć. Na domiar złego pojawiła się nad nim chmara much. Machnął rękami chcąc je odgonić. - Spal to cholerstwo, moja różdżka gdzieś się zapodziała, no dalej! - Była parę metrów dalej, po prostu o niej zapomniał. Założył ręce na głowie by nie przypaliła mu przypadkiem włosów i pochylił się by mogła rzucić zaklęcie. Może nie był to idealny pomysł, ale na szybko tylko to przyszło mu na myśl.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28747
  Liczba postów : 34305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Pią Lut 03 2017, 14:12

Pogoda na zewnątrz nie dopisywała i na pewno nie zachęcała do spacerów. Jedyną deską ratunku przed zimnem był kubek gorącej czekolady.
Najwidoczniej cała wasza trójka wpadła na podobny pomysł dzisiejszego ranka. Jednak chwilę po wypiciu czekolady tylko @Sydney Torres poczuła się dziwnie osłabiona i... zemdlona. Gdy poderwała się od stolika, by biegiem udać się do toalety, zupełnie przypadkowo wpadła na @Clarissa R. Grigori, oblewając ją zawartością trzymanej przez nią filiżanki.
Całemu zamieszaniu przyglądała się @Hope Crowe, siedząc w zasadzie tuż obok was. Wyglądała na osobę bardzo rozbawioną całą sytuacją. Czyżby miała coś na sumieniu? Może nie polubiła koleżanki z innego domu, dolewając jej do filiżanki eliksiru osłabiającego? A może to przez niego Sydney potknęła się i wpadła na młodą mamę?
Sydney, pamiętaj, że w każdej chwili możesz zwymiotować lub zemdleć.

Miłej gry!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 274
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 890
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Nie Lut 05 2017, 12:29

Spacer po błoniach nie był najlepszym pomysłem na jaki wpadła dziś Clarissa. Tym bardziej, że od dłuższego czasu nie pokazała się w domu. Nawet dziecka nie odwiedziła. Miała nadzieję, że minie jej to w końcu i będzie mogła wrócić do Evana i Asa. Jednak na chwilę obecną się to nie zapowiadało. Nawet zdjęcia jej dziecka, które namiętnie wysyłał Evan nie wywoływały w niej uczuć macierzyńskich.
Okrywając się szczelniej długim szalem weszła do zamku. Zmarznięte dłonie dawały o sobie znać za każdym razem, gdy tylko przykładała je do policzków. Było to dziwne uczucie, a zarazem takie prawdziwe. Nie miała jednak zamiaru być chora. Musiała nadrobić zaległe lekcje, a było ich dość sporo. Martwiła ją również sytuacja ukochanego. Jak on da sobie radę skoro siedział na chwilę obecną z dzieckiem w domu.... Z takimi oto myślami weszła do wielkiej sali siadając niedaleko Hope. Ślizgonka wyglądała na w miarę niegroźną. Szybko nalała sobie czekolady do jegego z pucharków i ściągnęła zimowe ubrania. Nie zdążyła jednak usiąść z powrotem aby móc delektować się smakiem czekolady, gdyż Sydney, koleżanka z jej domu, wylała całą zawartość swojego pucharku na nią. Zaskoczona dziewczyna nie wiedziała z początku co zrobić, lecz po chwili uśmiechnęła się do niej. Szybkim zaklęciem wyczyściła swoją szatę i spojrzała z powrotem na dziewczynę. Nie wyglądała za dobrze.
- Wszystko w porządku? Nie wyglądasz najlepiej. - nie pamiętała nawet kiedy ostatni raz się tak martwiła o kogoś. a, no tak. Podczas porodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Okolice Londynu
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 196
  Liczba postów : 94
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13651-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13655-sydney-evangelina-torres
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13656-sydney-evangelina-torres#363223
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13654-sydney-evangelina-torres




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Nie Lut 05 2017, 12:46

Bardziej z nudów niż z prawdziwej potrzeby Sydney przyszła dziś do Wielkiej Sali. W takie dni nawet zwykle spokojna biblioteka była przeludniona, więc Krukonka musiała szukać sobie zajęcia gdzie indziej. W Pokoju Wspólnym też nie miała ochoty siedzieć, więc ostatecznie wylądowała w tym swoistym sercu zamku. Skoro już siedziała przy stole postanowiła skorzystać z okazji i czegoś się napić. Jej wybór padł na czekoladę. Jednak już kilka minut później wiedziała, że nie był to dobry wybór.
Czuła się jak po przejażdżce jakąś diabelską koleją z mugolskiego wesołego miasteczka zaraz po wypiciu butelki mocnego trunku, czyli fatalnie. Nie wyglądało na to, że czekolada była z wkładką, a ona sama też dzisiaj nic podejrzanego nie jadła, więc nie miała pojęcia skąd takie rewelacje.
Wstała od stołu i zachwiała się, jakby naprawdę była pijana. Ledwo ruszyła przed siebie, a już na kogoś wpadła. Gdy udało jej się skupić wzrok na dłuższą chwilę rozpoznała dziewczynę z jej Domu. Gdy tak się chwiała, próbując utrzymać względną równowagę i nie puścić pawia, zauważyła podejrzany uśmiech Ślizgonki siedzącej niedaleko. Widywała podobne kpiące uśmiechy nie raz i nigdy nie oznaczały one nic dobrego. Nie zdążyła jednak nic zrobić ani powiedzieć, gdy poczuła, jak krew odpływa jej z twarzy. Zwykle blada skóra przybrała zielonkawy odcień, a Syd opadła na kolana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Skąd : Szkocja, Peebles
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14141-niklaus-hamilton#373776
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14189-niklaus-hamilton#374177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14188-niklaus-hamilton#374176
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14187-niklaus-hamilton#374175




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Pon Lut 13 2017, 00:31

Lekcje już się dawno skończyły, to samo można powiedzieć o interesach z Thomasem w podziemiach. Miał doskonały humor, ponieważ wzbogacił się o dwa nowe magiczne przedmioty. Wszystkie trzy zaś jakie miał przy sobie wzmacniały jego ciało ogromną ilością energii. Efektem końcowym była świadomość, że jest się w stanie podnieść góry i walczyć nawet z doświadczonymi czarownikami czy czarownicami. Porzucił jednak te myśli na bok bo istniał teraz temat o wiele bardziej interesujący. Jaki? Odnowienie znajomości z pewną ślizgonką, która była częścią jego wspomnień. Miały one charakter pozytywny, dlatego tak właśnie mu zależało na tym, by je kontynuować. Można nazwać go istotą stadną.. dosłownie i w przenośni. Lubił otaczać się danym gronem ludzi, którym mógł ufać ale też miło z nimi spędzać dany czas.
Przypomniał sobie jednak dużo wcześniej motyw niektórych żartów i psikusów, jakie wspólnie robili innym bądź sobie. Ułożony w głowie więc miał plan, by przypomnieć sobie tamte chwile i to w dość konkretny sposób. Specjalnie pod tą okazję przygotował eliksir amortencji. Dużych problemów z nim nie było, zwłaszcza kiedy poziom był dostępny dla wszystkich. Miał też pod ręką Thomasa Ecclestona, prawdziwego sztukmistrza w tejże dziedzinie więc nic nie mogło pójść źle.
Zjawił się ciut wcześniej ale mimo wszystko rozejrzał się na boki. Nie wszyscy jeszcze się zeszli ale jedzenie zostało już podane. Zręcznie i szybko upuścił kilka kropel eliksiru do pucharu, który miał przynależeć do Maddie. Zgodnie z zasadą, efekt działa na tego, kto sporządził wywar. Złośliwy początek? Niepoprawne zachowanie? Całkowicie się z tym zgadzał ale mógł zawsze winę zwalić na kogoś innego.. chociażby właśnie na Thomasa.
Powód był jeszcze jeden ale tego otwarcie póki co nie chciał mówić. Od ostatniej rozmowy minęły lata. Będzie miał przed sobą więc młodą kobietę, która wykształciła swoje własne poglądy, zachowania i talenty.. był zaintrygowany możliwymi odkryciami i był gotów poświęcić nie jeden wieczór by poznać ją lepiej i od nowa.

Zajął więc swoje nowe miejsce i zaczął nakładać powoli pierwsze dania na swój talerz, chcąc tak zabić czas. Jak jednak udało mu się to zasiąść? Proste, "grzecznie poprosił" młodszego chłopaka o to. Nie chciał słyszeć żadnych "ale" czy wymówek a miał dość dobrą reputację w kwestiach zaklęć. Kiedy doda się do tego poważny i ciut groźny wyraz twarzy, sygnalizujący gotowość do starcia to można uzyskać dużo pozytywnych wyników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Peebles
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 510
  Liczba postów : 206
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14021-maddie-v-armstrong#370947
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14024-maddie-v-armstrong#370975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14025-madd-armstrong#370977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14023-maddie-v-armstrong#370973




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Pon Lut 13 2017, 01:47

Po otrzymaniu listu była cała w skowronkach. Trzymając świstek papieru, szła wolnym krokiem w kierunku Wielkiej Sali, akurat na kolację. Zamarzył jej się pudding z jakimś słodkim sokiem, ale to może dlatego, że dawno nic nie miała w ustach. Zaczynanie od cukru może i nie było dobre, lecz naszej bohaterce to nie przeszkadzało. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę osobę, z którą ma się spotkać.
Właśnie, a kim jest ten szczęściarz, co ma jej towarzyszyć? Mężczyzna, który odpowiedział na jej wypociny był nikim innym jak Niklausem Hamiltonem - przyjacielem z dzieciństwa. Z tą myślą prawie biegła do wskazanego przez nią miejsca. Minęła jeszcze tłum uczniów z młodszych klas i dotarła. Patrząc na zastawione stoły, przeszło jej przez myśl, że może padła ofiarą żartu, lecz nie tym razem. Przy stole dla Ślizgonów, dokładnie naprzeciwko jej stałego miejsca, zauważyła właśnie jego.
Do przewieszonej przez ramie torby upchnęła zwinięty liścik i ruszyła pewnym siebie krokiem. Jeszcze głowa do góry, uśmiech od ucha do ucha. Również, nie mogło tutaj zabraknąć pokazania przez nią idealnie, białych ząbków. Cała ona, ubrana w marynarkę, przyległą do ciała bluzkę i co dziwne ciemne jeansy, których nie miała zwyczaju zakładać.
Gdy dotarła do stolika, udała, że na niego nie patrzy. Zwyczajnie obeszła blat, podchodząc później do niego. W pierwszej chwili, tak bez słowa zarzuciła mu ręce na szyję, a później słodko pocałowała w policzek.
- Dorosłeś, inaczej Cię zapamiętałam.
Tak naprawdę, dość często oczami wyobraźni widziała go jako małe dziecko, co wspina się z nią na drzewa. Dodatkowo, to właśnie Klaus był pierwszą osobą, którą męczyła w szachy czarodziejów. A wyniki były różne, choć jak to ona - wolała bardziej rywalizować, niż doprowadzać rozrywkę do końca. Wiele razy, niby niechcący machnęła ręką zbijając wszystkie pionki. Miała przy tym wiele ubawu.
Teraz, niby dojrzała, chociaż jak bardzo się nudziła, robiła to samo. Mówiąc skrycie, brakowało jej Nika do tego typu zabawy. Po wymianie czułości zajęła swoje miejsce, dokładnie naprzeciwko wilkołaka. Wtedy dopiero zaczęła nakładać różne sałatki i choć napój miała napełniony, to nie sięgnęła do niego, jedynie palcem zataczała na jego krawędzi kółka. Kusiło ją, by spróbować.
- Bardzo tęskniłeś? Czy znalazłeś nową lalę do wspólnych zabaw? - mruknęła, chwytając leżący widelec. Dość brutalnie wbiła się nim w małego pomidorka koktajlowego, aby później zostawić go uniesionego do góry. Zjeść czy nie, oto jest pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Skąd : Szkocja, Peebles
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14141-niklaus-hamilton#373776
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14189-niklaus-hamilton#374177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14188-niklaus-hamilton#374176
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14187-niklaus-hamilton#374175




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Pon Lut 13 2017, 23:59

Czy był poddenerwowany tym odnowieniem znajomości? Możliwe, ale raczej by nikomu się do tego nie przyznał. Zżerała go jednak ciekawość z wiadomych względów. Technicznie znali się od dawna ale wiedzieli o sobie tak niewiele. Tak to już bywa, kiedy kontakt urywa się na wiele lat. Każdemu z nich doszedł nowy wygląd, bagaż doświadczeń no i rzecz jasna charakterek. Czy będą tacy sami jak kiedyś? Na pewno nie. Niklaus był więc zainteresowany jaką osobą była Maddie i jak wyglądał jej światopogląd. Oczywiście siedział jakiś czas przy stole w zupełnie nowym miejscu, zwracając na siebie uwagę pobliskich osób. Wygonił w końcu jednego z młodszych ślizgonów, chcąc znaleźć się po przeciwnej stronie gdzie brązowowłosa zwykła siedzieć. Po paru minutach dostrzegł ją w końcu, ubraną w ciemne dżinsy, przylegającą do ciała koszulkę oraz marynarkę. Początkowo udawała, że go nie dostrzega ale później rzuciła się w ramiona i pocałowała w policzek. Niewinna gra i drażnienie się ale w końcu o to właśnie chodziło. Odwzajemnił uścisk a na gest odpowiedział uśmiechem. Ręką wskazał jej miejsce by w końcu usiadła i teraz nadeszła pora na rozmowę.
Tak jak ona oceniała jego nowy wygląd tak samo on wzrokiem obejrzał ją od stóp aż po samą głowę. Nie przypominała nic a nic tej małej chłopczycy, była teraz dorosłą i piękną kobietą o odpowiednich walorach. Sam jednak nie wiedział czy kierowała nim tutaj jego męska natura czy wręcz wilcza...
Nie wątpił jednak, że należała do tego małego grona, która oprócz wyglądu jest w stanie również zaskoczyć własną osobowością.
-Uwierz mi, mało która jest w stanie dokonać chociaż połowy tego, co leży w Twoich możliwościach. - odpowiedział jej na wypowiedź tyczącą się tęsknoty oraz "lalek". Mówił to uśmiechnięty i wyprostowany, nie mówiąc o cichym zadowoleniu z siebie.
-Mam nadzieję, że nie będzie Ci brakowało... Bradda.. Chada... Brody'iego... niech mu będzie Brody. Ładnie "poprosiłem" by zmienił dzisiaj swoje miejsce. - zaśmiał się, wymyślając imiona dla nieznanego ślizgona.
-A teraz skoro tu jesteś, mogę śmiało powiedzieć, że przesiadywanie przy miejscach dla VIII klasy nie jest aż tak złe, jak mogłoby się wydawać. - celowo ją zaczepił.
-Mamy sporo rzeczy do nadrobienia.. ale wpierw, chciałbym wznieść mały toast. - podniósł puchar z napojem.
-Za odnowioną znajomość, by była przynajmniej tak dobra jaką ją pamiętam... o ile nie lepsza. - wziął łyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Peebles
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 510
  Liczba postów : 206
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14021-maddie-v-armstrong#370947
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14024-maddie-v-armstrong#370975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14025-madd-armstrong#370977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14023-maddie-v-armstrong#370973




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Wto Lut 14 2017, 00:53

Od momentu, w którym go zauważyła nie wiedziała, czy ma się denerwować, czy może cieszyć. Towarzyszyły jej pozytywne emocje rzecz jasna, ale cichutko podgryzała wargę, myśląc czy czegoś nie palnie. Wystarczyła chwila, by pokazała pazur, a tym razem chciała się od tego uchować. Mogła sobie żartować, rzucać sarkazmami, ale na pewno nie obrażać swojego przyjaciela. Wszakże był jedyny i wyjątkowy, a przynajmniej takiego go pamiętała. Wiecie za czasów dzieciństwa. Teraz?
Przyglądając się czarodziejowi, chciało jej się wzdychać. Nawet nie zauważyła kiedy się zrobił taki seksowny. Z resztą wystarczyło spojrzeć w jego oczy, by po podbródku leciała ślinka. Te szczegóły, zachowajmy jednak dla siebie. Z resztą Armstrong to świetnie ukrywała za maską uśmiechu i pogodnego nastawienia.
- Naprawdę? Wydawało mi się, że jest dużo zdolniejszych ode mnie. Może się przeliczyłam, ale na pewno, masz którąś na oku! - stwierdziła z przebiegłym uśmieszkiem, przechodząc spojrzeniem na jego dłonie. Szukała jakiś zmian, szczególików, których nie wykryła. Póki co nie zaobserwowała żadnych zmian, a szkoda. Poszukiwała sensacji...
- Tutaj siedzi.... Chyba Liam - parsknęła śmiechem, spoglądając za Ślizgonem. Chłopak, jak chłopak nie przeszkadzał jej, ale nie mięli zbyt głębokiej relacji. Może się uczyli raz, czy tam dwa, pożyczyła mu notatki, próbował od niej spisywać. Śmiała się jeszcze przez chwilę na wspomnienie o nim, by później machnąć na ten fakt ręką. Chciała mu pokazać, że jakoś nie szczególnie ją to obchodzi, zwłaszcza, iż miała do czynienia z kimś o niebo ważniejszych. Tak oto pierwszy pomidorek trafił do jej ust, a Klaus zdążył przejść do kolejnej rzeczy.
Na jego słowa z przekonaniem pokiwała głową, rękoma wskazując na miejsca po swojej prawicy i lewicy. Tym samym z chytrym uśmieszkiem poklepała miejsce obok siebie, dając mu do zrozumienia, gdzie ma siadać na kolejny raz. Akurat to miejsce zajmował... Jakiś chłopak, co ją w ogóle nie obchodził. Z resztą wolała towarzystwo maga, niż jakiegoś węża.
- Potem go zapytam, czy na pewno tak grzecznie jak mówisz. Wiesz, nie powinieneś straszyć młodszych - dodała niby z przejęciem w głosie, choć tak naprawdę podobało jej się jego zachowanie. Może i nie był grzeczny, ale tacy ludzie chyba najbardziej ją interesowali. Z resztą przez swój pogląd, co do szlam spokojnie mogła startować na miejsce obok Nika. Nie była wcale lepsza.
Toast. Prawdopodobnie to pierwsza z rzeczy, która przyjaźń zamieniła w miłość. Czarodziejka z przyjemnością podniosła kieliszek i po charakterystycznym stuknięciu się, przechyliła głowę, by tylko dodać:
- Za naszą znajomość.
I wypiła.
Wtedy zrobiło się, tak jakoś inaczej. Pudding zszedł na drugi plan, a ona niby naturalnie wstała ze swojego miejsca i podeszła raz jeszcze do niego. Swoje miejsce znalazła po jego prawicy, gdzie akurat nikogo nie było. Chodzą słuchy, że studentka się pochorowała, dzięki czemu mogła podkraść jej miejsce.
- Nik, wiesz, że jesteś cudowny? - wymruczała mu do ucha, dłonią dotykając jego ramienia. Możliwe, że ich nowa relacja będzie jeszcze bardziej ekscytująca, niż mogłaby początkowo zakładać. A wszystko za sprawą Amortencji, która dla Madd pachniała niczym czekoladowy budyń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Skąd : Szkocja, Peebles
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14141-niklaus-hamilton#373776
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14189-niklaus-hamilton#374177
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14188-niklaus-hamilton#374176
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14187-niklaus-hamilton#374175




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Wto Lut 14 2017, 01:33

Toast został wzniesiony a całość miało przypieczętować pewien psikus Niklausa względem Maddie. Wszystko oczywiście było pomysłem, który zrodził się przez wzgląd na ich wspólne wspomnienia. Jako dzieci nie tylko bawili się wspólnie ale także psocili i żartowali, często z innych a czasami z siebie. Zależy od punktu widzenia i humoru. Kiedy tylko ujrzał jak zmienia miejsce, kładzie na nim swoją rękę i przyprawia go o komplement, zareagował jedynie uśmiechem na twarzy. Jemu to pasowało bez dwóch zdań. Ile czasu jednak miał nim efekt minie? Nie był do końca pewien. Trzeba było więc kuć póki żelazo gorące. Oczywiście miał przygotowany plan asekuracyjny. Gdyby jakieś pretensje się zrodziły, postanowi wszystko zwalić na Thomasa. Chłopak cieszył się taką a nie inna reputacją, więc łatwo było przypisać mu wiele negatywnych rzeczy. Alibi rosło, zwłaszcza kiedy panowała ogólna wiedza, jak dobrze ten sobie radził w kwestiach eliksirów.
Odpowiedział oczywiście na komentarz:
-Cudowny powiadasz? Słyszałem, że mam taki wpływ na innych. - uśmiechnął się, ukazując swoje zęby. Nie odsunął się przy dotyku ramienia a co więcej, przybliżył lekko. Zniwelował więc jakikolwiek dystans między nimi i ich ciała się zbliżyły na tyle ile pozwalała pod nimi ławka.
-Nie sądziłem, że tak szybko do tego może dojść... ale wygląda na to, że oboje widzimy w sobie dość sporo. - zaczął, komplementując ją tym samym.
-Chcesz siedzieć do końca kolacji czy może jednak wolisz mały spacer we dwoje? - zadał pytanie udając, że nie zna odpowiedzi. Dziewczyna teraz miała jasno nakierowane zainteresowanie oraz żądze. Mała prywatność także była w cenie, zwłaszcza kiedy obok było tyle ślizgonów. Osobiście mu to nie przeszkadzało co ukazał poprzez złapanie ją za ręką. Malutka oznaka dominacji i czułości z jego własnej strony, zaznaczając teren. Instynktowne zagranie a nie można było się temu dziwić o ile posiadało się dane co do jego drugiej natury. Po czymś takim, prawdopodobnie rozerwałby na strzępu każdego, który próbowałby teraz zagarnąć względy Maddie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Peebles
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 510
  Liczba postów : 206
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14021-maddie-v-armstrong#370947
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14024-maddie-v-armstrong#370975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14025-madd-armstrong#370977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14023-maddie-v-armstrong#370973




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Wto Lut 14 2017, 03:05

Od początku wiedziała, że ich pierwsze spotkanie będzie nadzwyczajne. Wtedy nie myślała, że całość zbudują na kształt jednego eliksiru. Z nowym filtrem na oczach, to co uważała za seksowne, było po prostu boskie. Każdy jego detal przyciągał jej uwagę w takim stopniu, że nie mogła od niego oderwać oczu. Może i mu się przyglądała dość łapczywie, ale po jego uśmiechu wywnioskowała, iż nie zrobiła nic złego. W końcu, powiedziałby gdyby przeholowała, tak? Spojrzała w jego oczy z niepewnością, drugą dłonią dotykając miękkiego policzka.
- Na innych? Ile ich było? - uniosła jedną brew do góry, palcami ściskając jego ramię. Zazdrość, mało powiedziane. Cała wrzała na samą myśl o dziewczynach, które mogłyby na niego spojrzeć, a jeszcze umówić się? Niedoczekanie i to wtedy, gdy prawie byli razem. Ślizgonka bowiem wierzyła, że za niedługo będą razem, mogąc się spokojnie obściskiwać na korytarzach. Ale Ciii, to tylko tajemnica. Póki co nie musi tego wiedzieć, choć Klaus pewnie domyślał się, co jej po głowie chodzi. Zwłaszcza, gdy tak, a nie inaczej się zachowywała.
- Dlatego chciałam się z Tobą spotkać. Potrzebowałam Twojej bliskości.
Tak naprawdę, mimo, że mówiła pod wpływem silnego uroku, to akurat część jej słów wychodziła prosto od niej. Od dawna chciała się z nim spotkać, pytanie czy potraktuje ją poważnie, a może w dowód żartu wykorzysta?
- Co za pytanie! Oczywiście, że tak i to teraz - pocałowała go w policzek, a następnie trzymając jego rękę, zaczęła maszerować w kierunku wyjścia. W podskokach dotarła do drzwi, by otworzyć je jednym, silniejszym szarpnięciem. Później zniknęli w głębi korytarzy, by udać się do....? Tą decyzję pozostawiła wilkołakowi, wszakże sama poszłaby za nim i na koniec świata. Wystarczyło, by tylko zapytał, a odpowiedź ,,tak" ciśnie się na jej usta, szybciej, niż odpalona torpeda.
- Nik, co we mnie widzisz? Bo ja... W Tobie wszystko - zagruchała w jego stronę, maślanymi oczkami, zerkając na jego wargę. A co by się stało, gdyby go pocałowała?
[z/t] x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 20
Dodatkowo : Nie żyje
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14383-nebraska-jones
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14388-nebbie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14398-nebbie#381340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14384-nebraska-jones#380779




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Czw Maj 18 2017, 19:08

Nebraska przyszła do Wielkiej Sali w zasadzie zaraz po tym, jak została zraniona przez miniaturowego smoka na lekcji opieki nad magicznymi stworzeniami. Wskazujący palec prawej ręki piekł ją niemiłosiernie, nie przeszkadzało jej to jednak w zabraniu ze sobą rolek pergaminu, pióra i kałamarza, by naskrobać kilka listów. Ostatnio bardzo wyraźnie odczuwała samotność związaną z tym, że wszyscy jej dotychczasowi przyjaciele wciąż znajdowali się w Ilvermorny. Niby posiadała jakichś znajomych w Hogwarcie, z jednymi dogadywała się lepiej, z drugimi gorzej, ale mimo wszystko nie udało jej się nawiązać tak bliskiej znajomości jak chociażby z jej ukochany Lester, kolega z domu Gromoptaka, który nie tylko zaszczepił w niej miłość do muzyki, ale także towarzyszył jej przez tych pięć lat. To do niego pierwszego postanowiła napisać list. Rozwinęła pergamin, zmoczyła pióro i niepewną, trzęsącą się ręką zaczęła pisać:





Lester,

Wybacz, że tak długo nie dawałam znaków życia. Jestem tu strasznie zarobiona. Nawet nie wiesz, jak bardzo to miejsce różni się od Ilvermorny. Kompletnie nie mogę się tu odnaleźć. Quidditch to jakiś żart, praktycznie nic się nie dzieje, a treningi są tak rzadko, że ciągle zapominam, że w ogóle uprawia się tu taki sport. Myślałam, że będzie w porządku, gdy zgłoszę się do szkolnego zespołu, bo poszukiwali gitarzystki, ale w momencie, w którym dołączyłam, kolejna osoba odeszła i teraz nie wiem, na czym stoimy. Wszystko tutaj ssie! Przed chwilą ugryzł mnie miniaturowy smok i chyba zaraz odpadnie mi palec (dlatego tak koślawo piszę, mam nadzieję, że odczytasz chociaż połowę tego, co tu nabazgrałam).
Tęsknię...


Wylewała na papier całą swoją frustrację związaną z tym, że znajdowała się w Hogwarcie, że musiała zmagać się z wysokimi wymaganiami nauczycieli, z tą niezrozumiałą barierą dzielącą ją i innych uczniów, że nie mogła realizować w pełni żadnej ze swoich pasji, a do tego jej szkolne historie to jedno wielkie pasmo niepowodzeń. Chciała napisać mu, że strasznie tęskni za Ilvermorny i za nim samym, ale ręka jej się zawahała, na papierze pojawiła się wielka plama atramentu, a z oka skapnęła łza, dopełniając obraz kompletnej porażki.
- Szlag! - powiedziała i cisnęła przed siebie pióro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 25
Skąd : Nowy Jork, USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 34
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14557-matthew-raynor?nid=4#386957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14559-raynor-zglasza-sie#386959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14558-casius#386958
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14560-matthew-raynor#386960




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Pon Maj 22 2017, 21:49

Po trzy godzinnej sesji w bibliotece Matthew odkrył, że jest strasznie głodny. Mrucząc coś pod nosem zszedł na dół do Wielkiej Sali by przekąsić co nieco. Nie spodziewał się wielkich tłumów i było mu to na rękę, im mniej czasu spędzał wśród młodszych kolegów tym lepiej się czuł. Podczas swojej podróży zdążył już zapomnieć jak w szkole potrafi być głośno i chaotycznie,  początkowo z tego powodu tracił kontrolę nad nerwami i straszył młodziaków, w raz z upływem czasu nieco się przyzwyczaił ale wciąż nie miał pełnej kontroli nad sobą. Kiedy Raynor dotarł na miejsce utwierdził swoje przypuszczenia i z uśmieszkiem ruszył w kierunku stołu Gryfonów. Usiadł niedaleko jakiejś dziewczyny co by nie być uznanym za odludka i złapał za leżącą niedaleko kanapkę. Kiedy przeżuwał któryś kęs zobaczył jak gryfonka obok której siedział ciska ze złością piórem. Patrzył na nią chwilę po czym wstał i podszedł no niej. Natura pomagania innym zwyciężyła niechęć wobec uczniów, Matthew stojąc za plecami Nebraski krótko obejrzał z czym ma do czynienia. Napuchnięty, zraniony palec i zalany pergamin, nic trudnego.
-Spokojnie, zaraz coś z tym zrobimy, chłoszczyć.Odrazu lepiej, prawda? Po rzuceniu zaklęcia z papieru zniknął wylany atrament wymieszany ze łzą . Mężczyzna powstrzymał ogromną chęć pogłaskania dziewczyny po głowie i usiadł na ławce obok niej.
-Jak chcesz to możesz powiedzieć co się stało, powinno Ci ulżyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 20
Dodatkowo : Nie żyje
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14383-nebraska-jones
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14388-nebbie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14398-nebbie#381340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14384-nebraska-jones#380779




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Sro Maj 24 2017, 20:48

Nebraska była tak zajęta faktem, że po raz kolejny coś jej się nie udało i znów zepsuła tak prostą czynność jak pisanie listu, że kompletnie nie zwróciła uwagi na siedzącego nieopodal chłopaka, który właśnie postanowił być jej wybawcą w tym ciężkim czasie. Wolną ręką otarła kolejną łzę z lewego kącika oka, gdy nagle usłyszała nieznajomy głos za swoimi plecami. Odwróciła się gwałtownie, obrzucając mężczyznę bojowym, nieco zaskoczonym spojrzeniem. Następnie rzuciła okiem na pergamin przed sobą, by zobaczyć, co się w ogóle stało - plama zniknęła, a wraz z nią kilka ostatnich słów listu, ale to nie miało większego znaczenia. Ponownie przeniosła spojrzenie na chłopaka i bąknęła nieco urażonym głosem:
- Potrafię czarować, nie musisz mnie wyręczać w tak podstawowych czynnościach. - W zasadzie mówiła tak tylko i wyłącznie przez wzgląd na swoją już i tak nadszarpniętą dumę, nikt nie powinien jej widzieć w chwilach słabości. W gruncie rzeczy była mu odrobinę wdzięczna, że postanowił się nią zainteresować i w jakiś sposób pomóc, nawet jeśli chodziło o zwykłe rzucenie Chłoszczyść. Przemyślawszy sprawę, uśmiechnęła się do niego delikatnie i pociągnęła raz nosem. - Okej, tak w sumie to dzięki. Pewnie w tych emocjach nie umiałabym nawet tego - powiedziała, nie kryjąc goryczy w głosie. Bardzo, ale to bardzo frustrowała ją ta niemoc, którą odczuwała w Hogwarcie. Wiecznie okazywało się, że coś jej nie wychodzi, że nie potrafi czegoś zrobić, że nie spełnia oczekiwań, nie wpasowuje się w standardy i tak dalej. Ciężko było być nowym, a nowym nieudacznikiem to już w ogóle. - Nie zwykłam opowiadać obcym o swoich problemach, nawet nie znam twojego imienia - rzuciła, unosząc brwi, ale jej twarz nie była już wykrzywiona w żadnych grymasach. Wręcz przeciwnie, uśmiechnęła się do niego i nawet przesunęła trochę na ławce, mimo że wokół było dużo miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 25
Skąd : Nowy Jork, USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 34
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14557-matthew-raynor?nid=4#386957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14559-raynor-zglasza-sie#386959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14558-casius#386958
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14560-matthew-raynor#386960




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Pią Maj 26 2017, 14:18

Panna początkowo nie była zbytnio zadowolona z jego pomocy. Nie wątpił w jej zdolności magiczne i pierwsza uwaga wywołała u niego uniesienie brwi. Miał zamiar powiedzieć co o tym sądzi ale gryfonka szybko przemyślała sytuację i zmieniła zdanie. Raynor westchnął cicho i dokończył kanapkę. Nie miał zamiaru rozmawiać o pustym żołądku, tym bardziej, że przyszedł tutaj jeść a nie rozmawiać. Nie zdziwiła go chęć dziewczyny by poznać imię swojego pseudo terapeuty. Zamiast je powiedzieć odrazu rzucił tekstem:
-Jestem jedynie najbardziej interesującą osobą którą poznasz w swoim życiu. I zabrał się do jedzenia kolejnej kanapki. Kiedy po zjedzeniu poczuł się w jakimś stopniu syty popatrzył się na dziewczynę i puścił jej oko. Zauważył przy tym lekką relokację Nebraski i uśmiechnął się pod nosem.
-Matthew Raynor, miło mi. Skoro już mnie znasz to może wrócimy do mojej propozycji?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 20
Dodatkowo : Nie żyje
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14383-nebraska-jones
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14388-nebbie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14398-nebbie#381340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14384-nebraska-jones#380779




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Sob Maj 27 2017, 15:11

Nebraska tak już czasem miała, że bardzo denerwowała się, kiedy ktoś w nią wątpił lub uważał, że sobie z czymś nie poradzi i koniecznie potrzebuje pomocy. Oczywiście w tym momencie bardzo nadinterpretuję zachowanie chłopaka, który kierował się raczej jakąś nagłą potrzebą pomocy, a niekoniecznie chęcią pokazania jej, że jest beznadziejna i nie potrafi zrobić prostych rzeczy, ale Nebbie czasem ma problem z odróżnieniem takich subtelnych różnic w ludzkich czynach. Żaden z niej psycholog, żeby się domyślać, co ktoś sądzi na dany temat, jednak momentami przerzucała własne widzimisię nad to, co faktycznie się działo. No i często najpierw mówiła, a później myślała nad użytymi słowami, co prowadziło do takich sytuacji jak ta sprzed chwili. Było jej troszkę głupio, ale też nie zamierzała się przejmować tym wszystkim. Nie pierwszy i nie ostatni raz, kiedy się wygłupiła przed kimś. Gdy chłopak zajął się dokańczaniem kanapki, Nebbie postanowiła uprzątnąć bałagan przed sobą, tj. zaczęła zwijać pergamin (w duszy modląc się, by reszta atramentu już wyschła, bo gdy rozwinie go i odkryje, że słowa są zamazane, chyba wybuchnie ze złości), a później sięgnęła po porzucone pióro i zatkała kałamarz. Na słowa chłopaka uśmiechnęła się delikatnie.
- Widzę, że masz o sobie naprawdę duże mniemanie - powiedziała, ale w jej głowie to zdanie nie było jakimś szczególnym przytykiem, a wyłącznie komentarzem co do wypowiedzi mężczyzny. - Mi również miło, jestem Nebraska - przedstawiła się. - W zasadzie nie wiem, czy chcesz słuchać o problemach jakiejś młodszej laski, bo to nic takiego. Po prostu wkurza mnie ta szkoła i fakt, że ostatnio nic mi się nie udaje. Do tego ugryzł mnie smok miniaturka - powiedziała, pokazując mu i tak dobrze widoczny, opatrzony, spuchnięty palec. - Pielęgniarka powiedziała, że za dwa dni mam przyjść na zmianę opatrunku i że rana może się źle goić, co jest po prostu cudowne, jako że mam do napisania dwa referaty, a już widziałeś, jak kończy się pisanie z opatrunkiem - dodała, wywracając oczami. - Chyba będę musiała kupić samopiszące pióro, chociaż z nimi też nie wiadomo, bo słyszałam, że potrafią sadzić niezłe byki i potem jest mnóstwo roboty z poprawkami - powiedziała jeszcze, ale szybko zamilkła. - Sorry, rozgadałam się. Pewnie nic z tego Cię nie obchodzi, więc może już skończę. I w sumie to pora już na mnie, na razie!
Nie chciała przecież zawalić Gryfona swoimi drobnymi problemami - oczywiście z jej perspektywy każdy z nich był rozmiarów słonia. Stwierdziła też, że najlepiej będzie, jeśli w ogóle pójdzie już z wielkiej sali. Zrobiła wystarczające przedstawienie.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28747
  Liczba postów : 34305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Sob Wrz 02 2017, 19:20




Nowy rok szkolny!

Minęły kolejne wakacje - po długim i owocnym wypoczynku uczniowie i studenci powrócili na rok do Hogwartu, gotowi (no może nie wszyscy) na zdobywanie kolejnej porcji wiedzy. Wszystko wydawało się być takie samo jak zawsze: Wielka Sala jak zwykle zachwycała zaczarowanym sufitem, nauczyciele w komplecie zasiedli za długim stołem u szczytu sali, a wśród młodszych uczniów pojawiły się nowe twarze.
Jeszcze przed rozpoczęciem uczty, na salę została wniesiona Tiara Przydziału, która zgodnie z tradycją rozpoczęła jedną ze swoich przydługich pieśni:

Chociaż lat mam tysiąc
I szpetne me oblicze
Ilu uczniom służyłam
Tego nie naliczę

Byłam zwykłym łachem
Lecz we mnie tchnęli życie
Dzięki moim słowom
W swym domach się uczycie

Jeśliś pełen ambicji
Zapraszam do domu węża
Przebiegłością i sprytem
Wiele się zwycięża

Jeśli cenisz bystrość
Wstąp do domu Kru….


Nagle ku zdziwieniu wszystkich zgromadzonych tiara ucichła mamrocząc resztę swojej pieśni pod nosem, tak cicho, że trudno było rozróżnić jakiekolwiek słowa. Uczniowie i nauczyciele rozejrzeli się po sobie z niepokojem szukając przyczyny tego niespodziewanego zdarzenia. Minęło kilka minut gdy nagle wzburzona Tiara przestała szeptać. Zamiast tego z jej ust wydobył się donośny i przerażający harkot.

Znów tę szkołę czeka groza
Zażegnajcie wszystkie waśnie
I przyjaźnią się obdarzcie
Nim w Hogwarcie światłość zgaśnie


Po wykrzyczeniu tej zwrotki Tiara zamknęła oczy i zamilkła. W Wielkiej Sali zaległa głucha, nieprzenikniona cisza. Nawet na twarzach nauczycieli i duchów malowało się przerażenie – mimo, że wcześniej Tiara wielokrotnie ostrzegała przed niebezpieczeństwem, to nigdy nie zachowywała się w tej sposób, nie mówiąc już o szwankowaniu.
Dzięki interwencji dyrektora Hampsona, który rzucił na Tiarę kilka zaklęć udało się dokończyć ceremonię przydziału – była ona jednak niezwykle chaotyczna. Tiara mieszała ze sobą nazwy poszczególnym domów i rozważała wszystkie wybory zdecydowanie dłużej niż zwykle. Tego wieczoru w Wielkiej Sali zabrakło oklasków, ożywionych głosów i wesołego biesiadowania – coś tak pozornie drobnego dało wszystkim do myślenia.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 76
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14368-bocarter-hamilton?highlight=bocarter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14425-bocarter-hamilton?highlight=bocarter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14422-bocarter-hamilton#381876
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14420-bocarter-hamilton#381874




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielka Sala   Sob Wrz 02 2017, 21:10

Wszedł wraz z innymi uczniami przez podwójne drzwi do głównej sali Hogwartu, zwanej Wielką Salą, w której to odbywały się wszystkie szkolne uroczystości. Było to dziwne i wspaniałe miejsce oraz największa sala w szkole. Obszerna, przestronna i jasno oświetlona, długa na kilkadziesiąt stóp. Oświetlały ją tysiące białych świec, unoszące się w powietrzu ponad czterema długimi, drewnianymi stołami. W tej oto sali odbywały się posiłki, egzaminy, ceremonie przydziału, bale oraz uroczyste rozpoczęcia i zakończenia. Wyposażenie oraz wygląd sali zmieniały się zależnie od okoliczności. Stoły były zastawione lśniącymi, złotymi talerzami i pucharami. U szczytu stał jeszcze jeden długi stół, przy którym zasiadali nauczyciele. Aksamitnoczarne, zaczarowane sklepienie, stanowiące odpowiednik nieba i odzwierciedlające aktualną pogodę panującą na zewnątrz zamku, było upstrzone gwiazdami, przez co miało się wrażenie, że Wielka Sala była otwarta na niebo. Uczniowie zaczęli zajmować miejsca przy stołach. Bocarter zasiadł przy stole Slytherinu, wysłuchawszy ze znudzeniem pieśni starej, wystrzępionej, połatanej i okropnie brudnej Tiary Przydziału, która w pewnym momencie przestała śpiewać, a zaczęła mamrotać coś z cicha. Zdziwiony spojrzał w jej stronę, a wówczas ona zaśpiewała coś na temat grozy, jaka miała pojawić się w Hogwarcie, nakazując uczniom zażegnanie waśni i obdarzenie się przyjaźnią. Uniósł brwi, zaskoczony nieco tymi słowami, oczekując na przemówienie dyrektora i przydział nowych uczniów do domów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Wielka Sala
» Wielka Sala
» Wielka Sala
» Wielka Sala
» Wielka Sala

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Parter
 :: 
wielka sala
-